PDA

View Full Version : Gdy nowy związek przeszkadza bliskim - komentarze


tar-ninka
22-07-2007, 13:33
Komentarz do artykułu: Gdy nowy związek przeszkadza bliskim (http://www.senior.pl/92,0,Gdy-nowy-zwiazek-przeszkadza-bliskim,2491.html)
--------------------
Niechęć dzieci do nowego zwiazku ich rodzica,to nie tylko obawa że zostaną odsunięte na drugi plan,czy pozostałe wymienione w art. powody.Najczęstszym powodem sa finanse .Jezeli samotny rodzic ma małą emeryturę i sam ledwo wiążąc koniec z koncem nie jest w stanie dofinansowywać dzieci ,wtedy "troskliwe" dzieci bardzo sa zadowolone jezeli samotny rodzic kogos pozna .Ot kłopot z głowy, nie zajdzie potrzeba wspomagania takiego rodzica .Gdy w grę wchodzi majątek , dom. mieszkanie czy nieco wyzsza emerytura oo ..to wtedy dopiero zaczyna się "troska dzieci o szczescie rodzica"Przyklady mozna mnozyc .Rozglądnijcie się proszę wokolo,jakich starszych osob jest bardzo samotnych mimo ze maja dzieci ,wnuki ? Odpowiem.Tych bardzo biednych ,którzy ledwo wiązą koniec z koncem.Ich dzieci sa baardzo zapracowane ,zbyt bardzo aby odwiedzic ojca ,czy matkę.Jezeli dziadek ma trochę wyzsza emeryturę to juz inna sprawa .A znowu mała emerytura ale mieszkanie własnosciowe? uu tez nie wesolo .Dziadek czy babcia tak długo juz żyje wnuk dorasta przydałoby się mieszkanie po dziadku.Niedawno znajomy ,który mieszka razem z synem i jego rodzina powiedzial mi ze lzami w oczach - wiesz oni czekaja na moja śmierć - Wnuk mnie zapytal ,dziadku kiedy ty umrzesz? a czemu pytasz ? no bo tata powiedział ,że jak ty umrzesz to ja bede mieszkał w twoim pokoju ............

Malgorzata 50
22-07-2007, 13:53
Oj tarninko nie ma reguł ,chyba uogolniasz i lecisz schematem i stereotypem,artykulik pani Wasiak jak zwykle ... pasjonujacy .Czlowiek sobie pracowicie na straośc zapracowuje przez całe ,życie i na to jak ukladają się jego stosunki z najblizszymi tez .Dzieci niezaleznych rodziców ,ktorzy przyzwyczaili ich przez cale zycie do tego ,że jest przestrzeń wspólna ,ale jest takze własna dla kazdego tylko jego i innym wara ,nie maja na starosc takich problemow . Dzorosłym dzieciom po prostu nie przychodzi do głowy naruszanie prywatności rodzica.Ale,co już mówilam wielokrotnie w naszej kulturze jest jakas taka presja "poświecania się calkowicie dziecionm i rodzinie" ,ktora powoduje ,że próby zachowania pewnej niezalezności wramach rodziny spotykaja się wręcz z poępieniem,a pózniej zdziwienie ,rozzalenie i pretensje do calego swiata ,ze dzieci wlazą z butami proszone lub nie...Poza tym czlowiek ,ktory próbuje ulozyc sobie życie na nowo ,zwykle nie jest jeszcze bezwolnym staruszkiem na łasce i niełasce.Nalezy powiedzieć "drzwi są tam ,albo nie wtrącaj się " i koniec kropka.Nad czym tu deliberowac.

Nella
22-07-2007, 14:01
Jeśli rodzic jest w miarę zasobny,to dzieci czasem po prostu obawiają się,aby nie wpadł w sidła oszusta/oszustki, naciągacza - szczególnie,gdy jest duża różnica wieku.Przecież i o takich przypadkach często się słyszy.

Malgorzata 50
22-07-2007, 14:05
a ja się upieram ,ze dzieciom nic do tego.....

Sunshine
22-07-2007, 14:45
.Dzieci niezaleznych rodziców ,ktorzy przyzwyczaili ich przez cale zycie do tego ,że jest przestrzeń wspólna ,ale jest takze własna dla kazdego tylko jego i innym wara ,nie maja na starosc takich problemow . Dzorosłym dzieciom po prostu nie przychodzi do głowy naruszanie prywatności rodzica.Ale,co już mówilam wielokrotnie w naszej kulturze jest jakas taka presja "poświecania się calkowicie dziecionm i rodzinie" ,

No i tu jest "pies pogrzebany"to typowe zachowania dla naszej kultury,w innych nawet ,jeśli rodzice popełniają jakieś błędy,dzieciom nie przychodzi na myśl by to korygować,każdy żyje własnym życiem co wcale nie musi znaczyć zerwanie więzów.

Malgorzata 50
22-07-2007, 14:51
no o tem mowię nie o oschlej obcosci ,a o poszanowaniu przez dzieci i rodziców nawzajem swojej "strefy" a to się osiaga wychowaniem rozumnem ,niestety....Ktos powiedzial ,ze "najszczesliwsz sa dzieci leniwych (a ja dodam -i dosc niezaleznych) matek (i ojcow) " i ja się z tym zgadzam calkowicie....co oczywiscie nie oznacza ,porzucenia ,zaniedbania ,braku ciepla ,milosci rodzinnosci,obiadkow i bajek ....

Ewita
22-07-2007, 22:41
A ja się z Małgosią zgadzam! Zresztą inaczej - marny byłby mój los, bo mam domek (cały mój majątek i cały kłopot) - i mam córkę... Syn dostał co miał dostać (dużo, myślę, bo mieszkanie i samochód) a Anka ma odziedziczyć domek. Ale ona wie i ja tego przestrzegam, że ja żyję, mam prawo sobie życie ułożyć i nic jej do tego! Zresztą zawsze obowiązywała w moim domu zasada szanowania wyborów, podejmowanych przez członków rodziny. Ja nie muszę kochać mojej synowej, ale to wybór mojego syna i ja go szanuję. Z drugiej strony wymagam szacunku do moich wyborów życiowych!

Malgorzata 50
22-07-2007, 23:47
Otóż to .droga Pani ,otóż to!!!!

Basia.
22-07-2007, 23:57
a ja się upieram ,ze dzieciom nic do tego.....
Dzieci nie mają prawa wtrącać się do życia rodziców.

Basia.
23-07-2007, 00:00
Jeśli rodzic jest w miarę zasobny,to dzieci czasem po prostu obawiają się,aby nie wpadł w sidła oszusta/oszustki, naciągacza - szczególnie,gdy jest duża różnica wieku.Przecież i o takich przypadkach często się słyszy.
Zasobny rodzic może robić ze swoimi "zasobami" co mu się żywnie podoba.

BUNIA
30-07-2007, 12:06
A rodzic ma prawo wtracac swoje 3 grosze do doroslego zycia dziecka ?? .

tar-ninka
30-07-2007, 12:12
Rodzic , Buniu nie powinien sie wtrącać ,może jedynie radzić ,a dziecko dorosłe może tej rady posłuchać albo nie...

Nika
30-07-2007, 13:17
To są wszystko bardzo delikatne sprawy,każda sytuacja jest inna,toteż uogalnianie jej szkodzi.Zdecydowanie jednak jestem za tym,aby dorośli rodzice sami decydowali o swej przyszłości i zasobach finansowych,bo na nie ciężko pracowali.

emka46
30-08-2007, 10:27
Ktos powiedzial ,ze "najszczesliwsz sa dzieci leniwych (a ja dodam -i dosc niezaleznych) matek (i ojcow) " i ja się z tym zgadzam calkowicie....co oczywiscie nie oznacza ,porzucenia ,zaniedbania ,braku ciepla ,milosci rodzinnosci,obiadkow i bajek ....

Masz rację Małgosiu.Moje dzieci mają taką matkę.Nie interesuje ich,co ja zrobię ze swoim majątkiem,ja nie wtrącam się do ich decyzji,choć często mi sie one nie podobają.Syn,nie słuchając mnie,stracił mieszkanie /była żona go wykręciła/,jest za to bogatszy w doświadczenia.

Honorka1949
30-08-2007, 12:33
Ja tez przyznaje racje Malgosi. Ja nie wtracam sie w zycie mojej corki. Szanuje jej wybory czasem moze szokujace ale to jej wybory. Ona tez nie wtraca sie w moje zycie i nigdy nie byla przeciwana mojemu drugiemu zwiazkowi.

inka-ni
30-08-2007, 14:35
Honoeko widać dobrze ją wychowalaś

Malgorzata 50
30-08-2007, 20:03
Otóz to albowiem to jest tzw "daremny trud" i niepotrzebne nerwy .Oczywiscie -spytana o radę -udzielam jesli umiem -a nie zawsze uważam ,że wie, jak postapic .Ale dalej...nie te czasy kiedy się bralo dziecko za reke i mowilo idziemy tu czy tam...robimy to czy tamto -to se ne vrati Pane Havranek!!!!