PDA

View Full Version : Kto lepiej - syn, czy córka na starsze lata?


Scarlett
10-12-2011, 13:03
Przytoczę tutaj blog Pani Krystyny Kofty,
która zrobiła rozważania na ten temat.
Ja, jako mama dwóch córek, też sobie nie wyobrażam,
abym miała syna. Córki dają mi więcej czułości
i często wyprzedzają moje myśli, choć nie zawsze
o wszystkim im mówię, a więc jak to jest
u Was? Czy Wasze dzieci są oparciem na starsze lata
i czy w wypadku choroby Wami się zaopiekują?
Jeśli chodzi o mnie, nie chcę być dla nich ciężarem,
ale jak to będzie - zadecyduję sama, kiedy przyjdzie
na to pora.

http://krystyna-kofta.blog.onet.pl/CORKA-CZY-SYN,2,ID419025210,n

mimoza
10-12-2011, 14:48
Ciekawe pytanie Kto lepszy syn czy córka - na stare lata?:rolleyes:
Tak się składa, że mam siostrę która ma syna (1), a ja jedną córkę. Stopień zainteresowania mną i siostrą przez nasze dzieci jest porównywalny. Zarówno moja córka jak i jej syn są z nami w stałym kontakcie. Z troską podchodzą do naszych (teraz niedużych) niedomagań. Sądzę, że wszystko bierze swój początek w wychowaniu naszych dzieci, bez względu na ich płeć. Gdybym miała mieć syna to takiego jak mój siostrzeniec. A córka od kiedy sama jest żoną i matką - jest dla mnie - obok siostry - najlepszą przyjaciółką. :) - Cz

Scarlett
10-12-2011, 14:50
Mimozo, tytuł wątku jest inny:confused:

wankabor
10-12-2011, 14:59
Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś tak - syn jest synem dokąd się nie ożeni; córka jest córką do końca twoich dni.
ps . mam syna i dwie córki.

mimoza
10-12-2011, 15:13
Mimozo, tytuł wątku jest inny:confused:

Masz rację - ale reszta jest na temat.:icon_eek:
Myslę, że córki mają przewagę nad synami, z małymi wyjątkami.:redface: - Cz

zosinek
11-12-2011, 23:48
I syn i córka kochają oboje.Ale cóż z tego kiedy są daleko nie tylko ode mnie ale i siebie.Kazde w innym kraju....takie życie.....

bachor
13-12-2011, 21:30
To zależy od człowieka a nie od jego płci ...U mnie syn jest
najbliższym przyjacielem i opiekunem w chorobie ... i w zdrowiu tez ...

Ninka50
18-12-2011, 15:02
Mam dwóch synów są dla mnie wszystkim co najlepsze!!
A córki nie mam więc trudno mi oceniać.

slava
18-12-2011, 15:27
Nalepiej liczyć na siebie, wtedy człowiek się nie zawiedzie.

wankabor
18-12-2011, 15:40
Mam dwóch synów są dla mnie wszystkim co najlepsze!!
A córki nie mam więc trudno mi oceniać.

Dla matki wszystkie dzieci są najlepsze i najważniejsze, ale odwrotnie- dla dzieci nie zawsze rodzice są najważniejsi.
Musisz wiedzieć, że jak dzieci założą swoje rodziny, to zejdziesz na drugi plan. :(

jasinek123
18-12-2011, 16:55
Wando
To co piszesz to oczywiste,kiedy dzieci są w domu są podporą
A jak wyfruną schodzimy na dalszy plan
Myślę taka kolej rzeczy,ale i tak nas kochają!!

slava
18-12-2011, 17:07
Wando, Jasinek, każdy z Was ma rację, ale taka jest kolej życia.
Dzieci nie wychowujemy dla sobie , tylko dla nowego pokolenia.

Jolina
18-12-2011, 17:28
Wiem Scarlett - chciala byś konkretów. Ale nie zawsze da się jednoznacznie powiedzieć.
Ma córkę i dwóch synów. Syn który byłby dla mnie podporą, bo ma taki charakter, mieszka bardzo daleko.
Więc odpada, choć mi żal.
Córcia... Obecnie pracuje w Warszawie. Widujemy się w weekendy i to nie zawsze.
Często zięć z wnuczką jeżdżą do niej. Więc to też odpada. Ale....
No właśnie. Ale los mnie wynagrodził wspaniałym zięciem.
Świetnie się dogadujemy i nawzajem wspieramy.
Tym bardziej, że jego mama od pięciu lat nie żyje.
Jednak nie wyobrażam sobie by obojętnie które z dzieci miało się mną opiekować.
Mam już taką pomoc. Na razie potrzebna jest raz w tygodniu.
A w perspektywie to właśnie Bożenka będzie naszą opiekunką.
I jestem z tego układu bardzo zadowolona i zabezpieczona.

slava
18-12-2011, 17:41
lat nie żyje.
Jednak nie wyobrażam sobie by obojętnie które z dzieci miało się mną opiekować.Mam już taką pomoc. Na razie potrzebna jest raz w tygodniu.
A w perspektywie to właśnie Bożenka będzie naszą opiekunką.
I jestem z tego układu bardzo zadowolona i zabezpieczona.
Jolinko, prawda. Nasze dzieci mają swoje życie, obowiazki, pracę.
Trudno wymagać, aby były na każde zyczenie rodzica.:)

Scarlett
18-12-2011, 20:59
7 rad dla stroskanych rodziców

1. Jeśli wasze dziecko żyje inaczej, niż sobie wyobrażaliście, przestańcie sobie... wyobrażać. Zamiast tego postarajcie się zrozumieć jego wybór. Macie prawo nie akceptować drogi życiowej syna czy córki, ale nie oznacza to, że macie odrzucić swoje dziecko. To tak, jak z karaniem za złe zachowanie. Kiedy mówicie maluchowi: ,,Adasiu, kocham cię, ale nie podoba mi się, że zabierasz dzieciom zabawki" - to jest OK. Kiedy w takiej sytuacji krzyczysz: ,,Jesteś wstrętnym egoistą" - odrzucasz dziecko, oceniając je przez pryzmat jego złych zachowań.

2. Nie czujcie się winni z tego powodu, że np. córka związała się z rozwodnikiem. To jej wybór. Wy dokonaliście swoich przed laty, gdy uczyliście ją podejmowania właściwych decyzji i brania za nie odpowiedzialności.

3. Pamiętajcie, że nie macie prawa przekraczać bez pytania granic waszego dziecka. Kiedy np. wasz syn decyduje się wyjechać do pracy do innego kraju, a wy jesteście temu przeciwni, nic nie możecie zrobić. Możecie jedynie, jeśli spyta was o zdanie, powiedzieć, że nie podoba się wam ten pomysł i dlaczego.

4. Stosujcie zasadę: "dzieci nie są po to, by spełniać nasze oczekiwania czy marzenia". Zwłaszcza, kiedy są już dorosłe. Każdy powinien być szczęśliwy na swój własny sposób.

5. Nie zapominajcie o różnicach pokoleniowych. Przypomnijcie sobie, ile razy słyszeliście z ust waszych mam: ,,Nie tak cię wychowałam" - i jak się wtedy czuliście? Nie róbcie tego swemu dziecku. Ono żyje w zupełnie innym świecie niż wy w jego wieku. Nawet jeśli wykształcenie syna czy córki kosztowało was wiele wyrzeczeń, a dziecko w dorosłym życiu nie inwestuje w swoją karierę, wy zrobiliście swoje.

6. Pamiętajcie, że miłość pomiędzy rodzicami i dziećmi ma też ciemną stronę. Ludzie, którzy się kochają, potrafią najdotkliwiej się ranić. Ale nie oznacza to, że wasza córka wybrała na partnera nieakceptowanego przez was mężczyznę po to właśnie, żebyście cierpieli. Jeśli nie przyznacie, że to jej wybór i ma do niego prawo, będziecie cierpieć wszyscy troje.

7. Nigdy nie zapominajcie, że daliście swojemu dziecku to, co najlepsze i najlepiej jak potrafiliście. Dziś, kiedy jest dorosłe, ma prawo zrobić z waszym darem to, co wydaje mu się najlepsze dla niego.
http://poradnikdomowy.pl/poradnikdomowy/1,116272,4285368.html

slava
18-12-2011, 21:20
7 rad dla stroskanych rodziców

1. Jeśli wasze dziecko żyje inaczej, niż sobie wyobrażaliście, przestańcie sobie... wyobrażać. Zamiast tego postarajcie się zrozumieć jego wybór. Macie prawo nie akceptować drogi życiowej syna czy córki, ale nie oznacza to, że macie odrzucić swoje dziecko. To tak, jak z karaniem za złe zachowanie. Kiedy mówicie maluchowi: ,,Adasiu, kocham cię, ale nie podoba mi się, że zabierasz dzieciom zabawki" - to jest OK. Kiedy w takiej sytuacji krzyczysz: ,,Jesteś wstrętnym egoistą" - odrzucasz dziecko, oceniając je przez pryzmat jego złych zachowań.

2. Nie czujcie się winni z tego powodu, że np. córka związała się z rozwodnikiem. To jej wybór. Wy dokonaliście swoich przed laty, gdy uczyliście ją podejmowania właściwych decyzji i brania za nie odpowiedzialności.

3. Pamiętajcie, że nie macie prawa przekraczać bez pytania granic waszego dziecka. Kiedy np. wasz syn decyduje się wyjechać do pracy do innego kraju, a wy jesteście temu przeciwni, nic nie możecie zrobić. Możecie jedynie, jeśli spyta was o zdanie, powiedzieć, że nie podoba się wam ten pomysł i dlaczego.

4. Stosujcie zasadę: "dzieci nie są po to, by spełniać nasze oczekiwania czy marzenia". Zwłaszcza, kiedy są już dorosłe. Każdy powinien być szczęśliwy na swój własny sposób.

5. Nie zapominajcie o różnicach pokoleniowych. Przypomnijcie sobie, ile razy słyszeliście z ust waszych mam: ,,Nie tak cię wychowałam" - i jak się wtedy czuliście? Nie róbcie tego swemu dziecku. Ono żyje w zupełnie innym świecie niż wy w jego wieku. Nawet jeśli wykształcenie syna czy córki kosztowało was wiele wyrzeczeń, a dziecko w dorosłym życiu nie inwestuje w swoją karierę, wy zrobiliście swoje.

6. Pamiętajcie, że miłość pomiędzy rodzicami i dziećmi ma też ciemną stronę. Ludzie, którzy się kochają, potrafią najdotkliwiej się ranić. Ale nie oznacza to, że wasza córka wybrała na partnera nieakceptowanego przez was mężczyznę po to właśnie, żebyście cierpieli. Jeśli nie przyznacie, że to jej wybór i ma do niego prawo, będziecie cierpieć wszyscy troje.

7. Nigdy nie zapominajcie, że daliście swojemu dziecku to, co najlepsze i najlepiej jak potrafiliście. Dziś, kiedy jest dorosłe, ma prawo zrobić z waszym darem to, co wydaje mu się najlepsze dla niego.
http://poradnikdomowy.pl/poradnikdomowy/1,116272,4285368.html

Ela super rady. To jest to.:D

Ninka50
25-12-2011, 14:34
Moi drodzy ja napisałam że co najlepsze to moi synowie ale oni mają swoje rodziny o które dbają .Jestem szczęśliwa kiedy widzę jak odnoszą się do swoich żon idzieci.A zresztą istnieje między nami umowa mówisz masz .
Od synów słowa nie można ,nie mogę jeszcze nie usłyszałam i tak trzymać.

bodzio2
25-12-2011, 17:58
Ważne jest aby ta osoba pomagała i była opiekuńcza a płeć to tutaj jest mniej ważna.

Ninka50
27-12-2011, 15:40
Trafne stwierdzenie bodzio 2.

Kornelia
28-12-2011, 11:13
Ważne jest aby ta osoba pomagała i była opiekuńcza a płeć to tutaj jest mniej ważna.
Syna chowa się dla ludzi, a córkę dla domu. W polskiej tradycji jak funcjonuje rodzina nadaje zazwyczaj kobieta.O ile syn wybierze sobie szlachetną żonę, to będzie dobry na starość dla swoich rodziców, natomiast córka naturalnie jest związana bardziej ze swoimi rodzicami.Problem w tym, jak przekonać syna, żeby przy wyborze partnerki zwracał uwagę na ile szanuje jego rodziców.Karmelia

wankabor
28-12-2011, 13:13
Słyszałam i taką przypowieść "wątroba nie mięso, synowa nie córka". Och! ale ja też byłam synową, a teraz też jestem teściową. Jaka byłam i jaka jestem, trudno mnie samej ocenić.

dziewiątka
28-12-2011, 13:25
tak czytam, jak piszecie o synowej...
...jestem synową i właśnie od 6-u lat opiekuję się wraz z mężem jego rodzicami;
teściowa po udarze, przez pierwszy rok po szpitalu była leżąca u mnie ...
...przeszłam przez wszystkie etapy opieki...od pampersa do przenoszenia do wanny i kąpieli ...
...przez rehabilitację jej i znoszenie wszelkich jej grymasów;
teraz są u siebie ( ok. 1,5 km.)...mają wszystko: opiekę lekarską, nasze doglądanie ich każdego dnia, sprzątanie, kąpanie, zakupy, dowożenie obiadów.
Dwie córki odwiedzają rodziców dwa, trzy razy do roku...czasem zadzwonią....
Sami sobie dajcie odpowiedż: synowa, czy córka ???
syn, czy córka ???
...b/k...
p.s.
Wandziu,
wiem, że synowa nie córka....to oczywiste;)
a w sytuacji, kiedy będę musiała mieć pomoc,
moją ostatnią wolą będzie HOSPICJUM...
synowie nawet nie dają sobie o tym powiedzieć.....ale taka jest moja wola.
koniec. kropka

wankabor
28-12-2011, 15:05
...
p.s.
Wandziu,
wiem, że synowa nie córka....to oczywiste;)
a w sytuacji, kiedy będę musiała mieć pomoc,
moją ostatnią wolą będzie HOSPICJUM...
synowie nawet nie dają sobie o tym powiedzieć.....ale taka jest moja wola.
koniec. kropka
Dziewiątko, nie masz odrobiny serca dla siebie. Natomiast jestem pełna uznania dla Twoich synów. Czy wiesz co oznacza dom opieki lub hospicjum? To "wysypisko śmieci" dla ludzi niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Czy Ty oddałaś dzieci do Domu Dziecka? Nie.
Domu opiekuńcze czy wychowawcze są potrzebne. W pewnych, wyjątkowych sytuacjach są nawet konieczne.
Ale ani na chwilę nie przypuszczam abyś kiedykolwiek znalazła się w takiej wyjątkowej sytuacji. Ja nie życzę Ci tego, i proszę zmień swoja wolę.

Ninka50
28-12-2011, 17:49
Moja teściowa zawsze podkreślała że jestem tylko jej synową czasami bolało ale cóż takie życie.
Teraz sama mam dwie synowe ;dwie synowe dwie różne bajki ale na jedną z nich można polegać po prostu dobry człowiek.

Renatas46
29-12-2011, 21:10
Jestem synową i córką.
Z teściami mieszkam i na razie, choć schorowani, nie potrzebują mojej stałej opieki.
Do mamy muszę dojeżdżać trzy razy w tygodniu, aby jej pomóc, zrobić zakupy posprzątać, zapalić w piecu. Jeśli będzie potrzebować stałej opieki, również się tym zajmę i uważam to za oczywiste.
Inna sprawa to moje zdrowie i możliwości.
Tak się złożyło, że przez 4 lata opiekowałam się chorym tatą, ale na ostatnie trzy tygodnie jego życia musieliśmy go oddać do hospicjum, bo nie mogliśmy mu zapewnić opieki, jakiej potrzebował. Ja w tym samym czasie leżałam w szpitalu po operacji i w ciężkim stanie, wszystkim zajęli się brat, bratowa i mój mąż, zrobili wszystko, co mogli, żeby być przy tacie i pomóc chorej mamie. Ja do tej pory czuję się winna ..., że mnie z nimi nie było.

Ninka50
02-01-2012, 17:53
Renatas 46 dobre uczynki do nas wracają więc życzę Ci dużo zdrowia ale w razie choroby żebyś od swoich dzieci otrzymała troskliwą opiekę.

Lucy001
03-01-2012, 16:37
Mam 2 synów.
Nie wiem , jakie są córki.
Wszystko zależy od charakteru , od osobowości , a nie od wychowania.

wankabor
03-01-2012, 17:51
Mam 2 synów.
Nie wiem , jakie są córki.
Wszystko zależy od charakteru , od osobowości , a nie od wychowania.

Częściowo zgadzam się z Tobą. Postępowanie dzieci wobec rodziców zależy od osobowości czyli charakteru ale i w dużej mierze od wychowania. Kiedyś zwróciłam uwagę mojemu synowi, że jest skąpy w okazywaniu uczuć. Odpowiedział mi , że mężczyźni są spod znaku Marsa, kobiety spod znaku Wenus. Kupił mi odpowiednią lekturę abym zapoznała się z mentalnością obu płci i nie wnosiła reklamacji. :tongue:

en_vogue
04-01-2012, 16:25
Jakie są dzieci zależy i o charakteru i wychowania,takie jest moje zdanie.Choć czasami ta teza się nie pokrywa z faktami.Znam rodzinę gdzie dzieci były skrajnie różne.

wankabor
04-01-2012, 19:32
Jakie są dzieci zależy i o charakteru i wychowania,takie jest moje zdanie.Choć czasami ta teza się nie pokrywa z faktami.Znam rodzinę gdzie dzieci były skrajnie różne.

Prawie każda reguła ma wyjątki.

ewiko
05-01-2012, 14:22
No cóż, z pewnością jest to sprawa charakteru. Mój mąż u swojej mamy jest dzień w dzień. Pomaga w zakupach, wozimy do lekarzy, wykonuje wszelkie remonty w domu a i przy porządkach wyręcza. Córka zaglądała dwa razy w roku, wpadała na kawkę. Mimo że teściowa więcej uwagi i zaangażowania w wychowywanie wnuków włożyła w córki rodzinę to "na stare lata" pozostał tylko syn.

Ninka50
05-01-2012, 19:07
Mam dwóch synów w jednym gniazdku chowani a każdy inny ale ja myślę że to dobrze .Pisałam już są dorośli ale o nas rodzicach pamiętają.

Renatas46
08-01-2012, 18:18
Mam tylko jednego syna i nie wiem, jak los się ułoży, ale znam osobę, która mając chorą matkę w domu brzydziła się jej starości, bała się jej nadchodzącej śmierci, mówiła że jest tak wrażliwa iż nie może znieść takich widoków. Oddała matkę do hospicjum, choć ta nie wymagała specjalistycznej opieki i błagała o pozostawienie w domu.

Wkrótce po śmierci matki, ta osoba wyjechała za granicę opiekować się starszą schorowaną kobietą. Musiała myć, zmieniać pieluchy, karmić i w końcu patrzeć na śmierć.
Po powrocie użaliłam się nad nią i stwierdziłam, że musiało jej być niesamowicie ciężko. I wiecie, co odpowiedziała?... "Za pieniądze można zrobić wszystko." Byłam zszokowana...

jakempa
08-01-2012, 22:35
Mam syna i córkę, Napewno córka jest mi bliższa, chociaż mieszka w Anglii, Syn ma swoje życie, rodzinę , która jest dla niego priorytetem, Jednak zawsze wiedziałam, że dzieci nie wychowuję dla siebie tylko dla innych, Są szczęśliwi w małżeństwach i dobrze. Ja umiem liczyć i zawsze bedę liczyć na siebie, a ciężarem nie chcę być dla nikogo, po to są domy opieki i hospicja, żeby służyły ludziom zniedołężniałym fachową opieką.

monia
08-01-2012, 23:14
Mam syna i córkę, Napewno córka jest mi bliższa, chociaż mieszka w Anglii, Syn ma swoje życie, rodzinę , która jest dla niego priorytetem, Jednak zawsze wiedziałam, że dzieci nie wychowuję dla siebie tylko dla innych, Są szczęśliwi w małżeństwach i dobrze. Ja umiem liczyć i zawsze bedę liczyć na siebie, a ciężarem nie chcę być dla nikogo, po to są domy opieki i hospicja, żeby służyły ludziom zniedołężniałym fachową opieką.
Popieram i ja mam takie spojrzenie na starość mimo że mam 2- synów

aniak2015
13-01-2012, 11:17
mam syna i córkę oboje mają rodziny ale jeżeli by doszło do tego gdybym potrzebowała opieki to byłby duży znak zapytania kto to ma być ja czy on nie jest to proste wychowuje się dzieci jak są małe a teraz gdy dorosłe i samodzielne żyją własnym życiem i nie możnaim w tym przeszkadzać pozdrawiam

elen49
14-01-2012, 17:42
Mam syna i córkę, Napewno córka jest mi bliższa, chociaż mieszka w Anglii, Syn ma swoje życie, rodzinę , która jest dla niego priorytetem, Jednak zawsze wiedziałam, że dzieci nie wychowuję dla siebie tylko dla innych, Są szczęśliwi w małżeństwach i dobrze. Ja umiem liczyć i zawsze bedę liczyć na siebie, a ciężarem nie chcę być dla nikogo, po to są domy opieki i hospicja, żeby służyły ludziom zniedołężniałym fachową opieką.
Skłaniam się ku takiemu poglądowi, zawsze starałam się nie zamęczać nikogo swoją osobą,a wręcz przeciwnie znam dobrze ciężar obowiązku i opieki i właśnie znajomość tego ciężaru skłania do myśli, że nie chciałabym czegoś takiego zafundować swoim dzieciom.Życie pisze jednak swoje scenariusze.Podobno spotyka nas to czego się najbardziej boimy.Nie chcę jeszcze teraz o tym myśleć, ani nie poruszam nigdy tego tematu z moimi synami.Czasem jednak myślę, że czułabym się bezpieczniej mając córkę.

Ninka50
15-01-2012, 20:05
Dorosłym dzieciom rodzice zazwyczaj nie przeszkadzają tak jest u nas w rodzinie.Obecnie mąż jest w szpitalu zostałam sama ale synowie odwiedzają ,dzwonią jednym słowem starają się.Jestem im bardzo wdzięczna ale pamiętam również że mają swoje rodziny .