PDA

View Full Version : Miłość matki jest ślepa....


tigr
26-07-2007, 18:45
Witam!
Trafiłem tu przypadkiem, na wątek Gabrieli o relacjach w nowych związkach. A chciałbym z punktu widzenia mężczyzny. Jestem w związku z matką 13 latka która praktyczne sama go wychowywała, ojciec jest - w kazdy weekend widuje się z synem. Nie znam go i nie chciałbym na ten temat pisac, a tym bardziej oceniać. Mój syn jest dorosły - ma 26 lat i tu nie ma problemu - nie mieszka z nami.
Problemem jest nadopiekuńczość mojej partnerki, kompletny brak obowiązków młodego, zawsze jest jakies ale i zawsze jest jakis powód. A dzień wygląda tak
Mamo daj śniadanie i sniadanie jest zrobione i zaniesione do pokoju na gorze. Brudne naczynia no moze zniesie ale nie umyje - alergia na plyny do zmywania ale kubka po herbacie nie wypłucze, mamo zalej herbate, poslodziłaś? mimo ze mama pracuje przy komputerze a syn ogląda TV itd. Tak sie toczy dzień od drobiazgu do drobiazgu wszystko podporządkowane potrzebom(i to OK) ale i zachciankom młodego.Nawet posiłki zabiera sobie do swojego pokoju niechętnie je razem z nami. Sam spedzam duzo czasu przy komputerze ale 5 godzin dziennie gier komputerowych to chyba przesada.
Jest dobrym dzieckiem, uczy sie swietnie, jest oczytany, i chyba nawet nie nastawiony roszczeniowo przynajmniej nie w taki prosty widoczny sposob, lubi mnie choc nie umie okazywać uczuć. Jest wiecznie niezadowolony, egoistyczny.
Wszelkie proby rozmowy z partnerka na ten temat nie konczą się dobrze, zarzut Ty to widzisz tylko złe strony właściwie zamyka mi usta.
Może macie podobne doświadczenia i jakies pomysly - co robić
bo tak naprawde poza codziennymi uciązliwosciami zwyczajnie zal mi chłopaka.
Tigr

Sunshine
26-07-2007, 18:51
lubi mnie choc nie umie okazywać uczuć.

A czy Ty mu je okazujesz???

tigr
26-07-2007, 19:06
Może czekam na taka szanse wierz mi, chłopak zbudował ścianę wokół siebie. Partnerka twierdzi ze to geny ojca. Ale gdy nawet czasem wiem ze moze za rzadko probuję zaczac gadac to natrafiam na milczenie niewyraznie pomruki i ucieczkę.

Alsko
26-07-2007, 19:09
ale jestem matką, która wychowywała syna właściwie sama (mając pomoc w osobie mojej matki) od jego 11 roku życia. Z ojcem miał nieograniczony kontakt, ale ojciec często wyjeżdżał.
Wydaje mi się, że Twoja partnerka krzywdzi i dziecko, i Was oboje. Chłopiec jest w tzw, trudnym wieku, ale nie tędy droga. Być może chce mu coś tam wynagrodzić. Wygląda to tak, jakby czuła się winna w stosunku do niego. Jak długo jesteście razem? Nie wiem, odezwą się być może panie, które mają podobne doświadczenia - one najlepiej podpowiedzą. Mnie się wydaje, że rozmowa może dużo dać, ale obie strony muszą jej chcieć. Twoja partnerka ucieka przed rozmową.
A nawiasem mówiąc, gdyby mój syn zostawił np. bałagan po sobie, usłyszałby: "Bozia paniczem stworzyła, a o lokaju zapomniała". To go zwykle rozśmieszało i rozbrajało.

Alsko
26-07-2007, 19:15
Już po napisaniu postu przyszło mi do głowy, że może udałoby się zaprzyjaznić i zbliżyć do chłopca nie za pośrednictwem matki, a jego zainteresowań. Na zasadzie >mężczyzna z mężczyzną<. Na szybkie rezultaty nie licz - tu trzeba cierpliwości.

tigr
26-07-2007, 19:21
To nie tak ze nie rozmawiamy tylko ze moj punkt widzenia nie trafia a nawet jak partnerka zgadza się ze mną to nic się nie zmienia.Mieszkamy razem od 9 miesięcy na neutralnym gruncie (wynajęty dom) jest to młody związek ale dobry i wyczekany przez nas oboje

Basia.
26-07-2007, 19:26
Wychowywałam sama jedynaka ale on miał obowiązki i musiał z nich się wywiązywać. Co do przyjaźni między mężczyznami ............ to nie jest prosta sprawa ........... synowie niechętnie zaprzyjaźniają się z partnerami matki.

Sunshine
26-07-2007, 19:31
taki "trójkąt" jak Wasz to z założenia trudny związek.
Niektóre kobiety,wśród nich byłam i ja, boją się tego i wolą nie wchodzić w ponowny związek w obawie o relacje dziecka z partnerem.
Chłopiec jest w wyjatkowo trudnym okresie rozwoju,i dużo zależy jednak od Ciebie jak te relacje się ułożą.Jesli Ci zalezy na zwiazku z jego mamą napewno zrobisz wszystko by to poprawić.
Nie napisałeś jak długo trwa ta relacja,to ma znaczenie, bo na pewne zmiany potrzeba poprostu czasu i cierpliwości.
Najlepszą receptą według mnie jest;miłość,miłość i jeszcze raz miłość i żelazna konsekwencja w postępowaniu. Życzę Ci powodzenia,chociaż muszę przyznać ,że niełatwe zadanie przed Tobą.

Alsko
26-07-2007, 19:31
Toteż mówię, że cierpliwości trzeba. I czasu. Całej trójce.

tigr
26-07-2007, 19:39
Cierpliwość tak wiem. Z tym zaprzyjaznianiem się to trudno bo nic na siłe mozna wtedy tylko popsuć. Chciałem zarazić swoją pasją nurkowaniem odpadło bo lekarz szkolny (sic) stwierdził ze z astmą to odpada na moje argumenty ze powinien to ocenic specjalista ktory bada pletwonurkow padlo zdecydowane nie bo lekarz juz sie wypowiedzial. Wiem ze nie bedzie latwo.

Alsko
26-07-2007, 19:48
wytrwałości i cierpliwości:)
Pomalutku!

tigr
26-07-2007, 20:00
Dzięki:)
Nie ma innej mozliwosci i tyle. Ale cały czas czekam na Wasze rady na codzień i własne doświadczenia.

Nika
26-07-2007, 20:16
To faktycznie trudna sytuacja.Nastolatek jest dziwnym stworzonkiem,nie rób nic na siłę,abys nie usłyszal,że nie jesteś jego ojcem,więc nie masz prawa...Dla niego to zapewne też trudna sytuacja...jak poprzedniczki zalecam delikatność i cierpliwość.Trzymaj się.

tigr
26-07-2007, 20:23
No właśnie z jednej strony mam ochotę zareagować dość często a z drugiej paraliżuje mnie obawa przed usłyszeniem - facet o co Ci chodzi nie jestes moim ojcem spadaj. W sumie robię niewiele albo nic co też nie jest dobre.

Ewita
26-07-2007, 21:34
Sytuacja jest o tyle trudna, że w tym wieku nawet rodzonego ojca zrzuca się z piedestału. Wszyscy są głupi i nic nie rozumieją - tylko on, biedny i niezrozumiany - jest jedyny słuszny! A wy jesteście razem z jednej strony dość krótko, z drugiej na tyle długo, że chłopak już się ustawił.
Ja rozumiem, że matka stara się "wynagrodzić" synowi swój drugi związek, podkreślić, że jest nadal dla niej najważniejszy, ale... trzeba jej wytłumaczyć, że popełnia błąd! Dopóki wy we dwoje nie ustalicie jednolitej, jasnej linii działania - będziesz mógł jedynie bezradnie przyglądać się poczynaniom tej dwójki. To jest niebezpieczne! Dla trwałości Waszego związku też...
Dziewczyny piszą, że trzeba czekać, że delikatnie... A ja myślę, że już w pewien sposób straciliście okazję ustawienia pewnych spraw w sposób naturalny: nowy dom, nowy związek, nowe obowiązki. W moim przekonaniu im dłużej będziesz czekał - tym bardziej będzie utrwalał się stan istniejący.
Łagodnie, spokojnie i po trochu, ale należy działać. W porozumieniu jednak z matką chłopaka - i to jest według mnie najpilniejsza sprawa!

POLA
26-07-2007, 22:36
Za mało wiem, aby doradzać, ale to, co napisała Ewita, warto rozważyć. Porozmawiaj z partnerką na neutralnym gruncie (kawiarenka, plaża?), wyłóż sprawę jasno, bo obecny stan prędzej czy później doprowadzi do konfliktu, żeby tego gorzej nie nazwać. Czy chłopak przed Twoim przybyciem zachowywał się tak samo? (jeśli tak, jest problem). Ta informacja jest ważna dla Ciebie.
Spróbuj ustalić z partnerką strategię działania:np. zamiast ona - Ty zrób tę herbatę, zanieś mu do pokoju i wytłumacz, że w ten sposób oszczędzasz jego mamę. Przypatrz się jego reakcji, ona Ci wiele powie. Po kilku takich różnych sytuacjach, jeśli nic się nie zmieni, porozmawiaj z nastolatkiem szczerze, po męsku, wytłumacz mu, że nie jesteś jego rywalem. Trudno mi to wszystko opisać, bo powstałaby książka. Jeśli to inteligentny chłopak, nie wierzę, że nie uda Ci się z nim porozumieć. A może pomógłby Ci w czymś, w czym Ty sobie nie radzisz? Wymyśl jakąś sytuację, niech młody poczuje, że jest niezbędny.

BUNIA
26-07-2007, 22:41
musisz bardzo delikatnie i z wyczuciem podejmowac jakiekolwiek dzialania zmierzajace do poprawy relacji miedzy
Wami., bo ... mozesz stracic ich oboje.
Tigr nie piszesz nic jak bylo przedtem nim razem zamieszkaliscie .. to wazne .
Pozdrawiam

babciela
26-07-2007, 22:42
Tigr,poczekaj,nie wykonuj zadnego kroku.On Cie bada,porownuje do ojca.Matki nie krytykuj,odwroci sie to przeciwko Tobie>Syn Twojej zony caly czas obserwuje wszystko i wszystkich-na razie zostaw to.On sam zobaczy pewne rzeczy,juz bedzie na tyle dojrzaly ze bedzie umial prawidlowo ocenic.Na razie jestes konkurentem w uczuciach do jednej kobiety.Zycze powodzenia

POLA
26-07-2007, 22:49
Łatwiej radzić, trudniej wytrzymać i zachować olimpijski spokój tłumiąc w sobie emocje przez tak długi czas.

Malgorzata 50
26-07-2007, 22:52
Ja jednego nie rozumiem w zaden sposob dlaczego wy mu caly czas radzicie obchodzic się z tym smarkaczem jak ze zgnilym jajkiem.Niestety to wlasnie doprowadzilo do wyz opisanej sytuacji.Mlody [powinien zostac zapoznany z regulami a starzy się tych regół trzymac.I tyle.Jesli Twoja partnerka jest tak strasznie nadopiekuńcza -musisz z nią pogadac i zaproponowac jakieś zasady ,a przede wszystkim przekonac ja ,ze jej ukochany synus nie jest godnym wspólczucia sierotą tylko szczesciarzem ,który zyskal pelna rodzinę -na paluszkach dojdziecie do jego 18-tki a wtedy caly dom bedzie już tanczyl jak synalek zagra albo wy się rozstaniecie.

babciela
26-07-2007, 23:05
Polu i Malgosiu ja to przezylam.Nic nie robilismy,pojakims czasie dziewczyny zobaczyly to co powinny ,i uklad zupelnie sie zmienil.Nie sa z nim bardzo zwiazane ale jest dobrze.Wnuczki nazywaja go dziadkiem.Dziecko nie jest "zgnilym jajkiem" tylko istota niezmiernie wrazliwa,poza tym bardzo ciezko przezywa rozstanie rodzicow niezaleznie jakim czlowiekiem byl ojciec i jakim jest obecny partner matki.W wieku 18 lat on bedzie zwiazany z jakas dziewczyna i skonczy sie rywalizacja o uczucia matki.

Malgorzata 50
26-07-2007, 23:10
Ale to nie jest rywalizacja tylko rozpuszczanie bahora....bez sensu i mysle ,ze poniewaz to jest chlopak, naprawdę przydałoby mu się żeby facet pokazał ,ze nie jest ciepła kluchą tylko facetem -nie mowię o rozwiazaniach silowych, tylko o odrobinie charakteru -przeciez ten chlopak go demonstracyjnie lekcewazy i wykorzystuje to ,że ta para gołabkow strasznie się go boi....pod haslem,że biedne wrażliwe dziecko dozna traumy.Nalezy go przekonac ,ze jego zycie zmienilo się wlasnie na lepsze ,a to nie oznacza 5-cio godzinnego tkwienia przed kompem tylko normalne obowiązki i przyjemności .Zobaczycie za trzy lata ten dom bedzie sterroryzowany przez uzaleznionego od gier wyrostka i wtedy bedzie za poźno na dobre rady wrażliwych kolezanek...Przeciez ten chlopak w gruncie rzeczy marzy o silnym ,dajacym oparcie ojcu -a na razie bada grunt -i obawiam się ,że z dnia na dzień dochodzi do wniosku ,ze tigr jest mięczakiem...

babciela
26-07-2007, 23:16
Nie jestem pewna ze bedzie dobrze,przeciez Tigr pisze ze to inteligentny chlopiec.matka na razie daje soba manipulowac,ale to tez sie zmieni.Natomiast Tigr ma pozostac soba,absolutnie nie pozwolic soba manipulowac-ba ta jego inteligencja...

babciela
26-07-2007, 23:18
Malgosiu moze nie wrazliwych ,ale majacych jakies tamdoswiadczenia wlasnie w"tym temacie".

Malgorzata 50
26-07-2007, 23:21
Tak babcielu oczywiscie ,tylko dziewczynki to jest inny gatunek ludzi niz chlopcy.Tigr jasne ,że musi byc sobą -ale najwyrazniej nie jest, bo w trosce o nieurażanie macierzyńskich uczuć ukochanej męczy się jak potępieniec.Więc bądź soba tigr i ustalcie we trojke jakieś reguły.Mlody bedzie się buntował,trudno jego prawo -nic mu się nie stanie jak sie trochę pobuntuje.Zacznij od ograniczenia godzin spedzonych na graniu...A na haslo napilbym sie herbaty spokojnie odpowiedzuialabym "herbata i czajnik sa w kuchni"Pierwszej drugiej i trzeciej sie nie napije ,czwartą sobie zrobi,a przy piatej powiedzialabym "mam tez by się napila'przy szóstej rzuciłabym niedbale "to zrob wszystkim,napijemy się razem ,kupilem ciacha"......

babciela
26-07-2007, 23:26
Napisz Tigr jaka metode zastosowales.jestem ciekawa,zycze cierpliwosci

POLA
26-07-2007, 23:29
Nie ma gotowych recept, ta sytuacja to nie grypa, to problem trojga ludzi, z których każde odczuwa inaczej. Nie wiemy, czy chłopak zawsze tak się zachowywał, czy zareagował taką postawą na pojawienie się przyjaciela matki, a to jest bardzo ważne. Zanim zacznie się "leczyć" skutki, trzeba poznać przyczynę, tak uważam, tę zasadę stosuję w życiu i daje efekty. Nicnierobienie - tu Małgosiu masz rację- nie jest dobrym wyjściem.
Dobranoc

Malgorzata 50
26-07-2007, 23:32
otóz to -może warto pogadac z jakimś dobrym psychologiem i poracować nad tym.Ale póki mam będzie "leczyła" synka z rzekomej traumy -czarno to widzę...

Basia.
26-07-2007, 23:50
Polu i Malgosiu ja to przezylam.Nic nie robilismy,pojakims czasie dziewczyny zobaczyly to co powinny ,i uklad zupelnie sie zmienil.Nie sa z nim bardzo zwiazane ale jest dobrze.Wnuczki nazywaja go dziadkiem.Dziecko nie jest "zgnilym jajkiem" tylko istota niezmiernie wrazliwa,poza tym bardzo ciezko przezywa rozstanie rodzicow niezaleznie jakim czlowiekiem byl ojciec i jakim jest obecny partner matki.W wieku 18 lat on bedzie zwiazany z jakas dziewczyna i skonczy sie rywalizacja o uczucia matki.
Ja jestem matką 39-letniego syna /stare chłopisko z niego/, w stałym związku "tkwię" 25 lat nie wyszłam za mąż żeby nie sprawiać przykrości synowi /teraz też byłoby mu przykro/, który nie był maminsynkiem wręcz przeciwnie. Rywalizacja o uczucia matki /czyli moje/ trwa do dnia dzisiejszego.

POLA
26-07-2007, 23:57
Zaskoczyłaś mnie tym wyznaniem, tzn. swoją sytuacją, dziwny to przypadek, ale jeśli ma miejsce ... ot życie, widać i tak bywa. Tigr nabawi się bólu głowy po tych naszych postach.

Basia.
27-07-2007, 00:17
Zaskoczyłaś mnie tym wyznaniem, tzn. swoją sytuacją, dziwny to przypadek, ale jeśli ma miejsce ... ot życie, widać i tak bywa. Tigr nabawi się bólu głowy po tych naszych postach.
nawet rywalizowali o to kto ma mnie przywieźć samochodem do domu po operacji .............. kto ma rozmawiać z lekarzem /popędziłam obu/ to wszystko odbywało się bardzo kulturalnie w białych rękawiczkach, ale się odbywało i odbywa...

Anielka
27-07-2007, 00:40
Mój dorosły syn /32 lat/ związał sie z kobietą z dwoma synami.Jeden obecnie ma 11 lat,drugi 10.Obecnie Mirka jest po rozwodzie.Kiedy sie poznali,nie była ,ale jej były z nia nie mieszkał.Maciek /mój syn/wszedl do domu,gdzie ojciec był kumplem jednego /starszego/,obaj uwielbiali komputery i krwawe gry.Młodzy z zespolem ADHD bardziej związany z matka.Mirka ,kobieta zapracowana,znerwicowana,krzycząca na dzieci/czasami je biła/i do tej rodziny wchodzi nowy facet,który pomaga Mirce we wszystkim,razem zakupy,przgotowywanie posiłków,sprzątanie,spacery kino/były irki nie robił nic,nawet rzadko zarobkowo pracował.Chłopcy sie przygladali,pytali o niektóre rzeczy Maćka po ileś tam razy,a Maciek spokojnie tłumaczył ile razy trzeba było.Ojciec chłopców wyjechał do Angli,przyjeżdzał od czsu do czsu i prezent przywoził spotkal sie z chłopcami i to wszystko.A chłopcy z problemami do Maćka przychodzili,pomagal,ale poprosił ja Wam pomoge a Wy mnie.I tak powoli sie zaczęło ukladać,od wynoszenia smieci,sprzątania swojego pokoju itd.Jednego najpierw interesowałi judo,teraz trenuje koszykówkę.Drugi chodzi na zajęcia tańca towarzyskiego i na basen,chłopcy rosna ,problemów jeszcze sporo do rozwiązania.Maciek jest wyjatkowo spokojnym człowiekie,wie ,że nigdy nie bedzie ich prawdziwym ojcem,ale pokazuje im dobre przykłady,dobre relacje i szacunek do ich mamy i ojca także.Z początku byłam tym wszystkim załamana,a dzisiaj widzę szczęśliwa i o wiele spokojniejszą rodzinę.Na wszystko trzeba czasu,spokoju i konsekwencji w dzialaniu.Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje,że Tobie TIGr też wszystko sie uda.Powodzenia:)

tigr
27-07-2007, 08:05
Dziękuję za zainteresowanie, rady i zyczliwość. Więcej wieczorem . Teraz na szybko jedna sprawa - być może szukam dziury w całym, albo jestem zbyt drobiazgowy. Wczorajsza sytuacja: wieczorem wyszlismy wadomo ze wrocimy pozno. I sms chłopaka - z dokładną informacją o zamknięciu drzwi i o tym jak ma jego mama je otworzyć. Nitkę to rozbawiło i rozczuliło mnie zaniepokoiło. Jak Wy to odbieracie?
I wszystkim dobrego dnia:)

hannabarbara
27-07-2007, 08:25
Ja się na takich problemach jak Twoje nie znam, więc do tej pory nie zabierałam głosu. Tym razem jednak zdaje mi się, że zmarnowałeś jedną z okazji nawiązania z chłopakiem nici porozumienia. Mogłeś również się rozbawić i wysłać SMS o jakiejś żartobliwej treści.Spróbuj zmienić własne nastawienie na "tak".

Alsko
27-07-2007, 08:29
Hej, czy Ty nie dzielisz włosa na czworo? :-))

Anielka
27-07-2007, 08:29
Mój drogi ,musisz sobie jeszcze jedno uświadomić,że on jest zazdrosny o Ciebie i naprawde dużo czsu upłynie ,żeby Ciebie zaakceptował, a na sms-a powinna była odpowiedzieć,ze oboje dziękujecie za tak wnikliwa instrukcje i dziękujecie/oboje/.Pozdrawiam.:)

Magro
27-07-2007, 08:56
Tigr, piszesz, że chlopak jest zdolny, inteligentny, grzeczny,więc może to nie w nim tkwi problem.Przyjżyj sie może dokładnie jego matce.To przecież Ona go "psuje".Gdyby cokolwiek od Niego wymagała to moze byloby inaczej.Prozmawiaj spokojnie z żoną i od Niej wymagaj konsekwencji a nie od pasierba.Wiem coś na ten temat, bo sama jestem podobną matką- niestety.Pewnie chciała mu wynagrodzić rozwód zJego ojcem, ale poszlo nie w tę strone.Pozdrawiam i powodzenia w rozmowach.

Nika
27-07-2007, 09:16
Ta sytuacja,o której piszesz nie wymaga zadnych nerwów.Odpuść troszkę,jesteś zapewne nieco przewrażliwiony,co rozumiem,ale zalecam więcej poczucia humoru..jak to mówia małolaty-"wyluzuj".Pozdrawiam.

Honorka1949
27-07-2007, 11:04
Sytuacja jest trudna ale nie beznadziejna.Powinienes malymi kroczkami zabierac sie do sprawy. Nic na sile.Jego zazdrosc o matke nie minie z dnia na dziem.To troche potrwa.Wydaje mi sie jednak , ze powinienes odbyc szczera rozmowe ze swoja partnerka i wspolnie rozwazyc jak rozwiazac ten problem.Ty stosz z boku , obserwujesz chlopaka , obserwujesz partnerke i ich oceniasz. Powiedz jej szczerze co czujesz i co chcesz zeby sie zmienilo.Jezeli nie bedzie miedzy wami szczerosci to nigdy nie bedzie dobrze.

Ewita
27-07-2007, 12:48
...miał być żartem w założeniu! Jaki to on odpowiedzialny, że pamiętał o (pewnie wielokrotnie przypominanym) zamknięciu drzwi i jaki troskliwy, jeśli dba o to, aby mama się nie męczyła. U mnie pojawił się uśmiech na twarzy!:)
Ja wiem, że najtrudniej o obiektywizm w sytuacjach takich, jak Twoja, Tigr! Może spróbujesz mojej belferskiej metody?
W podobnych sytuacjach starałam się spojrzeć na delikwenta tak, jakbym go nie znała, jakbym nie pamiętała o innych grzeszkach i przewinieniach - ot, chłopak z sąsiedztwa. I dopiero z tej perspektywy oceniałam sytuację. To pomaga nabrać dystansu do sprawy, naprawdę! A miałam syna, który wyjątkowo trudno dojrzewał i ten dystans był niezbędny, żeby nie zwariować:)

Malgorzata 50
27-07-2007, 15:12
Tigr mlody zrobil krok -a ty nie zauwazyles -trzeba bylo od sms-owac zabawnie i cieplo.Nie wiem co cię zaniepokoilo.prawdę mówiąc

baburka
27-07-2007, 16:21
Zostaw sprawy własnemu biegowi. To wbrew pozorom bywa najlepszym wyborem. O nic nie zabiegaj, niczego nie krytykuj. To jej syn, nie Twój i nigdy się nim nie stanie. Nie widzę Waszego związku jako "trójkąta". Według mnie jest to splot: Ty i ona, ona i syn, Ty i jej syn. Zadbaj o pierwszy człon, a ostatni sam się ułoży, środkowy traktuj z ogrooomnym dystansem. Będzie dobrze jakby się nie ułożyło.

tigr
27-07-2007, 22:28
Troche mi się w głowie klaruje. Rzeczywiscie mam tendencje do dzielenia włosa na czworo i lekkiej upierdliwości co zycia nie ułatwia. Myślę że pozostawię sprawy własnemu biegowi ale nie do końca, postaram się ustalić pewne zasady (wspólnie) i konsekwentnie ich przestrzegać wtedy napewno codzienne zycie bedzie łatwiejsze. Wiem ze dziecko w tym wieku to bardzo delikatna materia.I w tej głowinie kłebi się strasznie (jak wraca po weekendzie od ojca jest inny niz pod koniec tygodnia) Wiem ze bada jak daleko moze sie posunąc i że jest zazdrosny o mamę i ze jak kazde dziecko z rozbitej rodziny marzy o tym zeby rodzice byli razem choc jest to niemozliwe. Wiem tez ze zwalanie wszystkiego na mame ma pokazac kto tu jest wazniejszy - tak też odebralem ten smieszny sms (bo przeciez ja moge nie wiedziec jak otwiera sie drzwi). Ale tez wiem ze to On jest i będzie najwazniejszy i z tym nie mam zamiaru walczyc.
Czekam dalej na Wasze doswiadczenia w podobnych sytuacjach, bo Wasze wypowiedzi tak jak napisałem troche mi w glowie wyklarowały. Może rzeczywiscie potrzeba więcej luzu co juz w pewnym wieku jest coraz trudniejsze zwłaszcza wtedy jak zycie przejechalo czlowieka pare razy.

Malgorzata 50
27-07-2007, 22:33
Przejechalo to przejechalo trza wstać,otrzepac się i iśc dalej -jak widac z wynurzeń sanitariuszka ci się trafila pierwsza klasa -więc nie dziab tego wlosa tylko ciesz się ,ze masz to co masz -i sluchaj sie koleżanek .Życzlywa

Sunshine
27-07-2007, 22:34
Troche mi się w głowie klaruje. Rzeczywiscie mam tendencje do dzielenia włosa na czworo i lekkiej upierdliwości co zycia nie ułatwia. Myślę że pozostawię sprawy własnemu biegowi ale nie do końca, postaram się ustalić pewne zasady (wspólnie) i konsekwentnie ich przestrzegać wtedy napewno codzienne zycie bedzie łatwiejsze. Wiem ze dziecko w tym wieku to bardzo delikatna materia.I w tej głowinie kłebi się strasznie (jak wraca po weekendzie od ojca jest inny niz pod koniec tygodnia) Wiem ze bada jak daleko moze sie posunąc i że jest zazdrosny o mamę i ze jak kazde dziecko z rozbitej rodziny marzy o tym zeby rodzice byli razem choc jest to niemozliwe. Wiem tez ze zwalanie wszystkiego na mame ma pokazac kto tu jest wazniejszy - tak też odebralem ten smieszny sms (bo przeciez ja moge nie wiedziec jak otwiera sie drzwi). Ale tez wiem ze to On jest i będzie najwazniejszy i z tym nie mam zamiaru walczyc.
Czekam dalej na Wasze doswiadczenia w podobnych sytuacjach, bo Wasze wypowiedzi tak jak napisałem troche mi w glowie wyklarowały. Może rzeczywiscie potrzeba więcej luzu co juz w pewnym wieku jest coraz trudniejsze zwłaszcza wtedy jak zycie przejechalo czlowieka pare razy.

Dasz radę,dobrze że w ogóle szukasz rozwiązań.

Ewita
28-07-2007, 15:03
... bo - albo to tylko takie gadanie, albo znowu odbiegam od normy (to już jest zastanawiające :mad: ). U swoich dzieci wszystkie wady i przewinienia widzę dwa razy wyraźniej niż u dzieci innych. Och! Osiągnięcia i zalety też - i jestem z nich dumna, kiedy mam powód.
Ale chyba wymagam od nich sporo. I to od najwcześniejszego dzieciństwa. Uważam, że od dziecka trzeba wymagać i konsekwentnie realizować wymagania. Oczywiście - dostosowuje się do wieku te wymagania - od siadania na nocniczek i likwidacji pieluch, poprzez sprzątanie własnych zabawek, później coraz więcej, więcej, więcej... Moja teściowa twierdziła ongiś, że w stosunku do własnego syna stosuję "wojskowy dryl". Nic bardziej mylnego! Miłości ani jemu, ani Ance nie skąpiłam nigdy. Zawsze też mogli i mogą liczyć na moje wsparcie i opiekę. Ale... Jeśli mam wychować wartościowego człowieka, to muszę wymagać. Tak uważam. Być może dlatego, że "inne dzieci mają normalnych rodziców, a ja mam mamę nauczycielkę"?

POLA
28-07-2007, 15:10
Pracowałaś w szkole, miałaś "do czynienia" nie tylko z młodzieżą, ale także z ich rodzicami i dobrze wiesz, że takich matek jak Ty, o takim podejściu do wychowania, jest naprawdę niewiele, niestety. Nie trzeba zresztą pracować w szkole, wystarczy mieć oczy i uszy szeroko otwarte.

E-zikoapteka_pl
12-07-2012, 12:39
To święta prawda,że miłość matki jest ślepa. Przykładem może być jak matka daje pieniądze, albo co gorsza sama kupuję flaszkę swojemu synowi alkoholikowi. Wie, że robi źle, ale syn ją tak prosił, że ona mu dała. I da za każdym razem kiedy do niej przyjdzie, bo przecież to jej dziecko, jemu nie może odmówić.

Moris5565
03-06-2014, 01:19
Na pewno nie możesz atakować partnerki bo doczekasz się w końcu argumentu "to nie twoje dziecko, nie wtrącaj się". Może ona chce mu jakoś zrekompensować to, że nie ma na co dzień ojca? Spróbuj z drugiej strony, na luzie pogadaj z chłopakiem, może jakoś daj mu do zrozumienia, żeby tak nie męczył mamy bo sam nie ejst już mały.

mama2
09-06-2014, 21:27
na wychowanie dziecka. Niby jestem z wyksztalcenia pedagogiem. dodam, ze ze spora praktyka. Ale dziecko to dziecko.Podziwiam mamy, ktore nie sa, nie bywaja nadopiekuncze. Ja bym swoim starym koniom wyjela serce, dodalabym do tego prawa reke. A one samodzielne ponad miare. Dorosle. Mowia tak nas wychowalas. A mnie sie ciagle wydaje, ze moim dzieciakom dzieje sie krzywda. Kto zrozumie mame?

malan
29-06-2014, 11:00
No wlasnie to chyba zalezy od tego wzgledem czyich dzieci stosujemy rozne zabiegi wychowawcze. Ze swoimi dziecmi to zupelnie inna sprawa, wlasnie przez ta matczyna wiez...

Dancia54
20-12-2016, 22:33
Sorki , nie czytałam wszystkich komentarzy.... Wiem jedno
- bardzo kocham swoich chłopaków ( mam ich dwóch ) , praktycznie sama ich wychowywałam ale wiem , że nie mogę
pozwolić na szantaż emocjonalny..... Potrzebuję spokoju i
jakiejś stabilizacji .... W końcu należy mi się szacunek itd...
A może to ja nie potrafiłam ich wychować na wrażliwe osoby ? Osoby , które współczują innym ? Które nie są zapatrzone
tylko w siebie ? Dziś szczególnie otworzyły mi się oczy .... tak , właśnie przed świętami .......

Dancia54
20-12-2016, 22:35
P.s. moja miłość jest wyjątkowo ślepa bo próbuję im dać coś czego nie mieli ?