PDA

View Full Version : wedröwka ,ludu!


tulpe
27-07-2007, 09:33
Chcialabym poruszyc temat wyjazdu w poszukiwaniu "chleba"
Sama wyjechalam przed 25 laty. Poczatek byl bardzo trudny.
"Tesknota " Powodöw bylo wiele , dlaczego ? nieraz zadaje sobie pytanie,ale bez odpowiedzi.
teraz jestem juz u (siebie) mam Emeryture i daje sie zyc.
Mam wielu przyjacöl a takze wrogöw. ktörzy sa ukryci.
Jestem z natury spokojna. zadowolona prawie ze wszystkiego.
Sa momenty kiedy chcialabym krzyczec i powiedziec co mysle . ale przyczodzi mi na mysl przyslowie; glupi prawdy madry spokoju. i natym sie konczy jestem zadoweolona.
Jestem pewna ze tak jak mnie idzie wielu ktörzy przeszli te droge. :mad:

Dzidka
27-07-2007, 11:00
Tulpe,witam Cię serdecznie. Trochę znam ten problem. Moi przyjaciele, chyba dokładnie w tym czasie co Ty, wyjechali do dawnego NRF na tzw. pochodzenie.
Moja przyjaciółka zaadaptowała się dobrze, troje małych wówczas dzieci, jeszcze lepiej.Gorzej jest z naszym przyjacielem,który od początku bardzo tęsknił i tęskni do dzisiaj. Szuka każdego pretekstu,żeby choć na chwilę przyjechać do Polski.To kwestia chyba charakteru.
Kiedyś, dawno temu, byłam na kontrakcie /w Iraku/ i też bardzo tęskniłam, choć wiedziałam,że wrócę za te ok.15 m-cy do kraju.

en_vogue
27-07-2007, 16:30
To o czym piszesz jest mi doskonale znane z opowieści znajomych, którzy podobnie ja Ty, przed laty pojechali w poszukiwaniu ,lepszego zycia.
Niektórzy tęsknią za Polską inni sie zasymilowali.
Napewno tam jest lepiej,ale zawsze to ale....
Pozdrawiam Krystyna.

tulpe
28-07-2007, 00:11
serdecznie dziekuje za reakcje mego tematu.
jestem spokojniejsza ,ze sa ludzie ktörzy, takie sytuacje rozumieja Dzieki dla wszystkich.

Malgorzata 50
28-07-2007, 00:52
Tulpe wcale to nie jest pewne że TAM jest lepiej .Tam czyli gdzie????

Ewita
28-07-2007, 10:19
Podobno "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma"... Masz doświadczenia w tym zakresie - przecież niedawno wróciłaś "na polskie łono"... To jak to jest z tą wędrówką ludów, asymilacją, tęsknotą?

Nika
28-07-2007, 10:43
klikam na gg z mlodą mężatką,ktora z rodzinką wyjechała za chlebem do Niemiec...on narazie bawi dzieci,ona tylko pracuje jako kelnerka.Wcale im sie nie wiedzie dobrze.niestety nie znają dobrze języka...ale ciut lepiej niz w Polsce,w ich miasteczku w ogóle pracy nie było.Bardzo tęskni.

Malgorzata 50
29-07-2007, 01:41
Podobno "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma"... Masz doświadczenia w tym zakresie - przecież niedawno wróciłaś "na polskie łono"... To jak to jest z tą wędrówką ludów, asymilacją, tęsknotą? Wrócilam i nie zaluję ...mnie bylo okropnie,ale ja jestem stara ...a w tym wieku już czlowiek się tak nie przyzwyczaja .Powiem ci jedno Ewito -wsżędzie jest tak samo ludzie mają te same problemy a do tego będac TAM jesteś obca i obco się czujesz -ja nie mam problemow jezykowych ale co z tego ..opowiem ci kiedyś o tym

Alsko
29-07-2007, 07:22
Wrócilam i nie zaluję ...mnie bylo okropnie,ale ja jestem stara ... /.../
Wisłocka mówiła, że starość zaczyna się po osiemdziesiątce, więc bądz łaskawa nie mówić tak o mojej znajomej z Klubu, niejakiej Małgorzacie 50!!!

Sunshine
29-07-2007, 08:29
Też mam pewne doświadczenia w tej dziedzinie.
Spędziłam kilka lat za granicą,wiem co to tęsknota za krajem,bliskimi.
Emigracja jest niewatpliwie trudną rzeczą,a im pózniej ją się podejmuje tym jest gorzej.Mówię ogólnie bo oczywiście indywidualnie jest różnie.
Najszybciej asymilują się w nowym srodowisku dzieci co jest rzeczą naturalną i zrozumiałą.
Natomiast im człowiek starszy tym jest trudniej i zawsze pozostaje "rozdarty"pomiędzy dwoma światami.
Moja emigracja przypadła na moje młode lata,pomiędzy 24 a 30 rokiem życia.Nie było mi łatwo ale gdyby nie ,pewne nie zależne odemnie okolicznośći, byłabym tam do dzisiaj.
Natomiast zupełnie inaczej jest dziś,kiedy większość mojego życia mam już poza sobą,gdyby teraz przyszło mi emigrować,nie wiem czy poradziłabym sobie z tym.

Nika
29-07-2007, 08:42
Moja corcia wyemigrowala z Polski 9 lat temu,wprawdzie nie za chlebem,a za głosem serca....zaaklimatyzowała się tam,dobrze jej się wiedzie,ale jest taka rozdarta.We Włoszech tęskni za odwiedzinami w Polsce,a pod koniec pobytu u nas..tęskni za Włochami...i tak bedzie pewnie zawsze.Na szczęście jest mloda,wyjechała tuz po maturze,więc łatwiej było się jej przystosowac.no i znała język,więc szybko znalazła dobrą pracę.Ma podwójne obywatelstwo.http://www.fothost.pl/out.php/i81663_walizki.gif

Sunshine
29-07-2007, 08:49
Nie jest też bez znaczenia odległość od kraju ,który się opuściło,im mniejsza tym łatwiej o kontakty bezpośrednie.
Bo chociaż internet znacznie "przybliżył" ludzi to jednak tylko pozornie.

en_vogue
29-07-2007, 10:54
Nie jest też bez znaczenia odległość od kraju ,który się opuściło,im mniejsza tym łatwiej o kontakty bezpośrednie.
Bo chociaż internet znacznie "przybliżył" ludzi to jednak tylko pozornie.

Niektórzy ludzie emigrując zrywają całkowicie więzy z krajem,bliskimi,rodziną.Mieszkając niedaleko,tuż za miedzą czują się bardziej związani z nowym krajem .Nawet wspomniany internet nie łączy ich ze starymi przyjaciółmi.
Znam jeden przypadek,gdzie znajomy który wyjechał z kraju, ponad 25 lat temu,nigdy nie odwiedził Polski.
Powód? Tęsknota .

ZoSka
29-07-2007, 12:04
4446Ja też spędziłam parę lat za granicą. Emigracja zarobkowa sprawia, że człowiek czuje się wyobcowany, i tam, i tu w kraju.
Teraz, kiedy otrzymałam emeryturę, nie mam ochoty na żadne wyjazdy, nie jestem ciekawa świata. Zadawala mnie obejrzenie filmu, czy zdjęć. Życie jest wszędzie takie samo.
Ludzie i problemy też.
Natomiast teraz innym okiem patrzę na najbliższe moje otoczenie. Doceniam rzeczy, na które wcześniej albo nie zwracałam uwagi, albo wydawały mi się szare lub nijakie.

iwo1111
29-07-2007, 12:04
Moja corcia wyemigrowala z Polski 9 lat temu,wprawdzie nie za chlebem,a za głosem serca....zaaklimatyzowała się tam,dobrze jej się wiedzie,ale jest taka rozdarta.We Włoszech tęskni za odwiedzinami w Polsce,a pod koniec pobytu u nas..tęskni za Włochami...i tak bedzie pewnie zawsze.Na szczęście jest mloda,wyjechała tuz po maturze,więc łatwiej było się jej przystosowac.no i znała język,więc szybko znalazła dobrą pracę.Ma podwójne obywatelstwo.http://www.fothost.pl/out.php/i81663_walizki.gif
Moja córcia też wyjechała zaraz po maturze, ale na studia. Przez 10 lat mieszkała we Francji i zmęczona życiem w wielkim mieście przeniosła się do Polski. Niestety, długo tu nie wytrzymała, twierdziła, że się dusi w tej naszej ponurej rzeczywistości i wróciła na "stare śmieci". Mieszka na stałe w Paryżu, bardzo dużo podróżuje po całym świecie i jest szczęśliwa, a o to przecież chodzi. Nie tęskni za krajem, może trochę za rodziną. Syn wyjechał mając 21 lat z zamiarem kontynuacji studiów. Mieszka już ponad 2 lata w UK i też nie tęskni za Polską.
Zintegrował się szybko, ma mnóstwo kolegów, ciekawą pracę, która go w pełni satysfakcjonuje i nie ma zamiaru wracać. Przynajmniej, dopóki tu nie będzie w miarę normalnie.

Nika
29-07-2007, 13:11
Iwo, to już bez dzieci w pobliżu...jak znosisz rozłąkę z nimi?

Pani Slowikowa
29-07-2007, 15:05
a ja mam 3 ojczyzny... Polska, Wlochy i USA..Czuje sie wszedzie w domu i jak pojde na emeryture to pewnie podziele rok na to aby w kazdym z tych krajow pobyc ze cztery miesiace.. Taki juz moj los odkad mialam 21 lat. Mialam o tyle szczescie ze zaden z tych emigracji nie byl za chlebem.
Czy to dobrze czy zle?? Nie wiem. Kocham wszystkie moje trzy ojczyzny ale najbardziej kocham Polske.

iwo1111
29-07-2007, 15:10
Iwo, to już bez dzieci w pobliżu...jak znosisz rozłąkę z nimi?
Niko, dla mnie najważniejsze jest szczęście dzieci.
Na początku nie było łatwo, zwłaszcza jak wyjechała córcia, bo nie było u nas jeszcze wtedy internetu, komórek ani otwartych granic. Kontaktowałyśmy się głównie drogą listowną i często drżałam na myśl, że coś się mogło stać.
Przepłakałam wiele nocy, ale z perspektywy wiem, że to była dobra decyzja. Syn jechał już w zupełnie innych czasach, więc nie było już takiej traumy. To był jego świadomy wybór, po 2 latach studiów na Uniwersytecie Warszawskim doszedł do wniosku, że ma tego serdecznie dosyć.
Nie potrafił zaakceptować tego, że po 5 latach ciężkiej mordęgi i wyrzeczeń będzie zarabiał 1000zł. W UK studia przebiegają w zupełnie innej atmosferze i bez problemu można pogodzić je z pracą. Zarobki są na innym poziomie i ogólnie życie jest mniej stresujące. Jesteśmy w stałym kontakcie, często rozmawiamy przez skype, więc mogę widzieć swoje dzieci:)
Właśnie skończyłam 2-godzinną pogawędkę z synem:) Pewnie, że nie jest to to samo, co bezpośredni kontakt, ale "coś za coś":)
Z drugiej strony jak widzę "wyścig szczurów" dzieci moich przyjaciół tu na miejscu, to cieszę się, że moje nie mają takich problemów.
Gdyby dzieciom było tam źle, to pewnie bym to przeżywała bardzo, ale kiedy widzę ich roześmiane buzie i syn mówi mi dziś, że znów awansował na wyższe stanowisko i wkrótce wybiera się na wakacje do Nowej Zelandii, to cieszę się ogromnie razem z nim. Pozdrawiam serdecznie:)

liduszka
07-08-2007, 20:47
Kazdy wyjazd za granice , ma dobe i zle strony . Ja tez wyjechalam nie za chlebem , bo na to juz jestem za mloda, ale dla chleba.Jestem tu w Niemczech , bo w Polsce mojej OJCZYZNIE gdzie cale zycie przepracowalam , umarlabym z glodu.To prawda, ze tesknota robi swoje, tez zostawilam dzieci , wnuki i przyjaciol, ale wszystkiego pogodzic nie idzie.Moi kochani , ja nikogo nie ganie ,ze wyjechal , takie jest zycie , gdzie ma sie chleb ,to ma sie wszystko.A na milosc i nowe zycie nigdy nie jest za pozno!! Pozdrawiam i zycze milych wedrowek po SWIECIE! Caluski dla Klubowiczow Liduszka

Dzidka
28-10-2007, 07:12
Znalazłam ciekawy artykuł o naszym młodym Polaku, który wrócił do kraju /konkretnie Łodzi/, żeby kontynuować naukę.
Mieszkał i uczył się przez 2 lata w Wielkiej Brytanii i uznał, że poziom nauki jest, jak dla niego, za niski. Anglicy są w szoku!!!Dziennikarze opisali jego sprawę w gazetach.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4617609.html

an_inna
28-10-2007, 07:19
Czytałam Dzidko, ciekawe faktycznie. Zauważ jednak, że plany tego mądrego i zrównoważonego młodego Polaka na "po szkole" zawierają znów wyjazd :(
O przepraszam, w Gazecie był ten artykuł obszerniejszy :(

Ewita
28-10-2007, 07:21
Może zaczną do nas zjeżdżać Anglicy po naukę? To sposób, by Polska znalazła swoje miejsce w Europie... W XVI wieku już to przerabialiśmy:D

babciela
28-10-2007, 07:29
Dzidko,on mial calkowita racje,bedac w Stanach rozmawialam z mlodymi i bardzo mlodymi Polakami tam juz urodzonymi lub bedacymi w tym krajy od bardzo wczesnego dziecinstwa-wiedza tzw ogolna mini-mini.Polska kojarzyla sie im glownie z niedzwiedziami,i furmankami na wsiach,oplotkami i smetnymi przydroznymi wierzbami-ale juz nie z Chopinem.Moja corka wrocila po rocznym pobycie w szkole w Anglii i tez miala bardzo ambiwalentne uczucia odnosnie poziomu nauczania w szkole sredniej.Studiowala juz w Polsce twierdzac ,ze mamy jeden z najwyzszych poziomow nauki.jedyny mankament/Polacy maja mniejszy dostep do pomocy naukowych.Byla na rocznym stypendium naukowym we Frankfurcie-i to samo wrazenie.Cos w tym jest.Cudze chwalicie swego nie znacie

Dzidka
28-10-2007, 07:34
Najciekawsze wg mnie jest stwierdzenie dziennikarza : "Polska prześcignie nas w jedno pokolenie".
Tymi planami na przyszłość, Aniu, też bym się zbytnio nie martwiła.Polska będzie się rozwijać i ,mam taką nadzieję, że młodzi ludzie i tutaj znajdą dla siebie właściwe miejsce do życia.

an_inna
28-10-2007, 07:37
Najciekawsze wg mnie jest stwierdzenie dziennikarza : "Polska prześcignie nas w jedno pokolenie".
Tymi planami na przyszłość, Aniu, też bym się zbytnio nie martwiła.Polska będzie się rozwijać i ,mam taką nadzieję, że młodzi ludzie i tutaj znajdą dla siebie właściwe miejsce do życia.
Oj dobrze by było - nawet jak ja już tego nie zobaczę:)

Malgorzata 50
28-10-2007, 12:24
4446Ja też spędziłam parę lat za granicą. Emigracja zarobkowa sprawia, że człowiek czuje się wyobcowany, i tam, i tu w kraju.
Teraz, kiedy otrzymałam emeryturę, nie mam ochoty na żadne wyjazdy, nie jestem ciekawa świata. Zadawala mnie obejrzenie filmu, czy zdjęć. Życie jest wszędzie takie samo.
Ludzie i problemy też.
Natomiast teraz innym okiem patrzę na najbliższe moje otoczenie. Doceniam rzeczy, na które wcześniej albo nie zwracałam uwagi, albo wydawały mi się szare lub nijakie.
ZoSka z ust mi wyjelas .Z tym ,że ja bardzo jestem ciekawa swiata i chętnie bym sobie pojeździla to tu to tam ale nie na wycieczki tylko żeby pobyc z miesiąc lub dwa .Mnie wyjazd (też zarobkowy...wiec znam ten bol) jednak uczynil nieco bardziej krytyczna w stosunku do naszego pięknego kraju.Aczkolwiek nie zachłysnęlam się bynajmniej tym co TAM.Jedno jest pewne ludzie wszędzie sa jednakowi i maja dokladnie te same problemy.Ciekawe sa rożnice kulturowe obyczjowe itd

Malgorzata 50
28-10-2007, 12:27
A szczerze mowiąc nie widzę absolutnie NIC zlego w wyjazdach mlodych ludzi -te wyjazdy to JEST szansa dla Polski ,ze po powrocie (bo czesć wroci) oni maja szerszy oglad i poglad i nasz piękny kraj przestanie (bo juz przestaje) być smetnym grajdolkiem.A jesli chodzi o owo najlepsze na swiecie wyksztalcenie Polakow -hm.mialabym pewne watpliwosci. Za duzo faktografii za malo praktyki ,na szczescie otwarte glowy i umiejetnosc szybkiego zdobywania wiedzy.

Pani Slowikowa
28-10-2007, 15:22
Znalazłam ciekawy artykuł o naszym młodym Polaku, który wrócił do kraju /konkretnie Łodzi/, żeby kontynuować naukę.
Mieszkał i uczył się przez 2 lata w Wielkiej Brytanii i uznał, że poziom nauki jest, jak dla niego, za niski. Anglicy są w szoku!!!Dziennikarze opisali jego sprawę w gazetach.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4617609.html


W Stanach szkoly podstawowe i srednie sa na smiesznie niskim poziomie tez.. Ale dzieci szybko sie do tego poziomu przystosowuja i jezeli potem maja w programie studiowac w innych krajch to jest to problem.. Chyba ze sa geniuszami ..
Tu jakby nie bylo jest kultura anglosaksonska i moze to dzieje sie dlatego..
Mlodzi Anglicy i Amerykanie mysla tylko jak sie schlac w weekend.. Teraz Anglicy jezdza ja te popijawy do Polski i innych Nowych krajow Europy.. Znajduja sobie bilety za male pieniadze i jada... Potem ob..........ja nasze piekne miasta..

Malgorzata 50
28-10-2007, 20:16
Asia tak ale nasze piekne miasta co raz rzadziej witaja ich chlebem i solą- sa juz lokale ,ktore nie wpuszczaja band pijanych Anglikow.
A z tym poziomem ...to jest temamt na dluższa rozmowę .Z punktu widzenia naszej okropnie zmuszajacej do "kucia" szkoly ,rzeczywiscie masz rację .Ale jakoś tak się składa ,że ani jednego polskiego uniwersytetu nie ma na pierwszych miejscach w rankingu najlepszych uczelni swiata .I jakoś się tak sklada ,że ta durna amerykańska szkoła wypuszcza pewnych siebie usmiechnietych mlodych ludzi gotowych gory porzenosić oraz nie zaklada ,ze wszyscy musza zostać profesorami uniwersytetu.Więc zostaja ci ,ktorzy mają do tego istotne predyspozycje .Bycie dobrym hydraulikiem też przynosi satysfakcję.Nasza szkoła wypuszcza nie wierzacych w siebie niepewnych ,naladowanych faktografią absolwentow ,wmawiajac im do tego ,ze jeśli z jakichs powodow nie sa w stanie tej encyklopedii opanować to nic nie sa warci ,a sukcesy odnoszą niekoniecznie najzdolniejsi....Raz tylko poznalam chlopaka -mechanika samochodowego ,ktory meczac się nad jakąs tajemnicza usterką w samochodzie mego przyjaciela mruczal pod nosem "nie po to matka dwie krowy sprzedala na moją szkole ,zebym teraz odpuscil" i znalazl ...myslalam ,ze go ucaluję....

Pani Slowikowa
28-10-2007, 20:31
Asia tak ale nasze piekne miasta co raz rzadziej witaja ich chlebem i solą- sa juz lokale ,ktore nie wpuszczaja band pijanych Anglikow.
A z tym poziomem ...to jest temamt na dluższa rozmowę .Z punktu widzenia naszej okropnie zmuszajacej do "kucia" szkoly ,rzeczywiscie masz rację .Ale jakoś tak się składa ,że ani jednego polskiego uniwersytetu nie ma na pierwszych miejscach w rankingu najlepszych uczelni swiata .I jakoś się tak sklada ,że ta durna amerykańska szkoła wypuszcza pewnych siebie usmiechnietych mlodych ludzi gotowych gory porzenosić oraz nie zaklada ,ze wszyscy musza zostać profesorami uniwersytetu.Więc zostaja ci ,ktorzy mają do tego istotne predyspozycje .Bycie dobrym hydraulikiem też przynosi satysfakcję.Nasza szkoła wypuszcza nie wierzacych w siebie niepewnych ,naladowanych faktografią absolwentow ,wmawiajac im do tego ,ze jeśli z jakichs powodow nie sa w stanie tej encyklopedii opanować to nic nie sa warci ,a sukcesy odnoszą niekoniecznie najzdolniejsi....Raz tylko poznalam chlopaka -mechanika samochodowego ,ktory meczac się nad jakąs tajemnicza usterką w samochodzie mego przyjaciela mruczal pod nosem "nie po to matka dwie krowy sprzedala na moją szkole ,zebym teraz odpuscil" i znalazl ...myslalam ,ze go ucaluję....

Akademicki poziom w szkolach nie koniecznie swiadczy o dobrej szkole.. Moim zdaniem dobra szkola musi byc jak trampolina dla dzieciaka..do dalszej nauki.. Czyli nauczyc go wartosli pomyslunku.. i wlasnego zdania we wszystkim.. a nie slepego wkuwania bo i tak wiekszosc tego sie zapomina..
Samo powiedzenie aby "obronic" prace magisterkska oznacza ze trzeba udowodnic ze sie umie samemu myslec..
Masz racje co do stresowania mlodych ludzi ale wyobraz sobie ze w Japoni jest jeszcze gorzej..

Malgorzata 50
28-10-2007, 20:33
toteż zrezygnowalismy z idei "drugiej Japonii" i słusznie....

senior A.P.
04-04-2008, 16:13
Anglia i Irlandia tez sie "przyjadla".
Czas odbudowac Polske !

cruella
05-04-2008, 00:01
Obronić pracę magisterską to pryszcz, napisać (kupić, ściągnąć itp.) też żadna sztuka. Popieram zdanie Małgosi - polska szkoła NIE uczy myślenia ani samodzielności. Poza rankingami uczelni są jeszcze przeprowadzane w szkołach - podstawowych i gimnazjach - porównania prostych umiejętności: czytania ze zrozumieniem, rozwiązywania podstawowych problemów matematycznych... Niestety, plasujemy się na ostatnich miejscach...

cruella
05-04-2008, 00:16
W emigracji - obojętnie, zarobkowej, czy z innych powodów - najlepsze jest obecnie to, że stała się całkowicie legalna. Nie dzieli żelazną kurtyną rodzin, czy przyjaciół, pozwala w każdej chwili wrócić. Do tego technika bardzo nam świat "skurczyła". Moja córka mieszkająca na drugim końcu Polski jest dla mnie tak samo daleko (lub blisko) jak córka mojej koleżanki pod Manchesterem. Zwłaszcza przy naszym stanie dróg i połączeń kolejowych. A internet i Skype są wszędzie takie same.

BUNIA
05-04-2008, 00:38
Cruella - zgadzam sie z Toba ze technika skurczyla swiat . malo tego caly swiat sie bardzo bardzo zmniejszyl zblizyly sie do siebie panstwa Popatrz na nasze forum - z ilu krajow klikamy ot tak sobie ?? rozmawiamy ?? tu Australia , Tam USA czy Niemcy co za problem ??
Dawniej nie do pomyslenia - zamawiane miedzymiastowe i czekanie godzinami na polaczenie albo i nie .
Teraz siadasz wlaczasz skypa i bez laski zaraz z drugim koncem swiata rozmawiasz bez ograniczen - jak w bajce .
Ktos kiedys przepowiedzial bogdajze Nostradamus ze swiat
bedzie zdominowany , podporzadkowany szatanowi tak nieraz mysle czy to nie przypadkiem internet ??
Wszyscy go go sluchamy i robimy to co on chce - jak kaze "gdzies tam kliknac to klikamy bo inaczej po co otwierac kompa ??? ??

senior A.P.
05-04-2008, 13:48
Technika i wynalazki to takze plusy i minusy.

Jadzia P.
05-04-2008, 15:15
Wiesz Buniu, że godne zastanowienia jest to co napisałaś o inernecie. To prawda, że wszyscy bez względu na wiek, słuchamy go...

senior A.P.
06-04-2008, 10:43
Emigracja stala sie legalna ?
Ja mysle,ze konieczna ,zycie nawet zwierzat zmusza ich do poszukiwania pozywienia.

cruella
07-04-2008, 22:04
Tak, masz rację, czasem konieczna. Pisząc "legalna" miałam na myśli, że wyjeżdżając, masz, przynajmniej w części Europy, prawo do legalnego pobytu i pracy, uznanie zdobytych w Polsce dyplomów. Nie zatrzaskujesz za sobą drzwi, jak kiedyś, często bezpowrotnie. Dziś jesteś tu, jutro tam, wyjeżdżasz i wracasz. To duży komfort, przyznasz chyba.

senior A.P.
07-04-2008, 22:14
Juz przyznaje !
Z wyjatkiem - "wyjezdzasz i wracasz ",bo dodam nie pisane "prawo i obowiazek emigranta" :
Emigrantem zostaje sie na cale zycie !
Wyjedziesz i gdy nawet wrocisz nie znajdziesz juz swojego miejsca,nawet ludzie beda dla ciebie inni.

smakokoszka
08-04-2008, 23:57
Wyjazd z wyboru---poznawczy, nauka to uzasadnione.Z konieczności zarobkowej to tylko same straty w rodzinach, emocjach, zdrowiu--tu zysków nie ma.Mam w rodzinie przypadek wyjazdu młodych ludzi z 4 letnim dzieckiem do Irlandii.Młodzi znaleźli pracę, wymieniją sie godzinami opieki nad dzieckiem, przyjazdy 2x w roku. Ja obserwuję co dzieje się z dzieckiem---jest nadpobudliwe, oni mają czas tylko na zakazy i nakazy. Jako niepełny 5 latek musiało iśc do szkoły, płcz codzienny ,wymioty, spazmy , zasypianie na lekcjach na ławce.Dziecko stało sie niepewne, nerwowe . W polsce nie powie ani 1 słowa po ang. kiedy dorosli wtracą ang. słowo natychmiast reaguje---NIE MÓW TAK. Młodzi planują powrót kiedyś, ale znowu nie myślą o dziecku, jak ono zniesie zmianę szkół i poziomów.Młodzi wyjechali zaraz po studiach , tutaj bez odbycia stażu, bez podjecia pracy---kto ich zatrudni po powrocie??? Już wypadli z rynku a co dalej? Wrócą zmęczeni pracą fizyczną, z dzieckiem trudnym emocjonalnie. Gdzie więc jest ten zysk???

senior A.P.
09-04-2008, 10:56
Najbardziej emigracje przezywaja ludzie (mlodzi i starzy) malo odporni psychicznie na zderzenie z rzeczywistoscia.Najbardziej cierpi psychika dzieci.
Zyski moga byc tylko materialne,inne sa tylko straty.
Za zatrudnienie we wlasnej Ojczyznie odpowiedzialny jest RZAD a nie obcy kapital !