PDA

View Full Version : Dlaczego klamiemy?


inka-ni
29-07-2007, 22:43
Bo nam latwiej nie mówić prawdy,bo chronimy czasam przed zlymi wiadomosciami,bo lubimy oszukiwać siebie i innych,bo......bo.......

Ala-ma-50
29-07-2007, 22:51
Bo tak wygodniej?

jolita
29-07-2007, 23:01
Nie uznaję kłamstwa.....naprawdę - nie kłamię!

inka-ni
29-07-2007, 23:08
Jolitko czy nigdy nie przyszlo Ci sklamac,chroniąc kogoś od zlej wiadomości,bo ja tak.Gdy moja mama miala już diagnozę raka pluc i już nie bylo dla niej ratunku,nie powiedzialam jej co orzekl lekarz,a bylo to 38-lat temu.Lekarze pacjentom nie mówili,ale rodzinie tak.Nia wierzę by nigdy nikt nie sklamal w zyciu.

hannabarbara
29-07-2007, 23:13
Nie lubię i nie umiem kłamać. A może nie lubię, bo nie umiem kłamać. Czasem coś przemilczam, ale przyciśnięta do ściany, zazwyczaj dopowiadam przemilczenia.Wyjątek stanowią sprawy, gdy jakaś informacja (zupełnie niepotrzebna) nie powinna dotrzeć do osoby zainteresowanej.Ale znam osoby, które są nałogowymi kłamczuchami. Kłamią, mimo ,że dobrze wiedzą, iż prawda wcześniej, lub później wyjdzie na jaw.Kłamią, bo sprawia im to przyjemność, tak zupełnie bezinteresownie. Najlepiej będzie jak opowiem to na przykładzie. Wchodzę ze swoją kłamczuchą do sklepu z parasolkami. Halinka opowiada ekspedientce, że jej mama zgubiła swój ulubiony parasol. Opisuje go bardzo szczegółowo, snując przy tym sentymentalną historyjkę o parasolce swojej mamy. Ekspedientka bardzo przejęta wyciąga i otwiera kolejne parasole. Niestety żaden nie jest taki jakiego szuka moja znajoma.Dziękujemy sprzedawczyni za trud i życzliwość. Wychodzimy ze sklepu. Pytam Halinkę: "To żadna z tych parasolek nie była choć trochę podobna do tej zgubionej?""Coś ty! Mama niczego nie zgubiła, chciałam sobie trochę pooglądać!"- odpowiada bez skrępowania Halinka.

jolita
29-07-2007, 23:17
Ninko - dzięki Opatrzności nie zdażyło mi się być w takiej sytuacji, a Ty - jeśli 38 lat pamiętasz swoje "nie mówienie prawdy" to dla mnie jest dowodem, że też nie kłamiesz...

inka-ni
29-07-2007, 23:35
Jolitko brzydzę się klamstwem,ale są czasem oklicznosci,że przemilczamy prawdę.

Basia.
29-07-2007, 23:49
wolę najgorszą prawdę od najpiękniejszego kłamstwa. Zdarzało mi się również przemilczeć prawdę kiedy dowiedziałam się, że mój mąż chory na raka ma przed sobą pół roku życia. Wtedy lekarze nie informowali chorego o raku tylko rodzinę, nawet karty informacyjne ze szpitala były dwie. Jedną miał mój mąż, drugą ja schowaną w sejfie u sąsiadki. W moim przypadku zażądałam od lekarza prawdy bez owijania w bawełnę, nie pozwoliłam synowi i Tadziowi na żadne konszachty ze swoim onkologiem. Większość ludzi nie lubi prawdy, ucieka od niej bo prawda bardzo często bywa bolesna i niewygodna. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem nielubiana przez wiele osób z powodu "walenia prawdy prosto w oczy" ale nie jest to dla mnie żadnym problemem. Tak ten świat jest zaprogramowany, że nie da się ze wszystkimi "być dobrze", ludzie będący "dobrze ze wszystkimi nie są dobrze z nikim. To tylko poza ......... żałosna poza.

BUNIA
30-07-2007, 00:22
Nie lubie klamac i staram sie tego nie czynic ... chyba ze dla dobra <sprawy<,Sa nieraz takie okolicznosci w zyciu ze naprawde lepiej sklamac niz powiedziec prawde...
Mialam podobna sytuacje jak Inka-ni kiedy przekazywam mezowi diagnoze lekarza a on patrzyl wystraszonymi oczami we mnie jakby chcial przeniknac moje mysli .. to wtedy
sklamalam polowicznie powiedzialam ze to nowotwor ale nie zlosliwy i ze wyjdzie nz tego chorobska,Przeciez nie m oglam . nie umialam postapic inaczej ...

Lila
30-07-2007, 00:34
Ja mogę powiedzieć o sobie,jeżeli to kogoś obchodzi w ogóle,że ja jak Washington- co to żadne kłamstwo nie wyszło z jego ust,bo jak każdy Amerykanin mówił przez nos...
Ale ...nie byłam nigdy w sytuacji np.Buni...
I sama nie wiem...ja wolałabym wiedzieć,ale mogę nie mieć racji ...

A prawda też często jest dwojaka.Jak widzę bakłażana na głowie mojej przyjaciółki,to chce mi się krzyczeć -KOSZMAR !!!....a mówię tylko- wolę cię w poprzednim odcieniu..
I bądź tu mądry człowieku....

Anielka
30-07-2007, 00:50
Nie wiem jaklto jest klamac dla dobra sprawy.Wiem,ze czasami zdarzło mi sie sklamac.Do dzisiaj mi sie zdarza.Nie wiem dlaczego.Sa to drobne kłamstewka.Czasami żeby komus nie zrobic przykrości a czasamijak ktos mnie "wkurzy",ale to naprawde sa drobiazgi,ktore zreszta zaraz naprawiam,przyznając sie to tego.Taka juz jestem,nie umiem klamac tak naprawde,bo gdyby tak było to bym tu napisala jaka to ja jestem och i ach.Pozdrawiam serdecznie/naprawdę/ i miłej nocy zycze.4464

hannabarbara
30-07-2007, 00:52
Bakłażan jest śliczny na ciemnych włosach. Wiem! Nosiłam! Może przyjaciólka Lili jest jasną blondynką? Pocieszam się!

Basia.
30-07-2007, 01:39
Bakłażan jest śliczny na ciemnych włosach. Wiem! Nosiłam! Może przyjaciólka Lili jest jasną blondynką? Pocieszam się!
gdybym sobie na czarną łepetynę położyła bakłażana? Nie mogę znieść już tych swoich czarnych włosów.

Anielka
30-07-2007, 01:45
Myśle Basiu ,że dobra fryzjerka wiedziała by co zrobić.Chyba najpierw trzeba troszke dac rozjaśniacza,żeby zmieniły kolor na ,wlaściwie nie wiem jaki,ale napewno jasniejszy,a potem dopiero bakłażan.Tak mysle.Pozdrawiam.4470

Rudzia
30-07-2007, 02:09
tak, tak, tak, tak

Anielka
30-07-2007, 02:15
Rudziu masz rację,ale to są te drobne klamstewka o ktorych mówilam,ze tez mi sie zdarzały i do dzisiaj zdarzaja.I mysle,że kazdemu sie zdarzaja,tylko niektorzy zapominaja,albo inaczej to nazywaja.Pozdrawiam.Spokojnej nocy zycze.4472

Basia.
30-07-2007, 02:25
Rudziu, są różni ludzie ....... kiedy zdarzyło mi się spóźnić do pracy mówilam zgodnie z prawdą, że zaspałam. Kiedy ktoś mnie nudzi mówię mu nie nudź bo nie wytrzymuję, kiedy kogoś nie lubię nie utrzymuję z nim kontaktów. Jeżeli coś mi się nie podoba to nie ukrywam tego, mówię że mamy inny gust. Nieraz warto jest pewne sprawy przemilczeć, moim zdaniem kłamstwo nie pozwala nam zachować twarzy, kłamiąc tracimy twarz ......... takie jest moje zdanie. Oczywiście w wieku dziecięcym kłamiemy, w życiu dorosłym nie powinniśmy. Kiedy dowiedzialam się 13 lat temu, że mój brat musi poddać się operacji wszczepienia rozrusznika bo w przeciwnym wypadku umrze w ciągu kilku dni powiedzialam mu prawdę. Poddał się tej operacji żył po niej 2 miesiące, nie lubię kłamać i tego nie robię i nie znoszę być oszukiwana. Z tego powodu przez bardzo wiele osób jestem nielubiana.

Rudzia
30-07-2007, 02:39
tak, tak, tak, tak

Basia.
30-07-2007, 02:50
Elu, masz prawo do swojego zdania. Ja swojego też nie zmienię ........... często takim "kopniakiem prawdy" można zrobić coś dobrego, np. zmusić do działania lenia i obiboka, przestraszyć damskiego boksera konsekwencjami za jego "działalność" na polu rodzinnym, uratować życie maltretowanego dziecka ............ itd. Ludzie milczą albo kłamią, że nic nie widzieli i nic nie słyszeli bo tak jest wygodniej, nie będzie się świadkiem, nie trzeba się będzie włóczyć po sądach. Z powodu kłamstwa dochodzi do wielu tragedii ........ niestety.

Rudzia
30-07-2007, 03:16
tak, tak, tak, tak

Basia.
30-07-2007, 03:20
Elu, że zawsze mam rację. Poprostu taka jestem, widzę że nocny marek z Ciebie ........... chyba już pójdę spać. Dobranoc.

Rudzia
30-07-2007, 03:24
http://xs217.xs.to/xs217/07311/15Yorkshire.jpg (http://xs.to)
Dobranoc. Miłych snów.

Dzidka
30-07-2007, 08:30
Rudziu, popieram .Tak zwana "prawda" może boleć przez wiele lat.Ktoś już dawno zapomni, a w nas tkwi głęboko.

hannabarbara
30-07-2007, 09:31
Bardzo poważna dyskusja i to o godzinie drugiej nad ranem.Z zainteresowaniem ją jednak przeczytałam.Moim zdaniem Rudzia ma "świętą" rację. Walenie prawdy w imię hasła:"Mówię zawsze prawdę" jest po prostu okrucieństwem.Ty tu Basiu chyba trochę przesadzasz. Cytuję Ciebie, może trochę niedokładnie, bo z pamięci,"..mówię ludziom prawdę prosto w oczy i może dlatego jestem nielubiana". Przecież to nie prawda! Ludzie się do Ciebie garną, szukają pomocy. Myślę,że sama chcesz znać prawdę w sprawach ostatecznych i wydaje Ci się, że inni też tak chcą, lub powinni chcieć. A tak nie jest! Różne jest podejście ludzi w tej kwestii. Dla mnie wielką pociechą po śmierci mojej ukochanej matki, był fakt, że umierała w śpiączce. Nie zdążyła się przestraszyć, ani ze śmiercią walczyć.Odeszła z pogodną twarzą. Bez niepotrzebnego bólu i cierpienia.Także w sprawach małych niekoniecznie trzeba "rąbać" prawdę typu: włóż dłuższą spódniczkę, bo masz krzywe nogi. A co to komu przeszkadza, że właścicielka krzywych nóg o tym nie wie. Ona ma dobre samopoczucie, a innym nie powinno przeszkadzać.Chyba,że jest się wyraźnie pytanym o radę. Wtedy można powiedzieć, bacząc by nie zrobić przy okazji przykrości.I jeszcze do Basi! Sama prawda, czysta prawda, tylko prawda! Basiu, Twoje ciemne włosy, to dar od natury. Nie niszcz tego daru żadnymi farbami. Zostaw farby kobietom, które takiego daru nie posiadają. I do Rudzi! Przedwcześnie posądziłam Cię, że jesteś trollem.Byłam oburzona, gdy zaatakowałaś moje ulubione koleżanki.Przykro mi!

Bianka
30-07-2007, 09:55
I ja się zgadzam z opinią, że nie należy w każdym przypadku "rąbać prawdy prosto w oczy". Należy brać pod uwagę charakter rozmówcy, okoliczności dotyczące owej "prawdy", jej konsekwencje - że wymienię tylko kilka spraw.
No, a powiedzenie komuś - "wiesz, głupio wyglądasz w kolorze bakłażanowym" - to kwestia taktu, czyli kultury osobistej, jak mi się wydaje. A poza tym - skąd ta pewność, że ma się gust najlepszy na świecie? :D
Nie należy więc głosić ciągle swojej "prawdy"...

Nika
30-07-2007, 11:04
Czasem trzeba jednak prawdę komuś powiedzieć,ale dobrze byłóby zrobić to w przysłowiowych białych rekawiczkach...z jednej strony bowiem ludzie cenią prawdomówność,z drugiej czystej prawdy się boją,bo ona zawsze boli...

Bianka
30-07-2007, 11:24
Czasem trzeba jednak prawdę komuś powiedzieć,ale dobrze byłóby zrobić to w przysłowiowych białych rekawiczkach...z jednej strony bowiem ludzie cenią prawdomówność,z drugiej czystej prawdy się boją,bo ona zawsze boli...
Miałam na myśli wyczucie, zdrowy rozsądek, takt, potrzebę zapoznania kogoś ze swoją opinią. Każda sytuacja jest inna, każdy człowiek też czego innego potrzebuje. Wydaje mi się, że należy to uwzględniać w swoim postępowaniu, aby kogoś nie skrzywdzić swoją "niezłomnością".

en_vogue
30-07-2007, 19:04
Miałam na myśli wyczucie, zdrowy rozsądek, takt, potrzebę zapoznania kogoś ze swoją opinią. Każda sytuacja jest inna, każdy człowiek też czego innego potrzebuje. Wydaje mi się, że należy to uwzględniać w swoim postępowaniu, aby kogoś nie skrzywdzić swoją "niezłomnością".

Zgadzam się.Nie krzywdźmy nikogo prawdą.

Pani Slowikowa
30-07-2007, 19:31
Ja mysle ze jest tyle "prawd" ile ludzi;)
Zaczynam podejzewac ze nawet umowione kolory widzimy inaczej. Na przyklad to co jest przez wszystkich okrzyczane jako "czerwone"..ja widze na niebiesko.. ale nikt o tym nie wie bo kazdy widzi inaczej : Rudzia na zielono a Lily na rozowo.. Wszyscy jednak zgadzamy sie ten kolor jest prawdziwie czerwony:D

Bianka
30-07-2007, 19:42
Jak mówią górale :)

Basia.
30-07-2007, 20:37
HaniuBasiu, jeżeli ktoś ma krzywe nogi i chce założyc krótką spódniczkę to ja nie mówię: "masz krzywe nogi więc załóż długą spódnicę bo okropnie wyglądasz" tylko mówię: "o wiele ładniej prezentujesz się w długiej spódnicy". Zgadzam się z Tobą, że ludzie mają różną konstrukcję psychiczną i prawda może ich zabić wtedy jestem zwolenniczką przemilczenia tej prawdy............ aż takim potworem nie jestem. Prawda bardzo często jest bolesna i niewygodna, ja wolę znać prawdę nawet tę najgorszą .......... widocznie mój typ tak ma i nic na to nie poradzę. Od udzielania pomocy potrzebującym nie uciekam ..... pomagam ludziom, zwierzakom ....... ale jak nieraz trzeba tymi potrzebującymi potrzasnąć bo działają "na własną zgubę" to walę im tę prawdę ale w sposób taki żeby nikogo nie obrazić i nie upokorzyć .......... żeby osoba której "przywaliłam prawdą" znowu się do mnie zgłosiła po pomoc jeżeli będzie jej potrzebna. Mówienie prawdy nie musi obrażać ...........

inka-ni
30-07-2007, 22:12
Najwięcej wyrachowanego klamstwa jest w polityce.Ostatnio klamstwa,przeplatają się z oskarżeniami dla wlasnych zysków i to jest bardzo smutne.
http://img46.imageshack.us/img46/8145/4eb5610e0c163d89wp4.jpg (http://imageshack.us)
Shot at 2007-07-30

Honorka1949
30-07-2007, 22:45
Uwazam, ze najgorsza prawda jest lepsza od klamstwa, Ale bywaja rózne sytuacje zyciowe i wtedy musimy podjac decyzje - powiedziec prawde czy sklamac?.Mysle tu o sytuacji np, chorej ma raka mojej Mamy , kiedy miala wznowei rak juz wychodzil" na zewnatrz" a ja mowilam , ze to wysypka! Nie mowie o klamstwie w malzenstwie bo ono ma niestety " krotkie nogi". Staram sie nie klamac, lubie prawdomownośc.

Nika
30-07-2007, 23:25
Ja też,ale nauczyłam się,aby prawdę dawkować...albo podawać bardzo delikatnie..bo mialam kłopoty,jak mówiłam wszystko szczerze az do bólu

inka-ni
30-07-2007, 23:49
Z nam to z doświadczenia zwlaszcza mówienia prawdy nauczycielowi-ce.Masz rację Niko,jest powiedzenie-prawda w oczy kole!

Dzidka
31-07-2007, 07:55
Również jest takie powiedzenie:
"szczery aż do bólu"

Kundzia
31-07-2007, 11:53
Mówić prawdę czy kłamać?Zasadniczo jestem zwolennikiem mówienia prawdy jeśli chodzi o mnie.Wolę znać każdą nawet najgorszą prawdę.Wiem że to potrafi być bardzo bolesne,ale dzięki prawdzie dziś żyję,gdyby nie bezwzględna prawda,może faktycznie żyłabym te trzy miesiące,które dawał mi jeden z lekarzy.Nigdy nie chciała bym,by ktoś ukrywał przedemną prawdę,szczególnie jeśli chodzi o zdrowie.A w innych sytuacjach,no cóż,z tym to różnie bywa,nie twierdzę,że trzeba kłamać,ale czasem lepiej przemilczeć lub jakoś delkatnie tą prawdę powiedzieć.A czy ja kiedy kłamałam?Oczywiści,i to notorycnie.Zeby nikt nie wiedział,jak to mi żle,że mąż mnie biję,że piję,że nie mam co jeść,kłamałam by chronić/tak mi się wydawało/małżeństwo,ze wstydu.Dziś wiem,że to był błąd.A dziś? w pracy prawda jest ceniona,a w domu,dzieci nawet nie próbują kłamać,bo wiedzą,że zaraz poznam.

en_vogue
31-07-2007, 13:12
Mówić prawdę w sposób taki by nie urazic osoby, do której mówimy.
Jest takie powiedzenie,"kto ci w oczy prawdę mówi,
ten poza oczy pewnie cię nie oczerni."

http://img222.imageshack.us/img222/1677/glitterbubblegum0729200cm3.gif (http://imageshack.us)

Lila
31-07-2007, 13:20
Tak Krysiu,masz rację.Bo jak Ci w oczy nawtyka,to już żadna satysfakcja gdzie indziej..
To moja cecha charakteru,niestety.To w oczy...walczę z tym,na starość prawie mi się to udało,że swoje myślątka zostawiam sobie..
Czasami tylko nad moim domem przetacza się burza,lecą pioruny ....i za chwilę tęcza.Szkoda ,że niektórzy moi domownicy są urażeni nieco dłużej,ale to już ich problem.

Moje największe kłamstwo w życiu,to jak pisałam- fałszerstwo podpisów moich rodziców na zgodzie na skoki spadochronowe...

Podobno miałam skończyć w kryminale,fałszując weksle...
Więc jeszcze wszystko przede mną...:),chyba że Mamusia okazała się fałszywym prorokiem,jak zwykle....

Basia.
31-07-2007, 15:40
miałam wtedy 11 lat "przeniosłam" banderolkę z odcinka kuponu, na ktory nie padł nawet złamany grosik wygranej na czysty odcinek, wpisałam"szóstkę" i poszłam do kolektury po szmal............... ten milion wtedy bardzo by mi się przydał.

Lila
31-07-2007, 18:00
Basiu...Ty moja duszo pokrewna ..:)

Zaraz mi raźniej.A może jeszcze coś sfałszowałybyśmy na starsze lata ? Nic Ci nie przychodzi do głowy ?

Bo Twoje fałszerstwo było takie ...pragmatyczne.Zaimponowałaś mi szalenie,bo moje było zwyczajnie głupie.Poza niewątpliwą przyjemnością kilkakrotnego sfrunięcia niczym ''cichociemna'' i poza perspektywą skręcenia karku,nic mi nie przyniosło...

Ale milion w totka w tamtych czasach....hmmmm..
Basieńko,a co powiesz na obrobienie jakiegoś banczku ? Np.wyłudzenie kredytu na podstawie lipnych dokumentów ?
W razie czego razem by nas posadzili....:)

Basia.
31-07-2007, 18:55
Nie mam nic przeciwko temu, jest tylko jeden warunek: siedzimy w jednej celi z naszymi zwierzakami ......... Geny ...... kiedy Piotrek był na I roku politechniki złożył mu wizytę inny Piotrek kolega z ogólniaka. Ten kolega był jedynakiem podobnie jak moje dziecię tylko wychowywał się w innych warunkach ......... na Saskiej Kępie 3-piętrowa kamiennica nadal była w posiadaniu jego rodziny /nie wiem jakim cudem bo przecież odbierali/. Parter zajmowali dziadkowie tegoż Piotrusia, I piętro Piotruś z rodzicami, II piętro stryj Piotrusia z rodziną, III piętro "robiło za salon gier i zabaw. Piotruś na 16-te urodziny dostał w prezencie malucha, miał w domu magnetowid ...... koledzy z klasy chodzili do niego oglądać Kaligulę popijając przy tym piwko. Piotrusiowi od nadmiaru wszelakich "dóbr" odechciało się uczyć i wyleciał ze szkoły ...... Maturę robił w szkole wieczorowej, odwiedził mojego Piotrka po to żeby moje dziecię poszło za niego zdać egzaminy bo on bidulek wiedział, że nie ma najmniejszych szans ........ i wtedy ojciec zamknie mu dostęp do kasy rodzinnej. Mój Piotruś uznał, że nie ma sprawy wyrwał zdjęcie ze swojego dowodu osobistego i wkleił je do dowodu kolegi, potem okręcił sobie prawą rekę bandażem i "powiesił ją na temblaku" i stwierdził że pisanie lewą ręką nie będzie stanowiło najmniejszego problemu. Całe szczęście, że przypadkowo usłyszałam tę rozmowę /rozmawiali przy otwartych drzwiach do pokoju Piotrka/, wkroczyłam i powiedzialam że gdyby kolega nie mógł przystąpić do egzaminów z powodu choroby to sama bym się "za niego przebrała" i poszła zdawać te nieszczęsne egzaminy ..... ale leniowi i krętaczowi pomagac nie należy ......... pomyślałam sobie wtedy, że jednak geny są bardzo ważne /przypomniala mi się moja podróbka kuponu totka/ i trzeba brać je pod uwagę wiążąc się z kimś "na dobre i na złe".

Lila
31-07-2007, 19:10
Czytając Cię Basiu ,otwarły mi się ślozy / hmmm,nie wiem co to jest,ale gdzieś czytałam / ...i leję łzy na tę cholerną genetykę...

Mój Boże.Tobie udało się udaremnić,ale mój młodociany syn jeździł pół roku na kupionej podróbce prawka jazdy,które mu policja odebrała...
Odebrał stare w majestacie prawa i pochwalił się mamuni swą zaradnością życiową.
Piekło jakie mu urządziłam ,nie miało sobie równego w żadnej cywilizacji..A wiesz,że wcale nie skojarzyłam tego z tym moim przestępstwem;wszak moje nie przynosiło mi korzyści i było takie.....szlachetne w moim mniemaniu...

A jednak ...jak zwał,tak zwał...:)


Wiesz,dobrze że nas nie widać...Dwie poważne i nobliwe niewiasty...a te skłonności.Podobno one się kodują na całe życie.Czy czasem nie wniesiemy w poważny klub seniora -powiewu półświatka ???

Basia.
31-07-2007, 19:21
będzie weselej. Mój Piotruś podróbek różnych miał na swoim koncie sporo ........... kiedyś podrobił koledze wpisy do indeksu i ojciec tego kolegi kupił w nagrodę synkowi komputer ...... później wydało się, że synek część egzaminów oblał ......... o podróbkach przeróżnych legitymacji już nie piszę ......... na szczęście ten etap już się skończył i mam syna "przyzwoitego, praworządnego" i moim zdaniem momentami "zdewociałego" /jak się przed laty dowiedział, że chodzimy z Tadziem na plażę dla naturystów to z oburzenia niemal się tarzał po dywanie/. W tej chwili uważa mnie za niesforną matkę, której trzeba "ojcować".

Daria.55
31-07-2007, 19:23
Rudziu popieram Cię że nieraz trzeba skłamać zależy od sytuacji.Córkę uczyłam że rodzicom należy powiedzieć prawdę nawet tą najgorszą bo każdy błędy w życiu popełnia.Mam koleżankę która chce wiedzieć , ile wynosi moja emerytura itp.Ja zawsze odpowiadam że tyle ile ona ma. Uważa ona że koleżanki powinny sobie pomagać nawet finansowo jak mają więcej.Przychodziła jakiś czas w porze obiadowej.Ja dzieliłam się obiadkami ale ile można.I musiałam kłamać że wychodzę, że się umówiłam.Czy uważacie kochane dziewczynki że żle zrobiłam.Koleżanka jest samotna i trochę leniwa i lubi wykorzystać nie miałam odwagi powiedzieć że nie ma przychodzić o tej porze.Ile razy skłamałam jak coś ważnego załatwiałam w urzędach.Pozdrawiam

Lila
31-07-2007, 19:29
Basiu......Cholercia...i to mówi moja córka o mnie.Ale ona jest praworządna i porządna- wykapany starszy pan,tylko nie ta uroda na szczęście...:)

Plaża naturystów...hiii...poszłabym,ale majtek za nic nie zdejmę !!

Basia.
31-07-2007, 19:31
Ja bym na pytanie o wysokości emerytury odpowiedziała, że to jest moja osobista sprawa i nie chcę o tym rozmawiać. Powiedziałabym koleżance, że jestem zmęczona gotowaniem i chętnie załapałabym się do niej na obiadek ............ powiedziałabym też, że od czasu do czasu lubię pobyć sama.

Basia.
31-07-2007, 19:38
Basiu......Cholercia...i to mówi moja córka o mnie.Ale ona jest praworządna i porządna- wykapany starszy pan,tylko nie ta uroda na szczęście...:)

Plaża naturystów...hiii...poszłabym,ale majtek za nic nie zdejmę !!
ponieważ na plażę zabieraliśmy bullterrierkę Kobrę wybieraliśmy miejsca odludne, przeważnie jakieś wysepki bo Kobra była agresywna w stosunku do innych zwierzaków ..... kiedyś z przerażeniem stwierdziłam, że na naszą wysepkę "podróżując wodą" wpakowało się towarzystwo z jamnikiem ......... wiedziałam co grozi jamnikowi i nie wiedzialam co najpierw mam złapać "reformy" czy Kobcię złapałam oczywiście reformy .............. jamnikowi na szczęście nic się nie stało bo Kobcię złapał Tadzio ....... on nie miał takich dylematów.

Basia.
31-07-2007, 19:41
bo to nie na temat. Poprawiam się więc i oświadczam: Należy mówić prawdę, tylko prawdę.

Alsko
31-07-2007, 20:47
Jakie popędzą?! Ja chcę być deprawowana przez Basię i Lilę! Teraz! Wreszcie mogę się pośmiać!!! A tak mi było byle jak.
Trzymam się tematu - mówię prawdę.

Lila
31-07-2007, 23:13
A może Tadzio ma tak zwane walory i chciał je pokazać światu,aby taki widok się nie marnował ?

I Kobrę poszczuł na jamnika,aby na tle pana jamnika wypaść szczególnie imponująco,dysponując i lepszym psem i lepszym sprzętem ?

Lila
31-07-2007, 23:15
Hmmmm...jako osoba prawdomówna,dodam jedynie iż sama bym luknęła...:)

Basia.
31-07-2007, 23:18
A może Tadzio ma tak zwane walory i chciał je pokazać światu,aby taki widok się nie marnował ?

I Kobrę poszczuł na jamnika,aby na tle pana jamnika wypaść szczególnie imponująco,dysponując i lepszym psem i lepszym sprzętem ?
Ja przerażona swoim strojem /brakiem czegokolwiek na sobie/ nie miałam "głowy do porównywania walorów Tadzia z walorami właściciela jamnika .......... ale kto wie? Później kiedy już się "otrzaskałam" ze zwyczajami na tej plaży nie miałam już takich dylematów i "lukałam" na prawo i lewo /jak Tadzio nie widział/.
A teraz znowu zgodnie z tematem wątku /trzeba się jakoś asekurować/: należy mówić prawdę.

Lila
31-07-2007, 23:22
Noooo ...i na temat .Więc nie odmawiać komuś prawa do walorów,chocby to był nasz najbardziej osobisty partner czy pies,którym nie należy przewracać w głowie..

Ale kłamać też nie...

an_inna
31-07-2007, 23:35
Przypomniałyście mi! Ja przerobiłam sobie rok urodzenia w legitymacji szkolnej, bo chciałam wejść do kina Wolność na "Pożegnanie z bronią" - od 16 lat było!!! I tak mnie nie wpuścili, a legitymację musiałam potem zgubić....

Lila
31-07-2007, 23:55
An...witaj w grupie fałszerzy...a raczej fałszerek...

Nooo,świat jest nasz ...:)

Basia.
01-08-2007, 00:25
Lilu, to daje do myślenia ................ może lepiej było siedzieć cicho i nie mówić prawdy?
Mówimy prawdę i tylko prawdę.

Lila
01-08-2007, 00:32
No i dobrze Basiu,że mało...

Brak konkurencji.Rynek wprawdzie duży,ale fałszerzy przybywa..
Sama nie wiem ,jak we trzy się przebijemy.Najwyżej za pewną kwotę będziemy fałszować dokumenty odrolniające do prowokacji CBŚ-u...

Takie coś ,to dla nas rybka...:)

Basia.
01-08-2007, 00:43
co za dużo to nie zdrowo ........... damy sobie radę w trójkę. Co to dla nas ........ małe piwo, przebijemy się na pewno.

ZoSka
01-08-2007, 00:49
Wrócę do tematu genów. Mówi się, że "niedaleko pada jabłko od jabłoni" albo "jaka matka, taka córka"... i coś w tym jest.

Na początku lat dziewięćdziesiątych miałam poważne problemy finansowe i znikąd nie mogłam pożyczyć pieniędzy nawet na zakup podstawowych rzeczy. Kredytu nie mogłam wziąźć, bo nie pracowałam, ale miałam konto w banku i czeki.
Debet był w ograniczonej wysokości i trzeba było go zwracać w ciągu 14 dni. Wtedy jeszcze nie było w bankach komputerów i były znaczne opóźnienia w księgowości, zwłaszcza w rozliczeniach z pocztą. Odkryłam, że jeśli podejmie się czek na poczcie, to bank się o tym dowie dopiero za około 3 tygodnie. Robiłam debet, czasem dość wysoki, później wpłacałam gotówkę, "na chwilę", ale bezpośrednio w oddziale banku, bo własne operacje mieli ewidencjonowane na bieżąco i ponownie robiłam debet. Z biegiem czasu poczynałam sobie coraz śmielej. Pomagałam sąsiadom i znajomym, oczywiście zaufanym i w rzeczywistej potrzebie. "Pożyczaliśmy" sobie pieniądze z banku, bez jego zgody, ale po wypłacie regulowaliśmy dług. Po dłuższym czasie wystąpiły komplikacje.
Pracownica nie chciała mi wydać książeczki czekowej - " bo pani zaraz zrobi debet"! Powiedziałam, że nie, ale wiedziałam, że za moment będę na poczcie. Potem mi wydawano po 5 czeków, a następnie wysyłano do dyrektora, gdzie podpisywałam oświadczenia, że już nigdy tego nie zrobię. Ale robiłam do czasu aż wyszłam na prostą.

Moja córka już po 2000 roku zrobiła podobny numer w banku i zabrano jej kartę do bankomatu, na której jej bardzo zależało.
Na moje słowa, jak mogłaś to zrobić? - usłyszałam: a kto mnie tego nauczył?

Basia.
01-08-2007, 01:06
mając w pamięci swoje pomysły z lat dziecięcych usiłowałam "przechytrzyć geny" i nie dopuścic do podobnych wyskoków u swojego dziecka. Udało mi się to częściowo...... ale dobre i to.

Lila
01-08-2007, 01:09
Zosieńko ! jesteś wielka !!!

Tyś szefową naszej grupy!!
Przecież Ty zastosowałaś oscylator ,tak jak Bagsik i Gąsiorowski .Te chuchraki wpadły,a Ty nie !!!


Zaimponowałaś mi niesamowicie...
Zosiu,a co powiesz na jakiś mały przekręcik na giełdzie ?
Na przykład jak chciałam kupić akcje Hydrobudowy,to mnie starszy pan wyśmiał ,że niby to zdychało...
A teraz ?
Głupio mu,bo skoczyły kilkadziesiąt procent...


Pomyślcie dziewczyny.Kto wie ? Może w naszym klubie właśnie narodziły się rekiny ? Płci żeńskiej ?

an_inna
01-08-2007, 12:40
Oj Lila, na rekina to ja za słaba jestem :D Nawet Szczęk nie mogłam ze strachu obejrzeć (nie mówiąc już o numerze 2 i 3, może jeszcze więcej ich było?) 4565 Chyba, że w grupie...aaa, to zawsze raźniej 4566

inka-ni
01-08-2007, 13:35
Zosiu wiesz jestem pelna podziwu dla Twojej odwagi!Twoje klamstwo w obrone Twojego bytu i rodziny.Nikogo nie skrzywdzilaś.A o to wlaśnie chodzi by nasze klamstwa nie krzywdzily innych.4571

ZoSka
01-08-2007, 20:48
Lilu, gdzie mi do wielkości? Nie jestem "rekinem", nie znam się na giełdzie, zresztą - nie posiadam kapitału. Bidulka jestem. Wiem, że zastosowałam podobny oscylator jak Bagsik i Gąsiorowski, ale wpadłam na to zupełnie przypadkowo. Oni zarabiali, bo mieli kapitał, a ja pobierałam "kredyty" - na przetrwanie. Wpadli przez pazerność, a mnie zdarzały się odsetki karne - niewielkie zresztą. Opłacało mi się. W razie problemów z otrzymaniem nowej książeczki czekowej wykorzystywałam ten fakt mówiąc, że dzięki mnie, biednej klientce, bank zarabia i pracownicy mają pracę. I to skutkowało.
Napisałam ten post, żeby przekazać, że człowiek z natury uczciwy i prawdomówny, w pewnych, ekstremalnych sytuacjach jest zdolny do zrobienia rzeczy wbrew sobie.
I wtedy ma się jakąś siłę, odwagę i pomysły.
Moja koleżanka, bezrobotna i biedna, dostała jakieś "lipne" zaproszenie do Stanów i na spotkanie w sprawie wizy w ambasadzie amerykańskiej miała zabrać ze sobą wyciąg bankowy. Urządzało ją "bogate" konto, niby tylko tacy mieli szansę na otrzymanie wizy. Obmyśliłyśmy plan - wybrałyśmy dzień wypłat dla pracowników fizycznych - 10-tego.
Ci ludzie w razie biedy najwięcej pomagają. Pożyczone od nich pieniądze wpłacałyśmy po południu na jej konto, a już rano były zwracane. Nieufnym wręczałyśmy podpisane czeki, żeby mogli odebrać sobie sami. Rodzina ze wsi wpłaciła większą kwotę, którą mieli na zakup nawozów. Ponadto miałyśmy do dyspozycji 25 moich czeków i mogłyśmy podjąć maksymalnie po 300 zł. na każdy. Zrealizowałyśmy je częściowo, bo moja koleżanka załamała się i stwierdziła, że czuje się jak złodziejka. I tak zebrałyśmy kolosalną kwotę!
Nic to kłamstwo nie pomogło - wróciła z Warszawy ze stemplem, że jej wiek wskazuje na to, że w Stanach zasili szeregi pracująch na czarno. Ale próbowałyśmy! I to się liczy.

ZoSka
01-08-2007, 21:14
Dziękuję za miłe słowa. Zycie mnie zmusiło do takich działań.
Dzięki nim przetrwałam, a nawet mogłam pomóc innym.
I kłamstwo mi w tym pomogło.

A teraz dodam z innej beczki - przyszły mi właśnie do głowy zapomiętane słowa ks. Tischnera na temat przeciwieństwa kłamstwa, czyli prawdy :"jest prawda, półprawda i ***** prawda". Więc o kłamstwie można powiedzieć podobnie?

Lila
01-08-2007, 21:25
Zosiu .....

Wpadłaś na pomysł oscylatora,tylko nie dysponowałaś odpowiednią kwotą..
Jakbyś spotkała mnie,wzięłabym kredyt pod zastaw mojego domu...:):)...i fruuuu..
Nasza spółka seniorowa miałaby sukces w kieszeni !!
Wszak co nie jest zabronione-jest dozwolone.Ale pomysły masz nadal....
A giełdy nie trzeba się bać.Wszystko dla ludzi...:)

inka-ni
07-08-2007, 20:35
No i dziś musialam przemilczeć prawdę dla dobra mojej siostry.

Anielka
07-08-2007, 22:26
Ale nie sklamałaś.I to jest ważne,lepiej przemilczeć.Pozdrawiam serdecznie.:)

inka-ni
07-08-2007, 22:29
Anielko dziękuję Ci, bo mnie podnioslaś na duchu

Lila
07-08-2007, 22:37
I ja niedawno byłam zmuszona minąć się z prawdą...
To znaczy - nic nie powiedziałam,a widziałam 60-letniego męża mojej koleżanki jak się ślinił do chyba ? 30 -letniej ,wyzywającej lasencji.
To jest pracownica ich firmy...Mam doła i czuję się obrzydliwie,bo komórkę już miałam w ręku...

Ale,psiakość,ona ma wieńcówkę .
I co mam zrobić ?


Muszę się zastanowić co robić ...
Nie widział mnie,a ja miałam chęć dać mu w dziób...

Anielka
07-08-2007, 22:43
Lilus wydaje mi sie,że to jemu powinnaś powiedziec,że jest kawał szui,a koleżance nie mów.Pomysl jak Ty bys sie poczuła jakby Tobie ktoś przekazal taka informacje.Ale facetowi po prostu powiedz,że jest ten... no sama wiesz co powinnas mu powiedzieć.Nie dyskutuj z nim tylko wywal co powinnas ,odwróć sie na piecie i tak go zostaw /podejrzewam ,że z rozdziawioną gebą/.Pozdrawiam srdecznie.

Lila
07-08-2007, 23:00
Wiesz Anielko...ja wolałabym wiedzieć.
Po to ,aby uregulować sprawy finansowe,bo też wspólna firma..
Boję się,że on sobie nic nie zrobi z mojego gadania,bo nawet się nie krył...
Ja wolałabym wiedzieć,na 100 %.Bo jak żyć dalej z dziadem ?

Basia.
07-08-2007, 23:09
Wiesz Anielko...ja wolałabym wiedzieć.
Po to ,aby uregulować sprawy finansowe,bo też wspólna firma..
Boję się,że on sobie nic nie zrobi z mojego gadania,bo nawet się nie krył...
Ja wolałabym wiedzieć,na 100 %.Bo jak żyć dalej z dziadem ?
Ja też bym wolała wiedzieć ale dużo kobiey woli żyć w nieświadomości. Kiedyś się o tym przekonałam na własnej skórze ............ powiedzialam koleżance, że jej mąż ma romans ........ miał naprawdę. Mija koleżanka mi nie uwierzyła, powtórzyła małżonkowi to czego dowiedziała się ode mnie, małżonek "poszedł w zaparte" zrobili ze mnie intrygantkę, która chce rozwalić szczęśliwe małżeństwo. Po jakimś czasie facet jednak ze ślubną dłużej nie wytrzymał i odszedł do swojej ukochanej w dniu 30 rocznicy małżeństwa. Przysięglam sobie, że już nigdy więcej ............ Jeżeli coś zobaczę to przemilczę, nie skłamię tylko przemilczę.

Bianka
07-08-2007, 23:11
Wiesz Anielko...ja wolałabym wiedzieć.
Po to ,aby uregulować sprawy finansowe,bo też wspólna firma..
Boję się,że on sobie nic nie zrobi z mojego gadania,bo nawet się nie krył...
Ja wolałabym wiedzieć,na 100 %.Bo jak żyć dalej z dziadem ?
Nie bardzo rozumiem, co znaczy "ślinił się" - to znaczy, co robił? Gapił się na nią, czy też coś robili? I dlaczego w ogóle uważasz, że powinnaś interweniować?

Basia.
07-08-2007, 23:21
Nie bardzo rozumiem, co znaczy "ślinił się" - to znaczy, co robił? Gapił się na nią, czy też coś robili? I dlaczego w ogóle uważasz, że powinnaś interweniować?
Myślę, że Lila z powodu sympatii do koleżanki tak się wzburzyła. Coś jednak musiało być na rzeczy bo nasza Lila bez powodu by się nie zdenerwowała.

Lila
07-08-2007, 23:25
Bianka...ślinił się dziad.To tylko przyszło mi na myśl...
Trudno mi to opisać..
Niby trzymał ją tylko za rączkę,całując raz po raz przeguby od wewnątrz.I szeptał do uszka.Nawet nie domniemywam,że chodziło o strategię firmy...

Ciemnawo było ,więc się zmyłam z przyjaciółką.
Zawsze jak widzę takiego starego capa z młódką,to mi przychodzi na myśl to ślinienie się...:)
Kurczę,a wiesz jakie on ma brzuszysko ? No nie,przecież człowiek też był młody.
Więc kasa może zastąpić wszystko?

Interweniować nie będę,bo nie wiem jak..On ma wszystkie upoważnienia notarialne dotyczące firmy,z tego co wiem..
Jak zresztą i mój mąż po moim udarze.

Bianka
07-08-2007, 23:49
No paskudny dziad, fakt. Ale lepiej nie mów nic przyjaciółce. Tak myślę, że nic powaznego tam być raczej nie może, i że Twoja ingerencja nic dobrego nie da.
Wątpię też, czy jemu powinnaś dawać cokolwiek do zrozumienia. Warto zastanowić się i nie działać pochopnie. Czasem mimo dobrych intencji ma się fatalne wyniki.

Lila
08-08-2007, 00:04
Bianka...toteż miotam się z tym już kilka dni.
Mam nadzieję,że dziadowi przejdzie.Tylko szkoda mi jej,bo dobra kobieta i w dziada wpatrzona.Trzęsie się nad nim,bo niby taki chorowity..
Mam nadzieję,że prostata go dopadnie...tfu...co ja mówię.Ale to już drugi wypadek w gronie ludzi w naszym wieku...

Na wszelki wypadek rozejrzę się wokół,a także wyliczę czas pracy starszego pana.
Choć,jeśli chodzi o moją osobę......no cóż,całe życie miał wysoko rozwinięty instynkt samozachowczy...
Ale wiecie co ?
Przecież to nawet nie jest kryzys wieku średniego !
To chyba ostatnie podrygi i duma...patrzcie ,jaki jestem dobry w tych sprawach....jeszcze.

Bianka
08-08-2007, 00:09
A może też i "tych spraw" nie ma żadnych poza obcałowywaniem rączek. Obleśne zachowanie i "pobożne życzenia" to jedno, a realia - to drugie.
Poza tym, jak by nie było - to cudze życie...

Lila
08-08-2007, 00:19
No własnie,cudze....ale koleżanka od lat 30-tu..

Ostatni wypadek był drastyczny i świadczy o tym,że człowieka nie pozna się nigdy...
On sprzedał firmę z pracownikami.Przedtem podszedł żonę i przepisała mu udziały..
Teraz pracuje w swojej firmie jako pracownik fizyczny ,obsługując maszyny drukarskie w nocy,bo firma obok domu.Ale musi dopracować do emerytury.
A sprawom sądowym nie ma końca.
To była miłość od pierwszej klasy liceum.

Anielka
08-08-2007, 00:27
Liluś,przemilcz jednak jak radzi Basia,bo to sie pewenie skończy prędzej jak sie zaczęło,bo coż ten facet może,poza fosrsą to on nic nie ma.No chyba ,że kobitka jest strasznie na kase pazerna i zrobi wszystko,wówczas i tak nic to nie da ,nawet gdybys powiedziala.Przychodzi mi do głowy takie powiedzenie /nie pamietam Kargula czy Pawlaka/"co by my na tych drugich nie wyszli"Pozdrawiam serdecznie.Co nie zrobisz to i tak zle bedzie.

Pani Slowikowa
08-08-2007, 00:31
a czy nie moze tak byc ze twoja przyjaciolka wie o tych mezowskich tendencjach ale przymyka oko? Niewygodnie by jej bylo przyjac jakas postawe gdyby sie dowiedziala ze wszyscy o tym wiedza..
Pamietasz Hilary Clintonowa??

Lila
08-08-2007, 00:52
Toteż tylko skończy się na gadaniu.
Co ma być to i będzie.Ma dorosłe dzieci,to jej pomogą.W razie czego..
Ale każdy przejaw dwulicowości wyprowadza mnie z równowagi.Teraz też inaczej patrzę na te jego wyjazdy,ale Bianka słusznie zauważyła ,że to cudze życie..

A Hillary chociaż wpieprzyła Billowi w limuzynie.Teczką z metalowym okuciem.Ochrona musiała zawieźć go na do lekarza,bo był pokrwawiony.Tylko później któyś to opowiedział.:)
To sobie mogę wyobrazić jakie manto dostał w domu.Ale nią powodowała racja stanu.Może zostanie prezydentem Twoim ,Asiu ?

Malgorzata 50
08-08-2007, 01:53
Bardzo bylaby z niej dobra p.prezydent czego ci Asiu zyczę .A ty ku komu sie sklaniasz?

Pani Slowikowa
08-08-2007, 02:06
Ale nie lubie tez nikogo z opozycji.. Sama nie wiem pewnie bedzie trzeba wybrac mniejsze zlo :confused:

Malgorzata 50
08-08-2007, 11:20
Najwazniejsze że ćwierc inteligent opusci B.D.-bo to zgroza dla swiata!!!!!!