PDA

View Full Version : mój ojciec


Rozia
05-02-2012, 13:46
Nigdy nie mówiłam "tatuś,tata,tato", był - "OJCEM.
Nie umiałam zaspokoić jego niespełnionych ambicji bycia sportowcem.Uprawiałam wiele dyscyplin sportu,często pod dyktando mojego ojca.Czasem sprawiało mi to przyjemność.Ale częściej - nie.Ale chciałam,żeby mnie chwalił,żeby był zadowolony,nie ze mnie.Zeby był zadowolony.I tak jest ze wszystkim,do dzisiaj.Wszyscy,ciągle starają sią,żeby był zadowolony.

Malwina
05-02-2012, 13:54
Jestes żywym przykładem..jak wielki wpływ mają rodzice na wychowanie,ich oczekiwania wobec dziecka, niespełnione ich wąłsne marzenia...chęc dorównania ich ideałom, zasłużenia dziecka na nagrodę w postaci uznania, robienie wszystkiego pod niego, nią...to sie pzrenosi w postawie na całę życie...z kolei nasi rodzice nie bardzo zdają sobie sprawę, że swoimi postawami krzywdzą dzieci...bo oni chca najlepiej, ale robią to pzrez pryzmat siebie, anie dziecka...myślę, ze i my jako rodzice popełniamy, powielamy błędy naszych mam, tatów....

jolita
05-02-2012, 14:49
- powiedz że kochasz tatusia
- cisza...
- tylko powiedz że kochasz tatusia
- cisza...
I już nie nadarzyła się okazja...Pozostały złe wspomnienia.

Nika
05-02-2012, 15:10
Jestem szczęściarą.Wprawdzie okrutny los sprawił, że mój ukochany Tatko odszedł przedwcześnie,ale zawsze był i jest dla mnie wzorem rodzica, mężczyzny,co niejednokrotnie na forum podkreślałam.Bardzo mi go brakuje.

coffifi-Irena
05-02-2012, 15:22
Mój tata pił(wtedy nie było alkoholików) ale ja byłam jego córeczką.Zawsze chwaloną,nagradzną i robiłm wszystko żeby tak było do 13 roku życia.Gdyby żył dziś byłabym może nie kimś wielkim ale osobą bardzo wykształconą,bo tego zawsze chciał.Jak zmarł potrzebna byłam mamie która chorowała i była
trójka małego rodznstwa....ach życie.Ale jeszcze wiele lat po jego śmierci otwierałam szafę wtulałam się w Jego płaszcz......i czułam tatę przy sobie.....

wankabor
05-02-2012, 15:38
Prawie nie znam słowa -tata-. Odszedł w zaświaty kiedy miałam zaledwie 5 lat. Nie wiem jaki był. Pozostawił nas i kilka instrumentów muzycznych, skrzypce, trąbkę, klarnet. Brat przejął jego skrzypce i długo nam jeszcze grały.

babciela
05-02-2012, 16:20
Mój tata- najprzyzwoitszy czlowiek pod slońcem- strasznie roztrzepany i zapracowany, nigdy nie pamietal naszych imion. Wolanie mnie - wyglądalo tak- Basia, Ewa,Ela, Danusia. Stawialyśmy sie wszystkie- a tato zdziwiony- "no,przecież ja wolałem tylko Elę"
Mnostwo opowiadana o nim- bo robil prześmieszne numery-zasmiewamy sie do lez, kiedy stoimy nad jego grobem.
Bardzo mi ich (mamy i taty) brakuje...Dlugo, po smierci mamy łapałam się na tym , że wykrecam nr telefonu do rodziców-ktorych już nie było...

Ninka50
05-02-2012, 16:31
Słowa -tata-nie znam ,zmarł kiedy miałam 2 lata ale miałam najukochańszego dziadka. który mnie wychowywał.

Pamira
05-02-2012, 19:46
Zawsze mówiłam tata i mama, chociaż siostra z bratem do końca mówili mamusia i tatuś. Teraz gdy go wspominam, mówię ojciec. Rodzeństwo miałam kilkanaście lat starsze, więc byłam sama przy starszych rodzicach. Nieznajomi myśleli, że ojciec to mój dziadek. Bardzo dużo i ciężko pracował w polu. Pamiętam jak stale siedziałam mu na kolanach gdy wieczorem po obrządku siadał, żeby poczytać fachowe pisma. A co najważniejsze, do dziś czuję odciśnięte jego usta na moim czole. Miał zwyczaj całowania dzieci w czoło. Nie był ideałem i często jako nastolatka mieliśmy różne zdania, jednak teraz zrozumiałam, że był bardzo mądrym i dobrym człowiekiem. Szanował ludzi i po mimo, że pracował w rolnictwie był oczytanym i inteligentnym. Może komuś się to wyda dziwne, że chłop może być oczytany i inteligentny, zwłaszcza w tamtych powojennych czasach ,ale tak było.