PDA

View Full Version : rozpacz


marek1952
12-02-2012, 13:04
Nie dawno pochowałem żone jest mi tak ciężko że nie potrafie sobie z tym poradzić.Była dla mnie wszystkim kumplem,przyjaciółką a zarazem kochającą żoną i matką miała tyle ciepła w sobie i wyrozumiałości,dała mi tyle miłości że czasami mam takie myśli że może sobie coś zrobić i połączyć się z nią ale mam jeszcze dzieci i wnuki.Może ktoś poradzi mi jak to przetrwać

barteczek
12-02-2012, 13:22
Drogi Marku.
Trafiłeś do nas, bo właśnie sporo z nas miał ten sam problem, taką rozpacz. Nie wolno Ci tak myśleć!!!!! To jest tak STWORZONE na tym świecie i każdy z nas przejdzie na lepszą stronę. Piszesz, że masz dzieci, wnuki, czyli ukochana żona nie zostawiła Cię samego! W nich masz pociechę, to Oni są Twoją radością, to Im jesteś teraz potrzebny. Nie zostawiła Ciebie samego!
Teraz jest Ci ciężko przyjąć każde słowo, ale z czasem ból zelży, chociaż nigdy Jej nie zapomnisz! Tego nie da się wymazać z pamięci!
Bądź z nami, pokazuj się na wątkach, będzie Ci lżej chociaż przez te kilka chwil. Chodź z wnukami na spacery, rozmawiaj z dziećmi o żonie - ich mamusi- wspominajcie Ją, będzie Wam lżej to znosić.
Pozdrawiam i na ten czas, uważam, że żadne słowa nie będą ulgą w Twoim cierpieniu. Trzymaj się i miej myśli pozytywne. Bądź z dziećmi!

marek1952
12-02-2012, 13:37
Dziękuje za te słowa

Fiona
12-02-2012, 13:41
Nie dawno pochowałem żone jest mi tak ciężko że nie potrafie sobie z tym poradzić.Była dla mnie wszystkim kumplem,przyjaciółką a zarazem kochającą żoną i matką miała tyle ciepła w sobie i wyrozumiałości,dała mi tyle miłości że czasami mam takie myśli że może sobie coś zrobić i połączyć się z nią ale mam jeszcze dzieci i wnuki.Może ktoś poradzi mi jak to przetrwać


Witaj Marku ,wiem o czym piszesz jeśli byś chciał szerzej porozmawiać to na priva Pozdrawiam Grażyna

bogda
12-02-2012, 13:50
Marku, to nigdy nie jest proste i łatwe, ale musisz przez to przejść.
Masz wsparcie w dzieciach, wnukach chociaż Oni nie zastąpią tej najukochańszej Osoby, ale jednak razem jest łatwiej.
A może samemu w ciszy i spokoju jest łatwiej oswoić się z nową sytuacją.
Każdy inaczej to przeżywa, bo w każdym z nas jest inna osobowość.
O odejściu nawet nie myśl, nie sądzę żeby Twoją Żonę to uszczęśliwiło albo cokolwiek pomogło.
Musisz się zmierzyć z tą rzeczywistością, nie jesteś pierwszy i nie ostatni, no i nie jesteś przecież tchórzem, możesz popłakać to też przynosi ulgę.
Zaglądaj do Seniorka, zawsze możesz pogadać.

Iza_bella
12-02-2012, 14:11
Marku ..... czas leczy rany....... zapewne z upływem czasu wszystko będzie wyglądać inaczej..... nie zapomnisz, ale ból złagodnieje.....
Masz dzieci, wnuki, zapewne realnych przyjaciół - otwórz się na nich......, nie izoluj, bo to tylko pogłębia rozpacz......
Nie rozstrząsaj sytuacji, bo to się już stało - tylko staraj się żyć dalej, bo życie mimo wszystko jest piękne i warto żyć.........
Bywaj tu na forum.... to Ci zapełni pustkę po stracie ukochanej osoby.......Pozdrawiam........

Setunia
12-02-2012, 14:12
Nie dawno pochowałem żone jest mi tak ciężko że nie potrafie sobie z tym poradzić.Była dla mnie wszystkim kumplem,przyjaciółką a zarazem kochającą żoną i matką miała tyle ciepła w sobie i wyrozumiałości,dała mi tyle miłości że czasami mam takie myśli że może sobie coś zrobić i połączyć się z nią ale mam jeszcze dzieci i wnuki.Może ktoś poradzi mi jak to przetrwać
Marku, to o czym piszesz zdarzyło mi się 2 lata temu. Mnie także wydawało się, że świat sie skończył. Z tej dwuletniej perspektywy zapewniam Cię, że (choć to banalnie brzmi) czas naprawde leczy rany. Co dzień mniej boli. Przyjmij radę : staraj się nie zmieniać trybu życia, wspominac ale nie rozmyślać ciągle o swojej stracie. Psycholog nazwałby to pewnie "wyparciem", ale wierz mi - to pomaga. Trzymaj się! Pozdrawiam !

destiny
12-02-2012, 14:27
Jest takie stare porzekadło "czas leczy rany" i uwierz, że z każdym dniem będzie Ci lżej :)
Zachowaj w pamięci te wspaniałe chwile, kiedy byliście razem.
Dbaj o dobre relacje z dziećmi i wnukami.
Wiem, że to nie jest takie proste...ale Ty nie jesteś jedyny, którego ten problem dotyka. Musisz sobie poradzić, bo przed Tobą jest jeszcze wiele pięknych dni i nie wolno ich zmarnować.
Na tym forum jest grupa ludzi z Częstochowy - może się przyłączysz ? Spotykają się raz w miesiącu w centrum miasta.
Takie małe remedium, by choć na chwilkę zapomnieć o tym, co boli. Pozdrawiam serdecznie :)

krysia12
12-02-2012, 16:29
Marku ! Ci wszyscy tutaj na forum bardzo Ci współczujemy i rozumiemy co przeżywasz, bo sami to już przeżyliśmy. Nie było nam lekko ale pomału pozbieraliśmy się bo zostali bliscy (dzieci , wnuki ) i dla nich teraz żyjemy. Może w tej chwili za wcześnie mówić. że z czasem wyciszysz się. To nie znaczy , że zapomnisz ale ten ból będzie inny. Prawdą jest , że czas leczy ,tylko że uzdrowienie tak szybko nie nastąpi. Mój mąż odszedł niespodziewanie w wieku 57 lat ,już 8 lat temu. Przyznam Ci się, że było bardzo ciężko , ale teraz dopiero mogę o nim mówić spokojnie. Myślę Marku, że i Ty ukoisz z czasem swoją duszę i pogodzisz się ze swoim losem czego Ci z całego serca życzę. Trzymaj się cieplutko i zaglądaj do nas. Zawsze możesz porozmawiać i pożalić się , kiedy będzie Ci ciężko. Pozdrawiam.

baburka
12-02-2012, 18:45
Odpowiem Ci tak: ciesz się szczęściem, którego doświadczyłeś. Niewiele osób mogłoby tak pięknie wyrazić się o swoim małżonku. Zostałeś hojnie obdarowany, doceń to i przenieś przez resztę życia swój skarb.

sellenhel
12-02-2012, 19:08
Marku rozumiem Twój ból i w tej chwili
ja nie znajduję słów które by ten ból mogły
ukoić.Ja też już kiedyś przez to przeszłam
i wiem jak boli strata najbliższej osoby :( :(
Przeżyliście wspólnie z żoną piękne życie
i te wspomnienia niech będą z Tobą zawsze.
Człowiek żyje tak długo jak długo żyje
w naszym sercu i w naszej pamięci.Te pierwsze
dni bez ukochanej osoby zawsze są najtrudniejsze
ale czas leczy wszystkie rany.Mówię to z własnego
doświadczenia bo też już przez to przeszłam,
nie wolno Ci stronić od życia .Masz dzieci ,wnuki
i ciesz się że są przy Tobie.Wychodź do ludzi
i tak bardzo nie rozpamiętuj już swej rozpaczy,
pozwól swej żonie odejść spokojnie na drugą stronę.
Pozdrawiam Cię Marku i przytulam do serducha. :)

marek1952
12-02-2012, 19:47
Właśnie przyjechałem od córki i wnuków ale narazie nie umiem się cieszyć dziekuje wszystkim co do mnie napisali bardzo Wam dziękuje

Malwina
12-02-2012, 21:15
Jestes TERAZ na etapie bezdennej rozpaczy, nie widzenia sensu życia, masz uczucie wyrwania kawałka Ciebie z Twojego wnętrza...wręcz fizyczne odczucie....będzie rozpacz,będzie żal, będzie dlaczego?, potem złośc, obojętnośc, wściekłośc, próba zapominania, wypierania,wyrzuty sumienia, ze coraz rzadziej wspominam.....to się rozłoży w czasie o którym Dziewczyny piszą.....i dopiero POTEM będzie nieco lżej...w ten sposób czas leczy rany....
Wiemy my, co juz przez to przeszliśmy.....czasami niejednokrotnie...
Wytrwałości Marku......

marek1952
12-02-2012, 21:29
dziękuje za te słowa ale tak ciężko

BUNIA
12-02-2012, 21:41
Marku
z bólem i pustką po ukochanej osobie musisz sobie niestety sam poradzic .Sam siebie najlepiej znasz i wiesz co może Cię wyciszyć a co rozdrapać świeżą ranę .
O połączeniu sie z zoną nawet nie mysl. masz dzieci , wnuki - jestes im bardzo potrzebny .Bywaj tu na Seniorku, jest wiele wątków ,Nie wolno izolować się , pisz, udzielaj się .Jak masz czas to zapisz sie na UTW czyli Uniwersytet Trzeciego Wieku .Z czasem będziesz mniej cierpiał bo czas leczy rany .
Pozdrawiam .

olena
13-02-2012, 00:54
Powiem tak.
Trzeba z żywymi naprzód iść, ale zanim to nastąpi trzeba przeboleć.
To trwa jakieś trzy lata. tak było u mnie.
W tych latach ze zgryzoty chorowałam, jeździłam po szpitalach.
Z roku na rok było lepiej.
Po kilku latach jestem nawet w nowym, stałym związku, choć na początku trudno było sobie nawet to wyobrazić.
Często jednak "rozmawiam" w myślach .....z przeszłością już teraz pogodniej,
choć zawsze gdzieś w tle jest smutek..
Jaka rada?
Rady jest łatwo dawać, cokolwiek bym napisała ja czy wszyscy tu chętni Tobie do pomocy.
Trudniej, a nawet najtrudniej jest rad słuchać, to wiem po sobie.
Czas leczy rany, choćby były głębokie, to leczy.

Leczą też życzliwi ludzie wokół nas, rodzina, zainteresowania.
Wszystkich, których spotkały podobne smutki pozdrawiam.

krysia12
13-02-2012, 18:30
Witaj Marku ! Wierzę , że jest Ci ciężko, wszyscy tak przeżywaliśmy rozstania ze swoimi najbliższymi. Tak niedawno straciłeś kochaną istotę, która była dla Ciebie wszystkim i dlatego to jest takie trudne . Dobrze , że odwiedzasz córkę i wnuki, to oni Ci najbiżsi pomagają nam wyciszyć się , kiedy jesteśmy rozdarci. Cytuję destiny , która napisała bardzo mądre zdanie " zachowaj w pamięci te wspaniałe chwile, kiedy byliście razem" i ciesz się , że takie chwile przeżyliście razem z żoną. Nie zamykaj się sam w domu Marku i wychodż do ludzi bo rozmowy przynoszą ukojenie. Wierzę, że jeszcze przyjdą do Ciebie szczęśliwsze dni chociaż teraz w to nie wierzysz. Nie poddawaj się Marku !Pozdrawiam Cię cieplutko.

jakempa
13-02-2012, 19:30
Marku, znam ten ból, mąż odszedł nagle i niespodziewanie w wieku 47 lat,
Znam to,.. świat się zawalił, życie straciło sens,,,,dusza i ciało cierpi,
,..Musisz przejść okres żalu i żałoby,,,to jest normalne,
w tym swoim przeżywaniu wspominaj najpiękniejsze okresy Waszego życia, podziękuj za miłość, której doświadczyłeś,, spróbuj się wyciszyć bez buntu i złych myśli,
Pozwól, by żona spokojnie odeszła w inny wymiar i spokojnie mogła Wam pomagać otaczając opieką stamtąd gdzie jest teraz.
Z własnego doświadczenia Ci powiem,. że opiekę i energię żony będziesz czuł przez długie lata. Musisz pogodzić się z nieuniknionym losem wpisanym w życie---śmiercią,
Każdego to czeka,... a Ty masz jeszcze do spełnienia coś ważnego w życiu,,,,bo nic nie dzieje się bez przyczyny,,,,
masz jakąś misję do spełnienia,,,i tak to przyjmij Marku,,,, musisz sam podjąć przerabianie następnej klasy w szkole życia.
Widocznie takie masz przeznaczenie,... łatwiej żałobę i ból znieść,. kiedy sobie to uświadomisz,
Trzymaj się,,,,,, córka i wnuki niech będą Twoim oparciem,
Zostań na forum,,,,, wyżalaj się,......będzie lżej na sercu.

eledand
13-02-2012, 22:46
Marku,napiszę tobie i piękne melodie poślę.
BEDZIESZ PŁAKAĆ -----ALE TO DA tOBIE SIŁY NA DALSZE ŻYCIE.

łZY sĄ SŁODKIE I JA JE TAKŻE ZNAM JUŻ ZA ŻYCIA,........

Malwina
13-02-2012, 22:54
Widzisz Marek....każda z nas pisze inaczej, ale To Samo....przejśc okres żałoby musisz sam z bagażem najlepszych wspomnień...śmierc, żałoba wpisane w życie każdego z nas jak radośc i szczęście.wszystko ma swój czas i nasilenie.

marek1952
13-02-2012, 23:38
Dziękuje Wam za te słowa otuchy miotam się raz płacze, uciekam z domu,jadę do jednej córki póżniej do drugiej byle tylko nie być w domu wieczorem dzwonie do syna i czekam czy ktoś napisze tak mi trochę lżej dziękuje KOCHANI

dziewiątka
13-02-2012, 23:45
witaj Marku,
w sytuacji Twojej , bardzo trudnej i smutnej, o tyle jest lepiej, że masz rodzinę
( piszesz o córkach i synu...są wnuki);
to dla nich musisz żyć....i do nich na początku musi być Twoja ucieczka od samotności;
Dobrze też, że mieszkasz w większym mieście...powiadam Ci - łatwiej jest
spróbuj po jakimś czasie spotykać się, jak proponują kol. seniorki;
a póżniej przyjdzie czas na wyjście do teatru...kina...a nawet na koncert;
myślę, że Twoja śp. Żona nie chciała by byś się smucił....
a tym bardziej myślał o czymś jeszcze gorszym...broń Cię Boże !!
Musisz dać radę...trzymam za Ciebie...pozdrawiam :)

aniak2015
14-02-2012, 19:44
Witaj Marku jestem też zrozpaczona tym co się stało.Dlaczego odchodzą Ci,których się kocha.Dzieci,wnuki dobrze,że sa ale oni nam ich nie zastąpią.Czas też nie uleczy naszych ran musimy nauczyć się z tym życ.

Paulina1
18-02-2012, 11:13
Nie dawno pochowałem żone jest mi tak ciężko że nie potrafie sobie z tym poradzić.Była dla mnie wszystkim kumplem,przyjaciółką a zarazem kochającą żoną i matką miała tyle ciepła w sobie i wyrozumiałości,dała mi tyle miłości że czasami mam takie myśli że może sobie coś zrobić i połączyć się z nią ale mam jeszcze dzieci i wnuki.Może ktoś poradzi mi jak to przetrwać

Jest Ci ciężko ale jak byś się czuł gdybyście się rozwiedli ?
Gdyby Twoja ukochana znalazla pocieszenie w ramionach innego. Dla mojego męża dzieci przestały istnieć . Darzy je tylko miłością uznaniową ( kto da wiecej ). Podzielił rodzinę . Dziwię się tylko kobiecie z którą jest ....Trzeba jednak żyć dalej

krysia12
18-02-2012, 14:31
Do Pauliny1. Bardzo Ci współczuję Paulinko, że spotkało Cię takie nieszczęście.Wiadomo, że jak rozsypuje się związek to na tym najbardziej cierpią dzieci, które nie są winne takiej sytuacji. Powinnaś szczególną ochroną otoczyć dzieci i dużo rozmawiać z nimi. Nie mogą widzieć ciągle zapłakanej mamy, bo to może żle wpłynąć na ich psychikę. Po twoim tutaj wpisie widzę, że jesteś bardzo rozgoryczona.Nie porównaj sytuacji Marka i Twojej, bo to są różne wątki chociaż w obu przpadkach na końcu jest rozpacz. Jednak Marek swojej ukochanej żony już nie zobaczy, nie będzie mógł z nią porozmawiać (jedynie w myślach) i nigdy nie będzie czuł do niej nienawiści za to , że go zostawiła. W jego sercu pozostanie na zawsze ukochaną żoną. Ty Paulinko jesteś wściekła na swojego męża ,że zostawił Ciebie i dzieci . Trudno teraz powiedzieć jak ułoży się jego życie dalej, czy będzie szczęśliwy w tym drugim związku. Zauroczenie może minąć i co dalej ? Być może kiedyś zrozumie swój błąd ,zapuka do Twoich drzwi i zechce wrócić. Wszystko jest możliwe a nawet jeżeli nie to czy warto dla takiego palanta marnować swoje życie i dzieci. Ja na Twoim miejscu porozmawiałabym z mężem spokojnie i ustaliła jakąś strategie, której macie się trzymać . Tu chodzi przecież o Wasze dzieci, zróbcie to dla ich dobra. Będzie to trudne ale jedyne wyjście z tej sytuacji. Dogadać się spokojnie ! Źyczę Ci tego z całego serca i proszę Cię, wycisz się dla dobra dzieci .

marek1952
19-02-2012, 19:32
Witaj Marku jestem też zrozpaczona tym co się stało.Dlaczego odchodzą Ci,których się kocha.Dzieci,wnuki dobrze,że sa ale oni nam ich nie zastąpią.Czas też nie uleczy naszych ran musimy nauczyć się z tym życ.

Witaj! tak mądrze napisałaś że dzieci i wnuki mogą ukoić ten ból ale nie wyleczą mam na piersiach takie potężne głazy tak ciężko mi odychać tyle planów tyle marzeń i KONIEC BOŻE JAK CIĘŻKO

Malwina
19-02-2012, 19:52
wiem jakie głazy, wiem jak duszno i ciężko i dzieci , wnuki nie zastąpią....ale dobrze, ze są..jest o kim mysleć, komu pomóc jak poprosi....jest komu poświęcac mysli, czas....MARKU

tomeh
19-02-2012, 19:57
Pamiętać o niej i żyć dalej, kiedyś się spotka ale wtedy kiedy będzie na to czas. Zycie i życie po nim to droga którą przebywa się aby potem być razem.

marek1952
19-02-2012, 20:16
Boże żeby to była prawda naprawdę lżej by się żyło

marek1952
23-02-2012, 20:46
Ciężko, nawet bardzo, nie daje już rady codziennie jestem na cmentarzu zaczynam myśleć czy do końca zrobiłem wszystko, nic nie daje ukojenia nawet na moment.ELŻBIETA była, Boże czemu była a nie jest najwiekszą moją MIŁOŚCIĄ przeżyliśmy 40 lat.

marcel20106
23-02-2012, 20:56
Marku-pomysl czy Twoja zona byłaby
pocieszona widząc Cię takiego......
rozgoryczonego?Jej też jest ciężko,
gdy Ty tak rozpaczasz.Wiem jest
ciężko i rozumiem Twój ból sama
owdowiałam w 2009r.nie było łatwo.
Tak już jest to życie zmontowane.
Ale istnieje życie po życiu..Pomyśl.
Pozdrawiam Cię.

Malwina
23-02-2012, 21:09
Marku, z takim potencjałem miłości zrobiłęs wszystko co było do zrobienia i nie wyrzucaj sobie niczego..nie trzeba....nie wiem jakie są Twoje przekonania..ale..stojąc nad Jej grobem poproś Boga..albo Ja swoją Żonę o pomoc, o wsparcie na przejscie tej żałoby....a zycie po zyciu? jest..przeczytaj sobie książkę dra Szumana....jesteśmy...

marek1952
23-02-2012, 21:12
Wiem napewno się powtarzam ale Wasze porady są mi bardziej potrzebne,dzieci nie powiem bo bardzo rozpaczają ale za chwile zajmują się swoimi dziećmi swoimi sprawami a ja wracam do domu nikt na mnie nie czeka jakie to jest okropne.

marion
23-02-2012, 21:19
Ciężko, nawet bardzo, nie daje już rady codziennie jestem na cmentarzu zaczynam myśleć czy do końca zrobiłem wszystko, nic nie daje ukojenia nawet na moment.ELŻBIETA była, Boże czemu była a nie jest najwiekszą moją MIŁOŚCIĄ przeżyliśmy 40 lat.

Marku , myślę że Twoja Ela wciąż jest miłością Twojego życia i tak już będzie.
To piękne i nie każdemu jest dane.
Jej nie ma tylko fizycznie.
Wsłuchaj się w siebie -usłyszysz ,zobaczysz.
Pomyśl ciepło , z wdzięcznością ,że była ,byliście...
Zobaczysz ,że Ją usłyszysz .
Taki nasz człowieczy los.
Ale przecież spotkamy się .
Wiem o czym mówię-zapewniam
i mocno Cię ściskam.
Z każdym dniem będzie lepiej (choć w tej chwili w to nie uwierzysz )
Aha -jestem pewna ...Ona wie ,że na pewno zrobiłeś wszystko,co w Twojej mocy ...

Pamira
24-02-2012, 12:02
A ja powiem inaczej, może pomyślicie, że jestem bezduszna, ale powiem. Marku weź się w garść i żyj dalej, spotykaj się ze znajomymi, nie izoluj się, ale i nie zapominaj o żonie. Mój mąż umarł w przeddzień 30 rocznicy małżeństwa. Po pół roku zmarł mi brat, a w rok od śmierci męża siostra. Zostałam zupełnie sama. Do dziś intensywnie myślę o moich zmarłych, często odwiedzam groby. Poryczę sobie, ale idę dalej. Mam trójkę dzieci, oni mają swoje rodziny, widujemy się na co dzień, wspominamy, ale dzieci inaczej odbierają życie. Zorganizowałam sobie życie od nowa. Spotykam się z grupą emerytek, gimnastykujemy się, jeździmy na wycieczki. Okazjonalnie organizujemy wieczory przy kawie i czymś dobrym. Marku możesz chyba sobie czas wypełnić jakoś, np rozwijać swoje zainteresowania, na które przedtem nie miałeś czasu. Spotykaj się ze znajomymi itp.

marion
24-02-2012, 14:49
Pamiro rację masz i na pewno nie jesteś bezduszna.
To wszystko co radzisz-prawda ,ale potrzeba czasu ,czasu...
Każdy z nas ma inaczej.
Minął 8 miesiąc od mojej ogromnej straty (córka)
i dopiero zaczynam "odtajać" .
Wracam (chyba) do życia dla Niej i to chcę przekazać Markowi.

Współdzielenie łącza
24-02-2012, 15:05
Wielkie szczęście Marku Ciebie spotkało, że tak mocno kochałeś
i z tego musisz czerpać siłę, bo nie wszystkim była dana taka miłość :)

marek1952
24-02-2012, 15:12
Boże, żeby nie Wy to by człowiek zwariował dziękuje Wam Kochani.

POLA
24-02-2012, 15:31
Niektórym pomaga pisanie: dziennika, pamiętnika, nieważne jak się to nazwie.
Może warto utrwalić na kartach historię dwojga ludzi?
Może nie tylko dla siebie, ale także dla dzieci czy wnuków?
To działa jak kamizelka ratunkowa, sprawdzone.


[

Fiona
24-02-2012, 17:55
Pozwól......

Popatrz ,jak wszystko się zmienia
płyną łzy,znikają marzenia
i pytasz! gdzie ta radość,która we mnie tkwiła?
żyć? niby dla kogo?....
Kochać ?...już nie ma kogo...
Trzeba coś stracić ,by coś docenić
żeby odzyskać,trzeba się zmienić
Na ustach uśmiech,a w sercu ból
to NAJTRUDNIEJSZA w życiu z ról


życzę duuuużo sił....


http://www.youtube.com/watch?v=cdUi0Y5piAY

Pamira
24-02-2012, 18:22
Pamiro rację masz i na pewno nie jesteś bezduszna.
To wszystko co radzisz-prawda ,ale potrzeba czasu ,czasu...
Każdy z nas ma inaczej.
Minął 8 miesiąc od mojej ogromnej straty (córka)
i dopiero zaczynam "odtajać" .
Wracam (chyba) do życia dla Niej i to chcę przekazać Markowi.

Marion cały czas śledziłam twoją tragedię, bo to była tragedia i dzięki Bogu, że ocknęłaś się i wracasz do życia. Najgorsze co może spotkać człowieka, to grzebać własne dzieci. To dzieci powinny rodziców odprowadzać na cmentarz, a nie odwrotnie. Zdałoby się krzyczeć, że to niesprawiedliwe, ale .....
Jest Pismo Święte, najmądrzejsza księga na świecie, a tam opisany jest żywot Hioba.

Siri
02-03-2012, 12:33
A może zapisz się do Centrum Dziennego Pobytu dla Seniorów?
Organizuje to Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w moim mieście, myślę ,że tam gdzie mieszkasz też jest taka możliwość....Tam znajdziesz życzliwych ludzi gotowych Ci pomóc, no i zjesz smaczny obiadek ....:D

aniak2015
03-03-2012, 17:17
Tego się nie da tak zamknąć i zapomnieć to boli i będzie bolało a miejsce tej kochanej osoby,której już nigdy nie będzie jest puste.Z tą rozpacza się żyje i będzie żyło.Znam to i pozdrawiam.

marek1952
03-03-2012, 22:29
Właśnie to miejsce jest puste.To jest straszne nie tak powinien wyglądać koniec ludzi kochających się a tak obiecywała mi zawsze że tam pójdziemy razem za rączke oj jak ciężko być samemu

Współdzielenie łącza
03-03-2012, 22:33
Ludzie troją się i dwoją,aby Ci pomóc, ale dalej jesteś w swojej rozpaczy, no to jak myślisz kto może Ci pomóc i ulżyć. Może trzeba wybrać się do psychologa, terapeuty, jeśli własne dzieci Ci nie pomagają i wnuczęta. Nikt żałoby nie przeżyje za Ciebie:rolleyes:

marek1952
03-03-2012, 22:47
Ludzie troją się i dwoją żle myślisz, Ci co naprawdę kochali i byli kochani to rozpacz i pustka jest i będzie, żyć trzeba dla dzieci,wnucząt ale nie da się wymazać ponad czterdzieści lat życia z ukochaną osobą

Współdzielenie łącza
03-03-2012, 22:52
Kolego czy Ty myślisz, że nie rozumem Twoich słów:

wymazać ponad czterdzieści lat życia z ukochaną osobą,
ale zadaj sobie pytanie - jak żyć dalej:rolleyes:

marek1952
03-03-2012, 23:02
Widzisz zadaje sobie to pytanie i narazie nie mam odpowiedzi

destiny
03-03-2012, 23:22
Bądź mężczyzną...!
Nikt Ci nie da recepty na dalsze życie. Musisz sam popracować nad tym. Ale musisz chcieć - to podstawa.
Może zaczniesz od jakiegoś zajęcia ? Może masz jakieś nie zrealizowane wcześniej plany ?
To Cię odciągnie od natrętnych myśli, a i z czasem ból będzie mniejszy.
Wcześniej proponowałam Ci spotkanie w grupie seniorów i seniorek z Twojego miasta. To ciągle jest aktualne - najbliższe spotkanie będzie 13 marca. Może właśnie potrzeba Ci takiej odmiany ? Zapraszam... :)

marek1952
03-03-2012, 23:44
To jest dla mnie tak wszystko świeże że potrzeba czasu a druga strona medalu to walka z chorobą przez 11 przeszło lat w kraju i nie tylko naprawdę napatrzyłem się na to wszystko poznałem wielu ludzi z pierwszych stron gazet i telewizji którzy byli bardziej odporni psychicznie niż ja ale pózniej też psychika siadała

marek1952
03-03-2012, 23:48
Ale dziękuje że chcecie mnie wysłuchać napewno z wielu rad skorzystam jeżeli możecie to piszcie od czasu do czasu będzie mi bardzo miło

aniak2015
04-03-2012, 07:59
Nie można tak podchodzić do życia,opinie są rożne odnośnie tęsknoty za kochaną osobą,ktora odeszla jestem akurat mieszkanką miejscowości w ktorej wydarzyła się katastrofa kolejowa i kto z pasażerow mogl się spodziewac,że nie wroci żywy do swojego domu.Tragedje ,ktore wydarzają się w życiu są czasami niezależne od nas samych.A żyć trzeba dalej i myślę że to co mogę Ci doradzić to jedynie robić to z czego Twoja zmarla malżonka bylaby zadowolona gdyby żyla ja tak robię i jest mi lżej przetrwać ta rozpacz.Jest to cięzkie bo wymaga to dużo wyrzeczeń ale to się oplaca bo będzie to dobre dla Ciebie twoich dzieci i wnucząt.Popzdrawiam.

babciaela
04-03-2012, 08:26
POZDRAWIAM CIĘ MARKU...
Masz w sercu smutek,bardzo CI współczuję.
Moja propozycja:weź do ręki kijki i idź w przyrodę
to dzieło BOŻE teraz dobry czas bo zbliża się wiosna...
dla mnie to świetna odskocznia(jestem w toksycznym związku)
odwrotność TWOJEGO..Wychodząc z własnych ścian poczujesz
się świetnie i spotkasz po drodze wiele ciekawych rzeczy,których
wczesniej nie zauważyłeś,proszę zrób to czekam na TWOJĄ reakcję.
http://wgrywacz.pl/images/937409255288.gif
MILEJ NIEDZIELI.

Fiona
04-03-2012, 08:28
Ale dziękuje że chcecie mnie wysłuchać napewno z wielu rad skorzystam jeżeli możecie to piszcie od czasu do czasu będzie mi bardzo miło



Marku ,przeżywasz w tym momencie żałobę ,którą prawie każdy z seniorkowych gości ma już za sobą lub jest w trakcie .Nie ma innej opcji jak tylko przejść tą niewątpliwie trudną drogę .Jeśli sam sobie nie będziesz chciał pomóc to nikt za ciebie tego nie zrobi.Jeśli pomaga ci mówienie o żonie to rób to ( ja też tak miałam) ,potrzeba trochę czasu aby wiele zdarzeń które nas dotykają zrozumieć.Odblokuj swoje priv .Pozdrawiam

martok
04-03-2012, 10:00
Marku, dla Twojego stanu ducha charakterystyczne są tzw. natręctwa, czyli dołujące myśli, od których - mimo wysiłków - nie potrafisz uciec. Gdy Cię dopadną, spróbuj wykonać następujące ćwiczenie. Siądź wygodnie, w pozycji, którą uznasz za najbardziej komfortową, nogi luźno wyciągnięte. Teraz napnij mocno na dwie sekundy mięśnie stóp (ale tylko stóp, żadnych innych nie), po czym spokojnie je rozluźnij. Obserwuj jak mięśnie twardnieją i miękną, i myśl tylko o tym. Teraz przejdź wyżej, do łydek i zrób z nimi to samo, wyłącznie na tym się skupiając. Idź tak od dołu do góry (uda, brzuch, dłonie, przedramiona itd, aż do mięśni karku). Przez cały czas oddychaj spokojnie - nie za szybko, ale i bez sztucznej powolności. Od czasu do czasu weź oddech naprawdę głęboki, a powietrze wypuszczaj bardo powoli (4-5 sekund). Tego elementu nie wykonuj często, bo zakręci Ci się w głowie. Myśl o tym, co robisz i obserwuj reakcje swojego ciała.
To ćwiczenie można robić parę razy dziennie; nie za często, żeby się nie uzależnić. Dla większości ludzi jest to bardzo skuteczny sposób przywracania równowagi psycho-fizycznej, a na dodatek sposób w miarę dyskretny, gdyż możemy je wykonać bez zwracania na siebie uwagi dosłownie wszędzie - w pracy, w autobusie, w restauracji... Pozdrawiam - M

Mar-Basia
04-03-2012, 10:17
wymazać ponad czterdzieści lat życia z ukochaną osobą,
ale zadaj sobie pytanie - jak żyć dalej:rolleyes:

E tam, przezyjesz nas wszystkich. ;) ;) ;)

marcel20106
04-03-2012, 10:24
Wszystko przeminie....
weź się ;;chłopie;;w
garść.Fakt zaistniał.
;KIJEM WISŁY NIE ZAWRÓCISZ;
Żal w sercu noś..Też przeżyłam
w2009r traumę.I ciągle chce
mi się żyć.Więc żyję i daję
żyć innym.Pozdrawiam.

marek1952
04-03-2012, 12:58
Powiem Wam tyle ile jest w Was życzliwości to naprawdę jestem gotów uwierzyć że z takimi ludzmi można stanąć na nogach i starać się iść do przodu. Dzięki Wam wszystkim z całego serca

aniak2015
04-03-2012, 13:31
Mając ludzi życzliwych ich wsparcie można stanąć na nogi ,czy to pomoże nie wiem może Tobie tak .Na mojej drodze zrobiło to odwrotność i nie wiem w co i komu wierzyć.Pozdrawiam

marek1952
04-03-2012, 14:36
Bardzo to smutne

marcel20106
04-03-2012, 14:38
Na pewno uwierz w siebie Aniak2015.
Nikt Ci w tym nie pomoże.
Nie na forum.Otrzymujesz TU
teoretyczne porady,przeżycia.
A w praktyce-z problemem zostajemy
dosłownie sami...i co dalej????

Siri
04-03-2012, 20:22
Widzisz zadaje sobie to pytanie i narazie nie mam odpowiedzi


....i nadal musisz na nią patrzeć każdego dnia i żyć obok dalej bo jesteś na nią skazany przez przepisy urzędowe to co ?!:mad:

JANKA0454
04-03-2012, 21:10
Marku wiem co przeżywasz ,ja to przeszłam .Mąż zmarł mając 50-lat i zrobiła się przepaść,różne myśli mną kołatały ,ale właśnie dzieci dawały mi siłę .Czas leczy rany i to prawda .Dzisiaj jestem 8 -lat wdową i dumna z siebie ,że się nie załamałam .Zycie jest okrutne ,ale cieszmy się że żyjemy .Pozdrawiam.

aniak2015
06-03-2012, 07:07
Sam sam jeden .Czy wiesz ty,co ten wyraz znaczy?Ile on bólu kryje-zwątpienia-rozpaczy?.Kiedy nikt nas nie żegna i nikt nas nie wita.Nikt się za nas nie modli - nie tęskni -nie pyta.I żadne dla nas serce nie drży i nie bije.Igdy nie ma istoty ,co kocha i żyje.W nas i dla nas.Pozdrawiam

marion
06-03-2012, 08:20
Sam sam jeden .Czy wiesz ty,co ten wyraz znaczy?Ile on bólu kryje-zwątpienia-rozpaczy?.Kiedy nikt nas nie żegna i nikt nas nie wita.Nikt się za nas nie modli - nie tęskni -nie pyta.I żadne dla nas serce nie drży i nie bije.Igdy nie ma istoty ,co kocha i żyje.W nas i dla nas.Pozdrawiam

:(

Rozumiem Marka.
On należy do tych osob,które odczuwają potrzebę mówienia o swoim bólu.
To jedna z reakcji ,którymi pomagamy sobie po stracie.

Ażka
06-03-2012, 23:21
Przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Fakt, są pocieszające, jednak na nic nie ma recepty. Od śmierci mojego męża minęło prawie 5 lat, przerabiałam wszystko, co możliwe, by ukoić tęsknotę. Pisanie wierszy, pamiętnika, próby znalezienia kogoś, kto odczuwa podobnie, czytanie wszelakich książek, które choć trochę pomogłyby mi zrozumieć ten świat, w którym jest teraz mój ukochany, płacz, zajmowanie się maksymalnie pracą, ucieczki w przeszłość itp, itd. Czas nie leczy ran, jedynie je zabliźnia pozornie, bo są bardzo głębokie, ale jeśli ktoś był dla nas całym światem, to w jego miejsce nie da się wstawić niczego innego. Oczywiście żyję dalej, z uśmiechem na ustach /staram się/, bo nikt przecież nie musi wiedzieć, co mnie gryzie, radzę sobie dzielnie z przeciwnościami losu itd. Wierzę, że kiedyś będziemy razem i nic już nas nie rozdzieli, jednak mimo upływu lat nadal wydaje mi się, że mój ukochany odszedł przed chwilą. Jestem szczęśliwa, gdy pojawi się w moich snach /a są one naprawdę pocieszające i rozsądne/. Nie potrafię opisać mojej tęsknoty za nim, bo zaraz płyną mi łzy. Nikt i nic nie pocieszy, gdy kochało się mocno i było kochanym. Trzeba nauczyć się żyć w nowych warunkach, niestety. Bo nic już nie będzie takie jak dawniej, ale życie zmusza nas do nowych wyzwań. Tylko w sercu jest morze smutku, tęsknoty, rozpaczy i tego nie da się pokonać. Nieraz myślę, że może łatwiej jest tym, co tak bardzo nie kochali i potrafią łatwiej zapomnieć.. Niestety, ani czas, ani wypełnianie dni różnymi sprawami nie pozwala zapominać o ukochanej twarzy, nie pozwala zapominać jego głosu. Ale pocieszam się, że życie na ziemi to tylko chwila w porównaniu z wiecznością, choć boimy się umierać tak bardzo, choć tak brakuje jednego oddanego serca na tej ziemi.

Ażka
06-03-2012, 23:49
Rozumiem doskonale Marka i jest mi łatwiej, że są osoby, które podobnie odczuwają. Śmierć zawsze jest okrutna, mnie dotknęła tym bardziej, że mój mąż umarł nagle /na moich oczach/ w wieku 49 lat i dlatego nadal oszukuję się, że to niemożliwe, że już go nie ma. Mój świat rozsypał się na miliony okruchów szkła, które ciągle próbuję składać nieporadnie. Po jego śmierci spotkało mnie sporo kolejnych tragedii, ale utrata ukochanej osoby jest najgorsza. Marku, to trzeba przeżyć samemu do dna, i starać się żyć dalej z uśmiechem na ustach, w zgodzie ze swoim sumieniem. Nadal trzeba dawać dobro, rano wstawać, iść do ludzi, choć pragnie się zamknąć w czterech ścianach. Na ziemi nie ma niestety raju. I nikt nam nie powie, co mamy robić, jak żyć. Czas pędzi naprzód jak szalony. I tylko jeszcze mi przykro, że nie było nam dane razem zestarzeć się, wspomagać w życiu. Tak bardzo brakuje tego jedynego uśmiechu, wsparcia, ale tego już nic nie zmieni i nie zastąpi. Życie po utracie małżonka toczy się dalej, ale jest już inne i o wiele bardziej trudniejsze. Wszystko jest już inne, ale trzeba żyć...Z nadzieją na ......spotkanie w świecie, gdzie nie ma chorób, strachu, smutku.

Regina_108
07-03-2012, 09:20
Witam!Postanowiłam i ja napisać kilka słów na temat rozpaczy.Jutro minie dwa lata od śmierci mojego męża,a mnie się wydaje jakby to było wczoraj.Trochę się wyciszyłam,ale bardzo za nim tęsknię,tym bardziej,że dzieci są daleko i jestem tutaj zupełnie sama.Wiem,że trzeba żyć dalej i jakoś sobie radzę.Pozdrawiam.

Setunia
07-03-2012, 09:56
Witam!Postanowiłam i ja napisać kilka słów na temat rozpaczy.Jutro minie dwa lata od śmierci mojego męża,a mnie się wydaje jakby to było wczoraj.Trochę się wyciszyłam,ale bardzo za nim tęsknię,tym bardziej,że dzieci są daleko i jestem tutaj zupełnie sama.Wiem,że trzeba żyć dalej i jakoś sobie radzę.Pozdrawiam.
Też jestem "2-letnią" wdową i też sama z dala od dzieci. Rozumiem Ciebie i rozumiem Marka. Każdy musi sobie sam poradzić ze swoim smutkiem, bo każdy smutek jest troche inny. Jesli dobrze pamietam, to "Wojna i pokój" zaczyna sie mniej więcej tak : "Wszystkie rodziny szczęsliwe są do siebie podobne ; każda rodzina nieszczęśliwa jest nieszczęśliwa na swój własny sposób" . I tak samo każdy człowiek musi przżyć swoje nieszczęście na swój własny sposób. Zyczę wszystkim nieszczęśliwym siły i hartu ducha. Trzymajmy sie , a ból będzie co dzień mniejszy, choc pewnie nigdy nie minie.Pozdrawiam !

barteczek
07-03-2012, 10:17
Witam!
Byłam bodajże pierwszą pocieszającą Naszego Marka. Teraz trochę czytałam Waszych wypowiedzi. Zgadzam się z tym w stu procentach. Nikt nigdy nie zastąpi nam ukochanej osoby! Ale mija czas, mijają miesiące, lata i ból jest, tęsknota też, ale jest inna. Marku, napisała Ci pani o rozstaniu z mężem i patrzeniu na niego. Wyobraź sobie Jej ból! W sercu miłość, a w takim momencie - nienawiść.
Masz potrzebę wypowiadać się tutaj i dobrze! Bardzo dobrze, że szukasz takich kontaktów z ludzmi, którzy nie mają potrzeby mówienia Ci błędnych odczuć. Każda osoba która Ci pomaga, wie co robi i robi to z serca.
Nie pamiętam czy pisałam ci o odejściu mojego męża? Mieliśmy wypadek, mąż zginął, miał 33 lata, ja zostałam z dwójką małych dzieci w dodatku pół roku w szpitalu.
Wiem, oczywiście, nie ukoję tym Twojego bólu, ale pamiętaj, ludzie obok też cierpią, też szukają pomocy. Obejrzyj się, może jesteś potrzebny komuś obok? Nie zawsze dzieci pomogą Ci do końca znieczulić ból. Ale Ty Marku w swoim cierpieniu/ bo go odczuwasz/ może pomóc koledze, koleżance. Postaraj się nawiązać z taką osobą rozmowę. Będzie lżej znosić ROZSTANIE pomagając innej cierpiącej osobie.
Pozdrawiam i postaram się śledzić Twoje kroki, Twoje życie
/ jak pozwolisz /. Nasze PRW, są do Twojej dyspozycji!

marek1952
07-03-2012, 21:56
Dziekuje za te ciepłe słowa które do mnie piszecie,ja wiem że odezwą się niektórzy co powiedzą że Marek to przesadza już z tą rozpaczą.Ja naprawdę byłem normalnym mężem jakich są tysiące nie wyróżniałem się niczym kochałem i byłem kochanym.Ale proszę uwierzcie bardzo cierpie nie moge sobie nigdzie znaleść miejsca ,przychodze do domu nikt nie odpowiada mi na powitanie,nikt nie macha ręką przez okno,nikt nie szykuje mi herbaty bo zmarzłeś,nikt nie pyta i co tam w pracy i tylko nikt,nikt........ Boże co myśmy zawinili że musimy tak cierpieć.Byłem dzisiaj na cmentarzu jestem tam codziennie i przyszła moja córcia widze cała zapłakana i mówi do mnie tak tatuś tak ciężko bez mamy ja bym ją odkopała i bym się do niej przytuliła ona była dla mnie wszystkim.Jeszcze raz dziękuje Wam za te słowa otuchy jak tak piszecie to ten ból staje się trochę lżejszy

Siri
08-03-2012, 12:09
..może z księdzem, psychologiem, kolegą z pracy, koleżanką ....nie zamykaj się sam w tym bólu, a córce też ktoś powinien wytłumaczyć,że takie jest życie, wcale nie jest sprawiedliwe i trzeba żyć dalej mimo wszystko i na przekór złemu losowi....Nie poddawaj się !

marek1952
08-03-2012, 13:03
Moje Drogie Panie wszystkie co piszecie do mnie i dzięki Wam mam tą iskre nadzieji że przyjdzie może taki czas że zaczne funkcjonować normalnie.SKŁADAM WAM TĄ DROGĄ ŻYCZENIA ZDROWIA WSZELKIEJ POMYŚLNOŚCI Z OKAZJI TEGO PIĘKNEGO ŚWIĘTA "DNIA KOBIET"

barteczek
08-03-2012, 13:07
Dziękujemy Marku!
Widzisz, masz komu składać życzenia - to pierwszy krok, bycia z kimś! My jesteśmy z Tobą!http://wgrywacz.pl/images/13903910444861697174036.gif (http://wgrywacz.pl/view.php?filename=13903910444861697174036.gif) Czujesz jakie ciepło płynie od nas wszystkich?

aniak2015
08-03-2012, 13:19
U nas świątecznie dziś życzenia,życzenia kwiaty miło tylko brak tej kochanej osoby.Nawet nie cieszy to piękne slonce a już myśl o zbliżajacych się świetach dołuje.Pomyśl ze nie tylko Ty jesteś w tej rozpaczy .Pozdrawiam

hania.m
09-03-2012, 00:02
....i nadal musisz na nią patrzeć każdego dnia i żyć obok dalej bo jesteś na nią skazany przez przepisy urzędowe to co ?!:mad:

no właśnie-a często tak bywa.

Opcja
09-03-2012, 20:29
Bliscy, którzy odeszli, tak naprawdę są z nami, tylko na innym poziomie, czas może nauczyć przejścia na ten poziom, by nie czuć się samotnym.

marek1952
12-03-2012, 20:38
Tak smutno nikt nic nie pisze,to ja zacznę pierwszy kiedyś uwielbiałem sobote, niedziele szliśmy z żoną na spacer,snuliśmy sobie plany na przyszłość i ciach wszystko prysło.Boże jak nie lubie sobót i niedziel i ta cisza w domu kiedyś mi jej brakowało a teraz potrafi zabić ale dzięki Wam mam nadzieje że powolutku dojdę do siebie pozdrowienia dla Wszystkich

Siri
12-03-2012, 21:11
no właśnie-a często tak bywa.


Dziś było ćwiczenie koncentracji i relaksacja z psychologiem , potem ćwiczenia gimnastyczne na sali z instruktorem , obiad z dwu dań z deserem, jutro też idę i zostawiam wszystko za sobą...:tongue: :D Pozdrawiam !

aniak2015
12-03-2012, 21:46
Witam.Samotność i tęsknota za tymi którzy odeszli jest nie do pokonania.To wszystko trzeba przeżywać,człowiek jest ponoć silny dużo wytrzyma ,choć czasem mówi juz nie daję rady a życ trzeba.Nie można się izolować od ludzi tym bardziej,że są dzieci,wnuki i przy nich nie mozna pokazywać rozpaczy bo im też smutno.Pozdrawiam.

Malwina
13-03-2012, 09:49
Marku witaj porankiem dzisiejszym....moze wybierasz się na zakupy..a jak nie , to zrób to....jeśli ładna pogoda jak u mnie to spacer dobrze zrobi....nie zapominaj o znajomych, kolegach...kiedy byłęs w bibliotece ostatnio?a moze masz działkę i pora pomyslec o niej....łowisz ryby?trzeba by sprzęt odnowic , uzupełnic....umiesz gotowac?zapros dzieci na obiad....a jesli nie..."wproś" się do nich...a moze jakies zwierzątko Tobie towarzyszy? pozdrawiam i życzę Ci spokojnego, słonecznego dnia....

hania.m
13-03-2012, 11:35
Dziś było ćwiczenie koncentracji i relaksacja z psychologiem , potem ćwiczenia gimnastyczne na sali z instruktorem , obiad z dwu dań z deserem, jutro też idę i zostawiam wszystko za sobą...:tongue: :D Pozdrawiam !

To super! i tak trzymaj!

Scarlett
13-03-2012, 12:50
[QUOTE=marek1952]Tak smutno nikt nic nie pisze,to ja zacznę pierwszy kiedyś uwielbiałem sobote, niedziele szliśmy z żoną na spacer,snuliśmy sobie plany na przyszłość i ciach wszystko prysło.Boże jak nie lubie sobót i niedziel i ta cisza w domu kiedyś mi jej brakowało a teraz potrafi zabić ale dzięki Wam mam nadzieje że powolutku dojdę do siebie pozdrowienia dla Wszystkich[/QUOTE


Też nie lubię sobót i niedziel i dlatego będę z Tobą wirtualnie:)
Może zainteresujesz się fotografią i podzielisz się na tym wątku zdjęciami z wędrówek. Tak tylko nieśmiało proponuję:)
Siły życzę:) :)

marek1952
05-04-2012, 19:33
Witam chciałem tą drogą złożyć wszystkim, zdrowych, pogodnych świąt, wszystkiego najlepszego.

sabcia
05-04-2012, 19:40
pozdrawiam wszystkich samotnychhttp://image1.obrazki.org/wielkanoc_9xIXY.PNG

barteczek
05-04-2012, 19:50
Pozdrowienia dla obecnych na wątku, dla tych co jeszcze zajrzą. Dla Was wszystkich, zdrowych i spokojnych świąt!!!
http://wgrywacz.pl/images/169809anigif.gif (http://wgrywacz.pl/view.php?filename=169809anigif.gif)

Tesa
05-04-2012, 20:13
Witam chciałem tą drogą złożyć wszystkim, zdrowych, pogodnych świąt, wszystkiego najlepszego.
Jako jedna z Forumowiczek dziękuję Ci za świąteczne życzenia!

Czytałam o Twoim bólu i rozpaczy, słowa nic nie pomogą, ale
proszę Cię wycisz swoje myśli, będzie Ci lżej.
Ja życzę, aby te Święta Wielkanocne przyniosły Ci ukojenie
i zmniejszyły tę rozpacz. Mam nadzieję, że tak będzie, czego
Ci z całego serca życzę.

http://www.iv.pl/images/76429614677066456578.jpg (http://www.iv.pl/)

Pozdrawiam serdecznie,
Tesa

babciaela
05-04-2012, 20:27
MARKU-wyjątkowych ŚWIĄT...
http://www.youtube.com/watch?v=4y4fXxd4vX4

krysia12
07-04-2012, 22:28
Wesołych Świąt Wielkanocnych dla wszystkich a w szczególności dla Marka z podziękowaniem za życzenia, pogody w sercu i radości płynącej z faktu Zmartwychwstania Pańskiego oraz smacznego święconego w gronie najbliższych osób.

Pamira
08-04-2012, 07:38
http://i44.tinypic.com/295wql0.jpg