PDA

View Full Version : Jak się pozbyć samotności w starszym wieku?


Kazik_emeryt
12-03-2012, 14:02
Wątków na ten temat było i jest wiele. Ale chciałbym tutaj wciągnąć do dyskusji nie tych co są samotni, ale tych co poradzili sobie z samotnością i czują się w miarę szczęśliwi. Jak to zrobili? Jak może mogą pomóc innym swoimi doświadczeniami?. Podzielmy się swoimi uwagami na ten temat!

Kazik_emeryt
12-03-2012, 14:54
Całe życie byłem bardzo aktywną osobą. Prowadziłem b. długo własny biznes. Niestety kryzys ekonomiczny 2007 roku spowodował, że prawie wszystkie moje oszczędności i inwestycje mojego życia WYPAROWAŁY :) Partnerka również.:) Zajęło mi wiele czasu ażeby uporządkować swoje sprawy w dostateczny sposób. Niestety ze względu na wiek nie mam ochoty już zaczynać biznesu od początku. Mam bardzo dużo znajomych w sieci, mam też hobby nie mam więc powodu narzekać na nudę. Niestety z znalezieniem partnerki ciągle są kłopoty. Chyba to są problemy techniczne wynikające z naszych przyzwyczajeń i potrzeb na dzień dzisiejszy. Ponieważ trudno znaleźć osobę z którą by się człowiek dobrze czół psychicznie 24gdz/na dobę. Oczywiście ciągle poszukuję ale jak na razie z marnym skutkiem.:)
Pozdrawiam.

toy_
12-03-2012, 15:15
samotnosc ma się w sobie...albo się jej nie ma
nie uwazam zeby była zalezna od czynnikow zewnetrznych

Kazik_emeryt
12-03-2012, 15:22
Nikt nie jest stworzony do życia w samotności. „Im człowiek jest starszy, tym bardziej potrzebuje obok siebie kogoś miłego. Każdy – w mniejszym lub większym stopniu - potrzebuje drugiej osoby".:)
http://www.mydwoje.pl/pozegnaj_swoja_samotnosc

BarbaraK
12-03-2012, 15:30
Może masz za duże wymagania?A być może sam nie potrafisz iść na kompromis.Nie jestem osobą samotną,ale mam znajomych i wierz mi w pewnym wieku,aby się dostosować do drugiej osoby z obydwu stron potrzebna jest niestety dość duża dawka kompromisu.Mlodzi będąc ze sobą sie docierają,a starsi niestety mają swoje wieloletnie przyzwyczajenia.A jak przyslowie mówi"przyzwyczajenie -drugą naturą".I tu odbywa się gwalt na tej naturze,naprawdę potrzeba dużej sily woli aby to pokonać,jak również wielu kompromisów.

Kazik_emeryt
12-03-2012, 16:27
Masz 100% racji. Dlatego jest tak trudno.
Pozdrawiam.

Razem50plus.pl
15-03-2012, 14:58
Wątków na ten temat było i jest wiele. Ale chciałbym tutaj wciągnąć do dyskusji nie tych co są samotni, ale tych co poradzili sobie z samotnością i czują się w miarę szczęśliwi. Jak to zrobili? Jak może mogą pomóc innym swoimi doświadczeniami?. Podzielmy się swoimi uwagami na ten temat!


Może to, co powiem, to żadna nowość - że najlepiej kogoś poznać. Pewnie, ale czasem trudno znaleźć właściwą osobę, nie ma gdzie, nie ma czasu... Tymczasem wystarczy komputer i internet. Oczywiście na początek znajomości:)

joannap
15-03-2012, 20:59
Całe życie byłem bardzo aktywną osobą. Prowadziłem b. długo własny biznes. Niestety kryzys ekonomiczny 2007 roku spowodował, że prawie wszystkie moje oszczędności i inwestycje mojego życia WYPAROWAŁY :) Partnerka również.:) Zajęło mi wiele czasu ażeby uporządkować swoje sprawy w dostateczny sposób. Niestety ze względu na wiek nie mam ochoty już zaczynać biznesu od początku. Mam bardzo dużo znajomych w sieci, mam też hobby nie mam więc powodu narzekać na nudę. Niestety z znalezieniem partnerki ciągle są kłopoty. Chyba to są problemy techniczne wynikające z naszych przyzwyczajeń i potrzeb na dzień dzisiejszy. Ponieważ trudno znaleźć osobę z którą by się człowiek dobrze czół psychicznie 24gdz/na dobę. Oczywiście ciągle poszukuję ale jak na razie z marnym skutkiem.:)
Pozdrawiam.
Dobry wieczór...
Oj ,oj nie mogę w to uwierzyć.Pewnie stawiasz partnerkom wysoką poprzeczkę,albo tylko tak piszesz.
Tak mamy już swoje przyzwyczajenia,ale prawda jest,
że życie parami jest przyjemniejsze.
Radzę sobie dobrze ale czasami marzy się żeby ktos poprostu przytulił.Mój wnuk jak przyjeżdża to mówi "choć babciu przytulic się".Swietny mam kontakt z wnukami (3 chłopaków),
To sa teraz męzczyźni mego życia + syn.
Pozdrawiam z Bawarii,jestem tu jeszcze do 31 marca.
Dobrze jest zająć się pracą,tak jak ja.Jestem pół zycia sama i tylko czasami brak tej drugiej osoby.Taki los i trzeba iść przez życie.Nudzic się nie mam czasu.J.:)

Barakuda
19-03-2012, 21:51
Każdy inaczej odczuwa samotność. Można być w związku i być samotnym, lub być samej/ym i nie czuć samotności.
Prawda jest taka przyziemna, z wiekiem wymagania w stosunku do drugiej osoby wzrastają /bo człowiek rozsądniej patrzy, bardziej rozumem niż sercem/, a możliwości maleją.
Internet jest jakimś wyjściem, ale nie zastąpi osoby obok nas.

JANKA0454
19-03-2012, 23:07
Do samotności można się przyzwyczaić ,ale najlepiej to wychodzic do ludzi ,dzielić się radami i nie zamykać sie w sobie ,bo życie jest zaskakujące.:(

kometa2
04-05-2012, 21:14
Do samotności można się przyzwyczaić ,ale najlepiej to wychodzic do ludzi ,dzielić się radami i nie zamykać sie w sobie ,bo życie jest zaskakujące.:(
Co masz konkretnie na myśli pisząc "wychodzić do ludzi". Ogromnie mi brak rozmów, dyskusji, bo w głowie aż huczy od różnych przemyśleń, no i - przez 45 lat pracowałam po 7-8 godzin dziennie wśród ciekawych ludzi. Od paru miesięcy cisza.
Kometa

estella
08-05-2012, 19:22
Kaziku - Partnerka ci "wyparowała" , a ty zupełnie niezrażony szukasz nowej ? Wielka jest twoja wiara w ludzi. Mnie tak dogryzło życie we dwoje, że z radością żyję sama, ale nie samotna ! Ktoś tu na wątku słusznie zauważył, że w starszym wieku trudniej jest dopasować się, bo nawyki i przyzwyczajenia stają się drugą naturą. Zauważyłam, że po marcowych wpisach ucichłeś na wątku. Udało się ?

sama55
04-06-2012, 17:58
Do wszystkiego mozna się przyzwyczaić. Jestem od wielu lat sama i tak lubię tą swoja samotnośc,że nie zamieniłabym jej za nic w swiecie.Dla mnie samotność to przede wszystkim wolnośc.Byc moze zle doswiadczenia spowodowaly takie nastawienie,ale tak bywa.

ŁucjaS
26-06-2012, 07:44
Wszyscy macie rację ale najbardziej przekonało mnie stwierdzenie że samotność tak jak szczęście nosi się w sobie i zależą one głównie od naszego nastawienia do otaczającej rzeczywistości. Bycie samym nie jest tożsame z samotnością. Pozwala na zdystansowanie się do wielu spraw, przemyślenia, podsumowania i odszukanie prawdziwych dla nas wartości.

Razem50plus.pl
26-06-2012, 22:12
Wszyscy macie rację ale najbardziej przekonało mnie stwierdzenie że samotność tak jak szczęście nosi się w sobie i zależą one głównie od naszego nastawienia do otaczającej rzeczywistości. Bycie samym nie jest tożsame z samotnością. Pozwala na zdystansowanie się do wielu spraw, przemyślenia, podsumowania i odszukanie prawdziwych dla nas wartości.

Zgadzam się, Samotność to stan naszego umysłu, a nie niezależna od nas rzeczywistość... Wszystko zależy od nas:)

poduszyciel
03-02-2013, 21:12
Jestem sama, ale nie czuję się samotna. Zupełnie nie mam ochoty na bycie z jakimś mężczyzną na stałe. Dlaczego? ano właśnie te kompromisy...Przemyślałam sobie to w te i nazad i wyszło, ze mniej cierpię nie mając partnera niż musząc się naginać. Mam 3 przyjaciółek, wiele osób znajomych, dorosłego syna za granicą i naprawdę nie wiem o co chodzi w tym kategorycznym imperatywie przymusu bycia z kimś by być szczęśliwym...

Bertold
04-02-2013, 07:25
Jestem sama, ale nie czuję się samotna. Zupełnie nie mam ochoty na bycie z jakimś mężczyzną na stałe. Dlaczego? ano właśnie te kompromisy...Przemyślałam sobie to w te i nazad i wyszło, ze mniej cierpię nie mając partnera niż musząc się naginać. Mam 3 przyjaciółek, wiele osób znajomych, dorosłego syna za granicą i naprawdę nie wiem o co chodzi w tym kategorycznym imperatywie przymusu bycia z kimś by być szczęśliwym...
Bardzo smutno to zabrzmiało. Nie ma "przymusu bycia z kimś". Jest natomiast: potrzeba bliskości, potrzeba dzielenia się sobą, potrzeba czułości, potrzeba miłości (nie chwilowych uniesień lecz tej dojrzałej miłości), potrzeba zwykłej rozmowy i czasami potrzeba wspólnego pomilczenia. Jednym zdaniem - bycia ze sobą na dobre i złe. Cóż więc znaczą kompromisy, gdy u seniora pragnienie zaspokojenia powyższych potrzeb jest zdefiniowane? Jest tylko jedno ale ..... nasz doradca życiowy - dotychczasowe doświadczenia życiowe. To one najczęściej stają się naszą kulą u nogi, na drodze do przezwyciężenia stanu samotności. Moim zdaniem ważne jest uświadomienie sobie, że to co było kiedys, to już mineło i jest sprawą zamkniętą. Jeżeli nie jest sprawą zamkniętą, to warto ją zamknąć. Ważne jest to, co jest teraz. Tylko muszę wiedzieć czego potrzebuję, czego chcę teraz. Reszta już tylko zależy od pierwszego kroku, który trzeba zrobić jak najprędzej. Pozdrawiam wszystkich samotnych w sieci.

senioritka
04-02-2013, 08:33
Kocham swoją samotność, jestem z nią szczęśliwa. To najpiękniejszy czas w moim życiu. Nigdy się nie nudziłam i nie nudzę. Zainteresowania mam tak rozległe, że dnia za mało na ich pełne zaspokojenie. Podobno tylko ludzie nudni nudzą się.
Nie jestem nudna dla siebie, dla innych może bym była, dlatego nie szukam towarzystwa. Mam jednak szczęście, że przyjazne dusze przypadkowo znajduję i wtedy rozkwitam na krótką chwilę, ale tylko na chwilę.

marcel20106
04-02-2013, 09:20
Ja po 10latach bycia z gościem-definitywnie
zakończyłam ten /toksyczny związek..
Ja kochałam do ;zatracenia;a On widział
u mnie tylko problemy.Otworzyłam szeroko
oczy,doszłam do wniosku,że zatracam się
skutecznie..........od listopada jestem wolna.
I szczęśliwa....i nie nudzę się...Tańczę inie
marnuję życia.....Pozdrawiam Barbara.

MARYLCIA 54
04-02-2013, 11:04
Bardzo smutno to zabrzmiało. Nie ma "przymusu bycia z kimś". Jest natomiast: potrzeba bliskości, potrzeba dzielenia się sobą, potrzeba czułości, potrzeba miłości (nie chwilowych uniesień lecz tej dojrzałej miłości), potrzeba zwykłej rozmowy i czasami potrzeba wspólnego pomilczenia. Jednym zdaniem - bycia ze sobą na dobre i złe. Cóż więc znaczą kompromisy, gdy u seniora pragnienie zaspokojenia powyższych potrzeb jest zdefiniowane? Jest tylko jedno ale ..... nasz doradca życiowy - dotychczasowe doświadczenia życiowe. To one najczęściej stają się naszą kulą u nogi, na drodze do przezwyciężenia stanu samotności. Moim zdaniem ważne jest uświadomienie sobie, że to co było kiedys, to już mineło i jest sprawą zamkniętą. Jeżeli nie jest sprawą zamkniętą, to warto ją zamknąć. Ważne jest to, co jest teraz. Tylko muszę wiedzieć czego potrzebuję, czego chcę teraz. Reszta już tylko zależy od pierwszego kroku, który trzeba zrobić jak najprędzej. Pozdrawiam wszystkich samotnych w sieci.

Nic dodać - nic ująć.

Pozwolę sobie przytoczyć cytat :

Samotność dzisiejszego człowieka dotyczy nie tylko kategorii czasu, ale też przestrzeni; nie czuje on łączności z innymi ludźmi i z przyrodą, jest od nich odizolowany
Antoni Kępiński

Pozdrawiam cieplutko :)

MARYLCIA 54
04-02-2013, 11:06
Ja po 10latach bycia z gościem-definitywnie
zakończyłam ten /toksyczny związek..
Ja kochałam do ;zatracenia;a On widział
u mnie tylko problemy.Otworzyłam szeroko
oczy,doszłam do wniosku,że zatracam się
skutecznie..........od listopada jestem wolna.
I szczęśliwa....i nie nudzę się...Tańczę inie
marnuję życia.....Pozdrawiam Barbara.

BRAWO BASIEŃKO :)

Życie w toksycznym związku jest koszmarem !!!

gratka
24-02-2013, 17:09
Jak się pozbyć samotności? Trzeba chcieć do drugiego czlowieka i pomóc losowi...albo samotnośc polubić.
Najlepszy jest związek na odleglość, ale niewielką. :)
Wówczas jest kontakt, ale i niezależność,
jest staranie o to, by związek był dobry , bo jest calkowicie dobrowolny.
Nikt nic nie musi.

Bertold
02-04-2013, 08:34
Jak się pozbyć samotności? Trzeba chcieć do drugiego czlowieka i pomóc losowi...albo samotnośc polubić.
Najlepszy jest związek na odleglość, ale niewielką. :)
Wówczas jest kontakt, ale i niezależność,
jest staranie o to, by związek był dobry , bo jest calkowicie dobrowolny.
Nikt nic nie musi.

Każdy związek powinien być całkowicie dobrowolny. Związek pod przymusem to niewola a nie związek! Nie wolno polubić samotności. Samotność, to tylko krok do wyizolowania społecznego a wyizolowanie społeczne, to przyspieszona droga, do przejścia na łono Abrahama. No, chyba, że komuś, jest aż tak źle, na tym łez padole ....................... Związek na odległość, nawet tę najmniejszą, to nie jest związek - zwłaszcza w wieku senioralnym. Wszystko inne to same uroki związku - nawet milczenie we dwoje. Tak, Babko Gratko - trzeba ciągnąć do drugiego człowieka i pomagać losowi ....... z tym całkowicie się zgadzam. Polubić samotność, to tak, jakby podpisać na siebie, wyrok odosobnienia .......... mnie to przerasta. Pozdrawiam.

madera1938
02-04-2013, 11:50
[QUOTE=Bertold] ....................... Związek na odległość, nawet tę najmniejszą, to nie jest związek - . QUOTE]

" Na stałe to powinna być gosposia ; mąż jest najlepszy " na przychodne" :rolleyes: - może niedokładnie tak, ale w tym sensie pisała znana satyryczka Stefania Grodzieńska ( a może inna - głowy nie dam );) Prawda czy fałsz ? ROTFL

lusia55
02-04-2013, 12:32
Człowiek stworzony jest do życia w stadzie z blizką osobą i przyjaciólmi, ale to nie może być związek toksyczny ani fałszywi przyjaciele.

Bertold
02-04-2013, 15:59
Człowiek stworzony jest do życia w stadzie z blizką osobą i przyjaciólmi, ale to nie może być związek toksyczny ani fałszywi przyjaciele.

Lusiu55 spróbuj sformułować definicję toksycznego związku, fałszywych przyjaciół, spostrzeżesz od razu, że toksyczny związek, to nie jest związek, fałszywy przyjaciel, to nie jest przyjaciel i po sprawie. To są tylko nasze rozczarowania, które próbujemy przywoływać z przeszłości. Myślenie pozytywne - związek, to tzw udany związek, a przyjaciel, to tzw prawdziwy przyjaciel. Udany związek, to związek partnerski, ale nie umowa o dzieło czy inny interes. Prawdziwy przyjaciel, to ktoś bezinteresowny wierny i lojalny jak przysłowiowy pies. Ponadto obie strony są równe wobec tych definicji - maja takie same prawa i obowiązki zwane przyjemnosciami. Pozdrawiam.

gratka
02-04-2013, 17:41
Bertold ja Ci mówię pod słowem, że polubilam samotność.
Przez samotność rozumiem to, ze mieszkam sama, sama decyduję co mam robić, z kim się spotkać, gdzie i kiedy.Ja swoją samotność reguluję.
Spotykam się z ludźmi, mam kogoś bliskiego sercu ( źle znoszę pustkę uczuciową), ale po doświadczeniach życiowych nie tylko swoich uważam, że są pewne wartości w byciu singlem.
Zawsze żyłam dla kogoś, a teraz mam czas na uprawianie hobby, mam spokój, mogę czytać i pisać o dowolnej porze,
działam w stowarzyszeniach NGO, robię coś pożytecznego .
W końcu moje sprawy mają priorytet. Nie nachodzę zbyt często dzieci i wnuków, bo mam zbyt wiele zajęć , ale mam z nimi kontakt.
Przypominam, że liczni znani z literatury i historii pustelnicy sami skazywali się na samotność.
W samotności można poznać swoje pragnienia, priorytety, wiele spraw przemyśleć, zrozumieć.
O tak, zrozumieć. :)
I przestać się bać, gdyż się poznało siebie i ma się do siebie zaufanie. Jest się siebie pewnym...

cha_ga
02-04-2013, 18:49
Babko Gratko, a jaka to u ciebie samotnośc skoro masz jak piszesz kogos bliskiego," w niewielkiej odległości", masz dzieci, wnuki ...to ze mieszkasz sama to jeszcze nie samotnośc...samotnosci nie da sie polubic, mozna sie do niej pzryzwyczaić, pogodzic sie ale polubic? Bycie samej owszem ma swoje dobre strony, ale nie samotnośc...

gratka
02-04-2013, 21:52
Babko Gratko, a jaka to u ciebie samotnośc skoro masz jak piszesz kogos bliskiego," w niewielkiej odległości", masz dzieci, wnuki ...to ze mieszkasz sama to jeszcze nie samotnośc...samotnosci nie da sie polubic, mozna sie do niej pzryzwyczaić, pogodzic sie ale polubic? Bycie samej owszem ma swoje dobre strony, ale nie samotnośc...
Dobrze, zmieńmy formę. Nie będę mówić o swojej samotności, tylko o swoim stylu życia.
Czym się różni bycie samej od samotności?
Samotność to stan związany przede wszystkim z biernością życiową. Bierność, nieangażowanie się w relacje z innymi wzmaga izolację
i stopniowe wyobcowanie ze srodowiska.
Znam taką osobę,wdowę, ktora cierpi z powodu samotności, od kilkunastu lat użala się nad sobą,
ale nie pozwoli wyciągnąć się między ludzi. Mówi, że to już nie dla niej....
A chciałam ją namówić do zbierania wspomnień okupacyjnych osiemdziesięciolatków, których część znajdziecie tu: http://okupowanamlodosc-animator.blogspot.com/2011/11/witamy-na-blogu.html#more
W zeszłym roku wydaliśmy książkę z tymi wspomnieniami.
Mój przepis: pozbyć się samotności można poprzez aktywność.

eledand
02-04-2013, 22:51
Pozdrawiam i Babka ma w 100% rację.Będę Was tutaj dalej czytać..
Sama,jestem sama ,samotna..Lubie ogromnie ludzi i śmiech,śpiew,ale żyjąc w toxyku od lat,muszę to ścierpiec.
Pozostało mi malowanie a i w tym Hobby mam problemy bo mało mówie do tej drugiej osoby..
Mój "pikny" jest totalnym odludkiem i pasowałby na bezludną wyspę,ale beze mnie.. Zrozumcie moje słowa i myśli..
Pozdrawiam miło.....

cha_ga
03-04-2013, 09:09
O, miec jakies hobby to juz cos! Macie racje, izolowanie sie, narzekanie, uzalanie sie nad soba tylko pogłebia samotnosć, aktywnośc jest jak najbardziej wskazana, tylko co zrobic jesli kogos na nia nie stać? Moze ma jakies zahamowania psychiczne, ograniczenia fizyczne czy chocby finansowe, róznie to bywa, dobre rady typu "wyjdz do ludzi' tylko wtedy denerwuja...

madera1938
03-04-2013, 09:50
co zrobic jesli kogos na nia nie stać? Moze ma jakies zahamowania psychiczne, ograniczenia fizyczne czy chocby finansowe, róznie to bywa, dobre rady typu "wyjdz do ludzi' tylko wtedy denerwuja...

Otóż to ! Każdy z tych aspektów jest ważny, a "wyjdź do ludzi" to najbardziej oklepane, nic nie znaczące powiedzenie:rolleyes: .
Jednych ogranicza stan zdrowia, innych stan finansów - bo niestety wychodzenie do ludzi ma pewne wymagania. A ciągłe powtarzanie "wyjdź do ludzi" może spowodować frustrację. Gdyby ci "nie wychodzący" mogli wyjść i gdyby to było takie proste.....ale widocznie nie jest, skoro tylu ludzi uskarża się na samotność.

gratka
03-04-2013, 13:51
Otóż to ! Każdy z tych aspektów jest ważny, a "wyjdź do ludzi" to najbardziej oklepane, nic nie znaczące powiedzenie:rolleyes: .
Jednych ogranicza stan zdrowia, innych stan finansów - bo niestety wychodzenie do ludzi ma pewne wymagania. A ciągłe powtarzanie "wyjdź do ludzi" może spowodować frustrację. Gdyby ci "nie wychodzący" mogli wyjść i gdyby to było takie proste.....ale widocznie nie jest, skoro tylu ludzi uskarża się na samotność.
Zdecydowanie uważam twoje słowa za przesadne. Człowiek jest zwierzęciem stadnym, powinien dla zdrowia psychicznego mieć jakieś towarzystwo.
Jeżeli sam od ludzi stroni, to widocznie taki jest jego wybór i nie powinien potem narzekać.

Ja proponowalam współpracę wielu samotnym osobom. Niektore na moich oczach odżyły, razem ze mną jeździły do staruszków na wywiady, widzialy efekty, brały udzial w spotkaniach ; inne nie skorzystaly. I nie chodzi tu o finanse, tylko o psychikę. Lęk, niepewność, albo po prostu niemoc, lenistwo umysłowe i nielubienie ludzi.
Indianie mają przysłowie; jak Ty pokonasz swój strach i swoje słabości - nikt nie pokona Ciebie.

P.S. Zaczynałam oswajać swoją samotność, a właściwie strach malowaniem , jak eledand. Udało się. :)

madera1938
03-04-2013, 15:18
Zdecydowanie uważam twoje słowa za przesadne. Człowiek jest zwierzęciem stadnym, powinien dla zdrowia psychicznego mieć jakieś towarzystwo.
Jeżeli sam od ludzi stroni, to widocznie taki jest jego wybór i[B] nie powinien potem narzekać.
Ja proponowalam współpracę wielu samotnym osobom. Niektore na moich oczach odżyły, razem ze mną jeździły do staruszków na wywiady, widzialy efekty, brały udzial w spotkaniach ; inne nie skorzystaly. I nie chodzi tu o finanse tylko o psychikę. Lęk, niepewność, albo po prostu niemoc, lenistwo umysłowe i nielubienie ludzi.
Indianie mają przysłowie; jak Ty pokonasz swój strach i swoje słabości - nikt nie pokona Ciebie.

P.S. Zaczynałam oswajać swoją samotność, a właściwie strach malowaniem , jak eledand. Udało się. :)

No właśnie ! Piszesz, że chodzi o psychikę. Masz racje w tym stwierdzeniu. Jeżeli człowiek stroni od ludzi, widocznie taki jest jego wybór - jestes pewna, że zawsze tak jest ? Lenistwo umysłowe i nielubienie ludzi - mocne słowa ! Innymi słowy - samotni sami są sobie winni i nie powinni truć głowy innym swoimi sprawami, tak ?

gratka
03-04-2013, 16:07
No właśnie ! Piszesz, że chodzi o psychikę. Masz racje w tym stwierdzeniu. Jeżeli człowiek stroni od ludzi, widocznie taki jest jego wybór - jestes pewna, że zawsze tak jest ? Lenistwo umysłowe i nielubienie ludzi - mocne słowa ! Innymi słowy - samotni sami są sobie winni i nie powinni truć głowy innym swoimi sprawami, tak ?
Przeczytaj dokladnie. Piszę też o lęku i niepewności.Nie wymieniam wszystkich możliwych powodów poczucia samotności, bowiem życie jest skomplikowane, przyczyn może być mnóstwo.
Upraszczając problem - każdy jest kowalem swojego losu - przynajmniej w części.
Trzeba tylko umieć spojrzeć i odnaleść przyczyny niepowodzeń.
Ale zdecydowanie łatwiej jest narzekać. A do lenistwa i nielubienia ludzi to już nikt się nie przyzna,
a ja, za to, że śmiem o tym powiedzieć będę uważana za wrednego wroga.:confused:
Samotność nie jest karą. Wstawiam cytat :Prof. Mikołejko – "może już przyszedł czas, abym pobył sam z sobą? Mój czas bowiem się kurczy. Pytam więc, jak wykorzystać ten, który mi został. Czy nie za często przebywam wśród ludzi, czy nie powinienem uciec do siebie?"

cha_ga
03-04-2013, 16:39
"Kazdy jest kowalem swego losu"-to rzeczywiście uproszczenie i to grube...rodzimy sie i wychowujemy w różnych rodzinach, potem koleje losu tez nam sie róznie układaja i najczęściej sa dziełem przypadku, charakter kształtujemy przez całe zycie...nie mozna sie nagle zmienic, byc aktywnym, otwartym, zyczliwym całemu swiatu gdy trudności pietrza się wokół...to nie jest takie proste i nie oznacza że wszyscy samotni sa leniwi i nie lubia ludzi...

eledand
03-04-2013, 17:22
Witajcie i do postu Babki Gratki i cha-ga dopiszę parę moich słów.Po przejściu na Emeryturę,załamałam się a spowodowane to było naraz zmianą otoczenia.Brak ludzi spowodowało że płakałam całymi dniami,wiedziałam do czego to mnie doprowadzi i postanowiłam z tym sama walczyć.
Pracowałam latami w Restauracjii gdzie było masę imprez i mnogo ludzi,uśmiechu,śpiewania i radości z zamozadowolenia.'Praca dawała mi to czego nie miałam w domu.Mój 'pikny" jest odludkiem i jemu tak jest dobrze,ale nie mnie.On nie potrzebuję żadnego człowieka wokół siebie a może to Depresja,ale na te tematy to z nim nie rozmawiam bo wystartuje potem jak Burza.
Lekarze jak Psycholodzy i Psychatrzy to nie dla mnie bo mnie się życie podoba i żyć będę a długo.
Będąc w Sklepie ujrzałam broszurkę o malowaniu i szkicowaniu za 6,oozł.Kupiłam i na początku grzuciłąm do szufladki,ale zaczęło mnie to interesować,więc w nowy 28 Lutego 2010 o godzinie 0,40,pierwszy raz zeszkicowałam twarz dziewczyny wg L.da Vinci imartwą koślawą Naturę.
Dziewczyny na wątkach wiedzą że całe moje życie nie miałam z farbami,ołówkiem do czynienia,ale upór i chęć pokazania że muszę się czymś zająć.Dzisiaj jestem szczęśliwa i nie płaczę bo mam zajęcie.Zrobiliśmy już trzy wystawy moich obrazów i dalej tworze różnymi technikami.

Mnie kiedyś ktoś także powiedział że Każdy jest Kowalem swego życia i tego nie zapomniałam.
Miło pozdrawiam i mówię Wam że jestem szczęśliwa i mam wokół siebie znowu ludzi,miłych uprzejmych i w razie potrzeby dających mnie rady i porady.Kopm i Internet to tylko chwilowa odskocznia od codzienności.
Trzymajcie się wszyscy dobrze i cieszcie się z życia.
Nasz polski Ilustrator dla dzieci napisał że Życie jest piękne wg Janoscha.
Poślę Wam piosenkę w tytule jest nie umrę.

http://youtu.be/_sLRr1ZuHpU

gratka
03-04-2013, 18:00
"Kazdy jest kowalem swego losu"-to rzeczywiście uproszczenie i to grube...rodzimy sie i wychowujemy w różnych rodzinach, potem koleje losu tez nam sie róznie układaja i najczęściej sa dziełem przypadku, charakter kształtujemy przez całe zycie...nie mozna sie nagle zmienic, byc aktywnym, otwartym, zyczliwym całemu swiatu gdy trudności pietrza się wokół...to nie jest takie proste i nie oznacza że wszyscy samotni sa leniwi i nie lubia ludzi...
W życiu nie powiedzialam, ani nie napisałam, że wszyscy samotni są leniwi i nie lubią ludzi. Masz skłonność do nadinterpretacji.

gratka
03-04-2013, 18:12
Będąc w Sklepie ujrzałam broszurkę o malowaniu i szkicowaniu za 6,oozł.Kupiłam i na początku grzuciłąm do szufladki,ale zaczęło mnie to interesować,więc w nowy 28 Lutego 2010 o godzinie 0,40,pierwszy raz zeszkicowałam twarz dziewczyny wg L.da Vinci imartwą koślawą Naturę.
Dziewczyny na wątkach wiedzą że całe moje życie nie miałam z farbami,ołówkiem do czynienia,ale upór i chęć pokazania że muszę się czymś zająć.Dzisiaj jestem szczęśliwa i nie płaczę bo mam zajęcie.Zrobiliśmy już trzy wystawy moich obrazów i dalej tworze różnymi technikami.

Mnie kiedyś ktoś także powiedział że Każdy jest Kowalem swego życia i tego nie zapomniałam.
Miło pozdrawiam i mówię Wam że jestem szczęśliwa i mam wokół siebie znowu ludzi,miłych uprzejmych i w razie potrzeby dających mnie rady i porady.Kopm i Internet to tylko chwilowa odskocznia od codzienności.
Trzymajcie się wszyscy dobrze i cieszcie się z życia.
Nasz polski Ilustrator dla dzieci napisał że Życie jest piękne wg Janoscha.

Eledand ja pamiętam Twoje pierwsze kroki. Cieszę się, że znalazłaś coś dla siebie
i jeszcze bardziej, że wyszłaś ze swoją pasją między ludzi (piszesz o wystawach).:D
Ja podobnie jak Ty najpierw malowałam w bezsenne noce, zauważyłam przy tym, że malarstwo może być terapią.
Potem założyłam emerycką grupę malarską . Mieliśmy już wiele wystaw, w tym trzy zagraniczne.
W tej chwili grupa liczy 18 osób.Spotykają się co tydzień i pod okiem plastyka malują. I jak się nie cieszyć?.
http://www.mdk-lancut.pl/asp/pl_start.asp?typ=13&sub=0&subsub=0&menu=3&artykul=252&akcja=artykul

eledand
03-04-2013, 18:58
Popiszę póżniej i Sto-lat Tobie życzę...

Proch-i-pył
03-04-2013, 22:05
Ewo, a może tak właśnie musiało być w Twoim życiu, żebyś mogła sięgnąć po farby. Masz niezwykły talent, który inaczej może nigdy by się nie ujawnił. Może gdybyś nie zaznała goryczy, zmęczenia i smutku nie potrafiłabyś namalować wody, gór i nieba? Może widziałabyś świat i ludzi mniej pięknie, nie tylko w swoich obrazach? Może tak właśnie miało być?
Ja się cieszę, że widuję Twoje wizje :) Maluj :)

madera1938
04-04-2013, 07:55
,
a ja, za to, że śmiem o tym powiedzieć będę uważana za wrednego wroga.:confused:
[/I]

Wydawało mi się, że wymieniamy poglądy na pewne zagadnienie . "Strzelanie focha" ma sie nijak do wszelakiej dyskusji :rolleyes: Kto napisał, że uważa Cię za wrednego wroga ?
Każdy, kto ma inny pogląd jest od razu wrednym wrogiem ? :cool: Ktoś tu mocno nadinterpretuje i niedokładnie czyta ;)

Bertold
04-04-2013, 08:46
Bertold ja Ci mówię pod słowem, że polubilam samotność.
Przez samotność rozumiem to, ze mieszkam sama, sama decyduję co mam robić, z kim się spotkać, gdzie i kiedy.Ja swoją samotność reguluję.
Spotykam się z ludźmi, mam kogoś bliskiego sercu ( źle znoszę pustkę uczuciową), ale po doświadczeniach życiowych nie tylko swoich uważam, że są pewne wartości w byciu singlem.
Zawsze żyłam dla kogoś, a teraz mam czas na uprawianie hobby, mam spokój, mogę czytać i pisać o dowolnej porze,
działam w stowarzyszeniach NGO, robię coś pożytecznego .
W końcu moje sprawy mają priorytet. Nie nachodzę zbyt często dzieci i wnuków, bo mam zbyt wiele zajęć , ale mam z nimi kontakt.
Przypominam, że liczni znani z literatury i historii pustelnicy sami skazywali się na samotność.
W samotności można poznać swoje pragnienia, priorytety, wiele spraw przemyśleć, zrozumieć.
O tak, zrozumieć. :)
I przestać się bać, gdyż się poznało siebie i ma się do siebie zaufanie. Jest się siebie pewnym...

Powiem szczerze, Ty nie jesteś samotna, a jedynie mieszkasz sama. A to chyba jest różnica. Według mnie samotność to stan ducha a nie materialna obecność drugiej osoby przy nas. Ale dobrze sobie radzisz - tak trzymaj a nie będziesz samotna, aż do chwili gdy przyjdzie słabość .................... Wszystkiego dobrego.

cha_ga
04-04-2013, 09:12
Otóz to...tez mieszkam sama, a samotna tylko bywam...kazdego moze dopaśc więc bądzmy wyrozumiali...

Bertold
04-04-2013, 09:35
Otóz to...tez mieszkam sama, a samotna tylko bywam...kazdego moze dopaśc więc bądzmy wyrozumiali...

Do Twojej wypowiedzi dodałbym jeszcze ........... i wspierajmy się nawzajem, wszak Wszyscy sie starzejemy. ..................

helena62
04-04-2013, 10:38
Witam i ja od wielu lat samotna nie narzekam ale...

gratka
04-04-2013, 12:30
Otóz to...tez mieszkam sama, a samotna tylko bywam...kazdego moze dopaśc więc bądzmy wyrozumiali...

Bądżmy też sprawiedliwi.Nie bójmy się nazwać sprawy po imieniu. Czasem trzeba kimś potrząśnąć,
aby zaskoczył i przestał biadolić, a wziął się w garść.
Mnie chodzi o to, żeby ci słabi i biedni poczuli się jednak silni, poczuli, ze mogą coś zrobić. Mobilizację stawiam przed wyrozumiałością.
Wyrozumiałość jest dla ułomności, a więc jest dla słabych i biednych , dla nich też jest empatia, życzliwość.
Po wyrozumiałości jest jeszcze współczucie.
Bądżmy sprawiedliwi, nie zagłaskajmy się na śmierć :)

Bertold
07-04-2013, 04:31
Bądżmy też sprawiedliwi.Nie bójmy się nazwać sprawy po imieniu. Czasem trzeba kimś potrząśnąć,
aby zaskoczył i przestał biadolić, a wziął się w garść.
Mnie chodzi o to, żeby ci słabi i biedni poczuli się jednak silni, poczuli, ze mogą coś zrobić. Mobilizację stawiam przed wyrozumiałością.
Wyrozumiałość jest dla ułomności, a więc jest dla słabych i biednych , dla nich też jest empatia, życzliwość.
Po wyrozumiałości jest jeszcze współczucie.
Bądżmy sprawiedliwi, nie zagłaskajmy się na śmierć :)

Noooooooo, .............. dziewczyna kozak ....................... dobrze, że każdy sądzi według siebie. Czasami pogłaskanie staruszka, znaczy więcej niż potrząsanie. Oj, coś mi się wydaje dziarska dziewczyno, że jesteś w fazie jakiegoś buntu? Albo jeszcze nie osiągnęłaś wtajemniczenia senioralnego, albo stosujesz jakąś cudowną dietę, która daje Tobie tyle energii .... obyś na wieczność zachowała tę energię i dziarskość .................

ŁucjaS
07-04-2013, 05:39
Charakteru się nie zmieni.
Są ci walczący całe życie co to do ostatniej chwili się nie poddają: czegoś pragną, o czymś marzą do czegoś dążą, przezwyciężają swoje słabości i nic ich nie dobija dokąd Jaśnie Kostusia nagle nie zgasi im światełka i są ci których inni wiecznie wspierają bo tacy słabi, mali i bezradni, zagubieni i bezwolni i ich Jaśnie Kostusia przeważnie długo omija.
Wiadomo przecież że to co twarde przeważnie jest kruche i łatwiej to złamać a to miękkie jest giętkie, plastyczne i przeważnie opiera się na tym twardym zabierając mu siły.
Natura zapewne wiedziała czemu tak to urządziła.
Pozdrawiam serdecznie WSZYSTKICH zarówno "bluszczyki" jak i ich "podpórki".

Jolina
07-04-2013, 11:26
Tak sobie poczytałam moi drodzy Wasze wypowiedzi i dodam swoje trzy grosze. Może trochę poplątane, ale przemyślane.
O tuż tak sobie myślę, że gorszym stanem od bycia samym, jest być nie samym ale samotnym. Często są te pojęcia
mylone. Ktoś kto jest sam, sam też decyduje co dla niego dobre, samotny nie. Bo chce czy nie, musi swoje życie dostosować do drugiej -gich osób. A to bywa trudne.
I trzeba przejść nieraz dość długi okres wewnętrznego buntu, nim z tym faktem się pogodzi. Ale jak już to nastąpi, żyje się w miarę pogodzony z losem i szczęśliwy na swój sposób, w
stworzonym wokół siebie, dla siebie malutkim świecie. Kłania się... Podpórka.

cha_ga
07-04-2013, 11:55
A ja nie jestem ani bluszczykiem , ani podpórką, w końcu jest jeszcze cała masa innych roslin, które mimo,ze nie najsilniejsze wcale nie wymagaja podpórek i radza sobie całkiem niezle...

sabinar1
16-06-2013, 10:04
Samotność...myślę że w dużym stopniu zależy od nas, to czy potrafimy otworzyć się na innych,czy słyszymy problemy innych,ma duży wpływ na to jak nas postrzegają nasi znajomi,sąsiedzi czy przypadkowo spotkani ludzie.
Jestem wprawdzie sama...ale nie czuje się samotna...pielęgnuję znajomości z dawnych lat...niekoniecznie przyjaznie....po prostu znajomości.Staram sie uczestniczyć w życiu sąsiadów (zaproszę na kawę,zrobię zakupy czy napisze jakieś podanie osobie mniej samodzielnej). Myślę ze relacje miedzy ludzmi starszymi przebiegają na nieco innych poziomach,oczekujemy zainteresowania,wysłuchania,nieraz drobnej bezinteresownej pomocy,szczególnie jesli nie mamy w pobliżu rodziny.

Bertold
16-06-2013, 23:07
Samotność...myślę że w dużym stopniu zależy od nas, to czy potrafimy otworzyć się na innych,czy słyszymy problemy innych,ma duży wpływ na to jak nas postrzegają nasi znajomi,sąsiedzi czy przypadkowo spotkani ludzie.

Sabino, rozumiem to co napisałaś, ale to są normalne międzyludzkie relacje, które nie zastąpią bliskości, rozmowy przy śniadaniu, dbania o bliską osobę, tęsknoty za bliską osobą, różnicy zdań przy podejmowaniu decyzji, i takich parę innych drobiazgów jak intymność.

Jestem wprawdzie sama...ale nie czuje się samotna...pielęgnuję znajomości z dawnych lat...niekoniecznie przyjaznie....po prostu znajomości.Staram sie uczestniczyć w życiu sąsiadów (zaproszę na kawę,zrobię zakupy czy napisze jakieś podanie osobie mniej samodzielnej).

Jeżeli to zastępuje Ci partnerstwo, no to chyba się sama oszukujesz. Ty, tylko starasz się zagospodarowywać swój czas a nie rozwiązujesz kwestii samotności.
Myślę ze relacje miedzy ludzmi starszymi przebiegają na nieco innych poziomach,oczekujemy zainteresowania,wysłuchania,nieraz drobnej bezinteresownej pomocy,szczególnie jesli nie mamy w pobliżu rodziny.
Sabino, chyba zapomniałaś, jak pięknie może być w życiu, kiedy obok siebie mamy partnera, bez względu na to ile mamy lat i w jakiej jesteśmy formie. Moim zdaniem samotności nie powoduje nadmiar wolnego czasu, ale potrzeba wzajemnych bliskich relacji, bo człowiek nie jest stworzony po to, aby żyć samemu. Pozdrawiam.

ela49
07-07-2013, 12:22
Zgadzam sie z Tobą.Szkoda,że mieszkasz tak daleko.Sama wiem po sobie,że nie jest tak łatwo znależć bratnią duszę.Ale jeżeli chciałbys kiedys pogadać to sie odezwij do mnie.skype ellzbieta49.pozdrawiam

bibian
12-08-2013, 22:44
Witam.
Przeczytałam cały wątek. Słowa Bertolda są dla mnie zrozumiałe
i czytelne. Ale tylko Bertolda, bo w/g mnie mają w sobie zrozumienie tematu. Drogie panie - ja nie wiem czy dobrze znacie ten stan zwany samotność i umiecie ją - samotność tak łatwo pokonać, czy jest to stan- około samotności-który jest łatwy, lekki i przyjemny i bez problemu można się z nim rozprawić. Być może samotność samotności nie równa.Tylko czy wtedy samotność którą charakteryzuje Bertold,to ta sama samotność o której piszecie wy drogie panie. Pozdrawiam.

Arti
12-08-2013, 23:29
Sabino, rozumiem to co napisałaś, ale to są normalne międzyludzkie relacje, które nie zastąpią bliskości, rozmowy przy śniadaniu, dbania o bliską osobę, tęsknoty za bliską osobą, różnicy zdań przy podejmowaniu decyzji, i takich parę innych drobiazgów jak intymność.



Jeżeli to zastępuje Ci partnerstwo, no to chyba się sama oszukujesz. Ty, tylko starasz się zagospodarowywać swój czas a nie rozwiązujesz kwestii samotności.

Sabino, chyba zapomniałaś, jak pięknie może być w życiu, kiedy obok siebie mamy partnera, bez względu na to ile mamy lat i w jakiej jesteśmy formie. Moim zdaniem samotności nie powoduje nadmiar wolnego czasu, ale potrzeba wzajemnych bliskich relacji, bo człowiek nie jest stworzony po to, aby żyć samemu. Pozdrawiam.

Jak ktoś umie żyć sam to samotności nie odczuwa.Organizuje sobie życie.To pewnego rodzaju niezależność.
To zapotrzebowanie na coś i niemożność realizacji samemu tego czego się chce i pokładanie nadziei w tym że druga osoba spełni oczekiwania sprawi, że samotność zniknie.
Jedna osoba nie jest w stanie tego zrobić :) spełnić oczekiwania dlatego potrzebne są szerokie kontakty.
Bliskie relacje buduje się na przestrzeni czasu.
Kto nie zadbał o to spostrzegł, że jest samotny.

hmm aby obok siebie mieć partnera to bliskie relacje stwarzają taką szansę :)
ha..lecz warunek..wspólne zainteresowania one zbliżają i chęć obopólna w tworzeniu czegoś.

Jak się pozbyć samotności w starszym wieku?

Kluby seniora odwiedzić, UTW tam różne zajęcia są..tam wiele ludzi samotnych.

:D lecz może zdarzyć się i tak, że na ulicy rozmawiając z kimś masz wrażenie, że tę osobę znasz od dawna...mnie się tak zdarzyło :D
Jesteśmy do dziś w bliskości wzajemnej:D
Nawet tu są osoby mi bliskie i choć się niewidziałyśmy to sympatią się darzymy :D

cha_ga
13-08-2013, 08:53
Kazdy kto jest sam samotności kiedys doświadczył, tego braku bliskosci, rozmowy przy sniadaniu czy potrzeby troski o kogos, ale jesli ten ktos potrafi zorganizowac sobie zycie i oswoic samotnośc tak aby bolało mniej albo i wcale to chwała mu za to...samotnośc jest trudna i aby nas nie zżarła trzeba z nia walczyć albo zaakceptowac, wszystko jedno, najwazniejsze zeby nie doskwierała na codzień i nie zatruwała nam zycia...Pozdrawiam samotnych.

Bertold
13-08-2013, 21:08
Jak ktoś umie żyć sam to samotności nie odczuwa.Organizuje sobie życie.To pewnego rodzaju niezależność.
To zapotrzebowanie na coś i niemożność realizacji samemu tego czego się chce i pokładanie nadziei w tym że druga osoba spełni oczekiwania sprawi, że samotność zniknie.
Jedna osoba nie jest w stanie tego zrobić :) spełnić oczekiwania dlatego potrzebne są szerokie kontakty.Bliskie relacje buduje się na przestrzeni czasu.
Kto nie zadbał o t.o spostrzegł, że jest samotny.
hmm aby obok siebie mieć partnera to bliskie relacje stwarzają taką szansę :)
ha..lecz warunek..wspólne zainteresowania one zbliżają i chęć obopólna w tworzeniu czegoś.

Jak się pozbyć samotności w starszym wieku?

Kluby seniora odwiedzić, UTW tam różne zajęcia są..tam wiele ludzi samotnych.

:D lecz może zdarzyć się i tak, że na ulicy rozmawiając z kimś masz wrażenie, że tę osobę znasz od dawna...mnie się tak zdarzyło :D
Jesteśmy do dziś w bliskości wzajemnej:D
Nawet tu są osoby mi bliskie i choć się niewidziałyśmy to sympatią się darzymy :D
Artfilko, samotności nie odczuwają również Ci, którzy zbudowali na przestrzeni czasu złe relacje partnerskie. Mają przynajmniej wesoło, lub byle jak, ale jakoś mają. A może po prostu jest tak, jak powiedział Ernest Hemingway: "Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny". Nie jest moim zdaniem źle, jeżeli samotnym bywa się raz na jakiś czas. Jest znacznie gorzej, gdy tęsknoty za ......... nie chcą nas opuścić. Myślę, że osoby, które w łatwy sposób dostosowują się do sytuacji życiowych, znakomicie radzą sobie i w tym przypadku, bez względu na ilość wiosen na liczniku. Ale znam też takie osoby, którym nic nie jest w stanie wypełnić przestrzeni, która stała się pustką. Nawet najlepszy lekarz, jakim jest czas ...... niewiele może zdziałać w takiej sytuacji. Przyznam się, że podobnie jak Ty, nie znając osobiście respondentów z seniorka, a do wielu żywię sympatię. I nigdy nie zastanawiałem się dlaczego?

jagoda2904
31-08-2013, 22:35
Czytając te wpisy zastanawiam się czy do samotności mozna się przyzwyczaić chyba nie mnie sie wszystko rozsypało to znaczy małzeństwo jakich wiele teraz i bardzo mi brak tych wspólnych wieczorów rozmów wogule drugiej osoby koło mnie jest cisza i smutek.Internet nigdy nie zastąpi rzeczywistości.

Bertold
19-09-2013, 21:42
Czytając te wpisy zastanawiam się czy do samotności mozna się przyzwyczaić chyba nie mnie sie wszystko rozsypało to znaczy małzeństwo jakich wiele teraz i bardzo mi brak tych wspólnych wieczorów rozmów wogule drugiej osoby koło mnie jest cisza i smutek.Internet nigdy nie zastąpi rzeczywistości.

Jagodo, nie ma prostych recept na samotność, co nie oznacza, ze nie można sobie z nią poradzić. Nie myśl o tym co minęło, a swoje myśli kieruj ku przyszłości. Bez względu na to jaka ona będzie, warto na nią chociaż odrobinę wpłynąć. Zapewne znasz powiedzenie - "jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz". Uwierz, że internet może być początkiem lepszej rzeczywistości. Powodzenia. Pozdrawiam.

Bertold
25-09-2013, 15:44
Jak pusto, jak pięknie - nikt nie ma problemów z samotnością? Co za czasy, niby jesień a samotność odeszła w zapomnienie!!!! A może to tylko nieśmiałość samotnych, do szukania rozwiązań dla problemu samotności??

Uka
26-09-2013, 15:15
Jak się pozbyć samotności w starszym wieku?

Podczytuję wątek i zastanawiam się czy nie ma recepty na samotność ?
A nie myśleliście o zwierzętach?
Pies czy kot - to wspaniali przyjaciele, pomogą w samotności.
Przygarniając -jestem pewna,że poczujecie się szczęśliwi.
Człowiek czasami zawodzi - zwierzak - NIGDY !

http://img818.imageshack.us/img818/8859/6uob.jpg (http://imageshack.us/photo/my-images/818/6uob.jpg/)

Bertold
26-09-2013, 17:18
Jak się pozbyć samotności w starszym wieku?

Podczytuję wątek i zastanawiam się czy nie ma recepty na samotność ?
A nie myśleliście o zwierzętach?
Pies czy kot - to wspaniali przyjaciele, pomogą w samotności.
Przygarniając -jestem pewna,że poczujecie się szczęśliwi.
Człowiek czasami zawodzi - zwierzak - NIGDY !

http://img818.imageshack.us/img818/8859/6uob.jpg (http://imageshack.us/photo/my-images/818/6uob.jpg/)
Wielka szkoda, że nasi bracia mniejsi są niemi. W pozostałych kwestiach zupełnie się zgadzam, ale nie można z przyjaciół czynić więźniów. Natura braciom mniejszym wyznaczyła inne role, nieprawdaż? Chociaż, wymyślone przez ludzi powiedzenie "samotny jak pies" wskazywałoby na pokrewieństwo dusz.

cha_ga
26-09-2013, 19:48
Psy czy koty nie zastąpią wprawdzie bliskich kontaktów z ludzmi, a jednak... bez nich życie byłoby o wiele smutniejsze... przy nich nawet najbardziej samotna osoba może poczuc się potrzebna i kochana...opieka nad zwierzakiem, który jest tak bardzo od nas zależny zmusza do działania, a czułości i ciepła... nigdy dosyć...dzięki nim zawsze chce się wracac do domu, bo wiadomo, ktoś tam na nas cierpliwie czeka...pozdrawiam właścicieli braci mniejszych!

mimoza
26-09-2013, 20:17
nawet psa czy kota... żadnego sierściucha mieć nie mogę, bo moja
siostra ma uczulenie...:icon_eek: A ponieważ nie wyobrażam sobie, że mogłabym
nie mieć z nią kotaktów, to żadne zwierzątko z sierścią na grzbiecie nie
wchodzi w rachubę. I co ja biedna mam zrobić? Kto poradzi? Dla mnie
to węzeł gordyjski... czy jakoś tak ... - Cz

cha_ga
27-09-2013, 16:30
No to rzeczywiście masz przechlapane...hi,hi, mogą być jeszcze rybki a w ostateczności kwiatek na parapecie...tez wymaga opieki ,podobno lubi jak z nim pogadać i dopieszczać...

martok
27-09-2013, 17:33
żadne zwierzątko z sierścią na grzbiecie nie
wchodzi w rachubę. I co ja biedna mam zrobić? Kto poradzi
Istniej rasa kotów pozbawionych sierści. Jeżeli czujesz pociąg do brzydali, to może takiego kota pokochasz. Bo problem w tym, że ta rasa została zaliczona do dziesiątki najbrzydszych zwierząt świata. A więc - odwagi życzę! Oby tylko siostrze też się spodobał.
*

Lothario
17-10-2013, 10:56
Istnieje też rasa psów - Nagi Pies Peruwiański - nie powoduje uczuleń.

martok
17-10-2013, 11:06
Istnieje też rasa psów - Nagi Pies Peruwiański - nie powoduje uczuleń.
Sądząc ze zdjęć - nawet nie jest taki brzydki:
http://www.psy.elk.pl/zdjecia/dodane/2007/190_12_nagi-pies-peruwianski.jpg
*

polwieczna
17-10-2013, 13:38
Nie ma sensu namawiać, bo ktoś kto nigdy nie miał zwierzaka, może mieć jakieś nierealne oczekiwania, które mogą przerosnąć możliwości zwierzaka i nieszczęście gotowe. A zwierzaka należy kochać tak jak ono nas tzn..... za to że jest. Jakoś nie tęsknię do bliskich relacji z ludzmi, zawsze prędzej czy później ludzie zawodzą, a może to tylko ja tak trafiałam ? Zwierzęta w moim życiu były od zawsze....ale na emeryturze stały się szczególnie cenne, w zasadzie więcej od nich dostaję niż im daje...tak to odczuwam.

martok
17-10-2013, 13:49
Jakoś nie tęsknię do bliskich relacji z ludzmi, zawsze prędzej czy później ludzie zawodzą, a może to tylko ja tak trafiałam ?
Ciekawe, bo ja mam odwrotne doświadczenia - stwierdzam, że ludzie na ogół nie są tacy źli, jak często sądzimy. Tylko że w stosunku do ludzi, tak jak i w stosunku do zwierząt, nie powinniśmy mieć nierealistycznych oczekiwań. Największym naszym błędem jest wymaganie od znajomych, aby to nas stawiali na pierwszym miejscu. Gdy z tego wymagania zrezygnujemy, to ludzie wydadzą się nam lepsi.
*

wankabor
17-10-2013, 16:39
Nie mogę mieć zwierzęcia np. psa w domu z tej prostej przyczyny, że z pewnością przeżyłby mnie. I co wtedy z psiną?

senesco
17-10-2013, 17:00
We współczesnym świecie nie można być samotnym. Czasami marzy mi się prawdziwa samotność. Choć jeden dzień, który można spędzić bez pogoni za czymś lub osiągania czegoś, dowodzenia, że jesteś coś wart.
Żyjemy pośród tłumu, w hałasie, natłoku informacji. Nie mających żadnego znaczenia sztucznie rozdmuchiwanych problemów. W zasadzie nikt nie umiałby już zdefiniować „ciszy samotności”. Samotność to dobry stan. Jeśli potrafisz być i odczuwać samotność, to znaczy że zachowujesz przestrzeń dla kogoś bliskiego.
Kłopotem jest osamotnienie, doświadczanie pustki nie wokół siebie, ale wewnątrz siebie. Doznanie, które niekoniecznie jest związane z samotnością, pojedynczością człowieka. Często mylimy je z poczuciem bolesnej bezradności wobec najprostszych, najbardziej banalnych spraw życia. Z poczuciem lęku wobec życia. Poczucie braku własnej wartości.
W samotności najtrudniejszym – jak we wszystkim – jest pierwszy krok, wyciągniecie ręki do kogoś, odezwanie się do nieznajomego. Ale przede wszystkim zrozumienie, że to nie ktoś ma wypełnić naszą samotność, to my mamy komuś ofiarować swoje towarzystwo, siebie.
Bo zaprzeczeniem samotności jest codzienne tolerowanie czyjejś obecności, akceptacja czyjejś ułomności, odmienności, słabości, nieprzewidywalności.
Aby poradzić sobie z samotności nie trzeba szukać kogoś. Trzeba stworzyć i otworzyć przestrzeń wokół siebie. Zburzyć mur swego bólu i strachu wobec drugiego człowieka. Odsłonić własną słabość i niepewność. Trzeba mówić „boli” i „boję się”.
Aby poradzić sobie z samotnością nie należy myśleć czego chcę od świata, co mi się od świata należy, albo co świat – inny człowiek – mógłby mi dać. Trzeba myśleć, co ja chcę, mogę, jestem w stanie dać drugiej osobie. Jak się pozna odpowiedzi, okaże się, iż chętnych do wypełnienia naszej samotności jest aż nadto.
Samotność ma wielką zaletę. W samotności nie musisz słuchać. Kto nie chce lub nie potrafi być samotny, musi nauczyć się słuchać.
Człowiek nigdy nie jest sam. I nie chodzi mi o przekonanie, że zawsze jest z nami Bóg. Nie. Zawsze jesteśmy z sobą, jedynym człowiekiem, który na ogół się z nami zgadza i nie robi nam na przekór. I którego nie trzeba słuchać, bo to on wsłuchuje się w to, co mówimy.
Samotność to dobra rzecz.
senescoeu.blogspot.com (http://senescoeu.blogspot.com)

martok
17-10-2013, 17:02
Nie mogę mieć zwierzęcia np. psa w domu z tej prostej przyczyny, że z pewnością przeżyłby mnie. I co wtedy z psiną?
Z tego samego powodu nie bierzemy już psa. No i może jeszcze trochę z tego powodu, że po poprzednim (który był u nas 17 lat) poryczałem się jak bóbr. Nie chciałbym tak mieć z kolejnym, na wypadek, gdybym to jednak ja przeżył jego.
*

polwieczna
17-10-2013, 20:48
Nie mogę mieć zwierzęcia np. psa w domu z tej prostej przyczyny, że z pewnością przeżyłby mnie. I co wtedy z psiną?
.... ja mam umowę z moja lek.wet, że gdybym osierociła swoje zwierzaki one też natychmiast będą poddane eutanazji, może to i okrutne ale lepsze niż tułaczka...:(

ŁucjaS
18-10-2013, 07:48
Senesco, gdy skończyłam 16 lat (a może 61) zaczęłam nosić fiolety.
Nienawidziłam ich całe życie bo kojarzyły mi się z żałobą na ołtarzach.
Teraz z upodobaniem "noszę fiolety" jak w wierszu na Twoim blogu, mam trzy psy i kotkę, jestem samotną starą babą i dobrze mi z tym.
Nie gotuję, pół życia straciłam na gotowanie, jakież marnotrawstwo.
Nareszcie mam czas dla siebie. Mogę pomyśleć "nie na temat", poczytać, dziergać, rysować, zająć się roślinami lub zwierzakami, przejrzeć szuflady i kąty do których nie zaglądałam całe lata, powyrzucać rzeczy które z jakiegoś powodu zadomowiły się u mnie a od lat są już niepotrzebne.
Cieszę się samotnością i wolnością.
Nikt ode mnie nic nie chce.
Nic nie muszę a tak jeszcze wiele mogę.Czasami aż przyprawia mnie to o zawrót głowy.
Jak widzicie moi Drodzy można cieszyć się samotnością!!!!!!!
Życzę wszystkim dużo zdrówka.

Lothario
18-10-2013, 07:57
Myślę, ze kiedy umiemy się cieszyć samotnością to jest ona bardzo przyjemna. Gorzej kiedy jestesmy samotni nie z wyboru a z konieczności.

martok
18-10-2013, 08:40
Nic nie muszę a tak jeszcze wiele mogę.
Dobre!!!
*

senesco
18-10-2013, 12:07
Nie konieczności bycia samotnym. I tak naprawdę nigdy nie jesteśmy z wyboru.
Jesteśmy samotni tak, jak się starzejemy. To naturalny proces.
Jesteśmy samotni, bo odchodzą nasi bliscy. Ale też dlatego, że to my ich opuszczamy.
Owszem, nie decydujemy się na samotność i zawsze nadchodzi chwila, gdy samotność uwiera, boli. Ale nie ma konieczności bycia samotnym. Mogę wybaczyć, wysłuchać, uśmiechnąć się.

Z samotnością jest jak ze starością - każdy chce mieć czas dla siebie, ale nikt nie chce być sam.
A skoro wokół nas tylu ludzi...

Lothario
18-10-2013, 18:22
Nie do końca się z Toba zgadzam. Znam przypadek samotności z wyboru. Kiedy zamykasz się w sobie, nie chcesz wyjść do ludzi, nie chcesz z nikim się spotykać - a masz na to wszystko szansę, to jak to nazwać. Dla mnie to samotność z wyboru.

martok
18-10-2013, 21:07
Znam przypadek samotności z wyboru. Kiedy zamykasz się w sobie, nie chcesz wyjść do ludzi, nie chcesz z nikim się spotykać - a masz na to wszystko szansę, to jak to nazwać.
Ja bym to nazwał początkową fazą depresji.
*

marcel20106
18-10-2013, 22:29
Właściwie ,to już depresja........

ŁucjaS
19-10-2013, 06:27
Moja samotność to wyrok losu ale wszystko ma dobre strony. To właśnie chciałam powiedzieć wszystkim których samotność uwiera.
Wystarczy samotność oswoić, polubić, poszukać jej dobrych stron i uparcie nie dostrzegać tych mniej atrakcyjnych.
Starym, brzydkim i samotnym można też być naprawdę szczęśliwym i dziękować losowi za udane życie.
Pozdrawiam. Trzymajcie się cieplutko i zdrowo.

cha_ga
20-10-2013, 09:23
A może nie warto zbyt dużo myśleć o samotności, nie użalac się nad sobą a w szczególności nie obwiniać innych za nasza samotność...to nic nie da...Pozdrawiam jesiennie.

senesco
21-10-2013, 11:42
Niestety, nie ma bezludnych wysp. Nie ma eremów. Nie żyjemy sami dla siebie i przez siebie. Nie możemy wybrać samotności.
Nie da się żyć bez tego, co niesie świat i od tego świata uciec. Można usiłować ... ale zawsze spotkamy innych ludzi.
Tu zaczyna się problem, bo ludzie mogą (zatem lubią) okazywać sobie wrogość. I bardzo lubią być "lepsi". A samotność wpływa na nasze poczucie wartości. I, przeważnie, potrzeba samotności wypłaywa z poczucia, że nie jesteśmy najlepsi, nie spełniamy oczekiwań.
Z drugiej strony, pomimo tłumów wokół, wobec najważniejszych spraw zawsze jesteśmy sami.
Oczywiście, żyją pośród nas osoby, które mogą obyć się bez towarzystwa. Wiedźmy (czyli kobiety wiedzące), pustelnicy i geniusze wszelkiego rodzaju, którzy żyją ponad codziennością i wartościami świata. Oni uciekają od zgiełku, szumu informacyjnego i emocjonalnego. To indywidualiści, nie samotnicy.
Jednak większość osób, które uciekają od towarzystwa, czyni tak z obawy, że nie są wystarczająco dobrzy, że im czegoś brakuje. Wykształcenia, urody, pieniędzy. Zamykają się w swoim świecie, ale ten powoli staje się nawet dla nich jałową ziemią. Są samotni, bo wydaje się, że tak chcą. Potem zagłębiają się w swej samotności, zapadają się w nia, aż czują się osamotnieni, bo już nie widzą drogi powrotnej. A też nie potrafią wpuścić nikogo do swojej przestrzeni.

Dobrze byłoby, gdybyśmy na nowo nauczyli się cenić indywidualność. Dlatego tak bardzo cenię Ayn Rand i jej słowa: "Przysięgam na swoje życie i swoją miłość do niego, że nigdy nie będę żył dla innego człowieka, ani prosił, by on żył dla mnie.".
Zrozumieć, zaakceptować swoją indywidualność, znaleźć na nią sposób, to najlepszy sposób na samotność. Bo jedyną rzeczą, którą wartościową, którą mamy do ofiarowania, jesteśmy my sami.
A najgorszą formą samotności nie jest życie w pojedynkę, ale w rodzinie czy grupie, z poczuciem bycia odrzucanym...

senescoeu.blogspot.com (http://senescoeu.blogspot.com)

senesco
21-10-2013, 11:53
cha_ga - słusznie, nie ma co obwiniać innych za swą samotność, bo z pewnością nie ludzie czynią nas samotnymi. Czasami mamy żal, że się od nas odwracają, ale wtedy powinniśmy się zatrzymać i zapytać samych siebie, czy biegniemy za właściwymi osobami.
Ludzie, którzy skarżą się na samotność, bardzo często nie dostrzegają, gdy ktoś do nich podchodzi, wyciąga rękę i oferuje swoje towarzystwo. Mowią: "przepraszam, nie mam czasu, spieszę się, muszę coś zrobić...".
Nie ma co narzekać na samotność, trzeba otworzyć oczy i dostrzegać świat wokół siebie.

senescoeu.blogspot.com (http://senescoeu.blogspot.com)

senioritka
21-10-2013, 12:19
Kocham swoją samotność. Urozmaicam ją sobie audiobookami, które zamieszcza Srebrzysta Ewa na swoim chomiku. Zamykam oczy i słucham. Kiedy napada mnie wena piszę o tym co mi przychodzi do głowy. Piszę o przeszłości, terażniejszości iprzyszłości. O tej ostatniej najmniej, bo już niewiele tej przyszłości zostało. Mam dużo zainteresowań. Czasem dopada mnie apatia, myślę że poprzedza depresję, ale potem znów odżywam i cieszę się życiem, każdym dniem, który przemija bezpowrotnie. Pozdrawiam Samotnych i Samotników.
:D

senesco
21-10-2013, 13:12
Rozumiem to, też jestem samotnikiem.
Ale samotność nie wymaga wypełnienia. To nie pustka, próżnia, czas do zagospodarownia.
Przestrzeń samotności wypełniamy sobą. Do samotności potrzebujemy siebie.
Samotność to cisza, bezruch. W samotności pozwalamy, by świat i czas płynęły sobie bez nas, pomimo nas.
Samotność to taki błogi stan z dzieciństwa, gdy w pogodny dzień leżymy w wysokiej trawie, spoglądamy w błękit nieba i patrzymy na płynące obłoki. I pozwlamy, by nasz myśli też płynęły. I nasze emocje... Samotność to medytacja.
Czasami, udaje nam się zlać ze światem i przestajemy "być".

Nie tak dawno byłem na spotkaniu z mistrzem Zen i księdzem jezuitą. Na sali wiele dojrzałych i aktywnie spędzających czas pań, ze stowarzyszenia rozwoju osobistego. Padały pytania - co trzeba robić, jak trzeba robić, jak się przygotować. Mistrz wyjaśniał, ale jakby nikt nie słyszał.
Nic nie trzeba czynić. Czynić trzeba nic. Medytacja to sztuka niedziałania.

Nie przejmuj się apatią. To nie jest początek depresji. Apatia jest naturalna i potrzebna. Jest jak gorączka, przypomina nam o zdrowiu. To mózg na chwilę się zawiesza, aby uporządkować wewnętrzne protokoły. Nie należy walczyć z apatią. Raczej zatrzymać się, usiąść, zamknąć oczy i wsłuchać w ciszę, jeśli to tylko możliwe.
Cierpliwość jest być może ważniejsza w samotności niż pośród ludzi. Jak cię ludzie zdenerwują, to uciekasz w samotność. Ale jak denerwuje się twoje "ja", to uciekać nie warto. Zawsze pozostaje cisza...

senescoeu.blogspot.com (http://senescoeu.blogspot.com)

Anielka
21-10-2013, 14:23
Nie przejmuj się apatią. To nie jest początek depresji. Apatia jest naturalna i potrzebna. Jest jak gorączka, przypomina nam o zdrowiu. To mózg na chwilę się zawiesza, aby uporządkować wewnętrzne protokoły. Nie należy walczyć z apatią. Raczej zatrzymać się, usiąść, zamknąć oczy i wsłuchać w ciszę, jeśli to tylko możliwe.
Cierpliwość jest być może ważniejsza w samotności niż pośród ludzi. Jak cię ludzie zdenerwują, to uciekasz w samotność. Ale jak denerwuje się twoje "ja", to uciekać nie warto. Zawsze pozostaje cisza...


Dziękuję,że o tym przypomniałaś ,bo jakoś ostatnio o tym zapomniałam.Wydawało mi się,że popadam w depresję.A wystarczyło poddać się medytacji i.... i już jest okey./choć o ciszę w moim przypadku naprawdę trudno,mam bardzo głośno grajacego sąsiada,ale na to też znalazłam sposób,dobre słuchawki,dla mnie ,nie dla niego/Pozdrawiam.:)
Z przyjemnością czytam co piszesz.Zajrzę na Twój blog.

cwieta
22-10-2013, 15:16
w całości się zgadzam z pani opinią:)

polwieczna
22-10-2013, 16:49
Sama jestem takim przypadkiem... uważam że samotnośc we dwoje bywa bardziej męcząca niż faktycznie życie w pojedynkę. Ktoregoś dnia sobie to uświadomiłam i powiedziałam...dość! Nigdy nie żałowałam tej decyzji....z samotnością to jest tak, ze jeżeli jest z wyboru to jest komfortem ale wyobrażam sobie że przymusowa samotność jest już mniej kolorowa.