PDA

View Full Version : Moje domowe zoo część II.


Strony : [1] 2 3

Basia.
14-08-2007, 22:31
Piszę już w II części bo tamtą nam zaraz zamkną.
Ewitko, albo wyrośnie albo nie ....... różnie z tym bywa.

Ewita
14-08-2007, 22:36
zaczynasz wątek od straszenia, Basiu? Tak się nie robi, naprawdę, nie!:D

Ewita
14-08-2007, 22:39
Im dłużej się Azie przyglądamy z Anią, tym częściej mamy wrażenie, że bardziej przypomina dobermana niż owczarka niemieckiego... Oczywiście - cechy wyżła też posiada. A to chyba nie są rasy "kopiące"?

Alsko
14-08-2007, 22:39
Ewuniu, dzieci wychowałaś, a takiej psinie nie dasz rady?
No coś Ty!

No to się pociesz, że to cecha dzieciecego wieku. Ma piaskownicę i się bawi.

Ewita
14-08-2007, 22:45
...i jeszcze po drodze co nieco kotów i psów... Ale na ogół problemów z kopaniem nie miałam, bo i warunków nie było... Co prawda Bej - ten mój kundel niezwykły i kochany - doprowadzał moją mamę do białej gorączki, kopiąc jamy akurat w jej kwiatkach, ale to było w celu ucieczki przed upałami - a tu jest totalna głupota!

Alsko
15-08-2007, 09:51
Nie młodość mi dokopała, ino pózna starość. Zmagam się ze zgrzybiałością moich współlokatorów, bo tego jeszcze nie przerabiałam.
Pan weterynarz kazali podawać preparaty na rozpuszczanie wylizanych kłaków. Czeszę do upojenia w każdej wolnej chwili, już mi łapa do szczotki przyrosła, preparaty daję i co?
Nie boli ich wewnętrze - zysk. Jadą do rygi oboje - mało zabawne. Wybierają do tej czynności miejsca zupełnie nietypowe - zdecydowanie nie zabawne.
Coś weterynarzowi zrobię chyba :mad:

Wilhelmina
15-08-2007, 10:13
Alsko, moje kocisko ma okropne kudły. Długie i cienkie jak jedwab. Unosza się tego mimo szczotkowania i strzyżenia, tabuny. Nigdy nie zwracał sierści. Daję mu co drugi, trzeci dzień, pastę Gimpeta "Malt - Soft - Extra. Daję tego ok.4 cm na palcu, do wylizania. Weterynarz doradził mi właśnie tą, że jest najlepsza na kłaki w żołądku i jelitach. Daję tak dużo, bo waży 9 kg.

Kundzia
15-08-2007, 12:34
Już pisałam tu o moim przygarniętym psiaku.Nigdy bym była nie przypuszczała,że tyle problemów będzie to niosło za sobą.Przez pierwe dni była spokojna,nieufna.Ale pózniej zaczęła próbować narzucić swoją wolę.Zaczęła warczeć,nawet gryść.Na dodatek nie umiała nawet jeść z miski,z podłogi,gdziś w kącie.Spacery to była makabra,atakowała każdego przechodnia,a psy,to były dla niej wyzwaniem.Dusiła się na smyczy ale nie szło jej utrzymać.Dopiero kupienie uprzęży pomogło nam ją utemperować.Ludzi już nie zaczepia,ale psy z chęcią by pogryzła.Jest jednak coraz lepiej.Uczy się bawić,dotychczas tylko goniła i gryzła po nogach.Trochę jeszcze czasu upłynie,zanim zrozumie ,że nikt jej nie wyrzuci.
http://images25.fotosik.pl/57/04c33b7f048849f4.jpg
http://images28.fotosik.pl/57/5c81ccd10b0a95b6.jpg

Ewita
15-08-2007, 12:40
Aza jest u nas 11 dni. Sporo się nauczyła, ale duuużo jeszcze pracy przed nami! Anka ma wakacje, więc obie ciężko pracujemy nad psim charakterem:D Trudno wykorzenić złe nawyki, pokonać fobie porzuconego psa! Życzę wytrwałości - i powodzenia!

Sunshine
15-08-2007, 12:59
Alsko Daję tak dużo, bo waży 9 kg.
Toż to prawdziwy tygrys nie kot..........

tar-ninka
15-08-2007, 13:35
Kundziu,Ewito obie macie szczescie bo macie suczki .Sunie są lepsze do ułożenia .Mnie przygarnął pies .a własciwie zawłaszczył.Po Mikuni, przysiegłam ze juz nigdy wiecej ....
Platało sie to psisko dośc dlugo ,jedzenia mu nie brakowalo wszyscy go karmili spał na klatce schodowej miał tam kocyk.Wszystkich odprowadzal ,powracających witał .Paru lokatorów chcialo go wziąśc ale sie nie dał zawsze uciekał.
Serce mi pikotało ale byłam twarda . Nie juz zadnego psa .Tym bardziej ze to był on ,a ja zawsze mialam sunie
Mogłam mówić nie jak Morus własnie do mnie do domu sie wepchał.Gdy szłam Morus biegł daleko przedemną ,gdy ja sie zatrzymywalam ,on też . wchodzilam do sklepu ,on przed sklepem .Ja udawałam ze go nie widzę ,on ze ja go nic a nic nie obchdzę .Pewnego razu sasiad zapukał - masz goscia- szukam tego goscia,a sasiad - chcialem go puscic do siebie dac mu jesc ale nie wszedł,patrzy na twoje drzwi
.Ja z sasiadem rozmawiam ,a tymczasem psisko weszło do mieszkania ,rozlozyło sie w przedpokoju i ani drgnie . Dałam jeść , pić , nie ruszył .Mowie do niego - jak nie chcesz jesc to uciekaj na dwór.Popatrzyl na mnie niezbyt ładnie i mruknął jakby mówił .. sama sobie idż,. i został . na moje utrapienie .Męczyłam sie z nim cztery lata .Ale to długa historia. Moze opowiem kiedy indziej .

Alsko
15-08-2007, 14:10
dziękuję za narajenie pasty - spróbuję. :D Mój konował dał mi pieruńsko drogą Bezo-Pet.
One chyba tak zle reagują na odkłaczające chrupki Whiskasa, które dostały w prezencie. Wyrzucę je w diabły.

Niezle waży to Twoje szczęście! Moja Mańka dobiła do 7 kg, za to Teufel jest zgrabny, szczupły chłopak. :)

Ewita
15-08-2007, 14:23
Całe życie miałam psy rodzaju męskiego. Nie przepadam za sukami... Wcale nie są łatwiejsze w prowadzeniu, a pojawiają się dodatkowe problemy z unikaniem niechcianego zapłodnienia. W przypadku Kropki operacja kosztowała mnie łącznie ok. 500 złotych. Co będzie z Azą? Zobaczymy, ale też jestem za sterylizacją. A chłop jest chłop! Najbardziej przywiązane do mnie zwierzaki (i koty i psy) były rodzaju męskiego... Więc chyba nie w tym problem, tylko w konkretnym psim egzemplarzu...

iwo1111
15-08-2007, 15:39
Aza jest u nas 11 dni. Sporo się nauczyła, ale duuużo jeszcze pracy przed nami! Anka ma wakacje, więc obie ciężko pracujemy nad psim charakterem:D Trudno wykorzenić złe nawyki, pokonać fobie porzuconego psa! Życzę wytrwałości - i powodzenia!
Niektórych nawyków chyba nie da się całkiem wykorzenić. Ja ze swoją sunią "pracuję" nad tym już od kilku lat, ale 2 lata w schronisku zrobiły swoje. Zwłaszcza jednak chyba to, co było przed.
Zanim tam trafiła mieszkała na ulicy i przeszła zapewne prawdziwe piekło. Pozostawiło to trwały ślad w psychice i pomimo usilnych starań niewiele można w tej sytuacji zdziałać. W domu jest "aniołem" prawdziwym, natomiast na zewnątrz wręcz przeciwnie. Musi wychodzić w kagańcu, po tym jak pogryzła faceta, któremu musiałam zapłacić za spodnie.

Basia.
15-08-2007, 21:16
Miałam psy ze schroniska i nie było z nimi problemów ........ miałam pieski rodowodowe i problemy były ....... Axał jest psem z rodowodem dla mnie uosobienie słodyczy i łagodności ale do zwierzaków startuje i to bez względu na płeć ...... Nie pozwalam sobą miotac i nie pozwalam się rzucać ....... słucha. Kundziu, nie wolno dopuścić żeby pies stał się przewodnikiem sfory .......... małe pieski bardzo często wykazują agresję w stosunku do psów i ludzi natomiast pies nie ma prawa warczeć na domowników a tym bardziej ich gryżć ..... gdybym nie zdominowała swojej 2,5 kg Figusi zachowywała by się identycznie jak Pusia ......... ona też "zagryzłaby" każdego dużego psa, nie da się dotknąć do mnie ani do siebie obcym ... ona gryzie z ziemi i spod pachy. Nie ma prawa warknąć na domowników, na żądanie musi oddać jedzenie ... to samo dotyczy Axała. Przy ataku agresji w stosunku do domowników skarć Pusię ........ ona musi wiedzieć kto w domu rządzi, innej recepty nie ma ........... samo nie przejdzie.

Lila
15-08-2007, 21:38
A ja się przyznam bez bicia...
Jedna poraniona przez życie znajda zaczęła na mnie warczeć i pokazała zęby...
Zrobiłam to ,czego się wstydzę...zdjęłam kapcia i mu wlałam,mówiąc - nie wolno.Więcej się nie powtórzyło...
Ewito..sterylizacja suki nie jest droga.Nie pamiętam ile płacilam za Figę,ale nie było to dużo...
Ja z kolei wolę sunie,bo nie niszczą krzewów.Ale mam psy,bo takie mi się przytrafiły,więc podsikują jeden przed drugim...:)

hannabarbara
15-08-2007, 22:34
Współczuję zwłaszcza tujom. Biedule żółkną po pieskowym podlewanku. Moje nie żółkną, bo niejaki Fred na własnej posesji nie posikuje.U sąsiadów też nie pozwalam.

Malgorzata 50
15-08-2007, 22:46
Szajba, pies ze zdjecia - przyszła do mnie nie wiadomo skad -pewnego dnia otworzylam drzwi ,a na wycieraczce siedziala suka czarna ,weszła do mieszkani jak do siebie ,przywitala się grzecznie i polożyła na kanapie .Myslalam ,ze to pies ,który zaplatal sie na klatce schodowej więc dalam ogloszenie -Szajba usilowala ugryzc wszystkich ,ktorzy pojawiali się ,zeby ją ewentualnie zabrać ...i zostala .Powila trzy szczeniaczki i to ona zdecydowala o tym ,ze szczeniaki nie zostaly uśpione .Przetrzymala psa imieniem Maluch ,który byl w domu-zdominowała go całkowicie ,przetrzymala następnego wielkiego ,kochanego znajdę -też byla przewodnikiem stada,traktowala go trochę jak dzidziusia albo jak niedorozwinietego braciszka -mnie broniła jak lwica prżed wszystkim co sie ruszalo -nienawidzila dzieci do tak m.w. 12 -go roku życia -dala szkołę wszystkim rodzinnym dzieciom -trudna to byla pacjentka ,ale nigdy nie zdarzyło jej się warknac na domowników ,może dla tego ...ze nie musiala bo w zasadzie wszystkie jej wymagania były spelniane .Pewnego dnia uznała ,ze pies emeryt powinien pedzic życie unormowane nie zostawać sam w domu, miec cisze i spokoj i wyprowadziła się do moich rodzicow -po prostu odmowila powrotu do domu -i tak zostalo.Teraz ma 15 lat ,zlagodniala nawet pozwolila sie kotu klasc kolo siebie i nie reagowala na brewerie Fiśki.Zachowuje się trochę jak upiorna babcia co to dostaje zawału ostatecznego za każdym razem, kiedy coś dzieje się nie po jej myśli.Ale ten pies przeszedl z nami najgorsze i najlepsze chwile w naszym zyciu rodzinnym i zawsze stawał na wysokości zadania .

jolita
15-08-2007, 23:44
~~~~~~~~~~~~~~~~5088

Basia.
16-08-2007, 00:11
A ja się przyznam bez bicia...
Jedna poraniona przez życie znajda zaczęła na mnie warczeć i pokazała zęby...
Zrobiłam to ,czego się wstydzę...zdjęłam kapcia i mu wlałam,mówiąc - nie wolno.Więcej się nie powtórzyło...
Ewito..sterylizacja suki nie jest droga.Nie pamiętam ile płacilam za Figę,ale nie było to dużo...
Ja z kolei wolę sunie,bo nie niszczą krzewów.Ale mam psy,bo takie mi się przytrafiły,więc podsikują jeden przed drugim...:)
ja też swoim psom przyłożyłam ......... jak było trzeba. Kiedy wróciłam ze szpitala 3 lata temu przez pewien okres czasu nie mogłam prowadzić psów na smyczy /miałam rurę w boku i butelkę w majtkach, czekałam miesiąc na zdjęcie szwów/ pieski prowadził Tadzio a ja im towarzyszyłam. Axał zaczął wyznaczać nam trasę na spacerze ......... to było nawet śmieszne, kazał nam przechodzić po pasach, wchodzić na nieznane nam podwórka ...... Tadzio się cieszył a Axał był dumny jak paw. Pewnego dnia weszlam na chwilę do sklepu..Tadzio z psami na mnie czekał i jak to on gapił się nie tam gdzie trzeba ......... wychodzę ze sklepu i widzę ludzi z kaukazem zblliżających się do Tadzia. Axał na luźnej 8 m smyczy leci w kierunku kaukaza żeby go zaatakować a Tadzio ......... podziwia chmurki i nic nie widzi. Podbiegłam do Axała i w ostatniej chwili złapałam go za kolczatkę, szarpnęłam a on na mnie warknął ... myślałam że mi się wydawało więc z ciekawości szarpnęłam znowu a Tuluś warczy. Dałam mu klapa a on warczy ....... nie wytrzymałam i przyłożyłam mu w pysk ....... warczy ........... więc go spoliczkowałam bardzo mocno ......... kazałam usiąść, dać łapę, ściągnęłam kolczatkę kilka razy .... nie warczał zaczął podawać łapę. Gdybym ustąpiła .......... marny by był mój los .. Axała nie mogę zostawić pod niczyją opieką bo zaatakowałby opiekuna gdyby ten na coś jemu nie pozwolił .......

Wilhelmina
16-08-2007, 00:16
Do Alsko. Pasta której nazwę Ci podałam, nie jest taka tania, ale podobno najlepsza. Wystarcza na długo, jeśli kupisz dużą tubkę. Duża wychodzi taniej. Ja nie wymądrzam się, przekazuję jedynie opinie hodowców i weterynarzy - nie dawaj whiskasa.Ponoć co tanie to drogie. Podawanie gorszych karm powoduje schorzenia, a co za tym idzie, pieniądze wydane na weterynarzy.
I jeszcze...mój Filip ma taką wagę całkiem przeciętną. Jest maine coonem, a to jest rasa kocich olbrzymów. Ma dwa lata, a pełną dorosłość uzyskuje dopiero w trzecim roku życia.

Dzidka
16-08-2007, 07:29
Moją ulubioną rasą / oprócz jamników, które wychodzą poza psi schemat/ są owczarki niemieckie

http://www.kalisz.mm.pl/~ulka/grafika/pies1.gif

Żeby było jasne...jestem miłośniczką wszystkich zwierząt, a wszystkie które miałam kochałam bez pamięci.
Kiedyś miałam spaniela /ostatniego z miotu/.Był u nas w domu od szczenięcia.Był od początku nie do opanowania... ponosiły go emocje, rozhisteryzowany, nieposłuszny.Żadne metody nie skutkowały. Przechodziłam gehennę, kiedy np.trzeba go było poddać jakiemuś zabiegowi albo nawet zwykłemu szczepieniu. Kiedyś w przychodni, lekarz zamiast mojemu Raulowi, zrobił zastrzyk p/wściekliźnie...sobie.
W wieku 4 lat nie upilnowany...zginął pod kołami samochodu.
Mimo, że sprawiał tak dużo kłopotów, po jego śmierci długo nie mogłam dojść do siebie.

................http://www.onephoto.net/uploads/gonar/1100646005_gal_abi_i_mela_web.jpg

Alsko
16-08-2007, 08:33
coś mi się widzi, że mamy podobnie :) Wszystkie miłuję. A owczarki alzackie, niemieckie, to... brak mi słów.
Strasznie żałuję, że nie mam oprzyrządowania pozwalającego wklepać fotek papierowych.
Moja przedostatnia psica, czekoladowa spanielka z ogonem w całości - była szczeniakiem nadprogramowym przeznaczonym przez bydlaków do zlikwidowania, bo mieli limitowany miot upoważniony do rodowodu. Zrobić im krzywdy mi się nie udało, zmusiłam ich tylko do zachowania psa przy życiu.

Ona też histerycznie reagowała, tylko że na ptaki. To było coś pięknego - trzęsła krzakiem, na którym siedziały, żeby mogła je nadal płoszyć. Żyła 13 lat.

Lila
16-08-2007, 08:39
W zeszłym roku odszedł Kuba,długowłosy owczarek niemiecki,7 lat temu przywiązany w lesie do drzewa...
Wielka miłość starszego pana.On go ciągle widzi koło siebie..
Ale chociaż starość miał piękną,w cieple i miłości...

Pufka
16-08-2007, 12:55
Też miałam owczarka niemieckiego, sukę Korę. Była dla nas ważnym członkiem rodziny, zawsze wesołym, ufnym i dobrze wychowanym. Długo nie mogliśmy pozbierać się już bez niej.Minęło parę lat a ja dalej oglądam zdjęcia i opowiadam o Korze wnukom. Teraz znowu mogłabym pozwolić sobie na psa
ale się waham. Jestem zwariowana na punkcie psa, no i nie mogłabym wyjechać na dłużej. Halina ze zmienionym nickiem

Alsko
16-08-2007, 13:07
Też miałam owczarka niemieckiego, sukę Korę. Była dla nas ważnym członkiem rodziny, zawsze wesołym, ufnym i dobrze wychowanym. Długo nie mogliśmy pozbierać się już bez niej.Minęło parę lat a ja dalej oglądam zdjęcia i opowiadam o Korze wnukom. Teraz znowu mogłabym pozwolić sobie na psa
ale się waham. Jestem zwariowana na punkcie psa, no i nie mogłabym wyjechać na dłużej. Halina ze zmienionym nickiem

Jak się cieszę, że udało Ci się wreszcie z nickiem!!! :D
I zazdroszczę Ci bardzo. Tego, że możesz pozwolić sobie na psa.
A z psem można prawie wszędzie wyjechać. Z kotem to dopiero są kłopoty!

Basia.
16-08-2007, 14:59
ale nade wszystko kocham owczarki kaukazkie.......... Jest to cudowna rasa, niebezpieczna bardzo rasa ........ dla mnie najwspanialsza. Mam fioła na punkcie swoich zwierzaków, dbam o nie ......... swoje życie z wyboru dostosowalam do nich /nie mogę wyjeżdżać, nie zostawię ich nikomu/, moim najukochańszym psem był Rex owczarek kaukazki ...... bestia ale dla mnie uosobienie miłości, wierności, łagodności ........ mówiłam do tego wielkoluda "niuniuś" bo taki był słodki. Nie chorował umarł we śnie, albo zawał albo wylew, kiedy rano położyłam rękę na jego głowie i zorientowałam się że jego już nie będzie ........... do tej pory oczy mi się pocą. takiego psa spotyka się raz w życiu jeżeli ma się szczęście. Ja miałam.

Honorka1949
16-08-2007, 15:42
A ja kocham wszystkie futrzaki a psy ...najbardziej.W moim zyciu bylo kilka psow ktore juz odeszly.Zdecydowanie wole suczki. Sa wierniejsze , bardziej usluchane i latwiejsze do ulozenia.Kazda suczka byla dopuszczona i miala szczeniaki..Ostatnia miala 3 maluchy , nie karmila.Miala rozyczke poporodowa,.maluchy karmilam co 3 godziny butelka. Byly slodkie , wypasione i sliczne wiec nie mialam klopotu z adopcja. Moja ostatnia sunie Majke mam od szczeniaka. Jest awanturnica, glosna , kochajaca dzieci i nie zawsze nas slucha. Kazdego psa uczylam chodzic przy nodze bez smyczy. Maja uwielbia warzywa i owoce. A najbardziej to ogorcorz - kiszone, swieze byle ogorki.Jest przesmieszna i kurcze nikt mi nie uwierzy ale ona naprawde spi w kojcu!

Alsko
16-08-2007, 16:45
Nic mnie nie zdziwi.
Ale nie różnicuję zwierząt wg płci. To od tylu czynników zależy. Natomiast różnica między rasami jest. I wcale nie dziwię się Basi.
Cholera, gdybym tak miała więcej ludzi w domu i pieniądze na te michy - to pewnie kilku przedstawicieli różnych ras zaprosiłabym pod dach.

Pani Slowikowa
16-08-2007, 18:09
:) :) :)

http://www.youtube.com/watch?v=V7taYKF6fyU&NR=1

Sunshine
16-08-2007, 19:29
Zamieszczam to zdjęcie tutaj ze wzg. na temat wątku jak i dzisiejszą temperaturęhttp://img178.imageshack.us/img178/7087/lodyipiesnx5.png (http://imageshack.us)

Alsko
16-08-2007, 19:32
czemu na pożegnanie?

Honorka1949
16-08-2007, 19:48
No wlasnie ja tez chce wiedziec?

Prosze Pufke aby podala jaki teraz ma nik bo nie mozna do niej odpisac.

Alsko
16-08-2007, 19:53
Honorko, nick Pufka to obecny nick dawnej HS-kiej. Zmieniła nick, uprzedzała, że zmieni, ale teraz znikła jej strona. Starej już nie ma, a nowej chyba jeszcze. Nie wiem dlaczego.

en_vogue
16-08-2007, 20:24
Proszę o wyjaśnienie - na pożegnanie?
Moi kochani również jestem miłośniczką zwierząt.Od zawsze w moim domu były psy i koty.Teraz mam 9 letnią sunię rasy bouvier des flandres ,jest u mnie od szczeniaka.Mam tez kicię.
Tak wygląda moja psica zimą

http://img239.imageshack.us/img239/1856/florciazima2005uz1.jpg (http://imageshack.us)

Sunshine
16-08-2007, 20:33
Tak wygląda moja psica zimą
Śliczna i pewnie wreszcie zadowolona,bo ma na sobie odpowiednie futerko, które dobrze ją chroni.
Ale jak się ma przy takich temp. jak dzisiaj?

Alsko
16-08-2007, 20:39
Pancia odpina jej bziu, tzn. zamek błyskawiczny i zdejmuje futerko! :-)))

Śliczne stworzenie!!!

Pani Slowikowa
16-08-2007, 20:40
Nie na zawsze pozegnanie tylko na 10 dni. :)
A szczeniaczki podobaly sie wam??

Alsko
16-08-2007, 21:01
Szczeniaczki cudowne, tylko ten płacz... aż coś się robi i chciałoby się każdego przytulić.
Jeśli jedziesz odpoczywać - dobrego odpoczynku. Gdziekolwiek jedziesz - szczęśliwej drogi :-))

Dzidka
16-08-2007, 21:07
Nie na zawsze pozegnanie tylko na 10 dni. :)
A szczeniaczki podobaly sie wam??

Bardzo się podobały. A na tej samej stronie był wylegujący się owczarek /chyba/ niemiecki i nawet nie otworzył oka, jak było małe trzęsienie. Dog mojego syna też się tak rozkłada...zajmuje całą kanapę, nie da się za nic zgonić.

http://www.mojpupil.pl/modules/coppermine/album/userpics/10008/normal_dog.jpg

Tak to mniej więcej wygląda.

Słowiczku, życzę Ci udanego wypoczynku i wracaj jak najszybciej.Pozdrawiam.

Honorka1949
16-08-2007, 21:08
Szczeniaki faktycznie wspaniale.Zakochalabym je.No na 10 dni pozwalami Ci odpoczac od nas , ale szybko wracaj.Odpoczywaj i baw sie dobrze!

Dzidka
16-08-2007, 21:17
http://www.mojpupil.pl/modules/coppermine/album/userpics/10008/normal_owczarek%20z%20zakazem.jpg

Pufka
16-08-2007, 21:25
Moje Drogie, już nie wiem ile razy pisałam do Was. Nie wiem gdzie je wysłałam. Krążą ale gdzie? Stronę raz mam , raz nie i nie umiem sobie poradzić. Może jutro doznam olśnienia i wszystko znajdę i sama też się odnaję.
Halina

Basia.
16-08-2007, 22:27
Moje Drogie, już nie wiem ile razy pisałam do Was. Nie wiem gdzie je wysłałam. Krążą ale gdzie? Stronę raz mam , raz nie i nie umiem sobie poradzić. Może jutro doznam olśnienia i wszystko znajdę i sama też się odnaję.
Halina
zapewniam Ciebie, że wszystko znajdziesz i sama też się odnajdziesz.

Alsko
16-08-2007, 22:37
No a gdzie ten don Dog ma złożyć swoje ciało?! Toż on ma całe kilometry łap! :-)))

BUNIA
16-08-2007, 22:44
http://img178.imageshack.us/img178/4865/zdjcie016gw9.jpg (http://imageshack.us)
Po obiadku - panna Zuzanna w cieniu hustawki ogrodowej

Alsko
16-08-2007, 22:47
A panna Zuzanna jest bardzo podobna do mojego Teufla. Może ciut większa.
No to proszę podrapać pod bródką ode mnie. Może odpowie frukaniem - bo moje koty nie mruczą. One frukają :-))

Basia.
16-08-2007, 22:56
kaukaz kiedy się pokochaliśmy miłością wielką i dozgonną 16 lat temu. Maszka .... suczka kaulaz była biała.
http://img390.imageshack.us/img390/6107/27548394qw5.jpg (http://imageshack.us)

Alsko
16-08-2007, 22:59
Małeństwo, nie powiem! Śliczna pluszowa przytulanka :-))

Honorka1949
16-08-2007, 23:00
Basiu ! Toz to cudowne psisko! Jak go nie kochac a te oczy ...cudne

Alsko
16-08-2007, 23:02
jeśli nie masz strony - a nie masz, bo sprawdzałam pod oboma nickami - sama chyba nie poradzisz. Pewnie musi zadziałać administracja.
Życzę powodzenia :)

Basia.
16-08-2007, 23:04
Małeństwo, nie powiem! Śliczna pluszowa przytulanka :-))
Jak był taki malutki juz nie pozwalal mnie dotknąć ...... kiedy się czegoś obawiał na wszelki wypadek chciał "na rączki" i ja go brałam .......... Ważył 40 kg jak miał 4 miesiące .... byliśmy na spacerze i się przestraszył kosza na smiecie ...... wskoczył mi na rączki ............ stłukłam sobie wtedy kość ogonową.
Azjaty są "kuzynami" kaukazów mają wspólnego przodka doga tybetańskiego, tak samo jak kaukazom obcina im się uszy przy samej głowie jak mają kilka dni oprócz tego obcina im się ogon. Azjaty są równie groźne ale nie są takimi furiatami jak kaukazy, obie rasy cechuje ogromna nieufność do obcych.

BUNIA
16-08-2007, 23:26
Ala z nas psiary i kociary - dobrze te zwierzatka maja z nami a my z nimi .
Alsko
panna wcale nie az tak duza tylko akurat wyciagnela sie chyba z mysla ze bedzie fotografowana.Za podrapanie dziekuje - oo jakze to uwielbia .. starucha /ma 11 lat chyba /

Malgorzata 50
17-08-2007, 00:35
Fisia co ma fisia postanowila wlasnie zdobyc sprawnosc taternika i atakuje wszystkie meble typu szafa po kolei -zawiesiła się jedna reka na oknie i darla w nieboglosy a pozniej uznala ,ze jednak jest slodkim kocim maleństwem i poszla spać w pozycji k"kicius przeslodki" ciekawe o której się obudzi......wczoraj szalenstwo rozpoczeło się tak ok .2 w nocy i nie wiem do której trwalo bo zasnęłam -ona ma ADHD -slowo daję -ale jest boska!!!!

Alsko
17-08-2007, 12:25
Basiu, cóż się dziwić, Azja to jest Azja... :-))

Małgosiu, poczekaj, aż Fisia odkryje zabawę z firankami, jeśli masz. Hi, hi, hi...
Się ciesz, że ona jak szczypiorek na wiosnę. Ja wczoraj cieszyłam się, jak kto głupi, że moja 14-letnia starucha bawi się łodyżką jakiegoś chwasta. Że się jej chce :-)

Alsko
17-08-2007, 13:31
Jakiś czas temu nakryłam Teufla na zabawie w pseudoogródku. Skrywszy pazury poklepywał po główce mysie dziecko. Wściekł się, bo mu je zabrałam. A ja się wściekłam, bo nie wiedziałam, gdzie familia tego dzidziusia. Kotów i ludzi zatrzęsienie wokół. No i pewnie nie uratowałam mysiego dziecka, bo musiałam schować je tak, żeby ta moja czarna zaraza nie widziała. Wyniosłam w kępę kwiatów poza ogrodzenie. Pewnie sobie nie poradziło.
A piszę tu o tym, bo nie mam komu opowiedzieć - zaraz by na mnie napadli, że szkodnika ratuję.
A tak wygadałam się i lepiej mi.

Malgorzata 50
17-08-2007, 13:36
szkodnik nie szkodnik ,ale zawsze dziecko -a ,może skoro Teufel poklepywal je po glowie to chcial zaadoptować ,a nie zjesć -a ty sierote za płot....

Dzidka
17-08-2007, 14:07
Alsko, nie mogę się nadziwić ile my mamy z sobą wspólnego.
Kiedyś na działce / a byłam sama/usłyszałam zatrzaskującą się pułapkę, którą mój mąż zastawił.Weszłam do domku i zobaczyłam małą śliczną myszkę, która patrzyła na mnie swoimi okrąglutkimi oczkami i cicho piszczała. Mimo, że zawsze się bałam myszy /jak przeważnie każda kobieta/ podeszłam i pokonując nieopisany strach i cała się trzęsąc, uwolniłam ją. Odetchnęłam bo była cała i żywa...pułapkę na myszy wyrzuciłam.

........http://lifeandtaxes.bblog.pl/i/blog/users/614/files/Image/myszka.jpg

Sunshine
17-08-2007, 15:06
Zrobiłabym tak samo jak Ala i Zdzisia,świetne z Was Dziewczyny........

Alsko
17-08-2007, 15:20
żadne takie! Nikogo by nie adoptował, bo to zazdrosne bydlątko jest. Taki Otello w kociej skórze. Nawet o to, czego sam nie lubi. Typowy facet...

Ale mi ulżyło, że nie ja jedna!!!

Alsko
17-08-2007, 15:25
Dzidko, też bym tak...
Ale z myszami są kłopoty. Wlazły do mego syna na 3 piętro. Kazałam mu polubić i karmić. A one w podzięce przegryzły mu przewody i rurki w zmywarce. Miał potop, a ja wysłuchałam, na co moje rady się zdają... :-)))

Basia.
21-08-2007, 22:09
Usiłowałam panienkę sfotografować ale przemieszczała się tam i z powrotem i nie chciała pozować smarkula ........ wyszło to co wyszło. W realu koteczka jest śliczna i pięknie utrzymana...... zdjęcie nie oddaje w pełni jej urody.
http://img255.imageshack.us/img255/959/dsc00037ji4.jpg (http://imageshack.us)

Kundzia
23-08-2007, 09:51
Właśnie doczytałam się w kalendarzy,że Tusio kończy 13 lat,więc na tym wątku składam dla niego i jego Pani jeszcze długich wspólnych lat przeżycia w harmonii.

jolita
23-08-2007, 10:00
Dziękujemy...........5453

Dzidka
23-08-2007, 14:40
Jolito, Tusio to już starszy pan, ale może jeszcze obejrzy się za piękną kotką.
Ciebie i Tusia pozdrawiam ciepło

.....http://www.koty.neostrada.pl/zmaine/IMG_4372.jpg

Alsko
23-08-2007, 15:57
ta srebrna pięknośc to w Twoim domu mieszka czy kradziona z Sieci?
Aż się ręka sama wyciąga do pogłaskania :D

BUNIA
23-08-2007, 16:12
Moje domowqe zoo gdzis zniknelo - pewnie zaszylo sie w glebokim cieniu dzrzew w ogrodzie.
Nawet obiad na ktory prawie z dokladnoscia zegarka - Zuza przybywa zostal przeoczony.A wszystko przez ogromny gorac i duchote.
Szkoda ze koty nie moga zazywac kapieli jak psy - ciekawe ze stronia od wody.
W domu znalazlam tylko pajaka zaciekle "pracujacego" i jego obiad zlowiony w cieniutka pajeczynke.
Zaraz to zoo musze przeniesc na swieze powietrze.
Tusia podrap pod brodka odemnie i od Zuzanny - leciwej kociej damy.
http://img410.imageshack.us/img410/9163/kotb2zuzkaxs8.jpg (http://imageshack.us)

ammi1952
23-08-2007, 16:28
Dla Teo - sia na urodziny
http://img403.imageshack.us/img403/254/33nc7.gif (http://imageshack.us)

Honorka1949
23-08-2007, 18:15
Wprawdzie skladalam juz zyczenia Tusiowi , ale czynie to raz jeszcze / to wlasciwy watek/. Niech mu sie snia same tluste myszy.

http://img515.imageshack.us/img515/3310/myszzseremxo0.gif (http://imageshack.us)

Alsko
23-08-2007, 18:39
to prawda, koty nie lubią kąpieli. Ale moja Mańka wkłada łapę aż po łokieć do pełnej wanny, żeby złapać mnie za paluch "nożny". :D
Teraz rzadziej, bo ja raczej pod prysznicem

Lila
23-08-2007, 18:42
Mam pytanie do Alusi...

Gdzie Mańka ma kolano i czy seksowne jest ono ?

Alsko
23-08-2007, 18:47
Kurczę blade! A kolanka ma dwa, a jakże - moje. Już nie seksowne. Ale wygodne. Całe porysowane "rozrabianiem ciasta". A do obciecia jej pazurów jednej ręki mi brak.

Honorka1949
23-08-2007, 19:03
Jolitko coby ten Twoj kotek tak jutro nie wygladal po imprezie

http://aasieczek.wrzuta.pl/film/3yaVLOPXsw/po_calonocnej_imprezie

jolita
23-08-2007, 19:23
Tusio jest tak apodyktyczny (po kim?), że nie dopuści do takiego zmęczenia....

FeliksG
26-08-2007, 20:40
Ładny był maj, tego roku, 10 lat temu. To czas pojawienia się Krawacika. Przyszedł, na świat w towarzystwie trójki innych kotów. Był drugi, w miocie i to, chyba, miało wpływ na jego usposobienie. Od początku był nieco ospały, spóźniał się do „cyca” – dawał się odepchnąć a kotka rzadziej się nim zajmowała. Miał jednak w sobie iskrę drapieżnika. Kiedy, kotka przyniosła do gniazda, młode, jeszcze nieopierzone wróble, to nasz niezdara, jako pierwszy, chwycił jednego i natychmiast go pożarł. Kocica, która wydała go na świat, była szaro-bura a kocięta, jak jeden, były czarne, tylko jeden miał, podłużną białą plamę pod brodą i dlatego, nazwaliśmy go Krawacik.
Decyzja o pozostawieniu Krawacika jako następcy „na gospodarstwie” okazała się intuicyjna bowiem kotka, która go wydała na świat, odeszła z tego świata w listopadzie. Gospodarstwem naszych kotów / kolejnych / jest dom z ogrodem, garaż oraz zabudowania gospodarcze. To jest terytorium – obszar do którego są przywiązane, którego strzegą przed szkodnikami, najczęściej gryzoniami i którego bronią, często krwawo, przed obcymi.
Sprostanie takim zadaniom i obowiązkom wymaga odpowiedniego przygotowania a szczególnie, kondycji. Urodzony w maju, osierocony w listopadzie, nie mógł Krawacik być samodzielny w nadchodzącej zimie. Spędził ją w domu, razem z nami co zaowocowało silną więzią. Wnętrze domu zaakceptował – włączył do swego gospodarstwa i choć wolał przebywać na wolnym powietrzu, to wpadał czasem na drzemkę. Byliśmy pełni obaw, że taki samodzielny, pół dziki kot, da nam się we znaki przez tę zimę spędzoną razem z nami. Krawacik, bardzo szybko, nauczył się korzystać z kuwety z piaskiem a w sposobie bycia stał się potulnym, przymilnym stworzeniem – nic z drapieżnika. Upatrzył sobie moje kolana na miejsce do spania i mógł tak godzinami leżeć, cały czas pomrukując z zadowolenia. Prawdopodobnie, zostałem zaakceptowany i w jego, kciej niezależności stanowię odskocznię , ratunek i pocieszenie. Dosyć często bywa tak, że przychodzi do mnie, nieraz z miauczeniem, aby go pogłaskać i zdowala się jednym – dwoma dotknięciami. Sadzę, że takie gesty są mu potrzebne dla potwierdzenia poczucia bezpieczeństwa a nie dla pieszczoty.
Z nadejście cieplejszych dni wiosennych odezwała się natura samodzielnego, niezależnego łowcy i Krawacik opuścił bezpieczny dom. Bardzo szybko nastąpiło zderzenie z realiami samodzielnego życia i dbania o swoje sprawy.
W sąsiedztwie, naszego domu, jest sporo podobnych tzn. mających koty, które „odwiedzają” sąsiadów i nie zawsze w zamiarach pokojowych. Pierwsze takie spotkanie wykazało, że nasz Krawacik nie należy do odważnych i bez mojej pomocy marnie by z tego spotkania, wyszedł. Szybko zrozumiał, że zamiast podejmować nierówną walkę, korzystniej jest zawołać mnie na pomoc. Nie przynosiło mu to chluby ale swój prestiż ratował, popisową wręcz, umiejętnością łapania wróbli. Tak się w ty procederze zapamiętał, że zapolował na szpaka i... nieźle oberwał. Mimo bojaźliwego usposobienia, Krawacik, też wyprawiał się poza swoje gospodarstwo i jako dobry gospodarz, co zdobył to przynosił do domu. Pewnego dnia, w dowód wdzięczności za karmienie go, przyniósł, żonie, młodego szczura i położył na podłodze w kuchni.
Z upływem lat, Krawacik stawał się coraz odważniejszy i obecnie prowadzi prawdziwe kocie życie. Po kolacji, na którą przychodzi regularnie, znika aby buszować po okolicy. Efektem, takiego prowadzenia się, są liczne obrażenia cielesne. A to naderwane ucho, a to wyrwana sierść wraz z kawałkiem skóry lub pogryziona – krwawiąca łapa. Jest w swoim żywiole i mimo swoich lat, jest niezwykle sprawny fizycznie. Jego polowania na wróble ta majstersztyk przebiegłości i sprytu. W br. naliczyłem 8 udanych polowań. Wróble są jego przysmakiem bo pożera je niemal w całości, pozostawia tylko największe pióra i to od tych starszych ptaków. Inaczej jest z gryzoniami. Wyspecjalizował się włapaniu młodych szczurów i mimo, że poluje na nie w dość odległym rejonie to zawsze przynosi zdobycz do domu, tzn. porzuca gdzieś w ogrodzie. Od maja do września mam dodatkowe zadanie – patrolowanie ogrodu i zakopywanie, tych zdobyczy ponieważ on je tylko unicestwia – nie smakują mu. Kapryś nik z niego ogromny bowiem nie weźmie do pyska niczego poza surowym mięsem. Dziwny to kot, co mleka nie lubi.
Absolutne panowanie Krawacika w naszym domu, dobiega końca. Latem ub. roku podrzucono nam, przez płot, małego kociaka. Brzydkie, wychudzone, wystraszone i piszczące było toto. Łaciate futerko w pięciu kolorach i do tego brudne. W wyniku krótkiej narady rodzinnej zapadła decyzja; zachowamy i odchowamy jako następcę Krawacika – o ile on to zaakceptuje.
Maleństwo, okazało się kotką i zostało nazwane, Nunia. Po nakarmieniu i wyspaniu się w ciepłym legowisku, szybko nabierało wigoru, stało się ruchliwe co nie umknęło uwadze Krawacika ale on wyraźnie olał, takie coś. Po wizycie u weterynarza zdecydowano o zbliżeniu – zapoznaniu Krawacika i Nuni. Odbyło się wszystko krótko: Nunia podbiegła, Krawacik pacnął łapą / ale bez pazurów /
i Nunia już wiedziała, że ma trzymać dystans. Brak agresji uznaliśmy za dobry omen. Mimo zapewnień weterynarza, że Nunia jest za młoda i po pierwszej rui nie będzie kotna, to w maju br. okociła się. Były 4 kocięta i wezwany weterynarz stwierdził, że może ona wykarmić tylko jeno kocię. W poczuciu solidności zawodowej zabrał trójkę kociąt a nam, domowa gromadka wzrosła do trzech sztuk. To najmłodsze kocię znalazło już chętnych do przygarnięcia ale, niestety, pójdzie do bloków a to, wg mnie, nie jest odpowiednie miejsce dla kota.
Znam przypadek kiedy kot, trzymany w mieszkaniu, skoczył z 4 piętra aby być wolnym.
Opisując historię i egzystencję Krawacika chcę uwypuklić relacje człowiek – zwierzę w której jest koegzystencja i wzajemne korzyści bez stanów emocjonalnych – uczuciowych, które wprowadzone do tych relacji, przynoszą więcej szkody niż dobrego, zwłaszcza dla zwierząt.

Alsko
26-08-2007, 20:57
przeczytałam z zainteresowaniem, chociaż dziś dziwnie bolą mnie oczy. Piękny opis i jasno wyłożone stanowisko w tej kwestii. :D Mam trochę inne, ale to teraz nieważne.

Chodzi mi o zdobycze Krawacika.
Moje koty mieszkają w bloku na cichym osiedlu, mają mini-ogródek i wychodzą - mieszkam na parterze. I pozbawiłam je możliwości polowania. Nie stać mnie na czip wydający ultradzwięki słyszalne dla ptaków, więc noszą malutkie dzwoneczki na obróżkach. Nie mogłam patrzeć na ich biedne ofiary - to raz. A po drugie - w Wlk. Brytanii jest to wymóg stawiany właścicielom kotów. Wzięłam Brytyjczyków za wzór.
Bo zwykle mordują ptaki śpiewające.
Pewnie powiesz, że ograniczam drapieżnika - trudno, ptaki też lubię :)

Wilhelmina
26-08-2007, 21:11
Każdy ma prawo żyć i widzieć świat po swojemu. Twój świat jest inny Feliksie, niż mój, choćby dlatego, że ja też mieszkam w więzieniu, czyli w bloku. Twój kot ma wolność, mój musi żyć tak jak ja. Czyżby to znaczyło, że nie mam prawa mieć kota o którego dbam i którego (a jednak) kocham?
Mój kot, nie zna innego życia. Jest szczęśliwy tutaj. Na wolności zginąłby tragicznie. Nie miej za złe ludziom, że rozpieszczają i kochają zwierzęta. Dobrze, że umieją i mają kogo kochać.
I jeszcze tak na marginesie; koty dorosłe nie powinny pić mleka. Twój kot jest mądry. Wie co robi. A koty z reguły nie uciekają od właścicieli. One wypadają przez niezabezpieczone okna, ale są zbyt mądre i wygodne, aby uciekać. Jeśli wychodza to i tak wracają do domu. Jak Twój Krawacik.

Alsko
26-08-2007, 21:19
nie zgadzam się w sprawie mleka. Powinny, ale nie tolerują laktozy. Mleko bez mogą i powinny pić. To mówi doświadczona kociara i weterynarze. :)

Wilhelmina
26-08-2007, 21:46
Alusiu, napewno masz rację.
Ja wyczytałam we wszystkich kocich portalach, że koty na wolności, czyli dzikie, czyli żyjące w warunkach naturalnych, nie piją mleka, ponieważ go nie mają. Kocia matka karmi do czasu, a potem same nie umieją udoić (hi hi hi) krówki. Dotyczy to także dużych kotów takich jak tygrysy, lwy, żbiki, rysie. Mleko jest wymysłem człowieka, a kot poprostu pije, jak nie ma wyboru. I przyzwyczaja się. Weterynarze, jeśli ktoś bardzo chce, polecają mleko bez laktozy, np sojowe.
Tylko Alusiu, nie wszczynajmy siódmej światowej wojny. Ja nie kociara, ja mam więcej takie wyczytane wiadomości na fachowych forach i łopatologię mojego weterynarza.

Alsko
26-08-2007, 21:51
A kto wszczyna? Wilhelminko, ani mi w głowie nie postało.
Jeśli tak to odebrałaś - przepraszam!!!

Wilhelmina
26-08-2007, 22:03
Alusiu, mowy nie ma. Nic nie odebrałam. Ja się tylko boję, żebyś Ty nie odebrała.
Ale heca, nie? Chodżmy lepiej na jakiegoś drinka.

Alsko
26-08-2007, 22:05
Ale na małego! Bo już za długo siedzę przy kompie i znowu będzie draka z lekarzem :-))

Malgorzata 50
26-08-2007, 22:07
Feliksie trafiłes w samo sedno moich watpliwosci -rozmawaialam tez już o tym z Basią .Dostalam od niej jak wiecie Fisie mojego kota z ADHD i ostatnio co raz czesciej nachodzi mnie mysl taka -czy ja mam prawo wiezic te koteczke w domu .Co sie stanie z wesola ,dzielna kotka za parę miesiecy kiedy dorosnie i nie bedzie znała uganiania sie po trawie ,polowania na rozne takie ,ganiania za mucha i motylem a przede wszystkim ..innych kotow .Bedzie myslala ,że jest jedynym kotem na swiecie a ja i mnie podobne istoty drugim gatunkiem istniejacym w ograniczonym,znanym jej swiecie zamykajacym się w 40 m2 mojego mieszkania .Fisia uwielbia siedzieć na oknie i wie że istnieje cos ciekawego na zewnatrz ...a z drugiej strony ...na tym swiecie zewnetrzmnym sa psy które moga ja pożreć ,glupi ludzie którzy moga zrobić jej krzywdę ,zarazki chorob ,ktorych jej organizm może nie zwalczyc ,trutki na gryzonie ,smietnik ,drzewa na ktore przestraszona ,może sie wdrapac i nie moc zejść .Wiem o tym ale korci mnie zeby nauczyc ja wychodzić (mieszkam na parterze) i wracać -mogę zainstalowac jej drabinke .Naprawde posiadanie zwierzaka w warunkach sztucznych i dla niego nienaturalnych jest strasznie stresujace .Mialam zawsze psy -ale z nimi sprawa jest prosta -wychodza na spacery ,mają kumpli i wrogow zabiera się je "w plener" gdzie moga się wybiegać a co z blokowym kotkiem -nie oddam jej nikomu ale chcialabym nie dominowac tak zupelnie jej kociej natury

Alsko
26-08-2007, 22:12
mieszkasz na parterze, a co masz za oknem?
Uliczkę osiedlową, blisko ulicę prawdziwą, ogródeczek, no co?

Malgorzata 50
26-08-2007, 22:13
Trawnik ale po drugiej stronie podwórko i niedaleko uliczke ta fiska jest strasznie szybkim kotem

bogda
26-08-2007, 22:15
Małgoś...koty też prowadzają na smyczy, chociaż to nie jest rozwiązanie, ale skoro mieszkasz na parterze to możesz spróbować. Przebywanie kota tylko w domu nie jest dla niego stresujące, jeżeli od małego zna tylko takie warunki, przyzwyczaja się i jest mu dobrze, weż np. dzikie zwierzęta, jeżeli od małego wychowywane są przez człowiekato nie chcą wracać na wolność, chyba że są maltretowane czy tresowane...ale to inna bajka i Twojego kota nie dotyczy...

Wilhelmina
26-08-2007, 22:18
Wiesz...Małgosiu....Ja mam koleżankę, która straciła przez ludzi 3 wychodzące koty. Tego co ma, nazywa się Borys, syn zastrzegł, że nie pozwolin zmarnować. Syn ma 17 lat i Borysek jest jego kotem. Założyli zabezpieczenia. Każdy ma prawo wybrać własną drogę. Jesteś mądrą dziewczynką, wybierzesz to co wg Ciebie słuszne.

Alsko
26-08-2007, 22:28
Ja powiem, co ja zrobiłam.
Mam ogródek mini mini ogrodzony żywopłotem (wyłażą, mają sposoby). Uliczka osiedlowa, daleko od głównej, ale samochód na samochodzie. Dom długi ma 8 klatek. Vis a vis też. Plac zabaw daleko.
Nie mam balkonu, mam >kurzą grzędę< dla kotów. Kiedy uczyłam je wychodzić mieszkała ze mną mama i Pawik, więc można było tę naukę nadzorować. Ale i tak mama latała trzymając się za serce za 6-tygoniową wariatką z łapą w gipsie po drzewach, bo nas nie było.
Zawsze była zasada: w nocy koty są w domu. Znają godzinę policyjna. Jeśli wychodzimy na dłużej tez. Pełno jest niebezpieczeństw. I tak nie upilnowałam i złamali kotu miednicę.
Nastaw się na rozrywki, ale warto. Jedna uwaga: jeśli zdecydujesz pokazać jej świat - przepadło, nie zabierzesz jej
Uff
Reszta informacji ewentualnych jutro :D

Alsko
26-08-2007, 22:38
Wyobraz sobie taką sutuacje: za 1/2 godziny idziesz zarabiać na masło do chlebka. Kot wybył i udaje głuchego. Spieszysz się, ale wiesz że wrócisz za kilka godzin. Nooo?
O tym też pomyśl, zanim podejmiesz decyzję

Malgorzata 50
26-08-2007, 22:54
Przemyśle to sobie starannie dziekuję wam doswiadczone kociary-A Fisce nie dam krzywdy zrobic -po moim trupie!!!!

Alsko
27-08-2007, 07:44
Możesz sobie zaklinać świat okrzykiem "Nie dam zrobić krzywdy".
Wszędzie się znajdą, niestety, bestie zbydlęcone. Jakmiś niewidocznymi ścieżkami toto łazi - tylko efekty widać. Zrobiliśmy porządek z sadystycznymi smarkaczami mając do pomocy >wszystkich świętych< zainteresowanych tą sprawą. A i tak pół emerytury kiedyś wydałam na odławianie pokaleczonych lub otrutych karmionych przez nas zwierząt i przewożenie do lecznicy. To już nie na moje siły i nerwy.

Nika
27-08-2007, 07:48
Małgosiu,moja koleżanka ma kocurkę od 12 lat.Nigdy jej nie wypuszczała ani nie wyprowadzała i Magda/kiciuś/przyzwyczaiła sie do tego.Jest po prostu kotem domowym w 100%.

Basia.
27-08-2007, 10:08
nie powiedziałaś jeszcze dziewczynom, że Fiśka miała kontakt z psami /moimi i Szajbą/ i może w związku z tym nie zdawać sobie sprawy z zagrożenia jakie na nią czycha kiedy pójdzie w Polskę. Kiedy mieszkałam w Radziejowicach popełniłam przez swoja głupotę niewybaczalny grzech, wychowywałam kociaka w mieszkaniu razem z psami...... cieszyłam się kiedy polował na kaukazy i bullterrierkę, to było bardzo fajne jak na nie polował a potem "robił za tygrysa" i łapał biedaków za gardło /one wtedy leżały na plecach i pozwalały mu na takie polowania/. Kotek miał 9 miesięcy, wychodził sobie z domu i wracał ......... pewnego dnia odwiedził posesję sąsiadów, oni mieli 2 psy i biedny kot wychowany z psami nie przewidział /bo niby skąd miał przecież głupią pańcię/ niebezpieczeństwa, został natychmiast przez te psy zabity. Właściciel psów podrzucił mi jego zwłoki pod ogrodzenie, o sadystycznych pomysłach dzieciaków i dorosłych nie będe pisała .......... o tym wszyscy wiemy, decyzja należy do Ciebie Małgosiu. Nie powiedziałam jeszcze, że moja "kartoteka" dotycząca leczenia kotów w lecznicy jest bardzo "bogata", tutaj nie chodzi tylko o choroby takie jak koci katar ale również o okaleczenia przez inne zwierzęta i przedewszystkim ludzi .......... bo człowiek to brzmi dumnie.

Alsko
27-08-2007, 14:54
Przed psem i innym kotem może się uchronić mając doświadczenie , przed człowiekiem dużo trudniej.

szekla
27-08-2007, 16:06
Po lekturze całego tematu nie dam rady dalej czytać cokolwiek.Całe życie były z nami psiaki i inne zwierzaki,a od kilku miesięcy jesteśmy sami ,nasza 13-stoletnia Yapcia (owczarek niemiecki) po ciężkiej chorobie odeszła.Chyba już za późno na kolejnego zwierzaka,no chyba ,że los tak sprawi.

Honorka1949
27-08-2007, 16:17
Szeklo ja tez tak mowilam i los sprawil ze mam polroczna kundlice Majke. Broi za trzech brytanow.Jest kochana i ciesze sie ze jest z nami.

http://img444.imageshack.us/img444/8371/pieskimigajace4sztpj7.gif (http://imageshack.us)

Malgorzata 50
27-08-2007, 16:17
Chyba jednak Fisia zostanie kotem domowym - poczytalam Was ,poczytalam innych -pogadalam z Basią i innymi wytrawnymi zwierzolubami i chyba jednak za duzo na tego kota czycha w pobliżu...moje watpliwosci mają taki bardziej ogólnofilozoficzny charakter...

margo
30-08-2007, 01:46
sorki za troche balaganu bo nie wiedzialam gdzie umiescic ppeska z {żabkami} ale ten wątek wydawal mi się odpowiedni-niby należa do plazów ale też są zwierzętami , które zresztą już wyginęły ,od dawna już nie słyszałam rechotu żab nad stawami czy rzeką.....Link do pliku: http://voila.pl/ev1jk/?1

Dzidka
30-08-2007, 07:21
Kotek, który mnie zachwycił

.......http://www.funner.gut.pl/components/com_photo/img_pictures/zwierzaki1_20060511_1713209895.jpg

Alsko
30-08-2007, 07:59
to chyba fiśnięta Fisia Małgosi!!!
To teraz wiem, dlaczego jest nadpobudliwa :D Ile pędzli, tylu chłopaków? A Małośka mówiła, że mieszkanko niewielkie :D

Lila
30-08-2007, 09:32
Do tej pory sama nie wiedziałam czemu...
Teraz już wiem..:D
Feliksie,prędzej bym spodziewała się iż zakocha się we mnie Brad Pitt,niż ujrzę Ciebie na takim wątku...
I ty masz racjonalny stosunek...hi...a tyle ciepła w Twojej opowieści o Krawaciku..
Koteczkę musisz sterylizować,lub Proverę 5 mg raz w tygodniu.Nie trzeba rozmnażać kotów ,na nieznany los.

Małgoś ,kot w domu..
Żadna to krzywda dla niego,bo przystosowuje się do człowieka jak żadne inne zwierzę..
Ja mam kalekę bez jednej nożki i on nigdy nie wyjdzie,choć jest parter i las.Ale jego poprzednik -10lat temu,wyszedł na dróżkę i specjalnie został rozjechany motorem.Bo kaleka.

Moje koty wychodzą,ale tylko w pobliże,bo są kastratami.Wychodzą tylko w dzień i nie polują na ptaki,bo im się nie chce przy psach uprawiać tego procederu..
A młodego szczura ,wczoraj miałam złożonego w darze u stóp moich.:D Żaden szanujący się kot nie zje szczura.Tym bardziej jest zajadły w polowaniu,bo to największy wróg kocich maluchów.Tam gdzie jest kot,szczur nigdy nie założy gniazda..

No i oczym to ja piszę ?
Acha,Małgosiu ..śmiało w domu,tylko sterylizacja.ADHD minie ,jak kotka skończy rok.Jeszcze zatęsknisz za jej zabawami...:D

Alsko
30-08-2007, 13:55
zastrzeżenia, a właściwie do skutków ubocznych.

A do ADHD jeszcze Małgosia zatęskni. Jak ja. Kiedy moje kory się bawią - mam dobry dzień, bo wiem, że nic im nie dolega. Żadne ucho, żadne brzucho, żaden wiek starczy :D

Malgorzata 50
30-08-2007, 19:07
Ja bardzo lubie jak ona się bawi mniej kiedy usiluje o 6 rano odgryzc mi reke prawa lub lewa ew inna wystajaca spod puierzyny czesć ciała .

Alsko
30-08-2007, 19:12
To nie wystawiaj!
A nie wpadła jeszcze na pomysł zasadzek na Ciebie? Można zawału dostać, jak z nienacka wyskoczy futrzany pocisk albo za nogi ucapi. hahaha!

Honorka1949
30-08-2007, 19:16
Moja Majucha tez broi za trzech. Poprzednia sunia byla spokojnym psem. A to to jest male diablatko. Tez skubie nas po wszystkich wystajacych czesciach ciala spod koldry i to czasem nawet przed 6 rano,Poczatkowo spala w kojcu , ale juz sie jej znudzilo i wprowadzila sie do naszego lozka i wpycha sie na poduszke jakby byla jej.!

inka-ni
30-08-2007, 19:20
Honorko uważaj-ona jest zazdrosna o Twoją polówkę.Może dojść do awantury

Alsko
30-08-2007, 19:23
Biedna, pewnie nie dostała własnej poduszki.
A moja Pelaśka miała w koszyku własną kordełkę, psiworek taki. A i tak wolała z nami spać. A dzieci poszła powijać do Pawła :D

Honorka1949
30-08-2007, 19:38
Alez moja Majcia ma tez w kojcu swoja poduszke i kolderke! Ale lepsza jest pancia - bo zdecydowanie wybrala sobie pana.Ja jestem od dawania papu a wszystkie zaszczyty daje panu.Wredna!!!

Alsko
30-08-2007, 19:42
No to rosnie Ci rywalka we własnym domu :D

Honorka1949
30-08-2007, 19:47
Nie martw sie Alu pokazalam gdzie jej miejsce w rzedzie!!!

tar-ninka
30-08-2007, 19:59
sorki za troche balaganu bo nie wiedzialam gdzie umiescic ppeska z {żabkami} ale ten wątek wydawal mi się odpowiedni-niby należa do plazów ale też są zwierzętami , które zresztą już wyginęły ,od dawna już nie słyszałam rechotu żab nad stawami czy rzeką.....Link do pliku: http://voila.pl/ev1jk/?1
Malgosiu nie martw się o balagan ,to jest watek o naszych ulubiencach ,wiec moga byc i żabki .dziekuje .

Dzidka
31-08-2007, 09:33
http://bloguj.ovh.org/grafika/psy.jpg

Honorka1949
31-08-2007, 10:24
http://img213.imageshack.us/img213/9899/piesikotprzyjacieleso3.jpg (http://imageshack.us)

Dzidka
31-08-2007, 10:33
Honorko, jakie śliczne to zdjęcie!

jolita
31-08-2007, 10:35
~~~~~~~~~~~~http://img381.imageshack.us/img381/1303/2fek7.jpg (http://imageshack.us)

Dzidka
31-08-2007, 10:50
Jolito, wszystkie są piękne oprócz tego "podejrzliwego".Jak to w życiu.

ammi1952
31-08-2007, 12:06
Szpieg jest słodki hihihi ale ja jesli mam być szczera to najchętniej przygarnełabym tego w czarnym ubranku wklejonego pzrez Dzidkę . Wszak jamniorki to moja miłośc - te kudłate piękności też warte grzechu

Kundzia
31-08-2007, 17:02
A ja nie mogę patrzeć jak moja psina przygarnięta dwa miesiące się męczy.Niby zaakceptowała nowy dom,niby jest wszystko w porządku,nawet guzy poznikały,ale...Często nie da się nawet pogłaskać,siedzi i warczy,najbardziej bolesne jest to,że często siada przy bramce i rozpaczliwie wyje.Ona dalej czeka na swoich byłych właścicieli.Leci witać każdy nadjeżdżający samochód i wraca rozczarowana.Mimo że dobrze je i wszystko,chudnie coraz bardziej.Są chwile gdy zapomina i bawi się wesoło ,ale jednak tęskni.Już nie wiem co robić.

Basia.
31-08-2007, 17:38
Co się dzieje? Tym, że tęskni nie przejmuj się to minie. Zaniepokoiłam się tymi guzami, Pusia jest chora?

Kundzia
31-08-2007, 18:01
Co się dzieje? Tym, że tęskni nie przejmuj się to minie. Zaniepokoiłam się tymi guzami, Pusia jest chora?
Na kręgosłupe mw dolnej części pojawiły się guzy,mogą to być po pobiciach lub/oby nie/nowotworowa choroba kości.Jeszcze niejednoznacznie wydano diagnozę.Narazie guzy poznikały ale bolesniść miejsc została,,może to być"pamieć" jak określił weterynarz.Najpokojniejsza jest,gdy jestem w domu,tylko mnie nie atakuje i tylko mnie gdy ją dotykam nie próbuje ugryść.Natomiast spacer to tylko ze starzą córką.Musieliśmy jej kupić szelki,bo tylko w nich da się z nią wyjść na spacer.Na obroży to się dusiła,nie idzie jej utrzymać,jak zobaczy duże psy,atakuje bez opamiętania.Wogóle atakuje wszystkie psy.

Basia.
31-08-2007, 18:07
bardzo często atakują inne psy a szczególnie duże psy, znam to z autopsji Figa atakuje psy większe od niej. Jakie badania miała robione Pusia? Skąd podejrzenie nowotworu kości, na jakiej podstawie lekarz postawil diagnozę?

FeliksG
31-08-2007, 18:15
Do tej pory sama nie wiedziałam czemu...
Teraz już wiem..:D
Feliksie,prędzej bym spodziewała się iż zakocha się we mnie Brad Pitt,niż ujrzę Ciebie na takim wątku...
I ty masz racjonalny stosunek...hi...a tyle ciepła w Twojej opowieści o Krawaciku..
Koteczkę musisz sterylizować,lub Proverę 5 mg raz w tygodniu.Nie trzeba rozmnażać kotów ,na nieznany los.

kocich maluchów.Tam gdzie jest kot,szczur nigdy nie założy gniazda..

No i oczym to ja piszę ?
Acha,Małgosiu ..śmiało w domu,tylko sterylizacja.ADHD minie ,jak kotka skończy rok.Jeszcze zatęsknisz za jej zabawami...:D
To jest niedopuszczalna insynuacja, tam nie ma żadnego ciepła, tam są suche fakty i wyrafinowane wykorzystywanie zwierząt dla kaprysu i spełnienia zachcianek.
PS. Kotka wysterylizowana a podany specyfik przyda się bowiem to najmłodsze kcię, które miało iść do bloków, zostaje a nie chcemy już przychówku.
Pozdrawiam

bogda
02-09-2007, 19:07
Margo...ja widzę tylko kawałek psa i kocie ucho...???

margo
02-09-2007, 19:09
URL=http://imageshack.us]http://img509.imageshack.us/img509/9362/img0402fc4.jpg[/URL]----http://img48.imageshack.us/img48/470/img0451pw2.jpg (http://imageshack.us)-moja psina kaja 15 sto latka i kocur wojtek przeniedobry.....

en_vogue
02-09-2007, 19:10
Lubię zwierzęta i z przyjemnością oglądam waszych pupili.
Sama tez mam pieska,to już stateczna dama, ma 9 lat.
To nie sznaucer, to bouvier des flandres.
http://img509.imageshack.us/img509/1453/florciazima2005gs7.jpg (http://imageshack.us)
[

bogda
02-09-2007, 19:13
Terz widzę dobrze....powiem Ci Margo że ten kot wygląda na rozrabiakę i chyba jest niepokorny....śliczny zegar...

bogda
02-09-2007, 19:14
En_vogue...tego psa chyba trzeba się bać...

Nika
02-09-2007, 19:22
Zegar naprawdę piekny! A po kocie od razu widac -kto zacz!

margo
02-09-2007, 20:35
kot faktycznie ancymonek [a kajusi nie ma sie co bac to najspokojniejsza sunia nikomu nie wadzi i do wszystkich jest ufna czasem sie jej nie podobaja okoliczne pieski no to pokaze czasem zabki ,a przed Wojtkiem ucieka bo jej dokucza..Link do pliku: http://voila.pl/gyqxo/?1--Link do pliku: http://voila.pl/8oxot/?1

margo
02-09-2007, 20:39
a tu juz jest pokorniejszy--URL=http://imageshack.us]http://img404.imageshack.us/img404/5571/img0379dh2.jpg[/URL]

chickita
02-09-2007, 21:23
5998
Chciałam przedstawić Flipera. Kotek jest z nami 2 tygodnie. Ktoś go wyrzucił bo na 100% to zwierzak wychowany w domu i z dziećmi. Rozchorowało się biedactwo i Pani w lecznicy powiedziała, ze to dziewczynka ale, ze na imię reaguję to zostało Fliper, ma ok. 4 miesięcy. Slodycz wielka. Na zdjęciu po zabawie, zmęczona. Arystokratka, zachowuję się z gracja i godnością, byle czego nie jada tylko karmy dla wybrednych. Bardzo się cieszę, że z nami jest bo łagodzi obyczaje. :)

bogda
02-09-2007, 21:25
Widać, że z tego kociaka panisko...no i chyba charakterek też ma odpowiedni...:)

chickita
02-09-2007, 21:37
Faktycznie, charakterna sztuka. Poczucie humoru ma niesamowite. Wie już, ze w balkonowym to szyba a i tak sie rozpedza, wali głową a potem zamroczona sie dziwi, że się pas startowy skończył. Pocieszna taka. Radości dostarcza moc. Mąż o kota zadrosny sie robi bo pretensje ma, ze go ciągle głaszcze (znaczy się kota). Tylko, ze on tak superancko mruczy potem. To co ja mam zarządać żeby mąż też mruczał bo mi się podoba? A jak to jego mruczenie mi do gustu nie przypadnie to jak go wyłączyć?

bogda
02-09-2007, 21:40
To faktycznie masz wesoło...tylko się nie zdziw jak mąż zacznie mruczeć upominając się o pieszczoty...

chickita
02-09-2007, 22:15
Nie zdziwię się. Tylko jeden feler. On (znaczy mąż) taki kosmaty nie jest jak kocica.:mad: Damy radę, coś wymyślę. Kocica dalej mi mruczy i siedzi na kolanach, mam nadzieję, ze mąż na to nie wpadnie bo wtedy to mi sie te kolana w dwie strony zginać będą.:D

Dzidka
03-09-2007, 08:17
Chickitko, gratuluję poczucia humoru...bardzo lubię czytać Twoje posty.Mimo chwilowych /tak myślę/ kłopotów przebija z nich ciepło i optymizm. Trzymaj tak dalej. Twoja kotka jest przemiła. Dla towarzystwa podrzucam towarzysza zabaw

http://img512.imageshack.us/img512/3032/kotek17splh7.jpg

Alsko
03-09-2007, 11:48
Twoja kotka mruczy? Bo moje frukają.
Pogłaszcz męża, jeśli zacznie mruczeć, to znaczy, że Twój kot fruka. I wszystko będzie jasne: znaczy - mąż kotek niekosmaty, a Fliperka kosmata kociczka. :D

Nika
03-09-2007, 13:27
proponuję przygarnąć drugiego kotka dla męża i wszystko będzie ok.

Pani Slowikowa
03-09-2007, 14:10
dla pieska
http://it.youtube.com/watch?v=7jkan9LD0-U&NR=1

iwo1111
03-09-2007, 14:27
dla pieska
http://it.youtube.com/watch?v=7jkan9LD0-U&NR=1
Boska jest ta zabawa zwierzątek:D
Dzięki wielkie, od razu mi się humor poprawił, bo i piosenka świetna:D Pozdrówka:D
http://img525.imageshack.us/img525/3617/liniasercaqq1.gif (http://imageshack.us)

Anielka
03-09-2007, 15:45
Dziękuje serdecznie Pani Słowikowo,pokaz bardzo udany,a ja przy okazji gimnastyke brzucha zaliczylam.Serdecznie pozdrawiam.6021

an_inna
03-09-2007, 17:00
Słowikowo! Ubawiłam się setnie, a już myślałam,że nic nie pokona mojego bolącego kościotrupa:D:D:D

ammi1952
03-09-2007, 17:18
hahaha dobre Słowikowo hihihihi psisko oaza spokoju hihihi

Dzidka
03-09-2007, 17:58
http://pcsystem.webd.pl/autokrack_pliki/image004.jpg

Tak wyglądał mój pierwszy piesek.Był bardzo cierpliwy i ze stoickim spokojem znosił zaczepki kanarka, który regularnie podskubywał mu ogon, rozczesywał włosy przy pyszczku i wyczyniał różne rzeczy.
Piszę to w kontekście filmiku Asi.

Alsko
03-09-2007, 19:05
A ja jestem niepocieszona, bo nie mogłam otworzyć filmu Asi. Tylko 6-sekundowy kawałek i kilka sekund zabawy psim uchem. Buuu...

hannabarbara
03-09-2007, 19:23
Super zabawę zwierzaków przedstawiła nam Asia. Ciekawa jestem czy to się uda z moim staruszkiem Fredem w roli głównej. Moje dzieci kupiły sobie kocurka sjamczyka. Ma 11 tygodni i jest bardzo melancholijnym zwierzakiem. Wnuki aż piszczą, aby zorganizować spotkanie na szczycie. Ja się jednak boję, bo Fred jest bardzo zazdrosny i nawet zaprzyjaźnionych psów nie wpuszczał do naszego domu.Przed tarasem - proszę bardzo, ale dalej to już nie.

elizka
03-09-2007, 19:49
Niedawno prosiłam o pomoc w opiekowaniu się moją Koszką-kotką z norweskich leśnych,a teraz ona odwdzięczyła się,aż mi skóra cierpnie na samo wspomnienie.Otóż wczoraj przyniosła do pokoju na środek dywanu/wchodzi się prosto z ogrodu/upolowanego ptaszka!Nie wiedziałam czy płakać nad martwą ptaszyną/do tej pory chroniłam je przed kocurami z ulicy dla których żaden płot nie jest przeszkodą/czy zabrać mojej 4miesięcznej drapieżnej kotce jej zdobycz!Wcale nie szarpała go,ale bawiła się jak futrzakami,których ma pod dostatkiem w koszyku.W ogóle to skacze bardzo wysoko.Zaczynam się bać tego drapieżnika!No ale bywa też szalenie milutki jak chce i ,co najlepsze ,przybiega do mnie jak ją wołam po imieniu.Co mi jeszcze grozi?

Honorka1949
03-09-2007, 20:02
Slowikowo film przezabawny. Pies swiety a kocisko to prawdziwy ancymon.
A co powiecie o tym arystokracie w perlach?

http://img162.imageshack.us/img162/9063/kotwperlachye0.jpg (http://imageshack.us)

Alsko
03-09-2007, 20:11
nie bój się swojego drapieżnika, tylko kup jej obróżkę i dzwoneczek maciupki. Sa takie "kocie dzwonki". Od kiedy moje futrzaki noszą je - nie mam takich problemów. :)
A wpadłam na to przypadkiem. Gdzieś przeczytałam, że Brytyjczycy wprowadzili obowiazek wszczepiania kotom czipów wydających ultradzwięki odstraszające ptaki. Zaczęłam pytać w sklepach (bo na czipy mnie nie stać) i trafiłam na niemieckie dzwonki. Są już i polskie.
Skończyły się tragedie ptasie i moje stresy.

chickita
03-09-2007, 21:10
I kto powiedzial, ze pies z kotem źle żyją? Rewelacja.
Kota męzowi nie przygarnę bo w miarę jedzenia apetyt rośnie. Najpierw kot a potem? Ja przypominam, ze mam małe mieszkanie i mi na łóżku ciasno z mężem a tu mi kobiałkę do domu sprowadzi o od progu krzyknie, ze ona z samochodu została wyrzucona. Kobite trza przygarnąć bo domu nie ma? Znając mojego męża to bezdomna bedzie miała same nogi, zgrabny tyłeczek, kąsek tułowia i konkretny biust. Dziękuję, nie. Niech zostanie zazdrosny o kota. Droga Alsko, koteczka mruczy na 100% za to mąż fruka i to teraz bo mu powiedziałam co tu napisałam. Oj Alsko jak on fruka to Ty pojęcia nie masz. W akcie zemsty zabrałam mu kota z kolan żeby złych nawyków sie nie nabawił. Bo czy ja wiem czy to nie zaraźliwe jakie?

Alsko
03-09-2007, 21:19
No coś Ty?! Frukanie nie jest zarazliwe!!! To są te dzwięki, które wydaje kot zadowolony - tak się to nazywało u mojej babci i zostało. A, i jeszcze koty >rozrabiają ciasto< i >Żydów wożą<.
:-))

elizka
03-09-2007, 21:20
Alinko! Na obrozach jest napisane,że kot powinien mieć skończone 6 mcy i wtedy mozna je załozyć!A jak to wygląda z Twojego doświadczenia?Podobnie jest z obrożami przeciw pchłom.Co Ty na to?Koszka ma 4!

chickita
03-09-2007, 21:30
Alinko! Na obrozach jest napisane,że kot powinien mieć skończone 6 mcy i wtedy mozna je załozyć!A jak to wygląda z Twojego doświadczenia?Podobnie jest z obrożami przeciw pchłom.Co Ty na to?Koszka ma 4!
Jeśli mogę wtrącić coś w tej kwesti? Moja kocica ma ok. 4 m-cy i pani w zoologicznym dała mi taką ampułkę na pchły, daje sie to na kark to inie liże tego ale zaznaczyła, ze tej ampułki to tylko połowa. Działa! Kocica żyje a pchły nie czyli pełen sukces.:D

Alsko
03-09-2007, 21:31
Kotka mojej ciotki zatruła się świństwem, którym są nasączone. Jeśli kot złapie pchły - jest świetny proszek Bayera na to. Szybko działa i nie jest toksyczny dla nosiciela pcheł.

Z normalnymi miękkimi obróżkami nie wiem, jak jest. Nie spotkałam się z żadnym napisem na opakowamiu. Noszą obróżki od tak dawna, że nie pamiętam od kiedy. Wpierw nosiły adres i telefon (specjalnie sama szyłam pokrowczyki, bo te kupne sa do d...). Teraz mają dodatkowo dzwoneczek.
Pamiętam tylko, żeby obroża była luzna i miękka :)

chickita
03-09-2007, 21:34
No coś Ty?! Frukanie nie jest zarazliwe!!! To są te dzwięki, które wydaje kot zadowolony - tak się to nazywało u mojej babci i zostało. A, i jeszcze koty >rozrabiają ciasto< i >Żydów wożą<.
:-))
Z zadowoleniem droga Alsko to to miało tyle co ja z papieżem ale brzmi bardzo fajnie to i u nas sie przyjęło tylko kontekst "nieco" odmienny. Babcia Twoja właśnie legendą zostaje i na Twych oczas ta wiekopomna chwila sie dzieje. Dam głowę, że jak warknę w kierunku jakiego domownika to mi zaraz powiedzą, ze mam nie frukać. Po prostu bajka. Dziękuję. Takie to milusie. Za zmianę kontekstu autorkę i jej rodzinę przepraszam ale samo tak wyszło.

Wilhelmina
03-09-2007, 21:37
Do elizki, na przeciwpchelnych jest info że od 6mc.,ponieważ młodsze kotki mogą żle znosić środek chemiczny. Nie spotkałam się natomiast z obróżką tzw. ozdobną, która miałaby ograniczenia wiekowe. Chybą że w ten sposób oznaczono wielkość kociej szyjki. Ale to przecież wiadomo, że nie może być zbyt duża, ani też zbyt mała. Trzeba co parę dni sprawdzać, czy nie zacieśnia się zbyt mocno. Dzwonki są w sprzedaży w sklepach zoologicznych, także malutkie adresówki dla kotów wychodzących.

Alsko
03-09-2007, 21:52
co ja mam z tą kobitą! Stale myli frukanie z fukaniem! Niech Ci będzie! Nie jestem drobiazgowa :)

A moja babcia, a własciwie jej powiedzonka - widzę - w dobre ręce, chciałam powiedzieć gardła trafiła. Wiekopomna to chwila dla mnie, ha :D

Alsko
03-09-2007, 21:56
Te miękkie sa tak zrobione, że można po włożeniu kotu obciąć naddatek. Nie są drogie, więc...
A adresówki dla kotów są do luftu, bo albo za duże i się majtają. Albo w sam raz, ale się same otwierają. Dlatego robię sama :D

elizka
04-09-2007, 17:13
Dziękuję za rady!Koniec z łapaniem ptaszków!Obróżka z dzwoneczkiem przyda się ,bo ten zwierz czasami czyha za rogiem kanapy i straszy mnie!A moi domownicy mają ubaw!

Basia.
04-09-2007, 22:33
kotu obciąć naddatek. :D
jaki naddatek chcesz obciąć kotu?!!!!!! Ładnie to tak kotu obcinać naddatek?

chickita
04-09-2007, 22:43
Alsko, ponieważ kot na wygnaniu (szukaj wyjaśniej w wątku "zrobiło mi sie przykro", dzwoniłam do mamy żeby o naddatku powiadomić. Twoja babcia to juz legenda w moim domu ale Ty normanie masz tu we wsi fanclub.:D Jesteś moim idolem i całym sercem Cię pozdrawiam, całuję i ściskam. Dziękuję. Babcia z góry mnie wykańcza ale teraz to się z panelami integruję.:D

ammi1952
09-09-2007, 13:09
Jak dobrze pójdzie to od poniedziałku za tydzień zaczne robić za adopcyjna babcie Kostka z Radomia http://www.vpx.pl/thumbs/5wzizygilnzjzty0yydn.jpg (http://www.vpx.pl/files/5wzizygilnzjzty0yydn.jpg) jest z umaszczenia i oczu bardzo do bohuniska podobny. A dlatego za babcie - bo to córka go zaadoptuje

Alsko
09-09-2007, 13:22
fanclub może być, nigdy nie miałam - nawet przyjemne uczucie :)
Ale uprzedzam: jeśli mnie jako tę idolkę w ramki oprawisz - to znajdę i kuku Ci zrobię!!!

Zaraz lecę do wątku, żeby zobaczyć, co się stało.

Dzidka
09-09-2007, 13:23
Ammi, ale Ci zazdroszczę!!!Uwielbiam wszystkie jamniory, a takie brązowe szczególnie. Oczy to mają urokliwe...

http://blog.onet.pl/_d/sz/1222553/image2eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.jpg

Dzidka
09-09-2007, 13:29
A jakie są fotogeniczne

http://www.mojpupil.pl/modules/Hodowla/images_upload/th_899182987.jpg

Dzidka
09-09-2007, 14:01
Ostatnie już zdjęcie psiej piękności:

http://www.obiektywni.pl/upload/real/10/49687_497602.jpg

iwo1111
09-09-2007, 14:07
Jak dobrze pójdzie to od poniedziałku za tydzień zaczne robić za adopcyjna babcie Kostka z Radomia http://www.vpx.pl/thumbs/5wzizygilnzjzty0yydn.jpg (http://www.vpx.pl/files/5wzizygilnzjzty0yydn.jpg) jest z umaszczenia i oczu bardzo do bohuniska podobny. A dlatego za babcie - bo to córka go zaadoptuje
Grażynko, gratulacje:D Cieszę się, że będziesz "babciować" jamniczkowi, a Bohun będzie miał towarzystwo:D Pozdrawiam.
http://img519.imageshack.us/img519/1254/jamntg7.gif (http://imageshack.us)

ammi1952
09-09-2007, 16:08
Jamniki to moja miłość a Kostka odkarmimy odchuchamy i juz czuje jak będa mnie z Bohuniskiem w konia robić hihihi z tym ze Bohunisko juz siwieje i jednak tym sie beda róznić

inka-ni
09-09-2007, 17:34
No to wiedzial gdzie trafić,bo lepszej babci ne znajdzie jak TY

Alsko
09-09-2007, 17:42
No wiesz!!! Jamniki nikogo w konia nie robią! One mają tylko swoje, odmienne zdanie :D

Sunshine
09-09-2007, 18:00
A w Krakowie odbył się właśnie doroczny Marsz Jamnikówhttp://img339.imageshack.us/img339/915/z3608079xwn2.jpg (http://imageshack.us)

BUNIA
09-09-2007, 18:16
Moje domowe zoo stesknione wspaniale mruczy mi na kolanach i dzielnie asystuje przy pisaniu niniejszego postu.
http://img407.imageshack.us/img407/8977/zuzkadb7.jpg (http://imageshack.us)

Alsko
09-09-2007, 18:23
wreszcie udało mi się zobaczyć Zuzannę w pozycji pionowej :D Do tej pory podziwiałam tylko wietrzące się w cieniu futro. A, i jeszcze była fotka na schodkach.
Fotogeniczna panienka :)

Ewita
09-09-2007, 18:52
w postaci dwóch głupich suk - wkurzyło mnie tak, że mam ochotę sama zawarczeć... Otóż - pojechałyśmy z Anią w odwiedziny do rodziny mojego zmarłego męża. Nie było nas około 3 godzin. A nasze suki - nie dość, że bezprawnie sięgnęły (Aza) drewniane łopatki do grila z szafki i pogryzły na wiórki, to dorwały makaron, który był schowany i zżarły solidarnie suchy, surowy, paskudny... A potem jeszcze obie udawały, że to nie one, a Aza wyskoczyła z zębami, kiedy była karcona. Uprzedziłam ją, że to będzie bolało i bolało! Drugi raz nie spróbowała - przewróciła się na grzbiet i poddała... A teraz się zastanawiam, czy się te wariatki nie pochorują po tym makaronie...

Alsko
09-09-2007, 18:57
no to sobie narobiły! Może im nic nie będzie :) Albo głupie jedne dorobią się wzdęcia. Dużo tego makaronu poszło?
PS. Masz odpowiedz w spr. linuxa

Lila
09-09-2007, 19:15
Ewitkospokojnie,nic im nie będzie....

Moje suczysko jak było młode,zeżarło mi kartę kredytową.I nic,już 2 lata...:)

Ewita
09-09-2007, 19:29
...nad głupimi opatrzność czuwa podobno, więc mam nadzieję, że 1/2 kg suchego makaronu "wstążki" zostanie strawiona...
Karta kredytowa jest co prawda malutka, a makaronu było sporo... ale przyznać muszę, że nawet jednego okruszka paskudy nie zostawiły! Tylko opakowanie się smętnie szlajało po podłodze usianej kawałkami moich pięknych łopatek... A wrrrrr... A Hydrogornowi odpowiedziała Anka, bo to ją zapędziłam do mojego kubuntu...

elizka
09-09-2007, 19:33
A czy to jest w porządku,że kot gryzie?Czasem delikatnie,a czasem atakuje nie na żarty!No,że drapie to ok,jest drapieżnikiem,ale ze gryzie?A może on jaki chory czy cóś?Ma takie wieczorne nastroje,że budzi się w nim bestia.Czy ktoś widział takie zwyczaje?

Ewita
09-09-2007, 19:37
Pewnie Małgosia mogłaby ci coś na ten temat powiedzieć...:D

Alsko
09-09-2007, 19:40
tzn. nie w ten wątek. Ale pęknę, jeśli nie powiem, że podziwiam Ciebie, Ewo. Jestem taka >niekumata<, że gdyby mnie dziecko chciało uszczęśliwić nowym programem, narobiłabym wrzasku. Z tego, co piszesz, zrozumiałam, że nie tylko nazewnictwo inne, ale cała budowla.
Dla mnie to czarna magia :D No tak, Ty wróżką jesteś przecież :)

Ewita
09-09-2007, 19:49
Pewniej się czuję jednak z kartami w garści, niż z tym czymś, co w komputerze siedzi... I już wolę dwie zwariowane suki, z których jedna przeżywa okres uwstecznienia całkowitego, niż moje kopete, kiedy ma odchyły...

elizka
09-09-2007, 21:14
Halo Małgosiu!Może coś wiesz o gryzących kotach?Napisz o dowolnej porze!Znajdę!O ile Ewa nie żartuje sobie hi!hi!

an_inna
09-09-2007, 21:28
Elizko, mój starszy kot (samiec, kastrat, lat 14) gryzie, gryzł i będzie gryzł niestety - taki ma charakter i nic nie pomaga (no, nie stosowałam prądu:D). Wczepia się znienacka pazurami w "ofiarę" i gryzie. A mała (kotka, roczna) nie ma takiego zwyczaju. Ona dostaje myszki do zabawy i tak je właśnie traktuje jak staruszek nasze ręce i nogi.
Jak to napisałam, to sobie uświadomiłam, że on jakby rzadziej gryzie - może starość, a może wystarczą mu "turlanki" po całym mieszkaniu z maluszką?

Basia.
09-09-2007, 21:41
Halo Małgosiu!Może coś wiesz o gryzących kotach?Napisz o dowolnej porze!Znajdę!O ile Ewa nie żartuje sobie hi!hi!
że gryzą w zabawie kociaki, później z tego wyrastają.

elizka
09-09-2007, 21:52
Dzięki za rady,drogie koleżanki.Ma zabawki i z nimi poczyna sobie tak , że skóra cierpnie.Może jej przejdzie?!Mam nadzieję.

Basia.
09-09-2007, 21:55
Dzięki za rady,drogie koleżanki.Ma zabawki i z nimi poczyna sobie tak , że skóra cierpnie.Może jej przejdzie?!Mam nadzieję.
wszystko co małe z zabawkami obchodzi się okrutnie.

Malgorzata 50
10-09-2007, 00:05
Halo Małgosiu!Może coś wiesz o gryzących kotach?Napisz o dowolnej porze!Znajdę!O ile Ewa nie żartuje sobie hi!hi!

Cos wiem -slady ugryzien rachuje nocami!!!!

Ewita
10-09-2007, 07:20
Zafundowały nam dwie głupie, upiorne suki noc! Jak z horroru!:mad:
Obrzy...ły i obs...ły caaaluśki Anki pokój, bo tam zaległy wieczorem. I całe szczęście w nieszczęściu, że drzwi były zamknięte, bo resztę domu uratowałyśmy przed katastrofą! Kiedy ok. 1-szej Anka się obudziła, stąpnąć nie było gdzie, naprawdę! Myłyśmy, zbierałyśmy, odkażałyśmy i sprzątałyśmy dwie godziny. Posłania psie - eleganckie jeszcze wczoraj i nowe, wylądowały w śmieciach, włączyłam centralne, żeby móc wietrzyć, wietrzyć, wietrzyć... Fetor obłędny!!! Tak się kończy zjedzenie makaronu na surowo, niestety!:mad:
Byłam przygotowana, że nie minie nas weterynarz jeszcze w nocy, ale - na szczęście - uspokoiło się. Do rana nic się już nie wydarzyło.

Sunshine
10-09-2007, 07:54
Ewito,szczerze współczuję zarwanej nocy.
Niestety,tak czasem bywa ze zwierzętami w domu,i każdy z nas który dzielił lub dzieli z nimi dom,przeżywał takie "przygody".
Ale przecież bywają i lepsze dni kiedy zwierzątka są jedynymi istotami,które potrafią nam w momencie poprawić humor,lub odwrócić uwagę od tego co nas dołuje.I za to przecież najbardziej je kochamy,czyż nie?
Noc odeśpisz,a one napewno będą starały się być wyjątkowo miłe,bo pewnie czują że coś zwojowały.

an_inna
10-09-2007, 08:22
Tak Ewito, to ta ciemniejsza strona chmurki, która jak wiadomo cała jest różowa :) Pamiętam... W czasach kiedy nasza sunie jeszcze żyła, poślizgnęłam się na czymś takim z półmiskiem misternych kanapeczek...a goście byli tuż za progiem...Ale to była fajna psica, żal że nie żyje!

ammi1952
10-09-2007, 10:33
Oj Ewito za pare dni będziesz z tego sie podsmiewać . Bohunisko strzelił taki numer ze kurde z sasiadkami sie nieraz z tego usmiałyśmy. W tym roku zima postanowiłam po raz pierwszy od bardzo długiego czasu przyjać "wielebnego" zasuwajacego po kolędzie . Chata na wysoki połysk wysprzatana- wszystko gotowe . Wielebny - jakis taki nowy, pierwszy raz go widziałam - wparowywuje do pokoju i wpada całym butem w wielki kopiec wymiocin bohuniska . Kiedy ta łachudra zdołała ten haft uskutecznić to nie wiem dobrze że strzeliła go na parkiet a nie na dywan hihihihi
to to kiep ale żebyście widzieli mine wielebnego chahahahaha. Ale to nic wielebny wytarł i umył obówie w umywalce i poszedł dalej na piętrze wparował do Sebka i powtórka z rozrywki tylko że wpadł w pawia strzelonego przez amstafa . A ze jak starozytni mawiaja Boh trójce lubit wychodzac z klatki wyłozył sie na schodach , jak pech to pech jeszcze mu nie powiodło się nawracanie machometan ale o tym nawracaniu klepne innym czasem w innym watku . to była dla naszek klatki najweselsza kolęda od ponad 20 lat

Alsko
10-09-2007, 10:54
Ewitko, Ty się ciesz, że to był makaron, który można było wy......ć. Gorzej byłoby np. z piłką gumową, a i to się zdarza :mad: Wtedy dopiero miałabyś wydatki!!!

Mnie psy nauczyły wiele, np. od nikogo niczego nie pożyczać. Owczarka niemiecka zżarła portki mojej psiapsiuły. Pochorowała się koncertowo, a ja spodenek oddać nie mogłam - szyte były na miarę :D

Kundzia
10-09-2007, 16:47
A ja mam poważny problem z psem którego adoptowałam prawie trzy miesiące temu.Zamiast się adoptować,jest coraz gorszy.Atakuje bez powodu.Przed chwilą córka która jak dotąd pies nia atakował została dość mocno pogryziona,po prostu weszła do swojego pokoju,a ta wpadła za nią i rzuciła sie na nią i pocharatała jej rękę.W nocy nie daje spać młodszej,wystarczy ,że się poruszy podczas spania,zaraz ją gryzie.Nie mam pojęcia co robić,już róznie próbowaliśmy.A spacery to katorga,atakuje każdego,i każdego psa.Na chowanie takiego psa nie mogę sobie pozwolić ,bo nie czujemy się bezpiecznie.

Alsko
10-09-2007, 19:17
Kundziu, w jakim wieku jest psica?
To wygląda na bardzo poważne zaburzenia. Albo po przejściach, albo coś się psu potego ten.

Kundzia
10-09-2007, 19:30
To niewielka psina,ale bardzo agresywna,tak do ludzi jak i do innych zwierząt.Jak ktoś przychodzi,trzeba go zamykać w łazience,a jak dostaje jeść,to nikt nie ma prawa być w pobliżu,bo gryzie każdego,nawet mnie.Sądeże nie będzie możliwe dalsze jej trzymanie.Najgorzej,że atakuje do gardła jak się leży.I jest coraz gorzej.Jest bardzo ładna ale niesłychanie niezrównoważona.Ma podobno 2-3 lata.

Alsko
10-09-2007, 19:40
jeśli jest w tym wieku, to niestety czarno to widzę. Musiał ją ktoś lub ktosie bardzo skrzywić złym traktowaniem.

Taki pies nie nadaje się do adopcji. Powinien w tej sprawie wypowiedzieć się >uczony w piśmie<. Mnie się wydaje, że jeśli wzięłaś ją ze schroniska i wróci tam - to przejdzie przez kilka domów i albo ją wyrzucą, albo uśpią. Ja napisałabym maila do dr Doroty Sumińskiej w PRadiu. To niegłupia baba jest.
Trudna decyzja przed Tobą. Współczuję Ci i powodzenia życzę :)

Lila
10-09-2007, 19:56
kundziu..jeżeli gryzie przy jedzeniu,na bank była głodzona...
Jest możliwe wyprostowanie takiego psa,ale trzeba sporo czasu.Za ugryzienie musi dostać kapciem i podniesionym głosem trzeba mocno ją zrugać.
Ja bym próbowała,bo oddanie jej z powrotem może być rownoznaczne z jej egzekucją.
Miałam taką sukę,też przygarniętą.Była duża - owczarek niemiecki,więc groźna.Przyzwyczajenie jej do naszych wymagań trwało prawie rok,ale każdy przejaw agresji był ukarany natychmiast...Miała już 4 lata...

Kundziu...to ludzie...wszystko ludzie są winni...

Basia.
10-09-2007, 21:05
kiedyś miałam dobermana, którego wychowywalam od szczeniaka i musialam go uśpić jak miał 1,5 roku. Pies miał zaburzenia psychiczne zaczęło to się objawiać atakami agresji bez powodu, ponieważ mam doświadczenie w wychowywaniu psów ostrych ten doberman to "było dla mnie małe piwo". Na pierwszy ogień poszedł mój syn, pies podszedł do niego i bardzo mocno ugryzł go w rękę chociaż przed chwilą siedział u niego w objęciach, po ugryzieniu Piotrka zaczął się dziwnie zachowywać tak jakby nie wiedział co się dzieje, gdzie się znajduje. Później zaczął znienacka atakować Tadzia /pies był dobrze traktowany, mieszkał z nami w domu, spał w sypialni na fotelu/. Wreszcie przyszła kolej na mnie, byłam odwrócona plecami do psa wycierałam kurz i nagle pies zaatakował z furią, złapałam za pejcz i go uderzyłam ..... nie reagował furia narastała a ja biłam go bardzo mocno, w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że on nie "kontaktuje" nie wie gdzie jest więc przestałam go karcić ....... w Instytucie Weterynarii w Warszawie odbyło się konsylium i wszyscy stwierdzili, że pies nadaje się tylko do uśpienia. Bardzo to przeżyłam ale nie było innego wyjścia, nie mogłam go oddać komuś innemu bo by doszło do tragedii ......... trzymanie takiego psa wiązało się z dużym ryzykiem. Drugim psem, którego musiałam uśpić z powodu zaburzeń psychicznych był szczeniak bullterrier on również dostawał furii nagle i bez powodu, zachowywał się tak jak doberman nie wiedzial gdzie jest i później wracał do rzeczywistości z innego świata, ponieważ bullteriery mają potworną siłę w szczęce trzymanie takiego psa było jeszcze bardziej niebezpieczne niż trzymanie dobermana. Kiedyś zostawiłam go pod opieką znajomych na kilka godzin /znał ich doskonale i bardzo ich lubił/ kiedy wróciłam zbaraniałam pies był potwornie zakrwawiony, dosłownie spływał krwią ..... nie swoją tylko moich znajomych, dostał nagle furii ich zaatakował nie wiadomo dlaczego. Ataki furii były coraz częstsze i niestety słuchając rad lekarzy /również było konsylium/ i hodowcy zdecydowałam się na uśpienie psa. Jak widać przeważnie winni są ludzie ........ ale nie ma reguły bez wyjątków.

Pani Slowikowa
10-09-2007, 21:12
Slyszalam ze u Dobermanow te problemy zdazaja sie bo ta rasa ma stosunkowo mala glowe a mozg jakby nie miescil sie w czaszce.. Czy to mozliwe??

Lila
10-09-2007, 21:16
Czyli ja miałam szczęście z moją Tarą.
Basiu,Twoje psy są ras groźnych,ale w schronisku zdarzają się biedaki ,które przeszły przez ręce psychopatów.
Każdy z tych moich pięciu jest poraniony psychicznie,ale baranki są teraz z nich.

Jak przeczytałam Twój post, zaraz wyszłam na taras poprzytulać się do mojego Nera,którego wszyscy się boją.Wyściskaliśmy się i wycałowaliśmy,ciesząc się że tak nam się udała znajomość...:)

chickita
10-09-2007, 21:18
Oj, nie brzmi dobrze.
Mojej mamy znajoma miala psa od urodzenia, tez mial takie ataki i potem sie okazało, ze miał guza i nie kontaktował, psa niestety nie udało sie uratowac poniewaz po operacji guz odrastal i w pewnym momencie juz nie było wyjścia, psa uspiono. Moze trzeba tego pieska zbadać, moze to wlaśnie taki guż albo tak jak Basia mówi to choroba psychiczna? Inna sprawa, ze pies moze mieć traume po poprzednim "dobrym domu"? Tak czy siak zbadac by trzeba, zeby mieć jakis pogląd na sprawę.

Pani Slowikowa
10-09-2007, 21:24
Jednym ktory nazywa sie "Dog whisperer" Czyli " szeptacz psow" On nawet najgorsze psy doprowadza do porzadku i nie trzeba ich usypiac. Jego najwazniejszym argumentem jest to ze kaze psu zaakceptowac fakt ze pies nie jest wodzem w grupie tylko on nim jest itd itd. To jest bardzo fajny program z National Geografic
Tu jeden epizod:
http://www.youtube.com/watch?v=uAJkFhOw6p4

Basia.
10-09-2007, 21:24
Slyszalam ze u Dobermanow te problemy zdazaja sie bo ta rasa ma stosunkowo mala glowe a mozg jakby nie miescil sie w czaszce.. Czy to mozliwe??
Doberman, kaukaz, azjata, mastif, bullterier, amstaff, pitbull to są rasy nie dla każdego. Każdy przedstawiciel tych ras źle wychowany przez właściciela stanowi zagrożenie nie tylko dla otoczenia ale również a nawet przede wszystkim dla właściciela. Te pieski, które musiałam niestety uspić były chore psychicznie /niestety zwierzaki też mają takie choroby/. Doberman to wspaniała rasa, bardzo chętny do nauki, karny, właściwie wychowany będzie źródłem nieustające radości i dumy dla swojego pancia. W większości przypadków za nieodpowiednie zachowanie zwierzaka winę ponoszą ludzie.

Pani Slowikowa
10-09-2007, 21:31
Ten "Dog whisperer " mowi ze psu jest przedewszystkim wlasnie potrzebna ta swiadomosc kto tu rzadzi i codzienne spacery bardziej niz tzw"milosc" czyli glaskanie, pieszczoty, i calusy. Ta swiadomosc przynalezenia do swojego pana daje mu poczucie pewnosci ze nie musi sie sam starac o przezycie i zarazem poczucie spokoju i psiego szczescia.

Basia.
10-09-2007, 21:32
Jednym ktory nazywa sie "Dog whisperer" Czyli " szeptacz psow" On nawet najgorsze psy doprowadza do porzadku i nie trzeba ich usypiac. Jego najwazniejszym argumentem jest to ze kaze psu zaakceptowac fakt ze pies nie jest wodzem w grupie tylko on nim jest itd itd. To jest bardzo fajny program z National Geografic
Tu jeden epizod:
http://www.youtube.com/watch?v=uAJkFhOw6p4
jak pies jest chory to nie ma na to ratunku, ja zawsze dla swoich psów jestem przewodnikiem stada, one są bardzo rozpieszczone i jednocześnie trzymane w ryzach. Miałam takie psy, które zabiłyby człowieka gdyby wszedł na posesję sam. Kiedy ja kogoś wpuszczałam nie miały prawa tej osoby zaatakować, samca kaukaza 95 kg prowadziłam od bramy do domu na sznurowadle i on wiedział, że nie wolno stawiać oporu swojej ukochanej Pani szedł jak baranek. Kiedy nieraz mówiłam i teraz mówię do moich obecnych psów podniesionym głosem .......... one mają "oczy pełne łez" odczuwają ból psychiczny.

Alsko
11-09-2007, 08:23
występują albo zaburzenia po traumie, albo chorobowe. Ona pracuje, jeśli dobrze pamiętam. Kiedy ma psa prostować? Dlatego sprawa jest trudna.
Wolałabym psa uśpić niż skazywać na niepewny los - np. męczarnie w nowej rodzinie przed uśpieniem albo zakatowanie przez bestię ludzką, bo i tacy się zdarzają.
Miałam, podobnie jak Basia, przejścia z psem, którego ostatecznie uśpiłam. Do agresywnego zachowania doszły drgawki - i to przyspieszyło decyzję (wtedy nie było takich narzędzi diagnostycznych jak teraz). Miał nieoperacyjnego guza na mózgu.
Skierowanie takiego psa do dalszej adopcji jest, wg mnie, bardzo niedobrym wyjściem.

Kundzia
11-09-2007, 08:29
Naprawdę nie wiem co mam zrobić,jestem wieczorem umówiona u weterynarza,może on coś mi poradzi.Dziś całą noc chodziła,drapała drzwi,a nie chciała wyjść.Jak wyszła ,stała pod bramką i wyła.Każdy przejeżdżający ulicą samochód obszczekuje,czy to w dzień,czy w nocy.Jesteśmy zmęczeni ,niewyspani.Podejrzewa,że jest chora,leży spokojnie,nagle zrywa się z potwornym piskiem,kręci w kółko,i gryzie każdego kto nawinie się jej pod rękę.Albo leży spokojnie,nagle zrywa się podlatuje do kogoś,ugryzie i patrzy tak,jakby za to oczekiwała pochwały.Z samego początku,gryzła wszystkich po nogach,nie można było biegnąć,bo łapała za łydki i gryzła.Tak,że w zabawie z nią,nie można było biegać.Najbardziej niepokoi mnie to że rzuca się gryść na szyję .

Alsko
11-09-2007, 08:40
widać wyraznie, że jest chora i cierpi. Prawdopodobnie bardzo ją boli lub coś zwiduje.
No to masz poważny problem. Współczuję i życzę mądrej porady weterynarza. Oby Ci pomógł!!!

Basia.
11-09-2007, 12:01
strasznie mi przykro z powodu Pusi.

enia60
11-09-2007, 12:08
bardzo niepokoją mnie zachowania Pusi-musicie być czujni,i szybko udzielić jej pomocy,a do tej chwili niech ona lepiej będzie nieco dalej....

FeliksG
11-09-2007, 14:28
Czytam i podziwiam umiejętności i zapał z jakim "prostujecie" psie charaktery.Moj Krawacik, jak to już wcześniej opisałem, swoje zacięcie do polwań przekształcił w jakąś manię zabijania. W swoich wedrówkach po okolicy, natrafił gdzieś na duże skupisko szczurów bowiem, niemal codziennie, przynosi i porzuca, najczęściej na schodach, zagryzione osobniki. Nie są to, jak dawniej, osobniki młode ale dorosłe okazy. Podejrzewam też, że wprowadza w ten proceder, swoją następczynię, Nunię, która jest jeszcze bardzo młoda i małej postury.
Starego emeryta, jak nazywam Krawacika, pewnie nie da się oduczyć, choćby od przynoszenia "zdobyczy" do domu ale może jest jakiś sposób aby tgo procederu nie przejęła Nunia?

iwo1111
11-09-2007, 14:56
Lucynko bardzo Ci współczuję i doskonale rozumiem, bo miałam podobne problemy ze swoją sunią wziętą ze schroniska. Tyle tylko, że ona nigdy nie wykazywała żadnej agresji w stosunku do domowników. Na początku kilka razy miała napady padaczki. Jakoś z tego udało nam się wyjść przy pomocy weterynarza i już od 2 lat nie miała żadnego ataku. Przez cały czas leczę jej jaskrę i ponoć to jest jedną z przyczyn agresywnego zachowania podczas spacerów.
Weterynarz twierdzi, że jak ją oko boli, to ma prawo tak reagować.
Życzę Twojej Pusi, aby wszystko jak najlepiej się ułożyło:) Pozdrawiam serdecznie:)

Basia.
11-09-2007, 15:33
te zdobycze przynoszone do domu świadczą o tym, że Krawacik czuje się u Ciebie jak w raju. Jestem przekonana, że Niunia czuje podobnie w związku z tym będziesz
"zasypywany" prezentami. Pisałam w poprzednich postach, że opiekuję się bezdomnymi kotami. Mają one do dyspozycji duże pomieszczenie w budynku, jedzenie i picie jest przez cały czas w miskach .... koty czują się dobrze i zaczęły do pomieszczenia znosić "prezenty" a ja na wszelki wypadek boję się sama do nich wchodzić żeby nie spotkać się ze szczurem oko w oko.

Alsko
11-09-2007, 16:31
nie oduczysz polowania drapieżnika. Ale może uda Ci się pokazać, że nie życzysz sobie prezentów.

Miałam kotkę, która nas >uszczęśliwiała< przynosząc trofea do domu, a niekiedy kładąc je u nóg upatrzonego domownika. Oduczyłam ją robiąc za każdym razem awanturę. Głośno i z gestykulacją. Trochę to trwało, bo kot jest uparty. Raz dostała klapa.

Ale pamiętaj: Twoja reakcja musi być w czasie, gdy przynosi szczura. Długo po fakcie to musztarda po obiedzie - nie będzie wiedział, o co chodzi.

Można też być zle zrozumianym. Chciałam kota oduczyć drapania firanki, gdy chce otworzyć drzwi balkonowe. Dostała klapa, raz. Którego zrozumiała po swojemu: mam nie podchodzić do zamkniętych drzwi balkonowych. Teraz, gdy chce wyjść balkonowymi drzwiami, dzwoni łańcuchem przy drzwiach wejściowych (sic!) :D

Kundzia
11-09-2007, 19:44
Pusia narazie nadal u nas,fizycznie to nic specjalnie jej nie dolega,bóle są podobno reumatyczne i stare pourazowe.Dostała kaganiec z materiału,ma mieć go zakładany jak będzie bez powodu warczeć lub stawać się agresywna,na spacerze,na ogrodzie , mamy jej czasem "przylać" ale czymś miękkim,jak choćby kapeć,na noc ma mieć zakładany kaganiec.Bardzo jej to nie odpowiada,próbuje go zerwać.Weterynarz twierdzi,że po styrylizacji może się uspokoić/narazie nie mam na to funduszy,bo zabieg już kosztuje powyżej 200 zł a dla mnie to jak narazie za dużo/.Poza tym są objawy,że była ćwiczona do walki,reaguje na pewne komendy,które stosują "trenerzy" ćwiczący psy do walk.Stąd może mieć przykre doświadczenia.Mamy stosować więcej dyscypliny a nieco mniej miłości.Jest szansa że będzie dobrze.

Anielka
11-09-2007, 19:56
Mam nadzieje Lucynko,ze wszystko bedzie dobrze.Pewnie to troche potrwa ale moze sie uda.Zycze tego z całego serca.Pozdrawiam cieplutko.6493

Lila
11-09-2007, 20:22
Kundziu...jeżeli jest tak jak mówi pan wet ,to nad Pusią czuwał psi bóg..
Prawdopodobnie miała być workiem treningowym,czyli przeznaczona do zagryzienia przez prawdziwego mordercę.Ale worek musi warczeć i gryźć ,aby został sam zagryziony...

Nie ma gorszej bestii na świecie,niż dwunożna...bo tak to się odbywa...

chickita
11-09-2007, 22:10
Bidulka ten psiak.
Co Wy na to?
Przyjechałam do domu, patrze a pod garażem dziury az miło, myślę kicha nie wiadę bo samochód mam niski. No to ide do sąsiada bo przyczynę znam. Zwracam mu grzecznie uwagę żeby kurki pilnował bo mi dziury kopią pod garażem i nie daje rady wjechać. Pan na mnie z ryjem i buty sobie o mnie wyciera i od idiotek wyzwał. Myślę, kit Ci w oko, kur masz pilnować bo sie wścieknę a on mi na to, ze mi mojego kociaczka zabije. Co Wy na to? To psychol. Sąsiada za to, ze liście leszczyny na jego ogródek spadały, z siekierką gonił. Ja to chyba jakąś karę mam. Pierwszy raz od 5 lat rozmawiałam z gościem i prosze, jaki postęp?

Lila
11-09-2007, 22:34
Za kociaczka to prokurator jest..

Ech...ręce opadają.Ponoć Bóg stworzył człowieka na obraz i pobieństwo swoje..

T.rex
11-09-2007, 22:37
Jakie pieski Państwo hodujecie?
ja jestem miłośnikiem beagle i chartów niestety nie posiadam
http://www.beagle.pl/grafa/olka15.jpg


http://img164.imageshack.us/img164/7166/94dn.jpg

Alsko
11-09-2007, 23:09
charty trochę mniej.
T.Rex zajrzyj do wątku >moje domowe zoo< :) Twój post chyba powinien tam się znalezć.
Pozdrawiam i witam w Klubie :D Zajrzyj też na stronę >przedstaw się<

hannabarbara
11-09-2007, 23:18
Ten chart, powyżej, to chyba anorektyk! Jak mnie ktoś grzecznie pyta, to odpowiadam. Hoduję kundelka. Ma juz 16 lat i sporo obecnie choruje. Jakoś nie daję mu jednak zupełnie oklapnąć i mam nadzieję, że uda mu się jeszcze trochę pożyć.Nie zastąpiłabym go żadnym rodowodowym rasowcem.

T.rex
11-09-2007, 23:36
To chart arabski Azawagh, nie jest anorektykiem, charty mają tak specyficzny wygląd z racji wysoko podciągniętego brzucha.

Pani Slowikowa
12-09-2007, 02:08
ma problemy z uszami:confused:

T.rex
12-09-2007, 20:16
Mailem zamiar kupić beagle'a na wystawie, wszystko było ok. do czasu rozmowy z hodowcami, pani sprzedająca młode pieski przekonywała mnie, że w młodości jeśli tylko pozostają same robią totalną demolkę, zawsze musi być ktoś w domu.
Zastanawiałem się, zastanawiałem... i nic z tego nie wyszło.
Jak jest naprawdę?

Alsko
12-09-2007, 20:54
jestem psiara jak stąd do Australi i nie znam szczeniaka żadnej rasy, który nie uskutecznia demolki. Jedne totalną, inne ograniczoną.
Beagl`a nie miałam - to fakt. Ale dzieciaki zawsze wprowadzają chaos :D i każdego trzeba wychować. Zostawiłbyś niemowlaka samego?
Sam się nie wychowa! Vide ludzkie dzieci ulicy :)

Basia.
12-09-2007, 21:07
ale niektóre rasy mniej demolują ....... np. owczarki kaukaskie, azjaty robią o wiele mniej szkód niż np. doberman, sznaucer, bokser /ten to jest mistrz/, bullterrier /suka kłapnęła szczęką i odgryzła nogę od stołu/.

Alsko
12-09-2007, 21:22
No toż napisałam, że jedne totalną demolkę, a inne nie totalną :-))

Basia.
12-09-2007, 21:27
No toż napisałam, że jedne totalną demolkę, a inne nie totalną :-))
a ja za szybko czytałam.

hannabarbara
12-09-2007, 21:37
jestem psiara jak stąd do Australi i nie znam szczeniaka żadnej rasy, który nie uskutecznia demolki. Jedne totalną, inne ograniczoną.

A ja znam! Mój Fredzio nigdy niczego nie zniszczył. Za to po jego poprzedniku, dalmatyńczyku pozostały mi na przedramieniu blizny po mlecznych ząbkach, nie mówiąc o straconych butach i porwnych spódnicach.T.rexa, chcę zapytać, czy musi mieć rasowca? Mieszańce mają większe i wierniejsze serca.

Lila
12-09-2007, 21:43
A ja kocham luksus i bogactwo...więc zawsze preferowałam psy zamożne,posiadające więcej niż jedną rasę..
Jedna rasa to za mało !!!!
Jeden z moich rekordzistów ,nosi w sobie znamiona co najmniej dziesięciu !!!

Oczywiście,miałam i bardzo rasowe,które mimo swego pochodzenia trafiały na ulicę ,jak i moje pozostałe....

hannabarbara
12-09-2007, 21:54
A ja kocham luksus i bogactwo...więc zawsze preferowałam psy zamożne,posiadające więcej niż jedną rasę..
Jedna rasa to za mało !!!!
Jeden z moich rekordzistów ,nosi w sobie znamiona co najmniej dziesięciu !!!

Oczywiście,miałam i bardzo rasowe,które mimo swego pochodzenia trafiały na ulicę ,jak i moje pozostałe....
I to jest to, co warto naśladować!!!

ammi1952
12-09-2007, 22:34
Kocham jamniki wcale nie mam z tej racji najmniejszego kompleksu miałam jedna sunie z olbrzymim rodowodem pozostałe jamnice i jamniorki nie posiadały takowych .Jamnik Kostek zostanie przez nas zabrany w niedziele z radomskiego schroniska no powiedzcie sami czy on nie jest przeuroczy http://www.vpx.pl/thumbs/zmnm2m0tidbmdznknmzj.jpg (http://www.vpx.pl/files/zmnm2m0tidbmdznknmzj.jpg) albo mi się wydaje albo on już potłuściał co nieco

T.rex
12-09-2007, 22:58
(...)T.rexa, chcę zapytać, czy musi mieć rasowca? Mieszańce mają większe i wierniejsze serca.Otóż ja zawsze pasjonowałem się chartami, żona uwielbia goldeny córka beagle, to miał być kompromis.
Lubie kundelki i nie mam nic przeciwko nim jednak dużo jeździliśmy na wystawy kynologiczne, sami i ze znajomymi i tak jakoś wyszło.

Basia.
12-09-2007, 23:02
na punkcie zwierzaków ale preferuję psy rasowe, to nie jest snobizm .......... poprostu decydując się na psa rasowego wiem czego mogę się po nim spodziewać. Kundelek jest wielką niewiadomą, jestem przeciwnikiem rozmnażania psów bo uważam że jest ich za dużo. Moja Figa Yorka nie miala szczeniąt jest wysterylizowana, miałam parę przepięknych kaukazów nie dochowałam się szczeniaków bo uważałam, że te psy trafiają w "bardzo złe ręce". Bullterrierka, którą przejęłam od jej właściciela miała raz szczenięta /wtedy szczeniak kosztował tyle co maluch/ bo umówiliśmy się że jeżeli suka będzie płodna /zafundował jej cesarkę jak miała 1,5 roku żeby nie mieć pewność, że nie straci kasy/ to ja mu oddam szczeniaka. Z umowy się wywiązałam oddałam mu szczeniaki i Kobra więcej nie rodziła /te psy też trafiały w fatalne ręce bo ich właściciele chcieli się na nich "dorobić"/. Preferuję psy ras obronnych i bojowych, wolę psy duże.
Oczywiście miałam również kundelki, lubię wszystkie psy i w miarę możliwości pomagam bezdomnym biedakom.

an_inna
12-09-2007, 23:08
Otóż ja zawsze pasjonowałem się chartami, żona uwielbia goldeny córka beagle, to miał być kompromis.
Lubie kundelki i nie mam nic przeciwko nim jednak dużo jeździliśmy na wystawy kynologiczne, sami i ze znajomymi i tak jakoś wyszło.
To proponuję trirasera, będzie miał zalety wszystkich preferowanych w Twojej rodzinie ras:D

Lila
12-09-2007, 23:11
Kocham jamniki wcale nie mam z tej racji najmniejszego kompleksu miałam jedna sunie z olbrzymim rodowodem pozostałe jamnice i jamniorki nie posiadały takowych .Jamnik Kostek zostanie przez nas zabrany w niedziele z radomskiego schroniska no powiedzcie sami czy on nie jest przeuroczy http://www.vpx.pl/thumbs/zmnm2m0tidbmdznknmzj.jpg (http://www.vpx.pl/files/zmnm2m0tidbmdznknmzj.jpg) albo mi się wydaje albo on już potłuściał co nieco

Ty masz mieć kompleksy ?:D

To ja tylko nie pozwalam,aby te biedaki je miały,te co są u mnie...
I nie mają...
Wystarczy zobaczyć jak dumnie sunie przez rynek mój łaciaty jak krówka-kundel.Z jego pewnej siebie,łajdackiej mordy i świńskiego ogona, tchnie przekonanie o swej wyjątkowej urodzie i mądrości..:D
O czasach,gdy skamlał z głodu i chłodu pod moją bramą ,dawno już zapomniał...

hannabarbara
12-09-2007, 23:12
Basiu i T.rexie! Każdy ma swoje racje. Wasze tez szanuję. Dzięki za wyjaśnienie.

Wilhelmina
13-09-2007, 00:04
Ja także jestem zwolenniczką rasowych zwierząt. Jest kilka powodów dla których tak jest. Pierwszy - rasa niesie ze sobą cechy charakteru które dana osoba chce, lub nie chce zaakceptować. Drugi - tak jak Basia uważam, że zbyt wiele jest zwierząt bezpańskich , lub żle traktowanych. Niestety, wiele osób dopiero jak za coś zapłaci spore pieniądze, to to szanuje. Niestety, z wielu szczeniąt wziętych z litości wyrastają niezbyt piękne, czasem agresywne zwierzęta. Nic nie kosztuje pozbycie się takiego problemu. Wiem, że pozbywają się ludzie i rasowych psów czy też kotów, ale są to działania o dużo mniejszej skali. "Podobny", nie znaczy rasowy.
No i mam jeszcze jedną uwagę. Dlaczego uważacie, że kundle mają większe serce i są wierniejsze? To jest nieprawda. To tak jakby ktoś powiedział, że mulat jest wspaniały, a jego ojciec murzyn wredny, a matka europejka,np polka głupia. Serce nie zależy od rasy, a wierność nie jest cechą spotykaną tylko wśród mieszańców.

Nika
13-09-2007, 09:19
6616-miałam wielorasowego, teraz mam rasowego z rodowodem- nie czuję róznicy.Oba były dla mnie kopalnią psiej miłości,któą szczerze odwzajemniałam.Taniec psiego ogonka na mój widok to słodycz słodsza niż cały tort czekoladowy!!

Basia.
13-09-2007, 09:26
masz całkowitą rację, najławiej się pozbyć problemu który nic nie kosztował. Zwierzęta rasowe są porzucane wtedy kiedy hodowcy "nie kalkuluje się " ich trzymanie, np. samiec nie może już być reproduktorem z racji wieku. Wbrew pozorom zwierzaki rasowe są jeszcze bardziej pokrzywdzone od tych nierasowych bo są traktowane jako "maszynki do zarabiania pieniędzy". Są hodowle klatkowe yorków, te pieski siedzą w klatkach ....... są hodowle "piwniczne", niedawno na dogomanii szukała domu sznaucerka miniaturka 3-letnia rodowodowa odebrana bestii, która trzymała to maleństwo w piwnicy suczka ..... nie widzi. Szuka rownież domu malutka suczka kundelek wyrzucona w worku na śmiecie z samochodu w lesie, na szczęście znalazł ją leśniczy. Człowiek to brzmi dumnie ........ nogi wyrywałabym z pewnej części ciała miłosnikom zwierzaków, którzy "dla zdrowia" dopuszczają suczkę lub kotkę do samca nie zastanawiając się co będzie z maluchami ...... czy znajdą odpowiedni dom. Ze stwierdzeniem, że kundelki są najmądrzejsze i najwierniejsze się nie zgadzam, niestety kundelki są i powinny mieć dobre domy takie na zawsze ale nie powinno się ich rozmnażać, to samo zresztą dotyczy psów rasowych ...... mamy za dużo zwierzaków.

Lila
13-09-2007, 09:27
Ja Ci odpowiem Wilhelmino...
Jest wyraźna różnica,ale nie między kundlem a rasowcem a między psem kupionym a takim,który poznał życie i człowieka z jak najgorszej strony..
To jest bardzo widoczne.Ja mieszkając w mieście,miałam psy kupione a więc i rasowe.Kochające jak i każdy pies..
Ale wiesz...Kuba,bardzo...bardzo rasowy owczarek niemiecki długowłosy,ośmioletni już a odwiązany spod drzewa w lesie,gdy już zrezygnował z walki o życie.....to coś zupełnie innego..
Tego nie da się opisać...
Przebył u nas jeszcze 7 lat a żałoba trwa ponad pół roku i nie chce odpuścić...
To jest dodatkowo jakaś taka wdzięczność,którą wyczuwasz całkiem wyraźnie...

I wiesz ...nasze schronisko ma masę psów rasowych wyrzuconych przed wakacjami.Jamniki,spaniele,dalmatyńczyki,rotwailer y i inne....
Człowiek ,nawet jak kupi,to też potrafi wyrządzić krzywdę...

Basia.
13-09-2007, 09:56
uważam, że za krzywdzenie lub porzucenie zwierzaka powinna byc dotkliwa kara ....... takie są moje marzenia. Niestety w kraju gdzie rodzice pastwiący się nad swoimi dziećmi lub porzucający je ponoszą karę tylko wtedy kiedy "sprawa się rypnie" i media narobią szumu nieprędko doczekamy się odpowiedzialnego i ludzkiego podejścia do zwierząt. Zwierzęta traktowane są u nas przedmiotowo.

Wilhelmina
13-09-2007, 11:53
Lilu,najmilsza. Jesteś ostatnią osobą na forum z którą chcę się sprzeczać, ale...Czy nie uwazasz, że ta wdzięczność zwierząt, to troszkę gra naszej wyobraźni? Coś Ci opowiem. Miałam jamniczkę długowłosą. Cudo moje. Od trzeciego miesiąca spała na mojej szyi. Rano budziła mnie pocałunami. Gdy wyjechałam na 4 dni, pies nie jadł, nie sikał, siedział w kącie tyłem do pokoju, nie reagując na nikogo. Gdy miałam wrócić, a była ok.23 w nocy, pies oszalał. Wył, szczekał, sikał po domu, latał jak oszalały. Gdy weszłam, ten mały, siedmiomiesięczny szczeniak, skoczył mi na pierś, wczepił się łapkami tak, że niemożliwym było go oderwać, aby rozebrać się. Niestety ludzkie losy, też nieraz są dziwne. Okazało się po paru tygodniach, że na dłuższy czas mamy wyjechać z Polski. Psa nie można było zabrać. Przysięgam. Mieliśmy bardzo zamożnych kuzynów, obje dentyści. Dzieci odchowane, wnuków brak, wezmą Cymę do siebie. Idealne rozwiązanie? Najgorsze z możliwych. Dostawaliśmy informacje. Pies już pogodzony, pies szczęśliwy, pies najukochańszy na świecie. Karmiony łyżeczką z serwetką wiazaną pod pyszczkiem. Specjalne spanie na zamówienie, noszenie po schodach. Cuda. Po paru miesiącach wróciliśmy. Trzeba odebrać psisko. No i tragedia. Ludzka. Kuzynka wyje, że psa nie odda. To jej "dziecko ukochane". Nie da i już. Kuzyn, choć trudno uwierzyć, oczy ma mokre i prosi, aby psa nie zabierać. No cóż...Był u nich dłużej niż ze mną. Został. Upłynęło znowu parę miesięcy, rozbolał mnie ząb. Telefon, jasne, przychodz. Poszłam. Na dole schodow przywitało mnie wycie psa. Kałuże były w całym przedpokoju. Ząb borował mi z psem, który nos trzymał w zagięciu mojej szyji, przyklejony do mnie tak, że nie można go było oderwać. Całą moją wizytę, a byłam tam trochę (opowiesci różnej treści), Cyma leżała na mnie z nosem na moich ustach, nosie, czole. Poszłam, miałam przyjść za tydzień. Po trzech dniach telefon; Urszula, pies nie je, siedzi na oknie i wygląda na ulicę. Nie przychodż do nas. Zapłacę Ci najlepszego dentystę, ale nigdy więcej do nas nie przychodż. Baśka (żona), umrze na serce (chorowała), jak jeszcze raz przyjdzie nam to przeżywać. Nie poszłam. Były telefony, ich odwiedziny u nas (bez psa). Pies wystawiany w konkurencji 200 jamnikow zdobył złoty medal, nigdy nie byl zaszczeniony.
Mnie zostało tylko parę zdjęć. Tak wygladała miłość rasowego bardzo psa. Czy była mniejsza od znanych Tobie miłości? Nie wierzę. Do dziś boli mnie serce i mokre mam oczy, gdy piszę o mojej cudownej, maleńkiej miłości. Niestety, skrzywdziłam siebie i psa, ale nie miałam odwagi podjąć innej decyzji. Już nigdy, żaden pies nie będzie mnie tak kochał. Rasowy, rodowodowy, medalista? Nie!.Poprostu pies i człowiek, którzy byli sobie przeznaczeni. Prawdziwa miłość.

Basia.
13-09-2007, 14:45
na początku lat 80-tych wzięłam do siebie prawie 2-letnią bullterrierkę Kobrę, której panem był mój kolega. Kobra przyszła do mnie ponieważ jej właściciel równie gwałtownie ją znienawidził jak przedtem mocno pokochał. W tamtych czasach szczeniak bullterriera kosztował tyle co maluch i ludzie kupowali te pieski głównie po to żeby się podreperować finansowo. Kobra miała wspaniały rodowód, wystawy wygrywała bez problemów. Kiedy miała 1,5 roku jej pan uznał, że nadeszła pora żeby zasilić kasę więc Kobrę pokrył wspaniałym samcem Bazylem. Kiedy zbliżał się czas porodu w obawie, że mógłby stracić część kasy z powodu zgonu któregoś ze szczeniąt zafundowal Kobrze na wszelki wypadek cesarskie cięcie. Urodziła się trójka pięknych szczeniąt pan Kobry sprzedał je "na pniu", pobrał zaliczki od przyszlych właścieli. Niestety nie słuchał rad hodowców tej rasy i nie pilnował należycie suki i szczeniąt, kiedyś wyjechał na 3 dni zostawiając towarzystwo bez opieki, po powrocie okazało się że szczeniąt nie ma. Nie mogło być mowy o kradzieży bo suka została z maluchami w zamkniętym mieszkaniu ......... Kobra zabiła swoje dzieci a potem czyszcząc gniazdo ........ wiadomo co zrobiła. Rozpacz i wściekłość nie miały granic, pan musiał oddać zaliczki poczuł się zrujnowany. Kobra zamieszkała u mnie, umówiliśmy się że będzie kryta i wtedy jej pan odbierze sobie szczeniaczka, gdyby okazało się że jest bezpłodna będę poprostu miała bezpłodną bullterrierkę. Kobra po kilku podejściach urodziła 5 szczeniąt z czego przeżyła trójka, udało jej się urodzić szczeniaki bez cesarskiego cięcia. Swojemu koledze oddałam szczeniaki i kazałam spadać. Mieszkaliśmy w sąsiednich blokach i Kobra po wprowadzeniu się do mnie miała codzienny kontakt ze swoim byłym opiekunem, przez kilka dni tęskniła a później stała się moja ......... bardzo moja. Kiedyś ugryzła swojego byłego za to, że w zabawie udawał że chce mnie uderzyć. Suczka żyla 14 lat, miałam do niej bezgraniczne zaufanie i ona do mnie też, chociaż imię pasowało jak ulał do jej charakteru nie miałam z nią kłopotów pedagogicznych.

Lila
13-09-2007, 16:41
Wilhelmino...nie mówię ,że była większa..
Ta o której pisałam,była dojrzalsza...bo i pies był stary.I jego miłość do poprzedniego właściciela wygasła...Czyli co ? Rasowy nie umie kochać ? Bo był to pies bardzo rasowy i dobrze wyszkolony...
Nie.Tylko te kilka dni,które spędził przy drzewie chyba dały mu do myślenia.Jak każdemu.Nawet psu...

Problem jest we mnie...
Ja najbardziej kocham te ,których nie chce nikt.Nic na to nie poradzę,że moją największą miłością wśród moich kotów jest buras - kaleka bez jednej łapki,przeznaczony do uśpienia...
Także największe wzruszenie wzbudza we mnie paskudny wsiowy kundel,wyrzucony do lasu...
A rasa ?
No cóż.Widziałam arcyinteligentne psy rasowe i głupole tej samej rasy..Także kute na cztery nogi kundle i inne głupiutkie jak stołowa noga...
Tak jak ludzie.

Wilhelmina
13-09-2007, 16:55
Lubię Cię. Wiesz? To właśnie chciałam " usłyszeć ".

No cóż.Widziałam arcyinteligentne psy rasowe i głupole tej samej rasy..Także kute na cztery nogi kundle i inne głupiutkie jak stołowa noga...
Tak jak ludzie.

Pani Slowikowa
13-09-2007, 17:47
naszych " zwierzatkach domowych"
W internecie :)

Kundel

Kundla mieć w doma to wielge szczyńście
Czeko cie przi nim nijedne wyńście
Ło twoja forma łon bydzie dboł
Chćby profitu niywiela mioł.


Muchy

"Owocowka" czy "masara"
Tako sama to poczwara
Dyć mie łod samego ranka
Dzisioj marzy sie "hiszpanka".

Glisdy

Do glisdy godo glisda
-Moj chop to kawał gizda
Durś chcom wyciongać go na te ryby
A łon sie zapar bo woli grziby.

Piszczoła

Piszczoła jedna wesoło
Dziobnyła czowieka w czoło
Terozki jednak żałuje
Bez żondła dyć wykorkuje

Ewita
13-09-2007, 17:58
Masz tak olbrzymie doświadczenie z psami... Może znasz charakter dobermana na tyle, żeby pomóc mi opanować Azę? Suka wykazuje coraz więcej cech swojej rasy dominującej. Ja niby sporo wiem, cały czas się uczę. Suka wybrała mnie na swoją panią, a przecież - w naszych warunkach - musi słuchać i Anki! Ma tendencje dominujące. Mnie słucha, pozwala na wszystko, ale Ance zęby pokazuje przy każdej okazji. Jesteśmy obie konsekwentne, nie ma tzw. sprzeczności interesów. Aza jest inteligenta, ale często po prostu nie chce. Kazałam Ance poczytać na temat tej rasy. Jest efekt - już wie, że krzykiem nic nie zwojuje. Jak Azę szkolić, żeby - biorąc pod uwagę, że mnie wybrała - chciała słuchać także Anki?

Basia.
13-09-2007, 18:04
w momencie kiedy pokazuje Ani zęby innej rady nie ma. Musi być skarcona przez Ciebie i Ankę. Ona jest młodziutka i to się da naprawić, musi wiedzieć że jej zachowanie nie podoba się Wam obu. Musi słuchać poleceń Anki.