PDA

View Full Version : Charakterystyczne


Pani Slowikowa
16-08-2007, 18:30
dla niektorych miejsc.. bardziej ze strony wewnetrznej..
Wyczytalam tu fajny opis Lodzi z punktu widzenia Polki zamieszkalej w Stanach..
Prosze o opisy podobne ale o innych miejscach..widzianych waszymi oczami..

Oto Lodz..

"Wraz ze zgonem nieboszczki PRL minęła moda na anioł dzieweczki, co to w łódzkich fabrykach przędły jedwabne niteczki, więc Łódź zeszła na boczny tor przemian i inwestycji, wlekąc się w ogonie neo-kapitalistycznego postępu, za Warszawą, Krakowem czy Poznaniem. Wysokie bezrobocie i stan ogólnego przygnębienia.

Z tym większą przyjemnością donoszę, że było to dawno i jakby nieprawda. Łódź rozwija się jak szalona, z prząśniczkami albo i bez. Powstają nowe osiedla i inwestycje w rodzaju Manufaktury, która na mordę bije wszelkie amerykańskie shopping malls, że nie wspomnę o warszawskich Złotych Tarasach. Manufaktura powstała na terenach, których właścielem był niejaki Izrael Poznański i na których Wajda kręcił Ziemię Obiecaną. Tereny starej fabryki przekształcono w centrum handlowo-rozrywkowe nie z tej ziemi. Sklepy, restauracje, bezpłatny tramwaj, którym można dojechać do Placu Wolności (kto miasto Łódź trochę zna, wie, że to nie aż tak daleko, ale dobre i to.) W Manufakturze godziny mijają jak minuty, że nie wspomnę o tym, co się dzieje z naszymi wymienionymi na złotówki dolarami. Jak woda, proszę Państwa, jak woda…

Pani Slowikowa
16-08-2007, 19:46
W Paryzu :)

http://www.youtube.com/watch?v=2T1U8RzLutc&mode=user&search=

Rudzia
16-08-2007, 20:20
Dziwny wątek
Tutaj mam wychwalać Krakowską Rzeżnię, przerobioną i rozbudowaną na Galerię Krakowską? A może szybkość wydawania pieniędzy?

Lila
16-08-2007, 20:28
Rudziu....z krakowskiej rzeźni jest Galeria Kazimierz.Krakowska to chyba wedle dworca...

Nawiasem mówiąc inwestor był z Izraela..

A w Galerii Kazimierz to nawet złotówki mogą iść,nie powiem.Toteż lepiej płacić kartą,aby tego nie widzieć i serce nie bolało..

Rudzia
16-08-2007, 20:32
Tak! Pomyliłam nazwy, ale byłam zła, ze nie wiem o co Słowikowi chodzi.

ZoSka
16-08-2007, 20:32
Niedawno byłam w Łodzi. Wysiadłam na dworcu kaliskim i młodą dziewczynę zapytałam jak dojechać do Centralu?
Do Centralu? - zdziwiła się. Wysiądzie pani przy Galerii - tym razem ja się zdziwiłam - jakiej galerii? Myślałam, że to jest jakaś galeria, czyli wystawa prac artystycznych, więc jeszcze raz się zdziwiłam jak już ją zobaczyłam.
W latach osiemdziesiątych przyjeżdżałam na zakupy do Centralu, bo tu można było zaopatrzyć się w odzież i obuwie, którego brakowało w olsztyńskiem. Central znali w Łodzi wszyscy. Jaki ten symbol dostatku zrobił się teraz malutki!
Teraz Galerię znają wszyscy.
Charakterystyczne dla Łodzi są riksze, pomniki na Piotrkowskiej i "migawki". I jeszcze mieszkania w byłych fabrykach - tylko zapomniałam jak one się z angielska nazywają?

Anielka
16-08-2007, 20:46
Rudziu Kochana,a czemu sie złościsz?Nie prosciej zapytać Slowikowa o co jej właściwie chodzi.Pozdrawiam serdecznie i miłego wieczoru zyczę.5102

Lila
16-08-2007, 21:11
Zosiu...lofty...krzyk mody developerskiej.
Mnie się osobiście nie podobają te mieszkania i myślę ,że szybko wyjdą z mody.
Może jako mieszkania dla artystów ...

Nie ma się co złościć na Słowiczka,który jest gołąbkiem pokoju...:)

Pani Slowikowa
16-08-2007, 21:36
zaczynajac ten topik.. Chodzi mi o to zeby mowic o mniej znanych stronach znanych miejsc.. Takie ciekawostki o miastach , okolicach, ludziach, . Na przyklad kiedys zrobilismy sobie przecudna wycieczke po Wloszech zwiedzajac tylko mniej znane ale jakze piekne zakatki..Byla to wycieczka kulinarno-muzealna he he he:)
Charakter miejsca widziany jakby innymi oczami.. nie oczami typowego turysty
Wstawiajcie tu co chcecie.: fotki, opisy, wrazenia, filmy.. byleby nie te banalne o ktorych wszyscy wiedza..
Paryz (blagam tylko nie o Luwrze) widziany oczyma Polki-artystki-bez pieniedzy,jezdzacej do pracy metrem przez pol miasta
Niemcy moze widziane oczyma ...Wlocha.. ktory pojechal na targi
Warszawa widziana pod wzgledem kulinarnym itd itd..

Alsko
16-08-2007, 22:13
w tym miejscu to bym chętnie wpakowała Warszawę z lat dajmy na to 50. i obecnych widzianą oczami warszawianki...
Ale nie wstawię, bo muszę dbać o swoje zdrowie psychiczne!!! :D
Jedno powiem: jeśli jeszcze raz usłyszę od kogoś, że symbolem stolicy jest dla niego Pekin, tzn. toto coś z iglicą - to zacznę wyć, gryzć i drapać!!!
Ten post nie jest na zadany temat, przepraszam - poniosło mnie :confused:

Lila
16-08-2007, 23:18
toto z iglicą ???

W życiu.Dla mnie symbolem stolicy jest firma Herse,w której strojach występuje moja Mamusia w rodzinnym albumie..Szczególnie powala mnie płaszcz z lisem z oczami i kapelusz ,spod którego Mamusia patrzy jak tajny agent..

Alusia,a co powiesz na palmę ? Czy ona jeszcze stoi ?
Zaznaczam,że nie widziałam w oryginale...:)

Basia.
16-08-2007, 23:24
palma stoi a jakże, dla mnie jest to dno .......... wklęsłe.

Alsko
16-08-2007, 23:27
W czasie biwakowania pielęgniarek pod oknami Kaczora ubrali ją w czepek pielęgniarski. Czarny, znaczy nie położna ta palma!
A niedawno jadąc z synem zastanawialiśmy się, czy drzewo nam się podoba. I doszliśmy do tego, że może być.

A Herse! Kiedy szłam po nieistniejacej Marszałkowskiej (cholera, kiedy to było? nie pamiętam czy w czasie Powstania, czy po powrocie z wygnania), to dom z jego pracownią i salonem choć zniszczony stał. I moja mama też tęsknie zerkała w tamtą stronę. Minęła ta epoka.

Alsko
16-08-2007, 23:32
Basiu,
może to i wklęsłe dno... Ale dziś przechodziłam koło arcydzieła, tzn. ogromnego gmachu z brązowych lśniących kafli. To moja babcia miała ładniejszy piec - zielony z fidrygałkami...

Malgorzata 50
17-08-2007, 01:18
A ja lubię palme bo jest śmieszna -Warszawa jest niestety miastem brzydkim bez pomyslu ,wiec co wam szkodzi palma -lepsza 10000 razy niz np pretensjonalne Zlote Tarasy czyli straszny sen pijanego architekta .A "iglica' jesli nie podchodzic do tego emocjonalnie nabrala patyny i zaczyna mieć swój upiorny urok-to dzielo bylo nazywane strasznym snem cukiernika -i na tym polega urok warszawiakow -że nie traktuja tego co sie wyczynia w tym miesci tak smiertelnie serio.Kazdy nowopowstały koszmarek zawsze uzyskiwal jakieś miano dowcipne i dzięki temu jakos przetrwalismy zawieruchy dziejow i rózne " prundy i tryndy" kolejnych urbanistycznych wizjonerów.

Pani Slowikowa
17-08-2007, 01:53
to Dlaczego my mamy PKiN ........to on wcale nie jest taki brzydki.. W Nowym Yorku takie budowle sa uwazane nawet za piekne.. ( Vedi Empire State Building)
W kazdym razie typowy budynek z tamtych czasow. Polacy go nie lubia ale to nie wina budynku.. Jest swiadectwem pewnego okresu zycia Warszawy i juz..Niedlugo bedzie go malo widac jak zabuduje sie plac.. a turysci beda sie dziwic ze my mamy taki "slicny" domek jak w Nowym Yorku..:D

Jezeli chodzi o palme ..hm .. nie cierpie sztucznych kwiatkow.

Alsko
17-08-2007, 13:40
pewnie masz rację. Tylko że ja byłam naocznym świadkiem powstawania tego podarunku i pamiętam, ile ocalałych domów zniszczyli, żeby to wetknąć.

Małgosia ma rację mówiąc, że Warszawa jest brzydka. Była i jest! Ale miała charakter, a teraz...

Alsko
17-08-2007, 13:40
Małgosiu, ha, ha - np. Dom pod Sedesami, co?

Pani Slowikowa
28-08-2007, 20:35
http://pl.youtube.com/watch?v=PFbz2jSs-b4&mode=related&search=

http://pl.youtube.com/watch?v=T993wUHy-z0&mode=related&search=

Pani Slowikowa
29-08-2007, 14:10
Plaze w North Carolina

http://img443.imageshack.us/img443/3002/plazawnccb4.jpg (http://imageshack.us)
http://img514.imageshack.us/img514/448/plazawnczachodsloncaof0.jpg (http://imageshack.us)
http://img514.imageshack.us/img514/448/plazawnczachodsloncaof0.cdb3d1d208.jpg (http://g.imageshack.us/g.php?h=514&i=plazawnczachodsloncaof0.jpg)

jolita
29-08-2007, 17:21
5785 A to moja okolica...

Pani Slowikowa
29-08-2007, 17:51
Uwielbiam Sopot. Spedzilam tam kilka fajnych wakacji w mlodosci..:)

en_vogue
29-08-2007, 19:39
W moim mieście ,w Gdyni wszyscy idą na Skwer Kościuszki.Tam przycumowany jest Dar Pomorza.

http://img254.imageshack.us/img254/7016/pict0031ed1.jpg (http://imageshack.us)

Kundzia
29-08-2007, 19:43
Oj, tu byłam 20 lat temu,ale tak mało pamiętam.

en_vogue
30-08-2007, 20:19
Może czas powtórzyć wycieczkę na wybrzeże.Takie widoki na Cię
czekają.:rolleyes:
http://img265.imageshack.us/img265/8464/pict0037fm2.jpg (http://imageshack.us)

Pani Slowikowa
30-08-2007, 21:43
moja ogromna miloscia do pewnego regionu we Wloszech.
Tuscania tak ja kocham... jestem az o nia zazdrosna!!
Czy to mozliwe byc zazdrosnym o miejsce?
oto kilka fotek:

http://img205.imageshack.us/img205/3238/bellatoscana6jv0.jpg (http://imageshack.us)

http://img159.imageshack.us/img159/8669/bellatoscana7hm6.jpg (http://imageshack.us)
http://img159.imageshack.us/img159/1879/bellatoscana8ew1.jpg (http://imageshack.us)

Basia.
30-08-2007, 21:47
piękne fotki, nigdy tam nie byłam ale jestem pod wrażeniem.

Pani Slowikowa
30-08-2007, 21:48
http://img159.imageshack.us/img159/8171/bellatoscana9uy1.jpg (http://imageshack.us)


http://img205.imageshack.us/img205/2811/bellatoscana12ld5.jpg (http://imageshack.us)

http://img205.imageshack.us/img205/4971/bellatoscanabr6.jpg (http://imageshack.us)

Basia.
30-08-2007, 21:50
Uwielbiam Sopot. Spedzilam tam kilka fajnych wakacji w mlodosci..:)
wielbicielką Sopotu. Fajnie masz Jolu, że mieszkasz w takim pięknym mieście.

Pani Slowikowa
30-08-2007, 21:50
ale moja milosc jest autentyczna

Basia.
30-08-2007, 21:51
pięknie tam jest, myślę że można być zazdrosnym o takie miejsce.

Pani Slowikowa
30-08-2007, 21:55
http://img205.imageshack.us/img205/1007/bellatoscana2jb1.jpg (http://imageshack.us)

http://img122.imageshack.us/img122/8934/bellatoscana3df6.jpg (http://imageshack.us)

http://img122.imageshack.us/img122/1941/bellatoscana4ha6.jpg (http://imageshack.us)

Sunshine
30-08-2007, 22:01
moja ogromna miloscia do pewnego regionu we Wloszech.
Tuscania tak ja kocham... jestem az o nia zazdrosna!!
"w ciemno" bym się tam przeprowadziła ,gdyby to było możliwe,i też bym była baaaaaaaaaardzo zazdrosna.Cuuuuuudownie!!!!!

Basia.
30-08-2007, 22:08
Asieńko nie dziwię się, że pokochałaś to miejsce.

Pani Slowikowa
30-08-2007, 22:40
opowiadano mi kiedys bajki jak bylam mala..
O tych niebotycznych lasach swierkowych z drzewami tak grubymi ze mozna sie w nich schowac.. o grzybach prawdziwkach olbrzymich w ktorych mieszkaly krasnoludki..
To wszystko jest naprawde, widzialam na wlasne oczy. Wydaje mie sie ze juz do tego miejsca musialam kiedys nalezec ale chyba w innym zyciu.. bo wszystko wydaje mi sie znajome..

Pani Slowikowa
01-09-2007, 23:57
http://pl.youtube.com/watch?v=XJ39fZWkgnM&mode=user&search=

Malgorzata 50
02-09-2007, 00:04
You Tube mi sie zacina ,ale widzialam wstrzasajacy dokument na ten temat -to nie sa ofiary przemian -choc moze doslownie rzecz traktujać -tak .To sa ofiary tak naprawde nieludzkiego systemu ,ktory to wlasnie zrobil z tym narodem.Nas tez to dotyczy tylko w mniejszym stopniu.

babciela
02-09-2007, 00:31
Wszrzasajace.Ale i nasza TV pokazywala kiedys film o tych dzieciach.Ale mysle ze w komunizmie tez ten problem istnial tylko byl starannie ukrywany.problem nie dotyczy tylko dzieci z bylego systemu.Czytalam wstrzasajaca ksiazke o dzieciach niemieckich bodajze"My dzieci dworca"rzecz tyczyla mlodych z dawnegoRFN.

Malgorzata 50
02-09-2007, 00:34
To bylo o narkomanach "dzieci z dworca zoo" sa wszedzie niestety ....i niestety na wlasna prosbe .kultowa ksiązka licealistow z pokolenia moich dzieci plus jeszcze "Pamietnik Narkomanki" A dzieci z ulic Rio de janeiro i innych krajow ameryki lacinskiej.A dzieci w rumunii,Korei Pln,Chin ...?

babciela
02-09-2007, 00:38
Tioskania istotnie jest cudowna.Przed wyjazdem tamze przeczytalam ksiazke Frances Mayes 'Pod sloncem Toskanii-polecam -bo oprocz pieknych opisow i niezlej fabuly jest kilka swietnych przepisow kulinarnych.

Malgorzata 50
02-09-2007, 00:38
Pycha nie ksiązka.....

Basia.
02-09-2007, 00:41
na ten temat i to zjawisko występuje wszędzie u nas też.

Malgorzata 50
02-09-2007, 00:42
Niestety.......

babciela
02-09-2007, 00:42
Wiesz Malgosiu ta dziewczyna ktora napisala Pamietnik narkomanki byla z Czestochowy.Skonczyla psychologie,pracowala ze mna na Oddziale-byla doskonalym fachowcem.Potem gdzies mi umknela.A os jednego ze znajomych slyszalam ze zmarla-nie wiem czy to prawda...

Pani Slowikowa
02-09-2007, 00:44
Tylko film "Pod Sloncem Tuskani""
A pamietacie tam bylo tez cos o Polakch.. :)
Film byl fajny ale nie odzwierciedlal charakteru tego regionu dostatecznie..Troche rozczarowal

Nika
02-09-2007, 00:48
I tak był o wiele lepszy niż książka...co się rzadko zdarza

babciela
02-09-2007, 00:54
Tak jest watek polski.Na podstawie kamiennego muru Polacy napisali Polonia

Sunshine
02-09-2007, 08:14
Tioskania istotnie jest cudowna.Przed wyjazdem tamze przeczytalam ksiazke Frances Mayes 'Pod sloncem Toskanii-polecam -bo oprocz pieknych opisow i niezlej fabuly jest kilka swietnych przepisow kulinarnych.
ilekroć mam "doła" sięgam po nią, działa jak balsam na moją zbolałą duszę.Przenoszę się w inny świat w inne klimaty i od razu lepiej.
Marzę by zobaczyć Toskanię w realu,niby to dość proste,kupić jakiś bilet i pojechać lub polecieć.......
może pewnego dnia zrealizuję swoje marzenie.
Film jest/wg.mnie/ marną namiastką książki.

an_inna
02-09-2007, 08:27
Pani Słowikowo, jaka piękna ta Toskania! Czytałam książkę, którą dziewczyny polecają i też tak to odebrałam :) Filmu niestety nie widziałam :(

Malgorzata 50
02-09-2007, 10:00
Wiesz Malgosiu ta dziewczyna ktora napisala Pamietnik narkomanki byla z Czestochowy.Skonczyla psychologie,pracowala ze mna na Oddziale-byla doskonalym fachowcem.Potem gdzies mi umknela.A os jednego ze znajomych slyszalam ze zmarla-nie wiem czy to prawda...

Smutne ...ale niestety cos o tym wiem....

szekla
04-09-2007, 21:28
Na szczęście Barbara Rosiek, autorka Pamiętnika narkomanki żyje a tu

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3658680.html

trochę informacji na temat źródła plotek o jej śmierci

Alsko
04-09-2007, 21:52
napisała 3 książki: Pod słońcem Toskanii, Bella Toskania. Trzeciej tytułu nie pamietam, dziś widziałam w księgarni.

Pani Slowikowa
05-09-2007, 18:20
Miasta Drewniane

Polskie zabytkowe budynki murowane w tzw. stylowe mają swoje odpowiedniki na zachodzie: Renesans przywędrował z Włoch podobnie jak Barok i polskie dzieła Renesansowe czy Barokowe są jakimś mniej lub bardziej wiernym odbiciem tego co wcześniej stworzono we Włoszech czy Niderlandach. Natomiast zabytki drewniane które do niedawna przeważały w naszym kraju są czymś wyjątkowym, a dla ludzi z zachodu wręcz egzotycznym.

http://img510.imageshack.us/img510/7148/rycinadrewnianegodomuxy0.jpg (http://imageshack.us)
http://img510.imageshack.us/img510/7148/rycinadrewnianegodomuxy0.ebc1d700e1.jpg (http://g.imageshack.us/g.php?h=510&i=rycinadrewnianegodomuxy0.jpg)http://img123.imageshack.us/img123/3286/drewnianachataoc8.jpg (http://imageshack.us)




ryc.1. Lublin, Dom Garbarza, rys. Jan Gumowski 1917

W Polsce zachowały się wspaniałe zespoły małomiasteczkowej zabudowy drewnianej. Jednak właśnie te najcenniejsze polskie zabytki są w najgorszym stanie. Nie remontowane, popadają w ruinę. Remontowane są obklejane styropianem i tynkowane co poza tym że szpeci, przyśpiesza ich rozkład.

Nowe budynki w zespołach zabudowy drewnianej są murowane niedostosowane ani wielkością ani kształtem do zabytkowego otoczenia. Co więcej nawet większość przewodników i albumów skupia się na budynkach murowanych.

Wydaję się że dla tych bezcennych zespołów nie ma ratunku. Dlatego niech przynajmniej poniższa strona upamiętni zjawisko jakim są polskie miasteczka drewniane.
http://img128.imageshack.us/img128/4759/drewnianydomekpolskaak7.jpg (http://imageshack.us)

Pani Slowikowa
05-09-2007, 18:31
Smutne ...ale niestety cos o tym wiem....

co to znaczy ze cos o tym wiesz?

an_inna
05-09-2007, 18:50
http://images13.fotosik.pl/71/af27cb5556a06b47.jpg (http://www.fotosik.pl)

Pani Slowikowa
05-09-2007, 18:56
piekna posiadlosc
Dworek w Kielcach dach z drewnianego gontu

http://img521.imageshack.us/img521/7382/kielcedworeklaszczykowqa7.jpg (http://imageshack.us)
http://img521.imageshack.us/img521/7382/kielcedworeklaszczykowqa7.eb3b4480f8.jpg (http://g.imageshack.us/g.php?h=521&i=kielcedworeklaszczykowqa7.jpg)

Basia.
05-09-2007, 19:34
te budynki mają "minę" ale mnie nikt by do nich batem nie zagnał jako "lokatorki".

Pani Slowikowa
05-09-2007, 21:19
bo te sa stare prawdziwie..pewnie niewygodne w srodku.. Ale
sa bardzo urokliwe.. Nowe tez mozna robic tak, tylko trzeba chciec..i umiec zaaranzowac wnetrze aby bylo milo i wygodnie ..

Basia.
05-09-2007, 21:53
niektóre są piękne a wszystkie mają dużo uroku i trzeba o takie budynki dbać bo to są zabytki.

Alsko
05-09-2007, 22:37
nie bywasz lub bywasz rzadko w barze, więc tu wrzepię pytanie do Ciebie. Bo nie mam gdzie :mad:
Uczyłam sie otóż za króla Ćwieczka włoskiego i został mi w pamięci li tylko jeden wers włoskiej, podobno ludowo-sowizdrzalskiej piosneczki. Nie wiem, z jakiego regionu. Męczy mnie, że nie pamiętam dalszego ciągu. Może Ty to znasz:

Io sono un poveretto
e senza casa, e senza letto.

Dalej ten bezdomny lazarone mówi o płaszczu lejtnanta, który go okrywa itd.

Pani Slowikowa
05-09-2007, 23:44
ale zapytam sie moze ktos ja zna ze znajomych.

Pani Slowikowa
03-10-2007, 21:39
Miasto tajemnic... ??
Karnawal w Wenecji.. kiedy wszystko bylo mozna pod ukryciem maski ..? Oto Bauta typowa maska dla mezczyzn uzywana nie tylko w czasie karnawalu..ale i roznych innych podejzanych sytuacjach..

http://img62.imageshack.us/img62/4299/venezianapj7.jpg (http://imageshack.us)

Pani Slowikowa
11-10-2007, 17:37
http://www.youtube.com/watch?v=tD-L0FhtSr8&mode=related&search=

Pani Slowikowa
21-10-2007, 16:40
Znalazlam ten piekny opis w necie...
Nie zgadzam sie z nim co prawda w 100% ale i tak bardzo mi sie podoba....Moge do niego dodac kilka innych krajow, bo ja czuje tez zycie nosem chyba najbardziej ... jak zwierze.. :)


"W Polsce pachnie ziemią, cementem i cegłą. Zapachy to mocne, wilgotne, chłodne. W Warszawie, gdzie buduje się wiele, dominują te właśnie wonie: najpierw usuwanej pod wykop fundamentów ziemi, często wilgotnej i zmarzniętej. Potem leje się aromatyczny cement, pachną surowe cegły. Polskie domy, z wyjątkiem nowoczesnych biurowców, gdzie dominuje stal i szkło, stawiane są tradycyjnymi metodami. Ich zapachy są więc zapachami ziemi, wiejskimi, naturalnymi. Ciągle pachnie drewno, gdyż z niego buduje się szalunki i kładzie podłogi; czasem drewniane są też framugi okien. Potem pachnie mokry tynk, gdyż domy w Polsce prawie nigdy nie są okładane licówką, prawie zawsze zaś – tynkowane.

Amerykański dom, jak w ogóle wiele amerykańskich produktów czy roślin, zdaje się nie mieć zapachu. Gorące powietrze pochłania zapachy stawianych na Manhattanie wieżowców; zostaje jedynie kurz. Gdzieś pod niebem spawacze dokładają kolejne zapałki metalowych belek – za daleko, aby poczuć woń gorącego żelaza.

Może trochę pachną belki i deski, z których stawiany jest szkielet przeważającej części domów mieszkalnych i pawilonów handlowych. Pachną też, choć blado, płyty gipsowe. Te zapachy nie mają jednak zmysłowego, pierwotnego charakteru, nie przywodzą skojarzeń z naturą, z zimną wilgocią cmentarzy, z chłodną stęchlizną piwnic i wnętrz europejskich kościołów.

Amerykański dom zaczyna pachnieć dopiero wtedy, gdy jest wykańczany. Inne to są zapachy, nie tak naturalne, ale też ładne. Świadczą bowiem, że budowniczy jest już prawie u mety, że już wkrótce ktoś zaludni te wnętrza, szczęśliwy ze swojego nowego domu. Pachnie świeżo położona na ścianach farba. Słodko pachną plastikiem świeżutkie carpets i kserokopiarki czekającego na pierwszych lokatorów biura. Pachnie darń położona przed nowym domkiem jednorodzinnym.

Zapachy nowych dywanów, lodówek i zmywarek szybko wyparują. Dom jako taki nie będzie miał tego silnego aromatu (czy też – odoru), który przynoszą dziesiątki, a nawet setki lat starzenia się, absorbowania przez mury ludzkich woni, zapachów gotowanej kapusty i pieczystego, wdychania i wydychania powietrza z atmosfery. Amerykański dom, bardziej plastikowy i powiewny niż forteczne mury europejskich starówek i nowobogackich willi, otworzy za to swoje podwoje – podobnie jak wpuszcza hałasy z zewnątrz – na zapach okolicznych drzew, łąk i jeziora, wiewiórek i okazjonalnego skunksa. Chętnie będziemy te drzwi otwierać i spędzać dużo czasu w ogrodzie, na ganku, na werandzie i przy basenie. A budynek będzie się z przyrodą zapachami dzielił i wymieniał. Tak więc nie zapamiętamy specyficznego zapachu swojego, amerykańskiego domu. Ale pies zawsze trafi. "

BUNIA
21-10-2007, 20:01
Slowiczku
Bardzo sugestywnie opisalas te zapachy ...

Pani Slowikowa
24-11-2007, 02:52
http://www.ug.istebna.pl/files/img/zloty.swf


http://www.ug.istebna.pl/files/img/ochodzitanew.swf


http://www.ug.istebna.pl/files/img/centr2.swf


Tu spedzilam najpiekniejsze lata mojego dziecinstwa

Sunshine
24-11-2007, 08:06
Blisko Ciebie,Joasiu spędzałam swoje wakacje w dzieciństwie.
W pobliskiej Wiśle.
Mało przypomina dzisiaj tą Wisłę ,która zapamiętałam z tamtych lat.
Gdy w tym roku miałam okazję pobyć tam, z łezką w oku,oglądałam bliskie mi miejsca,ale jakże obce dzisiaj.
Tam przeżyłam swoją pierwszą miłość.
Zapamiętałam częste deszczowe lipce,ale wtedy wcale mi to nie przeszkadzało.http://img105.imageshack.us/img105/8961/galeria2zdjecie5largepl1.jpg (http://imageshack.us)
centrum zmieniło się najbardziej,chociaż pozostało wiele starych budynków,jak ten pocztowy,w którym też przez jakiś czas pomieszkiwałam/nawet widzę na tym zdjęciu okno z mojego pokoju/http://img105.imageshack.us/img105/9462/galeria3zdjecie3largeka4.jpg (http://imageshack.us)

Dzidka
24-11-2007, 08:51
Asiu, pięknie zaprezentowałaś nam Istebną.Kiedyś tam byłam na krótkim urlopie i też miło wspominam. Pozdrawiam Cię serdecznie.

http://republika.pl/blog_ay_3274293/3585702/sz/010_widok_nowy.jpg

Dzidka
24-11-2007, 08:59
Zapachy są ważne i często, po wielu latach, przywołują nam miłe wspomnienia choćby
zapach pieczonych ciast, pastowanych podłóg,choinki przed Bożym Narodzeniem...to z domu rodzinnego.

en_vogue
24-11-2007, 16:40
Mam bardzo miłe wspomnienia z pobytu w Jaszowcu.Tam ponad trzydzieści lat temu byliśmy z mężem w podróży poślubnej.:)

http://img249.imageshack.us/img249/5889/jaszowiecbp4.jpg (http://imageshack.us)

Pani Slowikowa
29-11-2007, 03:24
niby smieszne a dla mnie smutne :confused:

http://www.rotfl.pl/*****_w_jezyku_polskim_link-67f0.html

Pani Slowikowa
03-12-2007, 17:47
Polnocny region Piemonte

http://www.langhe.net/griva/default2.htm

Po lewej stronie druga strzalka od dolu "video"

Pani Slowikowa
06-12-2007, 19:48
smieszna historyjke.. ktora uslyszalam wczoraj od mojej corki..
Nie wiedzialam gdzie ja umiescic ale podobno jest to charakterystyczne dla tego kraju... hi hi hi:D :D

Jedna nasza znajoma ( z rodziny) byla z misja : Peace Corp w Haiti.. i pewnego razu jadac autobusem "miedzymiastowym" siedziala kolo pewnej kobiety..Kobieta ta trzymala na kolanach miske z ryzem i zajadala sie nim smacznie.. Po zjedzeniu ryzu.. zdjela spodnie.. usiadla na tej misce i...oddala do niej mocz...Poczym nie wiedzac co z tym fantem zrobic .. po krotkim namysle.. wylala go na podloge w przejsciu ..
Nie wiem czy mam sie smiac czy plakac??

Lila
06-12-2007, 19:53
Asiu,nie ma powodu do płaczu.Należy się cieszyć,że bezpośrednia kobietka nie uznawała urynoterapii,bo a nuż by wypiła te siki w celach leczniczych ? brrrrrrrrr..

Pani Slowikowa
07-12-2007, 04:31
Asiu,nie ma powodu do płaczu.Należy się cieszyć,że bezpośrednia kobietka nie uznawała urynoterapii,bo a nuż by wypiła te siki w celach leczniczych ? brrrrrrrrr..


Masz racje!! Och jak sie ciesze:confused:

A tak wspominajac ta urynoterapie to co stalo sie z polskim lekarzem tu w Stanach ktory ja stosowal? Cos o nim sluch zaginal..

Pani Slowikowa
11-02-2008, 19:11
ma taki krakowski akcent hi hi Jak moj wujek Jurek:D
W kazdym razie fajne to:

http://www.youtube.com/watch?v=M4ruf8odUBU&NR=1

sosna
11-02-2008, 21:40
Komentuje Maciek Stuhr
krakowski kabareciarz i aktor syn
Jerzego

Pani Slowikowa
19-02-2008, 18:10
Sykujta sie do swiont!!
Zobacta jakie to u nos bely zwycaje na Wielkanoc..


Piasecka Paulina

"Obrzędowość wielkanocna w kulturze polskiej i ukraińskiej – tradycje i współczesność

Po polsku Wielkanoc, w języku ukraińskim Welykdeń, – to największe i najważniejsze święto w kalendarzu liturgicznym chrześcijan. W ciągu kilku stuleci słowiańskiego chrześcijaństwa powstała bogata gama obrzędów wiążących się z przeżyciem tajemnicy Zmartwychwstania Pańskiego. Większość z nich ma swoje korzenie w Biblii jest nawiązaniem do ewangelicznego opisu wydarzeń ostatnich dni życia Jezusa Chrystusa. Niektóre jednak są kontynuacją pradawnych, pogańskich zwyczajów, zaadaptowanych na gruncie chrześcijańskim. Dotyczy to zwłaszcza obrzędów związanych z kultem zmarłych oraz świętowaniem wiosennego przesilenia, połączonego z hołdem złożonym naturze, jej witalności i płodności. Czas obchodzenia Świąt Wielkanocnych długo był przedmiotem licznych sporów. Na Soborze Trydenckim w 325r. ustalono, że Paschę chrześcijańska będzie się obchodzić w niedzielę po pierwszej pełni księżyca.

Niektóre zwyczaje wielkanocne zachowują swój pierwotny charakter, ale są też takie, które zupełnie zanikają lub ewoluują nabierając nowych, współczesnych treści. Niewątpliwie kanwą dla bogatej i różnorodnej tematyki obrzędów jest Pismo Święte. Wielkanoc jest przede wszystkim świętem religijnym.Opisane tradycje dotyczą obchodu świąt w kościele katolickim – polskie obrzędy oraz w cerkwi prawosławnej i grekokatolickiej – zwyczaje ukraińskie (obrządek w tych kościołach wygląda podobnie).

Niedziela Palmowa

Po czterdziestodniowym poście zapowiedzią Triduum Paschalnego jest Niedziela Palmowa, zwana też w polskiej tradycji Kwietną, Letnią lub Wierzbną. “...Ludzie, którzy wielkim tłumem przybyli na święto, usłyszawszy, że Jezus zbliża się do Jerozolimy, pobrali gałązki palmowe i wybiegli mu naprzeciw wołając: Hosanna, błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie. Oto król izraelski...” (J 12, 12-13).

Triumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy początkowo przedstawiano w sposób dosłowny. Wybierano dwa kościoły, z których jeden (poza miastem) symbolizował Górę Oliwną, drugi zaś Jeruzalem. W Krakowie, np. były to kościół św. Wojciecha oraz Bazylika Mariacka. Wprowadzono platformę z żywym osiołkiem i figurą Chrystusa na nim – przywilej ciągnięcia wózka mieli rajcy miejscy. Jerozolimski tłum wyobrażali wierni trzymający w dłoniach witki wierzbowe (tzw. “bagnięcie”), często z dodatkiem świerku, traw, leszczyny, ozdobione wstążkami i bibułą. Zgromadzeni rzucali na drogę orszaku palmy i kwiaty. Popularne od XV do XVI w. widowisko zostało zakazane przez władze kościelne w 1780 r. jako, że dawało okazję do wybryków i nieprzystojnych żartów. Do takich należało zawołanie zniechęconych Postem żaków krakowskich:

“Jezus, Jezus jedzie,

Weźmie żur i śledzie

Kiełbasy zostawi i pobłogosławi” [7, 19].

Dziś w niektórych miejscach powraca się do dawnego zwyczaju. Zaprowadził go na nowo ks. Jan Mach proboszcz z Tokarni – wsi w Beskidzie Śląskim. W latach 60-tych zwrócił się do ludowego artysty Wrony z prośbą o wykonanie polichromowanej figury Chrystusa – kopii XVI-wiecznej rzeźby z Szydłowca. I tak od 1968 r. można oglądać w Tokarni tradycyjny obchód wejścia Jezusa.

W Kalwarii Zebrzydowskiej misterium pasyjne rozpoczyna się w Niedzielę Palmową przedstawieniem wjazdu Chrystusa na żywym osiołku. Dawniej po procesji odbywały się przemowy chłopców zwane pucherokami (od łac. puer – chłopiec). Opis oracji podaje ks. J. Kitowicz: “przy farnych kościołach znajdowały się szkółki parochialne, zażywano do procesji chłopców... ozdobnie przybranych... Te dzieci, w pełnym zastanowieniu procesyi, w rząd uszykowane prawiły oracyje wierszem... Materyja tych oracyj: wjazd Chrystusów do Jeruzalem i przyszła męka Jego. Po takiej deklamacyi pobożnej też dzieci miewały inne oracyje śmieszne o poście, o śledziu, o kołaczach wielkanocnych, o nuży szkolnej i inne tym podobne” [5, 52]. Kultywowanie tego zwyczaju Kościół zabronił w 1770 r. uznając go za szkodliwy. Przetrwał on jednak w podkarpackiej wsi Bibice, gdzie do dziś urządza się konkursy oratorskie dla dzieci. Chłopcy o twarzach wymazanych sadzą, w słomianych czapkach, proszą o wykupek, np.:

”Jak mi docie jajek pięć,

To będę was ziynć

A jak mi nic nie docie, to mnie podniywocie

To wom wszytkie gorki porozbijom co w izbie,

Na płocie, mocie” [12, 15].

Współcześnie w większości kościołów odbywa się msza z poświęceniem palm oraz procesje wokół świątyń. W zależności od regionu palma przybiera różne rozmiary: od krótkiej palmy tzw. wileńskiej do 10-12-metrowych palm na Kurpiach czy w Polsce południowo-wschodniej.

Na Śląsku palmę nazywano “orzeszyną” (tj. leszczyną), rokitą lub kokcyną (tj. wierzbą) – przystrajano ją borówką, gałązkami świerkowymi i kwiatami. Robiono też palmy z trzciny, którą z leszczyną wiązano batem. O zwyczajach związanych z palmami pisze Ł. Gołębiowski w “Ludzie polskim”: ”Dla znakomitszych osób starał się zakrystian przysposobić gałązki zielonością okryte, trzymając wierzbowe pręty w wodzie..., dla pospolitszej rzeszy były suche albo z pączkami, czyli bagniątkami zaledwie. Odrywał je gmin pobożny i połykał w tym będąc przekonaniu: że kto w Niedzielę Kwietną bagniątka palmowego nie połknie, to już zbawienia nie otrzymał” [3, 284].

Po mszy świętej wierni uderzali się wzajemnie palmami, życząc zdrowia, urodzaju i bogactwa – było to nawiązanie do pokuty w nadchodzącym Wielkim Tygodniu. Przy symbolicznym biciu palmą mówiono:

“ Palma bije, nie ja biję

Za tydzień Wielki Dzień

Za sześć noc – Wielka Noc” [2, 155].

Połknięcie bazi ze święconej palmy miało chronić przed chorobami gardła. Do Dwudziestolecia międzywojennego był to zwyczaj praktykowany, na Śląsku zarzucono tę tradycję po wyzwoleniu, do dziś jest ona powszechnie znana. Palmom przypisywano moc magiczną. Na polach, na drzwiach domów i pomieszczeń gospodarskich umieszczano krzyżyki z uciętej palmy – dotrzymywanie tej tradycji miało zapewnić urodzaj i chronić przed gradobiciem. W oknach stawiano palmę, aby odegnać grom, wtykano ją za święte obrazy – ”na szczęście”, kładziono pod pierwszą skibkę zaoranej ziemi, z gałązką wierzbową gospodarz pierwszy raz wypędzał bydło. Bazie dodawano do zboża siewnego, spopielone palmy były używane do posypywania głów w Środę Popielcową, okadzano nimi chorych, palmy kładziono do trumny. Na Podkarpaciu wierzono, że w Niedzielę Palmową otwierają się groty ze skarbami, a na słońcu palą się diabelskie pieniądze."