PDA

View Full Version : Rzuciła palenie po 100 latach - komentarze


minolka
17-08-2007, 15:37
Komentarz do artykułu: Rzuciła palenie po 100 latach (http://www.senior.pl/147,0,Rzucila-palenie-po-100-latach,2625.html)
--------------------
Ja nie chorowałam, nie potrafię palic palic papierosów pod presją(wychodzenie na korytarz, w łazience,szbko pokryjomu) lubię się delektowac a ponieważ nie było mi to dane rzuciłam palenie na 8-9 lat, ale w tym roku wróciłam do nałogu. Niestety.

Alsko
17-08-2007, 15:41
To ja mam kupę czasu!

Minolko, ja kilka razy rzucałam, wszystko przed Tobą :)

jolita
17-08-2007, 16:06
Ja takoż jeszcze sobie popalę....No i dobrze...
Przyjamniej zaciągając się marzę sobie, że akcyza przeze mnie płacona wspomaga OR lub inne szczytne cele....5129

Alsko
17-08-2007, 16:21
a ja jestem - jak to się nazywa?
Od niedawna palę kontrabandowe produkta i wcale się nie wstydzę.
Niech się wstydzą Ci, co jałmużnę nazwali emeryturą!!!

jolita
17-08-2007, 16:39
Zazdroszczę Ci, ale mój i mojej M."niuchy" mają wymogi...(nie będę promowała - za darmo - marki!)

baburka
17-08-2007, 16:42
Mocuję się z sobą, żeby sięgnąć po zamrożony kapitał w postaci wypalanych fajek. Puszczam w powietrze ok. 300 zl miesięcznie, może nieco mniej. I szlag mnie trafia, i wstydzę się okrutnie. Do tego wiem, że i bez fajek żyje się nieźle. Rzucam na... i wracam. Przeważnie w ramach experymentu. Tym razem odbiło mi, że potrafię przynależeć do tych, którzy mogą, a nie muszą. Experyment się powiódł. Ciągnę jak smok. Taka kupa kasy...3000 z okładem rocznie. Nie do przeżycia.

en_vogue
17-08-2007, 17:21
Cóż do stu lat jeszcze się pomęczę.Dobre towarzystwo,kawa,drink i ja mam rezygnować? http://img130.imageshack.us/img130/2316/palaczvm3.gif (http://imageshack.us)

jolita
17-08-2007, 17:24
U mnie - na dzisiejsze ceny 290.- zł - na "pobranie" (50 paczek - to chyba m-cznie). Winę za tak wysokie spożycie ponosi częściowo laptuś, bo zapalam, odkładam...i za chwilę dziura w obrusie, a papieros wypalony. Łatwo mi było uwierzyć w opinię medyczki, że po tylu.... latach - przerwanie palenia też może wywołać złe skutki....(proszę - nie kwestionujcie tego!)5133

p.s. a Wy - niepalące - co robicie z taaaaką forsąąąą?

Basia.
17-08-2007, 17:25
puszczam z dymem podobnie jak Barburka ponad 3000 zł rocznie i nie żal mi tej forsy bo wydaję ją na siebie.

Alsko
17-08-2007, 17:26
też liczyłam i próbowałam odstawić. To drugie mi się nie udało, więc tnę po kosztach ;)

Anielka
17-08-2007, 17:30
Jolitko,to,że rzucenie palenia po tylu latach wywołuje różne dziwne skutki to fakt/Twoja medyczka ma rację/ale one po pewnym czasie mijają.A co robie z kasa?No cóż ,przez pierwsze miesiace to je odkładałam i w nagrode cos sobie kupowałam a teraz to jakos przestałam odkładac i kasa sie po prostu rozchodzi na ,właściwie nie wiem na co.Więc jak by nie robic i tak żle i tak niedobrze,ale generalnie czuje sie bez palenia lepiej,ale palacy mi nie przeszkadzaja,juz nie.Pozdrawiam cieplutko.5134

jolita
17-08-2007, 17:48
ojejejku - nie przewidziałam, żeby zapytać czy lokal wybrany na nasze spotkanie nie jest przeznaczony dla niepalących....Jeśli tak - rezerwuję sobie miejsce na dachu przy kominie....

Lila
17-08-2007, 18:24
Bardzo podoba mi się podejście do nałogu ,jakie ma Baburka...
...palę bo mogę,ale nie muszę...
Całkiem jak mój starszy pan od lat 40-tu.Ja niepaląca...:)

A tak nie na temat....widział kto Ewitę ???
W łódzkim kataklizm i mam nadzieję,że to daleko od niej....

Alsko
17-08-2007, 18:35
Ja widziałam, była w barze

Anielka
17-08-2007, 19:31
Jolitko mnie na cere dym nie szkodzi,a reszta nie wiem jak reaguje.Myśle,że bedziemy miały sobie tyle do powiedzenie,że albo zapmni sie o paleniu,aalbo nikomu nie zaszkodzi jak kilka papierochow sie wypali.Pozdrawiam.5154

baburka
17-08-2007, 20:23
p.s. a Wy - niepalące - co robicie z taaaaką forsąąąą?
Mój najdłuższy poryw w zerwaniu wynosił trochę ponad rok. Ostatni - pół roku. Miałam i mam wystarczająco, czyli dokładnie tyle samo.

jolita
17-08-2007, 20:24
na ten temat przeprowadzam się na "właściwe tory"....

baburka
17-08-2007, 20:26
Bardzo podoba mi się podejście do nałogu ,jakie ma Baburka...
...palę bo mogę,ale nie muszę...
Całkiem jak mój starszy pan od lat 40-tu.
Ale mnie czeszesz pod włos. Właściwie to mogę nie palić, bo nie ma mam już komu tym przeszkać. :)

baburka
17-08-2007, 20:30
tnę po kosztach
Próbowałam tańszych. Nie udało mi się pojść na gatunkowy kompromis. Albo albo.

Lila
17-08-2007, 20:31
Baburko...oto ideologia prawdziwego palacza...:)

Jak ja pójdę do urny,to mój staruszek przestanie palić.Faktycznie,jak nikomu to nie będzie przeszkadzać,to i Marlboro mniej smakuje..

Ale niedoczekanie !!!
Ja się nie rozsypię po to,aby jakiś palacz miał zdrowsze płuca...o nie !!!

Alsko
17-08-2007, 20:31
gdybyś mieszkała tu, gdzie ja - miałabyś komu. Niedawno się dowiedziałam, że "mój" dym przeszkadza sąsiadce nade mną. Łaskawie darowała mi życie - na razie. :D Co ciekawe, sama pali.
A dym podobno dostaje się do niej nieszczelnościami w konstrukcji domu z wielkiej płyty.

Alsko
17-08-2007, 20:34
Hej, kto mówił o gorszych? Palę kontrabandowane.

Malgorzata 50
17-08-2007, 21:32
Mój najdłuższy poryw w zerwaniu wynosił trochę ponad rok. Ostatni - pół roku. Miałam i mam wystarczająco, czyli dokładnie tyle samo.
Moj wynosił 20 lat!!!! Dwa lata temu wrocilam i nadrabiam -oj glupia ja głupia!!!!!

baburka
17-08-2007, 21:35
Palę kontrabandowane.
Że niby co? Do nas ruscy już nie przyjeżdżają.

baburka
17-08-2007, 21:36
Eeech... Coś Ty zrobiłaaa...

baburka
17-08-2007, 21:39
"mój" dym przeszkadza sąsiadce nade mną. Łaskawie darowała mi życie - na razie. :D Co ciekawe, sama pali.
A dym podobno dostaje się do niej nieszczelnościami w konstrukcji domu z wielkiej płyty.
Paranoicy bywają niebezpieczniejsi od palaczy. Ciekawi mnie, jak ona odróżnia swój dym od Twojego. Na Twoim miejscu miałabym się na baczności.

Basia.
17-08-2007, 21:43
Moj wynosił 20 lat!!!! Dwa lata temu wrocilam i nadrabiam -oj glupia ja głupia!!!!!
chciałaś to wróciłaś ............ ja też miałam kilka przerw w paleniu .............. rozstawałam się z fajkami bez emocji .......... później uczyłam się palenia od nowa i wcale tego nie żałuję. Niby dlaczego mam sobie odmawiać przyjemności, to są moje pieniądze i mogę robić z nimi co chcę.

chickita
17-08-2007, 22:15
Mam ten sam problem. Staram sie rzucić i nie mogę. Palę na korytarzu, balkonie. Koszmar. Czasem nie mam siły wstać i to mój plus ale mizerny bo nadrabiam potem. Kiedy mnie ktoś pyta czemu nie rzucę tego dziadostwa wymiguję się tekstem, ze na coś muszę umrzeć więc nie będzie niespodzianki. Prawda jest taka, ze mi wstyd bo nie mam tyle silnej woli zeby sobie z tym poradzić. Brak słów. Walcz jeśli masz siłę!

Basia.
17-08-2007, 23:16
Mam ten sam problem. Staram sie rzucić i nie mogę. Palę na korytarzu, balkonie. Koszmar. Czasem nie mam siły wstać i to mój plus ale mizerny bo nadrabiam potem. Kiedy mnie ktoś pyta czemu nie rzucę tego dziadostwa wymiguję się tekstem, ze na coś muszę umrzeć więc nie będzie niespodzianki. Prawda jest taka, ze mi wstyd bo nie mam tyle silnej woli zeby sobie z tym poradzić. Brak słów. Walcz jeśli masz siłę!
Palisz bo chcesz, gdybyś nie chciała tobyś nie paliła ....... taka jest prawda. Ludzi "nawracających" na siłę palaczy nie toleruję, to jest Twoja sprawa czy będziesz paliła czy nie i nikomu nic do tego .......... w moim odczuciu to są nietaktowne uwagi.

minolka
18-08-2007, 00:51
No nie dziewczyny na balkonie nie paliłabym, nie paliłabym w łazience,na klatce.Dlatego rzuciłam na 8-9 lat, teraz znów palę sobie jak mam wolne dni i nie jestem w pracy tzn. piątek wieczór sobota,niedziela.I znów nie palę. Teraz niestety mam urlop i lepiej nie mówic co mam w dzióbku .chyba znów rzucę na jakis czas

Dzidka
18-08-2007, 07:58
[QUOTE=Alsko] Niedawno się dowiedziałam, że "mój" dym przeszkadza sąsiadce nade mną.

Ja przeżywałam koszmar kiedy sąsiedzi z parteru palili na balkonie. Mieszkam na II p. i w lecie, przy otwartych oknach, nie dało się żyć. Cały dym gromadził się u mnie w mieszkaniu.Ulatniał się tylko przy porządnym przeciągu.Zaznaczam, że sama nie palę.


Na szczęście sytuacja się zmieniła. Palacze wyprowadzili się, a teraz mieszka tam ich córka z maleńkim dzieckiem,a młodzi choć również palący, nie palą na balkonie.Jaka ulga.Można spokojnie pooddychać, posiedzieć na świeżym powietrzu...Wiecie, jak może pachnieć powietrze w piękny wiosenny lub letni poranek?
Lila to wie, bo też mieszka wśród sosnowych lasów. Pozdrawiam wszystkich przeciwników palenia /no i...palących też/.

.............http://www.malarstwo.risp.pl/galeria/MN/thumbs/tn_Pety_VI.jpg

Sunshine
18-08-2007, 09:05
Przykro mi to mówić,ponieważ bardzo polubiłam niektóre "palaczki"na tym forum,ale dla mnie dym papierosowy to też trudny problem.
Nie palę,i jestem zdeklarowanym/ale wydaje mi się rozsądnym/ wrogiem palenia, jestem też osobą tolerancyjną i ciężko jest mi czasem pogodzić te dwie sprzeczności.
Wychowałam się w rodzinie nałogowych palaczy,zawsze cierpiałam z tego powodu,zwłaszcza moja najukochańsza Mama,była bardzo uzależniona od papierosów.Nie była w stanie rozstać sie z nałogiem chociaż przeszła zawały serca i w końcu 10letni okres zmagania się z chorobą Alzheimera.
Mam więc długoletnie doświadczenie w obcowaniu z ludżmi uzależnionymi od nikotyny i poprostu wiem jak to jest.
Jedyna moja siostra,ani jej córki i mój syn nie palą.
Chociaż był okres kiedy syn palił,i za osobisty sukces sobie zapisuję to, że odwiodłam go od tego skutecznie.
Osoba paląca nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo dym papierosowy jest trudny do zniesienia dla niepalących.
Ja z kolei wiem bardzo dobrze jak trudno jest niektórym zerwać z nałogiem.Dlatego najlepiej jest znależc tzw. złoty środek.Wiem, że to trudne,ale wzajemne zrozumienie i tolerancja to jedyne wyjście jeśli chcemy być ze sobą i stawianie barier lub zakazów do niczego dobrego nie doprowadzi.
Miłego dnia Wszystkim życzę.

Alsko
18-08-2007, 11:25
a poza tym mam zmiłowanie dla niepalących :)
Dla miłego towarzystwa jestem gotowa na parę godzin zrezygnować z papierocha.

Teraz mieszkam sama, palę we własnym towarzystwie. Mam niepalącą psiapsiułę, która wykazuje zrozumienie dla mnie z kolei. Latem spotykamy się pod chmurką. U niej w domu nie palę.

A moja sąsiadka właśnie na balkonie pali :D

Malgorzata 50
18-08-2007, 11:39
Alsko -to jakas paranoja -olej te babę i nie przejmuj sie gdybyś nie paliła to przeszkadzaloby jej że chodzisz ,albo że koty biegaja -ten typ tak ma.A wracajac do mojich wynurzeń to powiem wam wiecej wrócilam do palenia w Stanach -a to jest kraj wyjatkowo "nieprzyjazny" dla palaczy -mozna palic tylko na zewnatrz czego szczerze nienawidzę - fakt ,ze nie pale w pracy ,nie pale przy niepalacych a w Polsce nie palę na przystankach i w innych tego typu miejscach .Ale kurcze pale bo lubie i wcale mi sie nie chce rzucać!!!

Malgorzata 50
18-08-2007, 13:45
Ooooooo....ale ja i tak....
http://img251.imageshack.us/img251/8291/1774614zr8.jpg (http://imageshack.us)
Shot at 2007-08-18

jolita
18-08-2007, 13:56
Za plecami jednego z czwórki rozgrywających partię za partią brydżą stoi "kibic" sięgając co chwila po papierosa z paczki gracza. Papierosy skończyły się, gracz kładzie na stole nast. paczkę, a widząc wyciągniętą łapę zwraca uwagę: panie, już pan całą paczkę wypalił! A na to kibic: nic nie szkodzi - ja nie zaciągam się....5186

en_vogue
18-08-2007, 15:15
Mama mojej przyjaciółki zaczęła palić po 70 roku życia.Paliła sporo,jakby chciała nadrobić"stracone" lata nie palenia.Teraz pani ta już nie pali,rzuciła kilka lat temu.Obecnie wdycha dym z papierosów córki i zięcia.Muszę dodać-ta pani ma 94 lata.Pozdrawia was palacz :D http://img227.imageshack.us/img227/3480/mapawnaogubk8.jpg (http://imageshack.us)

Alsko
18-08-2007, 15:17
napisałam tu o niej, bo mnie śmieszy.
Baba ma największy kłopot z samą soba, ale tego nie wie.
I dobrze, ma po co żyć, żyje "przeciw" - znalazła sobie cel w życiu.

Honorka1949
18-08-2007, 16:50
http://hahau.pl/film-1707-uwazaj-na-ukryty-przekaz-na-papierosach.html

baburka
18-08-2007, 23:08
Czasem nie mam siły wstać i to mój plus ale mizerny bo nadrabiam potem. wstyd bo nie mam tyle silnej woli zeby sobie z tym poradzić. Brak słów. Walcz jeśli masz siłę!
Nie rozumiem, co jest z tym pulsem? Wal na wstępie dwie kawy, popraw mocną herbatą.

Masz tyle silnej woli, żeby rzucić fajki, dowiesz się o tym, gdy to zrobisz. Każdy ma w sobie tyle siły, żeby zrelizować swoje zamierzenia. Wystarczy sięgnąć do tych zasobów.
Jestem w trakcie "rzucania", to znaczy mną chyboce: palę - wyrzuty sumienia i poczucie winy...palę - spinam się, że to ostatni...palę - jestem przekonana, że przestanę. Możesz dołączyć do mnie. Zbiorowo robi się to łatwiej. Gwarantuję solidną podbudowę teoretyczną i amatorskie wsparcie psychoterapeutyczne.

Dzidka
19-08-2007, 09:02
[QUOTE=Sunshine]...bardzo polubiłam niektóre "palaczki"na tym forum...

Ewo, mimo, że bardzo mnie dym męczy, to też lubię nasze palaczki forumowe.
Syna palacza nawet kocham. Na nic żadne tłumaczenia, prośby...musi przyjść ten właściwy czas.
Już wspominałam kiedyś, że ja też paliłam równo 30 lat. Zachorowałam na zapalenie płuc i nagle przestałam palić.Nawet mnie nie ciągnęło, a przeciwnie, nabrałam wstrętu do dymu papierosowego. Po prostu mnie dusi...dławię się...kaszlę. Razi mnie zapach "papierosowy" u eleganckiej, zadbanej kobiety.Nawet zapach perfum nie zabije tego wrażenia. Kiedy sama paliłam...niczego nie czułam, to tak, jakbym straciła powonienie. Teraz wszystko wróciło do normy, czuję prawdziwy smak potraw, czuję zapach powietrza przesiąkniętego żywicą drzew itd.

Czy warto pozbawiać się takich wrażeń!

Poza tym nałóg papierosowy to prawdziwe niewolnictwo.Palacz jest ciągle zajęty myśleniem...jest np. w kinie, teatrze...a myśli o tym, kiedy się to skończy i będę mógł/a/ wreszcie zapalić.

Inny jeszcze aspekt...przy obecnych cenach, jakie oszczędności finansowe!

..................http://bi.gazeta.pl/im/0/1762/z1762890N.jpg

Ewita
19-08-2007, 10:01
Z tego wszystkiego najbardziej do mnie przemawia ten ostatni aspekt... Ale widzę, że kampania antynikotynowa się rozwija w kilku wątkach. Dobrze. Dobrze, może mnie wreszcie przekonacie? Barburko! Właśnie tej cholernej walki ze sobą najbardziej nie lubię... Tych wyrzutów sumienia (a kto by je lubił!) i tej szarpaniny. Obiecuję, że kiedy już podejmę decyzję - zgłoszę się do Ciebie, żebyśmy paskudę nikotynową razem zwalczały:D - wtedy wyrzuty sumienia będą albo podwójne, albo się rozłożą na dwie?

Malgorzata 50
19-08-2007, 10:26
Jako znana w kraju i za granica leniwa hedonistja -oswiadczam ,ze paliłam i nie paliłam teraz pale -jak mi dopiecze to przestane ,ale do niczego sie nie będę zmuszac ani katować.Wszystkie argumenty sa obiektywnie słuszne i co z tego.....

hannabarbara
20-08-2007, 21:15
Jak przepalę 100 lat, to też może rzucę wstrętny nałóg. A na razie to lubię swoje nałogi. A jak lubię to już lubię i nie ma argumentów, że ma być inaczej.

bogda
20-08-2007, 21:23
No proszę...paliła i dożyła 100 lat.....ja też kocham swój nałóg, chociaż nieraz mnie też wkurza, ale jak dojrzeję to go rzucę, a aktualnie....dymek...to jest to co lubię najbardziej...

zosinek
18-12-2009, 22:52
http://img5.imagebanana.com/img/fff052rs/birthday1.jpg (http://img5.imagebanana.com/)

Alladynka
19-12-2009, 01:50
Lepiej póżno niż wcale :) :)

zosinek
10-01-2010, 00:08
I cóż to czyżby wszyscy rzucili palenie? To bardzo się cieszę!

bronczyk
10-01-2010, 10:14
Tak dobrze to nie jest. Ja nie rzuciłam. Cóż jakąś wadę trzeba posiadać.

en_vogue
10-01-2010, 17:00
Cóż wart człowiek bez wad .....:D

wuere'le
10-01-2010, 18:36
Wiecie co , moja śp babcie przestała palić dzień przed śmiercią, mając prawie 90 lat. Nigdy nie była u lekarza, maiła wszystkie swoje zęby.
Po obiedzie położyła się spać i się więcej nie obudziła.

Babcia Iwa
10-01-2010, 18:48
Być może kiedyś nie dodawali tyle świństw do papierosów. Jak paliłam bardzo długo i przyznam się że dalej bym paliła, ale to nie ja rzuciłam palenie, ale palenie mnie rzuciło. Rano nie mogłam złapać oddechu, cały czas byłam śpiąca, zmęczona. O pomyślałam, koniec ze mną jak okazało się że nabawiłam się alergii na nikotynę. Kupiłam e-papierosa i próbowałam nim zastąpić zwykłego papierosa. Po krótkim czasie znudziła mi się manipulacja przy e-papierosie, ciągłe nabijanie baterii, dolewanie kropelek "O", zmiana ustników. Fajnie było, bo nie śmierdziało w mieszkaniu, ale nawet nie wiem kiedy - odeszła mi ochota.E-papieros leży grzecznie w pudełeczku i czeka kiedy przyjdzie i ochota, a zwykłych nie kupuję, bo nie chcę przebywać w smrodzie no i głupio - dość drogo mnie wyniósł e-papieros. Taka się delikatna zrobiłam. Być może był to na mnie doskonały sposób z e-papierosem, wyczytany na naszym seniorku. Może komuś też się uda. Życzę tego każdemu chętnemu.

PaniIwa
10-01-2010, 22:15
Gratulacje! Ja 15 lat temu zdążyłam uciec spod łopaty rzucając palenie. Za pieniądze z pierwszego miesiąca niepalenia kupiłam sobie eleganckie skórkowe pantofle. Trochę przytyłam, więc wygładziły mi się kurze łapki wokół oczu i mars na czole. Polecam. Niestety pozostałam nałogowcem w abstynencji.
Też Iwa, jeno że ciocio-babcia :)

Babcia Iwa
11-01-2010, 14:24
Prawdę powiedziawszy, też jestem nałogowcem w abstynencji.Przypadkowy zapach papierosa wodzi mnie za nos, ale więcej mam przeciwności i one jak na razie wygrywają. Iwa trzymaj się tego życzy Ci Babcia Iwa

aka210
08-02-2012, 14:14
Oficjalnie, po operacji płuc, moj mąż nie pali. Ale podpala poza moimi oczami a czasem ostentacyjnie zapali. Twierdzi ,ze mu sie cos od zycia nalezy. Nie pomagaja zadne argumenty. Zeźliłam sie, i powedzialam ,ze nie cierpie samobójców. No to sie ciezko obraził........i podpala dalej.

Janczar
10-02-2012, 18:21
Mój ojciec długo, długo palił i ciągle nie mógł wyjść z nałogu. Nie palił dużo, 10 - 15 sztuk dziennie. Bardzo się tym męczył i wielokrotnie próbował rzucać palenie.
Ale całkowicie rzucił papierosy dopiero kilka miesięcy przed śmiercią. Zmarł na niewydolność krążenia. W ostatnim dniu życia podobno zapalił papierosa, tak powiedzieli jego koledzy z sali szpitalnej.
Widzieliśmy tą ojca udrękę z papierosami, w efekcie z trojga dzieci ojca żadne nie paliło i nie pali, a w kolejnym pokoleniu nasze dzieci również wszystkie są niepalące.

Pozdrawiam
Czarek

tomeh
15-02-2012, 12:34
Jednym szkodzi one mocniej a innym mniej.