PDA

View Full Version : czy wypada by człowiek sam wybrał sobie Boga?


Strony : [1] 2 3 4

amber
02-06-2012, 21:47
Wiele osób odchodzi od tych kościołów w których tradycji byli
wychowani. Czasem przechodzą do innych wyznań. Ale czy wypada, by człowiek „zwiedzał” różne religie, tak długo, aż nie znajdzie czegoś swojego? Tak właśnie postąpił autor Poznam sympatycznego Boga, Eric Weiner, ale sam miał pewne opory, czy tak można. Co o tym sądzicie?
W którą stronę byście sami poszli?

poduszyciel
02-06-2012, 21:50
Mnie się idea wybrania sobie Boga bardzo podoba.

martok
03-06-2012, 07:38
czy wypada, by człowiek „zwiedzał” różne religie, tak długo, aż nie znajdzie czegoś swojego? (...) Co o tym sądzicie?

Nie wiem, czy to "wypada", czy nie. Ja sam nie zamierzam zwiedzać żadnych religii z bardzo prostego powodu. Uważam, że zerowa jest szansa na to, aby rzeczywiście mógł istnieć taki bóg, jakiego te religie nam oferują - złośliwy, małostkowy i niezbyt rozgarnięty.

piernatka
03-06-2012, 08:34
Za wybór Boga, a tym samym wyznawanej religii najczęściej odpowiedzialni są nasi rodzice i dziadkowie, ponieważ to oni od urodzenia wpajali nam zasady wiary i nauki moralne. Co z tego wynika? To, że często kto inny dokonał za nas wyboru religii - zależnie od tego, gdzie i kiedy przyszliśmy na świat.
Jednak badanie różnych religii nie musi oznaczać zdradzenia własnej wiary, przeciwnie - można się w niej umocnić, widząc jak inni poszukiwali prawdy i jak stali się dzięki temu bogatsi duchowo. Wiedza prowadzi do zrozumienia, a zrozumienie - do tolerancji wobec ludzi o odmiennych poglądach.
Ze względu na ogromną różnorodność religii, które powstały na świecie w ciągu ubiegłych 6000 lat, zapoznanie się z tym, w co wierzą inni i skąd się wzięły ich zapatrywania, jest co najmniej pouczające i poszerza nasze horyzonty myślowe.:)

waclaw46
03-06-2012, 15:09
Nic nie stoi na przeszkodzie by sam człowiek mógł podjąć decyzję o wierz w Boga takiego jakiego wierzyli jego rodzice czy innego do którego istnienia jest przekonany.Wpływ na wiarę lub nie ma poziom cywilizacyjny społeczeństwa i indywidualne wykształcenie i zrozumienie czym jest życie biologiczne i jak ono przebiega i tak jak ma swój początek tak samo ma swój koniec. Ci co psychicznie nie potrafią prawideł natury zrozumieć wprowadzają sobie pojęcie Boga takie placebo dla poprawy samopoczucia i zrozumienia rzeczy na które na dzień dzisiejszy nie potrafi odpowiedzieć nauka.

martok
03-06-2012, 17:11
Ci co psychicznie nie potrafią prawideł natury zrozumieć wprowadzają sobie pojęcie Boga takie placebo dla poprawy samopoczucia i zrozumienia rzeczy na które na dzień dzisiejszy nie potrafi odpowiedzieć nauka.
Gdyby dzięki religii próbowali zrozumieć tylko to, czego nauka nie wyjaśnia, nie byłoby tak źle. Niestety, wierzący próbują też poprawiać naukowców w sprawach, które nauka już dawno wyjaśniła. Np. o prawdziwości teorii ewolucji przekonanych jest obecnie mniej niż 60% Polaków. Pozdrawiam - M

waclaw46
03-06-2012, 19:50
Np. o prawdziwości teorii ewolucji przekonanych jest obecnie mniej niż 60% Polaków. Pozdrawiam - M To jest wynik niskiego poziomu szkolnictwa i ograniczania godzin nauk ścisłych i przyrodniczych kosztem religii.Całkowitym nieporozumieniem są oceny z bajek.Ocenę 5 dostaje bo stwierdził że kobieta powstała z żebra Adama:D :D albo hurysy z odtwarzającą się samoczynnie błoną dziewiczą :D :D

martok
03-06-2012, 20:12
To jest wynik niskiego poziomu szkolnictwa
Też tak myślałem, ale - niestety - dane statystyczne tego nie potwierdzają. Bowiem np. faktem (choć może trudnym do uwierzenia) jest to, że pod względem akceptacji teorii ewolucji USA (ze swoim świetnym systemem szkolnictwa) są w tzw. świecie A (kraje rozwinięte) na szarym końcu. W teorię ewolucji wierzy tam zaledwie 40% obywateli. Na korzyść USA przemawia jedynie to, że wszystkie oficjalne źródła wyrażają tam wstyd z powodu tego stanu rzeczy. W świecie A gorzej jest tylko w Turcji (27%). Te dane świadczą raczej o ciągle potężnym wpływie kościołów na pojmowanie zjawisk przyrodniczych pomimo wysiłków szkolnictwa.

ostatek
03-06-2012, 21:08
Nieśmiało przypominam, że Darwin nie został nigdy potępiony przez Kościół, a dzieło "O pochodzeniu gatunków" nie znalazło się na indeksie ksiąg zakazanych.
W 1950 roku papież Pius XII (encyklika Humani Generis) stwierdził, że teoria sugerująca, iż jeden gatunek może ewoluować w inny nie jest sprzeczna z doktryną katolicką. A w 1996 roku Jan Paweł II w liście do Papieskiej Akademii Nauk napisał: "Dziś, prawie pół wieku po ogłoszeniu encykliki, nowa wiedza doprowadziła do uznania, iż teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą".
W marcu 2009 roku Watykan zorganizował konferencję naukową dla uczczenia 150 rocznicy publikacji dzieła Darwina "O powstawaniu gatunków".

Proponuję nie zachłystywać się aż tak bardzo systemem szkolnictwa w USA, bo - jak widać - nie jest ono najlepsze.

Pytanie tytułowe pomijam... choć nie bardzo rozumiem co znaczy hasło: "czy wypada". Czyżby nietaktem było szukanie wiedzy o innych religiach? Piernatka napisała pięknie o krótko: "Wiedza prowadzi do zrozumienia, a zrozumienie - do tolerancji wobec ludzi o odmiennych poglądach." Dodam, że warto znać różnice i podobieństwa pomiędzy religiami, zanim się zacznie potępiać współbraci w wierze, ateistów czy innowierców.

Ups, sorry... i tak za dużo pisałam na temat religii rozmaitych, więc łańcuch na mysz założyłam, porzuciłam wątek i wyniosłam się do bloga. :D:D:D

Malwina
03-06-2012, 21:43
Ostatku mój....pozwoliłąm sobie z Twojego blogu....

Od dawna byłam przekonana, że wiara jest czymś bardzo osobistym, wręcz intymnym, że spory wyznaniowe nie powinny mieć miejsca... bo najważniejszy jest Człowiek, ważniejszy niż jego przynależność do określonej religii... Jesteśmy na tej planecie krótko. Spróbujmy więc być dobrze. Dobrze dla siebie, ale także dla innych. I wtedy gdy okaże się, że żyjemy zgodnie z zasadami pokoju, miłości, harmonii, szczęścia... może zrozumiemy znaczenie i cel życia...

Jak ja Cię lubię za Twoje "być".....

Proch-i-pył
03-06-2012, 21:53
Wybieranie boga... Jak to wybieranie? Jak towaru z półki? Poznam wszystkich i sobie wybiorę najlepszego?
Chyba coś tu nie jest tak.
Oczywiście, jestem za tym, żeby każdy poszukiwał, dowiadywał się jak najwięcej o świecie, o innych ludziach, kulturach, zjawiskach. Zdobywanie wiedzy jest czymś w moim pojęciu bardzo pozytywnym, bo prowadzi do zrozumienia i tolerancji, poszerzanie horyzontów może zmniejszyć ilość konfliktów i nieporozumień. Ale wybieranie boga?

Wiara albo jest, albo jej nie ma. Jeśli katolik poszukuje innego boga , to już chyba nie jest katolikiem. A jak już nie jest człowiekiem wiary, to jak ma znaleźć się znowu wśród wierzących?
Potrzeba przyjęcia jakiegoś wierzenia za swoje już chyba nie jest do końca potrzebna(?)

I sobie zadaję też takie pytanie, bo od pewnego czasu mam przekonanie, że każdy bóg jest stworzony przez człowieka, dla swoich potrzeb i wiara dopiero czyni go realnym. A przecież niewierzący szukają odpowiedzi, a nie boga i do wiary nie ma chyba już powrotu.

ostatek
03-06-2012, 22:12
Dziękuję, Malwinko. :)
Czasami to "być" rzuca się na mnie. ;) Może dlatego, że Fromm stoi na półce podręcznej...
Wiara albo jest, albo jej nie ma. Jeśli katolik poszukuje innego boga , to już chyba nie jest katolikiem. A jak już nie jest człowiekiem wiary, to jak ma znaleźć się znowu wśród wierzących?
Człowiek rodzi się ateistą, religii i wiary się uczy... a katolicki Bóg jest Bogiem trzech największych religii monoteistycznych.
Potrzeba przyjęcia jakiegoś wierzenia za swoje już chyba nie jest do końca potrzebna(?)
Myślę, że pytajnik na końcu zdania jest jak najbardziej uzasadniony. Wielu ludziom religia i wiara są bardzo potrzebne. Uzasadnienie chyba zbędne.

Malwina
03-06-2012, 22:20
Czasami to "być" rzuca się na mnie. Może dlatego, że Fromm stoi na półce podręcznej...

myślę, ze jednak stójcie tak sobie wiernie w pobliżu ku uciesze poszukujących....

Proch-i-pył
03-06-2012, 22:28
Człowiek rodzi się ateistą, religii i wiary się uczy... a katolicki Bóg jest Bogiem trzech największych religii monoteistycznych.
No dobrze. Nauczył się i nie uwierzył. Moze szukać dalej i wybierać, jak w supermarkecie. Czy o to Ci chodziło?

Myślę, że pytajnik na końcu zdania jest jak najbardziej uzasadniony. Wielu ludziom religia i wiara są bardzo potrzebne. Uzasadnienie chyba zbędne.

Jasne, ja z tym nie dyskutuję. Każdy ma prawo zaspakajać swoje potrzeby duchowe. Pytajnik świadczy tylko o tym, że nie jestem alfą i omegą.

Wiesz, ja polemizuję z artykułem "Poznam sympatycznego Boga" recenzującym książkę „Geografia szczęścia”, na którą powołuje się autor wątku:
http://www.empik.com/poznam-sympatycznego-boga-weiner-eric,p1047489557,ksiazka-p

Cytat z artykułu:
Jego wyprawa obfituje w zaskakujące przemyślenia, humor i chwile szczerości. Eric Weiner gotów jest spróbować wszystkiego, co może przybliżyć go do boga lub bogów. W procesie selekcji z setek religii autor wybiera osiem, które zamierza „przetestować” osobiście:

- islam (sufizm)
- chrześcijaństwo (franciszkanie)
- judaizm (kabała)
- buddyzm
- taoizm
- realianie (religia oparta na wierze w ufo)
- szamanizm
- neopoganizm (religia politeistyczna – wikkanie).


Chyba, że dyskusja jest o innej książce i innym artykule, to przepraszam, że gadam nie na temat.
:)

waclaw46
03-06-2012, 22:36
"Wiedza prowadzi do zrozumienia, a zrozumienie - do tolerancji wobec ludzi o odmiennych poglądach." Dodam, że warto znać różnice i podobieństwa pomiędzy religiami, zanim się zacznie potępiać współbraci w wierze, ateistów czy innowierców. Trudno się z tym nie zgodzić ale też trzeba zrozumieć tych co nie chcą dominacji jednej słusznej religii poprzez zaangażowanie się administracji państwowej , po stronie jednego z wielu wyznań.Szkolnictwo ogólne finansowane z środków budżetowych powinno być wolne od propagowania jednego tylko wyznania i już na etapie zdobywania wiedzy podstawowej dzielić młodzież , ze względu na wyznanie rodziców.
Tolerancji powinniśmy się uczyć też w szkole bo w wychowanie przez rodziców może być różne.

ostatek
03-06-2012, 22:40
No dobrze. Nauczył się i nie uwierzył.
I wtedy jest tylko człowiekiem religijnym.
Moze szukać dalej i wybierać, jak w supermarkecie. Czy o to Ci chodziło?
Nie chcę się powtarzać, ale muszę. Wiara jest sprawą bardzo osobistą i nigdy jej nie oceniam. Nie mam możliwości zaglądania do cudzych sumień, nie mam też prawa oceniać cudzych poszukiwań.

martok
03-06-2012, 22:42
Wybieranie boga... Jak to wybieranie? Jak towaru z półki? Poznam wszystkich i sobie wybiorę najlepszego?
Założyciel wątku nawiązuje do nowej książki Weinera, który postanowił "wypróbować na sobie" różne religie. Zdaje się, że nikt z nas tej książki nie czytał i dyskutujemy trochę w ciemno, a ojciec-założyciel jak na złość zniknął... Ale przejdźmy do problemu, który postawiłaś:

Wiara albo jest, albo jej nie ma. Jeśli katolik poszukuje innego boga , to już chyba nie jest katolikiem. A jak już nie jest człowiekiem wiary, to jak ma znaleźć się znowu wśród wierzących?

Nie ulega wątpliwości, że istnieją zarówno apostazje, jak i nawrócenia, ale to przypadki rzadko spotykane. Częściej spotykamy się z przemianami mniej dramatycznymi - np. z przejściem z katolicyzmu na protestantyzm. W takim wypadku mamy do czynienia nie tyle ze zmianą wiary, ile ze zmianą kościoła, liturgii i - nazwijmy to tak umownie - zmianą Pisma (lub tylko ze zmianą jego interpretacji). Przestała mi odpowiadać jedna ewangelia, a zaczęła odpowiadać inna. Tak odczytywałbym również spotykane ostatnio w Polsce przejścia na islam albo buddyzm.

Ale, tak jak Ty, też nie wierzę w to, że ktoś może serio poszukiwać "boga odpowiedniego dla siebie" przez "wypróbowywanie" różnych religii. Religie inne niż własna studiuje się, żeby je poznać, a nie żeby się na nie nawrócić.

Proch-i-pył
03-06-2012, 22:48
I wtedy jest tylko człowiekiem religijnym.

Nie chcę się powtarzać, ale muszę. Wiara jest sprawą bardzo osobistą i nigdy jej nie oceniam. Nie mam możliwości zaglądania do cudzych sumień, nie mam też prawa oceniać cudzych poszukiwań.

Bardzo to jest piękne, co napisałeś Ostatku, tylko, że nie rozumiem, dlaczego do mnie. O ocenie czyjegoś postępowania nie ma tu mowy. To rozmowa ogólna, o tym, czy prawdopodobieństwo odzyskania wiary (samej w sobie) jest możliwe, jeśli już ma się potrzebę gruntownego "wypróbowywania" innych bogów. Moim zdaniem jest małe. Ale oczywiście możliwe. Jak wyjątki od reguły.

ostatek
03-06-2012, 22:49
Wacławie, przecież wiesz, że klawiaturę (a nawet dwie) zdarłam na temacie rozdziału KK od państwa. W szkołach powinna być nauczana etyka, podstawy filozofii lub podstawy religioznawstwa. Przedmiotu 'nauka o tolerancji' jednak nie przewiduję. Myślę, że tolerancję wynosi się z domu, choć bywa, że życie jej nauczy. Ta druga nauczka (zdrobnienie od nauki) bywa czasami bolesna. ;)

waclaw46
03-06-2012, 22:55
Chyba, że dyskusja jest o innej książce i innym artykule, to przepraszam, że gadam nie na temat. Nie czytałem tej książki i trudno mi się do niej ustosunkować.Natomiast wiara czy nie wiara w byt nadprzyrodzony wynika z indywidualnych potrzeb.Zgadzam się że poznanie innych wierzeń przez młodego człowieka bardziej optymalizuje decyzję wyboru wyznania. Potwierdzało by to tezę że szkoła powinna dać możliwość poznania innych wierzeń czyli religioznawstwo z etyką.

Proch-i-pył
03-06-2012, 23:04
Ale, tak jak Ty, też nie wierzę w to, że ktoś może serio poszukiwać "boga odpowiedniego dla siebie" przez "wypróbowywanie" różnych religii. Religie inne niż własna studiuje się, żeby je poznać, a nie żeby się na nie nawrócić.

Cieszę się, że ktoś mnie zrozumiał.
Pozdrawiam :)

waclaw46
03-06-2012, 23:14
proch i pył napisał-czy prawdopodobieństwo odzyskania wiary (samej w sobie) jest możliwe, jeśli już ma się potrzebę gruntownego "wypróbowywania" innych bogów. Ten co ma wątpliwości wobec własnego wyznania i kwestionuje istnienie Bytu to poznanie przez niego innych wyznań nie zmienia u niego diametralnie poglądów . Zmiany wyznania podyktowane też są niezgadzaniem się z niektórymi kanonami wiary , czy wynikały z względów politycznych czy ekonomicznych.
Natomiast pod potrzeby książki i jej poczytności można tworzyć różne warianty i próbować je udowodnić

ostatek
04-06-2012, 00:43
Wacławie, proszę nie mieszaj mi w głowie...
Taoizm, buddyzm, raelizm (raelianizm), szamanizm, wicca - są to religie bez (jedynego) boga. Dwie pierwsze to również systemy filozoficzne. Wicca i szamanizm są religiami pierwotnymi. Ten ostatni "jest źródłem wszystkich innych religijnych tradycji istniejących na naszej planecie" (M. Eliade). Na szamanizmie skończył się wątek 'Religioznawstwo i ekumenizm'; jest tam sporo informacji na temat.

Ktoś niewierzący w istnienie Boga/Bytu może zostać buddystą czy taoistą, bez znaczącej zmiany poglądów.

Raelizm/raelianizm, przyznaję - dla mnie egzotyka... ale czemu nie, jeśli ktoś chce wierzyć w ingerencję kosmitów... kto wie... a może...
Częściej spotykamy się z przemianami mniej dramatycznymi - np. z przejściem z katolicyzmu na protestantyzm. W takim wypadku mamy do czynienia nie tyle ze zmianą wiary, ile ze zmianą kościoła, liturgii i - nazwijmy to tak umownie - zmianą Pisma (lub tylko ze zmianą jego interpretacji)./.../Tak odczytywałbym również spotykane ostatnio w Polsce przejścia na islam albo buddyzm.
Nie bardzo się zgadzam, bo choć islam, podobnie jak chrześcijaństwo, wywodzi się z judaizmu, niesie inne treści i wartości (jest sposobem na życie). Choć ten sam Bóg jest wspólny dla trzech religii różnice są duże.
Sufizm jest szczególną odmianą islamu. Mistycyzm.
Podobnie kabała - nauka mistyczno-filozoficzna.
Obydwie 'szkoły', zarówno sufizm jak i kabała, są dla mnie bardzo trudne. W dodatku Zohar, który mam w tłumaczeniu I. Kani, czyta się odwrotnie. Kartki przewracać trzeba od lewej do prawej. To tak jakby czytać do tyłu...
Religie inne niż własna studiuje się, żeby je poznać, a nie żeby się na nie nawrócić.
Hm... niby tak, ale wszystko może się zdarzyć. Choć myślę, że podczas uważnej nauki dostrzega się wiele podobieństw i punktów wspólnych. Łatwo jest wtedy powiedzieć, z pełnym przekonaniem, że różne religie są różnymi ścieżkami wiodącymi na ten sam szczyt. Naprawdę, nawet niewielka wiedza o różnych religiach pozwala na olbrzymią tolerancję. I szacunek dla Człowieka.

Pozdrawiam miło, spokojnie zamykając mysz na kłodkę. Limit postów wyczerpałam. :)

martok
04-06-2012, 07:53
Ktoś niewierzący w istnienie Boga/Bytu może zostać buddystą czy taoistą, bez znaczącej zmiany poglądów.
To bardzo trafne spostrzeżenie. Z tego powodu JP2 nazwał buddyzm systemem ateistycznym, o co buddyści się na niego wściekli.

wankabor
04-06-2012, 10:51
JP2 nazwał buddyzm systemem ateistycznym, o co buddyści się na niego wściekli.
I mieli rację.
Chociaż wyrosłam w katolicyzmie, w dojrzałym wieku moje credo to humanizm ewolucyjny. http://www.dobraliteratura.pl/polecamy/140/humanizm_ewolucyjny.html

waclaw46
04-06-2012, 11:24
To bardzo trafne spostrzeżenie. Z tego powodu JP2 nazwał buddyzm systemem ateistycznym, o co buddyści się na niego wściekli. Cóż ma ateizm do buddyzmu nie przesadzajmy z tymi porównaniami. Czy w ateizmie są klasztory świątynie i szkoły?
Amber -czy wypada by człowiek sam wybrał sobie Boga? Każdy może podejmować decyzje na podstawie przesłanek i własnej wiedzy i to może zrobić , lub tkwić w starych przekonaniach które mu dzięki indoktrynacji od małego dziecka wtłoczono mu w jego psychikę .Dla jednych jest święte co zapisano tysiące lat temu pomimo ze to jest nie prawdziwe biorąc stan obecnej wiedzy. Są obruszeni tym że się to kwestionuje i odwołują się do tolerancji robiąc z tych zapisów tabu.
Polecam stronę na google i napisać - Astronomy Picture of the Day , co dziennie inne zdjęcie kosmosu ,to daje dużo do myślenia, w poszukiwaniu prawdziwego Boga. Czy te tysiące lat temu zdawali sobie sprawę ci co pisali te książki że tak to wygląda ? Nie bo by napisali co innego.

bhu
04-06-2012, 16:40
Ale czy wypada, by człowiek „zwiedzał” różne religie, tak długo, aż nie znajdzie czegoś swojego? Tak właśnie postąpił autor Poznam sympatycznego Boga, Eric Weiner, ale sam miał pewne opory, czy tak można. Co o tym sądzicie?
W którą stronę byście sami poszli?
Wypada? Nie rozumiem tego pojęcia... Moim zdaniem powinno się poszukiwać, rozwijać się, uczyć... A opinia innych może nam posłużyć jedynie jako wskazówka...

amber
04-06-2012, 22:12
[QUOTE=martok]Założyciel wątku nawiązuje do nowej książki Weinera, który postanowił "wypróbować na sobie" różne religie. Zdaje się, że nikt z nas tej książki nie czytał i dyskutujemy trochę w ciemno, a ojciec-założyciel jak na złość zniknął... Ale przejdźmy do problemu, który postawiłaś:

Już jestem, jestem, no. Autor urodził się w rodzinie żydowskiej, ale tak dalece zlaicyzowanej, że nawet Biblii nie poznał. Jego starszy brat w dorosłości został ortodoksyjnym wyznawcą judaizmu. Autor po czterdziestce wylądował w szpitalu i spotkał pielęgniarkę, która spytała go: Czy znalazłeś już SWOJEGO Boga... To pytanie wywołało jego niepokój, stąd i poszukiwania. Pytanie o stosowność tych poszukiwań zadaję za samym Erikiem Weinerem.

poduszyciel
04-06-2012, 22:21
Religie inne niż własna studiuje się, żeby je poznać, a nie żeby się na nie nawrócić.
Obawiam się, że nie mogę się z tym zgodzić. Znam osoby, które urodziły się w rodzinach katolickich, a obecnie są buddystami. Znam kobiety, które przeszły na islam, więc Niestety Martoku, racji Ci przyznać nie mogę.

martok
04-06-2012, 22:50
Obawiam się, że nie mogę się z tym zgodzić. Znam osoby, które urodziły się w rodzinach katolickich, a obecnie są buddystami. Znam kobiety, które przeszły na islam, więc Niestety Martoku, racji Ci przyznać nie mogę.
Kompletnie mnie nie zrozumiałeś. W jednym z wcześniejszych postów (#17, na poprzedniej stronie) sam pisałem, że
Tak odczytywałbym również spotykane ostatnio w Polsce przejścia na islam albo buddyzm.
To zupełna oczywistość, że ludzie czasem zmieniają religię. Sam urodziłem się w rodzinie katolickiej, a obecnie katolikiem nie jestem. Do takich zmian jednak dochodzi nie dlatego, że ktoś zajmuje się religioznawstwem, lecz z zupełnie innych, dużo głębszych przyczyn. Optykę podobną do mojej w tym wątku prezentuje też w swoich postach Proch-i-Pył.

estella
06-06-2012, 12:29
Wacławie, przecież wiesz, że klawiaturę (a nawet dwie) zdarłam na temacie rozdziału KK od państwa. W szkołach powinna być nauczana etyka, podstawy filozofii lub podstawy religioznawstwa. Przedmiotu 'nauka o tolerancji' jednak nie przewiduję. Myślę, że tolerancję wynosi się z domu, choć bywa, że życie jej nauczy. Ta druga nauczka (zdrobnienie od nauki) bywa czasami bolesna. ;)
Ostatku, a ponieważ nie jest tak, jak postulujesz zdzierając klawiatury, to nasze wykształcone bardziej i mniej dzieci siedzą po różnych londynach i berlinach i nie chcą wracać do kraju. To, obok oczywistych różnic ekonomicznych, główny powód rodzenia tam dzieci, zakładanie tam biznesów. W krajach zróżnicowanych kulturowo, w których religia jest sprawą prywatną, a kościoły nie służą uprawianiu polityki.

wankabor
06-06-2012, 16:31
nasze wykształcone bardziej i mniej dzieci siedzą po różnych londynach i berlinach i nie chcą wracać do kraju. To, obok oczywistych różnic ekonomicznych, główny powód rodzenia tam dzieci, W krajach zróżnicowanych kulturowo, w których religia jest sprawą prywatną, a kościoły nie służą uprawianiu polityki.

Jestem bardzo zadowolona, że jedna z moich córek od 17 lat mieszka i pracuje w Niemczech. Jej dzieci uważają Niemcy jako kraj ojczysty. To kraj uporządkowany prawie pod każdym względem.Oni wiedzą co było wczoraj, co będzie jutro i za kilka lat, a ja nie wiem co mnie czeka dziś wieczorem. Brak pewności "jutra" jest powodem ogromnych depresji wielu Polaków.
Oczywiście, tam każda religia jest sprawą prywatną i każdy osobiście finansuje przynależność do swojego kościoła. Nikt nikogo nie okrada w przeciwieństwie do sytuacji w Polsce.

estella
06-06-2012, 18:03
Wankabor, a nie wolałabyś, żebyś to samo mogła powiedzieć o własnym kraju i mieć rodzinę bliżej ?
Moja 12-letnia wnuczka jest otwarta, radosna, śmiało wyraża własne zdanie w obecności obcych, dorosłych. I kocha swoją szkołę ! Też żyje w RFN. Czy tutaj, w tej zatęchłej mentalności wielu naszych krajan, w opresyjnej szkole, obecności jedynie słusznej religii na każdym kroku i w każdej sytuacji itd.itp. też byłaby taka ?
Pozdrawiam !

wankabor
06-06-2012, 18:17
Wankabor, a nie wolałabyś, żebyś to samo mogła powiedzieć o własnym kraju i mieć rodzinę bliżej ?
!
Z pewnością wolałabym, ale tam dom, gdzie chleb. Dziecko nie może być moim niewolnikiem. Wiem, że jest jej dobrze. Mam jeszcze jedną córkę blisko i jest mi bardzo pomocna. Mam też syna chociaż mieszka dość daleko to z racji zawodu jest moim pogotowiem ratunkowym w sprawach zdrowotnych.

estella
06-06-2012, 19:01
Wandziu, mnie raczej chodziło o takie ogólne spojrzenie na to, że kraj traci młodych, uzdolnionych Polaków, którzy pracują dla zagranicznego państwa i jemu płacą podatki. I że dzieje się tak również z przyczyn, że tak powiem, "atmosfery" w naszej ojczyźnie.

zen
07-06-2012, 09:55
Przypadł mi do gustu ten watek. Dlaczego? bo jest spokojny i wyważony i na ciekawy temat. Od urodzenia jesteśmy skazani na boga w którym wychowali nas rodzice. Trzeba dużo własnej pracy, nauki i przemyśleń żeby dojść do określonych wniosków.
Często myślę o ludziach niewierzących którzy muszą przebywać wśród wierzących czasem fanatyków, bo innych możliwości nie ma. Ile trzeba rozwagi, czasem dyplomacji aby nie zostać samemu i nie być odrzuconym przez większość. Można powiedzieć nie zależy mi, ale to jest nieprawda, człowiek jest "zwierzęciem" stadnym, chce być z innymi.
A więc tolerancja, konieczna i niezbędna.

Dzisiaj jest Boże Ciało. W naszym ogrodzie ogołocone zostały piwonie. Dzieci będą sypać kwiaty. Święty, święty...

joannap
07-06-2012, 09:58
http://wgrywacz.pl/images/360pizap.com1339049323515.jpg (http://wgrywacz.pl/view.php?filename=360pizap.com1339049323515.jpg)
Pozdrawiam:)

marcel20106
07-06-2012, 10:01
Pięknego Świętowania..http://wgrywacz.pl/images/338thumb.png (http://wgrywacz.pl/view.php?filename=338thumb.png)

martok
07-06-2012, 10:42
Często myślę o ludziach niewierzących którzy muszą przebywać wśród wierzących czasem fanatyków, bo innych możliwości nie ma. Ile trzeba rozwagi, czasem dyplomacji aby nie zostać samemu i nie być odrzuconym przez większość.
To rzeczywiście ciekawy problem, i chyba dobrze się mieszczący w tematyce wątku. Na szczęście wśród wierzących nie wszyscy są fanatykami. Wiem to z własnego doświadczenia, gdyż moja żona jest katoliczką, ja zaś nie. Nigdy na tym tle nie dochodziło między nami do niesnasek, a jesteśmy małżeństwem grubo ponad czterdzieści lat.

estella
07-06-2012, 12:25
Wśród moich bliskich znajomych jest niewierząca pani. Jesteśmy grupą znajomych/przyjaciół od zawsze. Dla nas nigdy to nie stanowiło problemu. Właściwie nigdy też nie zadawaliśmy pytania - dlaczego? . Nasze życie towarzyskie układaliśmy tak, by nie kolidowało to z życiem religijnym.
Tak było do czasu. Razem czytaliśmy program lokalnych uroczystości, żeby wybrać atrakcyjne dla siebie. I wtedy okazało się, że nasza przyjaciółka nie widzi dla siebie miejsca tam, gdzie miejska uroczystość rozpozyna się od mszy w kościele, gdzie wśród władz lokuje się proboszcz. Dowiedzieliśmy się, jaki dyskomfort stanowiła dla niej obecność księdza w szpitalnej sali. Tam została postawiona w sytuacji: podjąć "duchowy" dialog z księd em, a więc ukryć swoją tożsamość, albo wobec innych, obcych ujawniać swój ateizm. Opowiadała nam o wielu takich sytuacjach, przykrych dla.niej.
Dwoje z naszego grona (małżeństwo) stwierdziło, że skoro większiść identyfikuje się z katolicyzmem, to mają prawo do obecności kleru pofczas patriotycznych i lokalnych uroczystości.

Ja nie jestem religijna, a mocno przeżyłam to zwierzenie przyjaciółki. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak dotyka wkraczanie religii w obszary wspólne. Jak łatwo, bezrefleksyjnie, przechodzimy do porządku nad uczuciami współrodaków, innowierców czy niewierzących.
I kto tu wobec kogo ma wykazywać tolerancję ? Jak to się ma do sensu demokracji ?

Proch-i-pył
07-06-2012, 12:37
Często myślę o ludziach niewierzących którzy muszą przebywać wśród wierzących czasem fanatyków, bo innych możliwości nie ma. Ile trzeba rozwagi, czasem dyplomacji aby nie zostać samemu i nie być odrzuconym przez większość. Można powiedzieć nie zależy mi, ale to jest nieprawda, człowiek jest "zwierzęciem" stadnym, chce być z innymi.


Nic dodać nic ująć.
Jak już się przemyśli i dojdzie do wniosku, że boga nie ma, to okazuje się często, że nawet wśród bliskich nie ma nikogo, z kim można się odważyć i porozmawiać. Bo trzeba niemałej odwagi, żeby powiedzieć: nie wierzę, pójdę do kościoła, bo tego chcesz, nie po to, żeby się modlić. Wyrzucić z siebie małego hipokrytę, który dotąd tobą kierował, bo tak wypada, tak wszyscy robią, to ty też, co ludzie powiedzą... itd.
A co ludzie powiedzą? Wytkną palcami, odsuną się, jak od trędowatej. W małej miejscowości, na wsi, w małej społeczności, w rodzinie...

Dużo się mówi o poszanowaniu przekonań religijnych o tolerancji jednej wiary wobec drugiej, a jakoś mam wrażenie, że owo poszanowanie dotyczy tylko wierzących. Ateiści są jakby pominięci w tych rozważaniach.

Pozdrawiam :)

maja59
07-06-2012, 12:42
Cieszy to, że jest nas więcej niż można było przypuszczać. Serdecznie pozdrawiam wszystkich niewierzących.

martok
07-06-2012, 12:46
Dużo się mówi o poszanowaniu przekonań religijnych o tolerancji jednej wiary wobec drugiej, a jakoś mam wrażenie, że owo poszanowanie dotyczy tylko wierzących. Ateiści są jakby pominięci w tych rozważaniach.
Pewien mój powinowaty zbudował sobie daczę w górskiej wsi. Kiedy miejscowi przekonali się, że nie chodzi do kościoła, przyszli mu powiedzieć, że go tam nie chcą, więc żeby się wynosił, gdyż inaczej go spalą. Zatem - z dużą stratą - sprzedał daczę...

Proch-i-pył
07-06-2012, 12:56
Pewien mój powinowaty zbudował sobie daczę w górskiej wsi. Kiedy miejscowi przekonali się, że nie chodzi do kościoła, przyszli mu powiedzieć, że go tam nie chcą, więc żeby się wynosił, gdyż inaczej go spalą. Zatem - z dużą stratą - sprzedał daczę...
Tak jest wszędzie , nawet w wielkomiejskim blokowisku. Z pozoru nikt o nikim nic nie wie, sąsiedzi z vis-a-vis nie pozdrawiają się prze trzydzieści lat, ale to, czy chodzisz do kościoła, czy nie - nikomu nie umknie. I nie życzliwość sąsiedzka tym kieruje, czy życzliwe zainteresowanie - tym kieruje nietolerancja dla kogoś, kto nie modli się do żadnego boga.
Gdyby Twój powinowaty śpiewał "hare Kriszna hare, hare" - miałby prawdopodobnie więcej spokoju.

amber
07-06-2012, 13:44
A propos dzieci. Mam znajomą mieszkającą na Mazurach. Ma 10 letnią córkę, żyje w wolnym związku. Nigdy nie spotkała się z tego powodu z żadną dyskryminacją. Do czasu. Otóż jako osoba niewierząca nie posyła córki na religię a co za tym idzie również i do Komunii. Ksiądz dobrodziej ma mszy dla dzieci wymienił jej córkę z imienia i nazwiska, nazwał dzieckiem diabła i zakazał dzieciom się z nią bawić. To jest religia miłości?

poduszyciel
07-06-2012, 13:50
Może i w przypadku tego pana od daczy za całą sprawą stoi jakiś klecha?

Anielka
07-06-2012, 13:56
Tak jest wszędzie , nawet w wielkomiejskim blokowisku. Z pozoru nikt o nikim nic nie wie, sąsiedzi z vis-a-vis nie pozdrawiają się prze trzydzieści lat, ale to, czy chodzisz do kościoła, czy nie - nikomu nie umknie. I nie życzliwość sąsiedzka tym kieruje, czy życzliwe zainteresowanie - tym kieruje nietolerancja dla kogoś, kto nie modli się do żadnego boga.
Gdyby Twój powinowaty śpiewał "hare Kriszna hare, hare" - miałby prawdopodobnie więcej spokoju.

I tu się z Tobą zgodzę,innowiercy są lepiej traktowani przez katolików niż niewierzący.
Nie zapomnę miny mojej byłej teściowej,kiedy powiedziałam,że jestem niewierząca,bezcenne.Ale bez żartów,bardzo trudno jest żyć niewierzącemu w takim zakłamanym świecie.Ile razy trzeba udawać/szczególnie w uroczystościach rodzinnych/,przed sąsiadami się tłumaczyć.Tylko dziwi mnie,że ten skąd innąd sąsiad biegający do kościółka,źle traktuje żonę,dzieci,sąsiadów i nikt na to nie zwraca uwagi,ale niech by się mnie to zdarzyło.
Tolerancji uczymy się w domu,od małego dziecka.
Nie żałuję, ze obrałam taką drogę,choc traktowana bylam przez ludzi wierzących okropnie i tak jest do dzisiaj,ale ....juz się uodporniłam.Kocham ludzi i traktuję ich wedle człowieczeństwa a nie wedle wiary.
Pozdrawiam cieplutko i miłego dnia wszystkim życzę.:)

maja59
07-06-2012, 14:20
Ja nie jestem religijna, a mocno przeżyłam to zwierzenie przyjaciółki. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak dotyka wkraczanie religii w obszary wspólne. Jak łatwo, bezrefleksyjnie, przechodzimy do porządku nad uczuciami współrodaków, innowierców czy niewierzących.
I kto tu wobec kogo ma wykazywać tolerancję ? Jak to się ma do sensu demokracji ?
Estello to właśnie jest sensem tolerancji, jak większość odnosi się do mniejszości. Jak do mojego wnuczusia odniesie się katecheta w przedszkolu, jak odniosą się dzieci. Nie mogę spać myśląc o tym. W szkole można wybrać etykę jeżeli oczywiście jest, a w przedszkolu co? Czy mój maluch będzie dla świętego spokoju indoktrynowany czy będzie siedział na korytarzu, co z nim będzie? Czy niewierzący mają prawo być obywatelami Polski?

Proch-i-pył
07-06-2012, 14:47
Cieszy to, że jest nas więcej niż można było przypuszczać. Serdecznie pozdrawiam wszystkich niewierzących.
Wiesz, ja to myślę sobie, że nas jest dużo, dużo więcej.
Tylko jeszcze nie wszyscy wiedzą o tym, że warto (dla siebie) przestać udawać. Znam wiele osób modlących się, które nie wiedzą, że ich rytuały mają sporo ze starosłowiańskich obrzędów, nie wiedzą skąd czerpią wiedzę o tym, w co wierzą, nie potrafią rozmawiać o tym, nie chcą wiedzieć, co jest udokumentowane ani o tym, co wymyślone i postanowione przez ludzi.
Jest nas dużo, tylko niewielu z nas się zdefiniowało.

wankabor
07-06-2012, 14:58
... trzeba niemałej odwagi, żeby powiedzieć: nie wierzę, pójdę do kościoła, nie po to, żeby się modlić. , bo tak wypada, tak wszyscy robią, to ty też, co ludzie powiedzą... itd.

Najczęściej ludzie mniej odważni poddają się "psychologii tłumu". Mimo swoich przekonań, dla świętego spokoju wolą się jawnie nie wychylać. Większość (tłum) w myśl własnej ideologii, potrafi każdemu będącemu w mniejszości okazać pogardę. O! święta naiwności.

Przypomina mi się scena babuleńki, która dla większej chwały Bożej podkładała drwa na stos płonącego Jana Husa.Widząc to skazaniec, ostatnim tchnieniem wypowiedział " o święta naiwności" . Ileż współcześnie mamy tych starszych i młodszych "babuleniek" o mentalności świętej naiwności, w rzeczywistości czyniących zło bliźnim.

Proch-i-pył
07-06-2012, 15:50
Pozdrawiam Anielkę i wszystkich, którzy mnie rozumieją. :)
Ale wracając do tematu wątku, skoro tylu z nas deklaruje ateizm, to powiedzcie mi: czy możliwe jest, że ktoś, kto już nie wierzy będzie poszukiwał "sympatycznego boga", jak autor tej książki? Takiego, co mu najbardziej będzie odpowiadał?
Bo tak sobie myślę, że wiary nie traci się bez powodu. Najpierw się ma wątpliwości, zadaje się pytania na które nikt nie potrafi odpowiedzieć, potem się sięga po wiedzę w innych dokumentach niż te, które odpowiedzi nie dały, porównuje się religie, szuka źródeł i początków powstawania kultu. A nie odwrotnie.
Czy ktoś, kto już nie wierzy potrzebuje ciągle jakiegoś boga?
O sobie wiem tyle, że nie. A z Wami, jak jest?

estella
07-06-2012, 17:06
Prochu (jak to odmieniać?).i Pyle ! Kolejność rzeczy jest wg mnie taka: rodzice (na ogół) ochrzcili nieświadome dziecię, wdrażali do rytuałów i jako oczywistą oczywistość dziecko w tym układzie traktuje samo ISTNIENIE boga. Z wiekiem dziecię zaczyna myśleć samodzielnie i poddaje rewizji nie to, że bóg istnieje bądź nie (to ma z mlekiem matki wchłonięte), lecz czy TAKI bóg (np karzący wiernych, tolerujący zachłanność i fałsz kleru itp). Nie podważa więc istnienia boga, a szuka boga przyjaznego sobie.
Tak myślę.
To nie dotyczy mnie. Jestem wprawdzie ochrzczona (w wieku 5 lat przez babcię, o co była awantura domowa), ale dla mnie zawsze nieistnienie boga było oczywistością. Podlegałam w dzieciństwie indotrynacji przez księdza i troskliwych sąsiadów, lecz nie uległam !
Mój syn na szczęście przedszkole i podstawówkę odbył bez księdza w placówce, a w liceum miał etykę ! Mieszka z rodziną za granicą m.in dlatego, by ochronić córkę.
Koala, bardzo Ci współczuję sytuacji z wnuczkiem. Mentalności innych dzieci,.także (niestety) personelu nie zmienisz. Trzeba jedynie przygotować dziecko na to, że będą mu dzieci zadawały pytania (i on musi być na odpowiedzi przygotowany), musi wiedzieć, że przez dwoją inność nie jest gorszy, lecz właśnie wyjątkowy. Tak wychowywaliśmy syna i źle na tym nie wyszedł.

wankabor
07-06-2012, 17:43
czy możliwe jest, że ktoś, kto już nie wierzy będzie poszukiwał "sympatycznego boga", Takiego, co mu najbardziej będzie odpowiadał?
.Czy ktoś, kto już nie wierzy potrzebuje ciągle jakiegoś boga?


Trudno odpowiedzieć czy tracąc wiarę w jednego boga szuka się bardziej sympatycznego.
Nie jestem specjalistką religioznawstwa. Wiadomo, że od niepamiętnych czasów, człowiek tworzył bóstwa, dobrych i złych duchów oraz wiele obrzędów z tym związanych. Widocznie pewnego rodzaju sacrum było i jest potrzebą dla zaspokojenia własnej równowagi psychicznej, zwłaszcza dla ludzi o niższym poziomie intelektualnym.. Ale jak twierdzi Kant wieczny pokój można osiągnąć bez powoływania się na "prawdy objawione". Wystarczy opowiedzieć za człowiekiem.
Ciekawe jest pytanie, dlaczego ludzie odchodzą od religii?
Moim zdaniem różne są tego przyczyny.
Ujemną cechą większości znanych mitologii jest ubezwłasnowolnienie wyznawców. Opanowanie ich umysłów, całkowite uzależnienie od hierarchów, która w konsekwencji tworzy sobie raj na ziemi kosztem wiernych.
Religie to też rodzaj zniewalającej ideologii opartej na teorii strachu. Człowiek aby był szczęśliwy musi być wolny od wszelkich takich uzależnień. Dlatego nie odpowiada mi żadna mitologia lecz humanizm ewolucyjny, który uważa, że człowiek jest największą wartością.

asa
07-06-2012, 18:38
Myślę,że wszystkie religie niosą przesłanie wartości uznawanych przez całą ludzkość,niezależnie od tego,jak się ta religia nazywa i kto ją wyznaje,więc jasne jest,że trzeba szanować i tolerować wyznania inne niż nasze,bo wszystkie powstały z podobnych potrzeb.
A co z tymi,którzy porzucając dotychczasową wiarę i szukając innego (bardziej przyjaznego?)boga trafiają do sekt?Po czym poznać,że grupa ludzi,nierzadko działająca legalnie jako zarejestrowany prawnie związek wyznaniowy jest sektą czy nie?

ostatek
07-06-2012, 18:40
Myślę, że sami dla siebie stanowimy zagadkę... dlatego jest możliwe, że ktoś niewierzący poszukuje boga, nie wiedząc nawet o tym, bo poszukiwaniom nadał inną nazwę... Do szukania mogą skłonić nieprzewidziane okoliczności, choroba, głęboka trauma, strata kogoś bliskiego ale może także wielkie szczęście, zrozumienie więcej, że nie napiszę cząstkowe oświecenie.
Jednym słowem twierdzę, że poszukiwania są możliwe, a nawet konieczne. Bo wiarę - nawet jeśli się ją posiada, należy pielęgnować, nie pozwolić by skostniała ani zamknęła się w religijności.
Wiary nie można się nauczyć, nie można jej udowodnić. Udowodniona byłaby tylko wiedzą i nauką.

Szukając boga w różnych religiach człowiek szuka właściwej dla siebie ścieżki. I może nie są tak ważne początki kultu ani jego źródła, jak przesłanie jakie dana religia niesie... na ile może zmienić wyznawcę - oczywiście na lepsze, czy też ułatwić życie i pozwolić je zrozumieć... tak właściwie 'bóg' jest w tym przypadku pojęciem umownym, bo ważniejsze są poszukiwania i droga; duchowy rozwój nie jest zależny od nauk o bogach, a od tego jakimi ludźmi jesteśmy i staramy się być w codziennym życiu.

Sądzę, że w naszych rozważaniach nie należy pominąć agnostycyzmu i religii nieteistycznych... :)
dlatego przyniosłam cytat o buddyjskich medytacjach -

/.../ dalajlama: Osoba medytująca nad współczuciem dla innych jako pierwsza czerpie z tego korzyści.
To współczucie zaczyna się w domu. - Ten, kto kocha siebie, nigdy nie skrzywdzi innych - powiedział podobno Budda. Sumienna praktyka medytacyjna to wyraz współczucia dla nas samych, ponieważ świadomie poświęcamy czas i wysiłek na poprawę naszego samopoczucia. Wgląd w głąb siebie, jakiego dostępujemy podczas takiej praktyki, sprawia, że łatwiej nam odczuwać miłość w stosunku do innych. Uświadamiając sobie, że często się porwać emocjom, stajemy się mniej skłonni do obwiniania innych za podobne zachowania, do interpretowania ich postępowania jako umyślnych, szkodliwych czynów."
http://hathajoga.pl/Artykuly/medytacja-lepsza-niz-prozac
Tolerancja jest potrzebna i powinna działać w obydwie strony... także ta religijna... bo wierzący nie zawsze jest lepszy od ateisty, a ateista nie zawsze mądrzejszy od wierzącego...

Poniżej, na marginesie dzisiejszego, katolickiego święta... dywany kwiatowe w Skęczniewie... polskie mandale... tak samo piękne, ulotne i nietrwałe...

http://www.pl.image-share.com/upload/126/91.jpg (http://www.pl.image-share.com/ijpg-126-91.html)

Więcej tutaj, skęczniewski album z 2010 roku: http://picasaweb.google.com/ostatek7/SkeczniewBozeCiaO2010#
http://www.klub.senior.pl/moje/ostatek/blog/1,zapiski-na-skrawku-dysku...-boze-cialo-w-skeczniewie...-kwiatowe-dywany---album,5384.html

Proch-i-pył
07-06-2012, 20:36
Tolerancja jest potrzebna i powinna działać w obydwie strony... także ta religijna... bo wierzący nie zawsze jest lepszy od ateisty, a ateista nie zawsze mądrzejszy od wierzącego...
Trudno się z Tobą nie zgodzić Ostatku.

Pozdrawiam :)

wankabor
07-06-2012, 20:55
[QUOTE=ostatek] - Ten, kto kocha siebie, nigdy nie skrzywdzi innych - powiedział podobno Budda./QUOTE]
Czytam z dużym zainteresowaniem wszystkie posty na tym wątku. Każdy z nas ma własny punkt widzenia na omawiany temat.To dobrze. Wolne myśli w wolnym wydaniu.:)

Ostatku , jakoś trudno mi się zgodzić z cytowanym przez Ciebie twierdzeniem Buddy. Najczęściej jest tak, że kto kocha siebie jest egoistą i ma skłonności do krzywdzenia innych. :(

Proch-i-pył
07-06-2012, 21:07
A co z tymi,którzy porzucając dotychczasową wiarę i szukając innego (bardziej przyjaznego?)boga trafiają do sekt?Po czym poznać,że grupa ludzi,nierzadko działająca legalnie jako zarejestrowany prawnie związek wyznaniowy jest sektą czy nie?

Teoretycznie, sekta jest wyznaniem uznanym za destrukcyjny, albo przez instytucje państwowe albo kościelne. Jeżeli przywódca grupy wyznaniowej rządzi w sposób despotyczny grupą wyznawców i czerpie z działalności korzyści finansowe to już są dwie cechy wskazujące, że grupa nie jest wyznaniem. :) Najważniejszą cechą sekty jest chyba to, że przywódca izoluje swoich wyznawców od rodziny, od środowiska, w którym dotychczas żyli. Ogranicza wpływ zewnętrznego świata na wyznawcę.
To moje zdanie, może ktoś inny lepiej Ci to wytłumaczy.

Dopisuję link
http://www.psychomanipulacja.pl/
Nie zdawałam sobie sprawy ile grup wyznaniowych jest zdefiniowanych jako sekta i że tyle w Polsce ich jest.

estella
07-06-2012, 21:59
Czuję się tutaj na wątku jak "między swemi".
Jak pisałam wcześniej nie mam problemu utraty, poszukiwań, czy nawrotu wiary, bo, jak "pięknie" się mówi nie zostałam obdarzona łaską wiary.
Ale miewam problem kiedy wśród obcych nie mogę uniknąć deklaracji religijności. Miewacie też takie sytuacje ? Jak sobie radzicie,.kiedy otoczenie nagle milknie ?
Jak wychowujecie własne dzieci i wnuki, żeby nie czuły się upośledzone w swoim środowisku ? A może dla świętego nomen omen spokoju posyłacie je na religię ?
To chyba jedyne forum, na którym można o takich sprawach porozmawiać.
Pozdrawiam wszystkich !

Anielka
07-06-2012, 22:21
Ja tez nie mam problemu,bo nie zostałam nauczona wiary i wcale mi to nie przeszkadza.Wśród ludzi bywa różnie,w rodzinie staram się z tym nie obnosić,bo mamusia źle się z tym czuje/moje obie siostry są wierzące/uważa,ze jej wstyd przynoszę/z tego tez powodu jestem gorzej traktowana,tylko przez mamusię/wśród obcych nie staram się niczego ukrywać,w szpitalu odmawiam przyjęcia księdza,w sanatorium nie chodzę do kościoła czy kaplicy,na ogól jestem w pokoju jednosobowym i nikomu nie muszę się tłumaczyć.
Syna do pierwszej klasy wychowywałam bez wiary/w przedszkolu wówczas jeszcze religii nie było/,ale kiedy poszedł do szkoły zapytał czy może chodzić na religię,nie sprzeciwiłam się.Uważałam,że sam musi dokonać wyboru.Dokonał wyboru dopiero w 6 -stej klasie i do tej pory jakoś mu wiary nie brakuje.Ma żonę/rozwódkę/,dwoje przybranych dzieci,/bez ślubu kościelnego/,przybrane wnuki mają chrzest i komunię i to wszystko.Do kościoła nie chodzą,a czy na religię ,nie pytam.Syn ma wielu znajomych,przyjaciół, wyższe wykształcenie,dobrą
pracę i o dziwo w Polsce.
W zasadzie nigdy mnie do wiary nie ciągnęło,ale medytuję.Do sekty żadnej tez nie należę,staram się żyć tak,żeby nikomu krzywdy nie wyrządzać.Kocham siebie taką jaką jestem,ale egoistką nie jestem.Czasami jak chodzę brzegiem morza to tak sobie do z panem B rozmawiam, i tak jest dobrze./nauczyła mnie mnie tego moja kochana babunia/Pozdrawiam,spokojnej nocy życzę i kolorowych snów. :)

jakempa
08-06-2012, 01:38
Czy można sobie wybrać Boga??
Czytając wszystkie posty, zrozumiałam, że nikt jednoznacznie na takie pytanie nie jest w stanie odpowiedzieć.
Wychowałam się w środowisku katolickim, przez wiele lat byłam praktykującą katoliczką. Wtedy nie miałam czasu, ani potrzeby zastanawiać się nad wiarą,.. dobrze mi było z wiarą w dobro i wszędzie takie naiwnie widziałam.
Mlodość spędziłam wspólnie z rówieśnikami, którzy wierzyli wg kanonów religii przekazanej przez ich rodziców, Mieszkałam w mieście, gdzie razem bawiliśmy się, przyjaźnili, uczestniczyli w imprezach-- Rosjanie/ z racji stacjonowania wojsk/, Żydzi, uciekinierzy z Grecji, pozostali z czasów wojny we własnych domach Niemcy,
Nigdy nikt nie wyśmiewał nikogo z powodu przekonań religijnych, z moich okien w domu podglądałam modlitwy Żydów w ich Bożnicy /tak to nazywali/ na mojej ulicy był i jest do dzisiaj kościół protestancki,do którego chodzili Niemcy, a córka pastora była moją przyjaciółką, bezwyznaniowi Rosjanie, czy częściowo wierzący Grecy, wszyscy byliśmy równi.
Szanowaliśmy swoje poglądy, chociaż często ''filizoficznie'' udawadnialiśmy istnienie Boga, co dawało nam możliwość poznania innych doktryn i sposobów wyznań, Dopiero zawierucha końca lat 60, kiedy wygoniono z Polski Żydów, zaczęły się podziały na złych i dobrych,... wszystko pękło.
Wszechobecny podział na Polaków i innych, całkowity brak tolerancji,,,to wszystko narastało,...aż urosło do dzisiejszego poziomu,..
W momencie kiedy zaczęłam poznawać inne kraje, jadąc tam zawsze chciałam poznać zwyczaje, religię, kulturę odwiedzanych miejsc, by móc odpowiednio się ubrać czy zachować, Wtedy zainteresowałam się astrologią, innymi religiami, W zetknięciu z ludźmi, obserwowałam ich podejście do wyznania i uprawiane praktyki religijne,
W kontekście tego i podsumowaniu moich spostrzeżeń doszłam do wniosku, że każdy ma swojego Boga, nieważne w jaki sposób i jakimi rytualnymi praktykami go wyznaje, każda religia ma swoje korzenie w astrologii, a na przestrzeni dziejów świata władcy podporządkowywali sobie ludzi wpajając im zasady dla nich wygodne na podłożu wiary w różne bóstwa, nazywane w sposób odpowiedni dla danej rasy ludzkiej i warunków gdzie ludzie żyli,

Dzisiaj dalej pozostają w wierze w Boga niezależnie od tego czy nazywają go Allahem, Buddą, Sivą, czy Chrystusem , Ludzie nie wierzący, też mają swoje sumienie, głębię świadomości, swoje Ego, które podpowiada, że nad człowiekiem jest coś WYŻSZEGO, nawet te siły natury, piękno, które mimo swojej mądrości człowiek nie potrafi stworzyć,---
to wszystko jest Bogiem,,, i nie musimy go szukać uciekając się do różnych praktyk, człowiek powinien sam w sobie poszukać Boga, żyć tak jak Bóg, a wtedy będzie szczęśliwy, bo wolny własną wolą, a własne sumienie, poczucie dobrze wypełnionego życia pozwoli na spokój wnętrza, nazywanego sercem, duszą jak kto nazwie.
W pełni zgadzam się z Tobą Anielko,,, sama pomedytujesz, porozmawiasz z naturą,,, i to jest Twoja rozmowa z Bogiem,.
a czyste sumienie jest odpowiedzią Boga na Twoje z nim rozmowy,
Powiem Wam, że od lat nie chodzę do kościoła, bo nie mogę pogodzić się z zakłamaniem , obłudą i dwulicowością wiernych i kapłanów,
Z moim Bogiem sama rozmawiam, a do tego świadków nie potrzebuję,,,świątynie, które odwiedzam , różnych wyznań traktuję jak miejsce dobrej energii, gdzie jej siła skupiła się przez modlitwy ludzi tam przebywających na przestrzeni wieków,
w takim miejscu uruchamiam swoją wyobraźnię i czuję moc wiary, że coś jest nade mną,,, i wtedy dziękuję, że mogę żyć i tam gdzie jestem przebywać.
To jest taka moja osobista filozofia życia i podejścia do wiary,
i wierzcie mi, że jest mi z tym dobrze,


,
Kied

martok
08-06-2012, 06:45
To chyba jedyne forum, na którym można o takich sprawach porozmawiać.
Gdy chodzi o strony w języku polskim, to taka problematyka (wiara - niewiara, sytuacja niewierzącego wśród wierzących itp.) najintensywniej i najgłębiej jest dyskutowana na forum portalu racjonalista.pl.

martok
08-06-2012, 07:05
Nigdy nikt nie wyśmiewał nikogo z powodu przekonań religijnych, z moich okien w domu podglądałam modlitwy Żydów w ich Bożnicy /tak to nazywali/ na mojej ulicy był i jest do dzisiaj kościół protestancki,do którego chodzili Niemcy, a córka pastora była moją przyjaciółką, bezwyznaniowi Rosjanie, czy częściowo wierzący Grecy, wszyscy byliśmy równi.
Szanowaliśmy swoje poglądy (...) Dopiero zawierucha końca lat 60, kiedy wygoniono z Polski Żydów, zaczęły się podziały na złych i dobrych,... wszystko pękło.
Wszechobecny podział na Polaków i innych, całkowity brak tolerancji,,,to wszystko narastało,...aż urosło do dzisiejszego poziomu,..
Też tak to widzę. Rola schyłkowego Gomułki w przywróceniu w Polsce postaw nacjonalistycznych i antysemickich była ogromna. Teraz to się pogłębia, niestety, z różnych powodów. Między innymi z powodu straszliwego schamienia debaty publicznej, co zaczęło się wraz z wkroczeniem na salony Andrzeja Leppera. Dziś ordynarny, pozbawiony jakiejkolwiek rzeczowej analizy, pisowsko-lepperowski styl "dyskutowania" jest wszechobecny. I ma ogromny wpływ na sposób komunikowania się (i na sposób myślenia) wielu grup społecznych, w tym na stosunek katolików do Żydów i niewierzących.

gratka
08-06-2012, 07:46
Jadwigo, Anielko w pełni podzielam Wasze stanowisko.
Uważam, że nie w każdym człowieku istnieje potrzeba wiary, jakkolwiek większość ludzi ją posiada
i to niezależnie od koloru skóry i szerokości geograficznej.
Myślę nawet że w katolickim kraju niewierzący są takim samym "wybrykiem natury " jak homoseksualiści.
Potrzebni dla zwiększenia różnorodności ludzkiego umysłu i głębi psychiki. A że nie każdy zachwyca się różnorodnością i bogactwem istnień, toteż część ludzi chcialaby nawrocić niewierzących i "uleczyć homoseksualistów." Wtedy wszystko byłoby "po bożemu".
Mieszkam na wsi i wiem coś na ten temat z obserwacji.
Myślę, że tak samo trudno jest zrozumieć wierzącemu postawę ateisty czy agnostyka,
jak i ateiście zrozumieć miłość wierzącego człowieka do wyimaginowanego ( jego zdaniem) boga.
Gdyby oprócz bojaźni bożej wdrażane było przez rodziców poszanowanie człowieka i zwierzęcia i wszystkiego co żyje - tolerancja rożnorodności bylaby automatyczną cechą ludzi.

estella
08-06-2012, 11:06
Gdy chodzi o strony w języku polskim, to taka problematyka (wiara - niewiara, sytuacja niewierzącego wśród wierzących itp.) najintensywniej i najgłębiej jest dyskutowana na forum portalu racjonalista.pl.
Tak, masz rację, ale tam są jakby sami swoi, a tu szersze spektrum.

estella
08-06-2012, 11:16
BabciuGratko - jeszcze nikt nie nazwał mnie "wybrykiem natury" jak homoseksualiści, ale rzeczywiście niektórzy po informacji o moim bezbożnym życiu tak na mnie patrzą, jak na dziwoląga. Trafiłaś w sedno !

estella
08-06-2012, 11:57
Jadziu ! mam problem z akceptacją Twojego postu.
"Ludzie niewierzący też mają swoje sumienie, głębię świadomości..." - dziękuję, rzeczywiście mam swoje sumienie i nawet świadomość (niech jej głębia pozostanie moją słodką tajemnicą), ale:

na pewno nie posiadam swojego "Ego, które podpowiada, że nad człowiekiem jest coś WYŻSZEGO, nawet te siły natury, piękno, które mimo swej mądrości człowiek nie potrafi stworzyć ... to wszystko jest Bogiem ...człowiek powinien sam w sobie poszukać Boga, żyć tak jak Bóg "

Uff... rozumiem, że masz dobre intencje, a być może ja jestem takim wyjątkiem z wyjątków, ale absolutnie nic mi nie podpowiada, że nade mną jest coś wyższego i że to jest Bóg.
I na koniec - jako też człowiek - jednak nie będę sama w sobie poszukiwać Boga i wzorców mojego życia też szukam (lub nie) gdzie indziej.
A mimo to kocham naturę, mam różne zainteresowania i wielu przyjaciół.

wankabor
08-06-2012, 12:27
Myślę nawet że w katolickim kraju niewierzący są takim samym "wybrykiem natury " jak homoseksualiści.
część ludzi chcialaby nawrocić niewierzących i "uleczyć homoseksualistów." Wtedy wszystko byłoby "po bożemu".
.
Oczy przecieram, zmieniam okulary bo po raz pierwszy czytam coś nieprawdopodobnego, że niewierzący są takim samym wybrykiem natury jak homoseksualiści.Niesamowite kuriozum.

jakempa
08-06-2012, 12:44
Estello, nie mam zamiaru podważać, czy negować Twoich poglądów czy uczuć. Osobiście wyraziłam to co ja czuję i jak to widzę. Nie uważam jednak, że człowiek jest istotą najdoskonalszą, - od kiedy istnieje istota rozumna na Ziemi, zawsze uznawała wyższość CZEGOŚ, i nazywała to po swojemu, co wszystko sprowadzało jakby na to nie patrzeć do Istoty dzisiaj zwanej Bogiem.

Nie dziwi mnie Twoja postawa ani poglądy, szanuję różnorodność i akceptuję każdego, a sprawa wyrażania czy odczuwania tego co ktoś myśli czy czuje, dla mnie jest tylko tematem do ciekawej dyskusji i porzerzenia swoich wiadomości.
Uważam, ze nie ma dwóch ludzi takich samych, ale to własnie jest ciekawe. A dyskusje są dla mnie tylko okienkiem poznania drugiej osoby.

olena
08-06-2012, 13:22
Czytam z uwagą i fajnie, że wątek powstał.
Też jestem niepraktykująca, ale wierząca.
Tak na swój sposób, bo tak naprawdę nikt nie zna cech Boga,
nikt nie wie, co powiedział, co myśli. Wszystko w religiach spisywali ludzie i oni ustanawiali dogmaty.
Cechy Boga to tak naprawdę projekcja naszych wyobrażeń lepszych, czy gorszych, zależy od danej religii, od czasów w jakich żyjemy.
Każde pytanie o Boga rodzi następne pytanie.
Jest jednak cud Życia jego istota taka sama w gruncie rzeczy we wszystkim, co żyje. Jest też cud Wszechświata, który znamy, bo widzimy tylko tyle, ile widzi nasze oko, jak mawiają fizycy jakieś 10%.
Mechanika Wszechświata, makro i mikro kosmos ze znamionami genialnej inżynierii.
Czasem spełniają się życzenia, marzenia modlitwy.
Siłą podświadomości i umysłu dla jednych,
za sprawą Boga dla drugich, inni maja jeszcze jakieś inne parapsychologiczne teorie.
Więc wiem, że nic nie wiem, jak mawiają agnostycy.
Ale wierzę, że jest inteligencja wyższa niż człowiek. Może w innej przestrzeni, może w innym wymiarze?
(Przypomniał mi się temat szamanów, którzy rysowali DNA zanim komukolwiek się to przyśniło.Skąd czerpali wiedzę?Z innych pokładów? Tych nad inteligencją człowieka?)
Gdzieś, wg mnie oczywiście, jest taka Wszechinteligencja i może to ją się czuje, odbiera, czy jakoś tak w czasie medytacji, modlitw, czy takich zwyczajnych/niezwyczajnych rozmówek z Bogiem nad morzem.
Pozdrawiam wszystkich tolerancyjnych dla innych.
Tolerancja czasem jest bardzo trudna...oj, trudna....:)
TaK w sobie, a nie w słowach.
(edycja: tak a nie ta)

estella
08-06-2012, 17:21
Jestem w głębokim borze skąd napisałam i wysłałam na wątek posta z odpowiedzią do Ciebie. Ale poszedł sobie pewnie w kosmos.
Więc króciutko, żeby temat skończyć : niech osoby wierzące (praktykujące bądź nie) nie twierdzą co czują i myślą w temacie Boga osoby niewierzące (praktykujące bądź nie). Tym bardziej, że rzecz dotyczy tak delikatnej kwestii w naszym kraju, jak religia.

ostatek
08-06-2012, 17:34
Ostatku , jakoś trudno mi się zgodzić z cytowanym przez Ciebie twierdzeniem Buddy. Najczęściej jest tak, że kto kocha siebie jest egoistą i ma skłonności do krzywdzenia innych.
Wandeczko... wierzę Buddzie... duchowość Wschodu jest inna niż technicznego Zachodu, dlatego trudno jest nam to zrozumieć . Medytacja pomaga w pozbyciu się egoizmu i zapatrzenia w siebie, rozpuszcza 'ego', pomaga radzić sobie z gniewem, pychą, zazdrością i innymi przywarami utrudniającymi codzienne życie; uruchamia i rozbudza fragmenty mózgu odpowiedzialne za empatię, współczucie, szczęście (co potwierdza współczesna neurologia - wzrost fal gamma w lewej korze przedczołowej)...
Miłość, zrozumienie, medytacje dają Człowiekowi spokój i siłę, a Człowiek silny i spokojny nie będzie agresywny, bo jest po prostu szczęśliwy. Widzi Człowieka w sobie i Ludzi w innych.
W naszej cywilizacji dużą rolę odegrało chrześcijaństwo, które obiecuje rajskie rozkosze w zamian za cierpienia na ziemi. A kultura techniczna nastawiła nas na 'mieć' dużo i za wszelką cenę. Może dlatego mistycyzm Wschodu tak bardzo nas zadziwia i jest (przeważnie) nie do przyjęcia. No bo szczęście (po śmierci) bez cierpienia i szczęście ziemskie bez posiadania (tutaj i teraz)?? :icon_eek:

Aso, pozwolę sobie uzupełnić odpowiedź Prochu i Pyłu o sektach. Nie mogę się oprzeć przekonaniu, że kiedyś o tym pisałam; nie jestem tylko pewna czy na tym forum...
W polskim prawie nie ma pojęcia 'sekta'. Rejestruje się więc Kościoły i 'związki wyznaniowe'. Ustawa o gwarancjach sumienia i wyznania określa związek wyznaniowy jako wspólnotę religijną, zakładaną w celu wyznawania i szerzenia wiary religijnej, posiadającą własny ustrój, doktrynę i obrzędy kultowe (art. 2 pkt 1 i dalsze ustawy z 17 maja 1989 r. - http://www.msw.gov.pl/wai/pl/60/1706/ ).
Dawno temu 'Racjonalista' mnie oświecił http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2683 , że urzędnicy Departamentu Wyznań MSWiA posługują się "Zarysem dziejów religi"" pod red. Józefa Kellera. Na prawie 800 stronach (mam wydanie z 1988 roku) znajdzie się wiele interesujących pomysłów... Prawdą jest, że statut kościoła/związku wyznaniowego nie może "pozostawać w sprzeczności z przepisami ustaw chroniącymi bezpieczeństwo i porządek publiczny, zdrowie i moralność publiczną, władzę rodzicielską albo podstawowe prawa i wolności innych osób." Jak jest w praktyce? hm... nie wiem... opieram się wyłącznie na źródłach pisanych... ale myślę, że statut i życie mogą być dość odległe i rzadko się spotykać.

Określenie sekta używane jest najczęściej w znaczeniu pejoratywnym, bardzo rzadko - religioznawczym. A przecież... początkowo i chrześcijaństwo było sektą. W chwili obecnej niektóre państwa uważają za sekty np. Świadków Jehowy czy mormonów - Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich...
Jeśli młodzi ludzie, zakładam, że starsi mają ukształtowane poglądy, lgną do sekt (pozostanę przy tym określeniu)... to znaczy, że szukają duchowości, której nie daje im wyznawana wiara czy też niewiara. Widzę tutaj dużą rolę rodziców, kapłanów a także religioznawstwa jako przedmiotu obowiązkowego. Młodzież, znając podstawy różnych religii, nie pozwoli się aż tak łatwo omotać. Zacznie szukać mądrze.
Tak całkiem nieśmiało przypominam, że związki wyznaniowe nie zawsze są zakładane z pobudek czystych... czasami owe pobudki mają wymierną wartość materialną...

Miło się czyta Waszą dyskusję. Pozdrawiam i znikam; sorry, codzienność się na mnie rzuca. :):):)

gratka
08-06-2012, 17:35
Oczy przecieram, zmieniam okulary bo po raz pierwszy czytam coś nieprawdopodobnego, że niewierzący są takim samym wybrykiem natury jak homoseksualiści.Niesamowite kuriozum.
Proszę się nie dziwić. Porownanie jest uzasadnione.Dawno, dawno temu czytalam poważną pracę z której wynika, ze naukowcy ( chyba antropologowie religii lub etnografowie) stwierdzają ponad wszelką wątpliwość, że każde plemię, choćby najbardziej izolowane od innych wymyśliło sobie jakiś system wierzeń. Oczywiście zależny od rozwoju kulturowego itd.itd. Można wierzyć w duchy przodków, olbrzymiego węża, ubóstwiać slońce.....mieć plejadę bogow, trojcę lub jednego.
Jest potrzeba wiary w zdecydowanej większości ludzi, dlatego jest ona uważana za cechę typowo ludzką . Niewierzący są marginesem . Być może dlatego wielu mówi, że są poszukującymi boga. W jaki sposob ich liczebność zmienia się z wraz z rozwojem cywilizacyjnym i kulturowym spoleczeństwa? - można domniemywać. Homoseksualizm też w gruncie rzeczy uwarunkowany jest specyficzną psychiką.
Chcę nadmienić, że nie wartościuję; ani homoseksualnych, ani niewierzących nie uważam za gorszych lub lepszych od populacji.
Po prostu są.

Proch-i-pył
08-06-2012, 19:42
Homoseksualizm też w gruncie rzeczy uwarunkowany jest specyficzną psychiką.

Nie zdziwiło mnie to, co napisałaś wcześniej Babko Gratko porównując status niewierzących do statusu społecznego homoseksualistów, bo naukowcy już dawno szukają uwarunkowań genetycznych jednego i drugiego "wyalienowania". :)

Gen odpowiedzialny za preferencje seksualne już znaleziono, dalej poszukują "genu wiary". Na razie jest nowa dziedzina nauki - neuroteologia.

Kod wiary
http://www.wprost.pl/ar/70875/Kod-wiary/?I=1150

Neurolodzy od kilku lat badają przeżycia duchowe, skanując mózgi osób modlących się i medytujących. W czasie takich przeżyć znacznie zmienia się aktywność kory mózgowej - wyciszeniu ulegają rejony związane ze stresem i agresją, a uaktywnia się lewa kora przedczołowa, odpowiedzialna m.in. za uczucie radości i przypływ energii. Ponieważ podobne zmiany zachodzą w mózgach ludzi niezależnie od wyznania, te odkrycia posłużyły do stworzenia nowej gałęzi wiedzy - neuroteologii.


I tak sobie myślę, że dopóki wszystkiego się jasno nie powie, nie poda wiedzy na talerzu nawet tym, którzy się przed tą wiedzą bronią, dopóty będą trwały spory o "inność" i tej "inności" tolerowanie.

Z przyjemnością czytam wpisy w tym wątku, naprawdę.
Jestem zbudowana równowagą myśli i sposobem rozmowy na tematy, które nawet pod moim dachem wywołują moc negatywnych reakcji.
Pozdrawiam

estella
08-06-2012, 20:17
Babciu Gratko ! słyszysz jak to brzmi ? margines ! specyficzna psychika ! ( tak nawiasem homoseksualizm to kwestia biologii, a nie psychiki, tego się nie leczy). Prawda, że pierwotne plemiona na całym globie ustanawiały sobie cały system wierzeń na ogół związany z miejscowymi warunkami przyrodniczymi. Wynikało to z naturalnych potrzeb poczucia bezpieczeństwa. Natura była okrutna: burze, susza, zimno. Pierwszorzędną potrzebą była nadzieja, konieczny był jakiś punkt oparcia. Niebo zsyłało plagi, więc do nieba, a też do "żywych" przejawów natury kierowano prośby, modły. Życie tych praplemion byłoby nie do zniesienia gdyby nie oparcie w tworzonej przez wieki mitologii (na jednej z wysp czci się wizerunek samolotu, który tam wylądował w okolicach ||wojny św.).
Wracając do stopnia religijności nam współczesnych. Chyba każdy z nasgo spotkał się z twierdzeniem o pustoszejących kościołach na Zachodzie. U nas w kraju też. Czy jest to wynikiem tylko błędów polskiego kościoła (wszyscy je znamy) , czy też zanikającą potrzebą poczucia bezpieczeństwa dawaną przez Niebo ? Coraz bardziej wierzymy we własną sprawczość, chcemy zależeć od własnej woli, talentów itd. , a nie od pslca bożego. Tak myślę.
Co nie znaczy, że nie fascynuje mnie choćby właśnie szamanizm (dla mnie to przejaw symbiozy wszelkich przejawów przyrody z człowiekiem).
Życie na ziemi jest fascynujące !

pluto37
08-06-2012, 20:34
Myślę nawet że w katolickim kraju niewierzący są takim samym "wybrykiem natury " jak homoseksualiści.
Potrzebni dla zwiększenia różnorodności ludzkiego umysłu i głębi psychiki. i.

Ja zaś myślę, ze tak myślący to w całości są jak wybryk natury "potrzebni dla zwiekszenia różnorodności..."
I wiara, badź niewiara nie ma z tym wiele wspólnego. Wyłącznie jakośc myślenia.

estella
08-06-2012, 20:36
Proch-i-Pył !
Potwierdzam, istnieją badania (wiem o modlących się zakonnicach), potwierdzające, że wierzącym uaktywnia się pewien fragment mózgu. To ny też świadczyło o biologii religijności. Wg mnie pierwotne była potrzeba bezpieczeństwa i nadziei. Nie będę dalej teoretyzować, bo tylko trochę liznęłam antropologii kultury, a przydałoby się tu zdanie fachowca.

ostatek
08-06-2012, 21:24
/../ Potwierdzam, istnieją badania (wiem o modlących się zakonnicach), potwierdzające, że wierzącym uaktywnia się pewien fragment mózgu. /.../
Wydaje mi się, że pierwsze badania prowadzane były na grupie medytujących mnichów buddyjskich, oczywiście w porównaniu z grupą kontrolną. :confused:
Ale mogę się mylić...

http://www.pl.image-share.com/upload/126/183.jpg (http://www.pl.image-share.com/ijpg-126-183.html)
http://www.kognitywistyka.net/encyklopedia/neuroteologia.html

"Wiele się słyszy o dobrodziejstwach procesu medytacji. Praktykując to dziedzictwo kultury wschodu mamy stać się bardziej spokojni, poradzić sobie z gniewem, odszukać w sobie nowe pokłady energii czy też poprawić swoje zdrowie fizyczne. Nauka, jak to nauka, tutaj też postanowiła wyjaśnić, o co tak właściwie w tym wszystkich chodzi. Pomoc zaproponował taki znawca tematu jak Dalai Lama – promuje on eksperymenty nad medytacją i z ciekawością analizuje nowe doniesienia. Jak więc to wygląda od strony fizjologicznej?"
http://www.neurotyk.net/2007/07/mozg-mnicha/

"Naukowcy nie umieją jeszcze jednoznacznie wskazać obszarów mózgu, które ulegają aktywacji albo dezaktywacji podczas doznań religijnych, ale wielu z nich dąży do tego. Próbują znaleźć te obszary, ponieważ uważają, że umożliwi to sztuczne wywoływanie u ludzi mistycznych stanów i sprawienie, że będą szczęśliwsi, zdrowsi i bardziej zdolni do koncentracji./.../
Neuroteolodzy nie twierdzą, że ich badania zaprzeczają istnieniu Boga. Dla wielu ateistów ich badania mogą być potwierdzeniem, że Bóg nie istnieje, ale badane zakonnice były zafascynowane skanami swoich mózgów z innego względu. Według nich aktywacja pewnych obszarów mózgu jest dowodem na interakcję z Bogiem."
http://neuroskoki.info/mozg-a-religia/
Co nie znaczy, że nie fascynuje mnie choćby właśnie szamanizm (dla mnie to przejaw symbiozy wszelkich przejawów przyrody z człowiekiem).
Dyskusję o szamanizmie rozpoczęła Rebelio #1988 http://www.klub.senior.pl/spoleczenstwo/t-religioznawstwo-i-ekumenizm-page100-3794.html

olena
08-06-2012, 21:50
Przeczytałam podany link. Bardzo sensownie napisany artykuł.

Uczony zastrzega, że wbrew temu, co zarzucają mu krytycy, o duchowości nie może decydować tylko ten jeden gen. Prawdopodobnie jest ich więcej - dziesiątki, a może nawet setki - a na końcowy rezultat mają wpływ nie tylko one, ale i środowisko. Co więcej, duchowość nie wpływa automatycznie na podejmowanie praktyk religijnych, a zwłaszcza przyjęcie konkretnego wyznania. Część ludzi potrzebę przeżyć duchowych zaspokaja za pomocą medytacji lub twórczości artystycznej. (podkreślenie własne-olena)"Duchowość można porównać do zdolności językowych człowieka. Każdy z nas rodzi się z predyspozycją do posługiwania się mową, ale to, czy i jaki język opanujemy, zależy od otoczenia, w którym się wychowujemy. Niektórzy mają z tym kłopoty, bo cierpią na dysleksję, inni uczą się z łatwością" - tłumaczy dr Hamer.

Po prostu każdy jest inny.

estella
08-06-2012, 22:06
Ostatku !
Rebelio to moja mistrzyni ( albo guru) !
Chciałabym posiadać jej wiedzę ! O:-)

eledand
08-06-2012, 22:39
Cały wątek dla Ludzi,obojętnie jakich opcjii wyznaniowych potrzebny jest.

Jeżeli ja ustrugam z Drzewa leśnego,jakiegoś Cudoka i On będzie mnie służył za moje bustfo to czy ja muszę to głosić do Skarbowego??,Burmistrza Miasta i do kogo pisemnie jeszcze.
Od jakiego Uczonego,dostanę potwierdzenie że ten mój kawałek drzefka jest mnie potrzebny//Poczebny//


Kto wlezie na moje Konto,Szkołe,Zakład pracy,aby mnie umilić jako inna Z|"ZEKTA" moje życie bez wiaryyyyyy.

Wierzę w co chcę.

Muszę być od kogoś zalezna??? Co zależność przynosi dla nas.
Tylko płacenie i bycie zależnym,oraz usłużnym...............
Ja tego nie chcę.............................

mimoza
08-06-2012, 23:46
Oj Efka, zawile gadasz, ale mądrze gadasz i ja się z Tobą zgadzam. :) - Cz

gratka
09-06-2012, 15:12
Babciu Gratko ! słyszysz jak to brzmi ? margines ! specyficzna psychika ! ( tak nawiasem homoseksualizm to kwestia biologii, a nie psychiki, tego się nie leczy).

Życie na ziemi jest fascynujące !
Estello zaglądnij proszę tu:
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=256
Gdyby to była biologia - to by się dość łatwo leczyło.

gratka
09-06-2012, 15:39
Dość długo żyję, poznalam wielu ludzi parających się nauką ( fizyków, chemików, biofizyków, kilku filozofow, matematyków)
czasami w kuluarach konferencji dyskusja schodziła na tory nauka a religia. Wyodrębniały się dwie grupy:
a) jedni godzili jakoś w umyśle zdobycze nauki z prawdami wiary, skłonni byli nauką podpierać zapisy biblijne
b) inni nie mogli tego uczynić.Np wybierali albo kreacjonizm, albo teoria ewolucji.
Są przynajmniej dwa typy umysłów. Jedni wkładają genetykę wraz z teorią ewolucji do jednej szufladki, a w drugiej mają karzącego ludzi Boga i aniołów i diabły. I to się im nie kłóci.
Inni tego nie potrafią, ci muszą podświadomie stosować zasady logiki. Odrzucają więc boga i życie wieczne duszy, nie mówią o sensie czy celowośći życia pojedynczego czlowieka.

eledand
09-06-2012, 23:22
Oj Efka, zawile gadasz, ale mądrze gadasz i ja się z Tobą zgadzam. :) - Cz


Napisałam co ja czuję po przeczytaniu wszystkich wątków.
Mnie i nas też pokazują na wsi że my Niewiercy;Innowiercy i diabli jacy.

Było tak po wprowadzeniu się na opolszczyznę,mój Pikny był na rauszu,mnie nie było bo pracowałam na zachodzie i pytania a ON,nie należy do osób,które są wylewne,poza karkiem.
Eiiiii-----dlaczego wy nie chodzicie do Kosssciółka pytają jego Sąsiedzi a On wtedy zaczął mszę odprawiać na ogrodzie mszę po łacinie.Przez dobrych parę lat służył do mszy i nauczyć można się wszystkiego.
Okrzyknęłi mojego "Piknego" że był Ksiedzem i tak poszła Fama we Wieś.
Wróciłam i okazało się że na mnie Pieski powiesili że wywlokłam go z Kościoła.No kto tylko Baba może takie cuś zrobić bo chłopom nie wyrosło i wisiało.
Uśmiałam się po boku i postanowiłam to tak zostawić.
Mieliśmy spokój latami,aż przyszedł nowy Farosz i pytał kim my są.Jesteśmy regularnie wywoływani na Ambonie że Kolendy nie puszczamy i Kościoła nie sprzątam.
Ma pięniądze a może kostury to muszą odpocząc przy Kawie we fotelu.
Miło pozdrawiam.

pluto37
10-06-2012, 06:02
Też tak to widzę. Rola schyłkowego Gomułki w przywróceniu w Polsce postaw nacjonalistycznych i antysemickich była ogromna. Teraz to się pogłębia, niestety, z różnych powodów. Między innymi z powodu straszliwego schamienia debaty publicznej, co zaczęło się wraz z wkroczeniem na salony Andrzeja Leppera.....
.
I tak i nie. To zbytnie uproszczenie. Lepper był tylko jednym z wielu, ale w gruncie rzeczy marginesem przy którym można było efektownie nos zatykać.
Lepper nie wkroczył na salony i to nie na wszystkie. Lepper został namaszczony na salonowca przez całkiem określone i znane z nawiska towarzystwo. Nobilitowali go 'inteligenci" z Żoliborza. Doktorzy nauk i profesorzy. Luminarze nauki ze światyń wiedzy. I krętacze polityczni od premiera z komuny Millera przez inteligenta katolickiego Giertycha i Kaczyńskich z Macierewiczem i Jurkiem. O wielebnym Rydzyku i jasnogórskich paulinach nie zapominając.

A czym się różnią dzisiejsze występy pokazowych katolików z duplomami UW<UJ,KUL, UMCS i in. od tego co demonstrowali lepperowcy?
Duzo inaczej zachowuje sie Czarnecki, Kempa, Ziobrowcy i in.
i zawodowi miłosierni dla bliźnich katolicy spod "krzyża". Rano będzie kolejny pokaz procesyjny tych co wybrali sobie swojego boga. Ten z biblijnych i testamentowych KSIĄG jest im równie obcy jak hinduscy i egipscy razem wzięci.
W tytule wątku jest pytanie czy mozna sobie wybrac boga.
Oczywiscie że można. Nikt nie broni wybierać. I szczęśliwie można już...nie wybierać.

pluto37
10-06-2012, 06:11
[QUOTE]Jeżeli ja ustrugam z Drzewa leśnego,jakiegoś Cudoka i On będzie mnie służył za moje bustfo to czy ja muszę to głosić do Skarbowego??,Burmistrza Miasta i do kogo pisemnie jeszcze.
Od jakiego Uczonego,dostanę potwierdzenie że ten mój kawałek drzefka jest mnie potrzebny//Poczebny//

To popatrz. takie azjatyckie żółtki ołtarzyki sobie z proszkiem ojców montuja w chałupach i sie do nich modla. I nic z nieb na nich nie spada innego niz na ....innych:)

Wierzę w co chcę.
Muszę być od kogoś zalezna??? Co zależność przynosi dla nas.
Tylko płacenie i bycie zależnym,oraz usłużnym...............

I niech Ci ta niezależność idzie na zdrowie!!!:D

martok
10-06-2012, 07:53
A czym się różnią dzisiejsze występy pokazowych katolików (...) od tego co demonstrowali lepperowcy?
Duzo inaczej zachowuje sie Czarnecki, Kempa, Ziobrowcy i in.
i zawodowi miłosierni dla bliźnich katolicy spod "krzyża".
Niczym się nie różnią. Sam napisałem w cytowanym przez Ciebie poście:
Dziś ordynarny, pozbawiony jakiejkolwiek rzeczowej analizy, pisowsko-lepperowski styl "dyskutowania" jest wszechobecny.
Jak stwierdzono na pewnym forum: dawniej łotrzy wisieli na krzyżach - dziś krzyże wiszą na łotrach.

gratka
10-06-2012, 12:58
Wracając do istoty wątku
to nie każdy może sobie wybrać boga. Nie można np. wypisać się z islamu bezkarnie. U nas jest jednak pewna tolerancja.
Ewa ciesz się, że nie bylaś wcześniej kobietą z kręgu tej religii, bo by Ci groziło ukamienowanie :)

ostatek
10-06-2012, 15:00
A może spróbujmy spojrzeć na problem z innej strony... czyż nie jest tak, że właśnie każdy wierzący sam wybiera sobie boga, pozostając jednocześnie wierny dogmatom i przykazaniom własnej religii... dla jednego chrześcijański Bóg będzie siwobrodym starcem, dla innego wszechpotężną siłą lub niewyobrażalnym duchem. Dogmaty można ściśle zakreślić i uregulować. Wiary się nie da, bo ona należy wyłącznie do wierzącego. Przecież modląc się do tego samego Boga, wierni modlą się do różnych Jego wyobrażeń...

Religia łączy ludzi, spaja społeczeństwo, podobnie jak wspólne terytorium i język... Mojżesz właśnie religią przekształcił pasterskie plemiona w jeden naród.
A ponieważ świat się zmienił, zmalał i stał się znany... myślę, że właśnie teraz jest w nim miejsce dla wielu religii, bogów, agnostycyzmu i ateizmu też.

Trochę mi brak w tej dyskusji wpisów wierzących; stwierdzenia: wybrałem Boga lub Bóg wybrał mnie... ale nie powinnam marudzić skoro twierdzę, że wiara/ateizm jest sprawą bardzo prywatną... :)

O mądrości i wiedzy zawartej w starych, świętych księgach (różnych, nie tylko Biblii) kiedyś już pisałam. Wbrew pozorom nie są tak beznadziejne jak myślimy a części z nich jeszcze nie rozumiemy. Może nie ma to nic lub niewiele wspólnego z wiarą i religią nam bliską, znaną, ale np. Ramajana opisuje, oprócz wojen atomowych, wimany - obiekty latające napędzane silnikami, mogące pokonywać wielkie odległości a także toczyć walki w powietrzu. Jeśli wimany (które w chwili obecnej da się skonstruować, zostaje nierozwiązany do końca problem silników i paliwa - nikt nie wie czym ono było) Was nie przekonują, podtykam przed oczy statek Ezechiela. J. F. Blumrich, były szef zespołu badań konstrukcyjnych NASA, współkonstruktor rakiety Saturn V, opierając się na opisie biblijnym (również to słynne koło w kole), skonstruował statek, który co prawda był bardziej lądownikiem niż pojazdem międzyplanetarnym... ale znów pozostała do rozwiązania sprawność dzisiejszych silników rakietowych, paliwo i problem - jeśli to był lądownik, powinien być również statek macierzysty.
Raelianie pewnie doszli do podobnych wniosków, bo twierdzą, że życie na ziemi zostało zaprojektowane i stworzone przez pozaziemską cywilizację. Jako ciekawostkę dodam, że w 1998 roku MSWiA odmówiło rejestracji tegoż związku wyznaniowego, twierdząc, że niektóre postulaty Raelian naruszają konstytucję.

Ups, chyba pogadałam 'obok tematu'. :redface: Ostatek, a sio! wpis do kosza się nadaje. :redface::redface:

PS - Jak mówi Wiki: "Odstępstwo od islamu jest karane śmiercią w ośmiu (2004) krajach", ale też w innych bywa najprostszą drogą do rozwodu:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ridda

estella
10-06-2012, 18:44
Skierowałaś do mnie pytanie i link w pobocznym do tego wątku temacie homoseksualizmu.
Piszesz:
"Gdyby to była biologia - to by się dość łatwo leczyło"
- ale co tu leczyć !!! Homoseksualizm to nie choroba, to jeden z przejawów seksualizmu człowieka, naturalny w całym świecie przyrody.

Parę dziesiątków lat temu odrzuciłam tezy takiej pseudonauki jaką prezentują pseudonaukowcy z załączonego linka.

W okresie rozwoju zarodkowego (pierwsze tygodnie ciąży) tworzą się narządy pierwotne (m.in.cewka nerwowa, z której powstaną poszczególne części mózgu) i organogeneza (m.in zawiązki odnóży).
Poszczególne etapy rozwoju organizmu podlegają układowi hormonalnemu, w tym kontrolowanie procesów związanych z jego funkcjami rozrodczymi (hormony gonadotropowe - rozwój i funkcjonowanie gruczołów płciowych, hormony płciowe - rozwój drugo- i trzeciorzędnych cech płciowycj, zachowanie się seksualne)
Przy tym b. istotny jest moment życia zarodkowego, w którym hormon dociera w sobie przeznaczone miejsce. Przyspieszenie bądź opóźnienie rodzi właśnie skutki m.in. w postaci formy seksualizmu dorosłego człowieka.
To tak pokrótce.

Na koniec - serdecznie współczuję ojcom, tatkom, tatusiom, którym wmówiono, że nie dość kochali swego synka, nie dawali jemu odpowiedniego wzorca i dlatego chłopiec stał.się gejem ! Wyobrażacie sobie ogrom dramatu i niezasłużonego poczucia winy ?

Ciekawostka: wśród kilku braci statystycznie znacząco najmłodszy z nich będzie gejem. Im więcej braci, tym zjawisko częstsze. Dlaczego - nie wiadomo.

Ciekawostka 2: skoro seksualizm synów zależy jakoby od wzorca ojca, to dlaczego wyrasta jąc w tej samej rodzinie spośród kilkorga rodzeństwa dla jednego tylko był to wzorzec zły ?

Jarosław II
10-06-2012, 23:20
Byłem wczoraj w Grabarce. Widziałem te dwa miliony pokutnych krzyży przyniesionych na plecach bez przymusu. Do dyskusji nie dam się wciągnąć aby drugi raz nie usłyszeć, że chodzenie do kościoła można porównać do chodzenia do burdelu. To nie moja liga.

http://wgrywacz.pl/images/679DSC02711.jpg

Na jednym z nich był taki głupi napis.

http://wgrywacz.pl/images/131DSC02718.jpg

eledand
10-06-2012, 23:34
Jarosławie II-wielki,nie ciągnę Ciebie do burdelu i na tzw.dziefki.Jesteś osobą dorosłą i wiesz co można a co nie pasuję.Było i niejeden raz się zbyło...Pozdrawiam.

pluto37
10-06-2012, 23:55
Wracając do istoty wątku
to nie każdy może sobie wybrać boga. Nie można np. wypisać się z islamu bezkarnie. U nas jest jednak pewna tolerancja.
Ewa ciesz się, że nie bylaś wcześniej kobietą z kręgu tej religii, bo by Ci groziło ukamienowanie :)

Przecie my o tym co tu i teraz, a nie tam i teraz.
Zapewne i z islamu da się wypisać, ale o to trzeba byłoby muzułmanów zapytać.
U nas tez stosunkowo niedawno groził stos za takie ekstrawagancje.
A i dzis na prowincji niewierni nie maja lekkiego żywota. A widmo "kociucha" dalej krąży choć w duzo mniejszym zakresie po katolickich opłotkach.
A te aktualne homilie o atakach na religię biskupów zapisuje na konto rozpaczliwej obrony zwietrzałych wartości i finansów.
Te mniejsze wyznania jakoś wrzawy nie podnoszą. Moze bardziej wierzą w stałość uczuć wyznawców:)
Jarek!!! A co ci esperantyści przeszkadzają? Można wiedzieć?

Jarosław II
11-06-2012, 07:59
Jarosławie II-wielki,nie ciągnę Ciebie do burdelu i na tzw.dziefki.Jesteś osobą dorosłą i wiesz co można a co nie pasuję.Było i niejeden raz się zbyło...Pozdrawiam.
Twoje zdanie znam i szanuję, bo nie ubliżasz, a wynika ono bardziej ze złych doświadczeń życiowych. Kościół niech sam się broni jak jest sobie wrogiem. Wielu ludzi nie odróżnia KK jako miejsca kultu, od kościoła jako instytucji czy przedsiębiorstwa, a to już świadczy o dyletanctwie. Więc nie wiadomo czy z czym dyskutować czy z kim?

Jarosław II
11-06-2012, 08:02
Jarek!!! A co ci esperantyści przeszkadzają? Można wiedzieć?
Domyśl się co miałem na myśli, bo najlepiej mówić, że wszystko co związane z wiarą jest głupie.

olena
11-06-2012, 15:44
Chciałabym się odnieść do głosów, które wspominają o tym, że niewierzący, niepraktykujący są jakoś w całości naznaczeni w środowiskach.
Otóż nic takiego mnie nie spotykało ani w szpitalach, ani w sanatoriach, ani w dotychczasowych miejscach zamieszkania.
Jeśli cokolwiek było trudne,
to najtrudniej było zrozumieć się w rozmowach z frakcją radiomaryjną.
Raczej się nie dawało.
Wierni spoza tego kręgu byli tolerancyjni "w długich Polaków rozmowach" wobec mnie, wierzącej na swój osobisty sposób,
daleki od wszelkich dogmatów wymyślanych w przeciągu wieków przez ludzi i niepraktykującej.
Stali na swoich stanowiskach, ja na swoim, nikt nikomu piasku w tryby nie nawrzucał.;)
Pamiętajmy również, że w końcu niewierzący też się różnią między sobą. Jedni są tolerancyjni inni ostentacyjnie prześmiewczy wobec religii.
Wszystko zależy od ludzi. Widocznie miałam w tej materii szczęście, czego wszystkim życzę.

olena
11-06-2012, 15:54
bo najlepiej mówić, że wszystko co związane z wiarą jest głupie.
Nie jest głupie. Minusy dotyczą instytucji. Wiara od zawsze wpływała na rozwój duchowości. Modlitwa w kościele niejednemu ból ukoiła, pomogła podjąć decyzję, czy działała jak oczyszczenie psychiki. i to są "plusy dodatnie";) wiary.
To nie znaczy jednak, że człowiek niewierzący jest gorszy. Po prostu umie sobie radzić inaczej i już. Czasem nawet lepiej.

bhu
11-06-2012, 19:07
Człowiek niewierzący ma jednak w naszym kraju przechlapane. Przez kilkadziesiat lat nie chodziłam do koscioła. I spotkałam sie z wieloma przejawami nietolerancji. A wszystko przez to, że pomimo zaawansowanego wieku, wciąż mam naturę poszukiwacza. Lubię zgłębiać, odczuwać- jak Weiner. Czy to oznacza, że jestem gorsza od sąsiadów-parafian?

Bess
11-06-2012, 22:32
To nie znaczy jednak, że człowiek niewierzący jest gorszy. Po prostu umie sobie radzić inaczej i już. Czasem nawet lepiej.

Dobrze to ujęłaś Oleno.
Niewierzący umie sobie radzić.
Można sobie tylko zadać pytanie; dlaczego?
W moim odczuciu, dlatego że nic go nie ogranicza, nie ma Boga, nie ma przykazań, nie ma sumienia. Wolno robić wszystko,byle tylko przeżyć najprzyjemniej ten swój kawałek życia,
a że często z krzywdą bliżniego, no to cóż, "takie jest życie".

pluto37
11-06-2012, 23:23
Byłem wczoraj w Grabarce. Widziałem te dwa miliony pokutnych krzyży przyniesionych na plecach bez przymusu.

Na jednym z nich był taki głupi napis.[/IMG]

Jarek! Ja pytałem dlaczego uważasz napis na wotywnym krzyżu przyniesionym przez esperantystów za głupi.
Domyślając się mógłym niewłaściwie odczytać Twoje intencje.
Wolę, żeby autor objaśnił własnoręcznie co miał na myśli.

Proch-i-pył
11-06-2012, 23:32
Niewierzący umie sobie radzić.
Można sobie tylko zadać pytanie; dlaczego?
W moim odczuciu, dlatego że nic go nie ogranicza, nie ma Boga, nie ma przykazań, nie ma sumienia. Wolno robić wszystko,byle tylko przeżyć najprzyjemniej ten swój kawałek życia,
a że często z krzywdą bliżniego, no to cóż, "takie jest życie".
Czytam i oczom nie wierzę.
Niewierzący, to taki ktoś, kogo nic nie ogranicza, wolno mu robić wszystko często z krzywdą bliźniego?

Miało być chyba słowo "niemoralny", prawda?
Wtedy się z Tobą zgodzę i dołożę swoją skromną opinię, że wśród wierzących i niewierzących tych niemoralnych znaleźć łatwo.

pluto37
11-06-2012, 23:37
Dobrze to ujęłaś Oleno.
Niewierzący umie sobie radzić.
Można sobie tylko zadać pytanie; dlaczego?
W moim odczuciu, dlatego że nic go nie ogranicza, nie ma Boga, nie ma przykazań, nie ma sumienia. Wolno robić wszystko,byle tylko przeżyć najprzyjemniej ten swój kawałek życia,
a że często z krzywdą bliżniego, no to cóż, "takie jest życie".

Na jakiej podstawie sądzisz, że niewierzącego NIC nie ogranicza?
A prawa spisane w konstytucjach i kodeksach, to jest NIC?
Co z wiernym który łamie prawa ustanowione przez ludzi kościoła? Czy ograniczają go świete księgi czy kodeksy?
Co skuteczniej Cię chroni w życiu codziennym? Bulle papieskie,biblia, koran, tora itp. czy prawo stanowione przez państwo w aktach prawnych które obowiązuja wyznawców religijnych i ateistów?

Jarosław II
12-06-2012, 00:01
Na jakiej podstawie sądzisz, że niewierzącego NIC nie ogranicza?
A prawa spisane w konstytucjach i kodeksach, to jest NIC?
Co z wiernym który łamie prawa ustanowione przez ludzi kościoła? Czy ograniczają go świete księgi czy kodeksy?
Co skuteczniej Cię chroni w życiu codziennym? Bulle papieskie,biblia, koran, tora itp. czy prawo stanowione przez państwo w aktach prawnych które obowiązuja wyznawców religijnych i ateistów?
Biblia na pewno nie ale koran jest ważniejszy od prawa, a właściwie jest prawem w danym państwie i nikt nie jest w stanie mu się przeciwstawić, a prawo stanowione jest pisane pod niego. A to czy wierzący katolik przestrzega dekalogu biblijnego to jest jego prywatna sprawa.

estella
12-06-2012, 00:01
dzięki za ripostę na post niejakiej Viki.
Chyba pomyliła adres. Tutaj się rozmawia, a nie obraża !

Mimo wielu lat praktyki jeszcze się nie uodporniłam
Ale pakować szczoteczki do zębów i zmiany bielizny nie będę !

Jarosław II
12-06-2012, 00:51
Może się mylę ale ja inaczej odczytałem Viki. Bardziej jako metaforę i alegorię niż potwierdzenie.:rolleyes: Ja też nie piszę jasno, każdy niech sobie tłumaczy po swojemu, albo i nie.:rolleyes:

jakempa
12-06-2012, 00:52
Wierzący, czy niewierzący,,,, to tylko postawa i pogląd wybitnie osobisty,
Znam bardzo wielu ludzi niewierzących, którzy są wspaniałymi, godnymi naśladowania osobami, nie noszą w sobie zawiści, nietolerancji, są uczciwi i wrażliwi na krzywdę,
I znam takich wierzących, którzy prawie codziennie chodzą do komunii, a kradną , obmawiają, nikomu nie pomogą, są pełni zła i zazdrości,
Czy do tego, aby być dobrym człowiekiem potrzebne są kodeksy, prawa i nakazy??? NIE,... więc nie wyrażajmy opinii podkreślając wyznaniowość czy nie ,
Wątek jest do przedyskutowania zadanego pytania,,,, i niech ten temat zostanie,
Nie obrażajmy się nawzajem, pozostańmy z ''klasą'' godną ludzi inteligentnych. Przecież każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii i poglądów, a akceptacja czy nie,... niech pozostanie w sferze czytającego,bez obrażania piszącego.

martok
12-06-2012, 06:39
[niewierzącego] nic nie ogranicza, nie ma Boga, nie ma przykazań, nie ma sumienia. Wolno robić wszystko, byle tylko przeżyć najprzyjemniej ten swój kawałek życia, a że często z krzywdą bliżniego
Już dość dawno temu, na zlecenie "Polityki", przeprowadzono w polskich więzieniach, wśród pospolitych przestępców, kompleksowe badania socjologiczne. Ustalono w nich m.in. że:

1. ogromna większość przestępców to katolicy;
2. znaczący ich odsetek planując "skok" modli się o jego powodzenie;
3. modlą się nawet wtedy, gdy skok ma polegać na obrabowaniu kościoła.

Tyle co do tego oburzającego wpisu.

pluto37
12-06-2012, 08:14
Może się mylę ale ja inaczej odczytałem Viki. Bardziej jako metaforę i alegorię niż potwierdzenie.:rolleyes: Ja też nie piszę jasno, każdy niech sobie tłumaczy po swojemu, albo i nie.:rolleyes:

Jarek! Nie kombinuj. Walnąłes kapelucha z tymi esperantystami co krzyż sobie ustawili i kombinujesz jak Macierewicz we mgle helowej:D :D :D
Trochę Ci wspołczuje. PiSuwuc ma chociaż Błaczaka i Hofmana do tłumaczenia co wuc chciał powiedzie przez to co mu sie wymsknęlo, a ty musisz kombinowac sam:) :) :)
pssst Jarek prawo koraniczne uznawane jako prawo panstwowe obowiązuje w niewielkiej liczbie państw.
Natomiast koran jako źródło prawa nie obowiązuje w krajach tzw cywilizowanych i uznawanych za demokratyczne. W Polsce koran - mimo, ze mieszkają u nas muzułmanie- nie stanowi żadnych ograniczeń dla praw konstytucyjnych. Podobnie jak np tora, talmud i co jeszcze wyznaja żydzi.
Katolickie, czy chrześcijanskie prawa zawarte w kanonach wiary z punktu widzenia prawa możesz łamać, bo nie sa poparte żadną sankcją karną. Za to te same zakazy wpisane do kodeksów zagrożone sa sankcją w przypadku kiedy je swiadomie, bądź nie złamiesz. A ponadto dotycza te zapisy ciebie jako np katolika, jak i muzułmanina, czy żyda jak i ateiste. i to jest podstawowa przewaga stanowionych praw ludzkich nad tym co w świetych księgach zapisano ku napomnieniu wiernych.
A ponad to jest jeszcze ta drobna kwestia, ze biblia, czy podobne księgi dla wiernych nie reguluja wielu dziedzin żywota naszego powszedniego i dlatego trzeba było całkiem juz świeckie prawa uchwalić dla wszystkich obywateli.

Jarosław II
12-06-2012, 08:18
Już dość dawno temu, na zlecenie "Polityki", przeprowadzono w polskich więzieniach, wśród pospolitych przestępców, kompleksowe badania socjologiczne. Ustalono w nich m.in. że:

1. ogromna większość przestępców to katolicy;
2. znaczący ich odsetek planując "skok" modli się o jego powodzenie;
3. modlą się nawet wtedy, gdy skok ma polegać na obrabowaniu kościoła.

Tyle co do tego oburzającego wpisu.
Dochodzimy do paranoi w wyszukiwaniu skrajności, byle tylko samemu oczyścić się ze swoich wad. Samobójca, który idzie wysadzić kilkadziesiąt niewinnych i nieznanych sobie ludzi w powietrze też się modli o powodzenie, mało tego zostaje natychmiast świętym nawet bez butów. Czy to oznacza, że jest gorszy czy lepszy od katolika przestępcy?
Może lepiej pomyśleć zgodnie z tematem dlaczego wybieramy sobie Boga, czy aby nie dlatego, że ten który jest bardziej tolerancyjny i nam pasi w realizacji swoich planów jest najlepszy.

Jarosław II
12-06-2012, 08:35
Jarek! Nie kombinuj. Walnąłes kapelucha z tymi esperantystami co krzyż sobie ustawili i kombinujesz jak Macierewicz we mgle helowej:D :D :D
Trochę Ci wspołczuje. PiSuwuc ma chociaż Błaczaka i Hofmana do tłumaczenia co wuc chciał powiedzie przez to co mu sie wymsknęlo, a ty musisz kombinowac sam:) :) :)
Oj Pluto, tak Ci muszę tłumoczyć jak wiejskiemu sołtysowi. Napisałem to z sarkazmem, bo gdzież to do pomyślenia aby katolik walczył o pokój, skoro tyle wojen religijnych i stosów było. Mój Bóg to przecież morderca, namawia do "oko za oko" i "ząb za ząb".:rolleyes: Może akurat dlatego takiego wybrałem bo jestem anty pacyfista.:D Teraz dopiero będzie wojna o pokój, bo wsadziłem kij w dziurę.:D:D Żebyś tylko się z Mahometa nie wyśmiewał jak z Chrystusa, bo Ci wsadzą nie kij ale co innego.

Lila
12-06-2012, 10:42
Może się mylę ale ja inaczej odczytałem Viki. Bardziej jako metaforę i alegorię niż potwierdzenie.:rolleyes: Ja też nie piszę jasno, każdy niech sobie tłumaczy po swojemu, albo i nie.:rolleyes:

Nie mylisz się.
Jak odczytałam tak samo, tym bardziej iż znam sposób pisania Viki.

Generalnie niewierzący niewiele różnią się od wierzących. Gdyby mogli, chętnie spreparowali by Nową Inkwizycję, aby ukarać swoich współobywateli za grzechy starej.
Okrucieństwo jest w naturze człowieka, co widać z okazji wojen, gdy budzi się bestia, a co pokazuje niestety wyższość zwierząt nad homo sapiens.

Ja jestem ni pies ni wydra.
Wierząc w Boga, nie bywam w kościele.
Natomiast nie wierzę w tę martyrologię niewierzących, którzy rzekomo są tak straszliwie gnębieni przez sługi Kościoła na prowincji.
Od 1990 mieszkam w jednej z najpiękniejszych miejscowości na Jurze. Małej miejscowości.
W kościele byłam najwyżej 5 razy. Nie zauważyłam ostracyzmu. Niby jak miałby on się objawiać? Na nie mówieniu mi dzień dobry?
No to z Bogiem. I tak nie mam pamięci do ludzkich twarzy, zapamiętując tylko psie kufy. Rozpoznam każdego kundla, który wyszedł się wałęsać. Jego pana - nie.

Reasumując; tych, którzy wierzą bez zastrzeżeń w Boga uważam za bogatszych od siebie. Bolejąc nad częściową utratą wiary, mam nadzieję na jej powrót.
A śmiesznym dla mnie jest to pisanie o przestępcach - katolikach. Bo sugestia jest wyraźna; wiara w Boga daje asumpt do wyciągnięcia nam portfela z kieszeni.:D
Śmiać się czy płakać?
Wolę to pierwsze.:D

Jarosław i Vika. Szacunek!

martok
12-06-2012, 12:56
ja inaczej odczytałem Viki. Bardziej jako metaforę i alegorię
Zachodzę w głowę, gdzie w poście Viki można zauważyć metaforę albo alegorię? Wszystko jest powiedziane jasno i jednoznacznie. Czytelna jest za to tzw. intencja komunikacyjna tego postu: wierzący są warci więcej, a niewierzący mniej.
A śmiesznym dla mnie jest to pisanie o przestępcach - katolikach. Bo sugestia jest wyraźna; wiara w Boga daje
asumpt do wyciągnięcia nam portfela z kieszeni. Śmiać się czy płakać? Wolę to pierwsze.
Zupełnie nie rozumiem tych zarzutów. Podałem dane statystyczne z badań nad polskimi przestępcami. Jeśli ktoś zna badanie, które przeczy tym wynikom, to chętnie się z nim zapoznam. Nawet nie próbowałem podać żadnej interpretacji tych wyników - każdy musi je zinterpretować osobiście. Ja sam uważam, że powinny one nieco ostudzić zapędy moralizatorskie niektórych uczestników tej dyskusji.

Jarosław II
12-06-2012, 13:40
Ja jestem ni pies ni wydra.
Wierząc w Boga, nie bywam w kościele.

Reasumując; tych, którzy wierzą bez zastrzeżeń w Boga uważam za bogatszych od siebie. Bolejąc nad częściową utratą wiary, mam nadzieję na jej powrót.

Ani z ta wydra ani z tymi zastrzeżeniami to nie do końca tak jest.:D W większości o wyborze wiary decydują za nas rodzice i środowisko w którym żyjemy i nie bardzo mamy na to wpływ w dzieciństwie i młodości. Dopiero później jak zaczynamy sami racjonalnie myśleć to albo pojawiają się wątpliwości materialistyczne albo złe skojarzenia, czasem zły dotyk. Wtedy się zastanawiamy nad prawdziwym wtórnym wyborem, który nam towarzyszy do końca naszych dni. Największa obłuda jest wtedy kiedy zmieniamy orientację czy dokonujemy wyboru Boga na łożu śmierci aby mieć na wszelki wypadek dupochron. Znam bardzo dużo takich "postaci" z wysokich prominentnych stanowisk które napawają mnie obrzydzeniem, bardziej niż rasizm i brak tolerancji.:rolleyes:

Jarosław II
12-06-2012, 13:50
Zupełnie nie rozumiem tych zarzutów. Podałem dane statystyczne z badań nad polskimi przestępcami. Jeśli ktoś zna badanie, które przeczy tym wynikom, to chętnie się z nim zapoznam.
Znowu źle odczytałaś intencje. Sama to zasugerowałaś pisząc, że "ogromna większość przestępców to katolicy", a może wszyscy albo "ogromna większość katolików to przestępcy" i tylko ateiści i buddyści są wporzo. Muszę to przemyśleć i wypisać się z katolików a zapiszę się do palikociarni. :rolleyes:

Anielka
12-06-2012, 13:56
Ani z ta wydra ani z tymi zastrzeżeniami to nie do końca tak jest.:D W większości o wyborze wiary decydują za nas rodzice i środowisko w którym żyjemy i nie bardzo mamy na to wpływ w dzieciństwie i młodości. Dopiero później jak zaczynamy sami racjonalnie myśleć to albo pojawiają się wątpliwości materialistyczne albo złe skojarzenia, czasem zły dotyk. Wtedy się zastanawiamy nad prawdziwym wtórnym wyborem, który nam towarzyszy do końca naszych dni. Największa obłuda jest wtedy kiedy zmieniamy orientację czy dokonujemy wyboru Boga na łożu śmierci aby mieć na wszelki wypadek dupochron. Znam bardzo dużo takich "postaci" z wysokich prominentnych stanowisk które napawają mnie obrzydzeniem, bardziej niż rasizm i brak tolerancji.:rolleyes:

To prawda,ze w większości decydyją za nas rodzice o wyborze wiary bądź nie.Ja swojemu synowi dałam wybór.
Natomiast z tym zmienianiem wiary w obliczu śmierci?no coż?Też często decyduje rodzina i wzywa księdza,kiedy ktoś bliski odchodzi,choć i zdarza się,ze człowiek nie widząc innej drogi zwraca się do boga czasami świadomie a czasami nie/najczęściej jest pod wpływem silnych leków,często odurzających/Ale coż nie wszyscy są tolerancyjni i po prostu napawa ich to obrzydzeniem.A mnie jest po prostu żal takiego człowieka,który za wszelką cenę chce żyć.I to tyle.

Lila
12-06-2012, 14:19
Zupełnie nie rozumiem tych zarzutów. Podałem dane statystyczne z badań nad polskimi przestępcami. Jeśli ktoś zna badanie, które przeczy tym wynikom, to chętnie się z nim zapoznam. Nawet nie próbowałem podać żadnej interpretacji tych wyników - każdy musi je zinterpretować osobiście. Ja sam uważam, że powinny one nieco ostudzić zapędy moralizatorskie niektórych uczestników tej dyskusji.

Martok, badania preferencji wyborczych wskazują, że wśród recydywy w każdym ZK, zwycięża Platforma.
Czy to świadczy o tym, że jest ona partią przestępców?
Tylko pytam, nie interpretując faktów.

Pzdr.

Proch-i-pył
12-06-2012, 14:34
I wątek już nie jest wart czytania. Zamiast rzeczowej rozmowy na temat mamy to, co mamy: polityczną przepychankę słowną.
Szkoda.


Martok, Estella, Anielka
Pozdrawiam :)

Anielka
12-06-2012, 14:40
I wątek już nie jest wart czytania. Zamiast rzeczowej rozmowy na temat mamy to, co mamy: polityczną przepychankę słowną.
Szkoda.


Martok, Estella, Anielka
Pozdrawiam :)

No własnie, myślałam,że jednak będzie miło,spokojnie i rzeczowo.
Tez serdecznie pozdrawiam :)

ostatek
12-06-2012, 14:44
Napisałam, że brakuje mi w tm wątku wypowiedzi ludzi wierzącch... już mi nie brakuje. Obyczajem forowym wszscy rzucili się na wszystkich niczym stare, dobre, małżeństwo przekrzykujące się nawzajem, jakby ważna była siła głosu, nie argumentu. Kłótni małżeńskich słuchają sąsiedzi, acz czasami niechętnie, a naszych kłótni kto słucha? ups, czyta?? :rolleyes:
Wątek skupił się na przerzucaniu krzywdami... kto bardziej cierpi: ateiści czy wierzący. A tematem rozmowy są poszukiwania właściwego boga i religii.
Spróbujmy zachować odrobinę spokoju. I tak nasza kłótnia nie zmieni świata... a ponieważ nie zmieni, to i ja się wtrącę. :tongue:

Dane statystyczne, którymi wykłuwacie oczy, są bardzo proste do wyjaśnienia. W Polsce wg danych KK jest 95% katolików. Wszystkie przestępstwa chcecie zrzucić na pozostałe 5% populacji? W dodatku w tych 5% mieszczą się wyznania inne niż chrześcijańskie, choć posiadające w swoich dogmatach i przykazaniach 'kodeksy moralności' (np. buddyzm, religia bez boga). Przecież te 3-4% zwyczajnie nie wydoli, choćby prawo łamali dzień i noc, nie wyłączając niedziel, świąt i przymusowych odpoczynków w odosobnieniu...

Czy wierzący, przestrzegający na codzień zasad swojej wiary, żyjący zgodnie z nauką, jest lepszy? Tak, to może się zdarzyć, ale w porównaniu do siebie samego żyjącego bez wiary i zasad. Porównanie do innch może być ryzykowne i nie zawsze dać oczekiwane efekty.

Stanę w obronie Viki. Sorry, nie upoważniłaś mnie do tego, ale napiszę, że wiele mi wyjaśniłaś wczorajszą odpowiedzią na priv. Proszę, spróbujmy zrozumieć drugiego człowieka zanim rzucimy w niego oskarżeniami. I wreszcie - każdy ma prawo do własnego zdania. Rozmawiajmy, zamiast kamienować.


Kilka dni temu zostałam zaskoczona pytaniem o godne życie... spróbowałam odpowiedzieć, na razie tylko sobie, zaczęłam myśleć (do tej pory mi nie przeszło), próbując sprecyzować hasło, bo określenie może być różnie rozumiane, ale cały czas wychodzi mi na to, że akurat wyznanie nie ma większego znaczenia... choć żadna religia nie nakazuje krzywdzić, zabijać, kraść... ale najzatwardzialszy ateista także wie, że nie należy czynić innym tego, co jemu niemiłe... Większy nacisk położyłabym na szacunek dla Człowieka, przebaczanie, spokój, cierpliwość... o ile wiem, są to nakazy większości religii a i ateiści to praktykują choćby dlatego, że podobna postawa znakomicie ułatwia życie. I tu jest ta drobniutka różnica: wierzący oczekuje w zamian rajskiego szczęścia bądź lepszego wcielenia, a ateista bierze swoją nagrodę tu i teraz. Hm... nie zawsze zdąży, to prawda, ale i wierzący nie ma żadnych gwarancji pobytu w wiekuistym raju...

Pozdrawiam. Spokojnie i z uśmiechem. :)

estella
12-06-2012, 14:45
Martok, badania preferencji wyborczych wskazują, że wśród recydywy w każdym ZK, zwycięża Platforma.
Czy to świadczy o tym, że jest ona partią przestępców?
Tylko pytam, nie interpretując faktów.

Pzdr.

Lila, a wśród pacjentów szpitali psychiatrycznych zwycięża PiS.
Czy to świadczy o tym, że jest to partia psychicznie chorych ?
Tylko pytam !

Lila
12-06-2012, 15:28
Lila, a wśród pacjentów szpitali psychiatrycznych zwycięża PiS.
Czy to świadczy o tym, że jest to partia psychicznie chorych ?
Tylko pytam !

Zacietrzewiając się, jak to masz w zwyczaju,
dałaś świetną odpowiedź.

Czyli?
Nie generalizować, nie stygmatyzować, nie głosić jedynie słusznej prawdy. Proste?
Bo jak sama widzisz, każdy kij ma dwa końce.

estella
12-06-2012, 15:34
Lejesz oliwę na wzburzone morze.
Może rzeczywiście nie zwracajmy uwagi na zakłócenia i róbmy dalej swoje.
Dla mnie bardzo pouczające są Wasze głosy, wiele się z nich uczę.

Moja najbliższa przyjaciółka jest praktykującą katoliczką. Żadna z nas nie próbuje drugiej nawracać. Przyjmujemy i szanujemy swoje przekonania. Często dyskutujemy nt treści kazań i często mamy wspólne wnioski.
Ja uważam, że przyjaciółka ma zbyt konserwatywne podejście do ról społecznych kobiet i mężczyzn, a ona, że ja jestem zbyt , powiedzmy, postępowa. Znamy się i przyjaźnimi ponad 40 lat !
Można ? Można !

Alunia
12-06-2012, 16:00
Nie wiem czy wypada wybierać sobie Boga, może lepiej byłoby odnaleźć go w sobie, w drugim człowieku, w otaczającym świecie i wszechświecie?
Myślę, że kiedy zaczynamy utożsamiać Boga z konkretna religią, kojarzyć z wizerunkiem, chcemy upostaciowić go, wyrażać obrzędowością, ograniczyć, nakazami, kanonami - nieuchronnie zaczną pojawiać się wątpliwości.
Dlaczego ta religia jest lepsza lub gorsza? Dlaczego jedna ma wyższość, a inna to przeniewiercy?
Ktoś tu napisał, że wszystkie religie zawierają moralnie słuszne kanony...(może niedokładnie to wyrażam, ale w takim sensie...).
Ale czy drogi do jej kultywowania są zawsze dobre?

Eckhart Tolle w książce "Nowa Ziemia" pisze:

"...Nie są znane dokładne liczby, ponieważ nie prowadzono
żadnych rejestrów, ale wydaje się pewne, że przez trzysta
lat „Święta Inkwizycja", instytucja stworzona przez Kościół
katolicki w celu tłumienia herezji, poddała torturom i zamordowała
od trzech do pięciu milionów kobiet . To z pewnością
czyni ją porównywalną z holokaustem, jednym z najmroczniejszych
rozdziałów w historii ludzkości."
(...)
"W innych kulturach i religiach, takich jak judaizm, islam,
a nawet buddyzm, także tłumiono wymiar kobiecości,
chociaż nie w tak ostrej formie . Status kobiety zredukowano
do rodzicielki dzieci i własności mężczyzny. Mężczyźni
odrzucający kobiecość, nawet w samych sobie, stali się teraz
władcami świata - świata kompletnie wytrąconego
z równowagi."

Dlatego wyrażam pogląd wyższości ETYKI nad jakąkolwiek religią.:)

martok
12-06-2012, 16:21
Pozdrawiam :)
Dzięki za wsparcie. Już zaczynałem wątpić we własny zdrowy rozsądek.

Jarosław II
12-06-2012, 17:11
Eckhart Tolle w książce "Nowa Ziemia" pisze:

[COLOR=Blue][I]"...Nie są znane dokładne liczby, ponieważ nie prowadzono
żadnych rejestrów, ale wydaje się pewne, że przez trzysta
lat „Święta Inkwizycja", instytucja stworzona przez Kościół
katolicki w celu tłumienia herezji, poddała torturom i zamordowała
od trzech do pięciu milionów kobiet .
Teraz "Święta Inkwizycja Muzułmańska" morduje miliony mężczyzn a świat cywilizowany 21-wieczny spokojnie się przygląda. A jeśli chcesz wiedzieć na prawdę dlaczego mordowano w średniowieczu tylko kobiety, to Ci powiem, choćby mnie tolerancyjne kruki i wrony tego forum rozdziobały.:D :D
Tylko, że to nie ma nic wspólnego z wiarą, którą sobie wybieramy, tylko z orientacją seksualną byłych i obecnych księży i hierarchów.:D

poduszyciel
12-06-2012, 17:43
Ja nie jestem katoliczką, ale czy to oznacza,że nie wierzę w Najwyższą Istotę? Nie, tylko nie chcę Tej Istoty nazywać Panem (bo czemu nie Panią) i płacić jej pracownikom za pracę. na której wykonywanie dobrowolnie się zgodzili.

estella
12-06-2012, 17:51
lecz etyka na przestrzeni dziejów i kultur też ma różną treść.
Uważa się, że etyka to ogół norm moralnych uznawanych w pewnym czasie przez jakąś zbiorowość społeczną.
Etyka miała i ma wiele imion.
Np. etyka autonomiczna, "koncepcja etyki, wg której ostatecznym prawodawcą i jedynym źródłem moralnego prawa jest suwerenny rozum ludzki" ;
etyka niezależna, która postulowanych przez siebie zasad nue wyprowadza ani z teorii metafizycznych, ani z religii, lecz opiera się na tzw. elementarnych normach moralnych; np etyka spolegliwego opuekuństwa T.Kotarbińskiego " ;
etyka biblijna, tj "zawarty w Biblii zespół norm moralnych i ich uzasadnień, będący podstawą etyki żydowskiej i chrześcijańskiej; normy te są ujęte gł. w formie przykazań (Dekalog), przypowieści i opowiadań o czynach postaci biblijnych".

I wiele innych; starożytnych i współczesnych.
Mnie intryguje koncepcja suwerennego rozumu ludzkiego.
Czy ktoś wie coś więcej na ten temat ?

Jarosław II
12-06-2012, 17:52
Ja nie jestem katoliczką, ale czy to oznacza,że nie wierzę w Najwyższą Istotę? Nie, tylko nie chcę Tej Istoty nazywać Panem (bo czemu nie Panią) i płacić jej pracownikom za pracę. na której wykonywanie dobrowolnie się zgodzili.
Eno, czasem w Radzie Nadzorczej były i kobiety na zaproszenie mężczyzn, różnie się w historii zapisały.:rolleyes: Nie wybrał bym wiary, gdzie rzadzą kobiety.:D

estella
12-06-2012, 18:07
I wątek już nie jest wart czytania. Zamiast rzeczowej rozmowy na temat mamy to, co mamy: polityczną przepychankę słowną.
Szkoda.


Martok, Estella, Anielka
Pozdrawiam :)

Dziękuję za wsparcie, a dopiero je zauważyłam ( :-(.
Pozdrawiam serdecznie !

Jarosław II
12-06-2012, 19:08
Dziękuje za wsparcie.
Lila, Viki, Pluto pozdrawiam.:D

pluto37
12-06-2012, 19:18
Oj Pluto, tak Ci muszę tłumoczyć jak wiejskiemu sołtysowi. Napisałem to z sarkazmem, bo gdzież to do pomyślenia aby katolik walczył o pokój, skoro tyle wojen religijnych i stosów było. Mój Bóg to przecież morderca, namawia do "oko za oko" i "ząb za ząb".:rolleyes: Może akurat dlatego takiego wybrałem bo jestem anty pacyfista.:D Teraz dopiero będzie wojna o pokój, bo wsadziłem kij w dziurę.:D:D Żebyś tylko się z Mahometa nie wyśmiewał jak z Chrystusa, bo Ci wsadzą nie kij ale co innego.

Jarek! Chłopie drogi!
Juz się nie motaj!
Pytanie brzmiało co masz do tych od esperanta?
Bóg w każdej kategorii nie ma z tym NIC wspólnego!:) :)

Z żadnego boga nie mam zamiaru się wyśmiewać.
Twój bóg-twoja własność! Byłeś z jego imieniem na ustach nie wdeptywał w piach wyznawcy innego boga. I na odwrót.
Wszak Pan głosił, że 'Nie ma być Greka, ani Żyda".
A ponieważ przez wieki okazywało się, że te zalecenia i nakazy wiary są mało skuteczne, to trzeba było wprowadzic w życie coś co ogólnie nazywamy Prawami Człowieka, które powoli, bo powoli starają się wprowadzać jakiś ład. Także w sferach międzyreligijnych. I dlatego możliwe jest ściganie karne chrześcijan mordujacych muzułmanów jak na Bałkanach, chrzecijan wzajemnie...jak na Bałkanach i podobnych.
A obijanie się historiami z przeszłości typu inkwizycja dziś juz wielkiego sensu nie ma. W końcu ostatnia upieczona ofiara stosu zeszła z tego najlepszego ze światów [na terenie dzisiejszej RP] chyba z 200 lat temu, a z innych gwałtownych powodów od tego czasu zeszło znacznie wiecej.
I specjalnie nie przejmowałbym sie wyczynami różnoreligijnych wyznawców. Do czasu aż na naszym podwórku nie znikną obrazki jakie zdarzały się podczas religijnych uniesień kiedy kobita zbierała "w pysk" od bojowego ale natchnionego religijnie emeryta za podpuchą natchnionego proroka, który z imieniem Maryji na ustach znalazł Greka, czy Żyda w tłumie.

Tak juz jest -niestety- że wielkie idee, czy przesłania Zbawicieli sprawdzalne są na poziomie gruntu. Pośród maluczkich.
A poza tym, to tez
Najlepszego!:)

Jarosław II
12-06-2012, 19:30
Tak juz jest -niestety- że wielkie idee, czy przesłania Zbawicieli sprawdzalne są na poziomie gruntu. Pośród maluczkich.
A poza tym, to tez
Najlepszego!:)
Szkoda, że wszelkie sprawy wyznaniowe zaszły już tak daleko i u nas i na świecie, że nie ma już szans na grubą krechę. Im więcej wojen religijnych, bo takie jest ich obecne podłoże, to rosną majątki handlarzy broni, a oni swego boga nie wybierają.
" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin
Po co jacyś bogowie?

pluto37
12-06-2012, 19:40
Szkoda, że wszelkie sprawy wyznaniowe zaszły już tak daleko i u nas i na świecie, że nie ma już szans na grubą krechę. Im więcej wojen religijnych, bo takie jest ich obecne podłoże, to rosną majątki handlarzy broni, a oni swego boga nie wybierają.
" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin
Po co jacyś bogowie?

Bo to jest tak.
Na poczatku był Boski Gaius Iulius Cezar, a potem kazdy se wybieral własnego cezara. Dla wygody i interesów własnych.
Obecnie jestesmy w fazie ubóstwiania praw człowieka. A co potem, tego nie wie nikt. Ale jestem pewien, że roboty coś wymyślą:)

poduszyciel
14-06-2012, 01:50
Aluniu, dziękuje za bardzo mądre słowa... Fakt, chyba prócz ruchów neopogańskich, znane mi religie nie proponują niczego dobrego dla kobiet. Są silnie patriarchalne...

ostatek
14-06-2012, 11:47
Fakt, chyba prócz ruchów neopogańskich, znane mi religie nie proponują niczego dobrego dla kobiet. Są silnie patriarchalne...
Kiedyś pisałam, że religie rosną wraz z wiernymi. Zdania nie zmieniłam, choć - przyznaję, zmiany są niewielkie i powolne, a i wierni czasami się buntują. Jako przykład podaję powrót Kościoła do języków narodowych. Ileż było oburzenia i niezgody. A przecież nic nowego - dla Braci Sołuńskich (IX wiek) językiem liturgicznym był słowiański... oni też zachowali pradawny kult bogini w religii jako kult Matki Boskiej.
Niektóre odłamy chrześcijaństwa nie są tak ortodoksyjne jak KK, kobiety mają równe prawa, łącznie z kapłaństwem.
W buddyzmie też sporo się zmieniło.

Przypominam bardzo nieśmiało, że zepchnięcie kobiet do roli służebnej chrześcijaństwo zawdzięcza apostołowi Piotrowi (spór z Marią Magdaleną) i Pawłowi, który ponoć strasznym mizoginikiem był.
Religię i jej zasady stwarzają ludzie. Wiele dogmatów chrześcijańskich (biorę za przykład tę religię jako najlepiej znaną w naszym kręgu kulturowym, choć w innych jest podobnie) nie ma potwierdzania w Ewangeliach i świętych pismach.

Przy okazji jak jestem na wizji...
biblia, czy podobne księgi dla wiernych nie reguluja wielu dziedzin żywota naszego powszedniego i dlatego trzeba było całkiem juz świeckie prawa uchwalić dla wszystkich obywateli.
Biblia, oprócz Dekalogu, faktycznie nie reguluje wielu dziedzin życia, ale już 613 nakazów i zakazów judaizmu - tak. Podobnie Koran. Praktycznie można w nich znaleźć 'wytyczne' na godne życie. Na owe czasy były to prawa niesłychanie humanistyczne, wręcz nowatorskie.
Powyższe nie oznacza, że jestem przeciwna ustalaniu i prymatu praw świeckich, także w państwach uznanych za wyznaniowe.
Islam w założeniach nie był taki zły... no i strach pomyśleć, co zostałoby z kultury europejskiej gdyby ta religia nie dotarła na kontynent. :confused:

Bess
14-06-2012, 18:08
Biblia, oprócz Dekalogu, faktycznie nie reguluje wielu dziedzin życia, ale już 613 nakazów i zakazów judaizmu - tak. Podobnie Koran. Praktycznie można w nich znaleźć 'wytyczne' na godne życie. Na owe czasy były to prawa niesłychanie humanistyczne, wręcz nowatorskie.

Powyższe nie oznacza, że jestem przeciwna ustalaniu i prymatu praw świeckich, także w państwach uznanych za wyznaniowe.
Islam w założeniach nie był taki zły... no i strach pomyśleć, co zostałoby z kultury europejskiej gdyby ta religia nie dotarła na kontynent. :confused:

Miałam już nie wtrącać się do tak uczonych wywodów, ale...może tylko kilka uwag,
otóż wystarczyłoby przestrzegać dekalogu i zyć wg.nauczania Pisma świętego by wszyscy byli
szczęśliwi i nie musieli się bać bliżniego.
Co do cudownego Islamu......wyglada na to,że
wszystkiemu winni polscy królowie i ich hetmani;hetman Karol Chodkiewicz pod Chocimiem zatrzymał 5-krotnie większą armię Turków broniąc Polskę i Europę.
W roku 1683 znów wojska tureckie niszcząc, paląc i mordując dotarły pod Wiedeń. Zagrożona została cała chrześcijańska Europa.
I znów rusza do obrony król Jan III Sobieski gromiąc pod Wiedniem przeważające siły agresora.
Gdyby nie te interwencje nie byłoby ani Polski, ani chrześcijaństwa,i żylibyśmy sobie/?/ szczęśliwie,bez podziałów, jako niewolnicy islamscy. I pewnie nie byłoby tych miłych dyskusji w Klubie:rolleyes:

A, drogie panie, uwaga na kwiatuszki w ogródkach,dziś Oktawa Bożego Ciała, więc będzie potrzeba dużo kwiatów:D .

ostatek
14-06-2012, 19:53
Viko, pozwolisz mi się wytłumaczyć? :)

Dekalog jest prawem ogólnym, dlatego judaizm stworzył dodatkowe, uszczegółowione zasady, precyzujące zachowania w różnych sytuacjach, jednocześnie zgodnych i spójnych z prawem nadrzędnym danym Mojżeszowi na Górze Synaj. Dodatkowo judaizm wspiera się Księgą Powtórzonego Prawa. Chrześcijaństwo rzadziej sięga do Starego Testamentu, czego udowadniać chyba nie muszę.
Podobnie Koran reguluje drobiazgowo codzienne życie i prawo.
Oczywiście, można wszystko uogólnić i skrócić, a całą Biblię i wiele ksiąg świętych innych religii, zamknąć w jednym słowie: "kochaj".

Islam powstał w VII wieku. Pisząc post myślałam o średniowieczu i inwazji islamu na Europę (VII/VIII wiek) przez Półwysep Pirenejski do Francji, gdzie został zatrzymany przez Karola Młota, po Sycylię, południowe Włochy, Bałkany, Krym i Kaukaz. Powstrzymam się od 'wykładu' i szczegółowych wyjaśnień, ale muszę napisać, że średniowieczna, chrześcijańska, Europa była niesłychanie zacofana. Arabowie natomiast mieli b. duże osiągnięcia w dziedzinie nauki: medycyna i higiena, astronomia i astrologia, matematyka i trygonometria, chemia i alchemia, poezja, filozofia, sztuka i architektura, rolnictwo, szkolnictwo... cjdu.
Bagdad (założony w połowie VIII wieku) był cywilizowanym miastem, z własnym uniwersytetem i bibliotekami podczas kiedy Europa pogrążona była w mrokach średniowiecza jeszcze przez pięć wieków.
Arabowie nie niszczyli dorobku podbitych krajów, potrafili je wykorzystać i upowszechniać. Antyczna kultura europejska przetrwała dzięki przekładom dzieł filozofów i mędrców przez arabskich uczonych, a średniowieczna Hiszpania pod panowaniem islamu gromadziła myślicieli rozmaitej maści i rangi.
Może Marbela zechciałaby opowiedzieć o zabytkach i śladach kultury islamskiej :) lub chociaż potwierdzić ich istnienie. Marbelko, proooszę...

Możemy, co prawda, zaprzeczać faktom... ale czy powinniśmy i musimy?

Chciałam zaznaczyć, że nie bronię islamu... nie uważam żadnej religii za lepszą czy gorszą... więc również nie potępiam.
Odrobina islamu tutaj: http://www.klub.senior.pl/moje/ostatek/blog/1,...-zapiski-na-skrawku-dysku...-calkiem-zagadana-odrobina-islamu...,12461.html

Przed królem Sobieskim był Wł. Warneńczyk - ostatni krzyżowiec Europy, który zginął lub zaginął w bitwie będącej wynikiem złamania pokoju w Szegedynie. Hm... i kto złamał ten kruchy pokój?? No kto? zapewniam, że nie islamiści.

Unikam 'gdybania i jakbybycia' całym sercem, zwłaszcza historycznego, bo nie prowadzi do żadnych logicznych wniosków. Zacina się na pierwszym zdaniu. Znamy tylko jedną ścieżkę, jedną przeszłość, o innych, możliwych lub prawdopodobnych, nie możemy powiedzieć nic.

O oktawie Bożego Ciała pisałam z dwa lata temu. Myślę, że dziś potrzebne są bardziej zioła niż kwiatuszki. http://www.klub.senior.pl/moje/ostatek/blog/1,notatnik...-zapiski-na-lekko-mokrym-dysku...-o-oktawie-bozego-ciala-i-zwycieskiej-rozy...,5252.html


PS - nie mam szczęścia na tym forum. Napiszę post długi - jest źle, bo wpis jest nudnym wykładem, a forum rozrywkowe i pogaduchowe ma być, bez morowego powietrza faktów. Napiszę krótko - jeszcze gorzej... pomijając drobny szczegół, że własnej zwięzłości nie rozumiem, to i tak muszę dodatkowo zeznawać, przyznawać się do maleńkości osobistej wiedzy i jeszcze 'bęcki' po drodze zarabiam. :redface: :( ;)

Pozdrowienia.

Dopisek:
Zajrzałam w wątek Marbelki i przyniosłam dwa linki
http://www.klub.senior.pl/showpost.php?timehash=1339695281&p=601661&postcount=3
http://www.klub.senior.pl/showpost.php?timehash=1339695281&p=601662&postcount=4

olena
14-06-2012, 20:38
PS - nie mam szczęścia na tym forum. Napiszę post długi - jest źle, bo wpis jest nudnym wykładem, a forum rozrywkowe i pogaduchowe ma być, bez morowego powietrza faktów. Napiszę krótko - jeszcze gorzej... pomijając drobny szczegół, że własnej zwięzłości nie rozumiem, to i tak muszę dodatkowo zeznawać, przyznawać się do maleńkości osobistej wiedzy i jeszcze 'bęcki' po drodze zarabiam. :redface: :( ;)

To ja w takim razie z głaskami,;) bo z uwagą i korzyścią dla siebie czytam, co piszesz.:)
Uszy do góry Ostatku i...pisz!.:)

pluto37
14-06-2012, 20:47
I znów rusza do obrony król Jan III Sobieski gromiąc pod Wiedniem przeważające siły agresora.
.

.... może niewłaściwe podręczniki zdarzyło mi się wertować, ale coś mi w pamięci świta, że niejaki Sobieski Jan z zawodu król RP złamał przysiegę i traktat pokojowy zawarty z wrednym Turkiem, który RP wówczas nie napastował.
A co do podbitych przez Turków krain np Bałkanów, to jakoś Grecy, Serbowie i inni na religinych uniesieniach nie ucierpieli.
Dzisiejszy Izrael jest tego dowodem.

Bess
14-06-2012, 22:16
[QUOTE=ostatek]Viko, pozwolisz mi się wytłumaczyć? :)

Dekalog jest prawem ogólnym, dlatego judaizm stworzył dodatkowe, uszczegółowione zasady, precyzujące zachowania w różnych sytuacjach, jednocześnie zgodnych i spójnych z prawem nadrzędnym danym Mojżeszowi na Górze Synaj. Dodatkowo judaizm wspiera się Księgą Powtórzonego Prawa. Chrześcijaństwo rzadziej sięga do Starego Testamentu, czego udowadniać chyba nie muszę.
Podobnie Koran reguluje drobiazgowo codzienne życie i prawo.
Oczywiście, można wszystko uogólnić i skrócić, a całą Biblię i wiele ksiąg świętych innych religii, zamknąć w jednym słowie: "kochaj".

.. i kto złamał ten kruchy pokój?? No kto? zapewniam, że nie islamiści[/QUOTE /]

Ostatku,z całym szacunkiem,ale b.upraszczasz i spłycasz nauczanie Jezusa i Pismo Święte.
Te 10 przykazań + przykazania miłości to fundament na którym opiera się wiara chrześcijańska.
Także b.często sięga się do Starego Testamentu,np. na dziennym porządku jest modlitwa Psalmami.
A z tym pokojem,nie przesadzajmy, w przekazach historycznych różne aspekty się wymienia.
Cywilizacja również...,była jeszcze przed islamem wcześniejsza i bogatsza. Przecież wiem ,że plemiona słowiańskie były daleko w tyle za rozwiniętym wschodem .

Nie posuwajmy się zbyt daleko z tym porównywaniem religii i oceną ,która lepsza,która gorsza.
Mieszkamy w Polsce,szanujmy nasze zwyczaje,
poglądy na wiarę i życie.
A tu, nawet w tym i innych wątkach przewijają sie co rusz słowa pogardy ,krytyki,uogólnień.
To zle, jesli na podst.potknięcia jednego człowieka ,ocenia się wszystkich.
Nie szata czyni człowieka świętym, więc czy to habit, sutanna,mundur policjanta czy żołnierza, nie ma znaczenia, pod tym uniformem kryje się słaby człowiek.Problem tylko żeby za upadek jednego nie karać wszystkich.
Idąc takim tokiem rozumowania, wszystkich artystów i wszystkie media polskie uznałabym za potwory. Chodzi mi o dwie głośne sprawy;
profanację Krzyża w Gdańsku przez jakąś zboczoną wizję artystki, oraz publiczne podarcie Pisma Świętego.
Czemu nikt nie drze Koranu czy Tory,nie wiesza na posążku Buddy nieprzyzwoitości?
Bo za to byłaby sroga kara,
a nam -katolikom mydli się oczy wizjami artystów i każe się to tolerować.

Nie mam daru, ani misji nawracania,
niech każdy wierzy sobie w jakiego bożka chce,
ale niechże szanuje innych ludzi i będzie uczciwy, tylko czy wierzenia w nie wiadomo co nie będą stanowić przeszkody w tym?
Wszak co dla jednego jest wadą dla drugiego zaletą:rolleyes:

ostatek
14-06-2012, 23:32
Viko, sorry, nie chciałaś zrozumieć mojego postu i dlatego dałaś taką odpowiedź. Trudno, nic nie poradzę, dokonałaś takiego, nie innego, wyboru.
Zarzuty jakie mi stawiasz... są bardzo nieprawdziwe; wiesz o tym i dlatego jest to bardziej Twój problem niż mój. Myślę, że dalsza dyskusja jest zbędna, tym bardziej, że zaczynają nią rządzić wyłącznie emocje. Zostańmy zatem przy zdaniu: niech każdy wierzy sobie w jakiego bożka chce... aczkolwiek określenie 'bożek' jest lekceważące. Może: niech każdy wierzy sobie w jakiego boga/bóstwo chce. Wierzenia w nie wiadomo co (czyżbym wyczuła leciutką nutkę pogardy?), nie powinny stanowić przeszkody w godnym życiu. :)
i kto złamał ten kruchy pokój?? No kto? zapewniam, że nie islamiści
A z tym pokojem,nie przesadzajmy, w przekazach historycznych różne aspekty się wymienia.
Sprostowanie historyczne: fakt był jednoznaczny - w Szegedynie doszło do zawarcia pokoju, który miał obowiązywać przez 10 lat. Król chrześcijański - Władysław III zaprzysiągł tenże pokój na Przenajświętszy Sakrament. Jednak uległ namowom papieskiego legata Juliana Cesariniego i zdecydował się na zerwanie pokoju ledwie trzy dni po jego zawarciu.
I tego faktu nic nie zmieni, żadne, najszlachetniejsze nawet, tłumaczenia czy aspekty.

A Budda nie jest bogiem...

PS - czekam na Wankabor, która przekonująco wyjaśni, że w Polsce powinniśmy szanować nasze słowiańskie zwyczaje. :)
Oleno, bloguję. I właśnie pisanie bloga pochłania większość wolnego czasu. :D

Bess
14-06-2012, 23:48
Ostatku,zrozumiałam wszystko.Mamy tylko różne punkty widzenia.
Jeszcze jedno sprostowanie, piszesz w post.138;
Chrześcijaństwo rzadziej sięga do Starego Testamentu, czego udowadniać chyba nie muszę.
I tu nie masz już zupełnie racji. W każdej liturgii Mszy św. są czytania ze Starego Testamentu, żeby nie byc gołosłowną, w dzisiejszej czytanie z 1 Ksiegi Królewskiej;
(1 Krl 18,41-46) Eliasz powiedział Achabowi: "Idź! Jedz i pij, bo słyszę odgłos deszczu. Achab zatem poszedł jeść i pić, a Eliasz wszedł na szczyt Karmelu i pochyliwszy się ku ziemi, wtulił twarz między swoje kolana."itd.,
a następnie psalm/(Ps 65,10-13)

Przepraszam za określenie "bożek",
ale sama wiesz że nie wszystkim chodziło o Boga w prawdziwym tego słowa znaczeniu.
Sama zresztą, sugerujesz że Wankabor "przekonująco wyjaśni, że w Polsce powinniśmy szanować nasze słowiańskie zwyczaje."
Nie musi tego Wankabor robić, ja także szanuję zwyczaje i obrzędy ludowe mimo iż jak jak ktoś wspomniał są wplecione w religię,czy też odwrotnie ,nie pamietam już, ale czy to jest tak ważne? Większość z nas przywiązana jest do polskich tradycji, kocha je ,szanuje i pewnie zna.
Nie miałam zamiaru cię obrażać, to tylko dyskusja. Pozdrawiam serdecznie.

ostatek
15-06-2012, 00:41
Vikuś, pisałam o Księdze Powtórzonego Prawa. Nie jest czytana podczas liturgii chrześcijańskich, że o stosowaniu nie wspomnę. Księga ta zawiera m.inn. wiele praw regulujących codzienne życie, np. miejsce kultu, ofiary, dziesięciny, rytualny ubój, podział zwierząt na czyste i nieczyste, rok szabatowy, małżeństwo i rodzina, znaleziona zguba, świętość małżeństwa, wyłączenie ze społeczności Izraela, czystość obozu Izraelitów, rozwód, ochrona słabych.. etc.
I choć często fragmenty są przywoływane w chrześcijaństwie i NT, znaczna część Księgi jest zupełnie zapomniana i nie stosowana. Nie mówię tutaj o przyczynach. Podkreślam tylko istnienie praw regulujących codzienne życie, bo o tym toczyła się rozmowa.
Z tej księgi pochodzi modlitwa: Szema Jisrael, zawierająca trzy podstawowe prawdy religijne judaizmu i trzy podstawowe przykazania religii.

Judaizm, chrześcijaństwo i islam czczą tego samego Boga. Myślę, że warto o tym pamiętać.

Dla wierzącego jego Bóg jest najprawdziwszy, niezależnie od religii jaką wyznaje. I tak w kulcie cargo wyznawcy modlą się do nieudolnie wykonanych makiet samolotów, budują lądowiska dla przybyszy z nieba, magazyny, pasy startowe... Czy są śmieszni, godni pogardy lub politowania? Myślę, że nie, na pewno nie... bo oni wierzą, w swojego i dla nich najprawdziwszego boga. Być może ta wiara pomaga im lepiej żyć.

Pozdrowienia odwzajemniam. :)

Dopiszę jeszcze - nie chodziło mi tylko o słowiańskie zwyczaje, ale również o słowiańską religię. Taka istniała. Wbrew pozorom rozbudowana i spójna. Nie byliśmy Słowianami nie wierzącymi w nic. Mieliśmy własnych bogów, kapłanów i własną doktrynę/mitologię. Wiele wierzeń i swiąt przetrwało do dziś, choćby dzisiejsze wianki, wieczerza wigilijna, dziady jesienne (Zaduszki)...

wankabor
15-06-2012, 14:37
Z dużym zainteresowanie czytam wszystkie posty na tym wątku.
Temat jest bardzo ciekawy podobnie jak polityka bo bezpośrednio dotyczy każdego z nas. Nic więc dziwnego ,że mamy ugruntowane poglądy w tych dziedzinach.
Sądzę, że temat wiary jest bardziej drażliwy, dotyczy bowiem naszej psychiki. Ileż człowiek musi mieć wyrozumiałości i być tolerancyjny dla drugiego człowieka, aby nie dochodziło do nienawiści w skali mikro, nie wspomnę o skali makro, prowadzącej do wojen religijnych.
Swoje stanowisko na temat religii przedstawiałam wielokrotnie w sposób jasny, prosty i szczery.
Wiem, że religie są wielką siłą spajającą narody. Najbardziej podziwiam naród żydowski, który nie mając prawie 2000 lat własnego państwa, dzięki religii, utrzymał wielką więź wspólnotową. Tej religii nie zaczerpnął od innych narodów, lecz stworzył ją sam dla siebie. Ba, ponadto 2000 lat temu stworzył drugą religię, ale tej generalnie nie zaakceptował, bowiem dla nich Jezus jest tylko i wyłącznie człowiekiem, ich rodakiem i nikim więcej.
Tu dygresja: nie wyobrażam sobie jak zachowaliby się Polacy gdyby ktoś ogłosił Polaka- bogiem. Wystarcz błogosławiony aby popaść w bliżej nieokreślony stan ekstazy - błogostanu.

Wracając do tematu. Być może powtórzę się w jakiejś kwestii.
Otóż mam ogromne poczucie polskości. Trudno mi udowodnić pochodzenie, więcej niż do czwartego pokolenia. Ta moja polskość to polskość słowiańska. Być Polakiem to honor, który zobowiązuje do czci przodków i pamięci własnej historii. Z poczucia patriotyzmu nie hołduję obcym religiom.
My Słowianie też mieliśmy własną religię i związane z nią obrzędy, które w sposób okrutny (ogniem i mieczem) zostały zmiecione z powierzchni naszego kraju. http://odkrywcy.pl/kat,122994,page,2,title,Jak-krzyz-zastapil-Peruna,wid,14547890,wiadomosc.html
Do dziś zostały okruchy tych obrzędów.
Teraz bardzo ubolewam na stanem "polskiej duszy"

Jak większość społeczeństwa, wyrosłam w religii katolickiej, ale dojrzały rozum nie pozwala mi przyjąć jej za swoją. Nie mogę być homo-vaticanus. Tym bardziej, że znając historię 2000 lat istnienia tej religii jestem przekonana, że to nie jest religia lecz za parawanem Boga i Jezusa została utworzona organizacja polityczno-biznesowa, żądna władzy politycznej i jak najwięcej (bez pracy) dóbr materialnych. Hipokryzja i niemoralność w największym wydaniu. Swoją działalnością KK skompromitował się jak żaden inny system, nawet w obecnych czasach http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114875,11911630,_Gdyby_mi_sie_cos_stalo___Tajemn ice_tajnej_teczki.html. A ileż to wojen religijnych prowadził, mordując miliony ludzi, niszcząc ich kulturę i dorobek.Zastanawiam się czy była w historii ludzkości druga taka organizacja ludobójcza.
Ja człowiek na wskroś uczciwy, miałabym świadomie przynależeć do takiej organizacji? O! święta naiwności.

amber
15-06-2012, 17:13
Wankabor, Jak rozumiem , nie należysz do KK, ale czy szukasz dla siebie innego miejsca? Może w protestantyzmie, prawosławiu? Może poza chrześcijaństwem?

wankabor
15-06-2012, 17:35
Wankabor, Jak rozumiem , nie należysz do KK, ale czy szukasz dla siebie innego miejsca? Może w protestantyzmie, prawosławiu? Może poza chrześcijaństwem?
Nie szukałam i nie szukam. Dla mnie "bogiem" jest nauka , wiedza. Obserwując niektóre religie dostrzegam,że one też przywiązują ogromne znaczenie dla wiedzy. Od najdawniejszych czasów kształcili swoich wybrańców, nawet tylko po to aby łatwiej móc otumanić i zniewolić masy prymitywnych ludzi.
Podobno w naturze ludzkiej istnieje chęć posiadania niewolnika. Posiadanie przez przywódców religijnych ogromniej ilości niewolników, to dopiero jest dla nich sukces.:(

zen
15-06-2012, 21:24
Z wielką uwagą czytam. Podziwiam Was moje Panie Ostatka, Vikę, Wankabor, te Wasze dyskusje. Ja na starość co raz mniej pisze i wszystko skracam. Do tego wątku dodam, od dawna jestem wolna, od bogów, bożków, religii wszelkiego rodzaju, Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że to właśnie religie wiele wniosły do kultur poszczególnych narodów, chwała im za to.
Pozdrawiam i życzę owocnych dyskusji.

Scarlett
17-06-2012, 12:39
Owszem, żyję w niesakramentalnym związku. Wiem, że wg kościoła katolickiego nie mogę przystępować do sakramentów. Ale kto zabroni mi modlić się do Boga? Czy nie dostałam tego prawa na chrzcie?

.

Weszłam do Katedry. Jak zwykle z bukietem kwiatów, które zostawiam pod obrazem Matki Częstochowskiej. Proszę wtedy o różne intencje i nigdy nie zostałam odesłana z kwitkiem. W sprawie zdrowia rodziców czy problemów w związku. Nigdy. Modliłam się nawet wtedy, gdy miałam zły czas.

Często mówiłam koleżance homoseksualistce, że nie jest ważne, czy żyje z kobietą czy z mężczyzną. Ma prawo jako dziecko boże do modlitwy i kontaktu z Bogiem. Tak myślałam...

Tym razem poszłam w siódmym miesiącu ciąży. Do kościoła nie zachodzę, tylko w to miejsce. Ma dla mnie szczególne znaczenie. Podkusiło mnie iść do spowiedzi. Owszem przyznałam się, że jestem w ciąży, ale z mężczyzną nie mieszkam. - A niedzielne msze święte? A wielkanocna niedziela? To grzechy ciężkie, oprócz tego, że współżyjesz bez ślubu! -usłyszałam. Ksiądz miał rację, wiem. Łamię prawo kościelne. Jednak to, co usłyszałam na końcu, poraziło mnie najbardziej. - Ja bym ci chrztu nie dał, modlić się też nie masz po co. Przychodzić tu nie możesz. Bóg cię nie wysłucha.

Wyszłam więc. Po drodze zaszłam do piekarni i kupiłam cztery bułki cebulowe. Przywitała mnie uśmiechnięta sklepowa. Tak dziwnie serdeczna po katolickim księdzu, że musiałam się rozpogodzić. Wychodząc rzekłam sama do siebie: - W tej kobiecie jest Bóg, bo jest dobra. W tamtym księdzu nie ma. Zapomniał o Bożym Miłosierdziu. A wytknął mi tylko grzeszny brzuch.

Dziękuję Ci Boże, że nie odrzucam ciebie poprzez postępowanie twoich kapłanów.


http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,11942159,Pierwszy_raz_nie_dostalam_rozgrze szenia.html

Jarosław II
17-06-2012, 13:32
To jeszcze raz uzmysławia, że należy oddzielić wiarę od kościoła, co niektórym trudno pojąć.
Jak bym mógł wybrać inaczej swego Boga? To Jezus, Żyd dobrowolnie za mnie poszedł na śmierć i pozwolił się swoim ziomkom ukrzyżować. Czy może być większa ofiara??
Ziarno słowa Bożego zasiane we mnie rośnie i jakie wyrośnie tylko ode mnie zależy i tylko razem ze mną uschnie i odejdzie.
Modlitwa, sakramenty, post to nie wyrzeczenia a moje potrzeby. Bez tego sami się nie zbawimy.

wankabor
17-06-2012, 17:57
Wiara i kościół to związek absolutnie nierozerwalny.Nie można go również unieważnić na zasadzie unieważnienia sakramentalnego związku małżeńskiego. Tak jak w/g religii katolickiej Bóg w trzech osobach stanowi jedność. Niektórym trudno to pojąć..
Za mnie Jezus nie poszedł na dobrowolną śmierć .Został zamordowany bo był buntownikiem, rewolucjonistą w kraju okupowanym. Rzymianie w tym czasie skazywali na podobną śmierć setki Żydów. Oni też nie oddali życia za mnie. O zbawienie jeśli pragnę takiego, muszę się sama starać.

poduszyciel
18-06-2012, 15:41
Próba oddzielenia wiary od kościoła trochę mi przypomina jak za komuny (schyłek) mówiło się: Partia jest be, jej rządy są be, ale sama ideologia jest cacy, tylko ludzie ją zepsuli. Czasami coś takiego słyszę a propos kościoła katolickiego... A ja jakoś nie widzę tej idealności idei... przykro mi.

ostatek
19-06-2012, 14:12
Wiara i kościół to związek absolutnie nierozerwalny.
Próba oddzielenia wiary od kościoła trochę mi przypomina jak za komuny (schyłek) mówiło się: Partia jest be, jej rządy są be, ale sama ideologia jest cacy, tylko ludzie ją zepsuli.
Wiki podaje trzy znaczenia hasła 'Kościół':
"kościół – w chrześcijaństwie budynek przeznaczony dla celów kultu
Kościół – religijna organizacja wyznawców i ich duchowieństwa
Kościół – w teologii chrześcijańskiej: wspólnota wiernych założona przez Jezusa Chrystusa"

Czasem dokładam czwarte znaczenie: Kościół - zorganizowani urzędnicy kościelni: od wikarego po głowę państwa Watykan. Państwa o ustroju feudalnym, opartym na posłuszeństwie. Określenie nie jest precyzyjne, przy każdym użyciu wymaga uszczegółowienia.
Ponieważ niektóre posty nie wyświetlają się na moim kompie (sprzęt dba o mój stan emocjonalny), być może powtórzę jakąś myśl. Ech, i tak się powtórzę, bo kiedyś już o tym pisałam...

Przyznaję rację 'przedpiścom' - wiara, Kościół i religia stanowią jedność. Można należeć do Kościoła i nie wierzyć, można także wierzyć i nie należeć do Kościoła, ale jedno i drugie jest wtedy niepełne, staje się zaledwie częścią całości. Pełni nie powinno się rozdzielać, tak sądzę. :)
Cyprianowe extra Ecclesiam salus nulla (poza Kościołem nie ma zbawienia) bowiem "nie może mieć Boga za swego Ojca ten, kto nie ma Kościoła za swą matkę". Podobnie twierdził św. Augustyn - ludzie nie włączeni do tej społeczności przez chrzest, albo od niej odłączeni, pójdą na potępienie.
Przez wieki nic się zmieniło. W dalszym ciągu Kościół jest konieczny do zbawienia. Przypomina tę prawdę m. inn. Deklaracja Kongregacji Nauki Wiary Dominus Iesus, którą "Jego Świątobliwość Jan Paweł II, w czasie audiencji udzielonej w dniu 16 czerwca 2000 r. niżej podpisanemu Kardynałowi Prefektowi Kongregacji Nauki Wiary, kierując się niezawodną wiedzą i działając na mocy swej władzy apostolskiej, zatwierdził i uprawomocnił"... Kardynałem Prefektem był Joseph Ratzinger. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/dominus_iesus.html
/.../ należy stanowczo wierzyć w to, że «pielgrzymujący Kościół konieczny jest do zbawienia. Chrystus bowiem jest jedynym pośrednikiem i drogą zbawienia, On, co staje się dla nas obecny w Ciele swoim, którym jest Kościół; On to właśnie, podkreślając wyraźnie konieczność wiary i chrztu (por. Mk 16, 16; J 3, 5), potwierdził równocześnie konieczność Kościoła, do którego ludzie dostają się przez chrzest jak przez bramę». Tej nauki nie należy przeciwstawiać powszechnej woli zbawczej Boga (por. 1 Tm 2, 4); dlatego «trzeba koniecznie łączyć wzajemnie te dwie prawdy, mianowicie rzeczywistą możliwość zbawienia w Chrystusie dla wszystkich ludzi i konieczność Kościoła w porządku zbawienia». /.../
Co prawda, Deklaracja Dominus Iesus dopuszcza możliwość zbawienia człowieka, będącego poza Kościołem, ale poprzez Kościół.

Z powyższego jasno wynika, że wiara i Kościół są nierozerwalną całością/wspólnotą w znaczeniu teologicznym, powinien być także całością jako organizacja wyznawców i duchowieństwa. Wszak papież jest wikariuszem czyli zastępcą Jezusa na ziemi. W sprawach wiary nieomylny. Jeśli więc mówi, to mowi.
A ja jakoś nie widzę tej idealności idei... przykro mi.
Ale zła też nie widzisz, co chyba pocieszające jest...;) hm... myślę jednak, że religie wypływają ze szlachetnych i czystych pobudek, obiecują rozwój duchowy i często życie wieczne... aby poznać założenia religii najlepiej jest cofnąć się do pierwszych nauk nauczycieli lub inspiratorów, interpretacja interpretacji może być zniekształcona, nie zawsze przez złe chęci czy potrzebę wykorzystania wiernych, ale poprzez tłumaczenia i rozumienie... zadaję pytanie co zrobiono z nauką Jezusa (ale nie tylko Jezusa, również innych - np. Mojżesza, Buddy, Mahometa) przez wieki?
A idealna idealność? Nie odpowiem, nie oceniam żadnej religii. :D

Jarosław II
19-06-2012, 16:39
Próba oddzielenia wiary od kościoła trochę mi przypomina jak za komuny (schyłek) mówiło się: Partia jest be, jej rządy są be, ale sama ideologia jest cacy, tylko ludzie ją zepsuli. Czasami coś takiego słyszę a propos kościoła katolickiego... A ja jakoś nie widzę tej idealności idei... przykro mi.
Nie wiem jak głęboko tkwiłaś w tym systemie i jak jest Twoja wiara w ten system i znajomość tego systemu. Ja miałem na myśli wiarę w Boga i nierozerwalnie KK jako miejsce kultu i wszelkich związanych z tym potrzebnych obrzędów, a oddzielenie od kościoła jako nowoczesnej instytucji, która zajmuje się polityką, biznesem i wszystkim tym co powinno być oddzielone od wiary. Może to dla niektórych za trudne, dla mnie jednak nie, ponieważ ja tym zagadnieniem żyję na co dzień a nie tylko jak jest pasterka, świecenie jajek, albo pogrzeb sąsiada, któremu się źle życzyło i wypada iść pod kościół.

wankabor
19-06-2012, 18:50
[QUOTE=ostatek]
Ja mam jedna jedyną definicje kościoła

- wiara, Kościół i religia stanowią jedność. . Kto tego nie rozumie to jego sprawa.

Papież w sprawach wiary jest nieomylny? Akurat. A to, że oni tak sobie mówią , niech mówią.
Każdy człowiek się myli, nie wyłączając papieży.
Ileż to razy w historii KK, papieże ogłaszali niedorzeczności.
Ja też mogę ogłosić, że jestem w ogóle nieomylna. :)

senior A.P.
20-06-2012, 12:45
Z tym myleniem sie to roznie bywa .
Zazwyczaj nie myla sie ci co nie licza .

Co do wyboru Boga przez czlowieka bedzie zalezec od tego ,kto nam pierwszy o Bogu zaczal glosic prawdy lub legendy.
Malego czlowieczka zazwyczaj wychowuja rodzice i to oni mowia mu lub nie o Bogu.
Pozniej czlowiek moze to zmienic - wierzyc lub nie co mu za mlodu do glowy "kladziono".
No i mamy to co mamy dzisiaj.... .

Ludzie powiadaja,ze "gosc w dom,Bog w dom" ale czy zawsze tak jest ?
Czasem gosc wiecej narozrabia w domu niz sam diabel !

ostatek
20-06-2012, 13:32
/.../Ludzie powiadaja,ze "gosc w dom,Bog w dom" ale czy zawsze tak jest ?/.../
Seniorze AP, chcąc nie chcąc sięgnąłeś do religii... słowiańskiej.
Początkowo byli dwaj słowiańscy bogowie: Radost i Gost, bądź też Radość i Gość. Wierzono, iż chodzą oni po świecie i odwiedzają gospodarzy. Każdy, kto ich przyjął został pobłogosławiony dobrobytem i szczęściem, kto zaś do domu ich nie zaprosił.... ups...
I to tłumaczy przysłowiową gościnność polską. Nawet imiona bogów (a później boga) nakazywały serdeczne podejście do odwiedzających domostwo. Dziś pozostało tylko powiedzenie, którego genezy nie pamiętamy. :icon_eek: A jednak... jest to odwołanie do starych bogów.

bhu
20-06-2012, 16:07
Może jestem juz za stara na przekonywanie kogokolwiek, od jakiegoś czasu nużą mnie dyskusje.... Oby coś z nich wynikało. Z mojego doświadczenia wynika tylko to, że przekonani o swych racjach i tak ich nie zmienią, a Ci, którzy są niepewni zazwyczaj zadają pytania, nie walczą żarliwie z rozmówcą. Zatem jaki jest sens? Po co się kłócić?
Moim zdaniem nie ważne, czy należę do kościoła, zgromadzenia, czy jak tam je zwał. Ważne W CO(KOGO) wierzę. Jeśli w dobro, miłość- jeśli to jest jedno z imion mojego Boga, to nigdy, nikogo nie będę krzywdził, poniżał, obrażał tylko dlatego, że ma inne ode mnie przekonania. Nie będę go też nękał. Przede wszystkim będę szanował jego zdanie.

Jarosław II
20-06-2012, 17:29
Może jestem juz za stara na przekonywanie kogokolwiek,......Nie będę go też nękał. Przede wszystkim będę szanował jego zdanie.
No to trafiłaś(łeś) kulą w płot. Zobacz co mam w podpisie. Tu są dosyć dobrze zorganizowane grupy wzajemnie się zwalczające. A wszystko pod płaszczykiem wolności i tolerancji.:D Wiele osób z tego forum już nie pisze na temat wiary nie chcąc się narażać na epitety które jestem w każdej chwili gotów zacytować. Ja włączyłem ignor i ich posty mi się nie wyświetlają.:D :D

wankabor
20-06-2012, 17:38
Może jestem juz za stara na przekonywanie kogokolwiek, od jakiegoś czasu nużą mnie dyskusje.... Oby coś z nich wynikało. Z mojego doświadczenia wynika tylko to, że przekonani o swych racjach i tak ich nie zmienią, a Ci, którzy są niepewni zazwyczaj zadają pytania, nie walczą żarliwie z rozmówcą. Zatem jaki jest sens? Po co się kłócić?
Moim zdaniem nie ważne, czy należę do kościoła, zgromadzenia, czy jak tam je zwał. Ważne W CO(KOGO) wierzę. Jeśli w dobro, miłość- jeśli to jest jedno z imion mojego Boga, to nigdy, nikogo nie będę krzywdził, poniżał, obrażał tylko dlatego, że ma inne ode mnie przekonania. Nie będę go też nękał. Przede wszystkim będę szanował jego zdanie.

Dyskutując tu, nikt się nie kłóci. Wyrażamy tylko swoją wiedzę i poglądy na dany temat.W ten sposób poszerzamy swoje horyzonty myślowe, a więc ma sens dyskusja. Ona jest fascynująca, a nie nużąca. Nikt też nie pragnie przekonywać do swoich racji i tak każdy pozostanie przy swojej.
Dla mnie ważne jest także jakie kto ma poglądy, mogę je akceptować lub nie. Czy będę szanować poglądy sprzeczne z moimi? raczej nie. Szanować będę człowieka bez względu na jego poglądy.
Zastanawiam się gdzie szukać Boga -Miłości i Dobroci. Chciałabym Go znaleźć w drugim człowieku.Daremnie szukać w obłokach czy wspaniałych budowlach, tam go nie ma.:mad:

ostatek
20-06-2012, 20:28
Wankaborko, :) jak zwykle masz rację. Wątek jest grzeczny jak szepty przedszkolaków podczas poobiedniego leżakowania. ;) Z tą różnicą, że leżakowanie jest, zdaje się, obowiązkowe, rozmowy o religiach - nie. Jeśli więc ktoś chce widzieć wyłącznie własne horyzonty... nikt mu w tym nie przeszkodzi, a już najmniej forowa dyskusja choćby najbardziej zajadła.

O religiach można rozmawiać tylko spokojnie. Inaczej się nie da. Brak szacunku dla religinej różnorodności i Człowieka dyskwalifikuje rozmówcę (przynajmniej w moich oczach), podobnie jak wywyższanie własnej religii i wiary z równoczesną pogardą dla innych.
Piszemy i rozmawiamy o różnych religiach, także o poszukiwaniach nie tylko boga ale również duchowości i drogi. Nie widzę w tym nic złego. Wiedza o religiach nie powinna szkodzić, a jeśli komuś naprawdę wadzi czy nudzi - może wątki omijać. Nie wierzę, że istnieją forowicze czytający wszystkie wątki, posty i blogi.

A nawracanie czy też przekonywanie kogoś jest bez sensu, mija się z celem. Myślę, że nie taka była intencja założyciela wątku; padło pytanie zupełnie inne. Misjonarzy jest dość, można ich spotkać w różnych miejscach, też w sieci - rozmaite fora religijne. KSC jest świeckie i niech takie pozostanie. :D

Kiedyś przyniosłam na forum myśl Satya Sai Baby, dziś ją powtarzam:
"Jest tylko jedna Religia - Religia Miłości,
Jest tylko jedna Kasta - Kasta Ludzkości,
Jest tylko jeden Język - Język Serca."

wankabor
20-06-2012, 21:02
.

]"Jest tylko jedna Religia - Religia Miłości,
Jest tylko jedna Kasta - Kasta Ludzkości,
Jest tylko jeden Język - Język Serca."

To jet to, czego bardzo pragnę.:)

pluto37
20-06-2012, 22:10
Próba oddzielenia wiary od kościoła trochę mi przypomina jak za komuny (schyłek) mówiło się: Partia jest be, jej rządy są be, ale sama ideologia jest cacy, tylko ludzie ją zepsuli. Czasami coś takiego słyszę a propos kościoła katolickiego... A ja jakoś nie widzę tej idealności idei... przykro mi.

To pewnie powinieneś siegnąć do zarania. W końcu wiara to Absolut/Bóg a za sprawą ojców kościoła interpretacja ksiąg ulegała zmianom na przestrzeni wieków. Każdy z mędrców uznanych słusznie, bądź nie, za świętych dokładał do ksiąg coś od siebie.
Problem polega na dodatek w co wierzysz i czy bez znaczenia jest to co ksiadz/święty głosi z ambony w kazdej sprawie.
Co z postępem nauki która w wielu przypadkach wywróciła mądrości uznawane przez KK za dogmaty.
polecam ciekawe rozważania w jednej z ostatnich Polityk w temacie praw naturalnych.

waclaw46
20-06-2012, 22:57
http://www.youtube.com/watch?v=u7DZRvFF2ZA Drogi Wierzący Dlaczego wierzysz .Musisz się zmierzyć z tym pytaniem , może pomoże ci ten film.
Myślę Ostatku że w tym filmie można znaleźć odpowiedz "Czy wypada .... " jeżeli chce się odpowiedz znaleźć .

wankabor
20-06-2012, 23:36
http://www.youtube.com/watch?v=u7DZRvFF2ZA Drogi Wierzący Dlaczego wierzysz .Musisz się zmierzyć z tym pytaniem , może pomoże ci ten film.
Myślę Ostatku że w tym filmie można znaleźć odpowiedz "Czy wypada .... " jeżeli chce się odpowiedz znaleźć .
Obejrzała film, dla mnie właściwie on nic nowego nie wnosi. Odnośnie religii chrześcijańskich, dotychczas wiedziałam, że na świecie jest ponad 300 odłamów tej religii . Tu podają ,że 45.000. Zastanawiające dlaczego aż tyle. Wszyscy wykorzystują jednego biednego -Jezusa. Chyba znam odpowiedź - to dobry biznes.:)

amber
21-06-2012, 13:07
Wankabor, żeby u nas wiara przestała być choć trochę interesem, musiałby wejść podatek kościelny, ale już wiadomo, że raczej to się nie uda. KK jest zbyt pazerny :)

wankabor
21-06-2012, 14:41
Wankabor, żeby u nas wiara przestała być choć trochę interesem, musiałby wejść podatek kościelny,

Oczywista oczywistość. Ponadto podobnie jak w zamożnych krajach Europy Zachodniej kościoły powinny być puste, no niechby sobie ewentualnie duchy biegały.:)

jakempa
21-06-2012, 14:57
Gdy wczytujemy się w duchowe pisma, które niosą wielowarstwowy przekaz, staramy się zrozumieć poszczególne słowa,- tylko czy zawsze sami potrafimy dotrzeć do sedna przesłania tego co napisane.?
Wczytując się w Biblię, czy Nowy Testament dochodzi się do wniosku, że nie wyjawiają one wprost swojej mądrości, a tylko odczytujemy sekretne przekazy, jakie te księgi niosą.
Zapewne różna interpretacja tych przekazów przez wieki i różne rozumienie nauk Jezusa przez ten czas delikatnie mówiąc uległa erozji. Nauki Jezusa w Ewangeliach zawierają sekretne przekazy dotyczące rozwoju duchowego ludzkości, Były to trudne, teologiczne nauki o naszym istnieniu, przekazywane przez Jezusa za pomocą metafor i symboli,których podstawą były zwykłe przedmioty, czynności czy zjawiska.
Za pozornie prostymi naukami Jezusa, które wydają się większości tylko wskazówkami moralno-etycznymi, leży ukryta, głęboka prawda, do której zrozumienia i której fundamentem jest moralność i etyka

Prawdziwe, głębokie tajemne nauki Jezusa ukryte są w symbolach, cyfrach,przenośniach.

Jeżeli te symboliczne przekazy rozpatrywać dosłownie jako fakty, znajdziemy tam wiele nieporozumień i problemów.
Duchowe doświadczenie Jezusa na tej Ziemi, wskazuje na ukryty skarb tkwiący w każdym człowieku, jaką jest miłość,szukanie wiedzy, prawdziwa mądrość wynikająca z relacji człowieka i zespolenia go z otaczającym światem,

Dla zrozumienia znaczenia nauk Jezusa i powodu, dla którego zostały przekazane w taki właśnie sposób, konieczne jest poznanie przynajmniej pobieżnie historii, kultury i cywilizacji Bliskiego i Dalekiego Wschodu, ktore istniały przed Jego narodzeniem.

Przecież to w tych cywilizacjach, której korzenie sięgają tysiąca lat pne, znajduje się baza religijnych symboli, których zrozumienie odsłoni mądrość i wielkość nauk Chrystusa,

Wiadomo przecież, ze stosunkowo niewiele jest dokumentów historycznych odtwarzających w całości historię życia Jezusa i nauk przez Niego głoszonych.
Z przekazu wiemy, że w okresie niemowlęctwa rodzina Jezusa uciekła do Egiptu i to tam Jezus spędził czas swego dzieciństwa czerpiąc nauki duchowe, poznając otaczający świat niezwykle w tym czasie ciekawy zwłaszcza jeżeli chodzi o Egipt i Aleksandrię.

To właśnie w Aleksandrii spotkały się kultury Egiptu i Indii, które przed tysiacami lat miały wspolne korzenie. To tamte czasy dają poczatek naszej kultury i cywilizacji.

Wierzenia i filozofie starożytnych cywilizacji Sumeru, Egiptu, Indii, mają wspólne korzenie , które w ich teologii głoszą ,że cała rzeczywistość zawiera się w osobie jednego, niewidzialnego Boga,.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę ile zbieżnych i podobnych do siebie mitów i kluczowych symboli mają te pradawne kultury i teologie, to dojdzie się do wniosku, że wszystkie pochodzą z jednego źródła,
Wg starohinduskiej Wedy;

Prawda jest jedna, ale mędrcy nazywaja ją różnymi imionami

wankabor
21-06-2012, 17:15
Prawda jest jedna, ale mędrcy nazywaja ją różnymi imionami

Jakempo, rozważasz zagadnienie bardzo naukowo sięgając het, het do czasów zamierzchłych. Ja jestem chyba leniwa. Jeśli coś piszę to tylko na podstawie własnego doświadczenia życiowego i własnego rozumowania. Dobrze jest jednak poczytać posty oparte na literaturze. Ja też uważam ,że prawda jest jedna, chociaż przeczy temu ks. Józef Tischner.
Pominąwszy żarcik ks.J.Tischnera, jest mnóstwo fałszerzy dawnych i obecnych dziejów ludzkości. Istnieją jednak prawdy niepodważalne jak 2+2=4. Aby głoszone " prawdy" przyjąć lub odrzucić, trzeba mieć nie tylko mózg ale koniecznie rozum zdolny do logicznego myślenia.

ostatek
21-06-2012, 18:30
Jakempo, rozważasz zagadnienie bardzo naukowo sięgając het, het do czasów zamierzchłych.
Post nie do mnie skierowany, ale - jak widzę - idziemy z Jakempą podobną ścieżką. Wedy, ten sam fragment, cytowałam kilka dni temu, w blogu... w religioznawstwie pisałam o synkretyzmie religijnym, a także o wspólnych korzeniach wszystkich religii, jakim był szamanizm. Mircea Eliade, znany religioznawca, mówił, że szamanizm był archaiczną techniką ekstazy umożliwiającą przejście do innych stanów świadomości, "jest też źródłem wszystkich innych religijnych tradycji istniejących na naszej planecie".

Wiemy o chrześcijańskich zapożyczeniach: z judaizmu (ten zaś brał z zaratusztranizmu, wierzeń sumeryjskich, egipskich, babilońskich, perskich), buddyzmu (wyrosłego z hinduizmu), mitraizmu (kult indyjsko-perski wywodzący się prawdopodobnie z zaratusztrianizmu), manicheizmu (tutaj nie ma wątpliwości – pełny synkretyzm; Mani podawał się za następcę Zaratusztry, Buddy oraz Jezusa) a nawet z wierzeń słowiańskich, których pominąć nie mogę nie tylko ze względu na sentyment ale także z uwagi na ilość i ważność słowiańskich naleciałości i obrzędów.
Całość tutaj, dla bardzo ciekawych, bo związki z tym wątkiem są raczej luźne. http://www.klub.senior.pl/showpost.php?timehash=1340284225&p=1328203491&postcount=1992

Jeśli chodzi o wielki mózg i rozum... nie ma reguł. Wierzą także ludzie wykształceni, z wysokim IQ. Wiara idzie swoją ścieżką, czasami krok przed nauką. :)
Nie samym chlebem człowiek żyje...

PS - Wacławie, jestem przekonana, że prawdziwie szukający znajdzie odpowiedź właściwą dla siebie... nie szuka ten, który tego nie potrzebuje.

wankabor
21-06-2012, 20:45
Post nie do mnie skierowany, ale - jak widzę - idziemy z Jakempą podobną ścieżką. .

Ostatku wiem, że jesteś chodzącą encyklopedią. Przeczytałam przecież wszystkie Twoje wpisy na blogu i na wątkach. Z Jakempą dopiero się zapoznaję. Jestem przekonana, że nie jesteście konkurentkami, lecz wzajemnie się uzupełniacie.
Czy jestem w stanie zapamiętać to wszystko? Mój umysł nie jest już taki chłonny, ale z przyjemnością czytam na bieżąco. Serdecznie pozdrawiam. Wanda :)

ostatek
21-06-2012, 21:28
Ostatku wiem, że jesteś chodzącą encyklopedią. Przeczytałam przecież wszystkie Twoje wpisy na blogu i na wątkach.
Nie jestem encyklopedią. Ciągle wiem zbyt mało, ale się uczę. Wiele moich wpisów, zarówno na forum jak w blogu, wypełnionych jest wątpliwościami i pytaniami. Nie tracę nadziei na znalezienie odpowiedzi, choćby niepełnych.
Z Jakempą dopiero się zapoznaję. Jestem przekonana, że nie jesteście konkurentkami, lecz wzajemnie się uzupełniacie.
Dla nikogo nie jestem konkurencją, a już na pewno nie dla Jakempy, którą bardzo lubię (także czytać) i szanuję za pasję i wiedzę. Piszę o własnych zainteresowaniach, nieudolnie i koślawo... wszystkim wiadomo, że nie pomoże uczoność, ani nieskończoność, ani fura sprzętu, jak nie ma talentu. :tongue: A mnie brakuje wszystkiego wymienionego. :(
Czy jestem w stanie zapamiętać to wszystko? Mój umysł nie jest już taki chłonny, ale z przyjemnością czytam na bieżąco. Serdecznie pozdrawiam. Wanda :)
Kokietka! Doskonale pamiętasz. Dzięki za to z przyjemnością.
Pozdrowienia odwzajemniam. :D

waclaw46
22-06-2012, 00:08
Nieraz niezastanawianiem się nad opacznym odczytywaniem tekstów napisanych około 2000 lat temu i wpadaniu w egzaltacje nad myślami w nich zawartymi. Trzeba wziąć jeszcze pod uwagę to ze były w różnych okresach czasu tłumaczone z języków które nie przetrwały a wartość faktograficzna nie jest wysoka .Przecież w tym okresie czasu nie było słowników etymologicznych a przepisywali te teksty skrybowie bo ponad 90% społeczności wtedy nie znało pisma. Zawarte tam mądrości są tak rozwodnione że cytowanie ich jako ostatniego słowa , dogmatycznie narzuconego 'jest pewnym nieporozumieniem.

Wiara sprawia że ludzie nie są zdolni do racjonalnego myślenia. Zyjemy w społeczeństwach które są ograniczane i zagrożone religijną przemocą .To że ludzie wykształceni tkwią w starych przyzwyczajeniach o niczym nie świadczy przecież to wynika z tego że rodzice i nauczyciele mówili nieprawdę odpowiadając dzieciom na ich pytania. Można uwierzyć w żłobek sianko i osiołka stolarza Piotra i jego żonę dziewicę czy podróżą na wczasy w brzuchu wieloryba bo nie było samolotów.

W XXI , wieku nauki religie powinny być otwarte na badania naukowe i innowacje a nie ich „ pierwszymi hamulcowymi. Może nadszedł czas abyśmy przyznali że w kanonach judaizmu chrześcijaństwa i każdej innej nie ma podłoża do religijnej różnorodności i tolerancji.Przecież istnieją miejsca na świecie gdzie za zmianę wyznania jest kara śmierci czy za bluźnierstwo ,młodzież uczy się recytowania starożytnej księgi z gatunku beletrystyki religijnej. Rolą kobiety jest przedłużenie gatunku i ogranicza się do funkcji rozrodczej. Dalej wyznania religijne to tabu .
Krytyka religii , jej braku tolerancji do innych wyznań,nieścisłości w treściach i sprzeczne zapisy z braku argumentów stawiane jest przez ich obrońców -obraza uczuć religijnych.Gdzie w ewangeliach jest zapisane że prezerwatywa jest sprzeczna z kanonami wiary a mężczyźni w sukienkach mogą molestować dzieci i ukrywa się ich przed świeckim wymiarem sprawiedliwości.

Sposób jest jeden by zmienić naszą mentalność i podejść do etyki i duchowości bez odwoływania się do wiary to dla tych co chcą żyć wiecznie .















.

jakempa
22-06-2012, 00:23
Wakabor,,, ja i konkurencja, / hi, hi,./. tym bardziej Ostatka,
moja wiedza jest bardzo płyciutka, - pasjonuję się turystyką, a jeżeli jechałam lub czytałam o kraju gdzie jest odmienna wiara, kultura, obyczaje,. starałam się poznać to wszystko z literatury, mediów, i skonfrontować z rzeczywistością, i historią
Moją pasją jest poznanie astrologii i zjawisk niezwykłych,,,
a, że to wszystko jest ze sobą powiązane,,,,to tak zapoznaję się ze wszystkim po trochę,..lecz daleko mi do wiedzy Ostatka,,
dlatego z zainteresowaniem czytam posty i toczące się mądre dyskusje..
Przecież każdy temat może być spokojnie przedyskutowany w różnych aspektach i pod innym kątem widzenia,,,,i o to chodzi,,,
a nie o to, by udawadniać swoje , jedynie słuszne we własnym mniemaniu racje.

Pozdrawiam,,,, i czekam na dalsze Wasze posty,
ja odnoszę się w swoich wypowiedziach, do ogólnej dyskusji przeczytanych kilku postów, z którymi się zapoznaję kiedy jestem na wątku.

Ostatku,,,, przyznam, - nie czytałam dawno Twego blogu,./..brak czasu,,/,, a takie poglądy i wiadomości jakie przekazujesz muszę dokładnie i uważnie czytać,

ostatek
22-06-2012, 00:35
Wacuniu, mój ulubiony dyskutancie, nie mąć. :)
Piotr był rybakiem, cieślą - św. Józef. Co do tłumaczeń masz rację, hebrajskie słowo 'cieśla' znaczyło także 'uczony' (królewskim potomkiem wszak był).
O starych, świętych księgach wiele było pisane na forum. W tym wątku też - #90. Czy nie przyszło Ci do głowy, że Jonasz podróżował łodzią podwodną? To byłby numer... albo że złóbek i sianko są symbolami?? a najgorsze w tym wszystkim - islam nakazuje szacunek dla 'ludzi księgi' czyli judaizmu i chrześcijaństwa.

Odpadam, więcej może być jutro... :icon_eek: jeśli zechcecie.

PS - na molestowanie dzieci i krzywdzenie innych nie wyrażają zgody żadne święte pisma ani świeckie prawa. Nie mieszaj, proszę...

jakempa
22-06-2012, 01:30
Napewno jakże silne są pokłady irracjonalności, skoro od pokoleń ludzie zabijali sie w imię jakiejś wiary,
Napewno dowodem na to, że w to co wierzymy jest sprawą tak istotną, że skłania ludzi do heroicznych czynów i ryzykują swoje własne istnienie.

Jesteśmy głęboko przywiązani do wartości, w które wierzymy,przyjmując za słuszne podleganie określonej, religijnej koncepcji moralności, najczęściej przed karą Boga,
Niewidzialny Bóg to potężna siła odwoławcza do różnych poglądów,

Tylko, czy moralnym jest człowiek, który swoje działania nie reguluje szacunkiem, tolerancją, uczciwością, szlachetnością wobec drugiego człowieka z prostej potrzeby serca , lecz lękiem przed karą Boga?
Jak często potępuje się też pozornie uczciwie,z chęci sprostowania oczekiwaniom środowiska , w którym żyjemy.
Lęk przed opinią, bywa równie silny jak lęk przed Bogiem.

Przyjęło się jednak, że człowiek odstający od przeciętności,
o oryginalnym sposobie myślenia uważany jest za konrowersyjnego,
Uważam, że niepodleganie ogólnym poglądom, wyrażanie własnych systemów wartości świadczy o mądrości i wolności,
Taki człowiek powinien być wzorcem, bo potrafi bronić swoich racji i nie poddaje się presji poglądów i obyczajów ogólnie przyjętych,
Przecież tylko oderwanie się od stereotypow myślowych prowadzi do rozwoju w kazdej dziedzinie,
Lenistwo myślowe sprawia, że większośc ucieka od istotnych problemów życia, nie ceni wolnosci i niezalezności myśli,
Zastanawia mnie często, że jak to jest,... uczeni, ludzie niby mądrzy i myślący,,stworzyli narzędzia unicestwiające świat i ludzi,,,, a nie potrafili rozwiązać problemu głodu, bezdomnosci,bezrobocia,ogromnej biedy,,,

Wyrwanie się ze stereotypów myślowych i obyczajowych dałoby może takie rozwiązanie,,,, ale muszą to zrobić jednostki oryginalne i twórcze, - duchowo wolne,
.















.[/QUOTE]

jakempa
22-06-2012, 01:34
wiara sprawia, ze ludzie nie są zdolni do racjonalnego myślenia nie wkleiło mi tego cytatu Wacława do którego odnosi się powyzszy post

jakempa
22-06-2012, 01:37
Coś nasz ''SENIOR-CAFE'' szwankuje,,, nawet nie wyswietliło mi podglądu,,,i ''zjada'' literki,,,

Arti
22-06-2012, 01:50
Człowiek wybiera rytuały towarzyszące religii praktykę i nazewnictwo Boga.
wyczytałam, że 12 tys. Czechów chce rejestracji nowej religii tzw. jediizmu.
http://www.macierz.org.pl/artykuly/spoleczenstwo/rycerze_i_mistrzowie_jedi_czy_jedizm_zostanie_nowa _religia_ludzkosci.html

myślę, że zmiana przynależności do jakiejkolwiek religii związana jest potrzebą rozwoju swej duchowości.

wankabor
22-06-2012, 06:58
Człowiek wybiera rytuały towarzyszące religii praktykę i nazewnictwo Boga.
wyczytałam, że 12 tys. Czechów chce rejestracji nowej religii tzw. jediizmu.
http://www.macierz.org.pl/artykuly/spoleczenstwo/rycerze_i_mistrzowie_jedi_czy_jedizm_zostanie_nowa _religia_ludzkosci.html

myślę, że zmiana przynależności do jakiejkolwiek religii związana jest potrzebą rozwoju swej duchowości.

Hi,hi,hi. co też te ludziska nie wymyślą.:D

waclaw46
22-06-2012, 09:21
wiara sprawia, ze ludzie nie są zdolni do racjonalnego myślenia....../
tą tezę dalej podtrzymuję.Uczeni tworzą postęp bez nich mieszkalibyśmy w chatach z gliny i pili wodę skażoną i dziwilibyśmy się że część z nas umiera i codziennie powtarzali teksty beletrystyczne które naszym mniemaniem miały by wpływ na naszą długowieczność. To że ludzie mają dostęp do broni jądrowej to wynik postępu w fizyce ale też umożliwia nam uzyskanie energii która potrzebna jest nam do życia.Przecież nie wkładamy palców do gniazdka elektrycznego bo wiemy że może nas porazić. Jest to wynikiem pracy naszego mózgu który generuje nam proces jaki może być skutkiem dotknięcia dwóch styków w gniazdku.

Ten sam proces myślowy tworzymy w mózgu wyobrażając sobie Boga który jest pojęciem który nam tłumaczy naszą niewiedzę.
Natomiast te pytania o biedę głód itd należy skierować do Boga przecież on może wszystko niech się zabierze do roboty a nie zajmuje się głupstwami i plotkami świętych. Natomiast postęp w genetyce umożliwiło GMO ale za nasiona trzeba zapłacić ale nic nie stoi na przeszkodzie by zapłacił jakiś związek wyznaniowy.

Natomiast lęki przed karą od Boga ten mit to myśmy go stworzyli a dzieci i dorosłych straszymy piekłem jak dzieci w halloween dorosłych. To że ktoś napisał 2000 lat temu że coś takiego istnieje nie znaczy że na początku XXI wieku w te rzeczy musimy wierzyć dlatego ze rabin ksiądz mułła jakempa,ostatek nam powiedział czy napisał bo on ma autorytet . Autorytet jest też naszym tworem myślowym.

Ostatnie dwieście lat to rozwój gwałtowny nauki i duży postęp techniczny na świecie .Rożnie można wykorzystywać wiedzę ,też do unicestwienia cywilizacji.Natomiast etyka została stworzona przez cywilizację a uzurpuje sobie to każda religia.Czy małpy się wzajemnie mordują a przecież 99% genotypu jest zgodne z człowiekiem? Jakoś trudno mi Ostatku zrozumieć twoją tezę że islam "nakazuje szacunek do ludzi księgi" a czy Zamach 11 Września NY nie świadczy o czym innym? A przecież nie zrobili to chłopi z Afganistanu czy Sudanu

Tylko, czy moralnym jest człowiek, który swoje działania nie reguluje szacunkiem, tolerancją, uczciwością, szlachetnością wobec drugiego człowieka z prostej potrzeby serca Na tak zadane pytanie odpowiadam nie. Aby na tak zadane pytanie odpowiedzieć nie potrzeba do tego żadnego Boga czy Bogów , wystarczy urodzić się w Europie i skończyć szkołę publiczną..

senior A.P.
22-06-2012, 11:25
Nie prawda,ze wiara sprawia racjonalne myslenie . To bledny osad !
Wiara czlowieka wynika z poszukiwania swego Stworcy !!!

Gdy szukasz ZNAJDUJESZ ,gdy myslisz JESTES.
Czy trzeba do tego dolewac "metnej wody swobodnych myslicieli" ?

senior A.P.
22-06-2012, 11:29
Pytanie osobiste do Pana Waclawa Puchaly i innych podobnie myslacych - zadaje publicznie :

Do czego ludzkosc doprowadzil gwaltowny rozwoj nauki ?

Ja uwazam ,ze wielostopniowej KLESKI az po cywilizacje smierci,co jestem w stanie udowodnic chocby na podstawie zwiekszonej smiertelnosci NARODOW !!!

bhu
22-06-2012, 12:11
No to trafiłaś(łeś) kulą w płot. Zobacz co mam w podpisie. Tu są dosyć dobrze zorganizowane grupy wzajemnie się zwalczające. A wszystko pod płaszczykiem wolności i tolerancji.:D Wiele osób z tego forum już nie pisze na temat wiary nie chcąc się narażać na epitety które jestem w każdej chwili gotów zacytować. Ja włączyłem ignor i ich posty mi się nie wyświetlają.:D :D
Dziękuję za ostrzeżenie :). Juz widzę, że łatwo nie będzie :).

waclaw46
22-06-2012, 13:58
Senior AP napisał-Do czego ludzkosc doprowadzil gwaltowny rozwoj nauki ?
Ja uwazam ,ze wielostopniowej KLESKI az po cywilizacje smierci,co jestem w stanie udowodnic chocby na podstawie zwiekszonej smiertelnosci NARODOW !!! Seniorze AP spróbuj udowodnić opierając się na danych statystycznych.

Gdy szukasz ZNAJDUJESZ ,gdy myslisz JESTES.
Nie mamy potrzeby czcić żadnego osobowego Boga by żyć i podziwiać bezmiar wszechświata. http://www.youtube.com/watch?v=bHr4TGXs_ds jak powstał kosmos przy okazji wiemy jak powstają pierwiastki. Ostatnie 100 lat pozwoliło nam poznać jak powstał wszechświat i to udowodnić.Wiemy że to było 14,7 miliarda lat temu i początek trzech wymiarów i czasu.
Jeszcze jest dużo niewiadomych ale nic nie stoi na przeszkodzie by do tego dojść i to udowodnić.Nie wierzysz Seniorze AP spytaj swego Boga bo ja to wiem i wielu na tym świecie. Ale tego nie znajdziesz w książce z mitami bo w tej książce jest wiedza przed 2000 lat i więcej.

poduszyciel
22-06-2012, 14:59
Seniorze, a co dała ludziom religia? Prócz strachu przed wiecznym potępieniem? Przecież w imię wiary było więcej wojen niż z innego powodu. A co dała nauka? Cóż Alfred Nobel sadził, że dynamit zmusi ludzi do zaniechania wojen, bo taki straszny, ale jak widzisz, od czasów Abrahama nic się nie zmieniło. Ja naprawdę nie muszę wierzyć w żadnego Boga by być dobrym człowiekiem, nie murze też bałwochwalczo ufać każdej naukowej (pseudonaukowej?) nowince. Wystarczy MYŚLEĆ... nieważne kto dał nam mózg. Bo raelianie wierzą, że kosmici...I jest to tak samo możliwe jak wiara w cokolwiek innego.

ostatek
22-06-2012, 16:25
Wacławie miły, omijasz moje posty... czyżbym na ingora u Ciebie zapracowała? Hm... nie byłam awanturująca się, malutko piszę na forum, więc... powiem, co myślę, a niech! Może odpowiesz.:)

A myślę, że obecna nauka jest wrzeszczącym niemowlaczkiem. Do przedszkola jej daleko, co dopiero do dorosłości. W gruncie rzeczy wiemy bardzo mało, nie zawsze dobrze i użytek z tej wiedzy robimy średni.
Przypiąłeś się do NT i krzyczysz, że mało faktów... a przecież nie jest to podręcznik historii. W dodatku Ewangelie były pisane pod panowaniem rzymskim; wiadomo, że nie można było opisywać np. walki z okupantem, czy też powiedzieć otwarcie co się o nim myśli. Ewangelie omijały więc historię lb ją przeinaczały, skupiając się na duchowości i wiedzy ukrytej.

Innym świętym księgom, w których jest opisana historia, nie wierzymy. Przykładem niech będzie Mahabharata – piąta Weda. Wojny atomowe (?)... hm, można nie wierzyć, bo nie da się wierzyć. Co ciekawe, opis wybuchu i jego skutki można było zrozumieć dopiero po skonstruowaniu bombki... Ale one istnieją, te opisy, a początek ich spisywania datuje się na ca 3 tys. lat p.n.e. Zdumiewającą wyobraźnię mieli ci starożytni... opisać układy planet w chwili wojny, sam wybuch, chorobę popromienną... w dodatku to Mohendżo Daro, Harappa... a jak dołożymy wiedzę z innych dziedzin (logika, medycyna, astronomia)... nie, nie! To nie może być prawda, kant jakiś i to nie Immanuel... nie ma prawa coś takiego istnieć, więc nie istnieje. Koniec i bomba, ups... właśnie, że nie bomba. ;)

I co? Umiemy wyjaśnić? Na wiedzy plemion Mezoameryki też się rozkładamy, choć była zdecydowanie późniejsza.

Wracam do tematu wątku.
Jeśli chodzi o brak rozumu i niemożności myślenia występującej ludzi wierzących, rzucę tylko jednym nazwiskiem, wagi ciężkiej - Isaac Newton.

Nie twierdzę, że nauka przynosi nieszczęścia i klęski. W połowie XIX wieku ludzie żyli średnio zaledwie czterdzieści lat, w epoce kamiennej, 30 tys. lat temu, długość życia prawdopodobnie nie przekraczała 18-20 lat. Jeśli to nie przekonuje nieprzejednanych, proponuję wrócić do sposobu życia prowadzonego np. w wiekach średnich, bez zdobyczy nauki, medycyny i techniki.
Czekam z wytęsknieniem na statystyki Seniora AP. Myślę, że je przyniesie, by udowodnić prawdziwość twierdzenia.

Jeszcze wyjaśnienie dot. islamu. Napisałam najprawdziwszą prawdę. Takie były założenia religii; a dżihad był świętą wojną z własną grzesznością. Muhammad, twórca religii, zmarł w 632 roku. Niech to będzie wyjaśnieniem.. zamachu na WTC. Niech będzie także pytaniem o rozwój religii i ich dalsze drogi.
Islam – to słowo, wybrane przez Mahometa do głoszenia nowej religii – znaczy: poddanie się Bogu, oddanie całego siebie woli Najwyższego, poddanie się woli Boga. Termin ‘muzułmanin’ znaczy uległy, poddający się przeznaczeniu. Oddanie to nie powinno być jednak utożsamiane z rezygnacją lub fatalizmem. Zupełna zależność od Boga nie powinna być sprzeczna z odpowiedzialnością za swoje czyny.
Przyznaję, mało pisałam o islamie. Troszkę więcej tutaj: http://www.klub.senior.pl/moje/ostatek/blog/1,...-zapiski-na-skrawku-dysku...-calkiem-zagadana-odrobina-islamu...,12461.html

PS – Bhu, naprawdę się boisz? Większość z nas nie kamienuje wierzących ani ateistów... co prawda, są także tacy, którzy lubią kij w mrowisko wsadzać czy też podokazywać troszeczkę... ale szybko się nudzą. A moje ‘przepychanki’ z Wacławem trwają pewnie z cztery lata... bardzo je lubię. I Wacława też. :D:D:D

Jarosław II
22-06-2012, 17:20
Dziękuję za ostrzeżenie :). Juz widzę, że łatwo nie będzie :).
E tam, nie ma się czego obawiać, klątwy na Ciebie nie rzucą bo oni wierzą tylko, że trzeba jeść i wydalać, bo to się da naukowo udowodnić.:D :D :D Najbardziej śmieszne, że na pytanie: czy wypada by człowiek sam wybrał sobie Boga? czyli zadane do wierzących, odpowiadają ludzie niewierzący i starają się coś Ci wytłumaczyć i zniechęcić. Są co prawda mądre wypowiedzi jednej osoby, choć z nimi nie polemizuję, bo obiecałem.

Lila
22-06-2012, 17:44
Nie prawda,ze wiara sprawia racjonalne myslenie . To bledny osad !
Wiara czlowieka wynika z poszukiwania swego Stworcy !!!

Gdy szukasz ZNAJDUJESZ ,gdy myslisz JESTES.
Czy trzeba do tego dolewac "metnej wody swobodnych myslicieli" ?

Senior, zgadzam się.:)
Chyba ...poszukam.

waclaw46
22-06-2012, 17:53
Ostatku wszystko zależy od perspektywy czasu jaką przyjmiemy do oceny zdarzenia.Nie twierdzę że w nauce osiągnęliśmy apogeum.Nauka jest jak horyzont zbliżamy się a on się oddala.
Możemy porównywać naszą wiedzę i etykę do czasów minionych i zapisów z tego okresu czasu które znaleźli archeolodzy pozostałe rzeczy to nasze fantazje mniej lub bardziej przybliżone.
Nie traktuję Biblii ST,NT jako podręcznika historii traktuję ją jako zabytek kultury pisanej związanej z beletrystyką religijną tak jak Iliada , Odyseja mity Greckie Rzymskie czy pozostałości po minionych kulturach.Koran też do tej grupy zaliczam napisany 600 lat potem.Islam w subsaharyjskiej afryce jest na poziomie mentalnym 1400 roku tylko wyznawcy mają do dyspozycji gadżety z XXI wieku.

To nie religie tworzą podstawy moralności to moralność jest podstawą religii.Przecież jeżeli powstrzymujemy się od morderstwa to nie dlatego że boimy się kary bożej bo takie postępowanie nie ma wartości moralnej czy czynienie dobra że będziemy zbawieni to co to za dobro? Stracenie wiary , co to zmienia? nauka pozostaje taka sama ze swoimi ograniczeniami.Czy to ma wpływ na wykonywany zawód ? nie ,elektryk zostaje elektrykiem a może na zmiany moralności? Przecież nie będziemy kraść i mordować ponieważ niegodne jest to postępowanie wynosimy to ze szkoły domu i społeczności w której żyjemy.

Co do New Age ruch nowej ery i wierzenia które zdobyły nowych zwolenników traktuję Ostatku jako zjawisko kulturowe Nic na razie nie wskazuje że mogła zawitać na ziemie inna cywilizacja ale przy wieku ziemi 4,5 miliarda lat nie można niczego wykluczyć. Przecież Grecy wierzyli w Olimp Zeusa i Herosów.Natomiast monitorowany jest kosmos i SETI się tym zajmuje ,ciekawy projekt. Jeżeli usłyszymy innych "tu jesteśmy" to będzie dopiero problem teologiczny , nie mówiąc już o tym że jeżeli przewyższają nas technicznie to możemy mieć obawy by nie podzielić losu Nowego Świata .

elen49
22-06-2012, 18:07
Witam na wątku.
W moim rodzinnym domu nad łóżkiem wisiał "święty" obraz przed którym odmawialiśmy pacierz.Na nim starzec,dziateczki, baranki, obłoczki.Kochani, czy naprawdę sądzicie, że moja wiara zatrzymała się na tym etapie?Tak postrzegacie wierzących?Jest takie powiedzenie,że o guście się nie dyskutuje, myślę, że i o wierze także trudno dyskutować, albo się ją ma albo nie.Pozdrawiam cieplutko:)

waclaw46
22-06-2012, 19:00
elen49 napisała-W moim rodzinnym domu nad łóżkiem wisiał "święty" obraz przed którym odmawialiśmy pacierz.Na nim starzec,dziateczki, baranki, obłoczki.Kochani, czy naprawdę sądzicie, że moja wiara zatrzymała się na tym etapie?Tak postrzegacie wierzących? Nikt nie wyda opinii o wierze lub jej braku na podstawie jednego obrazka wiszącego na ścianie.Pierwsze pytanie to co rozumiesz przez słowo Bóg bo w niego wierzysz i jesteś tego świadoma. Każdy człowiek inaczej będzie Boga widział przecież cały proces przebiega w naszej świadomości w mózgu i polega na porównaniu danych które zebraliśmy przez całe życie. Inaczej Boga widzi dziecko inaczej senior z bagażem doświadczeń. To co piszemy to słowa które obrazują nasze myśli w postaci tekstu.Wpływ na postrzeganie Boga ma środowisko kulturowe w którym się wychowałaś.

Aby odpowiedzieć czy się w niego wierzy musimy sprecyzować to pojęcie.Na pytanie czy Bóg istnieje żaden ateista czy agnostyk nie odpowie ponieważ tego nie wiemy i nie ma żadnych dowodów na to.
Natomiast Czy wierzysz w Boga ? na takie pytanie ateista odpowie nie nie wierzę i to będzie starał się udowodnić.Teista przestawi swoje argumenty.Wszystkie argumenty przeciw i za to argumenty myślowe nie potwierdzone żadnym dowodem.

amber
22-06-2012, 21:37
no dobrze, ale co z prawem wyboru, bo o to pytałam.

waclaw46
22-06-2012, 23:58
Prawo wyboru należy obecnie od rodziców do 18 roku życia potem wybory od nas zależą.W krajach muzułmańskich gdzie prawo oparte jest na szariacie zmiana wyznania karana jest śmiercią.

ostatek
23-06-2012, 12:08
Wacławie, uwielbiam się z Tobą nie zgadzać, nawet jak się zgadzam...:)
Bardzo dobrze się dzieje, że moralność/etyka nie jest własnością jednej religii a ogólnoludzką. Człowiek sam w sobie może znaleźć prawo i sam może wyznaczyć zasady postępowania, nie potrzebuje wsparcia z zewnątrz. "Dwie rzeczy napełniają umysł coraz to nowym i coraz to wzmacniającym się podziwem w miarę tego im częściej, im dłużej nad nimi rozmyślamy Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie. Ani jednego ani drugiego nie potrzebuję szukać, nie potrzebuję domyślać się tylko niby spowitych w mroku lub znajdujących się w niedostępnej dziedzinie, poza polem mego widzenia; widzę je przed sobą i wiążę bezpośrednio ze świadomością swego istnienia" (Krytyka Praktycznego Rozumu).
I z tego samego dzieła:
"Postępuj tak, żeby maksyma twej woli zawsze mogła być uważana zarazem za zasadę powszechnego prawodawstwa."
Religie nie są do potrzebne do godnego życia, ale też nie zaprzeczają powyższym stwierdzeniom, każda nakazuje postępować/żyć/być uczciwie... obiecując i strasząc... a także dając nadzieję wszystkim...

Z odstępstwem od islamu trochę przesadziłeś. Nie we wszystkich krajach karą jest śmierć. http://pl.wikipedia.org/wiki/Ridda

Podobnie jest z decyzjami rodziców podejmowanymi za małolatów. Znam przypadek (informacja z ostatnich dni) kiedy dzieć odmówił przyjęcia sakramentu bierzmowania i nie pomogła presja całej rodziny; nie pozwolił się doprowadzić. Młodzieniec ma charakter, co nie wróży mu łatwego życia.

O cywilizacjach pozaziemskich nie wiemy na razie nic, choć może jest to wiedza ukrywana przed ludzkością w szerokim znaczeniu tego słowa. Jeśli istnieją... należy chyba zakładać, że są na wyższym stopniu rozwoju, więc może nie mają złych zamiarów wobec nas... być może są to zupełnie inne formy życia.
Watykan nie zaprzecza... a nawet mówi, że obraz obcego jest zgodny z teologią kościoła katolickiego...
http://www.paranormalne.pl/topic/5900-watykan-deklaruje-obcy-istnieja/
http://innemedium.pl/wideo/watykan-organizuje-konferencje-temat-obcych-w-kosmosie
Kto chce niech wierzy... :D
no dobrze, ale co z prawem wyboru, bo o to pytałam.
Myślę, że odpowiedź ukryta jest w bardzo wielu postach. Oczekujesz krótkiej? tak-tak, nie-nie? Jak w ankiecie?
Odpowiadam krótko, choć mogę się mylić, bo myślątka mam rozczochrane w sobotnie przedpołudnie. Każdy ma prawo wyboru i każdy wierzący to robi nie zawsze zdając sobie z tego sprawę. Dla jednego Bóg jest groźny i karzący, dla innego jest Miłością, dla jeszcze innego - Bytem spełniającym modlitwy o szczęście i dostatek... właściwszym byłoby pytanie o wybór religii... bo wiara jest czymś 'nierozmawialnym'... trudno o niej mówić...

Dopisek:
... jak rzeki zmierzają do jednego oceanu, tak religie są drogami do jednego i tego samego Boga.

Adorowany przez muzułmanów jako Allach,
Jako Jahwe przez chrześcijan,
Lotosooki Pan Wisznu przez wisznuitów,
I jako Sambhu przez saiwitów
Bóg czczony jest jako Najwyższa Jaźń,
Która obdarza zdrowiem i dostatkiem.
Można czcić Boga pod różnymi imionami i postaciami,
lecz na modlitwy wszystkich ludzi
odpowiada jeden i ten sam Bóg.

Satya Sai Baba

waclaw46
23-06-2012, 20:50
Ostatku w niczym nie przesadzam pisałem o szariacie i to że sobie dyskutują sunici z szyitami jak do tematu podejść zajmie im jeszcze 1000 lat.W katolicyzmie też sobie gadają głowy kościołów przy kawce czy winku a dalej pozostają przy swoim gdy wrócą do swoich pałaców.Na ten temat zwróciłem uwagę jak napisano w prasie o proteście wysłanym do Hamida Karzaja w Afganistanie mieli wykonać wyrok śmierci na Afgańczyku który zmienił wyznanie.
Przecież jesteśmy w XXI wieku a takie archaiczne prawo i jeszcze do tego nasze wojska ochraniają ten marionetkowy rząd.

Co do sprawy jednego czy kilku małolatów na 35 milionowy naród to szkoda sobie tym głowy zawracać,Przecież chrzest oseska wymyślił kościół jest to zaliczanie wiernych /kasa/ a potem indoktrynacja do 18 roku życia.A potem wykorzystywanie pozycji ekonomicznej /duże bezrobocie wśród młodych i brak mieszkań/ i dalsza indoktrynacja przez rodzinę. Rzecznik praw dziecka i inne bzdety dla " maluczkich ".A jaka jest ta edukacja to dobrze wiesz bo wystarczy przeczytać katechizm a o seniorach to świadczą cuda i egzorcyści którzy mają zajęcie.

Ostatku co do cywilizacji pozaziemskich i stanowisk w tej sprawie oczekuję od Papierza bo on ma stanowisko dyktatora i wszystko od niego zależy bo w sprawach kościoła i nie tylko, ma ostatnie zdanie Państwo Watykan nie jest państwem demokratycznym.:)
A że mamy inne cywilizacje to zdaniem Watykanu obowiązują te same kanony etyczne które nam przekazał Bóg ziemianom.Jak te światy tworzył latał w kosmosie i tworzył planety zgodnie z ustaleniami sekretarki w siedem dni czy krócej bo już miał wprawę.Może niedziele na innych planetach są po dwóch czy jednym dniu pracy.Myślę że nam odpowie na konferencji prasowej Benedykt dziennikarzom lub spytajmy Dziwisza on śpi na pamiątkach po JPII to może mieć wizje.:)

Kant -Krytyka czystego rozumu. Miło mi że go zacytowałaś , filozof niemiecki i warto go przeczytać.natomiast tłumaczenie Kanta że dlatego nam się nie ukazuje Bóg bo Bóg stale był przed naszymi oczami
do mnie to nie przemawia ale zostawmy Kanta ina inną okazję

Ty zajmujesz się religiami wschodu a na wschodzie wiele rzeczy potrafią prościej przedstawić.Załączam ci znane popularne haiku.

Rąbię drewno
Czerpię wodę
To jest cudowne.

Cieszmy się życiem na tej planecie

senior A.P.
23-06-2012, 23:06
"Zapytaj swego Boga..... " .
Czlowieku ,z prochu jestes i w proch sie obrocisz ale czy za xlat "naukowcy" beda w stanie wyjasnic/udowodnic pokoleniom w jakich latach TY "sproszkowales sie" ?

Ach ta nauka ,ach te wierzenia chocby w to co dzialo sie przed nami iles tam akurat miliardow lat .
Jak to wszystko pieknie opisane i udowodnione "naukowo",a przy tym ile naukowych pojec twierdzen,tez i wnioskow az po "dowody naukowe" w tym Darwina !

Czy aby wszyscy wyksztalceni i "oczytani" zbyt mocno nie ufaja i wierza nauce i naukowcom ???

Panie i Panowie - przeciez znane nam jest filozoficzne wyznanie :

WIEM,ZE NIC NIE WIEM !
Dotyczy ono kazdego czlowieka i to niezaleznie na wyksztalcenie i pochodzenie !!!

A to co wiem,moze prysnac jak banka mydlana,podobnie jak to : "Jezu moj Jezu czemus mnie opuscil" ,co wyrzekla nie jedna cora lub syn w swym krotkim lub dlugim zyciu.

Ale wrocmy do Boga (mego tez),bo ja osobiscie wole Jemu wierzyc niz wspolczesnej nauce i to tej KTORA ZABIJA ,takze nie wierzyc ludziom,ktorzy brna w badanaich naukowych w celach LUDOBOJCZYCH,dumnie zwacych sie NAUKOWCAMI zamiast ZABOJCAMI i BURZYCIELAMI ladu i porzadku dawno ustalonego czesto zwanego BOSKIM !!!

Otoz mily i wszechwiedzacy Waclawie - MA PAN przeciez WOLNA WOLE w co wierzyc a w co nie,podobnie ja .

Ale jezeli juz wierzysz nauce i naukowcom to chyba wiesz,ze czlowiek nie jest w stanie stworzyc czlowieka,co najwyzej posiac jego nasienie i za sprawa "czarodziejskiej rozdzki" powstaje embrion - prawda ?
Prosze mi wiec pokazac naukowca ,ktory cos takiego stworzy dajmy na to z innej materii niz plemnik i jajo .

Tu odrazu nasuwa sie pytanie (tak,tak bardzo proste a jakze) co bylo pierwsze jajo czy kura ? (podobnych pytan dla prostaczkow jest wiecej).
A moze by tak jednoplciowe pary (tak zalecane i modne obecnie ) zaplodnily sie same a nie wykorzystywac jakies tam "stworzone przez czlowieka naukowe in vitro" ?

Wsrod prostaczkow zapodaja ,ze aby sie narodzil czlowiek musi byc i zyc CHLOP i BABA,a do tego zadnego "naukowca " nie potrzeba ino troche pomyslunku i chcicy - co nie ?

Mam nadzieje,ze mnie Prostaczka z woli Bozej i przyczynku sw.pamieci mych rodzicow, kazdy zrozumie kto slucha i czyta,a byc moze i przytaknie.

W obecnych czasach "przesyt nauki" odbiera rozum,malo tego ci rozumni ,te autorytety wszelkie zapomnaja o tym ,ze zyja wsrod innych ludzi i to jak zyja - czy w zgodzie i pokoju ,w sprawiedliwosci i w prawdzie .
NIE !
Czlowiek czlowiekowi wiecej/gorzej niz wilkiem ,bo zatraca poczucie czlowieczenstwa,chelpiac sie tym co posiadl,zapominajac o tym co DOBRE a co ZLE DLA WSZYSTKICH !

Moj BOG Panie Waclawie NIGDY MNIE NIE ZAWIODL ale nauka i naukowcy,takze wyksztalceni i prosci ludzie, nie raz.

Moj BOG jest inny niz ten,ktorego mi przedstawiano w roznych naukach i wierzeniach i to przez cale zycie .

BOGA MUSI SOBIE WYOBRAZIC INDYWIDUALNIE KAZDY CZLOWIEK ,niezaleznie na pochodzenie ,religie i zaszczepiona wiare.
BOGA NIE ZNASZ i znac nie bedziesz za zycia ,POZNASZ GO OSOBISCIE PO SMIERCI ,dzis mozesz w Niego watpic,malo tego zaszczepiac innym niewiare ,czy siac oblude lub inna dzialanosc przeciw Niemu w takich lub innych celach,bywa,ze i drwic,co nie wyjdzie ci na dobre ani na zdrowie KAZDY CZLOWIEKU !

waclaw46
24-06-2012, 11:56
Swniorze AP ciekawy wywód na temat boga jego roli w twoim życiu,postępu cywilizacyjnego i nauki.Każdy z nas widzi to inaczej i tu ci przyznaję racje.Dlatego dawno temu ludzie nauki wynaleźli pismo i od tego momentu przemyślenia ciekawe są zapisywane a nie przekazywane ustnie. Przekaz ustny jest subiektywny bo osoba przekazująca upiększa przekaz.

3-19 Genesis... ,bo prochem jesteś i w proch się obrócisz Nie wiedział bym że tak to jest zapisane gdybym nie czytał tej książki z tymi mądrościami przed 2000 lat Obecnie mamy to w internecie i nie wykluczony cyfrowo 55+ może to znaleźć i książkę przeczytać. Nie jest to żadna mądrość bo w szkole podstawowej obecnie mówi się o drugiej zasadzie termodynamiki że entropia rośnie.Stal rdzewieje budynek nie konserwowany ulega rozpadowi , zwierzę i człowiek umiera.Co z tego pozostaje ? Pierwiastki nie żaden proch .Nauka poszła dalej i pozostałość po kremacji potrafimy zmienić w diament ,oszlifować i mamy brylant. Można to co jest przekazem Mojżesza parafrazować .Skąd to wszystko wiemy ? dzięki nauce i naukowcom w ostatnich 200 latach. Mojżesz jak by żył musiałby zmienić zapis bo jest on przeznaczony dla pana i niewolnika 2000 lat temu.Też musiał by zmienić swoją mentalność Bóg i Mojżesz na temat niewolnictwa i roli kobiet. Rozwój etyki wyprzedził zapisy w Biblii i to co jest zapisane.Rozumiem że ktoś tą książkę przeczytał a nie opiera się na mądrościach przekazu ustnego.

Wiem, że nic nie wiem Gdyby nie Sokrates nie znalibyśmy tego haiku.Pisałem już wcześniej o horyzoncie i nauce . Ludzkość ma dalej zajęcie w pogłębianiu wiedzy bo tak to by był marazm. Rozwój nauki wpływa na poziom naszego życia i związany jest z cywilizacją.Gdyby tego nie było to miły seniorze AP musiał bym używać tam-tamu i bawić się w głuchy telefon a tak mamy internet i XXI wiek.Nie wracam już do historii o roli opóźniającej rozwój nauki przez tu maństwo i nieuctwo Papieży Rabinów Imamów przez niektórych uważanych za świętych.Przez rozwój nauki mamy mniej cudów za to rozwiniętą medycynę , bo poziom wiedzy uniemożliwia produkcję cudów i mamienie ludzi .Genetyka to nowa dziedzina wiedzy i najpierw musimy poznać genom ludzki i co na co wpływa.Natomiast jesteśmy w stanie stworzyć bakterię a inżynieria genetyczna jest faktem i się rozwija najbardziej w rolnictwie.


Moj BOG Panie Waclawie NIGDY MNIE NIE ZAWIODL aby to ocenić obiektywnie to musiał byś podać co rozumiesz przez pojęcie Bóg i przykłady jego ingerencji w twoje życie.To co piszesz to tylko słowa i nie wszyscy muszą ci wierzyć.Natomiast słowa "Jezu mój Jezu czemus mnie opuscil" świadczą że Jezus nie był synem Boga bo jako część Boga mogła opuścić Boga w trzech postaciach.Mam do ciebie pytanie ponieważ wierzysz to na pewno wiesz.Czy twój Bóg ma organy rozrodcze wagina,falsus bo przecież ludzie są na podobieństwo Boga?

ostatek
24-06-2012, 12:20
"Jezu mój Jezu czemuś mnie opuścił"
Nie wiem skąd bierzecie ten cytat... poproszę o źródło. Kilka razy się z tym spotkałam i ciągle pozostaję ciemna jak przysłowiowa tabaka. :confused:

Znam nieco inną wersję:
Eli, Eli, lema sabachthani? ("Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?")
Mt 27,46 oraz Mk 15,34
Są to słowa wypowiedziane przez Jezusa na krzyżu. Wiadomo, że nie odwoływał się do siebie, nie może być mowy o błędzie w tłumaczeniu.

Bardzo proszę o wyjaśnienie. :)

wankabor
24-06-2012, 14:32
"Jezu mój, Jezu mój, czemuś mnie opuścił" to chyba taka parafraza w wersji polskiej.

poduszyciel
25-06-2012, 13:09
hm... hm...hm... tak sobie czytam i tak sobie myślę...Pomiędzy czysta wiarą, a czystą nauką jest cała gama rzeczy o których nie śniło się filozofom...

senior A.P.
26-06-2012, 10:21
"Jezu moj Jezu czemus mnie opuscil ?".

Wielu o to zapytalo/wypowiedzialo w przyplywie SZCZEROSCI nie tylko naszego STWORCE podczas calego swego dlugiego czy krotkiego zycia w roznych sytuacjach zyciowych,czesto w momentach zagrozenia zycia swego lub innych.

Czesto ludzie naduzywaja slowa JEZUS w roznych sytuacjach, nawet przy wzajemnych spotkaniach ,takze w internetwoych dyskusjach.

To slynne zawolanie (czesto) bezmyslne : " O Jezuuuuuu !" wymknelo sie i ateistom lub innym niedowiarkom w jezyku naszym, polskim.

Jezus , SYN Boga za swego zycia ziemskiego tez zwrocil sie do Boga Ojca jak (oznajmia pismo) ale w innej formie i tresci niz czesto robil i robi bezmyslny czlowiek - czy uslyszal odpowiedz ???

Moze wiec bez filozoficznych dociekan odpowiemy sobie sami kiedy nam BOG pomaga a kiedy nie,KIEDY NAS OPUSZCZA,kiedy dopadaja nas rozne problemy zyciowe ,w tym choroby i kleski,bywa SMIERC ?

Ja osobiscie zwracalem sie do NIEZNANEGO MI BOGA kilka razy w zyciu i mozecie mi wierzyc lub nie, zawsze otrzymalem pomoc nawet w przypadku zagrozenia zycia najblizszych mi osob jakimi sa we wlasne dzieci.

Uwierzcie,ze BOG WYSLUCHUJE PROSB LUDZKICH.

Warunek ,ze TY CZLOWIEKU PROWADZISZ UCZCIWE SPRAWIEDLIWE ZYCIE.
NIE CZYNISZ NIKOMU KRZYWD !
A jezeli juz je uczyniles (krzywdy) naprawisz swe bledy i uczynisz ZADOSCUCZYNIENIE !!!

Zapamietajcie to sobie wszyscy ,tak starzy jak i mlodzi.
To moja Serdeczna rada.

waclaw46
26-06-2012, 12:25
senior AP napisał-
Ja osobiscie zwracalem sie do NIEZNANEGO MI BOGA kilka razy w zyciu i mozecie mi wierzyc lub nie, zawsze otrzymalem pomoc nawet w przypadku zagrozenia zycia najblizszych mi osob jakimi sa we wlasne dzieci. Seniorze AP mam takie pytanie do ciebie jak wszyscy katolicy się modlili o zdrowie dla naszego rodaka JPII / Kar.Wojtyła/ tyś się jak modliłeś? Przecież piszesz że wszystkie twoje prośby spełnia Bóg .
Uwierzcie,ze BOG WYSLUCHUJE PROSB LUDZKICH.
chcę w to uwierzyć

senior A.P.
26-06-2012, 12:46
Modlitwa a bezposredni zwrot do Boga w innej formie niz "oklepana" modlitwa roznia sie !

Ja mam swoje modlitwy i swoje "zwroty" do Boga .
Z ksiazeczek do nabozenstwa korzystalem tylko w laatch dzieciecych i we wczesnej mlodosci ,pozniej moje uczestnictwo w religii i wierze bylo inne niz tych we wiekszosci chrzescijan polskich.
Dzisiaj tez jest inne przy koncowce mego zycia i wyznam szczerze, droga moja do Boga jest inna ,tak samo jak modlitwy i prosby,w dodatku bez posrednikow.

Ktos to moze uznac za odstepstwa,inny/inna za novum,jeszcze iny za herezje lub nawet bluznierstwo !

Za Karola Wojtyle nigdy sie nie modlilem ani tez nie bylem nim "zauroczony" tak samo jak i za innym ksiedzem ,w tym wlasnym rodzonym bratem duchownym zakonnym,ktory zdjal habit po 9 latach kaplanskiego zycia zakonnego.

Uwazam,ze Bog wsluchuje sie w modlitwy kazdego czlowieka ale spelnia tylko prosby do Niego osobiscie "zanoszone",szczere i wylewne ,bez "oklepanych paciorkow" .

Byc moze powyzszymi stwierdzeniami kogos zaskakuje lub...... ale pisze o tym szczerze i bez zadnej obludy czy faryzejstwa.

Jeszcze raz podkresle :

BOG NIE POTRZEBUJE POSREDNIKOW DO SIEBIE !
Wiem to z wlasnego zycia.

waclaw46
26-06-2012, 15:24
Woda gasi płonący ogień, a jałmużna gładzi grzechy”. To cytat z biblijnej księgi Syracha. Zgadzasz się z tym? Wesprzyj dzieło: pogotowieduchowe.pl i tych wszystkich, którzy zwracają się do nas o pomoc. Niech nie zabraknie tych, którzy podzielą się z tymi, którzy potrzebują.
o. Benedykt Pączka OFM Cap
Ul. Loretańska 11
31-114 Kraków
Inteligo: 50 1020 5558 1111 18710850 0036
http://www.pogotowieduchowe.pl/jalmuzna Pomoc kapłanów bez względu na dzień i godzinę

Masz dużo grzechów ? możesz skorzystać z okazji Seniorze z klubu senior Cafe podano konto , jutro możesz nie mieć szansy.Jednak internet zbliża i nie potrzeba się ruszać z domu....."Modlitwa to nasza nadzieja – to lekarstwo na nasze życie i dusze. Nasz pomysł objeli swoim patronatem modlitwy zakony klauzurowe – które dniem i nocą modla się za dzieło Kościoła, za nas i za tych którzy trafią do naszej izby przyjęć...."

Każdy z nas wybiera, wybory są zawsze indywidualne jeden modli się sam inny w większym gronie.Seniorzy zawsze macie wybór czy większe grono modlące się czy indywidualna modlitwa pomoże że Bóg tą prośbę wysłucha .
Senior AP preferuje modlitwy indywidualne ja uważam że większą wagę mają modlitwy grupowe . Wybór należy do was ? Tak sam jak wybór Boga do którego się modlicie.

senior A.P.
27-06-2012, 02:27
Ja nie neguje modlitw grupowych,
"w grupie zawsze wieksza sila" ale czy u Boga ,ktory zna,ma inne sily - JEST WSZECHMOCNY i ludzka zbiorowa sila jest mu konieczna,a moze zbedna ?
Byc moze zbiorowa sila ludzka i modlitwa inaczej odzialywuje na Boga a inaczej napewno na czlowieka/ludzi/narody.
Mowi sie nawet o potedze zbiorowej modlitwy,o strachu niedowiarkow w obliczu smierci.
Inne tez jest dzialnie czlowieka w Imie Boga,w tym ogniem i mieczem !

Piszac czy mowiac o tym wchodzimy na pogranicze roznych cudow historycznych dziejacyh sie na polach bitew i wojen.
Bywalo,ze mniej liczniejsi i slabsi odnosili zwyciestwa nad poteznymi wrogami.
Byc moze stanie sie to i we wspolczesnych czasach,kiedy ludzkosc z piesnia na ustach stanie w obronie prawdy,sprawiedliwosci i suwerennosci.

Jak narazie zwycieza zlo a nie dobro panoszy sie KLAMSTWO zamiast PRAWDY, mimo tylu modlitw indywidualnych i zbiorowych w katolickiej Polsce.

Co na to cudowna Czestochowa i jej zacni i godni oo. Paulini wraz z Czarna Madonna - Matka Boza Opiekunka ludzi ???

"Sluchaj o Jezu jak Cie chwali lud,sluchaj ach sluchaj uczyn z nami cud ...." - tyle wspanialych polskich koscielnych piesni,tyle zanoszonych modlitw i co sie z Polska stalo ???

Nie jeden pyta gdzie jest Bog ,GDZIE JEST CHRYSTUS KROL ?
GDZIE JEST KROLOWA POLSKI MATKA BOZA ???

Czy znamy zdanie Boga na NASZ POLSKI TEMAT,znamy Jego PLANY co z Polska i narodem POLSKIM zamierza ,co stanie sie ???
Nie jeden juz Polak stracil nadzieje i wiare,inni zwatpili a jeszcze inni mysla ze tak byc powinno,ze tak chce Bog.
Gdy do tego jeszcze dodamy " w krzyzu cierpienie, w krzyzu zbawienie dopelnia sie "kielich goryczy" !

Takiego wybralismy sobie Boga ?
A moze takiego Boga i swietych nam narzucono w okreslonych celach ???
Podyskutujmy szczerze bez fanatyzmu religijnego i odsylania do pism swietych czy zakonow opiekunczych.

wankabor
27-06-2012, 09:47
Senior A.P. czy jesteś szamanem?

senior A.P.
27-06-2012, 11:29
Nie jestem KLAMCA a tym bardziej FARYZEUSZEM.

IDE ZA PRAWDA i ZYJE W PRAWDZIE !

Czyncie tak wszyscy a wlos Wam z glowy nie spadnie .

ZLODZIEJ i KLAMCA a tym bardziej BANDYTA ZGINIE !!!

ostatek
27-06-2012, 12:36
Jeśli chodzi o forum KSC, większość moich postanowień dot. ograniczeń postowych diabli ogoniaści biorą... przywołując diabły, nie uchybiam katolikom, bo nie chrześcijaństwo (judaizm też nie!) diabła wymyśliło. Mogę więc spokojnie go wykorzystywać, bez obrazy. ;)
Przypominam, także w tym wątku, orzeczenie Europejskiej Komisji Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Matki Boskiej w masce gazowej na okładce tygodnika Wprost:
"...członkowie wspólnoty religijnej muszą tolerować i akceptować negowanie ich przekonań religijnych, a nawet propagowanie zasad wrogich ich wierze..."
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,345
proponując wiele tolerancji obydwu stronom. Polska nie jest krajem wyznaniowym i dlatego wolno jest mieć różne opinie.

Nieustająco zadziwia mnie wiedza n/t boskich upodobań. Osobiście nie wiem, czy ważniejsze dla Boga (nie tylko chrześcijańskiego) są modlitwy grupowe czy indywidualne a może medytacje lub dobre życie... myślę natomiast, że nie wszystkie prośby są spełniane, choć zakładam, że są wysłuchane... dlatego Wacławie, nie dziw się, że modlitwa o życie wieczne na Ziemi nie została spełniona. Byłoby to naruszeniem kosmicznego porządku.
Myślę także (jak już zaczęłam myśleć – trudno skończyć), że konieczne jest powoływanie się na pisma i święte księgi. Intuicja jest ważna, ale nie jest argumentem i nie przekona dyskutanta. Dlatego Seniorze AP nie przekonałeś mnie w żadnej kwestii, nawet w tej, że Bóg opuszcza człowieka. Myślę, że nie opuszcza, że jest wręcz odwrotnie – człowiek odchodzi od Boga.

Jezus Chrystus jest Królem Wszechświata (święto - 22 listopada), pytanie gdzie jest Chrystus Król... brzmi... hm, tak jak brzmi. :confused:

Jeśli zaś chodzi o cuda... jest ich znacznie mniej... bo nauka potrafi wiele z nich wyjaśnić. Także tych historycznych, o których piszesz bardzo enigmatycznie – żadnym się nie podparłeś, a szkoda!

Jeszcze jedno... spotykam się z zarzutami, że w wątku wypowiadają się ateiści (od siebie dołożę agnostyków i innowierców, bo pewnie też nie powinni – uczuć nie mają i nie myślą)... przypominam, forum jest świeckie, wszyscy mamy prawo głosu. Nie może być tak, że na temat religii wypowiada się tylko wierny. Poprzez przeznaczanie części naszych podatków na kościoły i związki religijne, mamy także prawo rozmawiać o ich finansowaniu.

Większość z nas – forowiczów jest bardzo dorosła. Nie jest łatwo zmienić przekonania czy wyznanie... sądzę, że oprócz ugruntowanych, wręcz betonowych, poglądów istnieje grupa poszukująca. I tej nie przekreślałabym zbyt łatwo. Poszukiwanie, droga, są równie cenne co bezgraniczna wiara. Jedno i drugie powinniśmy szanować, nie zapominając o tym, że zdeklarowany ateista także jest Człowiekiem. :)

wankabor
27-06-2012, 13:23
Nie jestem KLAMCA a tym bardziej FARYZEUSZEM.

IDE ZA PRAWDA i ZYJE W PRAWDZIE !

Czyncie tak wszyscy a wlos Wam z glowy nie spadnie .

ZLODZIEJ i KLAMCA a tym bardziej BANDYTA ZGINIE !!!

Ja tylko pytałam czy jesteś szamanem.W Twoich postach wszystko jakoś tak bul, bul, bul, bulgocze.:)

senior A.P.
27-06-2012, 13:54
Faktycznie bedac w kuchni ,widzac i slyszac gotowanie w garnku - jest "bulgotanie" ale wystarczy wyjsc z kuchni i juz nie ma bul,bul,bul.

Mila "ostatku" !
Cenne uwagi,mnie trafiaja do przekonania i biore je sobie do serca a trawie rozumem ale wyznam CI SZCZERZE :

W BOGA TO JA NA SWOJ SPOSOB WIERZE !

Wierza w Boga (tego lub innego) lub nie wierza tez inni ,to ich wybor .
Narzucanie zas wszelkich wierzen i przekonan innym, jest dla mnie tym czym wchodzenie do domu nieznanych mi ludzi bez zaproszenia ,bez zapowiedzi,bez pukania.

To jest portal (takie mam przekonanie ) seniorow ,wiec napewno wszyscy jestesmy nie tylko dorosli ale z ogromnym bagazem doswiadczen zyciowych przydatnych nie tylko do dzielenia sie nimi miedzy nami ale i dla mlodszych pokolen,ktore bladza.
Wiem,ze tu zagladaja,chocby i nasze wnuki czy dzieci,co napewno im sluzy w poszerzaniu swej wiedzy na swiat i zycie.

Co do "podatkow na Kosciol" to wiele nalezy zmienic ale to nadaje sie na oddzielny temat,tym bardziej,ze na Kosciol Romano-Catolic obecnie jest nagonka .

Fajnie,ze "ostatek" nam duzo wyjasnia - Dzieki !

ostatek
27-06-2012, 15:29
wiara jest zawsze osobistą sprawą Człowieka. Staram się o niej nie mówić, a już na pewno nie oceniać. Rozmawiam o religiach; o ich założeniach, rozwoju i dogmatach. Nie można także mówić o narzucaniu wiary... można narzucić religię, choć - mam nadzieję - w epoce 'globalnej wioski' będzie to coraz trudniejsze - cjdu.

Wiedza czerpana z for rozmaitych może nie mieć żadnej wartości, a co gorsze – ona, ta wartość niby, może być kiepskiej jakości. W sporach rzadko wygrywa argumentacja, częściej maczuga. Co prawda, istnieją fora, na których przeważa siła faktu, nie głosu a posty nic nie wnoszące do dyskusji mają krótki żywot... ale takich jest mało i najczęściej są zamknięte przed postronnymi.
Internet jest wielkim śmietnikiem, przeważa chłam i bełkot. Trudno jest znaleźć perłę, aczkolwiek i to się zdarza. Wiem, że młodzież lubi dr Google... najprostsza i bezproblemowa droga do wiedzy... pretensji nie mam, bo źródła pisane też bywają różne, bardziej i mniej rzetelne. Mam za to nadzieję, że lepiej sobie radzą z wybieraniem niż starszaki, bo nam jakoś ten szacunek do słowa pisanego w główkach się zakodował. :icon_eek:

/.../ na Kosciol Romano-Catolic obecnie jest nagonka /.../
Dowody poproszę. Bez nich nie ma dalszej rozmowy nt. Ze swojej strony pytam, czy poniższa lista jest dowodem na nogonkę i prześladowanie KK:

wszystkie uroczystości państwowe zaczynają się nabożeństwem;
tak samo zaczyna się rok szkolny;
w szkołach i przedszkolach nauczana jest religia zamiast/lub etyki ew. wiedzy o religiach, uczeń jest pozbawiony wyboru. Etyka jest nauczana w 2,4% polskich szkół;
stopień z religii, wliczany do średniej ocen, na świadectwie szkolnym. Nie muszę dodawać, że ocena w pewien sposób stygmatyzuje niewierzących;
wszechobecność symboli religijnych także w urzędach, szpitalach, więzieniach a nawet sklepach monopolowych;
poświęcanie wszystkiego: poczynając od kredek i tornistrów na drogach, mostach i lokomotywach kończąc;
KK wpływa na prawodawstwo państwowe (in vitro, eutanazja, aborcja, stosunek do homoseksualistów, etc);
duchowieństwo (wszystkich wyznań) jest uprzywilejowane w sprawach podatków, składek emerytalnych, etc. KK w tym przoduje ze względu na liczebność i siłę przebicia – np. Fundusz Kościelny;
kościelne majątki są własnością Watykanu, praktycznie pozostają poza kontrolą;
Konkordat, do którego dopasowano polskie prawo...

Nie chcę wyliczać za długo, choć to i owo w zanadrzu trzymam. Podam jeszcze przykład z naszego kaesowego podwórka: katolik ma bardzo wrażliwe uczucia, których obrazić nie wolno nawet cieniem krytyki; ateistę można obrażać do woli. Piszę nie dlatego, że mam nieodpartą ochotę przykładania wierzącym... szanuję wszystkie religie... ale nie mogę pogodzić się z brakiem szacunku do Człowieka. Każdego Człowieka, wierzącego, agnostyka, ateisty...

Od dłuższego czasu zadaję pytanie: jak to się dzieje, że katolicką większość - 95% (wg szacunków KK) społeczeństwa , prześladuje garstka innowierców i ateistów? I w jaki sposób owo prześladowanie się objawia??
Nie uzyskałam odpowiedzi. Pytanie wisi w kilku wątkach... może Ty mi odpowiesz, może z daleka lepiej widać? Bo mnie się wydaje, że prostą drogą zmierzamy do formuły państwa wyznaniowego. :confused:

amber
27-06-2012, 17:49
poświęcanie wszystkiego: poczynając od kredek i tornistrów na drogach, mostach i lokomotywach kończąc;

Widziałam uroczyste poświecenie plaży w jakiejś nadmorskiej miejscowości. Oficjele i X biskup chodzili po piaseczku i wdzięcznie się żegnali, a następnego dnia na plaży leżały rozebrane do rosołu dziewczyny...Jak do tej pory nie widziałam większej parodii religijnej.

waclaw46
27-06-2012, 23:03
http://natemat.pl/20867,wiezienie-za-in-vitro-sprawdzilismy-tego-co-proponuje-jaroslaw-kaczynski-i-pis-nie-ma-nawet-w-iranie Ostatku piszesz o dialogu ale z kim ? rozhisteryzowaną grupą ludzi z czarnymi na czele?

waclaw46
28-06-2012, 12:42
Dowody poproszę. Bez nich nie ma dalszej rozmowy nt. Ze swojej strony pytam, czy poniższa lista jest dowodem na nogonkę i prześladowanie KK: Może do listy tych 10 /obrażonych skojarzeniem się cyfry 10 z cyfrą inną z Bibli przepraszam :D
/ dołożę kwiatek z naszego Sejmu http://www.youtube.com/watch?v=0iM7zhr_dDs .Posłuchajcie tej wypowiedzi ,też ciekawe jest że dane osobowe zbierane przez instytucje jak KK w Polsce są wyłączone z pod kontroli Inspektora Danych Osobowych jak Polski wywiad.

Co wyznawcy Jehowa mogą powiedzieć na temat pedofilii czy takie przypadki są u nich zdarzają i czy mają ustalone reguły postępowania? http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,12015499,Sad_zlagodzil_wyrok_dla_ksiedza_ za_molestowanie_seksualne.html Czy nie uważacie że przyznanie przez Sąd 600 zł odszkodowania dla poszkodowanych to nie za dużo ?
Przecież to ksiądz katolicki ,nasz duchowy przywódca ?

Po wyborze Boga przed wyborem kościoła trzeba się głęboko zastanawiać ale wybór należy do ciebie..

bhu
29-06-2012, 13:19
"Bo mnie się wydaje, że prostą drogą zmierzamy do formuły państwa wyznaniowego."
A mnie się wydaje, ze od wieków mieszkamy w państwie wyznaniowym...
__________________

poduszyciel
29-06-2012, 14:10
"Bo mnie się wydaje, że prostą drogą zmierzamy do formuły państwa wyznaniowego."
A mnie się wydaje, ze od wieków mieszkamy w państwie wyznaniowym...
__________________
Bez przesady, był krótki moment, kiedy KK spełniał najpiękniejszą ze swoich funkcji, czyli podtrzymywanie ducha patriotyzmu. Ale drogo kazał sobie za to zapłacić. Ja wybieram Boginię.

bhu
29-06-2012, 14:36
Ja pamiętam czasy swojej szkoły podstawowej, gdzie najwazniejsza funkcję pełnił ksiądz- nie żaden dyrektor. Z tego co wiem, w niektórych szkołach na wsiach nadal tak jest.

senior A.P.
01-07-2012, 11:02
"Rozprawa miedzy Panem,Wojtem i Plebanem" trwala i trwa !
To samo z "danina dla cesarza i dla Boga".

Zapytam wiec przy tym wszelkich znawcow :

Czy Bog potrzebuje ofiar,jezeli tak, to jakich ?
"Cysorze" zawsze potrzebowali ofiar/danin i potrzebuja po dzis dzien (wcale nie male).

Barany i owce zawsze przeganiano z z roznych pastwisk (wyzartych i wyslych) na nowe i "pasiono" je,przy tym pasli sie i pasterze.

Dzisiaj przy obecnej swiadomsoci globalnej z "baranami i owcami" jest i moze byc roznie,bo przeciez wiadomo ,ze ich droga konczy sie "na uboju",ofiary calopalne minely.

ostatek
01-07-2012, 11:59
A mnie się wydaje, ze od wieków mieszkamy w państwie wyznaniowym...
Od wielu wieków może nie... władcy z dynastii Jagiellonów byli jeszcze tolerancyjni. Pierwsza kara śmierci, wyrok na ateistę - K. Łyszczyńskiego został wykonany za panowania J. Sobieskiego. O współczesnej sytuacji i powolnym przekształcaniu się w państwo wyznaniowe pisaliśmy w wątku: "Granice tolerancji".
Zapytam wiec przy tym wszelkich znawcow :
Czy Bog potrzebuje ofiar,jezeli tak, to jakich ?
A ja myślałam, że Ty nam o tym powiesz... wszak chwalisz się bliską i dobrą relacją z Najwyższym. :D

PS - sorry, dziesiątka w wyliczance tak jakoś sama wyszła... bez żadnych skojarzeń. :)

poduszyciel
02-07-2012, 20:03
Naprawdę jak czytam te mądre, choć czasem gniewne wypowiedzi, to cieszę się, że sama wpadłam na to, by się od KK odciąć

waclaw46
03-07-2012, 14:59
Naprawdę jak czytam te mądre, choć czasem gniewne wypowiedzi, to cieszę się, że sama wpadłam na to, by się od KK odciąć
Odpowiedź z Cytowaniem To kawał z ateizmem:D
Idzie ksiądz ulicą i widzi małego brzdąca z kartonem.
- Co masz w tym kartonie chłopczyku? - pyta ksiądz.
- Katolickie kotki sprzedaję - odpowiada malec.
Ksiądz się uśmiał i poszedł dalej. Po kilku dniach widzi tego samego dzieciaka z tym samym kartonem, podchodzi i mówi:
- Widzę, że wciąż sprzedajesz katolickie kotki?
- Nie, teraz sprzedaję kotki ateistyczne.
- Ateistyczne? Dlaczego? - zdziwił się ksiądz.
- Bo już im się oczy otworzyły - odpowiada mały.

poduszyciel
03-07-2012, 15:47
Wacławie :D dobre, dobre... :D

wankabor
03-07-2012, 17:23
Wacławie często podajesz linki do źródeł o różnorodnej tematyce. Czasami zaglądam do nich i czytam. Ale dziś znalazłam wywiad red.W. Dębskkie http://wiadomosci.wp.pl/kat,120364,title,Wieslaw-Debski-kosciol-katolicki-Spolka-Zoo,wid,14727306,wiadomosc.html?ticaid=1ebd7 Wywiad ten jest szokujący ale nie dla mnie. Ja od dawna poznałam reżim klerykalno-watykański i w stosunku do niego jestem zaciekłym wrogie.Żadna wiara, żaden Bóg mi nie przeszkadza. Każdy ma wolna wolę i wolność wyboru. Bóg jest władcą wszechświata i nic materialnego nie potrzebuje od swoich wiernych.
Nie można jednak dopuścić aby istniało państwo w państwie i panoszyło się krzywdą narodu. Nie może okupant jakim jest KK w Polsce okradać nas bez względu na przynależność do tej złodziejskiej sekty, ani nigdy okupant nie może decydować o prawie świeckim ustanawianym przez zdrajców narodu i sługusów KK. Dlatego tak bardzo zabiega o wpływy, dobra materialne, media czy budowę niepotrzebnych kościołów Oskarżam każdego, kto w jakikolwiek sposób służy tej mafii począwszy od prostej babuni po pałacowego dygnitarza. Powtórzę za Janem Husem " O! święta naiwności" Jak długo pozwolimy na ten proceder.

senior A.P.
04-07-2012, 09:31
"Jak dlugo pozwolimy na ten proceder" (pyta ktos wyzej) - ja dodam : nie tylko na proceder wyznaniowo-religijny ale rozszerze go na spoleczny - NARODOWY .

Bo, dla przykladu swietnie poczynaja sobie od bardzo dawna PARTIE POLITYCZNE i wszelcy PARTYJNIACY na calym swiecie, a w Polsce szczegolnie ,nie tylko Kosciol !

Przeciez kto w zyciu trzymal w rece grabie ,to wie,ze one grabia ciagnac je do siebie a nie odwrotnie ,NO I GRABI SIE to co pod nich podejdzie i czyni to ten co je w rece trzyma !!!

Przy tym proosze spojrzec jaka przez lata wylonila sie RYWALIZACJA,kogo,czego, z kim i z czym.

Utarlo sie powiedzenie: zapisz sie do NAS/przyjdz a i ty sie "nachapiesz", wszelka bida/kryzys nic ci nie zrobi.

Do tego trzeba jeszcze dodac ( tu zastrzegam sobie "prawa autorskie") :

JAKA PARTIA ,taki awans,przebicie i sukcesy do wszelkiej wladzy i murowana EGZYSTENCJA/POWODZENIE/WLADZA/SUKCES !

Jeszcze raz przypomne tym co nieuwaznie mnie czytaja :

BOG nie potrzebuje ofiar ,tylko ZACHLANNY CZLOWIEK tego chce,ktoremu ciagle malo.
W imie Boga ten "nienapasiony" zbiera dla siebie ofiary.

BOG od czlowieka potrzebuje tylko uczciwego ,sprawiedliwego ,prawego zycia w dobroci i w prawdzie !

Szkoda ,ze niektorzy nie moga tego zrozumiec.

wankabor
04-07-2012, 10:39
W imie Boga ten "nienapasiony" zbiera dla siebie ofiary.
BOG od czlowieka potrzebuje tylko uczciwego ,sprawiedliwego ,prawego zycia w dobroci i w prawdzie !
Szkoda ,ze niektorzy nie moga tego zrozumiec.

Wielka szkoda ,że nie rozumie tego ogromna rzesza zastraszonych i niesamowicie tchórzliwych Polaków. To tchórzostwo jest przerażające i porażające Ludzie boją się już nawet swojego cienia. Sprytnie wykorzystują cwaniacy tę bojaźliwość narodu, wprowadzając powszechny zamordyzm. Dzięki Wszechmogącemu, objawiają się jednostki zdrowo myślące, oto przykład http://natemat.pl/21733,polacy-sa-heretykami-kult-jana-pawla-ii-to-absurd-a-papiez-sam-jest-temu-winien

senior A.P.
04-07-2012, 11:31
Czy Polacy sa tchorzliwi ?
Jestem przekonany,ze nie .

POLACY SA LATWOWIERNI !

I do tego wierza w to na co patrza i w to co slysza na codzien z lzemediow .
Takze w to co ksiadz na kazaniu powie.

POLAKAMI latwo sie steruje, do tego doszla manipulacja ich mysleniem ksztaltujac odpowiednie osobwoosci.
Gdy do tego dodamy jeszcze PROWOKOWANIE POLAKOW wtedy wrogowie nasi odnosza pewne sukcesy !

bhu
04-07-2012, 20:43
To kawał z ateizmem:D
Idzie ksiądz ulicą i widzi małego brzdąca z kartonem.
- Co masz w tym kartonie chłopczyku? - pyta ksiądz.
- Katolickie kotki sprzedaję - odpowiada malec.
Ksiądz się uśmiał i poszedł dalej. Po kilku dniach widzi tego samego dzieciaka z tym samym kartonem, podchodzi i mówi:
- Widzę, że wciąż sprzedajesz katolickie kotki?
- Nie, teraz sprzedaję kotki ateistyczne.
- Ateistyczne? Dlaczego? - zdziwił się ksiądz.
- Bo już im się oczy otworzyły - odpowiada mały.
Uśmiałam się do łez :).

poduszyciel
04-07-2012, 22:26
Jeszcze raz przypomne tym co nieuwaznie mnie czytaja :

BOG nie potrzebuje ofiar ,tylko ZACHLANNY CZLOWIEK tego chce,ktoremu ciagle malo.

NIe... żaden bóg nie potrzebuje ofiar, ale potrzebuje wyznawców. Bóg bez wiernych umiera...

senior A.P.
05-07-2012, 12:39
Pytanie:
Czy Bog sie narodzil a potem umrze ?
Przy tym pytaniu mozemy dyskutowac do konca swiata ,naszego swiata czyli osobistej smierci.

BOG BYL,JEST i BEDZIE !

Umrze czlowiek,istota marna ,kazda materia,otaczajacy cie swiat zywych ludzi ,zwierzat,roslin.

UMRZE KAZDA LUDZKA IDEA az po cale USTROJE !
Dla nich swiat sie konczy !!!

Nie kto inny ale Bog daje zycie ,moze tez to zycie przerwac w kazdej chwili na rozne sposoby .

Nie pytaj Boga dlaczego to czyni,bo odpowiedzi za zycia swego nie otrzymasz.
Bog pozwala ci dotad zyc dopoki TY to zycie szanujesz i potrafisz z niego korzystac nie czyniac szkod innym .

Gdy naruszysz BOSKIE PRAWA nastepuje nie tylko koniec twego zywota ale SMIERC CALEGO NARODU z jakiego sie wywodzisz !!!

ZYJ i DAJ ZYC INNYM w ZGODZIE Z WSZYSTKIMI,W USTALONYM PORZADKU BOSKIM !!!!!!!!!!!!!!!!!!

CZYN DOBRO ,NISZCZ ZLO ,ZYJ W PRAWDZIE !

Wielka szkoda,ze juz polowa ludzkosci o tym zapomniala i zyje inaczej.
Dla tych nadejdzie RYCHLA SMIERC !

Amen (jak w pacierzu).

wankabor
05-07-2012, 12:52
Seniorze A.P. piszesz takie banialuki, aż człowieka skręca. Rzuć na luz, daj spokój.

poduszyciel
05-07-2012, 14:39
Pytanie:
Czy Bog sie narodzil a potem umrze ?
Przy tym pytaniu mozemy dyskutowac do konca swiata ,naszego swiata czyli osobistej smierci.

BOG BYL,JEST i BEDZIE !

Umrze czlowiek,istota marna ,kazda materia,otaczajacy cie swiat zywych ludzi ,zwierzat,roslin.

UMRZE KAZDA LUDZKA IDEA az po cale USTROJE !
Dla nich swiat sie konczy !!!

Nie kto inny ale Bog daje zycie ,moze tez to zycie przerwac w kazdej chwili na rozne sposoby .

Nie pytaj Boga dlaczego to czyni,bo odpowiedzi za zycia swego nie otrzymasz.
Bog pozwala ci dotad zyc dopoki TY to zycie szanujesz i potrafisz z niego korzystac nie czyniac szkod innym .

Gdy naruszysz BOSKIE PRAWA nastepuje nie tylko koniec twego zywota ale SMIERC CALEGO NARODU z jakiego sie wywodzisz !!!

ZYJ i DAJ ZYC INNYM w ZGODZIE Z WSZYSTKIMI,W USTALONYM PORZADKU BOSKIM !!!!!!!!!!!!!!!!!!

CZYN DOBRO ,NISZCZ ZLO ,ZYJ W PRAWDZIE !

Wielka szkoda,ze juz polowa ludzkosci o tym zapomniala i zyje inaczej.
Dla tych nadejdzie RYCHLA SMIERC !

Amen (jak w pacierzu).
Tak, tak... bedzie sobie siedział na niebieskim tronie i sie wkur... bo już nikt sie nie będzie do niego modlił, o nic prosił, niczego nie będzie ofiarowywał...To właśnie jest zmierzch bogów... Oni żyją o tyle, o ile się o nich pamięta...To trochę tak, jak z policja z dramatu Mrożka: jeśli nie będzie choćby jednego przestępcy to racja bytu policji zniknie... Ale nie denerwuj sie drogi Seniorze... Bozia ma jeszcze wielu wyznawców...

Jarosław II
05-07-2012, 20:02
Że ja wcześniej nie zajarzyłem do czego zmierza ten wątek:D
„Nasza rasa (mówiąc o żydach) jest Rasą Mistrzów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane jako ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie ponad niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy”.
- Menachem Begin. Laureat nagrody Nobla.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/hebrajski-drugim-jezykiem-urzedowym-w-polsce,1,5180864,wiadomosc.html

senior A.P.
06-07-2012, 11:43
"banialuki" , skrecanie czlowieka i to jakiego czlowieka,ktory chce byc na luzie - skad ja to znam ?

A tak ,juz sobie przypominam ,wyznal mi to kiedys w przyplywie szczerosci w niklym przeblysku swiadomosci moj najmlodszy 32 letni syn,dzis prawie juz na dnie, zachwycony "globalem" i wspolczesnym zyciem MLODYCH .

Tego/ta wyzej zapytam :
To kiedy ma nastapic ten kres,ze nikt sie juz nie bedzie modlil,skladal ofiar i nastapi "zmierz bogow" ?

Ja twierdze,ze to nigdy nie nastapi,bo BOG TO NIESKONCZONOSC a ludzkosc PRZEMIJANIE !

Wiem o tym, bo ZYJE i DOSWIADCZAM ZYCIA !

Wsrod nas zyje wiele umarlych i to mlodych istot,
sa "w odlocie" !!!

Szkoda ich bo sa glupi i mlodzi .

poduszyciel
09-07-2012, 20:04
Chyba się zgubiłam... nie pojęłam przesłania Jarosława, ani Seniora... :(

ally
10-07-2012, 02:05
Odpowiadając na tytułowe pytanie "CZY WYPADA BY CZŁOWIEK SAM WYBRAŁ SOBIE BOGA" - uważam, że jak najbardziej wypada, aby człowiek dopasował religię do swoich oczekiwań i wybrał taką, która mu najbardziej odpowiada i spełnia jego wymagania. Miejsce urodzenia nie oznacza przecież, że człowiek jest dożywotnio przypisany do lokalnych religii. Można zawsze przejrzeć całą światową ofertę religijną, składającą się z 10000 religii i 100000 różnorakich bogów i dopiero zdecydować :)

Jarosław II
10-07-2012, 07:49
A gdzie ta książka telefoniczna, bo nie wiadomo czy Bóg się zgodzi?

senior A.P.
10-07-2012, 10:09
Dopasowac sie ?
Aaa taaaak !
Ludzie caly czas sie dopasowywuja i to jak .

Cale szczescie,ze to Bog nie musi sie dopasowywac do ludzi,
bowiem ich stworzyl (na obraz i podbienstwo - no wlasnie kogo ?)i dal im wolna wole w tym wybor wiary w co/w kogo tylko chca .

Jedni wybrali Darwina,inni Lenina,Stalina a jeszcze inni innych "bozkow ziemskich".

Ostatnio daje sie zauwazyc wybor "bozka mamona",zlotego cielca , przepychu i pychy a do tego jeszcze gdy glowy swe na studiach zamula wiedza nabyta , to taki/taka to dopiero ma "bogow" !
Coz wiec czlowiekowi wypada lub nie wypada w dzisiejszych czasach ?
Napewno utrzymac sie na fali zycia ale jeszcze trzeba przy tym pamietac gdzie ta fala go niesie !

senior A.P.
10-07-2012, 10:10
Dopasowac sie ?
Aaa taaaak !
Ludzie caly czas sie dopasowywuja i to jak .

Cale szczescie,ze to Bog nie musi sie dopasowywac do ludzi,
bowiem ich stworzyl (na obraz i podbienstwo - no wlasnie kogo ?)i dal im wolna wole w tym wybor wiary w co/w kogo tylko chca .

Jedni wybrali Darwina,inni Lenina,Stalina a jeszcze inni innych "bozkow ziemskich".

Ostatnio daje sie zauwazyc wybor "bozka mamona",zlotego cielca , przepychu i pychy a do tego jeszcze gdy glowy swe na studiach zamula wiedza nabyta , to taki/taka to dopiero ma "bogow" !
Coz wiec czlowiekowi wypada lub nie wypada w dzisiejszych czasach ?
Napewno utrzymac sie na fali zycia ale jeszcze trzeba przy tym pamietac gdzie ta fala go niesie !

senior A.P.
10-07-2012, 10:12
PRZEPRASZAM !
Przy wysylce server sie zakrztusil a potem podwojnie umiescil moj powyzszy post.
Diabel tez nie spi.

olena
10-07-2012, 10:25
Bog pozwala ci dotad zyc dopoki TY to zycie szanujesz i potrafisz z niego korzystac nie czyniac szkod innym .
A co z długowiecznymi terrorystami, władcami słynącymi z okrucieństwa?
W myśl tego, co piszesz każdy zły człowiek powinien być eliminowany pstryknięciem boskiego palca.
Nic nie wiemy o Bogu tak naprawdę i jego zamierzeniach.
Może każdy ma do przerobienia swoje lekcje, do nauczenia się czegoś. Ja tego nie wiem, a gdybać każdy może.

Gdy naruszysz BOSKIE PRAWA nastepuje nie tylko koniec twego zywota ale SMIERC CALEGO NARODU z jakiego sie wywodzisz !!!
Które prawa boskie??? Co o nich tak naprawdę wiesz, Seniorze? Czy to dekalog?
Bo jak dotąd dekalog jest przekraczany przez narody jak leci i wszyscy mają się jako tako.

W sprawach religii i boga człowiek może tylko gdybać i wierzyć, że wymyśla sobie, czy wręcz odczuwa istnienie Boga dobrze.
To wszystko, co może człowiek.

Ups....może także narzucać swoją wersję wiary innym i wprowadzać restrykcje wobec jej nieprzestrzegania.

wankabor
10-07-2012, 10:31
[QUOTE=senior A.P.] .

Cale szczescie,ze to Bog nie musi sie dopasowywac do ludzi,
bowiem ich stworzyl (na obraz i podbienstwo - no wlasnie kogo ?)[/QUOTE

Oto dylemat, jedni mówią, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo. Inni mówią. że to człowiek stworzył Boga na swoje podobieństwo. Przychylam się raczej do drugiej wersji.

Zasłyszany "dowcip" - gdyby trójkąty miały boga, to ten bóg miałby trzy boki.:)

olena
10-07-2012, 10:44
Że ja wcześniej nie zajarzyłem do czego zmierza ten wątek:D


Ty zajarzyłeś, a ja nadal nie, możesz mnie oświecić, co masz na myśli? :D Bo i ten cytat jakiś taki dziwny...

senior A.P.
10-07-2012, 11:21
A co to/kto to/ktorzy sa dlugowieczni terrorysci,kogo masz na mysli ?
Moze tym dlugowiecznym Bog daje jakas szanse powrotu na dobra droge zycia ?

Czy czlowiek,ktory sie broni przed zniewoleniem to terrorysta ???

A wladcy - ktorzy/jacy ?
Aby nie siegac daleko podaj obecnych przy wladzy.
Podyskutujemy na ich temat ,no i zobaczymy "kogo maja w sercu,Boga czy szatana" ?

Czlowiek moze wiele ale nie kazdy moze pojac istnienie Boga i jego znaczenie w zyciu czlowieka.

Pytasz co wiem o PRAWACH BOSKICH z podpytaniem o Dekalog.
Wiem na tyle ,ze warto je przestrzegac i zyc z nimi w zgodzie.
Jednym z nich jest UCZCIWE ZYCIE,czynienie dobra ,prawdomownosc,sprawiedliwosc ,milosc .

Przestrzegajac PRAWA BOSKIE stajesz sie dobrym czlowiekiem,Bog ma cie wtedy w opiece i wynagradza cie !

Uwierz w to i czyn dobro !!!

olena
10-07-2012, 12:38
A co to/kto to/ktorzy sa dlugowieczni terrorysci,kogo masz na mysli ?
Moze tym dlugowiecznym Bog daje jakas szanse powrotu na dobra droge zycia ?
Do terrorystów, powinnam dopisać dyktatorów i innych, którzy żyli dłużej niż ci powszechnie uznawani za dobrych.
Nie o nazwiska teraz idzie, a o to, ze Twoje widzenie długiego zycia za dobro nie zawsze się sprawdzają, u Boga również.

Czy czlowiek,ktory sie broni przed zniewoleniem to terrorysta ???
To zależy od form walki.

A wladcy - ktorzy/jacy ?
Aby nie siegac daleko podaj obecnych przy wladzy.
Podyskutujemy na ich temat ,no i zobaczymy "kogo maja w sercu,Boga czy szatana" ?

Ty to wiesz? Bo ja nie wiem, nie oceniam postępowania władz wg tego 'stanu posiadania'. Wg mnie mogą mieć kwalifikacje do rządzenia, albo być nieudacznikami, albo mieć na uwadze prywatę i inne korzyści, albo i nie.
A co ma sercu wg Ciebie ateista, który nie wierzy w ogóle, a może czynić i dobro i zło przecież.

Czlowiek moze wiele ale nie kazdy moze pojac istnienie Boga i jego znaczenie w zyciu czlowieka.

Nie każdy?
A znasz człowieka, który pojął??? Jedni wierzą inni nie i tylko tyle jest nam dane. Jednym jest dana wiara, innym dana niewiara.
Jedni i drudzy mają zakusy do monopolu na swoją prawdę.
Po co?

Pytasz co wiem o PRAWACH BOSKICH z podpytaniem o Dekalog.
Wiem na tyle ,ze warto je przestrzegac i zyc z nimi w zgodzie.
Jednym z nich jest UCZCIWE ZYCIE,czynienie dobra ,prawdomownosc,sprawiedliwosc ,milosc .
"A z nich najważniejsza jest Miłość. Tylko...jeden powie, że to prawa boskie, a drugi, że czysto ludzkie. :)
Gdyby wszyscy je przestrzegali, mielibyśmy raj na Ziemi.

Jarosław II
10-07-2012, 13:25
Jedni wierzą inni nie i tylko tyle jest nam dane. Jednym jest dana wiara, innym dana niewiara.
Jedni i drudzy mają zakusy do monopolu na swoją prawdę.
Po co?
Tyle jest nam dane i aż tyle. Robak tyle nie ma. I jedni i drudzy mogą żyć koło siebie bezkonfliktowo, ale czy mogą, jak pokazuje życie, nie. Pytanie po co monopol zostaje otwarte i zawsze będzie. Ja sobie tłumaczę, że władza i pieniądze, władza nad resztą a pieniądze dla siebie.
Ty zajarzyłeś, a ja nadal nie, możesz mnie oświecić, co masz na myśli?
Czyżby?:D

waclaw46
10-07-2012, 13:39
ally napisała-Odpowiadając na tytułowe pytanie "CZY WYPADA BY CZŁOWIEK SAM WYBRAŁ SOBIE BOGA" - uważam, że jak najbardziej wypada, aby człowiek dopasował religię do swoich oczekiwań i wybrał taką, która mu najbardziej odpowiada i spełnia jego wymagania. Miejsce urodzenia nie oznacza przecież, że człowiek jest dożywotnio przypisany do lokalnych religii. Można zawsze przejrzeć całą światową ofertę religijną, składającą się z 10000 religii i 100000 różnorakich bogów i dopiero zdecydować Nic dodać nic ująć. Tym co chcą mieć telefon do Boga proponuję spytać go osobiście na tamtym świecie w który wierzą.:) Wiara czyni cuda jak mawiali starożytni Rzymianie:) cóż prostszego dla Boga jak takiego odważnego mieszkańca ziemi nie wskrzesić.Senior AP napisał-Przestrzegajac PRAWA BOSKIE stajesz sie dobrym czlowiekiem,Bog ma cie wtedy w opiece i wynagradza cie ! Tu musisz się zdecydować która wielka księga to mówi i opisuje .Co do wynagradzania wyznawcy przez Boga za klepanie literatury i to niskiego lotu to sobie daruj.:) , kto to wymyślił. Kultura Chińska jest starsza od europejskiej i porównaj ich etykę z okresu I wieku Chiny Indie w czym się się różniły i kto od kogo ściągał.Jeżeli pracujesz i wykonujesz ciekawą pracę to poza zadowoleniem jest też czynnik materialny w postaci wynagrodzenia .Sam się wynagradzasz a na to nie ma wpływu byt nadprzyrodzony. Albo całe życie przestało się umownie pod budką z piwem to na pewno trzeba wierzyć w rzeczy nadprzyrodzone bo czeka się na datek od przechodnia z ulicy.

senior A.P.
11-07-2012, 11:48
Ale po co siegac do wszelkich ksiag , kiedy zycie daje ci kazdego dnia doswiadczenia ,ktore udawdniaja istnienie dobra i zla ,prawdy i klamstwa.

Pytanie tylko, czy potrafisz to/je zauwazac i odrozniac ?

Bog obdarzyl cie zmyslami - korzystasz z nich ,czy slepo wierzysz w ksiegi lub w to co dzisiaj laduja ci do glowy LZEMEDIA ???

"Jedni wierza inni nie....", pisze wyzej seniorka - a tak,tak jest i rozne maja z tego korzysci i zadowolenie ,straty,bol,inni radosc i milosc- TWOJ WYBOR ale wiedz ,ze po skonczeniu zycia trzeba bedzie stanac na Sadzie Ostatecznym ,przed OBLICZEM BOGA i wtedy juz napewno dowiesz sie czy w zyciu postapilas/postapiles slusznie zyjac tak czy inaczej !

W to tez nie musisz wierzyc ani w zycie po zyciu - Twoj wybor.

waclaw46
11-07-2012, 20:10
[QUOTE Seniorze AP czy ty potrafisz to sprecyzować ? Ale po co siegac do wszelkich ksiag , kiedy zycie daje ci kazdego dnia doswiadczenia ,ktore udawdniaja istnienie dobra i zla ,prawdy i klamstwa.Pytanie tylko, czy potrafisz to/je zauwazac i odrozniac ?[/QUOTE] Ble,ble ,ble czy ty seniorze AP możesz udowodnić że w to co wierzysz jest naprawdę prawda , może weżniesz 2 metry sznurka włączysz kamerę i nam udowodnisz amerykańsko -polski bohaterze że zostaniesz wskrzeszony jako dowód istnienia twego boga i nam odpowiesz o spotkaniu z nim.:D :D
To wszystkie twoje opowieści są dobre dla polsko-amerykańskich ma... .Polska 2012 roku to nie to co ty opuszczałeś , taka jest prawda ale możesz sobie wierzyć w swoje mity ale radzę ci byś nie naruszał porządek prawny w twojej nowej ojczyźnie .Wielu z naszych seniorów ma podwójne obywatelstwa i obowiązkiem naszym jest zgłaszanie dewiantów.

Jarosław II
11-07-2012, 21:07
Nareszcie widać szacunek dla drugiego człowieka i tolerancja dla jego przekonań.:D:D