PDA

View Full Version : A może o przyjaźni?


Bianka
26-08-2007, 17:24
Niczym nie ustępuje miłości, jeśli się zastanowić :)
A więc krótka opowieść o przyjaźni.

- Mój przyjaciel nie wrócił z pola bitwy. Proszę o pozwolenie pójścia po niego i przyprowadzenia go tutaj.
- Odmawiam - rzekł oficer. - Nie chcę, żebyś ryzykował życie dla człowieka, który prawdopodobnie nie żyje.
Żołnierz odszedł, aby wrócić po godzinie śmiertelnie ranny, niosąc ciało swego przyjaciela.
Oficer wpadł we wściekłość.
- Mówiłem ci, że nie żyje. Teraz straciłem was obu. Powiedz, czy warto było iść, by przynieść ciało?
Umierający odrzekł:
- O tak. Gdy do niego dotarłem, jeszcze żył i powiedział do mnie: "Jack, wiedziałem, że przyjdziesz".

A.de Mello

Nika
26-08-2007, 17:31
Piękna opowieść i zmusza do refleksji.Prawdziwa przyjażń jest cenniejsza niż złoto...

Basia.
26-08-2007, 17:35
tylko czy taka przyjaźń istnieje /oby istniała/?

Ewita
26-08-2007, 17:45
To w imię przyjaźni goniłam 800 kilometrów parę dni temu, bo trzeba było podtrzymać na duchu takiego jednego upartego człowieka... W imię przyjaźni drugi człowiek poświęcił swój czas, paliwo, samochód, żeby mnie do niego zawieźć. Mam przyjaciela od przeszło 35 lat, do którego zadzwonię i wiem, po prostu wiem, że nie zawiedzie... Dał tego liczne dowody, chociaż na codzień jest zaganianym biznesmenem... To nie są sytuacje ostateczne, jak w tej opowieści. Ale opierają się na tej samej zasadzie przecież...

Bianka
26-08-2007, 17:45
tylko czy taka przyjaźń istnieje /oby istniała/?
Myślę, że tak. Mam nadzieję, że tak. Nigdy do końca nie wiadomo, co w nas siedzi. Czasem jesteśmy zdolni do bezinteresownego poświęcenia w imię przyjaźni lub miłości. A może nawet częściej, niż myślimy?

Basia.
26-08-2007, 18:00
Myślę, że tak. Mam nadzieję, że tak. Nigdy do końca nie wiadomo, co w nas siedzi. Czasem jesteśmy zdolni do bezinteresownego poświęcenia w imię przyjaźni lub miłości. A może nawet częściej, niż myślimy?
Bianko, zrobiło mi się od razu weselej.

Bianka
26-08-2007, 18:27
W końcu przyjaciółmi nie są ludzie całkiem przypadkowi. Powstawanie i krzepnięcie przyjaźni to raczej długi proces. Przecież trzeba najpierw pozbyć się całej beczki soli!
A w ogóle - precz, precz od nas smutek wszelki! - jak pisał pan Adam :)

Lila
26-08-2007, 20:08
Bianca..piękny wątek.Zadomowię się ,coś czuje..
O ile znowu czegoś nie popsuję...

Basia.
26-08-2007, 20:10
Bianca..piękny wątek.Zadomowię się ,coś czuje..
O ile znowu czegoś nie popsuję...
chodzą niektórym różne dziwne rzeczy po głowie.

Sunshine
26-08-2007, 20:27
Przyjaźń to wielkie słowo.
Nie spotkałam takiej w życiu.
Może nie tymi co trzeba, chodziłam drogami.
Albo ,co też jest prawdopodobne nie zasłużyłam na nią?:confused:
Tak czy inaczej,trudno jest mi uwierzyć w całkowitą bezinteresowność, a to przecież warunek sine qua non przyjaźni.

Bianka
26-08-2007, 20:34
Bianca..piękny wątek.Zadomowię się ,coś czuje..
O ile znowu czegoś nie popsuję...
A gdzie zepsułaś?
Chyba też skoczę w końcu do Waszego baru na jednego :D

Sunshine
26-08-2007, 20:58
A gdzie zepsułaś?
Chyba też skoczę w końcu do Waszego baru na jednego :D
To jest też T W Ó J bar ,Bianko..........

Alsko
26-08-2007, 21:14
Najłatwiej zawiązują się przyjaznie w młodości.
I mam taką. Trudną przyjażń. Ma na imię Małgorzata vel Ruda. Znamy się od 4 klasy szkoły wtedy nazywanej powszechną. Kaaaawał czasu.
A trudna, bo ona Baran, a ja Waga. A te dwa znaki mają podobno odmienne cele. Ale jest i trwa z krótkimi przerwami kiedys tam na pobyty w innych miejscach.
Inne przyjaznie też były, ale czas, wyjazdy do innych krajów, inne doświadczenia nie pomogły im. Przeminęły.
Właściwie powinnam być dumna w t a k i m wieku (moim) z tej przyjazni, nie?

Bianka
26-08-2007, 21:17
Sama nie wiem, czemu jeszcze nie wstępowałam:confused: Chyba dlatego, że nie daję rady czasowo i tak wszędzie bywam raczej z doskoku :mad:
A jeśli chodzi o przyjaźń - myślę, że może czasem nie udaje się jej spotkać. A może nie zawsze się ją zauważa?
Trudno teoretyzować, każde życie jest trochę inne.

inka-ni
26-08-2007, 21:42
A ja tu wirtualnie nawiązalam przyjaźń z kimś kto jest otwarty na innych,kto jest wrażliwy,kto kocha poprostu ludzi.
Za to dziękuję.5633

Malgorzata 50
26-08-2007, 22:57
Tak, mam tego liczne dowody również wśród Was

Nika
27-08-2007, 08:24
Do przyjaźni trzeba dorosnąć.Trzeba umieć ja pielęgnować-umieć dawać,iść na kompromisy.Szczerość,dyskrecja,empatia,tolerancja-łatwo powiedzieć,trudniej realizować.

Alsko
27-08-2007, 08:31
Prawdziwe zawsze wymaga trudu.
I miłość, i przyjazń!
Nawet dobre koleżeństwo.

baburka
27-08-2007, 08:31
Bianca..piękny wątek.Zadomowię się ,coś czuje..
O ile znowu czegoś nie popsuję...
Psucie zweluj na mnie.:)

Alsko
27-08-2007, 08:34
no coś Ty?
Będziesz psuła? Nie wierzę Ci ani zdziebko :D

Basia.
27-08-2007, 09:50
zaprzyjaźniłyśmy się w III klasie szkoły podstawowej. Byłyśmy sobie bardzo, bardzo bliskie. "Świadkowałyśmy" sobie na naszych ślubach, kiedy moja przyjaciółka leżała na "porodówce" to ja razem z jej mężem szykowałam pokój dla ich córki, uczyłam ją wszystkiego co matka takiego maleństwa powinna umieć /Piotrek miał wtedy 9 miesięcy więc byłam "uczona"/, pierwszej kąpieli Moniki dokonałam ja a rodzice uważnie obserwowali co ja wyprawiam. Następne kąpiele odbywały się pod moim czujnym okiem. Przyjaźń kwitła ..... ale przekwitła. Pewnego dnia wróciłam do domu wcześniej i zastałam w niedwuznacznej sytuacji moją przyjaciółkę z moim mężem /była wtedy w trakcie rozwodu/ ..... nie powiem żebym nie czuła się zraniona ale jako zdradę potraktowałam fakt, że moja przyjaciółka wypaplała mojemu mężowi moje najskrytsze tajemnice. Była jedyną osoba, której te tajemnice powierzyłam. W tej chwili moja była przyjaciółka mieszka w Australii, wyemigrowała w 1980 r. dostawałam od niej listy ........ na żaden nie odpowiedziałam, wyrzucałam je do kosza nieprzeczytane. Czy Waszym zdaniem postąpiłam słusznie? Teraz Piotrek jest w Australii i postanowił ją odszukać.

Nika
27-08-2007, 10:03
Basiu,po mojemu postąpiłaś słusznie.We wcześniejszym poście pisałam,ze dyskrecja to jeden z filarów przyjaźni.A wierność też.Zawiodła Twoje zaufanie w podwójny sposób.Nie chciałabym jej znać...a po co Twój syn chce ją odszukac? Nie rozumiem.

Lila
27-08-2007, 10:05
Postąpiłaś słusznie !!!!

Zdrada przyjaźni chyba boli jeszcze bardziej niż zdrada miłości..A w tym wypadku - podwójna zdrada...

Piotrek jest dorosłym człowiekiem.A to Ty zostałaś zraniona.Szkoda czasu na ludzi o takiej osobowości.Nawet na czytanie ich listów.
No bo i co można napisać ?

Ewita
27-08-2007, 10:06
...choć nie tak drastyczną, bo do fizycznej zdrady nie doszło (mąż nie skorzystał), ale przeżyłam to bardzo! Przez przypadek byłam świadkiem jej zakusów na cnotę, a co gorsza - usłyszałam co i jak o mnie mówi ta osoba, której wierzyłam bardziej niż rodzonym siostrom!:mad:
Nie potrafię z nią utrzymywać kontaktów, chociaż próbowała wielokrotnie, nawet już po śmierci Andrzeja... Pewnie zrobiłabym dokładnie tak, jak Ty, Basiu.

Nika
27-08-2007, 10:08
Po co rozdrapywać stare rany...uważam,ze to powinien być zamknięty rozdzial w księdze Twego życia.

Basia.
27-08-2007, 10:15
Basiu,po mojemu postąpiłaś słusznie.We wcześniejszym poście pisałam,ze dyskrecja to jeden z filarów przyjaźni.A wierność też.Zawiodła Twoje zaufanie w podwójny sposób.Nie chciałabym jej znać...a po co Twój syn chce ją odszukac? Nie rozumiem.
jest w Australii, powiedziałam że to jego sprawa ja jej znać nie chcę.

Anielka
27-08-2007, 10:19
Basiu uważam,ze dobrze postąpiłaś,ale zeby było Ci lżej wybacz jej po prostu wybacz i nie wracaj do tego więcej.A Piotrek zrobi co zechce ,jest dorosły.Pozdrawiam i milego dnia zyczę.5652

Bianka
27-08-2007, 10:31
Strasznie podła baba.

ammi1952
27-08-2007, 10:43
Myśle ,że przyjażń jest mozliwa po wzajemnym zaakceptowaniu wad - Myśle że udało nam się z Maniusia - to moja kolezanka - to osiagnac

Basia.
27-08-2007, 10:46
Myśle ,że przyjażń jest mozliwa po wzajemnym zaakceptowaniu wad - Myśle że udało nam się z Maniusia - to moja kolezanka - to osiagnac
Grażynko, nie jesteśmy ideałami a przyjaźń nie polega na kadzeniu.

baburka
27-08-2007, 11:02
no coś Ty?
Będziesz psuła? Nie wierzę Ci ani zdziebko :D
Psucie jest mało zabawne, ponadto robi się samo. Wystarczy zamknąć oczy.
Jestem za budowaniem, a czym bardziej skomplikowany plan, tym większą frajda. Mój ojciec był spawaczem w osłonie tlenowej. To zobowiązuje. :)

jolita
27-08-2007, 11:09
Grażynko, nie jesteśmy ideałami a przyjaźń nie polega na kadzeniu.

i chyba nie koniecznie na wzajemnym zwierzaniu się ze swoich odczuć, uczuć..bo nie każdy to potrafi.Moim zdaniem Przyjaciel to ktoś, na którego w razie potrzeby można liczyć i dla którego zawsze mamy wyciągniętą pomocną dłoń.

baburka
27-08-2007, 11:09
Pewnego dnia wróciłam do domu wcześniej i zastałam w niedwuznacznej sytuacji moją przyjaciółkę z moim mężem /była wtedy w trakcie rozwodu/ ..... nie powiem żebym nie czuła się zraniona ale jako zdradę potraktowałam fakt, że moja przyjaciółka wypaplała mojemu mężowi moje najskrytsze tajemnice. Była jedyną osoba, której te tajemnice powierzyłam. W tej chwili moja była przyjaciółka mieszka w Australii, wyemigrowała w 1980 r. dostawałam od niej listy ........ na żaden nie odpowiedziałam, wyrzucałam je do kosza nieprzeczytane.
A jeśli potrzebowała wybaczenia. Bo po jakiego grzyba zsypywałaby Cię listami? To byłby akt łaski z Twojej strony. Nie twierdzę, że umiałabyś/chcialabyś się z nią nadal przyjaźnić, ale powiedzieć: masz to u mnie z głowy?

Honorka1949
27-08-2007, 11:30
Uwazam , ze Basia postapila slusznie.Przyjaciolka ja zdradzila,i to w nagorszy sposob w jako mozna sobie wyobrazic.
Uwazam ,ze kazdy z nas chce miec przyjaciela.Z przyjacielem mozemy spedzic milo czas i nie czuc sie samotnym. Przyjaciel to ktos na kogo mozemy liczyc w potrzebie.Wydaje mi sie , ze najpierw trzeba kogos poznac a pozniej nazwac go przyjacielem.Czasem przez wiele lat uwazamy kogos za przyjaciela, a z biegiem czasu okazyje sie zupelnie kims innym . Ja tez mialam przyjaciolke.Wydawaloby sie ze wspaniala.Zawsze pomocna i pomagajaca w potrzebie. Zalamalo jej sie zycie. Potrzebowala kredytu. Wzielam jej ten kredyt. I niestety przyjazn sie skonczyla. Nie mam ani pieniedzy ani przyjaciolki. Kredyt splacilam, spotrykam ja na ulicy , odwraca twarz i udaje ze mnie nie zna.Trudno.Nie wiem czy moge jej to wybaczyc,Wystarczylo , zeby przyszla porozmawiac. Zawsze jest jakies wyjscie.Uwazam tez, ze przyjazn trzeba pielegnowac.Przez komputer mam mniej czasu dla przyjaciol. I zle sie z tym czuje. Postanowilam to naprawic i wiecej z nimi przebywac.

Basia.
27-08-2007, 11:34
A jeśli potrzebowała wybaczenia. Bo po jakiego grzyba zsypywałaby Cię listami? To byłby akt łaski z Twojej strony. Nie twierdzę, że umiałabyś/chcialabyś się z nią nadal przyjaźnić, ale powiedzieć: masz to u mnie z głowy?
dla mnie ona przestała istnieć ........ mój typ tak ma, nic na to nie poradzę.

Honorka1949
27-08-2007, 11:39
Masz racje Basiu a ona myslala o Twoich potrzebach ? Jak mogla ..... juz nie napisze .....to chyba najbardziej ochydny rodzaj zdrady.

Basia.
27-08-2007, 11:45
Masz racje Basiu a ona myslala o Twoich potrzebach ? Jak mogla ..... juz nie napisze .....to chyba najbardziej ochydny rodzaj zdrady.
nie chodziło tutaj o chłopa /chłop rzecz nabyta/ tylko o te najskrytsze tajemnice ............ może jestem idealistką chociaż nie wydaje mi się .......... mam zasady i jestem im wierna.

Honorka1949
27-08-2007, 11:53
To prawda , przyjaciolce powierza sie najwieksze sekrety.Nieraz nawet rodzina nie wie o wielu sprawach.I smutne jest to , ze jak konczy sie przyjazn , te sekrety sa wywlekane na swiatlo dzienne. Ohyda !!!

Nika
27-08-2007, 11:56
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie-pamiętacie tę bajkę Mickiewicza....

Basia.
27-08-2007, 11:59
i chyba nie koniecznie na wzajemnym zwierzaniu się ze swoich odczuć, uczuć..bo nie każdy to potrafi.Moim zdaniem Przyjaciel to ktoś, na którego w razie potrzeby można liczyć i dla którego zawsze mamy wyciągniętą pomocną dłoń.
pomocną dłoń możemy mieć zawsze wyciągniętą również dla znajomych ........ dobrych znajomych i im nie zwierzamy się ze swoich najskrytszych odczuć /ja tak postępuję bo wbrew pozorom jestem bardzo skryta/ przyjaźń znaczyła dla mnie więcej niż miłość bo tak jak napisałam w poprzednim poście chłop to rzecz nabyta .......... raz się ma, raz się nie ma ..... chłop nawet jak kocha nie musi być przyjacielem. Mnie dopisało szczęście bo mój obecny partner jest dla mnie również przyjacielem, ale przyznasz sama że facetowi nie mozna wszystkiego powiedzieć bo jako "inna płeć" nie zrozumie co nam w duszy gra ...... i myślę że my również nie potrafimy zrozumieć tak do konca "męskiej duszy".

iwo1111
27-08-2007, 12:18
Po 33 latach mogę powiedzieć z ręką na sercu, że mam prawdziwą przyjaciółkę. Nigdy się na niej nie zawiodłam, zawsze mogę na nią liczyć.
Przez te wszystkie lata wspieramy się, pomagamy sobie w różnych trudnych sytuacjach.
Miałam dużo pseudo przyjaciół i dlatego doceniam tę prawdziwą przyjażń i pielęgnuję ją bardzo starannie.

Basia.
27-08-2007, 12:22
Po 33 latach mogę powiedzieć z ręką na sercu, że mam prawdziwą przyjaciółkę. Nigdy się na niej nie zawiodłam, zawsze mogę na nią liczyć.
Przez te wszystkie lata wspieramy się, pomagamy sobie w różnych trudnych sytuacjach.
Miałam dużo pseudo przyjaciół i dlatego doceniam tę prawdziwą przyjażń i pielęgnuję ją bardzo starannie.
Iwonko jesteś szczęściarą.

iwo1111
27-08-2007, 12:35
Iwonko jesteś szczęściarą.
Dziękuję Basiu ,wiem o tym:) Jestem ogromnie wdzięczna losowi (opatrzności?), że spotkałam taką Osobę na swojej drodze.
Pozdrawiam serdecznie:)

ammi1952
27-08-2007, 13:12
Słonka nie zrozumiałyście mnie to nie o wzajemne kadzenie czy podlizywanie chodzi tylko o wzajemne poszanowanie i wzajemna akceptacje wad zarówno koleżanki jak i swoich co wcale nie znaczy że druga osoba jesrt uzalezniona od naszego punktu widzenia . Po prostu zaakceptowałyśmy to ,ze kazda z nas ma prawo do "małego odchyłu od normy"

Basia.
27-08-2007, 13:18
Słonka nie zrozumiałyście mnie to nie o wzajemne kadzenie czy podlizywanie chodzi tylko o wzajemne poszanowanie i wzajemna akceptacje wad zarówno koleżanki jak i swoich co wcale nie znaczy że druga osoba jesrt uzalezniona od naszego punktu widzenia . Po prostu zaakceptowałyśmy to ,ze kazda z nas ma prawo do "małego odchyłu od normy"
słowo honoru /mam sklerozę zapomniałam czy się pisze h czy ch?/daję ............ zrozumiałyśmy. Buziaki.

Alsko
27-08-2007, 13:34
listy bym przeczytała. Tak mam. Prawdopodobnie nie odpisałabym, ale byłabym ciekawa, co ma do powiedzenia ktoś taki. A może byłoby w tych listach coś, co by potwierdziło po raz n-ty, że zrobiłam dobrze?

Honorko, ta osoba >od kredytu< nie była Twoim przyjacielem! Tylko tak Ci się zdawało. Czasami sie nabieramy na pseudoludzi i pseudoprzyjaciół.

baburka
27-08-2007, 13:36
Jestem ogromnie wdzięczna losowi (opatrzności?), że spotkałam taką Osobę na swojej drodze.
Podziękuj sobie, że umiałaś ją zauważyć, a potem odpowiednio (z wzajemnością) inwestować.

Honorka1949
27-08-2007, 15:32
Alu masz racje po wielu latach i wielu razem przezytych roznych sytuacjach okazalo sie ze nie jest moim przyjacielem.Watek tej " przyjaciolki" jest dlugi. Ja wrecz prosilam naszych wspolnych znajomych aby jej pomoc .Nie tylko ja wzielam kredyt.Innych tez oszukala a ja swiecilam oczami.Ona dzieki naszym kredytom wyszla z dolka , ale pare osob w ten dolek wpedzila.Czy to kurde jest sprawiedliwe !Mam jeszcze grono sprawdzonych przyjaciol, wiernych ,pomocnych,ktorzy murem stoja przy mnie w ciezkich chwilach. Ale czasem sama sie zastanawiam czy w obecnej sytuacji jak z dnia na dzien traci sie prace czy przyjazn wytrzyma ta próbe.

baburka
27-08-2007, 18:11
chłop nawet jak kocha nie musi być przyjacielem. Mnie dopisało szczęście bo mój obecny partner jest dla mnie również przyjacielem, ale przyznasz sama że facetowi nie mozna wszystkiego powiedzieć bo jako "inna płeć" nie zrozumie co nam w duszy gra ...... i myślę że my również nie potrafimy zrozumieć tak do konca "męskiej duszy".
Co można robić z kochającym chłopem, który jednakże nie jest przyjacielem? Po mojemu kochający nie-przyjaciel to sprzeczność.
Znaczna część atrakcyjności facetów polega na tym, że są odmienni z natury rzeczy. Mnie fascynuje ich logika, oszczędność słowa, umiejętność spojrzenia na sytuację z pozycji jej węzłowych problemów. Dyrdymliłam sobie z jednym takim na forum. Ja niesiona na skrzydłach romntycznych porywów: Amor skrzydła ma dwa; jedno - ty, drugie - ja...A kto w środku? Nasunął mi się problem badawczy. On: Jak to - kto? Amor. KROPKA.
Do dziś ryczę ze śmiechu na wspomnienie tamtego dialogu.
Sądzę, że z facetem można się znać jak dwa łyse konie i stworzyć bliskość nie mniejszą niż z kobietą. Ludzkie podobieństwa bardziej łączą niż dzielą związane z płcią odmienności.

Basia.
27-08-2007, 18:46
ale czy kochający chłop zrozumie swoją ukochaną kiedy ta chce np. coś sobie powymieniać u siebie: biust, usta itd. itp.? Wydaje mi się, że nie ......... nie piszę o sobie bo ja już do wymiany raczej się teraz nie nadaję ale kiedyś jak o tym nieśmiało napomknęłam zrozumienia nie znalazłam ... wręcz zostałam wyśmiana. Przyjaciółka taka prawdziwa zrozumiałaby i nie wyśmiała, najwyżej starałaby się wybić z głowy. W innych "dziedzinach" wspieramy się wzajemnie i stworzyliśmy bliskość ogromną ale takiej jak z kobietą się nie da, przynajmniej w naszym przypadku.

Sunshine
27-08-2007, 20:39
Sądzę, że z facetem można się znać jak dwa łyse konie i stworzyć bliskość nie mniejszą niż z kobietą. Ludzkie podobieństwa bardziej łączą niż dzielą związane z płcią odmienności.

I tu mam poważne wątpliwości.
Osobiście nie wierzę w przyjaźń i tylko przyjaźń między kobietą i mężczyzną/jesli nie są w związku oczywiście/
Jest to w sprzeczności z naturalnymi instynktami ludzkimi, a zwłaszcza tymi dotyczacymi płci.
Chyba, że facet jest nie zorientowany na kobiety to wtedy jak najbardziej jest to możliwe.
Nawet się ostatnio często mówi że najlepszym przyjacielem kobiety jest gej.

baburka
27-08-2007, 21:25
ale czy kochający chłop zrozumie swoją ukochaną kiedy ta chce np. coś sobie powymieniać u siebie: biust, usta itd. itp.? Wydaje mi się, że nie ......... nie piszę o sobie bo ja już do wymiany raczej się teraz nie nadaję ale kiedyś jak o tym nieśmiało napomknęłam zrozumienia nie znalazłam ... wręcz zostałam wyśmiana.
Trzymaj go ręcamy i nogyma! W jego oczach jesteś doskonała! To Ty nie zroumiałaś, co Ci chciał powiedzieć.:mad:
Pozdrów go od Baburki.

baburka
27-08-2007, 21:28
Osobiście nie wierzę w przyjaźń i tylko przyjaźń między kobietą i mężczyzną/jesli nie są w związku oczywiście/
Jest to w sprzeczności z naturalnymi instynktami ludzkimi, a zwłaszcza tymi dotyczacymi płci.
Też uważam, że damsko-męskie przyjaźnie można na ogół między bajki włożyć.

Basia.
27-08-2007, 21:30
Trzymaj go ręcamy i nogyma! W jego oczach jesteś doskonała! To Ty nie zroumiałaś, co Ci chciał powiedzieć.:mad:
Pozdrów go od Baburki.
pozdrowię i bedę trzymała czym się da. Co do przyjaźni damsko-męskich ...... mam serdecznego kolegę od 30 lat ..... nie mamy przed sobą tajemnic, wspieramy się w potrzebie, nigdy ze sobą nie romansowaliśmy. Nasi partnerzy pogodzili się z tym, że bardzo się lubimy i nie robią nam z tego powodu żadnych wstrętow. Poznaliśmy się na okoliczność krycia mojej bullterrierki /mój kolega przed laty był hodowcą bullterrierów/ zapałalismy do siebie ogromną sympatią i tak już zostało. Pozdrawiam.

Karol X
27-08-2007, 21:33
Basiu jestes prawdziwa kobieta.Tak trzymaj!:D

Basia.
27-08-2007, 21:41
Basiu jestes prawdziwa kobieta.Tak trzymaj!:D
dzięki, tak będę trzymała.

baburka
27-08-2007, 21:46
mam serdecznego kolegę od 30 lat ..... nie mamy przed sobą tajemnic, wspieramy się w potrzebie, nigdy ze sobą nie romansowaliśmy.
Należycie z kumplem do nielicznej grupy, której istnienie dopuszczam. Pewnie dlatego, że w ogóle masz rękę do chłopów, więc jakbyś się nie obróciła, dobrze Ci idzie.:)

Basia.
27-08-2007, 21:55
dzięki. Przez całe swoje życie pracowałam z mężczyznami, robiłam za rodzynka w pracowni i muszę przyznać że fajnie mi się pracowało.

Lila
27-08-2007, 22:40
A ja całe życie nie zaprzyjaźniłam się z żadnym mężczyzną.
Tak naprawdę,bo dobrych znajomych mam wielu.Ale zawsze były wcześniej czy później jakieś podteksty.Niby niewinne...jakieś pogłaskanie po ręce,jakieś przytulenie nie bardzo braterskie...
Nawet mając dwóch braci starszych ode mnie,nie dało się..Byli upierdliwi aż do bólu.Kochałam ich,nie lubiąc..
Mąż....niby przyjaciel.Nie zawiódł nigdy.Ale też jest to przyjaźń z tzw.podtekstem...Może tak powinno być w związku ? Aby nigdy nie przestać być kobietą i mężczyzną ?
Nie wiem...

Natomiast mam przyjaciółkę,która zna mnie jak zły szeląg i lubi bardzo z wielką z mojej strony wzajemnością.
Mimo,że niekiedy dużo czasu upływa zanim się zobaczymy,bo ja lubię ogromnie spotkania z moimi -tylko koleżankami-z różnych okresów mojego życia,to jeżeli już się zejdziemy ,to na wielogodzinną nasiadówkę.
I wydaje się,że widziałyśmy się wczoraj..Wiele razy pomagałyśmy sobie w życiu...

baburka
27-08-2007, 22:49
Mąż....niby przyjaciel.Nie zawiódł nigdy.Ale też jest to przyjaźń z tzw.podtekstem...Może tak powinno być w związku ? Aby nigdy nie przestać być kobietą i mężczyzną ?
Nie wiem...
Jestem przekonana, że wlaśnie tak. Jeśli Twój mąż jeszcze wciąga Cię w wiadome konteksty, to tylko Wam obojgu pozazdrościć. Pozdrów go od Baburki.:)

Lila
27-08-2007, 22:58
Baburko,własnie to uczyniłam.Jest bardzo szczęśliwy i dziękuje Ci bardzo..:)
Nooo...i domyślił się,że go dzisiaj nie obszczekałam nadmiernie.Ale to tylko dlatego,że bardzo mnie bolą nerki..

baburka
27-08-2007, 23:28
domyślił się,że go dzisiaj nie obszczekałam nadmiernie.Ale to tylko dlatego,że bardzo mnie bolą nerki..
Dokończysz, kiedy się lepiej poczujesz.:)

Ewita
28-08-2007, 07:29
I tu mam poważne wątpliwości.
Osobiście nie wierzę w przyjaźń i tylko przyjaźń między kobietą i mężczyzną/jesli nie są w związku oczywiście/
Jest to w sprzeczności z naturalnymi instynktami ludzkimi, a zwłaszcza tymi dotyczacymi płci.
Chyba, że facet jest nie zorientowany na kobiety to wtedy jak najbardziej jest to możliwe.
Nawet się ostatnio często mówi że najlepszym przyjacielem kobiety jest gej.
A ja mam takiego przyjaciela! Znamy się od jego dzieciństwa (jest 10 lat młodszy ode mnie), przyjaźnimy od... będzie już 33 lat! Dokładnie od dnia, kiedy przyszedł do mnie poskarżyć się, że nie dostał się na wymarzone studia, a ja go (przewijając 3-miesięcznego Michała) ustawiałam do pionu:D ...
Wielokrotnie życie stwarzało okazje do sprawdzenia tej przyjaźni - nigdy się nie zawiodłam! Jest mężczyzną prawidłowo zorientowanym, ale nie ma między nami kontekstów żadnych - może ze względu na różnicę wieku? Na pewno nadajemy na podobnych falach, jest między nami sympatia, wzajemne zrozumienie i szacunek - ale bywało, że przykładałam mu z "grubej rury", kiedy chciał głupoty robić...

lilith
14-09-2007, 01:21
Przyjaźń istnieje. Czy jest bezinteresowna? Raczej nie. Oczekujemy czegoś od przyjaciół a oni od nas.Mam nieliczną ale wypróbowaną grupkę przyjaciół.Żyjemy w różnych miejscach, a ona trwa.I wbrew temu , co tu piszecie wiem, ze istnieje przyjaźń między kobietą i mężczyzną.Bez podtekstów.

Lila
14-09-2007, 09:05
Przyjaźń istnieje. Czy jest bezinteresowna? Raczej nie. Oczekujemy czegoś od przyjaciół a oni od nas.Mam nieliczną ale wypróbowaną grupkę przyjaciół.Żyjemy w różnych miejscach, a ona trwa.I wbrew temu , co tu piszecie wiem, ze istnieje przyjaźń między kobietą i mężczyzną.Bez podtekstów.

Można Ci pogratulować przyjaciół...

A przyjaźń między kobietą i mężczyzną bez podtekstów ?
Owszem.Jeżeli chodzi o mnie,to pewnie jak trafi się jakiś kandydat na przyjaciela,to w moim wieku może owych podtekstów nie być..
Ale dotychczas niestety one były.I nie mam pojęcia dlaczego,bo drażniły mnie one niebywale...

Wilhelmina
14-09-2007, 09:53
Zgadzam się z Tobą, Lilu.

Ktoś wczoraj stwierdził, że denerwują go wzajemne przytakiwania. No właśnie. Tylko jak nie przyznać racji, kiedy w słowach Lili nic dodać nic ująć.
Minęły burze hormonów, ciałko jakby bardziej mdłe i złośliwe, pamięć nasuwa niegdysiejsze obrazy i porównuje. Eeee...już mi się nie chce. Lepsza przyjażń. Ale dawniej...zawsze były podteksty, choć bardzo marzyłam o damsko - męskiej przyjaźni.

an_inna
14-09-2007, 10:19
Oj Urszulo - ja jestem na takie zakazy uwrażliwiona:D
Więc spieszę dodać:
Tak, tak, dokładnie tak, droga Pani:D:D:D

Kundzia
14-09-2007, 11:23
Cóż,ja też nie wierzę w prawdziwą przyjażń między męższczyzną i kobietą/o ile nie jest to własny mój mąż/.Nawet niewypowiedziane czy nie pokazywane jakieś podteksty tam są.W zupełnie bezinteresowną przyjażń też nie wierzę,bo choćby samo to,że przyjaciel wymaga od ciebie zachowania tajemnicy -to już interes.Ja sama nie mam tak naprawdę nikogo/przepraszam,mam męża/ktoby znał moje tajemnice,tak na dobrą sprawę to ich nie mam.A nawet gdyby jeszcze takowe były,nigdy nie powierzułabym ich nikomu.Po co obciążać kogoś.Wiem sama po sobie,jak czasem ciężko z czyjąś tajemnicą,ciąży bardziej niż swoje sprawy.Gdy kogoś uważam za przyjaciela,staram się by mi z nim było dobrze a jemu ze mną.Może moje myślenie nie jest słuszne,ale jak to mówi jedna z senioritek"ten typ tak ma".Moim jedynym przyjacielem,któremu mogę powiedzieć wszystko,który zna sprawy z mojego życia o których nawet na spowiedzi bym nie powiedziała,to mój małżonek.A zaczynaliśmy znajomość od przyjażni,ponoć bezinteresownej,by potem się okazało,że był to etap "zdobywania" zaufania i mnie.A teraz-to sama już nie wiem,godzinami potrafimy gadać o swoich rozterkach,sukcesach czy niepowodzeniach.I oboje mamy interes by tą przyjażń połączoną węzłem małżeńskim utrzymać.

Sunshine
14-09-2007, 11:57
Jedynymi moimi bezinteresownymi przyjaciółmi,byli moi Rodzice:)
Ale ich już dawno nie ma.
Inne moje przyjaźnie,traktuję z ograniczonym zaufaniem,tego nauczyło mnie życie.;)
Lubię wielu ludzi, ale ufam tylko sobie samej.
Co do przyjaźni między kobietą i mężczyzną podtrzymuję zdanie wypowiedziane wcześniej.

Lila
14-09-2007, 12:50
No i widzisz Sunshne,o ile jesteś bogatsza ode mnie...

Chciałabym tak powiedzieć.....moi Rodzice,to najlepsi ,bezinteresowni przyjaciele.....byli...
Lubię ludzi i oni mnie lubią.Zawsze ich będę miała wokół.Ale nie oczekuję bezinteresownej przyjaźni i sama nie wiem,czy mogłabym ją jeszcze komuś ofiarować....poza zwierzakami...
Tym oddałabym wszystko...
Tak dalece,aż boję się siebie...aby kiedyś...kiedyś...gdy wysiądą szare komórki ,nie zamienić się w Violettę Villas.Bez jej bogobojności -oczywiście..
I mam nadzieję,że będzie koło mnie ktoś,kto mnie powstrzyma...

Kundzia
14-09-2007, 15:56
No i widzisz Sunshne,o ile jesteś bogatsza ode mnie...

Chciałabym tak powiedzieć.....moi Rodzice,to najlepsi ,bezinteresowni przyjaciele.....byli...
Lubię ludzi i oni mnie lubią.Zawsze ich będę miała wokół.Ale nie oczekuję bezinteresownej przyjaźni i sama nie wiem,czy mogłabym ją jeszcze komuś ofiarować....poza zwierzakami...
Tym oddałabym wszystko...
Tak dalece,aż boję się siebie...aby kiedyś...kiedyś...gdy wysiądą szare komórki ,nie zamienić się w Violettę Villas.Bez jej bogobojności -oczywiście..
I mam nadzieję,że będzie koło mnie ktoś,kto mnie powstrzyma...
Lila ,to ci chyba nie grozi,bo już by były widoczne objawy zidjocenia,a ty masz umysł nastolatki,żywej,przekornej i pełnej ciepłego optymizmu/tak cię odbieram/

baburka
14-09-2007, 16:15
Miałam kiedyś grupkę dobrych znajomych. Oddali mi znaczącą przysługę. Jednakże dług wdzięczności ciągnie się za mną do dzisiaj. W mojej ocenie spłaciłam z nawiązką to, co dla mnie uczynili. To moje subiektywne spojrzenie, bo co rusz ktoś z nich wnosi nowe roszczenia, a ja jestem już znużona i bardzo zmęczona okazywaniem wdzięczności. Jeśli za zbrodnię karę ponosi się tylko raz, to ile razy można płacić za tę samą uczynność?

Kundzia
14-09-2007, 16:20
Miałam kiedyś grupkę dobrych znajomych. Oddali mi znaczącą przysługę. Jednakże dług wdzięczności ciągnie się za mną do dzisiaj. W mojej ocenie spłaciłam z nawiązką to, co dla mnie uczynili. To moje subiektywne spojrzenie, bo co rusz ktoś z nich wnosi nowe roszczenia, a ja jestem już znużona i bardzo zmęczona okazywaniem wdzięczności. Jeśli za zbrodnię karę ponosi się tylko raz, to ile razy można płacić za tę samą uczynność?
Baburko,zdobądz się na to by im to w końcu powiedzieć.To napewno nie byli przyjaciele,nawet chyba niezbyt dobrzy znajomi.Bo któż wypomina zrobioną przysługę?Po prostu powiedz swoje,bez względu jak to zostanie odebrane,jeśli się obrażą,to niewarci nawet myśli.Znam takie przypadki z własnego doświadczenia/szczególnie z członkami rodziny/.

Ewita
14-09-2007, 20:46
Przysługi wyświadczonej przyjacielowi się nie wypomina! Jest niejako wpisana w zakres... Przestań się czuć dłużnikiem tych ludzi, bo zwyczajnie cię wykorzystują!

inka-ni
14-09-2007, 20:53
Pod slowem przyjażń-to wylącznie bezinteresowność.Ja takie przyjaźnie mialam,ale życie rozdzielilo nas.

emiliaplater
15-09-2007, 03:29
dzięki. Przez całe swoje życie pracowałam z mężczyznami, robiłam za rodzynka w pracowni i muszę przyznać że fajnie mi się pracowało.

A gdzie pracowałaś? :)

bogama
08-10-2007, 23:14
Każdy zasługuje na przyjaźń. Czasami tylko trzeba trochę poczekać.

Malgorzata 50
08-10-2007, 23:50
Widzisz baburko albo oni, albo ty nie umiecie sie przyjaznić .Bo ja wierze jednak w to ,ze istnieje bezinteresownosc nie domagajaca sie wdziecznosci i nie uskarżająca się na okazywanie wzajemnosci.Tak naprawde o wiele trudniej jest umieć pięknie przyjmowac pomoc niż ja dawać

Basia.
09-10-2007, 04:02
A gdzie pracowałaś? :)
Pracowałam w Biurze Projektów Przemysłu gumowego "STOMIL" w Warszawie.

Basia.
09-10-2007, 04:07
Widzisz baburko albo oni, albo ty nie umiecie sie przyjaznić .Bo ja wierze jednak w to ,ze istnieje bezinteresownosc nie domagajaca sie wdziecznosci i nie uskarżająca się na okazywanie wzajemnosci.Tak naprawde o wiele trudniej jest umieć pięknie przyjmowac pomoc niż ja dawać
jeżeli komuś pomagam a robię to chętnie nie liczę na rewanż ani dozgonną wdzięczność. Myślę, że nie jestem "jedyna i wyjątkowa" takich ludzi jest sporo.:) :)

baburka
09-10-2007, 06:51
jeżeli komuś pomagam a robię to chętnie nie liczę na rewanż ani dozgonną wdzięczność. Myślę, że nie jestem "jedyna i wyjątkowa" takich ludzi jest sporo.:) :)
Spotkałam wiele takich osób, przede wszystkim były to kobiety. Też nie uznaję zasady dozgonnej wdzięczności, ale gdzieś mam zakodowane, że dobro, ktorego doświadczyłam, powinnam oddać komuś, kto jest w życiowej opresji. Staram się to robić, jak umiem. Spłacam długi, ale rzecz się nie tyczy honoru ani innych tym podobnych bzdur. Chodzi o moją potrzebę serca. Na tym polega ciepłe i puchate. Gdyby tak...zamienilibyśmy ziemię w przyzwoity raj. Od czegoś trzeba zacząć, z pewnością od siebie.

smakokoszka
24-02-2009, 20:09
przyjaźń to nie profity,wiek też nie ma znaczenia,przyjaźń to zrozumienie i otwarcie się na drugiego człowieka. Jeśli trzeba pomagamy bez oczekiwań, oddadzą nam inni.W wielu przypadkach nie chodzi o pomoc a o mądrą obecność.Dbałość o przyjaźń to konieczność obustronna.Tak budowałam własne przyjaźnie i bardzo je sobie cenię.

Frezja
24-02-2009, 21:16
Przyjazń powinna być budowana na prawdzie, nie uznaję niezdrowej rywalizacji między przyjaciółkami.Przyjazń o jakiej ja myślę jest bardzo szczerym i czystym uczuciem.Nad prawdziwą przyjaznią trzeba pracować i wciąż ją doskonalić.Nikt nie da nam przyjaciółki raz na zawsze musimy na nią zasługiwać. Ja nie spotkałam jeszcze na swej drodze prawdziwej przyjaciółki.

Jadzia_G
24-02-2009, 22:02
A czy wiecie moje drogie że p. Smoktunowicz była serdeczną przyjaciółką Kingi Rusin - no i takie "przyjaźnie" też sie zdarzają - niestety !!

Frezja
24-02-2009, 22:19
Przeceniamy znaczenie przyjazni, zbyt prędko nazywamy się przyjaciómi a to długi proces.Nad przyjaznia trzeba pracować , mam własnie kilka zawodów i długo się zastanowię zanim koleżankę nazwę przyjaciółką.

antek2
25-02-2009, 10:00
Przeceniamy znaczenie przyjazni, zbyt prędko nazywamy się przyjaciómi a to długi proces.Nad przyjaznia trzeba pracować , mam własnie kilka zawodów i długo się zastanowię zanim koleżankę nazwę przyjaciółką.


A ja skłonny jestem uznać, że bezinteresowne przyjaźnie między kobietami to zjawisko bardzo sporadyczne. Zdecydowanie lepiej jest z przyjaźnią między kobietą i mężczyzną, a chyba najlepiej między mężczyznami.
Te relacje najlepiej widać jeśli pracuje się dostatecznie długo w licznym gronie damsko-męskim.

destiny
25-02-2009, 10:51
Jednak takie damskie przyjaźnie się zdarzają. Ta granica, by nazwać kogoś Przyjacielem jest trudna do sprecyzowania. Przyjaciel, to ktoś na dobre i na złe. I nawet jeśli w ciągu lat nasze drogi jakoś się rozejdą, to zawsze wspomnę go/ją z sentymentem ;) Myślę, że jeśli mogę zaufać tej osobie, to jest moim Przyjacielem.
Ja osobiście, nie dzielę przyjaciół na taki podział męsko-damski.
Wiem z doświadczenia, że przyjaźń damsko-męska albo nie istnieje, albo jest bardzo trudna (bo nie wykluczam).

BarbaraStreisand
27-02-2009, 17:07
Granny - Miła Ewo. Jakiś czas mnie tu nie było i nie wiem,co się dzieje.
Szukałam Cię tutaj,ale nie znalazłam. Gdzieś się zgubiłaś?
Jeśli możesz,to odezwij się,proszę. Jak się miewasz,jak Twoje zdrowie?
Ostatnio jakoś mam tak mało czasu na wszystko,że aż mnie to niepokoi.Nie wiem,kiedy przelatują te dni,tak szybko biegną.
No i dalej nie wiem,jak założyć gg. Wszystko to jest dla mnie bardzo skomplikowane. A może tylko mi się tak wydaje.
Przesyłam serdeczności.:)

Elkab
09-05-2009, 16:09
Popieram- Pozdrawiam

Elkab
09-05-2009, 16:13
Taka jest prawda-życie ucieka, nawet się nie obejrzysz.Głowa do góry -Pozdrawiam

Elkab
09-05-2009, 16:16
Wiem,wiemy!!! Pozdrawiam

cha_ga
04-09-2009, 15:08
Jestem bardzo ostrozna, trzy razy pomyslę zanim nazwe kogos przyjacielem czy przyjaciółką. To słowo znaczy dla mnie bardzo wiele, i tak się składa,ze ilekroc już myślę,ze mam przyjaciół spotyka mnie rozczarowanie.

maja59
06-09-2009, 22:06
Weekendowo, leżąc na dowolnie wybranym boku, myślę sobie o przyjaźni. Nie mam kompa, jedynie SMS można wymienić. I jak to jest? Ludzie, którzy nigdy nie widzieli się na oczy i być może nigdy nie zobaczą mogą się serdecznie przyjaźnić? Jak to jest możliwe? A jednak jest. Jeżeli chcecie to może porozmawiamy o przyjaźni mimo barier, odległości, braku osobistego kontaktu. A co nam to szkodzi, spróbujmy.