PDA

View Full Version : Pierwsze miesiące na emeryturze


Miesława
30-08-2007, 20:05
Serdecznie witam, jestem od 2 m- c na emeryturze, nie moge narazie się zaaklimatyzować w domu. Myslę, że za chwilę urop sie skończy i pójdę do pracy.
Ko podzieli się opinią jak zaczynał kolejny etap w życiu.

Miło pozdrawiam Miesława.

elizka
30-08-2007, 20:23
No i tu mnie trafiłaś!Co prawda "odpoczywam"na zasłużonej,jak ją nazywają,emeryturze nieco dłużej niż Ty,ale 1 września stoję przy oknie z mokrymi oczami i gapię się na odświętnie wystrojone dzieci i nauczycieli...a nie tak dawno i na mnie czekali...chorobcia!dosyć tego beczenia!Niełatwo z pełnej życia szkoły wpaść w ciszę.Nie uwierzysz,ale szum w uszach jakiś czas trwa i to niekoniecznie chorobliwy,ale dziwaczny.Też wydawało się,że to wakacje,ale 1 września jest najgorszy.Jasne!nie zamykam się!Życie koleżeńsko-towarzyskie trwa,lecz świadomość ,że już nigdy...jest ciężka.CAFE mnie ratuje!Chwała mu i cześć!

Basia.
30-08-2007, 20:35
mam o wiele mniej czasu niż kiedyś. Najbardziej cieszy mnie fakt, że niczego nie muszę.

urszula-kol
31-08-2007, 16:43
Pierwsze dni na emeryturze to jedne z najszczęśliwszych chwil
mojego życia. To szczęście przeżywałam myślami już dużo wcześniej, jak tylko byłam pewna kiedy odchodzę. Jakie to przyjemne uczucie, że już nigdy nie będę musiała być zależna
od współpracowników i znosić ich fanaberie.

wendy55
31-08-2007, 17:03
Ja byłam pracą bardzo zmęczona.Wtedy też zaczęły się problemy ze zdrówkiem.
Ale rozstanie z klasą, ze szkołą i koleżankami było trudne i to bardzo.Bo ja szkołą żyłam 24 h na dobę.I to był błąd.
Minął rok.Bolało, że mimo obietnic, moje psiapsiółki nawet na imieniny nie przyjechały.
Prawdą jest jednak, że czas leczy rany.Już dostrzegam uroki obecnego stanu i Tobie też tego życzę.

bogda11
31-08-2007, 17:17
:) witaj! Wiem jak to jest odejscie z pracy. wszyscy szybko zapominaja lacznie z dyrekcja. Kolezanki tak samo. Nawet nie odpowiadaja na emaile. Ale pocieszam sie tym, ze one tez beda kiedys na emeryturze i tak samo to odczuja.

Malgorzata 50
31-08-2007, 17:28
No i tu mnie trafiłaś!Co prawda "odpoczywam"na zasłużonej,jak ją nazywają,emeryturze nieco dłużej niż Ty,ale 1 września stoję przy oknie z mokrymi oczami i gapię się na odświętnie wystrojone dzieci i nauczycieli...a nie tak dawno i na mnie czekali...chorobcia!dosyć tego beczenia!Niełatwo z pełnej życia szkoły wpaść w ciszę.Nie uwierzysz,ale szum w uszach jakiś czas trwa i to niekoniecznie chorobliwy,ale dziwaczny.Też wydawało się,że to wakacje,ale 1 września jest najgorszy.Jasne!nie zamykam się!Życie koleżeńsko-towarzyskie trwa,lecz świadomość ,że już nigdy...jest ciężka.CAFE mnie ratuje!Chwała mu i cześć!
To czemu stoisz w oknie zamiast zatrudnic się na pol etatu -czy nawet caly (mozna dorobic 1800 zl -w szkole tyle nie placą) albo przynajmniej wziąśc korepetycje .Nie rozumiem tego przyznam.Nie chcę iśc na emeryture to nie ide -chce to nie narzekam ...albo łaczę 2 w jedno

Alsko
31-08-2007, 21:34
Ciągnęłam dwa pełne etaty i różne zastępstwa i czułam się jak bydlę popędzane batem.
Będąc na emeryturze wzięłam etat 1 i wreszcie zaczęłam żyć jak człowiek. Gdyby nie to, że firmy padały jedna po drugiej - pracowałabym do czasu, aż by mi się znudziło.
A moja matka po przejściu na emeryturę zrobiła się nieuchwytna. Zaczęła żyć.
To wszystko zależy od podejścia i nastawienia.

Anielka
31-08-2007, 21:43
Jestem na emeryturze juz troche czasu i nigdy nie żalowałam,ze na nia poszłam,Cieszę sie z kazdego dnia,nie musze rano wstawac,nikt mnie nie pogania,po prostu niczego nie musze.Robie co chce i kiedy chcę,a kolezanki?no coż znalazłam nowe.Czuje sie juz pare lat jak na wiecznym urlopie.Pozdrawiam i ciesz sie dopóki zdrówko jako takie.5886

Basia.
31-08-2007, 22:12
niczego nie muszę ........ robię to na co mam ochotę.

emka46
01-09-2007, 02:00
Niech żyje emerytura!

Sunshine
01-09-2007, 07:34
Póki co mam dość ambiwalentny stosunek do "emerytury" jako takiej.;)
Jestem już na emeryturze ale jednocześnie dalej pracuję na całym etacie.
Robię to z dwóch powodów,po pierwsze/czego nie kryję/ finansowego,a po drugie ponieważ poza pracą,praktycznie nie mam żadnych innych obowiązków,ani zajęć typu działka itp.
Moja rodzina/najbliższa syn ,wnuczka/mieszkają daleko stąd, więc też nie mogę się włączyć w pomoc czy chociażby opiekę od czasu do czasu nad wnuczką.
Co wobec tego miałabym robić gdybym już nie pracowała?
Ile można siedzieć przy kompie?/wiem, że dużo jak się ktoś uprze/ale to nie jest rozsądne/a póki co panuję nad swoim rozsądkiem/ile można czytać? gdy trzeba wzrok oszczędzać/zalecenie lekarskie/ nie mówiąc o takich nudnych zajęciach jak sprzątanie czy ogólna dbałość o dom.
Dlatego myślę,że dla mnie jako osoby samotnej praca jest rozwiązaniem dobrym nawet pożytecznym.I dlatego postanowiłam pracować tak długo jak długo pracodawca będzie mnie potrzebował,sama nie podejmę decyzji o zwolnieniu się.Czy mam rację?
Dlaczego więc mam ten ambiwalentny stosunek do emerytury/ no bo jak czasem czytam Wasze hurra optymistyczne wypowiedzi na ten temat,to myślę sobie, może Oni mają rację, może trzeba by już powiedzieć pracy"dziękuję pani".:confused:

Dzidka
01-09-2007, 07:45
Ewo, każdy robi tak, jak mu wygodnie. Gdybym miała ciekawą pracę ,pewnie bym dalej pracowała. Teraz jest mi bardzo dobrze, bo nie muszę niczego robić na siłę. Oszczędzam zdrowie, staram się nie stresować, telewizji na wszelki wypadek nie oglądam. Czytam dużo, no i ten kompuś, którego stawiam na pierwszym planie.http://i72.photobucket.com/albums/i166/pani_myszka/Koty/pumba_komputerek.jpg

Alsko
01-09-2007, 07:48
robiłabym to samo, co Ty. Słuchaj siebie! :)

Jadka.Z
01-09-2007, 10:32
Od siedmiu lat jestem na emeryturze. Przez jeszcze trzy lata jednocześnie pracowałam.Po zaprzestaniu pracy nie wyobrażałam sobie zycia - bez pracy i również bez ludzi którzy stali się moją jakby rodziną. Obecnie nie wyobrażam sobie tego że musiałabym pracować, już nie te siły a poza tym przystosowałam się. Mam grupy ludzi z którymi spotykam się, mam książki no i zaglądam do klubiku. Czasami mam przerwy w tym bywaniu tutaj a to świadczy o tym że mam czym żyć a nawet nie mam czasu. Ogródek też jest, ale kręgosłup ogranicza mnie w tym zakresie. W tym roku byłam parę dni w górach. Gdyby nie różne stresy które dopadały mnie również gdy pracowałam, życie byłoby bardzo piękne.

Nika
01-09-2007, 20:26
Jestem na tzw. wcześniejszej emeryturze od marca. Myślałam,że bez pracy w szkole nie przeżyję...żyję i to całkiem przyjemnie.Dorabiam nieco "z doskoku", mam mnóstwo wolnego czasu i jestem bardzo zadowolona. Robię różne ciekawe rzeczy, na które przedtem nie miałam czasu!