PDA

View Full Version : Maestwo uspokaja - komentarze


Basia.
07-09-2007, 16:15
Komentarz do artykułu: Małżeństwo uspokaja (http://www.senior.pl/92,0,Malzenstwo-uspokaja,2727.html)
--------------------
Czy ja wiem ........... to zależy od struktury psychicznej badanego .

Alsko
07-09-2007, 16:54
Chyba głównie od jakości...

Pani Slowikowa
07-09-2007, 17:29
tam chyba nie uspokaja ..wprost przeciwnie :D

Basia.
07-09-2007, 18:09
Chyba głównie od jakości...
ja osobiście muszę sama wyłazić z dołka, mój typ tak ma.

Malgorzata 50
07-09-2007, 19:01
Rrrrrrreweeeeelacja ..jak zwykle!

Lila
07-09-2007, 19:06
Noooo...mnie też nie uspokaja...tylko wkurza niekiedy.
Ale rzadko..:)

nutka
07-09-2007, 19:28
Mnie też wkurza, ale z wiekiem jakby coraz mniej....

bogda
07-09-2007, 20:32
Ale czasem jest wesoło i jakieś urozmaicenie...a tak to co??? nuda i nuda by była...i na co byśmy narzekały....

inka-ni
07-09-2007, 21:01
Mnie też wkurza, ale z wiekiem jakby coraz mniej.... Nutko to u mnie na odwrut

Basia.
07-09-2007, 21:05
Rrrrrrreweeeeelacja ..jak zwykle!
Oświeć mnie ciemną jaka rrrrrrrrreweeeeeeeeeelacja? Coś dzisiaj ciężko mi idzie prawidłowe myślenie.

an_inna
07-09-2007, 22:08
Oświeć mnie ciemną jaka rrrrrrrrreweeeeeeeeeelacja? Coś dzisiaj ciężko mi idzie prawidłowe myślenie.
Małgośka śpi, ale sądzę, że to była krótka recenzja artykułu:D

chickita
07-09-2007, 22:20
Proszę o wybaczenie ale tego to mężowi nie powiem bo mu odbije i to nie będzie słuszne. 3 tygodnie się proszę żeby znalazł czas i panele u dziecka polozył. To gdyby mnie poddano badaniu to pewnie by sie dowiedział, ze długo nie pozyje?

hannabarbara
07-09-2007, 22:36
Biedni amerykańscy lekarze. Już naprawdę wszystko ważne przebadali, by za pomocą rezonansu magnetycznego badać taką głupotę. Przecież gołym okiem widać, że obecność męża będzie albo złościć, albo pomagać, albo być obojętna. Innych możliwości nie ma. A mówiąc poważnie, wartość takich badań jest żadna. Brak w tym stałego elementu, bo i żony i mężowie są różni. Gdyby tak np.Feliks brał za rękę różne klubowiczki, to możnaby uzyskać odpowiedź, czy nasz kapitan ma zdolności uspakające, czy też nie. Mogło by też być odwrotnie. Ale koniecznie jeden element musi być stały.

Lila
07-09-2007, 22:46
Przez naszego kapitana...

Bo onże mojej ręki już nie potrzyma,jako zbrukanej trzymaniem w niej jaj...

Figlarkom wyjaśniam,że były to jaja kurze i to wirtualne,naszykowane do obrzucenia nimi pulchnej osoby byłego prezydenta Polski,którego do dnia dzisiejszego nawet lubiłam. Choć z niejakimi zastrzeżeniami.....

Ale teraz KONIEC...finito...i już.

Pani Slowikowa
07-09-2007, 22:48
Tylko dlaczego??

Lila
07-09-2007, 22:51
Asiu,poczytaj na ''wyborach''..:)

hannabarbara
07-09-2007, 22:52
Musisz Słowiczko wejść na wątek o wyborach, to się dowiesz!

Ewita
08-09-2007, 07:46
Biedni amerykańscy lekarze. Już naprawdę wszystko ważne przebadali, by za pomocą rezonansu magnetycznego badać taką głupotę. Przecież gołym okiem widać, że obecność męża będzie albo złościć, albo pomagać, albo być obojętna. Innych możliwości nie ma. A mówiąc poważnie, wartość takich badań jest żadna. Brak w tym stałego elementu, bo i żony i mężowie są różni. Gdyby tak np.Feliks brał za rękę różne klubowiczki, to możnaby uzyskać odpowiedź, czy nasz kapitan ma zdolności uspakające, czy też nie. Mogło by też być odwrotnie. Ale koniecznie jeden element musi być stały.
No tak... a jeśli mnie małżeństwo czasem uspokajało, czasem wkurzało, a czasem bawiło i sprawiało radość, że o szczęściu nie wspomnę (mogę tylko w czasie przeszłym, ale za to dystans mam do tematu:D) - to co? Nie mieszczę się w reakcjach prawidłowych? I tak właściwie to uważam, że dyskryminacją byłoby, gdyby kapitan tylko mężatki za rękę trzymał:mad: . Ja mam gdzieś amerykańskie badania, ale... czemu miałabym nie sprawdzić, jak działa na mnie dłoń mojego kapitana!!!

hannabarbara
08-09-2007, 08:04
Ewito! Uważam, że bardzo się mieścisz w reakcjach prawidłowych. Co zaś do kapitana, to musiałby sam się wypowiedzieć na temat eksperymentu. Ja z niego się wypisuję. Kapitana lubię, ale nie życzę sobie by ktoś mnie prądem elektrycznym traktował. No chyba, że byliby to wybitni amerykańscy lekarze.

Alsko
08-09-2007, 09:17
Bo on miewa "dni".
Czasem huknie na załogę, i dobrze, bo na łajbie porządek święta rzecz. Ale czasem mu coś tam się zmienia i przerywa rejs na wiecowanie, bo Kraj w potrzebie. Czasami regulamina obwieszcza. Albo ryczy o sok z kiszonej kapusty i tupota białych mew każe uciszać.
Ja na wszelki wypadek z drogi mu schodzę :D

an_inna
08-09-2007, 09:21
Jak zobaczyłam słowo "kapitan" w tym wątku tom pomyślała, że któraś chce się zań wydać - ale nie! Tylko co z tym prądem, on nas tak chce porazić? Ja już wolę jak facet, a szczególnie kapitan, praży intelektem:D:D:D

Nika
08-09-2007, 09:23
Zapewne , jesli małżonkowie są dobrani na zasadzie dwóch pasujących do siebie połówek słynnego jabłka, to związek jest dla nich jak relanium- uspakaja, wycisza, łagodzi lęki i smutki samotności.Jeśli nie są zbyt dobrani może mieć raczej charakter stresujący, albo i niszczący.Wszystko zależy od ludzi, a oni jak wiemy są baardzo różnorodni...

Sunshine
08-09-2007, 09:41
Dla wyjaśnienia,nie jestem w małżeństwie od ponad 30 lat,więc moje doświadczenie w tej materii jest raczej znikome.
Myślę jednak,że to kwestia przypadkowego doboru.
Jedni/nieliczni wg. mnie/mają to niebywałe szczęscie dobrać się właściwie ale większość trafia jak "kulą w płot".
Dokonujemy wyboru partnera po raz pierwszy zwykle w młodym wieku, kiedy bardziej hormony niż rozum o tym decydują kogo wybierzemy.
I jest to szansa prawie jak w toto-lotku trafić te właściwe numerki.
Gdy jednak nie trafimy zbyt celnie,to jeszcze zależy od naszych cech charakteru,czy jesteśmy w stanie zmienić się na tyle by partnera, mniej dobrze dobranego, potrafić tolerować a nawet polubić na tyle by nam z nim było "po drodze".
Ale by działać na siebie uspokajająco,trzeba moim zdaniem czegoś więcej.
I to"coś więcej" tylko nielicznym się zdarza.

Kundzia
08-09-2007, 11:09
Jedni/nieliczni wg. mnie/mają to niebywałe szczęscie dobrać się właściwiele większość trafia jak "kulą w płot"....

....Ale by działać na siebie uspokajająco,trzeba moim zdaniem czegoś więcej.
I to"coś więcej" tylko nielicznym się zdarza.

I ja właśnie w drugim małżeństwie miałam to szczęście.Sponiewierana,zraniona znalazłam oparcie i nadal w każdej chwili go mam.I nie jest to gołosłowne.Parę senioritek poznało już "moją drugą połówkę" i chyba mogłyby potweierdzić moje słowa.Czy w dobrym,czy złym zawsze mam oparcie i spokój.

Malgorzata 50
08-09-2007, 12:58
Uspokaja dobry zwiazek z drugim czlowiekiem -najchetniej plci przeciwnej .Nie bede powtarzala komunalow wiadomo dlaczego uspokaja taki zwiazek ,chociaz jak za bardzo uspokaja to istnieje niebezpieczeństwo nudy i rutyny -ale powiedzmy .Natomiast rewelacyjne artykuly na poziomie dotknietych demencja staruszek którym trzeba przypominac prawdy oczywiste w strawny sposob-krotko i duza czcionka absolutnie nie uspokajaja tylko irytuja dla tego nie czytam -no chyba ,ze Basia przeczyta ....

Basia.
08-09-2007, 16:28
Uspokaja dobry zwiazek z drugim czlowiekiem -najchetniej plci przeciwnej .Nie bede powtarzala komunalow wiadomo dlaczego uspokaja taki zwiazek ,chociaz jak za bardzo uspokaja to istnieje niebezpieczeństwo nudy i rutyny -ale powiedzmy .Natomiast rewelacyjne artykuly na poziomie dotknietych demencja staruszek którym trzeba przypominac prawdy oczywiste w strawny sposob-krotko i duza czcionka absolutnie nie uspokajaja tylko irytuja dla tego nie czytam -no chyba ,ze Basia przeczyta ....
ale wszystko jeszcze przed nami /odpukać/ i demencja i duża czcionka /tez odpukać/ bo małej nie dojrzymy. Jak wszystko będa pisali normalną czcionką to sobie biedne nie poczytamy.

Sunshine
08-09-2007, 16:34
I ja właśnie w drugim małżeństwie miałam to szczęście.Sponiewierana,zraniona znalazłam oparcie i nadal w każdej chwili go mam.I nie jest to gołosłowne.Parę senioritek poznało już "moją drugą połówkę" i chyba mogłyby potweierdzić moje słowa.Czy w dobrym,czy złym zawsze mam oparcie i spokój.
to bardzo pokrzepiające co napisałaś Lucynko,i cieszę się bardzo, że własnie Ty spotkałaś właściwego człowieka we właściwym miejscu i czasie.

Picasso
17-09-2007, 16:20
Nika ma rację, wszystko zależy od dobrania. Złe małżeństwo może zniszczyć życie :(

Ewita
17-09-2007, 16:27
Tak. Może. A dobre wzbogacić. I to bardzo... Naprawdę!:D

Lila
17-09-2007, 21:23
Tak. Może. A dobre wzbogacić. I to bardzo... Naprawdę!:D

A jeszcze jak wybranek nazywa się np.Natan Rotschild...Naprawdę bardzo nas wzbogaci takie małżeństwo...

Malgorzata 50
17-09-2007, 21:29
Zapewne , jesli małżonkowie są dobrani na zasadzie dwóch pasujących do siebie połówek słynnego jabłka, to związek jest dla nich jak relanium- uspakaja, wycisza, łagodzi lęki i smutki samotności.Jeśli nie są zbyt dobrani może mieć raczej charakter stresujący, albo i niszczący.Wszystko zależy od ludzi, a oni jak wiemy są baardzo różnorodni...
z ust mię wyjęłaś żlota mysl własnie to samo chciałam powiedziec

Ewita
17-09-2007, 21:31
Małgosiu??? To oczywistość przecież!

Malgorzata 50
17-09-2007, 21:31
A jeszcze jak wybranek nazywa się np.Natan Rotschild...Naprawdę bardzo nas wzbogaci takie małżeństwo... No...takie to tak uspokaja ,że nie wiem szczegolnie jesli Natan Rotschild jest juz tylko wielbionym wspomnieniem, a wdowa ociera łzy, co jej po spokojnej twarzy plyna ,studolarówkami

Lila
17-09-2007, 21:33
Ewitko....bo Małgocha czegokolwiek się dotknie,to jak król Midas zamienia w złoto..:)

Aż się boję pomyśleć,jak wyglądała jej noc poślubna....och...

Lila
17-09-2007, 21:36
Małgoś...jakby leciały tylko studolarówki,to płacz byłby rozpaczliwy...

Ale skoro lecą miliony ,płacz ów może być spokojny ...pełen wdzięczności dla kochanego zezwłoka...:)

Ewita
17-09-2007, 21:36
Jakoś tych tendencji nie zauważyłam w Małgochy życiu... Zawsze więcej ma wydatków niż tego, co może wydać... I zasuwa, jak mały parowozik, zamiast doić jakiegoś przystojniaka...

Lila
17-09-2007, 21:37
Bo jak przystojniak to zawsze ciężko się doi...:)

Malgorzata 50
17-09-2007, 21:37
Przecie mowię .Nie ! Niestety kolezanko L.,w zwiazku z czem nie jestem w ogole uspokojona i ciagle latam po miescie w poszukiwaniu Rotschilda -ale chyba wszystkie wymarły .I nie mnie ocierać lzyyyyyyyyy(studolarówkami)

Malgorzata 50
17-09-2007, 21:39
Czy ta wiedźma musi wszystkie moje tajemnice wydawac !!!!! Miliony powodują spokoj blogi a studolarowki jako chusteczki do lez ocierania bo tyle się tego wala

Ewita
17-09-2007, 21:41
A wśród tych mundurowych szarż - żadnego nadzianego indora nie ma? Bo już jak łzy ocierać - to faaajną ręką, no nie?

Malgorzata 50
17-09-2007, 21:44
Po pierwsze primo -mlode ,po drugie primo żaden nie wyglada na majetnego nadmiernie .Już chyba ten milioner co sie mial mną zachwycić albo zbankrutowal ,albo umarl .albo calkiem przypadkiem zachwycil się jakąś inna chetna do ocierania po nim łez
Pechowiec stulecia ze mni po prostu!!!!

Ewita
17-09-2007, 21:48
Kto to na kursantów patrzy??? Ale nad nimi jakiś ten... no, pułkownik, albo i generał być musi... Załatwiłabyś sobie i o mnie może przy okazji zadbała - sama wiesz, że nie mam się przy kim uspokoić...:D

Lila
17-09-2007, 21:50
Sorry,że jestem niedyskretna...

A ten...no ..ten ..pułkownik,to z armatą może ???
Bo pensja wojskowa ...bez szaleństw.Więcej przepije....

Basia.
17-09-2007, 21:51
Po pierwsze primo -mlode ,po drugie primo żaden nie wyglada na majetnego nadmiernie .Już chyba ten milioner co sie mial mną zachwycić albo zbankrutowal ,albo umarl .albo calkiem przypadkiem zachwycil się jakąś inna chetna do ocierania po nim łez
Pechowiec stulecia ze mni po prostu!!!!
nigdy nic nie wiadomo .......... bądź zawsze w pogotowiu na przyjęcie milionera. Kto powiedział, że to muszą być dolce których wartość znacznie spadła ........... złotówka też może być. Odrobina patriotyzmu by się niektórym czekającym na szczęście przydała. Ja bym złotówek nie skreślała.

Malgorzata 50
17-09-2007, 21:52
Poznalam tylko majora -odpada ,po pierwsze za mlody po drugie strrrasznie groźny.Greneralicja cos nas nie wizytuje .Ale cierpliwości.....też bym się pouspokajała....

Malgorzata 50
17-09-2007, 21:53
Ale ja nie jestem przebierna ...moga byc i zlotowki ...Rotschild mi się z zielonymi skojarzyl ,lokalny emerytowany milioner, jak najbardziej...

Ewita
17-09-2007, 21:59
Dwusetkami też można łzy ocierać... Tylko, żeby ich pod dostatkiem było, bo mało wydajne jakoś...

Basia.
17-09-2007, 22:04
chusteczkami nawet jak bym miała chłopa miliardera, dwusetki bym chowała domagając się ciągle następnych ....... przezorności nigdy za wiele.

Ewita
17-09-2007, 22:07
że mało wydajne i dużo ich wyciągać trzeba od delikwenta. Przecie moczyć sensu nie ma, bo nie wiem, jakby się po słonej wodzie zachowały... Setuńki do kieszeni, łzy na zamówienie - i do czegoś dojść można, no nie?

Basia.
17-09-2007, 22:14
że mało wydajne i dużo ich wyciągać trzeba od delikwenta. Przecie moczyć sensu nie ma, bo nie wiem, jakby się po słonej wodzie zachowały... Setuńki do kieszeni, łzy na zamówienie - i do czegoś dojść można, no nie?
i o to chodzi, nie wiem jak by się zachowały w słonej wodzie ale pranie w 60 st. z wirowaniem i płukaniem w płynie Lenor dobrze znoszą. Mój Tadzio kiedyś włożył do pralki spodnie, w których kieszeni było 2000 zł. Nie sprawdziłam, uprałam, odwirowałam .............. znalazłam, wysuszyłam na kaloryferze, potem suszarką .......... więcej nie powiem.

Ewita
17-09-2007, 22:17
Powiedz mi, jaka była reakcja - baaardzo jestem ciekawa!

Basia.
17-09-2007, 22:21
Powiedz mi, jaka była reakcja - baaardzo jestem ciekawa!
że gdzieś zapodziało mu się 2000 zł .............. pytałam czy niczego nie zgubił, powiedział że nie bo on niczego nie gubi.

hannabarbara
17-09-2007, 22:22
Przegladając ten wątek, przyznaję się, że dość pobieżnie, nie znalazłam konkluzji. To może ktoś mi napisze jak to jest! Małżeństwo uspokaja, czy nie. Mnie akurat uspokoiło. I to na długie lata.Dopiero jak wnuki wyrosły z pieluch, mam ochotę znowu na szaleństwa. Ale cóż z tego? Gdy miałam okazję do trzydniowego oderwania się od szarej rzeczywistości, po pierwszym dniu musiałam wrócić do domu pod skrzydełka mężusia..... I tu ciężko westchnęłam!6813

Basia.
17-09-2007, 22:23
Przegladając ten wątek, przyznaję się, że dość pobieżnie, nie znalazłam konkluzji. To może ktoś mi napisze jak to jest! Małżeństwo uspokaja, czy nie. Mnie akurat uspokoiło. I to na długie lata.Dopiero jak wnuki wyrosły z pieluch, mam ochotę znowu na szaleństwa. Ale cóż z tego? Gdy miałam okazję do trzydniowego oderwania się od szarej rzeczywistości, po pierwszym dniu musiałam wrócić do domu pod skrzydełka mężusia..... I tu ciężko westchnęłam!6813
jednych uspokaja, drugich wręcz przeciwnie.

emka46
17-09-2007, 22:28
Mnie ostatnio denerwuje.

Malgorzata 50
17-09-2007, 22:37
Konkluzji nie bedzie ...no chyba ze ten milioner...to uspokaja z cala pewnoscią .Szczegolnie jak milioner zajety produkcja milionow ...ja chetnie wydawaniem....

Lila
17-09-2007, 22:47
Haniu...a czemu musiałaś wrócić pod .....skrzydełka...??? mężusia....???

Aż się boję myśleć ,lady,kim Ty jesteś ...Mój tam skrzydeł nie ma...:):)

Ewita
17-09-2007, 22:52
Reakcja twojego "mena", który nic nie gubi - mogłaby być jakąś konkluzją... Ale jaką?

Malgorzata 50
17-09-2007, 22:56
Konkludując, "mena" Basi......uspokaja

hannabarbara
17-09-2007, 23:02
Och Lilu! Mam nadzieję, że jak wyjedziesz to bez męża. A jak jeszcze się przeziębisz tak jak ja, to zobaczysz jak jest fajnie, gdy jest ktoś kto Ci zupkę zagrzeje, kołderką otuli, lekarstwa poda.Bo gdy tak ciągle jesteśmy razem, to co i rusz wyrywa się jakiś wrrr... .Wtedy on nie Zeus, a ona nie Leda.

Karol X
17-09-2007, 23:06
Malzenstwo uspokaja na 100%.
Tak jak w tym przypadku:
Dziadek z babcia o dlugim stazu malzenskim jedza obiad drewnianymi lyzkami.
Dziadek wlepia oczy w twarz babci i nagle pac! ta lyzka w glowe babci.
-Lo Jezu, a to za co?!
-A bo jak sobie pomysle,ze ty nie bylas cnotliwa,jak mi slubowalas to.....

W malzenstwie mozna sobie wiele spraw wyjasnic i wszystko wraca do normy jak w przypadku babci i dziadka,ktorzy zjedli kasze i sie rozeszli w pokoju:D

Lila
17-09-2007, 23:08
Hanuś...ja pół świata zwiedziłam bez męża...:)
Taką mieliśmy pracę,że jedno z nas musiało być na miejscu.No i zwierzaki...bardzo źle znoszą obcą opiekę.Weekend ,to jeszcze.....

Honorka1949
17-09-2007, 23:23
A ja to moze ujme tak. Czuje sie dobrze w malzenstwie.Jestem kochana , doceniana i pozadana.Czasem razem mamy ochote na chwile szalenstwa . Szalejemy razem.Gdy zajdzie potrzeba i musimy wyjezdzac oddzielnie kazdy ma prawo sie dobrze bawic, Ale znamy granice zabawy. Zawsze moge spojrzec w lustro nie wstydzic sie swojego odbicia.I tego samego oczekuje po swoim partnerze,Moze komus wyda to sie takie trywialne ale jestem kobieta po przejsciach, mam zle doswiadczenia i teraz doceniam wartosci jakie reprezentuje moj patner,.W moim przypadku malzenstwo uspakaja.

baburka
18-09-2007, 06:51
A wśród tych mundurowych szarż - żadnego nadzianego indora nie ma? Bo już jak łzy ocierać - to faaajną ręką, no nie?
Ręce precz od mundurów!!! Facetów można wyłuskać.

baburka
18-09-2007, 06:53
..ja pół świata zwiedziłam bez męża...:)

Na razie udała mi się tylko część Twoich osiągnięć. Reszty nie planuję.

Ewita
18-09-2007, 07:03
Nawet wskazane byłoby to wyłuskanie w pewnych sytuacjach:D
A poza tym jeszcze by się pogniótł mundurek i ten "mężczyzn" by mi kazał prasować swój przyodziewek?

Alsko
18-09-2007, 07:50
bo co się będę wyrywała, gdy to małżeństwo daleko za mną :)
Chyba jednak bilans wypada na plus - uspokaja, o ile pamiętam dobrze.

A amatorki miliarderów ostrzegam: przyjdzie ziobra jedna taka i bogacza Wam ciupasem do ciupy w świetle reflektorów :D i co ?

baburka
18-09-2007, 08:07
A amatorki miliarderów ostrzegam: przyjdzie ziobra jedna taka i bogacza Wam ciupasem do ciupy w świetle reflektorów :D i co ?
Mieć znaczną kasę zawsze warto. Mojego nikt pozbawić mnie nie chciał, samam musiała się pozbyć i jeszcze zapłacić.:D

baburka
18-09-2007, 08:11
A poza tym jeszcze by się pogniótł mundurek i ten "mężczyzn" by mi kazał prasować swój przyodziewek?
Jakby miał ordynację, toby się i prasowało. Nie ma - niech awansuje na posiadacza ordynansa.
Jak to szło? Mnie Stopa - Awas.

Alsko
18-09-2007, 08:12
Baburko, hihihi! Ten mój chichot z powodu >też tak mam i miałam<

Nika
18-09-2007, 08:28
Honorko, można powiedzieć,że jesteś spełnioną mężatką.Obojgu Wam życzę wielu lat w tak pięknym i udanym związku!

Lila
18-09-2007, 09:33
Na razie udała mi się tylko część Twoich osiągnięć. Reszty nie planuję.

A która część Ci się udała ?

Wolałabym,abyś powiedziała ...cały świat...:D

ed-q
01-10-2007, 15:20
Zapoznając się z tym forum (jako „nowy”), znalazłem ciekawe wątki, mi. i ten, rozpoczęty przez rzeczową, i sympatyczną Panią „Basię”.
Ponieważ kilka foromowiczek (to nie błąd!) domagało się więcej informacji na mój temat, podaję dalsza ich część.
Jestem żonaty od….50-ciu lat z prześliczną Aleksandrą ( nb. starszą o 13 dni!) i nadal w niej…. zakochany! Sadzę, że z wzajemnością, choćby tylko dlatego, że nigdy nie mięliśmy tzw. „cichych dni”….. i nie tylko…reszta jest milczeniem!
Dobrane małżeństwo, to rzeczywiście (wg mnie!) ogromny życiowy skarb, to „piorunochron”, pozwalający nie tylko przetrwać najtrudniejsze chwile, lecz wspólnie ubogacać nasze- co to dużo gadać – niełatwe życie!
Nam się udało, więc dziękujemy za to Opatrzności, której jednak „pomagaliśmy”, starając się przestrzegać Jej „Dekalogu” a szczególnie przykazania o wierności, oraz innych zasad pozwalających zawsze, bez wyrzutów, śmiało spojrzeć na swoja twarz w lustrze!
Nie zapominaliśmy przy tym nigdy o polskości, wpojonej nam przez, patriotyczne wychowanie w szkole, w harcerstwie, no i oczywiście w rodzinie! Tych zasad nie udało się z nas wyrugować ani ateistycznemu komunizmowi, ani „nowomodnemu” liberalizmowi, nawet w najtrudniejszych chwilach życiowych, a takich, niestety, nie brakowało
! W tym duchu wychowaliśmy i nadal wychowujemy, następne pokolenia..

Dzidka
01-10-2007, 15:49
Ed-q, witam Cię serdecznie.Bardzo szarmandzko się przedstawiłeś! Pozdrawiam.

http://republika.pl/blog_wm_671193/1262755/tr/wrzos4.jpg

Basia.
01-10-2007, 15:55
witam serdecznie i tak trzymaj. Z wielką przyjemnością przeczytałam Twój post.:)
http://img504.imageshack.us/img504/5838/2rozyczkiif4tp0.gif (http://imageshack.us)
http://img504.imageshack.us/img504/5838/2rozyczkiif4tp0.d914586f38.jpg (http://g.imageshack.us/g.php?h=504&i=2rozyczkiif4tp0.gif)

Lila
01-10-2007, 16:13
Przedstawiłeś się super.Mam nadzieję,że się u nas zadomowisz...

Ja mam staż nieco krótszy,bo lat 40 małżeństwa.Poza tym nie mogę powiedzieć nic o przyszłych pokoleniach,bo moje dzieci niestety stare i leniwe.Nic nie ulęgły!:confused:

ed-q
01-10-2007, 21:47
Szanowne Panie!
Jestem zaskoczony tak sympatyczną i przemiłą reakcją na mój post, za którą stokrotne dzięki!
Tylu kwiatów i to tak wyszukanie pięknych, dawno już nie otrzymałem! Włożyłem je do specjalnego wazonu o nazwie…. ŻYCZLIWOŚĆ, boć to słowo unikalne w dzisiejszych czasach, a na tym forum – o dziwo – wcale niezapomniane, o czym przekonałem się nie tylko w tym wypadku, lecz także czytając wiele zapisów tu umieszczonych.
Wprawdzie na początku natarto mi trochę uszu, lecz, po interwencji Pani Basi, otrzymałem – jak sądzę- ciche rozgrzeszenie i zrozumienie dla moich szczerych intencji. Za to również uprzejmie dziękuję!

enia60
01-10-2007, 21:47
cieszę się ,że nie ma tu szarych myszek,jakoś zrobiło mi się milej,?te fundamenty nie dają mi spokoju! jak wspominałam cenię sobie wartości,obyczaje,tradycje,jak również szanuję tych o odmiennych poglądach,dajmy żyć każdemu ,który jest za naszymi drzwiami...gratuluję tematu w/w wątku

Wiktoria
13-11-2007, 09:04
Wiktoria

Napisal Picasso: cytat:...zle malzenstwo moze zniszczyc zycie.
Moj komentarz; Jak bardzo. Niestety nie zawsze mozna sie z niego wymiksowax. On zbt wygodny,aby odejsc,
Ona zbyt biedna, aby kupic mieszkanie. Rodziny br ak.
Co robic? Poradzcie.

Wiktoria
13-11-2007, 09:05
Wiktoria

Napisal Picasso: cytat:...zle malzenstwo moze zniszczyc zycie.
Moj komentarz; Jak bardzo. Niestety nie zawsze mozna sie z niego wymiksowax. On zbt wygodny,aby odejsc,
Ona zbyt biedna, aby kupic mieszkanie. Rodziny br ak.
Co robic? Poradzcie.

Benigna
13-11-2007, 18:51
Wiktoria

Napisal Picasso: cytat:...zle malzenstwo moze zniszczyc zycie.
Moj komentarz; Jak bardzo. Niestety nie zawsze mozna sie z niego wymiksowax. On zbt wygodny,aby odejsc,
Ona zbyt biedna, aby kupic mieszkanie. Rodziny br ak.
Co robic? Poradzcie.
zawsze można złożyć pozew o rozwód oraz o podział majątku.
Jeśli na obecne mieszkanie zapracowali wspólnie = nabyli
w okresie trwania małżeństwa, należy im się po połowie.
Ze sprzedaży większego może można kupić 2 mniejsze.
Pozdrawiam:)

Wiktoria
20-11-2007, 00:33
wiktoria
Benigna -dziekuje Ci za wsparcie -.sprawa sprzedazy niemozliwa. Dom duzy i mieszkaja rowniez dzieci, Znalazlam inne rozwiazanie , Przyjaciolka mieszkajaca zagranica zaprasza mnie do siebie. Napewno kilka miesiecy wytrzymam. Zawsze tesknie za krajem i rodzina. Serdeczne pozdrowienia.

Basia.
20-11-2007, 01:20
trzymam kciuki za Ciebie. Pozdrawiam cieplutko.:)

Malgorzata 50
20-11-2007, 05:32
Wiktorio -to pólsrodek -ty wyjedziesz i co....pewnie że jesli innego wyjscia nie ma .Zycze ci więc ,zebyś byla szczesliwa nie tylko z powodu oddalenia się od malżonka ..a może tam czeka jeszcze coś ...kto to wie???
Powiem wam o piatej nad ranem ,ze nie dane mi bylo ,,niestety zażyc uspokajacza zbyt dlugo .Ale póki zycia ,póty nadziei .Na to ,ze "zadzwonisz do mnie kiedy bedę stara".Bo to co teraz to mile -ale to NIE TO

Benigna
20-11-2007, 17:01
wiktoria
Benigna -dziekuje Ci za wsparcie -.sprawa sprzedazy niemozliwa. Dom duzy i mieszkaja rowniez dzieci, Znalazlam inne rozwiazanie , Przyjaciolka mieszkajaca zagranica zaprasza mnie do siebie. Napewno kilka miesiecy wytrzymam. Zawsze tesknie za krajem i rodzina. Serdeczne pozdrowienia.
cieszę się, że znalazłaś wyjście z sytuacji stresowej, ale jest
to rozwiązanie tymczasowe. Gdy odpoczniesz, z dala od domu,
przemyśl całą sprawę, wszystkie plusy i minusy i zdecyduj, co
jest dla Ciebie ważniejsze. Pomyśl,że Ty jesteś ważna
i nie warto skracać sobie życia żyjąc w toksycznym związku.
Kobiety wiele wytrzymują bo są twarde ale potem za to płacą
m.in. zdrowiem /szeroko pojętym/. Życzę Ci spokoju.9986

arczia
21-11-2007, 17:20
to prawda - nic gorszego, niż taki przewlekły stres.
wyjazd pomoże z dystansu spojrzeć na sytuację - najgorzej czuć się "w matni" - a tak jest gdy jest się za blisko problemu. Wyjedź - nabierzesz psychicznej odporności. Pozdrawiam serdecznie

Honorka1949
21-11-2007, 21:44
Najgorsze co moze byc , to tkwienie w toksycznym zwiazku. Jezeli masz taka szanse wyjedz , przemyslisz wiele spraw , wyciszysz sie i jak wrocisz bedziesz wiedziala jak masz dalej postepowac.Zycze Ci szczescia.

Wiktoria
22-11-2007, 10:40
wiktoria

Kochane, dziekuje za slowa otuchy.Mam nadzieje,ze w czasie
mojej nieobecnosci moj pseldo malzonek znajdzie sobie druga polowke, czego mu zycze, a ja bede samotna ale wolna.
niektorzy mezczyzni tez cierpia ale sa zbyt tchorzliwi , aby
cos zmienic. moze wystawic go na licytacje.
W pierwszch latach malzenstwa rozwod byl niemozliwy-
oburzenie rodziny, dzieci, wspolny majatek,a na moje slowo "rozwod" byla odpowiedz: Zle ci to sie wyprowadzaj. Nie chcialam zaprzepascic dorobku moich rodzicow Ale mimo wszysko zaluje mojegoi tchorzostwa.Przepraszam, ze poruszam takie smutne tematy ale mysle, ze to bedzie przestroga dla innych, mlodszch. A teraz weselej: Moze wystawic "tego bohatera "na licytacje?.Pozdrawam serdecznie wszystkich i zycze wesolej zabawy w Lodzi. Moze podeslac w /w?

szekla
22-11-2007, 10:53
Dziekujemy za życzenia,ale może sama wpadnij na spotkanie,
Zycze odważnych decyzji,wyjścia na prostą i pozdrawiam serdecznie

Basia.
03-03-2008, 16:21
http://slub.onet.pl/1473037,zona_mnie_bije,obyczaje_artykul.html

włączyłam telewizor i oglądam program Ewy Drzyzgi o tym nieszczęśniku.:D

baburka
04-03-2008, 08:28
Ze sprzedaży większego może można kupić 2 mniejsze.

Zapomniałaś o drobiazgu: trzeba jeszcze mieć za co utrzymać swoje locum. Dobrze by było, żeby zostało jeszcze parę groszy na chleb. Piszę o przymusie ekonomicznym, jaki dotyka znaczną liczbę kobiet tkwiących w toksycznych związkach. Panowie stworzenia wykorzystują tę zależność bez skrupółów. Formy poniżania tak podporządkowanych kobiet są niewyobrażalne.

Pani Slowikowa
06-03-2008, 13:38
A czy tzw. "Dobrane malzenswtwo" moze tez byc toksyczne??
Bo jak tu zyc bez "niego"?? A z kolei z "nim" tez mozna sie nabawic nerwicy..
Czy wady drugiego czloweka, ktore uwieraly cale zycie i wzmocily sie tylko na stare lata. moga zatruc partnera/ ke??

aga27
06-03-2008, 17:37
Witam.
Trafiłam do Was juz jakis czas temu.Moja historie zna Małgorzata 50 i inne senioritki ale z nia miałam starcie pióro w pióro-pozdr.(kiedyś myślałaś że robie sobie żarty a to moje chaotyczne mysli i bardzo złe samopoczucie,chodziło o narzeczonego który odszedł miesiąc przed ślubem).Kiedyś byłam w błędzie mysląc że jak przed ołtarzem młodzi powiedzą sobie "tak" i "na dobre i na złe" to juz tak jakby miec polisę ubezpieczeniową.Dzis sądze że nie ma gwarancji na NIC.A juz napewno w tych czasach nie ma gwarancji miłości.

aga27
06-03-2008, 17:52
Rodzimy sie by kochać i zyjemy by kochać a miłość jeśli jest juz nam dana to zapominamy z czasem że jest jeszcze zadana .Miłość uskrzydla , prowadzi nas przez pustynie i nie odczuwamy pragnienia mając ją ku sobie ale doceniamy ją dopiero wtedy kiedy jej zabraknie. Ale kiedy okazuje sie że to ruch jednostajny prostoliniowy jednej osoby a drugiej zmienia się kierunek to juz nic nie jest warte naszych smutków a juz napewno nie to że pokochalismy a nas juz ta osoba nie kocha.Pogodzic się z tym to trudna bolączka ale jakże uczy nas.Dziś mogę powiedzieć Małgorzato 50 że moja porażka zyciowa okazała się szczęściel , losem od życia , Boga na nowy lepszy (co ja mówie prawdziwy związek , dojrzałych zakochanych i chcących byc razem)Tamten koniec to początek mojego "ja".

emka46
06-03-2008, 21:28
Jak to mówią:nie ma tego złego,co by na dobre nie wyszło.
Cieszę się,że wszystko Ci się ułożyło .