PDA

View Full Version : Nerwice i Histerie pięćdziesiąt plus - komentarze


hannabarbara
09-09-2007, 11:43
Komentarz do artykułu: Nerwice i Histerie pięćdziesiąt plus (http://www.senior.pl/147,0,Nerwice-i-Histerie-piecdziesiat-plus,2721.html)
--------------------
Najlepszy artykuł jaki spotkałam na tym forum. Autorka listu to skrajny przypadek nerwicy u kobiety 50+. Dla innych kobiet z podobnymi problemami jest jak lustro, w którym można sie przejrzeć i chwilę zastanowić nad samą sobą. Dla tych zaś dla których sprzątanie, mycie, odkurzanie nie są priorytetami zyciowymi to balsam na duszę. Również rozgrzeszenie, że dziś nie domyłam, zostawiłam kurz na parapecie lub takie temu podobne sprawki. Zachęcam oba typy kobiet do przecztania tego artykułu. Mężczyznom jednak odradzam. Mają żony , nie muszą za dużo o nich wiedzieć.

Alsko
09-09-2007, 11:49
Świetnie napisane i dobrze podpatrzone!
Spotyka się takie Nerwice. Omijam duuuużym łukiem :D

bogda
09-09-2007, 12:02
Haniu...artykuł bardzo dobry, też kiedyś, ale jak byłam dużo młodsza miałam trochę taką nerwicę, ale z biegiem lat jakoś się wyleczyłam, teraz mi nie przeszkadza kurz na meblach, jak się mogę poruszać po mieszkaniu bez przeszkód to jest dobrze...dużo pomogła mi córka, zawsze powtarzała...mieszkanie jest do mieszkania, a nie do sprzątania, teraz stosuję tą zasadę i jest mi z tym baaardzo dobrze...co nie oznacza, że w ogóle nie sprzątam, sprzątam ale bez przesady i w miarę bieżących potrzeb....:)

POLA
09-09-2007, 12:10
ani takich Nerwic, ani takich Histerii, więc może dlatego obserwacje autorki wydają mi się mocno przesadzone.

bogda
09-09-2007, 12:18
Polu...ale są tacy ludzie, teraz to potrafię zauważyć, dla nich najważniejsza jest sterylna czystość w domu, mam taką znajomą co po każdej wizycie gości odkaża spirytusem klamki, sedes i nne rzeczy których dotykali, byłam u niej tylko jeden raz, za każdym razem jak wstałam z fotela poprawiała nakrycie, bałam się nawet ruszyć żeby coś nie przestawić, czy zburzyć ten porządek....to jest straszne...

Malgorzata 50
09-09-2007, 12:18
No nareszcie ! Ktoś napisal i opublikowal jakis żeczywiście fajny artykuł Polu nareszcie jest o czym porozmawiać.Tak jest wokół sporo takich nerwic i jak powiedziała Hania przegladamy sie w tym wizerunku jak w lustrze -ja mam wokól takie Panie ,widze to również czasami (wybaczcie) na forum ,widze to równiez u siebie ,chociaz bronię się rękami i nogamiA co najbardziej przykre widzą to nasze (moje ) dzieci.Oczywiscie ten wizerunek to wszystkie cechy owej Histerio-nerwicy zebrane do kupy .Ja nie sprzatam obsesyjnie (bo nigdy tego nie robilam) ,bronię się przed wtrącaniem się w zycie moich dzieci ,staram się nie zrzędzić ,pakuje się w jakies historie...ale ,ale ...staram sie....,bronię sie ,pakuję się .....Cos w tym jest.

emka46
09-09-2007, 13:28
Dobry artykuł.Mam podobną nerwicę niedaleko siebie.Nie usiądzie po obiedzie,dopóki kuchnia nie będzie sterylna.Mieszkanie wygląda jak opuszczone przez domowników,żadnej rzeczy na wierzchu oprócz paru bibelotów i sztucznych kwiatów.Buty zdejmowane są juz na korytarzu.Za mężem chodzi i co chwila strofuje.Dziwię sie,ze biedak nie wpadł jeszcze w jakąś chorobę psychiczną,ale chyba olewa poczynania swojej żony. Moja nerwica jest rzadkim gościem u mnie.
A ja po przeczytaniu czuję sie rozgrzeszona.Siedzę przy kompie,gary w zlewie czekają,poczekam aż sie nazbiera trochę więcej.Pranie czeka na ułożenie,podłoga na odkurzenie,a ja czekam na natchnienie.Jak przyjdzie to migiem wszystko będzie ok. Jak wezmę się do roboty tylko dlatego,że powinnam to robota idzie mi jak po grudzie.Mąż już sie do tego przyzwyczaił,sam też nie jest z gatunku pedantów.A mieszkanie jest oczywiście dla mnie,a nie ja dla mieszkania.
Do dzieci już dawno sie nie wtrącam.Życie tak nam się ułożyło,ze od małego musiały być samodzielne i nawet nie wiem,jakby zareagowały na moje uwagi.

emka46
09-09-2007, 13:34
A dodam jeszcze,że większość osób,które powinny przeczytać ten artykuł i zastanowić sie nad sobą nie zrobią tego,bo po prostu nie znajdą czasu między jednym sprzątaniem a drugim,i na ogół nie interesują się komputerem ani internetem.

bogda
09-09-2007, 13:35
Emko...jak poczytałam Twoją wypowiedż to też czuję się rozgrzeszona, od kilku ładnych lat też tak mam i myślałam,że ze mną stało się coś niedobrego, jednak doszłam do wniosku że życie to nie tylko sprzątanie, pranie itp., życie powinno dostarczać więcej przyjemności i korzystania z nich, bo życie jest tylko jedno...

enia60
09-09-2007, 14:26
i zrobiło się weselej,moja koleżanka ma mieszkanie jak muzeum,chyba tam mieszka,nawet napewno,coś gotuje itp.ale bywa ,że jesteśmy na kawie,zrywa się nagle bo w domu trzeba coś zrobić,ja wolę pobyć na łonie natury cały dzień,a kurze jutro będą nowe i znów trzeba ścierać,co wcale nie znaczy ,ze owszem lubię mieć względny porządek,ale wolę wolnośc

Ala-ma-50
09-09-2007, 15:18
Też mam taką przyjaciółkę...jak odwiedzam ją..a jest to raz w roku na urodziny...to tak uważnie mnie obserwuje jak jem..czy mi czasami na dywan coś nie skapnie ...że od tego wzroku ręce mi się trzęsą ..i klops..a ona wtedy leci ...w zależności od awarii..albo z odkurzaczem..albo ze ścierą.
A tak poza tym to złote serce ..i aby się nie denerwowac..przeważnie spotykamy sie poza domem...mówię Wam nie ten człowiek.
Ale urodziny obowiązkowo w domu i w stresie...ten typ tak ma.

FeliksG
09-09-2007, 15:28
ani takich Nerwic, ani takich Histerii, więc może dlatego obserwacje autorki wydają mi się mocno przesadzone.
Pozwolę sobie dodać, że oprócz przesady dostrzegam olbrzymie oderwanie autorki od realiów. Brak odniesienia czy wręcz uwarunkowania, tych nerwc i histerii, obyczajami religijnymi, kulturowymi, ekonomicznymi, środowiskowymi czy psychcznymi powoduje, że stają się rzeka wylanej frustracji, samousprawiedliwianiem, szukaniem "wspólników" i nic nie dającym biadoleniem. Coś jak płacz nad rozlanym mlekiem.
Aby nie być gołosłownym posłużę się sytuacją określoną w przysłowiu; ojciec fedruje, matka gotuje. Relacje i zakres obowiązków nakreślony tutaj napewno nie jest nerwico czy histeriogenny. Opisów, można tuta namnożyć i po każdym z nich będzie podobna konkluzja; nadgorliwość
Te konkluzje powodują, że autorka, mowiąc o zdarzeniach wziętych z życia, sugeruje, że to są zjawiska nie do uniknięcia
Z takim poglądem się nie zgadzam. Nie zgadzam się również z postępowaniem, które staje w sprzeczności z dobrym obyczajem wyrażonym w powiedzeniu; najpierw obowiązek a potem przyjemność.

emka46
09-09-2007, 16:13
Nie zgadzam się również z postępowaniem, które staje w sprzeczności z dobrym obyczajem wyrażonym w powiedzeniu; najpierw obowiązek a potem przyjemność.
Nie jestem do końca przekonana,czy to dobry obyczaj.Przecież nie zawsze musi być taka kolejność.

POLA
09-09-2007, 16:19
Myślę, że dość przesadne zamiłowanie do porządku graniczące z chęcią życia w sterylnych warunkach ma się bez względu na wiek, a przyczyna może tkwić w tym, o czym pisze Feliks, w tych przeróżnych uwarunkowaniach.
Znam wielu ludzi powyżej pięćdziesiątki, nawet powyżej siedemdziesiątki i nikt nie cierpi na tego typu "schorzenie".
Pech czy moje szczęście?

POLA
09-09-2007, 16:42
No nareszcie ! Ktoś napisal i opublikowal jakis żeczywiście fajny artykuł Polu nareszcie jest o czym porozmawiać...
...bronię się przed wtrącaniem się w zycie moich dzieci ,staram się nie zrzędzić ,.
[/QUOTE]

Czyżby do tej pory na naszym forum nie było wątków, które zasługiwałyby na Twoją uwagę? :)

A ja się "wtrącam", tzn. przedstawiam swój punkt widzenia, z uzasadnieniem, tak robiłam od zawsze, "dziecko" nie narzeka, że zrzędzę, słucha i polemizuje lub nie:)

Jadka.Z
09-09-2007, 17:56
Zgadzam się z Wami. Ja nigdy nie byłam fanką przesadnych porządków, jedyne co lubię to pozmywane naczynia ale to dla wygody. Wiem że kiedy ktoś ma bałagan lub niepokój wewnętrzny to usiłuje posprzątać świat zewnętrzny. Nigdy nic nie przeczytałabym gdybym tak żyła.

Alsko
09-09-2007, 18:10
Przecież Małgosia nie mówiła o wątkach! Mówiła o artykułach, które ostatnio były, delikatnie mówiąc, słabiutkie.

Sunshine
09-09-2007, 18:19
To bardzo dobry artykuł.
Z tym tylko,że opisany przypadek to już jednostka chorobowa,która powinna poddać się intensywnemu leczeniu.
Ale w trochę mniejszej skali,wiele z nas mogłoby siebie zobaczyć w przytoczonych przykładowo sytuacjach.Tak jak w lustrze/jak napisała trafnie Hania-Basia/i to co tam zobaczymy powinno niektórymi z nas/nie wyłączam swojej osoby/wstrząsnąć.
Łatwo powiedzieć,ale trudniej coś zmienić w postępowaniu,które kształtowało się długo i pod wpływem wielu przyczyn.
Artykuł,napewno zrobił na mnie duże wrażenie/nie ukrywam/ale potrzebuję trochę czasu by go przemyśleć i wyciągnąć jakieś wnioski dla siebie.

babciela
09-09-2007, 19:27
ocZywiscie artykul nie mowi wcale o nerwicy tylko o fobii.I to jest do leczeniaTak szczerze mowiac to histerie tez juz prawie nie istnieja albo istnieja alepod innymi dgn

Lila
09-09-2007, 19:41
Artykuł przeczytałam...hmmm..

Nie wiem co mam powiedzieć.Problem być musi,ale.....ja się z nim nie spotkałam,choć ze mnie 50+Vat..
Zmywanie...Jezuuu,jak ja tego nienawidzę.Od 25 lat mam zmywarkę/ obecna jest czwarta /...inaczej obszczekano by mnie jako fleję i flądrę,jeżeli chodzi o zmywanie..

A jak było dawniej ?
O ile sobie przypominam,goniłam męża i nieletniego syna do tej czynności,bez litości i natychmiast po każdym posiłku.
Sprzątanie ...lubię czystość,nawet bardzo...ale codziennie coś ogarnę .A jak mi się nie chce ,wynajmuję niewiastę biegłą w tym rzemiośle..

Moje koleżanki - emerytki,też nie mają takich nerwic.Z tym ,że ja mam egzemplarze byle jakie -jako babcie...a super jako koleżanki i kobiety...nadal pewne swego uroku ..

Ten wypadek opisany w artykule,podziałał na mnie przygnębiająco.Gdyby nie podany wiek,pomyślałabym iż wszystko przede mną.I takie stare małżeństwo ,warczące na siebie ustawicznie- to dopiero katorga...brrr...

baburka
09-09-2007, 20:51
:) ...mieszkanie jest do mieszkania, a nie do sprzątania
Wspominałaś o naukach córki już wcześniej. Tego mi było trzeba! Nie sprzątałam, ale szarpało mną sumienie. Teraz nie sprzątam i jestem z siebie dumna, żem taka mądra.:)

bogda
09-09-2007, 21:00
No właśnie, niejednokrotnie od dzieci też można się czegoś nauczyć i skorzystać z ich rad, mnie też to było potrzebne i teraz żyje mi się lepiej.....no i sumienie spokojne...

Basia.
09-09-2007, 21:36
i nie uważam tego za objaw nerwicy, nie znoszę brudu i bałaganu. Lubię się ładnie ubierać i robię to na co w danej chwili mam ochotę. Nie wyobrażam sobie bycia z kimś dlatego, że tak musi być ........ nie wyobrażam sobie siebie w roli służącej moich dzieci czy wnuków. Trzeba kochać siebie, mieć zainteresowania, wychodzić do ludzi a nie zamykać się w kuchni pełnej garów. Niestety jest bardzo dużo kobiet po 50-ce, które zrezygnowaly z siebie i stały się "kobietonami" mającymi wszystkim wszystko za zle. Kobietonami stały się na własne życzenie.

FeliksG
09-09-2007, 21:49
Jest niewielki. W rogu, na tle pastelowej kotary, telewizor. Pod przeciwną ścianą kanapa a z boku fotel. Obok fotela i kanapy niski, kwadratowy ławo-stół. Bliżej okna drugi fotel a obok stolik z lampą - bardzo wygodne do czytania, rozwiązywania krzyżówek i drzemki / telewizor ma dodatkowe słuchawki aby ogolny dźwięk nie przeszkadzal w lekturze /. Jest jeszcze niewielki regał z książkami, głównie słowniki i encyklopedie - trochę czasopism. Na podłodze wykładzina i dwie pufy. Są więc warunki do relaksu, rozrywki i wogóle do milego spędzania czasu - prawda?
Tak, prawda, ale pod warunkiem, że nie będzie;
- na fotelu dwoch, trzech części garderoby
- na kanapie zmiętoszonego koca po ostatniej drzemce
- na wykładzinie drobnych odpadkow krawieckich, po ostatnim
szyciu
- na stoliku i regale kurzu i różnych drobiazgów, które kiedyś były potrzebne i tak zostały
- w oknach, popryskanych przez deszcz, brudnych szyb i nie bardzo świeżych firan
- itd. itp.
Czyż więc, odrobina, tego co tak skrytykowano w omawianym artykule, nie jest potrzebna?
Wybaczcie mi wszyscy ale ja ciągle nie wierzę, że można spokojnie odpoczywać, ze świadomością, że tam, gdzieś w pobliżu, jest coś co powinno być zrobione, że to musi być zrobione, nikt tego za nas nie zrobi.

an_inna
09-09-2007, 22:02
Feliksie, jak Tobie przeszkadza to posprzątaj, jak mnie nie przeszkadza to nie sprzątam i nie zmuszaj mnie do tego, please :mad: Naprawdę, są takie osoby, którym nie przeszkadza to, co Tobie przeszkadza!

POLA
09-09-2007, 22:04
Przecież Małgosia nie mówiła o wątkach! Mówiła o artykułach, które ostatnio były, delikatnie mówiąc, słabiutkie.
Owszem, z tym że artykuły są często punktem wyjścia pewnych wątków. Mylę się?

Basia.
09-09-2007, 22:09
masz rację tylko o porządek powinni dbać wszyscy domownicy nie tylko "pani domu". Ponieważ jestem na emeryturze a moja druga "połówka jabłka" pracuje, domem zajmuję się ja. Nie stanowi to dla mnie najmniejszego problemu ale żądam szacunku dla mojej pracy, nie lubię pogniecionego koca po drzemce i innych "takich" atrakcji. Sprawca atrakcji musi przywrócić mieszkanie do takiego stanu w jakim je zastał po powrocie z pracy a nie czekać aż ja to zrobię.

POLA
09-09-2007, 22:13
masz rację, tak trzymać:)

bogda
09-09-2007, 22:23
Sprzątanie i sprzątanie, nie to jest w życiu najważniejsze, każdy z nas sprząta, ja też ale bez przesady, nie latam na okrągło ze ścierką, nie myję co tydzień okien, a ubrania na fotelu....to są tylko nawyki, każdy wie gdzie jest miejsce na ubranie....ot co...

Lila
09-09-2007, 22:40
Kurczę...jak ja Was kocham ...

A jeszcze bardziej będę kochac,jak się pokłócicie o okruszki na dywanie i niezłożony kocyk...:):)

Samo życie...

Alsko
09-09-2007, 22:43
O matko! Artykuł był o fobii, a nie o niechlujach i "chlujach!!!

Basia.
09-09-2007, 22:49
toć my udowadniamy, że fobii zadnych u nas niet. Trochę zboczyło ale to nic nie szkodzi ........ zaraz się wyprostuje.

Lila
09-09-2007, 22:56
No i prostujemy...:)

Leczę fobię...
Nic nie robię...

Malgorzata 50
09-09-2007, 23:16
Czyżby do tej pory na naszym forum nie było wątków, które zasługiwałyby na Twoją uwagę? :)

A ja się "wtrącam", tzn. przedstawiam swój punkt widzenia, z uzasadnieniem, tak robiłam od zawsze, "dziecko" nie narzeka, że zrzędzę, słucha i polemizuje lub nie:)[/quote]
Nie, moja droga do tej pory nie bylo artykułów publikowanych na senior.pl ,ktore zasługiwałyby na moją uwagę-czemu wielokrotnie dawalam wyraz,zresztą
Przy okazji zobaczylam ,że zrobiłam byka ort.-rzeczywiscie -sie pisze, oczywiscie
Ja się nie wtrącam ,ty się wtracasz i kazdy robi jak chce .Nie pozwalałam sie wtrącać mojej mamie -kiedy mialam 20+ i nie uwazam ,ze powinnam wtracac się ,nieproszona o radę ,do spraw moich dzieci.I nie bardzo rozumiem o co ci chodzi.

hannabarbara
09-09-2007, 23:18
To jeszcze raz ja. Tak naprawdę to ten artykuł był w/g mnie wcale nie o sprzataniu i niesprzątaniu, lecz o przesadzaniu w rzeczach mało istotnych. Jeśli ktoś buduje sobie ołtarzyk dla czegos co nie stanowi istoty życia, to tak ma . Lęgną się wtedy histerie i fobie.I to było ostatnie zdanie, które dziś napisałam poważnie.

Malgorzata 50
09-09-2007, 23:18
Jest niewielki. W rogu, na tle pastelowej kotary, telewizor. Pod przeciwną ścianą kanapa a z boku fotel. Obok fotela i kanapy niski, kwadratowy ławo-stół. Bliżej okna drugi fotel a obok stolik z lampą - bardzo wygodne do czytania, rozwiązywania krzyżówek i drzemki / telewizor ma dodatkowe słuchawki aby ogolny dźwięk nie przeszkadzal w lekturze /. Jest jeszcze niewielki regał z książkami, głównie słowniki i encyklopedie - trochę czasopism. Na podłodze wykładzina i dwie pufy. Są więc warunki do relaksu, rozrywki i wogóle do milego spędzania czasu - prawda?
Tak, prawda, ale pod warunkiem, że nie będzie;
- na fotelu dwoch, trzech części garderoby
- na kanapie zmiętoszonego koca po ostatniej drzemce
- na wykładzinie drobnych odpadkow krawieckich, po ostatnim
szyciu
- na stoliku i regale kurzu i różnych drobiazgów, które kiedyś były potrzebne i tak zostały
- w oknach, popryskanych przez deszcz, brudnych szyb i nie bardzo świeżych firan
- itd. itp.
Czyż więc, odrobina, tego co tak skrytykowano w omawianym artykule, nie jest potrzebna?
Wybaczcie mi wszyscy ale ja ciągle nie wierzę, że można spokojnie odpoczywać, ze świadomością, że tam, gdzieś w pobliżu, jest coś co powinno być zrobione, że to musi być zrobione, nikt tego za nas nie zrobi.
Feliksie przecież to nie o to chodzi -i dobrze o tym wiesz

POLA
09-09-2007, 23:37
Czyżby do tej pory na naszym forum nie było wątków, które zasługiwałyby na Twoją uwagę? :)

A ja się "wtrącam", tzn. przedstawiam swój punkt widzenia, z uzasadnieniem, tak robiłam od zawsze, "dziecko" nie narzeka, że zrzędzę, słucha i polemizuje lub nie:)
Nie, moja droga do tej pory nie bylo artykułów publikowanych na senior.pl ,ktore zasługiwałyby na moją uwagę-czemu wielokrotnie dawalam wyraz,zresztą
Przy okazji zobaczylam ,że zrobiłam byka ort.-rzeczywiscie -sie pisze, oczywiscie
Ja się nie wtrącam ,ty się wtracasz i kazdy robi jak chce .Nie pozwalałam sie wtrącać mojej mamie -kiedy mialam 20+ i nie uwazam ,ze powinnam wtracac się ,nieproszona o radę ,do spraw moich dzieci.I nie bardzo rozumiem o co ci chodzi.[/QUOTE]

Zauważ, że słowo wtrącam się ujęłam w cudzysłów, co nie jest bez znaczenia, i opatrzyłam dodatkowym wyjaśnieniem (= mój "punkt widzenia" itd.)
Nie wiem, co jest w mojej wypowiedzi dla Ciebie niejasne, ale trudno, dajmy spokój, widać talentu do precyzyjnego wyrażania myśli nie posiadam:mad:

Lila
09-09-2007, 23:42
Hej ,moje sieciowe przyjaciółki...:)

Objaśnijcie niekumatą po tranxenie,o co chodzi?
Czytam i nic nie widzę ?
Wydaje mi się,że Małgocha mnie opieprza.Jeżeli tak ,to na zdrowie....

Oooooops,to o sprzątaniu jest ?
A co ,nie wolno mi robić co chcę ? Ja się pytam grzecznie ?

emka46
09-09-2007, 23:47
J
Wybaczcie mi wszyscy ale ja ciągle nie wierzę, że można spokojnie odpoczywać, ze świadomością, że tam, gdzieś w pobliżu, jest coś co powinno być zrobione, że to musi być zrobione, nikt tego za nas nie zrobi.
Feliksie,zaręczam Ci że można.A najgorsze jest słowo"musi".A nie będzie zrobione dzisiaj - to jutro też jest dzień.

Malgorzata 50
09-09-2007, 23:49
Posiadasz,posiadasz.Niejasny jest dla mnie agresywny ton twojej wypowiedzi-z tego co widac golym okiem,wypisuję tu swoje nieprecyzyjne mysli mw 4x cześciej niż ty -ergo,watki na tym forum poruszane niezwykle czesto zasługuja na moją uwagę.
Nie narzucam ci wtracania czy niewtrącania się, bo to twoja sprawa .Po prostu podobal mi się ten artykuł -lekko ironiczny i troszke w krzywym zwierciadle pokazujący czym sie stajemy, albo możemy się stać nie majac w glowie czerwonej lampki ,ktora zapalałaby się w momentach szaleństwa.
Przyznalam zresztą ,ze mnie rowniez w jakims stopniu to zjawisko dotyka -a nie polega ono w gruncie rzeczy ani na sprzataniu, ,ani w"wtracaniu" się ,tylko na nieumiejetnosci zejscia ze sceny rodzinnej i uznanie ,ze rola krolowej matki ,kontrolujcej caly interes juz nie jest naszą rolą pierwszoplanowa,bo tę rolę pelnia teraz nasze córki i synowe -a my powinnysmy się zając soba ,naszym partnerem i dać sobie tropche luzu.

Malgorzata 50
09-09-2007, 23:50
Hej ,moje sieciowe przyjaciółki...:)

Objaśnijcie niekumatą po tranxenie,o co chodzi?
Czytam i nic nie widzę ?
Wydaje mi się,że Małgocha mnie opieprza.Jeżeli tak ,to na zdrowie....

Oooooops,to o sprzątaniu jest ?
A co ,nie wolno mi robić co chcę ? Ja się pytam grzecznie ?
Lilus czy ty szaleju się najadlaś JA CIEBIE niech mnie raczej dunder świsnie!!!!

Lila
09-09-2007, 23:52
Małgośka,nadal mnie opieprzasz ?

A czy ja królowa matka ?

Ja sobie wypraszam,abyś mnie porównywała do pszczoły....:)

Lila
09-09-2007, 23:55
Aaaaaa,to nie jestem ...pczoła ,ups...wszoła ? kurna ...no mniejsza o to,dobranoc diewoczki:):)

Malgorzata 50
09-09-2007, 23:56
Lila !!!!! Mateńko jedyna idę przygotowac lekcje dla wojakow bo coś dziś widzę ,ze co powiem to jak kula we płot.Głębokie refleksje snuję i NIKT mnie nie rozumie:mad:

Alsko
10-09-2007, 10:13
Gdyby autorka artukułu wiedziała, co się porobi wśród czytelniczek...!
O co Wy się spieracie?
Jedna taka, druga inna - i już jest pierwsze słowo do draki? Po co? Dlaczego?

A wracając do artykułu. Celowo przejaskrawionego.
Ma rację Hania, że są ludzie budujący ołtarzyki różne. Osobiście znam 2 sztuki, które mają hopla na tle mieszkania i higieny. Jedna z nich, gdyby mogła, myłaby owoce dla dzieci proszkiem E czy innym takim. Druga po każdym pogłaskaniu zwierzęcia myje ręce. Nie wiem, czy używa do tego spirytusu :) Bo omijam je szerokim łukiem - ich fobii nie wyleczę, a znieść bardzo trudno.
I tyle.

Kundzia
10-09-2007, 12:01
Ja podobnie jak Alsko uważam,że artykuł jest lekko przesadzony...choć i takie kobiety się zdażają.Ale to już choroba i nic na nią nie poradzi.Też mam w swoim otoczeniu podobną osobę,która całe życie poświęciła sprzątaniu,urządzaniu życia wszystkim na swoją modłę,i dziś narzeka ,że nikt tego nie docenia.Dzieci odsunęły się od niej,mąż po 30 latach małżeństwa poszedł na swoje/wykorzystał,że dzieci odeszły a zmarła matka zostawiła mu mieszkanie/.Dzieci mają dosyć ingerencji w porządki,ubrania i tym podobne.Nawet sąsiedzi starają omijać się ja z daleka.

FeliksG
10-09-2007, 13:16
[QUOTE
Przyznalam zresztą ,ze mnie rowniez w jakims stopniu to zjawisko dotyka -a nie polega ono w gruncie rzeczy ani na sprzataniu, ,ani w"wtracaniu" się ,tylko na nieumiejetnosci zejscia ze sceny rodzinnej i uznanie ,ze rola krolowej matki ,kontrolujcej caly interes juz nie jest naszą rolą pierwszoplanowa,bo tę rolę pelnia teraz nasze córki i synowe -a my powinnysmy się zając soba ,naszym partnerem i dać sobie tropche luzu.[/QUOTE]
To jest sedno sprawy w której posłużono się manią sprzątania, higieny,swoistej dyscypliny dla uwypuklenia pewnego zjawiska. To właśnie, konieczność zaprzestania pełnienia roli pierwszoplanowej, wyzwala w nas odruchy żalu, buntu, sprzeciwu, może tęsknoty a nawet mściwości. Takie odruchy bardzo łatwo przeradzają się w fobie a bywa, że i w tyranię.
Przyjmując taką wersję - podłoże, tego zjawiska, zderzamy się z pytaniem; dlaczego i co powoduje, że poddajemy się takim fobiom?
Moim zdanim, jednym z powodów - przyczyn, jest ubogi repertuar zainteresowań, celów, pomysłów a także, bezradność w obec potrzeby przestawienia na inne myślenie.
Napewno, mają też olbrzymi wpływ cechy charakteru i osobowość, które potrafią paraliżować realne myślenie.
Wygłosiłen niewiarę, w poprzednim poście, ale mam świadomość, że idealizuję i nikogo nie potępiam a szczególnie, nie sugeruję żadnego podziału ról czy obowiązków.
Pozdrawiam i zachęcam do wypowiedzi.

Pani Slowikowa
10-09-2007, 14:41
jak balagan i brud robia mi brzydko w domu, Bo jak ma brzydko to nie odpoczywam.. Okruchy na podlodze Brrr:mad:
Zmiety artystycznie kocyk ???Cacy:D
Plastikowe reklamowki na widoku brrrrr:mad:
Wszystko to moi mili jest kwestia upodoban. Jak nie mialam nikogo do sprzatania i sama musialam wszystko utrzymywac w czystosci to tez dostawalam paniki ze chata jest brudna.. co chwile latalam ze scierka aby nie miec wszystkiego na raz do zrobienia na ostatnia chwile.. Teraz mam pomoc i musze powiedziec ze jest ona bardziej psychologiczna niz faktyczna..
Mowie sobie: No przeciez jest posprzatane..i zajmuje sie czyms innym.. Nieraz sprawdzam co oni zdzialali i wlos staje mi deba z przerazenia..Zaczynam sama szorowac i ogarnia mnie panika.. Chce sie pozbyc ich bo "zapuscili"dom...Na to wstepuje moj madry maz i.. Mowi swiete slowa ze " lepiej jest po kims poprawiac niz samemu wszystko robic"

en_vogue
10-09-2007, 16:29
A dodam jeszcze,że większość osób,które powinny przeczytać ten artykuł i zastanowić sie nad sobą nie zrobią tego,bo po prostu nie znajdą czasu między jednym sprzątaniem a drugim,i na ogół nie interesują się komputerem ani internetem.

Przeczytałam artykuł i podpisuję się pod słowami emki.
Takie znerwicowane. zestresowane osoby,nie znajdują chwili dla siebie.Ciągle wypatrują niedoścignionego ideału,pyłku na podłodze.......itd,itp......

Ewita
10-09-2007, 17:03
na temat tego, czy mam nerwicę... Mój dom jest dla mnie - nie ja dla niego. Jest tak urządzony, żeby sprzątanie nie zajmowało zbyt wiele czasu... Nie mam dywanów perskich, nie mam sreber i porcelany do czyszczenia - mam terakotę na podłodze, mopa i... dwa psy, które bez trudu zatrą wszelkie próby utrzymania porządku na błysk... Nie cierpię brudu, ale lekki nieład nie psuje mi humoru absolutnie! Do zmywania jest zmywarka, do prania pralka, do prasowania prasowalnica, do kurzu - odkurzacz (przedpotopowy)... Ot - normalnie! Życie to dla mnie coś więcej niż sterylny porządek! Tym bardziej, że zawsze uważałam, że dom to atmosfera, poczucie bezpieczeństwa, azyl - nie ściany w stiukach i tapetach, nie bogate dywany i makaty! To bzdura, idiotyzm, następny sposób na pokazanie się! Dom tworzą ludzie. Dla mnie ważniejsze, żeby przyjaciele mieli pewność, że drzwi dla nich są zawsze otwarte. Że znajdą u mnie miskę ciepłej strawy (nawet jeśli to będzie przysłowiowa zalewajka), kąt do odpoczynku, ciepło i zrozumienie... I gdzie tu miejsce na nerwice???

Nika
10-09-2007, 17:21
Zapachniało Małgorzatą Musierowicz.....

Ewita
10-09-2007, 17:44
teraz... To miał być komplement? Czy wręcz przeciwnie? Bo ja akurat pisałam szczerze...

Kundzia
10-09-2007, 18:22
Ja słowa a Niki odebrałabym jako komplement.A tak nawiasem to twoje słowa to takie same jak i ja miałam jeszcze dopisać.Kiedyś bardzo się denerwowałam z byle powodu nawet nie wiedząc dlaczego.Dziś wiem,że to sprawa chorej tarczycy,a to mi pomaga te nerwy opanować.A sprzątanie,-tyle ile to konieczne,by dom brudem nie zarósł,a reszta...mnie też się coś od życia należy...

an_inna
10-09-2007, 22:20
teraz... To miał być komplement? Czy wręcz przeciwnie? Bo ja akurat pisałam szczerze...
Dla mnie byłby to komplement :D Akurat jestem w dołku i terapeutycznie czytam sobie "Idę marcową" i nawet sobie przy tym myślałam o naszym wątku...

hannabarbara
10-09-2007, 22:30
Nabrałam ochoty na powtórkę z Musierowicz!

an_inna
10-09-2007, 22:51
Nabrałam ochoty na powtórkę z Musierowicz!
Wpadnij do mnie to pożyczę Ci, chociaż nie lubię pożyczać książek:)

hannabarbara
10-09-2007, 22:56
Dzięki Aniu! Mam trzy kroki od domu bibliotekę. Mam też zasadę , pożyczone ksiązki oddaję i obchodzę się z nimi jak z jajkiem.

an_inna
10-09-2007, 23:07
Dzięki Aniu! Mam trzy kroki od domu bibliotekę. Mam też zasadę , pożyczone ksiązki oddaję i obchodzę się z nimi jak z jajkiem.
Haniu, jestem pewna, że tak robisz:) Inaczej nie chciałabym Ci pożyczyć:) A Musierowicz to w dziale dziecięcym znajdziesz:D

Lila
10-09-2007, 23:11
Ha,a ja mam komplet i czytam od czasu do czasu,podejrzewając się o zdziecinnienie...

an_inna
10-09-2007, 23:18
Ha,a ja mam komplet i czytam od czasu do czasu,podejrzewając się o zdziecinnienie...
Nic z tych rzeczy Lilu! Chyba, że zdziecinnienie objawiło się u mnie dawno, dawno temu:D:D:D Mnie brakuje jeszcze czterech tomów, ale dokupię na pewno!

31.41.149.xxx
25-06-2011, 23:12
Głupi i nieprawdziwy artykuł! Argumenty były, ale nie udało się dodać komentarza.

jakempa
26-06-2011, 01:24
Artykuł przeczytałam.... stwierdzam, że mam takie znajome, nawiasem mówiąc unikam je , bo mnie dołują, ale analizując ich zachowania, stwierdzam, że są to osoby o bardzo niskim stopniu własnej wartości, Czystością w domu, pokazaniem jaka to jest gospodyni chcą zrekompensować brak jakichkolwiek głębszych zainteresowań, mąż szuka innego towarzystwa, bo w domu nie ma o czym porozmawiać,,, i tak krąg się zamyka,..
Często też dochodzi w takich domach po latach do rozwodów,,, bo często lepsza jest ciekawa, zadbana inna kobietka z którą można dyskutować, ciekawie spędzac czas nawet w mniej zadbanym domu niż w rozhisteryzowanym laboratorium, do którego nie chce wracać i nic już nie łączy te dawniej kochające się osoby,

zosinek
14-01-2012, 16:47
Niektóre fobie leczy psychiatra