PDA

View Full Version : Małżeństwo na emeryturze - komentarze


Alka5
02-10-2007, 13:16
Komentarz do artykułu: Małżeństwo na emeryturze (http://www.senior.pl/92,0,Malzenstwo-na-emeryturze,2867.html)
--------------------
To pocieszające, że aż 60% par małżeńskich w USA uważa, że są to zmiany na lepsze. Interesujące byłoby dowiedzieć się jak to jest u nas odczuwane?

Basia.
02-10-2007, 19:48
od wielu czynników: osobowości małżonków, więzi jaka ich łączy, stanu zdrowia, wysokości emerytury. Z moich obserwacji wynika, że wiele małżeństw na emeryturze serdecznie się nudzi.

inka-ni
03-10-2007, 00:21
A ja dostrzegam,że wiele śię klóci na to sklada się brak finansów,by można chociażby na wczasy,czy na dzialkę wyjechać.Przebywając non-stop w blokowisku 24godz.ze sobą,zaczyna się wiele psuć.

Malgorzata 50
03-10-2007, 00:21
Jesli nudzili się wczesniej to dlaczegoby emerytura miala to zmienic -poglebia ten stan rzeczy tym bardziej ,ze u nas podroze to nie jest powszechna rozrywka ....Co wynika z powodów oczywistych a takze z tego ,ze starsi na emeryturze uwazają ,ze maja zobowiazania wobec dorosłych dzieci np.

Malgorzata 50
03-10-2007, 00:22
A ja dostrzegam,że wiele śię klóci na to sklada się brak finansów,by można chociażby na wczasy,czy na dzialkę wyjechać.Przebywając non-stop w blokowisku 24godz.ze sobą,zaczyna się wiele psuć.
I na tej dzialce kłocic się dalej wśrod rzodkiewek

Basia.
03-10-2007, 00:30
I na tej dzialce kłocic się dalej wśrod rzodkiewek
okropne, obserwuję znajome małżeństwa na emeryturze i jestem przerażona.

inka-ni
03-10-2007, 00:30
I na tej dzialce kłocic się dalej wśrod rzodkiewek
Malgosiu zapomnialaś,że praca wypelniala większość dnia,w naszej rzeczywistosci wielu emerytów żyje na przestrzeni mniej niż 30m2.znam to z mojego sąsiedztwa.Ja też nie mam więkrzego.A kazdy trochę znas też posiada różne zainteresowania.Więc trudno nawet kogoś zaprosić.

Malgorzata 50
03-10-2007, 00:33
Wiekszośc emerytów nie zyje na powierzchni 30 m2 bo trzymaja swoje wielkie mieszkania dla przyszłych pokoleń ,a jak ktos jest nudny i praca jest jedyną trescią jego zycia to nie ma powodu ,zeby na emeryturze stał sie bardziej intertesujący.Z nudnym mezem nalezy rozwodzić się PRZED przejsciem na emeryturę i problem znika sam.Nie rozumiem czemu trudno kogos zaprosic -jesli się lubi zapraszać to przestrzen nie ma specjalnego znaczenia -pod warunkiem ,ze nikt nie jest chory akurat

Basia.
03-10-2007, 00:36
Wiekszośc emerytów nie zyje na powierzchni 30 m2 bo trzymaja swoje wielkie mieszkania dla przyszłych pokoleń ,a jak ktos jest nudny i praca jest jedyną trescią jego zycia to nie ma powodu ,zeby na emeryturze stał sie bardziej intertesujący.Z nudnym mezem nalezy rozwodzić się PRZED przejsciem na emeryturę i problem znika sam.Nie rozumiem czemu trudno kogos zaprosic -jesli się lubi zapraszać to przestrzen nie ma specjalnego znaczenia -pod warunkiem ,ze nikt nie jest chory akurat
to jest niezły pomysł, popędzić nudziarza i zacząć nowe życie.:)

inka-ni
03-10-2007, 00:48
No wlasnie,Tylko czy rozwód rozwiąże problem mieszkaniowy jeżeli oboje zyją na tym samym uposażeniu co.Nawet mlode malżenstwa,które się rozwiodly nieczęsto zyć muszą w tym samym mieszkaniu-nawzajem się nietolerując.Malgośiu mierzysz swoją miarą.Nie każdy mial dobre warunki bytowe żyjąc tylko z pensii,takie są realia,zwlaszcza już dla emerytw.

Malgorzata 50
03-10-2007, 00:50
Skad wiesz ,jakie ja mam warunki bytowe -ja mam taki charakter a nie warunki!!!!

inka-ni
03-10-2007, 00:58
No i to Ok.Jednak po rozwodzie mieszkasz sama,Ja zdążylam zauważyć,że potrafisz walczyć i to dobra cecha,lecz my poruszylismy temat emerytów.Nie te lata,nie ta energia,a często zmaganie się zchorobą.Poprostu brak sil na walkę.

Malgorzata 50
03-10-2007, 01:05
Emeryci zaczynaja się od 50+ i nie wszyscy sa schorowanymi strauszkami to postawa a nie rzeczywistośc .moze z nudów?

Lila
03-10-2007, 01:13
Wiecie co ,moje miłe ?
Rozumiem Inkę.Brak sił na walkę.Jakie to gorzkie,że walczyć trzeba.I ja widzę takie małżeństwa ...i sama się boję ogromnie.Abym też kiedyś nie powiedziała - brak sił.A znam ja to uczucie zależności od drugiego człowieka.Udar.To wszystko wyjaśnia.
Egzamin został zdany celująco.Ale to nie przesądza o przyszłości,która jest nieprzewidywalna.
Na razie mam takie przestrzenie,że wychodząc na nasz teren ,bierzemy komórki..
Ale jak przyjdzie ta prawdziwa starość ,będę w stanie tu mieszkać ? Nigdy nie nudzilam się z mężem,ale po zastanowieniu muszę przyznać,że nie miałam i nie mam czasu.
W każdym razie rozumiem.
Sorry za rozpisanie się,ale nie umiem się streszczać.
Dobrej nocki życzę...:)

Malgorzata 50
03-10-2007, 01:21
To sa sytuacje potwierdzające moj tezę .Mówilysmy o nudzie a nie o dobrych malżenstwach

Malgorzata 50
03-10-2007, 02:24
A ja nie rozumiem tej ogolnonarodowej mody na bycie zmeczonym i narzekanie i przeciwko temu się buntuje .Tez bywam zmeczona ,nawet bardzo ,tez mam rozne klopoty ,takze finansowe ale nie uwazam ,że nalezy z tego robic sztandar i wyciagac przy kazdej rozmowie na kazdy temat -nie ma szans na jakakolwiek dyskusje ,zawsze się okazuje ,ze bida plus zmeczenie nie pozwala nam zyc ciekawie ,miec marzenia ,walczyc o swoje i obserwować innych bez nieustannego jojczenia ze my nie mamy na to czy tamto szans bo ....

Alsko
03-10-2007, 09:41
Taka jedna lub taki jeden przestaje pracować i nagle ma dużo czasu do zagospodarowania.
I zamiast go zagospodarować dopieszczając siebie i partnera - wpada np. w fotel przed tv lub w rozpamiętywanie swoich ograniczoności emeryckich. Babieje lub dziadzieje. Wtedy brak sił się potęguje (rety! Brak - potęguje?).

A jeśli małżeństwo nudziło się z sobą przed, to jak niby ma być inaczej po?

Ale jest coś takiego, jak kompromis. Wtedy nawet na 24 m2 można egzystować, mając inne zainteresowania. Trzeba tylko się dogadać. Bo na rozmowy czasu nie brakuje :D

Najgorzej jest wtedy, gdy się taka straszna rzeczywistość utrwali. Nie dopuszczać!

Lila
03-10-2007, 10:34
No to ja mam program na emeryturę...:)

W ogóle na nią nie idę..
Najwyżej padnę w locie,jak mucha gnojóweczka...o le !!!

Basia.
03-10-2007, 11:04
No to ja mam program na emeryturę...:)

W ogóle na nią nie idę..
Najwyżej padnę w locie,jak mucha gnojóweczka...o le !!!
emerytura to fajna rzecz, z Twoim temperamentem .... będziesz miała jeszcze mniej czasu. Świadomość, że człowiek niczego nie musi może co najwyżej chcieć jest boska.:) :)

enia60
03-10-2007, 17:26
no nie zawsze układa się tak ,że nie musisz iść na emeryturę ,bywają sytuacje ,że jesteś w sposób mniej lub bardziej widoczny przymuszona, czasami pod presją otoczenia ,no i zostajesz z osobą towarzyszącą ci od lat ,dzieci dawno już wyfrunęły,nie wyślesz go pod most ,albo siebie, bo ze względów finansowych macie tylko małe mieszkanko i trzeba jakoś te lata zagospodarować... ale przecież po to są rozmowy,porozumienia ,każdy niech robi co lubi,spotykamy się kiedy mamy na to ochotę aby wymienić poglądy np.na kogo głosować,czasami pokłócić się,cieszyć się małymi i dużymi problemami,ale świadomość że ktoś jest obok mnie daje mi dużo komfortu ,puste ściany przerażają mnie, one nie odpowiedzą mi na pytanie,nie zapytają jak się dziś czuję?

inka-ni
03-10-2007, 17:39
To sa sytuacje potwierdzające moj tezę .Mówilysmy o nudzie a nie o dobrych malżenstwach
Temat jest:Malżenstwa na emeryturze,a nie nuda na emeryturze.
Emerytura nie jest sielanką,a nieczęsto malżenskimi sporami.

Honorka1949
03-10-2007, 18:34
Mysle , ze malzenstwo bedzie nudzilo sie na emeryturze tylko wtedy gdy wczesniej nie mialo zadnych zainteresowan ani pasji.Jezeli jedyna rozrywka byl telewizor....to wpolczuje.

an_inna
03-10-2007, 20:07
To ja przewrotnie i dobrze o TV, tzn. o wspólnym małżeńsko-emeryckim oglądaniu TV. Można przy telewizji coś wspólnie poprzeżywać, a nawet wymienić się poglądami - nie żartuję! Oczywiście nie wyłącznie!

Honorka1949
03-10-2007, 21:19
Byc moze ze to ich laczy i moga wymieniac sie pogladami. Ale nie uwazasz ze to jest nudne?Jasne ja tez z mezem razem ogladamy jakis tam program i dyskutujemy o tym ale zeby to bylo tylko tym co ma nas łaczyc?Mysle , ze bez wzgledu na wiek a tym bardziej jak sie jest na emeryturze mozna sobie umilac zycie. Nie trzeba tu duzych pieniedzy. Wystarcza checi
Ludzie na emeryturze maja rozne schorzenia i nie moga robic tego co ludzie zdrowi,Mozna razem pojsc do parku , do lasu . nad morze i cieszyc sie otaczajaca nas przyroda. My zawsze bierzemy chleb ktory ktos pozostawi na smietniku , kroimy i jezdzimy karmic labedzie nad morzem. Jakie one sa glodne..Ile tam jest golebi.Mozna pojsc na rozne wystawy / bezplatnie/, do teatru / sa znizki dla emerytow/.Trzeba tylko chciec, wzajemnie sie rozumiec i wtedy zycie na emeryturze nie jest nudne.Jak slysze to najlepiej usiasc i narzekac.

Sanna
03-10-2007, 22:24
Honorko i Eniu zgadzam się z Wami naprawdę trzeba chcieć i potrzeba troszkę tolerancji jedno dla drugiego.Mój mąż uwielbia kibicować tz.ogląda sport nie interesuje go zupełnie kompuś ,wtedy każdy ma czas dla siebie ale to tylko wtedy gdy jest zła pogoda.Gdy pogoda dopisuje wymyślamy wycieczki,wyjazdy na grzyby lub prace w ogrodzie i grillowanie,jednym słowem brak czasu żeby się nudzić.Przechodząc na emeryturę bardzo się tego bałam.Życzę każdemu miłego spędzania czasu na emeryturze.

Honorka1949
03-10-2007, 22:57
Aniu pozdrawiam Cie serdecznie. Masz racje , on troche pokibicuje Ty obejrzysz jakis serial i dobrze. Ale pozniej razem , czy do ogrodka czy na spacerek czy do znajomych.Musimy byc tolerancyjni dla naszego partnera i mysle , ze wtedy on tez nas zrozumie, bedzie wiedzial czego potrzebujemy. Mysle , ze szczera rozmowa wszystko rozwiaze.Sprobujcie.

an_inna
04-10-2007, 00:44
Jasne Honorko, że nie cały czas! Chodziło mi tylko o to, żeby nie odrzucać żadnej możliwości :) Zresztą jesteśmy tak różnorodni, że nie można dawać recept. Spróbowałabym namówić mojego na grzybobranie:D On mnie zresztą też nie namawia na oglądanie boksu i dobrze.
Pozdrawiam wszystkie małżeństwa, które nareszcie, na emeryturze, mają czas dla siebie nawzajem:)

Honorka1949
04-10-2007, 11:41
Masz racje .Nie mozna sie madrzyc i dawac recept. Nie to mialam na mysli. Generalnie to chodzi o to zeby sie z soba nie nudzic.Znalesc wspolne zainteresowanie i wtedy zycie jest duzo latwiejsze.Pozdrawiam Cie serdecznie.

Dzidka
04-10-2007, 15:00
Uważam, że wszystko zależy od doboru charakterów. Jeżeli wszystko nas denerwowało w zachowaniu partnera, to tego się nie zmieni, a wręcz nasili po przejściu na emeryturę.
W moim małzeństwie jest idealnie.Dzielimy się obowiązkami, a zainteresowania mamy różne.Ja min.komputer, książki, fotografika. Mąż ma działkę, telewizję, książki popularno-naukowe. Wspólnie jemy posiłki, chodzimy na spacery i oglądamy mecze siatkówki.
Przy dwóch oddzielnych pokojach i dwóch telewizorach panuje harmonijna zgoda.

Malgorzata 50
05-10-2007, 00:36
Temat jest:Malżenstwa na emeryturze,a nie nuda na emeryturze.
Emerytura nie jest sielanką,a nieczęsto malżenskimi sporami.
Nie ja zaczęłam mówic o nudzie.Po prostu jak tu juz wiele osob napisalo ludziom bliskim sobie po latach jest dobrze ze sobą na emeryturze i nie na emeryturze-i nie ma ztym nic wspolnego stan majatkowy ani zaden inny stan.Moi rodzice są taka para od prawie 60 lat.Mnie sie nie udalo znacznie wczesniej i w tym konkretnymprzypadku-dzieki Bogu.Ludziom ktorych zawsze łaczyla nuda i tylko wspolne obowiazki bylo srednio kiedy pracowali ,na emeryturze moze być koszmarnie .To jak mowi nasz ulubiony premier oczywista oczywistośc.A jęczenie mnie drazni i tyle .Tak mam

Pani Slowikowa
05-10-2007, 17:22
Tu w Stanach faktycznie staruszkowie dosc dobrze sie bawia....tylko jest jedno male ale.. :confused:
Ja nie chce sie bawic jak bede miala 70- 80 lat... Ja chce sie bawic teraz.. Wczoraj z moim lubym wlasnie doszlismy do wniosku ze jest olbrzymia roznica pomiedzy europejskim spedzaniem wolnego czasu a amerykanskim; Europejczycy mysla tylko o tym jak przyjemnie spedzic czas za te pieniadze ktore akurat maja.. Jezeli maja malo to siedza pod namiotem miesiac..jezeli maja wiecej to jada na luksusowe wakacje na miesiac..
Amerykanie mysla tylko jak zarobic , jak zarobic , jak zarobic... Potem punt kulminacyjny... w wieku ok 70 ida na upragniona emeryture i wtedy maja nie miesiac ale reszte zycia wakacji... Za mlodu tylko haruja i przewaznie jada na weekendy albo jedno-tygodniowe luksusowe urlopy..
W pierwszych latach naszego tu pobytu... wymyslilismy sobie cudowne wakacje na plazy w SanDiego.. Hotel jak marzenie, sliczne male wille na samej plazy, porosniete pnacymi pelargoniami, dopieszczone ogrody, restauracje z tysiaca i jednej nocy.. plaze z lezakami stojacymi w wodzie,
Jako Europejczycy zarezerwowalismy tam pobyt na 3 tygodnie...i nie wytrzymalismy nawet tygodnia bo w hotelu bylo pusto.. do nikogo geby otworzyc przez caly tydzien.. Ludzie przyjezdzali tylko na weekend i jechali sobie .. Wiec my tez spakowalismy manatki i pojechalismy sobie na wloczege po Californi i Newadzie.. Bylo pieknie ale skazani bylismy tylko na nas czworo ( my z malymi dziecmi)

Basia.
05-10-2007, 21:48
też chciałabym się bawić teraz i później oczywiście też jeżeli zdrowie pozwoli.

monia
01-03-2009, 21:41
Mam takich sasiadów i to mnie przerasta .jak tak ich sie naslucham to to moje zycie w pojedynke jest rarytasem

monia
01-03-2009, 22:00
Rozwody sa potrzebne w kazdym wieku ,jesli sie chce przezyc zycie szczesliwie .
Trwanie w nudnym zwiazku prowadzi do tego ze kiedy sie ma juz duzo czasu to niema z kim go dzielic .i to jest duzy problem dla osób które zostaly w stalych zwiazkach bo byly dzieci

mama2
15-09-2009, 16:40
ponoc trzeba uwazac bo marzenia sie spelniaja :). Zawsze mialam marzenia dotyczace mojej emerytury. Chcialam odejsc na wczesniejsza i wyjechac za granice. Oczywiscie, ze "za chlebem" - dla dzieci. To czeka mnie tuz, tuz. A ja mam pietra. Tylko dlaczego :)?

emka46
16-09-2009, 08:55
ponoc trzeba uwazac bo marzenia sie spelniaja :). Zawsze mialam marzenia dotyczace mojej emerytury. Chcialam odejsc na wczesniejsza i wyjechac za granice. Oczywiscie, ze "za chlebem" - dla dzieci. To czeka mnie tuz, tuz. A ja mam pietra. Tylko dlaczego :)?

Dla mnie to oczywiście jest trochę dziwne.

A nie lepiej byłoby wyjechać dla siebie? Dla przyjemności?
Czy naprawdę przez całe życie,a nawet na emeryturze, należy mysleć tylko o "chlebie - dla dzieci"?

Nika
16-09-2009, 09:11
U nas ciągle pokutuje zwyczaj nieustannego pomagania dzieciom, nawet gdy są "starymi bykami".Na emeryturze powinniśmy skupić się przede wszystkim na własnych potrzebach,zarówno psychicznych jak i fizycznych, bo dawniej nie było na to czasu..nie odwracać się od potomstwa, ale też pozwolić im wreszcie na samodzielne zycie!

mama2
16-09-2009, 09:49
sytuacja odwrocila sie o 180 stopni. Dzieci same zarabiaja na chleb. Cieszy mnie to bardzo. Pisalam o tym , ze prawdopodobnie wyjade za granice i tego sie boje. Pozdrawiam.

Nika
16-09-2009, 10:35
Tak trzymaj!

Malwina
16-09-2009, 13:59
mama2 ..tez myślałam kiedys jechac za granice na emeryturze, zarobić...ale w końcu pomyślałam za jakie grzechy, po co?emerytura to mój czas....a nie kolejny etap zarabiania się....mogłabym wyjechać bez problemu, ale po co? dzieci dorosłe, same niech szukają pieniążków na przyjemności, albo na chleb (jak muszą)...ja mogę pomóc jak zajdzie potzreba, bądz ot tak dla przyjemności dawania, ale żeby teraz na nie zarabiać...nie....

jip
16-09-2009, 14:26
Dziewczyny teraz trzeba trochę pożyć na koszt spadkobierców, i im więcej na ich koszt pożyjemy tym mniej kłótni po naszym już nieżyciu.... ja dopiero co wróciłem z życia na koszt spadkobierców , z Ciechocinka....:D

Jadzia_G
16-09-2009, 17:15
Wydaje mi się że nasza mentalność jest diametralnie różna od np. amerykanów. Tam dziecko które skończy naście lat musi sobie radzić i nie ma mowy żeby rodzic wypruwał sobie żyły aby zaspokoić potrzeby dzieci. Syn mówi tato jaki piękny samochód mógłbym kupić to tato polak -dobrze synu ja ci dołoże a w USA - OK synu jak zarobisz to sobie go kupisz. My już swoje przepracowaliśmy i należy nam się coś od życia- bo nasze życie dobiega kresu a młodzi niech popracują na swoje potrzeby, chyba że można sobie pozwolić na pomoc - ale nie na zasadzie że się MUSI.

Anna G
17-09-2009, 17:53
Jadwigo, masz calkowita racje, tutaj w Austrii tez tak jest, jezeli mlodzieniec chce auto, to pracujac kupi go sobie na kredyt i sam bedzie splacal. Nie ma inwestowania w dzieci, ktore bardzo szybko wynosza sie z rodzicielskiego domu.

ditta hop
17-02-2010, 16:56
Emerytura jak to pięknie brzmi. Wszyscy czekamy na nią z utęsknieniem, jak mamy zdrowie to jest cudownie. Nie wszyscy mają na tyle pieniędzy aby wojażować po świecie, ale można przecież wybrać się na jakąś krótką wycieczkę z mężem. Ja mam ogród i kochamy pracę w nim, nie ciągnie nas na jakieś wielkie wyjazdy, ale to jest nasz wybór. Córka /mieszkamy w jednym domu/ często mówi abyśmy gdzieś pojechali,może ja bym pojechała ale mąż nie za bardzo się pali do tego. Nigdy nie bronił mi jechać samej. Moje marzenie to wsiąść do samochodu i po9jechać przed siebie, zatrzymywać się w jakichś ciekawych zakątkach, i znów przed siebie. Fajnie by było, ale ja już nie prowadzę samochodu a mąż 5 lat temu oddał kluczyki zięciowi i też ze względu na wiek nie jeżdzi.