PDA

View Full Version : samotność


Strony : [1] 2 3

tar-ninka
27-12-2006, 19:38
Znowu przyszła do mnie samotność
choć myślałem że przycichła w niebie.
Mówię do niej...
- co chcesz jeszcze idiotko?
A ona:
Kocham Ciebie. /ks. Twardowski/
:confused: Kogo jeszcze "kocha" samotnośc? Kto sam był w wigilię, w Święta? Jak sobie radzicie?, napiszcie proszę...

Jadka.Z
28-12-2006, 09:56
Wigilię spędziłam u syna, następne dwa dni sama. Radziłam sobie dobrze ale teraz jest mi smutno. Czuję jak wycieka ze mnie żywotność. Nie daję się choć trudno mi cieszyć się tym dziś. Jadka.Z

ammi1952
28-12-2006, 11:50
mieszkam z córką psem jamnikiem i para kanarków ,czasem jest wesoło ,czasem mniej -ale grzech narzekać .Czasami odwiedzamy się na przemian z koleżanką na tzw. kawusiach .więc jest i wesoło. Jadka ,a ty słonko w jakiej miejscowości mieszkasz - bo ja w Grodzisku Maz może klikniesz do mnie na gg. lub tlenie jakbędziesz zainteresowana daj znać mój nr gg jest podany w profilu pozdrawiam Grażyna

ammi1952
28-12-2006, 14:46
Na rodzinnym stoku
stanęłam, na moment..
by ściszyć niepokój..
przywitać się z domem..

gorycz przez dni tyle
w piersiach nazbieraną
zamienić na chwilę
przebywania z mamą

by w garnkach i słojach
suszonych na płotach
rozbiła się moja
ogromna tęsknota

by w grudniowym blasku
potrafiły brzozy
wyrwać mnie z potrzasku
beznadziejnej prozy

by ścieżką lipową
biegnącą wzdłuż sadu
wróciły na nowo
marzenia do ładu

by wrota zaspane
skrzypnęły w stodole..
zapachniało sianem
i chlebem na stole..
To jest wiersz zciągnięty ze strony Beja wklejam go tu na poprawienie nastroju wszystkim seniorom Grażyna

jolita
28-12-2006, 20:39
samotność - różne skojarzenia ma to słowo...Czasem wśród gromady ludzi człowiek czuje się samotny, a choć rozbawiony - nieszczęśliwy...Ja z sytuacji, które najbardziej lubię - lubię samotność...bo czym można określić samotność - nudą?, a ja czasem nudzę się wśród ludzi - nigdy sama...Może świadomość (czy słuszna?), że zawsze moją rękę wzywającą pomocy ktoś ujmie sprawia, że nie czuję się izolowana, natomiast w samotności szczęśhttp://img155.imageshack.us/img155/1478/zajawkaoo0.gif (http://imageshack.us)liwa.:)

jolita
29-12-2006, 10:51
Przeglądając blogi zgłoszone w konkursie natrafiłam na - wydaje mi się - ciekawy i adekwatny do tut. tematu. Podaję "namiary" : samotny 123.blog.onet.pl

tar-ninka
29-12-2006, 17:37
Jolitko masz rację ,samotnym można byc i wśród ludzi i to nawet bliskich . Nie zgadzam się natomiast z Tobą że samotnośc to znaczy nuda , nudzić się można i samemu i z kimś .Do tego nie trzeba byc samotnym. Widzisz Jolitko człowiek to jest "zwierzę stadne" i potrzebuje kogoś , nie tylko kiedy jest mu żle, ale też chciałby z kimś dzielić się radością. Pozwól że zacytuję tutaj nieznanego autora ,któremu było napewno bardzo żle samemu...
..Komu sie skarżyć że mi coś dolega,
Ach niema komu,Idż szukaj po świecie
Na próżno czarną ulicę przebiegam-
Mój dom. Lecz w nim nikogo niema przecie!

araukaria
29-12-2006, 17:37
Przeglądając blogi zgłoszone w konkursie natrafiłam na - wydaje mi się - ciekawy i adekwatny do tut. tematu. Podaję "namiary" : samotny 123.blog.onet.pl
Jolito.... jeśli podajesz "namiary" to adres kopiuj a nie wpisuj na "piechotę".... bo wtedy adres nigdzie nie prowadzi:confused:
http://samotny123.blog.onet.pl/ --- niby niewielka różnica :D

jolita
29-12-2006, 18:56
sory - podałam jak umiałam, a u mnie nie pokazuje się adres, bo coś się "pokiciało" i w miejscu gdzie kiedyś czytałam tytuL strony jest jakieś ble, ble Googli, ale do czasu aż ktoś mądry uwolni mnię od tego jakoś sobie radzę. Miło pozdrawiam.

jolita
29-12-2006, 19:03
No i okazuje się, że jestem "odmieńcem" bo co jak co, ale z kłopotów, problemów i innych "boleści" nie potrafię się zwierzać. Nie chcę się skarżyć, ale chyba wyniosłam to z domu...:) :confused: :)

Himalaya
29-12-2006, 21:22
Jolito.... jeśli podajesz "namiary" to adres kopiuj a nie wpisuj na "piechotę".... bo wtedy adres nigdzie nie prowadzi:confused:
http://samotny123.blog.onet.pl/ --- niby niewielka różnica :D
Araukario aż mi się szkoda tej Jolitki zrobiło przecież wiesz , że ta dziewczyna się uczy :rolleyes: a Ty tu taką ripostę . Potraktuj ją ulgowo albo albo napisz krok po kroczku jak to robić .
Jolitko trzymaj się, ja nie mam talentu więc Ci nie opisze lecz może jakiś "fachowiec" :D się trafi

Himalaya
29-12-2006, 21:44
Tar-ninko mnie też kocha samotność ale ona jest jakaś inna bo czasami łączy się z lękiem i płaczem a czasami przeistacza się w nicość. Trudno wtedy być sobą ale jakoś muszę żyć dalej. Zastanawiam się czy nie pójść do lekarza bo te stany dość często mnie nachodzą tylko nie wiem co mam powiedzieć aby mi
postawił dobrą diagnozę. Bo szkoda mi życia a sama przez to nie przebrnę , brak mi po prostu siły tej fizycznej a umysł jakby był w stagnacji . Chociaż rano jak wypiję 2 kawki to jest o wiele lepiej
najgorsze są wieczory , nie czuję pustki ale zajmuję się sprawami które są mało ważne a te co powinny być załatwione nie są nawet tkniętne i ta świadomość mnie bardzo męczy

urszula-kol
30-12-2006, 08:53
Daje się wyczuć pewne napięcie między Jolitką a Araukarią.
Dziewczyny bądżcie dla siebie miłe...na Boże Narodzenie i cały Nowy Rok już 2007.

jolita
30-12-2006, 10:40
Daje się wyczuć pewne napięcie między Jolitką a Araukarią.
Dziewczyny bądżcie dla siebie miłe...na Boże Narodzenie i cały Nowy Rok już 2007.
Urszulko.Niestety chyba intuicja nie zawodzi Cię...Przyznam, że przez wiele dni (ach, jak się dłużyły!) starałam się ustalić sama ze sobą - jaką popełniłam gafę i dopiero wczoraj uznałam, że mogło to być moje wtrącenie się do Jej "notek"...Niestety chyba ślad tej mojej samowoli jest nieodwracalny - jeszcze pewnie przez czas jakiś...:confused:

jolita
30-12-2006, 10:48
http://img72.imageshack.us/img72/5793/przepraszamuu4.gif (http://imageshack.us) bardzo, bardzo...Jola

Jadka.Z
30-12-2006, 11:02
Grażynko ! dziękuję za miłe słowa. Dopiero ściągnęłam program gg. Kliknę do Ciebie jak oswoję się z nim. Mieszkam w Kobyłce. To niezbyt blisko Grodziska. Szczęśliwego Nowego Roku Wszystkim życzy Jadka.Z

urszula-kol
30-12-2006, 12:30
Jak pięknie postąpiłaś Jolitko.

iwo1111
30-12-2006, 13:31
Coś dla rozładowania atmosfery :-)
http://images3.fotosik.pl/313/e2709bc644e73964.jpeg (www.fotosik.pl)
Pozdrawiam Wszystkich Nowych i tych trochę starszych Seniorów i życzę Szczęścia w Nowym Roku.

jolita
30-12-2006, 14:41
http://img155.imageshack.us/img155/4533/flowerseries9bydunadanfal6.jpg (http://imageshack.us)Cieszę się, że przy Was samotność nie potrafi być samotna. A przy okazji: co zrobić, żeby obrazek wysyłany był mniejszy?

araukaria
30-12-2006, 18:04
Do Jolity..... dziewczyno za co Ty mnie przepraszasz?
Cytuję "Przyznam, że przez wiele dni (ach, jak się dłużyły!) starałam się ustalić sama ze sobą - jaką popełniłam gafę i dopiero wczoraj uznałam, że mogło to być moje wtrącenie się do Jej "notek"...Niestety chyba ślad tej mojej samowoli jest nieodwracalny - jeszcze pewnie przez czas jakiś...
W tej kwestii miałyśmy odmienne zdania i tyle. Ja swój pogląd przedstawiłam i uważałam ...i nadal uważam sprawę za zamkniętą.

Do Himalaya i Urszuli....
Cytuję... "Araukario aż mi się szkoda tej Jolitki zrobiło przecież wiesz , że ta dziewczyna się uczy a Ty tu taką ripostę . Potraktuj ją ulgowo albo albo napisz krok po kroczku jak to robić.
Cytuję... " Daje się wyczuć pewne napięcie między Jolitką a Araukarią."
Urszulo jakiemu zbożnemu celowi ma służyć ta diagnoza? - to pytanie retoryczne.
Nawet mi przez myśl nie przeszło, że to będzie riposta. Ale widzę, że na "riposty" wskazujecie..... (nie dokończę). T A K T... potrzebny jest nie tylko w muzyce.

A teraz "NIEFACHOWA" ale z życzliwości napisana INSTRUKCJA kopiowania adresów
1. W oknie przeglądarki zaznaczamy prawym myszy adres przeglądanej strony. Adres podświetli się na "niebiesko" i mamy do dyspozycji 4 opcje: wytnij, KOPIUJ, wklej, usuń....
2. Wykorzystujemy opcję KOPIUJ..... lewym myszy. Adres strony został skopiowany i zapisany w myszy.
3. Na otwartej nowej wiadomości (na forum) kursor ustawiamy w nowej linii i dokonujemy czynności wklejenia
4. Klikamy prawym myszy i pokazuje się opcja WKLEJ..... którą zatwierdzamy lewym myszki.
I po sprawie..... Miłej zabawy.

Anielka
30-12-2006, 18:28
Jestem kilka chwil z Wami i czuję jak byśmy sie znały sto lat.Mam nadzieje,że wszyscy są tacy symaptyczni.Zyćzę wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym 2007 Roku,zdrowia przede wszystkim,uśmiechu jak najmniej samotnych wieczorów .Jestem sama ale czy samotna?Buziaki dla wszystkich Seniorów Anielka

jolita
30-12-2006, 18:42
Geniu - dziękuję za wyjaśnienie, ale przyznam, że zmartwiło mnie ono, bo jeśli nie ja byłam przyczyną Twojego wyłączenia się z tak mile wcześniej prowadzonego dialogu to co? Czyżbyś źle się czuła? Smutno nam bez Ciebie...
Jeśli chodzi o poradę techniczną to niestety - jak wcześniej pisałam (może niezbyt precyzyjnie) zniknęła mi przeglądarka
stąd wszystkie oglądane teksty są "anonimowe". To co mam w tym miejscu nazwałabym "wyszukiwarką" Googli. Ponieważ w większości korzystam z sięgania do "ulubionych" (a jest tego oj jest!) problem stanowi tylko brak możliwości przekazania [U]prawidłowo[U]informacji.A tak przy okazji - czy mogłabyś podpowiedzieć mi jak pomniejszać wklejane malunki?Pozdrawiam serdecznie - Jola.:)

jolita
30-12-2006, 19:02
Jestem kilka chwil z Wami i czuję jak byśmy sie znały sto lat.Mam nadzieje,że wszyscy są tacy symaptyczni.Zyćzę wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym 2007 Roku,zdrowia przede wszystkim,uśmiechu jak najmniej samotnych wieczorów .Jestem sama ale czy samotna?Buziaki dla wszystkich Seniorów Anielka
Witaj Anielko - widzę, że Pomorze, a zwłaszcza Trójmiasto zaczyna dominować w naszym - niezależnie od miejsca pobytu miłym gronie. Fajno, że zdążyłaś wpaść tutaj jeszcze w starym roku, bo staż będzie odpowiedni...:)

urszula-kol
30-12-2006, 21:00
Araukario, Jolitko przepraszam, że się wtrąciłam ale wydawało mi się że jest jakieś napięcie,a że jestem może za bardzo bezpośrednia to napisałam.Możliwe ,że nie mam taktu ,ale jednego jestem pewna - napewno nie roztrząsałam po czyjej stronie wina- nawet o tym nie myślałam.

jolita
30-12-2006, 21:30
Urszulko - mnie n a p r a w d ę uczyniłaś wielką przysługę, bo nie umiałam się zachować bez Twojej pomocy...
Dziękuję

jolita
30-12-2006, 23:43
http://img174.imageshack.us/img174/4922/noworocznaangzi6.gif (http://imageshack.us) W Nowym Roku żyjcie zdrowo i kolorowo....

urszula-kol
31-12-2006, 13:44
Moja reakcja była spontaniczna, nie byłam po niczyjej stronie,tylko czułam, że coś się dzieje nie tak.Cieszę się Jolitko, że Ci pomogłam, a może i tym samym też Araukarii.Chciałabym ,żeby tak było.
http://img204.imageshack.us/img204/8472/b20gv3.gif (http://imageshack.us) To toast dla Was.

tar-ninka
31-12-2006, 18:34
Jestem kilka chwil z Wami i czuję jak byśmy sie znały sto lat.Mam nadzieje,że wszyscy są tacy symaptyczni.Zyćzę wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym 2007 Roku,zdrowia przede wszystkim,uśmiechu jak najmniej samotnych wieczorów .Jestem sama ale czy samotna?Buziaki dla wszystkich Seniorów Anielka
http://img237.imageshack.us/img237/5527/03zg6.jpg (http://imageshack.us)

tar-ninka
31-12-2006, 18:51
No i okazuje się, że jestem "odmieńcem" bo co jak co, ale z kłopotów, problemów i innych "boleści" nie potrafię się zwierzać. Nie chcę się skarżyć, ale chyba wyniosłam to z domu...:) :confused: :)Jolitko kochana nie jestes "odmieńcem" Nie wszyscy lubią się zwierzac ze swoich problemów .Ale na każdego przychodzi taka chwila ,że jest mu smutno ,żle i czuje sie troszke samotny i chciałoby się komus powiedzieć - jest mi smutno,jest mi żle..bez opowiadania dlaczego . Dobrze wtedy usłyszec... Nie smuć się ,będzie dobrze jesteśmy z Tobą....I chciałabym aby temu właśnie służył ten wątek.

ammi1952
16-01-2007, 21:12
Tutaj każda wyspa wygląda tak samo...
a na każdej wyspie, płynie smutna rzeka...
tutaj nawet diabeł nie powie dobranoc...
tu jest miejsce bólu, gdzie się wiecznie czeka.

Tu samotność mieszka tylko z własnym cieniem,
zagląda do okien, lecz nikogo nie ma...
tu ludzka tęsknota miesza się z cierpieniem...
tu jest koniec świata do siódmego nieba.

Zabierz mnie z tej wyspy, najdalej jak możesz...
zapal światło w mroku, płomieniem miłości...
zabierz mnie ze sobą... niech piekło pochłonie...
smutny archipelag, smutnej samotności.
znowu mnie zauroczył wiersz z beja i go postanowiłam tu wkleić na przekór samotności

ammi1952
16-01-2007, 21:16
acha zapomniałam dodać Pozdrowienia dla wszystkich samotnych i niezbyt samotnych oraz tych na przekór sobie samotnych Grażyna

tar-ninka
21-01-2007, 19:33
http://img262.imageshack.us/img262/2134/wiersz1954eg.jpg (http://imageshack.us)

baburka
27-01-2007, 15:25
Zdaję sobie sprawę, że po tak krótkim pobycie na forum nie budzę niczyjego zaufania. Piszesz o nastrojach, które często bywały moim udziałem, stąd Twój post odebrałam bardzo osobiście. Jeśli możesz, klepnij, jak obecnie funkcjonujesz. Chciałabym, aby ostatni ślad grudniowej chandry stanowił zapis na forum i wiem, że o to niełatwo.

baburka
27-01-2007, 15:29
To jest oczywiście do Jadki. W wielkiej mądrości swojej odkryłam, że mogę poczytać inne Twoje posty, co jeśli mi talentu nie zbraknie, uczynię.

hanka93
29-01-2007, 11:56
Czy nie masz nadciśnienia jak nie lubisz zwierzać się .

baburka
29-01-2007, 20:10
U człowieka przewidziano różne kanały wentylacyjne. :) :)

renald
08-02-2007, 21:24
Ja jestem samotny od 22 stycznia, moja ukochana odeszla do nieba(mam nadziej). Mielismy miec w tym roku 40 lecie.
Nie umie sobie z tym poradzic.
Moze ktos pomoze.

renald
08-02-2007, 21:26
kto pomoze?

Sunshine
08-02-2007, 21:46
Nie ma prostej rady na taką sytuację.
Banalnie brzmi "czas goi rany" ale jest to jedyna sensowna rada.A poza tym nie jesteś sam i jedyny w takiej sytuacji-staraj się tylko zauważyć wokół siebie ludzi w podobnym położeniu.Bądż silny bo osoba która Cię opuściła napewno nie chciałaby wiedzieć że cierpisz.

jolita
08-02-2007, 22:21
kto pomoze?
Renaldzie - w samotności, jeśli ktoś jej nie lubi warto mieć świadomość, że jest się komuś potrzebnym...Może dobry los skierował Cię do nas...Popatrz ile tu osób bezradnie walczy z
odkryciem tajników komputera, a Ty piszesz, że masz dużą wiedzę na ten temat. Poczytaj, poszukaj, pomóż potrzebującym. Napewno dobry efekt Twoich rad da Ci satysfakcję i uciszy na chwil parę smutne myśli...Pozdrawiam.

ammi1952
08-02-2007, 23:06
Gro forumowiczów Seniora jest samotnych gdyż ukochany partner -partnerka odsedł na drugą stronę tęczy.Każdy znas ,na swój sposób zabija tęsknotę .wiedz że nie jesteś sam -w takiej sytuacji jest nas wielu seniorów i staramy się wzajemnie wspierać nawet klikając o z pozoru nieistotnych sprawach-daje nam to poczucie,że gdzieś tam przy innym kompie ktoś z nami jest,zrozumie ,poklika czasem nawet posprzecza się Pozdrawiam Cię ciepło Grażyna

krise1
09-02-2007, 07:28
Renaldzie musisz często zaglądać na forum, ja chociaż mam rodzinę w komplecie, też czułam się samotna. W tej chwili mam tylu przyjaciół , że brakuje mi czasu na rozmowy z nimi. Uczęszczam na inne fora, mam też swoje forum, aż wstyd się przyznać, ale jestem tak zajęta, że nawet mieszkanie zaniedbałam, ale przynajmiej jestem szczęśliwa. Radzę ci zrobić to samo, z niektórymi też miałam spotkanie na priw. Powodzenia

wuere'le
09-02-2007, 21:26
My jesteśmy we dwoje i jest nam bardzo dobrze.

vanessa
10-02-2007, 09:42
czasem jest się we dwoje i dopiero jest samotnie...........

Nika
10-02-2007, 10:51
Popieram Vanessę, mozna czasami czuć się samotnie nawet w pełnej rodzinie.To forum umożliwia nam kontakt z wieloma osobami o podobnych poglądach, umożliwia wymianę doświadczeń oraz otrzymywanie sporej dozy życzliwości, zainteresowania i serdeczności.Wpadam tu każdego dnia na chwilkę, więc mam czas i na domowe obowiązki i na realizację innych zainteresowań.

vanessa
10-02-2007, 15:40
witaj wydaje mi sie ze rozumiesz taką sytuacje w koło tłum a Ty się miotasz w samotności pragniesz zeby Ci ktoś przytulił tak poprostu za to że jesteś tu i teraz .......... a tu co nic wieczne zebranie o odrobine uczucia

Basia.
10-02-2007, 21:38
czasem jest się we dwoje i dopiero jest samotnie...........
Masz całkowitą rację, kiedyś to "przerobiłam". Ja bardzo lubię być w swoim towarzystwie, uczucie nudy jest mi nieznane.

baburka
10-02-2007, 21:51
:cool: Z wiekiem straciłam napęd na tyle, że teraz ze łzą w oku wspominam błogą bezczynność, nudę, a nade wszystko -samotność. Brakuje mi tego stanu, często obiecuję go sobie przyznać jako nagrodę za wykonanie czegoś trudnego.:)

bogda
18-02-2007, 19:08
Witam wszystkich :)

Tak.... samotność jest niedobra, trzeba więc robić wszystko aby nie zaznać tego uczucia, chociaż nieraz jest to trudne.
Mam wielu przyjaciół, niektórzy też są sami, ale się spotykamy
czasami i wtedy zapomina się o samotności. Ale to nie przychodzi tak szybko, szczególnie po stracie bliskiej osoby.
Najpierw trzeba się z tą sytuacją oswoić, że zostało się samotnym. Co prawda są dzieci, rodzina... ale nie można im ciągle narzucać swojej osoby, bo każde z nich ma już swoje życie, zaintersowania itp.
U mnie jak minął ten najgorszy czas, to rzuciłam się w wir zajęć, spotkań, wynajdywałam sobie różne zajęcia, dzieci mnie
chętnie odwiedzały (szczególnie wtedy kiedy były zaproszone na obiad..hahaha) tak,że teraz czasem to chętnie przebywam sama ze sobą, aby się wyciszyć, odrobić zaległe zadania, posiedzieć na necie .... i też jest mi dobrze. Nawet bardzo dobrze :)

inka-ni
24-02-2007, 23:14
Witam wszystkich !!!
chcę poruszyc temat -samotność we dwoje.Chodzi mi tu o malżenstwo.Wiem, że nie częstwo będąc w związku jest się bardziej samotnym- niż będąc samej.Są osoby izolujące się od srodowiska,a bojące się samodzielnosci i niezaradnosci,wchodzą w związek uważając go, jak,patent na wlasność.
Próbując izolować ją podonie jak sam to robi.

Nika
25-02-2007, 08:03
Inko-myślę, że problem samotności we dwoje pojawia się w związkach, w których zabrakło po prostu miłości.Jesli ludzie pobierają się z niewłaściwych pobudek np.ucieczka przed samotnością lub piętnem staropanieństwa, chęć ucieczki od rodziców, chwilowe zauroczenie itp. to po pewnym czasie będą ponosić konsekwencje tego czynu.Małżeństwo to bardzo trudna sprawa.Dwoje zupełnie różnych ludzi musi spędzić ze sobą wiele lat.Jeśli nie ma prawdziwej miłości, skąd wezmą siłę na kompromisy, wyrozumiałość wobec słabostek partnera, na tolerancję i akceptację jego inności?A życie obok siebie a nie ze sobą bywa udręką trudną do zniesienia....

Ala-ma-50
25-02-2007, 22:34
Masz rację Kochana Niko , że życie obok siebie jest udręka,...trudną do zniesienia...wiem coś o tym bo jestem w takim związku już 25 lat.
Teraz mi już trochę łatwiej..bo i ja złagodniałam i on też .Idziemy jak te dwa konie w zaprzęgu nie razem, a obok siebie...ale nigdy nie wyszłabym za mąż bez miłości...gdybym miała jeszcze raz możliwość wyboru.
Szkoda, że zrozumiałam to dosyć późno...a teraz jestem samotna we dwoje ..raczej za dwoje.
Pozdrawiam cieplutko

Basia.
30-03-2007, 22:21
Inko-myślę, że problem samotności we dwoje pojawia się w związkach, w których zabrakło po prostu miłości.Jesli ludzie pobierają się z niewłaściwych pobudek np.ucieczka przed samotnością lub piętnem staropanieństwa, chęć ucieczki od rodziców, chwilowe zauroczenie itp. to po pewnym czasie będą ponosić konsekwencje tego czynu.Małżeństwo to bardzo trudna sprawa.Dwoje zupełnie różnych ludzi musi spędzić ze sobą wiele lat.Jeśli nie ma prawdziwej miłości, skąd wezmą siłę na kompromisy, wyrozumiałość wobec słabostek partnera, na tolerancję i akceptację jego inności?A życie obok siebie a nie ze sobą bywa udręką trudną do zniesienia....
Niko, nawet jeżeli ludzie się pobierają z miłości ta miłość się z czasem wypala i pozostaje przyzwyczajenie, nieraz przyjaźń /niezbyt często/. Ja nie wierzę w miłość do grobowej deski, obserwuję długoletnie związki swoich znajomych i nie widzę tam miłośći raczej rozgoryczenie i rozczarowanie.

arczia
30-03-2007, 22:25
teraz wiem, że chociaz przeciwieństwa się przyciągają... to należy szukać partnerów - podobnych. Po latach najbardziej uwierają te - przeciwieństwa własnie!

Basia.
30-03-2007, 22:35
Oj nie byłabym taka pewna, pół biedy kiedy są oboje energiczni i zaradni tylko mają różne poglądy na wszystko. Gorzej kiedy dobiorą się dwie niezaradne, flegmatyczne istoty też mające różne poglądy na wszystko. Co wtedy robić?

Sunshine
13-04-2007, 21:04
Chcę słów parę o samotności prawdziwej mimo że wsród ludzi.
Żyję sama,tak los sprawił,/częsciowo sama sobie taki los zgotowałam/i chociaż bywa ciężko staram się nie narzekać.Bywam ciągle wśród ludzi ponieważ jeszcze pracuję,są tez tacy w moim otoczeniu którzy deklarują się z różną pomocą a jakże.Staram się nie nadużywać niczyjej pomocy i być samodzielną jak długo tylko się da ,ale zachodzą czasem bardzo prozaiczne okoliczności kiedy nijak samemu nie można poradzić i wtedy okazuje się jak to naprawdę jest z tymi deklaracjami.Podam prosty przykład, od zeszłego roku marzyłam/odkąd zmieniłam mieszkanie/że urządzę sobie wreszcie wspaniały balkon cały w kwiatach,ale na przełomie maja i czerwca wyjeżdżam na turnus rehabilitacyjny,i pierwsze pytanie moich wspaniałych "przyjaciół" było: i któż będzie dbał o te kwiaty podczas twojej nieobecności.Oczywiście wszyscy są bardzo zajęci swoimi rozlicznymi problemami/w co nie wątpię/
i wobec tego co ja robię? oczywiście rezygnuję ze spełnienia marzenia,kolejnego już zresztą bo myślałam też o zaadoptowaniu zwierzątka no ale problem j.w.
Może to banalne o czym teraz piszę,ale dla mnie to jeden z ważnych atrybutów prawdziwej samotności, która siłą faktu wiąze się z wieloma wyrzeczeniami.
A może przesadzam,może zbyt mało we mnie optymizmu,chętnie przyjmę otrzeźwiający prysznic jeśli mi się należy.

Basia.
15-04-2007, 23:18
Niestety tak wygląda proza życia, ale można znależć wyjście z każdej sytuacji. Jeżeli marzysz o pięknym balkonie nie widzę problemów w realizacji tego marzenia. Są w sprzedaży skrzynki balkonowe z systemem nawodniającym /zaraz podeślę linka/, posiadają one bardzo duży zbiornik na wodę /sama mam takie skrzynki/ i wystarczy raz na tydzień jeżeli są upały albo rzadziej nalać wody do tego zbiornika i problem z głowy. Jeżeli chodzi o zwierzątko to niestety na czas wyjazdu musiałabyś gdzieś je ulokować. Są prywatne osoby, które zajmują się pieskami i kotami w swoich domach na czas wyjazdu ich właściciela. Ja swoją Figę zabrałam do sanatorium /uzgodniłam to przed wyjazdem/ ale nie wszędzie jest to możliwe. To jest link do sklepu ze skrzynkami balkonowymi:
http://www.metrox-service.com.pl/sklep/index.htm

Wilhelmina
15-04-2007, 23:35
Mądrze mowisz Basiu. Teraz są możliwości samemu zadbać o te swoje sprawy.Tylko ja myślę, że Sunshine chodziło o to najbardziej, że wśród ludzi i to niby przyjaciół czuje się samotna.

Wilhelmina
15-04-2007, 23:45
Sunshine.Jesteś z Krakowa, ja też.Tu Tobie nie potrzeba przyjażni tylko zwykłej ludzkiej życzliwości. Zrób sobie ten piękny, wymarzony balkon. Kup porządne skrzynki, bo warto, nawet gdy będziesz w domu.A ja przyjadę ten raz w tygodniu uzupełnić wodę.Przyrzekam Ci to publicznie na forum, tylko powiedz kiedy. Ze zwierzątkiem gorzej.Jeśli to kot, nie ma problemu.Szczur, mysz, tchórzofretka, znam miejsce gdzie przetrzymają zwierzątko bez problemu.Niestety, nie może tam być pies.Sunshine, głowa w górę.Świat jest pełen ludzi.

Basia.
16-04-2007, 00:00
Wiem Wilhelminko, że jej chodzi o ludzi. Niestety różnie z tym bywa, deklaracje nic nie kosztują tylko z ich realizacją jest gorzej. Gdybym mieszkała w Krakowie też bym pomogła przy podlewaniu kwiatków.

Sunshine
16-04-2007, 14:43
:) :) :) nie mam słów,odpowiadam na gorąco-jesteście wspaniałe.
Przemyślę jeszcze raz temat może rzeczywiście jakoś sobie poradzę z tym problemem.
O skrzynkach samonawadniających się dotąd nie słyszałam-dziękuję za linka napewno z niego skorzystam.
Temat, jak same zuwazyłyście jest szerszy,ale prawda jest taka że najbardziej trzeba liczyć na siebie,i jak to się mówi liczyć "zamiary na siły" a nie odwrotnie.Ale i tak Wasz odzew dodał mi sił i wiary w ludzi. ,Może postawiłam na niewłasciwych?
Trzeba się będzie nad tym zastanowić.Tymczasem całuski dla Was Obu,Kochane Dziewczyny.

tar-ninka
16-04-2007, 15:59
Sunshine ,Tarnów od Krakowa nie daleko .Ja mam tylko szynszylka ale on w klatce i nikomu krzywdy nie zrobi sam też jest bezpieczny.Mozesz do mnie przywieżć cokolwiek masz i spokojnie sobie wyjechac .Pozdrawiam .

Sunshine
16-04-2007, 17:14
Bardzo dziękuję za dobre serduszko.
Zwierzątka,narazie nie mam,dopiero myślę o przygarnięciu jakiegoś.A kwiatki zabezpieczę tak jak mi doradziła Basia.Dobrze być wsród takich jak WY.:) :)

Basia.
16-04-2007, 22:24
Bardzo dziękuję za dobre serduszko.
Zwierzątka,narazie nie mam,dopiero myślę o przygarnięciu jakiegoś.A kwiatki zabezpieczę tak jak mi doradziła Basia.Dobrze być wsród takich jak WY.:) :)
Te skrzyneczki naprawdę są rewelacyjne, a ludzie jak to ludzie bywają różni /znam to z autopsji/ często otrzymuje się pomoc z najmniej spodziewanej strony.

Wilhelmina
17-04-2007, 07:05
Sunshine skrzyneczki, skrzyneczkami, ale wody po jakimś czasie trzeba dolać. Wiedz, że chętnie to zrobię. Jedż spokojnie, żyj w miarę spokojnie. Zwierzatko weżmiesz po powrocie, a na drugi rok zorganizujemy tymczasowy domek dla ulubieńca.

Basia.
17-04-2007, 12:26
Sunshine skrzyneczki, skrzyneczkami, ale wody po jakimś czasie trzeba dolać. Wiedz, że chętnie to zrobię. Jedż spokojnie, żyj w miarę spokojnie. Zwierzatko weżmiesz po powrocie, a na drugi rok zorganizujemy tymczasowy domek dla ulubieńca.
Wilhelminko dla Ciebie:
http://img204.imageshack.us/img204/9733/kwiaty53kx1.gif (http://imageshack.us)
Gdyby takich ludzi było więcej..........................

Sunshine
17-04-2007, 19:08
Wilhelminko dla Ciebie
http://img400.imageshack.us/img400/8158/merci4ev0.gif (http://imageshack.us)

Wilhelmina
17-04-2007, 21:31
Dziewczynki.....A za co te kwiatki? Przecież ja nic nie zrobiłam.
Ale jak już jesteście takie hojne, to ja stawiam dobre wino.

http://img230.imageshack.us/img230/6294/kartka564hn8.th.jpg (http://img230.imageshack.us/my.php?image=kartka564hn8.jpg)

jolita
17-04-2007, 21:56
No ładnie! Ja zaglądam, żeby sprawdzić kogo pocieszyć w samotności, a tu popijaweczka...Czy można przyłączyć się?
991

Basia.
17-04-2007, 22:56
To może urządzimy prywatkę?
http://img402.imageshack.us/img402/5752/tmuzyka7ce6.gif (http://imageshack.us)

BUNIA
17-04-2007, 23:09
tym bardziej ze mam faceta i nie wiedzialam co z nim zrobic ani tez co robic. Wszystko zapomnialam .....994

BUNIA
17-04-2007, 23:13
On tak stoi z boczku bo ... wstydliwy

Wilhelmina
17-04-2007, 23:19
No to się w sam raz obudziłam!!!!
Usnęło mi się od tego winka z kompem i kotem pod główką.Zapraszam, już wszystko gotowe.

http://img402.imageshack.us/img402/8515/13ei0.th.gif (http://img402.imageshack.us/my.php?image=13ei0.gif)

Basia.
17-04-2007, 23:36
Wiecie jaka fajna może być "damska" prywatka? Odwiedziła mnie kiedyś koleżanka z Poznania. Przyjechała do mnie około godz. 22, zjadłyśmy kolację wypiłyśmy po kilka drinków, zaczęłyśmy tańczyć /oczywiście przy muzyce/, postanowiłyśmy napić się dobrego winka. Wyjęłam korkociąg ale nie mogłyśmy wyciągnąc korka /zabrakło nam siły/, więc poleciałam do sąsiadów po pomoc. U sąsiadów byli goście, butelkę oczywiście nam otworzono i całe towarzystwo przeniosło się do mnie. Balowaliśmy do rana, do biura pojechałam taksówką /udało mi się złapac, to było za komuny/ i poprosiłam o 2 dni urlopu /dziecko było wtedy na obozie/ bo nie nadawałam się do życia.

Wilhelmina
17-04-2007, 23:46
Jejku, a dziś można to powtórzyć??? To ja już...zaraz ...moment...

http://img92.imageshack.us/img92/9889/0008d0d5vhy4.gif (http://imageshack.us)

Basia.
17-04-2007, 23:59
Czekam z niecierpliwością wielką.
http://img407.imageshack.us/img407/5454/trinken07yg6.gif (http://imageshack.us)

Nika
18-04-2007, 08:14
999nie ma nic lepszego niż babskie imprezki! Nieskrępowane obecnością facetów możemy poplotkować o wszystkim,pożartować,poświntuszyć/słownie!!/.Dawniej często spotykałyśmy sie na działce u znajomej, albo u mnie/ uwielbiam przyjmowac gości/.Mąż żartobliwie mawiał-znów organizujesz sabat macic!Od pewnego czasu noszę się z zamiarem zorganizowania u siebie/ może w czerwcu/spotkania wszystkich forumowiczek z Krakowa....co wy na to dziewczynki?

jola
18-04-2007, 12:02
Dzień Dobry wszystkim forumowiczom,
Chcę napisać reportaż o samotności - do dodatku do Gazety Wyborczej "Duży Format". Gdyby ktoś z Państwa zechciał porozmawiać ze mną o tym, jak to się stało, że jesteście samotni/sami; jak się z tym Wam żyje; jak sobie radzicie; jakie macie troski, smutki, radości - byłabym niezmiernie wdzięczna.

Moje namiary:
email: jolanta.grabowska@gmail.com lub telefon: 0 668367940.
Z poważaniem,
Jolanta Grabowska

tar-ninka
18-04-2007, 16:11
Droga Jolu ,gdybys zadała sobie troche trudu i dokładnie przeczytała nasze posty ,mogłabys napisac piękny reportarz .Znajdziesz tam odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania .A dlaczego ktoś jest samotny? U seniorow najczesciej wdowieństwo,są też i rozwiedzeni.A samotni z wyboru? myślę że nikt nie jest samotny z wyboru.Nawet tzw.single w głębi duszy pragną bliskości drugiej osoby.Wszak człowiek to "zwierzę stadne" a więc zabieraj sie do czytania i pisz swoj reportarz powodzenia .

jola
18-04-2007, 19:33
Droga tar - ninko, też myślę, że nikt nie jest samotny z wyboru. I że każdy pragnie ciepła i bliskości drugiej osoby. Różnie się życie plecie i różne okoliczności doprowadzają do tego, że ktoś jest sam. Czytałam pań posty (w zdecydowanej większości pań). Uważam jednak, że najlepiej jest poznawać drugiego człowieka spotykając się z nim twarzą w twarz, rozmawiając.
W żadnym razie nie chodzi mi o jakieś sensacje, bardziej o to, żebyście Wy podzieliły się swoimi doświadczeniami, refleksjami, historią swojego życia - na tym najbardziej mi zależy.

Malgorzata 50
18-04-2007, 20:15
Droga Jolu ,gdybys zadała sobie troche trudu i dokładnie przeczytała nasze posty ,mogłabys napisac piękny reportarz .Znajdziesz tam odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania .A dlaczego ktoś jest samotny? U seniorow najczesciej wdowieństwo,są też i rozwiedzeni.A samotni z wyboru? myślę że nikt nie jest samotny z wyboru.Nawet tzw.single w głębi duszy pragną bliskości drugiej osoby.Wszak człowiek to "zwierzę stadne" a więc zabieraj sie do czytania i pisz swoj reportarz powodzenia .
tar-ninko wydaje mi sie ze niestety ulegasz schematom- nikt nie jest byc moze SAMOTNY z wyboru bo slowo samotnosc ma negatywna konotacje ,ale to nie znaczy ze nie ma ludzi ,ktorzy wybieraja zycie w pojedynke bez poczucia samotnosci.Singiel to nie jest nieszczesny nieudacznik- to bardzo czesto osoba ,ktore z pelna swiadomoscia i wiadomych sobie powodow rezygnuje z zycia w stadle czy stadzie .Sa tez tzw samotnicy czyli ci,ktorym samotnosc jest bardzo potrzebna i nie potrafia prowadzic zycia stadnego.Zgadzam sie ,ze wiekszosc z nas na ogol potrzebuje kogos ,wiekszosc ,ale nie wszyscy....

tar-ninka
18-04-2007, 20:38
Oj Małgorzatko niezbyt uważnie przeczytałas post.Ja nie napisałam i nie twierdzę że singel to nieudacznik.,Pare ładnych lat zyję na tym świecie i duzo pracowalam wsród ludzi .Poznałam tez paru "zaprzysiężonych" singli osoby inteligentne ,mądre ,ktore zwierzyły mi się ze lubią swoją samotność , niezaleznośc ale czasami ,jak jeden z nich powiedział - chce się do człowieka -.Zwaz proszę ze nie mowię o osobach owdowiałych czy rozwiedzionych a o samotnych z wyboru.Ostatnio po świetach pan 79-letni powiedział --Wiesz co? cały czas zdaje mi się że coś utraciłem ,coś mogłem przeżyć... jak patrzę teraz na starsze osoby spacerujące razem to mi żal-- .Myślę że to mowi samo za siebie . pozdrawiam

jola
18-04-2007, 20:41
Podpisuję się pod tym obiema rękami. Myślę, że ile ludzi tyle poglądów na ten temat, różnych podejść, powodów dla których ludzie żyją w pojedynkę.

Malgorzata 50
18-04-2007, 21:56
.A dlaczego ktoś jest samotny? U seniorow najczesciej wdowieństwo,są też i rozwiedzeni.A samotni z wyboru? myślę że nikt nie jest samotny z wyboru.Nawet tzw.single w głębi duszy pragną bliskości drugiej osoby.Wszak człowiek to "zwierzę stadne" a więc zabieraj sie do czytania i pisz swoj reportarz powodzenia .
Odnioslam sie dokladnie do tego co napisalas - ze NIKT NIE JEST samotny z wyboru -co jest nieprawda oraz ze NAWET tzw single pragna W GLEBI DUSZY bliskosci drugiej osoby-oba stwierdzenia uwazam za powierzchowne i schematyczne pisane z pkt widzenia osoby ktora bez stadla nie tylko sobie nie wyobraza zycia ale dla ktorej zycie w stadle jest wartoscia wieksza niz zycie w pojedynke.O nieudacznictwie -przenosnia .Czy naprawde trzeba wyjasniac znaczenie kazdego napisanego slowa????

tar-ninka
18-04-2007, 22:19
I znowu sie mylisz Małgorzato .Skąd wiesz co ja sobie wyobrazam .To co napisałam to są obserwacje osoby ,ktora duzo widziala ,dużo słyszała .Z czego wnioskujesz ze nie wyobrazam sobie zycia w samotnosci? Ja własnie jestem samotna i to od ponad 15 lat .I zawsze miałam wybór czy zostac samotną czy znowu wejść w stadło jak Ty to mówisz ,
Tak ze wiem co to zycie w "stadle" i zycie solo,Niewiem dlaczego ale odniosłam wrazenie że chętnie założyłabys mi
"mocherowy berecik" .

Wilhelmina
18-04-2007, 22:45
Ponieważ ile ludzi tyle poglądow , więc i ja muszę wsadzić swoje trzy grosze.Znam parę osób tzw.singli.
Pierwsza, śliczna 34 letnia kobieta.Odważna, zadziorna, pięknie ubierająca, roztaczająca wokół kobiecą "woń".Przypadek sprawił, że osoba jej bliska spotkała ją wpóloobjętą w domu schadzek dla lesbijek.
Druga, też cudownie ciepła , nieco starsza, wykształcona, ale ostro przeciwna rodzinie - okazała się dzieckiem maltretowanym fizycznie i psychicznie przez ojca.Jest singlem.
Trzeci singel to 38 letni syn mojej kuzynki. Prowadzi 3 letnią wirtualna znajomość przez internet. Boi się spotkania w realu.Do znajomych twierdzi że chce być singlem to jest. Matka wie, że został psych. złamany przez ukochaną która podjęła pracę w burdelu.
Hmmmm....Czy oni naprawdę sa singlami. Czy natura, Bóg, ludzie dali im jakis wybór? Sa singlami bo nie mogą przełamać się być z kimś. Niestety, wydaje mi się prawdziwe raczej to, że kotka, mrówka, słonica i kobieta, zostały "zaprogramowane" do życia stadnego, jeśli jest inaczej, to coś nawaliło, coś się zepsuło.

Malgorzata 50
18-04-2007, 23:20
I znowu sie mylisz Małgorzato .Skąd wiesz co ja sobie wyobrazam .To co napisałam to są obserwacje osoby ,ktora duzo widziala ,dużo słyszała .Z czego wnioskujesz ze nie wyobrazam sobie zycia w samotnosci? Ja własnie jestem samotna i to od ponad 15 lat .I zawsze miałam wybór czy zostac samotną czy znowu wejść w stadło jak Ty to mówisz ,
Tak ze wiem co to zycie w "stadle" i zycie solo,Niewiem dlaczego ale odniosłam wrazenie że chętnie założyłabys mi
"mocherowy berecik" .
Tobie -cos ty! Nigdy w zyciu!Mohery by cie zywcem spalily na stosie i jeszcze klatwe rzucily,a ja taka okrutna nie jestem.
Juz to wynikalo pare razy ,ze czesto nie rozumiemy czytajac intencji piszacego.Czytajac to co napisalas odnioslam takie wrazenie jakie odnioslam,a ze b.mnie raza schematy wiec sie zachnelam - ja tez ,podobnie jak ty mam doswiadczenia tzw zlozone -sama jestem bardzo "stadna" i podziwiam ludzi ktorzy umieja byc sami i jest im z tym dobrze-mam tez takie obserwacje naoczne i nie tylko.Ale to banaly oczywiscie.Temat tego art jest tak malo odkrywczy i oklepany ze po prostu nie bardzo jest o czym mowic -ostatnio zreszta w Wysokich Obcasach byl taki szkic Polka 2007 gdzie sporo miejsca poswiecono polkom singielkom -i to nie tym wyzwolonym 30-to latkom tylko takim ,ktorym sie zycie tak ulozylo troche z wlasnej, a troche nie z wlasnej woli.Zreszta co i rusz w prasie pojawia sie kolejna analiza tego zagadnienia mniej lub bardziej madra .A, ze powiem odkrywczo,co czlowiek to historia...

Malgorzata 50
18-04-2007, 23:25
Ponieważ ile ludzi tyle poglądow , więc i ja muszę wsadzić swoje trzy grosze.Znam parę osób tzw.singli.
Pierwsza, śliczna 34 letnia kobieta.Odważna, zadziorna, pięknie ubierająca, roztaczająca wokół kobiecą "woń".Przypadek sprawił, że osoba jej bliska spotkała ją wpóloobjętą w domu schadzek dla lesbijek.
Druga, też cudownie ciepła , nieco starsza, wykształcona, ale ostro przeciwna rodzinie - okazała się dzieckiem maltretowanym fizycznie i psychicznie przez ojca.Jest singlem.
Trzeci singel to 38 letni syn mojej kuzynki. Prowadzi 3 letnią wirtualna znajomość przez internet. Boi się spotkania w realu.Do znajomych twierdzi że chce być singlem to jest. Matka wie, że został psych. złamany przez ukochaną która podjęła pracę w burdelu.
Hmmmm....Czy oni naprawdę sa singlami. Czy natura, Bóg, ludzie dali im jakis wybór? Sa singlami bo nie mogą przełamać się być z kimś. Niestety, wydaje mi się prawdziwe raczej to, że kotka, mrówka, słonica i kobieta, zostały "zaprogramowane" do życia stadnego, jeśli jest inaczej, to coś nawaliło, coś się zepsuło.
Wilhelmino ,nie moge tego spokojnie sluchac ,czy uwazasz ,ze dziewczyna ktora zyje w parze z inna dziewczyna jest singielka -otoz NIE jest -ona jest w takim samym zwiazku jak ty ze swoim mezczyzna i nic sie w niej ani nie zepsulo,ani nie wahnelo-to tylko w naszym zapyzialym spoleczenstwie ciagle tak jest postrzegana ,a do tego sama temu ulega udajac kogos kim nie jest wrrrrrrr.

arczia
18-04-2007, 23:26
Wszystko zależy od partnera - czy wchodzi na Twoje terytorium psychiczne, na ile daje swobody. Jeśli ktoś w sposób niekontrolowany zaczyna wchodzić na głowę to lepiej być singlem z wyboru przez jakiś czas i jeśli się da to odejść. Człowiek potrzebuje pobyć sam z sobą, ze swoimi myślami i nie może być zarzucany czyimiś poglądami, jakby nie miał swoich. Mężczyźni mają często zwyczaj uważać swoja partnerkę za bezwolna własność. Trzeba jasno stawiać granice, a nie dla świętego spokoju rezygnować z siebie nawet po wielu latach trwania związku. Ja w pewnym momencie porzuciłam święty spokój i jasno powiedziałam, czego nie znoszę w moim związku i co mnie doprowadza do szału. Piekło było niezłe, ale... opłacało się. Zyskałam szacunek na polu relacji kobieta-mężczyzna. Namawiam do buntu potulne owieczki i do jasnego przedstawiania własnych oczekiwań. Po okresie szoku - opłaca się! Inaczej będziemy singielkami w rodzinie pełnej ludzi- singielkami tymi - nieszczęśliwymi, które nimi nie chca być. Te które chcą - już są.

Wilhelmina
18-04-2007, 23:35
Nie gniewaj się Arczia, ale chodzi o to, że Ty obecnie, a ja w przyszłości nie możemy być singlami, bo to już jest z tzw.odzysku, a tu chodzi o prawdziwych singli, takich od urodzenia do śmierci.

Basia.
19-04-2007, 00:40
Wilhelmino ,nie moge tego spokojnie sluchac ,czy uwazasz ,ze dziewczyna ktora zyje w parze z inna dziewczyna jest singielka -otoz NIE jest -ona jest w takim samym zwiazku jak ty ze swoim mezczyzna i nic sie w niej ani nie zepsulo,ani nie wahnelo-to tylko w naszym zapyzialym spoleczenstwie ciagle tak jest postrzegana ,a do tego sama temu ulega udajac kogos kim nie jest wrrrrrrr.
Masz rację Małgosiu.

inka-ni
19-04-2007, 00:53
No cóż- dopiero teraz weszlam na tę stronę i moje zdanie odnośnie singlii jest takie;że te osoby mają same ze sobą problem, polegający na nieuznawaniu kompromisu.Oczywiście nie mam tu na myśli osób,które z przyczyn losowych,nie zależnych od nich są samotne.Uważam,że larum podniosą osoby ceniące wlasne "EGO"1057

Basia.
19-04-2007, 01:44
Jolu, są ludzie samotni z wyboru i nie każdy pragnie ciepła i bliskości drugiego człowieka.

Malgorzata 50
19-04-2007, 02:59
No cóż- dopiero teraz weszlam na tę stronę i moje zdanie odnośnie singlii jest takie;że te osoby mają same ze sobą problem, polegający na nieuznawaniu kompromisu.Oczywiście nie mam tu na myśli osób,które z przyczyn losowych,nie zależnych od nich są samotne.Uważam,że larum podniosą osoby ceniące wlasne "EGO"1057
Podniose larum natychmiast -a co jest zlego w cenieniu wlasnego EGO ? To jest moim zdaniem klucz do tego zeby szanowac rowniez indywidualnosc i oddzielnosc innych ludzi.A nieuznawanie kompromisu nie jest problemem ktory ktos "ma sam ze soba" tylko raczej ze swiatem juz nie mowiac o tym,ze gdybysmy wszyscy byli jednakowi to zanudzilibysmy sie na smierc.Jak dlugo to,ze strzezemy wlasna przestrzen nie czyni krzywdy innym mamy do tego prawo i tylko my decydujemy o tym czy chcemy w te nasza przestrzen jeszcze kogos wpuscic czy nie

Wilhelmina
19-04-2007, 06:56
Widzę, Małgosiu, że jesteś z prawdziwego zdarzenia belferzycą. Koniecznie musisz kogoś nauczać. Jasne, że wiem, że lesbijka mająca partnerkę nie jest singlem.
Z konieczności dałam przykłady trzech osób, które wokół siebie toczą mit singla.One w pracy, wśród znajomych, jedna z tych osób udziela się na forum (Nie naszym), nie tłumaczą dlaczego są samotne. One twierdzą, że są singlami właśnie z wyboru.Dopiero szczerość, czy przypadek ujawniają, że to wcale nie taki całkiem wolny wybór. Dobra metoda. Mówię że jestem singlem, a ponieważ to teraz takie modne, wszyscy mi dają spokój, mało tego prawie zazdroszczą tej mojej odwagi w wyborze.Reasumując, śmię twierdzić, że singli z wyboru jest baaardzo mało, jest to przeciwne naturze.Natomiast jest sporo ludzi, którzy jak za maską, chowają swoje tragedie za to jedno nawet ładnie brzmiące słówko.
Właśnie, świetnie to ujęłaś. Każdy z nas ma swoją i tylko swoją przestrzeń.Słowo "singiel" to najczęściej drzwi, za które mało kto jest wpuszczony.
Małgoniu, nie walcz tak drapieżnie o tych singli, przecież Ty jesteś baba - czort z krwi i kości.Taka co to chłopów na pęczki w ogródku choduje. Ty wyłamujesz drzwi, a nie ukrywasz się za nimi.

jola
19-04-2007, 10:04
No właśnie. Mnie nie interesuje schematyzowanie, genaralizowanie, że jest tak czy tak, ale te właśnie indywidualne ludzkie historie.
Dokładnie tak jak powiedziała to Malgorzata: "co człowiek, to historia". Czy w takim razie znajdzie się ktoś odważny i opowie mi swoją historię?:) :), albo podpowie z kim warto byłoby porozmawiać?

ammi1952
19-04-2007, 10:12
Joluś http://img220.imageshack.us/img220/7113/sonkoeo1.gif (http://imageshack.us)
ze mna mozesz i z ranka i o północy a jak masz ochote to i częściej . ta hihoczaca z za monitorka właścicielka bohuna

Malgorzata 50
19-04-2007, 16:47
Widzę, Małgosiu, że jesteś z prawdziwego zdarzenia belferzycą. Koniecznie musisz kogoś nauczać. Jasne, że wiem, że lesbijka mająca partnerkę nie jest singlem.
Z konieczności dałam przykłady trzech osób, które wokół siebie toczą mit singla.One w pracy, wśród znajomych, jedna z tych osób udziela się na forum (Nie naszym), nie tłumaczą dlaczego są samotne. One twierdzą, że są singlami właśnie z wyboru.Dopiero szczerość, czy przypadek ujawniają, że to wcale nie taki całkiem wolny wybór. Dobra metoda. Mówię że jestem singlem, a ponieważ to teraz takie modne, wszyscy mi dają spokój, mało tego prawie zazdroszczą tej mojej odwagi w wyborze.Reasumując, śmię twierdzić, że singli z wyboru jest baaardzo mało, jest to przeciwne naturze.Natomiast jest sporo ludzi, którzy jak za maską, chowają swoje tragedie za to jedno nawet ładnie brzmiące słówko.
Właśnie, świetnie to ujęłaś. Każdy z nas ma swoją i tylko swoją przestrzeń.Słowo "singiel" to najczęściej drzwi, za które mało kto jest wpuszczony.
Małgoniu, nie walcz tak drapieżnie o tych singli, przecież Ty jesteś baba - czort z krwi i kości.Taka co to chłopów na pęczki w ogródku choduje. Ty wyłamujesz drzwi, a nie ukrywasz się za nimi.

Wilhelmino droga .Ja ani nie pouczam ani nie nauczam po prostu dalas przyklad ktory mnie zirytowal-bo jest kompletnie nietrafiony.I zahacza w podtekscie o to, czego ja nienawidze.
Poza tym z definicji ludzie czy sprawy o ktore trzeba "walczyc" zasluguja na wsparcie i wspolczucie czy cos w tym rodzaju -to zreszta wynika z tego co napisalas ,ze to biedni ludzie z ukrytymi tragediami(dla mnie bycie lesbijka nie jest tragedia -to tak jakbys mi goraco wspolczula ,ze jestem leworeczna)
A ja uwazam ze to wolny wybor wolnych ludzi i nic nikomu do tego.Co chyba sformulowalam dosc wyraznie.A powodow bycia singlem jest tyle ile ludzi i nie wydaje mi sie zeby bylo sluszne zakladanie iz sa to samotne nieszczesliwe istoty,inna sprawa jest to o czym pisala tar-ninka -smotnosc niejakoi wbrew woli-chociaz i ta mozna oswoic ,a nawet polubic.Bunia chyba kiedys pisala jak trudno jest wejsc w nowy zwiazek po dlugim byciu samemu,nawet jesli sie tego bardzo chce.Nie uwazam tez zeby osoby wybierajace zycie w pojedynke- czyli bez zobowiazan wobec innych ludzi krazacych po tym samym mieszkaniu byli zapatrzonymi w swoje ego sobkami -napisalam zreszta juz o tym nie bede sie powtarzac.Jeden ma tak ,drugi inaczej -i szanujmy to

inka-ni
19-04-2007, 21:04
Malgorzatko,jestem jak najbardziej za cenieniem wlasnej indywidualnosci,nie poddawania się przyjętym ogólnym regulom i modom,ale przyznajmy się,że nie latwo nam przychodzi kompromis.Bycie we dwoje, nie ważne na pleć - wymaga tego.Stąd byćie singlem ma dobre strony,zwlaszcza dla silnej osobowosci.1073

Wilhelmina
19-04-2007, 21:49
Ależ się tu narobiło zamieszania. I wszyscy " huzia na Józia ".
1.- W moim przekonaniu nie istnieją prawdziwi single w młodym wieku. Ich życie w pojedynkę często podyktowane jest złymi lub nieumiejętnymi kontaktami z otoczeniem. Czasem wygodnictwem.
2.-Użyłam słów m.in. biedni, czy tragedia, bo tak w szczerej rozmowie o sobie mówili. Ja osobiście żadnej tragedii nie widzę, bo wiem że i ludzie 40 letni zmieniają "zdanie" i zakładają rodzinę.
3.-Co się tak Małgosiu i Basiu czepiłyście tych lesbijek.Mnie osobiście to są tak obojętni jak zeszłoroczny śnieg. Ani ich lubię, ani ganię. Są i już. A jak się czują z tą swoją innością to jest ich problem.
4.-Pomimo wszystko, nadal uważam, że naprawdę singlem jest tylko taka osoba, która zakosztowała stałego zwiazku, wie co on niesie dobrego i złego i świadomie wybiera nie "samotność", a życie w pojedynkę.
Może nie umię tego przekazać, ale ...Jeśli mam paskudny charakter, albo odstręczający wygląd, albo jakieś tam fobie zrażające do mnie ludzi i na odwrót, to łatwiej i bardziej "honorowo" jest użyć słowa singiel. To przecież teraz takie modne.
Singlem to będę ja, kiedyś.Jeden będzie właził oknem, drugi drzwiami, trzeci dzwonił na komórkę, a ja pójdę z wnukami na basen, bo to mi da zadowolenie.Acha, jeszcze wezmę ze sobą kota, bo choć rodzaj męski to wykastrowany.

bogda
19-04-2007, 22:24
Masz Wilhelminko rację....bo samotność to nie jest to samo co życie w pojedynkę. Singiel nie musi być samotny. A poza tym to wydaje mi się, że każdy człowiek pragnie miłości i chce kochać, do tego został stworzony. Bez niej nie tylko nie rozwijamy się, ale tracimy poczucie sensu życia. Miłość jest ufnością, jednak aby zaufać innym, musimy najpierw zaufać sobie. Najpierw musimy pokochać siebie, a to jest warunek obdarowania miłością innych ludzi i miłość to nie tylko seks, to przede wszystkim akceptacja i zrozumienie. Miłość jak wszystko w życiu jest wyborem, jedni ją wybierają a inni nie.

Basia.
19-04-2007, 22:39
[QUOTE=Wilhelmina]Ależ się tu narobiło zamieszania. I wszyscy " huzia na Józia ".
Co się tak Małgosiu i Basiu czepiłyście tych lesbijek.Mnie osobiście to są tak obojętni jak zeszłoroczny śnieg. Ani ich lubię, ani ganię. Są i już. A jak się czują z tą swoją innością to jest ich problem.


Wilhelminko, jakie "huzia na Józia"? Co mi tam lesbijki niech sobie robią co chcą. Nam chodziło o to, że dwie kobiety będące razem i "kochające się inaczej" nie są singlami ponieważ są w związku. U nas utarło się myślenie, że tylko kobieta i meżczyzna mogą tworzyć związek a tak nie jest. Ja też kiedyś zostanę "singlem z odzysku" bo bardzo nie lubię kompromisów i zamiast gotować chłopu kartofelki będę miło spędzała czas w swoim towarzystwie. Pozdrowionka.
http://img112.imageshack.us/img112/8100/tmuzyka25ih3.gif (http://imageshack.us)

inka-ni
19-04-2007, 23:02
Milość jest piękna, więc czemu placzesz,zamiast radośniej usmiechnąć się-Kaziu mądre slowa.........1076

Wilhelmina
19-04-2007, 23:20
Najbardziej zgadzam się ze stwierdzeniem Kazia;Któż to wie????

Malgorzata 50
19-04-2007, 23:56
Los prowadzi nas przez życie, drogą światłości, dobroci i wiary. Powszechnie mówi się że nie mamy na to wpływu jak i gdzie zabrniemy, ale to my stawiamy kroki uważnie patrząc pod nogi, nie zawsze potrafimy przewidzieć wszystko, cóż - tak bywa. Za dużo cierpienia, bólu, łez rozpaczy. Czy mamy świadomy wpływ na przebieg naszej drogi? Raczej w niewielkim stopniu, dlatego cieszymy sie z każdego radosnego dnia, oczekując następnego, jeszcze lepszego. Jeśli nie los, a świadomy wybór kształtuje przyszłość - to jest zapewnie droga do tego, czego sie pragnie. A Miłość? Któż to wie????
A przeciez chodzi wlasnie o to zeby miec swiadomy wplyw na przebieg swojej drogi i nie zdawac sie na jakas sile wyzsza jakbysmy jej nie nazwali.Oczywiscie nie do konca jest to mozliwe ale chyba warto miec ,a przynajmiej sprobowac miec jakis wplyw na wlasne zycie

Malgorzata 50
19-04-2007, 23:57
A milosc ,rzeczywiscie -ktoz to wie....

Nika
20-04-2007, 07:47
Szczęście sprzyja odważnym...każdy jest kowalem swego losu...tak mówią przysłowia.A życie jak to życie- różne nam niesie niespodzianki,ważne, aby się nie poddawać, nie załamywać rąk...upadać i znów się podnosić...

jolita
20-04-2007, 09:41
Moim hasłem na dobry humor i pogodę ducha jest (może już pisałam?) powiedzenie: nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Jak dotąd zawsze sprawdza się.
1085

Kundzia
20-04-2007, 10:47
a ja dodaję że nigdy nie jest tak dobrze żeby nie mogło być lepiej!

Nika
20-04-2007, 12:45
A ja,Jolitko,mówie sobie w złych chwilach- nie ma tak źle,żeby gorzej być nie mogło i to mi pomaga,bo cieszę się,iz tylko tyle przykrości mnie spotkało.

Basia.
20-04-2007, 15:53
Szczęście sprzyja odważnym...każdy jest kowalem swego losu...tak mówią przysłowia.A życie jak to życie- różne nam niesie niespodzianki,ważne, aby się nie poddawać, nie załamywać rąk...upadać i znów się podnosić...
Pięknie i mądrze napisałaś Niko.

ZoSka
04-05-2007, 20:36
Bardzo mi się spodobał ten wątek i zażarta dyskusja. Zgadzam się z opinią, że co człowiek, to inna historia. Ja jestem po rozwodzie. Od 14 lat jestem sama i bardzo sobie cenię to, co teraz mam: spokój, niezależność, wolność, szacunek do siebie i dumę z tego, co w tym czasie osiągnęłam. Byłam w toksycznym związku( chorobliwa zazdrość męża), który mnie bardzo ograniczył, poranił, poniosłam wiele strat, chociażby w karierze zawodowej, ale nie tylko. Natomiast moja koleżanka z ławy szkolnej, która nigdy nie byla w żadnym trwałym związku jest pełna goryczy i uważa, że lepiej być rozwódką, niż starą panną. Wyczuwam jakby mi zazdrościła, a ja zazdroszczę właśnie jej. Osiągnęła w życiu więcej ode mnie, skończyła wieczorowe studia, wiodła wygodne, bezkonfliktowe życie, ma lepszą ode mnie sytuację materialną. Często o tym dyskutujemy.

Sokrates na pytanie: żenić się, czy nie żenić? - odpowiedział - co byś nie zrobił - będzie żle.

Gabi K.
18-05-2007, 20:05
"Czasem brak jednej osoby sprawia, ze cały świat wydaje się być wyludniony". Takie uczucie, od śmierci mojej mamy, towarzyszy mi często, a to 10 lat

Anielka
18-05-2007, 22:05
Pamiętam jak w grudniu ubieglego roku trafiłam na "seniora" wlaśnie od wątku samotności i chociarz nadal jestem sama,nigdy nie jestem samotna.Nawet jak zdarzają mi się "dołki" to chociarz poczytam Waszych wspaniałych wypowiedzi,czasami sporów w zasadzie o nic,dowcipów lub opowiadań i już nie jestem samotna.Wiem ,że zawsze z Wami jest rażniej.Serdecznie pozdrawiam.:)

ammi1952
18-05-2007, 22:42
Gabrysiu na tym forum mało jest osób których los nie doswiadczył zabraniem na drugą strone tęczy najbliższych. Fakt nieraz i podrapiemy się posprzeczamy często nie wiadomo o co ale razem nie czujemy się samotni i to własnie jest nasza siła do walki ze złosliwościami dnia codziennego. Pozdrawiam Grażyna

Anielka
18-05-2007, 22:49
Gabrysiu a Mamusia z góry na Ciebie spogląda i na pewno nie chcialaby żebyś sie smucila.Mam jeszcze oboje rodziców i może nie rozumiem Twojego bólu,ale mja świetej pamieci ukochana Babcia zawsze mówiła,że ona mi się bedzie przyglądac i bedzie jej smutno jak ja bedę smutna,więc bardzo sie staram być wśród ludzi i nie sprawiać Babci przykrości.Serdecznie Cie pozdrawiam i zagldaj do nas jak najczęściej.Kolorowych snów zyczę.:)

akusia
18-05-2007, 23:11
Ja też już od września ub.roku jestem sama.Klub pomaga mi w samotnych wieczorach,jak tu zaglądam to mam rażenie że nie jestem już sama.Zawsze można liczyć na podtrzymanie na duchu.Można podzielić się też swoimi radościami i smutkami ale nie tylko.Są poruszane bardzo ciekawe tematy.Każdy kto tylko ma ochotę może się wypowiedzieć,a jak nie to choć tylko poczytać.Zauważyłam jak się uzależniam od bywania w tym klubie.Pozdrawiam

tar-ninka
31-07-2007, 16:21
Ci Państwo pobrali się w tym miesiącu.Oboje mają po 90 lat.
Jak widziacie na miłośc a nawet nowy związek nigdy nie jest za pozno.Życzę obojgu dużo szczęscia w zdrowiu.
http://img258.imageshack.us/img258/4820/beztytuu1jpg4to9.jpg (http://imageshack.us)

Ewita
31-07-2007, 18:52
Samotność różne twarze ma…
Czasami gorzka jest, jak łza,
a czasem – gdy masz ludzi dosyć –
chwile spokoju blaskiem złoci –
odpływasz…

Samotność kłamie, niby z nut!
Wskazuje miraż, szczęścia łut,
a ty, jak ćma wabiona ogniem,
za tym marzeniem ślepo dążysz,
tak bywa…

Cieszy się, kiedy życie boli,
bo może duszę w nas zniewolić
i tylko ten z nią wygrać może,
kto spotka miłość na swej drodze
prawdziwą…

Basia.
31-07-2007, 19:04
http://img238.imageshack.us/img238/6343/54te4.gif (http://imageshack.us) http://img238.imageshack.us/img238/6343/54te4.gif (http://imageshack.us) http://img238.imageshack.us/img238/6343/54te4.gif (http://imageshack.us)

Dzidka
31-07-2007, 19:08
Czasem zdarza się samotność we dwoje, i co lepsze? Znam wiele takich par.Nie rozstają się z różnych przyczyn..... bo dzieci....bo przyzwyczajenie..........bo wspólnie zgromadzone dobra.

Basia.
31-07-2007, 19:12
Czasem zdarza się samotność we dwoje, i co lepsze? Znam wiele takich par.Nie rozstają się z różnych przyczyn..... bo dzieci....bo przyzwyczajenie..........bo wspólnie zgromadzone dobra.
lepsza jest samotność "solo".

Ewita
31-07-2007, 19:28
...wszystkie - i te sztamowe, i ogrodowe, i te drobniutkie, nieśmiało tulące się do krzaczków - i te pnące! Dziękuję Basiu! Humor mi poprawiłaś bardzo!:D
A co do samotności: nawet samotność we dwoje daje jednak jakieś możliwości - coś można zmienić, spróbować. Samotność solo takie możliwości wyklucza...

FeliksG
31-07-2007, 20:53
Samotność jest cierpliwa, uparta, świadoma swej mocy i władzy, jest zawsze, jest niezniszczalna. Miłość, szacunek, dobrobyt, pozycja społeczna, sława a nawet macierzyństwo to wszystko są stany przejściewe - epizody, które ona - samotność - łatwo przetrzymuje bo wie, że nie ma siły, która mogłaby ją wyeliminować całkowicie z życia ludzkiego. Nasze, ludzi, szczęście że ma ona bardzo różne oblicza. Bywa krótkotrwała a nawet budująca jak np. u małego dziecka, które skaleczyło sobie paluszek. Cierpi w samotności bo to jego boli a nie tych co go pocieszają ale to cierpienie uczy go czego nie należy robić. Bywa okrutna jak u człowieka porzuconego, wzgardzonego przez drugiego człowieka. Bywa bezwzględna jak u człowieka dotkniętego nieuleczalną chorobą a zwłaszcza, jak stajemy wobec nieodwracalnego.
Świadomi zagrożeń, wiedząc, że może nas dopaść, podejmujemy różna działania aby nie wpaść w jej sidła i tutaj najlepszym środkiem jest drugi człowiek. Nikt i nic nie może zastąpić więzi ludzkiej, która daje - przynosi - zrozumienie, ukojenie, radę, pomoc i nadzieję.

Rudzia
31-07-2007, 21:02
Ewito - jak zwykle piękny i trafny wiersz.
A samotność? Często marzy mi się bezludna wyspa i chociaż...tydzień samotności.
Jak to zwykle w życiu bywa. Nigdy nie jesteśmy w pełni zadowoleni.

Ewita
31-07-2007, 21:22
Bardzo piękne i trafne są Twoje spostrzeżenia. Rzadko się zdarza, żeby mężczyzna snuł takie rozważania - chociaż naprawdę nie wiem, czemu?
Rudziu! Dziękuję! To tak prosto z serca:)

Alsko
31-07-2007, 21:29
strzał w dziesiątkę! :)

tar-ninka
31-07-2007, 21:52
Feliksie podzielam w zupełności Twoje zdanie .Jednak przyznaj ze inaczej znosi sie taką samotnośc ,gdy się ma koło siebie drugą osobę ,ktora jest koło ciebie gdy juz masz jej dośc . Inaczej gdy jestes całkiem sam ,gdy samotnośc wyziera z kazdego kąta.Gdy nie masz z kim dzielić radości , smutkow .. czasami taka samotnoś aż boli.
--Komu się skarżyć ,że mi coś dolega,
Ach nie ma komu.Idż szukaj poświecie
Na próżno czarną ulicę przebiegam.
Mój dom, Lecz w nim nikogo nie ma przecie !
autor nieznany.

Basia.
31-07-2007, 22:02
zgadzam się z Tobą, samotność we dwoje z kimś kogo się nie trawi to musi być koszmar. Wtedy lepiej być solistą.

Lila
31-07-2007, 22:05
Ależ moi kochani...

Proszę pierś do przodu,uśmiech na buźki ...i do przodu.Czy sądzicie,że można być samotnym ,mając wokół tyle dusz z całego świata?

Jeżeli ktoś ma akurat bezchmurne niebo,bo ja niestety nie,to niech wyjrzy ...ile jest gwiazd,które przez satelitę przekazują nasze myśli nam nawzajem ...:)

A jak była burza i pioruny waliły obok w Sokole Góry,to kto mnie wspierał jak nie Wy.Bo starszy pan wyłożył się jak pstrąg smażony w panierce z piżamki w paski i miał w nosie to ,że ja się boję ...

Czy ja nie byłam wtedy samotna ?
Na szczęście miałam zwierzęta i Was.W innym wypadku ściągnęłabym z niego kołdrę i kazałabym natychmiast wstawać,co skończyłoby się burzą domową.

FeliksG
31-07-2007, 22:10
Dziękuę! Ale jestem w rozterce ponieważ przedstawiłem samotność jako coć, jak fatum przed którym nie ma schronienia i nie wycofuję się z tego. Brak mi argumentów - uzasadnienia dlaczego ludzie pragną samotności, wręcz jej szukają? Dziwny ten Swiat.
Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy.

tar-ninka
31-07-2007, 22:36
Basiu masz rację zycie z kims kogo sie nie"trawi " to jest koszmar,ale ten koszmar zawsze mozna przerwac ..
Feliksie napisałeś mądrze i nie wycofuj tego .Masz rację Dziwny ten Świat...
I Ty Liluś masz rację i z burzą /tej sie akurat nie boję/
i z gwiazdami ... .
I ja mam rację z samotnoscią solo.. wszyscy mamy rację chociaz kazdy znas ma tą samotnośc inną ,ale właśnie ta a nie inna jest dla kazdego z nas ważna .Więc co to jest samotnośc ? Dziwny ten Świat....

Proszę pierś do przodu,uśmiech na buźki ...i do przodu.Czy sądzicie,że można być samotnym ,mając wokół tyle dusz z całego świata.---Tak Liluś napisałaś iii masz rację tak trzymać ,ale piersi to tak bardzo nie bede wypinac i tak je widać .Uśmiech to u mnie jest zawsze czy mi żle czy dobrze .Po co innych obdarzać skrzywioną bużką :)
miłej spokojnej ,bez burz ,nocy wszystkim życzę .

pojedynka
22-08-2007, 08:32
Tak pięknie tu wszyscy piszecie czego ja nie potrafię.Jestem w tej chwili sama,bo do tego dążyłam, co nie znaczy że chciałam.Wolałam być sama niż razem i poniżna.Dokucza mi jednak samotność, bo ileż można siedzieć przed komputerem(gdy wchodzę na str. klubu to nie mogę przerwać czytania tyle ciekawych rzeczy tu jest)Brakuje mi kogoś, bo koleżanki ,choćby z takimi samymi problemami to nie wszystko.

Alsko
22-08-2007, 08:51
a właśnie ładnie napisałaś! :)
Samotność jest wredna, podstępna i wszechobecna. Nie wierzę tym, którzy twierdzą, że im z nią dobrze.
A recept na lekarstwo jest strasznie dużo, tylko trzeba trafić na odpowiednie dla siebie.
Czego Ci życzę z całego serca .

tar-ninka
22-08-2007, 08:54
Pojedynko mila potrafisz pisac, potrafisz . tylko pisz od serca ,jak czujesz, wiem ze ci jest teraz zle , ze bardzo czujesz sie samotna . Wiele z nas tutaj przez to przechodzilo , wiele jest samotnych, pomalu nauczysz się z tym zyc . Sama musisz przyznac ze samotnosc jest lepsza od tego co przechodzilas .Zobaczysz jeszcze bedzie wszystko dobrze . Masz rację komputer nie zastapi zywego czlowieka ale bardzo pomaga. Zobacz ile tu zyczliwych serc .Masz GG ,skype. odezwij sie , wyjdz do nas . posmiej się z nami .
Życze ci milego dnia .

baburka
22-08-2007, 09:03
dlaczego ludzie pragną samotności, wręcz jej szukają?
Pragną w zgiełku usłyszeć swój własny głos. Są sami dla siebie na tyle atrakcyjnymi artystami, że źle znoszą chóralne pienia. Różniste zwichrowane osobowości znakomicie tu się mieszczą. Samotność jest problemem, kiedy odczuwana jest jako ciężar.

baburka
22-08-2007, 09:10
...Wolałam być sama niż razem i poniżna.Dokucza mi jednak samotność, bo ileż można siedzieć przed komputerem[...]Brakuje mi kogoś, bo koleżanki ,choćby z takimi samymi problemami to nie wszystko.
Znasz kogoś, który miałby WSZYSTKO? A jakby tak poprzestać na małym i cieszyć się tym, co się ma? Może od tego małego dałoby się się przejść do czegoś większego?

BUNIA
22-08-2007, 09:14
Samotnosci nie wolno sie poddawac - trzeba walczyc z nia o wlasciwe swoje miejsce w zyciu.Od wielu lat jestem sama /los tak chcial a nie moj wybor/ ale nigdy nie bylam
samotna .Otoczona najbizszymi - od ktorych emanowala troskliwosc czulosc , wielka milosc do mnie i zrozumienie
pozwalaly ze cios ktory zadal los stal sie mniej dotkliwy.
A ja takze dokladalam staran aby Oni nie czuli nie widzieli ze ja cierpie ,ze mi jest zle ,ze tesknie .....
Rzucilam sie w wir zajec,prac - wszedzie mnie bylo pelno -.. pustka zaczela sie powoli,powolutko zapelniac .....
""Dies levat luctum""
/lac, czas przynosi ulge w smutku/
http://img529.imageshack.us/img529/9806/obraz589ni3.jpg (http://imageshack.us)
http://img529.imageshack.us/img529/9806/obraz589ni3.67f366acba.jpg (http://g.imageshack.us/g.php?h=529&i=obraz589ni3.jpg)

Nika
22-08-2007, 09:43
Trzeba otwierać się na ludzi, a nie czekać,aż oni do nas rękę wyciągną.Samo narzekanie nic nie da.Pojedynko,głowa do góry!!Wkrótce na pewno nawiążesz bliższe kontakty z krajankami.Działaj!

Basia.
22-08-2007, 10:08
Pragną w zgiełku usłyszeć swój własny głos. Są sami dla siebie na tyle atrakcyjnymi artystami, że źle znoszą chóralne pienia. Różniste zwichrowane osobowości znakomicie tu się mieszczą. Samotność jest problemem, kiedy odczuwana jest jako ciężar.
Bardzo trafnie to ujęłaś Barburko /nie kadzę/.

Basia.
22-08-2007, 10:12
Znasz kogoś, który miałby WSZYSTKO? A jakby tak poprzestać na małym i cieszyć się tym, co się ma? Może od tego małego dałoby się się przejść do czegoś większego?
Barburko należy się cieszyć tym co się ma nawet jeżeli są to drobiazgi ........ życie składa się z drobiazgów.

Malgorzata 50
22-08-2007, 13:15
Tak pięknie tu wszyscy piszecie czego ja nie potrafię.Jestem w tej chwili sama,bo do tego dążyłam, co nie znaczy że chciałam.Wolałam być sama niż razem i poniżna.Dokucza mi jednak samotność, bo ileż można siedzieć przed komputerem(gdy wchodzę na str. klubu to nie mogę przerwać czytania tyle ciekawych rzeczy tu jest)Brakuje mi kogoś, bo koleżanki ,choćby z takimi samymi problemami to nie wszystko.
Pojedynko -poczekaj chwile -otrzasnij się i nie bedziesz sama -tylko wiesz siedzenie w kacie nie sprzyja znalezieniu tego ktosia -nie nastwaiaj się na za duzo ,mozna spróbowac przez internet czemu nie....

pojedynka
22-08-2007, 13:17
Dziękuję Wam wszystkim za słowa otuchy.Macie rację, lecz przychodzą takie chwile kiedy człowiek chciałby przy sobie mieć kogoś kto by cię przytulił, powiedział dobre słowo.Koleżanka nie zawsze to może dać 5393

Malgorzata 50
22-08-2007, 13:26
A kto tu mowi o kolezance .Ale niestety wszystkie etapy trzeba przerobic ...w takiej sytuacji jak Twoja .Glowa do gory zobaczysz jeszcze bedziesz się od tych "przytulaczy " opedzać .Odzyj dziewczyno najpierw trochę!!!!

baburka
22-08-2007, 13:39
... przychodzą takie chwile kiedy człowiek chciałby przy sobie mieć kogoś kto by cię przytulił, powiedział dobre słowo.
Można się przyzwyczaić, że kogoś takiego nie ma.

Alsko
22-08-2007, 13:41
czy Ty nie próbujesz słowami oswoić losu?

Malgorzata 50
22-08-2007, 13:41
Jasne i mozna nawet doznac zdumiewajacego odkytcia ,ze kiedy taki ktos sie pojawi (wreszcie -jak nam sie naiwnie zdaje)-to nagle sie okazuje ,ze zaburza to co nam się tak cudnie udalo ulozyc i ze własciwie wcale nie jest aż tak potrzebny a boze broń żeby się zagnieździł.....

Malgorzata 50
22-08-2007, 13:43
Eeeeee przyznam się -klamie jak pies -ten co mógłby sie zagnieździc ku mojej aprobacie i radości nie ma checi ,a ten co chcialby być może -niech spada!!!!

baburka
22-08-2007, 14:08
czy Ty nie próbujesz słowami oswoić losu?
Opisuję rzeczywistość wokół siebie. Nie odczuwam dotkliwie braku faceta, a choć to na pozór nie do wiary - wcale. Jestem z tych, którym już się nie chce. Nik nie wie, ile kosztowało mnie zbudowanie mojego małego świata. Nie naraziłabym jego stabilności dla żadnego faceta. Jestem zmęczooona. Resztę energii poświęcę na konkretne plany związane głównie z moją rodziną.
Doceniam urodę małych rzeczy. :)

Honorka1949
22-08-2007, 14:46
Baburko ! nie wierze, ze jestes z tych, ktorym juz sie nie chce.Mysle, ze zostalas bardzo zraniona i otoczylas sie grubym kokonem bojac sie z niego wyjsc.Przeciez majac faceta nie musisz sie z nim wiazac , moze byc tylko przyjacielem i to nie narazi Cie na utrate stabilnosci.Zawsze mozesz powiedziec - zegraj.Nie dziwie Ci sie , ze jestes nieufna. Ale moze warto jeszcze sprobowac?.Dobrze ze cala energie poswiecasz rodzinie ale pomysl tez czasem o sobie.Pozdrawiam Cie serdecznie.

baburka
22-08-2007, 15:59
nie wierze, ze jestes z tych, ktorym juz sie nie chce.Mysle, ze zostalas bardzo zraniona i otoczylas sie grubym kokonem bojac sie z niego wyjsc.
Możesz mi nie wierzyć, ale pierwszy motyw powstrzymujący mnie przed wyruszeniem na łowy to lenistwo. Nie przypuszczałam, że zajmę pozycje, o których istnieniu nie tak dawno nie przeszłoby mi przez myśl. Samą mnie to śmieszy, ale na chłodno przyjrzałam się mojemu "winien-ma", to wyszlo mi, że więcej "ma" niż "winien". Więcej niż kiedykolwiek. I tego mi strzec, tego pilnować, na to chuchać i dmuchać.
Przeciez majac faceta nie musisz sie z nim wiazac , moze byc tylko przyjacielem i to nie narazi Cie na utrate stabilnosci.Zawsze mozesz powiedziec - zegraj..
PO co mi facet do przyjaźni? Jeśli chodzi o mnie byłaby to jakaś hipokryzja. :)
moze warto jeszcze sprobowac?.Dobrze ze cala energie poswiecasz rodzinie ale pomysl tez czasem o sobie.
Z całą pewnością skórka nie warta byłaby wyprawki. Przemyślałam to sobie dokładnie. Pracując nad moją rodziną, robię to głównie dla siebie. Coś jak pokuta...
Dzięki za troskę i z serca płynące słowa.
Pozdrawiam

pojedynka
22-08-2007, 16:16
Baburko nie wydaje mi się aby można było przyzwyczaić sie do samotności.Byłam 2,5 tygodnia na urlopie,dzieci w tym czasie też wyjechały.Ogarnęłam mieszkanie ,spotkałam sie z koleżankami,po pare godz. przesiadziałam przed komputerem i co to za życie,kiedy mogę pogadać tylko z psem?

baburka
22-08-2007, 17:21
nie wydaje mi się aby można było przyzwyczaić sie do samotności.
Może masz rację. Jesteśmy tak różni. Jedni znoszą samotność lepiej, innym przychodzi to z większym trudem.

Honorka1949
22-08-2007, 17:29
Witam Cie Pojedynko!Masz racje - co to za zycie?To wegetacja.Musisz wyjsc do ludzi , nie siedz sama. Ile mozesz gadac z kolezanka? Zameczycie sie nawzajem.Znajdz sobie jakis cel , zajmij sie czyms bo komputer napewno na dluzsza mete Twoich problermow nie rozwiaze.Nie wiem czy jest u Ciebie klub seniora - u mnie jest .Spotykaja sie tam rozni ludzie, i samotni i pary. Sa rozne kola zainteresowan, wycieczki,tance, wspolne wyprawy do teatru.Zawiazaly sie przyjaznie. Ludzie pomagaja sobie wzajemnie.I moze wlasnie to jest to! Zycze Ci wiele szczescia .pozdrawiam.

Basia.
22-08-2007, 17:54
Baburko nie wydaje mi się aby można było przyzwyczaić sie do samotności.Byłam 2,5 tygodnia na urlopie,dzieci w tym czasie też wyjechały.Ogarnęłam mieszkanie ,spotkałam sie z koleżankami,po pare godz. przesiadziałam przed komputerem i co to za życie,kiedy mogę pogadać tylko z psem?
ludzie sa różni.......... ja np. jestem typem samotnika i nie wyrobilabym mając obok siebie faceta przez 24 godziny na dobę, czułabym się osaczona. Nie drażni mnie tylko obecność zwierzaków ............

magda m
31-08-2007, 14:33
bylam w toksycznym zwiazku,wiec na zimne dmucham i zdecydowanie wole samotnosc co nie znaczy ze nie spotykam sie z ludzmi.Mam swoj swiat muzyki i ksiazek i to jest o wiele milsze.Magda m

Malgorzata 50
31-08-2007, 17:35
Witam Cie Pojedynko!Masz racje - co to za zycie?To wegetacja.Musisz wyjsc do ludzi , nie siedz sama. Ile mozesz gadac z kolezanka? Zameczycie sie nawzajem.Znajdz sobie jakis cel , zajmij sie czyms bo komputer napewno na dluzsza mete Twoich problermow nie rozwiaze.Nie wiem czy jest u Ciebie klub seniora - u mnie jest .Spotykaja sie tam rozni ludzie, i samotni i pary. Sa rozne kola zainteresowan, wycieczki,tance, wspolne wyprawy do teatru.Zawiazaly sie przyjaznie. Ludzie pomagaja sobie wzajemnie.I moze wlasnie to jest to! Zycze Ci wiele szczescia .pozdrawiam.

Ja nie moge ...pojedynka dopiero skończyła 50 lat a ty ja odsylasz do klubu seniora!!!! Pojedynko jak się przyzwyczaisz i oswoisz dom (z dziecmi czy bez???) bez faceta to po prostu zacznij randkowac to o wiele lepsze niż robotki ręczne w klubie seniora i kola zainteresowań..Ludzie na jakim wy swiecie zyjecie!!!!

Honorka1949
31-08-2007, 17:52
Malgosiu.U mnie jest klub seniora i wcale tam nie ma zadnych staruchow. Zdziwilabys sie w jakim wieku przychodza tam ludzie.Sa eleganccy , zadbani i weseli. Tam nie mowi sie o chorobach czy bolu.Nie wiem czy u niej jest taki klub. Zle zrozumialas moje intencje.Twierdze, ze powinna wyjsc do ludzi i czyms sie zajac.Jedni moga zyc w samotnosci, ale z tego co pisze ona nie bardzo moze sie w niej odnalezc.Nie wiem czy gotowa jest juz na randki, ale napewno przydaloby sie jej poznac milego faceta ktory pomoglby jej zapomniec o tym , ze jest samotna. A co zrobi, czy bedzie szydelkowac, tanczyc czy randkowac to jej wybor. Zycze jej szczescia i kupe przyjaciol.

Malgorzata 50
31-08-2007, 18:04
to zwaracam honor mnie sie klub seniora tak wlasnie kojarzy .Masz rację Honorko w całej rozciagłosci

Basia.
31-08-2007, 18:10
to zwaracam honor mnie sie klub seniora tak wlasnie kojarzy .Masz rację Honorko w całej rozciagłosci
przecież senior cafe to to samo co klub seniora /chyba/.

Kundzia
31-08-2007, 18:20
Tu też klub seniora a chyba nie same ramole tu są,a jak się poznaje osobiści co niektórych to aż dziw bierze jaki równe i młode babki.

Honorka1949
31-08-2007, 18:45
Basiu masz racje.Przeciez w naszym klubie tez jest duza rozpietosc wiekowa. Ale potrafimy sie dogadac.Skoro Pojedynka weszla do naszego klubu to widocznie szuka ludzi z doswiadczeniem zyciowym.

Honorka1949
31-08-2007, 18:58
A wracajac do klubow seniora w realu to klub na moim osiedlu wcale nie wyglada jak klub. Sa eleganckie stoliki, barek i duza sala do tanca.Nie ma na scianach zadnych gazetek , slomianek czy rozkladu dnia.Nie jestem tam stalym bywalcem, ale czasem chodzimy na popoludniowe fajfy potanczyc.Spotykamy znajomych i nie ma czasu na rozpamietywanie o klopotach czy bolu. Zebyscie wiedzialy jaka tam jest rewia mody...Chcac niechcac trzeba sie odpicowac. I dobrze.Taka motywacja czasem tez jest potrzebna.Urzadzane sa tam sylwestry , wigilie , mozna wyprawic imieniny , naprawde fajna sprawa. Oczywiscie wszystko zalezy od organizatora.

Malgorzata 50
31-08-2007, 19:39
Najwyraźniej nie nadaję się dziś do ludzi

Anielka
31-08-2007, 19:45
Nie przejmuj sie Małgosiu,ja sie ostatnio tez nie nadawalam,ale powoli zaczynam się nadawać.Powodzenia i pozdrawiam serdecznie.5867

Malgorzata 50
31-08-2007, 19:47
Nie przejmuję się tylko stwierdzam fakt.Ale dzieki za dobre slowo

Basia.
31-08-2007, 19:50
Nie przejmuję się tylko stwierdzam fakt.Ale dzieki za dobre slowo
Niedawno się do wszystkiego nadawalaś?!! Stało się coś?

Anielka
31-08-2007, 19:53
A bo wiesz Basiu,czasami sa takie dni ,ze wystarczy ,że ktoś nie tak na nas popatrzy i już jest nie tak.My kobiety wrazliwe tak mamy,prawda Małgosiu?5869

Nika
31-08-2007, 19:59
wiesz przecież ,ze po burzy przychodzi słońce...masz w sobie tyle energii..jutro na pewno będzie lepszy dzień!!!Posyłam ci kotka na pocieszenie.5871

Ewita
31-08-2007, 20:00
Nie rób mi tego! proszę! No bo jeśli ty, ze swoją łagodnością, nie nadajesz się do ludzi, to ja się powiesić powinnam chyba!!! Nadajesz się, naprawdę! I żadne "kluby seniora" nie zmienią tego faktu!!!

Alsko
31-08-2007, 20:43
Może zagazowali stolicę? Bo ja też taka nietaka.

Nika
31-08-2007, 20:44
A może to smutek jesienny...poczułyście, że lato odchodzi...

Basia.
31-08-2007, 20:48
A może to smutek jesienny...poczułyście, że lato odchodzi...
pada jak diabli a ja muszę psiarnię wyprowadzić. Pogoda ma się poprawić na początku września ale to już nie będzie lato.

bogda
31-08-2007, 21:39
Mnie też jest nadal smutno, pogoda do kitu, dopadło mnie jeszcze jakieś przeziębienie, bo wczoraj poszalałam w ogrodzie...oczywiście porozbierana bo przy robocie gorąco, a dziś...połaman, głowa boli i gorączka...ech...to chyba już nie ten wiek kiedy można poszaleć...

Basia.
31-08-2007, 22:03
Mnie też jest nadal smutno, pogoda do kitu, dopadło mnie jeszcze jakieś przeziębienie, bo wczoraj poszalałam w ogrodzie...oczywiście porozbierana bo przy robocie gorąco, a dziś...połaman, głowa boli i gorączka...ech...to chyba już nie ten wiek kiedy można poszaleć...
wiek ....... do jutra przejdzie przeziębienie, słoneczko zaświeci i będzie ok.

bogda
31-08-2007, 22:06
Tak Basiu...jak słonko zaświeci, będzie ok., ale narazie jest do d....y :)

Basia.
31-08-2007, 22:09
Tak Basiu...jak słonko zaświeci, będzie ok., ale narazie jest do d....y :)
ale to narazie się skończy i będzie ok.

bogda
31-08-2007, 22:12
Oby Twoje słowa się spełniły....:)

Basia.
31-08-2007, 22:13
Oby Twoje słowa się spełniły....:)
SPEŁNIĄ!!!!!!!!!!!!!

BUNIA
31-08-2007, 22:42
O jakim Ty wieku mowisz ??? przeciez jestesmy wszystkie mlode tylko ... wczesniej urodzone.
Gdzis pada.gdzies jest zimno a u mnie dzisiaj bylo cieplo i -bezdeszczowo i bardzo malo slonca.
Bogusiu - posylam cos na rozgrzewke czyli piwko grzane z miodem i samym zotkiem.
Rano wstaniesz jak rybka .. czego z calego serca zycze .
http://img411.imageshack.us/img411/624/alk1yq4.gif (http://imageshack.us)
przepis - wyprobowany - do wiadomoisci i stosowania

Malgorzata 50
31-08-2007, 22:52
A bo wiesz Basiu,czasami sa takie dni ,ze wystarczy ,że ktoś nie tak na nas popatrzy i już jest nie tak.My kobiety wrazliwe tak mamy,prawda Małgosiu?5869 Tak mamy, a jak spojrzenie nie tak zostanie polaczone z idiotycznym tekstem to po prostu ...uhhhh

chickita
31-08-2007, 23:24
Moje zycie takie pokręcone było. Było mi żle i do bani. Nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić ani też z nowonarodzonym dziecięciem (wówczas). Dostałam od życia szansę i wczepiłam sie pazurami, tak trzymam do dziś. Skutek różny, raz na górze a raz na dole ale do przodu i to ważne. Nie ważne kim jesteśmy, nie ważne czy piękni. Jeśli nas ktoś akceptuje to takimi jakimi jesteśmy z wadami i zaletami włącznie. Każdy ma szanse i każdy ją dostaje. Jest tylko jeden mały, maleńki kłopocik. "Miej serce i patrzaj w serce" tylko po to zeby tego nie przegapić.

Ewita
01-09-2007, 13:22
Zanim usunęłaś, ja dostałam link do tego postu - o czym cię lojalnie informuję... Szkoda, że usunęłaś. Tak właściwie chciałabym być dla kogoś dziewczyną - nawet jesienną...

Malgorzata 50
01-09-2007, 16:05
A co ja usunelam???? Niechcący!!!! Mozesz wkleić.

Ewita
01-09-2007, 16:21
Nie potrafię:mad: Wklej jeszcze raz, co? Widzisz, co wyszło z próby przywrócenia?

Malgorzata 50
01-09-2007, 16:31
Kicia nie pamietam co tam dokladnie napisalam .Coś wtym rodzaju ,ze idzie jesien czas zakończyc letnie miłostki i poszukac sobie kogoś co ogrzeje na zimy i jesienie co przyjdą .Zbieznosc faktow i osob jest tu zupelnie przypadkowa

Ewita
01-09-2007, 17:09
...o jesiennych dziewczynach... Ładnie było, buuu...:mad:

Malgorzata 50
01-09-2007, 17:34
Aaaaaa ale tam sięwkleja link a nie obrazek więc wyrzuciłam

margo
06-09-2007, 21:11
ach ta samotność---Link do pliku: http://voila.pl/xwgmq/?1 ..

Malgorzata 50
06-09-2007, 22:14
Samotnosc cóż po ludziach .....

Alsko
06-09-2007, 22:17
co Ty tak listopadowo? Co Ci?

Lila
06-09-2007, 22:20
Samotnosc cóż po ludziach .....


Mówię Ci.Kot najlepszy...

Malgorzata 50
06-09-2007, 22:24
A tak sobie filozoficznie ..bez zadnej mysli przewodniej

Ewita
07-09-2007, 07:03
Jak już cię na "Dziady" wzięło - to jest gorzej niż źle! O, rrrany! Powiedz no mi przy okazji jakiejś - to samotność egzystencjonalna, wynikająca z niezrozumienia (przez mundurowych studentów) twojej skomplikowanej osobowości belferskiej? A może zwyczajne, babskie westchnienie za kawałkiem (konkretnego) męskiego torsu do przytulenia?

senioritka
07-09-2007, 15:41
Rozmowa telefoniczna: dzwonię załatwić sprawę, prawie że służbową. Odbiera facet, słychać po głosie, że leciwy. Między służbowymi wierszami pyta niespodziewanie ile ja mam lat.
Zamurowało mnie, ale tylko na chwilę. Zaraz odpaliłam, a po co to panu potrzebne? On na to, że jest samotny i chciałby się jeszcze ożenić. Panie, jak panu powiem ile mam lat, to się panu odechce mnie podrywać. Ile? siedemdziesiąt! O, to rzeczywiście, dziękuję. Uśmiałam się. Muszę dodać, że zwyklę "nadaję" na wysokich tonach i rozmówcy myślą, że jestem młodziutka. Mam humor na cały dzień wyśmienity.
Pozdrawiam na wesoło!

senioritka
07-09-2007, 15:45
Zapomniałam dodać, że on miał, rzekomo, sześćdziesiąt osiem.
Trochę za młody i śledzikował. Wiecie co to znaczy? to ta śpiewna, miła dla ucha, mowa z terenów wschodnio-europejskich. Może podać kontakt? prowizji nie biorę.

Alsko
07-09-2007, 15:51
Szkooooda, za młody dla mnie :D

senioritka
07-09-2007, 15:52
Czytałyście bloga Jasia oseska? taki biedny, aż płakać się chce.
Szuka kotka, nie mylcie z kotką, bo kotek nie uznaje.
Podrapcie go za uchem, będzie szczęśliwy.

senioritka
07-09-2007, 15:54
Znalazłam młodszego, ale chyba gej, nie uznaje rodzaju żeńskiego.

Pani Slowikowa
07-09-2007, 15:54
Wyslalam ci na private :)

senioritka
07-09-2007, 15:55
Do Alsko! czytałaś? podrapałaś go za uszkiem? Taki słodki!!

Alsko
07-09-2007, 17:12
Wczoraj moja skrzynka działała jak trza. Dziś niczego nie dostałam. Czyżby jej jakieś kuku się stało? Do do Asi Słowikowej

A to do Senioritki: nie podrapałam. O Jasia Ci chodzi? Ja się domyślam, dlaczego szuka kocurka - łatwiej wysterylizować. A Ty masz zaraz takie różne myśli :) A może?

senioritka
07-09-2007, 17:21
No właśnie, a może! Wesoło mi dzisiaj bardzo i wszystkie Forumowiczki podrapałabym chętnie za uszkiem, delikatnie!
Lubię Was i te Wasze cięte ozorki. Pewnie zaraz dostanę reprymendę. Już się uodparniam. Wszystko zniosę.

Lila
07-09-2007, 19:19
Hmmmmmm,osobiście radzę Wam powstrzymać się z drapaniem Jasia za uszkiem....

Uwierzcie mi na słowo,że wiem co mówię..:)

senioritka
07-09-2007, 21:58
O.k. uwierzyłam i przeszła mi już ochota na drapanie. Zawsze słucham tych, którzy mają coś mądrego do powiedzenia. Czasem lubię pożartować, ot i wszystko.

Dzidka
17-09-2007, 07:57
Znalazłam w "Kopalni Wiedzy" ciekawy art. na temat samotności.

Geny "konspirują" przeciwko samotnym

gen · samotność · choroba
Profesor Steve Cole z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) informuje, że samotność jest powiązana z gorzej funkcjonującym układem odpornościowym. Dlatego też osoby samotne są bardziej narażone na choroby i śmierć w młodszym wieku
Link do całego artykułu: http://kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_2174.html

http://kartki.oaza.pl/photos/102_0238.jpg

Wodniczka
11-10-2007, 21:28
No właśnie kogo kocha jeszcze samotność ??? Żaden magnes tak nie działa, jak magnes pięknego ciała. :)

Wodniczka
11-10-2007, 21:39
Nie mieszkam sama jedynie z córką, zieciem i wnuczkiem, dzieci pracują, ja organizuje sobie samej czas by nie być osamotnioną.. w różnej formie....odwiedzam przyjaciółki, jak każda kobietka pochodze sobie po sklepach, kupię jakiś sobie ciuszek na poprawienie humoru, od czasu do czasu odwiedzę kręgielnię , by zmierzyć swoje siły z przeciwnikiem..( pare razy udało mi się pokonać partnera w grze.)Nie lubię przebywać w osamotnieniu, jakby co to słucham ulubione mp 3. Dzień szybko mija..a teraz to będzie szybko zapadał zmrok, a ja cześciej bedę przy komputerze..wcześniej obejrzę swoje ulubione filmy, teleturnieje..samej jest bardzo smutno, nie ma zkim porozmawiać ..a nawet wymienić różnice zdań. Oj taki jest los osoby samotnej wieczorem.
"Kochaj piękny urok świata,wszystko co pięknością
lśni,lecz najbardziej z tego świata,kochaj to co w
sercu tkwi."

chickita
11-10-2007, 21:43
Ludzie byli, są lub będą samotni. Tłum ludzi a i tak nikogo obok. Bolesne.

Alsko
11-10-2007, 21:50
Ty nie narzekaj, co? Wychodzisz do ludzi, a to bardzo ważne!

A jesienno-zimowe wieczory? Trafiłaś do Klubu i już nie jestes sama :D
Zobacz, ile tu luda! I wiedzmy, i rodzynki seniorzy, i pyskate stwory, i co tylko chcesz :D
To mało?

Honorka1949
11-10-2007, 22:00
Alinko zapomnialas dodac i takie milczusie obserwatory czytajace. ok

Alsko
11-10-2007, 22:04
No to dodaję! I idę spać, bo mi się klawiatura troi i ziewam jak hipopotam.
Dobranoc wszystkim :-)

tar-ninka
11-10-2007, 22:21
Wodniczko z nami to juz napewno nie bedziesz sama , . Tylko bądz z nami :) , bierz udzial w naszych dyskusjach a zobaczysz ,nie bedziesz sie nudzic:)

elusia
13-10-2007, 12:48
Mam strasznego dola .Powiedzcie jak sobie radzicie,kiedy brak osoby by dzielic smutki i radosci.Czy jest na to jakas rada??????????Ja mam tak dzis.Nie mowie,ze nie chce mi sie zyc! Chce zyc, ale brak tej osoby z kim chce zyc!!!

elusia
13-10-2007, 12:57
Pewnie zle sie wkleilam.Nie chodzi mi o samotnosc z wyboru.Ja jestem sama,bo tak chcial Ten u góry i dzis jestem w kiepskim stanie.Pewnie stad i miejce nie odpowiednie.Przepraszam za zamieszanie.

POLA
13-10-2007, 13:08
pogadać?
Żadne zamieszanie, miejsce dobre, pisz, jeśli chcesz, możesz na skrzynkę.
Pozdrawiam:)

Sunshine
13-10-2007, 13:17
Mam strasznego dola .Powiedzcie jak sobie radzicie,kiedy brak osoby by dzielic smutki i radosci.Czy jest na to jakas rada??????????Ja mam tak dzis.Nie mowie,ze nie chce mi sie zyc! Chce zyc, ale brak tej osoby z kim chce zyc!!!
hej miła Dziewczyno z Gdańska,przecież jest Was tam/na Wybrzeżu/ cała chmara,SOS już rzuciłaś zaraz się napewno do Ciebie ktoś z bliska odezwie.
A jak nie to my wszyscy tu jesteśmy blisko za pośrednictwem klubu.
Głowa do góry, ciężko pocieszać jak się nie zna problemu.
Że nie masz się na kim wypłakać,ja też nie mam,czy to Cię pocieszy?Odezwij się,nie siedź ze smutkiem sama.Jestem tu, czekam na Ciebie........

Sunshine
13-10-2007, 13:22
kiedy brak osoby by dzielic smutki i radosci.
a czy myślisz, że zawsze, jak jest ta osoba to chce z Tobą wszystko dzielić ?
Przecież napewno wiesz o tym dobrze bo jesteś już dużą dziewczynką,że nie zawsze jest sielanka we dwoje.

Ewita
13-10-2007, 13:28
Każda z nas tak ma... U mnie też podobnie... Ktoś tam, na górze zadecydował, że należy odebrać mi przyjaciela, powiernika i najukochańszego człowieka... Z tego, co wiem - jest nas więcej. Kiedy dopada świadomość samotności, próbuję się ratować. Nie zawsze się udaje. Trzeba przejść przez to i nie pozwolić sobie odebrać przynajmniej pięknych wspomnień. Przynajmniej mnie one właśnie dają siłę do dalszej walki...
Czy jeśli ci powiem, że wczoraj przypadałaby kolejna rocznica mojego ślubu uwierzysz, że wiem, o czym piszę?

Zygmunt60
13-10-2007, 13:57
Kogo jeszcze "kocha" samotnośc? Kto sam był w wigilię, w Święta? Jak sobie radzicie?, napiszcie proszę...

Pisalem to juz w wątku społecznym, od siedzenia samemu w domu sie nam nie poprawi. trzeba wyjsc do ludzi, a nawet do biura matrymionlnego trzeba sie przelamac.

Ja na przyklad jestem rozwodnikiem i od kilku lat próbuje mojego życia w pojedynke, ale mało znajduję w tym przyjemności. Chyba za bardzo kocham życie, by tak żyć w samotności. We dwoje jest weselej!

Szukałem dobrego biura matrymonialnego w okolicach Krakowa i natknąłem sie na dość poważnie wyglądający internetowy serwis www.mydwoje.pl.

Bedąc sam po rozwodzie dość niechętnie podchodzę do tzw. serwisów randkowych, bo można tam spotkać przypadkowe osoby, z którymi najpierw trzeba sie długo testować. A tutaj oni najpierw robią Ci test psychologiczny - wszystko online, przez który zostały dopasowane do mnie potencjalne partnerki. Bardzo ciekawe :) Chyba jestem wyjątkowo pokojowy, bo tak wiele Pan w moim wieku i młodszych do mnie pasuje i nawet od niektórych dostałem propozycje kontaktu!

Aż chyba stanę sie na stare lata amantem. Słyszeli Panstwo co o tym serwisie?

Pozdrawiam wszystkich

Zygmunt :cool:

enia60
13-10-2007, 14:26
Wodniczko,bywa tak,że ci obok Ciebie sprawiają ,że ..................straszna jest samotność,przepraszam okropna jest starość nawet ta wczesna

Ewita
13-10-2007, 15:00
Słyszeli Panstwo co o tym serwisie?
Zygmunt :cool:
Przyznaję. Ale też i nie szukałam serwisów, jako że nie wierzę w takie znajomości. Mówi się tam, a raczej pisze tylko to, co się chce powiedzieć... Później, kiedy rzeczywiste kontakty weryfikują te dane, bywa zbyt późno, żeby nie poczuć się zranionym. Gdyby tak policzyć, jaki procent samotnych jednostek ludzkich znajduje w ten sposób dobrego, dobranego partnera - pewnie wyniki nie byłyby powalające... Wierzę tylko w osobiste kontakty. Pewnie! Można poznać kogoś za pośrednictwem forum na przykład, ale dopiero spotkania, rozmowy, bezpośrednie obcowanie mogą dać odpowiedź na pytanie: czy coś między nami zaiskrzyło, czy ta znajomość ma szansę rozwinąć się w coś poważniejszego? A samotność to bardzo zły doradca! Kłamie. Czasem po to, aby nie być sami - przymykamy oczy na cechy, które nas u drugiej osoby drażnią. Boję się tego. Może dlatego, że mam cudowne wspomnienia związane z małżeństwem i bliskością drugiego człowieka. I wiem, że prawdziwa miłość i bliskość góry potrafi przenosić...

hannabarbara
13-10-2007, 15:02
Ewo! Skąd piszesz? Z domu, czy z Warszawy?

Ewita
13-10-2007, 15:06
...bo zapalenie oskrzeli okazało się silniejsze od leków i ugięłam się przed profesjonalizmem mojego lekarza, który pod groźbą zapalenia płuc zabronił mi podróży środkami zbiorowej komunikacji...:mad: Ale tym bardziej mi smutno i samotnie... Wczoraj minęła kolejna rocznica mojego ślubu i - być może - to jest przyczyną, że tak mocno odczuwam samotność...

POLA
13-10-2007, 15:24
a dzieci? Nie ma ich wokół Ciebie? Wiem, że to nie to samo, ale zawsze ktoś jest i jest się kim przejmować.
Zdrowia życzę, jesteśmy tutaj i z Tobą, myślami:), bo inaczej się nie da.

Zygmunt60
13-10-2007, 15:26
Ewo, ja też życzę Ci zdrowia.
Co do mydwoje.pl to ufam im. Maja test doboru własnie ze wzgłedu na zgodnosc charakterów. A jezeli chodzi o spotkania, pisanie to jak najbardziej, trzeba umowic sie jak najszybciej, zeby sie pożniej nie rozczarowac. Ach te rózowe okulary, tak milo je nosic, tak trudno zdjąć...

baburka
13-10-2007, 17:18
Ach te rózowe okulary, tak milo je nosic, tak trudno zdjąć...
Kiedyś trzeba.

babciela
13-10-2007, 17:30
baburko ,apo co zdejmowac rozowe okulary. Przeciez samotnosc jest okropna-postarajmy sie zobaczyc same pozytywy w drugiej osobie.Okreslony wiek niesie z soba pewne przyzwyczajenia ,nawyki tej drugiej strony,i tego sie nie zmieni(nie mowie o cechach patologicznych-alc,inne uzaleznienia).I tak ma byc-Ty tez wchodzac w jakis zwiazek niesiesz z soba garb zlych i dobrych doswiadczen calego Twojego zycia-i tez mozesz w pewnych momentach nie do zaakceptowania przez druga strone.Ale przyjazn,lojalnosc,zrozumienie-aprzynajmniej chec zrozumienia drugiej osoby moze dac jakas nadzieje na udany zwiazek w naszym wieku

babciela
13-10-2007, 17:32
jest jeszcze jedna sprawa-w pewnym wieku zaczynaja sie rozne klopoty ze zdrowiem-sama swiadomosc tego ze jest przy Tobie druga osoba...Tak ,ze moze nie zdejmujmy tych rozowistosci w oprawkach

akusia
13-10-2007, 19:11
Ja też jestem samotna,tak postanowiono tam wysoko.
Wiem jak jest ciężko być samemu,teraz kiedy jest mi to
bardzo potrzebne.Mówicie dzieci...one są ale to nie to samo.
Kiedy mam doła one mi nie pomogą,mieszkam sama.
Przecież nie będe im głowy zawracać, pracują mają swoje sprawy.Pewnie że są kiedy ich potrzebuje,ale nie można
nadużywać nikogo.Wiecie jak to jest teściowa nawet najlepsza nie chce być ciężarem dla dzieci.
elusiu jak masz ochotę to zawsze możemy pogadać,razem zawsze łatwiej znosić samotnośc.Jeśli zechcesz napisz na priv.

baburka
13-10-2007, 19:57
baburko ,apo co zdejmowac rozowe okulary. Przeciez samotnosc jest okropna-postarajmy sie zobaczyc same pozytywy w drugiej osobie.Okreslony wiek niesie z soba pewne przyzwyczajenia ,nawyki tej drugiej strony,i tego sie nie zmieni(nie mowie o cechach patologicznych-alc,inne uzaleznienia).I tak ma byc-Ty tez wchodzac w jakis zwiazek niesiesz z soba garb zlych i dobrych doswiadczen calego Twojego zycia-i tez mozesz w pewnych momentach nie do zaakceptowania przez druga strone.Ale przyjazn,lojalnosc,zrozumienie-aprzynajmniej chec zrozumienia drugiej osoby moze dac jakas nadzieje na udany zwiazek w naszym wieku
Różowe okulary nie zmienią aż tak bardzo koloru sińców na dupsku, żeby ich nie zauważać. Z wszystkim się zgadzam, dorzucę jednak swoje ale. Aby się z kimś związać, należy wprzódy gruntownie go poznać. Fakt, że każdy ma swoje wady, lecz nie wszystkie są do zaakceptowania. Ja na ten przykład jestem palaczką, więc śmierdzi cała moja osoba wraz z przyległościami. Rozumiem, że dla większość panów odrzuci mnie w przedbiegach. Chorób mam więcej niż włosów na głowie, w tym jedną mówiąc delikatnie - ryzykowną. Kto chciałby taki wrak człowieka? Pytanie retoryczne. Nie oddam netu, facet musiałby dzielić się mną z komputerem. Wiesz, jakie to potencjalne problemy?
Ja ze swej strony jestem feministką, czyli po równo. Nie oczekuję, nie wymagam, nie mówię: mężczyzna powinien, ale swej działki po tej strony płota za diabła nie odpuszczę. Raczej szczeznę, zginę. Tak więc choćby nieziemskie cudowności los mi postawił na drodze, ten jeden brak przekreśla dla mnie możliwość współistnienia. Za to bałaganiarz może być totalny, mnie to nie rusza, tak i tak chodzę i sprzątam. Kuchnia też jest moja, chociaż nie lubię. Gotuję tyle lat, mogę to robić dalej. Zresztą nieźle, bo skoro nawet moja mama tak twierdzi, to coś jest na rzeczy.

baburka
13-10-2007, 20:02
Wierzę tylko w osobiste kontakty. Pewnie! Można poznać kogoś za pośrednictwem forum na przykład, ale dopiero spotkania, rozmowy, bezpośrednie obcowanie mogą dać odpowiedź na pytanie: czy coś między nami zaiskrzyło, czy ta znajomość ma szansę rozwinąć się w coś poważniejszego?
W bezpośrednim kontakcie dotkniesz czyichś dloni, spojrzysz komuś w oczy, usłyszysz czyjś glos i po obiektywiźmie. Sądzę, że net jest bardziej miarodajnym źródłem wiedzy o drugim człowieku. Nic nie zamula obrazu charakteru albo charakteru. :)

baburka
13-10-2007, 20:12
Co do mydwoje.pl to ufam im.
Od lat pisuję na różnych forach czasami na dziwne tematy. Otóż zamiast anonsu zamieszczę linki do odpowiednich miejsc z podaniem loginów. Komu chciałoby się przeczytać miałby mnie jak na widelcu. Mógłby się poprzyglądać w ruchu obrotowym.
Zygmuncie, chciałbyś poznać Baburkę bez testów? Piszę tu prawie rok w sposób niezafłszowany. Żartuję oczywiście. :)

Zygmunt60
14-10-2007, 10:36
Jak jestem do czegos przekonany to reklamuje. Choc chcialem zapytac o druga opinie. Podoba mi sie, ze ktos pomyslal, zeby od razu pomoc ludziom sie dopasowac. Znalem juz wczesniej Panie, ktorym przeszkadzalo, ze glosno mowie, lubie ludzi, mowie bezposrednio i bez ogrodek, i nie potrafie wpatrywac sie godzinami w jezioro ani chodzic na wystawy, ktore mnie nie wciagaja. Chce byc autenytyczny i chce by moj sposob bycia odpowiadal mojej partnerce, i mysle, ze taki test to fajny wynalazek. nie musisz jezdzic z Krakowa do Bydgoszczy na randke, bo od razu wiesz, ze z ta osoba nie jestescie dopasowani. Oni podaja to w %.
Ale widze, ze tu chyba sa same Panie, ktore ogolnie maja lepsza zyciowa intuicje i tak latwo mnie nie zrozumieja.

Pozdrawiam wszystkich,
Konkretny Zygmunt

Ewita
14-10-2007, 12:43
Jak jestem do czegos przekonany to reklamuje.
Ale widze, ze tu chyba sa same Panie, ktore ogolnie maja lepsza zyciowa intuicje i tak latwo mnie nie zrozumieja
To nie tak, Konkretny Zygmuncie!:D
Panie cię pewnie rozumieją! Nikt nie lubi być samotny... Tyle tylko, że takich portali randkowo - matrymonialnych jest w necie baaardzo dużo (sprawdziłam wczoraj kilkanaście) i też w procentach obliczają zgodność charakterów, zainteresowań i tak dalej. A ty podajesz tylko jeden słuszny i sprawiedliwy! To budzi podejrzenia, że uprawiasz reklamę, a my jesteśmy wyczulone na próby wykorzystywania naszego forum niezgodnie z jego przeznaczeniem!

tar-ninka
14-10-2007, 12:56
Zygmuncie takie samo wrazenie i ja odnioslam . Nie odebrałam twoich postów jako zwykle zwrocenie naszej uwagi na jakies BM. ale jako reklame i to dość intensywna ,zeby nie powiedziec nachalną.
Tak bardzo wierzysz ze to co w takiej ankiecie pisza to jest prawda? Papier duzo zniesie . Przez każde BM mozna tylko nawiazac znajomośc , ale zeby naprawde kogos poznac to trzeba sie spotkac z tym kims i to nie tylko raz .

Jakub
14-10-2007, 15:27
Samotność;
Samotnym człowiek może być na własne życzenie.
Myślę że jest to tęsknota a nie samotność

Jakub

destiny
14-10-2007, 16:01
Prawdziwa samotność zaczyna się od chwili, kiedy człowiek nie może już dłużej znieść własnego towarzystwa.

Myślę, że tutaj, w naszym Klubie nie ma takich osób :)

tar-ninka
14-10-2007, 16:08
Jakubie ,tak tesknota . Teskni się gdy sie pije samotnie poranna kawe , czy wieczorna herbate ,gdy nie ma sie do kogo odezwac caly dzien . Niema z kim dzielic smutkow, radosci . Gdy chcialo by sie z kims pogadac czy pomilczec a ten ktos by wiedział o czym milczymy. Teskni sie , i to jest wlasnie samotnosc.

Ewita
14-10-2007, 18:31
Tar-ninko, to jest jeszcze taka bolesna świadomość, że nie ma komu zwierzyć się z problemów, radości... Że nie ma nikogo, kto zainteresowałby się tym, co w danej chwili czuję, kto zrozumiałby potrzebę przytulenia się i choćby dzielenia ze mną wieczornej ciszy... Tak! To jest tęsknota. Tęsknota za kimś, dla kogo byłabym ważna, najważniejsza. Był taki ktoś...

Pani Slowikowa
14-10-2007, 18:39
a nie masz jakis przyjaciolek?? Siostr, kuzynek..kogos z kim moglabys poczuc sie nie taka samotna??

Ewita
14-10-2007, 18:54
Mam, oczywiście że mam! Tyle że żadna z nich nie weźmie mnie za rękę o zmroku. Żadna nie przytuli i nie pogłaszcze po głowie, kiedy życie dopiecze, bo... żadna z nich nie jest moim mężczyzną! A do tego potrzebny jest chłop. I to nie jakiś tam chłop, ale ten właśnie, dla którego będę najważniejsza ze wszystkich...:D

Yeva
14-10-2007, 19:10
Doskonale ciebie rozumię. Przez wiele lat sama wychowywałam trójkę dzieci , często marzyłam wtedy o chwili samotności.Teraz dzieci dorastają,wybywają z domu i mam jej aż nadto.

tulpe
14-10-2007, 22:27
Mlodzi czuja samotnosc imaczej. albo wcale jej nieczuja.
Naleze do tych osöb,ktöre niechetnie wychodza sami z domu.
Staram sie jak moge zeby spedzic czas i niezauwazac jak mijaja dni a nam tz. starszym diedaleko do konca. . Trudniej jest szukac znajomosci. niewypada isc samej np. do Restauracji, czy kina. moja propozycja , moze zalozyc strone . dla samotnych ,ktörzy chcielliby kogos zapoznac. ?
Sa sprawy, ktöre lepiej dyskutuje sie z osoba ktöra jest w tej samej sytuacji i pragnie takiej bratniej duszy.

Malgorzata 50
14-10-2007, 23:47
Ewita mysle o tym dokładnie tak samo jak TY

Nika
15-10-2007, 08:28
Ewito,Małgosiu i wszystkie inne bez pary panny -doskonale Was rozumiem..wszak natura tak nas stworzyła,żeby żyć w duecie a nie solo.To uczucie osamotnienia, będzie niestety coraz silniejsze wraz z upływem czasu,bo co tu duzo gadac-im człowiek dojrzalszy tym mniejsze szanse na duety,choc są wyjatki..

Ewita
15-10-2007, 09:35
To chodź, sprzymierzymy się, co? Wespół w zespół, by żądz moc... Takie dwie, jak my - to chłopy jak muchy będą pokotem padać:D Przekonałam się ostatnio w Ciechciu, że rzeczywiście "de gustibus..." i tak dalej, bo naprawdę się nie pindrzyłam i nie stroiłam! W portkach ćwiczebnych typu jeans, w grubych, niekształtnych, polarowych bluzach (zimno było) - co widać na zdjęciu z Jureczkiem, bez makijażu - a oferty jak z rękawa się sypały! No, to co ty na to?:D

Lila
15-10-2007, 10:35
Ewitko....odporność na nią są chyba wrodzona..
Ja coraz częściej myślę o swojej matce ,babci i prababci..Z jakim upodobaniem one na swoją ostatnią starość uciekały w samotność.One ją na swoich bliskich wymusiły.Najbardziej moja babcia,która opuściwszy dziadka ,zamieszkała sama i była szczęsliwa i uśmiechnięta.Dziadek - silny mężczyzna- prawie się załamał..

Rozmawiam z moją matką teraz ,jak nigdy..I ona powiedziała mi; pamiętaj,że kobiety w naszej rodzinie od pokoleń umierają same.Więc nie mów,że wiesz jak będzie wyglądało twoje życie....

Nic dodać,nic ująć..
Jak tak to analizuję,to przy moim tzw .cieple i uśmiechu na codzień,nie lubię trzymania za rękę oraz głaskania po głowie,gdy płaczę.Wtedy muszę być sama.
Czyli geny ?

Basia.
15-10-2007, 10:43
trzeba zacząć szukac odpowiednich partii dla Małgośki i Ewity.:) Jestem typem samotnika i zawsze kochałam i kocham samotność. Uwielbiam swoje osobiste towarzystwo, nigdy się w nim nie nudzę muszę mieć "przestrzeń życiową" bo inaczej robię się nieszczęśliwa i agresywna.:) W życiu prywatnym jestem małomówna i lubię chodzić swoimi ścieżkami:) urodziłam się singlem chyba czy co?:)

Bianka
15-10-2007, 11:46
Może to głupie, ale nie wyobrażam sobie, abym była w stanie komukolwiek jeszcze zaufać na tyle, aby chcieć być z nim nieustannie (czytaj: mieszkać pod jednym dachem). Ja tez muszę mieć swoją przestrzeń życiową.
Próbowałam - przekonałam się, że nie jestem w stanie znosić narzekania, jęczenia, złośliwości, pretensji itd.

Natomiast chętnie poznałabym kogoś zainteresowanego np. spacerami, pogaduszkami, kinem, teatrem itp. itd.
Tylko, że panowie nigdy nie są tym zainteresowani za bardzo, w każdym razie nie na długo.
I tu jest problem, którego nie da sie rozwiązać.
No cóz.. siła wyższa, widocznie. Przeznaczone mi jest być samą :)