PDA

View Full Version : Po drugiej stronie tęczy


Bianka
29-10-2007, 14:33
Była tu już dyskusja na temat pogrzebów. A jeśli spojrzeć optymistycznie? Że to nie kres wszystkiego? Jakie życie czeka nas po życiu? :)
Tyle było w różnego rodzaju prasie publikowanych wypowiedzi o tunelu, o świetlistych istotach, o innej rzeczywistości. Raymond Moody zbił na tych opowieściach sporą kasę - napisał kilka siążek.
Co o tym myślicie, kochani? :)

Dzidka
29-10-2007, 14:44
Gdybym nie wierzyła, że coś jest po "drugiej strony tęczy", moje dotychczasowe życie straciłoby sens.Tak krótko przebywamy na tym świecie!!!.Zresztą mam niezbite dowody na istnienie lepszego świata.

http://www.ewa.bicom.pl/chwile/images/effer-top.jpg

Bianka
29-10-2007, 14:50
Masz dowody i to niezbite? Czy mogłabyś je przedstawić tu na forum?

Lila
29-10-2007, 14:50
Dzidka,jeśli masz niezbite dowody,to napisz ...błagam.Bo mnie niekiedy nachodzą wątpliwości..

kufa86
29-10-2007, 15:08
Kiedy tańczę, niebo tańczy ze mną.
Kiedy gwiżdżę,
gwiżdże ze mną wiatr.
Kiedy zniknę, będzie ciemność,
razem ze mną zginie świat.

Jest mi obojętne, co stanie się z moim zezwłokiem.
Wierzący mają łatwiej.
Carpe diem.
PS. telepatia.
Taki temat miałem właśnie otworzyć.

Bianka
29-10-2007, 15:13
:) Niewątpliwie telepatia. Otworzyłam go zainspirowana Twoimi dotychczasowymi wątkami :)
Nie chodzi o zewłok. Chodzi o duszę i jej dalsze istnienie.

Basia.
29-10-2007, 15:28
to nie chcę "życia po życiu", nie wyobrażam sobie np. spotkania ze swoim mężem po tamtej stronie bo póra by lecialy że hej. Chcialabym się bardzo spotkać ze swoimi zwierzątkami ........ reszta mnie nie interesuje. Syn mój dostał polecenie odnośnie miejsca mojego pochówku, nie może mnie "złożyć " w tym samym grobie gdzie "leży" jego ojciec a mój mąż. :D Na wszelki wypadek mam wolne miejsce w grobie rodzinnym, będę "mieszkała" ze swoją Matką, siostrą Matki, ciotecznym bratem, swoją siostrą.:D

Dzidka
29-10-2007, 15:32
Bianko, Lilu, napiszę krótko. Czuję nieustanną opiekę osób mi bliskich, a niestety już nieżyjących, a ja pamiętam o nich każdego dnia, modląc się za ich duszę.

kufa86
29-10-2007, 15:51
Chodzi o duszę i jej dalsze istnienie.
Z tego co napisałem wynika, że dusza, jeżeli jest jakaś, zejdzie razem ze mną.

Benigna
29-10-2007, 15:54
Dzidko, zazdroszczę Ci, bo ja niestety nie czuję, chociaż
wciąż Ich pamiętam i kocham. Osobiście nie chciałabym
"istnieć" po śmierci.

jolita
29-10-2007, 16:25
Ja nie chcę zapeszyć, ale czuję się otoczona opieką osoby, która odeszła - kiedyś ode mnie, potem z tego świata...i cenię sobie to odczucie!

Ewita
29-10-2007, 16:28
...że to nie koniec, bo jest po co się starać. Obiecałam pewne rzeczy swojemu mężowi, kiedy umierał, on mi zresztą też. No, to gdyby nie było nic - po co miałabym stawać na głowie, żeby obietnicy dotrzymać? Zresztą chciałabym zagrać jeszcze w brydża z Andrzejem i Rodzicami i - kiedy mnie przyciska do ziemi - wiara w to, że tam na mnie czekają z roberkiem podtrzymuje mnie na duchu!:D

emka46
29-10-2007, 16:31
Latwiej tym,którzy wierzą.

Dzidka
29-10-2007, 16:37
Jolito, cieszę się, że nie tylko ja mam takie doświadczenia.

Basia.
29-10-2007, 17:13
Latwiej tym,którzy wierzą.
ja nie wierzę i też jest mi łatwo.:)

emka46
29-10-2007, 17:22
ja nie wierzę i też jest mi łatwo.:)
Pisałam ogólnie,nie o sobie.Mnie wiara nie jest potrzebna do szczęścia.

Karol X
29-10-2007, 17:31
Smierc jest dla jednych pustka,nicoscia,calkowitym wylaczeniem swiadomosci.
Dla drugich bedzie odskocznia od tego swiata,ktory znamy a nie zawsze umiemy sie w nim odnalezc.
Byc moze,gdzie indziej jest piekniejszy swiat,bez gwaltu,przemocy,podatkow:D,i innych utrudnien w naszym zyciu?Byc moze,lecz ktoz to wie?
Mamy chociaz nadzieje,ze "tam" - poza tecza - jest piekniej.

Ewita
29-10-2007, 17:36
...ale jeszcze jest pytanie, w co się wierzy? Moja wiara nie jest jednoznaczna z wiarą w Kościół! To by było zbyt proste! Ja wierzę, że w jakimś celu się zmuszam do walki, że moi bliscy mnie oceniają...

Sunshine
29-10-2007, 18:31
Chciałabym wierzyć, że jest "coś" po drugiej stronie tęczyhttp://img136.imageshack.us/img136/2343/68607468673119rx8.jpg (http://imageshack.us)
niestety, jak dotąd nie wydarzyło się nic takiego w moim życiu co mogłoby w jakikolwiek sposób tą wiarę udowodnić.
Myślę więc,że śmierć dotyczy w takim samym stopniu naszego ciała jak i tzw.duszy.
A jak jest naprawdę? wszyscy w swoim czasie z pewnością dowiemy się..........

Dzidka
29-10-2007, 18:42
ja nie wierzę i też jest mi łatwo.:)

Ja nie wierzę, mam pewność i też jest mi łatwo.

Bianka
29-10-2007, 20:15
Po śmierci męża miałam kilka przeżyć, które mnie zastanowiły. Dziś jednak myślę, że przebywałam wtedy w szczególnym stanie psychicznym, w ogromnym stresie i mózg mi momentami wariował.
W stanie medytacyjnym też przecież można mieć różne przeżycia, choć nic sie nie dzieje.
Istnieje mało jeszcze zbadane zjawisko złudzeń, iluzji, halucynacji, związane m.in. z wyobraźnią. Człowiek dopiero bada możliwości swojego mózgu.

FeliksG
29-10-2007, 20:35
:) . Chodzi o duszę i jej dalsze istnienie.
Spotkałem się z określeniem, że to co określamy mianem duszy, jest tworem naszej wyobrażni. Człowiek, mając zdolność rozumowania a nie tylko instynkt jak u zwierząt, rozwija, tym rozumowaniem, wyobraźnię a ta, podpowiada mu, że to niemożliwe aby tak złożony twór, jakim jest życie, zanikał bez śladu wraz z "sukienką", jak ktoś określił nasze ciała.Nasz rozum jest efektem procesów fizyko - chemicznych zachodzących w naszych mózgach i zachodzą one tak długo jak dugo istnieje mózg. Potwierdzenie tego daje nie tylko nauka ale nawet religie: z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.
Na tej podstawie, ośmielam się twierdzić, że tęcza, owszem, istnieje ale drugiej strony nie ma.

Lila
06-11-2007, 00:39
..i czekam na sen,więc warto się trochę pobać i zastanowić się nad drugą stroną tęczy.Jest ta strona druga,czy jej nie ma?

Jak wszyscy wiemy w człowieku, nie istnieje narząd zwany duszą, istnieje natomiast mózg, który jest odpowiedzialny za jaźń i świadomość. Dusza jest /wyimaginowaną/ częścią świadomości, a co za tym idzie - mózgu. Kiedy umiera mózg, umiera świadomość, a co za tym idzie umiera dusza.

Tak twierdzą racjonaliści...

Ale jednak wszystkie religie uczą nas zgoła czego innego..
Brytyjscy naukowcy stwierdzili, że po śmierci mózgu nadal istnieje życie. W badanie zaangażowano 63 pacjentów, którzy przeżyli śmierć kliniczną...

Pamiętają, że byli otoczeni "przez radość, miłość i pokój", zaś czas biegł zdecydowanie szybciej. W pewnym momencie widzieli jasne światło, a po chwili dziwne postacie, wyglądające jak anioły czy też święci. Twierdzą, że znajdowali się w innym świecie...

Mnie jednak nurtuje inne pytanie...
Skoro ciało jest śmiertelne a dusza nie,to czy odradza się w ciele innego człowieka...i ile razy??
Jeżeli tak,to dlaczego nic nie pamiętamy?

I jeżeli istniej ta druga strona tęczy,to w jakich postaciach się tam znajdziemy? Bo religia katolicka mówi,że w naszych ciałach.Czyli wszystkie nasze ciała powstaną z prochu..

A co z tymi,co oddali swoje narządy ?

Kurczę,nie śmiejcie się ze mnie.Tylko proszę ,odpowiedzcie .
Czy jest jakaś nadzieja na życie po życiu ?

Pani Slowikowa
06-11-2007, 00:44
J E S T.. !!
np co to sa te zjawy ktore ludziom sie od czasu do czasu pokazuja?
Nie pamietamy tamtego zycia bo po smierci pewnie jestesmy na nowo zaprogramowani..
Naukowcy zwazyli cialo umierajacego czlowieka przed i po smierci i.... okazalo sie ze po smierci wazylo mniej... Nie wiem gdzie to wyczytalam ..Z tego wynika ze "dusza" nawet ma wage

Pani Slowikowa
06-11-2007, 00:50
Rosliny nie maja mozgu a zyja...i umieraja..

Karol X
06-11-2007, 01:03
Lilu z tego rozumie,ze ci,ktorzy oddali np.nerke czy serce juz po smierci - to bedac tam w innym swiecie - beda sie chcieli upomniec o te brakujace im narzady?
A jesli tych narzadow nie otrzymaja to co?
Bo trudno mi sobie wyobrazic,by tam po drugiej stronie teczy dokonywano powtornej operacji - majacej na celu zwrot pobranych nieslusznie na ziemi narzadow.
Jesli by mialo tak tam byc, to moze lepiej "jechac"tylko na swoich czesciach az do zatrzymania sie....

margo
06-11-2007, 02:36
Co się dzieje, gdy umieramy? To bardzo ważne pytanie. Ta kwestia intryguje rodzaj ludzki, odkąd jesteśmy w stanie się takim rzeczom przypatrywać. Czy istnieje życie po śmierci? Gdzie idziemy? Czy istnieje dosłowne Piekło i Niebo? Czy przechodzimy do innego wymiaru? Na inną planetę? A może tylko znikamy i przestajemy istnieć?
http://www.paranormalium.pl/kategorie-wyswietl.php?id=4

Malgorzata 50
06-11-2007, 02:43
Nie istnieje ,nie ma drugiej strony teczy jest wielkie ,spokojne NIC!!!!

siekierka
06-11-2007, 05:19
Bezsenność,samotność,otaczająca cisza i tylko jednostajny szum komputera- to wprawia w nastrój... Człowiek wychowany w początkach tamtego stulecia w środowisku religijnym, nie ma wątpliwości że tamten świat istnieje.Ale do niego nie stosują sie tutejsze, handlowe reguły, prawa własności, części zamienne. Jak to będzie po zmartwychwstaniu? Zapewne będzie dobrze. Znacie piękne opowiadanie w stylu góralskim o dyspucie śmierci ze Stworzycielem? Wysłał ją Pan na dno morza po kamień, kazał go rozgryźć, pokazał żyjącego tam robaczka i rzekł: widzisz, skoro ja pamiętam o tym robaczku, to myślisz że o którymś człowieku zapomnę? A więc czyń,co do ciebie należy.
My też czyńmy co do nas należy i nie wchodźmy w Boskie kompetencje.

siekierka
06-11-2007, 05:45
Jest 5.45 włączam Radio Maryja

Lila
06-11-2007, 09:28
Ło matko ,Siekierka...

Ja jestem ultra-prawica,ale nigdy nie słuchałam tego badziewia.
Trele ojca dyrektora zdarzyło mi się słyszeć raz - przez głośniki w Alejach pod Jasną Górą - przypadkiem znalazłszy się w polu jego rażenia..

tar-ninka
06-11-2007, 11:22
Rosliny nie maja mozgu a zyja...i umieraja..
Naukowcy zrobili takie doświadczenie :
W pomieszczeniu zgromadzili kilka roślin róznych gatunków, i do kazdej rosliny podłączyli bardzo czule aparaty w rodzaju EKG. Opiekowalo sie tymi roslinami dwuch facetow . Jeden z nich podlewał "rozmawiał" głaskał.
Drugi podchodzil, szarpal obrywał listki łamal łodyżki .
Gdy do pomieszczenia wchodził ten dobry opiekun ,linie na wykresach EKG łagodnie falowały.
Gdy wchodzil ten zły opiekun linie nie falowały ale skakały bardzo ostro w gorę i w dół
Z tąd chyba wniosek ze moze rosliny muzgu nie mają, ale czują
A wyczytałam to wszystko w powaznym czasopismie naukowym .

siekierka
06-11-2007, 11:35
Zapewniam Cię Lilu, że O.Tadeusz jest jeden i w dodatku ostatnio choruje, a w Radiu Maryja posługuje około setki lub więcej osób, wbrew tezie Kaczora Donalda inaczej Burka ( co po kaszubsku znaczy Tusk), niechodzących w mohairowych beretach,
wykłada wielu profesorów, znacznie lepszej marki niż Naczelny Błazen PO Niesiołowski czy SLD Iwiński, ale takich, których się z przyjemnością słucha.:)

hannabarbara
06-11-2007, 11:51
Zapewniam Cię Lilu, że O.Tadeusz jest jeden i w dodatku ostatnio choruje, a w Radiu Maryja posługuje około setki lub więcej osób, wbrew tezie Kaczora Donalda inaczej Burka ( co po kaszubsku znaczy Tusk), niechodzących w mohairowych beretach,
wykłada wielu profesorów, znacznie lepszej marki niż Naczelny Błazen PO Niesiołowski czy SLD Iwiński, ale takich, których się z przyjemnością słucha.:)
Może i są tam jacys mądrzy i wielcy, o tym się nie przekonam bo nie słuchałam, nie słuchałam i nie będę słuchała rzeczonego Radia. Nie podoba mi się tylko, ze zwolennicy tej rozgłośni pałają taką nienawiścią do innych, czego dałeś(aś) wyraz uzywając ostrych epitetów.

Bianka
06-11-2007, 13:01
Naukowcy zrobili takie doświadczenie :
W pomieszczeniu zgromadzili kilka roślin róznych gatunków, i do kazdej rosliny podłączyli bardzo czule aparaty w rodzaju EKG. Opiekowalo sie tymi roslinami dwuch facetow . Jeden z nich podlewał "rozmawiał" głaskał.
Drugi podchodzil, szarpal obrywał listki łamal łodyżki .
Gdy do pomieszczenia wchodził ten dobry opiekun ,linie na wykresach EKG łagodnie falowały.
Gdy wchodzil ten zły opiekun linie nie falowały ale skakały bardzo ostro w gorę i w dół
Z tąd chyba wniosek ze moze rosliny muzgu nie mają, ale czują
A wyczytałam to wszystko w powaznym czasopismie naukowym .
Ich wyniki dość szybko zostały zanegowane. Uczeni doszli do wniosku, że na aparaturę działały nie rośliny, lecz ludzie, wchodzący do pomieszczenia...

kufa86
06-11-2007, 13:01
Naukowcy zrobili takie doświadczenie :

Zgadza się. Nawet drzewa reagują stresem na wycinanie sąsiadów, tylko ze stąd daleko do duszy, o ile coś takiego istnieje.
Co do RM jestem poza zasięgiem.
Jak wjeżdżam autem w zasięg, to często sobie puszczam i bawię się doskonale.
Co nie znaczy, że RM nie spełnia pozytywnej roli nadając sens życia i poczucie wspólnoty samotnym, wierzącym osobom.

Basia.
06-11-2007, 13:20
Co do RM jestem poza zasięgiem.
Jak wjeżdżam autem w zasięg, to często sobie puszczam i bawię się doskonale.
Co nie znaczy, że RM nie spełnia pozytywnej roli nadając sens życia i poczucie wspólnoty samotnym, wierzącym osobom.

kilka razy słuchałam tego radia i oglądałam telewizję TRWAM bo chciałam zrozumieć swoją siostrę, która jest zafascynowana RM i tv TRWAM. Jakie wnioski wyciągnęłam: otóż tam się nikt nie wyśmiewa ze starości, ludzie starsi mogą się swobodnie wypowiadać bez narażenia na kpiny ze strony innych. W innych mediach starość jest be, dla ludzi starszych są reklamy kleju do protez zębowych, preparatów do mycia tych protez, leków usprawniających zniekształcone stawy, aparatów słuchowych itd., itp.
Pokazuje się natomiast chętnie i z uśmiechem hasła w stylu "zabierz babci dowód". Sama nie jestem fanką RM i tv TRWAM ale doskonale rozumiem ludzi dla których te media bardzo wiele znaczą, oni tam czują się ważni i potrzebni.:)

Pani Slowikowa
06-11-2007, 13:39
Ja nie lubie sluchac monotonego gledzenia ksiezy w kosciolach..to psuje mi cale moje skupienie...Nie slucham Radia Maryja z przyczyn jak wiadomo praktycznych chociazby.. bo u nas nie ma.. ALE te kilka razy ktore slyszalam jakiekolwiek tam wypowiedzi ..ANI RAZU nie bylo to nawolywanie do zadnej nienawisci do nikogo.. Byla tylko rozmowa o Bogu i sprawach religijnych oraz o religijnym nastawieniu do zycia.. Dla komunistow, ateistow, lewicowcow, jest to wielka sola w oku.. I wcale sie nie dziwie..
Jaki jest ten Rydzyk ? I czy jest dobry czy zly> Nie wnikam a raczej moge powiedziec nawet ze budujac taka potezna armie "moherowych beretow" moze nawet dzieli spoleczenstwo i PROWOKUJE ... ale do nienawisci to tam napraaaaaaawde daleko.. Ta nienawiscia palaja natomiast nieprzyjaciele Radia Maryja... Co widzac na kazdym kroku.. Wieszaja ja na suchej galezi za kazde najmniejsze potkniecie.. ODWRACAJA KOTA OGONEM... czyli sami nienawidzac oskarzaja innych o nienawisc..
Na koniec ...powiedzenie ze Tusk to po kaszubsku burek doprawdy nie jest wyrazem zadnej nienawisci .. i w porownaniu do tysiecy kawalow i zlosliwosci jakie byly wieszane na Rydzyku to to male piwo.. zreszta od razu sie jemu odwdzieczylas w ten sam sposob przedrzezniajac jego nick... Zabawa? Dziecinada?? Tak.. Fajnie jest. Po to tu jestesmy w koncu zeby sie bawic..

siekierka
06-11-2007, 15:25
Sivis pacem para bellum co sie wykłada chcesz pokoju szykuj wojnę, albo inaczej nie twierdź że złe jeśli nie znasz w ogóle.
No cóż: jedni lubią ciepło inni wolą chłód, a mnie wszystko jedno bo ja lubię miód. I tylko czasem się mocno denerwuję, gdy ktoś mnie bezpodstawnie obraża.Wówczas odpłacam pięknym za nadobne. Słucham i czytam z jednej i drugiej strony. I wedle mnie, najlepiej to zagadnienie ujęła Pani Słowikowa. Każdemu wolno kochać , lubić, wierzyć , aby tylko nie argumentował w stylu filozofii Kalego,bo to nie jest przekonujące.
Ja nie twierdziłem że posłowie coś po wyborach ukradli, tylko że zostali przez naród wyróżnieni i uposażeni i powinni to uszanować.Ze strony zwycięscy to nieeleganckie kopać leżącego CAŁY naród a nie tylko jedna partia ich wybrała, o tym mówił w inauguracyjnym przemówieniu marszałek Sejmu Komorowski.

siekierka
06-11-2007, 15:29
A wogóle to nie ten wątek!!!:D

Lila
06-11-2007, 15:41
A wogóle to nie ten wątek!!!:D

:D Administracja tego forum ,po początkowych atakach migreny ,machnęła ręką na nas,polecając swoje nerwy opiece boskiej i wychodząc ze słusznego skądinąd założenia - Panie,daj im zdrowie,bo na rozum za późno...:D

kufa86
06-11-2007, 16:05
Fora wielotematyczne rządzą się swoistymi prawami.
Są to prawa chaosu i anarchii, jak normalna rozmowa.
Zbyt mocno moderowane zamierają.
To wynika z mej natury - mam awersję do cenzury.
I między innymi dlatego się tu pojawiłem.