PDA

View Full Version : Pamięć, niepamięć


senesco
08-05-2014, 10:48
Pisałem właśnie tekst o tym, jak społeczeństwo traktuje starość.
Tekst na mój blog (http://senescoeu.blogspot.com).
Przy okazji, słuchałem wykładu (https://www.facebook.com/pages/Senesco/599319820111046) Jareda Diamonda, na ten sam temat.
I coś dostrzegłem.
Każdy chce żyć jak najdłużej, ale nikt nie chce być starym.
Każdy chce jak najdłużej pracować, ale nikt nie chce być do tego zmuszonym.
Niewielu chce odejść na emeryturze, ale lubimy być na emeryturze.
Nikt nie chce się przyznać, że się starzeje, a właściwie dlaczego?
Bo starość to wstyd. Mówią, że być seniorem jest fajnie, ale tylko, gdy jesteś aktywnym seniorem, młodym duchem, sprawnym ciałem, zajętym seniorem.
Podążamy za tym. Dlatego stary człowiek reklamuje dom opieki, leki przeciwbólowe, albo fundusze emerytalne (ale nigdy nie będzie to naprawdę stary człowiek). Stary człowiek nie będzie reklamował nawet bezpieczeństwa samochodu...
Wnuk nie pyta dziadka, co i dlaczego nie. Wnuk pyta Google, a dziadek nie nadąża za technologią.
Dziadek podaruje iPhona, ale nie nauczy, jak z niego rozsądnie korzystać.
Dziadek czy babcia nie ma już w zanadrzu opowieści, które rozbudzą wyobraźnię, bo dzieci już w żłobku uczą się języków obcych, a w przedszkolu wkraczają na ścieżkę kariery.

I wtedy znalazłem wiersz. Banalny wierszyk o banalnym doświadczeniu.
Pewnie każdy senior na tym forum ma je za sobą.
Ale wnuki już tylko niektóre.
Być może to ostatnia chwila, by taki wierszyk powstał.
Za parę lat, aby powspominać, sięgniemy do czegoś, co zastąpi iPhona lub tablet, wpiszemy do Google... A co, jak nie znajdziemy infomracji? Nie było dziadka i babci?

Spolszczyłem ten wierszyk. Znacie to? Też macie takie wspomnienie?

Głosy i dłonie

Pamiętam głosy i dłonie

Pamiętam głos donośny,
Zarazem łagodny i czuły,
Pamiętam wielkie dłonie,
silne, z historią nad nich zapisaną.
Ręce, które naprawiały samoloty
i trzymały drzewce sztandarów.
Ręce, które przygotowywały moje śniadanie,
osuszały moje łzy.

Pamiętam głos,
który opowiadał historie
i ostrzegał,
gdy zbliżało się niebezpieczeństwo.

Dłonie, które tuliły moją twarz.
Głos, który nazywał mnie "ładną dziewczyną".

Nagle zniknęły, pojawiła się cisza.

Ręce pogładziły moją głowę.

Głosy powiedziały, że odszedł...

Nasza pamięć już wkrótce będzie czyjąś niepamięcią.
Nieprawdaż?

Jarosław II
08-05-2014, 14:30
Nie tylko jesteś filozofem.:)

ostatek
08-05-2014, 15:01
Nasza pamięć już wkrótce będzie czyjąś niepamięcią.
Nieprawdaż?
Prawdaż. I nie miejmy pretensji. O dalszych przodkach pamiętamy konstruując drzewo genealogiczne. Czasami znamy daty urodzin, zawarcia związku małżeńskiego, śmierci... i na tym koniec. Nie mamy pojęcia o ich charakterach, fascynacjach, odbiorze rzeczywistości. Bywa, że znajdujemy podobieństwo rysów w prawnukach lub pytamy retorycznie: po kim ono takie uparte, dociekliwe, wrażliwe lub kolor oczu ma inny niż rodzice.:icon_eek:

Myślę, że demonizujemy starość. A ona jest kolejnym, naturalnym etapem życia. Dzień wczorajszy to żebrak, jutro niepewne, istniejemy w teraźniejszości.:) Od nas zależy jaka ona jest... może być gorzka, roszczeniowa, nieufna, ale też dobra. Dziś rzadko spotyka się rodziny wielopokoleniowe żyjące pod jednym dachem. Nawet na wsiach, gdzie tradycje są silniejsze, istnieje wspólny dach ale dwa gospodarstwa, oddzielnie młodzi, oddzielnie rodzice. Doświadczenie przestało być symbolem wiedzy, bo tę zdobywamy w różny sposób. Choć Google są dostępne dla starych i młodych; znaleźć tam można i tych, i tych. Konfrontacja wiadomości jest czymś ważnym, jedno źródło jest zawsze marnym źródłem, potrzebne jest potwierdzenie lub zaprzeczenie rodzące niepewność i pobudzające do poszukiwań.

Starzenie się nie jest wstydem. Gorzej słyszymy, widzimy, strzyka w kościach, zawodzi pamięć – norma, tak było od zawsze. Powołujemy się na długość życia znakomicie większą niż np. w średniowieczu, zapominamy jednak, że do niedawna śmiertelność wśród niemowląt i dzieci była olbrzymia, co rzutowało na średnią, statystyczną długość życia. Ale... faktem jest, że społeczeństwo się starzeje. Z każdym rokiem będzie więcej seniorów. Może wtedy i reklamy się zmienią? Dostosują się do największej grupy odbiorców.

Na razie... zostawię parafrazę znanego powiedzenia Kennedy'ego: Nie pytaj, co następcy mogą zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla następców. A możemy... zaskoczyć wnuka sprawną obsługą iPhona, umiejętnościami nie gorszymi od młodych, czasem dla nich, którego to czasu brakuje rodzicom, akceptacją, brakiem krytykanctwa i pouczania... wreszcie niepowtarzalnym smakiem babcinego jabłecznika, któremu nic nie dorówna. Wiedzę zdobywamy dla siebie, czasami nie mamy ochoty czy potrzeby dzielenia się nią. Aby nie gęgać po próżnicy oddalam się wiedzę zdobywać. Właśnie doszła książkowa pożywka. Marylku,:* dziękuję. Forum też będzie Ci wdzięczne:D za chwilową wolność od ostatka...

PS – Nie mówmy proszę, że starość jest żałosną bezczynnością, los może mieć inne zdanie; i da radę zmusić nas do działania.

Frat
08-05-2014, 19:36
Niepamięć, to tylko naturalna ucieczka od nadmiaru pamięci i wiedzy o wszystkim i wszystkich, którzy odeszli z naszego życia. Oczywiście selekcja tego, co staramy się w naszej pamięci pozostawić odbywa się za sprawą naszej woli i sprawności umysłowej, ale generalny kierunek porzucania balastu pamięci wydaje się nie do uniknięcia. To naturalne prawo natury, od którego nie ma odwołania.
To prawda, że respekt dla doświadczenia życiowego uległ dziś znacznej dewaluacji i cytując Ostatka – "Doświadczenie przestało być symbolem wiedzy, bo tę zdobywamy w różny sposób".
Nie ma w tym nic dziwnego zważywszy, że podążanie za zmianami naszych warunków życiowych jest na tyle szybkie, że doświadczenia minionych lat rzadko mogą nam służyć pomocą.
Na wiele zjawisk reagujemy irytacją, smutkiem lub potępieniem, a ponadto jak zauważył Senesko -kierujemy do świata nasze wzajemnie sprzeczne życzenia w rodzaju - żyć jak najdłużej, ale nie być starym.
Nie wiem, czy formułowane przez pewnych naukowców "prawo zachowania informacji" może być dla nas pocieszeniem, ale nawet jeśli ta wszechwiedza i wszechhistoria rzeczywiście krąży gdzieś we wszechświecie, to i tak brakuje nam do niej hasła dostępu i nie wygląda, aby mogło się to zmienić. :)

Lila
08-05-2014, 19:40
Aj tam. Brat najmłodszy mojej Mamusi w wieku 83 lat zaczął budowę hotelu.
Po co mu, jak ma kasy po kokardy i wiele nieruchomości, a dzieci i wnuki to nieudacznicy, nie pociągną biznesu?
Twierdzi, że nie będzie czekał na śmierć przed telewizorem.

Jarosław II
08-05-2014, 21:16
Myślę, że demonizujemy starość. A ona jest kolejnym, naturalnym etapem życia.
Starzenie się nie jest wstydem. Ale... faktem jest, że społeczeństwo się starzeje. Z każdym rokiem będzie więcej seniorów. Może wtedy i reklamy się zmienią? Dostosują się do największej grupy odbiorców.

Na razie... zostawię parafrazę znanego powiedzenia Kennedy'ego: Nie pytaj, co następcy mogą zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla następców.

PS – Nie mówmy proszę, że starość jest żałosną bezczynnością, los może mieć inne zdanie; i da radę zmusić nas do działania.
Ostatku, starość, czy jak ja nazywam okres rozwojowy późnej dorosłości :LOL: ma różne oblicza. Ja na przykład na tym forum próbowałem dzielić się wrażeniami ze swoich eskapad i opisywać ciekawe miejsca w których często bywam. Ale po wielu "uwagach" już nie dzielę się wrażeniami a nawet zaniechałem swój wątek "Miejsca w Polsce gdzie warto pojechać na wypoczynek rehabilitację weekend". Po prostu nie warto. Fakt, że jeżdżę dużo w ciekawe miejsca bo po to tyrałem całe życie aby teraz odcinać kupony od tego. Dzieci nic nie potrzebują, mają swego pod dostatkiem i są już ustawione. Lat mam tyle ile mam i nikt mi ani nie dołoży ani nie ujmie a ja czuję się mimo pewnych dolegliwości na sporo mniej. Z pewnych spraw jak bieganie czy wspinaczka musiałem zrezygnować ale weszły na to miejsce inne przyjemności. A najważniejsze aby być w życiu potrzebnym to jeszcze pracuję ale już tylko dla przyjemności i nawet się nie przejmuję, że nie za darmo.;)
Niemniej po przeczytaniu wiersza Senesco mimo, że jestem raczej twardzielem zrobiło mi się "miętko" na sercu.

Arti
08-05-2014, 21:52
Wnuk nie pyta dziadka, co i dlaczego nie. Wnuk pyta Google, a dziadek nie nadąża za technologią.


Osoby dorosłe, dojrzałe były słuchane z powodu doświadczeń lecz to były doświadczenia z przeszłości. a to co się dzieje obecnie w naszym życiu nabrało takiego przyspieszenia jakiego nie było nigdy. W ciągu kilkudziesięciu lat przeskoczyliśmy kilkaset lat. :)
Ludzie nie nadążają a więc żadne babcie, dziadkowie, mamy, ojcowie nie posłużą swoimi radami. :)
Raczej zatrzymają ich rozwój, ich poszukiwania a więc one muszą iść w inną stronę.

Nie będą pytać co i dlaczego nie ..np że nie wypada?
A co to znaczy wypada.
Młodzi się zaśmieją, mają przykłady, że wypada wszystko.

senesco
08-05-2014, 22:06
Mili moi, trochę odbiegliście od tematu.

Nie chodzi mi o to, że nie mamy prawa do bycia aktywnym.
Jak tylko sił wystarczy, każdy powinien mieć prawo do nieustannego budowania nie tylko swojej teraźniejszości, ale i przyszłości.
Starość to tylko trzeci etap życia, etap dla nas, bo już nie mnożymy gatunku. Etap, w którym możemy budować już tylko siebie. OK. Jestem za.
Budujmy, podróżujmy, konsumujmy - oby jak najdłużej.
Tylko nie walczmy o drugą młodość, a o pierwszą starość.

Natomiast wiersz jest o czymś innym.
Każdy z nas - dziś dorosłych po raz pierwszy, drugi, trzeci - ma w pamięci takie ręce, taki głos. I w myślach widzimy twarz, na której myśl się uśmiechamy, a czasami łza płynie mimo woli.
Choć jest już tylko po głosie cisza.

Dziś usłyszałem w radiu, że już w żłobku dzieci mają lekcje angielskiego. Dzieci w przedszkolu przeskakują z zajęć na zajęcia. Znam nauczycieli i to także akademickich, którzy wykłady przygotowują na Wikipedii, Google, a nie własnym myśleniu.
Jeśli dziadkowie nadążają technologicznie, czytają i potrafią uczyć myślenia, wspierać i wzbogacać swoje wnuki, to cudownie.
Ale kiedy rozmawiam z małolatami, przyglądam się im, to myślę, że za trzydzieści, czterdzieści lat taki wiersz nie powstanie.
Bo nie będzie w ich pamięci takich dziadków.

Od wielu lat mam poczucie, że w jakimś momencie XX wieku coś się zerwało i nie została przekazana z pokolenie w pokolenie tajemnica.
Mam nadzieję, że się mylę.

senesco
08-05-2014, 22:13
...W ciągu kilkudziesięciu lat przeskoczyliśmy kilkaset lat. :)
...
Nie będą pytać co i dlaczego nie ..np że nie wypada?
A co to znaczy wypada.
Młodzi się zaśmieją, mają przykłady, że wypada wszystko.

Niestety, masz rację.
Dawno, dawno temu... wystarczyło powiedzieć "tak się po prostu nie robi" i się nie robiło, bo nie wypadało.
Ale dziś nie młodzież mnie szokuje, tylko starcy.
Im puściły hamulce o wiele bardziej.

Jak tłumaczę małolatom, że w okresie transformacji w całym województwie były dwa teleksy do komunikacji ze światem.... to nie wiedzą o czym mówię.
Ich świat narodził się 25 lat temu.
A ciągle politycy wmawiają nam, że nic się w tym kraju nie zdażyło.

Malwina
08-05-2014, 23:36
Ja wiem o czym Ty mówisz, ale nie umiem dyskutować tu na forum pisząc o tym po prostu...o tym Czymś nienamacalnym, ulotnym , jakże ważnym..nie do odtworzenia , nadrobienia....Matryca.....tak...gesty, dotknięcia, uśmiechy,zapachy chwil w kontekście z.....
.ale cieszę się , ze jest Ktoś, kto próbuje podjąć na ten temat rozmowę.....i z przyjemnością czytam głosy....

Nasza pamięć już wkrótce będzie czyjąś niepamięcią.
Nieprawdaż?
ale każde pokolenie chyba ma pamięć , która bywa czyjaś niepamięcią.....tylko treść pamięci inna....

Jarosław II
09-05-2014, 07:47
Ale kiedy rozmawiam z małolatami, przyglądam się im, to myślę, że za trzydzieści, czterdzieści lat taki wiersz nie powstanie.
Bo nie będzie w ich pamięci takich dziadków.

Od wielu lat mam poczucie, że w jakimś momencie XX wieku coś się zerwało i nie została przekazana z pokolenie w pokolenie tajemnica.
Mam nadzieję, że się mylę.
A czyja to wina w takich przypadkach?? Moje wnuki do tej pory przychodzą i proszą Babcię aby czytała im bajki Pani Kulmowej i różne legendy Śląskie, Świętokrzyske a szczególnie Bieszczadzkie. W ten sposób utrzymuje się więź międzypokoleniowa. A potem maluchy idą do swoich tabletów. Teraz nowocześni rodzice wolą spychotechnikę albo po prostu jest taki "trynd":LOL: i jeżdżą z maluchami od jednego ogniska do drugiego aby te dzieci nauczyć "wyścigu szczurów" od najmłodszych lat. Do mnie czworo wnucząt po takim wyścigu przychodzi aby przy czytaniu się zrelaksować, i dowiedzieć jak to było przed laty. I wbrew pozorom bardziej ich to ciekawi niż nowoczesne bajki i gry a rówieśnikom kapary opadają.:LOL:

maja59
09-05-2014, 09:05
Wydaje mi się, że seniorzy sami są winni odchodzeniu wnuków, brakowi kontaktu i zrozumienia. Dzisiejsze czasy sprzyjają więzi dziadków z wnukami. Jak nigdy wcześniej z braku żłobków i przedszkoli wzrosło zapotrzebowanie na opiekę domową. Młodzi rodzice z niskimi dochodami nie są w stanie zatrudniać opiekunki i stąd powrót dziadków. Jak wykorzystamy ten okres zależy od nas. Czy włączymy wnukowi telewizor czy poczytamy książki, namalujemy wspólnie obrazki czy pobiegamy po parku. Bycie razem, rozmowy na wszystkie tematy, spacery, wyprawy do zagadkowych i fascynujących miejsc, wspólne posiłki zostaną w pamięci dzieci na zawsze. Pewne celebry jak święta czy uroczystości rodzinne, stałe daty w kalendarzu też mają swoja rolę w budowaniu pamięci. Nie jest ważna technicyzacja życia, sama grywam z wnukiem w angry birds i on jest dumny ze mnie jak wygrywam, a ja z niego jak mnie pokona. Opowiada kolegom, że babcia jest mistrzem świata, a dziadek najlepiej strzela na bramkę. Pamięć budujemy sami, podobnie jak więzy rodzinne i szacunek jednego pokolenia dla drugiego. To my uczymy czego nie wypada i co wypada. Wnuk nie używa już słowa wypada to moje słowo ale używa słowa obciach, niewłaściwe zachowanie w stosunku do kolegi, pani w szkole i innych osób to jest obciach. Czyli dzieci doskonale wychwytują niuanse w zachowaniu i błyskawicznie uczą się jak wypada i nie wypada postępować. Nie ma jednak niczego za darmo. Poświęcony im czas wraca do nas i zostaje w nich jako pamięć, nie możemy jednak wymagać uwagi i w konsekwencji pamięci jeżeli sami niczego z siebie nie dajemy. Bycie z urzędu babcia czy dziadkiem nie ma żadnego przełożenia na stosunek wnuków do nas, z poczucia obowiązku niczego się nie pamięta wprost przeciwnie. Ta zasada dotyczyła oczywiście naszych własnych dzieci, one były pierwsze w kształtowaniu charakterów, teraz pora na wnuki. Obserwuję na trasach naszych wędrówek inne dzieci z babciami i dziadkami i uważam, że z relacjami między nimi nie jest źle, jest bardzo dobrze, będą miały o czym pamiętać:) .

ostatek
10-05-2014, 16:14
Wróciłam do tematu. Senesco tak ma, potrafi zaszczepić w człowieku pytanie i zmusić do szukania odpowiedzi lub przynajmniej myślenia o niej. Temat trudny, powiedziałabym zbyt osobisty, by dzielić się doświadczeniami, uogólnienia zaś nie oddają istoty rzeczy. Próbowałam uciec, spłycić, ale Senesco skarcił za błąkanie się po poboczach; nie powinnam wracać, bo powrót znaczy, że problem zagnieździł się w mózgu bardziej niż powinien. A i tak napiszę obok, nie wprost.

Każdy z nas, lub prawie każdy, chce pozostawić po sobie pamięć, wspomnienie, coś ulotnego, nieprzekazywalnego w kamieniu czy innym dobrem materialnym. Zrozumiałe. Żyjemy... i raptem dochodzimy do kresu. Jak to? Już?? I nic nie pozostanie po nas? Zacierające się wspomnienia bliskich i przyjaciół, nieśmiertelność genetyczna – zbyt mało. Chcemy więcej, choć to więcej jest niedefiniowalne. No bo jak przekazać potomnym nasze myśli ulotne, drobne radości, potyczki z losem, wreszcie nasze wspomnienia? Jak zmusić do pamięci? W bagażu doświadczeń ledwie nasze wspomnienia się mieszczą, często spychane na margines przez codzienność i sprawy ważniejsze. Dotyk ręki rodziców nie jest tym samym, którego doświadczyli oni, we własnym dzieciństwie dotykani przez, dla nas - dziadków. Wyniesiony z dzieciństwa smak i zapach jabłecznika jest inny dla babci i wnuka. A jednak niesiemy go przez życie:) i często, także podświadomie, szukamy. A może tylko szukamy korzeni? Usprawiedliwienia dla własnego istnienia?

A w końcu i tak wszystko pokryje niepamięć... dziś myślę, że to jest dobre, że świat skonstruowany jest właściwie, że Czas jest także sprzymierzeńcem, nie tylko wrogiem. Nic nie wiem o ludziach mieszkających tutaj przede mną; nikt nie pamięta o cmentarzysku z V wieku p.n.e. A przecież oni żyli tutaj, pod tym samym Słońcem, które czcili i któremu się kłaniali, rodzili się, kochali, pracowali, umierali... jedynym śladem po nich jest kilka urn w Muzeum i w Katedrze Archeologii; nawet brzozy porastające cmentarzysko ich nie pamiętają, są o 2,5 tysiąclecia młodsze. A przecież możliwe jest, że w okolicy żyją ich następcy, spadkobiercy kodu genetycznego... nic niewiedzący o sile tradycji i ciągłości genetycznej...
W święta Dziadów zapalam na cmentarzysku ogienek, kładę okruchy chleba i plastra miodu. Czy to jest pamięć? Może tylko szacunek dla przeszłości? Przechodniami tutaj jesteśmy, pyłem kosmicznym, nic-nie-wartym istnieniem, cząstką Wszechświata, przemijaniem, odradzaniem, trwaniem???:confused:

Nie buntuję się. Śmierć jest częścią życia. Przynosi cierpienie bliskim, ale Czas daje zapomnienie. Niepamięć jest tak samo ważna jak pamięć i wspomnienia. Myślę, że zbyt mało dałam światu, by ten o mnie pamiętał dłużej niż konieczną chwilę. Moje odejście nie zatrzyma biegu świata i czasu. Nic się nie zmieni. Następnego dnia wzejdzie słońce, tak jak tysiąc lat wcześniej i później...

Hypatia
13-05-2014, 03:14
Od wielu lat mam poczucie, że w jakimś momencie XX wieku coś się zerwało i nie została przekazana z pokolenie w pokolenie tajemnica.
Mam nadzieję, że się mylę.
Mam dokładnie takie samo wrażenie.
Moim zdaniem tą tajemnicą było ''tabu''. W każdej ziemskiej cywilizacji i kulturze, pomimo wielu okrucieństw i potworności ,które dziś trudno z pozoru zaakceptować, przekazywano z pokolenia na pokolenie jakieś ''tabu'',któremu znakomita większość społeczności się podporządkowywała i przekazywała dalej następnym pokoleniom.
Wiek XX obalił wszelkie ''tabu''. Dziś już wszystko można,wszystko wolno. Nie ma ''tabu'' !
A skoro wszystko można i wszystko wolno,to nie ma rzeczy cennych,a co dopiero bezcennych. Takich jak wspomnienie dotyku dużych dłoni i wspomnienie ciepło karcąco trwożnego głosu.

Jarosław II
13-05-2014, 09:15
To jest zasługa, małymi kroczkami wchodzącej postępowej ekstranowoczesnej i nadmiernie liberalnej cywilizacji. Postępowej wcale nie znaczy, że dobry, a wręcz w dłuższym etapie zgubny. Dawniej była w tym rola kościoła, rodziców dziadków i szkoły. Teraz jest internet, a tam same pułapki, już się tego nigdy nie zmieni.Jedyne wyjście uciec od cywilizacji i cofnąć się w rozwoju. Czy ktoś się na to zdecyduje świadomie oprócz Mormonów i Islamistów?

senesco
13-05-2014, 11:47
Mylisz się, Jarosławie - za nami o wiele większe było rozpasanie, libertynizm, a i brak tolerancji.
Nie trzeba zamykać Internetu, by myśleć, jak nie trzeba wycinac drzew, bo można z nich krzyże robić.

I nie chodzi o tabu, Hypatio.
Tabu to idol, coś przerażającego, coś ostatecznego.

Ale tak, chodzi o granice, których nie stawiamy sami sobie.
Których nie wyznaczamy dzieciom.
Dziecko - aby się rozwijać, osiągnąć dojrzałość, czuć bezpiecznie, nauczyć miłości - potrzebuje granic.
Ciągle próbuje je poszerzać, sprawdza rodziców, ale chce czuć, że oni tam są, że stoją na straży dziecięcego Edenu, że nie pozwolą spaść w przepaść. Że pomogą, bo są mądrzy i silni, nawet gdy już są starzy i słabi.

Granice się rozwiały. Nie pierwszy raz w historii.
U człowieka brak granic prowadzi do zaburzeń zachowania bądź szaleństwa (mówiąc kolokwialnie). W społeczeństwie do rozpadu więzi i szaleństwa w końcu.
Ale istota granic jest w tym, że to my sami je sobie wyznaczamy.
Nie zostają nam dane, czy narzucone. Te należy obalać.
Ale sami je sobie wyznaczamy. To znaczy rozum,
Granice, które nam narzucono to więzienie.
Granice, które sobie wyznaczymy to azyl.

I nie młodzież straciła tabu, lecz starcy. To "dorośli", "dojrzali" ludzie tańczą dziś pogo, tylko wyzute z radości.
Pogo goryczy.

Jarosław II
13-05-2014, 12:18
I nie młodzież straciła tabu, lecz starcy. To "dorośli", "dojrzali" ludzie tańczą dziś pogo, tylko wyzute z radości.
Pogo goryczy.
Jak źle zainwestowali to tańczą Pogo goryczy a jak dobrze zainwestowali to w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku mogą odejść i zrobić miejsce na półce spadkobiercom, aby ci realizowali ich testament. Wzorce sprawdzone są ważne. A jak nie ma świadomości nieuniknionej kary to jeszcze gorzej.

Hypatia
13-05-2014, 14:44
Mylisz się, Jarosławie - za nami o wiele większe było rozpasanie, libertynizm, a i brak tolerancji.
Nie trzeba zamykać Internetu, by myśleć, jak nie trzeba wycinac drzew, bo można z nich krzyże robić.

I nie chodzi o tabu, Hypatio.
Tabu to idol, coś przerażającego, coś ostatecznego.

Ale tak, chodzi o granice, których nie stawiamy sami sobie.
Których nie wyznaczamy dzieciom.
Dziecko - aby się rozwijać, osiągnąć dojrzałość, czuć bezpiecznie, nauczyć miłości - potrzebuje granic.
Ciągle próbuje je poszerzać, sprawdza rodziców, ale chce czuć, że oni tam są, że stoją na straży dziecięcego Edenu, że nie pozwolą spaść w przepaść. Że pomogą, bo są mądrzy i silni, nawet gdy już są starzy i słabi.

Granice się rozwiały. Nie pierwszy raz w historii.
U człowieka brak granic prowadzi do zaburzeń zachowania bądź szaleństwa (mówiąc kolokwialnie). W społeczeństwie do rozpadu więzi i szaleństwa w końcu.
Ale istota granic jest w tym, że to my sami je sobie wyznaczamy.
Nie zostają nam dane, czy narzucone. Te należy obalać.
Ale sami je sobie wyznaczamy. To znaczy rozum,
Granice, które nam narzucono to więzienie.
Granice, które sobie wyznaczymy to azyl.

I nie młodzież straciła tabu, lecz starcy. To "dorośli", "dojrzali" ludzie tańczą dziś pogo, tylko wyzute z radości.
Pogo goryczy.
Ja jednak pozostanę przy lapidarnym ''tabu'' ,bo w nim się z grubsza mieści to o czym piszemy.
Odrzucenie granic,hamulców i wstydu - myśli,czynów,słów. Zawsze możemy się perfidnie zasłonić twierdzeniem,że to narzucone,że nas ogranicza ,pozbawia wolności.
Nie znam lepszej definicji wolności i jej granic od tej którą dał nam Tocqueville jak i nie znam właściwszego imperatywu postępowania od tego,który wyraził Kant. W obu przypadkach istotą jest ''tabu'',które ogranicza wolność ,aby nigdy nie była przeciw czyjejś wolności i przypomina oraz upomina,że czyn zawsze jest tym samym czynem.

Czy kiedy dziecku stawiamy granice ,to ograniczamy jego wolność? Nie,uczymy je jak ma szanować czyjąś wolność.
Czy społeczeństwo penalizując pewne czyny ogranicza naszą wolność? Nie,stawia tylko pewne granice.
W świecie w którym można było zbudować fabrykę śmierci,w świecie w którym z odległości tysięcy kilometrów naciskając guzik na komputerze można zgładzić dowolną ilość ludzkich istnień, a równocześnie sztucznie produkować dzieci gdy tysiące dzieci umiera z głodu nie ma żadnego ''tabu''.
''Tabu'' było między innymi w pamięci pokoleń. Nie ma ''tabu'',nie ma pamięci pokoleniowej.

zCentrum
06-08-2017, 11:36
Granice, które sobie wyznaczymy to azyl.

I nie młodzież straciła tabu, lecz starcy.

Otóż to - trafny opis naszej indywidualnej i w konsekwencji społecznej rzeczywistości.