PDA

View Full Version : Mój pierwszy raz


kufa86
25-11-2007, 18:01
A kuku,- nie będzie frapujących opisów "pierwszego razu"

pływanie - 4 lata, wpadłem w Rabce do głębokiej wody, zacząłem się topić - nieprzyjemne uczycie pamiętam do dziś, postanowiłem się nauczyć pływać i to zrobiłem

bridż -17 lat najpierw długo obserwowałem, potem nakupiłem literatury i nauczyłem się na pamięć. Siadłem do stolika - od razu o pieniądze - przyszła mi doskonała karta, zrobiłem szlemika, nie wiem czy się cieszyć - bo był szlem do zrobienia.

seks - 16 lat, niezbyt udany - przedwczesny wytrysk.

gorzała - 12 lat, imieniny kolegi z podstawówki. Nakupiliśmy jakiegoś likieru, pamiętam tamtą głupawkę i to, że nie można było stanąć na nogi - nie lubię likierów.

grzyby - 4 lata, z ojcem w głębokim lesie, zapach butwiejącego igliwia i grzybów - kilkadziesiąt prawdziwków w jednym miejscu.

rower - 5 lat, taki mały, bez kółek bocznych. Wujek wsadził pionowo kij za siedzenie, żeby mnie prowadzić. Dobrze szło, jak puścił kij to mnie nie mógł dogonić.

ryby - 7 lat, wyciągnąłem z Raby solidnego pstrąga na rękę, spod kamienia i wieczorem na ognisko.

kontakt z Mickiewiczem - 11 lat, dobrowolnie nauczyłem się na pamięć "Pani Twardowska" i 'Redutę' - może stąd twardy antykomunizm.

samochód - 18 lat, kupiłem swojego pierwszego rzącha, bez prawa jazdy kilkadziesiąt kilometrów do domu. Potem jeździłem jeszcze przez pół roku na prawku motocyklowym, aż zrobiłem właściwe.

studia - 19 lat, emocje przy egzaminie - niezdanym, potem były powtórki.

Basia.
25-11-2007, 19:28
Miałam niecałe 19 lat jak po raz pierwszy wydałam się za mąż /z wielkiej miłości/ przysięgłam sobie, ze to był mój pierwszy i ostatni raz. Przysięgi dotrzymałam.

Mając niecałe 21 lat urodziłam po raz pierwszy syna i też sobie przysięgłam, że powtórki nie będzie. Przysiegi dotrzymałam jestem matką jedynaka ale za to jakiego.

Kiedy miałam 57 lat po raz pierwszy i ostatni przeszłam na emeryturę.

Jak mi nabiło 58 lat po raz pierwszy zostałam babcią dziewczynek bliźniaczek.

Kiedy po raz pierwszy i ostatni zejdę z tego padołu jeszcze nie wiem.

Zapomniłam napisać, kiedy miałam 14 lat spróbowałam wódki porterówki. Baardzo mi zasmakowała więc sobie cichcem wypiłam kila klieliszków, od tamtej pory nie miałam porterówki w ustach. Może ktoś mi powie czy ona naprawdę jest taka smaczna, czy warto ją kupić i spróbować?:D

Lila
25-11-2007, 19:35
Pierwszy i ostatni raz to ja tylko się urodziłam,oraz skoczyłam ze spadochronem...
Później same powtórki.I pierwsze razy umknęły mojej pamięci..

Pani Slowikowa
25-11-2007, 19:51
Pierwszy i ostatni raz to ja tylko się urodziłam,oraz skoczyłam ze spadochronem...
Później same powtórki.I pierwsze razy umknęły mojej pamięci..


a skad jestes tego taka pewna??/ Moze sie juz kilka razy urodzilas..tylko ze nie pamietasz?

Malgorzata 50
25-11-2007, 21:36
A kuku,- nie będzie frapujących opisów "pierwszego razu"

pływanie - 4 lata, wpadłem w Rabce do głębokiej wody, zacząłem się topić - nieprzyjemne uczycie pamiętam do dziś, postanowiłem się nauczyć pływać i to zrobiłem

bridż -17 lat najpierw długo obserwowałem, potem nakupiłem literatury i nauczyłem się na pamięć. Siadłem do stolika - od razu o pieniądze - przyszła mi doskonała karta, zrobiłem szlemika, nie wiem czy się cieszyć - bo był szlem do zrobienia.

seks - 16 lat, niezbyt udany - przedwczesny wytrysk.

gorzała - 12 lat, imieniny kolegi z podstawówki. Nakupiliśmy jakiegoś likieru, pamiętam tamtą głupawkę i to, że nie można było stanąć na nogi - nie lubię likierów.

grzyby - 4 lata, z ojcem w głębokim lesie, zapach butwiejącego igliwia i grzybów - kilkadziesiąt prawdziwków w jednym miejscu.

rower - 5 lat, taki mały, bez kółek bocznych. Wujek wsadził pionowo kij za siedzenie, żeby mnie prowadzić. Dobrze szło, jak puścił kij to mnie nie mógł dogonić.

ryby - 7 lat, wyciągnąłem z Raby solidnego pstrąga na rękę, spod kamienia i wieczorem na ognisko.

kontakt z Mickiewiczem - 11 lat, dobrowolnie nauczyłem się na pamięć "Pani Twardowska" i 'Redutę' - może stąd twardy antykomunizm.

samochód - 18 lat, kupiłem swojego pierwszego rzącha, bez prawa jazdy kilkadziesiąt kilometrów do domu. Potem jeździłem jeszcze przez pół roku na prawku motocyklowym, aż zrobiłem właściwe.

studia - 19 lat, emocje przy egzaminie - niezdanym, potem były powtórki.
No i super tylko kogo to obchodzi????

kufa86
25-11-2007, 22:55
No i super tylko kogo to obchodzi????
Ludzi inteligentnych, żyjacych w realu, nie rozczulających się nad swoimi ograniczeniami i z dowcipem lżejszym od ruskiego czołgu.

martunia
25-11-2007, 22:58
Ludzi inteligentnych, żyjacych w realu, nie rozczulających się nad swoimi ograniczeniami i z dowcipem lżejszym od ruskiego czołgu.
jesteś z siebie dumny?

Malgorzata 50
25-11-2007, 22:59
Ha ha ha ha to przeczytaj sobie jeszcze raz co napisales stan przed lustrem i naucz sie na pamięć.A do mnie się NIE ODZYWAJ.

babciela
25-11-2007, 23:07
Oj ,cos poplatales,odkad to ludzie inteligentni zyja tylko w realu,nie rozczulaja sie nad swoimi ograniczeniami(tego to juz zupelnie nie pojmuje-za mala inteligencja ma)A dowcip...mialabym niejakie watpliwosci porownujac Twoja wirtualna inteligencje i dowcip z Malgosia.OKRESL inteligencje-bo chyba pomyliles dwa pojecia.

martunia
25-11-2007, 23:08
[QUOTE=babciela]Oj ,cos poplatales,odkad to ludzie inteligentni zyja tylko w realu,nie rozczulaja sie nad swoimi ograniczeniami(tego to juz zupelnie nie pojmuje-za mala inteligencja ma)A dowcip...mialabym niejakie watpliwosci porownujac Twoja wirtualna inteligencje i dowcip z Malgosia.OKRESL inteligencje-bo chyba pomyliles dwa pojecia.[/popieram , brawo

Nika
25-11-2007, 23:09
A mnie się ten wątek bardzo podoba!

Nika
25-11-2007, 23:11
Muszę tylko podumać moment nad tymi pierwszymi razami...

Lila
25-11-2007, 23:12
Mój pierwszy raz ....Po raz pierwszy w klubie jest mi smutno.Zwyczajnie .Chyba jestem za stara do tego świata,choć on starszy trochę ode mnie...

Malgorzata 50
25-11-2007, 23:13
eeeeee Lila TWA zawsze z toba .Pa

Nika
25-11-2007, 23:15
buciki na obcasie...tzw, kaczuszki..8 klasa,bal karnawałowy..a buciki tylko o numer mniejsze w sklepie..biorę/szpan ówczesny-czarne półbuty i białe pończochy/po balu wracam po śniegu na bosaka,bo pięty obdarte do krwi..angina...ale miałam to,o czym marzyłam..

Basia.
25-11-2007, 23:17
TWA czuwa, TWA nie zawiedzie, uśmiechnij się.:)

kufa86
25-11-2007, 23:17
Oj ,cos poplatales,odkad to ludzie inteligentni zyja tylko w realu
Babciela, dotąd cię lubiłem.
Jak można krwiście żyć w necie?
Taka Małgorzata pomyliła rzeczywistości.

martunia
25-11-2007, 23:18
mama , kazali wrócić po 20

Nika
25-11-2007, 23:19
totalne rozczarowanie...naczytana jak durna literatury ..czekałam na-omdlała w jego ramionach z rozkoszy..a tu mi facet do buzi język pcha..fuj!!poleciałam do mamy na skargę..

babciela
25-11-2007, 23:20
Ty n ie krec,tylko odpowiedz na moje pytanie -co wg Ciebie jest inteligencja

kufa86
25-11-2007, 23:21
mama , kazali wrócić po 20
Martunia, paciorek siusiu i spać.

Basia.
25-11-2007, 23:25
Jak można krwiście żyć w necie?

potrafisz żyć bezkrwiście? Nie jestem aż tak zdolna nie umiem bezkrwiście :D robić niczego.

babciela
25-11-2007, 23:25
Nika ,ale za ktoryms razem okazywalo sie wcale nie takie"fuj"A pamietacie ukladane spodniczki i bluzki biale na tych naszych "balach.A pamietacie jak sie czekalo,kiedy rodzice (u mnie jeszcze dziadkowie)udawali ze\dyskretnie wycofuja sie do swoich zajec a ktorys z chlopakow pstryk i ciemno.Fajnie bylo.

babciela
25-11-2007, 23:30
Jasne Kufo,tylko u mnie byla nie godzina 20 a 22 i ani minuty dluzej.Ojciec zamykal brame .... Litosciwa mama wciagala nas(bylysmy 3 siostry)przez waskie okienko tzw sluzbowki do domu.Potem obrywalo sie mamie i nam.

Nika
25-11-2007, 23:32
Babcielo,dużo później..posmakowało..

babciela
25-11-2007, 23:40
Zycze milych snow.Ja musze byc jutro bardzo logiczna ,bo ide walczyc(cd) ze spoldzielna mieszkaniowa.Juz dom odlaczylam ,ale ziemii mi nie sprywatyzowali.Babciela bez ziemii.Pa

babciela
25-11-2007, 23:41
No widzisz i i te inne rzeczy okazaly sie nie takie znow straszne

kufa86
25-11-2007, 23:50
potrafisz żyć bezkrwiście? Nie jestem aż tak zdolna nie umiem bezkrwiście :D robić niczego.
Nie potrafię.
Krwisty tatar musi być.
Chodzi mi o to, że coponiektóre mylą się i zaczynają żyć netem bezkrwiście, ale agresywnie.

hannabarbara
25-11-2007, 23:58
Mnie też, podobnie jak Nice wątek sie podoba. Wyciaga z zakamarków pamięci chwile straszne i wspaniałe.Brydż, w klasie maturalnej, na lekcji, w szatni sali gimnastycznej, gdzie poszło się niby za potrzebą. Paraliżujący strach, bo jak przyłapią to wydalenie ze szkoły, murowane i smak hazardu, bo może się uda. I ta adrenalina! Ekstra. Pierwszy pocałunek, bardzo nieporadny, ale najcudowniejszy na świeci, bo związany z pierwszą miłością.
A krwistość życia, to raczej w realu jest wątpliwa, naturalnie w wieku seniorskim. Bo tu strzyka, a tam boli, a od nadmiaru emocji to ciśnienie może się zbyt podnieść i nieszczęście gotowe.
Przepraszam, że zakłócę wam poważne tematy gifem, ale mam kompa po renowacji i chcę sprawdzić, czy mi wkleja.10136

Nika
26-11-2007, 00:31
Mój pierwszy raz..ten konkretny..był eksplozją śmiechu na widok nagiego faceta..i niestety przez pół roku nie mogłam się ,głupia opamietać i powstrzyamać..roczny zwiazek platoniczny padłł z powodu mej niedojrzałości do seksu..

kufa86
27-11-2007, 19:46
Ty n ie krec,tylko odpowiedz na moje pytanie -co wg Ciebie jest inteligencja
Według mnie to szybkość kojarzenia, szybka zdolność do znalezienia się w zupełnie nowej sytuacji, zdolność celnej riposty też.
Książkowo, to liczba uzyskana w testach IQ.
Ad rem
pierwszy zjazd do kopalni - 22 lata, kopalnia srebra Pomorzany w Bolesławiu koło Olkusza, zjazd na głębokość 600 metrów.
Facet od windy zjazdowej, widząc młodych ludzi, chyba zrobił sobie jaja, po sekundzie podłoga uciekła mi całkowicie spod nóg i zaczął się swobodny upadek - długo to trwało.
Przy hamowaniu ważyłem ze 200 kg, żołądek był przy kolanach - dobrze, że zwieracz wytrzymał.

Alsko
27-11-2007, 20:04
To znaczy, że osobnik, który ma spozniony zapłon, esprit d`escalier - spoznił się także wtedy, gdy inteligencję rozdawali?
No, bo jeśli oznaką inteligencji jest zdolność celnej riposty...

kufa86
27-11-2007, 21:04
To znaczy, że osobnik, który ma spozniony zapłon, esprit d`escalier - spoznił się także wtedy, gdy inteligencję rozdawali?
No, bo jeśli oznaką inteligencji jest zdolność celnej riposty...Wykażę się kompletną tępotą wrodzoną i nabytą.
O co biega?
I coś na temat:
Pierwsze dachowanie - 19 lat, łyse opony, jechałem sam, zaraz (to taka wielka bakteria) po deszczu - papka na bocznej drodze, brak doświadczenia, zakręt i ciężka noga.
I jestem do góry kołami 10 m od szosy. Nie mogę wyjść, bo drzwi zostały sklepane, przez przednią szybę też nie, bo się zrobił mały prześwit.
Wybiłem gaśnicą boczną szybę i wyszedłem, (chyba tylko po to są gaśnice), oczywiście nic mi sie nie stało - dostałem tylko w kieszeń.
Jak tak siedziałem do góry kołami i czułem zapach wypływającej benzyny, to sobie pomyślałem:
Kufa, przeżyłem coś takiego, a teraz sie spalę.
Adrenaliny było sporo.
Policji za to zero.

Lila
27-11-2007, 21:17
Kufa,a na co tobie policja wtedy była ? Straż pożarna ,to rozumiem...
Policja ,korzystając z okazji ,kiełbaski na patyku usmażyłaby ,śpiewając - płonie ognisko w lesie ...

kufa86
27-11-2007, 21:33
Cieszę się z tego, że psów nie było, bo byłby jeszcze mandat i rozmowy z nacją, której chronicznie nie cierpię.

Jestem sobie gość z Galicji,
mam awersję do policji.

Nikt już nie napisze o pierwszym razie?
Wszyscy mieli od razu drugie razy?

Lila
27-11-2007, 21:52
Ja ..pierwsza samodzielna podróż pociągiem - 5 lat.Z Częstochowy do Teklinowa ,bez biletu ...ze skargą na matkę wyrodną ,do cioci..

Pierwsze poznanie się z bliska z koniem - 6 lat,przez włożenie mu do nosa szprychy od roweru w celu wywołania kichnięcia.Koń wyjątkowo cierpliwy był,teraz to wiem..:)

Pierwsze poznanie się z bliska również z koniem- lat 18..
Jeżdżę na nim do dzisiaj,choć z kasztana zrobił się siwek...

Pierwszy wypadek samochodowy - 4lata temu i po raz pierwszy także pobyt w ER-ce...:)..dość miło wspominam..

Reszta inszą razą..

Pani Slowikowa
28-11-2007, 00:24
moj pierwszy i ostatni ( mam nadzieje) wypadek samolotowy..
Tez milo wspominam:rolleyes:

Anielka
28-11-2007, 00:59
A ja moje pierwsze strzelanie z pistoletu,myslalam,ze mi kciuka oderwało.Ale tylko tak mi sie wydawalo .Pozdrawiam

BUNIA
28-11-2007, 01:54
[w wieku 4 lat oparzy;lam sie gotujaca zupa - - bylo to oparzenie 3 stopnia /zweglenie tkanki/ - .przy braku penicyliny wyrokowania lekarzy co do mojego dalszego zywota byly zadne

Jako 9-letnia chlopczyca ganialam po wagonach kolejowych i.. spadlam .. zlamalam reke lewa i noge - bylo to w klasie "komunijnej"
W 11-tej wiosnie zycia .. topilam sie pod grubym lodem .. kolega z zaprzyjaznionej kry uratowal mnie od utoniecia
Jako 12 letnie dziewcze hoze podczas ratowania malych kurczatek przed burza zostalam porazona piorunem czego skutki sa dla blizszych i dalszych bardzo odczuwalne

Pierwszy raz mialam niezyc .. gdy nadchodzil okres dojrzewania a serduszko moje oslabione bardzo oparzeniem mialo by nie wytrzymac przemian w moim organizmie

Drugi raz - gdy przejrzxewalam .. byly podobne obawy ..
Jako panienka . topilam sie w rzece. ale to byla ciepla woda .. pamietam jak obrazy z zycia przesuwaly sie w iscie kosmicznym tempie
Ale jestem farciara co?????

Byly jeszcze inne pierwsze razy ale o tym potym

Malgorzata 50
28-11-2007, 07:46
To znaczy, że osobnik, który ma spozniony zapłon, esprit d`escalier - spoznił się także wtedy, gdy inteligencję rozdawali?
No, bo jeśli oznaką inteligencji jest zdolność celnej riposty... Kufa na pewno wtedy zaspał na bank!!!!! I trafila mu się jakś nedzna resztak .Biedak.

Alsko
28-11-2007, 08:13
Hihihi. Małgosiu, trafiło mu się! Zamiast szybkiego refleksu - zdolność szybkich uników i nieprzemakalne piórka...

Nika
28-11-2007, 09:31
Bunisiu,mozna by napisac książkę o Twoich przeżyciach...

smerfeta
28-11-2007, 11:46
Kilka dni temu pierwszy raz włączyłam komputer i coś mi się udało napisać,ale się spociłam!A teraz w gazecie znalazłam ten klub i się zalogowałam,to dopiero dokonanie w moim wydaniu!Pozdrawiam no i dalej się uczę.

kufa86
30-11-2007, 14:07
To znaczy, że osobnik, który ma spozniony zapłon, esprit d`escalier - spoznił się także wtedy, gdy inteligencję rozdawali?
No, bo jeśli oznaką inteligencji jest zdolność celnej riposty.
.Hihihi. Małgosiu, trafiło mu się! Zamiast szybkiego refleksu - zdolność szybkich uników i nieprzemakalne piórka.
.
Nie mam zamiaru wdawać się w pyskówki i jakieś kłótnie forumowe, które mają to do siebie, że eskalują i budzą coraz więcej emocji i agresji.
Nazywa się to - ostre jazdy forumowe.
Dla obserwatorów to doskonała zabawa, mnie to bawi średnio.
Wolę ostrą jazdę samochodem.

Alsko, jak cię lubię,
napisz coś na temat - na pewno potrafisz.
ad rem
pirotechnika - 9 lat, pierwsza rakieta, papierowy cylinder,około 30 cm, paliwo to saletra z cukrem - pudrem, lotki, wyrzutnia z czterech listewek, odpowiednia dysza, zapłon ręczny i poleciała na kilkadziesiąt metrów.
Potem przyszły dojrzałe konstrukcje.

Lila
30-11-2007, 14:12
Kufa...jak dojrzałe ???

kufa86
30-11-2007, 14:16
Dziękuję - mamusiu.

Lila
30-11-2007, 14:22
Dziękuję - mamusiu.

...hmmm,miłe.Ale nie wiem dalej o tych dojrzałych konstrukcjach.Jawi mi się samochód marki Polonez ..:rolleyes:

kufa86
30-11-2007, 14:38
Poldek z napędem rakietowym - ty to masz fantazję.
Rakiety były silniejsze (dalekiego zasięgu), odpalane elektrycznie, wyposażone w spadochron, żeby je można było odzyskać.
PS. Zrozumiałem - jak dojrzale.
Już otwieram temat o roli ogonków w życiu.

ad rem
mój pierwszy raz z koniem (bez śmichów - chichów proszę)
6 lat - u wujka na wsi, koń biały, nie taki popielaty z łatkami, to się chyba nazywa srokaty, niesłychanie spokojny, długa grzywa, dostawiałem do niego skrzynkę po jabłkach i targając za grzywę wydostawałem się na grzbiet, nie zawsze frontem do ołtarza, jak pamiętam nie bardzo mu się chciało chodzić.
Z dumą trzymałem za lejce, jak jechaliśmy furą.
I to by było na tyle.

Alsko
30-11-2007, 14:49
Potrafię, a jakże. Ale to już było.
Pierwsze ubzdryngolenie na biedronkę w wieku niespełna 7 lat. 3/4 dość dużej (o,75 l?) butelki likieru cacaochoise - nie pamiętam, jak się to pisze. Cwanym sposobem, tak że nikt nie poczuł chuchu.

Kufa, nie prowokuję pyskówek ani nie uprawiam ostrej jazdy. Połączyłeś dwa posty, z których jeden nie był o tobie. Daruj se. A jeśli cię nie bawi - odpuść i nie zauważaj, proste!

kufa86
09-12-2007, 16:03
Kufa, nie prowokuję pyskówek
Jak to samoocena różni się od obiektywnej oceny innych.
ad rem
papierosy - 13 lat, dziwne - ale od razu mi smakowały.

Alsko
09-12-2007, 18:02
Złośliwiec jeden! Jak to jest prowokacja - to ja jestem primabalerina!
A samoocena... Lepiej zmilczę...

Ad rem
Pierwszy papieros w wieku ok. 18 lat. Podobało się, bo we łbie się kręciło.

wierna Eliza
16-05-2009, 17:40
A ja jeszcze
pierwszego razu nie miałam.

Lila
16-05-2009, 17:53
Nie przejmuj się.
Zacznij od drugiego .

B.B.
16-05-2009, 18:21
A ja napisze jak było : po 60tce uniosłam sie balonem z pewnym narzeczonym nad fragmentem odleglego kontynentu. Bosko było!

Jolina
16-05-2009, 19:18
Pierwszy raz dużo ich było,wymienię z konieczności tylko czę sc z nich.
Jazda na koniu gniadoszu na oklep,bolała pupa ale było warto.,6l
Kąpanie się w łażni z biczowaniem brzozowymi miotelkami-6lat
Pożądlenie przez przczoły,gdy objadałam się miodem zplastra 8l
Pędzonca prosto na mnie lokomotywa-przerażenie,ale to tylko
z ekranu kinowego-7,8l.
Wejscie na bardzo wysoką brzozę,z której zdejmowali mnie sąsiedzi.
Pierwsze lutowanie.,ale rozgrzanym haczykiem-takim co to się mieszało węgle w kuchni węglowej-wymieniałam opornik w telewizorze
Pierwsze porażenie prądem przy wierceniu otworu w ścianie.
Pierwsza słuczka--STAR kontra skrzynka elektr.na przejeżdzie kolejowym.
Pierwsze strzelanie z rakietnicy-festyn w Koronowie,a potem jeszcze z wiatrowki do kwiatków w strzelnicy i jeszcze pożniej z Kbks-u na strzelnicy.
Pierwszy lot szybowcem ,na lotnisku szybowcowym w Fordonie
Była jeszcze jazda starą JAWĄ I KONTAKT Z DZREWEM.
oj,było by jeszcze co wymieniać ale niechcę przynudzać.


.

Jolina
16-05-2009, 19:44
ALSKO.
Aluniu,niewiem jak pisało się , ale mówiło KIRASAO,była w kolorze pomarańczowym i druga w tym czasie to PRUNELKA,a i jeszcze LIKIER LUBUSKI...to były takie raczej babskie wodki,o wspaniałym smaku i zapachu.Pierwszy raz w wieku ok 19 lat,już jako narzeczona.A PAPIEROS?.. o to już jako mężatka,bardzo mi nie smakował, tak samo jak i pierwsza prawdziwa kawa..w Klubie Książki i Prasyw Bydgoszczy

wierna Eliza
18-05-2009, 18:19
Kiedyż,
ach kiedyż to się stanie?

Lila
18-05-2009, 19:14
Kiedyż,
ach kiedyż to się stanie?

Niedługo.Ponoć w naszej strefie geograficznej ma być trzęsienie ziemi.

wierna Eliza
18-05-2009, 19:30
Ulżyło mi,
poczekam.

maja59
18-05-2009, 19:54
Ulżyło mi,
poczekam.
Jasne, wlej do shakera, opadnij lekko na szezlong, a trzęsienie ziemi załatwi resztę.

wierna Eliza
18-05-2009, 19:57
Kto sze zląk,
ja niczego się nie boję,
choćby puma..