PDA

View Full Version : Mam prawo


baburka
28-11-2007, 16:23
Przyznałam sobie naturalne wszak prawo do starości, a tak chętnie zbywane na rzecz bliżej nieokreślonej dojrzałości. Czuję się zniesmaczona, gdy kobiety w moim wieku określa się jako dojrzałe. Jestem stara i basta! Można by dyskutować, czy dojrzała, czy też nie. :) Starzeję się i jest to proces dynamiczny. Gdyby przyjąć za moment oznaczenia dojrzałości jakąś cezurę czasową, byłoby to zapewne jakieś 20 lat temu w stosunku do mojego wieku biologicznego. Zatem co działo się ze mną przez następne lata? Wychodzi mi na to, że byłam/jestem martwa. Żyję, starzeję się. Jakby co, proszę się do mnie zwracać per stara. :)

Malgorzata 50
28-11-2007, 16:32
Dobrze baburko jk chcesz -a ja nie czuję się stara i nie chcę się tak nazywać ,chociaz nie udaje młódki .Jestem jaka jestem i mam do tego prawo bez wzgledu na doze twojego zniesmaczenia .Zyję i staram się z tego czerpać tyle ile się da ....

Alsko
28-11-2007, 16:40
To efekt odstawienny nikotyny? Rozumiem, że przyznajesz sobie prawo do: stara, starzeję się, dynamicznie się starzeję. Masz prawo. Twój wybór. Ale martwa? Co Ci umarło???

Nie wiem, w jakim jesteś wieku, bo ukrywasz go. Wiem, ile ja mam lat.
Dopóki jest we mnie ciekawość - dopóty żyję. Nie jestem martwa!!!
Lustro mi mówi o zmianach zewnętrznych. Zdrowie stawia mi ograniczenia i szlabany. Normalka.

Co Ci umarło. się zapytowywuję!!!!

Basia.
28-11-2007, 17:00
stara, jak chcesz to w porządku. Ale dlaczego od razu martwa? :confused:

Alsko
28-11-2007, 17:01
starzeć się z godnościa, hm... Jeśli jest to tak, jak piszesz - to zgoda.

Mnie martwi w poście Baburki to stwierdzenie o martwocie. To nie jest objaw starości...

Nika
28-11-2007, 17:04
Mam 55 lat,nie bedę mówić o sobie stara baba,tylko dojrzała,bo jak bym się nazwała ,mająć 70?-mumia???

elizka
28-11-2007, 17:07
A ja tam lubię mój wiek,mimo że nie wszystko co bym chciała robić mogę.Nie pracuję i dopiero niedawno,/całkiem niedawno!/doceniam ten stan.Mogę powiedzieć do niejednego człeka-co ty mi tu możesz gadać!Jak przeżyjesz tyle co ja to pogadamy.Na ulicy jestem niedostrzegana.Był czas, że to mnie dobijało.Teraz nie muszę walczyć o pierwszeństwo w żadnej grupie.Jak chcę-mogę pomagać,doradzać.Mam do tego prawo.Na szczęście nikt mi nie depta po życiowych odciskach.Oby tak dalej,oby tylko zdrowie było po chińsku-jako tako.A na krąg widzenia też nie narzekam.Z godnością dla mnie to znaczy po mojemu..i kropka.

Ewita
28-11-2007, 17:09
Nie jestem stara. Naprawdę nie. Mam 56 lat. Ale starość nie zależy od kalendarza! Starość - to ustanie ciekawości świata i życia, to pogodzenie się, ba! pokochanie faktu, że już się z tego życia wypadło, odstało niejako od nurtu... Alu! Nie jesteś stara! Jesteś młoda, żywotna, ciekawa świata i... bardzo kochana! Jeśli umiesz nawiązać kontakt emocjonalny i intelektualny z niesforną 19 -to latką, to gdzie ci do starości???
Niejaki Jurek - uparty i paskudny Kaszub zresztą ma matkę. Ta matka ma 89 lat... I jest momentami młodsza od niego, naprawdę! Bardzo ją lubię i bardzo cenię za młodzieńcze, cudownie ciepłe nastawienie do ludzi i świata. A fizyczne ograniczenia? Życie mnie nauczyło, że nie mają nic wspólnego z wiekiem! Miałam lat 40, kiedy mnie wypadek na wózku inwalidzkim posadził na pół roku...
Podsumowując: mam prawo - i wy też - do życia, radości, miłości i przyjaźni! Mam prawo do marzeń - i mam nadzieję mieć je jeszcze dłuuugo!

destiny
28-11-2007, 17:15
Hmm...baburko.
Starość może być piękna i należy ją przyjmować z godnością.
http://www.ewa.bicom.pl/okruchy/ed32.htm
Ale słowo - stara ?
Mam dystans do tego słowa. Sama o sobie mogę tak pomyśleć, ale nie chciałabym żeby np. ktoś mnie tak publicznie nazwał :mad:
Tak piszesz, jak byś robiła jakiś rachunek życia. Czy to już ten czas nadszedł ?...na takie rozważania ?

elizka
28-11-2007, 17:20
No właśnie Ewito!To i ja chciałam powiedzieć.A poza tym odkryłam "naszą klasę" i lubię popatrzeć na moich uczniów,bo koleżeństwa w moim wieku tam mało.Nawet nie przypuszczałam jaka to frajda zagadać z dorosłymi,kiedyś moimi dziećmi.Tak i ja myślę-dopóki się jeszcze czegoś chce i pragnie to ciągle jest się bezwiekowym.Największa pułapka to zacząć porównywać się z....kogo tam sobie wymyślimy,albo dobijać się przed lustrem.A tak naprawdę to doły ma każdy ,ale o tym już było.Jakoś nigdy nie zdawałam sobie sprawy z mojego wieku.A mój teść -78 lat mawia-im człek ma więcej lat tym bardziej chce żyć,ale to może znowu z innej beczki.

hannabarbara
28-11-2007, 17:22
Zadam Ci pytanie Barburko! Na co jesteś stara? Na randki, dyskotekę, sporty ekstremalne, to chyba tak! Ale na radość z życia, wyznaczanie sobie coraz to nowych celów i zainteresowań to już tylko od Ciebie zależy.I nie ma to żadnego związku z wiekiem biologicznym. Niedawno widziałam w telewizji, na kanale Zona Klub panią seksuolog, która odpowiadała na pytania zadawane przez telewidzów. Jej wiek biologiczny określiłabym na zbiżający się do 80-tki.Ale młode spojrzenie i pasja, którą miała w sobie,nie pozwoliłaby mi powiedzeć o niej - stara kobieta. Raczej, starsza pani.Tak, uważam, że starość jest pojęciem względnym, bardzo zależnym od własnej psychiki.

Alsko
28-11-2007, 17:23
to bardzo miłe, co napisałaś o mnie! Jeśli tak patrzeć na sprawę starości - to moja matka, starsza ode mnie o 24 lata, była psychicznie ode mnie młodsza :)
Zdaję sobie sprawę z ograniczeń, które narzuca mi wiek. Nie stan fizyczny organizmu mojego osobistego. Mój wiek metrykalny. Tylko że nigdzie nie jest napisane, jak to ma być. Wobec tego żyję i postępuję tak, jak mi podpowiada instynkt. Czy to dobrze? A bo ja wiem?! Młódki nie udaję, bo to męczące!

Baburka ma prawo do przyznawania sobie prawa do czego chce. Nie wiem, co ją do tego skłoniło, coś musiało się wydarzyć chyba...

Ale martwa!!!! Co to jest!!!????

elizka
28-11-2007, 17:34
Ona tylko tak nas zaczepia i dobrze robi,bo fajnie jest pogdać o baaardzo ważnych sprawach.A jeśli jest jej smutno to sobie poczyta i przejdzie jej-co Barburko?

baburka
28-11-2007, 18:14
I tak, Małgosiu, ma być, że każda z nas ma prawo do tego, co dla niej dobre. :)

baburka
28-11-2007, 18:18
Alsko!
Gdybym się nie zdecydowała na śmiałe wkroczenie w starość przy wydatnej pomocy naszego Forum, musiałabym tkwić w nijakim punkcie bliżej niezdefiniowanej dojrzałości. Jestem stara z wszystkimi tego faktu konsekwencjami. :)

baburka
28-11-2007, 18:24
stara, jak chcesz to w porządku. Ale dlaczego od razu martwa? :confused:
Martwa byłabym w przypadku upierania się przy dojrzałości, którą to rocznikowo dawno przeskoczyłam. Cóż pozostałoby mi ponad tępe tkwienie (mentalne i fizyczne) w punkcie czterdziestych urodzin?

baburka
28-11-2007, 18:32
Danmal
Jeśli odrzucić słowo "godność", dla którego znajduję takie zastosowanie w kontekście starzenia jak w odniesieniu do zabaw wieku przedszkolnego mojego wnuczka z grubsza mogę się z Tobą zgodzić. Przypuszczam, że połowiczność osiągnieć i możliwości starych ludzi ilustrujesz dość metaforycznie. Poza ograniczeniami narzuconymi przez starzejące się ciało, włącznie z mózgiem, starcy mogą wziąć z życia tyle samo, co ich dzieci, czasem wnuki. Każdy ma jakiś wybór. Tak odczytuję sens Twojego postu. Nie sposób się z Tobą nie zgodzić. :)

baburka
28-11-2007, 18:41
Mnie martwi w poście Baburki to stwierdzenie o martwocie. To nie jest objaw starości...
Starzeję się, czego wcześniej nigdy tak intesywnie nie odczuwałam. Staram się, aby stopniowa degradacja opakowania wraz z centrum zawiadowczym była przeze mnie w pełni uświadomiona i zaakceptowana, a dokonywane z uwzględnieniem powyższego wybory były dla mnie jak najkorzystniejsze. Żyję, kurna, i mi tu nie imputować.:D

Gdybym w nieskończoność upierała się przy dojrzałości, musiałabym koncentrować się na zabiegach konserwatorskich, a reszta życia przeciekałaby mi przez palce. Dlatego optuję za bycie starą, czyli osobą, która weszła w ostatni etap życia. Zamierzam go przeżyć.:)

Alsko
28-11-2007, 18:58
ja Ci, kurna, niczego nie imputuję :D Ja grzecznie zapytałam.
Jeśli zamierzasz - to dobrze! W myśl zasady: ja niczego nie muszę? Tyz piknie :)

Stanley
28-11-2007, 20:26
A wiecie co Panie i Panowie po raz pierwszy na tym forum poczytałem posty z przyjemnością i już miałem zrezygnować z bywania na senior.pl, ale to co piszecie wszyscy mi się podoba naprawdę i wszyscy niezależnie co piszecie nie jesteście starzy przynajmniej duchem i to mi się podoba każdy post jest taki ze warto się pod nim podpisać. Pozdrawiam normalnych ludzi. Staruch Stanley ale nie martwy

Alsko
28-11-2007, 20:35
bo forum ma górki, dołki, rzadko prostą drogą jedzie... Trafiłeś na wybuchy. Ale gdybyś poszperał... Był taki wątek o pogrzebach - skleroza zakryła mi jego tytuł (zmyłkowy zresztą się okazał) - w którym wyobraznia nasza sięgała drugiego końca tęczy, tamtego świata jednym słowem. Zaczął się dość poważnie, a potem... Płacz ze śmiechu. I nikt na nikogo nie napadał.
Warto zostać, naprawdę!

BUNIA
28-11-2007, 20:43
Baburko

Mysle ze masz zly dzien stad pesymistyczne nastawienie do swojego wieku , procesu starzenia sie ,.Wiem ile mam lat - wiem tez ile przezylam i wycierpialam - ale tez wiem ze zyje bo chce zyc i cieszyc sie kazdym dniem obojetnie czy bardziej chorym czy zdrowym .Do glowy by mi nie przyszlo mowic o sobie "stara jestem " choc widze zachodzace zmiany - ciesze sie ze moge sluzyc pomoca , doswiadczeniem , zarowno synowi jak i wnusi 15-letniej z ktora mam swietny emocjonalny kontakt - nadajemy na tych samych falach .Ciesze sie ze moja mam 81 letnia jest szalenie postepowa i wyrozumiala - i ma rowniez zdrowe podejscie do zycia .I ona cieszy sie kazdym dniem . jest bardzo zadbana i samowystarczalna , duzo czyta i ineresuje sie polityka .Nie jest zgorzkniala /tez wdowa/ a pelna wiary , optymizmu i milosci do nas wszystkich .
O swim wieku zwykla mawiac - wiesz ten czas za szybko mknie .. dopiero co bylam mloda a juz mam 15 letnia prawnusie .. i z niej bede brala przyklad zawsze

FeliksG
28-11-2007, 20:49
Starzeję się, czego wcześniej nigdy tak intesywnie nie odczuwałam. Staram się, aby stopniowa degradacja opakowania wraz z centrum zawiadowczym była przeze mnie w pełni uświadomiona i zaakceptowana, a dokonywane z uwzględnieniem powyższego wybory były dla mnie jak najkorzystniejsze. Żyję, kurna, i mi tu nie imputować.:D

Gdybym w nieskończoność upierała się przy dojrzałości, musiałabym koncentrować się na zabiegach konserwatorskich, a reszta życia przeciekałaby mi przez palce. Dlatego optuję za bycie starą, czyli osobą, która weszła w ostatni etap życia. Zamierzam go przeżyć.:)
Za kilka tygodni skończę 75 lat i uważam, że jestem stary - fizycznie - choć, nidawno, lekarz powiedział mi, że starość zaczyna się po 80-ce. Odróżniam i to zdecydowanie inne rodzaje starości a zwłaszcza tę w mentalności. Martwość, wspomnianą przez baburkę, postrzegam jako proces nieunikniony i dotykający każdego. Myśl, zawartą w podkreślonym fragmencie, uważam za niezwykle trafną a jednocześnie, niezwykle trudną w wykonaniu .
Kiedyś, tu na tym forum Wilhelmina naisała, że w procesie starzenia się najbardziej by chciała móc decydować, SAMA, o wszystkim, do samego końca. Nie rozmawialiśmy wtedy o martwości, chociaż, to o tym samym.

Basia.
28-11-2007, 20:58
Za kilka tygodni skończę 75 lat i uważam, że jestem stary - fizycznie - choć, nidawno, lekarz powiedział mi, że starość zaczyna się po 80-ce. Odróżniam i to zdecydowanie inne rodzaje starości a zwłaszcza tę w mentalności. Martwość, wspomnianą przez baburkę, postrzegam jako proces nieunikniony i dotykający każdego. Myśl, zawartą w podkreślonym fragmencie, uważam za niezwykle trafną a jednocześnie, niezwykle trudną w wykonaniu .
Kiedyś, tu na tym forum Wilhelmina naisała, że w procesie starzenia się najbardziej by chciała móc decydować, SAMA, o wszystkim, do samego końca. Nie rozmawialiśmy wtedy o martwości, chociaż, to o tym samym.
http://img406.imageshack.us/img406/5559/brokatowaramk3.gif (http://imageshack.us)

an_inna
28-11-2007, 21:10
Oj Baburko, znowu mi zadałaś trudną sprawę do przemyślenia. To jest taki mój wewnętrzny konflikt: chciałabym nie musieć (przecież nie muszę!!) dbać o te zabiegi konserwatorskie, nie farbować włosów, nie szukać kremów co to w trzy minuty..., nie sprawdzać jaki makijaż dyskretnie ukryje, i nie mam odwagi! Nie mam po prostu odwagi :mad:

Basia.
28-11-2007, 21:28
Oj Baburko, znowu mi zadałaś trudną sprawę do przemyślenia. To jest taki mój wewnętrzny konflikt: chciałabym nie musieć (przecież nie muszę!!) dbać o te zabiegi konserwatorskie, nie farbować włosów, nie szukać kremów co to w trzy minuty..., nie sprawdzać jaki makijaż dyskretnie ukryje, i nie mam odwagi! Nie mam po prostu odwagi :mad:
to znak, ze jesteś 100% kobietą.

an_inna
28-11-2007, 21:39
Nie wiem Basiu, nie wiem... W teście jakimś tam wyszło mi tylko 70%:D Raczej siebie o tchórzostwo podejrzewam10240

Anielka
28-11-2007, 21:50
Baburko masz prawo.Ja tez je mam i kazdy z mas.Sa dnie kiedy rano jestem nie do zycia,prawie martwa,ale sie nie przejmuje,przecierz nic nie musze,więc leze w tym wyrku i użalam sie nad soba.mam prawo.Sa dnie kiedy wstaje i ide cwiczyc joge na plaze o wschodzie slońca,a co?dobrze sie czuj e,mam prawo.Sa dni kiedy nie chce widziec ludzi i moje własne towarzystwo mi wystarcza.mam prawo.Sa dnie kiedy nie mam ochoty sie malowac i nie robie tego,mam prawo.Mamy prawo do takich zachowań jaki mamy dzisiaj stan ducha,jak normalni ludzie.Ale dlaczego zaraz mamy byc martwi codziennie?Od czasu do czasu tak,i do tego mamy prawo.Pozdrawiam cieplutko i kolorowych snow wszystkim zycze.Do tego tez mamy prawo.

an_inna
28-11-2007, 21:53
Anielko, nie wiem czy Ci to już mówiłam - działasz na mnie kojąco :) 10241

Alsko
28-11-2007, 21:55
tak jak ja początkowo. Ona to wyjaśniła.

A mnie dał do myślenia post Feliksa. Oby można było, tak jak chciałaby Wilhelmina, ale nie zawsze mamy na to wpływ.

Co powiedziawszy, idę regenerować cielsko... do łóżka.
Dobranoc

Anielka
28-11-2007, 21:56
Ciesze sie ,sama na siebie tez czasami dzialam kojąco,kiedys Wam opisze jak pracowalam z lustrem,zeby mieć prawo.Pozdrawiam cieplutko.

Anielka
28-11-2007, 21:57
Wiem Alusiu,ze nie to miala na mysli,ale co tam mam prawo napisac co mysle.Pozdrawiam cieplutko i tez zaraz ide mój kregosłup odginac w druga strone
.Pozdrawiam.

an_inna
28-11-2007, 22:09
Ciesze sie ,sama na siebie tez czasami dzialam kojąco,kiedys Wam opisze jak pracowalam z lustrem,zeby mieć prawo.Pozdrawiam cieplutko.
Trzymam Cię za słowo:) Baaardzo chętnie posłucham.

Basia.
28-11-2007, 22:10
Nie wiem Basiu, nie wiem... W teście jakimś tam wyszło mi tylko 70%:D Raczej siebie o tchórzostwo podejrzewam10240
kiedyś weszlam znienacka do pokoju, w którym przebywala moja 78-letnia Mama w wózku inwalidzkim /miała amputowaną 1 nogę/. Przyłapalam ją niechcący na masażu biustu, na mój widok troszkę się speszyła .... potem wyjasnila mi że musi robić taki masaż bo inaczej biust jej straci jędrność. Rozczuliło mnie to ogromnie i powiedziałam Mamie, że postępuje słusznie bo kobietą jest się do końca swoich dni. Oczywiście są różne kobiety, jedne odczuwają potrzebę robienia makijażu, farbowania włosów, inne wręcz przeciwnie są "naturalne aż do bólu". Ważne jest robienie tego na co ma się ochotę, nie należy niczego robić na siłę wbrew sobie.

baburka
28-11-2007, 22:12
jak bym się nazwała ,mająć 70?-mumia???
Żywa/żywotna/żwawa siedemdziesięciolatka na ten przykład. :)

baburka
28-11-2007, 22:14
Elizko!
Po mojemu to się nazywa starość.

baburka
28-11-2007, 22:20
Podsumowując: mam prawo - i wy też - do życia, radości, miłości i przyjaźni! Mam prawo do marzeń - i mam nadzieję mieć je jeszcze dłuuugo!
Starość niczego z tych rzeczy nie wyklucza. Nazwie przydano pejoratywny wydźwięk, a samą starość uczyniono czymś wstydliwym. Kiedyś plątalam się z sygnaturką "Wybrańcy bogów umierają młodo", dla Ciebie dodałabym: "ukończywszy 100 lat". :)

baburka
28-11-2007, 22:27
Tak piszesz, jak byś robiła jakiś rachunek życia. Czy to już ten czas nadszedł ?...na takie rozważania ?
Przeważnie coś żuję, zresztą zbliżający się koniec roku skłania do posumowania minionej pięciolatki. Wypada też poczynić nowe plany. :)
Dzięki Błyskawicznej Radzie Starszych i nie tylko przełknęłam dość gładko wejście w starość. Zawątkuję niebawem o starczej samotności, bom cienka w temacie, a jeśli możecie gęby strzępić po próżnicy, to równie dobrze wesprzecie mnie w poszukiwaniach. :)

baburka
28-11-2007, 22:32
Elizko!
Podoba mi się określenie " człowiek bezwiekowy"! Wprowadza ono istotny ład do dyskusji. "Bezwiekowy" to kategoria psychiczna, bywa, że trafna w odniesieniu do starego człowieka.

Nika
29-11-2007, 00:01
nie wiem,jaka będzie moja kondycja za 15 lat i czy będzie...ale w tym momencie zaprzeczasz niejako sobie-mnie przymiotnik stara kojarzy sie pejoratywnie-a żywa,żwawa itp.pozytywnie

Anielka
29-11-2007, 00:10
A taka a propos moja kochana Babcia odeszla mając 93 lata ,kłopoty z pamiećie,ale zwawa byla niesamowicie ismiechnieta i nie przeszkadzało mi ,ze kilka razy pyta kto ja jestem.Chyba było jej dobrze skoro sie usmiechala,chetnie potańcowala,jak dobra muzyczka grala i zawsze jak do niej przyjeżdzałam prosila,obetnij mi włoski bo taqka nijaka jestem.Czy to była starość,ale tez bym tak chciala.Pozdrawiam.

Lila
29-11-2007, 00:43
nie wiem,jaka będzie moja kondycja za 15 lat i czy będzie...ale w tym momencie zaprzeczasz niejako sobie-mnie przymiotnik stara kojarzy sie pejoratywnie-a żywa,żwawa itp.pozytywnie

...ale popatrz .Taka starenia na przykład ? I Zbyszek Cybulski w ciemnych okularach ? I film '' do widzenia ,do jutra ''..
On do wszystkich mówił - starenia...:D chwytając rozmówcę za guzik od płaszcza..

Malgorzata 50
29-11-2007, 05:39
A wiecie co Panie i Panowie po raz pierwszy na tym forum poczytałem posty z przyjemnością i już miałem zrezygnować z bywania na senior.pl, ale to co piszecie wszyscy mi się podoba naprawdę i wszyscy niezależnie co piszecie nie jesteście starzy przynajmniej duchem i to mi się podoba każdy post jest taki ze warto się pod nim podpisać. Pozdrawiam normalnych ludzi. Staruch Stanley ale nie martwy
Stanley powiedz mi czy to staruchowatosc powoduje ,ze nie mozesz sie powstrzymac od recenzji.Ja wychodze z założenia ,że stara to ja będę ,kiedy juz zaden facet nie bedzie chciał zawrzeć ze mną blizszej znajomosci ,jak na razie ...wszyscy zdrowi

Malgorzata 50
29-11-2007, 05:42
Za kilka tygodni skończę 75 lat i uważam, że jestem stary - fizycznie - choć, nidawno, lekarz powiedział mi, że starość zaczyna się po 80-ce. Odróżniam i to zdecydowanie inne rodzaje starości a zwłaszcza tę w mentalności. Martwość, wspomnianą przez baburkę, postrzegam jako proces nieunikniony i dotykający każdego. Myśl, zawartą w podkreślonym fragmencie, uważam za niezwykle trafną a jednocześnie, niezwykle trudną w wykonaniu .
Kiedyś, tu na tym forum Wilhelmina naisała, że w procesie starzenia się najbardziej by chciała móc decydować, SAMA, o wszystkim, do samego końca. Nie rozmawialiśmy wtedy o martwości, chociaż, to o tym samym. Feliksie straosc zaczyna się po 20-tce ,trzydziestce ,po 80-tce ,100-tce albo nigdy.....O czywiscie cialo ...hmmm ono lubi się postawić i zaprotestować ,ale w srodku starzejemy się na wlasna prosbe ,albo w ogole.
I o tyle podoba mi się to co napisala przewrotna barburka - starosc traktuje się jak coś wstydliwego -stad nasz chór NIE JESTEM stara.A moze tak: jestem stara ,ale pełna zycia ,atrkcyjna i mam chec na zycie we wszystkich jego przejawach .... az mnie szlag trafi,a jesli nie mam to dla tego ,że tak chce .Jestem stara -wiec nikt niczego mi nie może kazać ,mam odwage wypowiadać swoje zdanie ,wiem co jest dla mnie dobre i wiem jakie sa moje mocne i slabe strony,potrafie kochac i wiem czego chcę od partnera ,nie interesuje mnie cala otoczka i pozory...a jak mnie któregoś dnai szlag trafi - umre z usmiechem na twarzy.Chociaz nie zawsze mi do śmiechu...

Alsko
29-11-2007, 06:54
Czepiacie się jednego słowa: stara. Przecież nie o słowo Baburce chodziło!!!!

Jestem stara. I wcale mnie to określenie nie kopie. A niech! Ważne jest, jaka jestem jako ta stara.
Chociaż moja matka mówiła: Można powiedzieć, że stary jest pies, człowiek jest w podeszłym wieku.
Ale to na jedno wychodzi. I nie o słowa tu chodzi, a podejscie do tego okresu w naszym życiu.

Malgorzata 50
29-11-2007, 07:05
To tez wlasnie to usilowalam w nieudolny sposob wyekplikować

baburka
29-11-2007, 08:02
Zadam Ci pytanie Barburko! Na co jesteś stara? Na randki, dyskotekę, sporty ekstremalne, to chyba tak!
Planuję sobie porandkować, na jakie balety też bym poszła z przyjemnością, co do sportów extremalnych - niebawem czeka mnie wyczyn - podciąganie dwóch gospodarstw domowych jednocześnie.

Mam kłopoty z wysłowieniem się, myśli rozłażą mi się w dowolnych kierunkach, z trudem kapuję treść czytanych textów, zapominam o ważnych sprawach z minuty na minutę do czysta, mylę ważne z mniej ważnym, ciągle czegoś szukam, a jeśli już znajdę, chowam tak sprytnie że znów szukam, szukam... Bez kolorowych karteczek ani rusz.
Już te wymienianki jasno wskazują, co odebrała mi starość i jak zmieniła mój dzień powszedni. Doceniam fakt, że moje życie jest coraz bogatsze w rozliczne niespodzianki. Podaję jeden z licznych przykładów sumujących się na moją starość, ktorą zaakceptowałam, bo się będę szarpać z panem B.?

baburka
29-11-2007, 08:12
żyję i postępuję tak, jak mi podpowiada instynkt. Czy to dobrze? A bo ja wiem?! Młódki nie udaję, bo to męczące!

Dawno temu, dzięki Wam, przyjrzałam się swojej gębie w lustrze bez lęku i niechęci, po czym stwierdziłam, że widzę twarz własnej starości. Dałam sobie do niej prawo. Obecnie pracuję nad tym, jak z niego sensownie korzystać.

baburka
29-11-2007, 08:14
ja Ci, kurna, niczego nie imputuję :D Ja grzecznie zapytałam.
Jeśli zamierzasz - to dobrze! W myśl zasady: ja niczego nie muszę? Tyz piknie :)
Tak, niczego nie muszę, a mogę to, co mogę.

baburka
29-11-2007, 08:19
Był taki wątek o pogrzebach
Warto zostać, naprawdę!
Oswajałam sobie śmierć jedną ze skuteczniejszych metod, czyli śmiechem. Trochę przepracowaliśmy problem. :)

elizka
29-11-2007, 08:27
http://img519.imageshack.us/img519/6254/randomkitten177mz2.jpg (http://imageshack.us)
http://img519.imageshack.us/img519/6254/randomkitten177mz2.714342d291.jpg (http://g.imageshack.us/g.php?h=519&i=randomkitten177mz2.jpg) Hej!staruszki!Wstawać!Nowy dzień przed nami!Internet wciąż działa,a to najlepsze lekarstwo na kobietki w pewnym wieku.

Alsko
29-11-2007, 08:28
Też mi zdarza i to często. Szlag mnie trafiał, więc znalazłam lepszy sposób od karteczek. One też potrafią wlezć diabłu pod ogon :) Ja zrobiłam z telefonu komórkowego przypominacza, bo mam nawyk trzymać toto przy d... Nawet jeśli wypuszczę stareńkiego kota w listopadowy zimny dzień - alarm ma mi po iluś tam minutach przypomnieć, że za chwilę zwierzę się przeziębi :D

A poza tym fajnie jest - ja już nic nie muszę!!!! A mogę, ile mogę.

baburka
29-11-2007, 08:28
Wilhelmina naisała, że w procesie starzenia się najbardziej by chciała móc decydować, SAMA, o wszystkim, do samego końca.
W moich rozważaniach nie dotarłam tak daleko, zapewne powstrzymał mnie strach. Sterowność odzyskałam tak niedawno, że tym bardziej stanowi ona mój największy skarb. Obawiam się, nie bez podstaw, że w pewnym momencie będę zdana na opiekę innych. Ale to już historia na osobny wątek. :)

elizka
29-11-2007, 08:29
A to niespodzianka!8.29 a już nie śpią!Jakby miały prawo do tego hi hi!

Alsko
29-11-2007, 08:33
nie śmiej się dziadku, tego... chciałam powiedzieć: babiszonie :) z cudzego przypadku!!!
Sama radocha, kiedy bolące gnaty podnoszą z ciepłych betów przed świtem :confused:

Anielka
29-11-2007, 08:34
Witam na moim ulubionym watku,właśnie pocwiczylam jage i okazuje sie ,ze codziennie moge wiecej,systematycznie ,powoli i coraz bardziej sie rozciagam/cholerka rozciagnę sie tak ,że do Baburki siegne/a poza tem jest oki,starzeje sie no i co z tego ,lubie siebie taką jaka jestem,a jak sie nie lubie to lustro omijam.Pozdrawiam cieplutko i milego dnia zycze.A czy bede od kogos zależna,to moze póżniej,póążniej pomysle,narazie djaę rade.Milego dnia.

Anielka
29-11-2007, 08:36
Masz racje Elizko,Alusiu ,śmiechoterapia ,najlepsza terapia na wszystko nawet na bolacego kościotrupa.Pozdrawiam.10254

baburka
29-11-2007, 08:37
Twoja babcia przeżyła starość w sensowny sposób. Może było to instynktowne, a może przemyślane. Nie posiadam mądrego wzorca starości, muszę go wypracować dla siebie i najbliższych.

elizka
29-11-2007, 08:37
Anielko!A dlaczego joga piszesz mała literką!To ładne imię,naprawdę!A Barburko-moze wypunktować ten przepis na starosć-co?Kazdy dorzuci jeden przemyślany punkcik i recepta będzie dla wiecznosci-po wsze czasy-co?A ja na razie spadam chlipać moją owsiankę,hej!

Anielka
29-11-2007, 08:38
Jak kazdy Baburko ,jak każdy, milego dnia.

Anielka
29-11-2007, 08:39
Elizko powinnam pisać Yoga,ale tak jest prościej i szybciej.Pozdrawiam.

baburka
29-11-2007, 08:41
stara to ja będę ,kiedy juz zaden facet nie bedzie chciał zawrzeć ze mną blizszej znajomosci
Moim zdaniem popełniasz istotny błąd, opierając swoje oceny/wartości na tak kruchych i niemiarodajnych, a nader kłopotliwych podstawach, jakie stanowi zainteresowanie facetów.

elizka
29-11-2007, 08:45
Elizko powinnam pisać Yoga,ale tak jest prościej i szybciej.Pozdrawiam. Myślałam,że chodzi o faceta,co go co dzien ćwiczysz.

Anielka
29-11-2007, 08:46
Chcialabym,ale na razie jestem sama i chyba jest mi z tym dobrze.

baburka
29-11-2007, 08:48
Można powiedzieć, że stary jest pies, człowiek jest w podeszłym wieku.
Ale to na jedno wychodzi. I nie o słowa tu chodzi, a podejscie do tego okresu w naszym życiu.
O slowo także. Uważam, że należy nazywać rzeczy po imieniu. Zastępowanie "starości" "dojrzałością" to chowanie głowy w piasek. Eufemizmy nie wnoszą w jednoosobowych dyskursach nic dobrego. Świat jest taki jak jego opisanie.

baburka
29-11-2007, 08:52
moze wypunktować ten przepis na starosć-co?Kazdy dorzuci jeden przemyślany punkcik i recepta będzie dla wiecznosci-po wsze czasy-co?
Mądry pomysł. Czasami w ten sposób porządkuję rozłażące się myśli.

an_inna
29-11-2007, 08:54
Za co stwór podeszły wiekiem,
Co kobietą być już przestał,
A nigdy nie był człowiekiem,
Windujemy na piedestał???!
Może po prostu JESTEM człowiekiem, niezależnie od wieku, płci, narodowości, wyznania, koloru skóry i orientacji seksualnej? A człowiek, oprócz tego, że brzmi dumnie, przechodzi w swoim życiu różne etapy. I na tych etapach pewne zjawiska są wspólne dla ludzi, a inne sprawiają, że ludzie się między sobą różnią i jest pięknie:)

Stanley
29-11-2007, 11:55
Małgosiu któryś już raz każesz mi się tłumaczyć z moich postów już Ci mówiłem że jestem leniwy. A więc powtórzę nie chce mi się i nie będę się z niczego tłumaczył i tu jest zaleta starości a już nic nie muszę. Pozdrawiam

FeliksG
29-11-2007, 13:34
Małgosiu któryś już raz każesz mi się tłumaczyć z moich postów już Ci mówiłem że jestem leniwy. A więc powtórzę nie chce mi się i nie będę się z niczego tłumaczył i tu jest zaleta starości a już nic nie muszę. Pozdrawiam
Przyłączam się do głosu Małgorzaty a jednocześnie, zgadzam się z Tobą, że już niczego nie musisz. Paradoks? Nie, a to dlatego, że istnieje jeszcze soś takiego jak: mógłbyś lub powinieneś. Sprawę pogarsza uzasadnienie lenistwem, które w tym przypadku, działa na szkodę nie tylko Twoją, a to dlatego, że mógłbyś wnieść co nieco w tematach i wątkach.
Uprzedzając pytanie pt. a skad wiesz? Odpowiadam, że tę umiejętność dała mi starość, która oprócz lenistwa daje też pewne umiejętności, np. rozpoznawanie ludzkich postaw, umiejętności i osobowości.
Pozdrawiam.

Alsko
29-11-2007, 15:05
nie wiem, czy wytrzymałabym z Tobą w realu - nie wiem, jaka jesteś, znam przecież tylko z postów. Ale wiem, że to forum byłoby dużo uboższe bez Ciebie.
Babo, zmuszasz mnie do myślenia! Czasem mi się nie chce, czasem mnie to złości. Jest jednak coś takiego w Twoim rozumowaniu, że wracam do wątku i usiłuję dojść do ładu z bałaganem we mnie. Niezła gimnastyka...:)

Malgorzata 50
29-11-2007, 15:27
Moim zdaniem popełniasz istotny błąd, opierając swoje oceny/wartości na tak kruchych i niemiarodajnych, a nader kłopotliwych podstawach, jakie stanowi zainteresowanie facetów. A niby dlaczego????Mnie to kreci i dodaje skrzydeł.
A poza tym roztragniona jestem cale zycie ,karteczek nie pisze bo je gubie ,wiecznie przekładam coś z kupki na kupke ,gina mi rozne rzeczy a poźniej się znajdują w najmniej oczekiwanych miejscach .Zapominam permanentnie o rzeczach mniej waznych od lat .....ide po smietanę i kupuję cala siatę rzeczy ...oprocz smietany.Nie planuję niczego wiec nie planuję starości ...niech mnie zaskoczy .Zycie i tak bedzie bieglo swoim torem więc po co coś planowac ,oswajac i szykowac się do tego.Patrzę z niepokojem na rozne moje czloneczki ale później jakos toto upycham i do przodu...Baburko nie za duzo tego oswajania ,planowania ,zastanawiania się.....i co najgorsze jeszcze ciągle cos MUSZĘ

Malgorzata 50
29-11-2007, 15:31
Małgosiu któryś już raz każesz mi się tłumaczyć z moich postów już Ci mówiłem że jestem leniwy. A więc powtórzę nie chce mi się i nie będę się z niczego tłumaczył i tu jest zaleta starości a już nic nie muszę. Pozdrawiam Nie nie każę ci się tlumaczyć .Tylko prosze o twórczy udzial ,a nie recenzje...ale to wlasciwie Twoja broszka rób jak chcesz .Z lenistwem to nie ma NIC wspólnego..raczej z mentorstwem ,no ale podobno jesteś satry...cóz kazdy wiek ma swoje prawa!!!

Malgorzata 50
29-11-2007, 17:52
A jako podsumowanie kawalek wirsza Magdy Czapinskiej gwizdniety z wątku "poezja wlasna..."

To czas, kochanie,
Robi swoje,
Traktuje nas jak gości,
On nie ma złudzeń, ani pytań
I żadnych wątpliwości.
Bo czas nie pyta
Tylko płynie
I twarze wokół zmienia,
Aż nagle widzisz
Jak go mało
Zostało do stracenia.

Stanley
29-11-2007, 19:42
A wiesz Małgośka może i ty masz rację może to faktycznie mentorstwo, przemyślę. Cholera zmartwiłaś mnie poważnie.
Pozdrawiam

baburka
29-11-2007, 19:45
forum byłoby dużo uboższe bez Ciebie.
Babo, zmuszasz mnie do myślenia! Czasem mi się nie chce, czasem mnie to złości. Jest jednak coś takiego w Twoim rozumowaniu, że wracam do wątku i usiłuję dojść do ładu z bałaganem we mnie. Niezła gimnastyka...:)
Sądzę, że każdy wnosi na Forum cząstkę własnej mądrości. Niemniej Twoją wypowiedź na temat mojego postowania traktuję jako niewinny żart. Sama myśląc na temat swoich mocy twórczych i zasobów intelektualnych zaczynam od uzmysłowienia sobie konieczności posłużenia się wielkim cudzysłowem. :)

Alsko
29-11-2007, 19:54
Baburko, jaki tam żart?! Napisałam, co myślę. I że złoszczę się - też napisałam. A Ty sobie wierz lub nie...

walkiria57
29-11-2007, 20:12
Cierpię na psychiczną dolegliwość pod tytułem: "niestarzejąca się". Jestem młodsza od moich trzydziestoletnich koleżanek. Nie postrzegam się, jako stateczna dama. Potrafię rozmawiać na każdy temat z człowiekiem w każdym wieku. Nie płonię się na zagrywki młódzi wszetecznej, raczej ich do płonnosci umiem doprowadzić.

A jednak grawitacja robi swoje. Nienawidze grawitacji. Gdybym była dość silna finansowo, zreformowałabym swoje ciało, aby przystawało do mojej psychiki.

Jest noc. Jest przerwa w koncercie ambientowo - neofolkowym. Jest ognisko. Przysiadam się i częstowana jestem piwem, i w rozmowy wchodzę. Wszystko jest OK., dopóki ktoś nie dorzucił do ognia i nie została oświetlona moja twarz. Towarzystwo, do którego przed chwilą należałam, nagle sztywnieje i zaczyna mi mówić przez "pani'.

Z czym ja mam się niby pogodzić?! Z jakiego typu starością?!

Qmać, przypomina mi się mit o Prometeuszu, który wycykał Zeuza za pomocą opakowania prezentu.

FeliksG
29-11-2007, 21:15
C'.

Z czym ja mam się niby pogodzić?! Z jakiego typu starością?!

Proponuję ponowne rozpatrzenie sprawy, ale już bez zaznaczonego -niby-
Co sie zaś tyczy typu, to wybór lest dobrowolny. Niestety, asortyment raczej skromny. A tak w ogóle, to jest to podróż w jedną stronę.

Ewita
29-11-2007, 21:35
A podobno jest taka wyspa
na jakimś oceanie,
która ma jedną przystań
i jeden jacht w tej przystani...
I wody jednej rzeki
przecinają ją w poprzek,
i jeden strażnik - rekin -
pilnuje wyspy dobrze!
I pojedynczo się łamią
o brzeg samotne fale,
i jeden czarny namiot
stoi na owej skale...
Nad palmą jedną, jedyną
błyszczy samotna gwiazda
i gdy się chce tam dopłynąć,
jest tylko jedna jazda,
gdyż jeden jest kierunek,
i jeden mały bilet,
więc po swój biedny pakunek
niebawem się pochylę
(Waligórski)
I to jest najlepsze podsumowanie tego, do czego mamy prawo...

babciela
29-11-2007, 21:40
Jaka starosc-jaka starosc?-ja dopiero zaczynam wedrowac ppo swiecie,dbac o siebie,uprawiac intensywniej gimnastyke,cwiczyc pamiec.Dzieci odchowane,samodzielne,wnuki jeszcze nie,ale w miare mozliwosci opiekuje sie nimi.jestem na emeryturze ,ale duzo pracuje,bo to swietnie wplywa na moje samopoczucie.Pale papierochy pije kawe czasami i wodeczka sie jakas trafi,wybieram sie na trase sw.Jakuba do Hiszpanii(pieszo ok 400 km.Nie piszcie o starosci ,tylk9o o swoich planach zyciowych.Ja nie jestem szurnieta,zdaje sobie sprawe z bezwzglednosci czasu,ale zyje planami na przyszlosc.Co wyjdzie zobaczymy,jutro moge nie zyc-ale przeciez nie to jest wazne,bo odchodza ludzie mlodsi ode mnie.Planuje i zyje tym co mmnie jeszcze spotka dobrego i milego.Babciela rocznik 1948

babciela
29-11-2007, 21:50
I Malgosiu tez nosze mnostwo karteczek ze sprawami ludzi ,ktorzy potrzebuja mojej pomocy-nie,nie gubie ich tylko czasami nie moge sobie przypomniec -cholera co ta za nr telefonu.Gubie wszystko ,poczawszy od rekawiczek9pewnej zimy ukaralam sie zgubieniem 10-tej chybapary-zostaly mi dwie lewe -to chodzilam w lewych-skonczywszy na butach(ale to dluga opowiesc)Nie czuje sie staro-"rajcuja'mnie rzeczy nowe,nie poznane-i tak to sie kreci.Wnuczki-mamy szalona babcie.

Malgorzata 50
29-11-2007, 21:55
A wiesz Małgośka może i ty masz rację może to faktycznie mentorstwo, przemyślę. Cholera zmartwiłaś mnie poważnie.
Pozdrawiam
Nie martw się ....moge cię nawet poglaskac po glówce - tylko mnie nie drzaźnij.....

bogda
29-11-2007, 21:56
Nooo....nie powiem....temat nawet bardzo wdzięczny...
Ale cieszmy się, że dożyliśmy tej starości i mamy o czym rozprawiać. Ja narazie nie czuję się staro chociaż też mam problemy z pamięcią, albo może wygodnictwo, wszystkie zakupy zapisuję sobie na kartce, żeby nie obciązać pamięci...kiedyś zapomniałam sobie zapisać chleba, ale stwierdziłam że jest to tak oczywisty zakup ,ze nie mogę o tym zapomnieć, ale niestety, patrząć tylko w kartke....wszystko kupiłam poza chlebem, przypomniało mi się w domu i dopiero dziecko musiało lecieć po prowiant.
Czasem pomysły mam takie że głowa mała, ale nie zawsze,są dni że dopada mnie coś dziwnego i wtedy zastanawiam się nad swoim życiem, nad tym co będzie dalej...
jednak najważniejsze dla mnie jest to, aby do końca być sprawną na umyśle i fizycznie, żeby nikomu nie sprawiać kłopotu, robię rożne rzeczy, narazie jeszcze pracuję....a póżniej...też sobie znajdę jakieś zajęcie, najgorsza jest bezczynność i użalanie się nad sobą....nawet jak coś boli uśmiech na twarz i w długą....:)

Ewita
29-11-2007, 22:03
Uzda w ryj i do przodu? Też tak myślę... Bezradność - to potem...

Malgorzata 50
29-11-2007, 22:07
Dziewczyny o czym my mówimy, moja mam zdala sobie sprawe ze swojego wieku po skończeniu 80-ciu la !!! I zrobila się nie do wytrzymania chwilowo bo strasznie ją to zdołowalo .Ale mowię CHWILOWO.Czyli tak jeszcze ze 20-cia pare lat przed nami .Wiec walczmy z grawitacją i diłami w które wpadamy od czasu do czasu .Babcielo a ja mam tak spotykam mlodawego czlowieka -mowi mi milo dzieńdobry i ,co nie daj Boże, rozpoczyna pogawedkę ,a wewnatrz mojego rozmiekczonego lekko mozgu trwa burza impulsow -i sygnalow alarmowych pt.KTO TO???? -moj uczeń( z ktorej szkoly?rocznika? a ,oze chodzil do mnie na korki?) ,dziecko jakiejs mojej kolezanki?kolega ktoregoś z moich dzieci??? ratuunkuuu!!!!!Walkiria jakże ja dobrze znam takie sytuacje. I cierpię .I chyba ,gdybym miala kasę lub odpowiednio hojnego sponsora ,rowniez zawalczyłabym trochę ztą cholerną grawitacja

Basia.
29-11-2007, 22:08
pomysłów mam dużo, różnych, staram się w granicach swoich możliwości czerpać z życia pełną garścią, kiedy nie będę już chciala niczego to poczuję się stara bardzo stara i stwierdzę, że przyszedł czas na umieranie. Amen.:D

Malgorzata 50
29-11-2007, 22:21
Amen...:D:D

Ewita
29-11-2007, 22:28
Amen...:D:D
na wieki wieków???:D

Basia.
29-11-2007, 22:30
Na razie stale czegoś chcę, więc jeszcze pobędę sobie "dojrzała" jak śliwka na kompot. A coooo?!!!!:)

Malgorzata 50
29-11-2007, 22:36
Dojrzewajmy sobie w grupie -zawsze raźniej nie!!!

baburka
29-11-2007, 22:55
nie za duzo tego oswajania ,planowania ,zastanawiania się.....
W moim przypadku nie, bo ta odrobina refleksji, na jaką się potrafię zdobyć, pięknie mi owocuje lepszą kondycją psychiczną.

Malgorzata 50
29-11-2007, 22:56
To super ,mnie od refleksji nad moją straoscią w polaczeniu ze spotkaniem z wlasnym wizerunkiem w lustrze znienacka robi się dół az do Australii ,wiec wolę mowic "trwaj chwilo"

baburka
29-11-2007, 22:59
Z czym ja mam się niby pogodzić?! Z jakiego typu starością?!

Nie ma przymusu. Jest wybór.

Lila
29-11-2007, 23:00
Nie ma przymusu. Jest wybór.

Hmmm...między czym a ...czym ?:)

baburka
29-11-2007, 23:04
Dojrzewajmy sobie w grupie -zawsze raźniej nie!!!
...i mądrzej. :)

baburka
29-11-2007, 23:07
Hmmm...między czym a ...czym ?:)
Można stawać okoniem i nie akceptować starości. Można iść przez życie ze starością pod rękę.

Malgorzata 50
29-11-2007, 23:18
Baburko,ale my NIE jesteśmy stare ...my,co najwyzej, się starzejemy .....z godnoscią

baburka
30-11-2007, 06:49
Baburko,ale my NIE jesteśmy stare ...my,co najwyzej, się starzejemy .....z godnoscią
Szanuję Twoją inność. Gdybyśmy wszyscy śpiewali na jedną nutę, Forum straciłoby sens, przynajmniej dla mnie. :)
Jeśli chodzi o mnie, dawno dałam sobie spokój z godnością i jej podobnym bzdetami, bo więcej mi przyniosły w życiu strat niż zysków. Pozwoliłam sobie też być starą kobietą/człowiekiem z akcentem na drugi człon. :)

Malgorzata 50
30-11-2007, 06:58
Ależ mysle ,że kazda z nas tak ma .Tylko niektóre nie podchodza do tego aż tak serio .Ale ja szanuje twoja refleksje ,Bo daje jednak do myslenia....

Alsko
30-11-2007, 07:20
Poza tym najgłośniej odzywają się tu okołosześćdziesięciolatki. A ja mam dużo więcej. Jednak inaczej się patrzy na te sprawy w zależności od wieku i stanu zdrowia :)
A ja jeszcze mam tak, że porównuję się ze swoją matką. Przypominam sobie, jaka ona była w moim wieku. Ponieważ była zielona duchem i nie znosiła narzekania - a przeżyła 95 lat w nie najlepszym zdrowiu - mam do kogo równać. Z trudem.

Biedronka
30-11-2007, 09:54
I ja mam do kogo równać. Jestem z rodu kobiet długowiecznych. Nie myślę o starości, nie mam na to czasu i ochoty. Już nic nie muszę i odkąd to sobie uświadomiłam, żyje mi się fantastycznie!. Pracuję bo chcę - pobyłam 3 lata na emeryturze i wystarczy tego leniuchowania, czasem opiekuję się wnuczką i to jest przyjemność, robię zakupy 83 letniej mamie i gadamy o wszystkim, podziwiam jej bystrość umysłu i pamięć. O starości znienacka przypominają jakieś bolące stawy, albo zadyszka gdy winda nieczynna, i tyle...
Mam tyle lat ile mam, a w środku siedzi wciąż ta sama dziewczyna, która lubi siebie! :)

hana
30-11-2007, 10:11
Dzisiaj na stronie onetu był artykuł o córce opiekującej sie matką prawie 100-letnią.Takiej starości nie chciałabym dożyć.Czy ktoś czytał ten artykuł?
Serdecznie pozdrawia debiutantka na forum - hana

baburka
30-11-2007, 10:39
Hano!
Rzuciłam okiem. Mam nadzieję, że los okaże się dla mnie na tyle łaskawy, abym zdołała zrezygnować z dalszej egzystencji. Zresztą świadomość istnienia awaryjnego wyjścia sprzyja moim siłom witalnym nie od dzisiaj.

Anielka
30-11-2007, 10:44
Witaj Hano.Przeczytalam cały.I mam mieszane uczucia.Zal mi obu pań i matki i córki.Nie chcialabym doczekac takiej starości i zdawać sobie z tego sprawe.Mam nadzieje,ze eutanazja w końcu nie bedzie zakazana,a jak nawet bedzie to może mi ktos jednak pomoże.Pozdrawiam cieplutko i zdrowia życze.

hana
30-11-2007, 11:01
Dziękuję za wpisy. Artykułem byłam wstrząśnięta.
Mam również nadzieję, że tego nie doczekam.Jestem forowiczką czytającą. Po tym artykule nie mogłam sie powstrzymać od podzielenia się z Wami moimi uczuciami.Właściwie nie wiem jeszcze co o tej sytuacji myśleć. A może nie myśleć?
Serdecznie pozdrawiam i życzę pogodnego dnia.

kufa86
30-11-2007, 12:06
proszę się do mnie zwracać per stara. :)
OK, stara.
Masz nieortodoksyjne poczucie humoru.
Tacy ludzie zdrowo żyją.
Co z paleniem, a właściwie niepaleniem?

kufa86
30-11-2007, 12:08
abym zdołała zrezygnować z dalszej egzystencji. Zresztą świadomość istnienia awaryjnego wyjścia sprzyja moim siłom witalnym nie od dzisiaj.
Hmm
Podobnie myślę.
Trzeba by otworzyć taki temat, nie wiem, czy nie był już ruszany.

baburka
30-11-2007, 13:10
Co z paleniem, a właściwie niepaleniem?
Mam stresa, a apogeum graniczące zapewne z atakiem panicznej nerwizny osiągnę 05.12.07.

Od 06.12.07 nie palę.

FeliksG
30-11-2007, 13:59
Jestem za otwarciem wątku o - jak napisała baburka - awaryjnym wyjściu. Jestem zwolennikiem otwierania wątków z wprowadzeniem, a że nie czuję się na siłach to nie otwieram go.
W lipcu br. wpisałem krótką recenaję książki, która napisal Andrew Solomon, traktującej o tych sprawach ale to trochę za mało na wprowadzenie w temat. Zachęcam, jeśli ktoś zna więcej szczegółów, opinii, opracowań itp. żeby rozpoczął wątek. Jest on na pewno kontrowersyjny, zwłaszcza w naszej rzeczywistości ale, poza naszym krajem, nie budzi już zdziwienia a więc, może i u nas da się porozmawiać?

kufa86
30-11-2007, 14:11
Feliksie,
jak chcesz mieć coś zrobionego - zrób to sam.
Rozmawiać byłoby o czym - są różne aspekty.

babciela
30-11-2007, 15:16
Swiadomosc awaryjnego wyjscia-kiedy?Bedziecie mieli swiadomosc-kiedy to powinno nastapic.?A jezeli w ostatniej chwili -nie nie nie chce,jeszcze troche.... a juz nie da sie nic zrobic.Co wtedy?

Malgorzata 50
30-11-2007, 18:18
Hano może przeslij link do tego artykulu bo nie moge go znaleźć.Musze przeczytać ,zeby sie ustosunkowac.

Basia.
30-11-2007, 18:38
Hano może przeslij link do tego artykulu bo nie moge go znaleźć.Musze przeczytać ,zeby sie ustosunkowac.
zamieściłam link do tego artykułu w wątku "senior prasę czytuje ....".

Malgorzata 50
30-11-2007, 23:13
Przeczytalam i ...żałuję ,ze przeczytałam.

hana
01-12-2007, 06:32
Żałuję również, że przeczytałam, a jeszcze bardziej, że napisałam o tym.

Malgorzata 50
01-12-2007, 10:49
Dlaczego hana ,przeciez o wszystkim mozna pisac ,załuję dlatego ,ze to było wstrząsajaco -przygnebiajace ...ale skłaniajace do refleksji...niewesołych

hana
01-12-2007, 11:08
Małgosiu.
Napisałam pod wpływem impulsu. Nie powinno się innych "dołować" - staram się tego nie robić.
Serdecznie pozdrawiam.

Malgorzata 50
01-12-2007, 11:50
No i bardzo dobrze zrobilas ...nie przejmuj się .Dol był nie bardzo głeboki sie być okazal...ot zycie i rozne rzeczy się zdarzają ,za ze refleksja przy okazji to normalne

Basia.
01-12-2007, 11:59
Małgosiu.
Napisałam pod wpływem impulsu. Nie powinno się innych "dołować" - staram się tego nie robić.
Serdecznie pozdrawiam.
ten artykuł pokazał prozę życia, tak wygląda życie bez upiększającej otoczki. Ja osobiście lubię znać prawdę, najgorszą prawdę wtedy mniej jest rozczarowań.

Malgorzata 50
01-12-2007, 12:34
Ot o chodzi msz racj e Basiu ...stąd moje smetne refleksje

Anna_Maria_57
01-12-2007, 12:52
I ja mam do kogo równać. Jestem z rodu kobiet długowiecznych. Nie myślę o starości, nie mam na to czasu i ochoty. Już nic nie muszę i odkąd to sobie uświadomiłam, żyje mi się fantastycznie!. Pracuję bo chcę - pobyłam 3 lata na emeryturze i wystarczy tego leniuchowania, czasem opiekuję się wnuczką i to jest przyjemność, robię zakupy 83 letniej mamie i gadamy o wszystkim, podziwiam jej bystrość umysłu i pamięć. O starości znienacka przypominają jakieś bolące stawy, albo zadyszka gdy winda nieczynna, i tyle...
Mam tyle lat ile mam, a w środku siedzi wciąż ta sama dziewczyna, która lubi siebie! :)

Witaj Biedronko,
miło przeczytać coś takiego :)

Ja też pochodzę z długowiecznego rodu - kiedyś mnie to cieszyło, teraz już nie jestem tego pewna... Moja mama ma 83 lata, od 5-ciu lat mieszkamy razem. Mama jest w dobrej formie, ale i tak mnie wkurza, że nie robi nic, aby być w jeszcze lepszej ;)
Wkurza mnie to, ponieważ nie mam własnej rodziny, mam tylko rodzinę ze strony mamy, to znaczy ciotkę (jej młodszą siostrę) jej córkę czyli moją cioteczną siostrę, która też ma jedną córkę...
Kiedyś myślałam, że jeśli tak się ułoży, że zostanę sama, to się przeniosę do "domu spokojnej starości" - ale teraz, kiedy perspektywa takiego rozwiązania staje się bliższa, to mi się jakoś przestaje podobać...

To samo dotyczy eutanazji...
Boję się bólu, jestem zupełnie nie odporna - wiele lat temu uważałam, że prawo do eutanazji musi być! I nadal tak uważam, z jedną różnicą - nie wiem już, czy w razie czego sama chciałabym z niego skorzystać...

Okazuje się że takie rzeczy z bliższej perspektywy wyglądają zupełnie inaczej, a instynkt życia jest najsilniejszym ze wszystkich, co nam mówili na lekcjach w szkole, dawno temu...

Alka5
10-12-2007, 14:21
Szkoda, że taki z ciebie smutas. Jednak nic się nie dzieje bez powodu - widać masz jakieś niedobre i to bardzo niedobre powody - złe doświadczenia, przykrości, nie zadbałaś o swoje zdrowie w porę, a teraz trudno... a może byłaś całe życie niezdowolona z siebie i dlatego teraz jestes taka zgorzkniała. Życzę ci całe mnóstwo optymizmu, na który jednak trzeba trochę popracować...

Malgorzata 50
10-12-2007, 14:50
Szkoda, że taki z ciebie smutas. Jednak nic się nie dzieje bez powodu - widać masz jakieś niedobre i to bardzo niedobre powody - złe doświadczenia, przykrości, nie zadbałaś o swoje zdrowie w porę, a teraz trudno... a może byłaś całe życie niezdowolona z siebie i dlatego teraz jestes taka zgorzkniała. Życzę ci całe mnóstwo optymizmu, na który jednak trzeba trochę popracować...
Alko ale do kogo to ???? Bo ja czytam ,czytam i nie widzę tu zgorzknienia w żadnej wypowiedzi?????:confused:

Lila
10-12-2007, 15:43
Hmmm...jeżeli to chodzi o Anię Manię,to chyba nieporozumienie..
Podobnie pogodnej i pełnej uśmiechu osoby - ze świecą szukać...

Malgorzata 50
10-12-2007, 15:47
Otoz to chiba nastapilo jakieś nieporozumionko .Moze to o mnie ??? Ale ja tylko się podzielaiłam smetnymi wrażeniami po przeczytaniu artykułu .Więc tajemnica.......:confused: Mozeby tak zgorzknieć żeby nie zakłócac toku narracji hę:mad:

Lila
10-12-2007, 15:50
Małgoś ,chcesz zgorzknieć dosyć szybko?

Leć do kuchni i zjedz na szybko cytrynę z solą,a następnie puść posta na seniora...hiiiiiii

Malgorzata 50
10-12-2007, 16:39
Już jestem tak zgorzkniala ,że wszystko mi wisi....

BUNIA
21-12-2007, 14:24
Malgocha klamie , Malgocha klamie - ona wcale nie jest zgorzkniala, to usmiechnieta ze wspanialym poczuciem humoru cieplym serduchem , i zyczliwoscia osoba.

Ibir
21-04-2009, 10:53
Oni też mają takie prawo. Ja im się wcale nie dziwię jak to czynią dziennikarze .
http://forum2.dziennik.pl/read.php?4,720085,0#msg-723191

cat
23-04-2009, 01:37
Witam.
Nie będę ukrywać, że ani metryką, ani stanem ducha nie jestem bliska starości. Interesuje mnie jednak ten temat, bo dotyczy on większości ludzi, więc także w pewnym momencie i mnie. Odgrzewam więc kotlet z końca 2007 roku, bo ten wątek wydaje mi się najbliższy.

Ale o co chodzi?

Chodzi o to, że zauważam pewien niepokojący trend. Ludzie w pewnym wieku są w naszym społeczeństwie ignorowani, ba! wyszydzani. Nie wiem czy to z braku porozumienia, szybkości życia, postępu techniki...? Sprawa dotyczy raczej ludzi powyżej 80go roku życia, chociaż może też młodszych.

No właśnie - jak to jest? I czy jest w ogóle? Rozumiem, że dla większości osób na tym forum wiele czasu musi upłynąć do ww. wieku, ale może już się z tym spotkaliście? Jakie miejsce zajmują dziś seniorzy w społeczeństwie? Co się stało z radą starszych i szacunkiem? Czy zmienia się na gorsze? A może tylko mi się wydaje?
Tu dowiedziałam się ( a może bardziej utwierdziłam ;) ) w tym co oznacza pojęcie starości. I też tu pytam - czy spotkaliście się z czymś co nazywa się ageizm - czyli dyskryminacja ze względu na wiem (jak czytałam to Walkiria trochę tak). Czy ktoś chciał Wam odebrać prawo do czegokolwiek ze względu na wiek?

Skąd to wszystko? Tworzę właśnie projekt kampanii społecznej (przyznam się: w ramach spóźnionej pracy magisterskiej), której tytuł wciąż nie jest wyklarowany, bowiem wciąż badam czy istnieje problem, czy nie, a jeśli tak, to jakie jest jego sedno. Moim zdanie temat jest bardzo ważny, tylko, że - no właśnie - jak on dokładnie brzmi.... ? ;)





Będę wdzięczna za wszelką pomoc.

Alisia
23-04-2009, 03:23
Nie wiem co chcesz uslyszec,ale w Polsce moim zdaniem ageizm istnieje od dawna.
Popatrz jak nikt nie dbal o to ,przez czle dziesieciolecia,aby przystosowac cokolwiek dla ludzi starszych,glownie mysle o podjazdach dla wozkow,windach wszelkich platformach,podnosnikach.

Tu ludzie starsi sa seniorami rodow,zazwyczaj bywaja w radach nadzorczych rodzinnych biznesow czy korporacji,ich zdanie bardzo sie liczy.
Starsza Pani czy Pan ,w klubie z przyrzadami gimnastycznymi nie budzi sensacji,a ni w salonie pieknosci.

tadeusz50
23-04-2009, 07:36
Witam.
Nie będę ukrywać, że ani metryką, ani stanem ducha nie jestem bliska starości. Interesuje mnie jednak ten temat, bo dotyczy on większości ludzi, więc także w pewnym momencie i mnie. Odgrzewam więc kotlet z końca 2007 roku, bo ten wątek wydaje mi się najbliższy.

Ale o co chodzi?

Chodzi o to, że zauważam pewien niepokojący trend. Ludzie w pewnym wieku są w naszym społeczeństwie ignorowani, ba! wyszydzani. Nie wiem czy to z braku porozumienia, szybkości życia, postępu techniki...? Sprawa dotyczy raczej ludzi powyżej 80go roku życia, chociaż może też młodszych.

No właśnie - jak to jest? I czy jest w ogóle? Rozumiem, że dla większości osób na tym forum wiele czasu musi upłynąć do ww. wieku, ale może już się z tym spotkaliście? Jakie miejsce zajmują dziś seniorzy w społeczeństwie? Co się stało z radą starszych i szacunkiem? Czy zmienia się na gorsze? A może tylko mi się wydaje?
Tu dowiedziałam się ( a może bardziej utwierdziłam ;) ) w tym co oznacza pojęcie starości. I też tu pytam - czy spotkaliście się z czymś co nazywa się ageizm - czyli dyskryminacja ze względu na wiem (jak czytałam to Walkiria trochę tak). Czy ktoś chciał Wam odebrać prawo do czegokolwiek ze względu na wiek?

Skąd to wszystko? Tworzę właśnie projekt kampanii społecznej (przyznam się: w ramach spóźnionej pracy magisterskiej), której tytuł wciąż nie jest wyklarowany, bowiem wciąż badam czy istnieje problem, czy nie, a jeśli tak, to jakie jest jego sedno. Moim zdanie temat jest bardzo ważny, tylko, że - no właśnie - jak on dokładnie brzmi.... ? ;)





Będę wdzięczna za wszelką pomoc.
Witaj Cat w tym klubie seniora.
Zapraszam do przejrzenia pewnych wątków w których powinnaś znależć interesujące Ciebie sprawy.
http://www.klub.senior.pl/spoleczenstwo/t-granice-tolerancji-cz-ii-4378.html
http://www.klub.senior.pl/spoleczenstwo/t-badania-do-pracy-magistersiej-page12-1172.html#post356112
http://www.klub.senior.pl/spoleczenstwo/t-starosc-gosc-nieproszony-choc-oczekiwany-page27-3737.html#post355501
http://www.klub.senior.pl/spoleczenstwo/t-definicja-chama-page21-1499.html#post332105
http://www.klub.senior.pl/ogolny/t-co-wypada-robic-seniorowi-komentarze-page30-3523.html#post350482

Myślę, że to na zachętę wystarczy. Przeszukaj interesujące Ciebie wątki i już znajdziesz wiele odpowiedzi.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.

gratka
23-04-2009, 07:38
Problem jest marginalny, popatrz na zalecenia Funduszu Zdrowia: wykonywanie bezpłatne mammografii i cytologii wykonywane jest do iluś tam lat. Być może tkwi tu mądrość taka, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż kobiety, które do 69 roku nie zachorowały na raka piersi lub dróg rodnych umrą z innego powodu.
Osobiście uważam, że "lekceważące" traktowanie osób sędziwych wiąże się z ich psychiczną degradacją ( spowolnienie reakcji, demencja, słaba pamięć, chwiejność emocjonalna ) więc część społeczeństwa traktuje je tak, jak traktuje się dzieci.

Lila
23-04-2009, 08:10
Witam.
Nie będę ukrywać, że ani metryką, ani stanem ducha nie jestem bliska starości. Interesuje mnie jednak ten temat, bo dotyczy on większości ludzi, więc także w pewnym momencie i mnie. Odgrzewam więc kotlet z końca 2007 roku, bo ten wątek wydaje mi się najbliższy.

Ale o co chodzi?

Chodzi o to, że zauważam pewien niepokojący trend. Ludzie w pewnym wieku są w naszym społeczeństwie ignorowani, ba! wyszydzani. Nie wiem czy to z braku porozumienia, szybkości życia, postępu techniki...? Sprawa dotyczy raczej ludzi powyżej 80go roku życia, chociaż może też młodszych.

No właśnie - jak to jest? I czy jest w ogóle? Rozumiem, że dla większości osób na tym forum wiele czasu musi upłynąć do ww. wieku, ale może już się z tym spotkaliście? Jakie miejsce zajmują dziś seniorzy w społeczeństwie? Co się stało z radą starszych i szacunkiem? Czy zmienia się na gorsze? A może tylko mi się wydaje?
Tu dowiedziałam się ( a może bardziej utwierdziłam ;) ) w tym co oznacza pojęcie starości. I też tu pytam - czy spotkaliście się z czymś co nazywa się ageizm - czyli dyskryminacja ze względu na wiem (jak czytałam to Walkiria trochę tak). Czy ktoś chciał Wam odebrać prawo do czegokolwiek ze względu na wiek?

Skąd to wszystko? Tworzę właśnie projekt kampanii społecznej (przyznam się: w ramach spóźnionej pracy magisterskiej), której tytuł wciąż nie jest wyklarowany, bowiem wciąż badam czy istnieje problem, czy nie, a jeśli tak, to jakie jest jego sedno. Moim zdanie temat jest bardzo ważny, tylko, że - no właśnie - jak on dokładnie brzmi.... ? ;)





Będę wdzięczna za wszelką pomoc.

Problem dyskryminacji starszych ludzi poprzez naszą służbę zdrowia jest palący , bo niedługo nas dotknie .
Mamografia do 69 roku życia -refundowana - jest tego dowodem .Ja muszę mieć mamografię coroczną ,i byłam świadkiem odmowy kategorycznej wykonania jej ,pani bardzo pięknej i eleganckiej .
Niestety , miała bardzo poważnę wadę wrodzoną ,czyli 71 lat . Widziałam jak jej straszliwie było przykro ,choć obecnie to koszt tylko 60 zeta i ją stać na to było , bez wątpienia .
Ale w tym momencie ,czujesz się ( jestem tego pewna ) jak obywatel II kategorii , który ma przeprosić ,że żyje.

Idź człowieku do szpitala , miej skończonych 70 i parę lat i nie miej zaplecza finansowego - dzięki emeryturom lichym . Będziesz traktowany z lekceważeniem jawnym ( niższy personel ) i ukrytym ( lekarze - nie wszyscy ,uchowaj Bóg ).
Nie każdy ma silny charakter jak moja Mamusia , co w wieku 86 lat ,ustawiła cały personel tak , że dla świętego spokoju prawie kłaniali jej się w pas.
Ale to była sytuacja inna .


Jeśli chodzi o kampanię , jeśli jest jakiś pomysł na nią , zgłaszam akces.
Cat , pozdrawiam serdecznie -Lila.

Alsko
23-04-2009, 08:11
Problem jest marginalny, popatrz na zalecenia Funduszu Zdrowia: wykonywanie bezpłatne mammografii i cytologii wykonywane jest do iluś tam lat. Być może tkwi tu mądrość taka, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż kobiety, które do 69 roku nie zachorowały na raka piersi lub dróg rodnych umrą z innego powodu.
Osobiście uważam, że "lekceważące" traktowanie osób sędziwych wiąże się z ich psychiczną degradacją ( spowolnienie reakcji, demencja, słaba pamięć, chwiejność emocjonalna ) więc część społeczeństwa traktuje je tak, jak traktuje się dzieci. Marginalny? No nie wiem.
Mądrość tam tkwi inna: szkoda pieniędzy NFZ.
Nie zauważam jeszcze u siebie demencji itp., a spotykam się coraz częściej z co najmniej lekceważeniem.
W sklepach i punktach usługowych - bo wiek wyrysowany na twarzy, a tabliczki z napisem "jestem milionerką" nie noszę. A może wlazłam zawracać głowę, a nie dokonać transakcji?
U niektórych lekarzy. Spotkałam się nawet z karygodną odmową skierowania na badanie przez lekarza w wieku bardzo dojrzałym: "A po co? Co pani może zezłośliwieć?"
W banku. Żaden bank nie da karty debetowej lub limitu debetowego osobie 70+ nawet wypłacalnej, nawet w granicach jej dochodów. Wiek się liczy i tyle.
Itd., itp.

Lila
23-04-2009, 08:20
No właśnie .Inne instytucje też ?
Po tylu latach pracy ( to nie nasza wina ,że najlepsze lata za PRL) człowiek ma być traktowany jak niepełnosprawny umysłowo ?
No to ciekawe , jak w odpowiedzi weźmiesz lagę i dasz nią przez łeb , pełnosprawnemu przedstawicielowi banku na przykład .Szybciutko okaże się ,że wobwc prawa tośmy równi jak linijka . I nie ma zmiłuj .

babciela
23-04-2009, 08:40
istotnie, jest lekceważace traktowanie ludzi po 69 roku zycia, szczególnie przez NFOZ- ale zdarzylo mi sie ,ze pacjentowi w wieku 72 lat odmówiono chemii , bo i po co- szybko mu ja włączono po moim pismie,ze eutanazja nie jest u nas prawnie ustanowiona. Czasami pacjenci pytaja sie,czy i dlaczego ja im daje skierowania na badania i przepisuję leki. Otóz- po zlożeniu przysięgi Hipokratesa - nie ma ludzi starych i młodych sa chorzy i zdrowi. Innej opcji nie ma. I piszmy w razie odmowy badań tego rodzaju pisma do NFOZ- oni tego boja się jak diabeł świeconej wody- EMERYCI PLACA SKLADKĘ NA NFOZ i maja taki sam dostep do dabań jak reszyta społeczenstwa.Jestesmy najliczniejsza grupa społeczna i nie bójmy sie egzekwowac swoich praw, urzedników miejmy w czterech literach. Również zgłaszam akces do jakichś akcji w naszej obronie

cat
23-04-2009, 10:05
Dziękuję za tak szybki odzew :)
Z tego co czytam przygotowując się do pracy pisemnej ("Projektowanie dla osób starszych") jak i projektowej (ów projekt graficzny akcji społecznej - tytuł wciąż się zmienia) mam takie spostrzeżenia: najtrudniej jest właśnie pewnie po skończeniu 70tki. Wtedy chyba można zacząć mówić o 'starości' w sensie postrzegania nas przez innych ludzi. Ale to się ciągle zmienia. Długość życia rośnie. Świadomość tego jak ważne jest dbanie o zdrowie rośnie, toteż myślę, że nie minie dużo czasu kiedy o 70ciolatkach myśleć będziemy tak jak o obecnych 55ciolatkach (moja Mama ma lat 57 i jak najdalsza jestem od nazwania jest 'starszą panią').
Powiem Wam tak: kiedy ja będę miała lat 70 - wg statystyk w Europie ludzie w moim wieku będą stanowić ok. 35% społeczeństwa. A świat nie jest na to przygotowany. Dziś trzeba już myśleć o tym co z nami będzie za lat parę, bo wtedy już nas słuchać nie będą pewnie chcieli, a my nie będziemy mieć sił na walkę. Poprawiając byt starszych osób dziś pomagamy sobie z przyszłości. Wiem, że to brzmi egoistycznie, ale może też ruszy kogoś do działania.
Ta moja kampania skierowana ma być do młodych ludzi (tych skażonych gimnazjum <bez oceniania, ale gimnazjum krzywdzi>). Wydawało mi się, że oni nie wierzą jeszcze, że się zestarzeją, więc uważają seniorów za osoby z innej planety. Widzę jednak, że Ci, którzy już wiedzą, że i ich czas dotknie ( w szpitalach nie pracują raczej nastolatki) wykazują się ignorancją i lekceważeniem ludzi starszych. Hm... czy jest jakaś grupa społeczna, która szczególnie 'daje w kość'...?

Acha! Jak mi się uda to fajnie zaprojektować to będę szukać sposobów na realizacje tej akcji, to tez dziękuję za wsparcie i deklaracje ;)

cat
23-04-2009, 10:29
aaa jeszcze chciałam podziękować ładnie za linki Tadeuszowi. Forum jest ogromne, więc jeszcze nie jestem w nim dobrze zorientowana, a te linki są baaardzo przydatne. Właśnie się wczytuję.

Gracias Senior :)

babciela
24-04-2009, 07:38
Thank you, young cat.Nice to meet you in net.

cat
24-04-2009, 15:05
:) Babcielu, a to po angielsku w nawiązaniu do mojego niku...? Kocia ze mnie dziewczyna bardziej niż kat-ująca :) stąd też moje imię do kota skracam.
Zaczynam właśnie pisać pracę o projektowaniu dla osób w podeszłym wieku - poczynając od definicji starości (dużą pomocą były mi tu Wasze forowe przemyślenia, dziękuję i kontynuuje lekturę). To pojęcie jest bardzo względne i każdy je sobie inaczej tłumaczy. Słowa ograniczają, więc nawet definicja, że 'starym jest ten, kto się tak czuje' nie wyjaśnia wiele, bo tak naprawdę - jak to jest czuć się starym? Pamiętać więcej? Czuć ból w krzyżu? Nie chcieć? A może 'nie musieć'? Wydaje mi się, że często właśnie nazywanie kogoś 'starym' jest dla niego obraźliwe, ale właściwie dlaczego? Im bardziej się wgryzam w temat tym wyraźniej widzę jak wiele pięknych aspektów ma starość. Brzmi to kontrowersyjnie, wiem. Ale dojrzałość, dystans i spokój wewnętrzny to sprawy, nad którymi pracuje się latami, a starość to może być właśnie czas żniw, kiedy wreszcie ma się czas by przyjrzeć się światu. Tylko ta fizyczność... oj dbać trzeba o zdrowie, nie ma co!

Dodam jeszcze, że wciąga mnie to forum. Bardzo tu sympatycznie :)