PDA

View Full Version : 40-lecie Fiata 125p


Anna_Maria_57
01-12-2007, 12:32
W 1967 roku rzuciłam szkołę - traktowali tam człowieka całkiem bez szacunku, to wołanie do tablicy po nazwisku! ;-)

Szukając pracy (chciałam mieć własne pieniądze) kierowałam się tym, gdzie pracowali trochę starsi znajomi - i tak trafiłam do Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu.

Ja pracowałam na montażu Syrenki, ale w sąsiedniej hali właśnie zaczęła się produkcja Fiata 125p.
To było coś!
Biegaliśmy z hali produkcyjnej do ogrodzenia toru prób, żeby popatrzeć, jak to to jeździ - był o tyle szybszy od Syreny, takie miał (wtedy) modne linie!

Syrenką jeździłam po hali, zdarzyło mi się nawet dwie lekko otrzeć ;) ale do Fiata nie miałam dostępu - wszyscy mogliśmy tylko pomarzyć o posiadaniu takiego samochodu.

Parę lat później ZAPISAŁAM SIĘ (pamiętacie to???) na Małego Fiata 126p, ale nie doczekałam jego kupienia - wiele lat później nastał rok 1989 i dwa lata później kupiłam rocznego Fiata 126p.

Ale to nie był mój pierwszy samochód. W 1987 roku kupiłam samochód piętnastoletni !!! - był to Trabant, zwany przez złośliwców mydelniczką ;) bardzo dobry samochód, którym jeździłam dwa lata i jeszcze go sprzedałam dalej.
W zeszłym roku wśród młodych nagle zapanowała moda na "Trabiego" i mój młody kuzyn kupił takiego już z silnikiem z VW, a potem go sobie ślicznie odnowił - karoseria w trzech, dość jaskrawych kolorach! Jego koledzy też to robili i była rywalizacja, czyj ładniejszy ;)
Ale już im minęło i posprzedawali - trochę szkoda. Na szczęście Trabi jeszcze nie odchodzi do lamusa historii motoryzacji - w Niemczech moda na niego trwa ;)

Muszę jeszcze wspomnieć o innym, kultowym samochodzie - marki Warszawa... Jeździłam parę razy (nie mając jeszcze prawa jazdy) po leśnych drogach tą pierwszą, "garbatą".
Ach, cóż to był za wspaniały samochód! Niezależne zawieszenie powodowało, że po dziurach i korzeniach płynęła jak okręt, kołysząc się dostojnie, bez żadnych szarpnięć i skoków. Ale paliła ok.15L/100 km, niestety...

Podzielicie się swoimi wspomnieniami z początków polskiej motoryzacji?

en_vogue
01-12-2007, 13:16
Anno_Mario pięknie opisałaś swą przygodę z motoryzacją.Ja pierwszy raz siedziałam za kierownicą mając jakieś 14 lat.Samochód był piękny,stary przedwojenny mercedes,własność rodziców mej przyjaciółki.Tato mej przyjaciółki bardzo chciał nas zarazić miłością do starych aut.On pierwszy nauczył nas jazdy Jeździliśmy wraz z nim i bratem mej koleżanki po leśnych dróżkach,oraz na poligonie wojskowym Jakie to były wspaniałe chwile.Do dziś czuję dreszczyk emocji.
Natomiast moim pierwszym autem był też Fiat 126p.Natomiast Fiat 125 był po za zasięgiem moich mozliwości finansowych :)

Anna_Maria_57
01-12-2007, 13:20
Anno_Mario pięknie opisałaś swą przygodę z motoryzacją. Ja pierwszy raz siedziałam za kierownicą mając jakieś 14 lat. Samochód był piękny,stary przedwojenny mercedes,własność rodziców mej przyjaciółki.Tato mej przyjaciółki bardzo chciał nas zarazić miłością do starych aut.On pierwszy nauczył nas jazdy Jeździliśmy wraz z nim i bratem mej koleżanki po leśnych dróżkach, oraz na poligonie wojskowym Jakie to były wspaniałe chwile.Do dziś czuję dreszczyk emocji.
Natomiast moim pierwszym autem był też Fiat 126p. Natomiast Fiat 125 był po za zasięgiem moich mozliwości finansowych :)

O rety!!! W Mercedesie, to ja siedziałam parę razy w taksówce, w prywatnym nigdy!
Wyobrażam sobie, jakie to były rzeczywiście wspaniałe chwile spędzane w tym aucie, w dodatku w większym gronie - musieliście naprawdę świetnie się bawić! Wtedy oczywiście zabytkowość tego Merca nie miała dla Was znaczenia, ale sądzę, że teraz i ten aspekt wspominasz z przyjemnością :)

Stanley
01-12-2007, 13:27
Fiat 125 p jeszcze na włoskich częściach to pierwszy samochód jaki sobie kupiłem. Do dzisiaj z sentymentem wspominam czasy kiedy zeby przejechać na drugi koniec Polski 2 dni trwało przygotowanie samochodu w garazu i walizka części zamiennych. Teraz to nuda niezależnie od marki. Tylko paliwo. W bagażniku tylko klucz do kół. Nuda i brak atrakcji dojedzie czy nie

Nika
01-12-2007, 13:38
pamietam taki okres/ byłam wtedy studentką/ jak szpanowano duzymi fiatami w modnym kolorze bahama yellow/ chyba dobra pisownia?/...http://www.fothost.pl/upload/07/48/b8cd26fa_fiat.jpg (http://www.fothost.pl)

Stanley
01-12-2007, 13:53
Nika to zdjęcie to fiat po wiejskim tuningu ponadto jest to już model MR czyli po 75 roku to już nie klasyk. Ale tyż piknie

Anna_Maria_57
01-12-2007, 15:03
Stanley,

a wtedy się mówiło, że te Fiaty na włoskich częściach to dopiero dobre samochody!
Posiadacze tych późniejszych, już polskich, zazdrościli tym pierwszym ;)
okazuje się, że po latach można sobie sprostować pewne informacje :)

Stanley
01-12-2007, 15:16
Aniu dobre były to fakt jeżdziłem nim14 lat ale myśle o różnych okresach życia tego samochodu ponadto po studiach stac mnie było na używany i taki kupiłem / pamiętasz stary nie był tańszy niż nowy/.Wspominam te naprawy bo robiłem je sam pięknie było i ciekawie

Anna_Maria_57
01-12-2007, 16:10
Aniu dobre były to fakt jeżdziłem nim 14 lat ale myśle o różnych okresach życia tego samochodu ponadto po studiach stac mnie było na używany i taki kupiłem / pamiętasz stary nie był tańszy niż nowy/.Wspominam te naprawy bo robiłem je sam pięknie było i ciekawie

14 lat, dobry wynik! Pamiętam, zresztą ceny wtedy to była wogóle ciekawa sprawa ;)

Ale moja "mydelniczka" czyli Trabi był starszy, a jako 18-sto letniego jeszcze go sprzedałam - to były niezniszczalne samochody! Dwusuwowy silnik (prawie jak perpetuum mobile), sztywne zawieszenie, karoseria niekorodująca... mam teraz Opla Corsę, ma już 10 lat, na imię Kropeczka, jest niezawodna, ale to już co innego.. :)

kufa86
01-12-2007, 16:51
W 1967 roku rzuciłam szkołę - traktowali tam człowieka całkiem bez szacunku, to wołanie do tablicy po nazwisku! ;-)

i tak trafiłam do Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu.

Ja pracowałam na montażu Syrenki, ale w sąsiedniej hali

Syrenką jeździłam po hali, zdarzyło mi się nawet dwie lekko otrzeć
1. o lol - podoba mi się to podejście do szkoły.
2. nareszcie się winny znalazł - tego, że więcej jak jeździć to remontowałem to cudo techniki.
Pierwsze moje auto to była Syrena 104, mocno złomowata i kupiona w cenie złomu, po roku nią wydachowałem, ale co wcześniej podżyłem to później opiszę.
http://www.graty.art.pl/graty.php?tresc=start

emka46
01-12-2007, 17:58
Mój pierwszy samochód Fiat 131 Mirafiori na włoskich częściach.

http://img114.imageshack.us/img114/9594/roulax1112812122fiat131nk9.jpg (http://imageshack.us)

Maluchem jeździłam dorywczo.

Fiatem 125 zwiedziłam całe Wybrzeże Gdynia-Świnoujście-Gdynia- Piaski/Nowa Karczma/-Gdynia.
Fiat był prawie nowy,z wypożyczalni,spisał się bardzo dobrze.

Stanley
01-12-2007, 19:36
Mirafiori to wtedy był obiekt westchnień ale powiem ci Emka ze ja w swoim 125p też czułem się jak w ferrari

Lila
01-12-2007, 20:28
Na Fiacie 125 robiłam prawko..
Hej,byli to czasy ,byli.Bez placu manewrowego ,tylko w mieście ,w Alejach Najśw.Panny,coby trochę pielgrzymek sponiewierać.
A później jazda swoim morelowym Fiatem.Swoim ..ha ..ha.Wspólnym z szanownym mężulkiem,który w tym aucie widział istotę ludzką i rozlane mleko w bagażniku przyprawiało go o palpitację serca..

Więc powiedziałam - finito,mam mieć własny chociaż ciasny.I zapisałam się na Fiata 126 ,płacąc w amerykańskiej walucie .
No i przyszła godzina W..
Tychy i on,biały jak śnieg na Kilimandżaro.Trochę zachodu z papierami i yes..yes..
Włos jednym ruchem do tyłu,rączki na kierownicę giganta i fruu przez bramę,dumna jak cholera ...straż na bramie porażona urodą moją w limuzynie -haltuje i jedziemy...:)

Za 10 minut - pyr,pyr ,pyr...i bolid zdycha.Kurcze blade ! Jak upiór zemsty wpadam do fabryki a uroczy pan rozkłada ręce i ...nic droga pani nie pomożemy,samochód do serwisu,szanowna pani wyjechała i nas to już nie obchodzi..

Ażeby was pokręciło! Nie ze mną te numery ...hii.
Nooo ,poradziłam sobie za pomocą blefu..mniejsza o to.Wyjechał jakiś mechanior i za 5 minut było dobrze,bo jakiś plastikowy przewód się odczepił..

Oj czasy.Teraz samochodów w bród,tylko tego dreszczyku radości już nie ma..Ot,cztery kółka - byle byli twarzowe...:)

BUNIA
01-12-2007, 20:58
Przez iles tam lat bylam szczesliwa posiadczka malego fiacika 126p na czesciach oryginalnych czyli wloskich . autko obniekt wetchnien sasiadow mialo kolor czerwony/ wtedy na topie./.Mial rozkladane siedzenia z przodu i otwierane tylne okna .. Po roku poszedl do ludzi i kuplismy fiata" 125
Byl z nami tylko 3 miesiace i kupilismy swoj pierwszy prawie zachodni /za dolary / samochod czyli zasatawe 1100 /granatowa z obiciem delikatno-bezowym Na drugi dzien pojechalismy na wczasy do Jugoslawii

Anna_Maria_57
01-12-2007, 23:02
Widzę, że nie tylko ja mam piękne wspomnienia motoryzacyjne - Syrena ze złomowiska, ho, ho, odważnyś!!!

A Fiat Mirafiori?? Ach, cóż to był za samochód! wtedy.. ;)

Lilu,

masz rację, nie ma już teraz tego dreszczyku - ot, samochód...
Ale Fiacik trafił Ci się pechowy, mój jeździł jak szatan, nowy 135km/godz. sześcioletni jeszcze spokojnie 110km/godz., nie nawalał, nie sprawiał kłopotów - trafił mi się dobry egzemplarz ;)
raz na skrzyżowaniu zgasł - ale już go znałam "od środka" rozejrzałam się po komorze silnika i założyłam przewód na świecę . Mogłam w nim sama koło zmienić - bo lekkie, poradziłam sobie, kiedy zaczął "kichać" bo mu się gaźnik przytkał (trzeba było ostro "przegazować" i paproch wyleciał), a kiedyś w okolicy Lublina, po ulewie, okazało się jeszcze, że potrafi przejechać przez wodę na jezdni, w zagłębieniach terenu, sięgającą do połowy drzwi!!
Dzielny był Maluszek, nie ma co... Nazywał się Kiciuś, bo mruczał...;)

Kolor był piaskowo-żółty, chociaż czerwone, takie jak Buni, też mi się podobały - przeważyło, że czerwień w nocy jest mniej widoczna ;)

Anna_Maria_57
09-12-2007, 00:26
Jakiś czas temu na parkingu w naszym Ogrodzie Botanicznym spotkałam auto starsze od tych, które tu wspominaliśmy - to była klasa!! :)

http://img151.imageshack.us/img151/328/stareauto3un5.jpg

Czyż to nie było dzieło sztuki? ;)

sylwetka
10-12-2007, 20:47
Ale świetne autko, to jest dzieło sztuki, a jakie błyszczące. Ktoś się tym cackiem szczególnie zajmuje.
Ja miałam Fiata 126p, jeździł 20 lat i jak przejął go inny właściciel, to był na chodzie. Oczywiście był na częściach włoskich, kupiony na zapisy w 1976r.

Anna_Maria_57
10-12-2007, 21:09
Ale świetne autko, to jest dzieło sztuki, a jakie błyszczące. Ktoś się tym cackiem szczególnie zajmuje.
Ja miałam Fiata 126p, jeździł 20 lat i jak przejął go inny właściciel, to był na chodzie. Oczywiście był na częściach włoskich, kupiony na zapisy w 1976r.

Pewnie, że się nim zajmuje - to autko zarabia na siebie, wożąc pary do ślubu ;)

Ale Twój Fiat to też był dobry egzemplarz! 20 lat to naprawdę jest coś! ;)

Anna_Maria_57
20-03-2008, 10:26
W tym roku mija już 51 lat od rozpoczęcia produkcji innej "legendy polskiej motoryzacji" - Syreny, zwanej pieszczotliwie Syrenką ;) ;)

Ktoś z Was miał ten produkt polskich inżynierów?

Ja nie miałam - za to w FSO składałam je własnoręcznie przez 3 lata ;)