PDA

View Full Version : Rysia - srebrzysty półpers szuka nowego domu...


Sistermoon
04-12-2007, 14:44
Jestem wolontariuszką w łódzkim schronisku dla zwierząt, pomagam kotom.... także tym, którym grozi schronisko.
Jakis czas temu zadzwonił do mnie pewien pan. Kontaktował się ze schroniskiem w sprawie problemów ze swoją kotką.

Rysia jest półpersem i ma 12 lat - to jej dwa grzechy główne.
Rysia jest srebrzysta, ma półdługą sierść, śmieszne pędzelki na uszach i pomarańczowe oczy persa, ma 12 lat - to są jej zalety.

Rysia ma 12 lat, mieszka w Łodzi, kuwetkowa, odrobaczana regularnie, z książeczką zdrowia (niestety szczepiona tylko na początku pobytu w domu), zadbana. Niewysterylizowana, dostaje zastrzyki antykoncepcyjne.
Kicia mieszka w Łodzi w domku niewychodzącym.
Kotka była zawsze miła, łagodna, przytulasta. I bardzo bardzo kochana...Do czasu.
Pojawiło się dziecko i Rysia została odsunięta na boczny tor. Na dodatek kotka lubi ciszę, spokój, a maluch ludzi tak głośno piszczy.... Rysia wtedy bardzo się denerwuje....

Piękna Rysia szuka nowego domu, w którym mogłaby przeżyć resztę swoich dni. Jeszcze nie wie, co się dzieje, czemu jej miejsce przytulaka zajęło to śmiejące się łyse małe Dużych.
Kochała za bardzo... od miłości do zazdrości tylko krok...

Nie wyobrażam sobie, co by się z Rysią mogło dziać w schronisku.
Zbyt dobrze pamiętam los domowych pieszczochów Karolka i Falkora w schronie...
Uprosiłam, żeby kotka została w dotychczasowym miejscu choć kilka dni... że spróbujemy znaleźć jej dom, taki już do końca...
Rysia jest piękna, grzeczna, spokojna.... starsze koty są mądrzejsze. Nie znaczy że stateczne. Jest w nich rodzaj gracji i wiedzy, niedostępnych młodziakom...

Kotka mieszka w Łodzi, zainteresowanym osobom mogę podać kontakt telefoniczy do Domku Rysi.

Kontakt do mnie:
Asia, tel. 693 636 108
mail: sil_k@op.pl

http://img78.imageshack.us/img78/585/rysia2m2gh5.jpg

wątek na forum miau:

http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=68549

arczia
04-12-2007, 15:19
biedna Rysia... mam juz swoja 12-latkę, ale może KTOŚ...? strasznie mi jej żal i przypomina mi sie nowelka "Dobra Pani"

Malgorzata 50
04-12-2007, 16:57
Cudna jest Rysia, ale moja Fiska dostaje histerii na widok KAŻDEGO kota ,boje się ,ze bylaby jedna jatka i Rysia spokoju by nie odnalazła ,ale trzeba się rozejrzeć ,moze ktoś znajomy by ja wziął

arczia
04-12-2007, 20:06
Hej! Koleżanki Seniorki z okolic Łodzi! nie wiecie, co tracicie - TAKI KOT!!! (koty leczą reumatyzm i nie tylko) to sama przyjemność - głaskanie i mruczenie - a swoją drogą, to smutne, że nie da się pogodzić dziecka i starego futerkowego przyjaciela

Lila
04-12-2007, 20:19
Jak się chce ,to się da..
Moje dzieci wychowywały się od maleńkości z kotami.Nie wyobrażam sobie oddać taką kotkę.Ma ona jeszcze dużo życia przed sobą..

Pani Slowikowa
04-12-2007, 20:22
zal za serce sciska.. I ta biedna kocina nawet jak znajdzie inny dom.. to po tylu latach.. to bedzie nieszczesliwy kot..
Z drugiej strony rozumiem ze rodzice boja sie agresywnosci zwierza wzgledem niemowlaka.. Zwierze jest zawsze nieprzewidzialne.. Szkoda kota.. a jaki on ladny!!

arczia
04-12-2007, 20:23
ja też bym mojej Soni nie zgotowała takiego losu - nie wyobrażam sobie. Ja rozumiem, że zazdrosna, ale przecież - przyzwyczai się... ehhhh...

Sistermoon
05-12-2007, 00:15
Dziękuję za zainteresowanie :)
Rysia, z tego co rozmawialam z jej Dużymi, źle reaguje na wysokie dźwięki, a malec jest naprawdę bardzo głośny i piskliwy. Mieszkają w kawalerce. Szkoda, że nie potrafią pogodzić kota i dziecka. Staram się rozumieć ludzi, i - jeśli nie są potworami ;) - to pomagać w znalezieniu nowego domu dla ich kota. Bo dość się napatrzyłam na bidy schronowe.
Dla Rysi szukam domu od miesiąca. Cierpliwość kiedyś się skończy i kicia może naprawdę trafić do schroniska. To nie miejsce dla niej.
Zasługuje na dom, gdy da się jej miłość i uwagę, odwdzieczy się na pewno. Poza tym, że niezbyt lubi maleńkie głosne dzieci, nie ma w niej agresji, jest spokojna i grzeczna.
Nie tylko wygląda jak półpers, ale i ma trochę persi, łagodny charakter.
Naprawdę jest mi jej żal...

Alsko
05-12-2007, 08:26
zal za serce sciska.. I ta biedna kocina nawet jak znajdzie inny dom.. to po tylu latach.. to bedzie nieszczesliwy kot..
Z drugiej strony rozumiem ze rodzice boja sie agresywnosci zwierza wzgledem niemowlaka.. Zwierze jest zawsze nieprzewidzialne.. Szkoda kota.. a jaki on ladny!!

Mnie się scyzoryk w kieszeni otwiera, kiedy czytam o takich lękach! Znać zwierzę tyle lat i bać się go? Co to znaczy: nieprzewidywalne? To ludzie są nieprzewidywalni. Po 12 latach.
Nie powinnam wydawać sądów o ludziach, których nie znam, ale diabli mnie biorą. Nie są oni za bardzo wygodniccy?
Gdyby nie mój wiek i - przede wszystkim - portfel emerycki, z powodu którego robię bokami karmiąc, żwirkując i lecząc moje staruchy - ani chwili bym się nie wahała. Ale nie dam rady, psiakrew!

polusi
05-12-2007, 09:57
podpisuję się pod ALSKO.......to trzeba nie mieć serca ....wychodzi mi na to że ten kotek ...zastępował im dziecko ,do czasu jak się nie pojawiło NOWE ,,,,nie pisze się czy to młode małż...czy co ,,,,wniosek nasuwa się sam....a ja miałam malutkie dziecko i co prawda psa ...czyściutki ,mój piesek wyczuwał że musi odejść na drugi plan ...i sądze że kot tez ma te WYCZUCIE ,,,,zwierzęta są bardziej uduchowione i maja intykt ,....mój piesek też był odpowiedzialny za dziecko,że chodził nawet z nam na spacer i uratował mi synka ,gdy wychylił się z wózka ,jak ja byłam w sklepie ,łapki położył na wózku i nosem wpychał dzieciaka z powrotem do wózka ,gdy ten próbował stanąć na nózki i wychlał się ,jak podbiegłam pies odskoczył i w ostatniej chwili złapałam malucha ,bo głową walnąłby o beton ,...nie wyszłam więcej z dzieckiem na spacer dopóki nie kupiłam szelek,wybaczcie że się tak rozpisałam ...ale jestem oburzona okrucieństwem ...i sadzę że nie kochali tego kota

Sistermoon
05-12-2007, 12:34
W schronisku naoglądałam się różnych sposobów oddawania kotów, powiazanych łańcuchem, podrzuconych pod bramę w koszyczku, ze smyczką, oddawanych "bo ciocia wyjeżdża na stałe". Widziałam, jak odchodzą, umierają z tęsknoty, dosłownie.

Wychodzę z jednego załozenia - pomagam kotom, nie ich dotychczasowym właścicielom.
Znajdując dla Rysi dom, pomagam jej, nie jej ludziom.
A jacy są... nie mnie ich oceniać. I czy oceniając ich, pomożemy Rysi?

ona ma znaleźć ciepły kąt w nowym domu, to jest najważniejsze...