PDA

View Full Version : Chodzenie po kolędzie


inka-ni
05-01-2008, 18:49
Czy przyjmujemy chętnie te wizyty?

Basia.
05-01-2008, 18:59
Czy przyjmujemy chętnie te wizyty?
i nie będę przyjmowała. Chyba 4 lata temu chodził po kolędzie proboszcz z naszej parafii, zadzwonił do drzwi mojej sąsiadki i kiedy ona zakłopotana oświadczyła że nie ma w domu pieniędzy powiedział: "nic nie szkodzi pójdę dalej". Nie dał jej obrazka, nie poświęcił mieszkania potraktował jak śmiecia. Kiedy zadzwonił do moich drzwi z uroczym uśmiechem je otworzyłam i powiedziałam, że nie życzę sobie wizyt księdza w moim domu. Od tamtej pory mam spokój, jestem na czarnej liście.:D

Lila
05-01-2008, 19:05
Ja z radością witam księdza ,szczególnie naszego proboszcza,który jest niesłychanie dobrym człowiekiem i bardzo skromnym..

A ponieważ jak rok długi,nie zahaczę nogą o kościół,to datek traktuję jakbym dawała za rok na tacę..
Zresztą nijak nie widzę bogactwa w mojej parafii, ani na plebanii.A za samochodem proboszcza biegają wszystkie psy,jak za moim.Jest to dla mnie najlepsza rekomendacja CZŁOWIEKA.

Stanley
05-01-2008, 19:05
Basiu ja przyjmuję i cieszę się u swojego proboszcza ogromnym szacunkiem od czasu jak kiedyś chciał mnie pouczać a ja mu powiedziałem ze jestem ewangielikiem /co nie jest prawdą jestem katolikiem/ teraz to swój chłop pogadamy wypijemy kawkę i czasem jak ma czas coś innego jest bardzo przyjemnie obrazek też dostaję.Nie roszczę sobie praw autorskich możesz z pomysłu skorzystać.

bogda
05-01-2008, 19:11
Ja też przyjmuję, najbardziej lubię jak przychodzi proboszcz, jest to stosunkowo młody człowiek, ale wszystko ma dobrze poukładane, nie narzuca swojego zdania, ofiarę przyjmuje jak mu się da, a jak nie to i tak wykona wszystkie cznności posiedzi, pogada... Kiedyś tak żeśmy się zgadali, że zapomniałam dać ofiary a ksiądz sam nie wziął, chociaż leżała na stole, dopiero pobiegłam za nim do sąsiada i jak wychodził to mu dałam. Pamiętam jak miałam małe dzieci, chciałam dać księdzu ofiarę....to odmówił przyjęcia, powiedział że w domu mam komu dać i tyle, i nie wziął....

Basia.
05-01-2008, 19:15
tak się wtedy wkurzyłam jak nie wiem co. Moja sąsiadka jest osobą 80-letnią i dla niej zachowanie księdza było bardzo bolesnym policzkiem, płakała biedna. Gdybym wiedziała wcześniej, że ona nie ma pieniędzy to bym jej dała. Zachowanie księdza zaskoczyło mnie bardzo, moim zdaniem nie powinien tak postąpić. Nie ocenia się człowieka na podstawie zawartości portfela.

Pani Slowikowa
05-01-2008, 19:16
i nie będę przyjmowała. Chyba 4 lata temu chodził po kolędzie proboszcz z naszej parafii, zadzwonił do drzwi mojej sąsiadki i kiedy ona zakłopotana oświadczyła że nie ma w domu pieniędzy powiedział: "nic nie szkodzi pójdę dalej". Nie dał jej obrazka, nie poświęcił mieszkania potraktował jak śmiecia. Kiedy zadzwonił do moich drzwi z uroczym uśmiechem je otworzyłam i powiedziałam, że nie życzę sobie wizyt księdza w moim domu. Od tamtej pory mam spokój, jestem na czarnej liście.:D

Ten ksiadz moze po prostu nie byl hipokryta i nie udawal ze to chodzenie po koledzie jest blogoslawieniem domostw ale zrobil tak jak powinien.. czyli poszedl sobie.. jedyna rzecz jaka moglabys mu zarzucic to ..brak dyplomacji.. :)

Acha i jeszcze jedno..Gdybym byla tym ksiedzem to. ..ja obrazilabym sie.. No bo wyobrazcie sobie ze idziesz do kogos z wizyta.. pukasz.. a tu otwiera ci ktos i..mowi ze nie ma pieniedzy.. Ja bylabym tez zazenowana taka sytuacja..

Sgerr
05-01-2008, 19:16
Ja jako człowiek postępowy i baptysta wpuszczam księdza ale kasy ode mnie nie chce. Pogadamy, dom pokropi ale obrazka nie daje ^^ :)

Basia.
05-01-2008, 19:22
Ten ksiadz moze po prostu nie byl hipokryta i nie udawal ze to chodzenie po koledzie jest blogoslawieniem domostw ale zrobil tak jak powinien.. czyli poszedl sobie.. jedyna rzecz jaka moglabys mu zarzucic to ..brak dyplomacji.. :)
gdybym była księdzem to dałabym tej kobiecie obrazek i pokropiłabym ją oraz jej mieszkanie.:D Nie będę kręciła podpadł mi bardzo, wiem że w każdym srodowisku są ludzie i ludziska.

POLA
05-01-2008, 19:35
z minionej i odległej epoki, ale przyjmuję w moje progi... dla poszanowania tradycji.
Dużo też zależy od "wizytującego", którego podejmuję. Są różni księża, dla niektórych zegar zatrzymał się w dobie średniowiecza, inni idą z duchem czasu.

Pani Slowikowa
05-01-2008, 19:36
czy ksiezy bedzie trzeba uczyc w seminarium takze dyplomacji?? I zimnej krwi.. na wszelkiego rodzaju wypadki.. .. Trzeba sie ustosunkowac do nich na albo tak..albo nic zupelnie i nie otwierac drzwi.. Mnie jest ich zal ze tak musza chodzic na zebry.. wiec im daje i juz..Lubie ksiezy zreszta. sa to przewaznie inteligentni ludzie i mozna z nimi pogadac o duchowych sprawach.. Sa oni tez raczej przygotowani na wszystko.. Mlodzi ksieza troche mniej.. Do historii rodzinnej wejdzie jak na pewnym proszonym obiedzie dla polskiego ksiedza ja ...powiedzialam mu ze mysle ze Jezus byl UFO.. Ale facet zachowal zimna krew..

inka-ni
05-01-2008, 19:39
Bsiu poperam Twoje zachowanie,bo czasami powinniśmy reagować na ich zachowanie,dalaś mu do zrozumienia.Ja na razie przyjmuję bylam wychowana, iż nie zamyka się przed goscmi drzwi.Tak mówila moja mama.Tylko czy goscie oczekują od nas pieniędzy?Też nie chodzę do kosciola,odkąd nie ma kazań- lecz czytanie apeli,w chodzenie w poliutykę.Czemu nie odwiedzają tak po ludzku czasami, jak żyją ich parafianie.To normalnie szukanie zysku.Przyznam,że rok temu byl mlody ksiądz i pytal czy chodzę do kościola,powiedzailam,ze nie i podalam powód jak wyżej.Nic nie powiedzial.Również powiedzialam,że mam odmienny stosunek do autanazji jak kosciól.Bo uważam,że sądzic nas będzie ktoś nie ziemski za nasze postępowanie.I autanazja na wlasne życzenie nie powinna być przez nikogo kwestionowana.Uważam ,że nagminna jest z uwagi na slużbę zdrowia,która nie martwi się tym ile jeszcze nas przeżyje.On powiedzial,że wiara nie wyraza na to zgody.Jednak byl kulturalny wysluchal i tak jakiś czas posiedzial.

hannabarbara
05-01-2008, 19:49
W ubiegłym roku, u jednej z koleżanek zrobiłyśmy sobie (pod nieobecność jej męża) babskie party.Oczywiście sączyłyśmy sobie, co która lubi. One koniaczek ja swój gin z tonikiem.Gdy przyszedł ksiądz po kolędzie, humory miałyśmy bardzo towarzyskie. Zaprosiłyśmy go do stołu. Popatrzył, popodziwaiał eleganckie dania, elegancką zastawę i powiedział, ze musi obejść jeszcze jedną klatkę schodową.I rzeczywiście, wrócił po 45 minutach. I o dziwo bawił się z nami zupełnie dobrze. Chyba potrzebne mu było takie oderwanie od misji, którą sprawował. Aby nikomu do głowy nie przyszły kosmate myśli to na koniec zaznaczę, ze my, to starsze panie a on, chłopina odrobinę po 30.

POLA
05-01-2008, 19:54
Myślę, że na normalne odwiedziny, bez materialnego podłoża, oni nie mają czasu. Dwie msze w ciągu dnia, lekcje religii w szkołach, wizyty u chorych i umierających - napięty dzień, a przecież odpocząć trzeba, coś zjeść, poczytać i dokształcić się też, to kiedy?
Lekko nie mają, ale to ich wybór.
A dobrowolną daninę można by przekazywać np. na konto albo do koszyczka, żeby fiskus się nie czepiał:D

jolita
05-01-2008, 19:54
jakkolwiek między kulturą wrodzoną a nabytą istnieje wielka przepaść to pretensją za wszystkie nietakty i braki umiejętności (kazania) obarczam seminaria duchowne. Każdy zawód ma swoje obowiązki i jeśli ktoś czuje tylko powołanie niech uda się do zakonu, a nie na darmo mówi się: ksiądz świecki - to jest zawód i należy go rzetelnie wykonywać.

Basia.
05-01-2008, 19:57
czy ksiezy bedzie trzeba uczyc w seminarium takze dyplomacji?? I zimnej krwi.. na wszelkiego rodzaju wypadki.. .. Trzeba sie ustosunkowac do nich na albo tak..albo nic zupelnie i nie otwierac drzwi.. Mnie jest ich zal ze tak musza chodzic na zebry.. wiec im daje i juz..Lubie ksiezy zreszta. sa to przewaznie inteligentni ludzie i mozna z nimi pogadac o duchowych sprawach.. Sa oni tez raczej przygotowani na wszystko.. Mlodzi ksieza troche mniej.. Do historii rodzinnej wejdzie jak na pewnym proszonym obiedzie dla polskiego ksiedza ja ...powiedzialam mu ze mysle ze Jezus byl UFO.. Ale facet zachowal zimna krew..
jeżeli nie potrafi się zachować godnie tak jak przystało na duchownego to niech nie chodzi po kolędzie. Od księży, lekarzy, nauczycieli wymaga się więcej niż od przeciętnego Kowalskiego.

POLA
05-01-2008, 20:10
jeżeli nie potrafi się zachować godnie tak jak przystało na duchownego to niech nie chodzi po kolędzie. Od księży, lekarzy, nauczycieli wymaga się więcej niż od przeciętnego Kowalskiego.
ale jeśli on nie wie, że nie potrafi się zachować? W seminarium uczą rozmowy, spowiedzi, kolędowania, ale jak to bywa - różni są studenci i różny potem "produkt finalny".
A - i nauczyciele w seminarium też różni bywają, więc jest, jak jest

sosna
05-01-2008, 20:41
U mnie jest ogólnie ciekawa sytuacja
ja wierząca ,mąż agnostyk
wizyta odbywa się grzecznie i miło
tematy polityczne tabu.Rozmawia się na inne ciekawe tematy
i jest sympatycznie.
Moją parafię prowadzą zakonnicy ,zmieniaja sie często więc raczej co roku przychodzi ktoś inny.
Przeważnie młodzi kulturalni ludzie.
A ofiara ?jak dam do ręki to biorą ,sami nigdy nie dali nawet poznać że takiej oczekują

Basia.
05-01-2008, 20:47
ale jeśli on nie wie, że nie potrafi się zachować? W seminarium uczą rozmowy, spowiedzi, kolędowania, ale jak to bywa - różni są studenci i różny potem "produkt finalny".
A - i nauczyciele w seminarium też różni bywają, więc jest, jak jest
też prawda, samo życie. Widocznie niepokorny i nietolerancyjny babsztyl ze mnie, kurcze blade.:D

POLA
05-01-2008, 20:52
też prawda, samo życie. Widocznie niepokorny i nietolerancyjny babsztyl ze mnie, kurcze blade.:D
gdybym tu napisała, co ja zrobiłam podczas jednej z wizyt nieobytego z kulturą wikarego, to by dopiero się działo:D aż sama się zdziwiłam:)

Ewita
05-01-2008, 20:53
że w tym roku nie będzie nas w domu. Zbrzydziło mnie i już. Jestem wierząca, ale (o, zgrozo) nie w instytucję kościelną, tylko w siłę sprawczą, zwaną Bogiem. A zbrzydziło mnie, bo mój proboszcz dociera do naszej posesji w driebiezgi pijany! I nic go nie interesuje poza kasą, skoro zakrapianego poczęstunku nie może się spodziewać...

POLA
05-01-2008, 20:57
toż to organy odpowienie trzeba powiadomić:D, bo on zagrożenie stwarza i zły przykład daje.
A on na stałe trunkowy jest czy tylko okazjonalnie?

Ewita
05-01-2008, 21:03
doskonałym gospodarzem. I pazernym na grosz każdy, który - przyznać trzeba - w lwiej części na rzecz parafii przeznacza. Ot - chłop z pochodzenia, gospodarz. Po śmierci mojego Ondraszka zachował się wspaniale i tylko dlatego jeszcze go toleruję. Mieszkam na osiedlu przedwojennych, biednych domków, gdzie księdza ugościć trzeba, bo inaczej nie wypada... A proboszcz sakiewkę twardo we własnej garści trzyma, więc osobiście wizytuje wiernych... Do mnie zachodzi już wracając...

sosna
05-01-2008, 21:08
A zbrzydziło mnie, bo mój proboszcz dociera do naszej posesji w driebiezgi pijany! I nic go nie interesuje poza kasą, skoro zakrapianego poczęstunku nie może się spodziewać...
to musi być exstra widoczek
nawalona osoba duchowna:D

wuere'le
05-01-2008, 21:16
Ja jestem tym wszystkim oburzony, ciągle tylko daj, daj, daj!.Skąd to do cholery brać?
Ostatnio jak organista roznosił opłatki, "co łaska" oczywiście, zostawił również kopertę z wyraźnie określonym celem , na który należy dać kasę. Kiedy ja chcę malować mieszkanie, to robię to wtedy, gdy mam uskładaną odpowiednią kwotę.
Na Podlasiu słyszałem, że ksiądz w pewnej miejscowości wyznacza ok. 250 złotych na rodzinę na kolędę. Ja bym po prostu nie dał.
Jestem za tym, żeby kościoły były opodatkowane, tak jak to jest w Niemczech i wtedy nie ma problemu, deklaruję się wyraźnie i mogę jedynie czekać na rozliczenie roczne wydatków, a nie to co mamy w tej chwili. Nawet w kościele rzadko widzi się pobożnie odprawiną mszę, no to po co ja tam mam iść? Ktoś powie, że nie idę dla księdza, pewnie, że nie, ale on ma mi pomóc w modlitwie,w skupieniu i co?
Echch, szkoda słów! Tylko nabożny tata z Torunia nam został, pieniędzy nie lubi, mocherów też, tylko pycha mu została?

Basia.
05-01-2008, 21:22
masz całkowitą rację, też jestem za płaceniem podatków na kościół.

POLA
05-01-2008, 21:24
doskonałym gospodarzem. I pazernym na grosz każdy, który - przyznać trzeba - w lwiej części na rzecz parafii przeznacza. Ot - chłop z pochodzenia, gospodarz. Po śmierci mojego Ondraszka zachował się wspaniale i tylko dlatego jeszcze go toleruję. Mieszkam na osiedlu przedwojennych, biednych domków, gdzie księdza ugościć trzeba, bo inaczej nie wypada... A proboszcz sakiewkę twardo we własnej garści trzyma, więc osobiście wizytuje wiernych... Do mnie zachodzi już wracając...
w każdym domu po polsku traktują trunkiem, a jemu nie wypada odmówić, żeby gospodarza nie obrazić.

hannabarbara
06-01-2008, 00:45
Ja i tak jestem zadowolona, bo w tym roku nie przyszli do mnie kominiarze z życzeniami. Widocznie pamiętali, że w ubiegłym roku powiedziałam im tylko: dziękuję pięknie!

inka-ni
06-01-2008, 00:51
u mnie byli i i to już drudzy, wręczyli w progu kalendrz,mowię,że już mam,ale powiedzieli iż skladają zyczenia wzięlam podziękowalam zamykam drzwi,a jden mowi,a jakis datek.Podaję z powrotem kalendarz,lecz nie wzięli i poszli.

urszula-kol
06-01-2008, 11:32
Księdza nie przyjmuje,bo nie podszedł do łóżka mojej chorej, leżącej /już parę lat/ mamy. Całą powinność odprawił niemalże w progu pokoju, gdzie ona leżała. Poinformował mnie,żeby zgłosić w zachrystii chorą i zamówić ich wizytę na sobotę, bo w soboty odwiedzają chorych.Czyli to już inne pieniądze, a ja naiwna chciałam 2 w 1.

senior A.P.
06-01-2008, 11:56
Chodzenie po koledzie ? A coz to takiego ???
przeciezto juz dawno zaniklo.
Teraz sa wizyty dusz-pasterskie. Trzeba duszyczki policzyc i wzajemnie sie popa..... . Przy okazji kartoteki parafialne uaktualnic,kto jeszcze wierzy a kto przestal,pokropic woda swiecona ,takze i innej wody poprobowac.
Dziwicie sie,ze ktorys tam administrator koscielny co nie co sobie pozwolil i potem szedl chwiejnym krokiem. Przeciez to nie nowosc ,kazdy czlowiek ma prawo do...... Za moich czasow ( a jakze bylem ministrantem) to chodzilo sie w czterech (ksiadz,organista, i 2 ministrantow). Bywalo,ze organista zagral na wiszacych na scianie skrzypkach a mlody ksiadz zatanczyl jak byly panny w domu ,za stare gospodynie sie nie bral,potem trzeba bylo "eskortowac " tych starszych i kolednikow wiejska furmanka na plebanie i to saniami przez zaspy - to byla koleda.
Dzisiaj ,to ekspress, jak przy nadawaniu odznaczen u Pietrzaka (raczka ,klapa,buzka) i nastepny !
Piszecie ,ze u Niemcow reformy koscielne ,nie tesknijcie za nimi w Polsce ,bo beda wam na kosciol odciagac z konta i to bez pozwolenia i nie uciekniecie przed nowym podatkiem. KK tez ma reformy i idzie z postepem.
Koleda to juz przezytek,sa doskonalsze formy "krzewienia wiary" .
Przybiezeli trzej krolowie - zydowski,niemiecki i ruski w drodze.
Przeciez to dzisiaj swieto "Trzech Kroli".
Swietujcie !

kufa86
07-01-2008, 06:30
Nie pójdziecie za karę do nieba!!!

siekierka
07-01-2008, 13:57
Jestem nienajmłodszy i samotny. Znajomi wymierają, młodzi żyją własnym życiem. Jeśli odwiedzi mnie ksiądz lub jakiś inny człowiek nie ukrywający swojej tożsamości i nie usiłujący mnie namówić na zakupy, to chętnie przyjmę i porozmawiam. Jak człowiek z człowiekiem.:)

bogda
07-01-2008, 14:01
I o to chodzi Siekierko, o to chodzi....:)

Nika
07-01-2008, 15:00
U nas wizyta duszpasterska w sobotę.Jak chodził proboszcz,to posiedział,pogadał..a młodzi księża wpadają,pokropią,odmówią krótką modlitwę,biorą kopertę i...juz ich nie ma.

BUNIA
07-01-2008, 15:29
Jestem juz po koledzie - przyjmuje ale sie irytuje .. bo wypada dac cos do koperty .. a ksieza bez skrupulow biora zawartosc niechetnie wypowiadajac podziekowanie ..
Nie rozmawiaja o trudnosciach , trapiacych problemach /wcale nie oczekuje pomocy/ chyba liczy sie tylko tylko "zaliczenie " wizyty duszpasterskiej
Wiem ze datki z koledy sa tylko i wylacznie dochodem duszpasterza, a nie kosciola .

jolita
07-01-2008, 15:33
Podobno teraz kościół i duszpasterzom zabiera tą zrzutkę...Przecież trzeba finansować pałace biskupie i nie tylko...

BUNIA
07-01-2008, 15:40
Byc moze - ale o tym nic mi osobiscie nie wiadomo ..
A zreszta logiczne -luksusy sa kosztowne Jolitko

POLA
07-01-2008, 15:43
tak jest u Ciebie, ale nie wszędzie.
Naprawdę zdarzają się normalni księża, często zakłopotani swoją sytuacją.
To jest tak jak z lekarzami: jedni biorą, ale mają skrupuły, inni nie mają ich w ogóle i zdarzają się też tacy, którzy w ogóle nie biorą, choć pesymiści powiadają, że w Polsce tylko ryba nie bierze:D

jolita
07-01-2008, 15:54
Zawsze wolałam dawać niż brać i tak już chyba zostanie....

inka-ni
07-01-2008, 16:41
Dzisiaj ja mam kolendę i chcę Nikuś powiedzieć,iż rok temu chwilę zabawil u mnie ksiądz mlody,pooglądal mieszkanie,że male ale fajnie urządzone.Potem ja trochę zaczęlam,o czym już pisalam i nie bardzo mial co odpowiadać,bo on musi stać przy tym co mowi religia,a ja przy tym co mi się nie podoba.Ogólnie bylo nieżle.

Honorka1949
07-01-2008, 17:00
Ja rownież przyjmuje koledę.Mimo ,że mam slub cywilny, nie przestałam byc katoliczka.Lubie ksieży z mojej parafi.Przez wszystkie lata ,zaden z ksieży nigdy nie próbował nas z meżem umoralniac.Szanuja nasz wybor twierdza , ze lepiej tak życ niz w wolnym zwiazku.Zawsze pytaja o zdrowie i choroby.Niejednokrotnie spotkałam sie z tym , ze ksiadz nie wział ofiary w kopercie gdy dowiedział sie ze maz jest chory.Wydaje mi sie ze to tak jak w zyciu sa ludzie i ludziska.

chaliniak
07-01-2008, 20:53
U mnie kilka lat temu proboszcz zapowiedział w kościele aby nie dawać kopert. Kto chce niech złoży ofiarę w kościele. No i fajnie. Księża b. młodzi, sympatyczni ale jakby się śpieszą no bo muszą oblecieć wyznaczoną ilość domów. Wydaje mi się, że to kolędowanie nie spełnia już swojej roli ale kogo tu winić?

jolita
07-01-2008, 21:42
o ile mnie wiadomo "za moich czasów" Warszawa nie znała formu kolędowania przez księdza...libacji z racji I Komuni Św., ale trudno dziwić się - przy naszej aprobacie dla wszystkich uroczystości (vide; Walentynki, Dzień Patryka). To porównanie nie jest pomniejszaniem rangi obyczajów ale pochwała dla zwolenników tradycjonalizmu.

Karol X
07-01-2008, 22:08
W Szwecji nie chodzi ksiadz po koledzie,gdyz ma pensje,placi podatek,ma zone,dzieci i czesto tez poslugi koscielne wykonuja kobiety,ktore swietnie sobie z tym radza.
Wszyscy ksieza maja pensje(protestanccy,katoliccy,prawoslawni,muslimsc y itd.)
Za chrzest dziecka,komunie,slub nie placi sie w kosciele protestanckim,gdyz czesc podatku idzie na te wlasnie cele.
Inaczej ma sie rzecz w kosciele katolickim.
Pensje ksiadz ma,a z tacka biega i za wszystko kaze sobie placic.

jolita
07-01-2008, 23:23
Spotykają się pastor, ksiądz katolicki i rabin i dyskutują nad tym jak kto dzieli się z Panem Bogiem a poprzez Niego Watykanem lub inną Władzą Zwierzchnią dochodem z tacy.
I mówi - rysuję kredą kwadrat, podrzucam pieniądze na tacy co poza kwadratem to moje, resztę oddaję...
II na to: rysuję kredą koło, podrzucam, co w środku to moje, a III: podrzucam na tacy - co Pan złapie - to Jego, a reszta moja!

Nika
08-01-2008, 08:22
Honorka ma rację-są ludzie i ludziska.Mieszkam na dużym osiedlu,stąd moze ten pośpiech i anonimowość..ale stary proboszcz miał to samo siedle,a potrafił wypytać o każdego członka rodziny,o sprawy osiedla i parafii,znał nas po prostu.

Alsko
08-01-2008, 08:24
Pastor ewangelicki nie miałby co podrzucać - nie ma zwyczaju zbierania na tacę w kościele :)
Wierni płacą składkę w kancelarii nie "co łaska". Jest ustalona wysokość.

Dzidka
08-01-2008, 08:49
Dla mnie, osoby wierzącej i praktykującej, najważniejsze jest ...poświęcenie mieszkania i błogosławieństwo domowników na cały rok.
Księża w mojej parafii są o/k.

xenia
08-01-2008, 09:29
Ja przez długi czas nie przyjmowałam księdza, a to dlatego ,że się trochę do księży zraziłam.Niedługo po śmierci męża ksiądz był u mnie z kolędą i widząc mnie i moje dzieci w żalobie nawet nie zapytał co się stało!! Nie wsparł duchowo.Kopertę jednak bez wachania wzioł ze stołu.Zrobił co do niego należało i tyle go widziałam.Teraz mi już przeszlo i staram się być w domu ,kiedy jest kolęda.

małgorzatka303
08-01-2008, 09:51
Akurat wczoraj przyjmowalismy ksiedza "po kolędzie"w naszej rodzinie. Jest to zawsze duże przeżycie dla mnie i uroczystość. Zostało to we mnie z dzieciństwa. Dom na kolędę był zawsze wysprzątany dokładnie w każdym kątku, my odświętnie ubrani. Mama nam tłumaczyła, że ksiadz symbolizuje dzieciątko, które przychodzi do naszych serduszek, które muszą być wtedy czyste a my czekamy na jego przyjscie. A czekało się nieraz bardzo dlugo na wizytę, bo wtedy kościołów było mało i księży też mniej.
I może dlatego nie kojarzy mi się kolęda z kwestą. Raczej z wizytą duszpasterską. I poświeceniem mieszkania i jego domowników i radością. Unikamy rozmów o polityce, jak to niektórzy praktykują, uważam, że to nie ten moment i nie ta osoba. Zdajemy sobie sprawę, że inni też czekają z niecierpliwością na odwiedziny kapłana, więc nie przedłużamy tej wizyty. Przeważnie to ksiądz zadaje nam pytania, my staramy sie na nie odpowiadać. Był okres w naszym życiu, że to nie my dalismy datek, bo nie było z czego, a parafia nam niespodziewanie pomogła właśnie dzieki takim odwiedzinom.

largetto
08-01-2008, 11:35
Ja oczekuję dziś wizyty księdza po kolędzie, podobnie jak pisze Małgorzatka 303 jest to dla mnie przyjęcie w swoje progi Dzieciątka i poświęcenie całego domu.Rozmowa raczej krótka, a jako, że mam jeszcze dziecię w gimnazjum to jest i rozmowa z nią, wpis do zeszytu,,
Moi kapłani nie politykują, wiedzą że w naszym mieście panuje bieda i bezrobocie, więc i po tych wizytach co niektórzy parafianie otrzymują dodatkową pomoc.
A co do ofiary- to daje ten kto ma - bez przymusu, zapisywania w kartotece.
W parafii dzieje się wiele na rzecz lokalnego środowiska i widać że ks. Proboszcz ogarnia swoją pomocą przede wszystkim dzieci, tak więc ofiary idą na zbożny cel.
Czekam na tę wizytę - jest ona dla mnie na wyższym poziomie
duchowym,wizytą "symbolem miłości"