PDA

View Full Version : Lubie swoja samotnosc...


hary
20-01-2008, 08:07
kolejny raz

tar-ninka
20-01-2008, 09:21
Witaj Tiko
Niema nic nie normalnego w tym że lubisz swoja samotnośc
Mamy juz watek o samotnosci ,
poczytaj prosze wypowiedzi naszych kolezanek .
http://www.klub.senior.pl/milosc-zwiazki-samotnosc/t-samotnosc-page37-1376.html#post96516

polusi
20-01-2008, 16:46
witaj Tiko ..i ja lubię swoją samotność,bardzo

hary
20-01-2008, 17:00
Hej Polusiu, czasem sie martwie, ze jestem jakas ... dziwna, ze dziczeje, tak mi dobrze sam na sam.

jolita
20-01-2008, 18:02
Witaj Tiko w klubie ceniących samotność...

hary
20-01-2008, 19:50
witaj az mi palce od klawiatury ...odjello. Milo mi strasznie..az zaladuje jakis obrazek hiih wbrew pozorom...czy to ze tu jestesmy zaprzeczamy temu co piszemy?Ja nie!!!! ciesze sie ze jestescie po tamtej stronie ekranu ale sorki tuuuu ... wolę byc tylko ja. O kurcze! teraz to juz sie poobrazacie...:(

baburka
20-01-2008, 19:58
Jestem z Wami. :)

jolita
20-01-2008, 20:04
zdeklaruj się, że nie chcesz w swoim wątku nikogo widzieć, a mniemam, że tak się stanie, ale cóż wtedy...? Do rozmów "ja z mną" bardziej służą blogi niż fora. Mnie cieszy samotność "fizyczna", a pisać lub czytać cudze wywody - mogę ale nie muszę i to jest to!

inka-ni
20-01-2008, 20:06
Tiko ja tylko powiem, że być z kimś-to nie znaczy nie być samotnym???
Pozdrawiam Cię.

hary
20-01-2008, 20:23
inko!otoz to.. jestem z ...nikim.To mi wystarcza. Bardzo.

jolito! chce z Wami rozmawiac! po to tu skrobie, przy czym znaczy ze widze Was na ekranie. Niepotrzebnie komplikujesz. Chyba nie chcesz mnie wywiac? Cieszmy sie wirtualna obecnoscia bez tej fizycznej. Wszyscy tak narzekaja na samotnosc a mnie z tym dobrze. I w tym nie jestem samotna.

Wodniczka
20-01-2008, 20:31
tiko..może nie jesteś samotny ...tylko osamotniony...!!

hary
20-01-2008, 20:45
hm lubie to...taką gre slow... cos w tym jest...osamotniony...rzewne słówko... mam dzis rzewny nastroj. To przez ten deszcz. Slucham sobie tego co najbardziej lubie. i czytam literki innych samotników.
Spokój mam w sercu...juz sie nie szarpie by znaleźć...kogoś.Polubiłam to co mam. Warto byŁo

jolita
20-01-2008, 21:09
jolito! chce z Wami rozmawiac! po to tu skrobie, przy czym znaczy ze widze Was na ekranie. Niepotrzebnie komplikujesz. Chyba nie chcesz mnie wywiac?
do głowy nie wpadło by mi, że możesz mnię tak opacznie zrozumieć...

baburka
20-01-2008, 21:32
jestem z ...nikim.To mi wystarcza.
Nie zapominaj, że jednak nasze pupska siedzą głównie w realu i obok netowych kontaktów realne są nam bardzo potrzebne, wręcz nie do zastąpienia. Każdy z tych światów ma swoje odrębne wlaściwości, mogą się one uzupełniać, lecz nie są zamiennikami, co wynika z ich natury przekazu. Dowodem na to liczne rozczarowania przy próbach przeniesienia netowych przyjaźni do realnego świata.

Lila
20-01-2008, 22:38
Wirtualna jest najlepsza po fizycznej znajomości..

Oczywiście mam na myśli samotność..:)Jola pewnikiem miała na myśli nasze sabaciki,których była prekursorką ..:)

hary
21-01-2008, 08:28
ja z lasu... :)
I wlasnie netowa przyjazn damsko-meska przenioslam 5lat temu do reala. Dalej w tym siedze -i chwale sobie. Ale odludek ze mnie, ot co... Kontakty sporadyczne -wystarczaja w zupelnosci. Moglabym miec wiele wiecej -to czego chce wiele kobiet . A ja nie chce. Czuje sie czasem z tego powodu jak dzikus. Tak sie wokol nawoluje do wiezi rodzinnych i wspolnoty, RAZEM-to model. A ja nie chce tego!! Realne kolezanki tez nie dla mnie. Czy jestem dzikusem?

Lila
21-01-2008, 09:11
ja z lasu... :)
I wlasnie netowa przyjazn damsko-meska przenioslam 5lat temu do reala. Dalej w tym siedze -i chwale sobie. Ale odludek ze mnie, ot co... Kontakty sporadyczne -wystarczaja w zupelnosci. Moglabym miec wiele wiecej -to czego chce wiele kobiet . A ja nie chce. Czuje sie czasem z tego powodu jak dzikus. Tak sie wokol nawoluje do wiezi rodzinnych i wspolnoty, RAZEM-to model. A ja nie chce tego!! Realne kolezanki tez nie dla mnie. Czy jestem dzikusem?

Szczerze ?
Jesteś.Ale taka Twoja uroda.Dzikie też jest piękne.Sama zobacz o ileż piękniejszy jest pasoasty warchlak od zwykłego prosiaka..:)

baburka
21-01-2008, 09:25
Realne kolezanki tez nie dla mnie. Czy jestem dzikusem?
Myślę, że jeszcze Ci życie na tyle nie dopiekło, żebyś poczuła potrzebę usłyszenia głosu, zobaczenia uśmiechu, dotyku ... choćby była to tylko koleżanka.:)

szekla
21-01-2008, 09:50
ja z lasu... :)
I wlasnie netowa przyjazn damsko-meska przenioslam 5lat temu do reala. Dalej w tym siedze -i chwale sobie.
czyli tak na 100% samotnica nie jestes ?
ja z lasu... :)
Czy jestem dzikusem?
nie :) , jesteś sobą :) , ale baburka ma duzo racji..

hary
21-01-2008, 10:06
raczej dopieklo rozczarowaniami... poparzylam sie troche i ... wole juz nie ryzykowac.

smerfeta
21-01-2008, 11:20
Ja też mocno się sparzyłam,bardzo to przeżyłam i do dziś boli ale szukam ludzi i boję się samotności,choć mam dużą rodzinę.Jednak ktoś bliski jest bardzo potrzebny.

baburka
21-01-2008, 13:37
ktoś bliski jest bardzo potrzebny.
Bliskość wykraczającą poza standardowe formy w moim przypadku uznałam za nierealną, a że nie mam zwyczaju płakać nad rozlanym mlekiem, pogodziłam się z tym faktem. Kiedy wykonam swój plan poszukiwań, będę mogła spocząć z czystym sumieniem, że niczego nie zaniedbałam.
Nieliczni dostępują łaski przejścia przez życie z kimś BLISKIM. Sama nie widzę powodu, dla którego miałabym się wśród nich znaleźć. A co dopiero Pan? :D
Zamiast płonnych mrzonek koncentruję się na tym, co MNIE jest dane, a raczej pracowicie sobie owo dobro buduję, nie bez wpadek zresztą i nieco po omacku. Cieszą mnie efekty.
Lubię swoją samotność. Sądzę, że nawet trochę za bardzo, jestem egocentryczką. :)

BUNIA
21-01-2008, 13:58
Na swoj sposob i ja polubilam swoja samotnosc .Lubie cisze wokol mnie ale na chwilke dla odreagowanai trosk dnia codziennego .
W traumie - chcialam byc sama w ciszy , najchetniej w ciemnosci - wtedy zasklepiona w swoim malym swiatku czulam sie dobrze .Nikt nie widzial lez, nie slyszal krzyku bezsilnosci .
Powoli , zaczynalam wracac do swiata odglosow normalnosci .radio Tv .spotkania rodzinno-towarzyskie. .
Swiadomosc ze wszystko i niemal wszyscy mnie irytuja byla dla mnie sygnalem ze staje sie odludkiem i dzikiem /mam b. blisko do lasu hiii/- praca nad soba dala efekty .
Kocham, dzieci nie wscieka mnie ich glosnosc , lgne do ludzi , prac sspolecznych ,
Wymyslam coraz to inne sposoby na zycie a wszystko po to aby nie czuc sie samotnie ..

baburka
21-01-2008, 14:25
Myślę, że bardzo często mylimy doznawanie nudy i rutyny dnia rencist/emeryta z samotnością. Ci, których pochłaniają rozliczne zajęcia, mniej - albo i wcale - skarżą się na samotność.
Moim zdaniem to pożyteczne samooszukiwanie się, w myśl poglądu, że wszystko dobre, co dobrze służy człowiekowi.
Mam jednak pewne obawy. Co dzieje się, kiedy rozejdą się znajomi, mieszkanie wysprzątane, ogródek wypielony?
Czy nie lepiej powiedzieć swojej samotności: Chodź, Stara, pod pachę pójdziemy przez życie. Przypuszczam, że zawsze słuszniejsze to, co prawdziwe. Brak złudzeń bywa utożsamiany z dojrzałością. Dodałabym, że może on stanowić niezgorsze źrodło siły i niezawodny punkt oparcia; nie powiem, że niezastąpione.

BUNIA
21-01-2008, 14:49
Chodź, Stara, pod pachę pójdziemy przez życie cyt. Baburki i tak wlasnie robie .. szukajac innych zajec pozytecznych nie tylko dla mnie

bogda
21-01-2008, 17:41
No to ja tam ciągnę jednak do ludzi, wolę przebywać z nimi niż w samotności, chociaż nie powiem, że całkiem nie lubię samotności, ona jest czasem bardzo potrzebna, nawet tylko po to aby usłyszeć własne myśli....:)

polusi
21-01-2008, 20:14
a ja otoczona wokolo ludżmi ...jestem sama ..od zawsze ..sama ,niby są ..a jak jest moja jakaś potrzeba ,nie mam na myśli finansów ...znowu jestem sama ,przykre odczucie ,dosłownie nikogo nie ma ,kto by pomógł w pokonaniu kłopotów ,czy wsparł ..duchowo ..że dobrze myśle,lub żle każdy .w tył zwrot i ..pusto i to tyle lat mnie to spotyka ..od najbliższych i nie tylko,dlatego mówie że jestem sama i kocham swoja samotność ,bo tylko moge liczyć na siebie

baburka
22-01-2008, 08:40
Bywa tak, że nie dość wyraźnie akcentujemy potrzebę porozmawiania o swoich sprawach, a później żywimy żal, że ktoś nie podjął tematu. Czasem warto dobijać się do głosu, a wtedy okazuje się, że znajdujemy zrozumienie i wsparcie. Z pewnością nie należy oczekiwać więcej niż można otrzymać, a na to pozwala przyjęcie tezy o ograniczoności ludzkiej empatii i idącą za nią potrzebą niesienia pomocy. W najgłębszych zakamarkach duszy człowiek stanowi tajemnicę dla samego siebie, a cóż dopiero dla innych? Samotność jest przyrodzona ludzkiemu bytowi, lecz jej ciężar można skutecznie zmniejszać.
Samotność to także obszar wolności, do której nikt nie ma prawa. Myślę, że korzystny jest tu świadomy balans między tym, co prywatne, a tym co wspólne. Dla różnych osób obszary te mają różny zakres. Warto wytyczyć i zabiegać o nienaruszalność takiej granicy. Samotność to także prawo do troszczenia się wyłącznie o siebie, bywa, że bardzo kuszące.

hary
22-01-2008, 09:31
"Samotność jest przyrodzona ludzkiemu bytowi"-
sadze ze jednak czlowiek jest istota społeczną...sam...nie dlugo przetrwa,
jednakże "Samotność to także prawo do troszczenia się wyłącznie o siebie" -
i to jest ten wygodny blask.

baburka
22-01-2008, 10:13
Trywializujesz tak bardzo, że aż nie ma o czym dyskutować.

hary
22-01-2008, 10:18
tak tak tylko glebokie wypowiedzi ..

baburka
22-01-2008, 10:46
Rosnę, skoro tak oceniasz to, co piszę.:)))))

weroniczka
09-06-2013, 17:26
Smerfetko, tak mnie tez zycie dało mocno w kosc, rozczarowanie i utrata zaufania kogos bardzo bliskiego, ale to mnie nie zamyka na noaw znajomosci, teraz kiedy jestem na emeryturze, brak mi bratniej duszy na spacery i wieczorne rozmowy przy lampce wina , czy to zle?

babciairenka
28-04-2018, 14:09
Wszystko ma swoje plusy, czasami warto mieć święty spokój :)