PDA

View Full Version : Życie poza Ziemią, co powiemy kosmitom?


gratka
15-02-2008, 16:25
Astronomowie odkrywają coraz to nowe planety ziemio-podobne. Wcześniej czy później należy się spodziewać odkrycia życia w kosmosie. Może gdzieś żyją nasi kosmiczni ....nazwijmy ich bracia, no bo jak?
Będą oni daleko od nas, ale gdybyśmy mogli porozumiewać się z nimi, co należałoby im powiedzieć o człowieku, o nas, o czym Ty chciałabyś z nimi porozmawiać?
O co Ty chciałbyś zapytać? Na mój gust mamy przed sobą kilka tysięcy lat na sporządzenie listy dialogowej, ale kiedyś trzeba zacząć. :rolleyes:
Czym się pochwalić, co przemilczeć, aby ich nie spłoszyć?
Zapraszam do bardziej i mniej poważnych dyskusji.:)

Lila
15-02-2008, 17:19
Oooo Gratko miła,temat w sam raz dla mnie,bo moja wyobraźnia sobie wreszcie pofika..:)

Na początek tylko króciutko,bo jestem prawie padliną,to znaczy padnięta po pracy..
Co przemilczeć aby ich nie spłoszyć ?

Ja przemilczałabym to iż jemy innych mieszkańców naszej planety.Przypuszczam ,że to przeraziłoby ich niemożebnie.Na pewno obawialiby się,że przyjdzie nam ochota na schrupanie ich zielonych nibyczułków,oderwanie nóżek i zgrillowanie z musztardą oraz usmażenie świeżych podrobów...o ile je mają...

Natomiast można się pochwalić,że umiemy zbudować taką śliczną ,malutką bombkę atomową i umiemy tą bombką wywołać wielkie BUM..:) ...taki piękny...grzybek z dymu ...ogienek ,który pali wszystko po drodze..Ach,będą zachwyceni..

:)

Pani Slowikowa
15-02-2008, 17:34
raczej wolalabym sie ich najpierw o cos popytac.. zanim zaczniemy sie chwalic:)
A moze oni tez chrupia swoich sasiadow??

FeliksG
15-02-2008, 18:53
Pasjonuję się litaraturą SF, która sporo miejsca poświęca kwestii ewentualnego spotkania z mieszkańcami innych światów. Jak dotychczs, jedno jest oczywiste, że to nie MY ich odwiedzimy. Panująca, na ziemi, forma życia /w każdej postaci - fauny czy flory/, poza środowiskiem ziemskim jest skazana na zagładę. Kosmos, ze swym promieniowaniem, próżnią i temperaturą, jest zabójczy dla życia typu ziemskiego, a to oznacza, że ewentualni przybysze nie mogą przedstawiać formy życia podobnej do naszej. Nie jest jednak nigdzie powiedziane, że celowe, rozumne,inteligentne i świadome działania, muszą być związane z materialnym istnieniem.
Przy takim założeniu, można postawić tezę, że już i to od dawna i w sposób ciągły, jesteśmy odwiedzani i że nigdy żadnych pytań nie usłyszymy.
Zachowując świadomość czasu i przestrzeni w jakich odkrywane są planety z hipotetycznymi warunkami do isnienia tam życia - podobnego do ziemskiego - trzeba sobie uświadomić, że nigdy, ludzie - ziemianie - tam, nie dotrą.
Wiem! Nigdy, nie mów, nigdy. A więc?
Jeśli dotrą do nas, ci inni, to jak im wytłumaczymy np. liczne przypadki naszej działalnosci skierowane, w sposób absolutnie pewny, przeciwko nam samym?
Przeludnienie, niszczenie środowiska, manipulacje w kodach genetycznych itp, itd.
Albo! Jak wytłumaczymy istniejące stosunki społeczne w/g których takie same osobniki, tak samo zbudowane i uwarunkowane do istienia, mają tak zróżnicowane prawa i dostęp do korzystania ze wpólnego dobra - z planety?
Naukwiec, zwłaszcza fizyk a pewnie też i astronom, powiedzą, że takie spotkanie z innymi to czyste fantazjowanie i będą mieli rację ale wyłącznie w sensie naukowym. Literatura SF, poprzez te fantastyczne wizje, porusza bardzo wiele spraw i problemów nurtujących ludzkość - to jednak, do oddzielnych rozważań.

baburka
15-02-2008, 19:27
Samotność w Kosmosie boli. Nie wierzę, choć nie jestem przekonana do takiego narzędzia poznawczego, że jesteśmy sami. Co się zdarzyło raz, może się powtórzyć wielokrotnie w innym kształcie i czasie. Przynajmniej na to wskazuje ziemska logika.:)

gratka
15-02-2008, 19:36
Mnie się wydaje, że jeżeli będą w stanie zrozumieć, że ładniejsza połowa z nas to kobiety, a pozostali to mężczyźni i że jedni bez drugich żyć nie mogą, a często razem też żyć trudno - to już będzie szansa, że pojmą nasze inne zmagania, albo przynajmniej będą wiedzieli, że są sprawy na Ziemi, których zrozumieć się nie da.

Lila
15-02-2008, 21:07
No ale ten nowy układ odkryty przez wspólczesnych polskich Koperników, musi mieć życie mniej więcej podobne do naszego,choć jest mniejszy.Planety krążą wokół podobnego słońca ,w podobnej odległości.

Nie możemy być sami we wszechświecie.4.500 lat świetlnych ,to bliziutko naprawdę..:)
Gratka,abyśmy tylko zdążyli z tą listą.

gratka
15-02-2008, 21:16
Spoko! Dzisiaj jak wyjdziemy z baru u Sunshide to im coś napiszemy i wyślemy. Otrzymają ten list za 4 500 lat, dajmy im godzinkę na odpowiedź i za 9 000lat i jedną godzinę przeczytamy. Tylko czy oni nie są analfabetami?
Trzeba im wysłać muzykę, może sto lat, albo odę do radośći?

bogda
15-02-2008, 21:22
A co Wy myślicie, że jak my tam latamy na te ich planety, to oni nie latają na inne...tak i np. na ziemię...
A może oni już wiedzą o nas o wiele więcej niż my o nich...:D

Bianka
15-02-2008, 21:34
co należałoby im powiedzieć o człowieku, o nas, o czym Ty chciałabyś z nimi porozmawiać?[/SIZE][/B]
O co Ty chciałbyś zapytać? Czym się pochwalić, co przemilczeć, aby ich nie spłoszyć?

Lubię zarówno sf jak i fantasy i czytuję je do tej pory, choć już nie tak namiętnie, jak dawniej :)
Myślę, że gdybym kiedykolwiek spotkała istotę, nazwijmy to, nieziemską, moim pierwszym odczuciem byłby szok, potem może strach. Nawet gdyby wyglądała ona tak jak my, albo podobnie, nie oznaczałoby to, że ma taką samą mentalność, takie same uczucia, te same priorytety i dążenia, to samo ceni.
Nie wiadomo byłoby, jakimi dysponuje zdolnościami i możliwościami, na jakim jest w ogóle poziomie rozwoju i czy jest on porównywalny z naszym. I jaki jest jej stosunek do nas - istot ziemskich. Jak też - czego poszukuje w kosmosie.
Przypominam, że na Ziemi kiedyś były oprócz ludzi inne rasy humanoidalne - elfy, krasnoludy, gnomy, trolle - nie były one przyjazne ludziom. (to "były" proszę oczywiście potraktować z przymrużeniem oka).
Więc może zadawanie pytań przyszłoby odłożyć na czas nieokreślony. A czym moglibyśmy się pochwalić? Trudno przewidzieć. Z pewnego punktu widzenia nasza cywilizacja jest cywilizacją chorą - tu zgadzam się z Feliksem, choć on to inaczej trochę ujął.

gratka
15-02-2008, 21:36
Jakby tak latali to by w końcu który spadł, a tu ani widu, ani słychu, tylko jakieś śladu na zbożu!

Bianka
15-02-2008, 22:27
Kręgi zbożowe są znane od bardzo dawna. Nawet w baśniach ludowych jest o nich mowa :)

Pani Slowikowa
16-02-2008, 02:23
Jakby tak latali to by w końcu który spadł, a tu ani widu, ani słychu, tylko jakieś śladu na zbożu!

Przeciez znaleziono kilka... sa nawet zdjecia..:rolleyes:

Ja wiem ze niejestesmy jedyni... ale mysle ze istniejemy dzieki nim.. Po prostu zostalismy przez nich wyprodukowani..( genetycznie)
Oni nie musieli "spadac" Oni wyladowali .. i to tysiace lat temu.

Lila
16-02-2008, 09:58
Przeciez znaleziono kilka... sa nawet zdjecia..:rolleyes:

Ja wiem ze niejestesmy jedyni... ale mysle ze istniejemy dzieki nim.. Po prostu zostalismy przez nich wyprodukowani..( genetycznie)
Oni nie musieli "spadac" Oni wyladowali .. i to tysiace lat temu.

I co ?
Czyli to nasze praszczury są ? I z kim nas zrobili ? Z małpami ?
A może zostawili taką parę na rozmnożenie się ?

Bianka
16-02-2008, 10:20
Przeciez znaleziono kilka... sa nawet zdjecia..:rolleyes:

Ja wiem ze niejestesmy jedyni... ale mysle ze istniejemy dzieki nim.. Po prostu zostalismy przez nich wyprodukowani..( genetycznie)
Oni nie musieli "spadac" Oni wyladowali .. i to tysiace lat temu.
Można doszukiwac się śladów wspomnień o nich w starożytnej literaturze, pisanej i ustnej. Mity egipskie, greckie, Mahabharata...

siekierka
16-02-2008, 10:21
Zakładając, że nasi "nibyklony" działają podobnie jak my, to znaczy że dziś odebrali wiedzę o Ziemi z przed 4500 lat, czyli mniej więcej z epoki potopu. To co oni sobie o nas myślą? Że się taplamy w błocie jak żaby, czy inne żółwie? Albo mieszkamy w arce osadzonej na górskim szczycie? Zadatki na homo ledwo sapiens? No bo niestety, Edenu już nie ma.:D

Lila
16-02-2008, 10:35
Siekierka,nie ma i nigdy nie było.To znaczy był ,na terenie Mezopotamii.A to mały kawałek terenu,niestety..

gratka
16-02-2008, 11:09
Każda istota żyjąca musi gromadzić energię, żeby żyć;
żyje tak długo jak długo przyswajanie energii ma określoną sprawność
potem musi umrzeć, ale wcześniej powinna życie przekazać dalej.
Jeżeli na tej samej zasadzie działają inteligentni mieszkańcy innej planety, to oprócz tej inteligencji muszą mieć instynkty,
a może nawet to co nazywa się popędami. U nas najsilniejszy jest popęd płciowy i zabijania, bo one warunkowały przetrwanie tysiące lat.
Jeżeli nie rozmnażają się na przykład przez pączkowanie, to też jakiś popęd do podtrzymania życia konieczny mieć powinni. Byłaby łatwiejsza rozmowa.
Myślę, że naszą delikatnie mówiąc ograniczoną racjonalność w działaniach, o której pisze Feliks próbowalibyśmy usprawiedliwić właśnie rolą instynktów i rozumu w naszych decyzjach :)

Alsko
16-02-2008, 11:16
odpowiedzą nam na pytanie: co to są sepulki?
Skoro Lem nie wiedział...

Bianka
16-02-2008, 11:52
odpowiedzą nam na pytanie: co to są sepulki?
Skoro Lem nie wiedział...
Oooo... nareszcie bym się dowiedziała :D :D :D

Pani Slowikowa
16-02-2008, 14:52
I co ?
Czyli to nasze praszczury są ? I z kim nas zrobili ? Z małpami ?
A może zostawili taką parę na rozmnożenie się ?

nawet nie pare tylko samego Adama. Ewe zrobili potem z adamowego zebra..
Nie za bardzo wiedzieli co i jak na poczatek wiec trzymali tych dwoje w Edenie ..przez jakis czas.. Potem sprawa sie rypla bo Ewka od razu sie kapnela ze cos jest nie tak i chciala wiedziec jakim cudem oni tam sie znajduja i gdzie ich mama i tata..??:D :D

enia60
16-02-2008, 14:54
nie widzę,nie czuję,nie doświadczam i dzięki Panu popędu płciowego i zabijania,czyli co ? nie żyję??

gratka
17-02-2008, 00:00
Freud do Einsteina w 1932 roku pisał:..."Sformułował Pan przypuszczenie, że człowiek posiada instynkt nienawiści i destrukcji, który ułatwia zadanie podżegaczom wojennym. Raz jeszcze stwierdzam, że całkowicie zgadzam się z tym poglądem. Według mojej hipotezy istnieją tylko dwa rodzaje ludzkich instynktów: te, które dążą do zachowania życia - nazwijmy ja erotycznymi - (....) i te, ktore zmierzają do niszczenia i zabijania; określamy je łącznie jako instynkt agresji i destrukcji."
W liście tym stwierdził dalej, że żądza agresji dąży do uwolnienia własnej energii, stąd akty niszczenia, okrucieństwa i brutalności. Akty te mogą być skierowane na zewnątrz lub do wewnątrz, co może prowadzić do zaburzeń.
Tyle klasyk.
Gwoli ścisłości muszę dodać, że istnieje też inna hipoteza , wg której to nie natura ludzka odpowiedzialna jest za ludzkie zbrodnie i okrucieństwa.Niemniej jednak:
Według oszacowań co najmniej trzy miliardy osób straciło życie w trakcie ponad czternastu tysięcy wojen.:confused: :confused:

kufa86
17-02-2008, 00:31
(stworzyli)nawet nie parę tylko samego Adama. Ewę zrobili potem z adamowego żebra..
Nie za bardzo wiedzieli co i jak na początek więc trzymali tych dwoje w Edenie ..przez jakiś czas.. Potem sprawa się rypła bo Ewka ... :D
To nie tak było.
Mówi Pan do Adama
- Adamie, daj żebro
- nie dam
- dawaj żebro!!
- nie dam, mam złe przeczucia.

No ale... nec Hercules...
musiał dać. Panbucek był już zmęczony pracowitym tygodniem, obok przebiegał pies i porwał to Ziobro na przekąskę.
Panbucek capnął psa za ogon i mu urwał.
Ponieważ wystąpiły chwilowe, przejściowe braki materiałowe zrobił tę Ewę z materiałów zastępczych.
Ato, że ludzie pochodzą od małpy....
w sąsiedztwie mieszkał bardzo przystojny goryl - na dodatek obcy.

gratka
17-02-2008, 00:57
Napisał kufa
[quote=kufa86]Panbucek capnął psa za ogon i mu urwał.
Ponieważ wystąpiły chwilowe, przejściowe braki materiałowe zrobił tę Ewę z materiałów zastępczych.]

Kość ogonowa czy żebro to jest jednak kość, a nie jakaś marna glina z której ulepiony został Adaś...i jako prototyp wyszedł powiedzmy "taki sobie"

Bianka
17-02-2008, 09:48
Gwoli ścisłości muszę dodać, że istnieje też inna hipoteza , wg której to nie natura ludzka odpowiedzialna jest za ludzkie zbrodnie i okrucieństwa.Niemniej jednak:
Według oszacowań co najmniej trzy miliardy osób straciło życie w trakcie ponad czternastu tysięcy wojen.:confused: :confused:
Jaka to hipoteza?

baburka
17-02-2008, 11:38
Jaka to hipoteza?
Człowiek jest raczej dobry niźli zły ... . Nie pamętam, kto to powiedział. Dalej szło o lampie mądrości...wiekuistego zwycięstwa zaranie...Zapewne był to jeden z tych, co to (podobno) z głową w chmurach, ale czy wymyślono sensowniejszą alternatywę?

Bianka
17-02-2008, 12:19
Człowiek jest raczej dobry niźli zły ... . Nie pamętam, kto to powiedział. Dalej szło o lampie mądrości...wiekuistego zwycięstwa zaranie...Zapewne był to jeden z tych, co to (podobno) z głową w chmurach, ale czy wymyślono sensowniejszą alternatywę?
Nie myślałam o podejściu poetyckim, ale może masz rację, może takie postrzeganie jest najbardziej słuszne.:)

siekierka
17-02-2008, 12:37
Być może Norwidowski wątek jest tu na miejscu, ale ja bym proponował kontynuowac mniej powazny wątek kufy.
Efektem sąsiedztwa przystojnego goryla jest to, że część współczesnych ludzi ma we krwi czynnik oznaczany Rh+.
Ci którzy wywodzą sie z linii z gorylem nie spokrewnionej, tego czynnika nie mają. (Rh-). Ale to niestety mniejszość,która nie wywodzi się od Darwina (pardon, goryla!).:D

Bianka
17-02-2008, 14:43
Być może Norwidowski wątek jest tu na miejscu, ale ja bym proponował kontynuowac mniej powazny wątek kufy.
Efektem sąsiedztwa przystojnego goryla jest to, że część współczesnych ludzi ma we krwi czynnik oznaczany Rh+.
Ci którzy wywodzą sie z linii z gorylem nie spokrewnionej, tego czynnika nie mają. (Rh-). Ale to niestety mniejszość,która nie wywodzi się od Darwina (pardon, goryla!).:D
Chcesz powiedzieć, że posiadanie lub nie czynnika Rh wpływa na charakter danego osobnika?

siekierka
17-02-2008, 15:34
Może nie tyle na charakter , co na owłosienie...

Bianka
17-02-2008, 16:37
Może nie tyle na charakter , co na owłosienie...
Zdawało mi się, że była mowa o agresji...

Pani Slowikowa
17-02-2008, 17:02
Może nie tyle na charakter , co na owłosienie...

mysle ze goryl jest sliczny ..i ma super owlosienie.. :)
Duzo lepsze niz czlowiek.. szczegolnie na glowie..
No bo czy kto kiedy widzial lysego goryla???

siekierka
17-02-2008, 18:07
Ponieważ kilka.........dziesiąt lat temu wyrosłem z agresji,wolę jednak myśleć, że czynnik rhezus we krwi, ma bardziej wpływ na owłosienie. Obecna moda na depilację wszystkich zakątków ciała ma tu chyba także swój udział. :D ;)

chickita
17-02-2008, 21:37
Domniemam, ze zapytalabym jak u nas w barze: "Co pijemy?" Potem samo sie potoczy. Wersje sa dwie.
Po tym pytaniu mnie zastrzelą.
Po tym pytaniu bedzie wesoło i tak juz zostanie.

siekierka
18-02-2008, 10:29
No i jak te kosmiczne stwory wyglądają? Czy mają otwór gębowy, nadający się do wypicia z chickitą toastu? Czy też zapora z oparów alkoholu etylo-metylowego jest dla nich nie do przebycia?:)

gratka
18-02-2008, 17:53
Robiąc coś w rodzaju "rachunku sumienia " przed spotkaniem z inną ,kosmiczną cywilizacją napisałam, że istnieje inna oprócz Freudowskiej hipoteza dotycząca motywacji ludzkich poczynań.
Bianka pytała Jaka to hipoteza?

Chodziło o hipotezę Lorenza, który nie do końca zgadzał się z tym, że źródłem destrukcji są siły instynktowne, teraz powiedzielibyśmy wyznaczone przez kod genetyczny człowieka. Według Lorenza instynkt agresji istnieje w człowieku, ale nie musi służyć bijatykom, nienawiści itp paskudnym przypadłościom ludzkim, raczej może zwiększać szanse przetrwania poszczególnych ludzi i całej populacji. Stąd powstał pomysł, aby agresję ukierunkować, np. poprzez uprawianie sportu można uwolnić nadmiar energii, można się "wyżywać" w sposób cywilizowany.
Nie rozwijałam tej myśli, bo jak dotychczas boiska sportowe nie zdołały zastąpić poligonów, ale myśl Lorenza została potem rozwinięta i niektórzy sądzą, że z natury swojej człowiek nie jest ani dobry, ani zły, nie jest aniołem, ale też nie jest bestią. Dopiero w toku społecznego uczenia się i działania staje się szlachetny, albo okrutny . W tym ujęciu jednostki i grupy ludzkie są manipulowane przez okoliczności zewnętrzne, coś na kształt figur szachowych.

Bianka
18-02-2008, 19:26
Robiąc coś w rodzaju "rachunku sumienia " przed spotkaniem z inną ,kosmiczną cywilizacją napisałam, że istnieje inna oprócz Freudowskiej hipoteza dotycząca motywacji ludzkich poczynań.
Bianka pytała

Chodziło o hipotezę Lorenza, który nie do końca zgadzał się z tym, że źródłem destrukcji są siły instynktowne, teraz powiedzielibyśmy wyznaczone przez kod genetyczny człowieka. Według Lorenza instynkt agresji istnieje w człowieku, ale nie musi służyć bijatykom, nienawiści itp paskudnym przypadłościom ludzkim, raczej może zwiększać szanse przetrwania poszczególnych ludzi i całej populacji. Stąd powstał pomysł, aby agresję ukierunkować, np. poprzez uprawianie sportu można uwolnić nadmiar energii, można się "wyżywać" w sposób cywilizowany.
Nie rozwijałam tej myśli, bo jak dotychczas boiska sportowe nie zdołały zastąpić poligonów, ale myśl Lorenza została potem rozwinięta i niektórzy sądzą, że z natury swojej człowiek nie jest ani dobry, ani zły, nie jest aniołem, ale też nie jest bestią. Dopiero w toku społecznego uczenia się i działania staje się szlachetny, albo okrutny . W tym ujęciu jednostki i grupy ludzkie są manipulowane przez okoliczności zewnętrzne, coś na kształt figur szachowych.
Dziękuję za wyjaśnienie. Chyba nasz słynny sarmata z Nagłowic też kiedyś pisał, że rodzimy się jak "biała kartka" i dopiero potem stajemy się tacy, jacy się stajemy. Niemniej jednak wydaje mi się to dyskusyjne, bo już we wczesnym dzieciństwie widać różnicę charakterów.
Więc zapewne prawda leży jak zwykle gdzieś pośrodku i ma tysiące odcieni :)

A odwiedziny nas przez kosmitów, zaginione cywilizacje itd. pobudzają wyobraźnię. Niedawno czytałam w internecie, że uczeni są już w stanie skonstruować coś w rodzaju peleryny-niewidki, dzięki której obiekt jest niewykrywalny nawet przy pomocy radaru. Jeżeli ONI wpadli na to wcześniej, to może ich tu być pełno, może nawet opiekują się niektórymi z nas (króliki doświadczalne?), będąc w naszym pojęciu Aniołami Stróżami :D
Ciekawe, to dobrze, czy nie bardzo? :D

siekierka
19-02-2008, 17:08
"Do Donalda marzeń dodajmy jeszcze to, żeby do kosmosu doszedło się pieszo!"
(Tak śpiewa kabaret pod Wydrwigroszem) :cool:

Pani Slowikowa
19-02-2008, 17:13
Niedawno czytałam w internecie, że uczeni są już w stanie skonstruować coś w rodzaju peleryny-niewidki, dzięki której obiekt jest niewykrywalny nawet przy pomocy radaru.

Ciekawe to.. powiedz cos wiecej na ten temat. Na czym polegaly te pelerynki??

Bianka
19-02-2008, 21:13
Tutaj jest link:

http://portalwiedzy.onet.pl/0,17658,1467309,czasopisma.html

Obawiam się, że jako niezmiennie-noga-z-fizyki nie będę umiała tego wytłumaczyć jak należy :confused:

Anna_Maria_57
19-02-2008, 21:41
Robiąc coś w rodzaju "rachunku sumienia " przed spotkaniem z inną ,kosmiczną cywilizacją napisałam, że istnieje inna oprócz Freudowskiej hipoteza dotycząca motywacji ludzkich poczynań.
Bianka pytała

Chodziło o hipotezę Lorenza, który nie do końca zgadzał się z tym, że źródłem destrukcji są siły instynktowne, teraz powiedzielibyśmy wyznaczone przez kod genetyczny człowieka. Według Lorenza instynkt agresji istnieje w człowieku, ale nie musi służyć bijatykom, nienawiści itp paskudnym przypadłościom ludzkim, raczej może zwiększać szanse przetrwania poszczególnych ludzi i całej populacji. Stąd powstał pomysł, aby agresję ukierunkować, np. poprzez uprawianie sportu można uwolnić nadmiar energii, można się "wyżywać" w sposób cywilizowany.
Nie rozwijałam tej myśli, bo jak dotychczas boiska sportowe nie zdołały zastąpić poligonów, ale myśl Lorenza została potem rozwinięta i niektórzy sądzą, że z natury swojej człowiek nie jest ani dobry, ani zły, nie jest aniołem, ale też nie jest bestią. Dopiero w toku społecznego uczenia się i działania staje się szlachetny, albo okrutny . W tym ujęciu jednostki i grupy ludzkie są manipulowane przez okoliczności zewnętrzne, coś na kształt figur szachowych.

Ooo, znane z innej dziedziny podejście: "Byt określa świadomość"

a w sieci znalazłam: "W rozwóju empiryzmu swój udział miał John Lock, który wprowadził do nauki stwierdzenie tabula rasa – nie zapisana kartka albo biała karta. Termin ten oznacza, że człowiek rodzi się jako tabula rasa i w miarę dorastania i nabierania doświadczenia karta ta się powoli zapisuje. Zapis ten to właśnie doświadczenie. Wszystko to co nas otacza ma swoje źródło w doświadczeniu zewnętrznym (zmysły) i w wewnętrznym (refleksje)."

Ale wracając do agresji i kwestii dobra i zła, to nie pamiętam żadnego nazwiska, ale wielokrotnie spotkałam sie z przedstawionym w różny sposób tym samym przekonaniem - nie jesteśmy dobrzy ani źli, to rodzina, wychowanie, szkoła, otoczenie, kształtują nas i czynią tym, kim jesteśmy.

Oczywiście geny też mają w tym swój udział - ale dobro lub zło nie jest przekazywane w genach.

Ale agresja to osobna sprawa - dziedziczymy ją, jako formę umiejętności samoobrony. Bez niej nasz gatunek by nie przetrwał.
Problem polega na tym, że jest już prawie nie potrzebna - a nadal jest, zbyt krótki czas minął na jej ewolucyjne usunięcie z genomu.

Sport, jak i każda inna forma pokojowej rywalizacji jest dobrym sposobem rozładowania agresji. Ale bez presji, dzieciaki wolą okrutne gry komputerowe i filmy z lejącą się z ekranu krwią - to niby rozładowuje agresję, ale jednocześnie powoduje jej narastanie + obojętnienie na cudzy ból.

Psychika to skomplikowana rzecz...

chickita
19-02-2008, 21:58
No i jak te kosmiczne stwory wyglądają? Czy mają otwór gębowy, nadający się do wypicia z chickitą toastu? Czy też zapora z oparów alkoholu etylo-metylowego jest dla nich nie do przebycia?:)
Siekierka, spoko. Nie ten to inny otwór. Sie da, sie zrobi. Ja nie dam rady?:D

Bianka
19-02-2008, 22:15
Ale wracając do agresji i kwestii dobra i zła, to nie pamiętam żadnego nazwiska, ale wielokrotnie spotkałam sie z przedstawionym w różny sposób tym samym przekonaniem - nie jesteśmy dobrzy ani źli, to rodzina, wychowanie, szkoła, otoczenie, kształtują nas i czynią tym, kim jesteśmy.

Oczywiście geny też mają w tym swój udział - ale dobro lub zło nie jest przekazywane w genach.

Ale agresja to osobna sprawa - dziedziczymy ją, jako formę umiejętności samoobrony. Bez niej nasz gatunek by nie przetrwał.
Problem polega na tym, że jest już prawie nie potrzebna - a nadal jest, zbyt krótki czas minął na jej ewolucyjne usunięcie z genomu.

Psychika to skomplikowana rzecz...
Oczywiście. Zresztą jesteśmy tylko cząsteczką całego naszego ziemskiego życia, całego naszego świata, który przecież też nie jest ani dobry ani zły. Zresztą "dobro" i "zło" to pojęcia wymyślone przez człowieka i przez tysiące lat jego istnienia ulegały znacznym zmianom.

FeliksG
19-02-2008, 23:13
Obawiam się, że jako niezmiennie-noga-z-fizyki nie będę umiała tego wytłumaczyć jak należy :confused:
Sami autorzy - autor, taż nie bardzo potrafią. W literaturze S.F. roi się od pomysłów - mówiąc delikatnie - manipulacji światłem. Myślę, że dopiero opanowanie nanotechnologii / pojęcie, bardzo ogólne/ pozwoli na "jakieś" prace ze światłem.

P.S. Moim zdaniem, Świat JEST, dobry i zły ponieważ, jest bezwzględny, bezuczuciowy. Ludzie, poprzez swój rozum i logikę, próbują to zmieniać. Z jakim skutkiem?
Pozdrawiam.

gratka
20-02-2008, 00:23
Przypuszczam, że zasada działania urządzenia typu czapka - niewidka jest następująca:
mamy oczy, które reagują na wąski przedział fal elektromagnetycznych i te fale nazwaliśmy światłem. Inne zmysły oraz urządzenia techniczne mogą być czułe na inny zakres fal lub na inny typ fal (na przykład radar, dźwięki, ultradźwięki) Wracając do wzroku: nie widzimy przedmiotu, który nie wysyła w naszym kierunku światła własnego ani też odbitego .
Materiał, który pochłania padające na niego fale i nic nie odbija, utrzymany w odpowiednio niskiej temperaturze, aby nie emitował - oto kandydat na czapkę -niewidkę.

gratka
20-02-2008, 00:54
Nie pamiętam jaki to socjolog napisał, że gdybyśmy wyposażyli pawiana w broń nuklearną, to w ciągu tygodnia zniszczyłby on świat. Tymczasem ludzie żyją z nią przez dziesięciolecia. Można by stwierdzić, że gatunek homo sapiens jest zbyt odpowiedzialny i rozumny, aby dokonać aktu zniszczenia, albo inny wniosek, że człowiek od pawiana różni się tylko bardziej wydłużonym czasem reakcji.:rolleyes:
Broni nuklearnej nie używa się strachu, że przeciwnik zrobi to samo. Ale gdyby zawitali tu kosmici, to może właśnie ze strachu na wstępie poczęstowałoby się ich rakietą, aby potem spokojnie zbadać szczątki?

przyjaciel
06-03-2008, 14:07
Przeciez uzyto broni nuklearnej na Japonie,wiec zapytam autorke tematu,zrobiono to ze strachu czy kierujac sie logika demonstracja sily lub byla inna motywacja ?
Przeciez to bylo ludobojstwo za ktore nikogo nie powieszono jak w uczyniono to w przypadku przywodcy Iraku Husajna.

Lila
06-03-2008, 22:05
Wiesz ,przyjacielu..Japonia szykowała się do długiej wojny,poza tym sami twórcy bomby nie do końca znali jej niszczące ,długofalowe działanie..

No i kogo niby miano wieszać w tym wypadku ?
Załogę bombowca Enola Gay ?
I za co ? W końcu rówież nie powieszono nikogo za zbombardowanie Pearl Harbor,bez wypowiedzenia wojny..

ps.Warto byłoby kogoś powiesić za Katyń..
:) kurczę,skąd to parcie na wieszanie ?

gratka
06-03-2008, 22:44
Detonacja dwóch bomb jądrowych spowodowała to, że Japonia podpisała kapitulację i można było zakończyć działania wojenne. Prawdopodobnie na Japończyków nie było innej konwencjonalnej metody i II wojna światowa mogłaby jeszcze długo trwać i nie wiadomo ilu ludzi jeszcze by zginęło.
Lila ma rację.
A wracając do kosmitów, ciekawe, czy oni też się tłuką między sobą?

Lila
07-03-2008, 00:26
A wracając do kosmitów, ciekawe, czy oni też się tłuką między sobą?


:) Mam nadzieję,bo inaczej weźmiemy ich za aniołów.

Kazik
07-03-2008, 03:11
Mnie się wydaje, że jeżeli będą w stanie zrozumieć, że ładniejsza połowa z nas to kobiety, a pozostali to mężczyźni i że jedni bez drugich żyć nie mogą, a często razem też żyć trudno - to już będzie szansa, że pojmą nasze inne zmagania, albo przynajmniej będą wiedzieli, że są sprawy na Ziemi, których zrozumieć się nie da.--napisała Babka Gratka.

Pisałaś też coś o kosmitach i o pączkowaniu. Owszem -pod nieobecność rodziców, dziś tak się rozmnaża młodzież w tłusty czwartek i nie tylko. Wystarczy jak "starych" nie ma w domu. Ładniejsza połowa to kobiety-potwierdzam. Ale jaki ONI mają gust?

grazyna
07-03-2008, 23:15
Myślę, że kosmici jako istoty człekokształtne ,człekopodobne nie pojawia sie na ziemi nigdy! Myślę, ze jeśli już to istoty z tzw. kosmosu, od dawna goszczą juz między nami, jako strumienie takiej czy innej energii, bardziej zorganizowanej i dobrze zaplanowanej, bardziej niż jesteśmy sobie to wyobrazić.O ile jestesmy ...

gratka
07-03-2008, 23:23
Kaziku wywołałeś nowe pytanie: Jaki ONI mają gust?
Zapytam czy w ogóle mają poczucie piękna?

I w końcu podstawowe zagadnienie: do czego nam przydatne jest poczucie piękna?
Musi pełnić jakąś rolę, skoro się w nas rozwinęło!

grazyna
07-03-2008, 23:29
Kosmici, to energie, pod wpływem których podejmowane sa takie albo inne działania, moga pobudzac do piekna , albo skłaniac lub kusic do brzydoty...dobrze gadam?Bo jak nie zgadzacie sie ze mna to mówic mi tu zaraz..proszę :) Przeciez my ludzie posiadamy tylko 7 zmysłów( wzroku, węchu, smaku, dotyku, słuchu, równowagi no i 7 czyli : telepatia, intuicja lub w skrajnych przypadkach jasnowidzenie), byc może posiadamy ich więcej, dotąd nierozwinietych , może jest tez 3 oko, lub jest ich znacznie więcej? :P :P :P No, to gadam jak naczelna wariatka?

gratka
08-03-2008, 18:21
Dobrze mówisz Grażynko,
mamy kilka zmysłów i dlatego postrzegamy świat zewnętrzny. Jeżeli kosmici byliby spod innej gwiazdy, to jest duże prawdopodobieństwo, że mieliby inaczej ukształtowany zmysł wzroku, dostosowany do promieniowania tej gwiazdy, tak jak nasz dostosował się do Słońca.

bogda
08-03-2008, 18:30
A może oni zamiast oczu mają noktowizory i widzą wszystko i zawsze....

Bianka
08-03-2008, 19:48
Dobrze mówisz Grażynko,
mamy kilka zmysłów i dlatego postrzegamy świat zewnętrzny. Jeżeli kosmici byliby spod innej gwiazdy, to jest duże prawdopodobieństwo, że mieliby inaczej ukształtowany zmysł wzroku, dostosowany do promieniowania tej gwiazdy, tak jak nasz dostosował się do Słońca.
Czy to znaczy, że moglibyśmy nie widzieć się nawzajem?

gratka
08-03-2008, 20:34
Oni mogliby do widzenia posługiwać się falami krótszymi (ultrafiolet, rentgenowskie) i mogliby widzieć nas podobnie jak jest na kliszach rentgenowskich. Widzieliby nasze kręgosłupy i niektóre podroby.
Gdyby nas oglądali za pomocą fal dłuższych od światła - to jak przez noktowizory.
Mogliby wiedzieć, czy myślimy intensywnie, czy nie. Gdy mózg pracuje intensywnie wysyła inne fale niż gdy się relaksuje. My nie mamy zmysłów rejestrujących nasze własne, ludzkie promieniowanie, ale oni mogliby coś takiego mieć.

grazyna
08-03-2008, 20:40
Wiesz, tu bardziej chyba chodzi jak my ich mozemy postrzegac, :), jesli nie mamy rozwinietych tych kolejnych zmysłów...jesli je rzeczywiscie posiadamy. Myślę, że nie ma żadnych kosmitów- takich - jakich my chcemy sobie wyobrazić.To sa po prostu jak pisałam energie działajace na nas w kazdej chwili naszegio życia i to nie jest żadne nadzwyczajne odkrycie. To chyba jest dla nas materia niepoznana i jak na razie niewyjaśniona. Nie doszukiwała bym sie sensacji .

Bianka
08-03-2008, 21:01
Wiesz, tu bardziej chyba chodzi jak my ich mozemy postrzegac, :), jesli nie mamy rozwinietych tych kolejnych zmysłów...jesli je rzeczywiscie posiadamy. Myślę, że nie ma żadnych kosmitów- takich - jakich my chcemy sobie wyobrazić.To sa po prostu jak pisałam energie działajace na nas w kazdej chwili naszegio życia i to nie jest żadne nadzwyczajne odkrycie. To chyba jest dla nas materia niepoznana i jak na razie niewyjaśniona. Nie doszukiwała bym sie sensacji .
Zazwyczaj mówiąc o kosmitach, myślimy o jakichś żywych istotach z innych planet. Ty mówisz o energiach kosmicznych i innych ziemskich, o czymś, co Chińczycy nazywają "chi" i co również jest bardzo zróżnicowane. Te energie chyba nie są inteligentne w naszym ziemskim znaczeniu.
Jeszcze - jak się widzi przez noktowizor?

grazyna
08-03-2008, 21:30
Zazwyczaj mówiąc o kosmitach, myślimy o jakichś żywych istotach z innych planet. Ty mówisz o energiach kosmicznych i innych ziemskich, o czymś, co Chińczycy nazywają "chi" i co również jest bardzo zróżnicowane. Te energie chyba nie są inteligentne w naszym ziemskim znaczeniu.
Jeszcze - jak się widzi przez noktowizor?
Wiele na pewno się dzieje poza naszymi wyobrażeniami, zupełnie dla nas niepojete , ale nam , tak jak dzieciom najłatwiej jest sobie wyobrazic kosmitów , w zielonych kombinezonach .......,rutu...tutu... ale to tylko nasza wyobraźnia!
Nie wiem co i jak nazywają chińczycy, ale ja juz w temat sie nie wgłębiam...pozostawiam to swojej i Waszej wyobraźni.....

gratka
09-03-2008, 14:26
najpierw króciusieńko jak się widzi przez noktowizor.
Człowiek wytwarza sporo ciepła i utrzymuje swoją temperaturę ciała na poziomie 37 C. Jest więc grzejnikiem, o konstrukcji nośnej z kości. Noktowizory wyłapują to promieniowanie cieplne istot ciepłokrwistych i przetwarzają na obraz widzialny. Dużo ciepła wytwarza mózg, a z głowy najbardziej ciepło ucieka przez oczodoły i w okolicy nosa, bo w tych obszarach w kościach czaszki są otwory. Przez noktowizor widać więc zarys głowy z jasnymi plamami w okolicy oczu i nosa.
O energiach wspominanych przez Grażynę nic nie mogę powiedzieć jako fizyk, ponieważ nie są zbadane. Najwięcej o tej energii mówią parapsycholodzy, ale ani się to nie daje zmierzyć, ani zdefiniować źródła, ani nie ma powtarzalnych efektów.

Bianka
09-03-2008, 18:50
bardzo dziękuję za wyjaśnienie :)
Tak mi się przy okazji skojarzyło - niektórzy ludzie, opowiadający o swoich Bliskich Spotkaniach, twierdzą, że widzieli istoty szare z ciemnymi plamami w miejscu oczu. Czy to też może być związane z naszą ludzką możliwością widzenia (zakładając oczywiście, że te opowiadania są prawdziwe)? Czy posiadając takie organy zmysłów (tu oczy) jakie posiadamy, możemy czegoś nie widzieć? Czy możemy nie widzieć całych dużych postaci, przedmiotów itd. A co ze zmysłem dotyku? Czy również możemy nie móc ich dotknąć, skoro są materialni?
Od zawsze lubię sf :), więc wybacz, że zarzucam Cię pytaniami :)

gratka
10-03-2008, 20:36
Bianko
są pono rzeczy i zjawiska na niebie i ziemi o których się filozofom nie śniło.
Nasze oczy można łatwo oszukać, bo na końcu nerwu wzrokowego znajduje się odpowiedni obszar w mózgu, który identyfikuje to co widzimy. W sumie nie oszukujemy oczu, bo one działają jak soczewka, ale możemy czasem oszukać mózg. Jak chcesz sprawdzić to na sobie, podaj mi swój adres mailowy na privie i prześlę Ci pokaz takich efektów złudzeń optycznych. Magicy i hipnotyzerzy robią to lepiej.

grazyna
10-03-2008, 22:30
Ja tez chetnie bym obejrzała taki magiczny pokaz , a nie mozesz zaprezentowac tego tu na forum, dla nas wszystkich ?

gratka
11-03-2008, 20:03
Grażynko
łatwiej mi przesłać cały pokaz w formie załącznika do maila, niż rozbierać go na poszczególne obrazy i pojedyncze zamieszczać na forum.

Bianka
11-03-2008, 20:54
Wysłałam Ci wczoraj swoje namiary... :)

gratka
11-03-2008, 22:09
Otrzymałam Bianko, wysłałam.
Schizofrenia jest chorobą, w której chory widzi urojone postacie, słyszy głosy nieistniejące. Można więc widzieć i słyszeć coś, czego nie ma.
O przypadkach odwrotnych nie wiem nic konkretnego.

grazyna
11-03-2008, 22:18
Babko Gratko, a czy tu ktos pisze o niewidzialmnych postaciach ? Mysle, że na siłe poszukujesz chorych na tym forum, pracujesz w słuzbie zdrowia jakos powiązanym z oddziałem psychiatrycznym? Wg. moich obserwacji szukasz kandydatów na potencjalnych pacjentów, praktykujesz na o. psychiatr., jako kto?

gratka
11-03-2008, 22:26
Nie pracuję, i chyba się jeszcze na pacjentkę nie kwalifikuję, nie poszukuję na siłę chorych....Po prostu Bianka zastanawiała się, czy możemy nie widzieć czegoś co jest, a ja znalazłam sytuację odwrotną, czyli czegoś nie ma , a ludzie widzą. Nawiązałam do postu Bianki i odpowiedziałam w miarę rzeczowo.

grazyna
11-03-2008, 22:40
Dobra, ja juz wole nie komentowacć, bo jesli nadarzy sie tu ekipa amatorów - psychiatrów , lub znudzonych emerytowanych rutyniarzy psychiatrów ...to biada niektórym komentujacym. A swoją droga , ciekawe jak by sie trafił jakis psychiatra ...ale np.jednocześnie obdarzony możliwościami paranormalnymi...to by była gratka......:) , no i ciekawe jakie by było podejscie do chorych.. no i interesujaca przygoda na Senior Cafe :) Babko Gratko , usmiecham sie do Ciebie !

Bianka
11-03-2008, 22:54
Pamiętacie "Piękny umysł"? To dopiero było fascynująco-przerażające.
Troszkę jednak zboczyłyśmy z tematu :) Nie o chorobach przecież mówimy, tylko o możliwościach naszego umysłu i naszej techniki.
Babciu Gratko, przypomniałam sobie te niewykrywalne przez radar samoloty i próby stworzenia "peleryny niewidki".

gratka
12-03-2008, 20:20
Czytałam i nawet gdzieś zapisałam sobie takie zdanie:
Gdyby nasz mózg był tak nieskomplikowany, że moglibyśmy go zrozumieć,
bylibyśmy wówczas tak głupi, że i tak byśmy go nie zrozumieli.
Coś w tym jest.

senior A.P.
29-03-2008, 16:22
Zycie cielesne (chyba) tylko na ziemi istnieje.Kosmici jezeli istnieja to niematerialni.
To co ktos widzial,ze lecialo ,ladowalo,odlatywalo,zostawialo slady czy nawet spadlo i sie rozbilo, to twory naukowe ludzi okryte jeszcze tajemnica,na odkrycie ktorej nadejdzie czas.