PDA

View Full Version : RZS i inne


baburka
20-02-2008, 14:14
Chcę Was uczulić na problem zdrowotny często poruszany, a jednak nie zawsze doceniany. Wiele chorób somatycznych, z którymi biegamy po lekarzach i rehabilitantach ma podłoże w psychice. Mogę służyć za przykład osoby, której wymachiwano już przed nosem endoprotezą stawu biodrowego i udowadniano przy pomocy kliszy rtg, że kręgosłup, a raczej pogięty korkociąg musi boleć, a wraz z nim nerwy ulegające nieprzewidzianym przez fizjologię naciskom.
A guzik z pętelką! Zasuwam z obciążeniem prawie codziennie, śpię wysoko na ukochanych podusiach...i nic.
O depresze nie warto już wspominać. Jakoś ukręciło się łeb. Parę ładnych lat temu powinnam sobie sama wystawić receptę o brzmieniu "higiena psychiczna". Dbajcie o siebie, Dziewczyny!

bajka
04-03-2008, 19:24
Witam Cię ciekawa jestem czy z tej depresji "wyszłaś" sama, czy przy pomocy psychiatry lub psychoterapeuty.?-bajka

bajka
06-03-2008, 15:46
bajka :Witam Cię ciekawa jestem czy z tej depresji "wyszłaś" sama, czy przy pomocy psychiatry lub psychoterapeuty.?-bajka

Droga baburko zadałam Ci pytanie ponieważ bardzo mnie to interesuje bądź uprzejma odpowiedzieć, jeżeli to dla Ciebie nie trudność. Pozdrawiam-bajka:)

baburka
06-03-2008, 19:30
ciekawa jestem czy z tej depresji "wyszłaś" sama, czy przy pomocy psychiatry lub psychoterapeuty.?
W zasadzie poradziłam sobie sama, nie wolno mi jednak nie wspomnieć o istotnej pomocy przyjaciół. Większych problemów, bo nieznanych dotąd, nastręcza mi nerwica. Szczególnie dokuczliwe są stany lękowe. Muszę ją rozpracować. Wiem, że to potrwa...
Psychiatrę mam zawsze na podorędziu, leki traktuję jak koło ratunkowe.

alja9
06-03-2008, 22:36
barburka napisal:
W zasadzie poradziłam sobie sama, nie wolno mi jednak nie wspomnieć o istotnej pomocy przyjaciół.
bardzo podoba mi sie to zdanie, i pasuje ono do mojej opinii na temat radzenia sobie z depresja.
Mam bardzo ograniczone zaufanie do pomocy specjalistów - psychiatrów i mogę je uzasadnić wielogodzinnym pisaniem postów opisujących przypadki osób, które zostały przez nich zapędzone w jeszcze większą chorobę niż ta z którą przyszły po ich pomoc. Wiele osób bowiem myli depresje z poczuciem głębokiego smutku, a sprytni "specjaliści" wykorzystują taką sytuacje, aby pozyskać sobie kolejne źródło dochodów.. Płaci sie im wiec za wizyty, płaci tez /i to słono/ za kolejne otępiające nas produkty firm farmakologicznych.
Zapatrzony w takiego "guru" i odurzony farmaceutykami , pacjent oddala sie od rodziny, od przyjaciół, od takiej czy innej religii i... traci naturalne i najzdrowsze możliwości wyleczenia sie, które polegają bądź to na odwróceniu uwagi od własnych smutków, bądź to na WYSMUCENIU SIE, bądź to na dostrzeżeniu innego niż dotychczasowe, CELU w życiu.
Reasumując: uważam, ze jeżeli tylko człowiek jest w stanie zadać takie pytanie jak to czy leczyć sie samemu czy tez powierzyć własne zdrowie psychiczne i jego leczenie specjaliście, to jest dostatecznie niezdesperowany aby wziąć sie za siebie sam!

bajka
07-03-2008, 11:57
barburka napisal:
bardzo podoba mi sie to zdanie, i pasuje ono do mojej opinii na temat radzenia sobie z depresja.
Mam bardzo ograniczone zaufanie do pomocy specjalistów - psychiatrów i mogę je uzasadnić wielogodzinnym pisaniem postów opisujących przypadki osób, które zostały przez nich zapędzone w jeszcze większą chorobę niż ta z którą przyszły po ich pomoc. Wiele osób bowiem myli depresje z poczuciem głębokiego smutku, a sprytni "specjaliści" wykorzystują taką sytuacje, aby pozyskać sobie kolejne źródło dochodów.. Płaci sie im wiec za wizyty, płaci tez /i to słono/ za kolejne otępiające nas produkty firm farmakologicznych.
Zapatrzony w takiego "guru" i odurzony farmaceutykami , pacjent oddala sie od rodziny, od przyjaciół, od takiej czy innej religii i... traci naturalne i najzdrowsze możliwości wyleczenia sie, które polegają bądź to na odwróceniu uwagi od własnych smutków, bądź to na WYSMUCENIU SIE, bądź to na dostrzeżeniu innego niż dotychczasowe, CELU w życiu.
Reasumując: uważam, ze jeżeli tylko człowiek jest w stanie zadać takie pytanie jak to czy leczyć sie samemu czy tez powierzyć własne zdrowie psychiczne i jego leczenie specjaliście, to jest dostatecznie niezdesperowany aby wziąć sie za siebie sam!
Ja z całą pewnością nie zgadzam się z waszą opinią. Prawda teorie są różne, ale i depresje też. Ja byłam w takim stanie, że mowy nie było o samopomocy, poprostu byłam nieobecna, i to dosłownie.Myślę, że jeżeli ktoś tak silnej depresji nie przeszedł to zrozumieć trudno.Miejadłam, niepiłam,płakałam iciągły lęk nawet najmniejsze puknięcie powodowało, że podskakiwałam.Pomogła mi córka i mąż oraz znakomita pani doktor psychiatra.Rodzina karmiła, dozowała leki (bo sama połknęłabym wszystkie na raz).Córka naturalnie wzięłą urlop aby nie oddać mnie do szpitala, a przez 2 tygodnie zchudłam
17 kilogramów.Dlatego uważam owszem jakaś lekka depresja prubować można samemu, ale są ludzie którzy skutecznie pomagają.Pozdrawiam-bajka

weronika1
18-03-2008, 13:10
Ja jestem zwolennikiem medytacji - wyciszenia. Kiedys bylam bardzo lekliwa a dzisiaj nie boje sie. Wiem, ze to nie latwe zmobilizowac sie i codziennie 15-20 minut siedziec, skupiajac sie na swoim wnetrzu i starajac sie nie myslec o niczym. Mnie sie to na szczescie udalo. Przez poltora roku rano i wieczorem medytowalam. Bardzo duzo osiagnelam, przede wszystkim spokoj. Dzisiaj jestem szczesliwa, pomimo codziennych zdarzajacych sie problemow. Potrafie sobie szybciej z nimi radzic i odkladac w niepamiec, dzieki Bogu. Pozdrawiam.