PDA

View Full Version : Przemoc emocjonalna tematem Tygodnia Pomocy Ofiarom Przestępstw - komentarze


Basia.
25-02-2008, 07:17
Komentarz do artykułu: Przemoc emocjonalna tematem Tygodnia Pomocy Ofiarom Przestępstw (http://www.senior.pl/147,0,Przemoc-emocjonalna-tematem-Tygodnia-Pomocy-Ofiarom-Przestepstw,3641.html)
--------------------
Przemoc emocjonalna jest równie okrutna jak przemoc fizyczna, nie zostawia ran na ciele ale niszczy psychikę osoby pokrzywdzonej.

Lila
25-02-2008, 08:56
Basieńko ,taką przemoc trudno będzie udowodnić,bo obdukcji nie da się zrobić..
Tylko jest nowe zjawisko dla mnie.Zauważyłam w starszych wiekiem małżeństwach,że to kobieta się mści na partnerze...za jakieś tam zaszłości..Biedaczysko słabe i chore,cierpi w milczeniu ,bo co ma zrobić.Choć z reguły zasłużył sobie na taki los..

Od zawsze byłam zwolenniczką rozwodów.W każdym wieku..

Pani Slowikowa
25-02-2008, 13:26
Basieńko ,taką przemoc trudno będzie udowodnić,bo obdukcji nie da się zrobić..
Tylko jest nowe zjawisko dla mnie.Zauważyłam w starszych wiekiem małżeństwach,że to kobieta się mści na partnerze...za jakieś tam zaszłości..Biedaczysko słabe i chore,cierpi w milczeniu ,bo co ma zrobić.Choć z reguły zasłużył sobie na taki los..

Od zawsze byłam zwolenniczką rozwodów.W każdym wieku..

Ja bede taka niedobra staruszka... Juz teraz zaczynam..:rolleyes:

Basia.
25-02-2008, 13:38
mam koleżankę, która jest maltretowana psychicznie przez swojego męża.:D Gdybym była na jej miejscu to bym dziadowi pokazała gdzie raki zimują, ona niestety zalicza się do osób przepraszających za to że żyją i z pokorą znosi to co jej malżonek serwuje. Małżonek na każdym kroku "udowadnia" jej jaki szlachetny z niego mężczyzna ............ "bo nikt inny nie by wytrzymał z taką głupią, brzydką, niegospodarną babą". Mają wspólne konto i chociaż moja koleżanka dostaje wyższą emeryturę od swojego męża o 1000 zł musi się tłumaczyć z każdej wydanej złotówki, męża takie reguły gry nie obowiązują. On się nie rozlicza wydaje pieniądze na swoje przyjemności a żonie nie wolno niczego kupić bez akceptacji "pana".:D

Pani Slowikowa
25-02-2008, 13:45
mam koleżankę, która jest maltretowana psychicznie przez swojego męża.:D Gdybym była na jej miejscu to bym dziadowi pokazała gdzie raki zimują, ona niestety zalicza się do osób przepraszających za to że żyją i z pokorą znosi to co jej malżonek serwuje. Małżonek na każdym kroku "udowadnia" jej jaki szlachetny z niego mężczyzna ............ "bo nikt inny nie by wytrzymał z taką głupią, brzydką, niegospodarną babą". Mają wspólne konto i chociaż moja koleżanka dostaje wyższą emeryturę od swojego męża o 1000 zł musi się tłumaczyć z każdej wydanej złotówki, męża takie reguły gry nie obowiązują. On się nie rozlicza wydaje pieniądze na swoje przyjemności a żonie nie wolno niczego kupić bez akceptacji "pana".:D

Fajnie jakby takiego dziadka dac komus takiemu jak ty Basiu ..na "przeszkolenie"..
Moze to nie jest w koncu taki zly pomysl. he he he he
Zalozyc szkole dla maltretowanych emocjonalnie..

Basia.
25-02-2008, 13:50
Fajnie jakby takiego dziadka dac komus takiemu jak ty Basiu ..na "przeszkolenie"..
Moze to nie jest w koncu taki zly pomysl. he he he he
Zalozyc szkole dla maltretowanych emocjonalnie..
to jest straszne mieć taki uległy charakter :D temu dziadowi wyrwałabym to i owo z korzeniami.

Pani Slowikowa
25-02-2008, 13:56
ta uleglosc bedzie do czasu.. Skonczy sie na czyms czego dziadek nie przewiduje..
Szkoda tylko twojej znajomej.. bo w koncu moze wyladowac za kratkami za morderstwo z premedytacja..
Znam takie przypadki ...:D

Lila
25-02-2008, 14:22
Basiu, a nie dałoby się ją jakoś namówić,aby mu przylała ? Z czystej ciekawości ,co też dziadyga zrobi ?

Basia.
25-02-2008, 16:29
Basiu, a nie dałoby się ją jakoś namówić,aby mu przylała ? Z czystej ciekawości ,co też dziadyga zrobi ?
nic z tego, ona się dziada panicznie boi :D nie mogę się wtrącać /raz mnie poniosło i mało brakowało żeby dziad ode mnie nie oberwał/ bo to jakby nie było są ich prywatne sprawy.:DPiszę o ludziach wykształconych pięknie się prezentujących na zewnątrz.

Pani Slowikowa
25-02-2008, 16:42
nic z tego, ona się dziada panicznie boi :D nie mogę się wtrącać /raz mnie poniosło i mało brakowało żeby dziad ode mnie nie oberwał/ bo to jakby nie było są ich prywatne sprawy.:DPiszę o ludziach wykształconych pięknie się prezentujących na zewnątrz.

a moze ona jest masochistka i to jej odpowiada??

Basia.
25-02-2008, 16:55
a moze ona jest masochistka i to jej odpowiada??
też się nad tym zastanawiałam :D chyba jednak nie jest masochistką. Mają 47-letni staż małżeński i po przejściu na emeryturę zaczęło się u nich to piekiełko.

Pani Slowikowa
25-02-2008, 16:57
też się nad tym zastanawiałam :D chyba jednak nie jest masochistką. Mają 47-letni staż małżeński i po przejściu na emeryturę zaczęło się u nich to piekiełko.
Czyli dla nas jeszcze nic straconego??? Mamy jeszcze szanse??:D

Basia.
25-02-2008, 17:08
Czyli dla nas jeszcze nic straconego??? Mamy jeszcze szanse??:D
wszystko przed nami. :D Okazuje się, że jest sporo toksycznych małżeństw z długoletnim stażem. :DZnam małżeństwo bezdzietne, oboje są inżynierami budowlanymi kiedy pracowali było wszystko jak należy. Robili karierę zawodową, mieli osiągnięcia bo ich projekty były realizowane do tej pory mogą oglądać swoje "dzieła" np. szpital w W-wie. Oboje byli dyrektorami w biurach projektowych ........... kiedy przeszli na emeryturę czar prysł jak bańka mydlana i w tej chwili są zgorzknialymi starymi ludźmi mającymi do siebie pretensje o byle co.

bogda
25-02-2008, 17:26
Ja też zaobserwowałam takie zjawisko u znajomych. Jak pracowali, to wszystko w miarę było o.k., mieli ze sobą niewielki kontakt, bo większość czasu spędzali w pracy i poza domem. Po przejściu na emeryturę po prostu w ich małżeństwo trafił szlag, kłócą się bez przerwy i to najczęściej w obecności innych, wypominają stare zaszłości, jedno drugiemu przeszkadza we wszystkim...że za długo śpi, że mlaska, że ciągle siedzi w łazience...normalnie horror...
Myślę, że to dopada ludzi którzy nawet w trakcie trwania małżeństwa nie byli sobie bliscy, byli razem bo tak było wygodnie, jedno drugiemu nie wchodziło w paradę, ale jak przyszło być ze sobą cały czas, nastąpiła nuda i okazało się, że są dla siebie właściwie obcy...nie mają o czym rozmawiać, tylko wałkują swoje żale...

baburka
25-02-2008, 17:58
Basiu, a nie dałoby się ją jakoś namówić,aby mu przylała ? Z czystej ciekawości ,co też dziadyga zrobi ?
Odda, wykorzystując przewagę fizyczną.

baburka
25-02-2008, 18:01
temu dziadowi wyrwałabym to i owo z korzeniami.
Próbowałaś kiedyś zrobić to facetowi?

Lila
25-02-2008, 18:04
Odda, wykorzystując przewagę fizyczną.

Nie zgadzam się z powyższym.:D Dziadygi w pewnym wieku,szczególnie takie niemożliwe,rekompensują brak sił fizycznych -upierdliwością..

Do takiego wniosku doszłam ,obserwując takie związki,gdzie on wygląda jak giez na kobyle i dorównuje temuż siłą rażenia,przy niemożności dania kopa przez zrozpaczoną klacz..

baburka
25-02-2008, 18:05
ta uleglosc bedzie do czasu.. Skonczy sie na czyms czego dziadek nie przewiduje..

Wystąpiłam o rozwód po 27 latach małżeństwa z przemocowcem. Lepsze to niż ladowanie na twardej pryczy.:)

baburka
25-02-2008, 18:08
to jest straszne mieć taki uległy charakter.
Kobiety żyjące z przemocowcami wcale nie są bardziej uległe od innych. To przemocowcy są wyjątkowo brutalni i wyrafinowani w swoich manipulacjach. Ile matek nie pęknie pod wpływem szantażu dobrem dziecka?

Basia.
25-02-2008, 18:17
Próbowałaś kiedyś zrobić to facetowi?
napisałam o wyrywaniu jak doskonale wiesz w przenośni :) ale miałam męża, który usiłował stosować przemoc fizyczną i psychiczną w domu. Był ode mnie wyższy o 17 cm, wysportowany, silny kiedyś podniósł na mnie rękę skończyło się to przegryzieniem skóry na jego łapie /bardzo długo goi się ugryzienie przez człowieka/, rozcięciem głowy od uderzenia patelnią, oczywiście oberwałam ale nie byłam dłużna, drapałam swoimi długimi pazurami do krwi, gryzłam, kopałam, waliłam w łeb czym popadnie. Nigdy więcej na mnie ręki nie usilował podnieść.:DWtedy nastąpił koniec mojego małżeństwa, mieszkaliśmy razem dla dobra dziecka /tak mi się wtedy wydawało, że dobro dziecka tego wymaga/ i przemoc psychiczną stosowaliśmy oboje w stosunku do siebie zrobilam się w tym naprawdę niezła nieskromnie powiem, że lepsza od faceta który chciał mnie zdominować. To był koszmar, w obecnym zwiąku jestem od prawie 26 lat i nigdy nie zdarzyło się żeby doszło między nami do awantury, cichych dni, upokarzania partnera.

Lila
25-02-2008, 18:25
Basiu,jest możliwe wtedy,gdy w kobiecie budzi się ...determinator ..:).Bezpośrednie zagrożenie + zauważenie w swoim otoczeniu ,mnóstwa narzędzi do tak zwanej obrony własnej...

Ale na gnębienie psychiczne nie ma lepszej rady jak rozwód albo separacja..
I tu przyświeca mi z góry moja babcia kochana- aureolą przykładu,która opuściła dziadka po swoich 65-tych urodzinach .
Ha...miał za swoje..:):)
Jeździł do niej i płakał.Babcia była nieubłagana do swojej śmierci,jeszcze 8 lat..Rozwodu nie wzięła ...bo niby jak ? Miała ślub kościelny ,zawarty przed I wojną światową..

Basia.
25-02-2008, 18:35
Basiu,jest możliwe wtedy,gdy w kobiecie budzi się ...determinator ..:).Bezpośrednie zagrożenie + zauważenie w swoim otoczeniu ,mnóstwa narzędzi do tak zwanej obrony własnej...

Ale na gnębienie psychiczne nie ma lepszej rady jak rozwód albo separacja..
I tu przyświeca mi z góry moja babcia kochana- aureolą przykładu,która opuściła dziadka po swoich 65-tych urodzinach .
Ha...miał za swoje..:):)
Jeździł do niej i płakał.Babcia była nieubłagana do swojej śmierci,jeszcze 8 lat..Rozwodu nie wzięła ...bo niby jak ? Miała ślub kościelny ,zawarty przed I wojną światową..
masz rację, w takim wypadku trzeba się rozwieść i już więcej nie oglądać się za siebie. Dziecko płakało i darło się żebyśmy wzięli rozwód jak on będzie miał 30 lat .......... więc byliśmy w separacji prze wiele lat. Tak jak pisałam doszłam do perfekcji w stosowaniu przemocy psychicznej, tylko to nie było życie to był koszmar. Nadszedł dzień kiedy mój syn powiedzial ojcu, że go nienawidzi i nie może się doczekać naszego rozwodu ........ natychmiast złożyłam pozew. Nie było mi dane zostać rozwódką, zostałam wdową mając 34 lata. Przysięgłam sobie, że już nigdy nie wyjdę za mąż chociaz mogłam to zrobić.

Pani Slowikowa
25-02-2008, 18:55
ale chce wam powiedziec ze nawet w tzw. "dobrychmalzenstwach"stosuje sie malutka jaby przemoc emocjonalna.. Np. moim.. na poczatku..moj mezulek koniecznie chcial mnie wychowac.. no i troche mu sie udalo.. ja nauczylam sie od niego upierd.............liwosci..i teraz..popisuje sie moja wiedza.. he he he he .


Teraz wiem skad sie wzielo slowo WIEDZMA !!! Od wiedzy.!!
Dopiero teraz do mnie to dotarlo:rolleyes:

Ewita
25-02-2008, 20:57
wiadomo, że wiedźma to jest ta, która "wie"!:D

BUNIA
25-02-2008, 21:33
Nie dosc ze wie to jeszcze wiedzi na pokuszenie - to tez od dawien dawno jest powszechnie wiadomym

baburka
26-02-2008, 08:24
Mój wybranek uczynił z podejmowanych przeze mnie prób odwetu koronny argument na swoją niewinność. Zawsze podsumowywał moje zarzuty stwierdzeniem, że robiłam to samo co i on. Najczęściej zresztą tylko się bronił, bo taka ze mnie nieobliczalna, agresywna bestia. Do dziś czuję niesmak.

baburka
26-02-2008, 08:30
nastąpiła nuda i okazało się, że są dla siebie właściwie obcy...
Według moich kryteriów takie powody do rozwodu mogą jedynie budzić śmiech lub uśmiech wyrozumiałości. Cóż, jestem realistką i pożycia małżeńskiego nigdy nie wyobrażałam sobie jako pasma szczęśliwości.

tadeusz50
10-07-2008, 18:31
http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article205280/25_lat_wiezienia_za_zabite_dzieci_w_beczkach.html
Wyciągłem ten watek z archiwum, bo zastanawiam sie kto w tym małżeństwie był osoba dominującą.:mad:

Basia.
10-07-2008, 18:47
myślę, że szli razem przez życie "ramię w ramię". Faceta też bym ukarała równie surowo bo wiedział o wszystkim. :mad:

maja59
10-07-2008, 18:58
Zgadzam się. Nagle brak innych zajęć, ludzie zostają w domu i z nudów wałkują stare pretensje. Myślę, że nigdy nie byli zgraną parą, ale starali sie o tym nie mysleć wśród innych życiowych zajęć. Można tylko współczuć. Uważam, że jest to skutek braku wyobraźni w młodości. Konwenanse, rodzina, nie wypada się rozwieść, to się jakoś żyje, a na starość prawdziwy dramat. Jak czytam, że kobieta z wyższą od małżonka emeryturą boi się od niego odejść to pytam co ma powiedzieć taka, która jest bez środków do życia. A jednak potrafi odejść, czasami z gromadką dziecie i stanąć na n ogach. Są ludzie, którzy tkwią do śmierci w toksycznych związkach z zupełnie niezrozumiałych powodów. A mają tylko jedno życie.