PDA

View Full Version : Moje domowe zoo część III


Strony : [1] 2

Basia.
27-03-2008, 12:16
Zapraszam wszystkich miłośników "naszych braci mniejszych" do III części "Mojego domowego zoo".:) :)

Barbara 60
27-03-2008, 12:53
Jak tam trafić Basiu?:) Zorientowałam się, że trafiłam. Ja też mam małe zoo. 4 psy, 2 fretki.

Basia.
27-03-2008, 13:23
Jak tam trafić Basiu?:) Zorientowałam się, że trafiłam. Ja też mam małe zoo. 4 psy, 2 fretki.
super, wklej ich fotki jak możesz. :) Mam dwa psy: yorkę i azjatę czyli "ałabaja". :)

ammi1952
27-03-2008, 14:36
W tej części nieba jest miejsce zwane Tęczowym Mostem.
Kiedy odchodzi zwierzę, które było szczególnie bliskie komuś,
kto pozostał po tej stronie, udaje się na Tęczowy Most.

Są tam łąki i wzgórza,
na których wszyscy nasi przyjaciele mogą bawić się i biegać razem.
Mają tam dostatek jedzenia, wody i słońca, jest im ciepło i przytulnie.
Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare
powracają w czasy młodości i zdrowia,

Te które były ranne lub okaleczone są znów całe i silne,
takie, jakimi je pamiętamy marząc o czasach i dniach, które przeminęły.
Zwierzęta są szczęśliwe i zadowolone, z jednym małym wyjątkiem:
każde z nich tęskni do tej jedynej, wyjątkowej osoby,
która pozostała po tamtej stronie.

Biegają i bawią się razem, lecz przychodzi taki dzień,
gdy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal.
Jego lśniące oczy są skupione, a jego ciało drży.
Nagle opuszcza grupę, pędząc ponad zieloną trawą,
a jego nogi poruszają się wciąż szybciej i szybciej.
To właśnie Ty zostałeś dostrzeżony.

Kiedy Ty i Twój najlepszy przyjaciel wreszcie się spotykacie,
obejmujecie się w radosnym uścisku, by nigdy już się nie rozłączyć.
Deszcz szczęśliwych pocałunków pada na Twoją twarz,
Twoje ręce znów pieszczą ukochany łeb.

Patrzysz znów w ufne oczy swego przyjaciela,
który na tak długo opuścił Twe życie,
ale nigdy nie opuścił Twego serca.
A potem przekraczacie Tęczowy Most - już razem...


Ewo Twój Lesio spotka sie z pewnościa na łąkach za Tęczowym mostem z moja Finka i pewnie sobie tam wesoło hasaja bez bólu i cierpień,dołączyli do Kruczka ,Cygana i Bobka i Miśka, kurde też się poryczałam

Anielka
27-03-2008, 14:45
Grażynko ,piekny ten Tęczowy Most.Tez sie poryczałam jak wspomnialam o moim ostatnim piesku.Piekny wielorasowiec o imieniu NIK-uś.Nie ma go ze mna juz 11 lat a do tej pory nie umiem wziąć innego.Ewuniu przykro mi ,ze Lesia juz z Toba nie ma,ale juz nie cierpi i pewnie sobie w tym raju psim bryka .Pozdrawiam cieplutko.13497

Lila
27-03-2008, 14:52
To i mój staruszek Czaruś dołączy do Lesia,ani chybi...Też kudłaty taki..
I Kuba ..i Rolka ..i Łapa...i Tara..
Ja w to wierzę..

Barbara 60
27-03-2008, 15:07
Bardzo boli odchodzenie naszych zwierząt, już tak wiele moich odeszło. Zostały w sercu, pamięci i w oczach. Widzę je wszystkie. Tęczowy Most chciałoby się zamknąć...

BUNIA
27-03-2008, 16:49
http://img245.imageshack.us/img245/7442/hpim0444rx8.jpg (http://imageshack.us)

Moj prawie nowy kocurek - Willus drzemiacy na parapacie
tuz kolo mnie i kompa .

stazyjka 2
27-03-2008, 17:05
Ewo z całą pewnością Twój Lesio biega za Tęczowym Mostem również z moim Maksem. Jest im tam zapewne bardzo dobrze, wierzę w to.

A to mój Maksio. Nie ma go z nami już 5 lat.

http://img215.imageshack.us/img215/6493/skanuj0014hl6.jpg (http://imageshack.us)

BUNIA
27-03-2008, 18:45
http://www.vpx.pl/up/20080327/159197d0e505e8403c6151dd929dc118ce63988812.jpg (http://www.vpx.pl/)

Lesio Ewy-Niki na tarasie u mnie w ubieglym roku .. zostawil pileczke .. obiecal ze po nia przyjedzie ...

Jestrem przekonana ze biega z moim Rokusiem i Mruczusiem
po "tamtych " lakach .....

Basia.
27-03-2008, 20:37
jest bardzo przybita odejściem Lesia, współczuję jej serdecznie bo przeżywa ciężkie chwile.:mad: To jest okropne kiedy ochodzi od nas członek rodziny.

ymca
27-03-2008, 21:45
Boże to Lesio nie żyje?Bardzo,bardzo współczuję.Tak trudno pogodzić się z odejściem pupila.Przecież to członek rodziny.Też mam takiego psia tylko panienkę.Oto moja Puffi

http://www.vpx.pl/up/20080327/159646a473f14e7fa88eab3ed5c7e74555f13b108615.jpg (http://www.vpx.pl/)

Basia.
27-03-2008, 22:55
śliczna ta Twoja sunia. Przed świętami przeżywałam chwile grozy z powodu mojej yorki Figusi, na szczęście obawy moje i lekarza nie sprawdziły się i z sunią wszystko jest w porządku. W swoim życiu pożegnalam się na zawsze z wieloma zwierzakami bo zawsze miałam ich po kilka na raz. Wiem jak to boli, postanowiłam że Axał i Figa będą ostatnimi psiakami w moim życiu.

emka46
28-03-2008, 00:47
Mój Eden - też za Tęczowym Mostem.Długo nie mogłam pozbierać się po jego odejściu.

http://img187.imageshack.us/img187/5182/eden003ro2.jpg (http://imageshack.us)

Barbara 60
28-03-2008, 13:24
Opowiem Wam o moich zwierzakach. Na wieś przenieśliśmy się z Wawy 8 lat temu z Zuzą, podhalanką ze schroniska na Paluchu, po chwili był już Drab, kundelek z lecznicy przy Gagarina, po wypadku, później Bruno znaleziony w lesie, umierający owczarek prawie belgijski. We wrześniu ostatni - onek, piękny młody pies zostawiony w lesie, pewnie po wakacjach już go nie chcieli. W domu są też 2 fretki z adopcji. Maks, który pierwsze półtora roku swego życia spędził w klatce i "opiekunowie" chcieli go wyrzucić na ulicę i Patek, znaleziony w jakimś garażu.
Bardzo się cieszę z Twojego tematu Basiu, znajdę tu wspaniałe grono ludzi, którym bliski jest los naszych mniejszych braci.:)

Barbara 60
28-03-2008, 13:30
Tu są zdjęcia moich zwierząt.http://Eufrozyna.fotosik.pl/albumy/280239.html

ammi1952
28-03-2008, 13:45
Fajny ten zwierzynieć Basiu 60

Anielka
28-03-2008, 15:20
Basiu 60,piekne te twoje zwierzaki.Pieski przepiekne,a te dwie małe rozrabiaki fretki.Bardzo lubie zwierzaczki.Zawsze był jakis piesek w domu.Ale odkad zamieszkalam sama/III pietro w bloku/ i często miewam klopoty z kregosłupem,to jakos nie moge sie zdecydowac na pieska.A koty owszem lubie u kogos.Pewnie jakies rybki sobie kupie.Pozdrawiam cieplutko.

en_vogue
28-03-2008, 16:07
Basiu piękny Twój zwierzyniec.Zwierzęta miały szcęście,ze stanęłaś na ich drodze.

Basia.
28-03-2008, 17:40
jesteś SUPEROWA DZIEWCZYNA!!!!!!!!!!!!!:) :)

anga
28-03-2008, 18:12
No...piękny.Uwielbiam koty.

stazyjka 2
28-03-2008, 19:32
Anielko , ja też kiedyś nie lubiłam kotów. Z chwilą pojawienia się kota u mnie w domu to "nie lubienie" poszło w zapomnienie. Teraz nie wyobrażam sobie , aby w moim domu nie było kota.

A to mój kocurek
http://img517.imageshack.us/img517/723/obuz1ps4.jpg (http://imageshack.us)

bogda
28-03-2008, 19:49
Basiu 60....świetne masz te zwierzaki, najbardziej spodobał mi się karo, ma takie mądre oczy...ciekawi mnie tylko, czy one się nie gryzą między sobą i czy nie są zazdrosne...:)

elizka
28-03-2008, 21:24
Stazyjko!Popieram twoje zdanie w całej rozciągłości!Kot to wspaniały przyjaciel,niewiele wymaga,a bardzo pomaga psychicznie-kto ma takiego kumpla, to wie jak taką pomoc rozumieć.Może tez lepiej kotom w domu,niż w małym mieszkaniu,bo mniej sie nudzą,ale nie mam na ten temat doświadczenia.Polecam koty!Na dobre i złe!

Barbara 60
28-03-2008, 21:51
Wielkie dzięki za miłe słowa. Niestety, gryzą się. Bruno, najstarszy, z najmłodszym Korkiem. Bardzo mnie stresują i męczą te awantury, stary nie odpuszcza, a przecież ma prawo do spokojnej starości. Młodego nie potrafiłam zostawić w lesie. Jak mówią - dobry uczynek zostanie natychmiast ukarany - żrą się, wet. szyje rany, ja płaczę nad oboma i czekam, że im to przejdzie. Zuza na szczęście niepodzielnie króluje na podwórzu, jej nikt nie śmie zaczepić. Koty, żebym mogła mieć kota... Dzieciaki mam uczulone na kocie alergeny, dlatego są w domu fretki. To miał być substytut kota ale sie zakochałam:)

Lila
28-03-2008, 23:05
Basiu,ja też mam gromadę wyrzuconych w lesie,gdzie mieszkam.
Dam Ci dobrą radę.
Nie zszywaj tych ran ,nawet jak widać mięso.Zarasta się tak samo jak po szyciu. Wystarczy polać wodą utlenioną,lub zajodynować..A gryźć się muszą,bo przecież bić się nie będą..W końcu to chłopaki.Suka zawsze króluje,jeśli jest jedna, jak i u mnie też..:)

Staruszek,jak ogłuchnie,zawsze musi mieć swój kąt nieco osobno,aby miał spokój..
I nie przejmuj się.Ja miałam 6 psów i 10 kotów.W ubiegłym roku odeszły 2 psy...Ze starości...Gryzły się zawsze i w końcu znudziły mi ciągłe wizyty weta oraz pilnowanie panów ,aby sobie nie wygryzali szwów..
Pozdrawiam cieplutko..:)

Barbara 60
29-03-2008, 15:49
Lilu, dzięki za radę i rozumienie sytuacji, fajnie spotkać bardzo podobnego świra. Musiałam ostatnio szyć bo tętnica udowa to była. Chyba bym wolała, żeby się biły hi,hi.

ymca
29-03-2008, 16:32
pies na kości siedzi.....

http://www.patafian.pl/video.php?id=71

destiny
30-03-2008, 20:18
Kochani, po adopcji mojej koteczki zaprzyjaźniłam się z wolontariuszkami częstochowskiej fundacji For Animals.
No i często koleżanka z tej fundacji podsyła mi linka, z nadzieją na pomoc w znalezieniu domu :)
http://foranimals.czest.pl/www/berunia/

Śliczna, prawda ?

ymca
31-03-2008, 17:42
Ja już nie mogę nic adoptować.Moje domowe ZOMO to :)
adoptowana Kocia rasy dachy Paryża,

http://www.vpx.pl/up/20080331/1656023c9a95652fc631aaab0ed4f499fd191d84055.jpg (http://www.vpx.pl/)
fretka Fredi


http://www.vpx.pl/up/20080331/1656066e4de0d6815beca257db6837d06bf87a111217.jpg (http://www.vpx.pl/)

i psia terierek szkocki


http://www.vpx.pl/up/20080331/1656133e05a2104efd8cf7a49b96a7e2617eb93228.jpg (http://www.vpx.pl/)

Barbara 60
04-04-2008, 12:30
Witaj Ymka, pewnie jesteśmy jedynymi na tym forum opiekunkami fretek. Bardzo sie cieszę, a Twego psa i kota pozdrawiają wszystkie moje ogony.

ymca
06-04-2008, 20:43
Witaj Barbaro,no chyba jesteśmy tylko dwie z fretkami.:)

largetto
08-04-2008, 20:45
tu jest link do albumu mojego Piksela,

Wasze zwierzaki są wspaniałe, uważam że kto kocha zwierzęta jest zdolny kochać ludzi,

http://picasaweb.google.com/largetto/PikselMJPies

ammi1952
18-04-2008, 12:09
O Maksiu
Byłem smutny, bez imienia i tylko numerem

Moja Pani mnie zabrała - już nie jestem Zerem;

Żyje sobie jak panisko, dobrze odżywiany

Przez rodzinę domowników prawdziwie kochany

Od głaskania i jedzenia aż lśni mi się sierść

I popatrzcie na me zdjęcie, jaką ja mam pierś.

autor: Ewa Mroczkowska
http://www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=190061&scroll_article_id=190061&layout=1&page=text&list_position=1



Kochani juz ostatnie dni rozliczeń podatkowych moze przeznaczycie swój procent na schronisko dla zwierzat. Wraz z córkom swoje procenty preznaczyłyśmy na Radomskie Schronisko , to z którego pochodzi mój Kostomir .Radomskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami które między innymi prowadzi Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Radomiu ma status organizacji pożytku publicznego i jest zarejestrowane przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej pod numerem KRS 0000200933. Każda osoba, która uzyskała dochód podlegający opodatkowaniu może przekazać na jego rzecz 1% swojego rocznego podatku dochodowego. Dotyczy to również osób pracujących podstawie umowy zlecenia czy umowy o dzieło i osób otrzymujących rentę lub emeryturę a także po raz pierwszy w tym roku przedsiębiorców rozliczających się według skali lininiowej. www.schronisko.radom.pl

elizka
02-05-2008, 22:08
Alsko!
Dobrze,że jesteś "na stanowisku".Czy to nie jest nienormalne,że Koszka po steryl.już dawno, a teraz ma niemożliwy apetyt.Zawsze była niejadkiem,a teraz domaga się non stop.Co prawda biega po dworze,ale widać że zbyt szybko przybiera na wadze.Czy może masz jakieś doświadczenia z takim problemem?

Basia.
02-05-2008, 22:11
musisz zmienić menu koszce na mniej kaloryczne, po sterylizacji zmienia się przemiana materii.

elizka
02-05-2008, 22:15
No tak myślałam,że to nie jest ok.Ja mogę zmieniać,a co to kocisko na to?Zobaczymy.

Basia.
02-05-2008, 22:26
No tak myślałam,że to nie jest ok.Ja mogę zmieniać,a co to kocisko na to?Zobaczymy.
kocisko się przyzwyczai i będzie dobrze. Moja Figa jest 4 lata po sterylizacji i figurę ma taką samą jak przed operacją. :)

Alsko
03-05-2008, 06:53
obejrzałam zdjęcia Koszki w innym wątku - robi się z niej babsko! Za chwilę będzie nosiła pod brzuchem sadło jak gęś i moja Mańka :D Teufel jest smukły, ona tyje :confused:

Wprawdzie jestem wrogiem suchej karmy - ale kupuję ze względu na wzgląd i traktuję jako przegryzki dla głodomora.
Jest specjalna dla kastratów. Dosypuję do tego taką, która dobrze robi na układ moczowy, i mieszam. Ponieważ są one pakowane w ogromniaste wory, sprzedają je w nie opisanych opakowaniach, więc nie pamiętam nazwy. Dowiem się i podam Ci.

BUNIA
03-05-2008, 16:00
Jeżeli masz Pupila, na punkcie którego zwariowałeś, trafiłeś w dobre miejsce!:) Przyłącz się do zabawy.
Zawalcz o PROFESJONALNĄ SESJĘ ZDJĘCIOWĄ !

Prześlij nam zdjęcie twojego Pupila, godnego salonów mody!

Szalone, zwariowane, z pomysłem.

Przebieramy zwierzaki lub ich właścicieli :) Można też postawić na aranżację. Pomysł należy do Ciebie!

Pamiętaj! Twój Pupil ubiera się u Chanel!

http://ulubiency.wp.pl/konkurs_index.html

elizka
03-05-2008, 16:07
Alsko!OK!Czekam na wiadomosci o karmie na dietkę.Na razie mam coś dla kotki steryliz.ale ona drapie łapką w podłogę jak jej tego nasypę,a ja to odczytuję:zakop to świnstwo!Sprobuję mieszania.Dobrze dziewczyny,że mi zwrociłyście uwagę na wagę,bo ja patrzę na nią codziennie i wydaje mi się ok,a tu do roboty o sylwetkę,kocie jeden!
Buniu!Jak tylko sie odchudzimy lekko,to sesja zdjęciowa przed nami!

cha_ga
03-05-2008, 16:28
A wiecie co lubi moja kocica? Podjada regularnie sucha karme psom i ma się swietnie, ma juz 12 lat w tym jakies 9 po sterylizacji. I wcale nie przytyła po zabiegu, ale trzeba przyznać, że lubi tez polować, znosi do domu myszy , których wcale nie zjada i za to obdziela nimi hojnie swoja pania i psich przyjaciół, fajnie co?

Alsko
03-05-2008, 16:31
Cha-go, to znaczy, że kocia pani jest OK!
Tylko ulubieńcom i najbliższym takie trofea się przynosi. To wyróżnienie.

cha_ga
03-05-2008, 16:58
O dzięki, mam taka nadzieję,ze mój zwierzyniec jest szczęśliwy!

Kundzia
15-05-2008, 19:56
A to moja psica Pusia,bochaterski pies.Niedawno była pogryziona przez kleszcze i już się wydawało,że jej nie uratujemy.Przy okazji okazało się,że ma chore serce i cierpi na wysokie ciśnienie.Dostaje lekarstwa i czuje się już znacznie lepiej.

http://www.vpx.pl/up/20080515/240503e002ba8d318869d843ffa38dd9dae70b8238.jpg (http://www.vpx.pl/)

http://www.vpx.pl/up/20080515/240507d27e9982d7a22f704c84e945d6b8564572538.jpg (http://www.vpx.pl/)

anga
15-05-2008, 20:30
Lucynko śliczna ta Twoja Pusia. Mój pies ma po kilka kleszczy dziennie ale nie miałam z tym problemów. Co stało się Pusi?

bogda
15-05-2008, 21:56
Kundziu...kup jej koniecznie obrożę przeciw kleszczom, to chroni psy przed tymi intruzami...

Alsko
16-05-2008, 07:34
Kundziu, niezmiernie się cieszę, że Pusia pokonała chorobę odkleszczową!
Fajna jest, taka pusiowata!

Nika
16-05-2008, 09:42
Jest przeurocza!Nie dziwię się ,że ma nadciśnienie, skoro tyle przeszła w swoim psim zyciu.Uściskaj ją, Kundziu, ode mnie.

Basia.
15-06-2008, 20:15
wiem,że będziesz się dziwił ale ja swoje psiaki bardzo KOCHAM. :) :) Piszę to z pełną świadomością i odpowiedzialnością. :)Cztery lata temu byłam operowana ... operację miałam w czwartek a w sobotę rano byłam już w domu ze swoimi psiakami. Nie myslalam o swojej chorobie tylko spieszyłam się do Figi i Axała. One w tym czasie chociaz były z Tadeuszem nic nie jadły tylko leżały przy drzwiach nasłuchując czy ich pancia przypadkiem nie wraca do domu. Po moim powrocie i serdecznym powitaniu miski były wyczyszczone do połysku. Nie mogę sobie pozwolić na chorowanie i wylegiwanie się w łóżku bo moje psiny warują przy mnie nic nie jedząc i nie pijąc.

tadeusz50
15-06-2008, 20:40
Basiu ja się nie dziwię jeśli tak twierdzisz. Choć niedawno napisałem gdzieś, że zwierząt nie kochamy a tylko lubimy. Jednak powiedzmy w tym wypadku mogę zmienić zdanie. Wiele lat temugdy żyli moi rodzice mieli psa wielorasowca tj. kundelka. On gdy zbliżałem sie do ich domu już oznajmiał rodzicom swoim zachowaniem, że sie zbliżam. Skakał po drzwiach, skomlał kręcił sie w kółko. Gdy rodzice wyjechali na wczasy zabrałem go do siebie do domu. On nigdy nie był prowadzany na smyczy, po prostu kładł sie na ziemi i tym dawał znak, że nic z tego. Wówczas wołając go prowadziłem za sobą. To bylo ok 4km. Tego dnia poszedłem na noc do pracy a żona wypuściła go aby pozałatwiał swoje sprawy. Rano nie było go pomimo poszukiwań. Odrobinę się przespałem i poszedłem do domu rodziców. Tam on czekał pod drzwiami. Ponownie go przyprowadziłem. Od tej pory codziennie znikał na 2-3 godziny odwiedzał dom rodziców i wracał do mnie. Tak twierdzili sąsiedzi, że po prostu obwąchiwal drzwi i wracał. Gdy rodzice wrócili ze swojej wyprawy nie wrócił. Tym dał mi znak, że rodzice są już w domu. Oczywiście piszę o czasach gdy teleon był rarytasem niedostępnym dla zwykłych śmiertelników.
Pozdrawiam Tadek.

gratka
15-06-2008, 20:59
Gdy wyjeżdżałam z domu na kilka dni i dzwoniłam, to musiałam się bardzo pilnować, aby w pierwszych słowach nie zapytać o Nikiego, tylko o męża i dzieci. (Niki , Nikuś - ciut skundlony foksterier szorstkowłosy).

Basia.
15-06-2008, 23:21
Gdy wyjeżdżałam z domu na kilka dni i dzwoniłam, to musiałam się bardzo pilnować, aby w pierwszych słowach nie zapytać o Nikiego, tylko o męża i dzieci. (Niki , Nikuś - ciut skundlony foksterier szorstkowłosy).
To dobrze, że jest nas więcej.:D
http://img444.imageshack.us/img444/8352/53d5c46c34dd1b4emq3.jpg (http://imageshack.us)

Lila
16-06-2008, 00:06
No i ja ...wiadomo.Jeżeli to nie miłość,to chyba nie znam się na uczuciach..

hesperydyna
16-06-2008, 00:55
Koty też są niezłe.Od wieków nie mamy już psów,za to kot zawsze się jakiś kreci.Szczególnie upodobał sobie mojego ojca i chodzi przy nodze jak pies.Ojciec przez wiele lat był obserwatorem meteo,więc kotek z nim chodził do ogródka meteorologicznego i,przekrzywiając łepek,odczytywał termometry.Zawsze punktualnie czekał przy drzwiach.

tadeusz50
16-06-2008, 19:49
Mój Atos ma 6 lat. Jest "marki' syberian haski. Reaguje tylko na domownikow i to wyrżoną radością jaką okazuje podskakując. Szczeka jak się pomyli, psy tej rasy nie szczekają a jeśli już coś się dzieje to wyją. Na listonosza wogóle nie reaguje. A tak co te psy maja do listonoszy?
Atos jest bardzo łagodnym psem.

hannabarbara
16-06-2008, 21:46
Unikam wątków z pieskami, bo moja rana po odejściu Freda jeszcze zbyt swieża, ale skąd mogłam wiedzieć, że i tu o swoich czworonogach mówicie!

gratka
17-06-2008, 12:39
Psy szczekają na wszystkich "domokrążców", bo te osoby niosą jakieś pomieszanie zapachów, czy coś takiego. Na Syberii czy Alasce domokrążca pospolity nie istnieje, umarł by z głodu, więc haski nie szczekają.
Mój Niki najbardziej lubił szczekać na księdza. Na porannym spacerze biegł pod kaplicę i bardzo był zawiedziony, gdy księdza nie spotkał. Ksiądz jest dużym mężczyzną, z dużą nadwagą i pewnie psu wydzielała się adrenalina na widok takiego dobrodusznego kolosa. To było obszczekiwanie bez warkotu, takie na powitanie.

Malwina
17-06-2008, 19:51
Nie wiem jak tu trafiłam, grzebałam szukając inf związanych z aktywnością 50 plus, realizacją pasji no i weszłam, ale jak TO poczytałam ciężko sie wystraszyłam,że Wy już tak zżyci, tacy otwarci i wycofałam się.Ale jak pewnego razu kilkanascie z Was napisało dla mnie takie śliczne posty a jeden z nich"niedługo będziesz smigac jak gazela"to poszłam na głęboką wodę za pzryczyną Babki Gratki, która postanowiła mnie nie utopić no i bywam.Cuuuuudnie:cool:

Malwina
17-06-2008, 20:05
:confused: Wy tu o psach a ja o gazeli, ale jeśli juz to całe życie miałam psy conajmniej 2 i zawsze suczki.I tak będzie zawsze- to uczucie można tylko wierszem

Moja psina

patrzysz na mnie Psino wierna
ludzkim spojrzeniem przenikasz...
o przepraszam-porównanie mierne
bo czy spojrzenie człowieka
może byc tak psie, bezwarunkowe?

kiedy karcę głosem-udajesz greka
z ociąganiem nabywasz nawyki nowe
a kiedy smutkiem obleczona twarz patrzy w dal
sarnimi oczami przetwarzasz w sobie
ten ludzki smutek w psi żal

i ciepłym, miękkim, rózowym jęzorem
liżesz policzki jak łasy kąsek
nie dając sie zwieść żadnym pozorom
a gdy radość sie we mnie przelewa
figlarnie wachlujesz ogonem niby masztem
uszami niby szczyty

ty moja wierna Psino
co dajesz to , czego brakuje
siądż przy mej nodze i oprzyj pysk
niech moje serce w rytm twej wierności faluje
w jego kołysaniu odnajduję nadziei błysk

bogda
17-06-2008, 21:59
Malwino...no i widzisz, nie jest tak żle jak z początku wyglądało :) a wiersz piękny :)

hannabarbara
17-06-2008, 22:49
Malwino! Tym wierszem w serce mnie trafiłaś. Mój wierny i najwierniejszy niedawno odszedł, po prawie 17 latach pobytu z nami.Szczerze mówiąc po pierwszej zwrotce juz dalej nie mogłam czytać!

Malgorzata 50
17-06-2008, 23:16
Ojejejej Basia wie,Fiśka była dobę na gigancie, ale się znalazła uuuuufffff -myślałam ,ze zawału dostanę ciśnienie 300/900 wylew i do grobu.Jednak dzięki Basi intuicji poszłam we właściwym momencie jej szukać po raz n-ty i JEST!!!!!

martunia
17-06-2008, 23:23
Ooo rany,to dobrze Małgosiu.
Cieszę się z Tobą!!!!!!!!!!!!

Basia.
17-06-2008, 23:30
Ojejejej Basia wie,Fiśka była dobę na gigancie, ale się znalazła uuuuufffff -myślałam ,ze zawału dostanę ciśnienie 300/900 wylew i do grobu.Jednak dzięki Basi intuicji poszłam we właściwym momencie jej szukać po raz n-ty i JEST!!!!!
http://img78.imageshack.us/img78/1405/koty8av9.gif (http://imageshack.us)http://img516.imageshack.us/img516/6149/oklaskirj8do8.gif (http://imageshack.us)

gratka
18-06-2008, 00:44
Do Malwiny
Dzięki Bogu, że nie utonęłaś, bo szkoda by było autorki takiego wiersza,
Malwinko!

Małgosiu pozdrowienia dla Fiśki. Dzielna, umie postawić na swoim.

Lila
18-06-2008, 00:55
Do Malwiny
Dzięki Bogu, że nie utonęłaś, bo szkoda by było autorki takiego wiersza,
Malwinko!

Małgosiu pozdrowienia dla Fiśki. Dzielna, umie postawić na swoim.

Jak nie uległa jakiemuś wąsatemu i pręgowanemu przystojniakówi ,to cud chyba ?

Malgorzata 50
18-06-2008, 09:51
:confused:No i tegoż się obawiam!!!!! Niezwykle czula się zrobila po gigancie-nie wiadomo czy to uczucia do mnie rozkwitle czy macierzyńskie kiełkujące

hannabarbara
18-06-2008, 09:59
Fiśka wróciła z giganta? Cóż, zew natury ją wezwał. Trzeba by już zaczynać szukać rodzin zastępczych dla kociaczków?

Malgorzata 50
18-06-2008, 10:15
Haniu NIE WIEM!!!!! jeszcze jej nie zrobilam testu ciążowego:rolleyes:

Lila
18-06-2008, 10:19
Małgoś,weź Ty ją w try miga wysterylizuj.Jeżeli nie była na Proverze,to raczej pewne jest ,że ucieczka była w określonym celu ,pt.więcej kotów w naszym domku ..

Basia.
18-06-2008, 11:09
Małgoś,weź Ty ją w try miga wysterylizuj.Jeżeli nie była na Proverze,to raczej pewne jest ,że ucieczka była w określonym celu ,pt.więcej kotów w naszym domku ..
wziąć za łepetynę i doprowadzić do weta. :D Oczywiście Małgośka nie potrzebuje sterylizacji tylko rozwiązła Fiśka. :D Małgośka na gigancie nie byla :Dgdyby nawet była to co z tego?

Malgorzata 50
18-06-2008, 17:09
Dobra idziemy do veta w sobotę niech ja skońcż te ganianki.... i jak jej zwieję to będzie mogla sobie chodzić i szukać wołać kici kici i podzwaniać kluczami ,a do weta się nie dam doprowadzić chociażby wszstkich swoich gachow ściągnęla....

Alsko
22-06-2008, 15:29
chyba że znalazła sposób na przechytrzenie swojej Jej ;)

Czy te moje zwierzęta nie wiedzą, że piękna czerwcowa niedziela nie jest przeznaczona na wizyty a lecznicach? Zawsze z czymś wystrzelą w weekend :mad: Miłe rodzinne, przedwakacyjne śniadanie skończyliśmy właśnie w lecznicy. I usłyszeliśmy, że to, co wygląda niewinnie, może niewinne nie być. Trzeba to wyciachać.
Mańka ma już 15 wiosenek :confused: Ale jak trza - to trza! Wrrrr!

nektarynka
22-06-2008, 16:39
witam moje zoo to czarny Lablador piękna sunia mam ją od szczeniaka druga ciemny kasztan brązowe oczy wzięta ze schroniska już u nas 4lata i kocurek znaleziony rok temu w nocy w wielką ulewę za garażem ledwo uszedł z życiem był cały przemoczony ma już za sobą poważną operacje a w tej chwili czuje się dobrze i nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt pozdrawiam netkarynka

Konto usunięte
04-07-2008, 15:54
http://studio.wp.pl/i,niesamowita-papuga,mid,128679,pres,1,seq,17,type,0,uid,32348,w ideo.html

nektarynka
04-07-2008, 16:15
Bogusiu!!! bomba ta papuga podoba mi się, kiedyś marzyłam o Gwarku ale nie spełniły mi się moje marzenia miałam papużki faliste nierozłączki też wspaniałe pozdrowionka :cool: :cool: :cool: :cool:

Malgorzata 50
16-07-2008, 21:01
Oto polski kot drzewny czyli Fisia w całej kociej osobie
http://img168.imageshack.us/img168/4760/karin011lj4.jpg (http://imageshack.us)
http://img168.imageshack.us/img168/4760/karin011lj4.7032a31858.jpg (http://g.imageshack.us/g.php?h=168&i=karin011lj4.jpg)

Małpa
16-07-2008, 21:06
Ona ma myślącą twarz:)

Malgorzata 50
16-07-2008, 21:08
Jasne bo to jest kotka ,ktora caly czas kombinuje jakby tu zwiać na drzewo

Lila
16-07-2008, 22:56
Ma zadatki na ''mędrca Europy''.To widać na pierwszy rzut oka.Kot jak skończy 3 lata,będzie nawet telefony odbierał..

Malgorzata 50
17-07-2008, 01:47
Ja ją podejrzewam ,że już odbiera i umawia się z kolegaą na wypadzik...bo ostatnio razem sobie na tym drzewie siedzieli i Fiśka za nic nie chciala zleźć .Trochę poudawala ,ze ma zamiar...ale to byla podpucha ..zlazła jak kolega powiedzial ,że też idzie do domu.Ale sobie wzielam współokatorkę uuuh

Alsko
17-07-2008, 08:49
I tak dobrze, że antyptakowej obroży nie nosi. Bo mogła się przyczepić do tego drzewa na stałe :D No, prawie na stałe... Osobiście znam taką jedną :confused:

Kundzia
17-07-2008, 08:53
Ten kot twój całkiem do ciebie podobny,te figlarne oczy,ten uśmieszek a i naturę też chyba ma po tobie,hiii,hiii......

Malgorzata 50
17-07-2008, 09:50
I tak dobrze, że antyptakowej obroży nie nosi. Bo mogła się przyczepić do tego drzewa na stałe :D No, prawie na stałe... Osobiście znam taką jedną :confused:
To nie jest za plecyma bo ona wie co o niej sądze .A swoją droga ,co to jest antyptakowa obroża.Wiem ,że kot w zasadzie jest domowy i powinnam bardziej pilnować ,żeby nie wyłaziła ...ale żebyscie wiedziały jaka to dla niej frajda łażenie po tym drzewie!!!!!:D
Kundziu Fiśka ładniejsza ...niestety buuuuu.Jak każdy kot jest istotą doskonałą ...a mnie do tego łooooooooooooo daaaaaaaleko o jeszcze dalej

FeliksG
17-07-2008, 12:30
A, mój Krawacik jest naj, naj...http://img291.imageshack.us/img291/4300/dscf1251mt0.jpg (http://imageshack.us)
http://
Mimo "podeszłego " wieku

img291.imageshack.us/
img291/4300/dscf1251mt0.849538481d.jpg (http://g.imageshack.us/g.php?h=291&i=dscf1251mt0.jpg)

FeliksG
17-07-2008, 12:33
Troche za duże to zdjęcie. To dlatego, że po raz pierwszy skorzystałem z tej techniki.

Alsko
17-07-2008, 12:36
Ale fajny ten Twój pan K.
A tak na niego wygadywałeś, brzydkie plotki o nim tu zamieszczałeś :D:):D

ammi1952
17-07-2008, 12:48
http://www.vpx.pl/up/20080717/mldscf1251mt01.jpg (http://www.vpx.pl/zdjecie,dscf1251mt01.html)
Feliksie całkiem fajny ten krawacik miłe kocisko

Malgorzata 50
17-07-2008, 17:02
Feliksie -kot bomba -a zdjęcie możesz edytować .Usuń to ogromniaste i jak będziesz wklejał przez imageShack zmniejsz -tam jest takie okienko resize image (for website and e-mail) zaznacz to i będzie ok.

urszula-kol
17-07-2008, 17:12
Jakie ma piękne oczy ten Krawacik.

~~~~~~~~~~~~~~~~http://img170.imageshack.us/img170/7919/kotekkrawaciklc2.gif (http://imageshack.us)

~~~~~~~~~~~~~~~~http://img151.imageshack.us/img151/5183/kotekkrawaciksk0.jpg (http://imageshack.us)

Alsko
17-07-2008, 17:57
...........A swoją droga ,co to jest antyptakowa obroża.
Małgosiu, moje wychodzące futrzaki muszą nosić coś, co ostrzega ptaki, że łowca się skrada.
Nie stać mnie na takie cudeńka, jak np. Brytyjczycy czy Skandynawowie robią, tzn. obroże z sygnalizatorem ultradźwiękowym. Noszą więc na obróżce dzwoneczek i tyż dobrze. Nie stwierdzam już ofiar. A przynosiły mi w darze :confused:

FeliksG
18-07-2008, 18:03
[QUOTE=urszula-kol]Jakie ma piękne oczy ten Krawacik.
QUOTE]
Krawacik przesyła podziękowanie za tak ładną oprawę.
Czy to jest trudne do wykonania? Jeśli, niezbyt skomplikowane to, proszę, prześjij mi namiary.
Pozdrawiam.

Alsko
18-07-2008, 18:10
nie wiem, kiedy zajrzy tu Urszula, więc podpowiadam: jeśli masz program Paint - tu możesz się dowiedzieć, jak to zrobić http://www.klub.senior.pl/epomoc/t-pomoge-kazdemu-2808.html

FeliksG
19-07-2008, 14:05
Dzięki za wskazanie.
Odbyłem już pierwsze czytanie materiału (uff, sporo tego) a teraz niech opozycja, tzn. moja pamięć - która jest dobra, tylko krótka - nawybrzydza i wybierze to, co najprostsze w obsłudze.
P.S. Moi guru, tzn, syn, wnuczek i wnuczka zadali mi jeszcze kilka podobnych programów a to komplikuje wybór.
Pozdrawiam.

urszula-kol
19-07-2008, 18:53
Feliksie zachęcam. Alinka podała Ci link, tam Kacper wyjaśnia ramki w Paincie, ja w PhotoFiltre.
Iluzja podała linki do pięknych ramek.
Napewno początki są trudne, no i pochłaniają dużo czasu.
Póżniej to już tylko satysfakcja.

FeliksG
20-07-2008, 11:43
Krawacik, emerytem jest i to z tych co stare lata mają zabezpieczone.
Zapewniony wikt i to jeszcze w/g. upodobań – jadło, nie przypadające do gustu, po prostu się omija – zapewniony. Miejsc do spania i wylegiwania się, ile dusza zapragnie. Trochę żal, że wróble zrobiły się jakieś takie,... ruchliwsze i nie dają się złapać. Gryzoniami zajęła się, następczyni Krawacika, 2-letnia Nuna, która ma sporo roboty, ale w sąsiedztwie i lubi to robić.
Są więc warunki do zasłużonego lenistwa. Takie np. wygrzewanie na słońcu, spracowanych łap – hoo! Ile one wróbli musiały dogonić a potem przytrzymać by żaden, nie uniknął swego przeznaczenia. Najwygodniej, taką regeneracyjną kąpiel słoneczną, przeprowadza się na skalniku, wśród stokrotek. Można zmieniać pozycje a śpi się z pełnym poczuciem bezpieczeństwa, bo nawet sroki okazują respekt.
Jednym słowem, sielanka, ale tak nie jest. Jest, jak to w życiu bywa, że każdy ma swojego mola, co go ...
Krawacika „mól” wabi Się Mania i takwygląda.
http://img112.imageshack.us/img112/742/200806090046lq9.jpg (http://imageshack.us)
http://img112.imageshack.us/img112/742/200806090046lq9.2b122a0d11.jpg (http://g.imageshack.us/g.php?h=112&i=200806090046lq9.jpg)
Takie toyo niewinne, a Krawacik - jakby umiał mówić - to by powiedział: nadzwyczaj upierdliwe. Żadnego szacunku dla starszych, tylko zabawy we łbie i permanentne zakłócanie wypoczynku. Krawacik, dżentelmen jest, więc takim namolnym maluchom krzywdy nie zrobi ale, respektu nauczył. Kilka machnięć łapą (ze schowanymi pazurami!!!) wystarczyło aby się, toto, nie zbliżało. Niestety, przed ujadaniem i to hałaśliwym, trudniej się obronić. Czasem wystarczy wstać, zrobić kilka kroków, w kierunku tego namolnego dziwadła i... następuje cisza.
Zupełnie inaczej układają się sprawy z kotką Nuną i całe szczęście, bo to daje Krawacikowi chwile spokoju.
Nie da się, niestety, powiedzieć o egzystencji Krawacika: "wesołe jest życie staruszka... I to, przez takie coś!!!!

bogda
20-07-2008, 12:02
Feliksie...Mania jest śliczna, ale to jeszcze szczeniak i jego prawo rozrabiać...ale jest super :)

Alsko
20-07-2008, 12:39
Inteligentna szelma :D

frida
20-07-2008, 13:19
WItajcie czy przyjmiecie NAS do towarzystwa???

uwielbiam się wygłupiać....
http://www.vpx.pl/up/20080720/mldsc00122.jpg (http://www.vpx.pl/foto,dsc00122.html)
wszędzie zaglądać.....http://www.vpx.pl/up/20080720/mldsc00114.jpg (http://www.vpx.pl/foto,dsc00114.html)

poznam kotki,kocurki i inne przyjaciółki nazywam się Maximus czołem ;)

http://www.vpx.pl/up/20080720/dsc00102.jpg (http://www.vpx.pl/foto,dsc001022.html)

Dzidka
24-07-2008, 09:04
Witam!
Piękne są te Wasze zwierzątka. Uwielbiam wszystkie merdające, mrugające, warczące, miauczące...
http://www.zolnierz.pl/doodatki/tmp/2008/04/puppy-eyes.gif

http://i36.tinypic.com/30kvddx.jpg

tar-ninka
24-07-2008, 09:34
http://www.fothost.pl/upload/08/30/a223b860.gif (http://www.fothost.pl)
Dzidko kochana przepraszam ale ten piesio jest taki sliczny że go ożywiłam
Ja tez kocham wszystkie zwierzaki..

Dzidka
24-07-2008, 09:48
Tar-niko, dziękuję. Tego mi było trzeba. Pozdrawiam.

largetto
24-07-2008, 11:45
Śliczne te Wasze zwierzaki , widać ,że są szczęśliwe :)

BarbarkaM
24-07-2008, 14:59
Ja też kocham pieski,kotki i inne zwierzątka...chociaż nie posiadam żadnego w domu/ciasne mieszkanie w bloku/.Jednak nie pomijam żadnej okazji do obejrzenia tych "stworzonek"w Klubie Senior/i na innych portalach/.Mam działkę,na której jako "lokator" marzy mi się JEŻ.

nektarynka
24-07-2008, 16:59
,,,,To moja Psotunia ma 3 latka jest bardzo kochana ,,,,,,,,,,,

http://img182.imageshack.us/img182/7909/labradorkalifrr2.jpg

nektarynka
24-07-2008, 17:07
http://img398.imageshack.us/img398/4025/lablador1aa7oy1.jpg

Basia.
24-07-2008, 22:34
Potrzebny dom dla Azy, pilne

Miejscowość: Łódź Rodzaj ogłoszenia: Oddam Ogłoszenie aktualne do dnia: 31 sierpnia 2008 r.
Pilnie potrzebny kochający dom dla 1,5 rocznej Azy. Suczka przebywa w Łodzi u naszej koleżanki Ewity niestety ze względu na stan zdrowia swojej obecnej Pani musi zmienić adres zamieszkania. Aza jest psem domowym, ma 1,5 roku, jest zadbana, zdrowa, wysterylizowana, szczepiona. Ewa niestety nie może mieszkać dłużej z Azą pod jednym dachem bo do jej przypadłości doszła jeszcze alergia na sierść psią. POMÓŻMY AZIE ZNALEŹĆ NOWY DOM. Zainteresowanych proszę o kontakt ze mną na priwie.

http://img299.imageshack.us/img299/8313/dsc01511zk9.jpg (http://imageshack.us/)

GracekristGold
26-08-2008, 11:10
Witam,
Cóż, ja mam 3 kotki i 2 żółwie. No, nie wiem, czy do tego mam dodać...męża i syna :D , bo ostatnio się dowiedziałam, że to tez jest żywy inwentarz domowy, czyli domowe zoo, zwłaszcza, że mąż, to chińska Małpa, a syn, to Szczur.. :D

Prawie każdy mój kociak ma za sobą dramatyczną historię, więc raczej nie będę o tym opowiadała. Wolę pokazać Wam ich zdjęcia:

To jest Garmet, uratowany od niechybnej śmierci:

http://img467.imageshack.us/img467/5964/img0470rt8.th.jpg

To jest Chiquitta. Kicia o bardzo trudnym charakterku, ale....

http://img177.imageshack.us/img177/9635/img0125pq8.th.jpg

GracekristGold
26-08-2008, 11:11
Nie wchodzi w jednym poście.. Cóż, mam tak duży inwentarz ;)

I Nesti, która nie przeżyłaby następnego dnia...

http://img244.imageshack.us/img244/4285/img2230if4.th.jpg

A to jeden z moich żółwi:

http://img127.imageshack.us/img127/6593/img0547vi7.th.jpg

elizka
26-08-2008, 12:06
Pojechałam dziś rano z Koszką do lekarza.Coś miała zamknięte jedno oko.Ona nienawidzi samochodu,więc zamknęłam ją w wiklinowym koszyku,specjalnym dla kotów z zamykanym na haczyk okienkiem.Do lekarza jest z 4 km.Dojechałyśmy na parking koło bloków i parku.Wyjęłam ją z koszykiem z auta i nagle mocno nacisnęła na siateczkę,haczyk puścił i ......już jej nie mam...!!!!!Uciekła przed siebie.Szukałam ze 3 godziny,czekałam...Już jej nie zobaczę.
Dlatego mówię tu do Was:
nigdy nie przywiązujcie sie za bardzo do niczego i do nikogo!!Nigdy-jasne!
No i koniec!

bogda
26-08-2008, 12:12
Elizko...może ją jednak odnajdziesz, rozwieś ogłoszenia w pobliżu, z pewnością ktoś ją złapał, albo do kogoś poszła...
Ja właśnie po zaginięciu mojego ostatniego psa, powiedziałam sobie, że już nigdy żadnego zwierzaka...i narazie wytrzymuję....

GracekristGold
26-08-2008, 12:24
Pojechałam dziś rano z Koszką do lekarza.Coś miała zamknięte jedno oko.Ona nienawidzi samochodu,więc zamknęłam ją w wiklinowym koszyku,specjalnym dla kotów z zamykanym na haczyk okienkiem.Do lekarza jest z 4 km.Dojechałyśmy na parking koło bloków i parku.Wyjęłam ją z koszykiem z auta i nagle mocno nacisnęła na siateczkę,haczyk puścił i ......już jej nie mam...!!!!!Uciekła przed siebie.Szukałam ze 3 godziny,czekałam...Już jej nie zobaczę.
Dlatego mówię tu do Was:
nigdy nie przywiązujcie sie za bardzo do niczego i do nikogo!!Nigdy-jasne!
No i koniec!

Droga Elizko, jesli kochasz swojego kota, to go szukaj. Koty, gdy są przestraszone uciekają przed siebie, by sie ukryć. On na pewno gdzies siedzi i tęskni. Warto szukać....
Moja kicia kiedyś spadła z balkonu. Szukaliśmy jej wiele godzin. Zrobilo się ciemno, wzieliśmy latarke i szukalismy nadal. Znalazła się kilkanaście metrów dalej, przestraszona. Wyszła na moje ciche wołanie. Szukaj....:)

bogda
26-08-2008, 12:27
Grace....śliczne są Twoje kotki i żółw też niczego sobie...:)

GracekristGold
26-08-2008, 12:28
Elizko...może ją jednak odnajdziesz, rozwieś ogłoszenia w pobliżu, z pewnością ktoś ją złapał, albo do kogoś poszła...
Ja właśnie po zaginięciu mojego ostatniego psa, powiedziałam sobie, że już nigdy żadnego zwierzaka...i narazie wytrzymuję....

Z kotami, to nie tak....
Kot dobrze się czuje w swoim otoczeniu, ale jesli gdzies się zagubi, wtedy włazi tam, gdzie może się ukryć, bo się boi. Kilka miesięcy temu szuakaliśmy kota sąsiadki przez kilka dni. Długo nie było rezultatu. W końcu go znalazłyśmy, zabiedzonego, glodnego, smutnego. Siedział wciśniety w dół w ziemi. Szukając kota trzeba zaglądać wszędzie do każdej nory.

GracekristGold
26-08-2008, 12:29
Bardzo je kocham :)

bogda
26-08-2008, 12:37
Niestety nie znam tak dokładnie charakteru kota, kiedyś miałam ale to już było dawno, Grace... pewnie masz rację, że trzeba szukać dokładnie...:)

Mar-Basia
26-08-2008, 13:49
Pojechałam dziś rano z Koszką do lekarza.Coś miała zamknięte jedno oko.Ona nienawidzi samochodu,więc zamknęłam ją w wiklinowym koszyku,specjalnym dla kotów z zamykanym na haczyk okienkiem.Do lekarza jest z 4 km.Dojechałyśmy na parking koło bloków i parku.Wyjęłam ją z koszykiem z auta i nagle mocno nacisnęła na siateczkę,haczyk puścił i ......już jej nie mam...!!!!!Uciekła przed siebie.Szukałam ze 3 godziny,czekałam...Już jej nie zobaczę.
Dlatego mówię tu do Was:
nigdy nie przywiązujcie sie za bardzo do niczego i do nikogo!!Nigdy-jasne!
No i koniec!

Elizko, przykro mi, ze Koszka uciekla. Mysle, ze powinnas wrocic w miejsce z ktorego sie "spulila". Pewnie gdzies siedzi i mialczy zalujac swojego postepku. Takie sa koty, niezalezne, zwariowane. Nie znaczy, ze nie kochaja swojej panci i pana - porostu sa potwornymi egoistami. Mam kota, 9 lat, wielki bandyta. Potrafi sie zwinac z domu na dwa, trzy dni, raz nawet na tydzien. Z poczatku bardzo sie martwilam, szukalam, wywieszalam ogloszenia. Kocur zawsze wracal z podkulonymi uszami, jakby nigdy nic. Voila, jestem - o co chodzi? Teraz traktuje go z gory i mniej sie szweda, bowiem musi zabiegac o moje wzgledy. Poprostu odwrocilam sytuacje.

Alsko
26-08-2008, 13:57
tak mi strasznie przykro!!
Jestem pewna, ze znajdziesz Koszkę!!!
Ogłoszenia, ogłoszenia i jeszcze raz ogłoszenia!!!! Stres gdzieś ją pognał, ale znajdzie się!!!
Trzymam kciuki.
A na przyszłość pamiętaj, że i w koszyku transportowym trzeba wkładać smycz i trzymać razem z uchwytem koszyka. Wiele zestresowany kotów tak reaguje - ucieczką...

GracekristGold
26-08-2008, 13:59
Koszka, na pewno nie uciekla. Ona się przestraszyła i teraz siedzi gdzies zestresowana

Koteczek i Myszka
26-08-2008, 15:13
Elizka nie martw sie kot wroci chyba ze nigdy nie wychodzil z domu to moze sie zgubic ale musisz dac ogloszenie i szukac go w miejscu w ktorym ci uciekl. Ja moje koty uczylam i wszedzie gdzie szlam zabieralam ze soba bez klatki do samochodu, czy jak jechalam do tesciowej to mialam w plecaku i glowe mial wystawiona, pamietam jak ludzie glupio mi sie przygladali bo kotek troche mialczal a ja go uspokojalam i tak sie nauczyl ze wsiadal do samochodu i spokojnie jechal bez stresu, tak samo psy byly szczesliwe gdy tylko otwieralam drzwi samochodu to wskakiwaly, mialy radoche bo u moje mamy mogly biegac ile chcialy /

Alsko
26-08-2008, 15:43
Masz rację, wiele zależy od przyzwyczajania i wychowania.
Ze zwierzętami jednak bywa, jak z ludźmi - każdy inny :D Mam dwa różne typy w domu. Jedno histeryzuje, drugie wsiada z radością.
A Koszka może pamiętać nie tak dawną operację i kojarzyć jazdę w koszu z weterynarzem.
Ja jednak wierzę, że Elizka ją znajdzie! :D

gratka
26-08-2008, 15:53
Pojechałam dziś rano z Koszką do lekarza.Coś miała zamknięte jedno oko.Ona nienawidzi samochodu,więc zamknęłam ją w wiklinowym koszyku,specjalnym dla kotów z zamykanym na haczyk okienkiem.Do lekarza jest z 4 km.Dojechałyśmy na parking koło bloków i parku.Wyjęłam ją z koszykiem z auta i nagle mocno nacisnęła na siateczkę,haczyk puścił i ......już jej nie mam...!!!!!Uciekła przed siebie.Szukałam ze 3 godziny,czekałam...Już jej nie zobaczę.
Dlatego mówię tu do Was:
nigdy nie przywiązujcie sie za bardzo do niczego i do nikogo!!Nigdy-jasne!
No i koniec!
Elizka koniecznie przyklejaj ogłoszenia w pobliżu tego parkingu z numerem telefonu i opisem kotki. Dobrze, żeby numer telefonu był odrywany od ogłoszenia. Ludzie przedzwonią. Pozdrawiam!

Lila
26-08-2008, 19:27
Elizka koniecznie przyklejaj ogłoszenia w pobliżu tego parkingu z numerem telefonu i opisem kotki. Dobrze, żeby numer telefonu był odrywany od ogłoszenia. Ludzie przedzwonią. Pozdrawiam!


Wystarczy po zapadnięciu zmroku udać się w to miejsce i ...wołać !! Sama przyjdzie.Siedzi nieprzytomna ze strachu.Biedulka.Kot to wielki przyjaciel człowieka.
Tylko płochliwy bardzo .

elizka
27-08-2008, 16:02
Zrobiliśmy wszystko co było można i co mi doradziłyście dziewczyny.Szukaliśmy z mężem i wieczorem i rankiem, i dziś po południu,rozwiesiłam ogłoszenia,zresztą mieszkańcy bloku,pod którym Koszka zniknęła mi z oczu,dojrzeli nas od razu i szukali z nami,zostawiliśmy telefon w razie jakby ją kto zobaczył.Mało tego mój mąż wie jak moje serce się trwoży o nią i zamiast siedzieć w pracy,łaził koło tego bloku i w pobliskiej okolicy.W pewnym momencie zobaczył ją,zawołał,podeszł na zawołanie,więc wsadził do samochodu,zadzwonił do mnie i przywiózł zadowolony i okazało się,że to podobny kot,ale z białymi łapkami,których nie zauważył w trawie ,pewnie z radości.Ja znowu się pobeczałam i kazałam odwieżć.Na miejscu czekały 4 kobiety i przekrzykiwały się nawzajem o facecie co kradnie koty.To była zadbana ,wysterylizowana kotka.Mąż przeprosił za nieporozumienie i oddał kocinę,która była zadowolona z wycieczki.Panie obiecały
śledzić teren.A Koszki nie ma nadal.Pan doktor wet mówi,że na 100% wróci do domu.No to czekam.

Mar-Basia
27-08-2008, 16:39
Zrobiliśmy wszystko co było można i co mi doradziłyście dziewczyny.Szukaliśmy z mężem i wieczorem i rankiem, i dziś po południu,rozwiesiłam ogłoszenia,zresztą mieszkańcy bloku,pod którym Koszka zniknęła mi z oczu,dojrzeli nas od razu i szukali z nami,zostawiliśmy telefon w razie jakby ją kto zobaczył.Mało tego mój mąż wie jak moje serce się trwoży o nią i zamiast siedzieć w pracy,łaził koło tego bloku i w pobliskiej okolicy.W pewnym momencie zobaczył ją,zawołał,podeszł na zawołanie,więc wsadził do samochodu,zadzwonił do mnie i przywiózł zadowolony i okazało się,że to podobny kot,ale z białymi łapkami,których nie zauważył w trawie ,pewnie z radości.Ja znowu się pobeczałam i kazałam odwieżć.Na miejscu czekały 4 kobiety i przekrzykiwały się nawzajem o facecie co kradnie koty.To była zadbana ,wysterylizowana kotka.Mąż przeprosił za nieporozumienie i oddał kocinę,która była zadowolona z wycieczki.Panie obiecały
śledzić teren.A Koszki nie ma nadal.Pan doktor wet mówi,że na 100% wróci do domu.No to czekam.
Elizko wroci, koty sa madre. Ale na wszelki wypadek zagladaj tam gdzie uciekla kazdego wieczoru. Ucalowania, wiem, ze to bolesne. :)

Lila
27-08-2008, 18:30
Elizko,wróci .To tylko kwestia czasu.Musi gdzieś siedzieć ciężko wystraszona.Mnie zniknęła - w podobnych okolicznościach- kotka ,kilka lat temu.Znalazła się po tygodniu.Wyszła z kryjówki chuda i wystraszona.

elizka
27-08-2008, 19:37
http://img80.imageshack.us/img80/4958/buziaksmutnymv2.gif (http://imageshack.us)
Czekam.Najgorzej jest wieczorem i nocą....

Alsko
27-08-2008, 19:44
czy miejsce, w którym znikła Koszka, jest daleko od Twego domu?
Ja wiem, że irytujace są "dobre rady cioci Zosi" - ale nie mogę się powstrzymać, bo się przejęłam.

Chodziłabym codziennie wieczorem w to miejsce i nawoływałabym. Miałam już takie przypadki, że kot wracał do domu z daleka, ale nie usiedziałabym...

elizka
28-08-2008, 21:21
To już trzecia noc jak Koszki nie ma...Ona zniknęła mi w drugim krańcu miasta,ok.2 km od naszego domu.Tuż obok tego miejsca jest duży park,pełen starych,wysokich drzew.Łaziłam tam z zadartą głową.Wyobrażcie sobie,że na konarach w południe i po południu śpią tam koty.Nigdy tego dotąd nie dostrzegłam.Koszki nie ma.Aby dojść do nas trzeba przejść przez centrum miasta albo łąkami dookoła,a potem jeszcze pola ,działki...to daleko.Ja jeżdż tam na rowerku albo autem z mężem lub sama.Nie wiem czy jeszcze kiedyś ją zobaczę.Mam do siebie ogromny żal,bo to z mojego powodu zginęła,nie sprawdziłam zamknięcia do koszyka-transportera,Gdybym była bardziej przewidująca,nie zginęłaby.Strach pomyśleć jak cierpi.Jest dzielna,umie wdrapywać się na drzewa,schodzić z nich głową w dół,nie raz obserwowaliśmy.Umie łowić myszy,nornice-przynosiła je na taras,a nawet i ptaki.Nocami polowała,wracała nad ranem.To mnie jeszcze trzyma przy nadziei,że kiedyś wróci,ale jest mi chol.......e ciężko.W tym miejscu gdzie zginęła nie tylko ja szukam,ale i ludzie mnie już tam znają i jak się pojawiam to zapewniają,że ona tu się nie zatrzymała....Jeszcze czekam.
Alsko!Zapewniam cię,że żadne rady nie są irytujące,a ja wstydzę się "patrzeć ludziom w oczy",bo mam pretensje do siebie.Nie zrobiłam tego specjalnie,ale moja wina...a niech to...

Małpa
28-08-2008, 21:36
Piszesz,że Koszka umie łowic.Myślę,że sobie poradzi.Ja wiem co czujesz i bardzo Ci współczuję,ale myślę,że ona się odnajdzie zwłaszcza,że zrobiłaś wszystko co mogłaś i nadal robisz.Nie możesz sie obwiniac,przecież zapewne nie raz woziłaś ja w tym koszyku.Tak się stało i trudno nic na to nie poradzisz.Pozdrawiam i życzę,aby się koteczka odnalazła jak najszybciej:)

elizka
28-08-2008, 21:53
Zawsze w tym koszu jeżdziła,bo to taka wiklinowa budka z okienkiem i kratką, jak dotąd haczyk wytrzymywał ,a Koszka ma siłę i nie znosi niewoli.Ona wiedziała,że jak w koszyk to do weta -na zastrzyki i inne "przyjemności."..Dzięki za słowa otuchy.Czekam.

destiny
28-08-2008, 22:04
Jeśli to może Ci dać nadzieję, to Ci opowiem coś.
Parę miesięcy temu, moja adoptowana kotka wyszła i ślad o niej zaginął.
Nie będę pisała, co przeżywałam. To wie tylko moja rodzina i Lila...
Kiedy już straciłam nadzieję, kiedy gryzły mnie niezawinione wyrzuty sumienia, kiedy minęły 2 tygodnie...
Pewnego słonecznego dnia w godzinach południowych przyszła "bidula" i stanęła obok mojej mamy w ogrodzie.
Nie uwierzysz, ale radość nasza nie miała końca.
Odetchnęłam z ulgą i chciało mi się żyć :)
Ponad 2 tygodnie...
Wróciła wychudzona, owszem. Wylękniona również...
Być może ktoś ją zamknął w jakimś pomieszczeniu /szopa, garaż/ i wyjechał...
Boże, jak człowiek przywiązuje się do zwierzęcia...

Akurat dzisiaj byłam z Marcinem na wycieczce na wsi.
Robiłam ostatnie fotki /w sobotę odwożę Marcina do Katowic/.
Bawił się z nią, więc wykorzystałam okazję i zrobiłam te zdjęcia.
Oto ona. Cała i zdrowa :)

16718

16717

Miej wiarę...

Alsko
29-08-2008, 12:46
Wszystkiego nie da się przewidzieć!!!
Ja wierzę, że Koszka się znajdzie! I że da sobie radę. Jest młoda i silna.
Trzymam za Was obie kciuki! :D

elizka
29-08-2008, 16:18
Koszka!Czekam.Dzięki desti,dzięki Alsko.Mój staruszek też zaczął na mnie pokrzykiwać,bo mówi że go diabli biorą na ten minor w domu.Powiada aby dać jej czas,bo to kawał drogi,a i żab tyle po drodze,a one ją wiecznie rozpraszały i skakała za nimi jak i one.Już więcej nie będę pisała o niej....chyba że wróci,wtedy wszystkie ptaki o tym zaśpiewają.

Lila
29-08-2008, 18:05
Koszka!Czekam.Dzięki desti,dzięki Alsko.Mój staruszek też zaczął na mnie pokrzykiwać,bo mówi że go diabli biorą na ten minor w domu.Powiada aby dać jej czas,bo to kawał drogi,a i żab tyle po drodze,a one ją wiecznie rozpraszały i skakała za nimi jak i one.Już więcej nie będę pisała o niej....chyba że wróci,wtedy wszystkie ptaki o tym zaśpiewają.

Elizko,jeszcze raz.Trzeba chodzić tam gdzie zniknęła.Nie wróci sama,za daleko chyba.

nektarynka
29-08-2008, 19:16
Bardzo Ci współczuję ,bo wiem co to znaczy ;;;opowiem Ci krótko ,to było latem w ubiegłym roku mój kocurek 'Maciek'' jeszcze wtedy niekastrowany wychodził i przychodził aż tu nagle na noc nie wrócił na dwie noce już myślałam że nie trafi że ktoś coś mu zrobił czy go psy gdzieś pogryzły ,chodziłam szukałam wołałam , płakałam bo to w ogóle znajda uratowałam go od śmierci miał operacje jelita poplątane' horror' kto by chciał się tak zajmować,i Wyobraź sobie Elizko że po 3 dniach wrócił ale wpadł do domu w stanie krytycznym z ozorem wywalonym jak pies dałam mu wody i tak ze dwie godziny leżał i tak myślę że on musiał biegać i szukać domu bo skąd taki zmęczony ,on dopiero miał wtedy 1 rok a popatrz i trafił i tak myślę że Twoja Koszka albo zabłądziła albo nie wiem ktoś mógł ją zabrać nie wiem, ile ma lat ,mam nadzieję że wróci czego Ci życzę z całego serca,pozdrawiam.

elizka
29-08-2008, 20:58
Mimo deszczu pojechaliśmy pod park po zmroku.Wokół na ulicach stoi pełno samochodów,a pod nimi oczywiście koty-przytulają się do siebie,aby im było cieplej.Blisko bloku,gdzie zniknęła Koszka mieszka pewien lekarz.Dobrze o nim pomyślałam.Ma nieduży ogród,a w nim wewnątrz ,tuż przy ogrodzeniu stoją różne miski i miseczki,tuż przy ulicy.Można do nich wrzucić jedzenie.Koty wiedzą ,że tam można coś zjeść.Teraz jest w nich deszczówka.Pewien mieszkaniec mi powiedział,że kotów tu dużo i przed południem były pod krzakiem maleństwa.Poszłam z nim je zobaczyć,ale kotka je przeniosła w inne suche miejsce.Taki koci świat,którego dotąd nie dostrzegałam....Koty wcale nie są wychudzone,a wręcz przeciwnie.Inna rzecz,że nastroszyły futerka,bo jest zimno.Miałam w kieszeni kocie ciasteczka ,to je im zostawiłam pod jednym z samochodów.Może....A co ja będę tu pisać...po prostu patrzmy też pod samochody na blokowych parkingach,tam jest życie...koci świat.
Dzięki dziewczyny za wasze kciuki.

Nektarynko!Koszka w maju skończyła rok,jest jeszcze młoda,ale silna i zdrowa.

Lila
29-08-2008, 22:48
Mimo deszczu pojechaliśmy pod park po zmroku.Wokół na ulicach stoi pełno samochodów,a pod nimi oczywiście koty-przytulają się do siebie,aby im było cieplej.Blisko bloku,gdzie zniknęła Koszka mieszka pewien lekarz.Dobrze o nim pomyślałam.Ma nieduży ogród,a w nim wewnątrz ,tuż przy ogrodzeniu stoją różne miski i miseczki,tuż przy ulicy.Można do nich wrzucić jedzenie.Koty wiedzą ,że tam można coś zjeść.Teraz jest w nich deszczówka.Pewien mieszkaniec mi powiedział,że kotów tu dużo i przed południem były pod krzakiem maleństwa.Poszłam z nim je zobaczyć,ale kotka je przeniosła w inne suche miejsce.Taki koci świat,którego dotąd nie dostrzegałam....Koty wcale nie są wychudzone,a wręcz przeciwnie.Inna rzecz,że nastroszyły futerka,bo jest zimno.Miałam w kieszeni kocie ciasteczka ,to je im zostawiłam pod jednym z samochodów.Może....A co ja będę tu pisać...po prostu patrzmy też pod samochody na blokowych parkingach,tam jest życie...koci świat.
Dzięki dziewczyny za wasze kciuki.

Nektarynko!Koszka w maju skończyła rok,jest jeszcze młoda,ale silna i zdrowa.

Elizko,Koszka się znajdzie ..
W stadzie kotów,kotka która nie ma dzieci ,jest nisko w hierarchii.Lepiej ,aby się znalazła.
Tobie przydarzyło się to ,co mnie - wiele lat temu.Dostrzegłam inne koty,szukając swojego.Teraz,kiedy mam tak wiele lat,z całą odpowiedzialnością twierdzę,że w każdym,najbardziej dzikim piwnicznym burasie,bije serce spragnione człowieka.

Teraz ,w samochodzie zawsze mam kocie chrupki.
No i 10 biedaków u siebie.

nektarynka
30-08-2008, 16:17
Elizko,Koszka się znajdzie ..
W stadzie kotów,kotka która nie ma dzieci ,jest nisko w hierarchii.Lepiej ,aby się znalazła.
Tobie przydarzyło się to ,co mnie - wiele lat temu.Dostrzegłam inne koty,szukając swojego.Teraz,kiedy mam tak wiele lat,z całą odpowiedzialnością twierdzę,że w każdym,najbardziej dzikim piwnicznym burasie,bije serce spragnione człowieka.

Teraz ,w samochodzie zawsze mam kocie chrupki.
No i 10 biedaków u siebie.
,,Elizko,,ja wiem że Czekasz i się Martwisz,ale zobaczysz tak jak mówi Lila'' Koszka''wróci jak jest silna to będzie szukała bo koty mają bardzo dobry węch,,,,,,,,trzymam kciuki Elizko,:)

elizka
28-09-2008, 18:06
Niestety Koszki nie odnalazłam.
To już drugi miesiąc mija jak jestem sama.To jest beznadziejne.Nabeczałam się ,naszukałam.Nieraz zdaje mi się,że mam już nie po kolei pod sufitem.Będę czekać zawsze.
Zaczyna mi chodzić po głowie jakiś pies-może nie ucieknie ,jak otworzę balkon.Przecież po płotach i drzewach chodzić nie potrafi.Wokoło jest ogrodzenie.Co prawda to nie kot-najwspanialsze zwierzę ,chociaż przewrotne,sprytne,dumne i kapryśne,ale cudowne.
Zobaczyłam na targu malutkie czekoladowe cocer-spaniele,wzięłam nr telefonu,ale nie wiem jakie to charakterki?
Wiem ,że dużo zależy od wychowania.
A może ktoś ma doświadczenie z takimi?W ogóle nie wiem co robić.Smutny jest dom bez zwierzaka-tyle już wiem.Inny kot to już nie Koszka i tyle.

Malwina
28-09-2008, 18:55
koty przyzwyczajają sie do miejsca, psy do własciciela...Odnośnie spanielków- miałam, cudowne, radosne, wesołe, ale poniewaz uszy maja długie zakrywające otwór uszny często miewają zapalenia uszu trudno leczące się, poza tym jak nie pospinasz małemu uszu przed jedzeniem to zawsze kochane uszy będą uświnion (trzeba od małego uszy spinac np delikatnym spinaczem do bielizny albo brac w gumkę.Tak- dom bez zwierzęcia jest niepełny...pomyśl....

Alsko
28-09-2008, 19:00
koty przyzwyczajają sie do miejsca, psy do własciciela...Odnośnie spanielków- miałam, cudowne, radosne, wesołe, ale poniewaz uszy maja długie zakrywające otwór uszny często miewają zapalenia uszu trudno leczące się, poza tym jak nie pospinasz małemu uszu przed jedzeniem to zawsze kochane uszy będą uświnion (trzeba od małego uszy spinac np delikatnym spinaczem do bielizny albo brac w gumkę.Tak- dom bez zwierzęcia jest niepełny...pomyśl.... Bo się odlubię w Tobie! Kto Ci powiedział, że koty przywiązują się do miejsca??? To jest obiegowa nieprawdziwa opinia!!!
Bo wyślę do Ciebie moje futrzaki, żeby Ci opowiedziały, jak to jest naprawdę ;):D
PS O uszach spaniela nie skłamałaś :D:)

Malwina
28-09-2008, 19:49
Nie odlubiaj się proszę, ale...
nie miałam w życiu kotów (no moze jedna przybłedkę, która sikała do kibelka przycupując na desce klozetowej)nie wiadomo skąd przybyła , pobyła, odeszła bez słowa)ale literatura tak kiedyś mówiła o zwierzakach podając liczne pzrykłady.A futrzaki wyślij, wyślij proszę-tak uwielbiam gadać z futrzanymi oczami.....

destiny
28-09-2008, 19:57
Miałam 15 lat spanielkę Dianę :)
Jak ona nas kochała !!!, a mojego męża wprost uwielbiała.
Nie odstępowała go na krok.
Suczki są bardziej przywiązane do domu ;)
A maleństwa są przecudowne.
Diana była z rodowodem. Jeździliśmy po wystawach ( musiała je zaliczyć będąc zarejestrowaną w Związku Kynologicznym.
Byliśmy z niej dumni , kiedy przywiozła pierwszy medal :)
Tylko raz zdecydowaliśmy, że Diana zostanie mamą.
Było to ciężkie doświadczenie dla nas, gdyż mieszkaliśmy w bloku, a szczeniąt było aż ...8.
Nie znałam się na procedurach...więc tylko 6 dostało rodowód...a 2 nie.
Dlaczego wzięłam i kupiłam z rodowodem ?
Ponieważ wcześniej kupiłam szczeniaka na rynku bez rodowodu...i nie będę pisać..co się z nim stało po 24 godzinach.
To tyle..jeśli chodzi o spanielki - wielkie przywiązanie i wielka miłość odwzajemniona.

elizka
28-09-2008, 20:02
Dzięki dziewczyny za rady.Ciągle jeszcze dojrzewam do decyzji.Mam jeszcze opcję,jak to mówią dziś madrale,aby przygarnąć sierotę kota ze schroniska w Kielcach.To byłaby jakby rekompensata za to ,że Koszki nie upilnowałam.A spaniele raczej nie dla mnie-chyba za szybkie i to raczej dla mojego wędkarza,a nie o to tu biega.Wiedziałam,że mogę na was liczyć.Przemyślę od początku sprawę.Tak naprawdę to jeszcze myślałam o seterku irlandzkim-może spokojniejszy,ale, kurtka, chyba za duży,a tak szczerze to trochę boję się psa i one to pewnie wyczują.Dobrze,że można się tu wyżalić.Mam nadzieję,że nie wkurzam tym biadoleniem.Nie raz,nie dwa znalazłam ratunek w naszym klubie i to dlatego...

Malwina
28-09-2008, 20:10
Seter irlandzki?-bardzo silny, zwinny szybki pies.Miałam przygodę.Mój tata przyjechał do mnie z seterem.Był spokojny dopóki nie zobaczył na szafce wysoko lalki szmacianej.Patrzył sie w nią jak zaklęty po czym nagle skoczył na stół złączony z półką i łamiąc mi stół zdobył laleczkę siedzącą na ostatnim piętrze półki...

Basia.
28-09-2008, 20:13
jeżeli można służyć radą to ani seterek ani spanielek, nie bierz psa myśliwskiego bo będziesz miała na wsi krzyż pański. Jedna i druga rasa jest bardzo ruchliwa a u spanieli często występują odchyłki psychiczne. Weż sobie kotka ze schroniska i zafunduj sobie pieska obronno-stróżującego. Najlepiej duet wziąć jednocześnie to się pokochają i będą żyli "jak pies z kotem", posłuchaj rady psiary i kociary. :D

elizka
28-09-2008, 22:08
Obronno-stróżujący?A co to za jeden?Basieńko,wiesz jak poważnie traktuję rady fachowców.Zatem żaden myśliwski/tak naprawdę to nawet nie myślałam w tych kategoriach ,a raczej:ładny czy niepiękny,o naiwności!
Kot ze schroniska to pewnie tak zrobię,ale do tego pies ?O kurtka!To tak jakby ja i mój ślubny.Melanż jak nie wiem co.Prawda jest taka,że 34lata w jednej zagrodzie.
Desti napisała o dużym miocie spanielki i właśnie ten pan z targu przywiózł ich pełne pudełko,cudowne!!Jednak jak widzę nie dla mnie.
Przygoda Malwiny tez mnie zdecydowanie przekonała.

Basia.
28-09-2008, 22:14
weź pieska, który przypilnuje domu w razie czego obroni swoją pancię :D i nie będzie kombinował jakby tu się wyrwać na polowanko np. na kury sąsiadów. :D Psami obronno stróżującymi są np. owczarki. Pies i kot to super rodzinka.

Dzidka
29-09-2008, 08:31
Elizko, jamnika!!!
Zachęcam Cię do tej rasy...nie pożałujesz.

Pozdrawiam i miłego dnia wszystkim życzę.

http://i36.tinypic.com/nrtza.gif

Alsko
29-09-2008, 09:31
Elizko, jamnika!!!
Zachęcam Cię do tej rasy...nie pożałujesz.
Rasa? Ja uważam, że jest trochę inaczej, a mianownicie - istnieją koty, psy i jamniki.
Czyli jamniki jest to osobna kategoria i to jaka!! :D

Malwinko, po namyśle się nie odlubię :) :)
Twoja sedesikowa przybłędka może była w drodze?
A tu pewien pan pisze o kotach i nie tylko
http://www.koty.civ.pl/ksiazki/kot10/stereotypy.pdf

Mar-Basia
29-09-2008, 13:02
[quote=Dzidka]http://i36.tinypic.com/nrtza.gif

Jaki on piekny, tylko przytulic.:)

ammi1952
29-09-2008, 16:15
To moje kochane bohunisko w kasztanach zdjęcie zostało zrobione wczoraj w Radziejowicach http://img2.vpx.pl/up/20080929/mldsc02149.jpg (http://www.vpx.pl/zdjecie,dsc021492.html) ,http://img2.vpx.pl/up/20080929/mldsc02183.jpg (http://www.vpx.pl/foto,dsc02183.html)
bohunosko ma już 8 lat ale jest najwspanialszym jamnikiem i jak córka mówi najbardziej subtelnym samcem na świecie

Malwina
29-09-2008, 16:40
Dzięki Alsko, dzięki...a moja przybłędka sedesowa zapewne była z tych co w drodze....
Jamnik? tez w życiu miałam, sunię Radoszkę...ooooo to ewenement osobowościowy, który świetnie radzi sobie ze swoim panem , rzadziej odwrotnie.Sypiać musi w łózku z Tobą, bo jesli nie, to gotów Cię zgłosić do związku Kynologicznego, że się nad nim znędzasz.Jest bardzo posłuszny- jak mówisz idziesz, albo nie? to jamnik idzie , albo nie....A poza tym bardzo trzeba dbać o jego kręgosłup baaaardzo długi w związku z czym narażony na przeciążenia, urazy.O i tyle ja wiem o jamniku...

elizka
29-09-2008, 20:14
Moje drogie koleżanki powiem Wam,że moja kuzynka miała jamnika,którego kochała cała rodzina,oprócz jej męża,który go bezskutecznie tresował.Wszyscy mieliśmy ubaw po pachy.Trwało to wiele lat.Jamnik się nie poddał,a czasami jakby to on kiwał swojego pana tresera i też się nieżle bawił.Niestety miał już swoje lata ,zachorował i odszedł.Do dziś cierpienie wisi w ich domu.No i taka jest prawda.
Malwinkapisze o swoim obłędnie,podoba mi się!!
Zamierzam w najbliższym czasie,albo tuż po nim, skoczyć do kieleckiego schroniska po kocia.Myśli o psie oddalam.Niestety nie umiałabym zostać psą mamą,a kocią tak!Jeszcze raz spróbuję.
Tak w ogóle to dzieci-studenci znowu odleciały z mojego gniazda i mam nos na kwintę.
Powitania,pożegnania....i tak dookoła Macieju...Na szczęście klub seniora trwa!!!

Sunshine
29-09-2008, 21:12
na slicznego kotka ,ktory przyblakal sie do nas pare dni temu.
/do nas tzn. tu na Florydzie gdzie teraz jestem/
Mialam wielka ochote wziac go ze soba do Polski,zadzwonilam nawet w tej sprawie do linii lotniczych.
Ale okazalo sie,ze nie jest to mozliwe poniewaz wracam przez Londyn,a tam sa niesamowite restrykcje jesli chodzi o przewozenie zwierzat/kwarantanna itp./
Gdybym leciala inna trasa byloby ok..
Na szczescie znalezlismy juz nowy dom dla kotka.
U nas sa juz dwa,w tym stary samiec,ktory nie zdzierzylby
konkurencji.
http://img153.imageshack.us/img153/7430/img1030tu1.jpg
prawda,ze byl sliczny?
http://img180.imageshack.us/img180/5403/img1032wh1.jpg

Jadzia P.
29-09-2008, 22:56
Śliczny...:D

ammi1952
01-10-2008, 23:21
zaiste piękny futrzak

elizka
07-10-2008, 10:51
No i mam nowego towarzysza życiowego.Szukalam w schroniskach i ogłoszeniach.Okazało się,że w moim mieście pewna pani ma do sprzedania nierodowodowego,ale po norwegu,piknego kocurka Bazyla.Wciąż byłam niezdecydowana i czekam na Koszkę,ale nie moglam nie wykorzystać szansy.
Przywiozłam go do domu i powoli się do siebie przyzwyczajamy.To czwarty dzień.Je normalnie,bawi się,nie drapie!ale jest jak przytulanka,na spacer umie chodzić na smyczy.Życie wraca do mojej chaty.Przedstawiam Bazyla
http://srv22.odsiebie.com/MTIyMzM2OTEzMQ==/MTIyMzM2OTE3NDEuanBn/Z pileczka.2 jpg.jpg (http://odsiebie.com)

destiny
07-10-2008, 15:59
No widzisz Elizko...samo przyszło i to szybko :D
I jakie cudne !!! Gratuluję.
Teraz Twoje życie będzie radośniejsze.
Pogłaskaj Bazyla ode mnie ;)
Napisz coś więcej o kocurku :)

elizka
07-10-2008, 20:47
Nie wiedziałam,że kocurki są takie przytulaśne.Kładzie sie na dywanie,rozciąga i czeka na głaskanie ,na czesanie...dobrze był wychowany od maleńkiego.Nie ma problemu zakładaniem obróżki,czeka cierpliwie,ale na dworze boi się wszystkiego.Najgorsze jak przebiega między sztachetkami w płocie,a ja jestem z drugiej strony z tą głupią smyczą.Koszka była jak wicher ,smycz była niedopuszczalna,a po jakims czasie wracała sama z ogrodu do domu.Ciągle ją wspominam i wciaz porównuję.Ona była kotem wolności,ale niestety nie nauczyłam jej nie bać się samochodu ,a zreszta to jak woda i ogień.
Bazyl lubi dużo spać,wylegiwac się,je kocia karmę i ser ,i masełko,co tam dostanie jest dobre.Mam nadzieję,że się nie rozbestwi i nauczy odwagi na dworze.Jednak chyba nigdy nie odważę się otworzyć mu drzwi tarasu na ogród.Jak to jest z takimi -nie wiem?

Desti
dziękuję za posty do mnie i wiadomości pocieszające.No tak jakoś się złozyło,że mam znowu kota..no i jakoś to będzie,ale Koszka.....

elizka
11-10-2008, 21:33
Ciągle trzeba myśleć o właściwym odżywianiu pupila.
Znalazłam stronę ,na której wypowiadają się fachowcy,weterynarze ją także przeglądają
http://www.vetopedia.pl/articlepages16-0.html

Jest tu także o zachowaniach kotów i piesków ,niepokojących właścicieli.
http://www.vetopedia.pl/articlepages20-0.html

A tak naprawdę to szukałam o tzw.kocim katarze.Nie dotyczy on /odpukuję!!!/Bazyla,ale nasłuchałam się dziś w radiu i zaniepokoiłam.

Basia.
11-10-2008, 21:40
czy Bazyl jest szczepiony?

elizka
12-10-2008, 23:03
czy Bazyl jest szczepiony?

Bazyl ma książeczkę,wpisane jedno ,pierwsze szczepienie,a 20 pażdz.jedziemy na następne.
Zastanawiam się nad szczep.przeciw wściekliżnie.Czy jest konieczna?

Basia.
12-10-2008, 23:06
Bazyl ma książeczkę,wpisane jedno ,pierwsze szczepienie,a 20 pażdz.jedziemy na następne.
Zastanawiam się nad szczep.przeciw wściekliżnie.Czy jest konieczna?
Bazyl wychodzi na dwór, uważam że powinien być szczepiony przeciw wściekliźnie.

elizka
12-10-2008, 23:27
Jak na razie wychodzimy razem,szelki służą b.dobrze,o wiele lepiej niż obróżka i smycz.Ale ze szczepionką tak zrobię jak mówisz.Dzięki.

Lila
17-10-2008, 12:53
Nie mam wątpliwości.Kundelek ,który jest u mnie ''na tymczasie ''ma padaczkę.
Wiadomo.Domu nie znajdzie,więc oczywiście zostanie .Mam problem,bo w czasie ataku pozostałe psy mogą go zagryźć,więc musi być osobno.

No cóż.Nie na próżno...na kłopoty -Bednarski ,czyli ja.

ps.to roczny piesek w straszliwym stanie.A dawałam sobie słowo,że młodego zwierzaka już nie wezmę,bo nie będę mogła umrzeć spokojnie.

ps2.św.Franciszku,wiem że mnie lubisz.Ale czy nie mógłbyś swą sympatię inaczej mi okazywać ,a nie ustawicznie podtykając mi różne psie i kocie nieszczęścia ?..buuuuu...

Malwina
17-10-2008, 17:24
Lilu całe zycie odkad pamiętam zjawiały sie u mnie zwierzaki podtykane przez św Franciszka a to leżące na jezdni, a to torturowane przez chuliganów, a to podrzucane i tak juz u pewnych typów ludzi zostanie( oczywiście zapchlone, chore,bez jakichś części ciała, z egzemami)- gratulacje za docenienie przez Franciszka(hihi)- ten typ tak ma...

elizka
29-10-2008, 10:55
Nowa kocia zabawa
Kupiłam kiedyś w sklepie za grosze chiński bawełniany,na jakichś drutach,czy sprężynie pojemnik na bieliznę.Bazyl go sobie zarekwirował .Teraz" kosz "jest wspaniałym namiotem i schowkiem dla kota,który ląduje w nim z biegu i czyha na zabawki i ...na nasze stopy,aby straszyć ,jako grożny zwierz.
http://img508.imageshack.us/img508/7435/konieczmisiempi2.jpg (http://imageshack.us)

Basia.
29-10-2008, 11:36
ten polujący straszny zwierz jest piękny.:D

Przedstawiam Państwu gadającego Pedro, kupiłam go 4 lata temu jako pisklaka swojej synowej w prezencie urodzinowym. dzisiaj Pedro liczy sobie 4 lata i 8 miesięcy, gada, śpiewa, rozrabia i rządzi sforą psów.:D
http://img388.imageshack.us/img388/6615/dorotaipedro003rf9.jpg (http://imageshack.us)http://img388.imageshack.us/img388/3628/dorotaipedro001ah1.jpg (http://imageshack.us)

elizka
29-10-2008, 12:11
Pedro u Basi
Taki ptak to marzenie mojej córki.Ta niezwykła istota to jakaś szczególna rasa papugi?Napisz więcej jak się takiego uczy porozumiewania się z ludżmi.Trzeba mieć pewnie specjalne doświadczenie w tym kierunku.Napisz Basienko.

a_sikorzanka
29-10-2008, 12:12
Ale śliczności!Pozwolę i ja sobie przedstawić mego ukochanego kocia,który niestety już nie żyje.Był z nami 12 lat.To było jego ukochane miejsce do spania.Telewizor.I na nim we śnie zdechł.Miał bardzo chore serce.

http://odsiebie.com/pokaz/825906---0968.html

Basia.
29-10-2008, 12:24
Pedro u Basi
Taki ptak to marzenie mojej córki.Ta niezwykła istota to jakaś szczególna rasa papugi?Napisz więcej jak się takiego uczy porozumiewania się z ludżmi.Trzeba mieć pewnie specjalne doświadczenie w tym kierunku.Napisz Basienko.
Pedro o papuga rasy żako żyjąca kilkadziesiąt lat, najlepiej kupić pisklę z hodowli i je samemu oswajać. Moja synowa na początku zakładała bardzo grube skórzane rękawice brała do ręki zwinięty ręcznik frote i wyciągała delikwenta z klatki zawijając go w ten ręcznik tak żeby wystawała tylko głowa, głaskała Pedra po tej wystającej łepetynie. Na początku papug z wściekłości dziobał ten ręcznik tnąc go dziobem jak nożyczkami, po pewnym czasie zaczął czekać na moją synową i potem reszta poszła w piorunującym tempie. Moje dzieciaki mają 3 psy i kotkę bardzo łowną, Pedro chodzi sobie między tym towarzystwem i rządzi. :D Naśladuje glosy domowników, śpiewa, układa klocki, pije z kubka herbatę, wydziela psom karmę. :D

Basia.
29-10-2008, 12:32
Ale śliczności!Pozwolę i ja sobie przedstawić mego ukochanego kocia,który niestety już nie żyje.Był z nami 12 lat.To było jego ukochane miejsce do spania.Telewizor.I na nim we śnie zdechł.Miał bardzo chore serce.

http://odsiebie.com/pokaz/825906---0968.html
miałam kiedyś bardzo podobnego kotka, też już go nie ma na tym świecie. Przykre to bardzo, że nasi milusińscy tak krótko żyją to jest niesprawiedliwe. Pozdrawiam.

elizka
29-10-2008, 12:33
No to teraz niech Twoja synowa pisze poradnik dla hodowców i miłośników papug.Dzięki ,że nam pokazałaś Pedra z rodziny żakoi napisałaś o nim.Niech się hoduje jak najzdrowiej.Zazdroszczę,ale pozytywnie.

doda
29-10-2008, 21:56
Jestem DODA,poczatkująca.Od paru miesięcy nikt w tym wątku nie zabierałgłosu,ale sróbuję.Kocham zwierzęta,mam 20-letniego kota i nie wyobrażam sobie życia bez niego.A starość go,niestety,dopada.Nie cierpi,bo na to nigdy bym nie pozwoliła,ale już niedowidzi,niedosłyszy,nie schodzi z mojego łóżka i coraz więcej śpi.A ja patrzę na to z krwawiącym sercem i nie mogę mu pomóc,mogę go tylko kochać.I kocham...bardzo

elizka
30-10-2008, 18:17
W tym wątku?Nie zabiera głosu?Raczej nie....
Witaj Dodo w naszej paczce ludzi zatraconych w miłości do zwierząt.Niejedna już tak cierpiała,jak i Ty teraz.Współczuję Ci i Twojemu przyjacielowi.Ja straciłam kotkę 3 miesiące temu,zgubiłam ją.Dziewczyny pomagały mi to znieść.Nie raz,nie dwa pisano tu o odejściu na drugą stronę tęczy.Pisz do nas.Będzie Ci lżej.

elizka
09-11-2008, 15:57
Ten wątek to miejsce,gdzie znalazłam nie raz,nie dwa pomoc i pocieszenie,toteż tu wklejam nowe fotki mojego zwierzaczka
http://img91.imageshack.us/img91/1142/mjportretbazyljestemnj3.jpg (http://imageshack.us)

http://srv16.odsiebie.com/MTIyNjI0MjQ3Mw==/MTIyNjI0Mjc5Nzc3LmpwZw==/tu teraz bede spal!.jpg (http://odsiebie.com)
Króluje w całym domu,zaczyna sobie pozwalać nie na żarty i trzeba mu przykrócić cugle.Nie mam serca to robić,ale wezmę sie za tego zawadiakę!

Alsko
09-11-2008, 16:02
Albo on za Ciebie, Elizko :D

Ależ piękny!!! Ależ niewinność wcielona, hihihihihi

elizka
09-11-2008, 18:42
Mam już z głowy lampę ze szklanym kloszem/prezent ślubny sprzed 35 lat/,kwiaty już nie wdzięczą się na parapetach,ale skromniutko drżą na stabilniejszych stojakach,pikne pamiątki z przeróżnych półek zawędrowały do szuflad,w ogóle to posprzątane aż hej,wszelkie rupieciki i ozdóbki są fajne do zabawy i extra wyglądają jak lecą ze swoich stałych pozycji.Jeżeli w nocy kocurek się obudzi,to aby i nas zachęcić do zabawy,coś tam zawsze znajdzie aby nagle spadło i narobiło huku-okulary,zegarek,budzik,a po co toto potrzebne...no,wesoło ci u nas jak za czasów gdy dzieci były małe...ale jest fajny i koniec gadania!
Ta trawka rosła sobie w samej wodzie i extra było,ale teraz jej zycie zależy od drapieznika-własnie sterczy mu z pyszczyska
http://img293.imageshack.us/img293/6064/trawkadomowaspecjalniedwy3.jpg (http://imageshack.us)
a wodą z tego "flakonu" jest najlepsza do picia,żadna inna się nie nadaje..

Alsko
09-11-2008, 19:10
Elizko, á propos wody wypijanej kwiatkom. Niedawno weterynarz mnie uświadomił, że wiele kotów innej nie używa.
I zachęcał mnie do robienia doświadczeń, kiedy Mańka miała zalecone obfite picie. Akurat mojej nie smakowało, ale coś w tym może być.

ansty
09-11-2008, 21:39
http://www.iv.pl/images/an9u2wnxw6iy29679ma2.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=an9u2wnxw6iy29679ma2.jpg)
a oto moja Zuzia-podrzutek.:D :D

ansty
09-11-2008, 21:43
http://www.iv.pl/images/of2iafabskpo4sk8f7a_thumb.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=of2iafabskpo4sk8f7a.jpg)
ta sama!!!:D :D

ansty
10-11-2008, 15:08
:D :Dhttp://www.iv.pl/images/rdwr1s2plzljedrhrnw0_thumb.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=rdwr1s2plzljedrhrnw0.jpg)

ansty
10-11-2008, 15:10
http://www.iv.pl/images/i19dwf5hae39e1bwek5_thumb.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=i19dwf5hae39e1bwek5.jpg)
to też Zuzia

Alsko
10-11-2008, 15:25
piękna buraska z tej Twojej Zuzi! :D
Bardzo podobna do mojej Mańki z umaszczenia, bo buzie mają zupełnie inne.
No i dużo młodsza od mojej starowinki...

ammi1952
10-11-2008, 15:50
Piękne te futrzaki ale właśnie na ich szudnictwo wole psy

Basia.
10-11-2008, 15:58
lubię w takim samym stopniu psy i koty :D teraz mam tylko dwa psy bo w bloku bym dostała kota gdybym sobie do kompletu sprawiła kota /ale mi się rymnęło/ :D miałam próbkę kiedy kurowałam dla Malgosi Fiśkę.

elizka
10-11-2008, 18:45
Aniu! Gdybyś nie mieszkała daleko ode mnie,to pomyślałabym,że to moja Koszka,którą zgubiłam kiedyś.

Coś Wam pokażę-kupiłam extra nożyczki do obcinania kotu pazurków.Kosztują ok 12 zł,a są naprawdę bardzo fajne.Pazurek nie peka przy obcinaniu.
http://img390.imageshack.us/img390/5041/muscatnozyczkidoobcin27ab1.jpg (http://imageshack.us) One mają 3 rozmiary-małe,śred.i duże.Duze za 12zł z groszami.
Bazyl nie protestuje.
A Wy ,dziewczyny ,obcinacie pazurki swoim pociechom?

Alsko
10-11-2008, 19:17
masz szczęście, że Bazylowi nikt nie powiedział, że ma pazurki ze złota i ma je chronić jak skarb.
Bo moim kotom ktoś musiał głupot nagadać :mad:
Z psami nie miałam problemów.

Yeva
10-11-2008, 19:33
Jeśli o pazurkach mowa , to jak wam sie podoba ta słodka kicia-zamieszkuje z moim synem:D
http://img3.imagebanana.com/img/s5eg8a5g/slodkakicia2.jpg (http://img3.imagebanana.com/)

Basia.
10-11-2008, 19:47
super kotek :D i pazurki też niczego sobie. :D

elizka
10-11-2008, 21:52
Myślę,że jak zacznie wychodzić sam na dwór,to nożyczki pójdą do lamusa.To akurat wiem jak bardzo są wtedy pazurki potrzebne-drzewa,inne koty....itd.

ansty
11-11-2008, 10:00
Istotnie-przycinanie pazurków wchodzi w grę tylko u kotów domowych-tych "polowych"to nie dotyczy.Zuzię ktoś mi podrzucił pod drzwi - zmoknięta,zziębnięta i wystraszona mała koteczka.Ponieważ miałam już nieraz koty i kotki, dałam ją wysterylizować / po czasie/ i mam spokój z przychówkiem.Była potrącona przez samochód, miała złamaną łapkę, ugryziony w 90% języczek i pękniętą szczękę, nie licząc potłuczeń i sińców.Wszystko dzięki weterynarii udało się wyleczyć - co z nią przeszłam to umie sobie wyobrazić tylko ktoś znający się na rzeczy.Przy okazji zrzucania przez nią na siłę opatrunku z łapy,wyrwała sobie pazurki z tylnych łap.Sąsiedzi mieli ubaw, widząc mnie z nią i jadacą co parę dni do lecznicy.Przez to nazwali ją "najdroższym kotem w naszej okolicy".Pozdrowienia dla kociarzy i psiarzy.:D :D

helena62
11-11-2008, 10:19
Witam, ja tez mam kotka ale moj przebywa tylko w domu, mieszkm na 6 stym pietrze. Byl problem z pazurkami, oj byl ciagle mi rozdrapywal jakas krostke i to do krwi. Poszlam do sklepu zoologicznego i z pomoca Pana w sklepie ma juz obcieta pazurki a cazki sa takie same jak Ty kupilas. Mysle ze juz nastepnym razem same zrobie porzadek z pazurkami kotka.Mam gorszy problem 16 sto letnia suczke i stoje przed dylematem uspic czy nie. Lekarz przepisal tabletki i pomagaly przez ok m-c, niestety znowu sie zaczyna.Najgorzej jest w nocy, chodzi po pokoju, stuka pazurkami/panele/ budzi mnie to,wciska sie w najmnieszy katek,patrzy na podloge i cofa sie do tylu...warczy na mnie i coz nie spie po nocach.......a w dzien jak jestem chodzi za mna jak cien ...tak jest zdrowa , ma wilczy apetyt a ja nie mam sily. Pouzalalam sie ale mysle ze mnie zrozumiecie, pozdrawiam, szkoda ze nie umie wyslac zdjecia ale jest w moim profilu

Alsko
11-11-2008, 11:35
Jeśli suka zachowuje się w ten sposób w nocy - musi jej coś dolegać.
Warczy, nie śpi, wciska się w kąty. Coś jest nie tak, musi być jakiś tego powód.
Ja zasięgnęłabym rady weterynarza jednak.
Powodzenia Ci życzę :)

ansty
11-11-2008, 16:15
Helenko-śliczny jest ten twój kotek,sprawdziłam w twoim profilu, ale tak już jest i musi być, ze wszystko ma swój koniec.Wg twojego opisu, to już kotek nad wyraz wiekowy, i na 100 % coś go boli.Rada-weterynarz i w razie potrzeby uśpienie.Bardziej humanitarne jest usypianie niż skazanie go na cierpienie. Wiem coś o tym.Pozdrawiam i podrap go ode mnie za uszkiem.http://www.iv.pl/images/ye2xa35ztckk82znwqzz_thumb.gif (http://www.iv.pl/viewer.php?file=ye2xa35ztckk82znwqzz.gif)

ansty
11-11-2008, 16:20
Do ALSKO-patrz dobra kobieto,co juz umiem dzięki Tobie!!!http://www.iv.pl/images/j9op20ubd19ubee7rmiq.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=j9op20ubd19ubee7rmiq.jpg)

ansty
11-11-2008, 16:23
Helenko-jeszcze raz-może to chodzi o Twojego pieska który tez jest na Profilu?Tak czy siak - rada ta sama.Wiem że to jest bardzo bolesne,ale nic na to nie poradzimy.Pozdrawiam serdecznie.Drapać,drapać!!!!

Alsko
11-11-2008, 16:28
Brawo, Aniu, bardzo się cieszę razem z Tobą!
A jakie fajne zdjęcie!

elizka
18-11-2008, 20:22
Dziś cały dzień siedzę nad Bazylem.Ostatnio po nocach ostro serenadował,a gdy zobaczył w ogrodzie kota,skakał na okna jak szalony.Zew krwi-jasne!Ma już ok.8 miesięcy i zapragnął się sprawdzić jako samiec.Niestety nie zamierzam wyhodować reproduktora,chociaż pikna bestia,więc byłam dziś z nim na zabiegu.Wet zdecydował,że jesli tak,to teraz.O 11 rano zostawiłam go na 2 godz.w lecznicy ,a po tym zabrałam jeszcze uspionego do domu.Obudził się ok.15.Chwiejnym krokiem wygramolił sie z posłania i zaraz potem usnał od nowa.Patrzę na niego ciągle.Jest słaby,ale już je i przybiera na sile.Mam koleżankę,która dokładnie mi powiedziała co robić.Czekam aż kocurek powróci do pełni sił.Zabieg u Koszki /kotki/był bardzo trudny i długo dochodziła do siebie,a Bazyl daje sobie radę.No ,w końcu brzucha mu nie otwierali.Mam obiekcje czy dobrze zrobiłam....ale w końcu hodowli nie zakładam,a walki kotów pod oknami o wdzięki kotek bardzo się boję.Nie raz słyszałam co się dzieje,a dużo tu bezdomnych zwierząt-opuszczony dom w pobliżu to ich główny lokal.
Ale się rozpisałam.No ale komu powiem?Kto mnie zrozumie?

Alsko
18-11-2008, 20:29
Elizko, to było konieczne! I nawet nie z powodu serenad. Gorsze rzeczy by Ci przeszkadzały, mianowicie znaczenie.
Kocur znaczy teren nie moczem, ale wydzieliną gruczołów. "Zapach" jest nie do wytrzymania! I bardzo trudno usuwalny.
On szybko dojdzie do siebie. Już jutro powinien się czuć normalnie. To zależy od tego, jak reaguje na znieczulenie.
Pogłaszcz go od ciotki Alki :D

elizka
19-11-2008, 12:36
Alu!
Uwielbia głaskanie,jak wszystkie kocury,te dwunożne także, jak wiadomo.Dzięki za podpórkę.Nie wiedziałam o tym "znaczeniu",a faktycznie już skacze na parapet od rana,a wczoraj zawracał się jak po kilku głębszych.Oczywiście w nocy doglądałam go ,a on się dziwił, co ja tak go śledzę.Martwiłam sie ,bo prawie cały dzień nie otwierał oczu.Co prawda dostałam krople na zakrapianie,bo kocury w narkozie nie zamykają oczu i mogłaby wyschnąć im gałka oczna.Jest już ok i tylko dziś jeszcze wieczorem antybiotyk.Mogę już i ja doradzać jakby ktoś nie wiedział jak to jest.Ciągle zdobywa się nowe doświadczenia.Dzięki ciociu Alu.

helena62
20-11-2008, 07:15
Witam, tak to chodzilo o pieska i niestety od tygodnia juz jej nie ma. Do weterynarza chodzilam ale byla to choroba mozgu i tabletki pomagaly ale niestety trzeba bylo ja uspic. Przezylam to jakos, musialam juz jutro tydzien jak jej nie ma. Wiem ze juz sie nie meczy, szkoda mi jej ale juz nie chce drugiego psa.Zostal mi kotek , ma 5 lat, chodzi i szuka Perly o razem sie bawili.Pozdrawiam wszystkich

elizka
21-11-2008, 16:54
Helenko!
Dobrze,że dzielisz się swoimi smutkami.To sposób na łagodzenie bólu...sama to wiem.Dobrze,że jeszcze masz kota.Ja kiedyś zostałam sama ,bez żadnego zwierzaka i było mi naprawdę marniutko.No,pocieszyć cię chcę....3maj się.Zaglądaj tu i pisz jak jest.

elizka
07-12-2008, 21:44
Tak teraz się sypia,pod sufitem,ale lampa przymocowana,po prostu wiertarka itd..czego sie nie robi dla towarzysza życia?
http://img222.imageshack.us/img222/6656/nakredensielf8.jpg (http://imageshack.us)

Basia.
07-12-2008, 21:48
wiesz co Ci chcę powiedzieć.:D
http://img168.imageshack.us/img168/7493/2rozyczkiif4mw7.gif (http://imageshack.us)

elizka
07-12-2008, 21:52
No,dzięki Basieńko..hi..hi..

ula49
12-12-2008, 18:29
Witam,ja mam kota i psa.Są to zwierzątka mojej siostry ale ona wyjechała i zostawiła mi zwierzątka.Pies Dino ma 3 lata ,siostra znalazła go małego porzuconego w grudniu2005roku na ulicy,wałęsał się i go przygarnęła a w domu miała już rocznego kota Dżinksa kastrata.jakoś się nie pozagryzały ale raczej do dziś się omijają.Kocur jest śliczny ale chodzi swoimi drogami,mieszkam na parterze więc wychodzi na dwór kiedy chce.Pies jest bardzo zazdrosny chce żeby tylko jego głaskać,ale mam z nim problem bo nie słucha nikogo(siostry też nie słuchał) i nie mogę go spuszczać ze smyczy żeby sobie pobiegał.Jak mi uciekł to wrócił do domu po 7 godzinach a ja się denerwowałam że coś mu się stało.No chyba dosyć się rozpisałam,pozdrawiam wszystkich serdecznie......

elizka
12-12-2008, 18:51
Ula!
Przyznaj jednak,że życie staje się o 100% ciekawsze,odkąd znajdą w nim miejsce zwierzęta-prawda?
http://img509.imageshack.us/img509/3492/aniolekzkotkiemgifcn9.gif (http://imageshack.us)

ula49
12-12-2008, 22:43
Nie ma miejsca na nudę,jak kota pogłaszczę to pies przychodzi żeby jego też,taki zazdrosny

elizka
13-12-2008, 21:58
Ja mam ,Urszulko ,tylko kota,ale mąż jakby zazdrosny,hi,hi,a dzieci to całkowicie,chociaż są już po 20-stce.Jednak kot najwierniejszy-nie wybywa na całe dnie i tygodnie,jest prawie wszędzie tam gdzie i ja,muszę wciąż spogladać pod nogi,bo pojawia się znienacka,maskuje na ciemnym chodniku,albo wyskakuje jak zjawa i mnie przestrasza.Jest czarny jak noc ,ale na razie pecha mi nie przynosi,a drogę przebiega z 1000 razy na dzień.

Basia.
13-12-2008, 23:20
nie da się dać nawet okruszka jednemu psiakowi bez wiedzy drugiego :D rywalizują ze sobą tak jak rodzeństwo, 2,5 kg Figa skacze do gardła ponad 50 kg Axałowi :D niby się nie lubią ale życ bez siebie nie mogą a ja nie potrafię życ bez nich. Moje życie podporządkowane jest moim psiakom, nie lubię się z nimi rozstawać nawet na krótko. :D

ostatek
14-12-2008, 00:48
Calineczka w pyszczku zanosi Sobiepankowi-Rubinowi smakołyki. :) A przecież dzielę równo i sprawiedliwie. Młodszego mogę głaskać za wyraźną zgodą starszej... Miłość jak w kinie.
"Kociewo" też swoje wie. Pogłaszczesz jednego, stado przylatuje. ;) Nawet ptaki dopominać się potrafią o jedzonko i smakołyki - np. sikorki stukają dziobami w okno.
Masz rację, Basiu. Mieliśmy kiedyś owczarkę nizinną i doga. Owczarka na wersalkę wchodziła, żeby do gardła olbrzymowi sięgnąć. Na spacerach gryzła sąsiedzkie psy, po czym chowała się pod doga. Ech, stara już była i złośliwa. Mieszkała ze mną 20 lat.

a_sikorzanka
14-12-2008, 05:18
Kołysanka na dobranoc,czyli jak uśpić pieska? :)

http://www.youtube.com/watch?v=jMmrA1A_xRM

Basia.
14-12-2008, 14:08
Kołysanka na dobranoc,czyli jak uśpić pieska? :)

http://www.youtube.com/watch?v=jMmrA1A_xRM
kołysanka cudna. :D

elizka
14-12-2008, 20:05
A wiecie,że kot wie kto wczesniej i kiedy wstaje?
Bazyl doskonale wie,że pan wstaje wcześnie i jak tego nie robi,to mu budzik spada na podłogę!!No to jest nie do uwierzenia!Co prawda na szafce nocnej sterczy ten budzik jak wyzwanie,ale pięc po szóstej leci na podłogę.Czasem specjalnie na to czekamy i śmiech od samego rana.Wie też ,że póżniej ,kiedy już ma pełny brzuszek,bo pan jest dobry dla kota,może sie wlegiwać na oknie ile wlezie.Mnie budzi w soboty i niedziele....o zgrozo!!

http://pl.youtube.com/watch?v=VHYWQRD6wk8&feature=related

Basia.
14-12-2008, 20:12
Moje psy w wekendy tolerują obecność pancia rano w domu, kiedy zdarza się że pancio zostaje w domu w środku tygodnia jest draka na cztery fajerki :D wyrzucają pana z łóżka wszystkimi dostępnymi metodami. Axał usiłuję łapą pana wyrzucić, Figa szczypaniem w rożne części ciała, oczywiście jest jeszcze oprawa dźwiękowa.:D

Alsko
14-12-2008, 20:18
Elizko, a może Twój Bazyl jest kuzynem kota Szymona?
http://pl.youtube.com/watch?v=s13dLaTIHSg&feature=user
http://pl.youtube.com/watch?v=4rb8aOzy9t4&feature=channel
http://pl.youtube.com/watch?v=w0ffwDYo00Q&feature=channel

wuere'le
14-12-2008, 20:25
Mieliśmy pieska, Bobika.
Już żadnego stwora nie wezmę, chyba.
Mieliśmy go 14 lat i nawiedził go rak kości, bardzo cierpiał, w końcu musiałem go uśpić.
Żal był tak ogromny, ze ryczałem jak bóbr.To był indywidualista, ale cholernie mądry.
Ja już tu chyba podawałem przykład, że kiedy miał kłopoty z chodzeniem stary weterynarz dał mu jakieś środek wzmacniający, ostrzegając, że pies będzie trochę kiepski na początku i faktycznie tak było.
Pies miał swoje spanie w innym pokoju, i to mu odpowiadało, bo było to miejsce, skąd widział całe mieszkanie. Po owym zastrzyku piszczał i nie mógł się uspokoić więc usiadłem na fotelu w jego pobliżu i go głaskałem, aby mu ulżyć w cierpieniu. W pewnej chwili pies wstał i przeczołgał się (dosłownie) w okolicę mojego miejsca spania.
Ja też się przemieściłem i oto on był głaskany, ja miałem wygodnie i wszystko było o.k., czy to nie dziwne?

elizka
14-12-2008, 20:31
No to my sobie oglądamy kota Szymona i inne z Tuby,najpierw były atakowane glosniki,a teraz podziwiamy kumpli
http://img408.imageshack.us/img408/951/bazylakomputer002td4.jpg (http://imageshack.us)

ula49
28-12-2008, 14:50
Mój pies wychodzi z mężem na spacer wtedy kot wychodzi z ukrycia i łazi za mną jak pies.Kot chowa się jak pan wraca ale wieczorem wskakuje na ławę i każe mi się głaskać a jeśli pan wchodzi do pokoju to patrzy się na niego i nie rusza się,udowadnia mu że jak jest przy mnie to pan nie ma nic do gadania.Mąż nie przegania go tylko się z nim nie bawi ale on toleruje tylko mnie.Pies też łazi za mną ale jak przychodzi godzina jego spaceru to nikt dla niego nie istnieje tylko mój mąż.

elizka
31-12-2008, 18:02
Wszystkim opiekunom kotów,koleżaneczkom doradczyniom,na które zawsze można liczyć w potrzebie
i ich podopiecznym szczęśliwego nowego 2009 roku
http://img201.imageshack.us/img201/2826/fetchcdad90ed5.jpg (http://img201.imageshack.us/my.php?image=fetchcdad90ed5.jpg)

gratka
31-12-2008, 18:49
Wstawiam Wam miniaturkę z nad Jeziora Solińskiegohttp://s1.fothost.pl/thumb/08/01/thumb_a15d2e7c.jpg (http://fothost.pl/show.php/1272578_090202jazz5a.jpg.html)

elizka
31-12-2008, 18:55
Cudo pejzaż,a na pierwszym planie wspaniali bohaterowie tej życiowej historii.

Już zaczynają" petardować" koło naszych domów i Bazyl chowa się "pod spódnicę",no i co będzie dalej?

Zaraz podkręcę muzykę i zobaczę jak zareaguje,a muzykę lubi,jak i ja.Może zagłuszymy petardy?

Basia.
31-12-2008, 19:15
u mnie też petardują i psom się to bardzo nie podoba. Nie dają się wyciągnąć na spacer.

elizka
31-12-2008, 19:35
Dawniej moja babcia mówiła,że jak ktoś np.strzelał za plecami z papierowej torebki,że jest niechybnie seksualnie niewyżyty,a teraz jak strzelaja o tej porze to co jest z nimi,do jasnej....petardy!!??

gratka
31-12-2008, 19:40
Gdy mieszkaliśmy z psem w mieście, to burze i sylwestra spędzał głównie w łazience, albo wywoziliśmy go na wieś do babci. Otwórzcie psom pomieszczenia wygłuszone (bez okien), albo dajcie coś na uspokojenie, np, pół hydroksyzyny. Mój Hetman śpi teraz jak niemowle, ale jeszcze nie strzelają.

cha_ga
31-12-2008, 22:08
Petardy, rakiety, huk wystrzalów i rozswietlone niebo-moje psy boja sie panicznie.Ja z kolei boje się,ze cos im sie stanie i co roku przed Sylwestrem biegne do lecznicy po rade i srodki uspokajajace.Sa specjalne dla zwierzat, silne , ale skuteczne, dzis juz musiałam im podac bo wystrzały słychac juz od 19-tej
a moich psiaków nie moge nawet zmusic aby choć na chwile wyszły na dwór, na siusiu.I jak to zwykle bywa tak bedzie jeszcze przez kilka dni, nie lubie tego zwyczaju.

ostatek
01-01-2009, 02:01
Wróciłam z kocio-psiowego ubawu... koty, po złożeniu życzeń i miźnięciu wąsikami, zaległy spać. Przecież nie na nie strzelają... Psy mam bardzo dzielne. Co prawda, ani my, ani najbliżsi sąsiedzi petard nie używaliśmy, ale huku i błysków w okolicy było sporo. Psice usiłowały mnie ochronić - najlepiej przewrócić i przykryć własnym cielskiem... hm - "przyspaw" do podłoża mam opanowany. Nie oderwię stóp od gleby. Gdybym nie znała tej trudnej sztuki połowę życia spędziłabym w pozycji horyzontalnej... :)
SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU! :) Wszystkim życzę, również czworonogom: szczekającym i mruczącym, wszystkim skrzydlatym, jeżom, wiewiórkom, ropuchom, żabom, jaszczurkom... wszystkiemu stworzeniu - szczęścia i ludzkich przyjaciół...:)

Basia.
01-01-2009, 02:05
i mogę wyjść ze swoimi futrzakami na spacer. Kochani miłośnicy zwierzątek życzę wam i Waszym podopiecznym SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU. :D :D

elizka
17-01-2009, 16:56
Kot Bazyl 2009
Czas się pokazać w nowym 2009 roku.Rośnie mi kocio Bazyl jak na drożdżach.No nie wiem czemu tu taki zdegustowany,czyżby przewidywał trudny rok?Co prawda klapią ozorami,że łatwo nie będzie...Może jakoś przetrwamy,tyle już za nami,że ho,ho.
Na szczęście je wszystko, co jadalne.Lubi się bawić,w końcu rok dopiero skończy w maju.Może tylko chód ma wcale nie koci,bo jak skoczy,to podłoga dudni.Znowu chyba wrócę do postów o odchudzaniu kota.Jednak wiosna za pasem i może lenia zza futra wygoni.A jak tam wasze ukochane zwierzaczki?
http://img185.imageshack.us/img185/7374/6stycznia2009019zi2.jpg (http://imageshack.us)

Małpa
17-01-2009, 17:00
Coś mi się wydaje Elizko,ze Bazyl w domu rządzi,bo patrzy na Ciebie z pobłażaniem łaskawie dając się fotografowac hi,hi,hi

elizka
17-01-2009, 17:07
On próbuje się ze mną i z rodziną-co wolno,a czego nie,jednak niestety konsekwencji nie umiemy zachować.Jednak co dzien sobie obiecuję-od jutra wezmę się za ciebie!Zobaczysz czarna bestio!

Ajaks
17-01-2009, 18:16
http://srv6.odsiebie.com/MTIzMjIxMjI1Nw==/MTIzMjIxMjUyNzEyLmpwZw==/w podrozy.jpg (http://odsiebie.com)

"Kontrola stanu technicznego i porządku"

Alsko
17-01-2009, 19:51
Zapora przeciwhazardowa http://iv.pl/images/us0zfmemba2rge2ui1g2.jpg

elizka
17-01-2009, 19:51
A nie boi się jeżdzić autem ten niezwykły kontroler?
Alsko!Spojrzenie rzeczywiście surowe!Bródka umoczona w mleku,piękny krawat,no,no!Tytuł fotki to strzał w 10!
Czasem myślę,że nasze koty są zazdrosne o komputery,a raczej o czas jaki im poświęcamy-prawda?

Alsko
18-01-2009, 13:53
Elizko, masz niesłychanie spokojnego domownika.
Bardzo podobne siodło zostało u mnie poszatkowane bez litości. Z czerwonej skóry zostały smętne szczątki :confused:

Pewnie, że to zazdrość! A te metody!!! ;):mad:

elizka
18-01-2009, 18:04
Alsko!
Na razie raz w tygodniu obcinam pazurki,ale i tak co chwila sprawdza czy już drapią.Na szczęście korzysta ze stołowej nogi obwiniętej sizalem.Zrobiłam ten drapak dawno temu dla Koszki.Jej nie pasował.Wciąż obiecywałam sobie,że któregoś dnia odwinę ten długaśny sznur,no i tak schodziło.Ogromnie się ucieszyłam,gdy pewnego pięknego dnia zobaczyłam,że przydała się ta noga stołowa Bazylowi.Na szczęście to stół mało używany.Jeszcze coś śmiesznego powiem.Bazyl pije wodę z poidełka dla królików,takiego podwieszonego na tym drapaku.Fajnie to wygląda.On się tym bawi i przy okazji korzysta.Przy suchej karmie wody mu potrzeba,ale nie tej postawionej specjalnie,często zmienianej,ale spod kwiatków,a ostatnio z poidełka.
Przeczytałam w książce o hodowaniu kotów,że właśnie niektóre z nich lubią pić wodę właśnie z podstawek do doniczek z kwiatami.Nie leję do tej wody nawozów i kwiatki niezbyt piękne,ale kot ma swoje rośliny.Lubi tylko paprotki i trawki.Inne ignoruje i nie przeszkadzają mu.Czasem są kryjówką,a niekiedy,niestety sprawdza jak rosną.Kaktusy z domu wyjechały na schody pod strych,a takie są ładne.Słyszałam o przypadkach zatruć liśćmi niektórych kwiatków.Polecają zasiewać "kocią trawkę",pszenicę lub lucernę.Pszenica już zaczyna się zielenić,a kociej trawki Bazyl nie uznaje,bo wyszarpuje ją z korzonkami i wypluwa.
Wiosna niedługo,będzie i zielone.

Alsko
18-01-2009, 18:36
Elizko, to prawda, niektóre rośliny są trujące, np. kroton.
Wodę każde bydlątko inną lubi. Jedno tylko świeżą, inne spod kwiatów albo tzw. odstałą. U mnie nie stanowi to ostatnio wielkiego problemu, bo ograniczam suchą karmę. Nigdy nie byłam jej zwolenniczką, a poza tym wiekowe te moje futrzaki, więc nie jest wskazana.
Do manicure brak mi trzeciej ręki, bo ktoś im musiał głupot naopowiadać i nie zgadzają się na obcinanie :D
Z kocią trawą jest bardzo dużo zachodu. Ja pojemnik wkładałam do siatki, co trochę hamowało wyszarpywanie całych źdźbeł. Teraz po prostu siekam i dodaję do posiłków, ale jestem obdarzana niezbyt miłymi spojrzeniami :confused:
W ogóle ostatnio patrzy się na mnie kosym wzrokiem, bo komp został naprawiony :)

elizka
23-01-2009, 19:48
Kiedyś podpowiedziałaś mi. że kot lubi wypijać sobie mleczko stosowane przez nas do kawy i tak się u nas przyjęło.Taka jednorazóweczka jest w sam raz na dodatek do normalnego jedzonka.Teraz dodałam zielonych żdżbeł pszenicy do karmy i smakowało aż miło.Dzięki za rady.Pogłaski od Bazylka.

ewasz6
27-01-2009, 22:21
Moje domowe zoo:) Pies-jamiczka 11 letnia Funia, trójkolorowa kotka, niespełna dwu-letnia Zocha, rybki pyszczaki w ilości 6 sztuk, oprócz tego 3 psy moich dzieci - wyrośniety 3 letni york shire terier (bardziej terier niz york), czarna 1,5 roczna labradorka (z nieskoordynowanymi ze wzrostem łapami), 4 letnia kundelka i kilkumiesięczny kociak - syjamka, oprócz tego (z kundelką i kociakiem mieszka wiekowy królik (podobno miniaturka i papug nierozłączek, chodzący na piechotę, nie umiejący latac, własnego chowu). Na szczęście zwierzaki dzieci bywaja tylko u nas, od czasu do czasu, po wizycie labradorki jest jak po tornadzie, ale cóz, lubimy zwierzęta. Nawet książę małżonek przekonał sie do kocicy, pomimo wmawiania mi przez 26 lat bajek o swojej nienawiści do kotów;) Psy mielismy od zawsze.
Pozdrawiam zwierzakolubnych :D

ewasz6
27-01-2009, 22:26
Aha, Zofia po obcięciu pazurków (pierwszy raz) z ogromnym zdziwieniem głaskała fotele, wode pije z kranu - domaga sie "puszczenia", albo z akwarium, widocznie ta z psiej miski jest niesmaczna :) Jamniczka miała zapędy adopcyjne kiedy przywiozłam Zochę,ale kocica pokazała jej, kto tu rządzi, i teraz bawia sie wspaniale razem. Mam wrażenie, że jamnica odzyła przy Zośce, tez dopada ją głupawka, a zachowywała sie juz jak staruszka:)

elizka
27-01-2009, 22:28
Witaj Ewo!
Potrzeba nam tu takich doświadczonych hodowczyń i opiekunek.Nie zdziw się gdy będziesz na przepytkach.Ja wciąż zamęczam dziewczyny o różne porady,a one ratują mnie z różnych opresji.Fajnie,że będziesz z nami.Podziwiam Wasze ZOO.Fotki też mile widziane.Pochwal się,jeśli możesz.
Na pewno i inni ucieszą się Tobą i Twoją gromadką.

A propos wody z kranu-Bazyl,moje kocisko,umie od 2 dni podnosić zębami uchwyt zamykający wodę!O zgrozo!!Łazienka musi być zawsze teraz zamknięta,bo ni stąd ni zowąd woda z kranu zasuwa na całego,a Bazylek udaje,że to nie jego sprawka.Mam nadzieję ,że nas nie podtopi.Nie jest to wcale fajne.

ewasz6
27-01-2009, 23:02
No pieknie:) Zocha na to jeszcze nie wpadła, ale za to umie spuszczac wode w łazience .... Chciałabym wstawic zdjęcia, na razie walcze z tym... mam ich masę, bo lubie pstrykac od zawsze :) http://www.klub.senior.pl/galeria/images/5341/small/1_Clipboard.jpg Hura!!!! Udało się :D
---------
Więcej zdjęć nie chce sie dodac:( Są w moim profilu...

Baśka13
27-01-2009, 23:38
22754
A to mój zwierz!
Mi też się udało!HURA!

Basia.
31-01-2009, 02:00
Kaukazy Rex i Maszka /szczenięta/, bulterierka Kobra:http://img144.imageshack.us/img144/1480/img025kt7.jpg (http://imageshack.us)

szczeniak Rex i bulterierka Kobra /Kobra ważyła 30 kg/, Rex miał 7 miesięcy:
http://img140.imageshack.us/img140/5546/img026ha3.jpg (http://imageshack.us)

Maszka i Rex czekają na jedzenie:
http://img516.imageshack.us/img516/835/img021km7.jpg (http://imageshack.us)


Rex i Mruczek:
http://img132.imageshack.us/img132/4960/img022ny9.jpg (http://imageshack.us)


Niestety pieski i kot już od dawna nie żyją, Rex był moim najukochańszym psem. Takiego psa można spotkać tylko raz w życiu jeżeli ma się szczęście, mnie takie szczęście spotkało. Rex był pięknym średnim kaukazem, jako dorosły szczupły pies ważył 90 kg, był psem potwornie ostrym, odważnym, nieprzekupnym, bardzo kochającym swoją pańcię i nienawidzącym obcych ludzi. Bez kontaktu z człowiekiem, w nieodpowiednich rękach wolę sobie nie wyobrażać co by się mogło stać. Kaukazy są bardzo niebezpiecznymi psami podobnie jak azjaty i bulteriery, nie są to psy dla każdego.

Basia.
31-01-2009, 02:07
Azjata Axał i yorka Figa, fotka robiona 2 lata temu:
http://img144.imageshack.us/img144/9565/img027it8.jpg (http://imageshack.us)

Figa wychowywała się z kaukazami /"wystawiały" ją do pilnowania i obserwowały jak jej idzie/ :D po ich śmierci wróciłam do Warszawy z Figą i Axałem. Fotka robiona pod moim domem, mieszkam nad wodą. Kiedy jestem na spacerze ze swoja parką nie ma osoby, która by przeszła obojętnie wszyscy się do mojego zoo uśmiechają.

ostatek
05-02-2009, 20:12
Basiu, myślę, że posiadanie psa wiąże się z odpowiedzialnością, a jeśli psinka "przeważa" pańcię wymieniona odpowiedzialność wzrasta... hm... wprost proporcjonalnie do różnicy wagi? ;) Myślę, że moje są łagodne, ale... z gruntu wyrażam współczucie ewentualnemu napastnikowi...;)

Sąsiad (ciemna plamka za furtką) zaproszony został na obiad i powitany przyjaznym machaniem ogonów...
23213

Zawsze razem...
23214