PDA

View Full Version : Poglądy na małżeństwo – seniorzy wciąż konserwatywni - komentarze


Basia.
02-04-2008, 13:29
Komentarz do artykułu: Poglądy na małżeństwo – seniorzy wciąż konserwatywni (http://www.senior.pl/92,0,Poglady-na-malzenstwo-8211-seniorzy-wciaz-konserwatywni,3813.html)
--------------------
Nie ma recepty na udany związek, papierek często może zatruć życie zamiast ułatwić. Żyłam w nieudanym malżeństwie i z perspektywy czasu uważam te lata za zmarnowane. Obecnie żyję w wolnym związku od prawie 26 lat /w lipcu minie 26 lat/ i jest to związek bardzo udany taki "na dobre i na złe". Gdybym mogła wszystko zacząć od początku nigdy nie wyszłabym za mąż.

BUNIA
02-04-2008, 16:41
Mysle ze w obecnych czasach zwiazki zawierane sa z milosci - era malzenstw zawieranych pod presja rodzicow ,, czy "zenienie" majatkow poszla w zapomnienie .
Wychodzimy prawie zawsze za dobrego i z milosci a pozniej sie okazuje iz wybor byl nietrafiony .
Moj zwiazek malzenski byl udany - ale nie wyobrazam sobie abym miala powtornie wychodzic za maz bo:
1/ nic na to nie wskazuje /czytaj brak partnera/
2/trudno by mi bylo przywyknac ze ktos mi sie paleta po domu
3/samotnosc zrobila spustoszenie w mej psychice i szare komorki nastawila na bycie singlem
4/nie chcialalabym /w obawie przed pieklem / nadwyrezac swego sumienia i brac odpowidzialnosc za "drugiego polowka "/czytaj znam siebie doskonale/
5/no i co najwazniejsze - tu dochodzimy do sedna mej wypowiedzi "mlodego sie wstydze"
a starego brzydze"

Co innego starzec sie wspolnie od mlodych lat godnie a co innego poznac w podeszlym wieku pretendenta do mej spracowanej ale wymagajacej dloni . tez juz niestety podeszlej .
Wieszcze iz w cnocie wdowienstwa przyjdzie mi spedzac reszte dni na tym lez padole .. z kotami

http://img101.imageshack.us/img101/8572/obraz358sr1.jpg (http://imageshack.us)

martunia
02-04-2008, 20:49
Buniu.
Nic dodać, nic ująć!!!
Podpisuję się pod tym, obiema rękami.
Myślę dokładnie tak samo.

Elżbieta V
02-04-2008, 21:20
A ja myślę ,że samemu jest źle trzeba mieć tą drugą osobę chociażby po to by porozmawiać iść na spacer czy jechać gdzieś i w razie choroby liczyć na nią.Nie trzeba zaraz wychodzić za mąż. Koleżanka nie zawsze może być osobą na której można polegać.

martunia
02-04-2008, 21:24
Pewnie masz rację Elżbieto, ale obawiam się,że mężczyzna liczyłby na coś więcej,a na to mam wrażenie nie będzie mnie już stać nigdy.

jakempa
02-04-2008, 21:38
A ja myślę ,że samemu jest źle trzeba mieć tą drugą osobę chociażby po to by porozmawiać iść na spacer czy jechać gdzieś i w razie choroby liczyć na nią.Nie trzeba zaraz wychodzić za mąż. Koleżanka nie zawsze może być osobą na której można polegać.
ja tez zyje w wolnym związku juz 20 lat i formalnie jestem wdową ale nigdy nie chcialabym byc sama, mam rówieśnika i jest nam cudownie,zyjemy pełnią zycia,duzo zwiedzamy. mozemy na siebie liczyc,cały czas kochamy sie jak mlodzieniaszki, i to daje energie. zycia:)

Malgorzata 50
03-04-2008, 00:06
Martuniu TERAZ na pewno nie stac cię na to i jeszcze potrwa nim bedzie ale ..wiesz "nigdy nie mow nigdy" potrzaskani też z czasem znajdują ukojenie....
Facet nie jest niezbedna czescią mojego zycia ,choć milą.Ja też jestem dlugo sama,choć nie calkiem i byl czas kiedy desperacko chcialam z kimś być i nawt wykonalam dosc ryzykowne dzialania w tym kierunku łacznie z wyprawą do USA...przeszlo mi .Teraz jest mi dobrze w takim niezobowiązujacym związeczku raczej przyjemnosciowym...ale może to się zmieni ..chociaz czasu jakby ciągle mniej i mniej.....
Może to lekkomyslnosc z mojej strony i brak nie wiem..powagi czy może po prostu dłuuugie (za długie) przyzwyczajenie do samorządności i liczenia na sibie ...że jakoś nie myślę o facecie u mego boku jako o opiekunie ...np.w chorobie .Raczej jako o kims do milego spedzenia czasu ...poprawienia sobie humoru ...i pa, do domu!!!
Chociaż jest taki jeden...co może ..ale on chyba ma tak jak ja i nic z tego nie ma szans być....

frida
03-04-2008, 08:53
Może to lekkomyslnosc z mojej strony i brak nie wiem..powagi czy może po prostu dłuuugie (za długie) przyzwyczajenie do samorządności i liczenia na sibie ...że jakoś nie myślę o facecie u mego boku jako o opiekunie ...np.w chorobie .Raczej jako o kims do milego spedzenia czasu ...poprawienia sobie humoru ...i pa, do domu!!!
Chociaż jest taki jeden...co może ..ale on chyba ma tak jak ja i nic z tego nie ma szans być....

Podobnie myślę:) nie cieszy mnie zbyt długa samotność ale prawdą jest,że im kobieta staje się niezależna tym trudniej jej dogodzić :D ale dokońca nie możemy przestać myśleć o mężczyznach,kokietować ich czy wspólnie bez zobowiązań z nimi spędzać miło czas i myślę,że w tym szaleństwie jest metoda...buziaki

gemini
15-06-2008, 18:54
ja też zgadzam się z tobą - dokładnie tak jest

baburka
16-06-2008, 08:59
Ciężki obowiązek w imię nie wiedzieć czego.

Jadzia P.
16-06-2008, 12:11
Mam znajomą która od 10 lat jest wdową. Dzieci mają już własne rodziny, więc i ona często myśli o ułożeniu sobie własnego życia. I w tym cały jest ambarans, każdego poznanego pana przyrównuje do swojego męża, każdy jest inny niż....Choć nieżyjący małżonek nie był ideałem. Ja jej mówię, że to normalne, że każdy jest inny, ma inne wady i inne zalety. Ostatnio stwierdziła, że przeszkadza jej facet, który kręci się po jej mieszkaniu, zagląda w garki , kiedy ona gotuje obiad, żle wiesza ubranie, słabo wyciera obuwie i przez to brudzi jej mieszkanie.
Prosty wniosek: za długo była sama, przyzwyczaiła się do samotności.
Potrzebuje tylko pana do towarzystwa a nie kandydata na drugiego męża. Ale faceci nie chcą być tylko do towarzystwa, oni boją się samotnej starości i dlatego o takich związkach myślą inaczej, myślą o ślubie.

tadeusz50
16-06-2008, 12:35
jp50
Nie uogólniaj facetów bo tego nie lubię, nie myślę o ślubie.

Jadzia P.
16-06-2008, 12:56
Sorry, Tadeuszu. Ale Ty jesteś w innej sytuacji, Ty masz córke , masz wnuczki. Pisząc masz mam na myśli, że mieszkasz razem z nimi, opiekujesz się nimi a oni w razie potrzeby, zaopiekują się Tobą.
Ja pisząc w poprzednim poście o facetach, myślałam o takich jak moja koleżanka, zupełnie samotnych, bo ich dzieci mieszkają odzielnie, a często jeszcze w drugim końcu Polski.
Myślę, że wyjaśniłam Ci dokładnie co miałam na myśli i już się na mnie nie gniewasz ???

tadeusz50
16-06-2008, 14:49
jp50
Tak przyjąłem do wiadomości i przeprosiny. Fakt mieszkam z dziećmi w jednym domu, jednak w osobnych mieszkaniach. Czy to się nie zmieni nigdy nie wiadomo.Pozdrawiam Tadek

elizka
16-06-2008, 16:54
Konserwatywna?No tak-do czasu, gdy moje dzieci wydoroślały.Nie tak dawno prosiłam tu,w naszym klubie o radę-co robić,bo moje dorosłe dziecko podjęło decyzję mieszkania razem z osobą ukochaną.Wydawało mi się to nie do pojęcia-jak to!A ślub?W odpowiedzi usłyszałam-będzie w swoim czasie!No i tak jest.Nic się nie zawaliło,ja pochwalam ten związek,zaręczyny się dopiero co odbyły,ślub będzie w swoim czasie.Trzeba dać każdemu prawo do własnego wyboru.Długo trwało,abym to zrozumiała.Kiedyś krytykowałam ostro,wytaczałam armaty z argumentami,a dziś myślę inaczej.Któraś z naszych klubowych koleżanek napisała sobie w opisie dewizę"Nie umrzesz za mnie,więc nie mów mi jak mam żyć".Ja mam swojego ślubnego,ale moje dzieci nauczyły mnie czegoś innego/pomijając wszystko o komputerze i internecie/.Czy to żle?

chickita
16-06-2008, 18:58
Ja mam, ponoc, kawałek zycia przed sobą. Gdybym jednak postała sama w chwili obecnej to chyba bym juz nie chciała a jak juz to tylko "Pan dochodzący" i każdy u siebie. Czułabym sie bezpieczniej i nie musiałabym sie "docierac" po raz kolejny. Nie mam juz sił na to a poza tym to mi sie po prostu nie chce.

Mar-Basia
08-07-2008, 20:55
Ja mam, ponoc, kawałek zycia przed sobą. Gdybym jednak postała sama w chwili obecnej to chyba bym juz nie chciała a jak juz to tylko "Pan dochodzący" i każdy u siebie. Czułabym sie bezpieczniej i nie musiałabym sie "docierac" po raz kolejny. Nie mam juz sił na to a poza tym to mi sie po prostu nie chce.

Mar-Basia
08-07-2008, 21:02
Zostac sama nie wesoly stan. Bylam dwukrotnie wdowa, raz w wieku 25 lat i drugi raz w wieku 35 lat. Odgrazalam sie, ze koniec z malzenstwami. Zycie chcialo inaczej. Od 32 lat jestem szczesliwa mezatka, uwielbiamy sie z mezem, ktory jest ode mnie starszy o 16 lat. Ciagle sie kochamy jak Romeo i Julietta.W dniu dzisiejszym moj siwowlosy staruszek (ciagle super atrakcyjny mezczyzna) ma 83 lata. Gdybym zostala sama nigdy wiecej nie zwiazalabym sie z zadnym mezczyzna nawet Georges Cloony! Wole zyc genialnymi wspomnieniami.

kama5
10-02-2009, 23:04
Niech żyje wolność , wolność i swoboda....to słowa piosenki.Żadnych trwałych związków.początkowy ideał z czasem okazuje się pomyłką,daleki od naszych oczekiwań.No i pozostaje " samotność we dwoje '- straszna rzecz.Najcenniejsza jest przyjażń, bo ona jest najwyższą formą miłości.

Jadzia_G
11-02-2009, 14:00
Ta wolność i swoboda owszem może jest dobra gdy się jest młodą atrakcyjną osóbką, ale jak człowiek jest w podeszłym wieku potrzebna jest bratnia dusza. Ja w czercu przyszłego roku "będe ??" obchodziła z miom wspaniałym mężem 50-lecie pożycia i nie powiem że było ono usłane różami bo chyba takowych nie ma. Nie mniej jednak nie zamieniła bym go na inne !

tadeusz50
11-02-2009, 14:20
Jadziu to już Wam gratuluję tak długiego pożycia w związku małżeńskim. Mnie niestety nie było dane "zaliczenia " srebrnego wesela z powodu odejścia małżonki do tego podobno lepszego świata. W przyszłym roku miałbym 40 lecie.

Jadzia_G
11-02-2009, 16:02
ja wyszłam za mąż b.młodo (i miałam więcej szczęścia niż rozumu) i jednego tylko żałuje ...że nie skończyłam studiów.

tadeusz50
12-02-2009, 12:50
Jadziu je poszedłem do USC dwa dni po uzyskaniu "pełnoletności" do możliwości małżeństwa. Tak więc też młodo. hi hi hi

Jadzia_G
13-02-2009, 12:27
No to wcześniej odemnie ''odrobinke" pozdrowienia z Kalet

monia
01-03-2009, 21:07
Mysle ze w obecnych czasach zwiazki zawierane sa z milosci - era malzenstw zawieranych pod presja rodzicow ,, czy "zenienie" majatkow poszla w zapomnienie .
Wychodzimy prawie zawsze za dobrego i z milosci a pozniej sie okazuje iz wybor byl nietrafiony .
Moj zwiazek malzenski byl udany - ale nie wyobrazam sobie abym miala powtornie wychodzic za maz bo:
1/ nic na to nie wskazuje /czytaj brak partnera/
2/trudno by mi bylo przywyknac ze ktos mi sie paleta po domu
3/samotnosc zrobila spustoszenie w mej psychice i szare komorki nastawila na bycie singlem
4/nie chcialalabym /w obawie przed pieklem / nadwyrezac swego sumienia i brac odpowidzialnosc za "drugiego polowka "/czytaj znam siebie doskonale/
5/no i co najwazniejsze - tu dochodzimy do sedna mej wypowiedzi "mlodego sie wstydze"
a starego brzydze"

Co innego starzec sie wspolnie od mlodych lat godnie a co innego poznac w podeszlym wieku pretendenta do mej spracowanej ale wymagajacej dloni . tez juz niestety podeszlej .
Wieszcze iz w cnocie wdowienstwa przyjdzie mi spedzac reszte dni na tym lez padole .. z kotami

http://img101.imageshack.us/img101/8572/obraz358sr1.jpg (http://imageshack.us)
OJ OJ chciala bym chciala i sie boje .Tej wielkiej nieznanej przygody .Uwierz mi nieczeba wychodzic zamaz .Najlepszy zwiazek to jest na odleglosc razem wszedzie ale na noc przewaznie oddzielnie i takiego zwiazku Ci ZYCZE