PDA

View Full Version : Jak obchodzimy urodziny,imieniny...


ignesja
17-04-2008, 18:14
Prawie 2 mies.przeglądam Seniora i..........zwątpiłam ! W końcu zaczęłam szukać"swoich" tematów w nowych wątkach.Dziś przeleciałam /młodzi by się uśmieli !/wątki w których ewentualnie coś powinno być o tym co w tytule,ale nie znalazłam !
Zbliżają się moje imieniny i po raz pierwszy będę je obchodzić nietypowo.Chciałabym poczytać jak Wy miłe koleżanki organizujecie swoje uroczystości.Obchodzicie urodziny czy imieniny ? Bardzo proszę może ktoś z Was wie gdzie szukać postów na ten temat.

jakempa
07-07-2008, 11:11
masz rację, że nikt nie pisze czy jeszcze świętują swoje urodziny i w jaki sposób,a to mógłby być ciekawy wątek, ja mam ostatnio chęć spędzania urodzin w ciekawych miejscach, myśle o tym , żeby w marcu kiedy będą moje urodziny wyjechać tylko z moim partnerem gdzieś w góry a może do jakiejś egzotyki? zobaczę jak będzie z kasą... ale napewno nie przy stole w domu.Ajak wy planujecie urozmaicić ten dzień?

jolita
07-07-2008, 12:08
Coprawda działo się to wszystko lat temu "naście" a nawet "dzieści' ale biorąc pod uwagę rozrzut wieku bywalców Klubiku sądzę, że jest możliwość skorzystania z niektórych podpowiedzi.
Takie "imprezy" organizowałam na okoliczność imienin męża, ale niekoniecznie zgodnie z kalendarzem, czyli znajomi i przyjaciele zawiadomieni byli o przewidzianym, czasem mocno odległym terminie.
W pomysłach korzystałam z faktu, że część naszych przyjaciół posiadała samochody, ale o tym w kolejnych relacjach - napewno trochę okurzonych niepamięcią, ale przyjmując możliwość pominięcia jakiś zdarzeń - obiecuję niczego nie dodawać.
c.d.n.

Anielka
07-07-2008, 12:13
U mnie to jest tak,ze obchodze i urodziny i mieniny.Urodziny sa dla Rodziny/najblizszej/a imeniny dla przyjaciól i niektorych z rdziny.Na urodziny zapraszam i to jest tak,ze idziemy z Rodzicami i siostrami na spacerek apotem zapraszam na obiad/do knajpki/ i lampke inka.Przed spacerkiem przyjezdzaja do mni8e na kawke.Imeininyu sa dla tych,którzy pamietaja, na ogól nie zaprasza,ale czasami jak mi na kiś zalezy i wiem ,ze trzeba poprosic,bo inaczej nie przyjdzie ,to zaprasza.Staram sie przygotowac cos na slodko i jakąś przekaske,a cazasami ja sie zbierze jafna grupa osób to robimy placki kartoflane polabe spirytusem podpalone i do tego piweczko i tez jest symaptycznie.Pozdrawiam cieplutko i miluch uroczystosci urodzinowych i imieninowych zycze.http://www.iv.pl/image/211310.jpeg (http://www.iv.pl/view/211310.html)

jolita
07-07-2008, 15:02
spotkanie przesunęło się w czasie znacznie bo z kwietnia (Wojciecha) do listopada (rocznica Rew.Paźdź.) wybór daty niezamierzony a przypadkowy. Tymniemniej żeby w sposób właściwy zaakcentować tą okoliczność Goście zostali zaproszeni na mszę św. z udziałem młodzieżowego zespołu beetowego (wtedy to była nowość) 15673 następnie samochodami wraz z ulokowanymi w nich niezmotoryzowanymi skierowaliśmy się w kierunku Słupska. Po drodze nad niewielkim jeziorkiem nastąpił postój, rozpalenie ogniska, pieczenie kiełbasek i "małe conieco". Kierowcy pozbawieni możliwości kosztowania "conieca" oprócz gadźetów typu nieudolnie sprokurowanych proporczyków i lizaczków otrzymali po "piersióweczce" do skonsumowania w zaciszu domowym.
Na dalszym ciągu trasy w obrębie Słupska oczekiwała nas zamówiona wcześniej salka i obiad.15674 Tu przeprowadzone było głosowanie na "najmilszą lub najmilszego uczestnika imprezy".Nagroda przypadła 5-letniemu Michałkowi za wielkie zaangażowanie w zbieraniu chrustu i urok osobisty.Na miłej pogawędce minęła dalsza część popołudnia i po wykupieniu z części barowej uczestników ponad limit spragnionych 15675 zakończyliśmy imprezkę...I to by było narazie na tyle

p.s.jeśli zanudziłam - dajcie znać , a zaniecham wspominek

jolita
07-07-2008, 22:42
kolejna imprezka (nie wiem czy zachowam chronologię...) rozpoczęła się na parkingu Opery Leśnej w Sopocie (to miejsce stało się potem stałym miejscem startu) skąd zmotoryzowani wraz ze swoimi "autostopowiczami" (kto z kim - wcześniej było "rozpracowane") udali się do Ostrzyc 15690(zwanych "na skróty" Wieżycą nad piękne jezioro.15691 Tu - na zielonej trawce odbyło się kilka konkursów jak np. kręgle (dziecinne), strzelanie z łuku (prawdziwy) picie Pepsi "na czas".Oczywista nagrody były! Potem zamówiony w miejscowej knajpce obiad. Knajpka - jak to w tamtych czasach bywało skromna, ale miała szafę grającą! Jeden z naszych gości mimo, że jak naonczas dla nas - w podeszłym wieku wpadł na pomysł wrzucenia kilku wymaganych monet naraz i "zaprogramowania" Tanga Milonga" przez co do dziś ta melodia kojarzy mi się z tamtymi wspomnieniami, tamtymi znajomymi...których niestety trochę, albo bardzo trochę ubyło.
Teraz pojechaliśmy do Brodnicy Górnej, popatrzeć na piękną panoramę jezior, obejrzeć (albo jeszcze go nie było?) pomnik15689
podsumować spotkanie.15692 Tutaj na przykładzie miło spędzonego dnia udowodniłam (mam nadzieję!), że lepiej jak na takie imprezy dzieci - niezależnie od wieku nie są zabierane bo można swobodniej bawić się "jak dzieci", a taki wbrew sprzeciwom był mój warunek w zaproszeniu.http://img147.imageshack.us/img147/4038/brodnicagzotagrata9.jpg (http://imageshack.us)

c.d.n.

jolita
08-07-2008, 14:43
jest "mgliste" ale "drżyjcie Narody" bo z następnych M. udostępniła całą dokumentację, a tam pisania i pisania..., ale dla tej jednej potrzeby nie kupię przecież skanera (chociaż kto wie - gdyby było go gdzie postawić...)Fakt, że zbytecznej makulatury i innych bambotli pełno, ale "tak trudno się rozstać..."
ale ad rem. Na kolejne spotkanie zwabiliśmy naszych gości
do równie jak inne miejsca uroczego Borkowa 15697położonego nad trzema jeziorkami: Głębokim 15698 ,Karlikowskim............. i Sitnowskim 15700.
Tu metodą ogłoszonego konkursu zebraliśmy chrust, było ognisko, były kiełbaski, były konkursy nagradzane czekoladowymi medalami. Najwięcej śmiechu wywołał konkurs karmienia się wzajemnego (w parach) bitą śmietaną z tym, że uczestnicy mieli oczy szczelnie przewiązane bandażem elastycznym z namalowanymi oczami, oraz konkurs zjedzenia na czas pączka bez użycia rąk, a uwiązanego na nitce w ręku partnera. Ot takie nic, ale w towarzystwie pogodnym wszystko ma swój urok. Więcej nie pamiętam, ale musiało być nieźle bo na kolejnych imprezkach przybywało chętnych.

jolita
08-07-2008, 22:10
W kolejnych (a może nie?) spotkaniach grono solenizantów a zarazem ich organizatorów (no nie czarujmy się - to co dziś nazywamy "kateringiem" wówczas wykonywały żony solenizantów), a więc ilość solenizantów powiększała się, co było równoznaczne z powiększeniem liczby zaproszonych gości.
Z tej imprezki pozostało tylko zaproszenie, a gdzie odbyła się? - obiecałam nie zmyślać, a kopy slajdów zniknęły w zawierusze rodzinnej.
oto treść zaproszenia udekorowana ładnym rysuneczkiem:

Dla Znajomych swych uciechy
zwołujemy "Zby-Wojciechy"
igrce będą plenerowe
bo trudności lokalowe...
(kto z Was "u Góry" ma może chody
niech nas uchroni od brzydkiej pogody!)

9-ty maja termin podany
i na tą datę już dziś zapraszamy.
Pod Operą Leśną o dziewiątej się zbieramy,
a na większych śpiochów 5 minut czekamy.

Młodzież jak zwykle nie jest zapraszana
- niech w domu zostanie z babcią albo sama,
niech obiad zgotuje bo gdy powrócicie
po naszej przekąsce chętnie coś "wtrącicie".

Sztućce, talerz, gorący napitek wziąć ze sobą chciejcie,
o skromność posiłku pretensji nie miejcie
bo schab, szynka, baleron w przededniu kupione
byłyby nieświeże, potem źle strawione...*

W menu przewidziane: chleb, bigos, kiełbasa
(kto z chorą wątrobą - ten popuści pasa).

Sprytu trochę z sobą też przywieźć musicie
bo inaczej na naszą metę nie traficie
boć na "Zby-Wojcieszkach" mamy swe wybryki
latoć chcemy Was przeszkolić trochę z turystyki **

Przejazd i pytania będą punktowane
warto więc obejrzeć obiekty mijane.
Kątomierze, cyrkle, mapy niech każdy szykuje
bo wskazanie drogi palcem 100 punktów kosztuje.

Resztę już na starcie wszystkim ogłosimy
tam uczestnictwo zgłaszajcie - prosimy
Wojtek i Zbyszek

p.s. W ferworze pakowania garnków, dokumentów
raczcie nie zapomnieć wziąć dla nas prezentów!

wyjaśnienie "na dziś"
* wówczas kupienie wędliny było t.zw. "marzeniem ściętej głowy
**mapka przejazdu sporządzona była zgodnie z zasadami stosowanymi na "Rajdach Turystycznych Automobilklubu"15707

To by było na dziś na tyle...
Czy to ktokolwiek czyta?

Alsko
08-07-2008, 22:14
Ja czytam! :D:):D

ignesja
08-07-2008, 23:20
z wielkim zaciekawieniem ignesja czyta!
I tak sobie myślę,że jednak dobrze,że ten wątek jest, bo z Twoich fantastycznych pomysłów niejeden człek skorzysta.No Jolita! TY to masz fantazję.Czekam na ciąg dalszy...
http://republika.pl/blog_lr_3333115/5870663/tr/imprezka_1_.jpg

Anielka
09-07-2008, 00:30
Ja oczywiście czytam i czekam na ciąg dalszy.Pozdrawiam cieplutko.15711

Nika
09-07-2008, 00:42
były w zeszłym rokum w klubie Senior...pojawiłam sie tamm w pojawiłem sie tam w połowie stycznia..wkrótce Jolita ireszta "staryych"bywalczyń zrobiła mi wielką fetę..a Tarninka przysłała ppsa/nie bardzo wiedziałam ,jak otworzyć/..wzruszyłam sie bardzo..aż do łez..w tym w tym roku juz nie było tak samo..

Basia.
09-07-2008, 01:07
czekam na ciąg dalszy.:) :D :D

jakempa
09-07-2008, 12:57
A może ktoś opowie jaki najfajniejszy prezent otrzymał? Ja wspominam swoje imieniny jeszcze w pracy było to pół roku po śmierci mojego męża,koleżanki wymyśliły,że brak mi seksu i kupily szyję indyka ze skórą/ a był to czas kartek/ pięknie uformowały,opakowały,a przy otwarciu wyskoczyło... śmiechu co niemiara... no ale wtedy nie było seks shopów, i to zapamiętałam na zawsze, i nie tylko ja, do dzisiaj wiele osób wspomina ten prezent, no bo przecież o to chodzi,żeby to było niebanalne.

maja59
09-07-2008, 13:15
W kolejnych (a może nie?) spotkaniach grono solenizantów a zarazem ich organizatorów (no nie czarujmy się - to co dziś nazywamy "kateringiem" wówczas wykonywały żony solenizantów), a więc ilość solenizantów powiększała się, co było równoznaczne z powiększeniem liczby zaproszonych gości.
Z tej imprezki pozostało tylko zaproszenie, a gdzie odbyła się? - obiecałam nie zmyślać, a kopy slajdów zniknęły w zawierusze rodzinnej.
oto treść zaproszenia udekorowana ładnym rysuneczkiem:

Dla Znajomych swych uciechy
zwołujemy "Zby-Wojciechy"
igrce będą plenerowe
bo trudności lokalowe...
(kto z Was "u Góry" ma może chody
niech nas uchroni od brzydkiej pogody!)

9-ty maja termin podany
i na tą datę już dziś zapraszamy.
Pod Operą Leśną o dziewiątej się zbieramy,
a na większych śpiochów 5 minut czekamy.

Młodzież jak zwykle nie jest zapraszana
- niech w domu zostanie z babcią albo sama,
niech obiad zgotuje bo gdy powrócicie
po naszej przekąsce chętnie coś "wtrącicie".

Sztućce, talerz, gorący napitek wziąć ze sobą chciejcie,
o skromność posiłku pretensji nie miejcie
bo schab, szynka, baleron w przededniu kupione
byłyby nieświeże, potem źle strawione...*

W menu przewidziane: chleb, bigos, kiełbasa
(kto z chorą wątrobą - ten popuści pasa).

Sprytu trochę z sobą też przywieźć musicie
bo inaczej na naszą metę nie traficie
boć na "Zby-Wojcieszkach" mamy swe wybryki
latoć chcemy Was przeszkolić trochę z turystyki **

Przejazd i pytania będą punktowane
warto więc obejrzeć obiekty mijane.
Kątomierze, cyrkle, mapy niech każdy szykuje
bo wskazanie drogi palcem 100 punktów kosztuje.

Resztę już na starcie wszystkim ogłosimy
tam uczestnictwo zgłaszajcie - prosimy
Wojtek i Zbyszek

p.s. W ferworze pakowania garnków, dokumentów
raczcie nie zapomnieć wziąć dla nas prezentów!

wyjaśnienie "na dziś"
* wówczas kupienie wędliny było t.zw. "marzeniem ściętej głowy
**mapka przejazdu sporządzona była zgodnie z zasadami stosowanymi na "Rajdach Turystycznych Automobilklubu"15707

To by było na dziś na tyle...
Czy to ktokolwiek czyta?
Ja czytam z zapartym tchem, wspaniałe pomysły.

Basia.
09-07-2008, 13:25
Moim najpiękniejszym prezentem urodzinowym jest yorka Figa :D na początku nie byłam zachwycona no bo jak ma się york do kaukaza /miałam wtedy parę kaukazów, jest to dla mnie najwspanialsza rasa/ i postanowiłam w duchu, że za dwa tygodnie "przeprowadzę" ją do ofiarodawców którzy byli w posiadaniu yorka Oskara o 3 miesiące starszego od Figi. Figa przywędrowała do mnie wieczorem, ważyła chyba 25 dkg miala 3 miesiące. Urządziłam jej legowisko w kuchni bo nie chciałam wprowadzać zamętu w domu, w mieszkaniu spały kaukazy no i Tadzio. Rano zerwałam się i poleciałam do kuchni żeby zobaczyć co się dzieje z maleństwem :D przez szparę w drzwiach wsunął ostrożnie swój ogromny nos Rex mój ukochany kaukaz i wtedy maleńka Figusia z furią poleciała "zagryzać" wroga. Rex zbaraniał ..... usiadł i nie wiedział co sądzić o tej sprawie, :D po chwili do kuchni wszedł Tadzio i Figa oczywiście poleciała obszczekiwać "obcego". Tadzio na widok kolejnego psa z rozpaczą zasłonił oczy ...... po godzinie okazało się, że malucha nas zawojowała i "przeprowadzka" żadna nie wchodzi w rachubę, niedługo minie 10 lat jak jest z nami. :D

tadeusz50
09-07-2008, 13:33
Prezenty
Pamietam o dwóch!!
1-Gdy byłem małym chłopcem , przyszedł wujek z rodziną na moje imieniny z ogromną paką, która nie chciała "wejść" do drzwi. Wręczając powiedzial "Tadziu papier i sznurek musisz starannie poskładac nie rozrywać i nie przecinać", w każdym bądż razie o to chodziło by papier poskładać a sznurek starannie pozwijać rozwiązując węzły. W środku było niewiele mniejsze pudło opakowane w papier i obwiazane sznurkiem, po zdjeciu tego pudło obwiązane sznurkiem. Ile tego bylo już nie pamietam, w każdym razie ostatnie był pudełeczko z zapałek. Co w nim było też nie pamiętam. W kazdym razie ilośc pudełek stos papierów i kupkę sznurka do dziś mam przed oczyma i moją wściekłość na taki kawał.
2-historia troche podobna do szyjki. Po narodzinach drugiego dziecka (córki) na imieniny dostałem pieknie opakowane prezerwatywy z komentarzem "masz wszystkie dzieci-syn i córka- teraz zabezpieczaj się.

Jadzia P.
09-07-2008, 13:42
Basiu, ja też mam yorka, wabi się Sonia. Nie otrzymałam jej w prezencie tylko kupiliśmy sami.
Podobnie jak Ty uważam, ze jest to najwspanialsza rasa na świecie. Jest z nami już dziewiaty rok i gdyby mogła to by razem z nami rozmawiała. Kochamy ją wszyscy.Pozdrawiam...

jolita
09-07-2008, 14:32
dawno, dawno temu (po marce przedmiotu o którym opowiem nietrudno będzie się domyśleć - jak dawno) mojemu małżonkowi zamarzył się magnetofon m-ki Tonet. U nas tylko na zapleczu jednego ze sklepów radiowych można go było oczywiście po znajomości obejrzeć, a w sprzedaży były tylko w W-wie. Pan ze sklepu podejmował się przywieźć takowy oczywiście za specjalną opłatą. Pan mąż zaprowadził mnię tam, pokazał i okazywał swoje pragnienie, jakkolwiek znany mu był nasz "stan majątkowy". W kolejnej dyskusji n.t. "Gwiazdki" uzgodniliśmy między sobą, że ja dostanę od niego kalendarzyk "Orbisu" on ode mnie kalendarz "samochodowy". W wielkiej tajemnicy, wspomożona oczywiście przez M. Tonetkę zdobyłam, kalendarzyk dokupiłam i w odpowiednim czasie ulokowałam pod choinką. Podczas rozdawania przez wyznaczonego "Aniołka" prezentów zostało tylko pudło, które "Aniołek" potraktował jako podporę choinki. Po mojej interwencji pudło zostało wręczone adresatowi...I oto reakcja: (później opowiadał, że po obejrzeniu znanego mu opakowania był przekonany, że to atrapa) otworzył, buzia rozciągnęła się od ucha do ucha i powiedział: a w przyszłym roku poproszę silnik do motorówki. Ot co...

jolita
12-07-2008, 14:51
tym razem sprawa trudniejsza: jest kartka z programem, jest w pamięci miejsce spotkania czyli m.in. wynajęty dość obszerny domek campingowy nad jeziorem Kamień 15783,
w miejscowości Kamień 15782, ale... to by było na tyle...Jeszcze tylko wspomnienie, że było potworniasto gorąco - widocznie wszystko wykipiało!
A oto program Rajdu "Jerzo z Wojtki"
1. Zbiórka uczestników,
2. Powitanie
3. Konkurs automobilowy w konkurencji pań i panów
4. Wyniki i nagrody
5. Wręczenie pytań do konkursu "Wiem wszystko"
6. Przejazd na miejsce dalszego świętowania
7. Szampanowy toast i przemówienia okolicznościowe
8. Pepsi toast i słodkości
9. Tańce i konkurs taneczny z udziałem 3 par
10. Wyniki i nagrody
11. Konkurs z udziałem 4-ch zawodników płci obojętnej
12. Wspólna biesiada, wyniki konkursu, nagrody
13. Rozstrzygnięcie konkursu "Wiem wszystko", wręczenie nagród.
14. Na ewent. życzenie Gości ciąg dalszy tańców
15. Zakończenie, pożegnanie.

p.s. Ograniczenie ilości zawodników w poszcz. konkursach podyktowane zostało ograniczonym konceptem organizatorów odnośnie fundowania nagród, a trzymamy się zasady, że każdy uczestnik wygrywa...

Ż y c z y m y w e s o ł e j z a b a w y !

Wasz dobry humor będzie dla nas zachętą do czynienia starań spotkania się w następnym roku!

jolita
12-07-2008, 14:58
żeby nie było niedomówień odnośnie nadmiernych wydatków na nagrody podaję przykład nagród jednej z imprezek: 1,zdjęcie 2-ch solenizantów, 2,zdjęcie solenizanta nr.1 lub nr. 2, 3. uścisk dłoni 2-ch solenizantów, 4. uścisk dłoni solenizanta nr.1 lub nr.2 i t.p.

c.d.wspominek nastąpi...

Jan Bo.
12-07-2008, 15:02
Jako początkujący to mogę nieśmiało coś powiedzieć? Bardzo podobają mi się wasze wycieczki urodzinowe, u mnie to raczej tradycyjnie w domu, dzieciaki daleko nie zawsze pamietaja, a jak juz to życznia smsem albo przez komputer. Pojechało by się na taką urodzinową wycieczkę. Pomarzyć można.
A prezent największy?
Chyba anty prezent bo urodziłem się 22 lipca, ale mi znieśli dzień wolny od pracy. A szkoda.

jolita
12-07-2008, 15:14
cieszę się, że w porę włączyłeś się do dyskusji bo dzięki temu tegorocznych urodzin nie będziesz spędzał samotnie... Wystarczy w tym dniu kliknąć w wątek "Życzenia" a napewno niespodzianki będą, ale to też tylko za sprawą pow. postu, bo w Twoim profilu puściutko.
Nie przerażaj się używanym przeze mnie nazewnictwem...jeśli jeszcze nie wiesz, wkrótce nie będzie to już problemem. Życzę miłych chwil spędzonych w Klubiku. J.

Jan Bo.
12-07-2008, 15:19
O Dziendobry. Ciesze się że ktoś miły jest tutaj. Ja tam mało wiem o komputerach znajomy mnie tu wpisal i sam nie wiem co wpisał a ja nie umiem.
Mowił ze miło spędzę tu czas, a tego mam dużo komputer mam juz troche ale internet to podlaczyli mi niedawno bo u nas to nie dziala jak by sie chcialo, siostrzenica przychodzi to patrzy ja tam nie wiem, ale sie ucze, bo nudno czasem a juz oczy bola od czytania, a w telewizor nie patrze bo nie ma na co
Pozdrawiam
Jan

jolita
12-07-2008, 15:32
w Klubiku wszyscy są mili, albo starają się... Jestem przekonana, że wkrótce ogarniesz tut. tajniki. Powodzenia.
ps. Kliknij na górze na czerwonym pasku "Szybkie menu" potem "Dzisiejsze posty", a potem w temat który zainteresuje Cię w "ostatnią stronę"...

Alunia
12-07-2008, 19:14
Jolitko!
Twoje wpisy są świetne i inspirujące. Pisz dalej:D
Najmilej wspominam moje okrągłe urodziny (nie pamiętam które;) ). Goście zostali zaproszeni do sąsiedniej miejscowości, gdzie w soboty odbywały sie spotkania biesiadne z określoną tematyką przewodnią. W tej konwencji zespół śpiewał piosenki, opowiadał dowcipy, proponował gościom wspólną zabawę. Przekąską najsmaczniejszą był wiejski chleb i żurek. Reszta potraw to już banał :) . Bawiła się i śpiewała cała sala, także sto lat - kiedy ujawniono zespołowi fakt o trzech jubilatach na sali. Prezentów nie pamiętam, pewnie były miłe, ale najważniejszy był wspólnie spędzony czas i zabawa.

jolita
12-07-2008, 19:37
Zachwyciłaś mnię swoją inwencją, chciałam podrzucić "uśmiech" w ramach aprobaty, ale cóż - "profil" masz niedostępny...szkoda...Pozdrawiam i wyręczam się tym oto uśmieszkiem:15785

grazyna
12-07-2008, 19:39
Nie obchodze urodzin, nie obchodze imienin, nie wiem czemu. Tak sie już utarło, może męczyła mnie obsługa takowych obchodów, może męczyli mnie goście, nie wiem.....czasami tęsknie za tym, by obchodzić chociaż jedno z nich , ale jak pomyślę, o gościach i lataninie.....wiadomo, gdyby goście byli porywająco interesujący, mało męczący , ale to mrzonki.....więc nie obchodzę. Nie lubię gdy ktoś długo i bez sensu u mnie siedzi.....nie jestem przykładną i gościnną polką.Gdyby tematy podnoszone przez gości był ciekawe, to mogła bym ich obsługiwac w granicach zdrowego rozsadku.....gdyby każdy był taktowny i jak widzi, ż ektos ziewa , jest zmeczony to pora sie zwijac i zmykać..ale to wysiadywanie piskląt na fotelach przez pare godzin jest okropne.......Czy jest mi wstyd? Nie jest, na prawdę nie jest, wole szczerze powiedizec, ze nie chce, niż sie męczyc , dla dobra niby czego? Obłudnego udawania, że jest fajnie, że jest miło? Nic nie szkodzi, że mi nikt nie odpowie.

Alunia
12-07-2008, 19:56
Jolitko, widocznie coś ostatni pokręciłam w ustawieniach ! Chyba już naprawiłam.
( Było nie grzebać - dostałabym uśmiech!):D :D

gratka
12-07-2008, 20:05
Wychodzę z założenia, że jak zapraszają - trzeba chodzić , bo może być, że nie zaproszą , jak składają życzenia - przyjmuję i dziękuję. Dzięki temu obchodzę imieniny dwa razy w roku; raz w najkrótszą i najpiękniejszą noc czerwcową, drugi raz w grudniu na Jana Pijaka - kiedy to nawet ksiądz w kościele winem częstuje. Jestem "bydle towarzyskie", co robić?

Alunia
12-07-2008, 20:10
Wychodzę z założenia, że jak zapraszają - trzeba chodzić , bo może być, że nie zaproszą , jak składają życzenia - przyjmuję i dziękuję. Dzięki temu obchodzę imieniny dwa razy w roku; raz w najkrótszą i najpiękniejszą noc czerwcową, drugi raz w grudniu na Jana Pijaka - kiedy to nawet ksiądz w kościele winem częstuje. Jestem "bydle towarzyskie", co robić?

Mądra dziewczyna....

grazyna
12-07-2008, 20:11
Nic , chodzic , korzystac z gościn :) , jak lubisz przyjmowac ludzi u siebie w chacie, też! Ja jak do kogos ide , to staram sie byc krótko, nie męczyć ich ciągłym : to może zrób jeszcze herbatki, kawki, podgrzej bigos , nieraz miałam ochote zapytac , czy mam pryznieśc wannę , prysznic , albo kuchenke , będzie na miejscu........,

à propos urodzin i imienin , składam Najlepsze życzenia dzisiejszym solenizantom i jubilatom!

destiny
12-07-2008, 21:02
Może nie lubisz, trudno...ale i tak Ci złoże życzenia, a raczej gratulacje, bo przecież napisałaś już 1000 postów :)
Ja ostatnio mam lenia w pisaniu - robię jakieś inne, zabierające dużo czasu rzeczy w kompie, ale czytam w wolnej chwili i próbuje rozgryźć Twoją osobowość ;)
No to za następne "tysiączki" :D

15788

Jan Bo.
12-07-2008, 21:22
Ta pani co napisała, że do gości chodzi na krótko to dobrze napisała, ja mam taką znajomą, a raczej mojej małżonki co to ona wszystkie urodziny i imieniny wszystkich pamięta, rocznice i inne takie i tak sobie chodzi od jednego do drugiego. No wiadomo jak sie nie robi gosciny to sie nie przygotowuje nic dużo i trzeba myslec co podac bo ona zawsze jakis prezent przyniesie to wypada ugoscic. A czasem to siedzi i siedzi. Ja tam sie juz potem zamkne w swoim pokoju, moge miec wymowke ze wzgledu ze nie jestem w pelni zdrowy i zawsze moge udac ze juz czas na mnie to mam spokoj z ta pania, ale to tak jest ze by wszystko chciala a wstyd nie ugoscic czy wyprosic niegrzecznie. Tak to z tymi goscmi jest.

Alsko
12-07-2008, 21:34
przede wszystkim gratulacje z powodu natrzaskania tysiąca postów 15790

A na gości "długoterminowych" jest rada.
Mówisz: "Chodźmy spać, bo goście chcą juz iść do domu" :D:)

grazyna
12-07-2008, 21:45
Destiny, Alsko, dzięki :)http://cukiernia-urbanski.pl/pics/245.jpg prosze się częstowac . Ja juz zmykam, ale Wy możecie siedziec długo : jeść , pić, lulki palić, tańczyć hulać swawolić, byle mi chaty nie rozwalic. Paaaaaaaaaaaaaaaaaaa, miłej zabawy !
Destiny , jednak miałam racje rozgryzasz te nasze osobowosci, no dobra , rozgryzaj sobie :) Wiem, że jestem lekko stuknieta, bo w opozycji do przyjetych norm wszelakich , ale na starość juz bardziej ugodowa chyba :)

inka-ni
12-07-2008, 22:08
GRAZYNKO GRATULACJE,TRZASKAJ NASTĘPNE.15791

grazyna
12-07-2008, 22:28
Dzięki Inko, przyłącz do w.w. zaproszenia.:)

jolita
12-07-2008, 22:33
Wysłane zaproszenia:

"Wojcieszków" zabawa Jurka zwerbowała
dziś jeszcze Zbyszka też adoptowała
"Zby-Woj-Jury" zaczynamy
listę Gości otwieramy!

Szanowna(ny) i wszyscy razem
- zgodnie z osobno zrobionym wykazem
zaproszenie od Solenizantów aż trzech
właśnie otrzymać dziś macie pech...
Pech - bo kłopot po obu stronach jednaki
- od Was prezenty, od nas program (jaki?)
Że rajdu to ma być rodzajem
sprawa jest pewna, zgodnie ze zwyczajem
boć to "Wojcieszków" rok czwarty, "Jerzyków" rok trzeci
aż strach pomyśleć jak ten czas leci!
Latoć i Zbyszek dołączył do naszej wspólnoty
(ten się przynajmniej mniej boi roboty!),
lecz żeby zabawa była udana
musi być wcześniej przygotowana...
Prosimy zatem po otrzymaniu zaproszenia
odwrotną pocztą nadesłać zgłoszenia.
Posiadacze samochodów niechaj od startu się nie migają
bo ciekawe nagrody już na nich czekają,
a że my z tym zadumkę poważną mamy
dla Was też dzisiaj konkurs ogłaszamy:
już na starcie pod "Leśną Operą" będzie ten nagrodzony,
który w najciekawszy emblemat rajdu będzie ozdobiony
(ma być z surowców przystępnych zrobiony
tak by w przyszłości mógł być powielony).
Na mecie rajdu konkursy dla pieszych
- zdobyta nagroda każdego ucieszy!
Godzina 9-ta, a data na 4 maja ustalona,
pogoda z Wicherkiem jest już uzgodniona.
Wskazane posiadanie termosów z napojami
- wyższe procenty dostarczymy sami.
Talerze i sztućce też miejcie w zapasie
bo chcemy Was trochę pokarmić na trasie
I to by było na tyle...
czekamy zgłoszeń, zapraszamy mile!
(podpisy Solenizantów)

p.s.i ja tam byłam, dobrze się bawiłam
a jak było opowiem w kolejnym "wejściu"

p.s.2. Przykro mi ale "machina" rozstawu napisów( prawo, lewo, środek) nie działa albo tylko mnie nie słucha dlatego wszystko wyszło "na kupie"

ostatek
12-07-2008, 23:19
Najpiękniejsze imieniny zgotowały mi, 2 czy też 3 lata temu, koleżanki forumowe. W ostatki przysłały życzenia imieninowe poparte wirtualnymi pączkami, faworkami, szampanem... I stało się to tradycją. Świętuję internetowe imieniny w ostatki, przecież ostatek jestem.;) Hihi, nie napracuję się, nie utyję i dowartościowana jestem... :D

jakempa
13-07-2008, 10:34
Aja uważam,że jakieś swoje swięto trzeba obchodzić,bo jesteśmy ludżmi i należy w jakiś dzień szczególnie o sobie pamiętać, a że gości troszkę poobsługuję, to też ma swój urok,przecież na tym życie polega,że musi być urozmaicone, a jak dobrze jest raz w roku się spotkać i czuć się wyjątkowo. NIe można się zamykać przed ludżmi,bo najgorsza jest samotność i zapomnienie, Podoba mi się podejscie ,Babki Gratki,tak TRZYMAĆ

ignesja
13-07-2008, 10:45
Wysłane zaproszenia:

[RIGHT]"Wojcieszków" zabawa Jurka zwerbowała
dziś jeszcze Zbyszka też adoptowała
"Zby-Woj-Jury" zaczynamy
listę Gości otwieramy

Miła Jolu,jestem bardzo ciekawa ,czy autorem tych wspaniałych poetyckich zaproszeń jest ta sama osoba? Czy to może jesteś Ty? Czy możesz zaspokoić moją wrodzoną ciekawość ?
http://kartki.onet.pl/_i/d/zaproszenie.jpg

jolita
13-07-2008, 11:20
Nie nazywaj tego - proszę poezją bo są w naszym gronie poetki prawdziwe...15811
Lubię ze słowa pisanego robić rymowanki czemu i tu niejednokrotnie daję dowód bo: milej pisze się i chyba łatwiej czyta.
Jest powiedzenie, że coś "wyssało się z mlekiem matki", ale w moim przypadku chyba zaszczepiła taką formę moja opiekunka z lat - moich baaardzo wczesnych.
Dziękuję za zainteresowanie tekstami i pozdrawiam serdecznie 15812

bogda
13-07-2008, 11:27
Ja bardzo lubię wszelkiego rodaju takie imprezy...imieniny, urodziny, w zależności kto co obchodzi. Cały czas człowiek jest zabiegany albo mu się nic nie chce, a jak przychodzi taka uroczystość to trzeba się zebrać i iść lub zaprosić do siebie :) i czasami jest to jedyna okazja do spotkania się z niektórymi osobami. Przecież nie musi to być wystawne przyjęcie, latem najczęściej organizowane są przy grillu, uważam że każda okazja jest dobra żeby się spotkać z rodziną i przyjaciółmi, oderwać od spraw codziennych i choć na chwilę zapomnieć o troskach i kłopotach....:)

jolita
13-07-2008, 15:22
ja kiedyś, kiedyś wiodłam baaardzo towarzyskie życie 15820, a teraz ... pozostały wspomnienia 15821, ale najważniejsze, że miało co pozostać!

jolita
13-07-2008, 15:48
opis będzie " z głowy" więc jeszcze mniej poradny, ale nie lubię tworzyć brudnopisów...
1. Trójka solenizantów wyznaczyła swoje dyscypliny konkursowe do których wyzwała wzajemnie siebie, a było to:
a)bieg przełajowy na wyznaczonym odcinku, b)"sprawnościówka" samochodowa, c)umiejętność roboty na drutach (!!!) z wyznaczonym czasem.
Mnie trzecia konkurencja wprowadziła w zakłopotanie bo musiałam mojego męża wprowadzić w tajniki tej umiejętności "od zera". Dodatkową trudnością stanowił fakt, że bardzo rzadko spotykaliśmy się w domu w porze kiedy jedno z nas nie spało w związku z czym pozostały przypadkowe spotkania w mieście, a jak tam to w samochodzie. Efektem tego był instruktarz n.p. w kolejce pod stacją benzynową (przydały się kolejki!). Nie wyobrażam sobie jak to komentowali uczestnicy kolejki, ale efekty - może nie najlepsze ale były.
Z przedmiotów, potraw i rzeczy przygotowaliśmy:
1. wielki specjalnie wykonany rożen (dwa masywne widełkowo zakończone pręty i jeden do ułożenia m. nimi)
2. kilka łyżek do zupy i tyleż jajek na twardo
3. podpieczony w piekarniku baran
4. wielki termos z bigosem
5. alkohole
6. wypieki słodkie

p.s. żeby nie zanudzać "jednym cięgiem" c.d.n.

jakempa
13-07-2008, 23:20
Ale Uczta WspaniaŁa, IŚcie KrÓlewskie JadŁo,jest Co WspominaĆ

jolita
19-07-2008, 16:31
Droga Czytelniczko (ku) - nawet jeśli jesteś Singlem - wypada mi przeprasić, że dopiero teraz kontynuuję swoją relację, ale pomorskie spotkania sprawiły, że nie potrafiłam skupić się na tyle żeby pogrzebać w jakże dalekich wspomnieniach...
A oto one wspominki:
Na placu startu czyli parkingu pod Operą Leśną w majestacie licencjonowanych sędziów automobilowych do których i ja zaliczałam się odbyły się jazdy sprawnościowe w 2 konkurencjach: 1.solenizantów, 2 - gości.
Kolejnej ocenie zostały poddane emblematy umieszczone na samochodach oraz nowego pomysłu znaki drogowe. W mojej pamięci pozostał tylko znak zakazu wielkości niemal oryginału z ulokowanymi w środku plastycznie wykonanymi bocianem z dzieckiem w beciku...
Po ogłoszeniu wyników i wręczeniu nagród przystąpiono do przemieszczenia się nad jezioro za Szymbarkiem na mile usytuowaną polankę. Jakkolwiek miejsce zostało wcześniej wybrane i nie zapowiadało żadnych problemów okazało się, że wezbrana woda jeziora zalała dróżkę prowadzącą do celu...Nasi goście okazali się oprócz wspaniałych uczestników zabawy doskonałymi kierowcami i wszyscy niezależnie od płci pokonali przeszkodę i wkrótce każdy pod krzaczkiem lub drzewem znalazł dogodne dla siebie miejsce. Podczas gdy na ulokowanym nad rozpalonym ogniskiem rożnie podgrzewał się baran przystąpiliśmy do kolejnych konkursów. Dla solenizantów bieg przełajowy na czas (efekty były z góry wiadome, że każdy solenizant wyznaczał konkurencję, która mu najlepiej "leżała"), a dla gości bieg na czas, ale z łyżeczką w ustach, a na niej - jajkiem...Konkurs wydawał się trudny, ale jeden z uczestników odkrył moją tajemnicę, że przygotowując akcesoria - jajka ugotowałam na twardo więc poprostu wbił w jajko łyżeczkę i już było łatwo...Były jeszcze jakieś inne konkursy ale rozpłynęły się w niepamięci...Gdy przystąpiliśmy do konsumpcji barana, bigosu oraz popitki
dołączyła do nas trójka pieszych rajdowiczów- studentów, którzy wkupiwszy się poprosili o dopuszczenie do udziału w naszej biesiadzie i zabawie...Punktem koluminacyjnym był III konkurs solenizantów - robota na drutach na czas. Autor konkursu wręczył swoim przeciwnikom kłębki włóczki ulokowane w specjalnych pojemnikach i druty i zaczęło się przednie widowisko!. Ponieważ nie wzięłam tego dnia aparatu fot. w następnych dniach poprosiłam uczestników o użyczenie mi kilku slajdów, a wóczas okazało się, że wszyscy mieli zdjęcia tylko z tego zdarzenia! Kwintesencją było to jak jeden z solenizantów (autor robótek ręcznych) następnego dnia na "operatywce" u dyrektora spotkał się z opowieścią jak to syn dyrektora trafił na swoim rajdzie grupę doskonale bawiących się ludzi, przy ognisku, baranie i t.d.
I to by było na tyle...Ale, ale - dalszy ciąg będzie tyle, że kolejnej "imprezki"
........................15933

jolita
20-07-2008, 11:58
Zanim przystąpię do kolejnej relacji proponuję zapoznanie się z historią miejsca naszego spotkania http://www.salino.pl/

.....................http://img180.imageshack.us/img180/2500/pb230107vt3.jpg (http://imageshack.us)

enia60
20-07-2008, 12:00
wspomnienia..dają siłę i ochotę na dalszą drogę

jolita
23-07-2008, 20:09
treść wysłanego zaproszenia:

15997
S o l e n i z a n t ó w dwójka Jegomości
mają wielki zaszczyt zaprosić swych Gości
na imienin obchody doroczne
(oby latoć były jaknajbardziej skoczne).

W starym dworze odbędzie się gala
niechaj z zaproszonych nikt nam nie "nawala"
bo okazja wielka, takoż bardzo rzadka
- kiedy Wam się trafi znowu taka "gratka"?

Młodzież zwyczajowo już nie zapraszana
- na "party" ni ubaw nie będzie wpuszczana...

Lecz by z nadmiaru szczęścia nie bolała główka
przy zgłoszeniu należy się symboliczna "stuzłotówka".
Wręczyć ją należy wraz z własnym akcesem
pod - na kopercie podanym adresem.

Termin imprezy 16 i 17 kwietnia nazaczony,
a zgłosić się do 10-go każdy upoważniony.
Niezła strawa i napitek będą przygotowane,
a "piersiówki" z szampanem mile powitane.

Dworski pokłon składają,
na zgłoszenia już czekają
Wojtek i Zbyszek
15997

(pieczęć lakowa)

p.s. do postu: i ja tam byłam - miód i nie tylko piłam,
jak wspomnienia odkurzę - dla Was także powtórzę...

jolita
28-07-2008, 15:43
a było tak:
prowadziliśmy cały sznur samochodów, których kierowcy i pasażerowie udawali się "w nieznane'. Wy już domyślacie się gdzie - oni nie mieli pojęcia...Gdy zatrzymaliśmy się przed bramą dworku słychać było z nutką ironii lub żartu: może to tu? Potwierdzająca odpowiedź spotkała się ze zdziwieniem okraszonym zachwytem...16060
Dworek - ówcześnie odrestaurwany i prowadzony przez jedną z zaprzyjaźnionych firm wyglądał zarówno od wewnątrz jak i od zewnątrz uroczo. Na parterze wielka sala z kominkiem, obok - przez nas użyta jako jadalnia, ale pełna zabytkowych "gadżetów", stojące 2 zbroje rycerskie dodawały podniosłego nastroju, z prawej jeszcze jakieś ustrojone pięknymi obrazami pomieszczenie, a obok dziś nazwanej przeze mnie "jadalni" urocza, zabytkowa kuchnia. Na dole także sanitariaty ze stylowym określeniem która czyja, a na górze 5 pokoi gościnnych z nowoczesnym wystrojem.
Obserwując wówczas, wspominając dziś radość serce rozpiera, że i wówczas "Polak potrafił" ratować zabytki...
p.s. żeby nie zanudzać - c.d.n.

emka46
29-07-2008, 00:12
ja kiedyś, kiedyś wiodłam baaardzo towarzyskie życie 15820, a teraz ... pozostały wspomnienia 15821, ale najważniejsze, że miało co pozostać!

Jolu,dlaczego nie piszesz pamietników??;)

jolita
29-07-2008, 09:50
pisałam Basiu, pisałam...Z czasów szkolnych zostały zniszczone, a potem opisywałam każdy wyjazd za granicę. Dedykowała je M. która po otrzymaniu takiegoż szykowała specjalny stolik, układała na nim atlas, encyklopedię oraz ilustrowany folderami pamiętnik i rozpoczynała swoją podróż...
A dzisiaj...fajno jest ale na "wygadanie się" są inne sposoby.16071

jakempa
29-07-2008, 10:14
Ajak obecnie obchodzicie swoje święto? Bo ja już przy coraz mniejszym towarzystwie. dużo niestety z moich znajomych już po drugiej stronie, chociaż mam dopiero 60 lat, najlepsze przyjaciółki patrzą z góry... przykre, ale prawdziwe

Nika
29-07-2008, 11:51
w naszym domu świętujemy dzień imienin,a że moje wypadają w Wigilię,tradycyjnie przyjmuję gości w pierwszy dzień świąt po południu.Teraz tylko rodzina,kilka osób,ale bywały większe imprezy z tańcami...:)

ignesja
29-07-2008, 12:20
Ale bardzo lubię duże spotkania,także z dziećmi.Ponieważ mam duży ogród,urządzony też z myślą i o dzieciach to w tym roku urządziłam swoje imieniny inaczej.Zaprosiłam całe rodzeństwo z dziećmi i wnukami,ale przy zapraszaniu zaznaczyłam,że zamiast tradycyjnego prezentu proszę o jakąś potrawę na spotkanie.Ja przygotowałam wszelkie napoje.Trochę się obawiałam co z tego wyjdzie,ale efekt przerósł moje oczekiwania.Nawet pogoda dopisała /impreza tylko w ogrodzie/.Było 29 osób,poznałam wnuki swojego brata,a do jedzenia było mnóstwo dobrych rzeczy.I choć niczego nikomu nie sugerowałam żadna potrawa nie powtórzyła się,a były nawet potrawy na gorąco, na grilla.Naczynia oczywiście przygotowałam jednorazowe.Nareszcie bawiłam się razem,że wszystkimi /przygotowałam trochę zabaw towarzyskich,dzieci szukały słodyczy po ogrodzie/ a po gościach zostały tylko miłe wspomnienia i trochę pysznego jedzenia.
http://www.wrotapomorza.pl/res/srodowisko/aktualnosci/05_2008/ogrody_ok.jpg

Malwina
30-07-2008, 11:59
Ignesjo barzdo mi sie popdoba Twoj sposób organizowania rodzinno-towarzyskich spotkan.Zawsze przed takowymi imprezami "dostawałam w glowę"żeby było elegancko, inaczej,oryginalnie i żeby niczego nie zabrakło- inaczej duzo rózności, ale po troszku.No, ale to dużo i to po troszku trzebabyło wymyślec, kupic,zrobic, podac, zmyć.Ale ostatnimi czasy coraz rzadziej mi się chce tak kombinowac , a potem zmywać do pół nocy na spółke z mężem.Ja wiem, ze trzeba dobre od lat kontakty pielęgnować, ale nie takim kosztem. a sił coraz mniej.Dlatego podrzuciłas świetny sposób na to samo, ale inaczej.Jak to dobrze czasem porozwawiać z innymi.Mysle, że jak "ogłoszę"to znajomym i przyjaciołom przyjmą to z wielkim aplauzem.DZięęęęęęęęki.Może masz jeszcze jakieś odkrywcze dla świata pomysły?

jolita
30-07-2008, 15:46
rozlokowane na piętrze towarzystwo (pokoje wieloosobowe, ale to ułatwiło nam pomieszczenia wszystkich) przysposobiło się do uroczystości...Panie w wieczorowych toaletach, panowie... takoż jako tako.
16092Ponieważ goście (zaproszeni przez 2-ch solenizantów) nie wszyscy znali się zostali zaproszeni w sali kominkowej do wspólnego kółeczka i tam przy dżwiękach prezentacji płynącej z poczciwej "Tonetki" w miarę wywołania przedstawiali się.
Teraz nastąpił punkt ważny dla gospodyń spotkania. Poproszono o utworzenie "drużyn" 2-osobowych z wyznaczeniem przywódcy, który losował kartkę dla swojej drużyny oraz jej odczytanie, a tam..."zobowiązanie" (wszak to ta epoka!), że na cześć solenizantów będą pełnić funkcje jak n.p.: nakrycie stołu, podawanie posiłków - z podziałem na kolację, śniadanie, serwowanie trunków, zmywanie po poszczególnych posiłkach i t.p. i t.d. Zapewniam, że pomysł zdał egzamin - wszyscy wykonywali swoje zadania z ogromnym urokiem i ku radości pozostałych - oczekujących swojej kolejki "dyżuru".
16093Posiłki przytransportowane przez solenizantów (nie było wtedy "cateringu", ale pomysłowość nie zawiodła) siłą dyżurnych ozdobiły stół i przystąpiono do konsumpcji (ryby w gal., sałatki... ojojoj, już nie pamiętam, a M. która też "była, jadła i piła..." aktualnie zalicza sjestową drzemkę...16094

c.d.n.

jolita
30-07-2008, 20:03
...nasyceni, najedzeni, fachowo obsłużeni przystąpiliśmy do tańców i swawoli jak konkursów "rozpoznaj kolanka swego bogdanka" i t.d. i t.p. Przez cały czas kolega, któremu przypadła rola podczaszego uzupełniach puste kielichy przeciskając się między zabawowiczami. Ale zabawa była przednia bo nikt nie "nadużył" - może dzięki dobremu "podkładowi". Gdy część gości udała się na spoczynek reszta usadowiła się w obszernej i - jak wspomniałam - uroczej "stylowej" kuchni na pogwarkę. Trwało to tak długo, że uważała za stosowne obiąć rolę 16104 "białej damy" i zabezpieczyć wypoczynek kierowcom, których dnia następnego oczekiwał powrót...
p.s. oczywiście strój B.D. był mniej wykwintny, ale swoją rolę spełniła.
c.d.n.

jakempa
30-07-2008, 22:21
ignesjo, super pomysł z tym przygotowaniem jedzenia zamiast prezentu, już go kupuję, o ileż mniej kłopotu, i to dla wszystkich, bo przecież z upominkiem też jest problem, a tak to fajnie i niezobowiązująco,

jolita
31-07-2008, 21:45
następnego dnia rano (?) kolejno schodzący się na śniadanie goście byli świadkami uroczego widowiska...Jakkolwiek menu wydawało się prozaiczne bo bazą były jajka w dowolnej postaci para, której przypadła obsługa robiła to z wyjątkowym wdziękiem i humorem, a wszelkie zamówienia były w lot realizowane. Po śniadaniu czas wolny wypełnił spacer po przylegającym do dworku parku wraz ze starym cmentarzem i kaplicą 16123 oraz miłych rozmowach przy kominku. Na obiad podano przywiezione flaki, ciasto, napoje.Dyżurny od zmywania (M.ubolewała bo ta fucha trafiła się najelegantszemu uczestnikowi imprezy, który mimo usilnych próśb nie pozwolił pozbawić się tej funkcji) pięknie wszystko posprzątał, popakował część naczyń stanowiących naszą własność, dostarczył do samochodu.
Żegnając piękny dworek16124 z jego etatową opiekunką oraz snującym się cieniem białej damy16125 odjechaliśmy...
p.s. ciekawi jesteście jaka przypadła czynność Solenizantom i ich "połowicom"? My nie braliśmy udziału w losowaniu!
I to by było na tyle...

Nika
01-08-2008, 10:00
Jolitko,przeczytałam z zainteresowaniem.

urszula-kol
01-08-2008, 15:23
Joluś pięknie opisałaś swoje wspomnienia, którymi naprawdę warto się pochwalić. Bardzo ciekawe opowiadanie i masz do tego talent. Czytałam z wielkim zaciekawieniem.
Ja nie mam takich wspaniałych wspomnień.
Ignesjo świetnie wymyśliłaś prezenty.

jolita
02-08-2008, 15:47
Zaproszenie.

Imieniny znowu mamy
- znów na "igrce" zapraszamy!
Niech melduje - kto nie może
stawić się w podanej porze
bo są miejsca odliczone,
porcje strawy wyważone...

Dzieci choć urocze i bardzo lubiane
starym zwyczajem - nie są zapraszane,
niechaj w domu otoczone opieką zostaną
bo się z Rodzicami na noc i dzień rozstaną.

O niespodzianki się postaramy,
a od miłych Gości na rewanż czekamy...
Zbiórka na parkingu, przy teatrze na Bema
(wszak innego teatru Gdynia jeszcze nie ma!)
Dnia 7 kwietnia o piątej wieczorem
witać Was będziemy z należnym honorem.
..........................................Wojtek i Zbyszek

miejsce tegoż spotkania..............................16160
miejsce poprzednich...16161

odsłona rąbka tajemnicy: zaproszenie dotyczyło 7.04.1979 roku!

brudnopis znaleziony w archiwum M.(?)ZBY-WOJ-JURY fajna grupa,
a kto wątpi ten jest d..a.

KONIEC I BOMBA
A KTO CZYTAŁ TEN .....

urszula-kol
03-08-2008, 09:46
TRĄBA
Ja czytałam, świetne i proszę o więcej wspomnień.