PDA

View Full Version : Literatura Narodowa


Pani Slowikowa
22-04-2008, 03:13
takiego watku chyba nie ma... sprawdzalam:)

Wiec kto ja jestem zeby takowy zaczac?? Na pewno nie osoba kompetentna w temacie... ale pokladam nadzieje w was aby go rozwinac.. I tu w przeciwienstwie do tego czego sie spodziewacie nie wkleje nic z naszych mamutow ale cos o mlodziutkiej poetce... na wskros polskiej ... Lusi Oginskiej...
Tu jej zyciorys i link do strony... Poczytajcie... Serce na dloni otwiera sie kochani... a moze kwiat??

Cyt."o poetce
Lusia Ogińska urodziła się 17 czerwca 1974 w Koszalinie. W pierwszym roku po urodzeniu
wyjechała z rodzicami do Zamościa, w rodzinne strony obojga rodziców. Matka poetki, Janina
Ogińska, jest pielęgniarką. Ojciec, Stanisław Ogiński był nauczycielem, po trosze rzeźbiarzem i
poetą. Zmarł przedwcześnie mając 51 lat.
Na cmentarzu zamojskim, na płycie nagrobnej widnieje napis - fragment wiersza Stanisława
Ogińskiego:
...a może nas przysypie piach,
a może porwie wiatr,
i gdzieś daleko pośród gwiazd
znajdziemy lepszy świat...

Należy sądzić, że większość talentów Lusia Ogińska odziedziczyła po swoim zmarłym ojcu. W
dzieciństwie jej ojciec często zabierał ją na długie spacery w głąb Parku Narodowego, uczył
kochać przyrodę, podziwiać dziewiczą, niepowtarzalną Roztoczańską Puszczę, co później tak
znacząco odbiło się w twórczości poetki - w jej Księgach Roztoczańskich Krasnali, w sonetach
polskich Ojczyzna Wola i wielu lirykach.

W domu rodzinnym ukształtował się głęboki katolicyzm i patriotyzm poetki. Lusia Ogińska
maturę zdała w Zamościu, wyjechała na studia do Warszawy, studiowała krótko i uznając, że
wybrała kierunek dla niej niewłaściwy, bezwartościowy - wróciła do Zamościa. Tu w 22 roku
życia jej droga życiowa przecięła się z drogą Ryszarda Filipskiego - uznanego twórcy teatru i
filmu. Ogińska przedstawiła mu swoje wiersze i akwarele mówiąc, że pisała i malowała "od
zawsze, nie pamiętam już od kiedy...".

Filipski pierwszy uświadomił Ogińskiej, jaki jest stan polskiej kultury - a literatury w
szczególności: staczanie się literatury po równi pochyłej, przyśpieszone znacznie po roku
1989. Odradził jej stanowczo pisanie wierszy białych twierdząc, że "Jest to chodzenie poetów
na łatwizny, że czasem, bardzo rzadko, tzw. 'wiersz biały' można nazwać poetycką prozą -
niczym więcej. Prawdziwy dobry wiersz musi mieć rytm, rym, swoją niepowtarzalną
śpiewność, że musi w małej ilości wersów zawierać bogatą treść, musi mieć swoją konkluzję,
pointę, a przede wszystkim musi poruszać sferę uczuciową czytelnika, czy słuchacza."
Zaproponował poetce głośne czytanie i analizowanie "Beniowskiego" Juliusza Słowackiego.

Ogińska w głębokim zrozumieniu i odczuciu odkryła na nowo piękno oktaw Słowackiego. Dobry
wzór i praca poetki nad sobą szybko zaowocowała utworami na wysokim poziomie literackim.
W połowie 1997 roku oboje opuścili Zamojszczyznę i przenieśli się do podwarszawskiego
Ursusa. Tu w małej kawalerce powstaje tom wierszy dla dzieci pt: Lusia Dzieciom, pierwsze
trzy krasnalowe księgi: "Krasnalowe drzewo", "Miłosierdzie Baby-Jagi", "Skradzione
marzenia"; tu w 2000 roku Ogińska tworzy dramat narodowy Zmartwychwstanie, tu także
pisze dwa tomy wierszy: Tajemnica jasnego warkocza i Ojczyzna woła - sonety polskie
dedykowane później profesorowi filozofii, Ojcu Mieczysławowi Krąpcowi w 85 rocznicę Jego
urodzin.

W Ursusie mieszkają siedem lat, tam przychodzą na świat ich dzieci: Bogumiła Janina Filipska
i Ryszard Stanisław Filipski. Po 7 latach pobytu w Ursusie przyjaciele wynajmują im dom w
jednej z podwarszawskich miejscowości, gdzie Lusia Ogińska i Ryszard Filipski wraz z dziećmi
mieszkają do dziś.

W opisywanym czasie zawiązały się przyjaźnie Ogińskiej z Wojciechem żukrowskim, Jerzym
Dudą-Graczem; z jej twórczością zapoznali się także poeta ks. Jan Twardowski i prof. Wiktor
Zin. Wszyscy wymienieni, jako jedyni, wypowiedzieli się o twórczości Lusi Ogińskiej. Ich opinie
poetka zamieściła we wstępie do swoich dzieł.

Książki Ogińskiej są poszukiwane, rozchodzą się dobrze; krytycy, oficjalne media - milczą.
Dlaczego? Bo Ogińska manifestuje, że jest Polką i katoliczką. Poetka mówi: "Nikt jak dotąd nie
wymazał pojęć: kultura narodowa, literatura narodowa, teatr narodowy, sztuka narodowa -
tak więc i poeta, pisarz powinien być narodowy. Jakoś do tej pory nie pojawił się jeszcze
pisarz "międzynarodowy"!

Z wydawaniem pierwszych utworów poetki były spore trudności. Dzieła Ogińskiej krążyły po
warszawskich wydawnictwach, wydawcy zdziwieni atrakcyjną formą i głęboko moralną treścią
uśmiechali się pobłażliwie i twierdzili, że czasy w których wydawało się takie utwory, już
dawno bezpowrotnie minęły. Jeden z wydawców rzekł nawet pouczająco: "W Ameryce, proszę
pani, wydaje się wiele książek dla dzieci, w których w ogóle nie ma tekstów. Owszem są
obrazki, ale żywe, ruchome - na przykład przy pochyleniu książki zajączkowi ruszają się
oczy... Niech się pani nie uśmiecha, to jest atrakcyjne, to dzieci rozwija!" Chciałoby się
powiedzieć: daleko zaszliśmy po tej drodze do absurdu.

W końcu dzięki wydawcom Zbigniewowi Jacniackiemu i Romualdowi Starosielcowi a także
znaczącemu wsparciu Bogdana Kulasa z Norwegii, zaczęły ukazywać się dzieła Ogińskiej.
Najpierw w wydawnictwie Emaus, a później w wydawnictwie Nasza Książka. Jeszcze dwa
wydawnictwa okazały zainteresowanie twórczością Lusi Ogińskiej, jedno w Lublinie, drugie w
Warszawie, ale szersza współpraca z nimi nie powiodła się.

W latach 2004-2006 Ogińska pisze czwartą księgę krasnalo;wą: "Wojenna sprawa Krasnala
łezki" i realizuje słuchowisko z całości Ksiąg Roztoczańskich Krasnali. Znakomitą muzykę do
tego słuchowiska pisze Wojciech Zieliński a wykonanie wielu postaci w słuchowisku Ogińska
powierza Ryszardowi Filipskiemu. Profesjonalizm Filipskiego podnosi rangę tego słuchowiska.
"Wojenna sprawa krasnala łezki" to utwór wyjątkowy. Bohaterowie ksiąg krasnalowych
jesienną porą w domku wiedźmy Apoloni snują opowieści o dawnych i niedawnych
historycznych czasach. Jest tu opowieść o Dzieciach Wrześniańskich, które odmówiły
niemieckiemu nauczycielowi mówienia pacierza po niemiecku; jest opowiadanie dziadka
Alojzego o pacyfikacji wsi na Pomorzu; jest także opowiedziana historia obozu w Zwierzyńcu, z
którego Niemcy wywozili dzieci z okolic Zamościa, a także opowiadanie o bohaterskim koniu
mjr Hubala, który ginie pod kołami parowozu chcąc zatrzymać pociąg wypełniony dziećmi.

Lusia Ogińska jest konsekwentna. Pierwsze tomy ksiąg roztoczańskich krasnali poetka
poświęca trzem cnotom: wierze, miłosierdziu i nadziei. W tomie IV do baśni wprowadza
historię prawdziwą, dzikie konie i krasnoludki porywają dzieci z niemieckich transportów -
ratują Dzieci Zamojszczyzny. Niezwykły to zabieg literacki - wzruszająca, pełna liryzmu
poetycka opowieść, w której baśń przeplata się z historią prawdziwą. Cztery księgi krasnalowe
stanowią doskonałą lekturę dla I, II, III, IV klasy szkoły podstawowej. Dziełami tymi
zainteresowały się już poszczególne szkoły; dość letnie zainteresowanie wyraziło również
Ministerstwo Edukacji. Naszym zdaniem Księgi Roztoczańskich Krasnali powinny znajdować się
na półce w każdym polskim domu.

Osobną sprawę w twórczości Ogińskiej stanowi "Zmartwychwstanie" - dramat narodowy
nawiązujący, w sensie miejsca akcji, do "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego.
"Zmartwychwstanie" Lusia Ogińska pisała między czerwcem 2000, a styczniem 2001 roku.
Marzeniem jej było wystawienie dramatu na scenie Teatru Słowackiego w Krakowie w dniu 16
marca 2001 roku - dokładnie w setną rocznicę wyreżyserowania i wystawienia "Wesela" przez
Stanisława Wyspiańskiego. Marzenie się nie spełniło. Ponad dziesięć lat minęło od odzyskania
"niepodległości" w 1989 r., Kraków a zwłaszcza jego środowisko teatralne było już całkowicie
spacyfikowane. Twórcy po prostu bali się dotknąć utworu, który jest za bardzo polski i zbyt
groźny z powodu realistycznej oceny współczesnej, polskiej rzeczywistości. W maju 2004 roku
w Sali Kongresowej w Warszawie doszło jednak do prapremiery "Zmartwychwstania". Mimo,
że publiczność często nagradzała oklaskami tekst Lusi Ogińskiej, a cały spektakl zakończył się
długimi niemilknącymi owacjami, to jednak reżyser tej prezentacji nie sprostał zadaniu,
skreślił bowiem istotne dla dramatu postaci, a utwór - który mocno i odważnie mówi o
pyrrusowym zwycięstwie "Solidarności" - złamał niezbyt mądrym chwytem inscenizacyjnym,
stawiającym tezę, że Polskę mogą uratować trupy z przeszłości, wychodzące z grobów, czego
oczywiście w dramacie Ogińskiej nie ma. Jest jedynie Widmo żołnierza zamordowanego na UB,
który ukazuje się Jadwidze - swojej ukochanej z tamtych, tragicznych lat. We wstępie do
"Zmartwychwstania", w didascaliach poetka zwraca się z prośbą do twórców: by w inscenizacji
dostosowali się do życzeń autorki: "...z całą skromnością i pokorą polskiego artysty, który jest
w stanie poświęcić swoje pomysły, na rzecz czegoś istotniejszego, ważniejszego nawet od
własnej 'wolności twórczej'". Poetka sugeruje także "aby widzowi nie przerywać kontemplacji,
stopniowego zagłębiania się w ideę utworu w problem zdrady, a także sumienia każdego z
nas, patrzącego na kolejny upadek naszej ojczyzny". Adresując te słowa do reżyserów,
inscenizatorów "Zmartwychwstania", poetka daje dowód swojej znajomości rzeczy, wie jaki
jest stan teatru w Polsce, że wypełniony jest reżyserami, którzy swoje nieuctwo, brak
wyobraźni i pokory pokrywają "nowoczesnością", nowatorstwem bełkotliwym i nic nie
znaczącym, którzy wykoślawiają, niszczą, zmieniają sens każdego utworu scenicznego -
Ogińska twierdzi, że ten teatralny obłęd niestety dziś jest już powszechny: "... czy ktoś jeszcze
pamięta, że Stanisław Wyspiański napisał studium o Hamlecie, czy ludzi teatru interesują
osiągnięcia Schillera, Osterwy, Jaracza i Perzanowskiej, czy nawet Swinarskiego? Czy wiedzą,
czy jeszcze pamiętają na jaki poziom wymienieni twórcy wynieśli polski teatr. Dzisiejszy teatr
zabijany jest banałem, nieuctwem i wulgaryzmem! Autor nie ma nic do powiedzenia,
współcześni reżyserzy robią sobie z tekstami sztuk co chcą! Ta sprawa jest tak nieuczciwa -
mówi dalej Ogińska - że wymaga już chyba sejmowych, ustawowych zmian w prawie
autorskim, takich zmian, które by broniły autora przed barbarzyńcami..."

Jesień 2002 roku Ogińska z rodziną spędza w Lublinie. Zawiązuje się istotna dla dalszej
twórczości poetki znajomość z ojcem Mieczysławem Krąpcem. Powstaje film: U źródła prawdy.
Dwanaście dialogów Ogińskiej z Ojcem profesorem:

o filozofii
o życiu i pracy mnicha
o Polsce wczorajszej i dzisiejszej
o wierze
o kościele prześladowanym
o miejscach umiłowanych
o szatanie
o piśmiennictwie nadobnym
o historii
o narodzie
o zwątpieniu i nadziei

Spotkania dwudziestosześcioletniej poetki z ponad osiemdziesięcioletnim myślicielem - twórcą
Powszechnej Encyklopedii Filozofii - okazały się zamysłem niezwykle interesującym. W każdy
odcinek filmu poetka wprowadziła etiudę słowno-muzyczną, adekwatną do treści poruszanych
w dialogu. Film zrealizowany bardzo niewielkimi środkami, stąd pewnie nie najdoskonalszy
technicznie - dzięki jednak obecności w nim największego polskiego filozofa, tomisty,
przedstawiciela realistycznej szkoły myślenia - został entuzjastycznie przyjęty tak na
prapremierze w Muzeum Niepodległości w Warszawie, jak i w późniejszych trzech emisjach w
TV TRWAM.


Ogińska w ojcu profesorze Krąpcu znalazła pomoc w rozwiązywaniu problemów teologicznych,
czy filozoficznych. W częstych rozmowach telefonicznych, a także spotkaniach ojciec Profesor
Mieczysław Krąpiec służy Lusi Ogińskiej radą i pomocą.

Lusia Ogińska ilustruje swoje książki, maluje akwarelami i pastelami - zupełnie nie
zainteresowana tak popularnymi dziś technikami komputerowymi, dlatego jej ilustracje do
książek dla dzieci są tak pełne wyrazu. Księgi Roztoczańskich Krasnali - wyjątkowo bogato
ilustrowane - niewątpliwie są dziełem największym w historii literatury polskiej dla dzieci, nie
tylko z powodu swojej objętości, treści i formy, ale również dlatego, że tekst i ilustracje
stworzone przez tę samą osobę stanowią integralną, porywającą całość! Podkreślili to w
swoich opiniach prof. Jerzy Duda-Gracz, prof. Wiktor Zin, pisarz Wojciech żukrowski, a także
poeta ks. Jan Twardowski.

Ogińska swoje talenty plastyczne i muzyczne (Wydawnictwo Piśmiennictwa Nadobnego wydało
właśnie płytę CD z 14 piosenkami pod wspólnym tytułem Wiersze nucone; teksty i muzyka
Lusi Ogińskiej) rozwija niejako obok głównego nurtu swojej twórczości - poezji.

Ciekawym i celnym pomysłem formalnym Lusi Ogińskiej jest krótki, zwarty felieton, zawsze
wsparty wierszem wzbogacającym jego treść. Dzięki warstwie emocjonalnej wiersza całość
publikacji trafia w sferę emocjonalną czytelnika - co w zwykłej publicystyce zdarza się nader
rzadko. Felietony Lusia Ogińska pisze od wielu lat - ukazywały się w "Myśli Polskiej", w
kanadyjskim "Gońcu" i dalej ukazują się na wielu polskich portalach internetowych - w tym
szczególnie lansowane są przez Wirtualną Polonię.

Nasza narodowa poetka jest w swoich poglądach bezkompromisowa: nie ma w jej
publicystycznej twórczości - tak dziś w dziennikarstwie powszechnego - serwilizmu. Ogińska
jest osobą odporną na wszelkiego rodzaju zewnętrzne naciski, czy zmieniające się polityczne i
artystyczne mody, stoi mocno na katolickim i narodowym gruncie. Jeśli w jej felietonie
oceniana jest jakaś osoba publiczna - to zawsze rzetelnie, odważnie i sprawiedliwie. Jej
felietony czynią zdrowy ferment - szczególnie wśród tych rodaków, którzy dali się otumanić
służalczym polskim mediom.

Lusią Ogińska zainteresowało się ostatnio Wydawnictwo Piśmiennictwa Nadobnego, zaproszono
ją do szerokiej współpracy. W najbliższym czasie, oprócz wymienionych tu dzieł, których
rozpowszechnianiem zajmuje się właśnie Wydawnictwo Piśmiennictwa Nadobnego, ukażą się
Ślady Ewangelii - zbiór wierszy zainspirowanych przypowieściami ewangelicznymi Jezusa
Chrystusa oraz Drogą Krzyżową. Poetka aktualnie pracuje nad poetyckim dramatem Ostatnia
w Archipelagu i poematem o św. Stanisławie Kostce - adresowanym także do podupadłych
zakonów, których świetność po drugim soborze jest niestety w zaniku.

Budując internetową stronę Lusi Ogińskiej pragniemy wesprzeć poetkę, spopularyzować jej
twórczość i wszelką działalność, wierząc, że Lusia Ogińska jest czymś niezwykłym na mapie
współczesnej kultury polskiej, że jej przykład pociągnie za sobą innych, uzdolnionych młodych
ludzi, którzy wstąpią na drogę odrodzenia "polskiego piśmiennictwa nadobnego".

i link: http://www.lusiaoginska.pl/index.php?m=1

Pani Slowikowa
22-04-2008, 03:45
abyscie odpowiedzieli na moje wolanie... w zwiazku z tym wstawiam jeden jej maly wierszyk...

Maki czerwone

On się zataczał, był pijany,
po chwili usnął obok baru,
z małym kundelkiem pewna pani
rzekła:
- No właśnie, to jest naród!
Przylezie taki… się upije,
- nosek tej pani zbladł i zbrzydł -
że ja w tym kraju jeszcze żyję,
że mieszkam tutaj – toż to wstyd!

Odeszła szybko, piesek za nią,
nad nią się uniósł świergot ptaków,
z pieskiem zgadzały się i z panią,
kwiląc,
że wstyd im za Polaków!
Odeszła… odfrunęły ptaki,
gdzieś za horyzont, gdzieś na szczyt,
tylko przydrożne, polne maki
szemrały cicho:
- Nam nie wstyd,
bo naród nasz to też ta pani,
co wstydzi się, że w Polsce żyje,
bo naród nasz to ten pijany,
który z rozpaczy może pije?!
Nam polnym makom nie jest wstyd!
Bo naród nasz…
To my!
To ty!
Razem rośniemy z polskiej krwi!…

Lusia Ogińska

Pani Slowikowa
22-04-2008, 13:41
nie interesuje was ten temat???

Pani Slowikowa
22-04-2008, 14:19
Sama nie bede musiala ciagnac tego watku.. kurcze..

Norwid;"

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów nieba…Tęskno mi Panie!”

Mnie do takiegokraju tez bardzo teskno...

POLA
22-04-2008, 14:36
na stałe do kraju tego:D

Asiu, ja nie jestem polnym makiem, one nie utożsamiają się z ludźmi, więc im może być obojętny obraz pijaczków.

W sentymentalne tony uderzyłaś:), miejscowi muszą być pragmatyczni:cool:

Pani Slowikowa
22-04-2008, 14:56
przedewszystkim dziekuje ci ze sie odezwalas... To juz jest dostatecznie pokrzepiajace.. :)
Faktycznie... sentymentalne tony.... No ale poezja jest przeciez sentymentalna..

A wrocic nie moge na stale... chyba zebym sie rozwiodla.. A na to sie na razie nie zanosi...
Z reszta... czy w Polsce jeszcze caluja ten chleb?? Ja tu na obczyznie caluje...Jak mnie moja babcia nauczyla...

"Kwiecie pachnie"

Pani Slowikowa
22-04-2008, 15:30
pewnie Lipa..:)


Kochanowski Jan

NA LIPĘ


Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!
Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,
Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie
Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.
Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.
Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły
Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.
A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,
Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.
Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie
Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.

POLA
22-04-2008, 21:58
to bodaj ostatnie słowa Danuśki Jurandówny przed śmiercią.

Są jeszcze tacy, którzy chleb całują, ale raczej w mniejszości podobnie jak ci, którzy swoich rodziców na znak szacunku cmokają także w rękę:)
Zostań tam, gdzie jesteś, nie opuszczaj męża szkoda faceta, ale poczytaj czasem też polską satyrę, warto, odkurza spojrzenie:D, dodaje sił=wzmacnia ducha.

wuere'le
22-04-2008, 22:07
Pani Słowikowa, czy Cię Bóg opuścił?
Kto jest wstanie ten tekst przeczytać, komu cierpliwości nie zbraknie podczas czytanie?
Tym nie mniej, pozdrawiam serdecznie i życzę wszelkiej pomyślności.

Basia.
22-04-2008, 23:25
dobrze, że powstał ten wątek. Dodałam stronkę o Lusi Ogińskiej do "ulubionych", stronka robi wrażenie. :) Jak wszystko dokladnie przeczytam zabiorę głos, na razie przejrzałam stronkę pobieżnie Lusia ma pięknego psa bernardyna.:)

Malgorzata 50
23-04-2008, 00:12
Lusia Oginska jest niewątpliwie bardzo wrażliwą istotą ,fajnie ,ze ma taka ladną strone ...ale literatura to dla mnie niestety kiepsciutka poezja nieznosnie sentymentalna i niedobra ..nie chce takiej literatury narodowej

Pani Slowikowa
23-04-2008, 01:42
moim zdaniem jej poezja jest bardzo dobra... a ze sentymentalna to juz inna para kaloszy.. Ktos moze nie lubic.. Ale czy ja wiem wlasciwie kazda poezja polega na dotknieciu naszych " sentymentow" Po to jest..Tylko ze kazdy jest wrazliwy na cos innego.. Jej styl przypomina mi Konopnicka troche..
Ckliwosci mozna nie lubic ale w dobrym wydaniu dziala na wyobraznie dzieci np.. A odwrotnoscia ckliwosci jest cynizm..
Ale to co chcialam wam powiedziec o tej dziewczynie , to to ze ja wstydze sie ze ja tak moich dzieci nie wychowalam jak ja wychowali jej rodzice.. Ona jest tylko o rok starsza od mojej corki..
Malgosiu ja wiedzialam ze tak bedzie twoja reakcja.. Wiem doskonale o co ci chodzi.. Ty nie lubisz wylewnosci ani zadnych teatrow ...czyli wywalania bebechow intymnosci na swiatlo dzienne.. Po czesci zgadzam sie z toba w tym.. Dlatego troche niesmialo tez mowie o tej wierze w Boga... Bo co tu jest do gadania... Jest i juz.. Nie ma co udowadniac... ani wyluszczac..
Tez nie cierpie tych "teatrow" w Kosciele.. brrrr:confused:

Pani Slowikowa
23-04-2008, 01:53
Pani Słowikowa, czy Cię Bóg opuścił?
Kto jest wstanie ten tekst przeczytać, komu cierpliwości nie zbraknie podczas czytanie?
Tym nie mniej, pozdrawiam serdecznie i życzę wszelkiej pomyślności.

czy to bylo takie dlugie??? Czytalam dluzsze wypociny.. Ba cala ksiazke nawet..o 550 stronach :rolleyes: :D albo i dwie :D
Tez cie pozdrawiam

Malgorzata 50
24-04-2008, 00:51
moim zdaniem jej poezja jest bardzo dobra... a ze sentymentalna to juz inna para kaloszy.. Ktos moze nie lubic.. Ale czy ja wiem wlasciwie kazda poezja polega na dotknieciu naszych " sentymentow" Po to jest..Tylko ze kazdy jest wrazliwy na cos innego.. Jej styl przypomina mi Konopnicka troche..
Ckliwosci mozna nie lubic ale w dobrym wydaniu dziala na wyobraznie dzieci np.. A odwrotnoscia ckliwosci jest cynizm..
Ale to co chcialam wam powiedziec o tej dziewczynie , to to ze ja wstydze sie ze ja tak moich dzieci nie wychowalam jak ja wychowali jej rodzice.. Ona jest tylko o rok starsza od mojej corki..
Malgosiu ja wiedzialam ze tak bedzie twoja reakcja.. Wiem doskonale o co ci chodzi.. Ty nie lubisz wylewnosci ani zadnych teatrow ...czyli wywalania bebechow intymnosci na swiatlo dzienne.. Po czesci zgadzam sie z toba w tym.. Dlatego troche niesmialo tez mowie o tej wierze w Boga... Bo co tu jest do gadania... Jest i juz.. Nie ma co udowadniac... ani wyluszczac..
Tez nie cierpie tych "teatrow" w Kosciele.. brrrr:confused:
Asiu napisalam ,że to bardzo wrażliwa dziewczyna .Nie pisalam nic na temat jej wiary -po prostu nie podobaja mi się te wiersze za bardzo i tyle ...ponieważ umiescilaś to pt.literatura narodowa ...wydalo mi się ze tytuł wątku jest trochę ponad miarę tej literatury...co nie znaczy ,że nie uważam,tego za literaturę -tylko,ze to nie jest moja literatura ...wyrazam absolutnie prywatny swoj poglad ,podobnie jak ty.
A nawiasem mówiąc gdybym trafila na takie dziecko w swojej klasie staralabymn się chronić ,namawiac do pisania i wysylac gdzie się da te wiersze ..mimo ,ze osobiście nie jest to poezja ktora kocham...i nie ma to nic wspolnego z cynizmem.
Ja nie lubię wywalania bebechow fakt ..co nie znaczy ,że nie lubię szczerych i intymnych rozmow ...ale to temat na inny temat

Pani Slowikowa
29-04-2008, 00:07
Literatura wcale nie musi sie podobac aby zasluzyla na miano "narodoweJ" Musi natomiast posiadac niektore charakterystyki..
Zreszta co to znaczy narodowa?? Mowiaca o narodzie?? Powolujaca do walki??? Pelna nostalgii....za straconym dalekim krajem...?? czy po prostu literatura ktora stworzyli ludzie nalezacy do danego narodu??? Chyba troche wszystkiego.... Dla mnie jest to cos co dziala na moja wyobraznie... i dotyczy mojego kraju... Tak jak z reszta malarstwo czy inna sztuka..

Pani Slowikowa
29-04-2008, 16:48
tez poezji tzw" bialej" bez rymu i rytmu... Coz kwestia gustu..:D
a najbardziej nie lubie sztuki abstrakcyjnej... brrrr:mad:

Pani Slowikowa
13-05-2008, 18:56
nasza dyskusje z Lukrecja o Panu Tadeuszu.. Mam nadzieje ze podzielasz moje zdanie Lukrecjo i przeniesiemy sie tu z Hyde Parku..

Oto jeden watek co prawda nie wprost o jedzeniu ale ...o lowach.. na grzyby.:D

"Grzybów było w bród: chłopcy biorą krasnolice,
Tyle w pieśniach litewskich sławione lisice,
Co są godłem panieństwa, bo czerw ich nie zjada,
I dziwna, żaden owad na nich nie usiada.
Panienki za wysmukłym gonią borowikiem,
Którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
Wszyscy dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy
I mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy,
Czy ąwieży, czy solony, czy jesiennej pory,
Czy zimą. Ale Wojski zbierał muchomory.

Inne pospólstwo grzybów pogardzone w braku
Dla szkodliwości albo niedobrego smaku:
Lecz nie są bez użytku, one zwierza pasą
I gniazdem są owadów i gajów okrasą.
Na zielonym obrusie łąk, jako szeregi
Naczyń stołowych sterczą: tu z krągłymi brzegi
Surojadki srebrzyste, żółte i czerwone,
Niby czareczki różnym winem napełnione;
Koźlak, jak przewrócone kubka dno wypukłe,
Lejki jako szampańskie kieliszki wysmukłe,
Bielaki krągłe, białe, szerokie i płaskie,
Jakby mlekiem nalane filiżanki saskie,
I kulista, czarniawym pyłkiem napełniona
Purchawka, jak pieprzniczka - zaś innych imiona
Znane tylko w zajęczym lub wilczym języku
Od ludzi nie ochrzczone: a jest ich bez liku.
Ni wilczych, ni zajęczych nikt dotknąć nie raczy,
A kto schyla się ku nim, gdy błąd swój obaczy,
Zagniewany, grzyb złamie albo nogą kopnie:
Tak szpecąc trawę, czyni bardzo nieroztropnie."

Malgorzata 50
13-05-2008, 19:04
Asienko kochana wybacz ale umieszczanie Lusi Oginskiej w jednym szeregu z Mickiewiczem to lekkie nadużycie.Literatura narodowa do moim zdaniem literatura po pierwsze dobra ,po drugie wpisana w dziedzctwo kulturowe narodu- na to by znaleźć sie w kanonie literatury narodowej trzeba jednak czegoś więcej niż pisanie lekko egzaltowanych wierszy chwalących Boga Ojczyznę i Matke Naturę.Nie będę tu robic wypisow ale literatura narodowa dla mnie to Mickiewicz Slowacki i Norwid a także Bruno Szulc ,Szymborska i Witkacy ,Baczyński i Gajcy ,Leśmian oraz wielu wielu innych .....Także Kapusciński i Kołakowski.Także osiecka ,Mlynarski i Przybora .Czyli zestaw nazwisk tych którzy wniesli swoj wklad do kultury i jezyka narodu nad Wisłą .Lusia moze zrobi to kiedyś ,a na razie to jest raczej zbiorek "wierszykow ze sztambucha" ..wrazliwych owszem zrecznych owszem ,ale strasznie egzaltowanych i niedojrzalych

Pani Slowikowa
13-05-2008, 19:13
Asienko kochana wybacz ale umieszczanie Lusi Oginskiej w jednym szeregu z Mickiewiczem to lekkie nadużycie.Literatura narodowa do moim zdaniem literatura po pierwsze dobra ,po drugie wpisana w dziedzctwo kulturowe narodu- na to by znaleźć sie w kanonie literatury narodowej trzeba jednak czegoś więcej niż pisanie lekko egzaltowanych wierszy chwalących Boga Ojczyznę i Matke Naturę.Nie będę tu robic wypisow ale literatura narodowa dla mnie to Mickiewicz Slowacki i Norwid a także Bruno Szulc ,Szymborska i Witkacy ,Baczyński i Gajcy ,Leśmian oraz wielu wielu innych .....Także Kapusciński i Kołakowski.Także osiecka ,Mlynarski i Przybora .Czyli zestaw nazwisk tych którzy wniesli swoj wklad do kultury i jezyka narodu nad Wisłą .Lusia moze zrobi to kiedyś ,a na razie to jest raczej zbiorek "wierszykow ze sztambucha" ..wrazliwych owszem zrecznych owszem ,ale strasznie egzaltowanych i niedojrzalych

Musze juz naprawde wyjsc... Masz racje w 90%.. no nawet w 99%.. .. Wez tylko pod uwage ze Mickiewicz tez kiedys byl mlody.. i niedojrzaly..:D

Malgorzata 50
13-05-2008, 19:22
Ale wtedy nie byl postacią sztandarową literatury narodowej tylko poczatkujacym literatem ..na to miejsce trzeba sobie zasłuzyc..nabrac patyny i się ucukrować:) Może nadejdzie moment ,ze będę musiala odpluć co tu nawypisywalam .

Pani Slowikowa
13-05-2008, 23:52
Narodowy to wedlug ciebie slawny i stary??
Ja tak nie chce.:rolleyes:

Bianka
14-05-2008, 06:55
Zawsze mi się wydawało, że "literatura narodowa" to literatura traktująca o problemach narodu (w tym i duchowych), jak też literatura wysławiająca piękno ojczyzny. Nie muszą grać w niej surmy bojowe, nie musi w niej rozlegać się bicie w barabany. Musi jednak być związana z tym konkretnym spłachetkiem Ziemi, na którym żyje dany naród, musi być w niej jego dusza :)
A warsztatowo musi być na odpowiednim poziomie, bo inaczej nie przetrwa, ulegnie zapomnieniu.

Lukrecja
14-05-2008, 07:54
nasza dyskusje z Lukrecja o Panu Tadeuszu.. Mam nadzieje ze podzielasz moje zdanie Lukrecjo i przeniesiemy sie tu z Hyde Parku..




No i proszę mnie o takich zmianach na bieżąco informować :D , dziś rano przez przypadek zauważyłam ,że tutaj będziemy dalej kontynować wątek z Pana Tadeusza - chyba w sprawie menu !! ;) .. I bardzo dobrze. Ja się potem wczytam w to co dotąd napisano , ale na razie muszę jeszcze wrócić pod kołdrę.
Jakieś paskudne choróbsko mnie dręczy trzeci dzień.
Dziś od rana to mam taki głosik typowy sznaps baryton i nie mogę łykać śliny.
Zrobię więc jeszcze jedną ciepłą herbatę z cytryną i z miodem, łyknę upsarin i wrócę za jakiś czas.
I bardzo was proszę ,jak się gdzieś przenosicie z dyskusją , to dajcie mi zawsze znać, no bo tak:
- jestem tutaj krótko i nie wiem jak i gdzie was szukać
-jestem stara i jak zaczynam biegać i szukać to dostaję zadyszki :D
-denerwuję się że was nie ma :D

a jeszcze takie pytanie do Pani Słowikowej - czy ja dobrze czytam między wierszami ,że jesteś Asia ??

Alunia
14-05-2008, 08:34
Zawsze mi się wydawało, że "literatura narodowa" to literatura traktująca o problemach narodu (w tym i duchowych), jak też literatura wysławiająca piękno ojczyzny. Nie muszą grać w niej surmy bojowe, nie musi w niej rozlegać się bicie w barabany. Musi jednak być związana z tym konkretnym spłachetkiem Ziemi, na którym żyje dany naród, musi być w niej jego dusza :)
A warsztatowo musi być na odpowiednim poziomie, bo inaczej nie przetrwa, ulegnie zapomnieniu.

Bianko zgadzam się z Tobą

Malgorzata 50
14-05-2008, 09:19
No i o to mi wlasnie chodzilo....Bianko

Bianka
14-05-2008, 09:52
Bardzo mi miło... :)

Lukrecja
14-05-2008, 12:11
Nigdy się nie zastanawiałam nad tym co to znaczy Literatura Narodowa. Nawet nie sądziłam ,że to może być jakiś problem.
Specjalnie na potrzeby tej dyskusji znalazłam definicję którą podaje Andrzej Borowski (UJ).
To jest mniej więcej tak jak pisze Bianka.

Srebrzysta
14-05-2008, 13:08
Taką propozycję "innego" czytania złożyłam w wątku regionalnym.

Bardzo proszę przeczytać ten post - podaje link
http://www.klub.senior.pl/warminsko-mazurskie/t-czytam-e-czasopisma-w-zinio-2202.html#post148325

Pozdrawiam Ewa

donka
14-05-2008, 13:23
Asienko kochana wybacz ale umieszczanie Lusi Oginskiej w jednym szeregu z Mickiewiczem to lekkie nadużycie.Literatura narodowa do moim zdaniem literatura po pierwsze dobra ,po drugie wpisana w dziedzctwo kulturowe narodu- na to by znaleźć sie w kanonie literatury narodowej trzeba jednak czegoś więcej niż pisanie lekko egzaltowanych wierszy chwalących Boga Ojczyznę i Matke Naturę.Nie będę tu robic wypisow ale literatura narodowa dla mnie to Mickiewicz Slowacki i Norwid a także Bruno Szulc ,Szymborska i Witkacy ,Baczyński i Gajcy ,Leśmian oraz wielu wielu innych .....Także Kapusciński i Kołakowski.Także osiecka ,Mlynarski i Przybora .Czyli zestaw nazwisk tych którzy wniesli swoj wklad do kultury i jezyka narodu nad Wisłą .Lusia moze zrobi to kiedyś ,a na razie to jest raczej zbiorek "wierszykow ze sztambucha" ..wrazliwych owszem zrecznych owszem ,ale strasznie egzaltowanych i niedojrzalych

Trafiłam dzisiaj dopiero na ten wątek,przeczytałam wiersze Lusi Ogińskiej z adresu podanego przez Panią Słowikową,
którą b.lubię i proszę by nie miała żalu do mnie o to,że mam odmienne zdanie od niej co do poezji Ogińskiej.
Przytaczam tu Małgorzatę 50 - bo całkowicie się z nią zgadzam.
Dodam jeszcze,że niektóre wiersze Ogińskiej mają charakter nie patriotyczny.. a polityczny, nie mówiąc juz
o felietonach.
Jeszcze mam pytanie do czego nawołuje Lusia Ogińska w wierszu "Hymn Polskich Rodzin',który wyszedł z pod jej pióra.
Czyżbyśmy znajdowali się pod butem jakiegoś okupanta? Nadchodzi czas czego??

"Niechaj pieśń nasza umysł rozpali,
niech słowa dotrą pod każdy dach,
dosyć narzekań i wzruszeń tanich,
najpierw jest Polska a później świat!
Niech z nami stanie każdy Polak,
słowiańska dusza w każdym z nas!
Rodzino Polska powstań z kolan!
Nadchodzi czas! Nadchodzi czas!

Gdyby otwarła się mogiła,
gdyby mężowie z grobów wyszli,
- Chrobrego moc i Skargi siła,
i boleść męczenników wszystkich...
Wzrokiem patrzyliby ponurym,
na Polskę, co w poddaństwie trwa,
dostrzegliby nad światem chmury,
i wiatr historii, który łka.
Mężowie stańcie wraz na straży,
aby wróg w serce przestał godzić,
by przestał truć nas, jadem wrażym,
bośmy sumieniem polskich rodzin!

Naprzód rodzino w zwartym pochodzie
wiedź nasze serca wśród polskich dróg
niech sztandar niosą starzy i młodzi,
wzywa Ojczyzna, Honor i Bóg!
Niech z nami stanie każdy Polak,
słowiańska dusza w każdym z nas,
Rodzino Polska powstań z kolan...
Nadchodzi czas! Nadchodzi czas! "

Lusia Ogińska

Bianka
14-05-2008, 13:54
Trafiłam dzisiaj dopiero na ten wątek,przeczytałam wiersze Lusi Ogińskiej z adresu podanego przez Panią Słowikową,
którą b.lubię i proszę by nie miała żalu do mnie o to,że mam odmienne zdanie od niej co do poezji Ogińskiej.
Przytaczam tu Małgorzatę 50 - bo całkowicie się z nią zgadzam.
Dodam jeszcze,że niektóre wiersze Ogińskiej mają charakter nie patriotyczny.. a polityczny, nie mówiąc juz
o felietonach.
Jeszcze mam pytanie do czego nawołuje Lusia Ogińska w wierszu "Hymn Polskich Rodzin',który wyszedł z pod jej pióra.
Czyżbyśmy znajdowali się pod butem jakiegoś okupanta? Nadchodzi czas czego??

"Niechaj pieśń nasza umysł rozpali,
niech słowa dotrą pod każdy dach,
dosyć narzekań i wzruszeń tanich,
najpierw jest Polska a później świat!
Niech z nami stanie każdy Polak,
słowiańska dusza w każdym z nas!
Rodzino Polska powstań z kolan!
Nadchodzi czas! Nadchodzi czas!

Gdyby otwarła się mogiła,
gdyby mężowie z grobów wyszli,
- Chrobrego moc i Skargi siła,
i boleść męczenników wszystkich...
Wzrokiem patrzyliby ponurym,
na Polskę, co w poddaństwie trwa,
dostrzegliby nad światem chmury,
i wiatr historii, który łka.
Mężowie stańcie wraz na straży,
aby wróg w serce przestał godzić,
by przestał truć nas, jadem wrażym,
bośmy sumieniem polskich rodzin!

Naprzód rodzino w zwartym pochodzie
wiedź nasze serca wśród polskich dróg
niech sztandar niosą starzy i młodzi,
wzywa Ojczyzna, Honor i Bóg!
Niech z nami stanie każdy Polak,
słowiańska dusza w każdym z nas,
Rodzino Polska powstań z kolan...
Nadchodzi czas! Nadchodzi czas! "

Lusia Ogińska
Nie chciałam o tym mówić, ale moim skromnym zdaniem to taki lekko pomięty berecik, ta cała pani L.O.
Z gatunku tych, co to wszędzie widzą wrogów i wstrętnych libertynów.
Nieszczęsny by to był naród, który okrzyknąłby ją wieszczem (wieszczką)
P.S. Moja opinia nie ma nic wspólnego z Panią Słowikową, którą również bardzo lubię i cenię sobie jej zdanie w każdej innej kwestii.

siekierka
14-05-2008, 14:44
Wspaniała dyskusją o Literaturze Narodowej, w ktorej akurat nie wzięła udziału nasza sztandarowa polonistka, przypomniałyście mi jeszcze nie tak dawne czasy, gdy w takich dyskusjach brał z urzędu udział przedstawiciel "jedynie słusznego kierunku" i zamykając w niespodziewanym momencie całą dyskusję, stwierdzał: wicie towaysze, rozumicie, ja sie wprawdzie na tym nie znam, ale.., ta cala literatura jest do dupy. Nic nie powiedzieliście o przewodniej roli naszej partii, o Puszkinie, czy choćby o tym, no wicie... no. To by było na tyle.
Dostawał gromkie brawa i wszyscy jeszcze mogli się rozejść.

Bianka
14-05-2008, 14:47
Wspaniała dyskusją o Literaturze Narodowej, w ktorej akurat nie wzięła udziału nasza sztandarowa polonistka, przypomniałyście mi jeszcze nie tak dawne czasy, gdy w takich dyskusjach brał z urzędu udział przedstawiciel "jedynie słusznego kierunku" i zamykając w niespodziewanym momencie całą dyskusję, stwierdzał: wicie towaysze, rozumicie, ja sie wprawdzie na tym nie znam, ale.., ta cala literatura jest do dupy. Nic nie powiedzieliście o przewodniej roli naszej partii, o Puszkinie, czy choćby o tym, no wicie... no. To by było na tyle.
Dostawał gromkie brawa i wszyscy jeszcze mogli się rozejść.
Czy to znaczy, że dajesz właśnie znak do zakończenia dyskusji? Bo jakoś na to wygląda :D

siekierka
14-05-2008, 15:06
ZOMO stało po TAMTEJ stronie ...

Pani Slowikowa
14-05-2008, 15:14
dziewczyny.. i chlopaki .. dopiero sie watek troche rozwinal i juz mamy konczyc??
Ja jestem wam wdzieczna za uczestnictwo w nim.. Ciesze sie ze mozemy podyskutowac i nawet posprzeczac sie..

Siekierko.. nie wiem o kim mowisz.. ale jedynym autorytetem "zawodowym" jest tu chyba tylko Ewita.. a o na bidulka chora przeciez.. Wiec nie wiem o co chodzi..

O L.O kopii nie mam zamiaru tu kruszyc.. Mnie sie ona bardzo podoba i dziwie sie ze taki mlody czlowiek jakby nie bylo ma tyle wrazliwosci i tyle jakby nie bylo "prawicowych" pogladow..

Ale mnie nie chodzilo tylko o ta poetke.. mi chodzi o to zeby mowic o tego rodzaju literaturze bo ona najbardziej odzwierciadla slowami innych ludzi... to co ja czuje.. bedac tak daleko.. Pachnie mi ona..krajem.. w kazdym wersie i w kazdej zwrotce..

Bianka
14-05-2008, 15:15
ZOMO stało po TAMTEJ stronie ...
To już nie mówimy o literaturze? Po której tamtej? Tyle tych stron, że nie mogę się połapać :)

Lukrecja
14-05-2008, 15:40
Wspaniała dyskusją o Literaturze Narodowej, w ktorej akurat nie wzięła udziału nasza sztandarowa polonistka, przypomniałyście mi jeszcze nie tak dawne czasy, gdy w takich dyskusjach brał z urzędu udział przedstawiciel "jedynie słusznego kierunku" i zamykając w niespodziewanym momencie całą dyskusję, stwierdzał: wicie towaysze, rozumicie, ja sie wprawdzie na tym nie znam, ale.., ta cala literatura jest do dupy. Nic nie powiedzieliście o przewodniej roli naszej partii, o Puszkinie, czy choćby o tym, no wicie... no. To by było na tyle.
Dostawał gromkie brawa i wszyscy jeszcze mogli się rozejść..............


Jesteś wspaniała,dziękuję że podjęłaś się , obrony tego tematu, korzystając z lekkiej ironi , która jest zawsze skuteczną bronią..Podczepiam się wobec tego pod Twoją wypowiedź, w pełni ją akceptując i dodatkowo skieruję jeszcze ( odważnie.. a co..! :) ) pytanie do Bianki :
- co masz na myśli Bianko , mówiąc

to taki lekko pomięty berecik, ta cała pani L.O :confused:

siekierka
14-05-2008, 15:50
Czy to znaczy, że dajesz właśnie znak do zakończenia dyskusji? Bo jakoś na to wygląda :D

To znaczy tylko,że skoro jesteśmy poTEJ stronie, za wcześnie na konkluzje, za stwierdzenia co można a czego nie można zaliczyć do Literatury narodowej.
Mówiąc o autorytcie, istotnie myślałem o Ewicie, nie zgadzam sie bowiem ze stanowiskiem:
"Napisała Malgorzata 50
Asienko kochana wybacz ale umieszczanie Lusi Oginskiej w jednym szeregu z Mickiewiczem to lekkie nadużycie.Literatura narodowa do moim zdaniem literatura po pierwsze dobra ,po drugie wpisana w dziedzctwo kulturowe narodu- na to by znaleźć sie w kanonie literatury narodowej trzeba jednak czegoś więcej niż pisanie lekko egzaltowanych wierszy chwalących Boga Ojczyznę i Matke Naturę.Nie będę tu robic wypisow ale literatura narodowa dla mnie to Mickiewicz Slowacki i Norwid a także Bruno Szulc ,Szymborska i Witkacy ,Baczyński i Gajcy ,Leśmian oraz wielu wielu innych .....Także Kapusciński i Kołakowski.Także osiecka ,Mlynarski i Przybora .Czyli zestaw nazwisk tych którzy wniesli swoj wklad do kultury i jezyka narodu nad Wisłą .Lusia moze zrobi to kiedyś ,a na razie to jest raczej zbiorek "wierszykow ze sztambucha" ..wrazliwych owszem zrecznych owszem ,ale strasznie egzaltowanych i niedojrzalych",
tak samo jak się nie zgadzam z żenujacym wręcz wyborem literatur podanym przez Panią minister Hall.
A że mamy z niektórymi forumowiczami różne rozumienie PATRIOTYZMU, to nie znaczy, że musimy znów podejmować jakieś wojny na miecze. Ale kulturalnie posprzeczać się możemy, czyż nie?
Ja staję po stronie Ogińskiej i Filipskiego. Zresztą samo jej nazwisko jest patriotyczne.

Malgorzata 50
14-05-2008, 16:44
Wspaniała dyskusją o Literaturze Narodowej, w ktorej akurat nie wzięła udziału nasza sztandarowa polonistka, przypomniałyście mi jeszcze nie tak dawne czasy, gdy w takich dyskusjach brał z urzędu udział przedstawiciel "jedynie słusznego kierunku" i zamykając w niespodziewanym momencie całą dyskusję, stwierdzał: wicie towaysze, rozumicie, ja sie wprawdzie na tym nie znam, ale.., ta cala literatura jest do dupy. Nic nie powiedzieliście o przewodniej roli naszej partii, o Puszkinie, czy choćby o tym, no wicie... no. To by było na tyle.
Dostawał gromkie brawa i wszyscy jeszcze mogli się rozejść.
No i niestety siekierko udalo ci sie mnie wkurzyć .Fajnie nam się gadalo o literaturze narodowej ,wkroczyleś i zakończyleś dyskusje jakimiś aluzjami z ZOMO w tle .O co ci chodzi!!!!!!!!

donka
14-05-2008, 16:44
Myślę ,że dobrze wiesz co miała Bianka na myśli w zdaniu:
to taki lekko pomięty berecik, ta cała pani L.O
Chcę powiedzieć,że tak jak zgadzam się z Małgorzatą 50, tak samo zgadzam się z Bianką.Ale lepiej nie ciągnąć dalej
tych podobieństw,bo duch trolla przeniesie się i tutaj.
Pani Słowikowej zależy o ile wiem nie na krytyce,czy opiniach o L.O. tylko na prawdziwej dyskusji
o literaturze narodowej.

Malgorzata 50
14-05-2008, 16:48
Nazwisko Oginskiej jest szalenie ptriotyczne ..wiersze zreszta też ..pisalam w kontekscie LITERATURY NARODOWEJ ,ktore to pojęcie rozumiem znacznie szerzej niż pojecie literatury patriotycznej (czego przykładem jest Lusia O) Ale chyba znow nam się kochani pojecia pomyliły i stąd te nieporozumienia.LO nie jest dla mnie dobrą literatuirą koniec.kropka .Ale to jest MOJE zdanie .

Malgorzata 50
14-05-2008, 16:53
Literatura narodowa - napisalam czym dla mnie jest- jest zamknięciem ducha narodu w słowach ,napisanych z talentem i wyobraźnią .Przy pomocy swietnego warsztatu.To literatura ,ktora w przekladzie zachwyca i jest zrozumiala dla tych ,ktorych interesuje nasz ( w tym wypadku) kraj jego realnosc i to co jest nieuchwytne czyli nasz charakter narodowy wyrazony miedzy innymi w tym jak mowimy i jak myslimy.Także to że na "narod' skladają się nie tylko najrozmaitsze jednostki ale także najrozmaitsze spoleczności które w sumie tworzą to co się nazywa kulturą.Nasze wady i zalety,dowcip i to co nas smuci ,piekno krajobrazu i roznorodnośc ludzi .I do tego jest to literatura gdzie to wszystko widać golym okiem i nie trzeba osobnego tomu objasniającego co aytor mial na myśli.To literatura ,ktoa chce się znac na pamięc ,pamietac cytaty i uzywac ich bo sa piękne i trafne .Cześć autorow zasługujacych na miano "narodowych" wymienilam ,ale jest ich o wiele więcej.

siekierka
14-05-2008, 16:59
No i niestety siekierko udalo ci sie mnie wkurzyć .Fajnie nam się gadalo o literaturze narodowej ....O co ci chodzi!!!!!!!!


Nic nie zakończałem! Ale znając twoją skłonność do postawy apodyktycznej, chciałem dać wyraz temu, że granic Literatury Narodowej nie wyznacza się ani zarządzeniem Kaśki Hallowej, ani osądami czytelników. Chciałem wyraźnie dać odczuć, że niezgoda na reprezentacje narodu przez takiego czy innego twórcę, nie zależy tylko od Twojego czy Bianki stanowiska, a moim zdaniem, lepiej chyba mogliby to ocenić Ryszard Filipski czy Śp. o.prof.Mieczysław Krąpiec,sprawujący pieczę nad jej twórczością, na których się powołuje Pani Słowikowa.

Malgorzata 50
14-05-2008, 17:05
siekierko nie mam zapędow apodyktycznych tylko swoje zdanie .I my nie rozsadzamy tylko rozmawiamy .Nie rozmawiamy równiez o kanonie lektur szkolnych .Siekierko czytaj uważnie ..i postaraj się wyjsc poza polityke i przekonania polityczne ,bo to akurrat nie ma tutaj nic do rzeczy.Ryszard Filipski (?????) kto to????? A gusta profesorów też bywają różne ..

Lukrecja
14-05-2008, 17:11
Myślę ,że dobrze wiesz co miała Bianka na myśli w zdaniu:

Chcę powiedzieć,że tak jak zgadzam się z Małgorzatą 50, tak samo zgadzam się z Bianką.Ale lepiej nie ciągnąć dalej
tych podobieństw,bo duch trolla przeniesie się i tutaj.
Pani Słowikowej zależy o ile wiem nie na krytyce,czy opiniach o L.O. tylko na prawdziwej dyskusji
o literaturze narodowej.


odpowiadam szczerze - chciałam mieć bezwzględną pewność , że się nie przesłyszałam ...zanim zacznę ripostę.
I całe szczęście ,że już mi adrenalina opadła, bo Bianka nie odpowiedziała co miała na myśli...a ja sobie myślę,że ona bez potrzeby "pojechała po bandzie" i aż strach myśleć , co by było gdybym w argumentach próbowała być lepsza :cool:

POLA
14-05-2008, 17:38
Literatura narodowa to literatura polska, po prostu, bo o niej chyba mówimy.

Stosunek do niej bywa różny, zależny jest od czasów, w jakich żyją czytelnicy. Trudno spierać się o to, co jest mniej lub bardziej wartościowe, krytycy widzą to inaczej, przeciętny czytelnik ma swój punkt widzenia.
Inaczej będzie dany utwór odbierał Polak żyjący tu i teraz, a inaczej ten jego rodak, który przebywa poza krajem.
To nie tylko kwestia gustu, smaku, ale i oczekiwań.
Nasza literatura ma ten grzech, że w okresie niewoli zastępowała częstokroć publicystykę, była obciążona innymi funkcjami niż twórczość literacka innych nacji i to obciążenie trwa w umysłach Polaków do dzisiaj, stąd spory o temat, formę, o ostateczny jej kształt i rolę w życiu narodu.

Poczytałam sobie o p. Lusi, przeczytałam też jej felietony. No cóż, gdybym nie wiedziała nic o autorce, sądziłabym, że jej wiersze powstały w okresie rozbiorów albo w czasie innej jeszcze katastrofy dziejowej.
Nie zachwyca mnie taka poetyka, ale nie odbieram jej racji bytu na rynku wydawniczym, skoro jest popyt na tego typu twórczość.
Nie przepadam za pompatycznymi słowami, podniosłym nastrojem, jak w cytowanym wierszu, nie teraz, nie w tych czasach, ale nikomu nie odmawiam czytania takich tekstów, choć upatruję w tym pewne niebezpieczeństwo.

I jeszcze jedno: każdy utwór ma tzw. wirtualnego odbiorcę, określonego czytelnika, do którego jest adresowany.
Wiersze p. Lusi też takiego mają, a różnice naszych spojrzeń na jej twórczość biorą się stąd, że nie wszyscy należymy do tej samej grupy odbiorców.

Tak to widzę, oczywiście w duuużym skrócie.

Srebrzysta
14-05-2008, 17:48
.... Żebrowski interpretujący Zakochanego Pana Tadeusza

http://www.voila.pl/111/2diwy/?1 Inwokacja

http://www.voila.pl/139/oyrte/?1 Powrót panicza. Spotkanie w pokoiku

Lila
14-05-2008, 17:57
.... Żebrowski interpretujący Zakochanego Pana Tadeusza

http://www.voila.pl/111/2diwy/?1 Inwokacja

http://www.voila.pl/139/oyrte/?1 Powrót panicza. Spotkanie w pokoiku




Dzięki..14741

siekierka
14-05-2008, 18:24
Naturalnie, że nie ma sensu zaogniać sprawy, więc nie będziemy ciągnąć sporu.
A Ryszard Filipski to aktor. I to niezły.

Lukrecja
14-05-2008, 18:43
To czemu aktor ma to oceniać? To szczególny jakiś autorytet??

Malgorzata 50
14-05-2008, 20:15
Naturalnie, że nie ma sensu zaogniać sprawy, więc nie będziemy ciągnąć sporu.
A Ryszard Filipski to aktor. I to niezły. Niezły rownież narodowiec ..nie siekierko to nie jest dla mnie autorytet w sprawach literackich wybacz!!! Jedyna rola Filipskiego godna wzmianki to HUBAL jak na karierę wieloletnią ..marniutko

POLA
14-05-2008, 21:35
ma rację, udana rola Hubala to stanowczo za mało, a jego poglądy polityczne są - delikatnie mówiąc - kontrowersyjne. Aktor, reżyser i jednocześnie mąż p. Lusi.

Bianka
14-05-2008, 21:43
odpowiadam szczerze - chciałam mieć bezwzględną pewność , że się nie przesłyszałam ...zanim zacznę ripostę.
I całe szczęście ,że już mi adrenalina opadła, bo Bianka nie odpowiedziała co miała na myśli...a ja sobie myślę,że ona bez potrzeby "pojechała po bandzie" i aż strach myśleć , co by było gdybym w argumentach próbowała być lepsza :cool:

Witaj, Lukrecjo :) Sorry, że nie odpowiedziałam, ale dopiero teraz tu zaglądam ponownie. Gdybyś - cytuję: "w argumentach probowała być lepsza", albo była dobra - to zawsze chetnie posłucham. Lubię literaturę, to jeden z moich ukochanych rodzajów sztuki, więc zawsze chetnie o niej rozmawiam. Zrozumiałam, że Słowikowa założyła ten wątek właśnie po to, że chciała pogadać o literaturze. Rozumiem, że pisząc "literatura narodowa" kieruje się Ona tęsknotą za Polską. O ile zdążyłam Ją już poznać z wypowiedzi na forum, jej patriotyzm ma charakter romantyczny, na co również moim zdaniem wpływa w dużej mierze życie z dala od Kraju.
Popraw mnie, proszę, Słowikowo, jeśli się mylę.

Z zamieszczonych tutaj wypowiedzi mnie osobiście najbardziej są bliskie te Małgorzaty, Donki i Poli. Przy okazji jeszcze powiem, że bardzo lubię wątek Donki o poezji :)

Do Siekierki: nie zarzucaj nam/mnie braku patriotyzmu. Z mojej strony to tylko próba uniknięcia ksenofobii i szowinizmu. Kocham swój kraj, ale szanuję też inne, zdając sobie sprawę z tego, że ludzie w gruncie rzeczy wszędzie są tak samo godni poważania, w każdym zakątku świata. Natomiast kultura - w szeroko pojętym znaczeniu tego słowa - każdego narodu jest odmienna, bo uwarunkowana odmiennymi czynnikami. To bardzo złożony i długotrwały proces. Te różnice odzwierciedla doskonale sztuka, być może najbardziej właśnie literatura.

Mam nadzieję, że zrozumiale napisałam :)

Lukrecja
14-05-2008, 23:07
Bianko nie czytałaś zbyt uważnie moich wpisów i dlatego chcę powiedzieć ,że kontekst mojej wypowiedzi , który cytujesz , ma związek z Twoim wpisem #30 . Tam napisałaś między innymi taki tekst:

Nie chciałam o tym mówić, ale moim skromnym zdaniem to taki lekko pomięty berecik, ta cała pani L.O.

I jeśli chciałam wtedy z Tobą podjąć dyskusję, to dopiero wtedy , gdy mi wyjaśnisz co masz na myśli , bo dla mnie to zabrzmiało bardzo pejoratywnie , i żeby się upewnić czy się nie mylę , prosiłam o doprecyzowanie. Tak było wiele godzin temu. Teraz to już nawet nie wiem , czy chce mi się podejmować dyskusję i uzasadniać swoje racje.

Pani Slowikowa
14-05-2008, 23:14
dyskusja bardzo milo sie rozwija tylko ja jestem "glodna" moze nareszcie cos ktos tu wstawi?

siekierka
14-05-2008, 23:34
Zamierzałem coś napisać o użytych w tym wątku zamiennikach, zastępujących słowa narodowość, suwerenność, patriotyzm, katolicyzm...
Doszedłem jednak do wniosku że spowoduje to niepotrzebne zamieszanie wokół naszej Narodowej literatury. Wobec tego odwołam się do fragmentu tekstu Bianki:
"...ludzie w gruncie rzeczy wszędzie są tak samo godni poważania, w każdym zakątku świata."
Ze swojej strony dodam tylko: Także i w Polsce.

siekierka
14-05-2008, 23:45
Czy Twój głód zaspokoi choć trochę wiersz, którego uczyłem się w IV klasie, w 1945 roku? Oto on:

M Konopnicka

CO OJCZYZNA?

Ojczyzna moja - to ta ziemia droga,
Gdziem ujrzał słońce i gdziem poznał Boga,
Gdzie ojciec, bracia i gdzie matka miła
W polskiej mnie mowie pacierza uczyła.

Ojczyzna moja - to wioski i miasta,
Wśród pól lechickich sadzone od Piasta;
To rzeki, lasy, kwietne niwy, łąki,
Gdzie pieśń nadziei śpiewają skowronki.

Ojczyzna moja - to praojców sława,
Szczerbiec Chrobrego, cecorska buława,
To duch rycerski, szlachetny a męski,
To nasze wielkie zwycięstwa i klęski.

Ojczyzna moja - to te ciche pola,
Które od wieków zdeptała niewola,
To te kurhany, te smętne mogiły -
Co jej swobody obrońców przykryły.

Ojczyzna moja - to ten duch narodu,
Co żyje cudem wśród głodu i chłodu,
To ta nadzieja, co się w sercach kwieci,
Pracą u ojców, a piosnką u dzieci!

Lukrecja
15-05-2008, 00:18
Przeczytałam jeszcze raz wszystkie zapisy w tym temacie , myślałam o tej naszej literaturze narodowej. Co ja właściciwe z tego wiem? Ile pamiętam ze szkoły? Ile doświadczenie życiowe mi podpowiada? Co mogłabym tutaj dopowiedzieć z głowy a nie z googli ? Właściwie te moje rozważania miały związek z tym ,że rozszyfrowywałam pewien program graficzny i nałożyłam na siebie dwie warstwy - dwa obrazy - fragment Ikony Chrystusa z IV wieku oraz obraz "Penitent" Morteza Katouzian`a.
I pewnie to wszystko co teraz mówię nie jest na temat , który wywołała Pani Słowikowa, ale ta moja kompozycja , dwóch przenikających się obrazów jest znakomitą ilustracją do wiersza Juliana Tuwima. Jak zapewne pamiętacie Tuwim był żydem i tym bardziej ten wiersz jest wruszający ..i w moim sercu zawsze wywołuje takie szczególne drżenie.
Posłuchajcie tego wiersza:

Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
Jeszcze do Ciebie powrócę,
Chrystusie...

Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
Że przez łzy Ciebie zobaczę,
Chrystusie...

I taką wielką żałobą,
Będę sie żalił przed tobą,
Chrystusie...

Że duch mój przed Tobą klęknie
I wtedy serce mi pęknie,
Chrystusie...


Julina Tuwim

a tu jest ten mój obraz

http://class.republika.pl/1/penitent1.jpg

basia1247
15-05-2008, 08:48
Lukrecjo .Trafnie uchwyciłaś i połączyłaś wiersz Tuwima i obrazy.Jestem pod wrażeniem.Zazdroszczę artystom.Mnie ten dar nie był dany. Proszę kontynuuj

Bianka
15-05-2008, 09:20
Schyłek wieku
Wisława Szymborska

Miał być lepszy od zeszłych nasz XX wiek.
Już tego dowieść nie zdąży,
lata ma policzone,
krok chwiejny,
oddech krótki.

Już zbyt wiele się stało,
co się stać nie miało,
a to, co miało nadejść,
nie nadeszło.

Miało się mieć ku wiośnie
i szczęściu, między innymi.
Strach miał opuścić góry i doliny.
Prawda szybciej od kłamstwa
miała dobiegać do celu.

Miało się kilka nieszczęść
nie przydarzać już,
na przykład wojna
i głód, i tak dalej.

W poważaniu być miała
bezbronność bezbronnych,
ufność i tym podobne.

Kto chciał cieszyć się światem,
ten staje przed zadaniem
nie do wykonania.

Głupota nie jest śmieszna.
Mądrość nie jest wesoła.
Nadzieja
to już nie jest ta młoda dziewczyna
et cetera, niestety.

Bóg miał nareszcie uwierzyć w człowieka
dobrego i silnego,
ale dobry i silny
to ciągle jeszcze dwóch ludzi.

Jak żyć - spytał mnie w liście ktoś,
kogo ja zamierzałam spytać
o to samo.

Znowu i tak jak zawsze,
co widać powyżej,
nie ma pytań pilniejszych
od pytań naiwnych.

Polska
Konstanty Ildefons Gałczyński

Nosimy Cię w swych sercach, wyblakli poeci,
głupcy, włóczędzy, błazny, ścierki kawiarniane;
Twój blask oślepiający jako słońce świeci
w piersiach nam łopoczesz stłumionym orkanem

Ale my, głośnie pawie, pyszałki odęte
niecna zgraja aktorów, hałastra wyrodna
kneblujemy jak łotry Twoje usta święte
i spychamy Cię na dno, bo jesteś... niemodna

ale ja wiem, że przyjdziesz, musisz przyjść, Skrzydlata,
piersi nasze rozedrzesz gromowym wołaniem,
serc milionem zatargasz, posadami świata!...
Poeci, ja zwiastuję Drugie Zmartwychwstanie

W proch uliczny runiemy, jak bogi gliniane,
Twój piorunowy płomień ślepia nam wypali,
Twoje Imię ognistym będzie huraganem
ale nie dla nas będzie, bo myśmy za mali.

Również Gałczyński...

...Ale są jeszcze sprawy drobne: loty ptasie,
chwianie się trzcin w jeziorach, blask gwiazdy wieczornej,
różne barwy owoców o porannym czasie
i wiatr przelatujący w sopranie i w basie,
i moja mała lampa, i stół niewytworny...

donka
15-05-2008, 10:03
Wiersz poety,którego poezję zaliczyła Małgorzata 50 do Literatury Narodowej.
Prawda,że piękny.

NIEBO ZŁOTE CI OTWORZĘ....

Niebo złote ci otworzę,
w którym ciszy biała nić
jak ogromny dźwięków orzech,
który pęknie, aby żyć
zielonymi listeczkami,
śpiewem jezior, zmierzchu graniem,
aż ukaże jądro mleczne
ptasi świt.

Ziemię twardą ci przemienię
w mleczów miękkich płynny lot,
wyprowadzę w rzeczy cienie,
które prężą się jak kot,
futrem iskrząc zwiną wszystko
w barwy burz, w serduszka listków,
w deszczów siwy splot.

I powietrza drżące strugi
jak z anielskiej strzechy dym
zmienię ci w aleje długie,
w brzóz przejrzystych śpiewny płyn,
aż zagrają jak wiolonczel
żal - różowe światła pnącze,
pszczelich skrzydeł hymn.

Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.

Krzysztof Kamil Baczyński

donka
15-05-2008, 10:05
Zasypujemy Cię wierszami,a Ty nie tego pewnie chciałaś.

Pani Slowikowa
15-05-2008, 14:07
Tak chodzilo mi o utwory... o Polsce mojej kochanej.. do ktorej okropnie tesknie.. mimo ze widze nawet czasami 2-3 razy w roku.. ale nie zyje w niej na stale... Nikt tu nic nie rozumie nawet zebym nie wiem jak sie starala..

Dziekuje wam jeszcze raz.. :)

Dzisiaj boli mnie glowa wiec raczej poczytam troche... zamiast pisac..

Lukrecjo polaczenie tego cudownego wiersza Tuwima.. z obrazem jest bardzo piekne... Ten wiersz kiedys moja matenka przyslala mi wraz z listem jako ,modlitwe.. To jest modlitwa!
Tuwim .. moj ukochany poeta od szczeniackich lat ... Jak mysle o takich ludziach .. to serce mi sie otwiera..i zaczynam wierzyc w swiat i jego piekno..

Bianka
15-05-2008, 14:34
A Słowackiego pamiętasz?

Hymn

Smutno mi, Boże! - Dla mnie na zachodzie
Rozlałeś tęczę blasków promienistą;
Przede mną gasisz w lazurowej wodzie
Gwiazdę ognistą...
Choć mi tak niebo Ty złocisz i morze,
Smutno mi, Boże!

Jak puste kłosy, z podniesioną głową
Stoję rozkoszy próżen i dosytu...
Dla obcych ludzi mam twarz jednakową,
Ciszę błękitu.
Ale przed Tobą głąb serca otworzę,
Smutno mi, Boże!

Jako na matki odejście się żali
Mała dziecina, tak ja płaczu bliski,
Patrząc na słońce, co mi rzuca z fali
Ostatnie błyski...
Choć wiem, że jutro błyśnie nowe zorze,
Smutno mi, Boże!

Dzisiaj, na wielkim morzu obłąkany,
Sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem,
Widziałem lotne w powietrzu bociany
Długim szeregiem.
Żem je znał kiedyś na polskim ugorze,
Smutno mi, Boże!

Żem często dumał nad mogiłą ludzi,
Żem prawie nie znał rodzinnego domu,
Żem był jak pielgrzym, co się w drodze trudzi
Przy blaskach gromu,
Że nie wiem, gdzie się w mogiłę położę,
Smutno mi, Boże!

Ty będziesz widział moje białe kości
W straż nie oddane kolumnowym czołom;
Alem jest jako człowiek, co zazdrości
Mogił popiołom...
Więc, że mieć będę niespokojne łoże,
Smutno mi, Boże!

Kazano w kraju niewinnej dziecinie
Modlić się ze mną co dzień... a ja przecie
Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie,
Płynąc po świecie...
Więc, że modlitwa dziecka nic nie może,
Smutno mi, Boże!

Na tęczę blasków, którą tak ogromnie
Anieli Twoi w niebie rozpostarli,
Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie
Patrzący - marli.
Nim się przed moją nicością ukorzę,
Smutno mi, Boże!

Pisałem o zachodzie słońca na morzu przed Aleksandrią
19 października 1836

W pamiętniku Zofii Bobrówny

Niechaj mię Zośka o wiersze nie prosi,
Bo kiedy Zośka do ojczyzny wróci,
To każdy kwiatek powie wiersze Zosi,
Każda jej gwiazdka piosenkę zanuci.
Nim kwiat przekwitnie, nim gwiazdeczka zleci,
Słuchaj - bo to są najlepsi poeci.

Gwiazdy błękitne, kwiateczki czerwone
Będą ci całe poemata składać.
Ja bym to samo powiedział, co one,
Bo ja się od nich nauczyłem gadać;
Bo tam, gdzie Ikwy srebrne fale płyną,
Byłem ja niegdyś, jak Zośka, dzieciną.

Dzisiaj daleko pojechałem w gości
I dalej mię los nieszczęśliwy goni.
Przywieź mi, Zośko, od tych gwiazd światłości,
Przywieź mi, Zośko, z tamtych kwiatów woni,
Bo mi zaprawdę odmłodnieć potrzeba.
Wróć mi więc z kraju taką - jakby z nieba.

siekierka
15-05-2008, 17:01
"Sens życia"
(Cyprian Kamil Norwid)

Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,
Wokoło lecą szmaty zapalone,
Gorejąc nie wiesz, czy stawasz się wolny,
Czy to, co twoje, ma być zatracone?
Czy popiół tylko zostanie i zamęt,
Co idzie w przepaść z burzą?- czy zostanie,
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,
Wiekuistego zwycięstwa zaranie...

Pani Slowikowa
15-05-2008, 17:43
ten wiersz przypominam sobie ze szkoly.. recytowalam go kiedys na akademi... Booze jak to bylo dawno!!

A tak w nawiasie to ja jakos tak mniej dramatycznie tesknie.. moze bardziej po kobiecemu... Marza mi sie zapachy.. majowe.. ... Opowiesci o starych debowych lasach... poziomkach .. grzybach.. O naszej polskiej wsi.. bocianach.. i sadach.. :)
Och a jaka jest piekna literatura dziecieca??? Ja na niej wychowana jestem.. Uchowaly sie jeszcze stare ksiazeczki ktore co miesiac moja mama kupowala.. Pamietam zawsze dzien jej wyplaty.. szlysmy do ksiegarni.. i przebieralysmy..Ten zapach papieru i druku mam jeszcze teraz w nozdrzach.. Niestety moglysmy kupic tylko jedna..
Dotychczas lubie wachac nowe ksiazki..
Pamietam przepiekne wydanie ksaizki " O Janku co psom szyl buty" Slowackiego.. Chyba byla ilustrowana przez Szancera..
Niestety nie znalazlam zadnych urywkow z niej w internecie... a moja orginalna ksiazka gdzies sie zapodziala..

Malgorzata 50
15-05-2008, 18:03
Zamierzałem coś napisać o użytych w tym wątku zamiennikach, zastępujących słowa narodowość, suwerenność, patriotyzm, katolicyzm...
Doszedłem jednak do wniosku że spowoduje to niepotrzebne zamieszanie wokół naszej Narodowej literatury. Wobec tego odwołam się do fragmentu tekstu Bianki:
"...ludzie w gruncie rzeczy wszędzie są tak samo godni poważania, w każdym zakątku świata."
Ze swojej strony dodam tylko: Także i w Polsce.
Tak siekierko także i w Polsce -czyzbuś mial wątpliwości?????

Pani Slowikowa
15-05-2008, 18:04
znalazlam urywek o cwikle.. To nie byl ani Kochanowski ani Mickiewicz tylko Mikolaj Rej..:)
Oto jego przepis"
Nuz cwikielki w piec namotawszy
a dobrze przypiekszy
nadobnie ocheozyc
w talerzyki nakrajac
takze w faseczke ulozyc
chrzanikiem co najdrobniej ukrezawszy, przetrzasnac
bo bedzie dlugo trwala
Takrze koprem wloskim troche przetlukszy, przetrzasac
a octem pokrapiac
a sola tez troche przesalac..
tedy to jest tak osobny przysmak
bo i rosolek bardzo smaczny..
i sama pani cwikla bedzie bardzo smaczna
i bardzo nadobnie pachnela.."

Malgorzata 50
15-05-2008, 18:30
Asienko specjalnie dla ciebie ..O Janku Co Psom Szył Buty .Slowackiego -to fragment z "Kordiana" ;jak znajdę obrazki Szancera to tez ci wkleję .Też uwielbialam tę bajeczkę w dzieciństwie z rysuneczkami przepięknymi straszliwie mi dzialala na wyobraźnię

Było sobie niegdyś w szkole
Piękne dziecię, zwał się Janek.
Czuł zawczasu bożą wolę,
Ze starymi suszył dzbanek.
Dobry z niego byłby wiarus,
Bo w literach nie czuł smaku;
Co dzień stary bakalarus
Łamał wierzby na biedaku,
I po setnej, setnej probie
Rzekł do matki: „Oj, kobieto!
Twego Janka w ciemię bito,
Nic nie wbito - weź go sobie!...”
Biedna matka wzięła Jana,
Szła po radę do plebana,
Przed plebanem w płacz na nowo;
A księżulo słuchał skargi
I poważnie nadął wargi,
Po ojcowsku ruszał głową.
Wysłuchawszy pacierz złego,
„Patrz mi w oczy” - rzekł do żaka
„Nic dobrego! nic dobrego!”
Potem hożą twarz pogładził,
Dał opłatek i piętaka
I do szewca oddać radził...
Jak poradził, tak matczysko
I zrobiło... Szewc był blisko...
Lecz Jankowi nie do smaku
Przy szewieckiej ślipać igle.
Diabeł mięszał żółć w biedaku,
Śniły mu się dziwy, figle;
Zwyciężyła wilcza cnota,
Rzekł: „W świat pójdę o piętaku!”
A więc tak jak był - hołota,
Przed terminem rzucił szewca
I na strudze do Królewca Popłynął...
Jak do wody wpadł i zginął...

Matka w płacz, łamała dłonie;
A ksiądz pleban na odpuście
Przeciw dziatkom i rozpuście
Grzmiał jak piorun na ambonie;
W końcu dodał: „Bogobojna
Trzódko moja, bądź spokojna:
Co ma wisieć, nie utonie”.
Mały Janek gdzie się chował
Przez rok cały, zgadnąć trudno.
Wsiadł na okręt i żeglował,
I na jakąś wyspę ludną
Przypłynąwszy - wylądował...
Owdzie król przechodził drogą.
Jaś pokłonił się królowi
I dworzanom, i ludowi;
A kłaniając szastał nogą
Tak układnie, że król stary
Włożył na nos okulary.
I wnet tymże samym torem,
Dwór za królem, lud za dworem
Powkładali szkła na oczy...
Owoż król ten posiadł sławę,
Jakoby miał wzrok proroczy;
I choć stracił oko prawe,
Tak kunsztownie lewym władał,
Że człowieka zaraz zbadał,
Na co mierzy, na co zdatny;
Czy zeń ma być rządca kraju,
Czy podstoli, czy też szatny...
Lecz tą razą, wbrew zwyczaju,
Król pan oczom nie dowierza,
Czy żak Janek na tancerza?
Czy na rządcę dobry kraju?
Więc zapytał: „Mój kochanku,
Jak masz imię?” „Janek”. „Janku,
Coż ty umiesz?” „Psóm szyć buty”.
„A czy dobrze?” „Oj tatulu!
Czyli raczej, panie królu!
Jak szacuję, ręczyć mogę,
Że but każdy ostro kuty
I na jedną zrobię nogę,
Czyli raczej na łap dwoje...
To na zimę. - Z letnich czasów
But o jednym szwie wystroję,
Na opłatku, bez obcasów;
A robota takiej wiary,
Że psy puszczaj na moczary,
Suchą nogą przejdą stawy".
„Masz więc służbę, złotem płacę”
Rzekł do Janka pan łaskawy
I za sobą wiódł w pałace.
A gdy dzień zaświtał czwarty,
Szły na łowy w butach charty;
A szewc chartów w aksamicie
Przy królewskiej jechał świcie;
Złoty order miał na szyi,
W trzy dni został szambelanem,
W sześć dni rządcą prowincyji,
W dni dwanaście został panem.
Starą matkę wziął z chałupy,
Król frejliną ją mianował.
A plebana pożałował
W biskupy...

donka
15-05-2008, 18:55
Tak jak Ty lubię wąchać nowe książki, lubię zapach i atmosferę biblioteki oraz stare zniszczone książki.

donka
15-05-2008, 19:05
Posyłam Ci dwa wiersze poety,który nie jest wprawdzie wieszczem narodowym,ale bardzo tęknił do kraju.

TESTAMENT CHOPINA

Wiejski strumyk z Żelazowej Woli
Szumi w lewej ręce w barkaroli.

Kiedyś kogut zapiał na podwórku,
To on, ten sam, w tych kwintach, w mazurku.

Ksieżyc po wsi włóczył się pochmurnie,
Znieruchomiał, błyszczący, w nokturnie.

Bocian brodzi przez dawne mokradła,
Szuka gwiazdy co w etiudę spadła.

W rozsypanych koralikach nutek
Pierwsza miłość i ostatni smutek

I tryumfów rzęsiste trzepoty
I nostalgia chora na suchoty.

Marian Hemar


Przepraszam,muszę edytować oba wiersze, bo wołano mnie,
spieszyłam się i poszły niepoprawione.

donka
15-05-2008, 19:14
Życzenie

Co by mi przysłać z Kraju?
Czy mam jakie życzenie? -
Zapytałaś mnie w liście.
Od razu ci wymienię

Jedno z mych wielu życzeń,
Pierwsze mam je na myśli.
Jeśli chcesz mi co przysłać
W prezencie, to mi przyślij

Pudełko od zapałek,
Albo lniany woreczek,
A w nim troszeczkę ziemi
Tamtejszej - cokolwieczek.

Tyle, co weźmiesz w garstkę
Na polu - w przydrożnym rowie -
Albo na skwerku miejskim
W Warszawie, albo w Krakowie -

W lesie, albo z czyjego
Podmiejskiego ogródka -
Gdziekolwiek tam sie schylisz.
Jedna grudka malutka

Wystarczy - tyle ile
Jedną obejmiesz dłonią.
Przyślij mi ją do Anglii.
Chyba ci nie zabronią,

Chyba takiej przesylki
Nie skonfiskują tobie?
Będę ci bardzo wdzięczny.
Wiem, co z tą ziemią zrobię,

A raczej, prawdę mówiąc -
Ach, przyjaciołko miła -
Wiem, o co poproszę żony,
Ażeby z nią zrobiła.

Marian Hemar

Lukrecja
15-05-2008, 22:09
link do muzyki do tematu "Literatura Narodowa" (http://class.republika.pl/senior/mp3.htm)

Wczoraj gdy wstawiłam tutaj wiersz Tuwima , byłam pełna obaw , co powiecie ,że właśnie ten wiersz wybrałam .
A dziś .. zaskoczona jestem Waszymi komentarzami , zwłaszcza wzruszył mnie komentarz Gospodyni tego wątku , czyli Pani Słowkowej.
Zatem ośmielona tą sytuacją , chcę wam zapropnować na dzisiejszy wieczór kilka plików muzycznych , właśnie w tym temacie. Pliki są podpięte pod czerwonym tekstem na początku mojego postu i można je słuchać - albo skopiować na stałe do siebie na dysk komputera. Jakbyście zauważyli jakieś usterki w załączonym materiale - to proszę o wiadomość.

Lukrecja
15-05-2008, 22:35
znalazlam urywek o cwikle.. To nie byl ani Kochanowski ani Mickiewicz tylko Mikolaj Rej..:)
Oto jego przepis"
Nuz cwikielki w piec namotawszy
a dobrze przypiekszy
nadobnie ocheozyc
w talerzyki nakrajac
takze w faseczke ulozyc
chrzanikiem co najdrobniej ukrezawszy, przetrzasnac
bo bedzie dlugo trwala
Takrze koprem wloskim troche przetlukszy, przetrzasac
a octem pokrapiac
a sola tez troche przesalac..
tedy to jest tak osobny przysmak
bo i rosolek bardzo smaczny..
i sama pani cwikla bedzie bardzo smaczna
i bardzo nadobnie pachnela.."

te zdumiewające potrawy z "Pana Tadeusza"

.."Dalej inne potrawy, a któż je wypowie!
Kto zrozumie nie znane już za naszych czasów
Te półmiski kontuzów, arkasów, blemasów,
Z ingredyjencyjami pomuchl, figatelów,
Cybetów, piżm, dragantów, pinelów, brunelów;"...
[ks.XII, w.143-147]

Znacie je może ?? Ja troszkę tak i mniej więcej wiem "z czym to się je"..ale wiem że w róznych domach , różnie się to przygotowuje..:)

Srebrzysta
16-05-2008, 11:14
..... proponuje ponownie głos Michała Żebrowskiego

http://www.voila.pl/169/l6lou/?1 3. Spotkanie drugie u stołu

http://www.voila.pl/181/g6mzj/?1 4. Telimena w "świątyni dumania"

Basia.
16-05-2008, 11:42
Wątek piękny, Asia z pewnością jest szczęśliwa.:) :)

Malgorzata 50
16-05-2008, 12:37
A tu ,zeby nie bylo tak strasznie idyllicznie nieco bardziej realistyczny ,aczkolwiek patriotyczny tekst -Mnie się ten tekst bardzo podoba i jest w duchu mojego podejścia do sprawy...
Krzysztof Daukszewicz
Mój kraj


Zbyt często mnie pytają ludzie, co śpiewam im i gram,
Jaki naprawdę jest mój kraj, ja nie wiem, nie wiem sam,
Bo co odpowiedzieć, przy tych gramach stu,
Gdy z wódką się miesza, tylko gorycz słów.

Nie pan i nie ułan, inny mam dziś fart.
Tu Pewex wytworny, tu obskurny bar
I szare ulice tam, gdzie miał być raj
I gruszki na wierzbach, i to jest mój kraj.

Tu jedni mają grosz powszedni, a drudzy pełny miech.
Tu mądrych orzą, głupich sieją, a trzecim z tego śmiech.
Pijaczki, prostaczki mają wszystko gdzieś,
A ci co przegrali, piją by się wznieść.

Tu wielki złodziej ex-dobrodziej spokojnie może tyć.
I są uczciwi, żywi choć tak ciężko jest im żyć.
Tu dziwki, jak śliwki, że tylko płacić i rwać.
I panny pokrzywki, że aż strach z nimi spać.

Tu święte krowy jeżdżą w nowych Mercedesach Benz.
Tramwaje mają ci co wstają do pracy piąta pięć.
I szaletów smród, czy grudzień to czy maj
I zapach maciejki, i to jest mój kraj.

Mężczyźni godnie noszą spodnie, bo na to ich jeszcze stać.
Ci mają gorzej co w honorze postanowili trwać.
Kobiety, niestety - praca, dom i sklep,
By trochę wędzonek dzieciom dać na chleb.

Poetom bywa czasem dobrze, choć częściej bywa źle,
Więc jaki jest ja nie wiem sam po prosu myślę, że
Dla uczciwych to piekło, dla cwaniaków raj,
Dla głupich głupota, dla mnie to mój kraj.




(http://slownik.you-and-me.pl/slowo/M%C3%B3j.html)

Pani Slowikowa
16-05-2008, 14:47
jestem bardzo szczesliwa... ale juz od 2 dni boli mnie glowa i nie moge sie zbytnio wysilac.. Zyje od proszku do proszku.. :)

Lukrecja
16-05-2008, 15:31
jestem bardzo szczesliwa... ale juz od 2 dni boli mnie glowa i nie moge sie zbytnio wysilac.. Zyje od proszku do proszku.. :)

coś w tym powietrzu jest nie tak! Może jakaś epidemia? Ja też od poniedziałku się męczę z objawami choroby. Dobrze że jest to forum. Mogę zajrzeć od czasu do czasu.
A czy mój link -specjalnie do tego tematu widziałaś ?

dam go tutaj jeszcze raz może..

mp3 do tematu Literatura Narodowa (http://class.republika.pl/senior/mp3.htm)

Bianka
16-05-2008, 16:11
Zastanawiałam się nad Tetmajerem, Syrokomlą, Lenartowiczem, Kasprowiczem, Konopnicką... skoro chciałaś o pięknie przyrody polskiej :)
Wybrałam Asnyka :) Dla mnie to jeden z najpiękniejszych jego wierszy. Może pomoże na ból głowy :)

Już zaszedł nad doliną
Złocisty słońca krąg;
Ciche odgłosy płyną
Z zielonych pól i łąk.

Dalekie ludzi głosy,
Daleki słychać śpiew
I cichy szelest rosy
Po drżących liściach drzew.

Promieni gra różana
Topnieje w sinej mgle,
A świeży zapach siana
Skoszona łąka śle.

Wraz z wonią polnych kwiatów,
Z gasnącym blaskiem zórz
Cicha poezja światów
W głąb ludzkich spływa dusz.

W półcieniu pierś olbrzymią
Podnoszą widma gór,
Nocnymi mgłami dymią,
Wdziewają płaszcze chmur.

I wiążą swoje skrzydła,
Podarty kryjąc stok,
Jak senne malowidła
Powoli toną w mrok.

Wieczoru blask niepewny
Oświetla obraz ten...
Ludzie w zadumie rzewnej
Gonią piękności sen.

Lila
16-05-2008, 16:41
Zamieszczę wiersz,którego autor jest nieznany.Zainspirowało mnie spotkanie z rodziną Sybiraków,którzy zamieszkują dom mojej Babci ,obecnie..
A ja w niedzielę byłam na wycieczce sentymentalnej.Boże,jest jeszcze jabłonka ,pod którą mnie usypiano.Wtedy to było młode drzewko,jako i ja....

Tekst ułożony do melodii
"My, Pierwsza Brygada",
śpiewany przez drohiczyniaków
na zesłaniu, przechowany przez
panią Łucję Cichocką).


Syberia - to kraina dzika
Syberia - to okrutny cios
W człowieczy ból tu nikt nie wnika
Syberia - to tułaczy los.

My z Polski wygnańcy
Ojczyzny wybrańcy
Na stos rzuciliśmy
Swój życia los - na stos.

Wywieźli nas z naszej Ojczyzny
Rzucili w stepy dzikich pól
Nie patrząc na serc naszych blizny
Nie patrząc na nasz trud i znój.

My polscy wygnańcy
Sybiru zesłańcy
Na stos rzuciliśmy
Swój życia los - na stos.

I choć w więzieniu dziś siedzimy
I choć nas gnębi głód i chłód
Do swej Ojczyzny powrócimy
Wierzymy, że pomoże Bóg.

My polscy wygnańcy...

Wmawiają nam, że nie wrócimy
Że nie powstanie Polska już
Że kraju już nie zobaczymy
Lecz w zmartwychwstania wierzmy cud.

My polscy wygnańcy...

Alunia
17-05-2008, 10:32
Dziękuję, dziękuję wszystkim!
Ośmielona waszymi pięknymi wpisami i nagraniami dodaję mój ulubiony wiersz Leopolda Staffa.

WYSOKIE DRZEWA

O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa,
W brązie zachodu kute wieczornym promieniem,
Nad wodą, co się pawich barw blaskiem rozlewa,
Pogłębiona odbitych konarów sklepieniem.

Zapach wody, zielony w cieniu, złoty w słońcu,
W bezwietrzu sennym ledwo miesza się, kołysze,
Gdy z łąk koniki polne w sierpniowym gorącu
Tysiącem srebrnych nożyc szybko strzygą ciszę.

Z wolna wszystko umilka, zapada w krąg głusza
I zmierzch ciemnością smukłe korony odziewa,
Z których widmami rośnie wyzwolona dusza...
O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa!

siekierka
17-05-2008, 19:04
ten wiersz przypominam sobie ze szkoly.. recytowalam go kiedys na akademi... Booze jak to bylo dawno!!

A tak w nawiasie to ja jakos tak mniej dramatycznie tesknie.. moze bardziej po kobiecemu... Marza mi sie zapachy.. majowe.. ... Opowiesci o starych debowych lasach... poziomkach .. grzybach.. O naszej polskiej wsi.. bocianach.. i sadach.. :)
Och a jaka jest piekna literatura dziecieca??? Ja na niej wychowana jestem.. Uchowaly sie jeszcze stare ksiazeczki ktore co miesiac moja mama kupowala..

To ja proponuję: Na jagody ! Marii Konopnickiej


NA JAGODY !

Tuż nad Bugiem,z lewej strony,
Stoi wielki bór zielony.
Noc go kryje skrzydłem kruczem,
Świt otwiera srebrnym kluczem,
A zachodu łuna złota
Zatrzaskuje jasne wrota.
Nikt wam tego nie opowie,
Moje panie i panowie,
Jakie tam ogromne drzewa,
Ile ptaszyn na nich śpiewa,
Jakie kwiatków cudne rody,
Jakie modre w strugach wody,
Jak dąb w szumach z wichrem gada,
Jakie bajki opowiada!
Mało komu tam się uda
Napatrzyć się na te cuda,
Mało kto w wieczornej ciszy
Tę borową baśń usłyszy,
Mało kogo bór przypuści
Do tajemnych swych czeluści,
Gdzie się kryją jego dziwy:
Świat jak z bajki – a prawdziwy!!
Długo na to czekać trzeba,
Aż się wicher ukoleba,
Aż drożyny mech wygładzi,
Aż nas dzięcioł poprowadzi,
Aż się w dziuplach pośpią sowy,
Aż zadrzemie dziad borowy,
Aż obeschną w trawach rosy,
Aż utkają dywan wrzosy.
Wtedy – niech się co chce dzieje,,
Dalej,dzieci!Idźmy w knieje!
................................................
Żeby tylko,chowaj Boże,
Nie napotkać gdzie ślimaka...
Jak nic drogę zajść nam może,
A to straszny zawadiaka!
Płaszcz zwinięty ma na grzbiecie,
Różki stawia na widecie.
Wali tego cała rota:
– Raz,,dwa,trzy,i marsz,piechota!
A nad nimi lecą osy,
Grają,trąbią wniebogłosy,
Aż się echa w boru gonią...
Nie zaczepiaj,bo pod bronią!
Zaraz brzęk się ozwie krótki,
Do ataku brzęk pobudki,
Zaraz idą na bagnety...
Utnie która?– Gwałtu,rety!
A tam siedzi we fortecy
Pająk,co ma krzyż przez plecy
I krzyżakiem się nazywa:
Bestia sroga a złośliwa!
Myślisz – nic,,a tu zasadzka:
Jak nie chwyci cię znienacka,
Jak nie zwiąże w łyka,w sznury,
To nie poznasz własnej skóry.
I choć nic cię nie zaboli,
Wziętyś,bratku,do niewoli!
Co krok strachy,co krok trwogi...
Z wojskiem ciągną marudery
Gąsienice w poprzek drogi;
A od głównej gdzieś kwatery
Adiutanty złotem świecą,
Na motylich skrzydłach lecą,
Aż im z czubów idzie para:
–Lewo w tył,i – naprzód,,wiara!
...........................
Zanim dojdziem,zanim staniem,
Pod borowych szumów graniem,
Nim na roścież,się otworzy
Świat borowy,nasz,a boży,
Posłuchajcie,jak w poranek
Na czernice,na jagody
Szedł do boru mały Janek,
Jakie w boru miał przygody
Ledwo ranne słonko wstało,
Patrzcie tylko,już jest w lesie!
Między sosny idzie śmiało,
Dwie krobeczki w ręku niesie;
Kapelusik wziął czerwony,
Żeby go się bały wrony,
A choć serce mu kołata,
Nic nie pyta!kawał chwata!
– Na bok,,tarnie i wikliny!
Dziś są Mamy imieniny:
Niespodziankę Mamie zrobię,
Jagód zbiorę w krobki obie,
Leśna rosa je obmyje,
Paprociany liść nakryje.
Ciszkiem,chyłkiem po polanie
Wrócę,zanim Mama wstanie,
No,i będzie niespodzianka:
Dar od boru i od Janka!
A czy jakie zamówienie?...
Szuka Janek,co ma siły,
A tu – żeby na nasienie!!
Tak jagódki się pokryły.
Szuka w prawo,szuka w lewo,
Między brzozy,między sosny,
Wreszcie tam,gdzie ścięte drzewo,
Siadł zmęczony i żałosny.
Na płacz mu się zbiera prawie...
Wtem,gdzie szara ziemi grudka,
Tuż przed sobą ujrzy w trawie
Brodatego Krasnoludka.
Krasnoludek,wszakże wiecie,
To najmniejszy człeczek w świecie
I nie straszy ani trocha,
A nad wszystko dzieci kocha!
Krasnoludek różny bywa:
Jeden Polny – ode żniwa,,
Drugi Pszczelny,rządzi ulem,
Ten był – Jagodowym królem..
Jagodowy król po borze
Jak po własnym chodzi dworze,
Mech mu leśny łoże ściele,
Z wilg i drozdów ma kapelę,
Gdzie bądź stąpi – kwiaty,,zioła
Pochylają wonne czoła,
A w największą nawet ciszę
Trzcina przed nim się kołysze.
Jagodowy król – pan z pana!!
Szata na nim cudnie tkana,
Korony zaś nie używa,
Bo za duża jest i krzywa.
Lecz i bez niej w jednej chwili
Obaj z Jankiem się zmówili.
Król zaświstał w orzech pusty.
Wnet szastnęło między chrusty
– Król ma służbę znakomitą,,
Wiewióreczki z rudą kitą –
I w skok chyże jego posły
Obie krobki w bór poniosły.
– To i my idźmy za niemi!!–
Rzekł do Janka król łaskawie.
Idą,a tu czerń na ziemi:
Wielkie mrówki pełzną w trawie...
Ledwie przeszły,pająk srogi
Kosmatymi stąpa nogi...
Zatrwożył się nasz chłopczyna.
– Nic się nie bój!!– król mu powie..
– Włos nie spadnie ci na głowie!!
To jest dobry starowina,
Pierwszy tkacz mojego dworu,
Od sajety i bisioru.
Ten pas,spojrzyj,srebrno-złoty,
Jego właśnie jest roboty...
Te zaś moje pracowniki
Stawią mosty i chodniki.
Krocie tego mamy,krocie!
A wtem cień ich objął chłodem,
Weszli w gąszcz,między paprocie,
Jaś za królem,a król przodem.
Idą,aż tu nowe dziwy!
Krzyknął Janek,podniósł głowy:
Jako w sadzie stoją śliwy,
Tak tu gaj był jagodowy.
A jagody wszędzie wiszą,
Na szypułkach się kołyszą,
A tak każda pełna soku,
Że się prawie czerni w oku.
Zapatrzył się nasz chłopczyna,
A król podparł boki oba:
– Tu się państwo me zaczyna;;
Jakże waści się podoba?...
I pod wąsem się uśmiecha,
A miał wąsy jako strzecha.
A wtem nagle się ukaże
Dwór królewski.Jak wspaniały!
Dach go kryje srebrnobiały!
Ślimak trzyma przed nim straże,
A żywiczna cienka ściana
Świeci słońcem wyzłacana.
Przede dworem,jak się godzi,
Królewicze stoją młodzi
I witają pięknie gościa
Oraz ojca Jegomościa.
A na każdym kubrak siny,
Jakby z czarnej jagodziny,
Jasne oczy zmyte rosą,
Krągłe mycki,nogi boso.
Macie w całej tu postaci
Jagodowych siedmiu braci.
Król nie wyrzekł ani słowa,
Tylko w róg zatrąbił złoty
I wnet dziatwa Jagodowa
Porwała się do roboty.
Co tam krzyku!Co tam śmiechu!
Co zabawy i pośpiechu!
Na krzewiny,na łodygi
Pną się,lezą na wyścigi,
Na wyścigi,na wyprzody
Najpiękniejsze rwą jagody.
I tak prawie w jednej chwili
Całą krobkę napełnili,
Którą wiewióreczki-posły
W skok po czubach drzew przyniosły.
– Popłyniemy teraz dalej,,
Gdzie borówek jest kraina!–
Królewicze rzekną mali.–
W imię Ojca,Ducha,Syna,
Chlust na wodę!Szust po fali!
Tęga łódka – drzewna kora,,
Setny żagiel – liść z jawora....
Nie potrzeba nam i wiosła,
Sama struga będzie niosła,
Nie potrzeba i sternika,
Powiedzie nas kaczka dzika!
Szumią trzciny,tataraki,
Modra ważka cicho leci...
Pyta żabka:– Kto tam taki??
– Jagodowe płyną dzieci!!
Poza strugą,poza wodą
Jazda wierzchem przez burzany!
Cztery konie z stajni wiodą,
Każdy rumak zawołany.
Dosiadają oklep grzbieta
I – hop cwałem!!...Heta!Heta!
Na bok,trawy i paprocie,
Bo stratujem wszystko w locie!
Umykajcie,tarnie,głogi,
Jaszczureczki,na bok z drogi!
Leci tętent przez pustosze,
Aż się echo niesie w ciszy...
Pędzą!Któż by odgadł,proszę,
Że wierzchowce – leśne myszy??
Co to jeszcze z tego będzie!
W Janku aż się śmieje dusza,
Ledwie że nie zgubił w pędzie
Czerwonego kapelusza.
A wtem – prrrr!!– zakrzykną społem
I wstrzymują konie rącze.
Patrzą – siedzą panny kołem,,
(Powój się nad nimi plącze).
Każda białą sukieneczkę
I czerwoną ma czapeczkę,
Każda warkoczyki złote,
Każda w ręku ma robotę
I to samo pilnie czyni,
Co i pani Ochmistrzyni.
Szastną chłopcy ukłon żwawo,
Oczy w lewo,nosy w prawo,
Jak przystoi dla honoru
Młodzi wychowanej w boru.
A najstarszy śmiało powie:
– Prezentuję was,,panowie:
To jest gość nasz,mały Janek,
To – pięć panien Borówczanek..
I od słowa wnet do słowa
Potoczyła się rozmowa:
Jako panny są sierotki
Na opiece swojej ciotki,
Imci pani Borówczyny;
Jakie w boru są nowiny,
Jak się czyżyk czubi z żoną,
Jak jastrzębia powieszono,
Co wybierał drozdom dzieci,
Jakie dudek stroi psoty,
Jak tu miesiąc nocą świeci,
Jako pannom promień złoty
Powyzłacał nocą włosy,
Jak się myją w kroplach rosy,
Jak im brzózki suknie tkały,
Srebrnej kory dodawały,
Jak pończoszki te zielone
Na igliwiu są robione,
Jak biedronki mód nie znają
I w kropeczki suknie mają,
Jako jednej pannie Basia,
Drugiej Julka,trzeciej Kasia,
Czwartej Zosia,piątej Hania,
Jak je słowik uczy grania...
Wtem kiwnęły wszystkie główki,
Piękny dyg – i frrr....w borówki.
Nie minęła jeszcze chwila
Na zegarku u motyla,
Nakręconym jak należy,
Podług złotej słońca wieży,
Kiedy panny już zebrały
Słodkich jagód koszyk cały.
Wnet dla pani Borówczyny
Niosą hamak z pajęczyny
I związawszy u lebiody
Nuż kołysać się w zawody!
Jak zabawa,to zabawa!
Choć kto spadnie,miękka trawa.
Jagodowi królewicze
Poszli z piasku kręcić bicze,
Hania gospodarzy z ciotką,
Pcha co siły hamak Basia,
A zaś Julka,Zosia,Kasia
Przyśpiewują piosnkę słodką.
Wtem ich ciotki głos doleci:
– Panny!!Panny!...Dzieci!Dzieci!...
Pójdźcie podjeść,czym bór darzy,
Hania dzisiaj gospodarzy!
Biegną;każdy się sadowi,
Idzie Hania z ciemną rzęsą.
Królewicze Jagodowi
Jedzą,aż się uszy trzęsą...
Imci pani Borówczyna
Niesie półmich wprost z komina,
Przy niej służba nieustanna:
To ta panna;to ta panna...
Śmiech i wrzawa!Lecą głosy:
„A sio,osy!A sio,bąki!”
A już trawy pełne rosy,
Już liliowe dzwonią dzwonki...
Zza gór kędyś i zza morza
Wieczorowa idzie zorza.
Więc się chłopcy porwą z ziemi:
– Dziękujemy za gościnę!!–
Nożętami – szast – bosemi,,
I wio,na wóz – na drabinę!!
Parskną konie,zarżą sobie
(Garniec owsa miały w żłobie)
I wyciągną kłus tak tęgi,
Aż lejc trzeszczy i popręgi!
Jakby z wiatrem pędzi bryka...
Janek trzyma się koszyka,
Inni,jako który może,
W drabkach stoją na rozworze.
Jeszcze nie zabłysły gwiazdy,
Jeszcze zachód gra nad borem,
Kiedy z tej szalonej jazdy
Przed królewskim wytchli dworem.
Król im przeciw wyszedł stary,
Miły uśmiech lśni z oblicza.
– A prrr....gniady!A prrr...kary!
Ognia z pakuł!Pif,paf z bicza!
Przecknął Janek na trzask bata:
– Co to było!!Jak to było?
Znikła króla srebrna chata...
Czyżby mu się tylko śniło?
Czyżby przespał tyle czasu
Na sosnowym pniu wśród lasu?
– Gdzież tam!!Wszakże jakby żywą
Widzi króla brodę siwą,
Królewicze na bosaka,
Hanię,co ma z róż buziaka,
Cztery konie,wóz w drabiny,
Czepiec pani Borówczyny,
Słyszy śmiechy i okrzyki,
Słyszy nawet turkot bryki!
A tu wkoło nic – ni śladu....
Przypomina Janek sobie...
Dziwy,dziwy mu się roją,
Ani sposób dojść do ładu...
A wtem spojrzy – krobki obie
Pełne jagód przy nim stoją.
Wrócił,cicho stanął w progu,
Mama śpi?– To chwała Bogu!
Złotych jaskrów narwał w dzbanek,
Kwieciem potrząsł obrus biały,
A tuż obok filiżanek
Dwie krobeczki jagód stały.
Zaś napisał na arkuszu:
„Mojej Mamie zdrowia życzę!”
Nad tym,pełen animuszu,
Wymalował królewicze,
A zaś niżej jak róż wianek
Dał pięć panien Borówczanek.
Jak się Mama ucieszyła,
Jak wyborna kawa była,
Jak jagody zaraz dano
Z miałkim cukrem i śmietaną,
Jak się wszyscy – starzy,mali,
Królewiczom dziwowali,
Jak dom cały kręcąc głową
Stał przed panien tych obrazem,
O tym chyba książkę nową
Napiszę wam innym razem!

Pani Slowikowa
17-05-2008, 20:32
To chyba na deser???

Przysiadlam na chwile poczytac po obiedzie...

Dziekuje wam..

Lukrecjo.. tak przeczytalm i wysluchalam piesni oczywiscie.. Dobry pomysl..

Siekierko.. no wlasnie.. Konopnicka.. oskarzana o ckliwosc a dla mnie jak ulal.. Kocham jej wrazliwosc..

Lila.. piekne.. Moj pradziadek tez byl sybirakiem.. ale wrocil... na szczescie..
Dzisiaj nie mam czasu aby czegos odpowiedniego poszukac z literatury.. bo musze skonstruowac sobie bizuterie na wieczor... Mam pewne natchnienie .. Jak mi wyjdzie dobrze to wam pokaze..

Lukrecja
18-05-2008, 11:15
Jest takie miejsce .. (http://www.youtube.com/watch?v=Nw3hGSanSk0&feature=related)

donka
18-05-2008, 14:21
Słowikowo przesyłam Ci b. cenny adres ,szczególnie dla Polaków przebywających na obczyżnie. Adres skarbnica
twórczości patriotycznej i nie tylko - zobaczysz. Zwróć uwagę ,też na pliki dźwiękowe.
http://monika.univ.gda.pl/~literat/indexx.htm

Srebrzysta
24-05-2008, 16:36
..w interpretacji Michała Żebrowskiego, kolejną księgę Zakochanego Pana Tadeusza

http://www.voila.pl/129/hzzov/?1 5. Przebudzenie Tadeusza

http://www.voila.pl/141/0tlxn/?1
6. Plany myśliwskie Telimeny. Powtórne spotkanie. Mrówki