PDA

View Full Version : Lekarze nie pomogą jeśli zasłabniesz przed szpitalem - komentarze


mimoza
07-05-2008, 15:58
Komentarz do artykułu: Lekarze nie pomogą jeśli zasłabniesz przed szpitalem (http://www.senior.pl/84,0,Lekarze-nie-pomoga-jesli-zaslabniesz-przed-szpitalem,3943.html)
--------------------
a co tu komentować, kolejny absurd w polskiej rzeczywistości!!!

POLA
07-05-2008, 16:10
do księgi absurdów, a druga przyczyna (brak zapłaty) jest tą prawdziwą.
Takie czasy, takie obyczaje, a może odwrotnie?

tadeusz50
07-05-2008, 17:14
Kilkanaście lat temu jadąc autobusem, miałem taki przypadek. Współpasażer zasłabł dwa przystanki przed szpitalem, kierowca na prośbę pasażerów zatrzymał się tuż przy szpitalu. Udałem się na izbę przyjęć i wyjaśniłem sytuację jaka jest w autobusie. Z pewnymi oporami ale jednak lekarz udał się do tego autobusu i udzielił pomocy. Pasażer został w szpitalu.

Konto usunięte
08-05-2008, 22:51
http://www.iv.pl/image/167999.jpeg (http://www.iv.pl/view/167999.html)

Basia.
08-05-2008, 23:12
siedem tygodni temu moja synowa przebywająca na zwolnieniu lekarskim bardzo źle się poczuła, miała kłopoty z oddychaniem i temp. 39,5 rano. Udało jej się zamówić wizytę domową ale na przyjście lekarza musiała czekać przynajmniej 8 godzin. Była sama w domu, mąż w pracy, dzieci u jej Matki czuła się coraz gorzej więc postanowiła wezwać pogotowie. Pani dyspozytorka oznajmiła, że nie przyjmie zgłoszenia i nie wyśle do niej karetki bo jej zdaniem nie ma takiej potrzeby. Lekarz zjawił się u mojej synowej o godz. 17, stwierdził obustronne zapalenie płuc i wodę w jednym płucu wezwał karetkę i czekał na jej przyjazd razem z chorą. Przyjechała karetka, zabrała moją synową do szpitala. W szpitalu najpierw się zarzekali, że nie przyjmą synowej bo nie mają miejsca, wreszcie o godz. 2 w nocy po klikugodzinnym czekaniu na korytarzu synowa została umieszczona na oddziale pulmunologicznym. Przebywała w szpitalu 5 tygodni do dnia dzisiejszego przebywa na zwolnieniu lekarskim bo dalej ma płyn w płucu /w jednym płucu się wchłonął/. Choroba w dzisiejszych czasach bez względu na wiek chorego /myślałam kiedyś, że starsi ludzie są gorzej traktowani/ to koszmar, katastrofa.:mad:

Malgorzata 50
08-05-2008, 23:30
Starsi ludzie są lepiej traktowani ....kiedy zadzwoniłam w sprawie ojca w czasie długiego weekendu do absolutnie panstwowej przychodni dyzurnej dzielnicowej Pani dyżurująca powiedziała mi ,że ze wzgledu na wiek ojca lekarz może przyjść do domu....powiem ,że szczeka mi opadła z przyjemnego zdziwienia.

Ewita
09-05-2008, 06:45
włóczę się po różnych przybytkach naszej służby zdrowia.
Sporo absurdalnych i niedopuszczalnych wręcz sytuacji mogłabym przytoczyć, ale najbardziej mną wstrząsnęła poniższa historia.
W specjalistycznym szpitalu chorób płuc leżała pani w wieku 48 lat. Miała raka i pojawiły się przerzuty na różnych organach wewnętrznych. Zaczęła skarżyć się na bóle w prawym podbrzuszu, dostała wysokiej temperatury. Podawano coraz silniejsze leki przeciwbólowe. Ból się wzmagał, leki nie pomagały, temperatura rosła. Po tygodniu (!) przewieziono ją na chirurgię, do innego szpitala. Dwa dni później do szpitala przyszła córka po jej rzeczy. Ta pani zmarła na stole operacyjnym na skutek rozlania się wyrostka robaczkowego i zakażenia organizmu!!!
Rodzina nie wszczęła żadnych kroków, "bo i tak jej dni były policzone"!:mad:

Anielka
09-05-2008, 07:51
W poniedzialek 5 maja poszlam zarejestrowac sie do do lekarza pierwszego kontaktu,zarejestrowano mnie na 16 maja,dobrze ,ze to tylko taki drobiazg jak kręgi szyjne,ktore nie pozwalaja mi utrzymac za długo głowy w normalnej pozycji i ,ze nie pracuje..A reszta jakos sie kręci.Pozdrawiam cieplutko.

grazyna
09-05-2008, 09:49
A ja w związku ze słuzbą zdrowia(czy aby na pewno zdrowia w kazdym przypadku?), szukam jak szalona dobrego ortopedy, by poprawił synowi bark, operowany wczesniej w naszym mieście. Ma ktoś jakis pomysł?
Rozsyłam listy internetowe, ale dotąd nikt mi nie odpisał, czy proponowana metoda przez tego lekarza , który wcześniej go operował jest dobra?(skrócenie kości ramiennej , bo bark jets dalej podniesiony, taki wybity)