PDA

View Full Version : Sens życia - jak go utrzymać? - komentarze


Basia.
16-11-2006, 15:06
Komentarz do artykułu: Sens życia - jak go utrzymać? (http://www.senior.pl/153,0,Sens-zycia-jak-go-utrzymac,199.html)
--------------------
Zgadzam się całkowicie z autorką artykułu.

Himalaya
16-11-2006, 23:11
Ja nie do końca ale to jest indywidualna sprawa bo każdy odczuwa co innego. Właśnie jestem po rozwodzie (1 rok) , 20 lat małżeństwa prysnęło jak bańka mydlana . Ale sie pozbierałam dokładnia tak jak w punkcie drugim co do joty .Bo punkt pierwszy wpędził by mnie w melancholie z której trudno by było mi się otrząsnąć. Przez ten rok osiągnęłam bardzo dużo z czego się ogromnie cieszę . A wracając do tematu to nastepne punkty sa konsekwencją drugiego , przynajmniej w moim przypadku

Biedronka
19-11-2006, 22:46
Ja zostałam sama po 35 latach, mój mąż zmarł. Tyle spraw pozostawił niedokończonych...Jest mi ciężko,próbuję się pozbierać, ale nie mam czasu na medytacje. Życie jest brutalne.

araukaria
20-11-2006, 15:19
Ja zostałam sama po 35 latach, mój mąż zmarł. Tyle spraw pozostawił niedokończonych...Jest mi ciężko,próbuję się pozbierać, ale nie mam czasu na medytacje. Życie jest brutalne.
Masz racje.... życie bywa brutalne. Dla Ciebie Biedronko to napewno jedne z najtrudniejszych dni. Tego okresu w swoim życiu ja też bardzo się obawiam. Zyczę dużo siły na dokończenie spraw i wsparcia ze strony przyjaciół w tym trudnym okresie.

jolita
20-11-2006, 23:00
Biedronko - a może to właśnie dobrze, że nie masz czasu na medytacje?Teraz jeszcze nie pora, ale w przyszłości proponuję dewizę: nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...Często pomaga, a jeszcze częściej się sprawdza. A na dzisiaj:mów do nas jaknajwięcej i jaknajczęściej,a znajdziesz życzliwość i ulgę.

krise1
22-11-2006, 13:09
Biedronko, wiem co przeżywasz, ale musisz być silna i pomalutku uporządkować swoje sprawy. Pisz do nas , będziemy Cię duchowo wspierać. Życzę zdrowia i powodzenia w załatwianiu swoich spraw.

ekrystyna
06-12-2006, 10:43
Jeżeli mówimy o seniorach należy rozróżnić ich grupy wiekowe: łatwiej jest przeżyć i otrząsnąć się z rożnych ciosów jakie niesie życie mając tuż po 50-ce a inaczej w póżniejszych latach. Łatwiej też jest radzić kiedy się samemu jest w lepszej sytuacji, bo przecież nie wszystkich jednakowo życie doświadcza i każdy inaczej je przeżywa.

hanka93
06-12-2006, 11:00
Zycie jest dobre i ciekawe , nie musi być brutalne.Zależy od nas ,od tego jakich wyborów dokonujemy.
Zawsze mozna szukać ludzi potrzebujących kontaktu i ceniących kontakt.

FeliksG
15-12-2006, 09:09
Za najwazniejsze z przemyśleń, tego artykułu, wybieram twierdzzenia zawarte w punkcie 5 Przekonałem się, obserwując postawy i zachownia
seniorów, w różnym wieku, że osby aktywne - czymkolwiek zajęte - są
w znacz nie leprzej kondycji fizycznej i psychicznej. Rezygnacja - niwiara, że jeszcze coś można, że warto...jest największym wrogiem
seniorów.Stanowczo nie zgadzam się z pkt.1 artykułu. Uważam że w samotności człowek gnuśnieje, popada w melahcholię lub narcyzm.
PS. temat wspaniały, - dziękuję i pozdrawiam.

Biedronka
31-12-2006, 00:39
Kochani, dziękuje za ciepłe słowa :)
Nie zaglądałam tu jakiś czas, bo byłam bardzo zajęta - i dobrze. Opiekowałam się chora wnusią, potem rozpoczęłam pracę na pół etatu i jakoś życie znów nabrało tempa.
Bałam się tych pierwszych samotnych świąt, ale było miło i serdecznie w gronie rodziny.
Pozdrawiam. Alicja.

Jadka.Z
31-12-2006, 12:26
Biedronko! Doskonale Rozumiem Cię.Wiem dobrze co to samotność. Często czuję się samotna. Jestem rozwiedziona po bardzo wielu latach małżeństwa. Potrzebi Ci przyjaciele. Odzywaj się często do nas. Ciepło rodziny bardzo pomaga ale na codzień jestem sama. Nie daję się, dużo czytam, rozmyślam, szukam odpowiedzi na sens mojej samotności ale wierzę w konieczność udźwignięcia tego co mnie spotkało i zmierzenia się a tym.Jadka.Z

iwo1111
31-12-2006, 12:38
Też jestem samotna, ale staram się nie poddawać apatii i przygnębieniu. Myślę, że najważniejsze jest pozytywne nastawienie do świata i ludzi. Pozdrawiam serdecznie Wszystkich Samotnych i nie tylko!!! Oby ten Nowy Rok był lepszy od mijającego i przyniósł jak najwięcej szczęścia i radości.
http://images2.fotosik.pl/316/bf2ac253a2b53d7b.gif (www.fotosik.pl)

Dzidka
31-01-2007, 11:01
Czas leczy rany, ale nie u wszystkich tak szybko. Podczas ostatniego pobytu w sanatorium spotkałam kilka kobiet po podobnych przeżyciach. Na początku były przygnębione, smutne. Jednak po 3- tygodniowym pobycie /zabiegi, kontakty z innymi, wycieczki/ już widziałam zdecydowaną zmianę w ich zachowaniu.Na pewno nie świadczy to o całkowitym zapomnieniu, jednak oderwanie się myśli od tych przykrych zdarzeń, jest na pewno lekarstwem.Pozdrawiam Biedronkę bardzo ciepło i życzę Jej jak najszybszego powrotu do normalności.Dzidka.

Ala-ma-50
31-01-2007, 18:09
Dzień dobry!
Czytam i czytam i myślę sobie, że samotność jako wyrok losu choć jest ciężka , to jednak bardziej znośna od samotności w domu pełnym ludzi. Mam męża i dzieci, a czuję się okropnie samotna.Kiedyś przeczytałam książkę "Dom" (napisaną ze scenariusza popularnego serialu) i tam ktoś powiedział: jestem sama,bo oni (rodzina,syn,synowa i wnuki) do mnie mówią,ale ze mną nie rozmawiają.Ze mną jest podobnie,od czasu jak straciłam pracę,czuję się jak piąte koło u wozu,a to już 2 lata.Ciężko żyć,poszlabym sobie...ale dokąd? Może ktoś zna jakieś miejsce.
Pozdrawiam wszystkich

jolita
31-01-2007, 19:15
Nie jestem psychologiem, ale pozwól, że wyrażę swoją opinię na dręczącą Cię rzeczywistość. Weszliśmy w nowy ustrój, nową mentalność społeczności, w których osobom bardziej wrażliwym trudno przystosować się. Rozumiem z tego co napisałaś, że rozstałaś się z pracą nie z własnej woli a to napewno stało się przyczyną stresu - nie tylko Twojego...
Życie nabrało ogromnego przyspieszenia, telewizja zastąpiła wspólne dysputy lub bodaj gry...Czytając lub oglądając wiadomości słyszy się o agresji, bezduszności i tak ludzie zapominają, że zwłaszcza osoby wrażliwe potrzebują ciepłego słowa,zainteresowania...Żeby "nie dać się zwariować" trzeba zaakceptować ten nowy świat, a sobie "umeblować kącik" z własnymi marzeniami, zainteresowaniami...Pomyśl jak dobrze, że już mamy możliwość pozaglądać do internetu, spotkać nowe osoby w kafejce seniora i jak dobrze, że można podzielić sie swoimi troskami z innymi - a może dobrze, że anonimowo, bo tym łatwiej otworzyć się...Wierz mi, że te wszystkie osoby które wstąpiły do seniorka mają swoje problemy dlatego tu są...http://img480.imageshack.us/img480/4907/gifradosnyhb0.gif (http://imageshack.us)Uśmiechnij się - jutro będzie lepiej...

baburka
31-01-2007, 20:15
ktoś powiedział: jestem sama,bo oni (rodzina,syn,synowa i wnuki) do mnie mówią,ale ze mną nie rozmawiają.

Dotyczy to w ogóle kontaktów międzyludzkich. Jeśli zdasz sobie sprawę, że wszelkie porozumienie jest niedoskonałe, będzie Ci lżej. Myślę, że przede wszystkim nie potrafimy wzajemnie wchodzić na swoje tory myślowe, wczuywać się w nastrój. Chcielibyśmy, a nie umiemy. Akceptacja tego stanu rzeczy pomaga.

baburka
31-01-2007, 20:22
Mam zbawienną radę dla wszystkich cierpiących w wyniku swej szczególnej wrażliwości: całą mocą traktować siebie jak osobę o przeciętnym poziomie psychicznej odporności. Efekt poprawy kondycji duchowej murowany.

Ala-ma-50
31-01-2007, 20:34
Moje Kochane!
Dziękuję za słowa otuchy, za to ,że ktoś mnie zrozumiał i pocieszył.Jakby troszkę lżej mi się na duszy zrobiło.
Jeszcze raz dziękuję ,duza buźka.

jolita
31-01-2007, 20:48
Teraz masz zadanie nr. 2. Włączyć się w inne tematy, a o tym zapomnieć....http://img236.imageshack.us/img236/8806/humorgt9.gif (http://imageshack.us)

Basinek
31-01-2007, 20:54
Witajcie, moje Panie! Jestem "nowa" na tym forum i czytając Was, widziałam swoje przeżycia. Też jestem sama. Owdowiałam 11 lat temu i do dzis nie mogę się pozbierać, w tym sensie, że boję sie komukolwiek zaufać i borykam się z różnymi problemami. Jedyną pociechą i podporą jest mój niepełnosprawny syn. I mimo, że jestem już nienajmłodsza, nie dam się.A takie forum jak to pomoże z uśmiechem patrzeć w przyszłość, prawda?

jolita
31-01-2007, 21:07
Basinku - jesteś wspaniała - tak trzymaj!. Witaj w gronie różnych osobowości, ale z jedną wspólną cechą, której na imię życzliwośćhttp://img186.imageshack.us/img186/2009/senior21zi2.gif (http://imageshack.us)

Ala-ma-50
31-01-2007, 21:40
Jolitko!
Jesteś cudowna..Już Cię lubię .Dziękuję raz jeszcze.
Pozdrawiam

kufa86
25-10-2007, 23:34
Treść artykuły mija się z tytułem, nie mówi o sensie, tylko o tym jak w miarę bezboleśnie przeżyć następny dzień.
I powyższe posty też są w tym tonie.
Czy to o to chodzi?

Malgorzata 50
25-10-2007, 23:51
Ni komentuje bo wszystko już powiedzieliscie .Biedronko jak się okazuje dzielni ludzie jak ty potrafią wyjść z najgorszej traumy ,a przynajmniej jakos ja przetrwać ,bo sa sprawy gleboku ukryte ,ktore przezywamy zawsze w samotnosci .Ale czlowiek ma więcej sily niż mysli .Ściskam cię i zycze by następne świeta byly jeszcze lepsze.Wnusia to jest najlepszy antybiotyk na bol serca i duszy

Basia.
26-10-2007, 12:48
trzeba żyć "pełnią życia", innej recepty nie ma. Pełnia życia ....... każdy ma swoją indywidualną .:)

Bianka
26-10-2007, 13:46
trzeba żyć "pełnią życia", innej recepty nie ma. Pełnia życia ....... każdy ma swoją indywidualną .:)
Obiektywnie życie nie ma jakiegoś szczególnego sensu, jest egzystencją biologiczną. Człowiek jednak jest na tyle szczególnym stworzeniem, z na tyle już złożoną psychiką, że posiada zdolność myślenia abstrakcyjnego, ma kreatywną wyobraźnię itd.
Stąd też "pełnia życia" to dla niego (dla nas) nie tylko zaspokojenie podstawowych potrzeb.

kufa86
26-10-2007, 18:15
Stąd też "pełnia życia" to dla niego (dla nas) nie tylko zaspokojenie podstawowych potrzeb.
Dalej pytam, to o co chodzi w tym sensie życia?

Alsko
26-10-2007, 18:24
Dostaję wysypki, gdy słyszę takie pytanie :mad: Zostawiam to zagadnienie filozofom. A i tak każda >szkoła< inną da odpowiedz :D

Sunshine
26-10-2007, 18:31
Życie ma sens jeśli czemuś służy /tak uważam/
Idąc tym tropem,życie tylko dla życia nie ma sensu.
Nie czuję się dzisiaj na siłach/fizycznie /by ten temat szerzej rozwinąć,ale chętnie do niego wrócę.
Ostatnio dość często sama sobie zadaję to pytanie?
do czego służy moje życie? dotychczasowe odpowiedzi jeszcze mnie nie zadowalają.

kufa86
26-10-2007, 18:39
Dostaję wysypki, gdy słyszę takie pytanie :mad: Zostawiam to zagadnienie filozofom. A i tak każda >szkoła< inną da odpowiedz :D
Nie tylko filozofowie, ale ludzie odkąd zauważyli, że mają psychikę i zaczęli patrzeć w gwiazdy, zadają sobie i innym takie pytanie.
Wierzący mają łatwiej.

Malgorzata 50
26-10-2007, 18:42
Latwiej albo nie bo się musza nameczyc ,naprzezywac rozterek-zycie ,jak gory ma sens bo jest i nie ma się za bardzo nad czym zastanawiać

Alsko
26-10-2007, 18:47
Ano własnie!!!

Bianka
26-10-2007, 18:51
Dalej pytam, to o co chodzi w tym sensie życia?

To zależy jak na to patrzeć. Każdy człowiek może nadać życiu pewien sens. Jeżeli ktoś jest lekarzem - to jego umiejętności są potrzebne grupie chorych - czyli dla tej grupy jego istnienie ma sens. Jeżeli jest artystą - jego sztuka cieszy nieraz wiele pokoleń - był więc potrzebny jako "dostawca" przeżyć estetycznych. Itp. itd. Czyli sens życiu nadaje praca dla grupy, dla innych. Tak to wygląda z naszego ludzkiego punktu widzenia.
Patrząc z nieco dalszej perspektywy - jesteśmy jakimś tam maleńkim kółeczkiem w łańcuchu ewolucji :)
Patrząc z jeszcze dalszej - nasze życie nie ma żadnego sensu... :D

BUNIA
26-10-2007, 19:18
Umiec cieszyc siez kazdego dnia ,z tego ze sie jest w miare zdrowym,ze sie jest niezaleznym od innych, bo mozna samu chodzic,ubierac sie,myslec,sluzyc innym ,ze sie kocha i jest sie kochanym ,ze mamy najbizszych obok siebie i... byc zadowolonym z tego co sie ma i co co sie osiagnelo ...

Bianka
26-10-2007, 19:49
Umiec cieszyc siez kazdego dnia ,z tego ze sie jest w miare zdrowym,ze sie jest niezaleznym od innych, bo mozna samu chodzic,ubierac sie,myslec,sluzyc innym ,ze sie kocha i jest sie kochanym ,ze mamy najbizszych obok siebie i... byc zadowolonym z tego co sie ma i co co sie osiagnelo ...
No właśnie... mniej rozważań, mnie teoretyzowania, a więcej po prostu radości życia... :)

an_inna
26-10-2007, 20:41
Kufo, zwracam Twoją uwagę na tytuł omawianego artykułu: "Sens życia - jak go utrzymać". Zawartość artykułu nie rozmija się więc z tematem:D jak i różne praktyczne wskazówki na forum. Rozważania nad tym, co jest sensem życia to pewnie większość z nas zadawała sobie w młodości, a niektórym brak odpowiedzi doskwiera i na stare lata, np. mnie:mad:
Jak go zwał tak go zwał - kiedy dobrze się czuję, życie ma dla mnie sens, a kiedy źle się czuję - traci go. No to staram się czuć dobrze:) czego zresztą Tobie i pozostałym dyskutantom życzę.

gratka
09-01-2008, 06:46
Powinnismy chyba odroznic dwa pojecia : sens zycia i cel zycia.Sens zyciu nadajemy sami.Moje zycie uwazam za sensowne gdy jest szczesliwe i godziwe.Mam wolnosc w wyborze celow dzialania, wiec czyz jest sens zajmowac sie czyms nieistotnym i nikomu niepotrzebnym??? Obserwuje ludzi i zauwazam, ze zadowolenie (a moze szczescie?) przezywamy najczesciej wtedy, gdy pozostawiamy po sobie jakis slad, np udane potomstwo, ksiazke,wiersz, dom, obraz, ladny ogrod, odrestaurowany antyk, Ale tez sprawienie komus przyjemnosci lub tylko swiadczona pomoc, a mnie nawet bycie wsrod ludzi tez daje zadowolenie, wiec ma sens.Dla zakochanych milosc jest sensem zycia, dla wielu - tylko poczucie przydatnosci.
Jako agnostyk celu zycia nie widze.Mam wrazenie, ze gdybym przed urodzeniem miala zaprezentowane rozne cele i danoby mi taka mozliwosc: jak chcesz czlowieku realizowac ktorys z tych celow, to sie urodz; i gdybym swiadomie wybrala zycie dla realizacji danego, wybranego celu - to tylko wowczas byloby ono celowe.
Inna sprawa jest swiadomosc, ze jestem jedynie chwilowa forma istnienia materii ozywionej, ktora mysli i czuje.:confused:

lucyna
13-01-2008, 14:28
Jak by tego nie nazwać ,wszyscy mamy takie doły i zadajemy sobie pytania czy warto,czy jest sens itd
szkoda że nie ma idealnej recepty dla nas wszystkich.

baburka
13-01-2008, 14:31
Mam odpowiedź: Życie nie ma sensu. Jeśli się to zrozumie i zaakceptuje, dalej idzie już gładko, czasem nawet jedzie, z rzadka leci. :)

lucyna
13-01-2008, 14:33
Zgadzam się z Toba.
Kwestia pewno tego że my na siłę szukamy sensu a potem nie widząc go mamy doły.:)

Ala-ma-50
13-01-2008, 19:29
Pewnie, że życie nie ma sensu..ja też to od dawna wiem ...ale wcale mi z tym nie jest lżej..wręcz przeciwnie.
Cały czas wydaje mi się , że jestem zabawką w ręku jakiegoś nieodpowiedzialnego szaleńca....
Czy ja aby jestem normalna?

Anielka
13-01-2008, 19:31
Zupełnie normalna Alu,podejrzewam ,ze wielu z nas tak ma.Pozdrawiam cieplutko i ciesz sie dniem dzisioejszym,a jutro?jak dozyjemy to zobaczymy co z tym fantem zrobic.

Ala-ma-50
13-01-2008, 19:33
Też Cię Anielko pozdrawiam ..i cieszę się..że z głową u mnie wszystko o.k.

Lila
13-01-2008, 19:37
Ala.Zabawka w ręku szaleńca...

To ja tak myślałam wielokrotnie.I przeszedłszy większość swojej drogi,u jej kresu niemalże ,zastanawiam się tak jak Bogumił Niechcic ...na jakie siły obliczone jest ludzkie życie...?

Mogę się tylko pocieszać ,że na pytanie '' czy było warto '' ,do samego końca nie będę znać odpowiedzi .Jak tysiące ludzie przede mną,jak ...meduza w morzu...

elmarek
13-01-2008, 19:44
Dla mnie istotą życia i sensem były i są marzenia i ich realizacja, od kiedy nauczyłem się odróżniać MARZENIA od marzycielstwa.

Pani Slowikowa
13-01-2008, 19:46
zycie karalucha???

Ala-ma-50
13-01-2008, 19:50
Marzenia?...jakoś mi się pogubiły po drodze..do nikąd..chyba ..
Bo co to za droga?... gdzie jedynym końcowym dylematem jaki nas czeka ..jest: urna czy tradycyjna trumna?
Głupio ktoś to wymyslił.

Bianka
14-01-2008, 10:41
jaki samy mu nadamy.
Poza tym jesteśmy drobinką w potoku ewolucji :)
A czym w ogóle jest życie, jak powstało itp. itd. nikt nie wie i zapewne nikt nigdy się nie dowie.

gratka
05-02-2008, 21:44
To jest dobry artykuł. Zawiera wszystko to, co najważniejsze. Potrzeba trochę myśli w samotności, potrzeba kontaktów z innymi bliskimi ludźmi, potrzeba ciepła , ale też po pewnym czasie musi się pustkę po kimś kto odszedł czymś zapełnić. Potrzeba aktywności, dobrze znaleść sobie zajęcie, na które wcześniej nie było czasu.
Wiem o czym mówię, bo sama straciłam w krótkim czasie matkę, siostrę i męża.
Bezsenność pokonywałam malując obrazki zwykłymi pastelami.
Zainteresowałam się psychologią, która zawsze mnie ciekawiła.
Podjęłam się opieki nad wnukiem - dwulatkiem.
Znalazłam forum i poszerzyłam krąg przyjaciół.
Czyli intuicyjnie zrobiłam to, o czym autorka pisze.
I pomogło!!!