PDA

View Full Version : Proszę o informację...


marion
09-08-2008, 21:24
Od niedawna wiem,że córka jest "przy nadziei":) ,a ponieważ ma zamiar mnie odwiedzić(mieszka w innym mieście) wynikł problem dotyczący mojej kotki...
Czy prawdą jest ,że ze wzgl. na zagrożenie toksoplazmozą powinno sie ograniczyć jej kontakt z kotem?/zanaczam ,że kotka domowo -kanapowa i nie wychodząca na dwór/
Czy sa jakies badania,szczepienia i kogo (kota czy córkę? ):)
Pewnie trochę "spanikowałam" ,ale proszę o konkretne ,rzeczowe info w tej sprawie...

Lila
09-08-2008, 21:28
Marion,a czy wiesz czy córka już nie przechodziła toksoplazmozy ? Na ogół zapada się na nią po zjedzeniu surowego lub niedopieczonego mięsa..Bardzo dużo ludzi jest już po...nigdy nie mając do czynienia z kotem..

Alsko
09-08-2008, 21:32
uważam, że upatrywanie niebezpieczeństwa w kontaktach z domowym, nie wychodzącym kotem - to lekki przesadyzm. Może wystarczy zachowanie higieny?
Dodam, że i ja, i moja matka miałyśmy w domu koty i obie urodziłyśmy zdrowe dzieci. Ale pewnie nie jestem obiektywna.

Może tu poczytaj?
http://www.google.com/search?ie=UTF-8&oe=UTF-8&sourceid=navclient&gfns=1&q=toksoplazmoza

Konto usunięte
09-08-2008, 21:36
http://www.gabinetginekologiczny.pl/toksoplazmoza/

Mar-Basia
09-08-2008, 21:42
Od niedawna wiem,że córka jest "przy nadziei":) ,a ponieważ ma zamiar mnie odwiedzić(mieszka w innym mieście) wynikł problem dotyczący mojej kotki...
Czy prawdą jest ,że ze wzgl. na zagrożenie toksoplazmozą powinno sie ograniczyć jej kontakt z kotem?/zanaczam ,że kotka domowo -kanapowa i nie wychodząca na dwór/
Czy sa jakies badania,szczepienia i kogo (kota czy córkę? ):)
Pewnie trochę "spanikowałam" ,ale proszę o konkretne ,rzeczowe info w tej sprawie...
Marion, bylam "przy nadzieji" pare razy i wydalam na swiat 7 dzieci. W domu byly koty, psy, nawet papuga (nie zartuje). Dzieciaki okazy zdrowia. Jezeli masz zastrzezenia, niech corka nie glaszcze i caluje kota. Pozatym kotka pewnie jest szczepiana co roku? Pozdrawiam.

Kazik
09-08-2008, 22:24
Podobno to nawet dobre-nie będą mieć alergii-ale jestem elektrykiem, a nie lekarzem jak każdy Polak, w swoim mniemaniu. Byłem przerażony jak w Norwegii mama podnosi smoczek upuszczony przez dziecko i do buzi. U nas ma zapasowe-a później je wyparzy. Mają kontakt z bakteria jak jeszcze są karmione piersią. Wyrośli na zdrowych. Od małego mieli psa. Czasem dzieci lizał po buzi. Ale nie w mojej obecności-taki jestem.

Malwina
09-08-2008, 22:41
Dzieci chowane przesadnie higienicznie to znaczy izolowane na kazdym kroku od brudu kurzu moga szybciej załapac potem w zetknięciu z "brudem tego świata", ale napewno nie jestem za tym, aby celowo stykac dziecko z milionem bakterii z jamy ustnej poprzez lizanie smoczka a wg mamy oczyszczanie z brudu, trochę kota sie przyda i psa, ale bez spania z nim, całowania- natomiast z przestrzeganiem mycia rąk, buzi, zebów w określonych sytuacjach, a u zwierzaków czystosci, szczepień itp.Moi rodzice od zawsze mieli psy, ja sie chowałam z nimi, potem ja miałam w swoim domu i nasze dzieci teraz mam wnusię i też są psy.We wszystkim "przeginanie pały" moze być, a wrecz bywa szkodliwe.

Matrix
09-08-2008, 23:17
Marion, lepiej zapobiegać, niż leczyć. Ja na Twoim miejscu sama
wybrałabym się do córki.:)

marion
10-08-2008, 01:43
bardzo dziękuję za reakcję:)
wszystkie porady wezmę pod uwagę.Wynik mojej córki jest ujemny(a wiec nie miala kontaktu z tą chorobą) co jest ciekawe,gdyż przez nasz dom w okresie jej dzieciństwa przewinęło sie mnóstwo kotów i innych...
Na te ciążę długo czekaliśmy wszyscy :D no i wreszcie! a wiec stąd ten przesadyzm...
A do tego lekarz prowadzący na urlopie...