PDA

View Full Version : Prosze, poradzcie. Kocham moja wnusie - chca mi zakazac widzenia sie z nia


Magdalena898
16-08-2008, 00:16
Wlasnie przed chwila trafilam na nowy blog internetowy mojej

corki. Z jednej strony to cudownie : zobaczylam po wielu miesiacach moja juz prawie dwuletnia wnunie. Sliczna, kochana i taka duza....Mieszka niedaleko mnie . w miasteczku obok u dziadkow, ktorzy 2 lata temu , jako obcy ludzie - kupili moja corke dla swojego jedynaka. Teraz moja wnuczka nalezy tylko do nich i swoich rodzicow. Moja ukochana corka wyrzekla sie mnie i swoich korzeni.
Przeczytalam jej blog o mnie i moim rzekomym zachowaniu.Tyle hipokryzji, przeklaman, oskarzen ....Boze jedyny. jak to zniesc....

Ile krzywdy mozna wyrzadzic matce dla mezczyzny i pieniedzy?

Uratowalam zycie wnusi, gdyby nie moje wysilki nie byloby jej na swiecie. Nikt juz otym nie pamieta...

Widywalam sie z dzieckiem najpierw czesto, potem rzadziej, potem zezwolono mi na 2 dwugodzinne wizyty w miesiacu, tylko wtedy gdy nie bylo tesciow. Kiedy poprosilam o wizyty raz w tygodniu, odmowiono mi ich calkowicie.
Corka byla w 9 miesiacu ciazy, dzwigala 10 kg wnusie- a ja nie tylko nie moglam jej pomoc ("bo nie) , ale nawet nie wiedzialam gdzie jest, czy nie lezy w szpitalu. Tesciowie nigdy nie chcieli ze mna rozmawiac, tylko im wolno wszystko , bo utrzymuja czesciowo czteroosobowa juz rodzine (wnuczek urodzil sie w czerwcu - zobaczylam go dzis na zdjeciu).

Po dwoch latach prob porozumienia sie z corka - poczulam jak z dnia na dzien staje sie inna kobieta, przesiaknieta sposobem myslenia i zwyczajami tesciow . Serce jej kamienialo. Mowila tak jakby przeszla solidne pranie mozgu.

Kiedy miala urodzic wnuczka - dalam spokoj z probami odwiedzin. Nie chcialam jej stresowac przed porodem. Przysylalam tylko ksiazki , paczuszki dla niej i dla wnusi. I tak

oskarzyla wlasnie mnie o wczesniejszy termin porodu wnuka.

Generalnie jestem winna wszystkiemu, 26 lat poswiecilam na

wychowanie, a potem proby wyciagania corki z koleinych opresji. Zle. tamta rodzina rzucila ja na gleboka wode - na zasadzie " jesli nie utonie - to dostanie marchewke ". I dobrze- jest szczesliwa. Ja jakos nigdy nie pozwalalam sobie na takie ryzyko...

Wnioslam sprawe o ustalenie kontaktow z wnuczetami, zwlaszcza ze starsza wnusia.Prawo nie chroni babci niechcianej. To co mowi matka jest bardziej wiarygodne dla mlodej sedziny , ktora zadecyduje o zakazie lub nie mojej stycznosci z wnuczetami.

Boje sie. Bardzo.... I tesknie przeogromnie .Za corka , ktora wiem , ze mnie kocha...ale dzis nienawidzi - dzieci sa jej wlsnoscia I kropka. Za wnusienka, ktora uczylam w krociutkim czasie tylu drobnych rzeczy.

Mam dopiero 50 lat i jeszcze duzo moglabym dac

wnusi.Ale kolejna sprawa juz za dwa tygodnie i moze juz jej nigdy nie zobacze...

Czy ktos z Was to przezyl ? Czy wie cos o prawach dziadkow - ja znam dwie uchwaly SN , ktore wszystko pozostawiaja w rekach rodzicow dziecka i sadu....

Magdalena 898.

Malgorzata 50
16-08-2008, 00:26
A może zamiast po sądach biegać poszłabyś najpierw na psychoterapię ,zeby sobie ułożyć co nie zagrało w relacjach z córką -bo wydaje mi się ,ze babcia nie ma żadnych prawnych umocowan w prawie rodzinnym,a poza tym stawianie sprawy na ostrzu noża nie pomaga-a jak już sobie ulozysz to wszystko to umow się z córką i postarajcie się jakoś wasze problemy przegadać .Dowiedz się co ona ma ci do zarzucenia i pomysl czy naprawdę nie ma ani odrobiny racji.Pewnie jednak jest coś na rzeczy .Może wlasnie to poswięcenia i wyciąganie to byl twoj bład.Nie znam cię i nie oceniam .Ale wydaje mi się że gdzieś musi być pies pogrzebany.

Malwina
16-08-2008, 11:44
Myślę ,ze Małgorzata moze mieć rację - coś po drodzę pogubiłyście, tzreba by dowiedziec się co, ale tu chyba juz potzrebne wsparcie fachowe, ustawienie pewnych spraw i rozmowa z córką na neutralnym gruncie.Inne wyjścia, to połśrodki, które niczego do końca nie załatwią.Póki co, zawalcz o córkę...w pierszej kolejnosci

Nika
16-08-2008, 11:47
Bywa,ze nadopiekuńczość rodziców,pojmowana przez nich jako objaw miłości,wychodzi bokiem pociechom,które chcą zyć po swojemu,a rodzic czuje się nieszczęśliwy,bo dziecko nie doceniło jego poświęceń.Współczuję Ci ,bo cierpisz,ale sądzę,że tylko spokojna rozmowa z córką-na neutralnym gruncie-pomoże.I daj jej powiedzieć,co myśli o waszych relacjach.Pozdrawiam

Konto usunięte
16-08-2008, 11:55
Podaj Magdaleno adres tego bloga, wszak... Audiatur et altera pars....

Basia.
16-08-2008, 11:56
spróbuj porozumieć się z córką, wysłuchaj co ona ma Tobie do zarzucenia, przeanalizujcie wspólnie wszystkie zaszłości. Sprawa sądowa nie jest w tym przypadku najszczęśliwszym rozwiązaniem, oddalicie się od siebie jeszcze bardziej. Pozdrawiam.

Mar-Basia
16-08-2008, 12:11
Nie znam Cie, ni znam corki. Aby zajac jakiekolwiek stanowisko nalezy poznac tzw "prawde" z obu stron. Postaram sie byc pragmatyczna.
Wina z pewnoscia lezy po obu stronach tylko kazda z Was koczuje na swojej pozycji. Nie ma dymu bez ognia! Corka zblizyla sie do nowej rodziny tesciow - powod napewno znasz, jestes matka i doskonale zdajesz sobie sprawe co nie zagralo pomiedzy Wami. Zrob rachunek sumienia.
Corka, zapomniala, ze ma tylko jedna matke i chwilowo dala sie wciagnac w gre tesciow. A moze poprostu kocha meza i robi to dla niego?
Chcesz dochodzic swoich praw przez sad. Naturalnie jest to mozliwe...ale czy zastanowilas sie jakie beda skutki tej interwencji? Tragiczne dla obu stron.
Z punktu litery prawa miedzynarodowego ......i jeszcze ?....jezeli bedziesz miala sprytnego adwokata - dostaniesz prawo widywania wnukow pod pewnymi zastrzezeniami (w obecnosci rodzicow, opiekunki spolecznej, czy wyznaczonej przez sad osoby) - chyba Ci o to nie chodzi? Co pomysla wnuki?
Jezeli moge Ci cos poradzic, doprowadz przez Twego adwokata do spotkania stron w jego gabinecie. Wypierzcie brudna bielizne i podajcie sobie rece.
Jezeli to nie poskutkuje - zrob to co poradzi i adwokat.
Przepraszam za to co napisalam ale zaznaczylam, ze bede pratgmatyczna.

bogda
16-08-2008, 12:38
Magdaleno....nie wierzę, że tylko pieniądze przesłoniły oczy Twojej córce, coś musiało się już wcześniej miedzy Wami zadziać i psuć, a Ty tego nie zauważyłaś. Nie można żyć życiem dzieci, można ich tylko wspierać i pomagać, ale nie na siłę. Bardzo Ci współczuję, że nie możesz widywać swoich wnuków, ale sprawa sądowa nic nie załatwi, może być tylko gorzej. Posłuchaj Marbelli...ona dobrze Ci radzi, a jeżeli nie chcesz to zostaw to własnemu biegowi, a czas może wyciszy te emocje i będzie dobrze....

tadeusz50
16-08-2008, 12:55
Magdaleno
Rozwiązanie tej sprawy sądownie jest wyjściem najgorszym z najgorszych rozwiązaniem. Miłości w sądzie się nie zdobywa. Gdzie zaistniał błąd tego pewnie same nie wiecie. Proponuję przeczytać wątek "Toksyczni rodzice" i przemyślenie każdej wypowiedzi. Pozdrawiam.
ps. chciałbym by do jednej mojej wnuczki babcia chciała zajrzeć, czyli odwrotna sytuacjia.

Alsko
16-08-2008, 13:17
Tadeusz ma rację - sprawa sądowa jest prawdopodobnie najgorszym rozwiązaniem. W tej sposób nie zniknie problem, a może się tylko zaostrzyć.
Mnie jedna rzecz zastanawia. Przeczytałaś blog córki i widzisz tylko swoją krzywdę. Nie zastanawiasz się wcale nad zarzutami córki pod Twoim adresem. Zarzucasz jej, że przejęła sposób myślenia od innych.
I to wszystko. Nie szukasz żadnej winy w sobie.
Nie znam ani Ciebie, ani córki - nie mam prawa oceniać. Ale nie wierzę, żeby takie nieporozumienia brały się z winy jednej strony.

Kundzia
16-08-2008, 13:46
Uważnie i kilka razy przeczytaam i twoją wypowiedzi odpowiedzi na nią.I jak inni przychylam się do tego ,że wybranie sądu to najgorsza rzecz jaką mogłaś zrobić.Niestety znam taką sytuację tylko jakby z pozycji twojej córki.I mnie rodzice za wszelką cenę w imię mojego dobra próbowali ułożyć życie.Skończyło sie to na całkowitym zerwaniu kontaktów.Ja przynajmniej pozwalałam na kontakty dzieci z dziadkami i w pewnym momencie one same zdecydowały,że to koniec.Miały dosyć szczucia na rodziców,wzajemnego buntowania.Nie mam pojęcia jak jest sytucja u ciebie ale wybacz,nie wierzę,że tylko córka winna.

Babcia Iwa
16-08-2008, 18:11
Ja też mam 2-je wnucząt 10 lat chłopiec i 13 lat dziewczynka.Starałam się zawsze nie wchodzić za daleko w ich życie. Mnie nikt nie przeszkadzał wychowywać mojego syna, więc i ja staram się nie zagłaskiwać na śmierć. Przez 2 lata byłam odcięta od dzieci bo "wtykałam nos" w życie młodych".Chciałam ich chronić przed błędami jakie ja popełniałam. Zrozumiałam że to nie moje życie tylko ich a oni mają pełne prawo żyć jak zechcą. Jeżeli będą czuli się zagrożeni to sami poproszą o radę. Po 2-ch latach całkowitej separacji, wnuki pewnego dnia zadzwonili i zapytali " babciu jak się czujesz?"Bo my dobrze i kochamy ciebie. Ja im na to -czuję się b. dobrze zwłaszcza po waszym telefonie i kocham was mocno.Od tamtego czasu mamy kontakt więcej telefoniczny. Cieszę się i tym. Nie chcę być wścibską,uciążliwą najmądrzejszą babunią ,bo pocałuję klamkę.

aannaa235
16-08-2008, 18:19
Magdaleno, smutne to bardzo

zrób wszystko, aby pojednać się z córką - ale nic na siłę,,,,a powoli czas zrobi swoje, bo jak zwykle wina leży po środku. W tym przypadku potrzeba wiele cierpliwości i wytrzymałości, życzę powodzenia

nektarynka
16-08-2008, 21:35
Bardzo to smutne co Piszesz,nie będę się powtarzać przychylę się do tego co poprzednicy pisali,a mianowicie w sądzie nie odbudujesz miłości i zaufania,wręcz zaostrzysz całą sytuację,która może wpłynąć bardzo źle na stosunki rodzinne .Ja bym porozmawiała w cztery oczy powiedzieć sobie wszystko co komu leży na wątrobie ,a jeszcze uważam że wina leży po obu stronach ,najlepiej Wiesz Ty. Musisz sama sobie opowiedzieć na to pytanie??????????pozdrawiam i życzę powodzenia.

Bianka
16-08-2008, 21:48
Magdaleno, wszyscy poprzedni forumowicze już powiedzieli wszystko, co sama miałabym do powiedzenia.
Przemyśl sprawę i przede wszystkim wycofaj czym prędzej sprawę sądową. Spróbuj spotkać się z córką, może najlepiej rzeczywiście w obecności psychologa, który pomoże Wam obu odnaleźć siebie nawzajem. Może będzie potrzeba kilka takich spotkań.
Z całego serca życzę Tobie i córce znalezienia wyjścia z tej patowej sytuacji, wzajemnej miłości i umiejętności wybaczenia błędów.

Magdalena898
17-08-2008, 23:16
Byla psychoterapia rodzinna , jeszcze z partnerem, ktory 11 lat towarzyszyl mi i corce . Zainteresowana zmianami bylam tylko ja. Corka i partner dziwili sie o co tej babie chodzi...

Z corka w okresie jej dorastania przechodzilam przez najgorsze z doswiadczen samotnej matki. Rowniez ju tu zwracalam sie czasami do psychologow- terapie nastolatki zwykle konczyly sie szybko - rezygnowala z nich.

Czytaliscie ksiazke Ewy Woydyllo "My rodzice doroslych dzieci" - o tym jak dlugo nasze samodzielne teoretycznie dzieci potrafia pasozytowac na starszych juz rodzicach?

Ja bylam dla mojej corki tym drzewem, wkol ktorego oplatala sie do 26 roku zycia, az wyssala soki. Przrzucila sie na drzewa
silniejsze.

W jednym masz racje. powinnam tak jak jej maz i tesciowie
pozwolic jej plywac. "Jesli nie utonie to sie plywac nauczy".

Nauczyli ja , za kazda udana probe dostawala doslownie "kopertowki".

A ja nigdy nie zdobylam sie by rzucic ja na gleboka wode i nie podawac reki kiedy tonela - doskonale to widze. To byl blad za bardzo k0ochajacej, choc dosc nowoczesnej matki.
Z drugiej strony moj byly partner ma dwoje dzieci.Puscil je na gleboka wode i zostawil. Jedno juz wielokrotnie bylo bliskie smierci, drugie ma zaburzenia w kontaktach z kobietami..

ALE CO DO TEGO MA WNUSIA, KTORA KOCHAM I KTORA MOZE POKOCHAC MNIE, dopoki jej tozsamosc nie uksztaltuje sie (2 lata) . Kiedy bedzie miala 5 lub 7 lat bede dla niej zla czarownica.


Magdalena 898











A może zamiast po sądach biegać poszłabyś najpierw na psychoterapię ,zeby sobie ułożyć co nie zagrało w relacjach z córką -bo wydaje mi się ,ze babcia nie ma żadnych prawnych umocowan w prawie rodzinnym,a poza tym stawianie sprawy na ostrzu noża nie pomaga-a jak już sobie ulozysz to wszystko to umow się z córką i postarajcie się jakoś wasze problemy przegadać .Dowiedz się co ona ma ci do zarzucenia i pomysl czy naprawdę nie ma ani odrobiny racji.Pewnie jednak jest coś na rzeczy .Może wlasnie to poswięcenia i wyciąganie to byl twoj bład.Nie znam cię i nie oceniam .Ale wydaje mi się że gdzieś musi być pies pogrzebany.

Magdalena898
17-08-2008, 23:26
Bywa,ze nadopiekuńczość rodziców,pojmowana przez nich jako objaw miłości,wychodzi bokiem pociechom,które chcą zyć po swojemu,a rodzic czuje się nieszczęśliwy,bo dziecko nie doceniło jego poświęceń.Współczuję Ci ,bo cierpisz,ale sądzę,że tylko spokojna rozmowa z córką-na neutralnym gruncie-pomoże.I daj jej powiedzieć,co myśli o waszych relacjach.Pozdrawiam


Probowalam go wielokrotnie znalezc w roznych miejscach i ludziach. Ostatnie 2 lata walki to byla walka o corke. Problem w tym , ze jej na porozumieniu NIE ZALEZY. Teraz ma dzieci, ktore
sa tylko jej wlasnoscia.Jest przykladna synowa , bo od tesciow
zalezy czy jej rodzina bedzie miala co jesc. Jest szczesliwa w tej roli i dobrze.
Tylko dlaczego zabrania mi kontaktow z wnusia?
Nigdy nie od[powiedziala na moje pytania, dlaczego uwaza mnie za winna , o co mnie oskarza i jak to moge naprawic?

To ja NIE OBCHODZI.


Magdalena898

Malgorzata 50
17-08-2008, 23:28
Nie potrafię nic na to odpowiedzieć.To jest twój wielki dramat i trudno ,nawet życzliwie, odpowiadać nie raniąc cię.

Lila
17-08-2008, 23:31
Madziu,nie walcz o córkę..
Ponoć największym nieszczęściem nie jest to,że dziecko odchodzi,ale to iż za długo nie chce odejść..
Córka zrobiła tak a nie inaczej...
Spróbuj poukładać swój czas ,tak jakby ona wyjechała bardzo daleko.Jeśli się nie pogubiła ,to wróci..
No i dlaczego to ona ma nie zawalczyć o uczucia matki ?
Są takie matki ,które mają głęboko w nosie swoje córki,a one lecą na każde skinienie ,jakby miały 5 latek...wrrrr...

Magdalena898
17-08-2008, 23:32
Podam, kiedy juz sie wyda , ze go znalazlam. Teraz jest to jedyne zrodlo wiedzy o wnuczetach...

Wczesniej tez byl blog, inny, dla wnusi. Corka sama podala mi do niego klucz. Byly tam moje zdjecia z rozesmiana wnunia. Jednak wszystkie moje zyczenia, slowa uznania dla jej dzielnosci, slowa milosci- byly natychmiast kasowane! Wstydzila sie mnie? O tesciowej bywalo , pisala zle - tamta chyba nie wiedziala o istnieniu bloga...

Magdalena898
17-08-2008, 23:45
Alez wlasnie taka byla moja corka .Pasozytowala na mnie do 26 roku zycia. W pewnym sensie odetchnelam z ulga, gdy jej utrzymanie , spadlo na innych.
Kiedy skladalam wniosek do sadu o widzenia sie z wnuczetami wiedzialam, ze wybieram miedzy miloscia corki a miloscia wnuczki lub utrata ich obu. Wybralam walke o wnuczke! SN przewiduje dla dziadkow prawa do kontaktu z wnukami jako korzystne dla obu stron, ale nie podjal sie dotad uregulowania tego problemu , tak jak nie podjal sie skutecznej ochrony praw rozwiedzionych ojcow. To z ich inicjatywy bodajze , zaskarzono luki w ustawodastwie rodzinnym do Trybunalu w Strasburgu, jako niezgodne z analogicznym prawem unijnym. Kiedy doczekamy sie zmian? do tej chwili ja moge juz otrzymac"zakaz stycznosci z wnuczetami" , ktorego nie maja nawet rodzice DZIECI pozbawieni praw rodzicielskich: alkoholicy, kryminalisci, narkomani.....

Babcia nie ma nawet ich praw!

destiny
17-08-2008, 23:56
Kobieto, ja bym chyba zwariowała będąc na Twoim miejscu.
Ale Twoja psychika wydaje się być silniejsza niż moja.
Gdzieś wcześniej popełniłaś błąd i być może sama nie wiesz o tym...
a my opieramy się tylko na Twoich słowach/wiadomościach, co z założenia nie może być obiektywne.
Jestem za rozmową z dobrym psychologiem. I to bardzo szczerą rozmową.
Być może wskaże Ci dalszą drogę postępowania, żeby odzyskać i wnuki, i córkę.

Magdalena898
17-08-2008, 23:59
Nie bardzo wierze w adwokatow i nie mam na nich pieniedzy. teraz posilkuje sie poradnictwem bezplatnym i sprawe chce prowadzic sama. TYLE TYLKO ZE NIKT NIE UMIE MI POWIEDZIEC JAKIE PRAWA PRZYSLUGUJA OSOBIE ZGLASZAJACEJ CHEC BYCIA SWOIM WLASNYM PELNOMOCNIKIEM!!!!

Wyglada na to , ze nic tacy ludzie nie moga...

NB. Mowisz: Co pomysla wnuki? Obchodzi mnie to zeby mnie znaly taka jaka jestem, zeby bez uprzedzen spojrzaly na mnie jak na babcie....Nie jak na zla babe jage. A na to mam najwyzej kilka miesiecy (wnusia)

Magdalena898
18-08-2008, 00:12
Szukanie winy w sobie.. Takie babcie jak ja wlasnie to robia. A dorosle dzieci to wykorzystuja. Zamiast anachronicznych Toksycznych Rodzicow zapraszam jeszcze raz - przecztajcie ksiazke Ewy woydyllo "My rodzice doroslych dzieci"

Prosze , sprobujcie mi pomoc! Czy nikt z was nie mial takiego problemu. Na spotkaniu otwartym u Ewy - dostalam natychmiast odzew od okolo 70 % kobiet zblizonych wiekiem. One juz to przezyly. Podzielily sie ze mna doswiadczeniami, szkoda , ze wiekszosc z nich przyjela strategie czekania z roznym skutkiem. Zadna z tamtych kobiet nie byla w sadzie!

A ja nie chce byc babcia dla obcych mi juz dzieci (bo tamta rodzina jest skrajnie rozna) i to w wieku 60+ .nie bede mogla z nimi biegac , ani tanczyc, ani nadazyc... Teraz jeszcze czas..

Magdalena 898

Magdalena898
18-08-2008, 00:20
Dzielna z Ciebie Babcia - na telefon? Nie tesknisz ?

Ja nie wtracalam sie w zycie malzenskie mojej corki, wrecz odmowilam kiedy zglosili sie do mnie by ich , tak jak dotad corke utrzymywac. Tesciowie byli innego zdania i mloda rodzina jest w duzej czesci na ich utrzymaniu. Ja stwaialam na ich odpowiedzialnosc i samodzielnosc. Teraz po nosze kare, a wscibia nos , takze w zycie moich wnuczat Matka Polka (ktora nigdy nie bylam)

Magdalena898

Magdalena898
18-08-2008, 00:33
Przerobione i nadal przerabiane bo tak sie boje zakazu STYCZNOSCI Z WNUCZETAMI , ze zaczynam sie starzec w przyspieszonym tempie.
Wiekszosc specjalistow , rodzina, znajomi, przyjaciele: "POCZEKAJ.Czas zmienia wszystko." Tylko jedna mloda pani psycholog stwierdzila :"niestety kiedy dzieci beda w wieku przedszkolnym Pani nie bedzie juz miala z nimi kontaktu"

zrezygnowalam, z rodziny , ktora znajac fakty (ale nie posiadajac dzieci i wnuczat) - oskarzyla mnie o Brak Milosci = czyli o niumiejetnosc ZAPRZESTANIA KOCHANIA TYCH , KTORZY CIE TERAZ NIE POTRZEBUJA.
Zerwalam kontakty ze wszystkimi znajomymi, ktorzy kaza pogodzic sie z ta sytuacja.
Nie dzwoni do mnie moja wieloletnia przyjaciolka, ktora poprosilam o swiadczenie , ze moge byc dobra babcia. "Wiem, ale nie lubie sadow " Ja dla niej niejeden sad przezylam...

Magdalena898

Malgorzata 50
18-08-2008, 01:40
Magda, jak już napisałam wcześniej wobec tej tragedii jestem bezradna i boję się zranić cię słowem niechcący, bo my sobie tu możemy pogadać -a ty to jak widzę bardzo przeżywasz .Ale ponieważ poddałaś tę ,tak bolesna i ważną dla ciebie sprawę,publicznej dyskusji -jedna uwaga.Zawsze niepokoi mnie postawa pt."wszyscy mnie zawiedli ,wszyscy się ode mnie odsunęli".Myślę ,że za dużo w tobie żalu i zaciętości .Każdy ,kto nie podziela Twojego punktu widzenia jest wrogiem.A to chyba nie tak...
Ludzie rezygnują z pomocy tym,którzy ,opanowani jedną myślą,żadnych rozsądnych rad nie przyjmują do wiadomości..wiem ,że to trudne ..ale tych, którzy znają ciebie ,twoją córkę ,wasze dzieje i relacje chyba czasem warto wysłuchać.
Na pewno nie podchodź do całej sprawy z poczuciem winy ,ale pomyśl racjonalnie co było takiego ,że córka zażądała od ciebie utrzymywania siebie z rodziną..może ona po prostu jeszcze nie jest wystarczająco dojrzała ,żeby być matką i córką i pogodzić te dwie role ,a może boi się twojej zbyt dużej ingerencji w swoje życie .A może warto zdjąć dumę z serca i porozmawiać z jej teściami..nie wiem ,tak sobie tylko głośno myślę

Magdalena898
18-08-2008, 03:03
Tesciowie chca miec syna , synowa i wnuczeta tylko dla siebie.

Rozmawialismy powaznie raz , przed slubem.

Nie potrzebuja kontaktu ze mna.

Magdalena898


A czego ja potrzebuje ? konkretnych wskazowek prawnych i nie tylko, cudzych doswiadczen, na ktorych moglabym sie czegos nauczyc.

W kazdym razie dziekuje Wszystkim

Jan Bo.
18-08-2008, 08:55
ehh Drogie Panie, przeczytałem co tu pisze, zawołałem małżonkę, pokiwała głową i poszła do swoich obowiązków. Cóż ja prosty człowiek mogę napisać.
Może to.
"Kto się z własnym dzieckiem sądzi, do nieba nie zbłądzi"
Ja myślę, że Pani walczy, ale walczy sama ze sobą.
Dzieci walkę o Panią odpuściły, a dlaczego to tylko Pani wie.
Jan

Malgorzata 50
18-08-2008, 16:23
Tesciowie chca miec syna , synowa i wnuczeta tylko dla siebie.

Rozmawialismy powaznie raz , przed slubem.

Nie potrzebuja kontaktu ze mna.

Magdalena898


A czego ja potrzebuje ? konkretnych wskazowek prawnych i nie tylko, cudzych doswiadczen, na ktorych moglabym sie czegos nauczyc.

W kazdym razie dziekuje Wszystkim
Magda czy ty nie rozumiesz ,że żaden prawnik nie udzieli ci porady -ponieważ ty jako babcia nie masz ,żadnych praw do wnuków i o tym czy dziecko bedzie się z tobą kontaktowało czy nie decydują wyłącznie rodzice.
Marbella dła ci poradę z najwyższej półki -ale ty jesteś niestety kompletnie impregnowana na wszystko co jest nie po twojej myśli.Wydaje mi się ,że takie nastawienie plus to wszystko co napisałaś sprawia ,że stajesz na z góry straconych pozycjach .Zacznij od siebie dziewczyno!!!

Lila
18-08-2008, 16:33
ehh Drogie Panie, przeczytałem co tu pisze, zawołałem małżonkę, pokiwała głową i poszła do swoich obowiązków. Cóż ja prosty człowiek mogę napisać.
Może to.
"Kto się z własnym dzieckiem sądzi, do nieba nie zbłądzi"
Ja myślę, że Pani walczy, ale walczy sama ze sobą.
Dzieci walkę o Panią odpuściły, a dlaczego to tylko Pani wie.
Jan

Ja się pod tym podpisuję obiema ręcyma,choć Jan się zapomniał i nie strzelił byka,coby wydać się prostszym jeszcze ,na użytek ślepych forumowiczek..:D

Ale święta racja ...odpuścić sobie..

tadeusz50
18-08-2008, 16:39
Magda czy ty nie rozumiesz ,że żaden prawnik nie udzieli ci porady -ponieważ ty jako babcia nie masz ,żadnych praw do wnuków i o tym czy dziecko bedzie się z tobą kontaktowało czy nie decydują wyłącznie rodzice.
Marbella dła ci poradę z najwyższej półki -ale ty jesteś niestety kompletnie impregnowana na wszystko co jest nie po twojej myśli.Wydaje mi się ,że takie nastawienie plus to wszystko co napisałaś sprawia ,że stajesz na z góry straconych pozycjach .Zacznij od siebie dziewczyno!!!
W całej rozciągłości przyłączam sie do powyższych słów i dodam, przestaję się dziwić córce, że uciekła od nadopiekuńczej mamusi. Kota można zagłaskać na śmierć.

Matrix
18-08-2008, 20:45
Jeśli masz w sobie nadmiar uczuć, których nie możesz przelać na wnuczkę, spraw sobie kotka albo psa.Nie kpię,ani nie żartuję.Najlepiej, aby zwierzak był mały. Zafunduje Ci koci lub psi "urlop macierzyński".Wychowanie i opieka nad zwierzakiem absorbuje mocno.Wnuczkę, jeśli ją tak kochasz - odpuść sobie.Dla dobra dziecka.:)

Mar-Basia
18-08-2008, 21:05
W całej rozciągłości przyłączam sie do powyższych słów i dodam, przestaję się dziwić córce, że uciekła od nadopiekuńczej mamusi. Kota można zagłaskać na śmierć.

Malgorzato, pozwole sobie dodac jeszcze do moich poprzednich rad, czlowieka z zawodu. Po przeczytaniu wszystkich Twoich postow, moge Cie zapewnic, ze zaden szanowany sie adwokat nie wezmie Twojej sprawy, ktora jest przegrana z gory. Kazdy sedzia, ktory przeanalizuje Twoje wywody wyda wyrok - kompletny zakaz kontaktu z wnuczkami. Uzasadnienie: Niebezpieczenstwo dla dziecka. Trzy slowa, ani mniej ani wiecej! Kropka!
Jezeli chcesz otrzymac prawo widywania, zaznaczam ewentualnego widywania wnuczkow musisz przeanalizowac swoj stosunek do calej sprawy.

Pani Slowikowa
18-08-2008, 21:39
ale nie rozumiem dlaczego corka i jej maz sa utrzymywani przez tesciow? Czy nie pracuja?
Czy caly konflikt jest spowodowany finansami??
Czy twoja corka obrazila sie na ciebie bo nie chcesz juz jej utrzymywac??

Mar-Basia
18-08-2008, 23:41
ale nie rozumiem dlaczego corka i jej maz sa utrzymywani przez tesciow? Czy nie pracuja?
Czy caly konflikt jest spowodowany finansami??
Czy twoja corka obrazila sie na ciebie bo nie chcesz juz jej utrzymywac??
Joasiu, poczytaj caly watek od poczatku. Maly wyrywek nie da Ci pelnego obrazu sytuacji.;)

Pani Slowikowa
18-08-2008, 23:44
Widocznie mi cos umknelo... bo przeczytalam caly watek ale nie doczytalam sie dlaczego corka nie pracowala..:confused:

Magdalena898
19-08-2008, 00:25
ehh Drogie Panie, przeczytałem co tu pisze, zawołałem małżonkę, pokiwała głową i poszła do swoich obowiązków. Cóż ja prosty człowiek mogę napisać.
Może to.
"Kto się z własnym dzieckiem sądzi, do nieba nie zbłądzi"
Ja myślę, że Pani walczy, ale walczy sama ze sobą.
Dzieci walkę o Panią odpuściły, a dlaczego to tylko Pani wie.
Jan
Ciesze sie , ze tak mocno osadzony w swoich pogladach.
Duzo ma Pan kochajacych wnukow?

Magdalena898

Moja ciocia mowi: pojsc do sadu to jakby karetke przed dom wezwac. Obiecalam jej , ze nie powolam jej na swiatka.
Pana tez bym nie powolala.Samej radosci w niebie zycze/

Magdalena898
19-08-2008, 00:28
W całej rozciągłości przyłączam sie do powyższych słów i dodam, przestaję się dziwić córce, że uciekła od nadopiekuńczej mamusi. Kota można zagłaskać na śmierć.
Jak latwo jest wydawac sady kiedy niewiele sie wie...

Pozdrowienia, Magdalena898

Magdalena898
19-08-2008, 00:34
Malgorzato, pozwole sobie dodac jeszcze do moich poprzednich rad, czlowieka z zawodu. Po przeczytaniu wszystkich Twoich postow, moge Cie zapewnic, ze zaden szanowany sie adwokat nie wezmie Twojej sprawy, ktora jest przegrana z gory. Kazdy sedzia, ktory przeanalizuje Twoje wywody wyda wyrok - kompletny zakaz kontaktu z wnuczkami. Uzasadnienie: Niebezpieczenstwo dla dziecka. Trzy slowa, ani mniej ani wiecej! Kropka!
Jezeli chcesz otrzymac prawo widywania, zaznaczam ewentualnego widywania wnuczkow musisz przeanalizowac swoj stosunek do calej sprawy.
Skad Wy tyle wiecie i z taka pewnoscia serwujecie mi swoje prawdy.Ja tylko zajrzalam do prawodawstwa, porozmawialam z psychologami i juz wiem wiecej.
czy kiedykolwiek Panu na kims zalezalo? A moze byl Pan ojcem po rozwodzie? Ojcom wiecej wolno , sadzi Pan?

Magdalena898

Magdalena898
19-08-2008, 00:44
ale nie rozumiem dlaczego corka i jej maz sa utrzymywani przez tesciow? Czy nie pracuja?
Czy caly konflikt jest spowodowany finansami??
Czy twoja corka obrazila sie na ciebie bo nie chcesz juz jej utrzymywac??
A moze jednak cos powiem.... Corka nie pracowala bo jej sie nie chcialo.Studiowala bo ja placilam.Studia rzucila bo mnie juz puscila z torbami a pojawila sie rodzina , ktora zgodzila sie dzieci (28 i 35 ) i wnuczeta utrzymywac. Zarobki ziecia nie starczylyby na jego wyzywienie.

Tesciowie corki chcieli tez odkupic od mojego ojca nasz dom, ktory od lat utrzymywalam. Potem corka wymogla na dziadku w stanie demencji darowizne naszego domu tylko dla niej i dla
jej nowej rodziny (matka pod most).Ojciec umarl, corka nie zdazyla.
Teraz ja jestem z to karana.

Wiecej juz sie tlumaczyc nie bede...

Dziekuje Wszystykim

Magdalena 898

Magdalena898
19-08-2008, 00:47
Malgorzato, pozwole sobie dodac jeszcze do moich poprzednich rad, czlowieka z zawodu. Po przeczytaniu wszystkich Twoich postow, moge Cie zapewnic, ze zaden szanowany sie adwokat nie wezmie Twojej sprawy, ktora jest przegrana z gory. Kazdy sedzia, ktory przeanalizuje Twoje wywody wyda wyrok - kompletny zakaz kontaktu z wnuczkami. Uzasadnienie: Niebezpieczenstwo dla dziecka. Trzy slowa, ani mniej ani wiecej! Kropka!
Jezeli chcesz otrzymac prawo widywania, zaznaczam ewentualnego widywania wnuczkow musisz przeanalizowac swoj stosunek do calej sprawy.
I tu sie Pan znow pomylil- nie wyda !


Gratuluje meskiej nieomylnosci

Magdalena 898

Pani Slowikowa
19-08-2008, 01:18
Marbella jest Kobieta i jest prawnikiem.. Chciala dac ci dobra rade .
Na moj gust tez chyba powinnas sie ulozyc z corka i zieciem tak zeby wszystkiego nie stracic.. Dziwne mi sie wydaje ze pala do ciebie taka nienawiscia.. Za co niby?? Za to ze nie masz juz pieniedzy?? A moze jest jeszcze cos o czym nam tu nie mowisz?

Malgorzata 50
19-08-2008, 01:56
Magdaleno -marbella po pierwsze jest panią ,po drugie prawnikiem ,po trzecie niezwykle życzliwą osobą i dokładnie wie co mówi.
Dziwne dla mnie jest ,że poddając pod dyskusje publiczną swój problem-poważny i czytając tak zbieżne opinie (zdanie) tylu życzliwie nastawionych i kompletnie obiektywnych ,bo obcych osób ,a do tego znających tylko i wyłącznie TWOJĄ wersję historii,obrazasz się na wszystkich -zwróć uwage ,ze nasze zdanie jest jakoś przedziwnie zbiezne ,więc chyba jest coś na rzeczy i jeszcze raz radzę ci bardzo zyczliwie -zacznij od siebie
Przypomnij też sobie przypowieść o krolu Salomonie i 2 kobietach.
Milość do dziecka nie polega na wyrywaniu go sobie.
No chyba ,że jest jeszcze coś -jakaś patologia w rodzinie Twojej córki ,ale nie wymyslona tylko prawdziwa -dziecko krzywd doznaje .
Czy Twoja córka i jej mąż ćpają? Bo cos mi to na to wygląda skoro 2-je bardzoi dorosłych ludzi nie pracuje a rodzice otaczają ich taką nadopiekuńczością.No ..jesli tak to jest insza inszość.

Babcia Iwa
19-08-2008, 11:02
Też mam jedyne dziecko - synusia 37 letniego , który chętnie by brał nawet moją emeryturę. Ma dwoje dzieci, pracuje - kocham go bardzo, ale powiedziałam dość!!! Jest osobą dorosłą, tworzy nową rodzinę, do mamuśki proszę przychodzić w odwiedziny i z szacunkiem, bo jeśli nie, to "wynocha" z mojego życia i serca. Trochę popłakiwałam, ale teraz jest mi dobrze, żyję własnym życiem, wnuki od czasu do czasu zadzwonią, rzadziej odwiedzają, i bardzo dobrze.Kiedyś usłyszałam bardzo mądre zdanie wypowiedziane w telewizji przez panią psycholog: "Pan Bóg tylko wypożycza nam dzieci na jakiś czas, potem trzeba je oddać ponieważ na nich przyszedł czas aby Pan Bóg im wypożyczył dzieci na określony czas - nie na zawsze i trzeba się z tym pogodzić. Mnie mówiono "jak sobie pościelisz tak się wyśpisz" , więc musiałam tak robić aby było mi dobrze na nikogo nie liczyłam bo najlepiej liczyć na siebie. Jak moja matka próbowała początkowo ingerować w moje życie to ją wyprosiłam z mojego domu. Sama już nie popełniam jej błędów.Młodzi chcą sami o sobie decydować. a jeżeli w życiu upadną to nie podawać im szybciutko łapki, niech się sami wygramolą, będą bardziej doceniać zdobyte przez samych siebie dobra.

Babcia Iwa
19-08-2008, 11:27
Dokładnie przeczytałam w/w posty i strach mnie ogarnął, abym nigdy nie była nikomu jak kula u nogi. Teksty są chore i nie bawiąc się w delikatności, ktoś tu potrzebuje ingerencji psychiatry.Wnioskuję, że córka w/w jest szczęśliwa, że udało jej się wyrwać ze szponów małpiej miłości. A Sąd w tej sprawie to czysta kompromitacja i zatrata miana słowa BABCIA.Słowo Babcia powinno znaczyć serdeczność, życzliwość, pogoda ducha, dobre jedzonko, prezencik od czasu do czasu i stanie z boku a nie waleczna baba na rumaku z mieczem w ręku, ziejąca ogniem. Dzieci się takich babć boją i mają rację. Psychikę by im skrzywiono.

maja59
19-08-2008, 11:48
Jestem matką i babcią dwulatka, którego bardzo kocham. Nie wyobrażam sobie, w przypadku konfliktu z córką, walki o niego w sądzie. Sprawa sądowa przekresla na lata jakąkolwiek mozliwość negocjacji. Babcia zostanie skreslona, a pamięć o upokorzeniach wynikających z wzajemnego oskarżania się i wywlekania pretensji na szerszym forum doszczętnie zrujnuje relacje z córką. Ona dla zasady nie pozwoli babci na kontakt z dziećmi. Myślę, że warto jednak przeanalizować powody konfliktu matki z córką i jeżeli mogę z pełną życzliwością coś doradzić to proszę natychmiast wycofać powództwo z sądu. To będzie katastrofa dla wszystkich życzę nabrania dystansu do sprawy i przeczekania.

admin
19-08-2008, 23:03
Posty nie na temat w Koszu. Na przyszłość szanowne Panie (i panowie) jak chcecie się bawić w Sherlocków Holmesów to tam od razu.

Jan Bo.
20-08-2008, 08:17
Dobrze Pan Admin napisał i powyrzucał śmieci do kosza. Ja w temacie napiszę, raz jeszcze bo Pani pytała mnie. Ja mam dwoje wnuczków od córki, ile lat maja napisałem, chociaż nie dane mi było zobaczyć je to znają one dziadka z listów, telefonów i ze zdjęć. Nie mieści mi się w głowie jak można by z nich robić sprawę dla sądu. Ja powiem tak, myślę, że sedno tkwi wcześniej gdy córka pani sama dzieckiem była, ona to z domu wyniosła z którego pewnie chciała uciec. Pani co tak pisze to pewnie chciała by by jej każdy przytaknął, ale Pani Droga nijak sie nie da na takie słowa. Ja człowieka w potrzebie nigdy nie opuściłęm, ale potrzeba jest taka, że Pani się gdzieś w tej miłości pogubiła, a ślepa drogi do serca nie znajdzie. Niech pani sądom da spokój, gdy dzieci zobaczą, że babcia kocha sercem to same przyjdą, nawet po pomoc, a kochająca babcia nigdy nie odrzuci. Tak to ja myślę, a czy dobrze?

Lila
20-08-2008, 09:17
Dobrze Pan Admin napisał i powyrzucał śmieci do kosza. Ja w temacie napiszę, raz jeszcze bo Pani pytała mnie. Ja mam dwoje wnuczków od córki, ile lat maja napisałem, chociaż nie dane mi było zobaczyć je to znają one dziadka z listów, telefonów i ze zdjęć. Nie mieści mi się w głowie jak można by z nich robić sprawę dla sądu. Ja powiem tak, myślę, że sedno tkwi wcześniej gdy córka pani sama dzieckiem była, ona to z domu wyniosła z którego pewnie chciała uciec. Pani co tak pisze to pewnie chciała by by jej każdy przytaknął, ale Pani Droga nijak sie nie da na takie słowa. Ja człowieka w potrzebie nigdy nie opuściłęm, ale potrzeba jest taka, że Pani się gdzieś w tej miłości pogubiła, a ślepa drogi do serca nie znajdzie. Niech pani sądom da spokój, gdy dzieci zobaczą, że babcia kocha sercem to same przyjdą, nawet po pomoc, a kochająca babcia nigdy nie odrzuci. Tak to ja myślę, a czy dobrze?

Aczkolwiek nadal się wygłupiasz ,to napisałeś niezwykle mądre słowa..
Nic tylko przeczytać i posłuchać..
Ale to łatwe nie jest..

Jan Bo.
20-08-2008, 15:39
Ja chciałęm Panią Admin przeprosić bo ja dopiero się dowiedziałem czytając że Admin to nie pan tylko Pani. Przepraszam serdecznie i pozdrawiam
Jan

Mar-Basia
21-08-2008, 23:26
Rozumiem, ze watek sie skonczyl?:D

maja59
22-08-2008, 08:39
Rozumiem, ze watek sie skonczyl?:D
Chyba tak skoro "zainteresowana" nie włącza się do dyskusji. Widocznie wszystko już wie i nasze rady nie są potrzebne

tadeusz50
07-12-2008, 11:47
Przeczytałem artykuł w "Magazynie Rodzinnym" i zacytuję jego fragmenty dość zbieżne z założycielką tego wątku.
Chodziłam z dziećmi na kontrolne szczepienia, byłam nie tylko w ciągu tygodnia, ale także w soboty, niedziele itd. I co mam ?? .....podana data -odlecieli do Hiszpanii tam mieszkają do teraz już drugi rok..
................
Córka w domu miała wszystko. Zapewniliśmy jej mieszkanie-3pokoje, umeblowane, kupiliśmy samochód, a zięć nie miał nic, pochodził z rozbitej rodziny, realizował swoje marzenia z dzieciństwa. Ja byłam jak pomoc domowa przez 10 lat.
,,,,,,

i dalej
Dziadkom należą się prawa. Bo jak się słyszy, szybko znajduje się dziadków, jeśli chodzi o alimenty dla wnuczków. Ale jeśli chodzi o pomoc w uzyskaniu praw do wychowywanych przez dziadków wnuków, okazuje się, że gdzie się puka, tam zamknięte. Nikt nie stoi po stronie dziadków. Prawa dziadków, którzy wychowują, powinny być prawie takie jak rodziców

Większe bzdury to już trudno wymyśleć. Moim zdaniem córka wręcz uciekła przed szacowną mamusią jak najdalej od niej. Już słyszę ciągłe biadolenie babci, dzieci nie tak ubrane, zięć niedojda, wszystko nam zawdzięczacie. Chcąc ratować małżeństwo dzieci córka uciekła jak najdalej mogła.Sam pomagam w wychowaniu wnuczki, ale nie uzurpuję sobie do niej prawa w jej wychowaniu. Jest to sprawa córki.

Janczar
07-01-2009, 22:38
Odgrzebałem ten, w gruncie rzeczy dramatyczny wątek i szczerze Magdalenie współczuję. Jest to dla niej wielka tragedia.

Jest orzeczenie SN w sprawie możliwości widywania się z wnukami, ale raczej tylko w sytuacjach gdy między wnukami a dziadkami istnieje więź emocjonalna.
Więc sprawa ta jest chyba nie do wygrania.

Nie jestem prawnikiem, ale dużo czytałem o prawach ojców i dziadków. Polska jest tu prawnie zacofana. W ogromnej większości przypadków polskie sądy przyznają prawo do opieki matkom, często nawet wbrew logice. :mad:
W krajach zachodniej Europy sądownictwo jest znacznie łaskawsze dla ojców.

Marii
15-12-2010, 21:44
Dziwie sie temu jak mozecie osadzac czlowika tylko po tym co i jak pisze:(

hania.m
16-01-2011, 20:08
Dziwie sie temu jak mozecie osadzac czlowika tylko po tym co i jak pisze:(

Dokładnie tak. Podpisuję się pod tym obiema rękami, ale tak tu jest.

piernatka
16-01-2011, 20:50
Relacje rodzice - dzieci - wnuki to temat rzeka.
Nie da się mówić o tym bez emocji i w realu
i tu na forum też. Każda sytuacja jest inna
i inaczej interpretowana przez zainteresowane strony.
Wiem coś o tym ponieważ borykam się z problemem
od wielu lat. Piszmy o tym bo łatwiej żyć i pogodzić
się z daną sytuacją jeśli się gdzieś wypowiemy.
Nie osądzajmy się jednak nawzajem.

alina53
22-03-2012, 23:24
Walczycie o wnuki a z własnymi dziećmi nie potraficie się dogadać czegoś tu nie rozumie

rebelio
28-03-2012, 11:30
Nie znam cudzej sytuacji, nie znam i sie nie wypowiem, ale .... przypominam sobie - kiedyś powiedziałam mojej mamie - kiedy się za bardzo wtrącała i to jej wczuwanie sie w rolę odpowiedzialnej opiekunki deczko się robiło dziwne i męczące - ty się już wybawiłaś mamuś, teraz moja kolej, jeśli przegapiłaś tamten czas i czujesz sie niezrealizowana - trudno, te dzieciaki sa moje i ja tu decyduję ... i mama popatrzyla i powiedziala - no tak, właściwie to masz rację, ja jestem tylko od święta.... i tak ja potraktuję moje wnuki i dzieci (chyba? w każdym razie tak to teraz czuję ;))

luckniat@op.pl
01-07-2012, 13:13
Cyt.: "kiedyś powiedziałam mojej mamie - ty się już wybawiłaś mamuś, teraz moja kolej, jeśli przegapiłaś tamten czas i czujesz sie niezrealizowana - trudno, te dzieciaki sa moje i ja tu decyduję ... "wspaniała wypowiedź.Ażeby nie było nam smutno, że odmawiają nam dostępu do wnucząt - zająć się należy pracą. Można zabawic się w samarytan-kę /hospicja!/, czytac książki, chodzic na spacery lub zapisac się do PTTK, itd jest mnóstwo dziedzin, w których my babcie możemy się realizować. Przypomnijmy sobie, czy MY będąc mamami pozwoliłyśmy naszym babciom "na wtrącanie się". A no NIE!!! Ja nawet, żeby uniknąć niemiłej sytuacji wyprowadziłam sie na drugi koniec Polski. A 1 x w roku poprostu odwiedzaliśmy Dziadków tak jednych jak i drugich i wszyscy byli zadowoleni. Dzisiaj pamiętam jakie było moje zdanie n/t Babć. I rozgrzeszam swoją córkę i syna z normalności przecież - bycia rodzicem, poza dziadkami.
Proszę mi wierzyć, że pomoc dziadków jest nieodzowna tylko wówczas gdy o to poproszą.

poduszyciel
24-02-2013, 23:12
"Teraz moja wnuczka nalezy tylko do nich i swoich rodzicow".
Moim zdaniem w tym tkwi problem. NALEŻY. Dziecko do nikogo nie należy i Twoja córka do Ciebie też nie należała...

lusia55
09-05-2013, 06:35
Na pewnym etapie życia należy się zainteresować sobą i dać innym żyć tak jak chcą. Każdy miał swój czas na decydowanie o swoim życiu (teraz mając swoje lata 70-80) warto pomyśleć o tym np. co dobrego spotkało mnie w życiu.., a nie tylko narzekać na wszystko i wszystkich..,
Miłego dnia !

abcdef12
16-09-2013, 14:51
Tez mam ten problem. Wlasnie sie ostatnio zastanawialam czy nie pojsc do sadu.
Moja jedyna corka od kiedy wyszla za maz w 2011 r zaczela sie zmienic. W lutym urodzil sie moj wnuczek.Widzialam go 3 razy. Chcialabym sie z nia z jej mezem i wnuczkiem zobaczyc. Ale jest jeden warunek , musze przeprosic. Tylko nie wiem za co.

abcdef12
16-09-2013, 14:55
Mam 49 lat, jestem mezatka, mam prace. Nie bede przepraszac jezeli nie wiem za co. Wkurza mnie to.
Jakim prawem moja corka decyduje za wnuka, pozbawiajac go mozliwosci poznania mnie lepiej.
MIeszkam za granica i chcialabym moc raz na dwa , trzy miesiace przyjechac do wnuka i sie z nim pobawic. CO za horror.Gdybym wiedziala 20 lat temu ze tak bedzie , zylabym pelnia zycia a nie poswiecala sie dla mojej jedynaczki.

abcdef12
16-09-2013, 14:57
Modl sie o cud, moze to pomoze. Naprawde

abcdef12
16-09-2013, 15:01
Rozumiem cie. JA nie wiem co zrobie, zyc mi sie nie chce nic mnie nie cieszy, placze na widok reklamy pampersowm chodze do terapeuty tu w Austrii i on mi tlumaczy : zostawic, czekac, a ja nie moge tego zostawic i czekac 10 lat. Bo wtedy bedzie za pozno, dla ´mnie. NIe wiem co robic

szerip
26-07-2018, 15:06
bardzo przykra sprawa, jak najszybciej należy udać się do kancelarii

rusto
27-09-2018, 13:13
Niestey ale sprawy tego typu są trudne i często ciągną się miesiącami. Zdarza się nawet, że zasądzone są spotkania, ale matka albo ojciec je utrudniają.W takim przypadku jednak jak najbardziej mozna się odwołać:
https://gazetawielicka.pl/pozostale/jak-pozbawic-rodzica-praw-rodzicielskich-lub-calkowicie-go-ich-pozbawic/

Całkowite ograniczenie praw rodzicielskich nie jest łatwe oraz bardzo trudno jest drugą osobę ich pozbawić. A tym bardziej dziadków. Musi to byc jednak czyms umotywowane. I te motywy muszą mieć podstawy.