PDA

View Full Version : Kochajmy stare samochody FSM Syrena


Majsterklepka.eu
23-08-2008, 23:39
Witam szanownych użytkowników tego zacnego portalu.
Zalożyłem tem wątek bo los naszych kochanych Syrenek nie jest mi obojętny sam kupiłem kilka sztuk wydzierając je z chciwych łap złomiarzy:mad: i mam zamiar z czasem dać im drugą szansę na to aby cieszyły oczy nowego pokolenia......
Z niecierpliwością czekam na Wasze zdanie w tej sprawie.

Majsterklepka.eu
24-08-2008, 13:08
Witam serdecznie
Widzę ze Syreny lubi tylko mlodsze pokolenie może naszym seniorom zanadto dały się we znaki te piękne i kapryśne pojazdy no cóż jak to w życiu bywa jak się coś ma to się tego nie docenia.......
ale może po prostu jestem nowy i nikt nie zada sobie trudu na czytane i odpisywanie.:confused:

Poniżej fotki moich Syrenek na razie tylko 2.

http://www.majsterklepka.eu/images/syrenar20maly.jpg,http://www.majsterklepka.eu/images/syrenkawpolumaly.jpg

POLA
24-08-2008, 14:48
Ponieważ męska strona naszego forum zajęta jest zapewne konsumpcją a ta druga, żeńska serwuje potrawy na stół - stąd pustka w Twoim wątku, a nie dlatego, że jesteś nowy.

Syrenkę mieliśmy, a jakże, najpierw 103, potem 105L z dźwignią biegów w "podłodze";)
To pierwsze cudo było nie do zdarcia, całkiem nieźle poczynało sobie w Szwajcarii pokonując te górki bez większej czkawki czy zadyszki, co wzbudzało ogólny podziw tubylców jak i zainteresowanie szczytem możliwości motoryzacyjnych kraju z innej strefy. Drugi model był też niezły, ale szczególnym sentymentem darzyliśmy ten pierwszy nabytek. Zarówno po jednym jak i po drugim nie ma już pewno śladu, zostały jednak zdjęcia i wspomnienia z rodzinnych wypraw.
A znasz wersję sportową naszej królowej szos? Podobno wschodni brat położył na tym łapę i dlatego ten model nie doczekał się seryjnej produkcji, choć jak na tamte czasy - sylwetkę miał całkiem przyzwoitą (rozwiązań technicznych nie pamiętam, ale podejrzewam, że ten temat masz opanowany do perfekcji;) )
Jak już stworzysz nowe cudo ze starych egzemplarzy, pochwal się swoim dziełem.
Powodzenia:)

Majsterklepka.eu
25-08-2008, 00:04
Jak to milutko dostać odpowiedz na glos wołający na puszczy...
Serdeczne dzięki Pola.
Mam nadzieję że przywołałem miłe wspomnienia a wlasciwie to jestem tego pewny czytając Twoją odpowiedz.
Jeśli chodzi o Syrenę SPORT to owszem śni mi się ona po nocach ale niestety jak to trafnie ujełaś wielki brat położył swoją kosmatą łapę na prototypie i specjalna komisja pilnowała jego zniszczenia ( powinni ich ścigać cichociemni z IPN ).
A był to nie lada pojazd z silnikiem 4-suwowym z cylindrami i głowicami od naszego innego wielkiego klasyka czyli SFM Junak
laminatowym nadwoziem i super sylwetką ogólnie prasa motoryzacyjna ( zachodnia ) okrzyknęła ten pojazd najpiękniejszym samochodem sportowym zza żelaznej kurtyny....
Aż się łza w oku kręci i i pięść zaciska na...:mad:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/80/Syrena_sport2.jpg/200px-Syrena_sport2.jpg

Sanna
25-08-2008, 23:07
Nie jestem znawcą motoryzacji ale naszym pierwszym samochodem była Syrenka 105 udało nam się ją kupić w krótkim czasie tj.3 m-cy to było ekspresem zrezygnowaliśmy z kolejki przedpłat na malucha.Nie powiem wspominam ją z łezką w oku.Proszę kontynuuj ten wątek.

POLA
26-08-2008, 01:43
Jak to milutko dostać odpowiedz na glos wołający na puszczy...

Eee tam, z tą puszczą to nie przesadzaj:D
Wiedziałam, że podrzucisz garść informacji o wersji sportowej. Była kiedyś taka gazeta, "Motor" się chyba zwała, i tam właśnie obejrzałam sobie to nasze cudo, a kiedy się dowiedziałam, kto nam zablokował produkcję, miałam szczerą ochotę napaść na Związek ZdRadziecki.
Ile całkiem niezłych technologii na on czas kosmaty brat nam zabrał? Teraz też by chciał:mad:, a figę, nie damy się.

Panowie jakoś milczą, dziwne, pewno od początku jeździli mercedesami i teraz się tego wstydzą:D

A syrenka fajna była, wygodna, 103 miała siedzenia pokryte materiałem bez syntetyków, maluch przy niej - to wóz drabiniasty;)... z amortyzatorami na kłódkę.

Majsterklepka.eu
26-08-2008, 01:58
Właśnie przypomniała mi sie bardzo fajna piosenka w której był taki refrenik :
Kasia ma syrenkę , Kasia ma syrenkę , a furmankę dziadek.......
Ciekaw jestem czy ktoś jeszcze zna tą piosenkę.
pozdrawiam Staszek

POLA
26-08-2008, 16:31
Staszku, nie znam tej piosenki, ale pamiętam wierszyk, który po raz pierwszy przeczytałam w "Polityce", w rubryce "Coś z życia", a było to chyba w r. 1981, dokładnie nie pamiętam. Była to kontestacyjna samorodna poezja wiejska krążąca w odpisach i zwrotka brzmiała tak:
Jasio jeździ wołgą, fiatem jeździ Władek,
Syrenką Kasieńka, a konikiem dziadek.
W sumie jest tego około 20 zwrotek dwuwersowych, a pointa - rewelacyjna! Pamiętasz? ale nie dotyczy już bohaterki tego wątku.

POLA
26-08-2008, 16:50
a tu dowcipy o naszej ulubionej:D Jeden z nich:
Polak, Ruski i Niemiec spotkali diabla, który im mówi:
- Nie wezmę was do piekła, jeśli przyjedziecie do mnie jakimś samochodem i
wykonacie moje polecenie.
Polak przyjechał Syrenką, Niemiec Mercedesem, a Ruski nie przyjechał w ogóle. Diabeł
decyduje:
- Trudno, zaczynamy bez niego. Musicie tak kopnąć swój samochód, żeby się
rozleciał.
Polak kopnął lekko Syrenkę i rozpadła się na kawałki. Niemiec spogląda na Mercedesa
i zastanawia się jak by tu go kopnąć, nagle zaczyna się śmiać.
- Czemu się śmiejesz? - pyta Polak.
- Patrz, Ruski czołgiem jedzie !
Reszta tutaj: http://www.retro-auto.pl/forum/viewthread.php?forum_id=14&thread_id=11

Majsterklepka.eu
26-08-2008, 17:38
witam serdecznie właśnie właśnie tylko ja słyszałem to jako piosenkę nawet calkiem fajną
No niestety dziadzio nie wyszedł na tych swoich pomocnikach najlepiej ale to samo życie......

wuere'le
26-08-2008, 18:02
Pierwszym miom autem była właśnie syrenka 105 z lewarkiem w podłodze. Wcześniej jeździłem innymi, fiat- simca 500 np. Ale syrenka, to było coś!!!

Majsterklepka.eu
26-08-2008, 19:00
Gdy byłem dzieckiem Tata miał syrenkę z ciekawym patentem, a mianowicie była ręcznie odpalana coś jak kosiarka spalinowa albo pilarka Tatko skonstruował dodatkowe koło pasowe doczepione do koła napędzającego wentylator i owijał linkę z uchem a potem co sił w łapkach pociągał zakręcając silnik to były "cudowne lata"

destiny
26-08-2008, 19:49
Bo taki był nasz pierwszy model, wow...
Wspominam z rozrzewnieniem...;)

VETUS
31-08-2008, 13:56
Boże! Syrenka! Z japońska zwana Masahuku. Kupiłem to w1977, też "expresowo", czyli z miesięcznym tylko czekaniem. To urocze kopci-kopci-kopci-kopci-kopci..., ten wieczny zapaszek benzyny w środku, smarkający się gażnik, niepewność czy w jesienny poranek odpali.... poezja. Częste dokręcanie, ulepszanie, dyskusje z sąsiadami (właścicielami tychże) o wyższości świec Iskra nad innymi, gromadzenie zapasów części zamiennych... no i pierwsza wyprawa, trasa 120 km, po drodze cztery przystanki, bo 6-letnią córkę głowa bolała, (mnie też - z wrażenia).....
Miałem ją 4 lata. Mile wspominam. Młodzi byliśmy. "Polska rosła w siłę i ludzie żyli dostatnio." Hmmm
Potem był Trabant, Wartburg, Opel....teraz jest Toyota, ale to nie to....
Dobrze, że pan Majsterklepka poruszył ten wątek. Dziękuję.

artwoman.eu
31-08-2008, 14:36
Witam serdecznie w to piękne niedzielne popołudnie.
To ja dziękuję za dopisanie się do tego wątku.
Rok 1977 to był wspaniały rok i nie tylko dla mnie jak widzę bo dla mnie był on szczególnie wyjątkowy z uwagi na to że się wyklułem na ten piękny świat właśnie mrożną zimą tegoż roku...
Patrząc na Syrenki z perspektywy moich własnych doświadczeń ( Syrena R-20, 105, 105Luxio ) muszę przyznać że nasi ojcowie lub dziadkowie mieli nie lada samozaparcia i zdolności iście złotej rączki aby utrzymać te niesamowite pojazdy w ciągłej gotowości bojowej...

Majsterklepka.eu
31-08-2008, 14:45
No i mam za swoje dobre serce... pochwalilem się żonce że znalazłem fajny portal i jak widać się zarejestrowała, a ja nie patrząc napisałem z jej profilu.
Przepraszam serdecznie

Małpa
01-09-2008, 11:54
Moim pierwszym autem była Syrena 105-L,nowiuteńka,cudowna i podziwiana przez wszystkich.Miała nawet rozkładane fotele.To było coś.Kochałam to autko.Było niezawodne,wjechało wszędzie jak jeep,zapakowałam w nie mnóstwo rzeczy(po wyjęciu siedzeń,to była prawie bagażówka).Żadna zima nie była dla niej straszna i to "wolne koło",nie miała prawa nie odpalic."Skarpeta"nawet po uderzeniu w błotnik się sprawdziła,brało się go pod pachę,szło do blacharza,on wyklepał i nie było problemu z montażem.Była ona wtedy Królową Szos,bo po rozpędzeniu można było jechac nawet ok.80-ki hi,hi,hi,,ale fajna była:D

Małpa
01-09-2008, 11:59
..,dopiszę jeszcze,że moja miała zmianę świateł w podłodze.Był taki guzik i naciskało się go w trakcie jazdy nogą.Podczas srogich zim guzik nieraz przymarzał do podłogi i wtedy była "jazda",nie można było zmienic świateł np.z długich.Trzeba się było zatrzymac i chuchac na niego,aż się odmrozi i dopiero kontynuowac jazdę:D

Majsterklepka.eu
08-09-2008, 19:50
Mnie udało się nabyć dośc dobry egzemplarz Syreny R-20 "rolnik" i jestem z niej bardzo dumny gdyż jest to model na topie bo to pick-up, a wiadomo że teraz jest moda na "drogie" sercu lub kieszeni takie pojazdy.
Moja rolniczka śmiga jak trzeba jest ubezpieczona i zarejestrowana.

jolita
08-09-2008, 20:45
zapraszam na rajd po Barcelonie

................... http://www.voila.pl/258/8fq2w/

miłośniczka Trabantów i Maluszków

Małpa
09-09-2008, 00:42
Mnie udało się nabyć dośc dobry egzemplarz Syreny R-20 "rolnik" i jestem z niej bardzo dumny gdyż jest to model na topie bo to pick-up, a wiadomo że teraz jest moda na "drogie" sercu lub kieszeni takie pojazdy.
Moja rolniczka śmiga jak trzeba jest ubezpieczona i zarejestrowana.Nie pamiętam tego modelu,ale za to pamiętam Syrenę Bosto,to też było coś jak na tamte czasy.Kiedyś ukradziono mi wszystkie cztery koła od mojej Syrenki,zrobił to złodziej jeżdżący właśnie tą Bosto,bo ona była do tego celu wygodna(otwierane tylne drzwi).Ten złodziej był mechanikiem samochodowym(miał swój warsztat) i kradł na zamówienie klienta.Opony plus felgi,to był towar bardzo deficytowy.Na temat tego auta można książkę napisac:D Powiedz mi jeszcze,czy Twoja R-20 jest nadal dwusuwem??

krystynas53
09-09-2008, 02:15
Moja ukochana "Galopicha", przeżyła z nami 7 lat, Syrena 104. Kocham ją do dziś. ( Nasz synek miał 3 lata, teraz 27)

16971 16972

Majsterklepka.eu
10-09-2008, 13:20
witam
Z tego co wiem z wersją R-20 było jeszcze ciekawiej niż z wersjami osobowymi , a mianowicie nabyć ją mogli tylko posiadacze gospodarstw rolnych nieżle nie?....
Wracając do mojego nabytku zabytku to chyba nie mógłbym sobie spojrzeć w lustro gdybym ją przerobił po prostu wersje te nie mialy lekkiego życia w gosp.rolnych i raczej jest to juz unikat więc u mnie taki pozostanie jakim wydała go na świat nasza słynna FSM.

Majsterklepka.eu
10-09-2008, 13:32
Moja ukochana "Galopicha", przeżyła z nami 7 lat, Syrena 104. Kocham ją do dziś. ( Nasz synek miał 3 lata, teraz 27)


Echhh...Ten klimat ten luz......jak to śpiewał poeta

krystynas53
10-09-2008, 22:07
Oj co prawda to prawda.........

Małpa
10-09-2008, 22:09
...a mnie niestety żadne zdjęcie nie pozostało:)

Majsterklepka.eu
10-09-2008, 22:34
Nie ma się czym zamartwiać wtedy takie pojazdy były wszędzie obecne i nikomu nie było w głowie się nimi delektować ot tandetne i awaryjne środki lokomocji nie ma się co oszukiwać zastąpiły wszechobecne motocykle z rodziny WFM i WSK....
Ale za to teraz nadeszły czasy żeby "królowa szos" powróciła w pelnej krasie i z należytym dla niej uwielbieniem i podziwem stała się obiektem kultu i/lub miłosci.
Na pewno gdzieś w Twoim otoczeniu znajduje się zapomniana i pokryta kilkunastoletnim kurzem pordzewiała i z matowymi chromami ale gotowa odpalić z pierwszego "kopa" tak tak właśnie ona FSM Syrena...
Chyba się troszkę sam wzruszyłem niech to...
Wywodu cdn...

http://republika.pl/blog_ro_3424934/3936571/tr/syrenka.jpg

A oto mój następca czyli majsterklepka2 a jest jeszcze numer 3

chickita
10-09-2008, 23:32
Z dumą i zaszczytem oznajmiam, że woziłam sie jako dziecko Warszawą M20 (teraz to wiem bo wtedy mówili na nia babcia i ja myślalam, ze z racji jej wieku). Śmiali sie wszyscy, ze antykiem jeździ dziadek bo ona z jakis lat 50 była. Dziadek by sie dal za nia żyletką rodzimej produkcji pochlastac. Twierdził, ze ma zgrabna pupcie i ekskluzywne jajko. Babcia przez to jadem pluła z zazdrości(babcia ołtarzowa:D ). Chodziło o to, ze Warszawka była garbata i to była ta jej pupcia a jajeczko to wlot powietrza. Proszę, jak pasja dzidka wpłynęła na moje motoryzacyjne uświadomienie. Ha!
Drugim samochodem, który rzucał na kolana to "tekturowy jaguar". Oczywiście mowa o trabancie. To był hicior! 87 rok, sedan, benzyna, manual :D(jak w reklamie!). No wypas po prostu! Zima był całkowicie odpalany ręcznie, "na sąsiada". :D
Kto by pomyślał, ze po tylu latach powspomina sie te "graty" z łezką w oku?

POLA
10-09-2008, 23:39
A oto mój następca czyli majsterklepka2 a jest jeszcze numer 3
No śliczności, słodki bobas :)

ISS
12-09-2008, 08:59
Majsterklepko! Na stronę http://iss.tnb.pl/news.php
Zapraszamy!