PDA

View Full Version : Czy byscie chcieli sie spotkac z wasza pierwsza miloscia?


Mar-Basia
28-08-2008, 21:13
Zapraszam do dyskucji. Zadnych obaw, jestesmy wszyscy wirtualni.

bogda
28-08-2008, 21:15
Ja bym bardzo chciała, ale to jest niemożliwe...bo od dawna nie żyje...:(

Basia.
28-08-2008, 21:17
Basiu, nie i jeszcze raz nie. Moją pierwszą wielką miłością był mój mąż, moją wielką traumą i porażką życiową było małżeństwo z nim. Nie ma go już w świecie żywych, niech spoczywa w spokoju.

Pani Slowikowa
28-08-2008, 21:18
Ja nie chcialabym..:confused:
dawno juz mi przeszlo:rolleyes:

frida
28-08-2008, 21:18
hmmm...ja też bym chciała ale podobnie jak u Bogdusi..nie ma GO już wśród nas....ALe jedno wiem,pewnie życie miałoby więcej kolorów...och..rozmażyłam się :D

Małpa
28-08-2008, 21:21
hmmm...ja też bym chciała ale podobnie jak u Bogdusi..nie ma GO już wśród nas....ALe jedno wiem,pewnie życie miałoby więcej kolorów...och..rozmażyłam się :D
...a może byś się rozczarowała?,kto to wie?:)

jolita
28-08-2008, 21:22
chętnie spotykałam się z moimi byłymi miłościami (niezależnie od numeru) ba - nawet z byłymi mężami miałam serdeczne kontakty, ale wiem, że nie każdy to rozumie. N.p. moja M. twierdziła, że jeśli takie spotkanie nie sprawia mi przykrości to widocznie nie kochałam...A któż to wie co to miłość?

tadeusz50
28-08-2008, 21:22
Tak chciałbym tą pierwszą nastoletnią miłość, nie wiem co się z nią dzieje.

frida
28-08-2008, 21:25
Małpko może...:D ale warto by było :)

lawenda
28-08-2008, 21:27
Oj tak, tak ale bym mu dowaliła, że kości by zbierał przez rok zatraceniec jeden.

bogda
28-08-2008, 21:28
Nie wiem, czy bylibyśmy dziś razem...ale wtedy byliśmy bardzo młodzi i bardzo zakochani, a wszystko przerwała śmierć...zginął w wypadku....

jolita
28-08-2008, 21:32
Do Przedmówczyń - spotkać to nie znaczy wspólnie żyć - tak zrozumiałam pytanie założycielki wątku....

Basia.
28-08-2008, 21:41
Do Przedmówczyń - spotkać to nie znaczy wspólnie żyć - tak zrozumiałam pytanie założycielki wątku....
w moim przypadku nawet spotkanie nie wchodziłoby w grę. Brrrrrrrrrrrrrrrr.

Karol X
28-08-2008, 21:45
No....nie wiem czy takie spotkanie spelniloby nasze oczekiwania?
Obie strony moglyby sie bardzo rozczarowac.
Bo to nie bylby juz ten przystojniaczek z gimnazjum,za ktorym chcialam wypatrzec oczy i nie bylaby ta sama piekna dziewczyna z cudnymi oczami i czarujacym usmiechem.
Niestety czas juz zdazyl wywrzec pietno na obojgu.
Chyba lepiej pozostac przy wspomnieniach.

Nika
28-08-2008, 21:50
Też tak sądzę..tyle lat minęło..

Mar-Basia
28-08-2008, 21:56
Do Przedmówczyń - spotkać to nie znaczy wspólnie żyć - tak zrozumiałam pytanie założycielki wątku....
Zdecydowanie spotkac....poprostu spotkac.

Pani Slowikowa
28-08-2008, 22:02
ale po co?
Moze ty jestes jeszcze wnim zakochana? Ej przyznaj sie:rolleyes:

chcialam napisac ci prywatna wiadomosc ale zablokowalas profil...

jolita
28-08-2008, 22:08
Może nie potrafię kochać, ale napewno nie potrafię nienawidzieć
Wiem, że pytanie nie dotyczyło tych "porzuconych" czy rozwiedzionych, ale tak porobiło się...

hannabarbara
28-08-2008, 22:11
Już taki wątek był! Jola pewnie pamięta, bo razem dyskutowałyśmy. Napisałam, ze swa pierwszą miłość odnalazłam w necie. Nawet ze zdjęciem, na którym wygladał jak własny syn. Pewnie nie chciałabym go spotkac, bo nie wygladam na własną córkę. Ale tam jedna z naszych koleżanek napisała, ze właśnie planowane jest spotkanie na które przybędzie jej pierwsza milość. Oczywiście, potem nie wytrzymałam i pytałam o wrażenia. Napisała, było miło, romantycznie, ale to już nie to, co bylo kiedyś.

jolita
28-08-2008, 22:20
Mam nadzieję, że pamiętacie iż pierwsze miłości były platoniczne więc powodów do rozczarowań mniej...Fakt, że nasi panowie choć są - wstydzą się okazywać romantycznymi. Szkoda....

Mar-Basia
28-08-2008, 23:21
Bardzo bym chciala.....pewnie spotkamy sie ponownie na drugim swiecie.
Zdecydowanie, pierwszej milosci nie da sie zapomniec. Moja...Pan Bog zdecydowal inaczej....przywolal do siebie, nie pytajac mnie o zgode!!!!!!!!!!:mad:

destiny
29-08-2008, 00:08
Wtedy się rumieniłam i miałam motylki w brzuchu, choć to była tylko platoniczna miłość.
Pewnie i dzisiaj byłoby podobnie...eh.
Dzisiaj bałabym się obopólnych rozczarowań, więc lepiej niech w pamięci zostanie to pierwsze, młodzieńcze zauroczenie :)
Zresztą szanse spotkania mam małe,mieszka poza Polską... choć kto wie ?
Przypadki chodzą po ludziach.
Ja, jako osoba nieśmiała i zakompleksiona, nigdy nie odważyłabym się na takie spotkanie po latach.
Ej, dziewczyny, tak mi się jakoś romantycznie zrobiło :)

Jadzia P.
29-08-2008, 00:12
A ja kiedyś spotkałam. Przypadkowo, w sklepie.
Nie wiem czy mnie widział, czy poznał. Ja jego tak.
Popatrzyłam na niego z daleka i.....pomyslałam sobie, że dobrze, że nic z tego nie wyszło.
Zestarzał się paskudnie. A wręcz...zdziadział !!

Pani Slowikowa
29-08-2008, 00:14
Wtedy się rumieniłam i miałam motylki w brzuchu, choć to była tylko platoniczna miłość.
Pewnie i dzisiaj byłoby podobnie...eh.
Dzisiaj bałabym się obopólnych rozczarowań, więc lepiej niech w pamięci zostanie to pierwsze, młodzieńcze zauroczenie :)
Zresztą szanse spotkania mam małe,mieszka poza Polską... choć kto wie ?
Przypadki chodzą po ludziach.
Ja, jako osoba nieśmiała i zakompleksiona, nigdy nie odważyłabym się na takie spotkanie po latach.
Ej, dziewczyny, tak mi się jakoś romantycznie zrobiło :)
Basiu ja chcialabym spotkac sie ale nie z moja pierwsza miloscia a z ta przedostatnia;) Dotychczas jeszcze chyba mialabym te motylki...

Jadzia P.
29-08-2008, 00:25
Niektórzy to mieli dobrze. Kilka wielkich miłości....

Mar-Basia
29-08-2008, 00:29
Niektórzy to mieli dobrze. Kilka wielkich miłości....
Powiedzialabym inaczej, kazda milosc jest inna.

Kazik
29-08-2008, 02:29
Spotkałem po 40 latach w biurze u szwagra-miał prywatny dochodowy interesik. Przyszedłem i siedziałem cicho, bo miał klientkę, ale usłyszałem jak podawała nazwisko. Siedziała tyłem do mnie. Porozmawialiśmy, ma dzieci, odkryła w sobie "bio-energo-terapeutkę", kilka lat temu było bardzo modne. No i tak zarabia, dla mnie oni to oszuści. Ale wielu wierzy. Później jeszcze raz spotkałem ją w Parku Jordana w Krakowie, wypiliśmy kawę i dowiedziałem się ciekawych rzeczy. Przyznałem się do podglądania, a ona że to mi ułatwiła specjalnie. No i proszę-zatkało mnie.

babciela
29-08-2008, 20:50
o moj Boze,mialam pare tych najwiekszych milosci-i wyobrażcie sobie -spotkalam sie -bez rozczarowania,panowie na stanowiskach,mili,w dobrych formach i fizycznych i psychicznych .Okazało sie , ze to ja najgorzej i dosyc pozno wybralam tego na tzw dobre i złe.Wspominam te moje milosci b.dobrze ,a czasami z żalem ,że moglabym miec z kazdym fajne zycie-ale nie mialabym tak udanych corek-cos za cos...

Malwina
29-08-2008, 20:59
a ja uważam, ze nie wracam do "byłych, pierwszych"- po co?Tak sie życie potoczyło, bo tak miało sie zadziałać, a dlaczego - nie do nas odpowiedz.Tak myslę

Mar-Basia
29-08-2008, 21:11
a ja uważam, ze nie wracam do "byłych, pierwszych"- po co?Tak sie życie potoczyło, bo tak miało sie zadziałać, a dlaczego - nie do nas odpowiedz.Tak myslę
A ja wracam, ale tylko myslami i to bardzo czesto. Najwiecej lubie z nim rozmawiac jak jestem na cmentarzu Powazkowskim. Kupuje galazke bialego bzu albo jedna biala roze, zapalam swieczke, siadam na laweczce i cofam sie myslami.......Pytam czy jest szczesliwy tam gdzie jest?

babciela
29-08-2008, 22:06
Ja mysle że to co kiedys paliło sie miedzy mna a moimi milosciami zamieniło sie w bardzo gleboką przyjazn.Zreszta musze sie przyznac ,ze to nie ja szukałam,to mnie szukano-i wcale nie załuje.Do dzisiaj utrzymuje kontakt-znam zony dzieci,trudno nazwc ,aby relacje z żonami były zazyle,ale sa poprawne

Malgorzata 50
29-08-2008, 22:27
Spotkałam, pogadaliśmy sobie było milo i tyle ani drgnienia niczego

Bianka
29-08-2008, 22:54
Nie chciałabym. Mam piękne wspomnienia i nie trzeba ich naruszać.

babciela
30-08-2008, 08:16
Bianko,kiedy te wspomnienia wcale nie stracily nic ze swojego blasku.

Bianka
30-08-2008, 08:22
Bianko,kiedy te wspomnienia wcale nie stracily nic ze swojego blasku.
Nie straciłyby w konfrontacji z rzeczywistością? Z tym, co jest teraz?

babciela
30-08-2008, 08:40
jasne,że nie.Przeciez trzeba umiec oddzielic rzeczywistosc od wspomnien.Tak jak pisalam w ktoryms z postow ,pozostal zal ,ze w zasadzie wybralam najgorsza z mozliwych opcji-tylko dzieci....takie wspaniale...

Bianka
30-08-2008, 08:54
Może masz rację. A może wszystko zależy jeszcze od innych okoliczności albo każdy przypadek jest inny. A dzieci - zawsze są wspaniałe... :)

aannaa235
30-08-2008, 09:19
Bardzo chciałam spotkać swoją pierwszą wielką miłość, ale nigdy nie było mi to dane i chyba już nie będzie. Nie wiem czy to dobrze czy źle,,,,ale jednak bym chciała

krystynacz46
30-08-2008, 11:49
Nie, nie ,to były dawne czasy i inny rozdział życia ,niech tak zostanie( łatwiej idealizować teraz to uczucie):D:cool:

Mar-Basia
30-08-2008, 12:15
Nie straciłyby w konfrontacji z rzeczywistością? Z tym, co jest teraz?
Jestem przekonana, ze nie! Zdecydowanie nie! Niestety do konfrontacji nie dojdzie na tym swiecie.

Kazimierz
30-08-2008, 12:20
Ja mieszkam z moją pierwszą miłością, i nawet się zastanawiam,dlaczego nie doszło do rozwodu między nami,mimo,że takie zapowiedzi były z obydwu stron.
Chyba nas spajają nas:nasz spójnik, współne poglądy,wspólne wspomnienia,raczej dobre,i inne jeszcze rzeczy,które wspólnie dzielimy. No, i mamy wspólną kasę,i wspólny do niej dostęp przez internet.Zawsze tak było. Wspólna odpowiedzialność za przyszłość.

Mar-Basia
30-08-2008, 12:24
Ja mieszkam z moją pierwszą miłością, i nawet się zastanawiam,dlaczego nie doszło do rozwodu między nami,mimo,że takie zapowiedzi były z obydwu stron.
Chyba nas spajają nas:nasz spójnik, współne poglądy,wspólne wspomnienia,raczej dobre,i inne jeszcze rzeczy,które wspólnie dzielimy. No, i mamy wspólną kasę,i wspólny do niej dostęp przez internet.Zawsze tak było. Wspólna odpowiedzialność za przyszłość.
Uffff....cudowna sytuacja, dziekuj Bogu w codziennym wieczornym paciorku. Chapeau dla Twojej malzonki!

Jadzia P.
30-08-2008, 21:37
Moje gratulacje Kazimierzu dla Ciebie i Twojej żony...
Musiała to być prawdziwa miłość, ta Wasza pierwsza miłość...

Koteczek i Myszka
31-08-2008, 04:39
Mysle ze chcialabym sie spotkac z moja pierwsza miloscia. Wiem ze jest nauczycielem matematyki w szkole sredniej i meszka okolo30 km od mojego domu ale po ukonczeniu szkoly nie widzialam go, wiem ze nadal jest przystojny i ma rodzine to wiadomosc od kolezanki.

Kazimierz
31-08-2008, 11:44
Moje gratulacje Kazimierzu dla Ciebie i Twojej żony...
Musiała to być prawdziwa miłość, ta Wasza pierwsza miłość...
Dziękuję Ci Jadziu, w imieniu własnym i mojej żony! Musisz wiedzieć,że nie byłem pewny, czy ta moja prawdziwa miłość, jak piszesz, nie zostanie odrzucona. Miałem na studiach takie miłostki, ale moje koleżanki,z którymi byłem gotów sie ożenić, nie darzyły mnie swoim zainteresowaniem. Celowały w moich kolegów,którzy byli bardziej przystojni. I całe szczęście,że nie były mną zainterowane. Z pewną satysfakcją,dowiedziałem się po studiach,że ci koledzy,z którymi one "chodziły" w czasie studiów,niemal trzymając się za roczkę, nie ożenili się z nimi,tylko z o wiele młodszymi od siebie dziewczynami.
Ja zakochałem się prawdziwie dopiero na stażu,w dziewczynie bardzo ładnej,zgrabnej i młodszej ode mnie o 5 lat.
Gdybym się ożenił z rówieśnicą ze studiów, panią magister inżynier,byłbym teraz zawiedziny. Teraz, ta moja sympatia ze studiów, to już super tęga,zgrzybiała staruszka,na którą przykro by mi było naet patrzeć. A tak, mam żonę wesołą,rozśpiewaną i ciągle ładną, nie tylko dla mnie.Co tu dużo gadać, mężczyźni lubią babki ładne, zgrabne,zadbane,od siebie młodsze,nawet bardzo młodsze,a kobiety mężczyzn przystojnych (wysokich) i z seksem do późnej starości. Ja takim nie byłem:ani przystojny,ani seksowny,no może na początku. Dlatego składam ręce do Boga, że moją żona tak długo wytrzymała i, być może doczekamy złotych godów,w 2012 roku.
Jeszcze raz Ci,Jadziu,dziękuję, i życzę Ci,abyś doczekała złotych godów.

Basia.
31-08-2008, 14:05
nie bądź taki skromny, :D z pewnością masz wiele zalet i Twoja małżonka bardzo je sobie ceni :D bo gdyby tak nie było Wasza wzajemna miłość dawno by się skończyła. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją żonę. :D

Kazimierz
31-08-2008, 16:03
nie bądź taki skromny, :D z pewnością masz wiele zalet i Twoja małżonka bardzo je sobie ceni :D bo gdyby tak nie było Wasza wzajemna miłość dawno by się skończyła. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją żonę. :D
Chyba masz na myśli prawdziwy seks,a nie prawdziwą miłość.Dziękuję za pozdrowienia.

Mar-Basia
31-08-2008, 17:09
Chyba masz na myśli prawdziwy seks,a nie prawdziwą miłość.Dziękuję za pozdrowienia.
Basia nic nie wspomniala o seksie, dobrze, ze przypomniales, jedno idzie z drugim!!!!!

Basia.
31-08-2008, 18:00
Chyba masz na myśli prawdziwy seks,a nie prawdziwą miłość.Dziękuję za pozdrowienia.
nie odgadłeś, miałam na myśli prawdziwą miłość taką "na dobre i na złe". :confused: Mam szczęście od 26 lat być w takim związku. Zamiast czytać w myślach, czytaj tekst. Pozdrawiam.

babciela
31-08-2008, 18:40
Kazimierzu,ja mam podobny przyklad w mojej rodzinie.Moja średnia siostra wyszla za maz za swoja pierwsza miłość(od szkoły podstawowej)sa bardzo udanym malżeństwem do dzisiaj-i sa rzeczywiscie na dobre i na złe(36 lat w zwiazku formalnym-co przedtem-ćśśśśś)

Kazimierz
31-08-2008, 19:14
nie odgadłeś, miałam na myśli prawdziwą miłość taką "na dobre i na złe". :confused: Mam szczęście od 26 lat być w takim związku. Zamiast czytać w myślach, czytaj tekst. Pozdrawiam.
Prawdziwą miłość, to Ty masz. Marbella ma rację. To się chyba rzadko zdarza,a im rzecz jest rzadsza,tym cenniejsza.
Przepraszam Cię,będę teraz uważniej analizował teksty postów.

Barbara13
31-08-2008, 19:30
Zdecydowanie wolę nie spotykać moich adoratorów czy miłości z lat młodzieńczych, po pierwsze nie rozpoznali by w ... dystyngowanej matronie ówczesnego trzpiotka, po drugie jest mi zupełnie nieźle od 30 lat z tym samym mężem

Mar-Basia
31-08-2008, 20:03
Zdecydowanie wolę nie spotykać moich adoratorów czy miłości z lat młodzieńczych, po pierwsze nie rozpoznali by w ... dystyngowanej matronie ówczesnego trzpiotka, po drugie jest mi zupełnie nieźle od 30 lat z tym samym mężem
Moral.......to byly tylko przelotne flirciki. Pierwsza, prawdziwa milosc normalnie zawsze sie pamieta.

largetto
05-09-2008, 17:11
http://forum.o2.pl/temat.php?id_p=5547426

Mar-Basia
05-09-2008, 17:23
http://forum.o2.pl/temat.php?id_p=5547426

Kuku, widze, ze mamy konkurencje. Zajrzalam wlasnie na linka, ktory podalas/les, ho,ho - podobny temacik. Poogladalam inne watki na tym forum - czyzby byli filia naszego seniorka? Wydanie raczej wulgarne, ale to ich sprawa. Wole Klub Seniora. ;)

largetto
05-09-2008, 18:35
Asiu masz rację :D to nasi "sympatyczni "
i na innych watkach też, przykro że cytują i obgadują pisane tu na forum posty....

Kazik
05-09-2008, 18:43
Wróciłem z o2--a co nam że mają czas i piszą? W " bliskiej" Hameryce też się nudzą.

Mar-Basia
05-09-2008, 18:53
Wróciłem z o2--a co nam że mają czas i piszą? W " bliskiej" Hameryce też się nudzą.
Masz racje Kaziu, ale co sie naczytalam to moje. W glowie sie nie miesci czego "cywilizowani' ludzie nie wymysla. Jedno jest pewne, ze starannie sledza i kopiuja wypowiedzi z naszego forum. Mysle, ze jestesmy dla nich bardzo wazni, bo inaczej nikt by nie wpadl na taki pomysl. Pies szczeka, karawana idzie dalej. ;)

janik10
24-11-2008, 02:18
Marzyłam o tym od lat ale nie dane mi było Go spotkać a teraz już odszedł z tego świata. Dwa lata temu czytałam Jego pięknie ilustrowane listy bo On mnie naprawdę kochał i wart był wzajemnej miłości. Te listy tak mnie zdepresjonowały, że się rozchorowałam. Oprawiłam i powiesiłam na ścianie namalowany przez Niego pejzaż miejsca gdzie mieszkałam. Całe życie żałowałam, że pogardziłam Jego miłością. Dowiedziałam się, że właśnie zmarł dwa lata temu być może kiedy tak o Nim intensywnie myślałam. Myślę, że uczucie nie zjawiło się w porę bo miałam 15 -16 lat a On 18.Potem zdałam sobie sprawę co utraciłam ale nasze drogi definitywnie się rozeszły. Oboje wyjechaliśmy z miasteczka do dwóch różnych miast. Nigdy potem tak naprawdę nie byłam szczęśliwa i myślę, że życie zemściło się na mnie za podeptanie czystego, pięknego uczucia.

kangur06
27-03-2009, 11:19
Przypadkowo znalazłem ten wątek, interesowało mnie jak kobiety odpowiadają na to pytanie. Udało mi się w życiu kilka razy spotkać kolegów po kilkudziesięciu latach. Spotkania przebiegały różnie ale z młodzieńczych miłości spotkałem tylko jedną kobietę. Spotkanie było bardzo miłe, kolejne dwa dni spędziliśmy po kilka godzin na przyjacielskiej pogawędce. Opowiadaliśmy o swoim życiu oglądaliśmy rodzinne zdjęcia. Ponieważ jestem żonaty od 42 lat i żyje szczęśliwie, oboje rozumieliśmy nasze sytuacje życiowe i spotkanie nie miało na celu odgrzewania czegokolwiek. Uświadomiliśmy sobie nawzajem, że spotkania takie mają sens, że nadal świetnie się rozumiemy, zaspokoiliśmy swoją ciekawość jak tej drugiej osobie ułożyło się życie i wzmocniliśmy naszą przyjaźń. Oczywiście mogę mówić tylko za siebie, ale takie były moje odczucia. Nasze Panie piszą często, że nie chciałyby takich spotkań, bo nie wyglądają tak jak kiedyś ale przecież nas to samo dotyczy. Próbowałem spotkać moją pierwszą miłość ale jak narazie nie udało mi się. Nie oczekuję, że to będzie kobieta o urodzie 18-latki bo przecież jest w moim wieku. Miło by mi było gdyby była zadbana i to wszystko czego oczekuje.
Przyjemnie mieć marzenia, przecież zdarza się, że marzenia się sprawdzają - Edward

jakempa
27-03-2009, 19:27
Niedawno na portalu ''naszej klasy'' odnalazlam swoją wczesną miłość, zapytalam go slowami piosenki''' czy mnie jeszcze pamiętasz?...'' mamy się spotkać niedługo, wkleił swoje obecne zdjęcie do klasy...odrazu go poznalam, chociaż minęło 47 lat. Jakie to będzie spotkanie,,,? zobaczymy.

wuere'le
27-03-2009, 19:47
Będąc młodym człowiekiem miałem wiele dziewczyn, o których myślałem, że je kocham bez pamięci, i że to każda z nich jest tą jedyną i ostatnią, ale zwykle trwało to krótko i każda następna była tą ostatnią.
W rezultacie, dziewczyną w której się rzeczywiście zakochałem jest tą pierwszą i ciągle tą jedyną od prawie 40 lat.

Mar-Basia
27-03-2009, 19:55
A czy zadaliscie sobie pytanie - czy mozna kochac dwa, trzy razy?;)

jolita
27-03-2009, 20:11
chwilowo wolałabym nie... bo jest "po drugiej stronie tęczy", a potem, potem? A jakże - chętnie. Zawsze lubiłam spotykać swoje byłe miłości, a moja M. twierdziła, że to dowód, że nie kochałam. Jeśli już o tym pisałam to przepraszam bo wątek wydaje mi się być "odkurzony"...

p.s. tak...znalazłam swoją wypowiedź w postcie nr.7 - przepraszam, ale tego postu nie anuluję bo mi się źle kojarzy....

jakempa
27-03-2009, 20:49
A czy zadaliscie sobie pytanie - czy mozna kochac dwa, trzy razy?;)
Ja uważam że tak, każda miłość jest inna, bo skierowana do innej osoby, ale równie mocno mozna kochać nie raz, jak zmarł mój mąz wydawało mi się,że już taką miłością nie pokocham nikogo, ale to nieprawda, przyszła rownie mocna, chociaż inna, nawet moze piękniejsza, bo dojrzalsza, no i już dzieci nie było, więc jednak inna, Jednak bez miłości życie nie jest pełne, mimo wszystko.

renald
04-04-2009, 23:26
Szukałem mojej pierwszej miłości z Poznania, nawet byłem z Nią zaręczony. Jednak coś się stało, do dzisiaj nie wiem co i ożeniłem się z inną. Byłem szczęśliwy aż do Jej śmierci, ciągle jednak szukałem Jej, mojej Marii. Niestety nie udało się jej znaleźć, podobno dalej mieszka w Poznaniu.
Pewnie życie moje z Nią innaczej by przebiegło,może lepiej, może gorzej. Szkoda.
Mam nadzieję, że jakiś cud sprawi że się spotkamy, choć mieszkam daleko od Poznania, w Słupsku.

Janczar
05-04-2009, 11:19
Niedawno na portalu ''naszej klasy'' odnalazlam swoją wczesną miłość, zapytalam go slowami piosenki''' czy mnie jeszcze pamiętasz?...'' mamy się spotkać niedługo, wkleił swoje obecne zdjęcie do klasy...odrazu go poznalam, chociaż minęło 47 lat. Jakie to będzie spotkanie,,,? zobaczymy.
Również przez "Naszą Klasę" odnalazłem swoją sympatię z lat młodzieńczych. :D Miałem o tyle łatwiej, że jest to siostra mojego kolegi z okresu studiów. Ale oni mieszkają na wybrzeżu, a ja w centrum. Być może spotkamy się jeszcze po tej stronie tęczy. :)

Malgorzata 50
05-04-2009, 11:46
A czy zadaliscie sobie pytanie - czy mozna kochac dwa, trzy razy?;)
A po co zadawać takie pytania skoro to oczywista oczywistość ,że można!!!! Powiem więcej, można jednocześnie kochać dwie osoby bynajmniej nie platonicznie:)

maluna
05-04-2009, 13:01
Spotkałam swoja pierwszą miłość sprzed wielu lat, ale niestety nic dobrego z tego nie wynikło...

araad
05-04-2009, 14:54
Myślę ze takie spotkanie może być fajne ale jest też koszt. Zamiast zwiewnej wręcz nieziemskiej istoty z moich wspomnień, hmm wyjątkowo przyjemnych, mógłbym nie daj Boże spotkać się z np średniej klasy czołgiem i co z moimi wspomnieniami brrr.Lubię swoje wspomnienia.

Malgorzata 50
05-04-2009, 14:56
A ty,czy jesteś ciągle owym Apollo z Bellac który był pierwszą miłością owego "średniej klasy czołgu" oj faceci!!!!!

araad
05-04-2009, 14:58
Ależ Małgosiu ja zamiast Apollo jestem teraz conajmniej kolubryna z obrony Częstochowy.

Malgorzata 50
05-04-2009, 15:01
Ależ Małgosiu ja zamiast Apollo jestem teraz conajmniej kolubryna z obrony Częstochowy.
No to co się czepiasz czasu ,który nas wszystkich sprawiedliwie i równo obdziela ubytkami w urodzie .A piękne bywają piękne do swych dni ostatnich -jeśli nie cieleśnie to duchowo.
Spotkałam moja pierwsza miłość i byliśmy dla siebie ciepli ..chociaż ja nie ta i on już nie ten -miłość zmienila obiekt ale wspomnienia pozostaly mile.

araad
05-04-2009, 15:03
Patrz Małgośka cóś mam chyba skleroze jakoś mało pamiętam tą duchowość jak mówisz ale "cieleśnie " o tak Małgoś o tak

Malgorzata 50
05-04-2009, 15:08
Patrz Małgośka cóś mam chyba skleroze jakoś mało pamiętam tą duchowość jak mówisz ale "cieleśnie " o tak Małgoś o tak
Ba bo to jest główne wspomnienie z czasów burzy i naporu -duchowosc przychodzi wraz z ..kilogramami.:)

araad
05-04-2009, 15:10
Christ Ty mnie nie strasz Małgośka.Chcesz powiedzieć ze powyżej setki to już pełna duchowość a ponizej to ersatz

Pani Slowikowa
05-04-2009, 15:13
Patrz Małgośka cóś mam chyba skleroze jakoś mało pamiętam tą duchowość jak mówisz ale "cieleśnie " o tak Małgoś o tak


Bos chlop:rolleyes:

Malgorzata 50
05-04-2009, 15:22
Christ Ty mnie nie strasz Małgośka.Chcesz powiedzieć ze powyżej setki to już pełna duchowość a ponizej to ersatz A czego ty się spodziewasz- stuletniej sex bomby? Kurcze jak znajdziesz gdzieś eliksir nadmuchujący to i owo to daj znać i pamiętaj ,że byłam pierwsza w kolejce .Rozmarzyłam się....:D:D:D
Na szczęście do setki jeszcze parę lat zostało- więc jakieś resztki lekko zamglonych wspomnień można by, wkładając w to trochę wysiłku, odnaleźć.

araad
05-04-2009, 15:39
Małgoś masz jak w banku w razie czego jesteś pierwsza. Nie myślałem o latach ale wadze ale w końcu przecież to to samo.
Miłej niedzieli idę powspominać tak na oko 50 kg i
wspaniałe " oczy".

Malgorzata 50
05-04-2009, 15:53
Małgoś masz jak w banku w razie czego jesteś pierwsza. Nie myślałem o latach ale wadze ale w końcu przecież to to samo.
Miłej niedzieli idę powspominać tak na oko 50 kg i
wspaniałe " oczy".
Ty no stary nie przesadzaj- jakie 100!!!!! Chyba cię będę musiała palnąć wirtualnie i wbrew wszelkim regulaminom!!!!!!!:mad:

araad
05-04-2009, 16:11
No no Małgośka mniej niż 100 gratulacje, to sie nazywa niezła laska.:D

Lusia
05-04-2009, 16:47
Niedawno na portalu ''naszej klasy'' odnalazlam swoją wczesną miłość, zapytalam go slowami piosenki''' czy mnie jeszcze pamiętasz?...'' mamy się spotkać niedługo, wkleił swoje obecne zdjęcie do klasy...odrazu go poznalam, chociaż minęło 47 lat. Jakie to będzie spotkanie,,,? zobaczymy.

Nie radzę, z własnego doświadczenia wiem, że moje spotkanie
z moją miłością młodzieńczą było wielkim błędem. Wszystkie moje marzenia, wyobrażenia i wspomnienia legły w gruzach.
Moje życie przed spotkaniem było spokojne, myślałam o nim,
wspominałam pięknie i spokojnie. Po spotkaniu następowały
kolejne, wszystko się zmieniło, mamy pełno pretensji i żalu do siebie, nie umiemy się rozstac, nie potrafimy też być ze sobą.
Myślę, że nie ma sensu wracać do przeszłości. Pewnie jesteś już po spotkaniu. Może w Twoim wypadku bedzie inacze czego
serdecznie Ci życze.

Malgorzata 50
05-04-2009, 17:01
No no Małgośka mniej niż 100 gratulacje, to sie nazywa niezła laska.:D
DUŻO mniej .......co do reszty hmmmm -laska piernik?????lekko nadżarta zębem czasu ale robię co mogę:D i korniki czasami dają sobie wolne.

zosinek
05-04-2009, 18:47
Popieram Lusię.Zawsze można sobie narobić bałaganu w życiu ,też mnie to spotkało.Takie spotkanie nigdy nie będzie
"tym wymarzonym" wręcz przeciwnie wspominając przeszłość ktoś dokogoś zawsze ma żal że mogło być inaczej.Jesteśmy już innymi ludżmi, a wspomnienia choćby najlepsze podgryżione zębem czasu w rozpamiętywaniu bolą.Takie ja mam odczucie i żałuję że doszło do takiego spotkania.Może w przypadku "jakempa" będzie inaczej czego obojgu spotykajacym sie życzę

zosia446
05-04-2009, 19:19
Nie mam takiego dylematu,moj maz ,moja jedyna milosc, znal mnie od urodzenia,a ja jego od zawsze,bo od urodzenia, nie pamietam.
Moi Dziadkowie i Rodzice Adasia,byli zaprzyjaznieni,skladali sobie wizyty,swiadczyli drobne przyslugi.Lesnik , lekarz wet i ksiadz, na glebokiej prowincji,gdzie ptaki zawracaja,musieli zostac dobrymi znajomymi.
Moi rodzice, ze mana jeszcze nieurodzona,przyjechali do Dziadkow na zakonczenie karnawalu,do porodu bylo 3 tygodnie wg Mamy,ale mnie sie widocznie spieszylo i nie chcialam czekac,urodzilam sie w lesniczowce,odebral mnie wspomagajac Bacie,moj przyszly Tesc, ludzki lekarz z pobliskiego miasteczka dotarl za kilka godzin,sniezyca byla potezna,a ja nieswiadoma,ze zaklocilam karnawalowa zabawe kwililam slodko w Mamusi ramionach.
Tak wiec Adas byl w moim zyciu zawsze,opiekowal sie mna podczas wakacji,uczyl roznych zyciowych madrosci,oswajal swiat sobie juz znany,byl starszy ode mnie o cale 6 lat ,3 miesiace i 4 dni.
My chyba kochalismy sie jeszcze o tym nie wiedzac.
Na stare lata nie mam wspomnien zwiazanych z inna osoba,wszedzie Adam.
Nawet teraz podswiadomie doszukuje sie podobienstwa,w kims,kto zaczyna mi towarzyszyc na ostatnim wirazu.
Mysle,ze jest podobny do Adama,tylko jest mlodszy o 2 lata,czyli starszy ode mnie o 4.
Czy ktos ma takie doswiadczenia,czy w wieku poznoemerytalnym mozna jeszcze cos przezyc w sensie emocjonalnym?

kama5
05-04-2009, 23:04
Jeżeli mogę dodać coś na ten temat,to uważam, że nie należy się spotykać ze swoją pierwszą miłością, bo konfrontacja wspomnień z rzeczywistością zawsze w końcowym bilansie wypadnie na niekorzyść oczekiwań i sprawi więcej rozczarowań niż radości.Niech lepiej zostanie pięknym wspomnieniem, może z czasem wyidealizowanym , nie spełnionym ale na tym polega cały urok.Połomski tak ładnie mówi o tym w piosence ; " miłość nigdy nie wraca "...

monia
06-04-2009, 20:10
Wspomnienia pierwszej milości niech zostaną tylko pięknymi
wspomnieniami .

aqua
07-04-2009, 00:12
Cieszę się, że trafiłam na ten wątek, bo mam podobny dylemat i może ktoś mi coś doradzi? Po 42 latach odnalazła mnie moja pierwsza miłośc i okazało się, że nasze uczucia odżyły na całego. U mnie odżyły, a u niego podobno cały czas trwały, przez te wszystkie lata. Niestety, jest żonaty i wiem, że swojej żony nie zostawi, ale bardzo nalega na spotkanie, a ja, prawdę mówiąc, boję się tego okropnie. No i co teraz? I tak nie będziemy mogli byc przecież razem. poza tym mieszka poza Polską. Kontaktujemy się ze sobą od pół roku dzień w dzień i wiemy o sobie wszystko, ale to nie zmienia faktu, ze ten związek jest bez przyszłości. Wydaje mi się, że popełniliśmy błąd, trzeba było sobie zostawic tylko te piękne wspomnienia i i nie angażowac sie tak mocno uczuciowo ponownie.Teraz ja jestem już kompletnie skołowana tą sytuacją: po prostu nie wiem, co mam robic...

zynagra
07-04-2009, 00:37
powiem ci co ja bym zrobiła będąc na twoim miejcu.nigdy nie pozwoliła bym sobie żeby wplątąć sie w taki związek choć tylko platoniczny.nie mogła bym żyć z poczuciem krzywdy jaką robię żonie
mojej byłej sympati.postaw sie w jej położenie kiedy dowie się o waszym pisaniu,jak bedzie jej przykro.to zawsze boli.chciała byś sie znaleźć w takiej sytuacji bo ja nie.

basia73
07-04-2009, 08:28
podpisuję się pod tym co napisała Zynagra, poza tym nie bardzo wierzę w takie odgrzewane uczucia no ale ja nie jestem romantyczką

tadeusz50
07-04-2009, 09:18
Wszystko zależy od okoliczności i sytuacji życiowych. Spotkać się powspominać rozstać się bez dalszego ciągu. Jeśli przynajmniej jedna ze stron jest w jakimś związku, tylko takie wyjście. Natomiast gdy oboje są wolni, bez znaczenia z jakiego powodu, i chcą spróbować odnowić związek, czemu nie?

aqua
07-04-2009, 09:33
mam cały czas na względzie jego żonę, ale ona wie o naszych kontaktach (no, nie o tak bliskich i częstych) i ponoc na samym początku dała mu na nie przyzwolenie, mówiąc,żeby pielęgnował swoją młodzieńczą miłośc, bo w życiu nigdy nic nie wiadomo.
Ja mam za sobą długie nieudane małżeństwo, rozwód i może dlatego dałam się w tę sytuację wciągnąc, bo mi wypełniła uczuciową pustkę ostatnich lat? Tak, czy inaczej, mój rozsądek, jak już się dorwie do głosu,każe przyhamowac, a już nie daj Boże, zgadzac na to spotkanie. I tego postaram się trzymac:), jak dam radę :(

Jadzia P.
07-04-2009, 13:16
Niedawno na portalu ''naszej klasy'' odnalazlam swoją wczesną miłość, zapytalam go slowami piosenki''' czy mnie jeszcze pamiętasz?...'' mamy się spotkać niedługo, wkleił swoje obecne zdjęcie do klasy...odrazu go poznalam, chociaż minęło 47 lat. Jakie to będzie spotkanie,,,? zobaczymy.

Miałam podobną przygode dzięki portalowi " Nasza klasa "...tylko, że to mnie odnaleziono...i oznajmiono, że byłam jego wielką , niespełnioną miłością, że bardzo chciałby mnie po latach zobaczyć...
Mieszkamy w różnych regionach Polski...
Spotkaliśmy się w czwórke...on z żoną , ja z mężem... i według mnie mogło na tym pozostać...Jednak on chciał czegoś więcej...
Wydzwaniał dość często... dla mnie była to troche dziwna sytuacja...mnie nie zależało na kontunuowaniu tej znajomości...
W końcu wylogowałam się z portalu " Nasza klasa"....zamieniłam się z mężem na telefony komórkowe ( bo tylko taki mu podałam nr. telefonu ).... i mam spokój...
Po co mam sobie i komuś niszczyć w miare ustabilizowane życie....jest dobrze i niech tak pozostanie...:D

Malgorzata 50
07-04-2009, 16:19
To ja wsadzę kij w mrowisko.Moim zdaniem nie pchaj palca miedzy drzwi ,ale tylko i wyłącznie ze względu na siebie bo jak się zaangażujesz będziesz tylko niepotrzebnie cierpiała . Facet mieszka daleko ,wspomnień czar powrócił- słowa są piękne i nic nie kosztują .Pewnie trochę mu się żona opatrzyła i fajnie sobie pogadać z kimś kto utrwalił się jako wiecznie młody .W małżeństwie pewnie już mu się nie chce znów gadać tak od serca i duszy A ty piszesz ,rozumiesz i zaczynasz tęsknić .Fajne uczucie jak dawniej...prawda.A jeśli chodzi o żonę-hmmm -nie miałabym cienia wyrzutów sumienia gdyby ta sprawa w jakikolwiek sposób rokowała -bo moim skromnym zdaniem to ,że facet czy baba znajdują sobie kogoś to tylko i wyłącznie sprawa tego co się dzieje w ich małżeństwie tyle ,że rola "tej trzeciej" jest strasznie trudna -dla tej trzeciej właśnie .Jeśli ci odpowiada to gadanie i ew .małe tete a tete kiedy facet wpadnie do kraju ...twoja sprawa, ale szkoda ciebie po prostu.:)
No chyba ,ze jest tak zdesperowany ,ze rzuci wszystko ..jednakowoż nie sądzę.....faceci są wygodni.

BUNIA
07-04-2009, 17:16
Hmmm ja wdowa on podobnie - spotykamy sie bardzo rzado ale dla mnie na tyle jest to często ze wystarcza .
Miłosc lat mlodzieńczych /wzajemnośc/ potem losy nasze potoczyly sie jak sie potoczyly ..
Byl młody przystojny szczuply - jest stary i tłusty hihi i .nudny jak na mój apetyt na zycie i domator do nieprzyzwoitości .
Probowaliśmy udawać pare ale .... z wielu względow to niemozliwe .odległość , odmienne charaktery , inne spojrzenia na świat i rodzinę - lepiej niech pozostanie tak jak dawniej bywało .,To najlepsza opcja .

largetto
07-04-2009, 17:57
Myślę, że warto się spotkać, jeżeli to była prawdziwa miłość to pozostanie wspaniałą przyjaźnią. Jeżeli nie, to przynajmniej rozwieją się nasze marzenia i spojrzymy realnie na nasze młodzieńcze wspomnienia.
A przyjaźń, która przetrwała 40 lat jest tego warta , chociażby ze względu na jej moc....jest po prostu piękna.... i to powinno wystarczyć.... :cool:

aqua
07-04-2009, 19:54
Małgorzata, świetnie wyczułaś sytuację, właśnie tak jest. I to się teraz dzieje, bo ja już popłakuję po kątach i wiem, że to nikt inny, tylko ja, ja! płacę za wszystko. Bo i co mi z tego, że byłam jego pierwszą wielką miłością, która, jak twierdzi, do tej pory przetrwała, skoro drugą jest jego obecna żona i to z nią przeżył praktycznie całe życie? A w ogóle, jak można dwie baby kochac jednocześnie?! To potrafi chyba tylko facet, bo ja jakoś sobie tego nie wyobrażam. I zdurniałam do tego stopnia, ze latałam od lustra do lustra i zaczynałam z przerażeniem liczyc sobie nowe zmarszczki, które w moim wieku są jak najbardziej na miejscu przecież. Prawdę mówiąc, dla niego to bardzo wygodna sytuacja, dwie miłości życia obok; jedna pod ręką, która pichci, zadba i poda kapcie, a z drugą można sobie uciąc sympatyczny i wciągający romansik internetowy(zwłaszcza mając przed oczami jej wizję sprzed 42 lat)...czy nie jest tak z wami, panowie?

Jadzia P.
07-04-2009, 21:37
Małgorzata, świetnie wyczułaś sytuację, właśnie tak jest. I to się teraz dzieje, bo ja już popłakuję po kątach i wiem, że to nikt inny, tylko ja, ja! płacę za wszystko. Bo i co mi z tego, że byłam jego pierwszą wielką miłością, która, jak twierdzi, do tej pory przetrwała, skoro drugą jest jego obecna żona i to z nią przeżył praktycznie całe życie? A w ogóle, jak można dwie baby kochac jednocześnie?! To potrafi chyba tylko facet, bo ja jakoś sobie tego nie wyobrażam. I zdurniałam do tego stopnia, ze latałam od lustra do lustra i zaczynałam z przerażeniem liczyc sobie nowe zmarszczki, które w moim wieku są jak najbardziej na miejscu przecież. Prawdę mówiąc, dla niego to bardzo wygodna sytuacja, dwie miłości życia obok; jedna pod ręką, która pichci, zadba i poda kapcie, a z drugą można sobie uciąc sympatyczny i wciągający romansik internetowy(zwłaszcza mając przed oczami jej wizję sprzed 42 lat)...czy nie jest tak z wami, panowie?

No więc po kiego ciorta w tym trwasz....
Chyba , że lubisz się umartwiać.....
Podziwiam kobiety które decydują się być tą drugą....przecież zawsze łączy się to z cierpieniem i łzami...
A przecież życie bez tej niepotrzebnej miłości, byłoby dla ciebie o wiele piękniejsze...

aqua
08-04-2009, 13:22
hm... nie lubię się oczywiście umartwiac i nie wiem, czy jestem tą drugą, czy jedną z dwóch? A czy życie bez miłości jest piękniejsze?... sama nie wiem. Poprzednie lata właśnie żyłam bez niej i nie były one dla mnie najlepsze. Ale oczywiście dobrze jest dopuścic do głosu zdrowy rozsądek i zdac sobie sprawę z realiów. Co też naprawdę często czynię :)

Jadzia P.
08-04-2009, 13:56
hm... nie lubię się oczywiście umartwiac i nie wiem, czy jestem tą drugą, czy jedną z dwóch? A czy życie bez miłości jest piękniejsze?... sama nie wiem. Poprzednie lata właśnie żyłam bez niej i nie były one dla mnie najlepsze. Ale oczywiście dobrze jest dopuścic do głosu zdrowy rozsądek i zdac sobie sprawę z realiów. Co też naprawdę często czynię :)

Ja nie napisałam, że życie bez miłości jest piękniejsze....
Napisałam, że bez tej " niepotrzebnej" miłości byłoby piekniejsze...
Taki jest mój punkt widzenia.... Ty masz prawo mieć swoje, zupełnie inne zdanie na ten temat...
Ja będąc na Twoim miejscu, wycofałabym się z tego związku...
Tyle życia przed Tobą i mozesz jeszcze spotkać człowieka który będzie " cały " tylko Twój...którym nie będziesz musiała się dzielić...
Czego Ci życzę z całego serca....

Lila
08-04-2009, 14:39
Ojej ..ojej..Małgoś...Wierzyć mi się nie chce..

A jeśli chodzi o żonę-hmmm -nie miałabym cienia wyrzutów sumienia gdyby ta sprawa w jakikolwiek sposób rokowała -bo moim skromnym zdaniem to ,że facet czy baba znajdują sobie kogoś to tylko i wyłącznie sprawa tego co się dzieje w ich małżeństwie tyle ,że rola "tej trzeciej" jest strasznie trudna -dla tej trzeciej właśnie

Cień wyrzutów sumienia ?
Mnie sumienie by zeżarło z kretesem.
Być przyczyną łez innej kobiety ? Tylko dla portek ? A w życiu !!
W sumie mam w nosie ciężki los ''tej trzeciej '' .Na drodze wyprzedzanie ''na trzeciego ''często kończy się zderzeniem czołowym ,i przez ''trzeciego kretyna''giną ludzie niewinni.Dlatego ów manewr jest tak srodze karany przez policję.
I w życiu -moim zdaniem -''ta trzecia''czy ''ten trzeci'' w pełni zasługują na swój los ,gdy lądują z ręką w nocniku.

Przepraszam urażonych ewentualnych.Ale tak mnie wychowano ..pt.nie ruszaj niczego ,co jest czyjeś.
Poza tym ,to się zwyczajnie nie opłaca,choć może się wydawać początkowo inaczej.

Pani Slowikowa
08-04-2009, 14:46
Ojej ..ojej..Małgoś...Wierzyć mi się nie chce..



Cień wyrzutów sumienia ?
Mnie sumienie by zeżarło z kretesem.
Być przyczyną łez innej kobiety ? Tylko dla portek ? A w życiu !!
W sumie mam w nosie ciężki los ''tej trzeciej '' .Na drodze wyprzedzanie ''na trzeciego ''często kończy się zderzeniem czołowym ,i przez ''trzeciego kretyna''giną ludzie niewinni.Dlatego ów manewr jest tak srodze karany przez policję.
I w życiu -moim zdaniem -''ta trzecia''czy ''ten trzeci'' w pełni zasługują na swój los ,gdy lądują z ręką w nocniku.

Przepraszam urażonych ewentualnych.Ale tak mnie wychowano ..pt.nie ruszaj niczego ,co jest czyjeś.
Poza tym ,to się zwyczajnie nie opłaca,choć może się wydawać początkowo inaczej.


Lila, bardzo szlachetne podejscie do sprawy. ( typowe dla takiego kogos jak ty:) )
Ale........ co jak ty rezygnujesz z milosci dla dobra zony..... a ona ma i tak to wszytko w nosie i wcale nie placze z powodu zdrady mezulka? Wprost przeciwnie!!
Nieraz taki maz jest jak diament znaleziony na plazy... nalezy do tego co go znalazl. ;)
Moja pierwsza milosc siedzi sobie teraz jedzac sniadanko przy telewizorze. :D Spotykamy sie od czasu do czasu w ciagu dnia kilka razy.

Lila
08-04-2009, 15:00
Lila, bardzo szlachetne podejscie do sprawy. ( typowe dla takiego kogos jak ty:) )
Ale........ co jak ty rezygnujesz z milosci dla dobra zony..... a ona ma i tak to wszytko w nosie i wcale nie placze z powodu zdrady mezulka? Wprost przeciwnie!!
Nieraz taki maz jest jak diament znaleziony na plazy... nalezy do tego co go znalazl. ;)
Moja pierwsza milosc siedzi sobie teraz jedzac sniadanko przy telewizorze. :D Spotykamy sie od czasu do czasu w ciagu dnia kilka razy.

W ogóle Cię nie rozumiem Asiu..
Co znaczy -rezygnuję z miłości?
Przecież ,aby się zakochać ,potrzeba na to jakiegoś czasu ?Więc zrezygnować tylko ze spotkań.
A żona jeśli ma w nosie ?
O matko...hipoteza naciągnięta mocno.Na ogół nie ma,tylko cierpi .
Zresztą dla mnie to dywagacje.Moja pierwsza miłość ,nie żyje.A był taki okres ,że dzwonił i chciał pogadać tylko ,gdzieś na kawie.
Hmm...ale ja zawsze byłam skrupułami nadziana,jak kaczka jabłkami .Tym razem ,wobec swojego - wiecznie zapracowanego męża .
Sytuacje zmuszające mnie do kłamstwa ,zawsze były dla mnie tak niekomfortowe,że wolałam zrezygnować na wstępie.

Jadzia P.
08-04-2009, 15:06
W ogóle Cię nie rozumiem Asiu..
Co znaczy -rezygnuję z miłości?
Przecież ,aby się zakochać ,potrzeba na to jakiegoś czasu ?Więc zrezygnować tylko ze spotkań.
A żona jeśli ma w nosie ?
O matko...hipoteza naciągnięta mocno.Na ogół nie ma,tylko cierpi .
Zresztą dla mnie to dywagacje.Moja pierwsza miłość ,nie żyje.A był taki okres ,że dzwonił i chciał pogadać tylko ,gdzieś na kawie.
Hmm...ale ja zawsze byłam skrupułami nadziana,jak kaczka jabłkami .Tym razem ,wobec swojego - wiecznie zapracowanego męża .
Sytuacje zmuszające mnie do kłamstwa ,zawsze były dla mnie tak niekomfortowe,że wolałam zrezygnować na wstępie.


Podpisuję się pod tym ....;)

Pani Slowikowa
08-04-2009, 15:51
W ogóle Cię nie rozumiem Asiu..
Co znaczy -rezygnuję z miłości?
Przecież ,aby się zakochać ,potrzeba na to jakiegoś czasu ?Więc zrezygnować tylko ze spotkań.

.


.
A co gdybym kochala kogos cale zycie .. on ozenilby sie z inna a teraz mam okazje go odzyskac????

Lila
08-04-2009, 16:06
.
A co gdybym kochala kogos cale zycie .. on ozenilby sie z inna a teraz mam okazje go odzyskac????

Chcesz wiedzieć co bym Ci powiedziała ?
A proszę bardzo ... Nawet kochając Cię.Głupiaś moja Asiu ,jak bambosz góralski.
Kopnął Cię kiedyś,kopnie i powtórnie. A poza tym ,resztki z obiadu lepiej wyrzucić psom ,a nie zjadać samemu.

Na szczęście to hipoteza.
I ...na szczęście ,że mnie wychowano tak ,że nie miałabym wątpliwości, czyli że zasługiwałam na ...obiad :D z deserem.

Malgorzata 50
08-04-2009, 16:23
hm... nie lubię się oczywiście umartwiac i nie wiem, czy jestem tą drugą, czy jedną z dwóch? A czy życie bez miłości jest piękniejsze?... sama nie wiem. Poprzednie lata właśnie żyłam bez niej i nie były one dla mnie najlepsze. Ale oczywiście dobrze jest dopuścic do głosu zdrowy rozsądek i zdac sobie sprawę z realiów. Co też naprawdę często czynię :)
aqua ,ja nie wyczułam ,ja to znam poniekąd:) Ale to bywa fajne ..prawda.Niestety na chwilę.Trochę taki świat na niby.:) Trzymam kciuki za ciebie :)

Malgorzata 50
08-04-2009, 16:25
Ojej ..ojej..Małgoś...Wierzyć mi się nie chce..



Cień wyrzutów sumienia ?
Mnie sumienie by zeżarło z kretesem.
Być przyczyną łez innej kobiety ? Tylko dla portek ? A w życiu !!
W sumie mam w nosie ciężki los ''tej trzeciej '' .Na drodze wyprzedzanie ''na trzeciego ''często kończy się zderzeniem czołowym ,i przez ''trzeciego kretyna''giną ludzie niewinni.Dlatego ów manewr jest tak srodze karany przez policję.
I w życiu -moim zdaniem -''ta trzecia''czy ''ten trzeci'' w pełni zasługują na swój los ,gdy lądują z ręką w nocniku.

Przepraszam urażonych ewentualnych.Ale tak mnie wychowano ..pt.nie ruszaj niczego ,co jest czyjeś.
Poza tym ,to się zwyczajnie nie opłaca,choć może się wydawać początkowo inaczej. Wiem Lila,ale ja chyba trochę niemoralna jestem bo za długo byłam straszliwie porządna .Co do lądowania z ręka w nocniku masz 1000% racji .....
A to co chciałam powiedzieć -to dokładnie to ,iż dlaczego kobieta będąca tą nieszczęsną "trzecią" bo mówimy o kobiecej stronie sprawy ma sobie obciążać umysł i nerwy ewentualną małżonka .Przecież to jest jego żona nie jej ,to niewierny małżonek musi sobie uporządkować sumienie ,to on jest nie fair wobec kogoś z kim ma tyle wylatanych godzin..a kobieta ryzykuje sobą .Tamto, to sprawy małżeństwa i na prawdę mało mnie, jako ewentualną kochankę obchodziłyby mnie one, gdybym miala na romans z żonatym facetem , jedno jest tylko pewne ...koszty płaci kochanka. Bo w naszym wieku nie ma mowy o porzucaniu rodziny i takich-tam, co ty....a może czasem bez zobowiązań zbytnich warto złapać ostatnie promienie zachodzącego słońca??? Bo niedługo zostanie tylko wspomnień czar i może warto je mieć.

zosia446
08-04-2009, 16:33
A ja po latach spotkalam czlowieka,ktory jakby wyrwal mnie z objec Adama.
Oboje jestesmy wolni,nikt nie ma nam za zle,spotykamy sie codziennie,choc nie mieszkamy blisko siebie,jezdzimy na romantyczne kolacyjki,pare dni temu wrocilismy z pieknej wycieczki na poludnie Florydy.
Nie wiem czy zlegalizujemy swoj zwiazek,o zamieszkaniu razem rozmawiamy,ale mnie jakos nie pociaga perspektywa wspolnej lazienki np.
Poniewaz Adas byl moja jedyna miloscia,teraz jakby na ostatnim wirazu spotykam milosc???? ostatnia.
Ma wiele uroku takie poznopopoludniowe uczucie.
W naszym wieku mozna powiedziec,ze mamy szanse na dozgonne zauroczenie soba.

krystynas53
08-04-2009, 16:53
Kochana "aquo"
wymiękłam czytając Twój post. 42 lata to szmat czasu. Z dawnej młodej,wesołej i beztroskiej dziewczynki zrobiła się dojrzała kobieta z nadwagą, zmarszczkami i po przejściach.
Ten mężczyzna żyje wspomnieniami. Pamiętaj że mężczyzna kocha oczami, a kobieta sercem. Całe swoje zawodowe życie -35 lat- pracowałam z mężczyznami, traktowali mnie bardziej jak kolegę. Może dzięki temu własnie, że znam ich podejście do istoty zwanej kobietą, moje małżeństwo jest oparte na zdrowych partnerskich relacjach.
Do pierwszej swojej wielkiej miłości powracam, ale we wspomnieniach.
http://icsx.pl/?id=1&name=4BMNBJuUeE/skaldowie_-_szanujmy_wspomnienia

Pani Slowikowa
08-04-2009, 17:38
Chcesz wiedzieć co bym Ci powiedziała ?
A proszę bardzo ... Nawet kochając Cię.Głupiaś moja Asiu ,jak bambosz góralski.
Kopnął Cię kiedyś,kopnie i powtórnie. A poza tym ,resztki z obiadu lepiej wyrzucić psom ,a nie zjadać samemu.

Na szczęście to hipoteza.
I ...na szczęście ,że mnie wychowano tak ,że nie miałabym wątpliwości, czyli że zasługiwałam na ...obiad :D z deserem.

No na szczescie to tylko hipoteza:)

Jak tylko tak rozmyslam .. starajac sie wczuc w kobiete samotna..Co czuje taka kobieta? Czy ona na zaden deser juz nie zasluguje?
Ja mialam podobne zycie do twojego. Nie musialam walczyc o utrzymanie przy sobie meza.. Czy zasluzylam sobie na to??
Oczywiscie ze tak. :rolleyes:

Ps. Czy goralskie kapcie to kierbce?? Jak sie mowi w liczbie pojedynczej? Kierbiec??:D

Lila
08-04-2009, 17:42
Małgoś ,jestem ostatnią osobą na tym forum ,co potępiłaby Cię za coś.
Ja tylko ''wyłuszczam ''niejako swój punkt widzenia.Już kiedyś pisałam ,że wierzę w powrót energii .Tak sobie to tłumaczę ,bo czuję się z tym wszystkim bardzo staroświecka.
Białe i czarne.To wada jest,wiem.
Ale nic na to nie poradzę.No i jak to mogą nie obchodzić sprawy małżeństwa,w które ja wchodzę ?
A tamte dzieci ? Nie cierpią ,choć nawet i dorosłe mogą być?

Aqua ,a o tej pięlęgnacji młodzieńczej miłości, to wiesz od jego żony ?
Nie przypuszczam.:)

ps.Asia,kierpce.

Pani Slowikowa
08-04-2009, 17:46
ps.Asia,kierpce.
No a jeden kapec ?? Kierpiec??

Jadzia P.
08-04-2009, 17:48
aqua...
my możemy gdybać..radzić....wypowiadać swoje zdanie w tym temacie...
Ty i tak zrobisz tak, jak uznasz za stosowne....w końcu to twoje życie i twoja sprawa...
Jak się ułoży nie po twojej myśli....nikt za ciebie przez to nie bedzie przechodził....

Poradzę ci tylko jedno....nie ulegaj pięknym słówką faceta...on nie robi tego bezinteresownie....jak już cię złowi....to z pewnością będzie mówił inaczej....

largetto
08-04-2009, 18:12
dlaczego będzie mówił inaczej Jadziu ? może właśnie jego małżeństwo było niedobrane i teraz kiedy ma okazję spotkać się ze swoją miłością będzie właśnie jej mówił piękne i czułe słowa....Mężczyźni nie przyznają się do swoich błędów, żyją w niedobranych małżeństwach z wygody.... ale kiedy otwiera się przed nimi perspektywa innego uczucia, zwłaszcza gdy już są w stosownym wieku ...po prostu chcą choć trochę dni przeżyć będąc kochanym i docenianym. Wtedy nie muszą się wykazywać "zaradnością życiową" , "wychowywaniem dzieci, dbaniem o status materialny domu....
wtedy otwierają się na "być może ostatnie miłosne uczucia", są wspaniałymi przyjacielami , może i nie tylko ;)
nie bronię mężczyzn ale jest takie powiedzenie:/znalezione w necie i chyba coś w tym jest:
jeżeli ktoś zdradza raz = można mu to wybaczyć...
jeżeli kilka razy .... należy się samemu nad tym zastanowić dlaczego to czyni....

Lila
08-04-2009, 18:25
A ja dodam : zdradził kogoś ,zdradzi - mnie.To pewne jak amen w pacierzu.
Nooo,chyba że już sił nie będzie miał .
Poza tym ,co to za wybaczanie zdrady ? Przepraszam ,ale żaden związek tego nie wytrzyma .

ps.czuję już,że źle wychowałam moją córkę.
Nie będzie 'przebacz' w razie czego..
Acha,już pisałam z rok temu.Moja babcia opuściła dziadka ,mając 65 lat.Boże ,jak on cierpiał i jeździł ciągle do niej przez 8 lat, bo tyle jeszcze żyła.
Cóż,pewnie narozrabiał swego czasu , a ona na koniec życia wolała samotność.

zosia446
08-04-2009, 18:38
jeżeli ktoś zdradza raz = można mu to wybaczyć...
jeżeli kilka razy .... należy się samemu nad tym zastanowić dlaczego to czyni....
__________________



Nie wyobrzam sobie wybaczenia zdrady,moze mowie tak ,bo mnie to nie spotkalo,a podobno tyle wiemy o sobie....na ile nas sprawdzilo zycie.
Kazda gdybanka pozostaje hipoteza.jeżeli ktoś zdradza raz = można mu to wybaczyć...
jeżeli kilka razy .... należy się samemu nad tym zastanowić dlaczego to czyni....
__________________

largetto
08-04-2009, 18:40
Lilu może jestem zbyt łatwowierna ? Ja dałam szansę pierwszemu mężowi...niestety później sama wystąpiłam o rozwód....
ale mam wrażenie czytając blogi różnych kobiet i dziewczyn, że czasami całe życie przeżywają bez miłości , / bo wydawało im się , że to była miłość/ , a kiedy dzieci wyfruwają z gniazda , w domu już nic ich nie trzyma.... wtedy szukają, lub czekają :rolleyes: na co ? na cud ?
czasami właśnie i taki się zdarza...
ale ja wierzę w dobre ludzkie intencje...choć sama na tym wychodzę, jak Zabłocki na mydle :mad:

Jadzia P.
08-04-2009, 18:50
Wiesz co Wandeczko, ja mam taką znajomą, ze jak dowiedziała się, że mąż ją zdradza...a była ostatnią osobą która się o tym dowiedziała, to też wybaczyła mężowi...
Ale on jak poczuł, że jest rozgrzeszony...to zdradzał ją dalej...
Trwało to dość długo.... wyprowadzał się od niej i wracał skruszony...
Skutek jest taki, że on zmienił adres zamieszkania na stałe...a ona jest sama....ale czy samotna ...tego już nie wiem...
Wiem jedno, że wolałabym być sama... niż ze zdradzajacym mnie mężem...
Co się zaś tyczy ładnych i czułych słówek...może jestem za dużą realistką...i dla mnie nie słowa a czyny się liczą...

largetto
08-04-2009, 19:15
Jadziu prawda ... było właśnie tak jak piszesz...
ale było, minęło, a żyć trzeba dalej....
można marzyć....a marzenia uskrzydlają...
znalazłam ładny wiersz ...chyba na temat


Z dawnej przeszłości

Dlaczegóż teraz nie mogę gdzieś z tobą,
w zaciszu siedząc, wieść cichej rozmowy?
Czemuż nie mogę ująć twych dłoni,
na mym ramieniu uczuć twojej głowy?

Czemuż nie mogę podzielić się z tobą
każdym oddechem, każdym kęsem chleba,
każdą radością i każdą boleścią -
i tylko tak mi wiecznie tęsknić trzeba?...

K. Przerwa-Tetmajer Kazimierz


samo życie ;)

aqua
08-04-2009, 20:02
no nie, oczywiście nie wiem tego od jego żony. Ale dlaczego mam nie wierzyc? Jaki miałby cel mówiąc o tym? Jego co innego rozgrzesza, wiem co i to nie jest to.
W ogóle wszystko sprowadza się do jednego pytania i dotyczy ono wszystkich: czy pierwsza wielka miłośc może przetrwac do końca życia? Przecież potem jeszcze nieraz się kocha. Więc dlaczego człowiek głupieje, kiedy po latach ponownie ją spotyka? (a że rozum nam odebrało, to pewne) Bo zdarza się ona przede wszystkim młodym ludziom, na tyle niedojrzałym i nierozsądnym, że nawet nie zauważają kiedy wymyka im się z rąk. A ile przez to tracą, to się okazuje wtedy, kiedy zwykle jest już za późno. Tak mi się wydaje.

basia73
08-04-2009, 20:14
agua, ja po prostu nie wierzę że jesteś taka naiwna a co miał ci powiedzieć, że płacze po kątach i jest zazdrosna? Starszemu panu znudziła się żona i chciałby przypomnieć sobie młode lata, pewnie z nudów grzebał w internecie i wpisywał nazwiska znajomych no i znalazł cię a ty zaraz cała w skowronkach.

Jadzia P.
08-04-2009, 20:23
Nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie..
Kiedy ja , kilka lat temu spotkałam przypadkowo...w sklepie faceta który był moją wielką, młodzieńczą miłością....ucieszyłam się, że nasze drogi kiedyś się rozeszły...
Mój mąż jest o wiele przystojniejszy ;)
Natomiast w poście 93 opisałam przygode jaka mnie spotkała dzięki portalowi " Nasza klasa ".
To mnie odnaleziono, poproszono o spotkanie....i w obecności swojej żony i mojego męza ów pan oznajmił, że byłam jego wielką , platoniczną miłością....
Co dziwne...ja wogóle o tym nie wiedziałam...a on ponoć podkochiwał się we mnie przez całą szkołe podstawową...;)
Zapytałam go tylko...dlaczego tak długo czekał z tym wyznaniem.....oczywiście w żatrach...
Ja z tego żartowałam.... a on... czy odżyło uczucie...nie wiem...czy gnała go tylko chęć przeżycia przygody ?
Nie wiem i się nigdy nie dowiem....kiedy zorientowałam się, że robi się niebezpiecznie (ciągle dzwonił i prosił o następne spotkanie...tym razem w cztery oczy...nie w osiem )
po prostu zerwałam kontakt...

aqua
08-04-2009, 20:40
poprzednia odpowiedz była do Basi

Lila
08-04-2009, 20:46
no wiesz, nie znasz sytuacji, wiec jak możesz tak autorytatywnie się wypowiadac? przecież na dobrą sprawę nic nie wiesz.
A to co napisałaś:"pewnie z nudów grzebał w internecie i wpisywał nazwiska znajomych no i znalazł cię a ty zaraz cała w skowronkach", jest to tylko twoje zdanie. Przede wszystkim nie jestem w skowronkach, a wręcz przeciwnie. Naiwna to ja byłam w wieku 20 lat. I nie znalazł mnie grzebiąc z nudów w internecie, zapewniam cię. A jeżeli chodzi o jego płaczącą po kątach żonę, to właśnie wraca z nią po 3tygodniowych wojażach po świecie i to ja powinnam lac łzy, no nie?

Aqua , moja miła...
Delikatna sprawa ,psiakość.
Tylko powiedz ,niby dlaczego powinnaś lać te łzy ?
Przecież to normalne,że człowiek jedzie z żoną na wakacje ?

Malgorzata 50
08-04-2009, 21:24
To jest właśnie ta cena ......

basia73
08-04-2009, 21:28
Sorry jeśli poczułaś się urażona, ale do diabła facet żonaty to żonaty i nie widzę tu żadnej delikatnej sprawy koniec kropka

aqua
08-04-2009, 21:29
dajmy już temu spokój :) Bo tak ja te łzy leje, jak ona płacze po kątach...

aqua
08-04-2009, 21:34
hm... nie ma tak, że coś jest tylko białe, albo czarne. Nie słyszałaś o różnych odcieniach szarości? Niektóre są przepiękne, wiem coś o tym

Janczar
08-04-2009, 21:38
Heh,
Czytam ten wątek i czytam i mam sporo wątpliwości.
Za bardzo rozdłubujecie to wszystko.
Życie nie jest bajką i nie przebiega wg z góry ustalonego scenariusza czy szablonu.

Po drugie, w tej konkretnej sytuacji znamy tylko małą część prawdy i trudno dawać jakieś konkretne rady.
Przecież to ich małżeństwo może byc dawno martwe i oboje szukają jakiegoś rozsądnego wyjścia z impasu.

Po trzecie, każdy ma prawo dążyć do szczęścia. (tylko nie piszcie, że nie kosztem innych osób).

Miłość jest podzielna (można kochać kilka osób równocześnie).

Ja osobiście chętnie spotkałbym się z moimi dawnymi sympatiami, choćby po to aby z perspektywy czasu ocenić czy nasze wspólne fascynacje przetrwały próbę czasu.

To, co napisałem pewnie będzie budzić wiele sprzeciwów, ale taki jest mój punkt widzenia.

Aqua, moim zdaniem rób tak , jak tobie sumienie i serce podpowiada. :)

Czarek.

aqua
08-04-2009, 21:52
chciałabym ci zadac, Czarku, tylko jedno pytanie i już nie będę wracac do tej sprawy, bo nieźle mi się oberwało: jak to jest możliwe, że facet może kochac dwie kobiety jednocześnie? Jakoś sobie tego nie wyobrażam, tej podzielnej miłości. Ja, jeżeli się angażuję, to już nie ma miejsca na nic innego. I popieram niektóre twoje punkty widzenia :)

Janczar
08-04-2009, 22:43
Odpowiem tak.
Masz np. trójkę dzieci lub wnucząt i potrafisz je kochać wszystkie równocześnie, prawda?

Kobieta lub mężczyzna również potrafi podzielić swą miłość. Nie oznacza to, że jedna miłość jest większa i ważniejsza, a druga mniej ważna.

Po drugie, nie wiesz czy on kocha jeszcze swoją żonę, a ona jego.
Nie wiesz też, czy on kocha Ciebie.
Miłość jest nierozłączna z egoizmem, niestety.
Musisz byc rozważna.

Karol X
09-04-2009, 00:16
Niestety,jesli sie zakochamy,to tracimy najczesciej rozwage.
Oczywiscie mam tu na mysli zakochanie sie w sytuacji,gdy nasze zycie osobiste juz juz ustabilizowane,ulozone,szczesliwe.

Bede troche brutalny w wypowiedzi.
Przyrownal bym slepe zakochanie do wspinaczki na szczyt gorski.
Jesli go zdobedziemy,to nic nas juz nie pociaga do dalszego zdobywania,gdyz nie ma juz dalszej drogi wzwyz.
Pozostaje nam odwrot,ktory nie jest juz tak atrakcyjny,kuszacy i powrot do bazy(do rzeczywistosci)
W gorze(w pamieci)pozostanie zatknieta flaga i napis:
"Tu bylem,tu zdobylem".
I pozniej juz jakos brakuje w nas energii na powtorne zdobywanie czegos,a czasem wrecz sie juz nie chce.
Odwrot kogos,kogo sie pokochalo moze byc bardzo bolesny dla osoby kochajacej.
Pozostanie zal i upokorzenie,moze bedzie to nawet adekwatne do zalu i upokorzenia tej kobiety,ktorej "skradziono"to,co bylo dla niej najdrozsze.

Alisia
09-04-2009, 00:50
A ja po latach spotkalam czlowieka,ktory jakby wyrwal mnie z objec Adama.
Oboje jestesmy wolni,nikt nie ma nam za zle,spotykamy sie codziennie,choc nie mieszkamy blisko siebie,jezdzimy na romantyczne kolacyjki,pare dni temu wrocilismy z pieknej wycieczki na poludnie Florydy.
Nie wiem czy zlegalizujemy swoj zwiazek,o zamieszkaniu razem rozmawiamy,ale mnie jakos nie pociaga perspektywa wspolnej lazienki np.
Poniewaz Adas byl moja jedyna miloscia,teraz jakby na ostatnim wirazu spotykam milosc???? ostatnia.
Ma wiele uroku takie poznopopoludniowe uczucie.
W naszym wieku mozna powiedziec,ze mamy szanse na dozgonne zauroczenie soba.



Helenko Ryszard to porzadny czlowiek.
Ostatni wiraz tez jest wazny.

Lila
09-04-2009, 00:58
Trzeba uważać na ten wiraż ,bo burza idzie..:D

http://imge.pl/img/656bcflr68_i_burza.gif (http://imge.pl/pokaz.php?filename=656bcflr68_i_burza.gif)

ps. w czasie burzy Balladynę pierun wziął i strzelił .
Tak kończą czarne charaktery,szczególnie w Wielkim Tygodniu.:cool:

Alisia
09-04-2009, 01:04
Trzeba uważać na ten wiraż ,bo burza idzie..:D



ps. w czasie burzy Balladynę pierun wziął i strzelił .
Tak kończą czarne charaktery,szczególnie w Wielkim Tygodniu.:cool:


i to ma byc rzeczowa,dyskusja o pierwszej milosci?

aqua
09-04-2009, 08:43
no nic, muszę sobie jeszcze wszystko przemyślec. A wierzycie w przeznaczenie? Ze każdy ma swoją drogę do przebycia i i bez względu na to co zrobimy, ona cały czas jest, co jakiś czas się prostuje i prowadzi nas do sobie tylko wiadomego celu?
I tak na dobrą sprawę nie możemy jej zmienic.

Jadzia P.
09-04-2009, 08:56
Przemyśl, przemyśl....bo żle podjęta decyzja często mści się na nas przez całe życie...
Pamiętaj, że nie masz już dwadzieścia lat....i...psychika jest też inna...

Alsko
09-04-2009, 09:09
no nic, muszę sobie jeszcze wszystko przemyślec. A wierzycie w przeznaczenie? Ze każdy ma swoją drogę do przebycia i i bez względu na to co zrobimy, ona cały czas jest, co jakiś czas się prostuje i prowadzi nas do sobie tylko wiadomego celu?
I tak na dobrą sprawę nie możemy jej zmienic.
Wierzę raczej w ten przeznaczony cel.
Dróg do niego jest kilka. Trzeba stale dokonywać wyborów.
Dlatego właśnie łatwo nie jest :confused::)

Malgorzata 50
09-04-2009, 09:52
no nic, muszę sobie jeszcze wszystko przemyślec. A wierzycie w przeznaczenie? Ze każdy ma swoją drogę do przebycia i i bez względu na to co zrobimy, ona cały czas jest, co jakiś czas się prostuje i prowadzi nas do sobie tylko wiadomego celu?
I tak na dobrą sprawę nie możemy jej zmienic.
Aqua nie rozdziobując włosa na czworo - to są sprawy nie poddające się dyskusji bo i tak każdy postępuje tak jak mu serce każe ,a tzw jesienna miłość bywa b.silnym uczuciem.Powiem ci tylko ,ze życzę ci hak najlepiej i nie traktuj tych rozważań p.t."dostało mi się' nie dostało się tobie- nawet od tych ,którzy radzą ci inaczej niż byś chciała -trochę sobie uogólniamy, prowadząc rozmowę na temat ,który jest ciekawy w każdym wieku.A ja slę tobie serdeczności bo naprawdę b. dobrze cię rozumiem.:)

Malgorzata 50
09-04-2009, 09:54
Przemyśl, przemyśl....bo żle podjęta decyzja często mści się na nas przez całe życie...
Pamiętaj, że nie masz już dwadzieścia lat....i...psychika jest też inna...
A może czasem warto zamknąć oczy i dać sobie spokój z rozsądkiem . mniej bezpiecznie ale za to coś przeżyć i umrzeć mając wspomnienia??? :)

aqua
09-04-2009, 10:05
czyli obojętnie którą wybierzemy i tak nas do niego doprowadzi?
więc my sami decydujemy o tym, czy będzie ona łatwiejsza, czy trudniejsza. " idź swoją ścieżką serca, bo ona jest dla ciebie najlepsza..." może właśnie tym należy się kierowac.

Anielka
09-04-2009, 10:12
Myślę,ze powinnaś sie z nim spotkać,bo z tego co czytałam to na razie tylko piszecie ze sobą.Mam nadzieję,ze nie przeżyjesz rozczarowania.A co będzie dalej,pomyślisz potem.Pozdrawiam cieplutko i powodzenia zyczę.Cazsami trzeba zaryzykować ,zeby mieć co wspominać.

aqua
09-04-2009, 10:23
Małgorzato, myślę, że możemy sobie ręce podac, nie mylę się? Tego nie zrozumie ktoś, kto sam nie przeżył podobnej sytuacji. Zgadzam się z tobą, bo dlaczego wszyscy mówią tylko o tej "trzeciej", jaka to ona niemoralna, ślepa i głupia, a przecież w tym związku tkwi po uszy facet, on! i właśnie on jest głównie odpowiedzialny za swoje małżeństwo, a nie ta "trzecia", prawda? Jeżeli się rozgrzesza, bo uważa, że serce podlega jakiejś wyższej sile, to dlaczego na niej skrupia się cała wina, jeżeli myśli tak samo? A to, kto za to zapłaci, to już inna bajka.

Malgorzata 50
09-04-2009, 10:26
Małgorzato, myślę, że możemy sobie ręce podać, nie mylę się? Tego nie zrozumie ktoś, kto sam nie przeżył podobnej sytuacji. Zgadzam się z tobą, bo dlaczego wszyscy mówią tylko o tej "trzeciej", jaka to ona niemoralna, ślepa i głupia, a przecież w tym związku tkwi po uszy facet, on! i właśnie on jest głównie odpowiedzialny za swoje małżeństwo, a nie ta "trzecia", prawda? Jeżeli się rozgrzesza, bo uważa, że serce podlega jakiejś wyższej sile, to dlaczego na niej skrupia się cała wina, jeżeli myśli tak samo? A to, kto za to zapłaci, to już inna bajka.
Otóz to !!!!!:D

aqua
09-04-2009, 10:30
bo zapewniam cię, że to tylko ja mam skrupuły, a on kompletnie nie i nie wie nawet, dlaczego ja je mam

Malgorzata 50
09-04-2009, 10:33
No wiec o co chodzi,daj sobie spokój ze skrupułami ,myśl o sobie i zobacz co przyniesie los.Nikt nie jest w stanie tego przeżyć za ciebie .I zrobisz tak jak będziesz chciała .Pozdrawiam cie serdecznie

Lila
09-04-2009, 10:34
O matko..
Aqua ,przecież Ty powtarzasz banały z forów dla trzydziestolatek.
Jednak siwa głowa zobowiązuje do czegoś .I co to kogo obchodzi ,kto jest winien ?
Ten ,kto wchodzi w cudzą rodzinę i koniec.
A różnicę względem młodych widać w emocjach,bo sama piszesz że nikt nie płacze po kątach i poza nimi.
Więc po kiego się pchać w układy podejrzane ? Moje szczeście się liczy i nic poza tym ? No ....jednak nie.
Wybaczcie kochane .

ps.Teoria o kochaniu dwóch kobiet,też jest popularna bardzo wśród tzw.zdradzaczy notorycznych.

bogda
09-04-2009, 10:38
Dla mnie facet żonaty jest nie do wzięcia, to że oni nie widzą problemu nie oznacza, że i my go nie widzimy. Ciekawa jestem jaka by była Wasza reakcja w odwrotnej sytuacji. A jak mu tak żle w tamtym związku to niech się rozwiedzie, ale pewnie boi się utracić stabilności, a skok w bok mu bardziej odpowiada.

Malgorzata 50
09-04-2009, 10:41
Dla mnie facet żonaty jest nie do wzięcia, to że oni nie widzą problemu nie oznacza, że i my go nie widzimy. Ciekawa jestem jaka by była Wasza reakcja w odwrotnej sytuacji. A jak mu tak żle w tamtym związku to niech się rozwiedzie, ale pewnie boi się utracić stabilności, a skok w bok mu bardziej odpowiada. Sytuacje przeżyłam rożne i wiem co piszę .Nie będę udawać cnotki moralistki bo po co .Zycie jest bardziej zaskakujące niż niewzruszone zasady.I dalej będę twierdzić egoistycznie ,ze jego żona to jego sprawa .I tyle. A z jakiego niby powodu ja mam się umartwiać nie moimi sprawami.Tym bardziej ,ze w naszym wieku tych "do wzięcia" na pęczki brak. I kto tu mówi o małżeństwie,rozwodach i innych ostatecznych rozwiązaniach .A "chwileczka zapomnienia" może już ostatnia jest nie do przecenienia.

aqua
09-04-2009, 10:43
dzięki za słowa pokrzepienia :), bo wczoraj to już byłam nieźle zdołowana

bogda
09-04-2009, 10:44
Małgoś, niby masz rację, to jego problem, ale ja miałabym wewnętrzny opór, no cóż co człowiek to inny charakter i każdy postępuje tak jak uważa.

aqua
09-04-2009, 10:48
nie zgadzam się z tobą, Lila. Dlaczego go rozgrzeszasz? nie rozumiem tego, bo jeżeli już, to wina jest obustronna

aqua
09-04-2009, 10:50
to facet może swoją żonę zdradzac na prawo i lewo i to jest w porządku? wobec jego własnej żony? ja tu czegoś naprawdę nie rozumiem, wybaczcie

Malgorzata 50
09-04-2009, 10:51
Małgoś, niby masz rację, to jego problem, ale ja miałabym wewnętrzny opór, no cóż co człowiek to inny charakter i każdy postępuje tak jak uważa.
Bogna ja nie usiłuję wartościować .Kazdy ma tak jak ma .Raczej usiłuję powiedzieć ,że są takie sytuacje w zyciu ,ze człowiek zamyka oczy i ...skacze bez względu na konsekwencje ..dla siebie najczęściej.Poza tym inne jest spojrzenie kobiet w wieloletnich szczęśliwych związkach -bo to jest nie do przecenienia .Inne, tzw kobet "po przejściach" tudziez "na zakrecie" .za którym juz niewiele jest poza prosta droga w dół.To jest dosc desperackie łapanie tzw "ostatnich promieni słońca":)

aqua
09-04-2009, 10:55
tu nie ma nawet mowy o żadnej desperacji, żyłam spokojnie bez faceta przez ostatnie lata po rozwodzie i dalej mogę tak życ

Jadzia P.
09-04-2009, 10:57
bo zapewniam cię, że to tylko ja mam skrupuły, a on kompletnie nie i nie wie nawet, dlaczego ja je mam

Jeśli chcesz wiedzieć dlaczego on nie ma skrupułów... to przeczytaj dokładnie post KarolaX....bo każdy facet to zdobywca...jak sobie upatrzy cel , bedzie parł do przodu...aż go zdobędzie nie oglądajac się wokół...czy kogoś krzywdzi czy nie.....
Ale jak go już zdobędzie...może być różnie...
Jeśli to ma być dla ciebie tylko przygoda....to w to wchodż...
ale my, kobiety zawsze chcemy więcej....jeśli kogoś kochamy....chcemy z nim być...a w tym wypadku wydaje mi się to bardzo nierealne.....jakby nie było ...on ma żone.....i wydaje mi się, że nie zostawi jej .....dla niego liczy się tylko przeżycie przygody....
Czy tobie to wystarczy ???

aqua
09-04-2009, 10:58
a o tym innym spojrzeniu masz świętą rację, bo tak jest, inaczej się wypowiada kobieta po tzw.przejściach, a inaczej tkwiąca w dobrym związku.

bogda
09-04-2009, 10:59
Małgoś, ja to wszystko rozumię i nie potępiam nikogo bo dopóki ktoś nie znajdzie się w takiej sytuacji to są tylko czyste dywagacje, a w tym wieku znależć odpowiedniego samotnego faceta to jest duży fart. No i trzeba mieć dużo odwagi, a ja niestety nie mam :D

Malgorzata 50
09-04-2009, 10:59
tu nie ma nawet mowy o żadnej desperacji, żyłam spokojnie bez faceta przez ostatnie lata po rozwodzie i dalej mogę tak życ
Aqua to nie było do ciebie tylko tak ogólnie ..sobie rozważam na podstawie własnych przemyśleń:) tudzież doświadczeń.

aqua
09-04-2009, 11:00
hm... muszę chyba zacząc dawac cytaty

Malgorzata 50
09-04-2009, 11:01
Jeśli chcesz wiedzieć dlaczego on nie ma skrupułów... to przeczytaj dokładnie post KarolaX....bo każdy facet to zdobywca...jak sobie upatrzy cel , bedzie parł do przodu...aż go zdobędzie nie oglądajac się wokół...czy kogoś krzywdzi czy nie.....
Ale jak go już zdobędzie...może być różnie...
Jeśli to ma być dla ciebie tylko przygoda....to w to wchodż...
ale my, kobiety zawsze chcemy więcej....jeśli kogoś kochamy....chcemy z nim być...a w tym wypadku wydaje mi się to bardzo nierealne.....jakby nie było ...on ma żone.....i wydaje mi się, że nie zostawi jej .....dla niego liczy się tylko przeżycie przygody....
Czy tobie to wystarczy ??? Czy jest jakiś sposób na to żeby rozmawiać ogólnie a nie prowadzić kącik porad dla aquy ,która naiwnie podzieliła się z nami swoją historią ???????:) Nie wszystkie ...my kobiety oczekujemy ...itd Czasem jest wręcz przeciwnie .Co człowiek to historia i każdy ma prawo do swojej,bez oceniania .

aqua
09-04-2009, 11:03
zgadzam się, ja już na swój temat nie rozmawiam

Jadzia P.
09-04-2009, 11:03
Czy jest jakiś sposób na to żeby rozmawiać ogólnie a nie prowadzić kącik porad dla aquy ,która naiwnie podzieliła się z nami swoją historią ???????:)



Sorry.........ale nie bardzo rozumię o co ci chodzi .....

Malgorzata 50
09-04-2009, 11:05
Sorry.........ale nie bardzo rozumię o co ci chodzi .....
O nic mi nie chodzi gadam sobie do siebie (rozumiem-sorry ale to ę na końcu okropnie mnie denerwuje)

Jadzia P.
09-04-2009, 11:09
O nic mi nie chodzi gadam sobie do siebie (rozumiem-sorry ale to ę na końcu okropnie mnie denerwuje)


Więc ignoruj moje posty....po prostu ich nie czytaj....ok ??

Lila
09-04-2009, 11:09
nie zgadzam się z tobą, Lila. Dlaczego go rozgrzeszasz? nie rozumiem tego, bo jeżeli już, to wina jest obustronna

Ja rozgrzeszam ? No coś Ty ? W życiu..
Ale on tu nie pisze ,tylko Ty.
Może ja nie rozumiem ,ale siedzieć gdzieś na boku i czekać na wyrwane rodzinie chwile ,to chyba coś nie tak.No i wspomnienia raczej nie rajcujące.Z pieleszy domowych i tajnych wyjazdów.

Ps.jeszcze raz przepraszam i znikam.
Dla mnie coś takiego zawsze było rownoznaczne z wyciągnięciem portfela z kieszeni ,choć portel był widoczny i sam się prosił.Za dużo lat przeżyłam ,aby to się miało zmienić.
Uściski ...:):)

aqua
09-04-2009, 11:15
uważam, że problem trójkąta małżeńskiego jest tematem-rzeka i chyba wart jest przemyśleń? Zwłaszcza, że każdego w zasadzie może dopaśc. Chociaż, co tu dużo gadac, każdy przypadek jest indywidualny

aqua
09-04-2009, 11:25
"Dla mnie coś takiego zawsze było rownoznaczne z wyciągnięciem portfela z kieszeni ,choć portel był widoczny i sam się prosił"
-ktoś mnie tu obraża.
W jaki sposób mam tu dawac cytaty? tak ładnie wam to wychodzi :)

Malgorzata 50
09-04-2009, 11:36
Więc ignoruj moje posty....po prostu ich nie czytaj....ok ??
Kobieto uspokój się czy to taka straszna obraza ,że byczek zauważyłam,ja też robię, bez liku i jakby ktoś mnie poprawił byłabym wdzięczna .Powiem szczerze ,że ta skłonność do obrażania się jest jednym z powodów, dla których nie chce mi się czasem gadać "(i na szczęście" -pewnie pomyślisz:)).Przecież to jest forum dyskusyjne ,a jakoś tak się dzieje,że ile razy jest jakaś fajna dyskusja, czyli ludzie maja różne zdania to wcześniej czy później dochodzi do obraz i wachlowania.A ja tak mam, że mnie zapewnianie się nieustanne jak nam milo i słodko, nie interesuje .Nudne to jest po prostu.A temat jaki wywołała aqua jest o tyle fajny.co kontrowersyjny i dobrze .Dlaczego mam nie czytać Twoich postów .Skoro mamy tak odmienny pogląd ,że jest o czym rozmawiać. :D

Malgorzata 50
09-04-2009, 11:40
"Dla mnie coś takiego zawsze było równoznaczne z wyciągnięciem portfela z kieszeni ,choć protel był widoczny i sam się prosił"
-ktoś mnie tu obraża.
W jaki sposób mam tu dawac cytaty? tak ładnie wam to wychodzi :)
Aqua błagam nie obrażaj się bo nie ma o co ..rozmawiamy sobie abstrakcyjnie .A ty poddałaś dobry temat.A cytaty -naciskasz cytuj jeszcze nie bardzo wiem jak kawałek cytatu chyba trzeba quote w nawiasie kwadratowym i z ukośnikiem dać w miejscu do którego i od którego chcesz zacytować zaraz wypróbuję

Malgorzata 50
09-04-2009, 11:42
Ale on tu nie pisze ,tylko Ty. o! zobaczymy -dobrze, trzeba pozostałą część wykasować

Lila
09-04-2009, 12:09
Pax...pax..Hej ,to tylko forum.:)

Wesołych Świąt ,niezależnie od konfiguracji w których nam przyszło żyć.
A w ogóle ,to czemu Bóg tak plącze wszystko ? ON jest winien .Koniec.Kropka.:)

http://imge.pl/img/405kh0u5ai_i_10_wielkanoc.gif (http://imge.pl/pokaz.php?filename=405kh0u5ai_i_10_wielkanoc.gif)

Malgorzata 50
09-04-2009, 12:37
http://imge.pl/img/405kh0u5ai_i_10_wielkanoc.gif (http://imge.pl/pokaz.php?filename=405kh0u5ai_i_10_wielkanoc.gif)[/quote] WESOŁYCH SWIAT ta kura jest najlepsza!!!!!!!!:D

Jadzia P.
09-04-2009, 14:26
moment, widzę, że nic nie ma, a powinno byc guote chociaż, bo tu to miałam przed wysyłką. Hm... a wydawało mi się, że jestem dosyc kumata :)




Słuchaj aqua...w prawym rogu postu który chcesz zacytować jest napisane " cytuj"... klikasz na ten napis i następnie otwiera ci się ramka, w której masz ten tekst na zacytowaniu którego ci zależało....zjeżdżasz pare linijek niżej i piszesz to co masz zamiar napisać....ot i cała filozofia....
Spróbuj....może tym razem ci się uda..

aqua
09-04-2009, 15:55
Słuchaj aqua...w prawym rogu postu który chcesz zacytować jest napisane " cytuj"... klikasz na ten napis i następnie otwiera ci się ramka, w której masz ten tekst na zacytowaniu którego ci zależało....zjeżdżasz pare linijek niżej i piszesz to co masz zamiar napisać....ot i cała filozofia....
Spróbuj....może tym razem ci się uda..
no tak, mam ekran przesunięty na lewo i nie było to widoczne, dzięki:)

sellenhel
24-06-2009, 00:42
No....nie wiem czy takie spotkanie spelniloby nasze oczekiwania?
Obie strony moglyby sie bardzo rozczarowac.
Bo to nie bylby juz ten przystojniaczek z gimnazjum,za ktorym chcialam wypatrzec oczy i nie bylaby ta sama piekna dziewczyna z cudnymi oczami i czarujacym usmiechem.
Niestety czas juz zdazyl wywrzec pietno na obojgu.
Chyba lepiej pozostac przy wspomnieniach.

Zgadzam się z KarolemX,często wyidealizowane wspomnienia z przeszłości w zderzeniu z teraźniejszością są bardzo przykre bo prowadzą tylko do rozczarowań.Pierwsza miłość jest piękna w marzeniach ale często życie bywa okrutne.Ja spotkałam po 40 latach swoją pierwszą miłość,wydawało mi się że czas stanął w miejscu ale przeżyłam tylko rozczarowanie.Ideały prysły jak bańka mydlana.

Saturn
10-07-2009, 08:31
..a ja się spotkałem..były uściski, pocałunki i jeszcze coś...żadnego rozczarowania...
Tylko nie wchodzi się do tej samej rzeki..Nadal się wspieramy..wyczuwamy nawet, że któreś z nas ma problemy życiowe.Dzwonimy, czasem nawet spotkanie...
Ktoś z Was powie...taka "moda na sukces"....niestety nie. Była to jednak wielka miłość...okupiona zawirowaniami, ambicjami...
Niespelniona ..może w rozumieniu naszej kultury..
Oboje mówimy, że się kochamy. Niestety razem być nie możemy...Nie burzymy stanu istniejącego...Moja pierwsza miłość pozostaje w związku małżeńskim..to szanuję...
Z drugą połową tego związku też się spotkałem..mamy dyplomatyczne kontakty...np. telefony z okacji świąt, imienin..
Trudno to jednoznacznie określić..Tęsknota za straconym czasem pozostała..

largetto
10-07-2009, 11:44
Hmmm ciekawe co piszesz Saturn.... stara miłość nie rdzewieje... dobrze , że nie było wzajemnego rozczarowania....

a sytuacja obecna ... nie powiem....jest intrygująca... tylko na jak długo ? ;)

Saturn
10-07-2009, 13:13
.largetto..to był test na sprawdzenie ...co zostało z tamtych upojnych lat...
trzeba iść dalej i brać z życia co najlepsze...nie ma niczego w opcji constans...
Przyjażń jest najszlachetniejsza...miłość ma różne odcienie..

largetto
10-07-2009, 14:36
Saturnie ten test rozumiem dotyczy Ciebie ;) a co na to Partnerka jako narzędzie testu ?;)

Saturn
11-07-2009, 11:15
Largetto..może żle odczytałaś..Temat..to czy chcielibyście się spotkać z Waszą pierwszą miłością...to było moje tak..a potem refleksja...pierwsza miłość..to uczucie i nie rozpatruję w kategorii narzędzia..choćby najbardziej wysublimowanego...
Powiem tak...najbardziej kocham w Niej to..jak mnie kocha..Mam nadzieję, że wiesz o czym piszę..

largetto
11-07-2009, 15:23
Saturnie przewrotnie tak napisałam ;)
doskonale wiem o czym piszesz ....

adriana57
16-07-2009, 21:48
Pierwsza miłość najlepsza .. słowa starej piosenki.
W sercu pozostanie to fakt. Spełniona do końca ,tragiczna w skutkach, ból i rozczarowanie .Mogłabym spotkać osobę,którą obdarzyłam moją pierwszą miłością, tylko po co ? Okazać mu litość,pogardę za to co uczynił ze swego i mojego życia.Nie , to byłoby bezsensowne spotkanie.

krystynas53
19-07-2009, 07:47
Pierwsza miłość zawsze jest magiczna. Dzięki niej znowu czujemy się jak nastoletnie dziewczyny. Bo ten chłopak ze zdjęcia w starym albumie nie ma wad męża, z którym dzielimy dobre i złe chwile. A tych drugich jest z reguły więcej.. Plusem takich odgrzewanych znajomości jest to, że znów czujemy się atrakcyjne, zapominając o kilogramach, zmarszczkach jaki nam przybyły. Oczami wyobraźni widzimy wciąż szczupłego chłopca z pięknymi falującymi czarnymi włosami. A rzeczywistość? Przerzedzone włosy, brzuszek,nawyki takie same jak u męża.
A jak dojdzie do randki. Nasze ciała- po "przejściach", forma już nie ta co kiedyś.Reasumując moje wynurzenia- czy realizacja mrzonki sprzed lat warta jest spokoju mojej Rodziny? Raczej nie....

Lila
26-09-2009, 19:56
Nie chcę zakładać nowego wątku, ale powiedzcie mi czy znacie 'rozwód z klasą'?

Tak mi przyszło na myśl, po wypowiedzi Cezarego Pazury na temat jego aresztowanej eks-żony Weroniki.

Mógł milczeć, bo jeszcze sąd jej nie skazał.
Ale nie! Musiał przywalić.
Nienawidzę kopania leżącego, więc Pazura stracił moją sympatię definitywnie.

Mag
26-09-2009, 20:11
Nigdy nie lubiłam C. P. Nigdy też nie czułam jego rzekomego talentu. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego taki ktoś jest tak popularny. A jeśli chodzi o rozwód z klasą...hmmmmja miałam rozwód z kasą...to wiem, jak to wygląda :)

jasinek123
26-09-2009, 20:30
A ja nie będe romantyczny
żyje koło mojej pierwszej miłości
blog w blog i jak się widzimy
serdecznie się witamy z
jej mężem jesteśmy dobrej komitywie
jest dobrze
co zrobić taka młodośc myślałem inną głową
a szkoda!!

ostatek
26-09-2009, 23:35
Nie chcę zakładać nowego wątku, ale powiedzcie mi czy znacie 'rozwód z klasą'? /.../
Widziałam. Po wyjściu z sali sądowej eks-małżonkowie zgodnie poszli na kawę. Były obdarował byłą bukietem róż, przeprosił za zło, podziękował za dobro...
Byłam świadkiem sceny, bo ich syn pozostał na czas rozprawy pod moją opieką i czekałam na nich w tejże kafejce.
Oczy mi wyszły i przez kilka kolejnych dni nie chciały wrócić na właściwe miejsce.
No cóż, nie byli to ludzie z pierwszych stron gazet. Ona - świeżo upieczona psycholożka (pisałam o niej w "ciężarnych nastolatkach"), On - ech, nieważne...
Nienawidzę kopania leżącego, więc Pazura stracił moją sympatię definitywnie.
Mało miał do stracenia w moich oczach, więc zminusował się całkowicie. Mniej niż zero! I jeszcze "dane" nazwisko wypomniał. A duma z własnej wypowiedzi aż go rozpierała... po głowie snuło mi się babcine porzekadło: "na wiek wieków amen, cham zostanie chamem." Mógł odmówić komentarza.

Arti
26-09-2009, 23:52
zdecydowanie nie.

Zdzisia
28-09-2009, 13:37
zdecydowanie nie.
Ja też - zdecydowanie nie! Wolę zachować go w pamięci takiego jakim był w tym czasie i chciałabym,aby on też widział we wspomnieniach dziewczynę jaką byłam w odległych przecież latach.

babciela
28-09-2009, 17:05
Ech, kochane, podczas tegorocznych wakacji spotkałam moja "PIERWSZĄ"- cóz to bylo za spotkanie- tak zagadaliśmy się , że przez pomylke przejechalismy granice francuską.....

helena62
05-11-2009, 18:58
Witam, dobra myśl ale jak Go spotkać? kiedyś przed laty zrujnowałam mu życie i sama sobie. Wiem tylko ze nie mieszka tam gdzie mieszkał, szukałam go przez nasz klasę, nie ma i nie znam sposobu jak można by go odnależć a bardzo bym chciała się zobaczyc. marzenia........

renald
06-11-2009, 10:21
Jednak stwierdzam że 13 jest podła. Straciłem najbliższą osobę, nie mogę odnaleźć mojej pierwszej miłości, nie potrafię się odnaleźć. Pozostało chyba tylko jedno radykalne działanie i będzie spokój.

aqua
06-11-2009, 14:25
dawno mnie tu nie było i chce dorzucic tylko jedno: jest możliwe to, że i po latach pierwsza miłośc okazuje się najsilniejsza i wtedy po prostu w trakcie spotkania znikają lata przeżyte osobno.Żadnych rozczarowań, a ta wzajemna, wielka fascynacja i bliskośc dalej trwa, tak jakby po ostatnim dawnym dniu zaczynał się dzisiaj dzień następny. Jak to się dzieje? nie wiem, ale jednak też się zdarza :)

helena62
06-11-2009, 19:34
http://img194.imageshack.us/img194/88/chowajacysiekotzanapis.gif (http://img194.imageshack.us/i/chowajacysiekotzanapis.gif/) Nie myśl tak proszę, będzie dobrze pozdrawiam to do renalda

weronika1
06-11-2009, 21:11
Ech, kochane, podczas tegorocznych wakacji spotkałam moja "PIERWSZĄ"- cóz to bylo za spotkanie- tak zagadaliśmy się , że przez pomylke przejechalismy granice francuską.....


Babcielu wyobrazam sobie Waszą fascynację. To niesamowite.:D :D :D

Lusia
07-11-2009, 19:27
Szanowny renaldzie-masz rację 13-tka jest pechowa. Moją wielką młodzieńczą miłość spotkałam po 40 latach13-tego. Była fascynacja, piękne chwile, wspomnienia, niepewność, nieporozumienia, wymówki, ciche telefony, spotkania, tęsknota, postanowienia zakończyć znajomość. Żyjemy oboje w ciągłym stresie, napięciu, kochamy się, klócimy, przepraszamy i tak trwa to już 5 lat. Dlatego tak jest bo On nie może zapomnieć tego, że porzuciłam Go dla innego.
Może nie powinniśmy spotkać sie ponownie 13-tego???

Mag
07-11-2009, 19:34
Jednak stwierdzam że 13 jest podła. Straciłem najbliższą osobę, nie mogę odnaleźć mojej pierwszej miłości, nie potrafię się odnaleźć. Pozostało chyba tylko jedno radykalne działanie i będzie spokój.
A jakie to radykalne działanie? Oświeć mnie, proszę.

Lusia
07-11-2009, 21:17
to nie był rozwod z KLASĄ, tych dwoje nic nigdy nie łączyło, byli jak obcy sobie ludzie, szkoda tylko dziecka.

Kontousuniete
07-11-2009, 23:48
podczas tegorocznych wakacji spotkałam moja "PIERWSZĄ"- cóz to bylo za spotkanie- tak zagadaliśmy się , że przez pomylke przejechalismy granice francuską.....

No i musieliscie wracać, jak przez pomyłkę:rolleyes:
W następne wakacje, idźcie pogadać do jakiegos małego białego domku. Posiedzicie sobie w cichym gabineciku, najlepiej owalnym. Bedzie cicho, spokojnie i bez strachu o granice:D

baburka
08-11-2009, 17:33
Pozostało chyba tylko jedno radykalne działanie i będzie spokój.
To się zawsze jeszcze zdąży, a właściwie przyjdzie samo, bez naszych szczególnych starań. Wystarczy trochę poczekać.:)

maluna
08-11-2009, 17:58
Chciałam spotkać i spotkałam, ale nie skończyło się dobrze...
Lepiej pamietać, żeby nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, bo rzeka napewno już nie ta..;)

Kontousuniete
08-11-2009, 19:33
Lepiej pamietać, żeby nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, bo rzeka napewno już nie ta..;)
.....i my się też zmieniliśmy.

Jak najdalej od takich spotkań:)

Katarzyna1950
10-11-2009, 11:28
Oj ja to bym bardzo chciała, jeszcze raz umowić się z moją pierwaszą miłością. Ależ on był przystojny. Moja mama go uwielbiała, bo był to chłopak z sąsiedniego domu. Potem nasze drogi się rozeszły. On wyjechał za granicę, ja przeprowadziłam się do innego miasta. Rodzice umarli, więc nie było okazji jeździć do rodzinnej miejscowści. Jego obraz w pamięci się rozmywa i pewnie trochę idealizuję. Gdybym go teraz zobaczyła na pewno nie poznałabym go.

tadeusz50
10-11-2009, 12:59
Oj ja to bym bardzo chciała, jeszcze raz umowić się z moją pierwaszą miłością. Ależ on był przystojny. Moja mama go uwielbiała, bo był to chłopak z sąsiedniego domu. Potem nasze drogi się rozeszły. On wyjechał za granicę, ja przeprowadziłam się do innego miasta. Rodzice umarli, więc nie było okazji jeździć do rodzinnej miejscowści. Jego obraz w pamięci się rozmywa i pewnie trochę idealizuję. Gdybym go teraz zobaczyła na pewno nie poznałabym go.
A co gdy on teraz jest np. okropnie otyły, łysy, bez zębów? Mity padną?

eledand
10-11-2009, 14:17
Ja niedawno temu na którymś z Forum miałam Adoratora.
Nachalny,wścibski i czego to nie chciał wiedziec o mnie.
Miły miał 24-lata i na zapytanie co szuka u starej Baby to odpowiedział że starsze to doświadczone osoby i można z nimi o wszystkim porozmawiac.Ubaw miałam ale potem zaczęło mnie to nudzić i powiedziałam że mam wizyte u Dentysty bo już 3 lata nie mam zębów i czekam na szczeke z NFZ-bo mam 8oo złotych renty i nie stać mnie na zakup prywatnej protezy i co powiecie:




ON ZAMILKL.:) :D

baburka
10-11-2009, 14:51
powiedziałam że mam wizyte u Dentysty bo już 3 lata nie mam zębów i czekam na szczeke z NFZ-bo mam 8oo złotych renty i nie stać mnie na zakup prywatnej protezy i co powiecie:




ON ZAMILKL.:) :D
Aż dziw, że sam nie usłyszał jak szpetnie seplenisz.:D

eledand
10-11-2009, 15:06
Hahaha.:) Jak mi sie to wspomni to sama sie z Głupca śmieje.

Jolina
10-11-2009, 15:55
WITAM
Wzasadzie nie powinnam zabierac głosu w tym temacie.
Chyba zostało by zadane trochę inne pytanie, np.
CZY, GDYBYŚ MIAŁA PIERWSZĄ MIŁOŚĆ , to czy chciala bys ją spotkać?
Zdwcydowanie odpowiedziała bym ...NIE. Bo byli byśmy zupełnie innymi
ludźmi, mysle ,że nie było by to miłe spotkanie, a może nawet rozczarowanie.
A gdyby ktoś mi zadał pytanie, CZY CHCIAŁABYM MIEĆ PIERWSZĄ MIŁOŚĆ.
Ani pierwszej , ani jedynej.Bo im dłużej żyję na tym świecie, im więcej widzę i słyszę,tym bardziej przekonuję się że miłość szybko wygasa, a zostaje rozpacz. łzy i nie przespane noce.
Ja zawsze lubiła poznawać nowych ludzi, i zostało mi to do dziś.
Tak było i z chłopcami, szybko mi się znudzili, albo wystarczał nawet drobiazg, by mnie zrazić do siebie.Nie było miłości, to i nie było płaczu z rozstań I ZNOWU OKAZJA DO POZNANIA KOGOŚ NOWEGO.
i WIERZCIE MI , ŻE NICZEGO NIE ŻAŁUJĘ , A MAM DUŻO FAJNYCH WSPOMNIEŃ......Pewnie naraziłam sie na słowa krytyki, trudno.
Moglam nie pisać, ale skoro zdecydowałam się to musiałam pisać szczerze.:)Pozdrawsiam.

baburka
10-11-2009, 16:00
......Pewnie naraziłam sie na słowa krytyki, trudno.

Doprawdy nie znajduję powodu, a wypowiedź bardzo ciekawa.:)

zen
10-11-2009, 16:13
My się spotykamy każdego roku. Spotkania niestety sa smutne, bo to nie ten, ja nie taka, a poza tym bardzo źle ułożyło mu się życie. Ciągle jesteśmy przyjaciółmi.

eledand
10-11-2009, 16:46
WITAM
Wzasadzie nie powinnam zabierac głosu w tym temacie.
Chyba zostało by zadane trochę inne pytanie, np.
CZY, GDYBYŚ MIAŁA PIERWSZĄ MIŁOŚĆ , to czy chciala bys ją spotkać?
Zdwcydowanie odpowiedziała bym ...NIE. Bo byli byśmy zupełnie innymi
ludźmi, mysle ,że nie było by to miłe spotkanie, a może nawet rozczarowanie.
A gdyby ktoś mi zadał pytanie, CZY CHCIAŁABYM MIEĆ PIERWSZĄ MIŁOŚĆ.
Ani pierwszej , ani jedynej.Bo im dłużej żyję na tym świecie, im więcej widzę i słyszę,tym bardziej przekonuję się że miłość szybko wygasa, a zostaje rozpacz. łzy i nie przespane noce.
Ja zawsze lubiła poznawać nowych ludzi, i zostało mi to do dziś.
Tak było i z chłopcami, szybko mi się znudzili, albo wystarczał nawet drobiazg, by mnie zrazić do siebie.Nie było miłości, to i nie było płaczu z rozstań I ZNOWU OKAZJA DO POZNANIA KOGOŚ NOWEGO.
i WIERZCIE MI , ŻE NICZEGO NIE ŻAŁUJĘ , A MAM DUŻO FAJNYCH WSPOMNIEŃ......Pewnie naraziłam sie na słowa krytyki, trudno.
Moglam nie pisać, ale skoro zdecydowałam się to musiałam pisać szczerze.:)Pozdrawsiam.
Witam Jolinko.

Bardzo pozytywnie oceniłaś całe życie:Miłość,śmiech i rozpacz to potem w nas siedzi latami i się pamięta.
Milutko pozdrawiam.:)

Zdzisia
11-11-2009, 08:20
My się spotykamy każdego roku. Spotkania niestety sa smutne, bo to nie ten, ja nie taka, a poza tym bardzo źle ułożyło mu się życie. Ciągle jesteśmy przyjaciółmi.
Smutne spotkania.Czemu służą? Wspieracie się nawzajem duchowo? Wspominacie dawne czasy? Nie rozumiem.

Katarzyna1950
11-11-2009, 10:13
A czy wygląd jest najważniejszy. Ja też mam kilka kilogramów więcej niż wtedy :)

Katarzyna1950
11-11-2009, 10:15
A co gdy on teraz jest np. okropnie otyły, łysy, bez zębów? Mity padną?

A czy wygląd jest najważniejszy. Ja też mam kilka kilogramów więcej niż wtedy

tadeusz50
11-11-2009, 10:28
A czy wygląd jest najważniejszy. Ja też mam kilka kilogramów więcej niż wtedy
Potraktowałem to trochę żartobliwie jednak odnosząc się do Twojej wcześniejszej wypowiedzi.
Napisał Katarzyna1950
Oj ja to bym bardzo chciała, jeszcze raz umowić się z moją pierwaszą miłością. Ależ on był przystojny.
Co by było gdyby wtedy nie był przystojny??:rolleyes: :rolleyes:

largetto
12-11-2009, 19:06
Ja też mam kontakt ze swoją "wielką miłością" , dzwonimy do siebie, czasami się spotykamy.....
każde z nas ma swoje życie.... ale wspólnie spędzone chwile są bardzo ciepłe.... jesteśmy przyjaciółmi.....
i nieważne, że jedno ma kilka kilogramów więcej, drugie siwe włosy.... dla siebie zawsze będziemy " tym młodym chłopakiem i skromną dziewczyną z rozwianymi włosami "
i to jest piękne....;)

monia
12-11-2009, 22:40
W pamieci niech zostanie zawsze mlody i cudowny .Poco to piękne uczucie niszczyć próbując odgrzać jak obiad który inaczej smakuje

aqua
12-11-2009, 23:01
pewnie się wszystkim narażę, ale dalej twierdzę, że gdy po wielu latach spotyka się swoją wielką miłośc, okazuje się, że ona przetrwała u obu stron i staje się tak intensywna jak dawniej. Naprawdę się to zdarza :) Upływ czasu i zmiana zewnętrznego wyglądu nie odgrywa tu żadnej roli.

bernarda
14-11-2009, 18:47
;) właśnie może to być szokiem,radością rozpaczą ale no właśnie po co mamy co mamy,może to zmienić a nie żyć tym czego nie dosięgniemy,kochajmy siebie i otoczenie to nie będzie rozczarowania:)

Mag
14-11-2009, 19:08
Codziennie spotykam moją pierwszą miłość / oczywiście, on nigdy się nie dowiedział, że szalałam za nim, mając 15 lat, on - 20/. Teraz, kiedy go widzę, dziękuję Opatrzności, że nie odwzajemniał tej miłości. Jest koszmarnym nadętym dupkiem.Przyjaźnię się z jego pierwszą żoną.:)

Scarlett
14-11-2009, 19:27
Ha, Ha A Moja Pierwsza Miłość Jest Pijakiem.

Janczar
14-11-2009, 20:07
W pamieci niech zostanie zawsze mlody i cudowny .Poco to piękne uczucie niszczyć próbując odgrzać jak obiad który inaczej smakuje
Ja bym chętnie spotkał się ze swą pierwszą dziewczyną.
Ale wszystko zależy od celu jaki chcielibyśmy osiągnąć przez to spotkanie. :rolleyes:
Nie chodzi o odgrzewanie uczucia, które już wygasło, ale porozmawiać z tą osobą, która była mi kiedyś bardzo bliska. Poznać jej obecny światopogląd, dzieje życia, zainteresowania. Zweryfikować swoje uczucie spoglądając na tą osobę z obecnym doświadczeniem życiowym. :)
Pozdrawiam
Czarek

asa
15-11-2009, 10:48
A ja wyszłam zamąż za swoją pierwszą miłość,niestety po dwudziestu latach znalazł sobie drugą miłość i mnie rzucił...Spotykam go czasem(dziecko mamy),ale to jakiś inny,obcy facet jest.Jakiś taki stłamszony bardzo.Ale właściwie to go miło wspominam,bo przez te lata wspólnie spędzone byłam szczęśliwą mężatką

Zdzisia
16-11-2009, 08:03
Uważam,że po tylu latach nasze pierwsze miłości i my to już inni ludzie.I jak się nie ma bieżącego kontaktu to jesteśmy dla siebie obcy.Lepiej zachować piękne wspomnienia,jeżeli takowe są.

ewiko
23-11-2009, 22:53
Spotkać pierwszą miłość ? jak najbardziej . Jestem bardzo ciekawa jak ułożyło się życie po naszym rozstaniu .

Scarlett
24-11-2009, 00:23
A ja nie chcę. Dowiedziałam się, że jest facetem, który bije swoich bliskich, tłucze.
Nie chcę i dziękuję Bogu, że mnie to nie spotkało.

eledand
24-11-2009, 06:01
Witam Elżbietko.Moje słowo dodaje przemoc w Rodzinie rodzi strach i ten strach pozostaje na całe życie.
Taą samą przemoc i strach przekazuje się następnej Generacji.
Spokój i miłosć w domu to sukces dla całej Rodziny.
:mad:

Lusia
24-11-2009, 14:54
pewnie się wszystkim narażę, ale dalej twierdzę, że gdy po wielu latach spotyka się swoją wielką miłośc, okazuje się, że ona przetrwała u obu stron i staje się tak intensywna jak dawniej. Naprawdę się to zdarza :) Upływ czasu i zmiana zewnętrznego wyglądu nie odgrywa tu żadnej roli.

Jeżeli kochało się prawdziwie i była to miłośc a zbieg okoliczności nie pozwolił na wspólne dalsze życie, to po spotkaniu po latach miłość ta nie wygasa. Jesteśmy bogatsi
o doświadczenia życiowe a miłość ta jest naszym wspaniałym darem jaki dał nam los i dziękujmy mu za to. Wygląd zewnetrzny w takim wypadku nie jest istotny, liczy się wnętrze.

Uka
24-11-2009, 15:05
Dzięki "naszej klasie" odnalazłam swoje stare miłości i muszę stwierdzić,że jest miło.Piszemy do siebie,dzwonimy, jeden nawet przejechał kawał Polski by się ze mną zobaczyć.
Nie wiem czy mój mąż jest z tego powodu zadowolony,ale jest ok.;)

Jadzia_G
24-11-2009, 16:27
Dzięki "naszej klasie" odnalazłam swoje stare miłości i muszę stwierdzić,że jest miło.Piszemy do siebie,dzwonimy, jeden nawet przejechał kawał Polski by się ze mną zobaczyć.
Nie wiem czy mój mąż jest z tego powodu zadowolony,ale jest ok.;)
Nooo Uleńko ! - to ryzykowna sprawa dla Twojego męża hi,hi. Ale może to i dobre, bo będzie zazdrosny.

Uka
24-11-2009, 19:25
Jadziu, też tak myślę ;) Niech się stara !

bella n
13-12-2009, 14:53
Jeżeli kochało się prawdziwie i była to miłośc a zbieg okoliczności nie pozwolił na wspólne dalsze życie, to po spotkaniu po latach miłość ta nie wygasa. Jesteśmy bogatsi
o doświadczenia życiowe a miłość ta jest naszym wspaniałym darem jaki dał nam los i dziękujmy mu za to. Wygląd zewnetrzny w takim wypadku nie jest istotny, liczy się wnętrze.
Ja swoją pierwszą miłośc odnalazłam po 24 latach. Rok później spotkaliśmy się i nasze uczucie powróciło z podwojoną siłą. następne spotkanie było już po miesiącu i po drugim spokaniu uznaliśmy że nie możemy pozwolić wymknąć się naszemu szczęściu.

ewikomega
13-12-2009, 16:37
Spotkałam się po 20 latach ze swoją pierwszą miłością, był w Polsce , skontaktował się ze mną i zaprosił na kawę .
Pierwsze słowa jego:
O jak się zestarzałaś!
Ja mu na to :
Chwileczkę , przypatrzę się tobiehttp://emoty.blox.pl/resource/th_0girl_cleanglasses1.gifTak samo jak i ty.

aqua
15-05-2010, 15:35
Ja swoją pierwszą miłośc odnalazłam po 24 latach. Rok później spotkaliśmy się i nasze uczucie powróciło z podwojoną siłą. następne spotkanie było już po miesiącu i po drugim spokaniu uznaliśmy że nie możemy pozwolić wymknąć się naszemu szczęściu.
podpisuję się pod tym:) my ze swoją pierwsza miłością odnależliśmy się po 42 latach i co z tego ze jesteśmy inni, zmienieni zewnętrznie: ona dalej trwa i jest silniejsza niż dawniej, tak więc wszystko w życiu jest możliwe:):)

Julietta
19-07-2010, 16:08
i ufam, że dane mi będzie spędzić z moją pierwszą i jak życie pokazało jedyną miłością chwil kilka a może ....
OK te kilka chwil wystarczy.
Jeszcze 20 lat temu gotów był porwać mnie mimo wszystko / dziecko i kolejne w drodze/ tylko żebyśmy byli razem. On też miał rodzinę. Wtedy znowu usłyszał NIE.
Dzisiaj powiem mu TAK, tylko..................................
E, na pewno spotkam go jeszcze mamy dopiero 54 lata, życie przed nami.:)

renald
20-07-2010, 09:54
Jednak stwierdzam że 13 jest podła. Straciłem najbliższą osobę, nie mogę odnaleźć mojej pierwszej miłości, nie potrafię się odnaleźć. Pozostało chyba tylko jedno radykalne działanie i będzie spokój.


Odwołuję wszystko. Dzięki Naszej Klasie odnalazłem moją pierwszą miłość. Od lutego jesteśmy razem, miłość powróciła w trójnasób. Nie rozstajemy się ani na chwilę. Nasze dzieci i moja mamusia też nas akceptują. Ślub będzie jeszcze w tym roku.
Życzę każdemu takiego szczęścia.

Doc
20-07-2010, 10:15
Jak patrzę na tę staruszkę co chodziła ze mną do szkoły podstawowej to sobie myślę"o jakie szczęście że mnie nie chciałaCo ona sobie myśli nie mam odwagi zapytać.

toy_
25-09-2010, 16:25
a znowuż ja nie pamiętam swojej dzieciecej miłosci:confused: