PDA

View Full Version : Zabił żonę, by ulżyć jej w cierpieniach - komentarze


Basia.
28-09-2008, 21:26
Komentarz do artykułu: Zabił żonę, by ulżyć jej w cierpieniach (http://www.senior.pl/147,0,Zabil-zone-by-ulzyc-jej-w-cierpieniach,4576.html)
--------------------
Smutne to bardzo i tragiczne, wyobrażam sobie tych ludzi przygotowujących się do swojej ostatniej podróży.

martunia
28-09-2008, 21:33
Powiem Ci Basiu, że mam mieszane uczucia.
Jestem za eutanazją ale brzytwa?

Basia.
28-09-2008, 21:35
Powiem Ci Basiu, że mam mieszane uczucia.
Jestem za eutanazją ale brzytwa?
też jestem za eutanazją, ta brzytwa to coś makabrycznego. Wyobrażam sobie depresję tych staruszków ......... straszne.

martunia
28-09-2008, 21:38
Mogę sobie nawet wyobrazić ich desperację i bardzo współczuć.

emka46
28-09-2008, 21:43
Pojmuję motywy tego postepku,ale nie rozumiem dlaczego brzytwa.
Można przecież inaczej.

martunia
28-09-2008, 21:45
Myślę, że to prości ludzie.
Brzytwa była w ich zasięgu.
Straszno mi się zrobiło jakoś.

tadeusz50
28-09-2008, 21:46
Może nie mieli nic innego, czym ten czyn można wykonać. Wielka desperacja tych starych ludzi. Ja się nie dziwię.

bogda
28-09-2008, 21:47
Martuniu...tak samo sobie pomyślałam, pewnie byli zdani tylko na siebie i nie mieli innego pomysłu.....mimo wszystko straszne.

martunia
28-09-2008, 21:49
Przykro.
Nie mieli dzieci?
Wnuków?
Pomocy z nikąd.

mimoza
28-09-2008, 21:59
Można się tylko pomodlić za zmarłą. Ale co z nim jeśli przeżyje? Co nimi kierowało? Chyba tylko strach przed cierpieniem w samotności. Może byli małżeństwem bezdzietnym? Może ...? Tych pytań jest tak wiele. Smutne, Tragiczne, Cz

Karol X
28-09-2008, 21:59
Dziadek w roli Kuby-Rozpruwacza.Okropne!
Jestem przeciwnikiem wydawania zgody na samobojstwo,ale jesli ma byc tak jak w tym przypadku,to moze lepiej juz dac im to... czego tak bardzo pragna.

wuere'le
28-09-2008, 22:09
Basia wspomniała o eutanazji. Nie wiem właściwie jakie powinno się zająć w tej sprawie stanowisko.Uczestniczyłem już w kuliku dyskusjach na ten temat i właściwie temat nie został wyczerpany i chyba nigdy nie wyczerpie.
Z jednej strony, pomijając powyższy przykład, gdy osoba jest bardzo uszkodzona fizycznie i psychicznie, mam tu na myśli osoby z upośledzeniem umysłowym, o ilorazie 24-30,to tzw. bezmózgowcy, czyli osoby niewuczalne. Wyobraźcie sobie psa, którego można wyuczyć jedzenia w pożądany sposób, załatwiania się w określonych miejscach, wykonywania pożytecznych czynności. Człowiek z ilorazem inteligencji, o którym wyżej wspomniałem nie jest wstanie niczego się nauczyć, nie można go w żadnym zakresie wytresować. Co więc z nim robić? A no właśnie, nic. Bo nic się nie da. Czy takich ludzi należy poddać eutanazjii?
Nie wiem?
Rodzi się tu pytanie, kto dałby prawo człowiekowi do decydowania o czyjejś śmierci? Ja takiej decyzji nie potrafiłbym podjąć, choć wiem, że taka istota nigdy nie będzie społeczna, i nigdy do społeczeństwa się nie dostosuje, będzie więc ciężarem dla społeczeństwa.
Tylko, że to nie usprawiedliwia poddania takiego osobnika eutanazji. Myślę, że nikt nie ma prawa decydowania o czyimś istnieniu.
Co o tym myślicie?

Na koniec anegdotka. Mój kolega, kiedy obchodził 25-lecie małżeństwa (szczeniak) stwierdził, że gdyby babę zbił w dniu ślubu, to w owe lecie wychodziłby na wolność.

martunia
28-09-2008, 22:46
Moim zdaniem piszesz ogólnie o eutanazji.
Tu nie mamy takiego przypadku.
Mamy kobietę z ogromnym cierpieniem fizycznym, świadomą!!!
Jeśli osoba chora nie ma świadomości, to jaka eutanazja?
To unicestwienie, morderstwo!!!!!!!!

Babcia Iwa
28-09-2008, 22:58
Może to nie zabrzmi sympatycznie, ale ja nie potrafię tego starego człowieka potępić. Na pewno zrobił coś co normalnemu człowiekowi nie mieści się w głowie, ale wczujcie się w rolę starego, bezradnego może chorego bez środków do życia, żona też może bardzo chora której może grosi niedołęstwo, dziadek nie poradził by sobie w tej sytuacji a na Dom Opieki nie mogli liczyć bo wiemy ile trzeba czekać na miejsce. Postanowił chyba sam zadziałać aby ulżyć żonie w cierpieniu ? ukrucając je/ i sobie. Jakoś nie potrafię ich potępić. To winni są ludzie sprawni młodsi którzy zostawili starych ludzi na pastwę losu. Mam ojczyma 87 letniego chorego na parkinsona - leżącego. Opiekuje się nim mój brat przyrodni po raku złośliwym też niezbyt zdrowy z żoną niewidomą. Ja mieszkam od nich 27 km i kiedy tylko mogę to przyjeżdżam i pomagam im. Gdyby nie ta opieka to ojczym chyba też by z sobą skończył. Nieraz mówi / umysł ma jeszcze dobry/ kiedy przejdę na drugą stronę? Mam już dość. Mówię mu na pewno przejdziesz ale wtedy gdy przyjdzie na ciebie czas. Nie chce jeść bo chce się zagłodzić. Stosuję trochę szantażu i wtedy zaczyna jeść. Żal patrzeć na taką starość. Nie życzę sobie - ale co ja mam do powiedzenia. Czas pokaże.Oby nie było powtórki.Ci starzy ludzie może nie mieli tyle szczęścia co mój ojczym, nie mieli syna kochanego jak ojczym, chociaż sam chory ale opiekę ojcu zapewnia przy mojej pomocy.Człowiek chory,brzydki /brat jest po raku ślinianki/ ale serce ma na dłoni jest bardzo dobry i kochany.

martunia
28-09-2008, 23:00
Masz rację też tak myślę.
Nie umiem potępić.

tadeusz50
29-09-2008, 21:11
W najbliższych dniach ma być reportaż na ten temat w TVN w programie "Uwaga" nie podany termin

elizka
29-09-2008, 21:24
Zobaczyłam sam tytuł i nasunęła mi się myśl o okrucieństwie męża nad żoną.Znam takich co to różnymi sposobami ,okrutnymi-fizycznie i psychicznie skracają żonom cierpienia,żale....itd.
Jednak po przeczytaniu artykułu widzę ,że tu nie chodzi o znęcanie ,ale o miłość....w największym wymiarze.

Stanley
29-09-2008, 21:28
Jakiś czas temu na tym forum dyskutowaliśmy o eutanazji oczywiście żadnych wniosków.Życie natomiast pokazuje ze przed odpowiedzią na to pytanie nie uciekniemy.Takie sprawy będą się powtarzać bo się starzejemy i coraz dłużej żyjemy.Jestem za dopuszczalnością eutanazji, gdyby to można było zrobić w cywilizowany sposób to nie doszło by do tak drastycznej sprawy.Uwazam ze człowiek ma prawo do eutanazji i godnej śmierci.

martunia
29-09-2008, 21:31
Stan.
Jeśli mogę, to podpiszę się pod tym postem.
Nie byłoby przy pomocy brzytwy.

tadeusz50
29-09-2008, 21:39
Jak wyrażałem swoją opinię o eutanazji to zwolennicy RM chcieli mnie zjeść na śniadanie.. Gdyby to cokolwiek dało też się podpisuję.

martunia
29-09-2008, 21:42
Tadziu.
Mamy prawo do swojej opinii.

tadeusz50
29-09-2008, 21:48
Matruniu ale przecież ja popieram prawo do eutanazji. Może mnie żle zrozumiałaś.

martunia
29-09-2008, 21:58
Tadziu.
Dobrze Cię zrozumiałam.
Nawiązałam do tego, że chcieli Cię zjeść.
Dlatego napisałam, że masz prawo do własnej opinii.

Babcia Iwa
29-09-2008, 22:04
A ja bym się pod tym podpisała obiema rękoma.

babciela
29-09-2008, 23:04
Jestem przeciw.Sprawa staruszkow ,niestety-dla mnie niejasna.85 ludzie mają emerytury maja prawo do opieki -jeżeli ktos zaniedbal-powinien odpowiedziec.Moze ja jestem nienormalna,ale moi pacjenci maja opieke,lekarze pierwszego kontaktu w miare mozliwosci odwiedzaja ,ja doraznie -bo mi NFOZ jako specjaliscie nie pozwala.Wszyscy maja stopien niepelnosprawności-i dodatek pielegnacyjny,Jeżeli potrzeba z tzw powodow spolecznych umieszczamy w szpitalu,nie spotkalam sie z odmowa lekarza dużurajacego.85-latek zadajacy tak straszna smierc ukochanej .cierpiacej kobiecie-uwazacie ,że to normalne...

babciela
29-09-2008, 23:08
Nie sadze,aby tej kobiecie lekarze odmowili środkow p)bolowych.jeszcze jedno=w przypadku,kiedy osoby sa bezdomne,lub maja taka a nie inna sytuacje ,nasz oddzial załatwial dom opieki i to w tempie przyspieszonym.Ale moze to ja jestem nienormalna,bo mnie sie w głowie nie miesci ta historia...

Karol X
29-09-2008, 23:23
Tadziu.
Dobrze Cię zrozumiałam.
Nawiązałam do tego, że chcieli Cię zjeść.
Dlatego napisałam, że masz prawo do własnej opinii.

Martuniu
Przeciwnikow samobojstw(tak bedzie przejrzysciej) tez "chciano zjesc na sniadanie"
Oni tez maja prawo do wlasnej opinii.

Tadeuszu
Nie jestem zwolennikiem,ani sluchaczem RM.

Babcia Iwa
29-09-2008, 23:44
A co ma RM do tego? Czy oni nakłaniają do zabójstw. Pytam bo też nie słucham RM. Jestem za nerwowa.

Basia.
29-09-2008, 23:47
Jakiś czas temu na tym forum dyskutowaliśmy o eutanazji oczywiście żadnych wniosków.Życie natomiast pokazuje ze przed odpowiedzią na to pytanie nie uciekniemy.Takie sprawy będą się powtarzać bo się starzejemy i coraz dłużej żyjemy.Jestem za dopuszczalnością eutanazji, gdyby to można było zrobić w cywilizowany sposób to nie doszło by do tak drastycznej sprawy.Uwazam ze człowiek ma prawo do eutanazji i godnej śmierci.
to prawda dyskutowaliśmy już na ten temat, podpisuję się pod Twoją wypowiedzią jeśli pozwolisz.

babciela
30-09-2008, 10:56
Do godnej smierci-tak,do eutanazji -nie -ale to jest moje zdanie ...

maja59
30-09-2008, 12:18
A ja chcę miec prawo umrzeć jeżeli stwierdzę, że nie chcę i nie mogę już żyć i moja wola i decyzja będzie w tej sprawie ostateczna. Nie chcę uporczywej terapii, która na siłę przedłuża cierpienie, a nadziei już nie ma, nie chcę upokorzenia z bezradności i bezsilności. Ja proszę o pozwolenie na decydowanie o mnie i mam do tego prawo. Człowiek sprawny fizycznie może sam bez pytania nikogo o zgodę zrobić z sobą co zechce, człowiek bezwładny, sparaliżowany, ale świadomy swoje sytuacji nic nie może, uważam, że to jest nieludzkie.

Mar-Basia
30-09-2008, 12:38
Do godnej smierci-tak,do eutanazji -nie -ale to jest moje zdanie ...
Babcielu z racji swego zawodu wiesz, ze to jest bardzo trudny temat. Nigdy nie zapomne smierci mego meza, byl skazany, nie wiele mu pozostalo do zycia. Zadne pieniadze swiata nie mogly go uratowac. Cale szczescie, ze mial przy sobie non stop dwoch lekarzy,oddanych przyjaciol, ktorzy walili mu konskie dawki morfiny aby nie realizowal co sie z nim dzieje, zeby nie umieral upokorzony, zeby nie cierpial. Byl mlody, 35 lat, w pelni zycia i nie bylo dla niego ratunku. Jestem pewna, zeby nie koledzy lekarze z pelna swiadomoscia bym cos nieobliczalnego zrobila. Ale to byloby moim sumieniem i moja zbrodnia.

tadeusz50
01-10-2008, 18:56
Dziś w tvn w programie "Uwaga" będzie reportaż o tym wydarzeniu.

babciela
01-10-2008, 19:19
Marbello,jeżeli zrobilabys "to"z przekonania,i bez poczucia winy-dlaczego nazywasz to zbrodnia-to -jeżeli jest takie Twoje przekonanie-dobrodziejstwo.

maja59
01-10-2008, 19:54
Babcielu, rozumiem twoje stanowisko w sprawie eutanazji, jesteś lekarzem i inne stanowisko byłoby sprzeczne z przysięgą Hipokratesa, ale ja myslę o daniu szansy osobom w stanie ekstremalnym, nie żeby ktoś je zabijał, ale żeby miały stworzoną techniczną mozliwość do wykonania swojej decyzji, czy wolno tego zabraniać?

ammi1952
01-10-2008, 20:39
Rozumiem tych staruszków i bardzo im współczuję. Patrzeć na czyjąś mękę i nie modz pomóc jest straszną rzeczą . Pamiętam to pomimo upływu lat . Pamiętam jak życie nauczyło mnie dawania umierającemu męzowi zastrzyków i pamiętam jak morina w pewnym momencie przestawała działać.I pamiętam jak modliłam się wbrew albo raczej w imię miłości o śmierć - wybawicielkę.

tadeusz50
01-10-2008, 21:02
Rozumiem tych staruszków i bardzo im współczuję. Patrzeć na czyjąś mękę i nie modz pomóc jest straszną rzeczą . Pamiętam to pomimo upływu lat . Pamiętam jak życie nauczyło mnie dawania umierającemu męzowi zastrzyków i pamiętam jak morina w pewnym momencie przestawała działać.I pamiętam jak modliłam się wbrew albo raczej w imię miłości o śmierć - wybawicielkę.

Przeżyłem to samo i tak samo modliłem się o tą wybawicielkę. Oddech ulgi....przestała cierpieć.

maja59
01-10-2008, 21:17
Przeżyłam to przy łóżku Ojca, westchnął i przestał cierpieć. Nie jest to łatwa rozmowa, ale warto poznać stanowisko innych ludzi na tą najbardziej ekstremalną sprawę, umieranie w bólu.

mimoza
01-10-2008, 21:37
Mnie nie dane było tego przeżyć - mąż zmarł nagle, poza domem - z tego co wiem nie cierpial, ale mnie przy tym nie było... Cz

elizka
01-10-2008, 21:51
Czytam wasze racje,a przy tym piszecie o swoich przeżyciach,nawet sobie tego wyobrazić nie mogę,że tyle tu jest ludzi z takim strasznym bagażem i krzyżem,bardzo wam współczuję,każdemu z osobna,mimozo,maju,tadeuszu amni,marbello.....

Gabi K.
02-10-2008, 02:43
U nas w Polsce problem starzenia sie społeczeństwa jest traktowany marginesowo. To samo dotyczy medycyny paliatywnej. Przekaz w mediach kierowany jest do ludzi młodych, a nie rozmawia się o problemach, które niechybnie czekają wszystkich (niekoniecznie eutanazja). Ale to pytanie do polityków, których wybieramy... stąd tylko myślący ludzie na stanowiskach decyzyjnych przydali by się od zaraz.

Eutanazja jakby na to nie patrzeć jest rodzajem samobójstwa.Jak wszystko co kontrowersyjne, ma tyle zwolenników jak i przeciwników i obie strony , choć przeciwstawne mają wiele racji.
Niestety,problem starości i chorób letalnych chowany jest u nas pod dywan, dlatego brak informacji o środkach zaradczych i konkretnej rzetelnej pomocy.Nie mnie oceniać postępowanie męża, sądzę jednak, że są bardziej humanitarne sposoby na skrócenie cierpień.

babciela
02-10-2008, 15:16
medycyna paliatywna-przepraszam-wcale nie jest traktowana marginesowo.Moja Mama umierala rowniez na nowotwora-nie wiedziala o tym-wiedzialam tylko ja i moje siostry.Umierala godnie,spokojnie,w swoim domu,2x dziennie przychodzila pielegniarka z osrodka paliatywnego.NIE CIERPIALA.Moja koleżanka umierala na nowotwora ,umierała w domu wsrod najblizszych-zmarla w spokojnym snie-pielegniarka z opieki paliatywnej byla u niej 2x dziennie.NIE CIERPIALA.

maja59
02-10-2008, 15:47
Dobrze napisałaś Babcielu, Mama umierała w spokoju w swoim domu, mój Ojciec tez umarł w swoim domu i też przychodziła pielęgniarka dawać zastrzyki z morfiny bo opiekunką paliatywną byłam ja. Zwolniłam się nawet z pracy, nie było dosyć opiekunek i nie starczyło dla ojca, a dla ilu nie starcza, a ilu nie ma oddanej rodziny i wtedy szpital państwowy gdzie odarci z godności umierają za zasłonką, aby nie przeszkadzać innym. Zostawmy ludziom prawo do decydowaniu o swoim zyciu i nieżyciu. Kim jesteśmy żeby za drugą istotę decydować co dla niej najlepsze, kim??

tadeusz50
02-10-2008, 16:21
Powrócę do mojej żony. Od początku wykrycia choroby u niej (rak szyjki macicy) doskonale zdawała sobie sprawę z tego co ja czeka. Po leczeniu szpitalnym dalsze leczenie było w domu. Po pierwsze nie chciała wracać do Centrum Onkologi i jak powiedziała "chcę umrzeć w domu". Leczenie polegało na podawaniu morfiny w zastrzykach. Pielęgniarka środowiskowa w kilka minut nauczyła mnie i córkę podawać zastrzyki. Było to 14 lat temu. Miało to chociaż ten pozytywny efekt, że nie trzeba było czekać na pielęgniarkę w uśmierzeniu bólu. Gdy spytałem się jak często można podawać narkotyk lekarki to odpowiedziała mi na "każde życzenie chorego". Doskonale zdaję sobie sprawę jak cierpiała bo to było widoczne.

Basia.
02-10-2008, 17:05
kiedy ja byłam "pielęgniarką" w domu zastrzyki mogłam robić co 12 godzin. Takie dostałam polecenie od lekarza, nie muszę pisać jak wyglądało cierpienie mojego chorego, umierającego męża. Byłam rozchwiana emocjonalnie jak huśtawka, chciałam śmierci chorego żeby już nie cierpiał i jednocześnie byłam zrozpaczona i przerażona, że umiera.

babciela
02-10-2008, 20:40
A jakie prawem mamy decydowac o tym co jest lepsze dla nas-sami sobie życia nie dalismy-to nie mamy prawa decydowac o tym kiedy smierc.Odnosnie-cierpienia-wydaje mi sie ,że cierpimy bardziej my-najblizsi-widzac powolna smierć bliskiej osoby-Mama moja rowniez dostawala morfine na każde skrzywienie sie i nie cierpiala-ale moje cierpienie i moich siostr-psychiczne-było straszne.Zreszta jest do dzisiaj....

babciela
02-10-2008, 20:42
jeszcze raz powtarzam,to jest moje zdanie -nie jako lekarza-ale jako człowieka-majacego- tez- poza soba- i cierpienia najbliższych i swoje wlasne...

Mar-Basia
02-10-2008, 21:02
Nie lubie wracac do tego tematu. Moj mlodzy maz (35 lat) nie mial szczescia umierac w domu, ogladac kwiatow w ogrodzie, patrzec na sufit znanej mu sypialni.....umieral w szpitalu, bo nie bylo innej mozliwosci. Nie dlatego, ze nie chcelismy, dlatego, ze z lotniska karetka zawiozla go natychmiast do szpitala.
Rodzina i przyjaciele koczowali przy nim 24/24 - nie cierpial, dostawal konskie dawki morfiny. Byl swiadomy, ze umiera, ze nie ma dla niego ratunku. Bal sie potwornie smierci i aby walczyc z tym strachem zapisywal drobnym pismem karteczki, pisal o tym co jeszcze chcialby zrobic w zyciu, wracal do przeszlosci, cos w rodzaju rachunku sumienia i rozliczenia sie samym z soba. Pisal az do momentu, kiedy nie mogl utrzymac dlugopisu. To bylo potwornym psychicznym bolem dla nas wszystkich i najgorsze, ze musielismy walczyc sami z soba aby mu dodac otuchy.
Sama nie wiem kto wiecej cierpi: umierajacy czy rodzina? Nie potrafie na to odpowiedziec.

tadeusz50
02-10-2008, 21:40
cytat

_Sama nie wiem kto wiecej cierpi: umierajacy czy rodzina? Nie potrafie na to odpowiedziec.
__________________Pytanie bardzo trudne ale spróbuję odpowiedzieć według moich doświadczeń. W przypadku z moją żoną, psychicznie cierpieliśmy wszyscy ona znosiła jeszcze dodatkowo ból fizyczny. W przypadku osób pozbawionych świadomości cierpią one ból fizyczny, rodzina męki psychiczne. Tak mnie się wydaje.

babciela
03-10-2008, 10:32
W przypadku utraty swiadommosci,wszystkie bodzce idace do mozgu-sa zablokowane-i to jest dobrodziejstwo utraty smiadomosci i przytomnosci.Pozdrawiam

tadeusz50
03-10-2008, 11:19
Nie miałem na myśli całkowitej utraty świadomości, zemdlenia, omdlenia, śpiączki czy też jak to się fachowo nazywa ale takiego stanu raczej półświadomości, otępienia itd. Cóż nie jestem lekarzem i nie potrafię tego określić fachowo.