PDA

View Full Version : Rusza program PolSenior - badanie populacji seniorów - komentarze


ciekawski
14-10-2008, 10:50
Komentarz do artykułu: Rusza program PolSenior - badanie populacji seniorów (http://www.senior.pl/147,0,Rusza-program-PolSenior-badanie-populacji-seniorow,4683.html)
--------------------
To dobrze ze sie zaczynaja interesowac ludzmi starszymi lepiej pozno niz wcale.

elizka
14-10-2008, 10:56
Doprawdy nie wiem dlaczego mnie to wkurza.Tyle mojego komentarza.

jolita
14-10-2008, 11:14
W dobie utyskiwania że "społeczeństwo starzeje się", że niedługo nie będzie miał kto opłacać emerytur powiększającej się grupie emerytów w badaniach j.w. wietrzę podstęp...

p.s. ha,ha,ha

Ludgarda
14-10-2008, 14:56
W moim przypadku jest tak: odkąd zaliczam się do grupy seniorów, pochlebia mi zainteresowanie się nami.Zwracam uwagę nawet na drobiazgi w tej materii.Na przykład, w cyklu powieściowym" Sława i chwała", jeden z głównych bohaterów lubi ludzi starszych, lubi z nimi rozmawiać. Dobrze jest czytać takie zdania....:)

Malgorzata 50
14-10-2008, 15:00
A mnie to wkurza tak samo jak Elizkę.Badanie Polsenior przeprowadziłam dziś w banku PKO BP...byłam tam z jedną seniorką ,bo normalnie omijam szerokim łukiem .Oddział wypełniony po brzegi staruszkami, dwie senne Panie w okienkach i atmosfera poczekalni u lekarza.Senior nie korzysta z bankomatu bo się boi,nie korzysta z konta internetowego bo nie umie i nie ma zaufania .Jest przywiązany do najgorszego banku na świecie i z rozpędu i wszystko załatwia w okienku bo widać lubi postać w kilometrowej kolejce .Jest kłótliwy i narzekający ..Ktoś głupio tę starość jednak wymyślił.NIE CHCĘ !!!!! OKOPIĘ SIĘ CHYBA I NIE DAM SIĘ SOBIE ZESTARZEĆ !!!!!!

lawenda
14-10-2008, 15:03
To się trochę różnimy LUDGARDO, bo ja lubię młodych pełnych życia i inwencji - szczególnie mężczyzn.
Mam jednak dylemat, bo tych co ja lubię wolą 30 lat młodsze.
Ci co to tak liczą i wciskają w programy seniorów to lepiej by działali a nie programowali

stazyjka 2
14-10-2008, 21:02
Do czego i komu to potrzebne? Czyżby habilitacja?

senior A.P.
14-10-2008, 22:12
Trzeba ,trzeba cos z tymi "starymi" zrobic.
Zyja i zyja ,chce im sie zyc do setki a moze wyzej.Jak to tych starych utrzymac,nakarmic,zaopiekowac sie.
Polska bidna choc solidna modli sie od rana do wieczora o zdrowie ,o urodzaj, o madrosc narodu a Pan Bog to wszystko wysluchuje i daje ludziom zyc.
Tylko tym mlodym to przeszkadza i chca sie jak najszybciej urzadzic po staruszkach.
Ot i cala prawda,badania byly ,sa i beda ,po nich zawsze jakas nowosc.
A to odpowiedni sposob leczenia, hospicja i do piachu,drozsze lekki bo starzy maja zaskorniaki a i doktor tyz zarobi.
Karuzela sie wiec kreci ,jedynie lowcom skor zabrali sie za podszewke.
Duchowni ta nie narzekaja na starych,zawsze to wdowi grosz wpadnie ,a i zloto sie przyda.

gratka
14-10-2008, 23:14
Przesyłam link do strony kancelarii senatu RP, gdzie jest informacja o konferencji, której byłam uczestnikiem.
http://www.senat.gov.pl/k7/agenda/seminar/081007.htm

Jest tam też wyczerpująco przedstawiona diagnoza i wizja przyszłości.
Ministerstwo ma chyba za dużo forsy i trwoni ją na zlecone badania, dzięki którym kilka ośrodków naukowych się wyżywi. Ciekawa jestem co będą badać ci mikrobiolodzy?!

stavro
15-10-2008, 13:47
Zamiast badać, należaloby rozwiązać kilka problemów starszych osób. Problemy te są ogólnie znane. A kto chce sobie poczytać o badaniach i ich wynikach znajdzie je bez problemu.
Starość zależy w duzym stopniu od nas samych, tworzymy ją sobie od najmlodszych lat

senior A.P.
16-10-2008, 14:46
Kto by tam w mlodosci myslal o starosci !
Wazne aby byla kasa to i spodnice sie zakasa .

Sylsytna
16-10-2008, 17:55
Smutne co piszesz,ale żyć się chce

Sylsytna
16-10-2008, 17:56
Ajaj ale to mądre

Sylsytna
16-10-2008, 18:02
Lubisz wkładać kij w mrowisko....... chyba........

Sylsytna
16-10-2008, 18:04
może lubisz sie wkurzać - czym gorzej tym lepiej....też dobrze...

szekla
16-10-2008, 20:44
jest szersza informacja o programie http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/9186/1.html
Kilka placówek badawczych może spać spokojnie przez najbliższe trzy lata :rolleyes:

jip
02-11-2008, 19:09
A mnie to wkurza tak samo jak Elizkę.Badanie Polsenior przeprowadziłam dziś w banku PKO BP...byłam tam z jedną seniorką ,bo normalnie omijam szerokim łukiem .Oddział wypełniony po brzegi staruszkami, dwie senne Panie w okienkach i atmosfera poczekalni u lekarza.Senior nie korzysta z bankomatu bo się boi,nie korzysta z konta internetowego bo nie umie i nie ma zaufania .Jest przywiązany do najgorszego banku na świecie i z rozpędu i wszystko załatwia w okienku bo widać lubi postać w kilometrowej kolejce .Jest kłótliwy i narzekający ..Ktoś głupio tę starość jednak wymyślił.NIE CHCĘ !!!!! OKOPIĘ SIĘ CHYBA I NIE DAM SIĘ SOBIE ZESTARZEĆ !!!!!!
Całkowicie się zgadzam, też tak robię- okopuję się i staram się nie dać, ale cholera nie zawsze to wychodzi, im dłużej się żyje tym trudniej niektóre rzeczy pokumać. Ale "dobrze się czuję jak na swoje lata";)

ansty
03-11-2008, 14:50
Do Pani Małgorzaty 50 - nic nie pomoże żaden okop i chęć pozostania wiecznie młodym!!!Utopia do n-tej potęgi!! Jeżeli nie umrzesz młodo, to się siłą rzeczy zestarzejesz!!!Nic się na to nie poradzi.Tu trzeba pomyśleć jak najlepiej i bez obciążania swoją obecnością na starość swoich bliskich dożyć końca swych dni. Mieliśmy kiedyś w Cieszynie bardzo dobrego i mądrego lekarza ginekologa - dr.BERNACIKA , lekarza z powołania do którego przyjeżdżały pacjentki z daleka, który zawsze przed rozpoczęciem przyjęć robił mini pogadankę w poczekalni.Mówił on: matka wychowa choćby 10-ro dzieci, a na starość te dziesięcioro dzieci nie ma czasu zająć sie matką.I to jest niestety prawda!!Takie czasy nastały, że na nic nie mamy czasu, praca,praca,praca - rodzina na szarym końcu.Kiedyś tak nie było-kto pamięta 8-godzinny dzień pracy? Bo ja pamiętam.I pewność że tej pracy w błahego powodu nie stracę.Był czas na rodzinę, dodatkową naukę i nawet rozrywkę.Smuci mnie, że moja córka nie może iść na L-4 kiedy ma chore dziecko, kiedy sama się źle czuje, a jest w 5 mieś.ciąży.Tak to miało wyglądać? Żal.

Lila
03-11-2008, 15:08
8-godzinny dzień pracy nadal obowiązuje.Gwarantuje to KP.Chyba ,żę chodzi o nadliczbowe godziny,ale one są płatne inaczej.
Co do ciąży,to jako długoletni pracodawca stwierdzam,że na ogół pracownica będąca w ciąży ,od samego początku uważa ,iż w tym stanie się nie pracuje i idzie na kilkumiesięczne zwolnienie.Jest to powszechna praktyka.
Ja pracowałam do końca wciąż....w czasie moich dwóch ciąż.A był komunizm.

maja59
03-11-2008, 15:19
Ja byłam w ciąży na studiach, obroniłam magisterkę w czerwcu, w lipcu urodziłam córkę, a 1 października poszłam do pracy. Profesor powiedział, chce pani asystenturę to proszę ale od początku roku, mała miała 2 miesiące i 1 tydzień jak zaczęłam pracować, nie wiem co to urlop macierzyński i żyję.

jip
03-11-2008, 15:21
"Kiedyś tak nie było-kto pamięta 8-godzinny dzień pracy?" Pamiętam, że kiedyś nie było nic u rzeźnika oprócz rzeźnika, że papier toaletowy była za makulaturę, że za telewizorem trzeba było stać całą noc, że mówiło się "cholerna komuna", że wódka była na kartki i cukier do jej pędzenia też, że..wymieniać, bo nie bardzo mi się chce. pozdrawiam jip

ansty
03-11-2008, 15:23
Oj jak mało Pani wie o dzisiejszych pracodawcach!!! Jest robota do zrobienia i nie obchodzi go czy siedzisz przy komputerze 8 czy 10 godzin dziennie i jeszcze praca do domu.... A spróbuj tylko upomnieć się o zapłatę za tzw.nadliczbówki.A co "chorowania"w czasie ciąży-też Pani uogólnia temat - sumienna pracownica do jakich zaliczam moja córkę nie nadużywa L-4, ponieważ wie czym to grozi. Ja tez byłam matką trójki dzieci w czasach tzw.komunizmu, nie miałam matki ani teściowej do pomocy - ale stać mnie było na żłobek i przedszkole.Nawet wtedy nie chodziło się na kilkumesięczne jak Pani mówi zwolnienia, choć pewnie by mnie za to nie zwolnili z pracy.Chyba, że ciąża jest zagrożona, ale to już inna para kaloszy.Pozdrawiam serdecznie.

Lila
03-11-2008, 15:29
Oj jak mało Pani wie o dzisiejszych pracodawcach!!! Jest robota do zrobienia i nie obchodzi go czy siedzisz przy komputerze 8 czy 10 godzin dziennie i jeszcze praca do domu.... A spróbuj tylko upomnieć się o zapłatę za tzw.nadliczbówki.A co "chorowania"w czasie ciąży-też Pani uogólnia temat - sumienna pracownica do jakich zaliczam moja córkę nie nadużywa L-4, ponieważ wie czym to grozi. Ja tez byłam matką trójki dzieci w czasach tzw.komunizmu, nie miałam matki ani teściowej do pomocy - ale stać mnie było na żłobek i przedszkole.Nawet wtedy nie chodziło się na kilkumesięczne jak Pani mówi zwolnienia, choć pewnie by mnie za to nie zwolnili z pracy.Chyba, że ciąża jest zagrożona, ale to już inna para kaloszy.Pozdrawiam serdecznie.


Kochanie.Choć jestem na emeryturze ,to jednak nadal jestem pracodawcą.Nie wyobrażam sobie sytuacji ,o której piszesz.A co byłoby w razie kontroli Inspekcji Pracy ? Wszak lista obecności jest do wglądu ?
Poza tym ...i ja kiedyś byłam pracownikiem.Ja też pozdrawiam .I naprawdę ,córka źle się czujac ,nie musi pracować.Jest pod szczególną ochroną prawną.

ansty
03-11-2008, 15:30
Do Pani Maji 59 - niech Pani napisze do naszej wiadomości, kto sie opiekował Pani dzieckiem w tym czasie!!!

ansty
03-11-2008, 15:31
Pani Lilu!!! Lista obecności w biurze 3-osobowym? Z tego jedna osoba to szefowa?Ale ogólnie to jest z niej fajna babka.

Lila
03-11-2008, 15:37
Pani Lilu!!! Lista obecności w biurze 3-osobowym? Z tego jedna osoba to szefowa?Ale ogólnie to jest z niej fajna babka.

Nie wzięłam pod uwagę takiego maleńkiego biura.Ale jeżeli nie ma listy obecności -niezależnie od ilości pracowników - to grzywna pokontrolna murowana.Czyli gdzie pracownik potwierdza swoim podpisem ,czas pracy ?
Chyba ,że jest on nienormowany.Ale i wtedy obowiązuje rozliczenie tygodniowe.

jip
03-11-2008, 15:51
Udało się poprzez badania zaszliśmy w ciążę, może się coś urodzi?

tadeusz50
03-11-2008, 16:20
Żona pracowała w ciąży do ostatnich dni, oczywiście było to w czasach komuny. Córka z pierwsza wnuczką była w ciąży jeszcze będąc uczennicą i odbywała praktyki w prywatnej cukierni. Ów pracodawca gdyby tylko mógł kazałby pracować 24/24 godziny. Obecnie corka pracuje od 10 lat w hipermarkecie i idzie na chorobowe gdy jest chora. Traci na tym trochę finansowo i z tego powodu nie zawsze bierze L-4. Będąc w ciąży z młodszą wnuczka prawie cały czas przechorowała. Gdy mała choruje wpierw pyta się mnie czy z nią zostanę na czas choroby. Chodzi o sprawy finansowe a nie strach przed zwolnieniem. Ilość godzin przepracowanych musi wynosić 8 godz. Ostatniego pażdziernika miała do odebrania pół godziny które jej się uzbierały w ciągu miesiąca z odbijania karty zegarowej. Musiała je odebrać. I gdzie tu wyzysk w hipermarkietach.