PDA

View Full Version : Czego żałuję w swoim życiu.


Strony : [1] 2

Scarlett
20-10-2008, 23:31
Napiszmy czego nigdy byśmy nie zrobili w swoim życiu, gdyby dane było nam przeżyć drugi raz.
Zacznę od siebie:
Otóż byłam niesamowicie zakochana w moim mężu, który przez 32 lata nadal jest moim mężem. Było różnie, a najtragiczniejsze zdarzyło się niestety. Związek poza... i urodziła się dziewczynka, którą traktowałam jako trzecie dziecko mojego ( naszego) związku mając już dwie nasze córki. Przypominam, że moja miłość była bardzo ślepa i po wielu... latach to się trochę zmieniło,ale fakt został faktem. Zostałam w związku do dzisiaj i co??? Moje dzieci nadal kochają swojego Ojca, mimo....:mad:Teraz kiedy moje zdrowie szwankuje, kiedy nie jestem zdolna do pracy, mąż mnie utrzymuje (renta) i nie robi z tego powodu wymówek, a i tak czuję, iż zostałam sama z tym swoim bagażem gdzieś w głębi jest żal, bo nigdy nie wzięłam pod uwagę, że choroba tak może ograniczyć moje marzenia, że będę kiedyś wspaniałaą towarzyszką na naszą starość.

jolita
20-10-2008, 23:48
Kiedyś zasłyszałam powiastkę której istotnym było stwierdzenia "żałuję, że nie żałuję..."
Ja nie żałuję i nie żałuję, że żałować nie potrafię...Już chyba gdzieś pisałam, że moją dewizą jest: nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Związałam i rozwiązałam dwa związki czego też nie żałuję, a w pamięci pozostały miłe rozstania... Spotkałam się kiedyś z zarzutem M., że jeśli tak podchodzę do sprawy to znaczy, że nigdy nie kochałam. Być może nie miał mnie kto nauczyć miłości, ale znów "nie ma tego złego"...

Basia.
21-10-2008, 00:00
Nie żałuję niczego bo chociaż moje małżeństwo nie należało do udanych to z tego związku urodził się mój udany bardzo syn. :D

Lila
21-10-2008, 00:24
Sagula,toś przeszła swoje ,kobieto.Ale minęło.Jak wszystko.
Ja wielu rzeczy w swoim życiu żałuję.Wyborów -nie.Ale ....tak wcześnie skończyłam z młodością.Praca ,dom ,nauka i rodzina.W najpiękniejszym okresie życia,zasypiałam na stojąco ze zmęczenia.
Po co ja się tak męczyłam ?
Komu to potrzebne było ?

Scarlett
21-10-2008, 00:31
Nie żałuję niczego bo chociaż moje małżeństwo nie należało do udanych to z tego związku urodził się mój udany bardzo syn. :D
Lilu, może i ja i Ty, dlatego męczyłyśmy się, aby teraz móc :) patrzeć na coś, Kogoś, co było warte tego wszystkiego?

Mar-Basia
21-10-2008, 00:34
Lilu, może i ja i Ty, dlatego męczyłyśmy się, aby teraz móc :) patrzeć na coś, Kogoś, co było warte tego wszystkiego?
Niczego nie zaluje z mojego zycia, poza jedna rzecza, chcialabym wiedziec wiecej o moich rodzicach.

Nika
21-10-2008, 07:17
Żałuję,że byłam głupia i nauczyłam sie palić..

largetto
21-10-2008, 07:57
Ja żałuję, że wyszłam / 2 razy/ za mąż, że nie potrafiłam zrealizować swoich marzeń. Powinnam być bardziej uparta a nie spolegliwa. Może teraz czas jest na to, aby się tego nauczyć ?
Zacząć żyć tak, aby życie sprawiało przyjemność przede wszystkim mnie ,a nie całej reszcie....bo....


.....lepiej jest grzeszyć i potem żałować,
niż żałować, że się nie grzeszyło....:D

aannaa235
21-10-2008, 07:59
Żałuję, że za bardzo słuchałam matki i nie wyszłam za mąż za miłość swojego życia

tadeusz50
21-10-2008, 08:16
Czego żałuję??
Po dość krótkim przemyśleniu nasuwają mi się następujące sprawy. Żałuję że nauczyłem się palić -od lat pięciu nie palę. Żałuję, że nie słuchałem ostrzeżeń ludzi życzliwych o tym że jestem na drodze do choroby alkoholowej. W następstwie czego wpadłem w nią. Obecnie od lat siedmiu jestem trzeżwy ale alkoholikiem pozostanę do końca swoich dni. Jeszcze jednego bardzo żałuję, że nie pogoniłem wcześniej małżonki do lekarza i na badania. Była wielka szansa, że teraz byłaby wśród żywych. Szkoda, że czau nie można cofnąć.

Jadzia P.
21-10-2008, 08:56
Założyłaś Elu piekny wątek.
Ja, jak prawie każdy z nas , żałuję wielu rzeczy które kiedyś, przed wieloma laty, się stały lub nie.
Gdybym miała tamte lata i ten rozum , to uczyła bym się , uczyła .... Nigdy bym nie przerwała studiów i nie "poszła" w dorosłe życie w tak młodym wieku. Miłość jest ślepa i nie patrzy w przyszłość.
Dlatego jestem szczęśliwa, że moja córka wczoraj się obroniła.
Teraz może realizować swoje inne marzenia.
Ja, kiedyś chciałam zmienić kolejność i nic z tego mi nie wyszło.
Teraz najbardziej tego żałuje.

Lila
21-10-2008, 09:04
Widzisz Sagula ? Jaki piękny wątek założyłaś ?
W swoim pierszym poście odsłoniłaś się ,pisząc co gryzie Cię przez tyle lat i wraca ciągle.Tym samym ,niejako zobligowałaś pozostałych do spojrzenia na swe lata minione.A jest tych lat sporo.

Dziewczyny,które piszecie ,że niczego nie żałujecie w swym życiu ,sorki,nie wierzę.Zawsze jest coś.
Jeszcze raz postawmy się na progu dorosłego życia .Ja wiem,nie wyobrażamy sobie innego scenariusza,ale jednak ?
Jestem w udanym związku od lat 40 .
Ale dlaczego u licha tak wcześnie ? Przecież byłam jeszcze dzieciakiem ?
No i oczywiście za młoda i głupia na matkę.Kochałam,ale miałam tyle zajęć.Umknęły bezpowrotnie pierwsze lata mojego synusia.Czuję się winna i nic tego nie zmieni.Bo córce poświęciłam wiele czasu.A to on był dzieckiem,które powinno mieć moją uwagę.
No tak,ale córkę miałam po 30 -tce.

A w życiu zawodowym ? Po kiego tyle czasu zapieprzałam na państwowej posadzie ? Bałam się .

mamuk
21-10-2008, 09:16
Nie wiem czy żałuję czegoś..
Wiem jedno że wszystko co nas spotyka dobro lub zło,ma zawsze ciąg dalszy:D

lawenda
21-10-2008, 09:54
Piękny wątek, ale niestety nie mogę nic napisać czego żałuję, nie dlatego, że nie mam czego żałować, ale gdybym szczerze napisała, to potraktowano by to jak niezbyt szczęśliwa bajka - delikatnie mówiąc.

Kazimierz
21-10-2008, 10:31
Nic,a nic nie żałuję....

http://www.youtube.com/watch?v=Q3Kvu6Kgp88

krystynacz46
21-10-2008, 11:31
Żałuję bardzo dużo , długo by pisać ,ale czasu nie da się cofnąć, a żyć trzeba dalej i cieszyć się tym co jest.:confused:

maja59
21-10-2008, 13:18
Gdybym mogła cofnąć czas to przeżyłabym swoje zycie tak jak przezyłam. I tu zaczęłam pisać jak przeżyłam, ale skasowałam szybciutko, na szczęście trzeba chuchać żeby się nie obraziło.

Barbara13
21-10-2008, 13:35
Mam tylko jedno dziecko a właściwie to nie mam, bo córka mieszka w odległości ponad 300 km od domu rodzinnego i na codzień muszą mi wystarczyć rozmowy przez telefon, skype czy sms. Żałuję, że "nie miałam czasu" aby urodzić i wychować gromadkę dzieciaków, może teraz nie tęskniła bym tak bardzo i nie czekała na jej przyjazd czy drobny znak. Mąż chciał bardzo mieć większą rodzinę ale ja realizowałam się w pracy. Niestety czasu nie można cofnąć, można tylko żałować!

jolita
21-10-2008, 14:42
Dzięki, że jesteście! Uratowaliście mnie od frustracji (nie jestem pewna czy właściwe określenie, ale chyba wiadomo w czym rzecz). Już myślałam, że jestem delikatnie mówiąc - anormalna i żałowałam że włączyłam się w dialog, ale znalazłszy się w tak doborowym towarzystwie nie żałuję!


p.s. Kazimierzu - dzięki za załącznik, który stał się uroczym deserem mojego tete a tete po obiadku z M.

maja59
21-10-2008, 14:51
Jolitko, też się dobrze poczułam w tak dobrym towarzystwie.

Malgorzata 50
21-10-2008, 17:33
Ja na pewno żałuję idiotycznych decyzji ,które podejmowałam i podejmuję nieustannie .

Ludgarda
21-10-2008, 18:07
Wiele rzeczy żałuję w swoim życiu...i gdyby możliwe było cofnąć się i naprawić, czy udoskonalić...- zrobiłabym to z ochotą i radością. Dojrzewałam powoli poprzez utratę najbliższych...;)
W myślach, latami poprawiałam niedoskonałości miłości delikatnie mówiąc. Dziś staram się dobrze żyć, być użyteczną, i cieszyć terażniejszością.:)

maja59
21-10-2008, 18:16
Nic,a nic nie żałuję....

http://www.youtube.com/watch?v=Q3Kvu6Kgp88
Dopiero teraz zauważyłam załącznik, dziekuję ci Kazimierzu. Pamiętam pogrzeb wielkiej artystki, telewizja polska nadała urywki, kondukt pogrzebowy szedł ulicami Paryża a z wielkich głośników zainstalowanych na latarniach Pani Piaf śpiewała na własnym pogrzebie Non, Je ne regrette rien. Do dzisiaj to pamiętam to było dla mnie dziewczynki wielkie przeżycie. Jeszcze raz dziekuję za cudowne, "Nie nie żal mi".

Malwina
21-10-2008, 18:31
Maju od zawsze "nie , nie zaluję niczego" było dla mnie małej dziewczynki pzrzezyciem i cała Edith Piaf...zresztą do dziś....A ja żałuję, że nie miałam więcej dzieci...dwoje to mało.Nas było 3 siostry i gdzieś rozmyłyśmy sie w świecie...tez mało...

maja59
21-10-2008, 18:51
A ja jedynaczka nie żałuję, mam tylko jedną córkę, ale serdecznie się przyjaźnimy. Mamy swoje "wyjścia" pod nazwą "dzień matki z córką" i wtedy idziemy do fryzjera/kosmetyczki, do restauracji na obiad i do kina na wyciskacz łez albo horror, a potem odwożę ją do domu. Wydaje mi się, że nie liczebność rodziny jest ważna, ważna jest więź rodzinna. Mam bardzo małą liczebnie rodzinę, ale kochamy się serdecznie i utrzymujemy codzienny kontakt. Znam liczne rodzeństwa, które nie tylko, że nie utrzymują kontaktów to jeszcze przy każdej nadarzającej się okazji walczą o ochłap z rodzinnego dobra. Znam też liczne rodziny bardzo do siebie przywiązane. To chyba zależy wyłącznie od wychowania i wzorców, które przekazali nam przodkowie. W mojej rodzinie Powstanie Warszawskie rozrzuciło po Polsce i świecie liczne rodzeństwo mojej mamy, nie utrzymywało potem kontaktu, a ja z moimi kuzynkami bardzo ścisły. Nie mam rodzeństwa, a rodzinę mam cudowną. Od zawsze razem spędzamy Wigilię, Święta, wakacje, ferie zimowe, co tylko się da. Po prostu przyjaźnimy się.

Malwina
21-10-2008, 19:12
Masz rację Maju, ale np wigilie- nas tak zawsze mało było, zazdrosciłam tym dobrym rodzinom wielodzietnym, domom wielopokoleniowym...

jolita
21-10-2008, 19:18
pewnie masz rację, ale ja nie poznałam smaku więc nie wiem czego żałować....

Małpa
21-10-2008, 19:21
A ja bardzo żałuję,że w swoim zaganianiu związanym z pracą,za mało czasu spędzałam z moim dzieckiem i aż się dziwię,że mam z nim bardzo dobry kontakt i że wyrósł z niego samodzielny wartościowy człowiek.Jednak gdybym mogła cofnąc czas......:)

Malwina
21-10-2008, 19:38
Nie, no ja tez mam taki wyrzut z tym czasem..ale chyba tak ma wiekszosć,studiowalismy, zaczynali jakieś życie zawodowe..ale chyba ogólnie nie było tak zle patzrąc na dzisiejszych młodych i ich dzieci - tu dopiero grozą wieje...praca do nocy oboje napzremiennie pojawiają sie i znikają dziecku wciskając "zamiast" zabaweczkę, słodkosć jakowąś...

gratka
22-10-2008, 08:55
Wychowywano mnie w wielkiej emocjonalnej ascezie . Dziewczynie nie wypadało ujawniać uczuć( nawet w wieku, kiedy bardziej się czuje niż wie), bo miłość jest romantycznie nieszczęśliwa ( o czym upewniła mnie literatura), miałam zakodowane, że dane raz słowo jest święte i wielkie przekonanie, że świat można zmienić na lepsze tylko uczciwym życiem, a właściwie pracą. Równocześnie miałam wielkie zaufanie do ludzi . Podsumowując, naiwna byłam bardzo i teraz też nie wyzbyłam się optymizmu i wiary w ludzi.
Nic dziwnego, że przeżyłam wiele rozczarowań.
Żałuję, że zamotałam się w tym życiu, a innego już nie będzie.

jakempa
22-10-2008, 11:50
A ja tam niczego nie żałuję, ani tych dobrych, ani złych przeżyć, bo to jest życie i trzeba dotknąć wszystkiego, bo skąd znałabym ból, poniżenie, wzloty i upadki gdybym tego nie przeżyła? Tak jak syty nie zrozumie głodnego, bogaty biednego, kto nie przeżył wszystkiego, nie zrozumie drugiego. Daleko nie szukajmy, iluż na seniorku jest ludzi, którzy nie potrafią dyskutować i zrozumieć intencje innych, a tylko patrzą jak drugiemu dogryżć, i tacy mają czego żałować, bo brakuje im prawdziwego życia.

Mar-Basia
22-10-2008, 11:56
miałam zakodowane, że dane raz słowo jest święte i wielkie przekonanie, że świat można zmienić na lepsze tylko uczciwym życiem, a właściwie pracą. Równocześnie miałam wielkie zaufanie do ludzi . Podsumowując, naiwna byłam bardzo i teraz też nie wyzbyłam się optymizmu i wiary w ludzi.
Nic dziwnego, że przeżyłam wiele rozczarowań.
Żałuję, że zamotałam się w tym życiu, a innego już nie będzie.

Zostan taka jaka bylas, bron Boze nie zmieniaj sie. Nalezy wierzyc w ludzi, nie wszyscy sa zli. Zawsze bylam niepoprawna optymistka za co czesto nalalo mi sie w uszy i ciagle nalewa. Zlych ostawiam od "piersi", dobrych - piuelegnuje jak tropikalne roslinki aby byly swiezutkie i piekne.

lawenda
22-10-2008, 12:21
A ja żałuję, że jestem łatwowierna, a z tym się wiąże naiwność. Pracuję jednak nad tym intensywnie i już powoli mam efekty - szkoda tylko, że tak późno zrozumiałam, ale lepiej późno niż wcale

maja59
22-10-2008, 12:26
A ja żałuję, że jestem łatwowierna, a z tym się wiąże naiwność. Pracuję jednak nad tym intensywnie i już powoli mam efekty - szkoda tylko, że tak późno zrozumiałam, ale lepiej późno niż wcale
Lawendziu, człowiek łatwowierny jest człowiekiem przyzwoitym, nie wietrzy podstępu, każdego ocenia własną miarą. Tego się nie pozbywaj, pozbądź się tylko tych, którzy wykorzystują twoje dobre serce. Dla innych miej go pod dostatkiem

lawenda
22-10-2008, 12:35
Majeczko, to takie piękne i słuszne, że trudno nawet polemizować, ale zaczęłam teraz w swej nauce zauważać, że nie to złoto co się świeci a idąc dalej tym tropem, można by .............. i.t.d.

maja59
22-10-2008, 13:54
Trop jest ze wszech miar słuszny i wyjdzie ci na zdrowie.

gratka
22-10-2008, 19:04
Zostan taka jaka bylas, bron Boze nie zmieniaj sie. Nalezy wierzyc w ludzi, nie wszyscy sa zli. Zawsze bylam niepoprawna optymistka za co czesto nalalo mi sie w uszy i ciagle nalewa. Zlych ostawiam od "piersi", dobrych - piuelegnuje jak tropikalne roslinki aby byly swiezutkie i piekne.
Marbello, ja wierzyłam, że wszyscy są dobrzy i szlachetni, bo chcą być dobrzy i szlachetni. Teraz zgadzam się z Tobą, że nie wszyscy są źli, ale jednak niektórzy źli bywają. A to jest wielka różnica, przekonałam się na własnej skórze.
Myślę podobnie jak jakempa, cierpienie uszlachetnia, ale czegoś żal....

Lila
22-10-2008, 19:35
Nie ma ani złych ani dobrych ludzi,poza jednostkami.
Jest tylko zło i dobro .W każdym z nas.Nawet w tych,co myślą o sobie jak najlepiej ,i w tych co myślą jak najgorzej.

Malwina
22-10-2008, 19:48
Marbelko napisałam do ciebie dłuuugą informację na priv i nie poszła 2 razy- nie wiem dlaczego.Chciałam,żebyś wiedziała...

koka
22-10-2008, 19:58
Paru rzeczy żałuję serdecznie-widocznie tak miało być.Niektóre decyzje dobrze podjęte,inne tak sobie- jak to w życiu.Najbardziej żałuję wyboru kierunku studiów.Teraz poszłabym na inny kierunek...

Mar-Basia
22-10-2008, 19:59
Marbelko napisałam do ciebie dłuuugą informację na priv i nie poszła 2 razy- nie wiem dlaczego.Chciałam,żebyś wiedziała...
Dostalam jedna, a druga? tajemnica????? Pewnie jestem na jakiejs tajemniczej liscie, jak przystalo na m123, hihihihi. Wlasnie przed chwilka puscilam Ci dwa privy. Potwierdz, ze dostalas. ;)

enia60
22-10-2008, 20:39
;) Nie ma ani złych ani dobrych ludzi,poza jednostkami.
Jest tylko zło i dobro .W każdym z nas.Nawet w tych,co myślą o sobie jak najlepiej ,i w tych co myślą jak najgorzej.
nie potrafię tego ująć inaczej ,zgadzam się

Jadzia P.
22-10-2008, 20:56
Lilu, niestety, ale też przychylam się do Twojej opini.
Szkoda tylko, że tego zła jest coraz więcej....

jakempa
22-10-2008, 21:04
Lawendko, ja jestem i zawsze byłam łatwowierna, ale tego nie zmienię, mimo tego że za to nieraz zapłaciłam, może teraz wyczuliłam bardziej intuicję, w którą staram się wsłuchać, ale i tak zdarza mi się że trafiam na złe podłoże, wtedy staram się zmieniać taktykę postępowania, ale łatwiej byłoby o tym pogadać w realu, a już niedługo się spotkamy.

Malwina
22-10-2008, 21:15
Żałuję czasem ,że nie umiem dac w mordę a trzeba by, a z drugiej strony..uderzyć człowieka?

maja59
22-10-2008, 21:22
Żałuję czasem ,że nie umiem dac w mordę a trzeba by, a z drugiej strony..uderzyć człowieka?
Też żałuję, bo czasem aż sama ręka by biła, ale przecież to człowiek, żywe stworzenie, a że głupie to zaraz bić??

Jadzia P.
22-10-2008, 21:26
Maju, na ludzką podłość i głupotę nie ma lekarstwa ani sposobu.

Basia.
22-10-2008, 21:27
Żałuję czasem ,że nie umiem dac w mordę a trzeba by, a z drugiej strony..uderzyć człowieka?
ja umiem dać w mordę i parę razy dałam, raz facetowi który katował swojego psa i wcale tego nie żałuję. Facet katował psa za to, że nie chciał do niego przyjść na zawołanie .... pies z kolei kojarzył sobie podejście do pana z laniem i kopniakami. Pies miał do obroży przywiązany sznurek, który jego pancio zwijał w kłębek i w ten sposób ściągał do siebie "nieposłusznego" psa i potem spuszczał mu lanie i pies dawał nogę na długość sznurka, pan wolał psa pies nie chciał przyjść i tak wyglądała tresura. Zebrała się spora gromada ludzi ale nikt się nie wtrącał, nie wytrzymałam podeszłam i dałam facetowi po obliczu. Nie oddał, poradziłam mu jak ma się zachowywać żeby pies do niego przychodzil na zawołanie, facet do dnia dzisiejszego mówi mi pięknie dzień dobry.

Stanley
22-10-2008, 21:31
O Christ Basiu jak ja się cieszę ze Tobie nie podpadłem.Na wszelki wypadek informuję ze swoje zwierze chodowlane czyli muchę delikatnie wyprowadzam na spacer gazetą wskazując jej kierunek.

maja59
22-10-2008, 21:33
Brawo Basiu, w takiej sytuacji też bym walnęła, może nie w twarz, bo mam głęboko zakodowane wychowaniem, że tego robić nie wolno, ale prawy sierpowy w brzuch miałby jak w banku. Zawsze staję w obronie zwierząt, w obronie ludzi też, ale coraz rzadziej i nie będę pisać dlaczego.

jolita
22-10-2008, 21:34
Dzięki za Twój post - zaczyna być hm.... chciałam napisać "normalnie", ale czy my jeszcze potrafimy żartować?

martunia
22-10-2008, 21:37
Jolitko.
Potrafimy, tylko musimy się troszkę postarać.

maja59
22-10-2008, 21:43
Maju, na ludzką podłość i głupotę nie ma lekarstwa ani sposobu.
Racja Jadziu, pewnie i biciem niczego nie wyleczymy, ale pomarzyć można.

Basia.
22-10-2008, 21:44
naprawdę nie jestem zwolenniczką bicia ale nie wytrzymałam. Facet zbaraniał, zaczęliśmy rozmawiać poradziłam mu co ma robić żeby pies do niego przychodził, udało się i jest ok.

Malwina
22-10-2008, 21:46
Ale tuś mi Basiu zaimponowała...moze nie dałabym w mordę , ale zaczęłabym lać faceta i kopać po j.....to napewno - za psa..

maja59
22-10-2008, 21:46
Basiu, miałaś świętą rację i dobrze zrobiłaś, czasami taki wstrząs może kogoś odmienić, a są ludzie którzy innej "mowy" nie rozumieją.

Malgorzata 50
22-10-2008, 22:32
Dzięki za Twój post - zaczyna być hm.... chciałam napisać "normalnie", ale czy my jeszcze potrafimy żartować?
A coś nam się stało?????? Czemu mamy nie potrafić żartować .Mucha Stanleya jest moja ulubienicą od dawna ....mam nadzieję ,że odżywiasz ją prawidłowo dobry człowieku bo wiesz ,że lotna kontrola w sprawie samopoczucia muchy może się skończyć fatalnie ,Baśka leje ,mnie ..z szelestem ..bo my jak każda porządna kontrol poruszamy się we dwóch

Lila
22-10-2008, 23:23
A coś nam się stało?????? Czemu mamy nie potrafić żartować .Mucha Stanleya jest moja ulubienicą od dawna ....mam nadzieję ,że odżywiasz ją prawidłowo dobry człowieku bo wiesz ,że lotna kontrola w sprawie samopoczucia muchy może się skończyć fatalnie ,Baśka leje ,mnie ..z szelestem ..bo my jak każda porządna kontrol poruszamy się we dwóch

To niech jeszcze kontrol mi powie,czy przy ataku padaczki nowego kundelka,pozostałe go nie zagryzą czasem ?

ps.wiadomość o Fiśce przyjęłam z ubolewaniem.Niejakim.Być może po odchowaniu dzieci i wypuszczeniu ich w świat ,wróci na zimę.Miałam kocicę ,która wróciła po trzech latach.Stara cwaniara.

ostatek
23-10-2008, 00:12
To niech jeszcze kontrol mi powie,czy przy ataku padaczki nowego kundelka,pozostałe go nie zagryzą czasem ?
"Kontrol" pytałaś a ostatek się wcina... Nie zagryzą. Będą lizać, piszczeć, ciągnąć Panią za odzienie, co by na ratunek "biduli" pośpieszyła. Zwierzęta nie ludzie!

A ja żałuję, że częściej w garnek patrzyłam zamiast w niebo gwiaździste... i że uśmiechu było tak mało... może zdążę nadrobić? :)

Malgorzata 50
23-10-2008, 00:15
"Kontrol" pytałaś a ostatek się wcina... Nie zagryzą. Będą lizać, piszczeć, ciągnąć Panią za odzienie, co by na ratunek "biduli" pośpieszyła. Zwierzęta nie ludzie!

A ja żałuję, że częściej w garnek patrzyłam zamiast w niebo gwiaździste... i że uśmiechu było tak mało... może zdążę nadrobić? :)
A ja ostatku wręcz odwrotnie i też czasem żałuję bo są konsekwencje...bolesne niestety....:confused:

Basia.
23-10-2008, 00:19
To niech jeszcze kontrol mi powie,czy przy ataku padaczki nowego kundelka,pozostałe go nie zagryzą czasem ?

ps.wiadomość o Fiśce przyjęłam z ubolewaniem.Niejakim.Być może po odchowaniu dzieci i wypuszczeniu ich w świat ,wróci na zimę.Miałam kocicę ,która wróciła po trzech latach.Stara cwaniara.
nie powinny zagryźć, najpierw niech się zaprzyjaźnią trochę.

Pani Slowikowa
23-10-2008, 01:38
naprawdę nie jestem zwolenniczką bicia ale nie wytrzymałam. Facet zbaraniał, zaczęliśmy rozmawiać poradziłam mu co ma robić żeby pies do niego przychodził, udało się i jest ok.

A co zrobic Basiu zeby pies do ciebie przychodzil??? Ja wiem tylko co zrobic jak nie ma nic dla nich bardziej interesujacego od kawalka kielbasy.. Jak uciekna za ogrodzenie to nawet to nie funkcjonuje.:confused:

aannaa235
23-10-2008, 07:23
Czego jeszcze żałuje? - a tego że pracowałam zawodowo prawie czterdzieści lat. Brak czasu dla dzieci, domu itd,,,, mąż wcześnie zmarł i emerytury swojej nie dostaję tylko tzw, rodzinną po mężu bo jest o 200 zł wyższa od mojej wypracowanej( wiadomo ile zarabiało sie w budżetówce), którą i tak bym pobierała nie pracując zawodowo.

Jadzia P.
23-10-2008, 07:53
Wiesz co Aniu, często zastanawiam się nad tym co było.
Jak już pisałam wcześniej na tym wątku, podobnie jak każda z nas, żałuję wielu rzeczy które kiedyś przed laty zrobiłam tak a nie inaczej.
Ale nie jestem pewna czy gdyby było nam dane przeżyć to życie jeszcze raz, nie popełnialibyśmy tych samych błędów.
Młodość rządzi się innymi prawami. Wtedy tak nie gdybamy. Nie zastanawiamy się, tylko działamy pod wpływem chwili.
Jesteśmy bardziej łatwowierni.
Często nie kierujemy się rozumem tylko ....uczuciem.
Dla miłości jesteśmy w stanie zrezygnować z wielu rzeczy.
I tym się właśnie różni młodość od starości.
Dlatego popieram to co napisała Jadzia- Jakempa. Bez tego bagażu doświadczeń nie bylibyśmy w stanie odróżnić dobra od zła

aannaa235
23-10-2008, 08:30
Jadziu masz rację w 100%. Mieć ten rozum, a tamte lata,,,o tym mozna tylko pomarzyć, a może i tak jest lepiej.
W końcu każdy musi czegoś doświadczyć bo inaczej byłoby za nudno na tym świecie

maja59
23-10-2008, 09:59
Jadziu masz rację w 100%. Mieć ten rozum, a tamte lata,,,o tym mozna tylko pomarzyć, a może i tak jest lepiej.
W końcu każdy musi czegoś doświadczyć bo inaczej byłoby za nudno na tym świecie
Absolutnie się zgadzam, całe szczęście, że nie mamy obecnego rozumu i doświadczenie w wieku 20-tu lat, życie byłoby beznadziejne, to tak jakby człowiek wiedział kiedy umrze:)

Wodniczka
23-10-2008, 10:03
Dobry pomysł z tym wątkiem Sagula..już wczoraj sobie poczytałam wasze wypowiedzi .i dochodzę do wniosku, że przez ten okres życia ,jednak każdy z nas może czegoś żałować.Moje udane życie trwało 13 lat, w tym czasie urodziłam dwoje dzieci, córkę i syna...wychowywałam sama, gdyż mój były "zakochał się w rywalce szklanej" z którą ja sobie nie poradziłam, chociaż zapobiegałam,no cóż alkohol zniszczyć wszystko potrafi..nie pomogło zgłoszenie na leczenie odwykowe, przestałam kupować np. piwo ,za którym wręcz przepadał i w
lodówce je schładzać. Było minęło...dzieci pomogłam wykształcić ( ale wtedy gdyby mi ktoś z mojego otoczenia powiedział,że dzieci będą miały wyższe wykształcenie , to gotowa byłam "odwalić w papę" a teraz mają swoje kochające rodziny,dzieci.
I tak to trwało do roku 2004r,w wieku jesieni mając 50 + zakochałam się..chociaż dzieci szeptały pod nosem,uśmiechając się ..po co mamie chłop ? na starość chcesz odgrywać Julię na emeryturze, a on Romea.Dzieci i rodzina uważali,że na starość to tylko choroby, dziwactwa,że człowiek im starszy tym mniej sprawny i za to więcej rozżalony. Patrząc teraz z innej perspektywy życia..ja kochałam , a on słuchał córki wdowy , bo tam były dzieci przedszkolne, tatko bawił, opiekował się nimi ,a ona sobie fruwała po dyskotekach,no cóż w życiu różnie bywa,tatko nie chciał córce odmówić opieki nad wnukami, a myśmy nie mogli wyjść wieczorem do kina,kawiarni , czy na kręgielnie ..bo zaraz był telefon do niego..tatko długo jeszcze będziecie ..bo ja chciałabym wyjść.Szkoda mi jedynie tych straconych 4 lat, bo mogłam sobie życie w inny sposób ułożyć sobie życie . Odeszłam ja(bo miałam już dosyć jego przekłamań),bo dwie gospodynie nie mogły być w jednej kuchni.Teraz dzwonił, przepraszał i prosił bym wróciła ,że wszystko będzie tak jak dawniej ?(chociaż wcześniej oznajmił ,że w wieku 58 lat jest już menem "wypalonym" i nie może mi zabezpieczyć szczęścia między nami..) Stwierdziłam,że dwa razy do tej samej wody nie będę wchodziła, a mieszkamy tylko 15 km od siebie,on wdowiec prawie od 10 lat(poznaliśmy się w sieci), ja rozwiedziona oooooooo z lat 80-tych.
Jak każda kobieta chciałabym być kochana i kochać,gdyż dwa drzewa podpierające się żyją dłużej ?,śpią spokojnie ,mają poczucie bezpieczeństwa. A nie spędzając starość w przydeptanych kapciach.

Życie jest czarem i smak każdej przeżywanej chwili jest niepowtarzalny! By zmienić swoje życie ...dla każdego z nas świat stoi otworem..brakuje nam jedynie odwagi...by w tym wieku zaczynać od nowa,tworząc ognisko domowego ciepła.A może jednak, warto spróbować...przeżyć te niezapomniane chwile..bo ile to nam życia jeszcze pozostało, któż z nas to wie ???
Chociaż tu jest moje miejsce ...tu jest mój dom...a może być to miejsce przy boku wybranka ?

lawenda
23-10-2008, 10:04
Czego żałuję - tego, że zegar biologiczny nie cyka w odwrotnym kierunku

Mar-Basia
23-10-2008, 10:18
Do Wodniczki. Przeczytalam Twoja wypowiedz. Dziewczyno, nie ma wieku na szczescie i milosc.

"Zycie kobiety nie wypelnione miloscia jest puste" (Irving Stone)

Moze kolezanki Ci powiedza, ze mam racje.

lawenda
23-10-2008, 10:44
Oczywiście, że tak powiedzą, bo to jest oczywista oczywistość, jak mawiają nasi wybrańcy, a oni to zawsze mają rację /chyba, żebym się myliła/.

finezja
23-10-2008, 10:47
podziwiam wodniczkę .. że sobie w tym wszystkim radzi ... że wie czego chce od życia ... że nie łapie byle czego aby było .. ale potrafi powiedzieć "nie" .... że mimo uciekającego czasu jest cierpliwa i czeka ...
zyczę ci wodniczko powodzenia i szczęścia :)

jakempa
23-10-2008, 11:24
Wodniczko, na miłośc nigdy nie jest za póżno, na nią nie ma kalendarza, przecież to tylko zewnętrznie się zmieniamy, nasze serce i dusza maa wciąż 20 lat, patrz optymistycznie w przyszłośc, rozejrzyj się wokoło i napewno kogoś spotkasz na kogo zasługujesz.

mimoza
23-10-2008, 11:55
Czego żałuję - tego, że zegar biologiczny nie cyka w odwrotnym kierunku
Lawendo, jak się zastanowię nad moim życiem to też mam taką refleksję jak Ty - dotyczącą przemijania. Ale jak mawiają "starzy" życie toczy się dalej i nie należy oglądać się za siebie. Tak czynię, chociaż nie zawsze z dobrym skutkiem. Cz

Wodniczka
23-10-2008, 12:19
...Lawenda,Finezja,Jakempa,Marbella123 dziewczyny... dziękuję za zainteresowanie się moim wątkiem...myślałam i napisałam szczerze oczywiście ,że wiem czego oczekuję od życia ..byle "portek" się nie chwytam.. i też nie tracę nadzieji..pewnie i dla mnie słoneczko też zaświeci jeszcze(choć jak wiemy ,ona umiera ostatnia) ..a ja jeszcze ćwierć wieku chcę pożyć..przecież do setki już mam niedaleko ..hi hi hi ..( z humorem i wesoła, mimo przeciwności losu mojego)



Moje serce jest malutkie,ale wierne i cieplutkie..:))

Jaga_13
24-10-2008, 19:40
Ja nie żaluję niczego. Poprostu tak jak jest miało być i tak jak tu ktoś napisał po coś się działy rożne rzeczy w moim życiu."żal nic tu nie pomoże...."/Piotr Szczepanik/

Wodniczka
24-10-2008, 21:38
Jaga-13... masz rację ..to co minęło to już nie wróci ..więc nie oglądajmy się za siebie ..tylko z uwagą śledźmy co jest przed nami..chociaż wiemy, że rodzina nie zastąpi nam tego w wieku jesieni o czym myślimy czy pragniemy..Więc głowę do góry podnieśmy , uśmiechajmy się do ludzi..a co ma być ..to się stanie ...:))))

"Gdy język potrafi już tylko narzekać i krytykować,oznacza to,że serce jest chore"

Wodniczka
26-10-2008, 13:45
Siadłam przy komputerze i wpadł mi w oko artykuł ..Kobiety uzależnione od miłości ...przeczytałam go z zainteresowaniem...i qurna tak jak bym o sobie czytała..mam na uwadze partnera z którym byłam kilka lat..dzielił się ze mną swoimi opowieściami z dzieciństwa..jak to właśnie on musiał zadbać dodatkowo o swoje rodzeństwo..a było ich sześcioro w domu..jak to zajmował się hodowlą królików ..jak to za zarobione pieniądze kupił mamie zegarek..jak gosposi od księdza codziennie rano szedł po świeże bułeczki ,wędlinę, masło... bo w domu tego nie jadł..a tam idąc do szkoły otrzymywał drugie śniadanie...w rodzinie byli przekonani,że zostanie księdzem...ale los się odwrócił.. dorósł. zdobył wykształcenie techniczne,zostawił rodzinną wieś, rodzeństwo udał się do miasta szukać pracy .. poznał młodszą żonę o 2 lata, ożenił się ... z tego związku urodziły się dwie córki..której jedna zdobyła wykształcenie mgr...umiała podejść ojca, by zrobił jej zakupy, a ona jechała do wielkiego miasta ..by zdobywać wykształcenie...druga córka (wykształcenie techniczne)została przed 30-dziestką wdową z dwójką przedszkolnych dzieci, wprowadziła się do ojca ..by mieć pomoc i w razie czego mogła też mieć pomoc przy opiekowaniu się dziećmi, jak sama poszła na jakiś ubaw, mieszkając z ojcem ... była gospodynią pełną gębą. Tatuś wracał z pracy ..miał gorący obiadek podstawiony pod nos, posprzątane, wyprane ..ale nie uprasowane..bo córka miała dwie lewe ręce do prasowania rzeczy.
Po dłuższym czasie i postępowaniu jego i córki zrozumiałam,że mój partner miał" maskę na twarzy"
Do swoich zablokowanych uczuć., nie byłam zdolna zmienić tego człowieka, by nie bał się bliskości drugiej osoby.:))

Jadzia P.
26-10-2008, 16:18
Wiesz co Wodniczko, z uwagą dwa razy przeczytałam to co napisałaś i wyciagam z tego jedyny wniosek.
Ty jemu po prostu nie byłaś potrzebna.
On , córka i jej dzieci stanowili zgodną rodzine, wzajemnie sobie pomagali.
Ty tego nie spostrzegłaś ? Nie czułaś się jak kij w mrowisku ?
Nie żałuj, on nie był dla Ciebie. Jeszcze możesz w życiu spotkać człowieka z którym bedziesz szczęśliwa i który doceni to co robisz dla niego.
Jeszcze wszystko przed Tobą.

Mar-Basia
26-10-2008, 18:32
Wiesz co Wodniczko, z uwagą dwa razy przeczytałam to co napisałaś i wyciagam z tego jedyny wniosek.
Ty jemu po prostu nie byłaś potrzebna.
On , córka i jej dzieci stanowili zgodną rodzine, wzajemnie sobie pomagali.
Ty tego nie spostrzegłaś ? Nie czułaś się jak kij w mrowisku ?
Nie żałuj, on nie był dla Ciebie. Jeszcze możesz w życiu spotkać człowieka z którym bedziesz szczęśliwa i który doceni to co robisz dla niego.
Jeszcze wszystko przed Tobą.

Jadziu, gdzies slyszalam: z mezczyznami zle ale bez mezczyzn jeszcze gorzej.;)

Wodniczka
26-10-2008, 22:08
Jadziu ...dziękuję Tobie za szczerą odpowiedź..słyszałam to od innych osób, że córka bała się ,że ja mogę jej odebrać ojca ,a wnukom dziadka, i ona straci opiekę nad wnukami. Wiesz już z perspektywy czasu .. widzę , jak już pisałam, odeszłam, zostawiłam im swobodę życia. A co mnie rozśmieszyło właśnie dzisiaj ..spotkałam jego córkę p.magister, która próbowała namówić mnie bym wróciła do "taty" , gdyż on tęskni jednak za panią...jest przygnębiony i wspomina,że bardzo źle postąpił wobec pani.Jadziu muszę napisać,ze początkowo był osobą "zauroczoną" przyjeżdżał do mnie i po mnie, razem wyjeżdżaliśmy na wczasy, urlopy, poznałam jego rodzinę,zapewniał,że wszystko układa się między nami dobrze??,aż do czasu jak dochodzić zaczęły mnie słuchy, że popija sobie w pracy , jeździ autem, że został przyłapany na piciu i zdegradowany na inne stanowisko..to on trafił w mrowisko..miał rozbić gniazdo os pijących w zakładzie ,czyli miał być tzw donosicielem , kapusiem na współpracowników , kolegów. Odpowiedziałam bardzo krótko ...tego kwiatu to pół światu chodzi po ulicach, chodnikach więc niech się dobrze rozejrzy wkoło siebie,może któraś z pań będzie chciała dzielić wspólnie gospodarstwo z jego córką i wnukami, bo ja po raz drugi do tej samej rzeki nie będę wchodziła...:(((

Nie pozwól , aby Twoje marzenia zarosły chwastami :))

jakempa
27-10-2008, 10:51
Wodniczko, masz rację, nie daj się zwieść, nawet najpiękniejszymi słówkami, czy prezentami, bo taki czlowiek o dwóch twarzach, wpleciony w życie swojej córki i wnucząt zawsze będzie Ćiebie traktował jak dodatek do jego wygodniejszego życia, a my na jesień życia czekamy na coś więcej, więc raczej rozejrzyj się i życzę ci spotkania na drodze wartościowego człowieka, z którym będziesz żyła tylko Waszymi sprawami, a życie Waszych dzieci będzie miłym dodatkiem, a nie treścią codzienności.

Wodniczka
27-10-2008, 10:57
Jadziu ... przestałam oglądać się za siebie ..patrzę w przyszłość...przecież jeszcze mam sporo do zrobienia w swoim życiu ..w wieku jesieni.,choćby nawet ..to że rano spokojnie wypiję sobie kawę, zajrzę do Was, bo dzisiaj za oknem deszcz pada jest pochmurno, wiatr szumnie śpiewa.. a ja sobie słucham... spokojnie ..od czasu do czasu same nóżki do tańca się porywają...

http://it.youtube.com/watch?v=2vp53wy11ws&feature=related

http://it.youtube.com/watch?v=yNtqExcynD4&feature=related

jakempa
27-10-2008, 11:24
No i tak trzymaj, ja też lubię nastawić fajną płytę, kiedy mam psychiczny niż i sama tańczę, humor odrazu przychodzi, do tego kawusia i malutki kieliszeczek czegos , klubik lub książka i jest okey./ przestałem wspominać, co było wczoraj, przestałem myśleć co będzie jutro, interesuje mnie tylko , to , co dzieje dziś, teraz, i stałem się szczęśliwym człowiekiem...Dimitros Kazandzakis/ taką zasadę dawno temu przeczytaną warto uznać.

Sengaia
27-10-2008, 12:28
Ja też żałuję kilku spraw w moim życiu-być może mam niewiele doświadczenia bo mam 21 lat- ale swoje już przeszłam... [choć jeszcze wiele przede mną]

Żałuję przede wszystkim śmierci mojego synka...
nie poszłam na zwolnienie będąc w ciąży bo miałam umowę na czas określony i gdybym poszła na zwolnienie dostałabym umowę do porodu i nic poza tym.
Mąż akurat był na wypowiedzeniu umowy-więc nie miałby jak utrzymać rodziny, bo szukał innej pracy;
rodzice? Jego byli bardzo źli, że zaszłam w ciążę [po 2.5 roku małżeństwa] i cały czas Teściowa mówiła mi "poco wam to dziecko?" "do szkoły idź i psa sobie kupcie jak chcesz się kimś zajmować" "mogłoby się coś nie udać" a Teść w ogóle przestał odzywać się do męża [stwierdził, że "jest za młody na bycie dziadkiem"-a ma 50 lat] więc na pewno by nie pomogli;
moi rodzice? Tata wiecznie pijany nie wie jaki rok i dzień jest, nie pracuje, rente przepija całą, mama? Pracowała po 20h żeby siostrę młodszą do szkoły wyprawić, książki kupić-sama częso prosiła mnie o pomoc bo nie miałą z czego rachunków zapłacić-więc też nie miałby mi kto pomóc gdybym straciła pracę... pracowałam
zostało mi 12 dni do podpisania umowy na czas nieokreślony...
mimo, że strasznie wymiotowałam i bolał mnie brzuch, mdlałam w pracy [na nocnej zmianie najczęściej] zaciskałam wargi i tłumaczyłam sobie "to dla ciebie maleństwo żeby mamusia mogła cię ubrać i nakarmić" pracowałam wtedy w systemie 4zmiennym [7 dni pracy i 2 dni wolnego co drugi dzień inna zmiana]...
kilka dni przed najgorszym byłam na usg diagnoza: "wszystko w najlepszym pożądku, prawdopodobnie chłopiec, żywy; nie ma przeciwwskazań do pracy.Bóle brzucha spowodowane rozciąganiem się macicy"
pracowałam z zaciśniętymi zębami cały czas pod wpływem Nospy przepisanej od ginekologa na bóle brzucha.
Pewnego dnia przyszłam po pracy i byłam tak osłabiona, że poszłam do lekarza rodzinnego po zwolnienie-prosiłam by nie pisał na zwonieniu, że to ciąża bo za kilka dni podpisuję umowę na stałe i nie dadzą mi jej jeśli się dowiedzą.
Wróciłam do domu ze zwolnieniem na "grypę jelitową", oznajmiłam mężowi, że już dłużej nie mogę pracować bo przewracam się na prostej drodze i źle się czuję i jak tylko skończy się zwolnienie na grypę pojdę do ginekologa po zwolnienie z powodu ciąży-nieważne czy dostanę umowę-
mąż nawrzeszczał na mnie, że przesadzam, że to nie choroba, że wiem że szuka pracy i wytrzymam jeszcze te parę dni a potem od razu z pracy [po podpisaniu umowy] mogę sobie isć do ginekologa i siedziec na zwolnieniu nawet 2 lata...
zaczęłam płakać, że już nie mogę, że mnie bardzo boli, że za 9 dni może byc za późno dla naszego syna. Trzasnął drzwiami i wyszedł...
położyłam się przed 18 do łóżka a ze mną nasz piesek [szczenię- prezent od teściowej] położył pyszczek na moim brzuchu i zaczął strasznie skamleć, nie rozumiałam zaczęłam do niego mówić, że tu dzidziuś jest-Dawidek... po jakimś czasie wrócił mąż i nie odezwał się do mnie słowem.
Zaczęłam przygotowywac mu kolację i wtedy straszliwy ból brzucha, przewróciłam się i zaczęłam wrzeszczeć i płakać [czułam krwawienie]-mąż z drugiego pokoju krzyknął żebym nie jęczała na zacięcie nożem [myślał, że się skaleczyłam]; zaczęłam panikować i deseracko wzywać pomocy-wtedy spytał zza drzwi "co ci jest?" Odpowiedziałm: "k..wa dziecko mi leci!"
Stanał nade mną blady jak ściana i zamarł...
błagałam żeby wezwał pogotowie... on nie ruszał się milczał wpatrzony i na szcęście wpadła sąsiadka i zawiozła mnie na pogotowie...
tam też się nie spieszyła p Ordynator Połóżnictwa-45min siedziałm z ręcznikiem pomiędzy nogami zanim przyszła mnie obejrzeć-stwierdziłą, że zwykłe plamienie, żebym nie panikowała i wróciła do domu i sie wyspała-mąż zrobił awanturę że jakto? 12-14tygodniowa ciąża z plamieniem a oni mnie do domu chcą wysłać.
Położyli mnie [z łaski na uciechę] położna kazała mi leżeć bez ruchu, nic nie pić i nie jeść tylko kroplówkę na podtrzymanie podłączyła-całą noc modliłam się w bezruchu i na bezdechu coby nie drgnąć tak do 10 rano następnego dnia.
O 10 rano wzięto mnie na usg-lekarz który robił to usg kilka dni wcześniej spuścił głowę i spocił się... ręce mu zadrżały.
wypisał tylko karteczę i kazał iść na oddział-nie odezwał się słowem. Trzęsącą ręką podałam kartkę dyżurującemu na oddziale lekarzowi i modliłam się w duchu żeby wszystko było w pożądku...
diagnoza:"za 20 minut na septyk na czyszczenie" nie wiedziałam co to znaczy... położyłam się na łóżku i weszła pielęgniarka dając jakieś leki-spytałam:"dziecko? Żyje?" kiwnęła tylko przecząco głową...
wtedy mój świat legł w gruzach, a wszystko co do tej pory budowałam i osiągnęłam było bezwartościowe...
po czysczeniu obudziłam się z temp 40 stopni i bólem 3x silniejszym niż przy poronieniu-panika na oddziale koeljen kroplowki i konsultacje chirurgiczne i urologiczne... wielka niewiadoma i w ciągu kilku godzin drugie czyszczenie-koszmar... jak tylko opadła mi temp natychmiast wypisano mnie do domu "w stanie dobrym"-komplikacje zdrowotne mam do dziś.
I od poronienia nie zabezpieczamy się z mężem-17.10 minął rok a my nadal bez skarbu naszego... w marcu była szansa ale z góry skazana na poronienie-ponieważ byłam na silnych lekach kobiecych-nawet nie wiem dokładnie w którym tygodniu między 2-8, ale nad tym tak nie ubolewam bo wiedziałam, że nie ma najmniejszej szansy na donoszenie, a urodzenie zdrowego było mniej niż 1% prawdopodobieństwa i 98,9% poronienia... i tak się stało. Cierpiałam i cierpię nadal z tego powodu mimo, że wtedy od razu poszłam do lekarza-kazał mi odczekać dwie doby, jeśli utrzyma się będzie nadzieja-niestety następnego dnia już poroniłam...choć starałam się i robiłam tym razem wszystko by było dobrze ono i tak było martwe od początku. Zmarnowałam szansę kiedy był pierwszy raz, zdrowe dziecko i duża ciąża-wybrałam pracę...
Tego żałuję najbardziej na świecie.
Nie tego, że w wieku 18 lat wyszłam za mąż, nie tego, że nie poszłam jeszcze na studia i nie tego że przeżywałam agonię w domu pod terrorem alkoholika...
Studia jeszcze są przede mną w każdej chwili mogę iść; ojciec? Nie widuję go więc nie mam powodu do strachu a wspomnienia o nim zaszyłam głeboko w podświadomości i nie wracam do nich; mąż? Jedyny człowiek którego tak naprawdę kochałam-nawet gdybym wtedy za niego nie wyszła byłabym z nim i teraz...
a dziecko? Mój Dawidek?
Już nigdy go nie będzie i nie ma możliwości by był w każdej chwili-jeśli się wreszcie uda to już tylko będzie rodzeństwo... on był wtedy i wtedy należała mu się troska i dbanie o niego-teraz mogę tylko żałować i kwilić nad swoją głupotą i złą chierarchią wartości:najpierw praca potem rodzina

ps przepraszam za przy długi esej ale być może będzie dla kogoś nauczką jeśli jest lub będzie w podobnej sytuacji wyboru: praca lub dziecko-trzeba wybrać dziecko!
Praca? Zawsze będzie inna... ale wtedy nie myślałam tak jak teraz wtedy myślałam jak stracę pracę co dam dziecku jeść? W co je ubiorę? Mąż szuka pracy, muszę jakoś wytrzymać te 12 dni...
Wtedy nie pomyślałam, że do końca ciąży było jeszcze 5 miesięcy i dopiero za 5 miesięcy będę się martwić co dalej a teraz muszę dbać o dziecko.

gratka
27-10-2008, 15:34
Sengaia
natura tak jest urządzona, że bardzo często jeżeli z płodem jest coś nie tak - następuje samoistne poronienie. Znam wiele przypadków, gdy po pierwszym poronieniu rodzą się potem zdrowe dzieci. Nie obwiniaj się więc, bo żadnej Twojej winy tu nie ma. Złe samopoczucie i bóle brzucha przed poronieniem wskazują na jakieś komplikacje niezależne od Ciebie.
Wykorzystaj czas wolny na studiowanie i poprawę relacji z rodziną męża, oto co teraz możesz zrobić. Jesteście jeszcze młodzi i wiele przed Wami.
Życzę powodzenia na wszystkich frontach:) :)

smerfeta
27-10-2008, 15:54
Babka Gratka ma rację.Teraz bardzo cierpisz i czarno wszystko widzisz,ale czas leczy rany.Zobaczysz,że kiedyś to będzie odległe (choć bolesne)wspomnienie.Życzę Ci byś sobie ułożyła życie,skończyła studia,odpoczęła a na pewno będziesz jeszcze szczęśliwą mamą.

Scarlett
27-10-2008, 15:55
I ja odpowiem. Otóż moja córka poroniła dwukrotnie, druga straciła swego synka po godzinie od urodzenia:mad: Lekarze przez całą jej ciążę nie zauważyli wad , które nie pozwoliły żyć mojemu wnukowi. Jednak żadna z nich się za to nie obwinia, ani przepracowaniem, ani złymi relacjami z najbliższymi. Obie mają żal do losu, że tak je doświadczył, ale nie rezygnują z posiadania potomstwa. Jesteś bardzo młodą kobietą i z pewnością pokochasz tak samo swoje następne dziecko. Każde doświadczenie uczy nas pokory. Myślę, że jeszcze bardziej dojrzejesz wewnętrznie do roli matki i żony. Życzę Ci powodzenia i nie rezygnuj, tylko umacniaj swoją więż z najbliższym Twemu sercu człowiekiem -mężem.:)

chickita
27-10-2008, 16:26
Żałuję, że palę. Co do reszty, nie ogladam się za siebie. Było i minęło. Nie cofnę czasu, niestety. Żałuję, że pewne decyzje ,bez wzgledu na to jakie były, podejmowałam zbyt długo.

Lila
27-10-2008, 16:36
Żałuję, że palę. Co do reszty, nie ogladam się za siebie. Było i minęło. Nie cofnę czasu, niestety. Żałuję, że pewne decyzje ,bez wzgledu na to jakie były, podejmowałam zbyt długo.

Jesteś taka młodziutka.Wszystko przed Tobą .:) i jeszcze masa ważnych decyzji.
Ja myślę ,chicki,że i tak ktoś za nas planuje.Lepiej się poddać życiu.

Rick7
27-10-2008, 20:43
Sądząc z przeżytach lat w związku jesteś osobą stateczną, co nie oznacza "starą". Jest to jednak wiek kiedy zadajemy sobie różne pytania dotyczące naszego przebytego życia. Jesteś w związku, podczas którego różnie bywało - a jak myślisz, to norma. Wybierz z tego co dobre, a tym złym zapomnij. Po co rozpamiętywać skoro to nic nie da. Należy iść naprzód i dalej marzyć. Zdaję sobie sprawę z tego, że marzenia te muszą pasować do naszego wieku, a takie podejście gwarantuje powodzenie. Co z tego, że jesteś rencistką. Każdemu coś dolega. Taki jest już ten świat. Ludzie nie takie mają problemy, a cieszą się z każdego przeżytego dnia. Głowa do góry, jeszcze wiele przed Tobą, tylko trzeba chcieć, a przede wszystkim wierzyć. Mężowi z pewnością też nie jest łatwo, a też musi z tym żyć. Pozdrawiam.

Wodniczka
28-10-2008, 14:23
Różne dramaty rodzinne przechodzimy i dajemy sobie z nimi radę... popłaczemy , ale wiemy ,że dalej musimy żyć ...bo mamy dla kogo.Ktoś na nas czeka.. Ja tez przeżyłam drugą ciążę moje córki, które zakończyło się poronieniem. Mam jednego wnuka od niej i wnuczkę od syna...cieszę się ,że te dzieci rosną i rozwijają się bez kłopotów na uciechę rodzicom.Więc jesteście jeszcze młodzi i dla was los się uśmiechnie , a wasze serduszka zostaną nagrodzone potomstwem. Czego z całego serca Wam życzę. ( jako mama i babcia )

Po każdym dniu trzeba postawić kropkę, odwrócić kartę i zaczynać na nowo. :))))

Babcia Iwa
28-10-2008, 15:42
Najbardziej żałuję tego, że nie nauczyłam syna samodzielności i kochałam go małpią miłością. Dzisiaj co róż spotyka mnie przykrość typu egoizmu ze strony moich najbliższych.Synowi wydaje się, ze wszystko się jemu należy, ja już nic nie potrzebuję nawet mojej emerytury, jego dzieci jakoś się do niego strasznie wrodziły.Miałam urodziny, potem imieniny oczekiwałam telefonu z życzeniami. Niestety nie doczekałam się. Dobrze mi tak. Teraz postanowiłam zapomnieć o Mikołaju, urodzinach i innych kosztownych imprezach. Na starość " poszłam o rozum" i ostrzegam kochające mamusie i babunie. Nie wychodzi taka miłość na zdrowie. Nie mogę zrozumieć, w którym miejscu popełniłam błąd? Zgubiła mnie nadopiekuńczość.

Malwina
28-10-2008, 17:53
No to już wiesz...chcemy przychylić "maleństwu" nieba i stare maleństwo 30 letnie dziwi sie potem dlaczego cały świat dalej nie przychyla, bo przeciez mu sie nalezy od zawsze...nie umie oddać , bo zawsze dostawało...umiało brać, ale nie miało stwarzanych potrzeb dawania...i chyba "tu pies pogrzebany"

jakempa
28-10-2008, 18:33
Iwonko, niekoniecznie Ty popełniłaś błąd, to jest znak czasu w jakim żyjemy. Środowisko w jakim obecnie przebywają nasze dzieci, wyścigi szczurow pod każdym względem, pęd do posiadania wszystkich dostępnych dóbr, zabrakło miejsca i czasu na sentymenty, pamieć o najbliższych, tak jest w 90 % , tylko nie każda matka chce się do teego przyznać, jeżeli jest córka, to będzie ją ciągnęło do domu rodzinnego, a syn wiadomo, pójdzie za żoną i jej rodziną, - skąd ja to znam...?

Malgorzata 50
28-10-2008, 18:56
Pod Waszym wpływem zrobiłam rachunek sumienia i wyszło mi ,że powinnam żałować o wiele więcej niż mi się początkowo wydawało.A co najgorsze ,żałuję własnych postępków wobec innych ..a nie rozpamiętuję jaka to ja głupia i za dobra byłam.Deprecha.
Babciu Iwo nie obwiniaj się ,bo każda matka uczy się na własnym doświadczeniu i każda stara się robić jak najlepiej.A to jak traktuja nas nasze dzieci czasem wynika z innych powodów niż wychowanie.

Lila
28-10-2008, 19:19
Najbardziej żałuję tego, że nie nauczyłam syna samodzielności i kochałam go małpią miłością. Dzisiaj co róż spotyka mnie przykrość typu egoizmu ze strony moich najbliższych.Synowi wydaje się, ze wszystko się jemu należy, ja już nic nie potrzebuję nawet mojej emerytury, jego dzieci jakoś się do niego strasznie wrodziły.Miałam urodziny, potem imieniny oczekiwałam telefonu z życzeniami. Niestety nie doczekałam się. Dobrze mi tak. Teraz postanowiłam zapomnieć o Mikołaju, urodzinach i innych kosztownych imprezach. Na starość " poszłam o rozum" i ostrzegam kochające mamusie i babunie. Nie wychodzi taka miłość na zdrowie. Nie mogę zrozumieć, w którym miejscu popełniłam błąd? Zgubiła mnie nadopiekuńczość.

A jakbyś nie kochała małpią miłością,to teraz obwiniałabyś się,że za mało kochałaś.
Iwonko.Każda z nas ma takie myśli.Nie obwiniaj się ,tylko pierś do przodu,uśmiech na usta i jako dobra matka ,z czystym sumieniem i poczuciem dobrze spełnionego obowiązku,poświęć się SOBIE.:)
Pozdrawiam serdecznie.

Malgorzata 50
28-10-2008, 19:20
A jakbyś nie kochała małpią miłością,to teraz obwiniałabyś się,że za mało kochałaś.
Iwonko.Każda z nas ma takie myśli.Nie obwiniaj się ,tylko pierś do przodu,uśmiech na usta i jako dobra matka ,z czystym sumieniem i poczuciem dobrze spełnionego obowiązku,poświęć się SOBIE.:)
Pozdrawiam serdecznie.
kontynuując myśl koleżanki ..i nie daj się wykorzystywać TERAZ

smerfeta
28-10-2008, 20:09
Ja żałuję,że zawsze byłam uzależniona od innych i często rezygnowałam z własnego "ja" dla dobra innych i chyba tak już pozostało.Czy to dobre?Dla innych tak,dla mnie nie zawsze.:rolleyes:

roza68
20-12-2008, 17:26
W sobotnie szare popołudnie,przeglądając wątki,natrafiłam na ten właśnie i chcę dorzucić swoich parę smutnych refleksji.
Czego ja żaluję w swoim życiu najbardziej? otóż tego, że nie nauczyłam się wlaściwej kolejności kochania.A sprawa jest bardzo prosta, zawarta w przykazaniu miłości,którego uczymy się już w dzieciństwie:1.będziesz miłował Pana Boga swego z całych sił swoich,a dopiero potem blizniego swego i to tylko
jak SIEBIE SAMEGO
Nigdy nie nauczyłam się wystarczająco mocno kochać Pana Boga,nigdy też nie nauczyłam się kochać siebie.Kochałam jedynie z całych sił wszystkich których spotkałam na swjej drodze, a to widać za mało by być szczęśliwym na starość.
Dzisiaj ci wszyscy ludzie już nie potrzebuą mojej miłości,poszli sobie, a ja zostałam sama z wielką pustką i
ogromną samotnością, która jest we mnie.
Staram się nie myśleć za dużo na ten tem, aby dalej jakoś żyć.Dzisiejszy mój wpis jest wyjątkiem, napisanym ku przestrodze.Ci którzy zachowują właściwą kolejność nigdy się nie zawiodą

Małpa
20-12-2008, 17:46
Nie bądż smutna!!!!Uśmiechnij się:D http://images29.fotosik.pl/306/ee30aaf469760a75.jpg (www.fotosik.pl)Słoneczko dla Ciebie:D

tadeusz50
20-12-2008, 17:59
W sobotnie szare popołudnie,przeglądając wątki,natrafiłam na ten właśnie i chcę dorzucić swoich parę smutnych refleksji.
Czego ja żaluję w swoim życiu najbardziej? otóż tego, że nie nauczyłam się wlaściwej kolejności kochania.A sprawa jest bardzo prosta, zawarta w przykazaniu miłości,którego uczymy się już w dzieciństwie:1.będziesz miłował Pana Boga swego z całych sił swoich,a dopiero potem blizniego swego i to tylko
jak SIEBIE SAMEGO
Nigdy nie nauczyłam się wystarczająco mocno kochać Pana Boga,nigdy też nie nauczyłam się kochać siebie.Kochałam jedynie z całych sił wszystkich których spotkałam na swjej drodze, a to widać za mało by być szczęśliwym na starość.
Dzisiaj ci wszyscy ludzie już nie potrzebuą mojej miłości,poszli sobie, a ja zostałam sama z wielką pustką i
ogromną samotnością, która jest we mnie.
Staram się nie myśleć za dużo na ten tem, aby dalej jakoś żyć.Dzisiejszy mój wpis jest wyjątkiem, napisanym ku przestrodze.Ci którzy zachowują właściwą kolejność nigdy się nie zawiodą


Różo tu naprawdę bywa wesoło zajrzyj na ten wątek
http://www.klub.senior.pl/roznosci/t-czemu-tak-smutno-czesc-6-page26-3041.html#post274452

A i inne też się znajdą

bogda
20-12-2008, 18:18
Ja wywnioskowałam, że Rozy chodzi o coś zupełnie innego niż zabawa na forum...

cha_ga
20-12-2008, 18:20
Nie wszystko mi się w moim zyciu podoba, ale chcę wierzyc,ze decyzje które podejmowałam były najlepsze dla mnie.Staram sie nie żałować niczego, nie obwiniac się o jakies zyciowe porazki, nie umiałabym z tym zyć.Nie przyznaje sie do błędów!

wuere'le
20-12-2008, 19:53
Czego żałuję w swoim życiu?
Tego, że nie umiałem kraść. Wybudowałem trochę placówek oświatowych i miałem możliwości wybudować sobie przy tej okazji dom. Nie umiałem. Wielu dziś mi się pyta, jak to możliwe, żeś ty sobie domu nie postawił? Nigdy mi nic takiego do głowy nie przyszło, czy tego żałuję,tak na prawdę , nie.
zawsze mogłem spać spokojnie i dziś nie męczą mnie wyrzuty sumienia.
Dlaczego o tym piszę, bo trochę żałuję, że byłem taki uczciwy, dziś z tego nic nie mam, a inni mniej uczciwi cieszą się dobrobytem i szacunkiem, a ja, szacunek owszem, ale dobrobyt?

tadeusz50
20-12-2008, 19:56
Czego żałuję w swoim życiu?
Tego, że nie umiałem kraść. Wybudowałem trochę placówek oświatowych i miałem możliwości wybudować sobie przy tej okazji dom. Nie umiałem. Wielu dziś mi się pyta, jak to możliwe, żeś ty sobie domu nie postawił? Nigdy mi nic takiego do głowy nie przyszło, czy tego żałuję,tak na prawdę , nie.
zawsze mogłem spać spokojnie i dziś nie męczą mnie wyrzuty sumienia.
Dlaczego o tym piszę, bo trochę żałuję, że byłem taki uczciwy, dziś z tego nic nie mam, a inni mniej uczciwi cieszą się dobrobytem i szacunkiem, a ja, szacunek owszem, ale dobrobyt?
Ale przy goleniu śmiało patrzysz w lustro. Nie obawiasz się gwałtownego pukana do drzwi.

bogda
20-12-2008, 19:59
Wuerele....fajnie jest mieć dobrobyt, ale myślę że lepszy jest szacunek bezinteresowny, taki tylko dla Ciebie, za to że coś zrobiłeś i osiągnąłeś, niż taki tylko dla dobrobytu i korzyści materialnych....

maja59
20-12-2008, 20:06
Jestem szczęśliwa z tego, że jak sięgam pamięcią nigdy nikomu niczego nie zabrałam, nie skorzystałam z czyjejś krzywdy, moge spokojnie spać i patrzeć w lustro. Nie mam wiele, ale mam spokojne sumienie, a tego za żadne pieniądze się nie dostanie. Tak mi się wydaje wuere'le, że z tego mozna się jedynie cieszyć.

wuere'le
20-12-2008, 20:11
Dzięki za to co napisaliście.
Tak sobie jeszcze myślę, że jeszcze jednej rzeczy żałuję,że nie przestrzegałem w życiu zasady "kto ma miękkie serce, musi mieć twardą dupę".Moja najlepsza z żon często mi mówiła, że to błąd, ze nie należy tak wszystkim ufać, że ludzie są źli, ale ja wierzyłem w człowieka, co było błędem, niestety.
Dziś już za późno na refleksje i na zmiany, co było, minęło i nie powróci. Tylko, czy to tak do końca było złym podejściem? Hm, nie wiem!

maja59
20-12-2008, 20:44
I znowu pozwolę sobie podpisać sie pod wiarą w drugiego człowieka i potrzebią posiadania twardej d..., ale niczego nie żałuję chociaż dzięki mojemu zaufaniu różnie było. Taka jestem i taka umrę.

araad
20-12-2008, 20:51
Może ze mną coś nie tak ale ja niczego nie załuję.Zyłem i jeszcze żyję szybko nigdy nie wiedziałem ile mam pięniędzy i dalej nie wiem jakoś do szczęścia nie potrzebowałem porche wystarczył fiat nie zazdrościłem nikomu niczego.A i teraz gdzie wedle lekarzy mam może z kilka lat życia w dobrym wypadku a jak nie to jutro koniec też mi to nie przeszkadza.
Musi jakiś nienormalny jestem.Prawdę mówiąc jak czytam na forum różne jęki z których przebija czysta zawiść to zastanawiam się a o co tutaj idzie.

maja59
20-12-2008, 21:06
Wszystko z tobą w porządku, rzeczy nabyte są niewiele warte, dzisiaj są jutro ich nie ma, liczy się temperatura serca i zawartość głowy. Życzę Ci araad cudownych dni w nadchodzącym roku i jak najmniej kontaktów z tymi dla których zawiść i zło jest treścią życia.
Spokojnych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku, a żeby zawsze był wsad do drinka przesyłam zapasik
http://img2.vpx.pl/up/20081220/absolut_auto1.jpg (http://www.vpx.pl/foto,absolut_auto12.html)

araad
20-12-2008, 21:08
Maju dzięki i "cholera ale jazda".Wszelkiej pomyślności.

Mar-Basia
20-12-2008, 21:23
I znowu pozwolę sobie podpisać sie pod wiarą w drugiego człowieka i potrzebią posiadania twardej d..., ale niczego nie żałuję chociaż dzięki mojemu zaufaniu różnie było. Taka jestem i taka umrę.
Pozwole sobie napisac, ze zawsze bylam optymistka i wierzylam w czlowieka, ludzi, ufalam. Wielokrotnie sie na tym "przejechalam", poprostu bylam naiwna i ciagle taka jestem i ciagle sie "przejezdzam". Trudno, taka jestem i sie nie zmienie. Mysle, ze zona naszego kolegi forumowego jest madra kobieta, twierdzac, ze bedac czlowiekiem dobrego serca nalezy miec twarda d..... Francuzi maja takie powiedzenie: za dobry, za glupi.

Malwina
21-12-2008, 14:42
ważne jest być uczciwym w stosunku do własnych wartosći, zachowań, wiernym swoim zasadom wpojonym pzrez mądrych rodziców i może płaci się w życiu za uczciwosć, pomoc, może i naiwnosć, ale jak sumienie mówi, ze tak tzreba..to tak tzreba bez względu jak to będzie widziane i czy dostanę w d..ę czy nie...a ja moze żałuję, ze nie zostałąm lekarzem, ale onegdaj byłam za cienka z pzrzedmiotów ścisłych, aby sięgać tak wysoko....

Wodniczka
21-12-2008, 15:04
Najważniejsze jest to,że
Największym darem,jaki można komuś dać,to nie jedzenie,czy piękne rzeczy,ale SERCE. http://img2.vpx.pl/up/20081221/279633.jpg (http://www.vpx.pl/foto,_2796332.html)

WESOŁYCH ŚWIĄT http://img2.vpx.pl/up/20081221/696_reniferki_komin.gif (http://www.vpx.pl/foto,696_reniferki_komin1.html)

ula49
21-12-2008, 18:37
Czego żałuję,chyba tego że o sobie myślałam zawsze na końcu,mnie nie było nic potrzebne,liczyły się dzieci.Sama je wychowałam bo owdowiałam jak miałam 28 lat a córki 7 i 4lata.Nie starczało na to żeby coś kupić mnie bo dzieci rosły a renta niska i pensja też.Ale chyba to jest choroba przewlekła bo teraz kiedy córki założyły własne rodziny i ja też wyszłam za mąż, jak zostałam sama, nadal myślę żeby im pomóc chociaż one tego nie chcą.Nie uszczęśliwiam je na siłę ale nadal nie umiem sobie nic kupić bo mi nic nie potrzeba.Mój mąż nie wtrąca się do niczego i ja sama decyduje o wydatkach.No to kupuję wnukom.....

krystynas53
21-12-2008, 20:30
Najbardziej żałuję, że kiedyś uderzyłam swoją córkę w twarz.

basia73
21-12-2008, 21:55
Czego żałuję? Dzisiaj to już tylko tego, ze nauczyłam się palić papierosy i nie potrafię przestać palić. Poza tym patrzę w przyszłość gdyż niedługo zostanę babcią z czego się bardzo cieszę!!!

maja59
22-12-2008, 08:34
Czego żałuję? Dzisiaj to już tylko tego, ze nauczyłam się palić papierosy i nie potrafię przestać palić. Poza tym patrzę w przyszłość gdyż niedługo zostanę babcią z czego się bardzo cieszę!!!
Basiu akurat tą przywarę z pewnością pokonasz, ja też niepotrzebnie nauczyłam się palić ponad 35 lat temu, ale udało mi się rzucić. Teraz masz fantastyczną motywację. Ma się pojawić na świecie Maleństwo, babcia nie może śmierdzieć papierosami. Przez Święta spokojnie przemyśl sprawę i spróbuj wyrzucić papierosy. Wielu z nas na tym forum już się to udało, tobie też się uda, będziemy cię wspierać, będzie ci lżej.

Sfinks
25-12-2008, 15:52
[Próbowałam wysłać do Ciebie wiadomość na prive -bez skutku.
Sfinks

Sfinks
25-12-2008, 15:54
Senegajo-[Próbowałam wysłać do Ciebie wiadomość na prive -bez skutku.
Sfinks

helena62
25-12-2008, 17:09
Czego żałuję? Dzisiaj to już tylko tego, ze nauczyłam się palić papierosy i nie potrafię przestać palić. Poza tym patrzę w przyszłość gdyż niedługo zostanę babcią z czego się bardzo cieszę!!! Basiu ja tez kiedys palilam, i pozniej tego zalowalam, nie pale od 9 lat i czuje sie z tym dobrze, Ty tez to pokonasz, zobaczysz, powodzenia

jolita
25-12-2008, 18:52
Przepraszam - jeśli moja wypowiedź będzie potraktowana jako spłycenie tematu. ale naprawdę żałuję, że nie mam 100 rąk i 50 laptusiów, żeby mieć możliwość wklikania serdecznych życzeń świątecznych - takich na dożywocie wszystkim Klubowiczom. Jesteście dla mnie ważnym etapem życia..Dziękuję!.

largetto
25-12-2008, 19:35
Jolu" kocham Cię" za te słowa :D

jip
25-12-2008, 19:37
Ja żałuję, że kiedyś bardziej mnie interesowało mieć niż być, a teraz trochę trudniej jest być, mimo, że mieć interesuje mniej. Ale nafilozofowałem, nawet pisanie mi się pokręciło. Prosto wcześniej zamiast zasuwać i gonić ... trzeba było korzystać z życia więcej, bo teraz trudniej. Tak mi się filozofowało po dzisiejszym kazaniu.....:D :D :D

roza68
01-01-2009, 10:57
Kochani,samotni seniorzy,błąkający się po sieci!!
W Nowym Roku życzę Wam ( i sobie), by na naszej drodze stanąl CZŁOWIEK , czasem się uśmiechnąl, podał rękę i powiedział - "nie bój się, nie jesteś sam"..

jip
01-01-2009, 11:14
Też dla wszystkich:http://s5.dancingsantacard.com/default.aspx?santa=7062478

maja59
01-01-2009, 12:10
Kochani,samotni seniorzy,błąkający się po sieci!!
W Nowym Roku życzę Wam ( i sobie), by na naszej drodze stanąl CZŁOWIEK , czasem się uśmiechnąl, podał rękę i powiedział - "nie bój się, nie jesteś sam"..
Już nie jesteś sam:) , wyciągam rękę i z radością cię witam na Seniorku, baw się z nami dobrze.

Basia.
01-01-2009, 13:30
Kochani,samotni seniorzy,błąkający się po sieci!!
W Nowym Roku życzę Wam ( i sobie), by na naszej drodze stanąl CZŁOWIEK , czasem się uśmiechnąl, podał rękę i powiedział - "nie bój się, nie jesteś sam"..
witaj w Klubie, o samotności zapomnj bo masz nas. :D

Lila
01-01-2009, 13:38
Czego żałuję w swoim życiu ???

Tego ,że nie ukręciłam głowy Seniorowi A.P. Przynajmniej nie szwendałby się po forum w ten Nowy Rok i nie dokuczał przewidywaniem czekających nas mąk..

Jadzia P.
01-01-2009, 13:55
Ukręć Lila, ukręć....:D
Jeszcze nie jest za póżno....:D

maja59
01-01-2009, 14:35
Lila, ty ukręcasz, a ja go będę trzymać, Jadzia nas wesprze dobrym slowem.

Alsko
01-01-2009, 14:38
A ja Wam będę nosiła cebulę i słoninę z pilnikiem w chlebie.
Jeśli i mnie nie przymkną za "wiedziała - nie powiedziała" :confused:

tadeusz50
01-01-2009, 14:41
Seniorki to są grożby karalne i faktycznie trzeba będzie was wspomóc jakimiś paczkami.

maja59
01-01-2009, 14:42
A ja Wam będę nosiła cebulę i słoninę z pilnikiem w chlebie.
Jeśli i mnie nie przymkną za "wiedziała - nie powiedziała" :confused:
Co za kusząca perspektywa, już marzę o wspólnej celi w słusznej sprawie, a reszta niech nam nosi tą cebulę, słoninę i pilniki w chlebie.

Jadzia P.
01-01-2009, 14:45
Tadeuszu, wiesz, gdyby co.....:D
Gdyby nas nie było tu przez kilka dni.....to możesz pomyśleć o jakiej paczce...;) .
Dobrze, że Maja już nie pali, to nie będzie problemu z papierosami.....bo ponoć to najbardziej deficytowy tam towar...:D

tadeusz50
01-01-2009, 14:51
Pewnie, że pomyślę a będzie raczej więcej chętnych do pomocy paczkowej.

maja59
01-01-2009, 14:57
Jeżeli tak wspaniale organizuje się pomoc, to my musimy poważnie rozpatrzyć sprawę:D

Jadzia P.
01-01-2009, 15:00
Maju, cela dwuosobowa.....a my w niej....chyba byśmy wogóle nie spały.....tylko gadały, gadały....;)
Postawiłybyśmy sobie stolik na środku celi, laptopa , dwie kawy ......i byłoby super......:D
Ale mam pomysły, hi,hi,...;)

maja59
01-01-2009, 15:05
Maju, cela dwuosobowa.....a my w niej....chyba byśmy wogóle nie spały.....tylko gadały, gadały....;)
Postawiłybyśmy sobie stolik na środku celi, laptopa , dwie kawy ......i byłoby super......:D
Ale mam pomysły, hi,hi,...;)
Lecę zarzynać S..., niech się dzieje co chce:D .

Alsko
01-01-2009, 15:08
Maju, poczekaj!
Za jednym zamachem i rozpędem można by tak jeszcze... Rozmarzyłam się. Ale na razie nieosiągalny, bo zabanowany...

maja59
01-01-2009, 15:29
Maju, poczekaj!
Za jednym zamachem i rozpędem można by tak jeszcze... Rozmarzyłam się. Ale na razie nieosiągalny, bo zabanowany...
Nic nie szkodzi, możemy poczekać.

araad
01-01-2009, 15:33
A ja żałuję ze przez chyba nadmiar procentów zle zawistowałem dzisiejszej nocy i położyłem szlemika.A mówiąc wprost nie warto żałować czegokolwiek bo to już było a nie pozwala patrzeć z optymizmem na jutro.

Lila
01-01-2009, 15:39
Jako skazane w procesie karnym ,nie będziemy miały prawa do laptopa w celi .TV i koniec.

Jako osobniki niebezpieczne - tylko izolatka i kamera ,która nas będzie obserwować.

Jeśli Wysoki Sąd ,po zapoznaniu się z materiałem dowodowym ,znajdzie czynniki łagodzące ( wszak możemy pokombinować ze zbrodnią w afekcie ,a to tylko kilka latek zaledwie ..:D ),cela będzie wieloosobowa.
No...myślę ,że z mety byśmy nią zarządzały.

ps.cebulkę bym chciała duszoną..

ps2.pilnik w cieście drożdżowym z rodzynkami.

ps3.Do Seniora -uśmiechnij się ,kurna ,chociaż raz ,bo patrz co Cię czeka.

Ooooo,święta Tereso ,patronko żony Augustyna ,imiennika księdza Kordeckiego.Opiekuj się nieszczęsną,skazaną na jojczenie codzienne.

Alsko
01-01-2009, 15:48
Święta Teresa się zlitowała i dała małżonkowi dostęp do klawiatury. Zawszeć to coś...
Chyba że, o matko! Chyba, że tenże komentuje. Zgroza!

maja59
01-01-2009, 16:16
Ja też poproszę o duszoną cebulkę, może być z drobiną chudego boczku.

tadeusz50
01-01-2009, 16:17
Czasami żałuję, że nie jestem bardziej zgryżliwy, taki do granic zgryżliwości któremu wszystko przeszkadza.

lawenda
01-01-2009, 16:22
Żałować nie ma czego, ale ja w mordę jeża zawsze się daje wpuszczać w maliny i choć to dobry owoc miękki, ale potem dostaję zgagi na długi czas

Alsko
01-01-2009, 16:33
I miej tu dobre serce! Od razu wymagania wzrastają :confused: Placek z rodzynkami, cebulka duszona... Jeszcze chwila, a dowiem się, ile minut.
To ja już wolę tę celę wieloosobową. Z kamerami.

Taaa. A Naczelny mówią, że nie warto niczego żałować.
A jeśli żałuję, że byłam za grzeczna?

maja59
01-01-2009, 16:37
Naczelny mówią, że przerżnął szlemika przez zły wist pod wpływem wpływu, nie napisał bez ilu poległ, ale chyba bez wielu jeżeli taki spokojny się zrobił.
Należy żałować, że się było grzecznym.

Alsko
01-01-2009, 16:39
Żałować? Byle nie umartwiać, bo jeszcze przedobrzę i świętą się zrobię.
To już wolę o swoich żalach zapomnieć.

Mar-Basia
01-01-2009, 18:25
Maju, Jadziu - glowa do gory. Kurcze...pod kiecka przyniose Wam dobrego sampanka, zadne tam musujace badziewie.....hihihi....laptopka tez sie zorganizuje. ;) :D

Mary Grace
04-01-2009, 16:11
Analizując swoje życie każdy z nas dzisiaj wyrzuciłby z niego te ,najbardziej bezsensowne jego fragmenty, a inne zaś te mniej dotkliwe, poddałby grutownej modyfikacji.Wszyscy tak niestety przeżywamy to nasze życie ,bo czyż nauka życia nie jest procesem,który nigdy się nie kończy i na który nie ma jednej recepty?

jakempa
04-01-2009, 16:33
Gdyby tylko człowiek mógł przeżyć dwa życia; pierwsze - na popełnianiu błędów,. drugie- na czerpaniu z tych błędów korzyści, /D.H.Lawrence/

iksigrek
05-01-2009, 00:45
Gdyby tylko człowiek mógł przeżyć dwa życia; pierwsze - na popełnianiu błędów,. drugie- na czerpaniu z tych błędów korzyści, /D.H.Lawrence/

Życie, to ciągła niewiadoma. Uciekając przed błędami, bo dostajemy nauczkę od życia, popełniam inne błędy. Są ludzie, którym się udaje. A może tylko nam się wydaje, że są ludzie , którzy znają receptę na życie.
Kiedyś ktoś mi powiedział, że nie warto przejmować się zbyt życiem. Może i miał rację, choć łatwo tylko powiedzieć, że "nie przejmuj się życiem". Myślę, że z tym przejmowaniem się błędami, jest jak z bólem podczas choroby. Czy jak ktoś powie żebyśmy się nie przejmowali bólem, to będzie mniej bolało, lub nie będziemy czuli bólu?

Malwina
05-01-2009, 15:40
Jakempo- to nie byłoby ciekawe!Lawrence nie ma racji.Ta niepewnosc - to jest zycie....

smerfeta
05-01-2009, 17:32
Byłam wychowana w wielodzietnej rodzinie,byłam najstarsza,oboje rodzice pracowali.Od małego miałam wiele obowiązków,opiekowałam się młodszym rodzeństwem.Całe moje życie było podporządkowane komuś.Nigdy(w czasach młodości)nie mogłam mieć swojego zdania,postępowałam wg nakazów rodziców(oni nie pytali mnie nigdy co myślę,jak chcę)Dopiero gdy zaczęłam pracować odeszłam od rodziców i żyłam na własny rachunek.Czas dzieciństwa pozostawił jednak ślad:byłam nieśmiała,zagubiona,nie wierzyłam w siebie.Moje dzieci wychowywałam inaczej,starałam się by miały szczęśliwe dzieciństwo,by były samodzielne i szczęśliwe.Nie mogę powiedzieć,że moje dzieciństwo było złe,wiedziałam,że rodzice mnie kochali,ale mi żal,że nie liczyli się z moim zdaniem,że musiałam spełniać ich wyobrażenia o moim życiu.

Jaga_13
05-01-2009, 21:30
Smutne to troche Smerfetko,ale ja też bylam tak wychowywana.Ale to juz bylo.Nasi rodzice też mieli swoj bagaż doświadczeń.Może po prostu nie umieli inaczej.

Rozia
04-03-2009, 18:06
Czy tak "do konca" jestes zadowolona (-ny) za swojego zycia?Cz,jakby to bylo mozliwe,cos bys w nim zmienila(-nil)?

Scarlett
04-03-2009, 18:16
Już jest założony podobny temat, zapraszam do lektury.
http://www.klub.senior.pl/milosc-przyjazn-zwiazki-samotnosc/t-czego-zaluje-w-swoim-zyciu.-3362.html

lawenda
04-03-2009, 18:26
ROZIA, aleś Ty odlotowa i do tego ciekawa /mówią, że ciekawość to pierwszy stopień do wiedzy ale to bzura/

coccinea
04-03-2009, 18:55
Czy tak "do konca" jestes zadowolona (-ny) za swojego zycia?Cz,jakby to bylo mozliwe,cos bys w nim zmienila(-nil)?


Tak, jestem zadowolona z siebie. Taka jestem i taka już zostanę.
Pracowałam na to wiele lat ;)

No, ewntualni małej poprawki zawsze można by dokonać, tylko nie wiem czy postąpiłabym teraz inaczej ,


Człowiek żyje po to by się doskonalić,:rolleyes:

coccinea
05-03-2009, 15:13
Czy tak "do konca" jestes zadowolona (-ny) za swojego zycia?Cz,jakby to bylo mozliwe,cos bys w nim zmienila(-nil)?

bardzo ciekawa powieśc pt.

"ŻYCIE RAZ JESZCZE" autor JUDE DEVERAUX

bohaterki tej powiesci/trzy przyjaciółki /taką szansę otrzymały - mogły na nowo podążyc za pierzchłymi marzeniami , zaspokoic tesknoty kryjace sie wgłębi ich serc.

helena62
05-03-2009, 15:23
Dobry temat, mysle ze kazdy czegos moze zalowac. Ja zaluje straconych lat przy mezu naduzywajacego alkoholu, zaluje ze w ogole za niego wyszlam.Zaluje ze nie kontynuowalam nauki i po wyjsciu za maz do tego nie wrocilam. Zaluje tych wszystkich zmarnowanych lat, zaluje moich dzieci , ktore tez ponosily wszelakie skutki, zaluje........ale jestem, wyszlam , zyje mam sie dobrze! Nie bede rozpamietywac choc minelo wiele lat, inni maja gorzej, pozdrawiam

inka-ni
05-03-2009, 15:49
Nie ma co żalowac tego co nie wróci,warto zrobić jeszcze to czego bysmy nie musieli żalowac.Bo w zyciu zawsze jest coś do zrobenia.

zynagra
05-03-2009, 15:54
zawsze w życiu jest coś czego się żałuje ,nie zawsze o tym tylko pamiętamy albo się do tego przyznajemy .czasem to drobiazg którym nie ma co zawracać sobie głowy .a czasem duża sprawa do której nie chcemy wracać ,udajemy że nie miała miejsca ,ale ona tkwi .gdzieś głęboko w nas .i mówię
żałujemy , zapominamy a mówię o sobie tylko o sobie.żałuję
wielu rzeczy w swoim życiu ,że w wielu sprawach nie walczyłam,że zbyt łatwo się poddawałam ludziom ,ustepowałam dla swiętego spokoju.tego załuję ,że wychowałam syna na taktownego człowieka .a dziś trzeba umieć rozpychać sie po wszystko łokciami .,a tego go nie nauczyłam.

Kundzia
05-03-2009, 16:24
Jeszcze nie tak dawno mówiłam,że gdybym miała szansę to to czy tamto zrobiłabym inaczej,że szkoda mi pewnych rzeczy które zrobiłam lub nie zrobiłam.Ale życie weryfikuje nawet nasze myśli.Dziś wiem,że wcale nie byłyby dobre te wybory których których dziś mogliśmy dokonać.A swoją drogą wszystko co przeżyłam,nawet te złe i bardzo złe chwile miały wpływ na to czym i kim jestem dzisiaj.Może na przykład mogłam dziś być bogatsza gdybym dokonała innego wyboru ale czy szczęśliwsza?
W ostateczności wychodzi mi na to,że nawet te nienajlepsze wybory przyniosły mi korzyści.Czego więc żałować?Trzeba żyć dalej ,dokonywać dalszych wyborów,mając jednak na uwadze,by swoimi wyborami nie krzywdzić kogoś,choć i to jest nieuniknione,bo "jeszcze sie taki nie narodził,co by wszystkim dogodził."

Malwina
05-03-2009, 17:19
A ja twierdzę , ze wszystko ma swój czas i miejsce, nie ma przypadków, wszystko się dzieje "po coś"to dobre, ale przede wszystkim to złe...dziwne moze dla niektórych, ale jestem pewna że tak jest...

Kundzia
05-03-2009, 17:22
A ja twierdzę , ze wszystko ma swój czas i miejsce, nie ma przypadków, wszystko się dzieje "po coś"to dobre, ale przede wszystkim to złe...dziwne moze dla niektórych, ale jestem pewna że tak jest...

To i ja właśnie chciałam powiedzieć może nie do końca zrozumiale to napisałam,i ja właśnie najmniej żałuję o ile jest to żal,tych złych ,ciężkich chwil w myśl-"co nas nie zabije- to nas wzmocni "

monia
05-03-2009, 18:12
W zasadzie niepowinnam niczego żalować dzieći dorosle .
Mialam to szczęście ze stać mie bylo zapewnić start im w życiu.
Wiele podróżowalam . Swietnie dawalam sobie rade w życiu zawodowym i jako matka samotnie wychowująca synów.
A jednak żalóje ze tak mlodo wyszlam zamąż i tak dlugo bylam w toksycznym związku.

tadeusz50
05-03-2009, 18:16
A ja twierdzę , ze wszystko ma swój czas i miejsce, nie ma przypadków, wszystko się dzieje "po coś"to dobre, ale przede wszystkim to złe...dziwne moze dla niektórych, ale jestem pewna że tak jest...
Czyli idąc tym tropem to wszystkie wojny, bestialstwa, tragedie dzieje się "po coś" tylko wytłumacz po co bo nie kumam.

Malwina
05-03-2009, 18:34
Lubisz wchodzić na śliskie grunty, a ja nie...więc nie będę nic tłumaczyć...Ci co mają zrozumieć zrozumieją, a Ci co chcą się miotac w słowach,pienić w logice własnych wyobrażeń, nie zrozumieją i mogą z tego powstać nowe wojny słowne na forum.....najmniej tego chcę.....Niech każdy zostanie przy tym czego jest pewien, co wie....

babciela
05-03-2009, 19:56
Tadeusz moze uscislijmy- ja tez uwazam ze wszystko ma swój sens i logike , oczywiście to cos co dotyczy pojedynczego człowieka- nie tłumaczy nijak wojen , zabijania, niepotrzebnych smierci. Ja tez uważam ze to co mnie spotkalo z zyciu , dobrego, czy złego , musiało sie stac i miało jakies znaczenie, zupełnie niezaleznie od tego, jak chciałabym sobie ułozyc swoje sprawy.

tadeusz50
05-03-2009, 20:15
Skoro Malwina nie ma ochoty dyskutować odpadam od ściany. bach

Jaga_13
06-03-2009, 13:11
Zgadzam sie z Malwina-w życiu nie przypadków,zawsze cos się dzieje po coś.Ja nie załuje niczego,nie chcę myśleć coby gdyby/gdyby babcia miala wąsy to by była dziadkiem/.Polecam ksiazkę-Ewa Foley-"Zakochaj sie w życiu".Szkoda czasu i energii na myslenie o tym co było i mineło.:)

Ewa 7.
09-03-2009, 19:51
żałuję ,że ,,zadługo zamknęłam się w domu'' się po śmierci męża od ludzi.

Malwina
09-03-2009, 20:00
ale już jesteś na słonecznej drodze.....to sie liczy

Karo1949
09-03-2009, 20:12
Nigdy nie rozpatrywałam swojego życia pod tym kątem - czy żałuję tego, lub tamtego - wszystko mi było potrzebne, cokolwiek się stało, miało to swój głęboki sens, wszystkie wydarzenia z mojego życie, wszystkie moje decyzje miały wpływ na moją osobowość. Doświadczyłam i doświadczam jak każdy z nas w tej chwili i nic nie jest mi oszczędzone, ale nie żałuję !!!:)

kama5
25-03-2009, 22:47
Słońce stanęło w zenicie:
oglądam się na przebytą drogę :
to ma być moje życie ?
Patrzeć się na to nie mogę! ( M. Pawlikowska - Jasnorzewska )

Poprawiłabym w nim wszystko , ale czy też byłabym szczęśliwa ?
Człowiek - mam takie wrażenie zawsze do końca nie będzie zadowolony i zawsze chciałby do swego życia wprowadzać jakieś korekty.
Swoje przemyślenia na tematy życiowe zamieściłam w swoim blogu.Pozdrawiam wszystkich -K.

czarna
25-03-2009, 23:46
"Żałować po niewczasie
znaczy tyle właśnie,
co zacisnąć dupę,
kiedy się już trzaśnie!"

Żałuję że nie jestem wykwalifikowaną krawcową!

liha11
26-03-2009, 14:30
nie zaluje niczego, swoje marzenia zrealizowalam, studia skonczylam majac 44 lata,
w wieku 51 lat zaczelam jezdzic za granice-wlasny namiot wyzywienie, karimata+wspolny autobus,byly tam baseny wiec w wieku 52 lat przez poltora roku uczylam sie klasycznej zabki(innego stylu nie znam-zaluje bo trener namawial mnie na kurs pletwonurkow - ja nie mialam na to pieniedzy)
z powodu corocznych wyjazdow za granice potrzebny byl mi kurs angielskiego
w wieku 54 lat zapisalam sie na angielski i poltora roku mi wystarczylo, zebym mogla swobodnie funkcjonowac jezykowo
w wieku 58 lat dzieki przyjacielowi, ktory mnie sponsorowal; kupil mi sprzet, ubranie i oplacil instruktora zaczelam jezdzic na nartach i wlasnie wrocilam z tygodniowego wyjazdu w doline Aosty jezdzilam miedzy 10.00 a 16.30 (siedzenie w barze m,nie nie interesuje) bo tak nas dowozil i odwozil do hoteli autobus biura podrozy, w grudniu wyjazd powtorze,
w wieku 62 lat zaczelam jezdzic na rolkach ( 19 km bez zatrzymywania sie - 2x tygodniowo - czekam na wiosne!)
zaluje, ze swoboda finansowa nie zaistniala wczesniej,
zaluje, ze nikt mi nie towarzyszy w moich sportach,
ale moze ktos dolaczy?

Jaga_13
26-03-2009, 18:24
Ja już tu się wypowiadałam.NIe żałuję niczego ,bo żal nic tu nie pomoże.Trzeba cieszyć się dniem dzisiejszym.A poza tym nic w naszym życiu nie dzieje się bez przypadku.Wszystko po cos sie dzieje.Pozdrawiam.:)

Malwina
26-03-2009, 18:26
Liha 11 jestem pod wrazeniem...myślałam,ze ja trochę robię, ale wobec Ciebie ja nic nie robię....zyj dziewczyno, bomba dla mnie...

Frezja
26-03-2009, 19:32
Trudno jest odpowiedzieć jednoznacznie czy się czegoś żałuje czy też nie.,Zycie pisze własny scenariusz i nie zawsze mamy wpływ na koleje swojego życia.Jeżeli chodzi o to, na co miałam wpływ to myślę ,że mogłam coś więcej lub lepiej zrobić w moim życiu.Podejrzewam ,że w momencie zatrzymania się i zastanowienia nad swoim życiem każdy z nas ma pewne wątpliwości. Ogólny bilans podsumowania mojego życia jest pozytywny . Załuję jednak, że nie mogłam mieć wpływu na wszystko co się w nim wydarzyło.Były momenty ,że życie niestety nie rozpieszczało mnie a bolesny bagaż doświadczeń wpływa niestety na nasze postępowanie.Ale kocham moje życie mimo wszystko i potrafię się nim ogromnie cieszyć

gratka
26-03-2009, 20:35
Liha robisz wrażenie!
Ja na rolkach bym się rozpirzyła na drugim metrze:) , zresztą nigdy by mi taki pomysł nie przyszedł do głowy.
Na kursie też bym się wyłożyła w okolicy czasowników nieregularnych:D :D
Gratuluję samodyscypliny.

Jadzia_G
26-03-2009, 20:55
bardzo że nie skończyłam studiów, ale to se ne wrati Dziś już zdecydowanie za późno.Pozatym niczego nie żałuje.

Alladynka
27-03-2009, 11:47
Liha jestem pełna podziwu . Twój post napawa optymizmem .
Pozdrawiam serdecznie :)

liha11
27-03-2009, 13:06
dzieki dziewczyny za mile slowa,
jestem uparta i konsekwentna, jak mnie cos interesowalo to sie za to zawsze bralam i biore realizujac do konca, nie bylam przez to latwa dla otoczenia, bo staralam sie isc do przodu, z tylu zostawiam mlodszych od siebie, zajrzyjcie na "spiew choralny" to jest to!!!
dziewczyny dolaczcie do mnie - czekam na wasze checi!

Anna G
27-03-2009, 15:39
nie zaluje niczego, swoje marzenia zrealizowalam, studia skonczylam majac 44 lata,
w wieku 51 lat zaczelam jezdzic za granice-wlasny namiot wyzywienie, karimata+wspolny autobus,byly tam baseny wiec w wieku 52 lat przez poltora roku uczylam sie klasycznej zabki(innego stylu nie znam-zaluje bo trener namawial mnie na kurs pletwonurkow - ja nie mialam na to pieniedzy)
z powodu corocznych wyjazdow za granice potrzebny byl mi kurs angielskiego
w wieku 54 lat zapisalam sie na angielski i poltora roku mi wystarczylo, zebym mogla swobodnie funkcjonowac jezykowo
w wieku 58 lat dzieki przyjacielowi, ktory mnie sponsorowal; kupil mi sprzet, ubranie i oplacil instruktora zaczelam jezdzic na nartach i wlasnie wrocilam z tygodniowego wyjazdu w doline Aosty jezdzilam miedzy 10.00 a 16.30 (siedzenie w barze m,nie nie interesuje) bo tak nas dowozil i odwozil do hoteli autobus biura podrozy, w grudniu wyjazd powtorze,
w wieku 62 lat zaczelam jezdzic na rolkach ( 19 km bez zatrzymywania sie - 2x tygodniowo - czekam na wiosne!)
zaluje, ze swoboda finansowa nie zaistniala wczesniej,
zaluje, ze nikt mi nie towarzyszy w moich sportach,
ale moze ktos dolaczy?
OJ DZIEWCZYNO JESTES WIELKA!!! PODZIWIAM CIE!!!!

Pani Slowikowa
27-03-2009, 16:09
dzieki dziewczyny za mile slowa,
jestem uparta i konsekwentna, jak mnie cos interesowalo to sie za to zawsze bralam i biore realizujac do konca, nie bylam przez to latwa dla otoczenia, bo staralam sie isc do przodu, z tylu zostawiam mlodszych od siebie, zajrzyjcie na "spiew choralny" to jest to!!!
dziewczyny dolaczcie do mnie - czekam na wasze checi!

Tak trzymaj Liha!! Ja dolaczam sie do twojego choru:) ( wirtualnie):)

Wodniczka
27-03-2009, 17:08
Spacerując sobie po watkach trafiłam i tutaj , zainspirował mnie temat .... Jak Każdy z nas wie w życiu są złe i dobre chwile, tylko których jest więcej ??Chyba tez wspomniałam ,że nie poradziłam sobie "ze szklaną rywalką" takie widać mam szczęście w nieszczęściu w życiu..doświadczyłam kto to jest alkoholik..pracoholik a teraz jestem wolna, niezależna sama dla siebie.
Najważniejsze ,że jestem z wami na szklanym ekranie.
Pozdrawiam dzisiaj z mokrego Człuchowa..wczoraj było pięknie słonecznie a dzisiaj deszcz,mokro i wilgotno. Pozdrawiam milutko życzę miłego i udanego już popołudnia..

Malwina
27-03-2009, 18:06
Liha 11- co bym mogła i chciała? napewno nauczyc sie pływać- nie umiem, zawze bałąm się wody, nikt mnie nie zachęcał do uczenia się, a sama się wstydziłąm prosić...no i chciałabym i powinnam zacząć jeżdzić , zwiedzać...narty, rolki -fajne, ale lek pzred połamaniem się....

jakempa
27-03-2009, 18:09
liha11, imponujesz mi, rolki,,,ho.ho., ja nie zalożyłabym juz rolek, a tu 19 km przejechać bez zatrzymania,,,dzielna jesteś, tylko podziwiać.

liha11
28-03-2009, 13:12
dziewczyny, ktore chca plywac : idzcie do najblizszego instruktora na basenie i zgloscie, ze chcecie sie nauczyc, ja uczylam sie indywidualnie, grupowa nauka na mnie nie dzialala;
marzace o rolkach : najpierw pozyczcie skads ochraniacze na kolana, lokcie, nadgarstki i rolki, nauczcie sie to zakladac,
sprobujcie na sciezce dla rolek nie w domu, okaze sie, ze trzeba wciagnac brzuch dosc solidnie, zeby srodek ciezkosci byl wysoko, no i dalej juz pojdzie dobrze, powodzenia

maja59
28-03-2009, 13:22
Widzę wielu chętnych do nauki pływania, jestem instruktorem pływania, zapraszam chętnych do nauki w Krakowie, wykupimy karnet na pływalnię i nauczę was pływać z przyjemnościa i bezpłatnie.

Jadzia P.
28-03-2009, 13:33
Widzę wielu chętnych do nauki pływania, jestem instruktorem pływania, zapraszam chętnych do nauki w Krakowie, wykupimy karnet na pływalnię i nauczę was pływać z przyjemnościa i bezpłatnie.


Dlaczego ja do Krakowa mam tak daleko...:mad: :mad:

maja59
28-03-2009, 13:56
Dlaczego ja do Krakowa mam tak daleko...:mad: :mad:
Też żałuję, mogłybyśmy wreszcie się nagadać:D , a przy okazji popływać.

zosinek
28-03-2009, 16:46
"Innego życia nie będzie "przeczytałam kiedyś i dlatego staram się" nie ogladać do tyłu" Samotnie wychowałam dwoje dzieci i chociaż większych problemów z nimi nie było to być może ,gdyby kiedys rozmawiał ze mną jakiś psycholog ,moje życie dzisiaj byłoby inne.Jest jak jest i próbuję radzić sobie w każdej sytuacji.

Frezja
28-03-2009, 16:51
Mam wielkie postanowienie popracować nad swoją sprawnością,(ZEBY POTEM NIE ZAŁOWAC). Od kochanego męża dostałam w prezencie urządzenie zwane orbitrek.Czy ktoś chętny do ćwiczeń?. Zbliża się wiosna ,czas wyruszać w góry na piesze wycieczki



http://www.iv.pl/images/tfssmzt5ws4lufpcm153.gif (http://www.iv.pl/viewer.php?file=tfssmzt5ws4lufpcm153.gif)

Jolina
28-03-2009, 23:12
Kochani ,dopiero skonczylam czytanie wszystkich stron tego watku.Oczy szczypia,jestem pod wrazeniem i zaskoczona. Mimo to przyznam sie ze ja zmienila bym C A L E moje zycie. Zeby teraz nie zazdroscic Wam czytajac Wasze posty.Dlaczego? o , to trzeba by duzo czsu by odpowiedziec na to pytanie.Ne, nie bylo to moje zycie nudne ,mozna by napisac nawet ciekawa ksiazke o nim. Nie bylo on jednak takie o jakim mazylam .No coz, nie zawsze jest sie kowalem swego losu.No ale teraz mam nadzieje ze choc troche bedzie lepiej,; bo mam Was Kochani. Bede miala z kim ;p o r o z m a w i a c ;....tak mysle. Nie , nie jestem sama, gorzej..samotna. Ale sie rozpisalzm ; wybaczcie moje gadulstwo,juz koncze , dobrej nocy i milych snow.

Jolina
28-03-2009, 23:31
Przepraszam za bledy.W pisaniu dopiero raczkuje. Mam nadzieje ze z czsem bedzie lepiej.Do jutra. Zycze slonecznego poranka.

resca
28-03-2009, 23:37
Czytam, po raz kolejny wracam do tego wątku. Moje życie... jak wyglądało, co bym zmieniła, czego żałuję? Myślę i myślę wciąż... Nie tak łatwo w dwóch słowach odpowiedzieć, nie łatwiej byłoby, gdyby stron było tysiąc. Było słodko, było gorzko, było słono od łez. Mądra (jak ten Polak po szkodzie) gdybym tylko mogła cofnąć czas... przewróciłabym całe swoje dziesiąt lat do góry nogami. Żałuję, żałuję jednego, że to jest nierealne. Mimo wszystko kocham życie, tylko... dlaczego tak czasami boleć musi...

resca
28-03-2009, 23:38
Pozdrawiam serdecznie

Jolina
29-03-2009, 12:53
Resko -Twoie slowa moglabym i ja wypowiedziec . Zycie nas nie rozpieszczalo. Bylo,minelo. Na szczescie teraz jest lepiej chociaz prawie samotnie i czesto smutno.Niby powinnam byc szczesliwa-,mam corke z ktorej jestem bardzo dumna-ale. Mam ukochana wnuczke,madra zdolna i znowu to -ale-,mam nowy ladny dom z duzym ogrodem- i tu znowu ale-, duzo jest tych - ale ,.Niby wszystko jest o kej,ale to zluda .Musze na razie konczyc, obowiazki wzywaja. Pozdrawiam Cie Resko.

Jolina
29-03-2009, 12:56
Pozdrawiam tez wszystkich tych ktorzy beda dzis na tym watku.

smerfeta
29-03-2009, 13:09
Wiele rzeczy bym zmieniła gdyby można było cofnąć czas,ale kilku bym jednak nie zmieniła:
1.mojego męża z którym jestem 34 lata
2 pracy zawodowej,która mi dała wiele satysfakcji i zadowolenia
3 naszego ogródka 50 arowego(pracy mnóstwo a ile zadowolenia)
Nie wiem co jeszcze,to na razie tyle ;)

resca
30-03-2009, 13:15
Halinko, pozdrawiam serdecznie. Dokładnie, tylko z małą róznicą u mnie. Gdyby 'było i mineło', lżej byłoby (czas leczy rany), gorzej, jeżeli to co jest, tak póżno sie stało i czasu na 'leczenie' tak mało... Też, mam córkę, jedną, drugą, mam syna - nastolatka, ma dwie naukochańsze na świecie całym wnusie. Więc czemu to 'ale'...

elik13
30-03-2009, 16:17
Piękny wątek, właśnie skończyłam czytać, jestem pod wrażeniem. Dużo tu smutku,żalu ale i optymizmu. Też zastanowiłam się czego żałuję, co bym zmeniła. Bardzo bym chciała umieć troszkę pomyśleć tylko o sobie, a nie zamartwiać się żeby wszyscy w koło byli zadowoleni i na wiele rzeczy godzić się dla "świętego spokoju", czasami już jestem tym zmęczona. Ale ja inaczej nie umiem i chyba już nic się nie da z tym zrobić:) A tak w ogóle to bardzo żałuję, że nie zrobiłam prawa jazdy:D. Pozdrawiam cieplutko.

Pani Slowikowa
31-03-2009, 19:30
Jak przenieslismy sie na poludnie to przyrzeklam sobie ze bede jezdzic konno i naucze sie pilotowac samolot.
Niestety to drugie nie mialo miejsca czego troche zaluje. :) ale nie tak bardzo bo widze ze ci ze znajomych ktorzy maja licecje pilota to albo i tak nie lataja bo nie maja samolotu albo jezeli go maja to wciaz go reperuja i cos przy nim dlubia. Tak ze chyba nie wielka strata?

granny
31-03-2009, 21:59
Załuję, że nie skaczę na bungee, że nie skaczę ze spadochronu, że nie jestem divą operową, że nie zostałam aktorką, że nie miałam licznych kochanków. Załuję wszystkich straconych okazji, po których mogłabym powiedziec, żyłam krótko, ale wiem po co żyłam.

maja59
31-03-2009, 22:18
Nie żałuję: skoków na bangee, ze spadochronem ani tego, że nie jestem divą operową, cieszę się z tego kim jestem i zupełnie mi z tym dobrze, a "jeszcze kochać kogoś, lubić robić coś i nie być łobuzem". Jak niewiele potrzeba do godziwego życia. W cudzysłowie myśl pewnego profesora, za podanie nazwiska nagroda.

granny
31-03-2009, 22:24
Maju, no tak właśnie przeżywamy to nasze życie, jesteśmy porządnymi kobietami, staramy się, kochamy, nie mamy powodu by się wstydzic naszego życia, ale tytuł wątku był czego żałuję, żałuję tego czego w życiu nie zaznałam.

szczuromysz
31-03-2009, 22:42
Zaluje,za szybko umykajacego czasu.Tyle ciekawych spraw i ludzi mi umknelo,ledwie zawarlam z nimi znajomosc.Teraz siedze na zapiecku,dumam i stukam w komputer,i co widze?W klubie seniora jest mnostwo wspanialych ludzi.Taki klub to swietny lek na zalosci z przeszlosci.

maja59
31-03-2009, 22:44
Zaluje,za szybko umykajacego czasu.Tyle ciekawych spraw i ludzi mi umknelo,ledwie zawarlam z nimi znajomosc.Teraz siedze na zapiecku,dumam i stukam w komputer,i co widze?W klubie seniora jest mnostwo wspanialych ludzi.Taki klub to swietny lek na zalosci z przeszlosci.
Witaj Szczuromysz, usmiechnij się do nas, obejrzyj wątki i baw się dobrze. Do miłego zobaczenia i wszystkiego co najlepsze.

Jadzia P.
31-03-2009, 22:51
Załuję, że nie skaczę na bangee, że nie skaczę ze spadochronu, że nie jestem divą operową, że nie zostałam aktorką, że nie miałam licznych kochanków. Załuję wszystkich straconych okazji, po których mogłabym powiedziec, żyłam krótko, ale wiem po co żyłam.


Granny...ale przecież jeszcze możesz spróbować, np. skoczyć na bangee.

granny
31-03-2009, 23:13
Mogę, mogę jp50, starsze ode mnie panie robiły to i z powodzeniem. Ale sama widzisz z tych wymienionych przeze mnie rzeczy do zrobienia zostało mi tylko bungee, to naprawdę żal.

Jadzia P.
31-03-2009, 23:31
No nie powiedziałabym, że tylko to....
Bo przecież na miłość nigdy nie jest za póżno ;)
Tak, że z tymi kochankami to też jeszcze można by było spróbować.

jakempa
31-03-2009, 23:42
Ej senioritki, nie zalujcie tego czego nie było, albo co było niespełnione, jeszcze wiele przed nami tylko trzeba ten czas wykorzystać, bo szkoda kazdego dnia.

Jolina
01-04-2009, 00:17
Witam cieplutko po tym słonecznym dniu.Droga Resko - to A L E, to tak sobie myślę że jest z tąd - że oczekiwaliśmy od naszych kochanych więcej niż dostajemy.Nie wiem jak TY ALE JA BYŁAM I JESZCZE trochę jestem romantyczką. W młodości wymarzyłam sobie zbyt idealną rodzinę. Rzycie zweryfikowało marzenia.Nauczyło twardo stąpać po ziemi.Staram się być realistką--ale to jak napisałaś boli.Dobrej nocy Resko,ale Ty już pewno jesteś w objęciach Orfeusza.

tadeusz50
01-04-2009, 07:08
Czego żałuję?
Żałuję tego, że urodziłem się w XX w. a nie np. w epoce kamienia łupango. Przeciwnikowi w łeb maczugą i już po bólu. hi hi hi

Kazik
01-04-2009, 07:26
Żałuję straconych okazji. To se ne wrati.

Scarlett
01-04-2009, 07:40
Witajcie, a ja nie żałuję, że założyłam ten wątek. Gadajcie babeczki sobie do woli, dyskutujcie bo to bardzo często niezmiernie pomaga, choć na chwilę, ale pomaga.

granny
01-04-2009, 10:24
Kazik powiedział "To se ne wrati" - tak to prawda.
A nawet gdyby, to nie byłby ten sam smak.

mimoza
01-04-2009, 10:31
Ej senioritki, nie zalujcie tego czego nie było, albo co było niespełnione, jeszcze wiele przed nami tylko trzeba ten czas wykorzystać, bo szkoda kazdego dnia.

Potraktuję Jakempo Twoją wypowiedź jako moje motto życiowe. Dzięki - Cz

granny
01-04-2009, 10:35
Jakempo, Mimozo wlewacie miód na moje serce.
Mimozo - uczyńmy motto ze słów Jakempy.

Janczar
01-04-2009, 21:50
Jakempo, Mimozo wlewacie miód na moje serce.
Mimozo - uczyńmy motto ze słów Jakempy.
Ładne mi wykorzystanie każdej chwili siedząc godzinami przy kompie. :rolleyes:
Ja od dzieciństwa marzyłem o tym by odbyć lot balonem, niestety to się nie spełniło. :)

A w naszym wieku skakanie na bungee to już duże ryzyko gdyż mogłoby spowodować poważny uraz kręgosłupa i spędzenia reszty życia na wózku inwalidzkim. :rolleyes:
Możemy ćwiczyć jogę, tai- chi, aerobik, jogging, pływanie, narty, wrotki, nordic walking, itp.

granny
01-04-2009, 22:03
Dzięki Czarku, sprowadzasz nas seniorki na ziemię. myślisz, że taki skok na bungee byłby niebezpieczny, nie zdawałam sobie z tego sprawy. No to jeszcze jedną z rzeczy niespełnionych mam z głowy. pozostaje tai-chi, nie takie łatwe, próbowała moja córa, wiem coś o tym. z Twoich propozycji Czarku pozostają kije. Pływanie jest dla każdego, zależy jednak w jakiej odległości masz basen od domu, wystawanie na przystanku po basenie nie doda nam zdrowia.

Pani Slowikowa
01-04-2009, 22:24
:
Ja od dzieciństwa marzyłem o tym by odbyć lot balonem, niestety to się nie spełniło. :)




Jakos chyba balabym sie tego. Nie ma zadnej kontroli nad tym balonem na dobra sprawe. A co jak polecialbys gdzies w przestrzen ci nie znana? :D
Nieraz tez mam takie sny ze winda w ktorej jestem wylatuje z budynku i lata sobie w zupelnie nieokreslonych miejscach a ja nie mam na nia zadnego wplywu.
Ciekawe co Froyd powiedzialby na takie sny?
W kazdym razie tu gdzie mieszkam widze czesto balony. Nawet chcialam kiedys zorganizowac tak aby mloda para do slubu przyleciala balonem. Niestety nie udalo sie wlasnie dlatego ze one nie moga wlasciwie robic to czego chca ani ladowac gdzie chca.:confused:

Janczar
01-04-2009, 22:59
Jakos chyba balabym sie tego. Nie ma zadnej kontroli nad tym balonem na dobra sprawe. A co jak polecialbys gdzies w przestrzen ci nie znana? :D
Nieraz tez mam takie sny ze winda w ktorej jestem wylatuje z budynku i lata sobie w zupelnie nieokreslonych miejscach a ja nie mam na nia zadnego wplywu.
Ciekawe co Froyd powiedzialby na takie sny?
W kazdym razie tu gdzie mieszkam widze czesto balony. Nawet chcialam kiedys zorganizowac tak aby mloda para do slubu przyleciala balonem. Niestety nie udalo sie wlasnie dlatego ze one nie moga wlasciwie robic to czego chca ani ladowac gdzie chca.:confused:

Trochę jednak da się sterować kierunkiem lotu, ale ja właśnie chciałbym lecieć w nieznane, poczuć taką swobodę czasu i przestrzeni. Nic nie muszę, mogę się znaleźć w dowolnym miejscu, no i ciekawość gdzie mnie balon zaniesie.

Sen o lataniu dobry to znak: http://www.sennik.biz/sennik-latac-leciec/

Pani Slowikowa
01-04-2009, 23:07
Trochę jednak da się sterować kierunkiem lotu, ale ja właśnie chciałbym lecieć w nieznane, poczuć taką swobodę czasu i przestrzeni. Nic nie muszę, mogę się znaleźć w dowolnym miejscu, no i ciekawość gdzie mnie balon zaniesie.

Sen o lataniu dobry to znak: http://www.sennik.biz/sennik-latac-leciec/


Ja widocznie musze miec nad wszystkim kontrole:rolleyes:
W twoim senniku jednak nie ma latania winda:D

Ten balon dosc wysoko leci

http://img27.imageshack.us/img27/7179/mongolfieraestateo.jpg (http://img27.imageshack.us/my.php?image=mongolfieraestateo.jpg)

Malwina
01-04-2009, 23:16
Nie musi być latanie windą, wystarczy ,ze jest latanie........czynnosc latania.....

ansty
01-06-2009, 15:28
I ja żałuję wielu zaszłości w moim życiu!! Gdym wiedziała wtedy to wiem dziś,inaczej by się moje życie potoczyło.I nie chodzi mi wcale o męża, choć wad miał bez liku/ale kto ich nie ma?/ lecz o moją matkę i siostrę.Nie mogę wybaczyć sobie własnej naiwności.http://www.iv.pl/images/vwraut2kf1kk32zxt3.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=vwraut2kf1kk32zxt3.jpg)

Jadzia_G
01-06-2009, 16:04
I ja żałuję wielu zaszłości w moim życiu!! Gdym wiedziała wtedy to wiem dziś,inaczej by się moje życie potoczyło.I nie chodzi mi wcale o męża, choć wad miał bez liku/ale kto ich nie ma?/ lecz o moją matkę i siostrę.Nie mogę wybaczyć sobie własnej naiwności.http://www.iv.pl/images/vwraut2kf1kk32zxt3.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=vwraut2kf1kk32zxt3.jpg)

Mówi się że naiwność jest cechą ludzi o dobrym sercu !

admin
04-06-2009, 21:54
Wątek dotyczący zdrady został wydzielony i znajduje się tutaj: http://www.klub.senior.pl/milosc-przyjazn-zwiazki-samotnosc/t-zdrada-i-co-dalej-4755.html

Scarlett
01-07-2009, 20:51
Ja wiem, czego żałuję w swoim życiu!!!?????.Nie wierzę, że w Waszym życiu wszystko stało się okej.
Kochane kobiety piszcie, piszczcie.
Nie chcę, aby ten wątek umarł

martunia
01-07-2009, 22:13
Nie wierzę, że w Waszym życiu wszystko stało się okej.
Pewnie masz rację.
Sądzę jednak, że większość z nas nie chce przeżywać tego jeszcze raz.
W szczególności na forum.

Jadzia P.
01-07-2009, 22:32
Sagulko,
Kazdy z nas czegoś tam żałuje...każdy teraz , po latach postąpiłby inaczej....
Ale czy nasze gdybanie coś zmieni ???
Czy warto rozdrapywać rany ???
Rana zagojona ....mniej boli...

baburka
02-07-2009, 08:45
Braku wiedzy. Gdybym ją posiadała choćby na dzisiejszym poziomie oświecenia, szłabym inną drogą. Bez względu na jakość punktu docelowego miałabym przekonanie, że była moja własna.

Ariana
02-07-2009, 09:13
że w wieku naszym przychodzi czas na refleksje,wspomnienia,podsumowania.Inaczej patrzymy z tego dystansu na to co było.A pamięć ludzka ma to do siebie że raczej z biegiem lat ,z biegiem dni lubi pamiętać to co było
fajne,miłe,wyrzuca się z pamięci ,przynajmniej się stara rzeczy
przykre ,niemiłe.Ale właściwie zapewne jest coś czego żałujemy
i to może więcej jak sądzę.Ale biorąc od początku to najbardziej tego że nie miałam odwagi zdawać na studia,a tak chciałam....Nie było osoby która by mnie zachęciła,mnie trzymał fakt że nie będę miała za co się utrzymać....To zdaje się jest pierwszą rzeczą którą pamiętam i żałuje ...ponieważ ja sie przygotowywałam tylko na egzamin nie pojechałam...
Pozdrawiam;)

dziewiątka
02-07-2009, 11:14
..bardzo żałuję momentu, kiedy bardzo-ale to bardzo- nakrzyczałam na swojego syna będąc pod wpływem emocji jakie spowodowała druga osoba. Póżniej okazało się, że nie było żadnej winy mojego dziecka.....mam ogromny żal do tej osoby ...a na myśl tamtej sytuacji zawsze ściska mnie serce i mam łzy w oczach ....to okropne - tego nie da się zapomnieć, choć wiele razy rozmawiałam z synem na ten temat i on niewiele z tego pamięta .....ale mój żal pozostał....

Mar-Basia
02-07-2009, 12:23
Pewnie masz rację.
Sądzę jednak, że większość z nas nie chce przeżywać tego jeszcze raz.
W szczególności na forum.

Martuniu masz racje, madre slowa. Jak do tej pory nie zauwazylam na naszym forum "odpowiedniej temperatury" do otwartego dzielenia sie zyciem prywatnym. Te wszystkie zlosliwosci, podjazdy i "szeptuchy" - nie zachecaja....i aby bylo weselej sa wynoszone na inne fora w formie zyczacej sobie wiele do zyczenia.

Elu, droga Sagulko, wiem co myslisz, i co chcesz przekazac - jestes wrazliwa osoba i mialas dobre intencje, bo odbierasz ludzi "przez Ciebie" - ale to niestety tak nie funkcjonuje.

Przepraszam, ze namieszlam, ale tak to widze.;)

Lila
02-07-2009, 13:23
Martuniu masz racje, madre slowa. Jak do tej pory nie zauwazylam na naszym forum "odpowiedniej temperatury" do otwartego dzielenia sie zyciem prywatnym. Te wszystkie zlosliwosci, podjazdy i "szeptuchy" - nie zachecaja....i aby bylo weselej sa wynoszone na inne fora w formie zyczacej sobie wiele do zyczenia.

Elu, droga Sagulko, wiem co myslisz, i co chcesz przekazac - jestes wrazliwa osoba i mialas dobre intencje, bo odbierasz ludzi "przez Ciebie" - ale to niestety tak nie funkcjonuje.

Przepraszam, ze namieszlam, ale tak to widze.;)

Marbella.Nigdy nie było , i nie będzie.
Tylko przez moment wydawało się że jest inaczej.
Ale to fatamorgana była.Zderzenie z rzeczywistością nastąpiło szybko.

Mar-Basia
02-07-2009, 13:46
Marbella.Nigdy nie było , i nie będzie.
Tylko przez moment wydawało się że jest inaczej.
Ale to fatamorgana była.Zderzenie z rzeczywistością nastąpiło szybko.

Ironia jest slyszec to od Ciebie......niestety taka jest smutna prawda.:confused:

tadeusz50
02-07-2009, 15:40
Napisać czego żałuję w swoim życiu? NIGDY WIĘCEJ. Wystawić się na żer czychających sępów gotowych do rozdrapania ran i posypywania solą i pieprzem.

Scarlett
02-07-2009, 15:45
Jakie to smutne, że nie możemy bezpiecznie pisać o sobie i naszym życiu na forum. Bardzo smutne.
Macie chyba rację, że lepiej nie ujawniać swoich tajemnic, bo można być wystawionym na pośmiewisko na innym forum.
Wobec tego niech ten wątek umrze śmiercią naturalną

tadeusz50
02-07-2009, 15:54
Elu nie trzeba szukać gdzieś indziej, tu też są.

Scarlett
02-07-2009, 16:01
Tadziu wobec tego jeszcze bardziej to jest smutne. Jaka ja jestem łatwowierna, że do mnie to jeszcze nie dotarło.

Jadzia P.
02-07-2009, 16:44
Napisać czego żałuję w swoim życiu? NIGDY WIĘCEJ. Wystawić się na żer czychających sępów gotowych do rozdrapania ran i posypywania solą i pieprzem.

Tadeuszu...takie po prostu jest życie...
Jedni ci współczują...inni się cieszą....ot, nasza polska rzeczywistość.
Ale ja zawsze wierze, że tych złych ludzi jest malućko...a pozostali są dobrzy...
Nie można żyć z przekonaniem, że otoczeni jesteśmy samymi wrogami...
A często jest w życiu tak , że ten niby przyjaciel...w biedzie i potrzebie okazuje się wrogiem.... i odwrotnie...
Wydaje mi się, że często człowiekowi jest lżej jak zrzuci z siebie ciężar który go przygniata....
Wszystko zależy od charakteru człowieka...
Ja do tej pory miałam taką przyjaciółke /mame/, której wiele mogłam powiedzieć i zawsze mnie zrozumiała...zawsze była tuż obok mnie...
Jak będzie wyglądało moje życie bez niej ....nie wiem.... z pewnoscią będzie inaczej i dużo trudniej...

Lila
02-07-2009, 17:00
Przyjaciół szukaj w realu.
Jeśli chodzi o internet , należy zachować ostrożność.I to bardzo daleko idącą.Tego nauczyłam się w ciągu ostatnich trzech lat.

tadeusz50
02-07-2009, 17:02
Przyjaciół szukaj w realu.
Jeśli chodzi o internet , należy zachować ostrożność.I to bardzo daleko idącą.Tego nauczyłam się w ciągu ostatnich trzech lat.
Ja w czasie roku z małym haczykiem.