PDA

View Full Version : Moda na Domy Seniora - komentarze


ja2977
11-01-2007, 06:59
Komentarz do artykułu: Moda na Domy Seniora (http://www.senior.pl/147,0,Moda-na-Domy-Seniora,1829.html)
--------------------
Znam tę sprawę od czterdziestu lat. Widziałem takie instytucje w zachodniej Europie, przysłuchiwałem się dyskusji na ten temat w Skandynawii - to było 15 lat temu. Opisywany przez Autorkę model amerykański jest typowo biznesowy, a dewelopperzy zwietrzyli interes na modzie na starość i wykorzystują hossę. Ja mieszkam w takim domu dla seniora - w polskim wydaniu - trochę jest mojego udziału w jego powstaniu. Dom położony w pięknej dzielnicy podmiejskiej, wygodny dojazd autobusem co 10 minut, ma 40 mieszkań w tym 10 dwuosobowych, a w jednopokojowych cztery zarezerwowano dla niepełnosprawnych. Tylko jedno jest przez osobę niepełnoswprawną zajęte. Warunkiem otrzymania mieszkania jest ukończenie 70 roku życia i oddanie mieszkania komunalnego. Kiedy go otwierano dwa lata temu czternaście mieszkań było wolnych - nie było chętnych. Po czterech miesiącach utworzyła się kolejka oczekujących, aż którekolwiek mieszkanie będzie wolne - wiadomo, z jakich powodów. Teraz, a jest styczeń 2007 mieszkanie wolne czeka na chętnego od trzech miesięcy. Władze miasta nazwały go Leśną Oazą (już tej nazwy nie używają)częściej nazywany jest Belwederem (z całą pewnością z racji architektury i znakomitych warunków mieszkalnych), ale każdy z moich sąsiadów - rówiesników, zapytany, jak się mieszka, odpowiada, smutno tu. Ja też codzienną ciszę, spokój i świetne warunki życia spostrzegałem jako dar nieba. Ale od początku brakowało mi życia. W starym domu, który opuściłem, byłem uczestnikiem, członkiem sołeczności. Rano, do ósmej i po południu od piętnastej, dom chodził. Spod ósemki na obiad był bigos, Ania spod dziesiątki prosiła mnie o pomoc w napisaniu wypracowania na temat Kochanowskiego lub nietypowego zachowania ośmiornic w basenie, albo czegoś tam jescze, spod trójki przychodzili po pożyczkę, wiedzieli, kiedy ten dziadek dostaje emeryturę. Przyjaciele wpadli na kawę, gdy robili zakupy w pobliskim centrum. Teraz nie odwiedzają, bo daleko, bo trzeba wcześniej zadzwonić, żeby nie jechać po próżnicy.
Przed laty brałem udział w dyskusji międzynarodowej o istnieniu takich domów. Własnie przedstwicielka skandynawskiego stowarzyszenia mówiła o występującym zjawisku alienacji.
Cała sprawa - jak zawsze - ma dwie strony. Z jednej widać komfort życia materialnego, z drugiej wyizolowanie i wyobcowanie.
Dziś uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby sytuowanie mieszkań dla ludzi samotnych i w podeszłym wieku w nowobudowanych domach wielorodzinnych. Zdzisław Stankiewicz

czort
16-04-2007, 21:10
Jestem zwolennikiem takich domów. Samotnym i odtrąconym mo
ża być też w wielkim blokowisku. I tak w dużej mierze jest. Dla
ludzi w podeszłym wieku najważniejszym problemem jest opieka
. Personel obiektu, pielęgniarka, lekarz, są dostępni w każdej ch
wili. Starzy ludzie całymi dniami siedzą zamknięci w domach i pi
es z kulawa nogą nie zaglądnie. Sprawa smutności, to rzecz or
ganizacyjna. O innych dramatach już nie wspomnę.

Anielka
16-04-2007, 22:55
Kiedyś rozmawiałam ze swoim synem o tym,ze jak bede stara ischorowana to chciałabym zamieszkać w takim Domu Seniora, do dzisiaj ,kiedy to obejrzalam w programie "Interwencja" na polsacie reportarz o Domu dla Seniorów w Gdańsku załozonym i prowadzonym przez księdza chyba Juliana jak dobrze pamietam.Wczesniej bylo kilka reportarzy o innnych domach,chodzilam też na zbiegi rehabilitacyjne do takiego domu.I wiecie co już nie chce trafić do takiego miejsca.Serdecznie pozdrawiam i zdrowia życzę

ammi1952
16-04-2007, 23:56
Nigdy w życiu nie chciłabym nawet na dzień tam trafić to jest straszne -ponizej godności człowieka .

Wilhelmina
17-04-2007, 08:48
Wiecie, a ja mam bardzo mieszane uczucia.
Moja Mama ma obecnie 87 lat. Po b.ciężkiej operacji jest coraz bardziej bezradna. Niby chodzi, niby podleje kwiatki, umyje się i takie drobne rzeczy.Biegam do niej minimum trzy razy w tygodniu. Raz jedzie córka, raz mój syn, raz, czasem dwa mój mąż. No, niby ma opiekę, ugotowane, sprzątnięte, tylko....samotność. Wciąż słyszę słowo samotność. Żadne z nas nie ma warunków na zabranie jej do siebie. Naprawdę, bo zrobłabym to bez zastanowienia.Sąsiedzi których znała poumierali, wprowadzili się wnukowie. Z reguły ludzie młodzi, zabiegani.Próbowałam załatwić panią, która zamieszkałaby z Mamą i poprostu była. Żądania były ogromne. 800 - 1.000zł plus wikt, no i wiadomo zwiększone w związk z tym płatności. Takie warunki stawiały ukrainki, innych chętnych nie znalazłam.
No i do tego sprzeciw Mamy typu- co mi się tu jakaś obca baba będzie kręciła. Dla mojej Mamy chyba zbyt póżno na zmianę, nawet na najpiękniejszy Dom Seniora. Natomiast mam mieszane uczucia w związku z moją osobą. Chyba jednak wolałabym być wśród ludzi. Z tym zagrać, z tamtym pogadać a nawet posprzeczać się. Czasem może pomóc w tym co dałabym rady. Czytam, że tam ludzie też czują się wyizolowani. Tylko dlaczego? Przecież właśnie tam można tym ludziom organizować lepiej i pełniej czas. Nie wiem, sama nie wiem co o tym myśleć.

ja2977
17-04-2007, 09:42
Wszystkich, którzy tu napisali, zapraszam do rozmowy na mojej stronie www.to29ja.blog.interia.pl czyli Herbatka u dziadka w najbliższy piątek po południu, gdzie zapraszam do wpisania się do księgi gości, nie pozostawię wpisu bez odpowiedzi. Także do przeczytania mojego tekstu na www.utw.pl/metodyki/edukacja/zasady cz.V.
dr Zdzisław Stankiewicz

ammi1952
17-04-2007, 11:00
nie wiem nie wiem po tych wszystkich reportarzach z tych domów pogodnej starości i przeżyciach i perturbacjach z takimi domami mojej niestety nie żyjacej juz sąsiadki jeszcze raz stwierdzam nieeee. Na pokaz to wszystko jest pięknie i cacy ale rzeczywistość jest czarno-bura

destiny
17-04-2007, 11:24
Tak, tak bym to ujęła - cierpieć z miłości do bliźnich.
I do tego z własnego wyboru, w pełni świadomego.
Otóż, miałam ciotkę, która przebywała w podobnym domu.
Wymagała opieki, była po paraliżu (paraliż nastąpił w wieku
dziecięcym wskutek silnego stresu/ przeżycia jakim był pożar domu).
Do pewnego czasu opiekę nad nią sprawowała matka-moja babcia. Ale kiedy babcia sama już potrzebowała opieki i poszła pod skrzydła drugiej córki, ciotka nie zgodziła sie być jeszcze jednym ciężarem i wybrała taki właśnie dom...
Odwiedzałam ją tam ze 2 razy w roku (spora odległość ode mnie).
Kiedy choroba coraz bardziej dawała sie we znaki - modliła się o śmierć...
Raz targnęła się na swoje życie, zażywając na raz uskładane tabletki nasenne...
Widać, nie dane jej było wtedy umierać, bo przeżyła.
Teoretycznie i wizualnie pięknie tam było...i dobrze tym, co jeszcze są świadomi na umyśle i poruszający sie o własnych siłach...reszty - nie skomentuję.

Basia.
17-04-2007, 14:06
Wszystkich, którzy tu napisali, zapraszam do rozmowy na mojej stronie www.to29ja.blog.interia.pl czyli Herbatka u dziadka w najbliższy piątek po południu, gdzie zapraszam do wpisania się do księgi gości, nie pozostawię wpisu bez odpowiedzi. Także do przeczytania mojego tekstu na www.utw.pl/metodyki/edukacja/zasady cz.V.
dr Zdzisław Stankiewicz
Chciałam zapoznać się z treścią tekstu i wyświetla się komunikat o następującej treści:

Podany w zapytaniu URL /metodyki/edukacja/zasady nie został odnaleziony na tym serwerze.

ja2977
17-04-2007, 15:19
adres jest napewno utw.pl może to wystarczy, potem wejść na metodyki, edukacja i ostatni rozdział (bo jest to rozdział książki) zasady cz.V

Malgorzata 50
17-04-2007, 15:42
Wiecie, a ja mam bardzo mieszane uczucia.
Moja Mama ma obecnie 87 lat. Po b.ciężkiej operacji jest coraz bardziej bezradna. Niby chodzi, niby podleje kwiatki, umyje się i takie drobne rzeczy.Biegam do niej minimum trzy razy w tygodniu. Raz jedzie córka, raz mój syn, raz, czasem dwa mój mąż. No, niby ma opiekę, ugotowane, sprzątnięte, tylko....samotność. Wciąż słyszę słowo samotność. Żadne z nas nie ma warunków na zabranie jej do siebie. Naprawdę, bo zrobłabym to bez zastanowienia.Sąsiedzi których znała poumierali, wprowadzili się wnukowie. Z reguły ludzie młodzi, zabiegani.Próbowałam załatwić panią, która zamieszkałaby z Mamą i poprostu była. Żądania były ogromne. 800 - 1.000zł plus wikt, no i wiadomo zwiększone w związk z tym płatności. Takie warunki stawiały ukrainki, innych chętnych nie znalazłam.
No i do tego sprzeciw Mamy typu- co mi się tu jakaś obca baba będzie kręciła. Dla mojej Mamy chyba zbyt póżno na zmianę, nawet na najpiękniejszy Dom Seniora. Natomiast mam mieszane uczucia w związku z moją osobą. Chyba jednak wolałabym być wśród ludzi. Z tym zagrać, z tamtym pogadać a nawet posprzeczać się. Czasem może pomóc w tym co dałabym rady. Czytam, że tam ludzie też czują się wyizolowani. Tylko dlaczego? Przecież właśnie tam można tym ludziom organizować lepiej i pełniej czas. Nie wiem, sama nie wiem co o tym myśleć.
Przepraszam cie Wilhelmino -ale czy ty mowisz serio ,ze wynagrodzenie za prace polegajaca na opiece nad osoba starsza przez 24 godz na dobe w wysokosci 1000-800 zl nazywasz WIELKIM ????????? :confused:

ammi1952
17-04-2007, 17:44
No wiesz Małgorzato jeśli do tego tysiaca dodasz mieszkanie + wikt dla opiekunki zużycie dodatkowej energi elektrycznej ,gazowej,wody oraz zimą ogrzewanie a staruszka jest osobą zgodną nie upierdliwą to Wilhelmina ma w 100% racje jak by na to wtedy nie spojzeć koszt ten w ogólnym zarysie przekracza lekko 2tysiace Pozdrawiam Grażyna

Malgorzata 50
17-04-2007, 18:17
No wiesz Małgorzato jeśli do tego tysiaca dodasz mieszkanie + wikt dla opiekunki zużycie dodatkowej energi elektrycznej ,gazowej,wody oraz zimą ogrzewanie a staruszka jest osobą zgodną nie upierdliwą to Wilhelmina ma w 100% racje jak by na to wtedy nie spojzeć koszt ten w ogólnym zarysie przekracza lekko 2tysiace Pozdrawiam Grażyna
Tak -tylko,ze to jest wynagrodzenie ZA PRACE a nie uprzejmosc i opiekunka powaznie podchodzaca do swoich obowiazkow jest caly dzien uwiazana ,nie moze podjac zadnej dodatkowej pracy -oczywiscie wszystko jest kwestia proporcji.

Wilhelmina
17-04-2007, 20:34
Miła Małgorzatko.
Nawet Cię rozumię, że jesteś na mnie zła, tylko to nie ja jestem kutwa, czy też naiwna, to Ty żle przeczyałaś mój post.Napisałam;.Próbowałam załatwić panią, która zamieszkałaby z Mamą i poprostu była. Żądania były ogromne. 800 - 1.000zł plus wikt, no i wiadomo zwiększone w związk z tym płatności. Takie warunki stawiały ukrainki, innych chętnych nie znalazłam.[B].A wcześniej napisałam, że Mama jest osobą chodzącą, wykonującą drobne prace. Napisałam też kto i ile zajmuje się Mamą. Ja nie chciałam pani do 24 godzinnej opieki nad obłożnie chorą staruszką, której trzeba zmienić pampersa, nakarmić, ugotować itd. Ja szukałam pani, która za jedzenie, mieszkanie i jednak mniejsze pieniądze poprostu będzie. Pójdzie do znajomych, do kina, na spacer,odwiedzić wnuki, ale po 4, 5, 6 godzinach wróci.[B]Porozmawia, napiją się kawy, czy herbaty. Będzie.
Nie myślałam, że należy wszystko wyszczególnić, ale dobrze.
Ja miałam nadal gotwać i załatwiać sprawę sprzątania.
Jednak nadal uważam, że stawiano mi zbyt wymagające warunki.
Ponieważ nadal może to być niejasne, to chcę Ci powiedzieć,że moja Matka po 45 latach pracy na kierowniczym stanowisku i 10 latach pracy na tzw pół etatu, co do emerytury liczono jako 50%, czyli pięć lat, otrzymuje świadczenia na dzień dzisiejszy w wys.1280,zł. Nie jest w stanie już dziś sama utrzymać siebie i mieszkania.Lekarstwa, lekarzy, oraz obiady i środki czystości pokrywam ja.
Ja rozumię, że kwota 1.000.zł jest dla Ciebie śmieszna, ale niestety, należy patrzeć na warunki w jakich my żyjemy.W sumie wydatek na panią do towarzystwa wynosiłby około 1.5oo-1,600zł. Wiesz Małgosiu, ja dobrze zarabiam, ale w tej sytuacji, nie tak dużo bym straciła, gdybym przestała pracować i sama była Mamie do towarzystwa. No i jeszcze jedno dla jasności, bo zaraz mi powiesz, że owszem, powinnam tak zrobić.Oczywiście, że tak zrobię, ale wtedy, kiedy Mama będzie wymagała 24 godzinnej opieki.
A tak całkiem na marginesie.Niejedna z osób w naszym klubie nie ma 1000zł emerytury i musi żyć.Czy to Ty, Małgosiu mówisz serio, że jesteś zdziwiona, że mnie się to wydaje dużą kwotą?

Malgorzata 50
17-04-2007, 20:40
Napisalam przeciez ,ze wszystko jest kwestia proporcji.Nie zrozumialam dokladnie przepraszam.Nie jestem na ciebie zla bo nie ma powodu.To tylko forum internetowe.

FeliksG
17-04-2007, 22:02
Jestem, wielkim, zolennikiem rodzin wielopokoleniowych i żadne - podkreślam - żadne domy opieki, spokojnej starości czy nawet tzw. domy dziennego pobytu, nie są niczym innym jak przytułkami.Uznaję tylko jeden wyjątek a jest nim hospicjum dla nieuleczalnie chorych, potrzebujących stałej, fachowej, pomocy. Wiem jednak na jakim świecie żyję. Młode pokolenia nie chcą przyjmować opieki nad swymi najbliższymi - starą matką czy ojcem - nie mówiąc już o dalszych krewnych. Zjawisko to nasila się wraz ze wzrostem zamożności, poszczególnych grup społecznych.Towarzyszy temu pokrętna i obłudna retoryka: Tam będą wśrod rówieśnikow z dobrze zorganizowanym, wypełnionym, czasem, fachową opieką itd.
To wszystko prawda, tyle, że nie będzie tam kontaktu z tym co się samemu tworzyło i co na zawsze pozostanie bliskie - z rodziną. Bedzie natomiast ciągle "współzawodnictwo o byle co, będzie, codzienna porcja widoku cierpienia i starczej niedoskonalości, jakby własnej było za mało.
Życie w rodzinie wielopokoleniowej, to dla starego człowieka, drugie życie - życie problemami swoich najbliższych, co jest przedłużeniem własnego bytu. Nigdy, takich doznań, nie uzyska się w najlepiej zorganizowanym czy najdroższym, domu opieki.
Wiem, że moje myślenie trąci archaizmem bowiem rzeczywistość przynosi zupełnie odwrotne rozwiązania.

bogda
17-04-2007, 22:23
Feliksie... zgadzam się z Tobą w 100%. Uważam, że takie domy spełnią swoją rolę ale dla osób, które nie mają w ogóle rodziny, bo też tacy są, albo dla skłóconych z rodziną. Nigdy nie oddałabym rodziców do takiego domu, nie mogłabym spokojnie żyć wiedząc, że oni tam są samotni, a tak nas kochali. To jest taka sama sytuacja, jak rodzice oddają dzieci do domu dziecka, tylko różnica wieku. Wiem,że zajmowanie się starszą chorą osobą jest uciążliwe, sama zajmowałam się mamą, która była po udarze. Ale przebywając z nami w domu, szybko wracała do zdrowia i sprawności. Nawet lekarze się dziwili takiemu postępowi. Nigdy nie chciałabym czegoś takiego przeżyć.

Basia.
17-04-2007, 23:01
Bogusiu, Feliksie zgadzam się z Wami takie domy to przytułki, schroniska. W dzisiejszych czasach rodziny wielopokoleniowe nie są na topie, starzy ludzie są niepotrzebni nikomu. Obserwowałm ojca moich znajomych, który mieszkał z nimi nie chciałabym mieć takiej starości. Dziadek miał wysoką emeryturę i chyba dlatego nie został nigdzie oddany. Do końca był człowiekiem sprawnym fizycznie i psychicznie. Osiem lat temu sprzedał swoje mieszkanie, dał pieniądze synowi sobie zostawił niedużą kwotę. Zamieszkał z synem i synową, dawał co miesiąc prawie całą emeryturę na swoje utrzymanie. Sobie zostawiał 200 zł na osobiste wydatki. Synowa nie znosiła teścia i dokuczała mu na każdym kroku, syn nie stawał w obronie ojca. Na swoje szczęście dziadek zmarł w styczniu b.r. Kiedy był w stanie agonalnym synowa powiedziała, że mógłby jeszcze z pół roku pożyć /potrzebna była emerytura dziadka/, dłużej nie bo za pół roku ona będzie miała pieniądze. Nie opisuję rodziny patologicznej, syn dziadka skończył 2 fakultety . Mam nadzieję, że nie będzie mi dane dożyć takiej "pięknej" starości. Dlatego uważam, że trzeba życ swoim życiem, nie "poświęcać" się dla dzieci i wnuków, tylko samemu brać z życia to co dla nas najlepsze i najpiękniejsze.
Robić wszystko co w naszej mocy żeby zachować sprawność psychiczną i fizyczną, czego wszystkim forumowiczom serdecznie życzę.

Malgorzata 50
17-04-2007, 23:13
Bogusiu, Feliksie zgadzam się z Wami takie domy to przytułki, schroniska. W dzisiejszych czasach rodziny wielopokoleniowe nie są na topie, starzy ludzie są niepotrzebni nikomu. Obserwowałm ojca moich znajomych, który mieszkał z nimi nie chciałabym mieć takiej starości. Dziadek miał wysoką emeryturę i chyba dlatego nie został nigdzie oddany. Do końca był człowiekiem sprawnym fizycznie i psychicznie. Osiem lat temu sprzedał swoje mieszkanie, dał pieniądze synowi sobie zostawił niedużą kwotę. Zamieszkał z synem i synową, dawał co miesiąc prawie całą emeryturę na swoje utrzymanie. Sobie zostawiał 200 zł na osobiste wydatki. Synowa nie znosiła teścia i dokuczała mu na każdym kroku, syn nie stawał w obronie ojca. Na swoje szczęście dziadek zmarł w styczniu b.r. Kiedy był w stanie agonalnym synowa powiedziała, że mógłby jeszcze z pół roku pożyć /potrzebna była emerytura dziadka/, dłużej nie bo za pół roku ona będzie miała pieniądze. Nie opisuję rodziny patologicznej, syn dziadka skończył 2 fakultety . Mam nadzieję, że nie będzie mi dane dożyć takiej "pięknej" starości. Dlatego uważam, że trzeba życ swoim życiem, nie "poświęcać" się dla dzieci i wnuków, tylko samemu brać z życia to co dla nas najlepsze i najpiękniejsze.
Robić wszystko co w naszej mocy żeby zachować sprawność psychiczną i fizyczną, czego wszystkim forumowiczom serdecznie życzę.
No i niestety znow sie z Toba w 100% zgadzam.Wiem jedno ,ze nigdy nie oddam moich rodzicow do zadnego domu spokojnej starosci ,jak bedzie trzeba to po prostu sie nimi zajme - na razie sa samorzadni i samodzielni wrecz nienawidza zeby sie nimi zanadto "opiekowc" Na szczescie dziadkowie calym swoim zyciem zapracowali na milosc dzieci i wnukow.I wlasnie wnuki teraz biegaja by umyc okna ,pomoc w ciezszych pracach i pogadac -i nie traktuja tego jako dopustu Bozego -oni po prostu bardzo lubia z dziadkami byc .Pisalam juz o tym gdzies .Ja i moj brat tez uwielbiamy wpasc do rodzicow na pogaduchy .Dlatego wracam czym predzej zeby byc w domu gdyby mnie potrzebowali.

Basia.
18-04-2007, 00:01
Małgosiu, pięknie opisałaś swoich rodziców i Wasze relacje z nimi. Szkoda, że mało jest takich rodzin.

Wilhelmina
18-04-2007, 00:43
Wiecie co dziewczyny? Wszystko się zgadza i nic się nie zgadza.
Dobrze.Wszystkie jesteśmy wspaniałe.Mamy wspaniałe dzieci i wspaniałe wnuki.Życie jest piękne i bajkowe, tylko...skąd tyle tych ludzi w domach starości.Tych nieodbieranych ze szpitali. Tych samotnie umierających w domach i leżących bez pomocy.
Oni przecież są i niestety jest ich dużo.
Chciałabym to ja sama podjąć decyzję.Ja. Nie żeby już zaraz, natychmiast iść tam, tylko czy wogóle brać taką opcję pod uwagę.Jestem uparta.Jak sobie coś wbiję w głowę to chcę wiedzieć.Dla siebie. Czy lepiej w domu, sama, czekając na te dobre wnuki i dzieci, czy przymierzać się "tam", nie czekając na nic i nikogo. Przyjdą to będą, nie przyjda to trudno.Cały czas bowiem mam wrażenie, że każde następne pokolenie coraz mniej ma i chce dać czasu swym rodzicom i dziadkom.

Malgorzata 50
18-04-2007, 03:53
Uogolniasz.Mysle.To jest tak bardzo indywidualne jak indywidualna jest kazda rodzina i kazdy czlowiek.To nie jest ze kazde nastepne pokolenie...nie mysl o pokoleniu tylko o swoich najblizszych...Jak ci sie wydaje ,jakbys sie lepiej czula...itd itd zreszta to co teraz wydaje sie stanem pewnym i stalym za chwile moze byc juz odleglym wspomnieniem .Pewnie lepiej jest moc decydowac o sobie do poznych, poznych lat,ale zdarza sie i tak ,ze musza zadecydowac za nas inni.I wazne jest to ze jesli tak sie zdarzy zeby to byli ludzie tak bliscy ,ze beda wiedzieli co nas uszczesliwi-a na te bliskosc pracuje sie przez cale zycie.I nie warto rozwazac co lepiej -nie ma na to jednej odpowiedzi -nie wiesz co bedzie dla ciebie lepiej i jak sie zycie ulozy

Wilhelmina
18-04-2007, 08:30
Wiesz, Małgosiu,siedzę nad tym już jakiś czas i dumam; masz rację, czy nie?
Uogólniam?.No jasne, a jak inaczej? Właśnie patrząc na to, co dzieje się wokół,przychodzą mi do łepetyny takie mądre myśli.
Jak zapewne pamiętasz, gdy byłyśmy dziećmi, domy wielopokoleniowe nie były niczym nadzwyczajnym. Często zamieszkiwała nawet jakaś samotna ciotka, czy nedomagająca już gosposia.Ale to już "było". Dzisiaj, pęd za pieniędzmi,chęć tzw."korzystania z życia",w większości małe mieszkania, często bieda, wszystko to powoduje rozlużnienie więzów rodzinnych. Nie wiem i nikt nie wie napewno, na ile dobrze wychowałam swoje dzieci. Dziś moje dziecię zbiera najbardziej kalekie koty,godzinami w nie chucha i dmucha, żeby miały swoja "chwilę" szczęścia.Ale jutro? Czy jak ja będę jak te koty, czy znajdzie w sobie chęć opiekowania? A jeśli zauważę, że niechętnie mną się opiekuje, co należy uczynić ze sobą.Siedzieć i rozpaczać? Czekać na cud zmiłowania? Czy świadomie i w miarę godnie zdecydować się na dom dla starych ludzi w którym przynajmniej nie będę sama.Mam jeszcze trochę czasu. to nie jest decyzja na już, tylko tyle, że ten czas tak bardzo pędzi. Prawie wczoraj byłam młoda, a za 7 lat w glorii prawa, mogę być prababcią.
Nie wiem właśnie jak się wszystko ułoży, ale chciałabym być gotowa, gdy ułoży się żle.

Wilhelmina
18-04-2007, 08:41
Acha.Oczywiste, że wolałabym być tu, właśnie tu. Wśrod swoich kątów, książek,z laptopkiem i kotem na stole, bo na kolanach się nie mieści. Wolałabym.

Nika
18-04-2007, 09:00
Zmieniły się realia polskiej rzeczywistości,ale chciałam przytoczyć historię mego dziadka.Po śmierci babci czuł się samotny,więc rodzice zabrali go do nas .Bardzo staraliśmy się,aby mu było dobrze,ale po 4 miesiacach poprosił,aby mu załatwić miejsce w DPJ na Prokocimiu,bo u nas się nudzi.Namówił go jakis staruszek spotkany na Plantach,mieszkaniec tej placówki.Mieszkał tam 10 lat/po 2 miał osobny pokój/i był bardzo zadowolony-działał w radzie seniorów,uprawiał ogródek i był między "swoimi",czyli równolatkami.Odwiedzaliśmy się wzajemnie, ale bardzo chwalił wszelkie zajęcia,spotkania z aktorami i zabawy jakie im organizowano.Myślę,że to kwestia charakteru i placówki, na jaką się trafi.

ammi1952
18-04-2007, 11:06
a ja myślałam że Ty opisujesz Dom Zasłużonego Aktora w Skolimowie Ps tylko takich domów jest mało A te złe to wszedzie Pozdrawiam Grazyna

destiny
18-04-2007, 11:18
Nikuś...tylko widzisz.. Twój Dziadziuś sam podjął taką decyzję...
Dodatkowo, by sprawny fizycznie i psychicznie.
Po prostu wolał taką placówkę, gdyż tam mógł być wśród swoich rówieśników. Podejrzewam, że w tym czasie byliście zajęci pracą...a Dziadziuś się nudził...

Nika
18-04-2007, 13:00
1018po przejściu na emeryturę dziadkowie zamieszkali w domu na wsi pod Krakowem,więc był przyzwyczajony do pracy w ogrodzie,do pogawędek z sasiadami,natomiast w mieszkaniu blokowym nie miał co robić, bo mama nie pracowała..muślę,że czuł się nieużyteczny a tam mógł sie realizowac,gdyz był bardzo żywotny.zmarł w wieku 98 lat.Gdyby los sprawił,że na sterość musiałabym sama mieszkać,też wolałabym takie wyjście, bo nie cierpię samotności,braku ludzi wokół siebie i bezczynności...

Malgorzata 50
18-04-2007, 15:41
Acha.Oczywiste, że wolałabym być tu, właśnie tu. Wśrod swoich kątów, książek,z laptopkiem i kotem na stole, bo na kolanach się nie mieści. Wolałabym.
Ba! To oczywiste ja tez i wlasciwie tak sobie to wyobrazam ,ze jak dlugo sie da bede sobie samorzadna i niezalezna.Oj Wilhelmino najpierw chcialam ci cos szybko odpowiedziec ,ale opadly mnie refleksje i musze troche pomyslec.Widzimy naszych rodzicow( jesli sa jeszcze z nami) ,swoj stosunek do nich ,znamy nasze dzieci mozna na tej podstawie cos prognozowac.Ale tak naprawde to zycze nam wszystkim zebysmy jak najdluzej mogli stanowic sami o sobie ot co!

Basia.
18-04-2007, 19:44
Ba! To oczywiste ja tez i wlasciwie tak sobie to wyobrazam ,ze jak dlugo sie da bede sobie samorzadna i niezalezna.Oj Wilhelmino najpierw chcialam ci cos szybko odpowiedziec ,ale opadly mnie refleksje i musze troche pomyslec.Widzimy naszych rodzicow( jesli sa jeszcze za nami) ,swoj stosunek do nich ,znamy nasze dzieci mozna na tej podstawie cos prognozowac.Ale tak naprawde to zycze nam wszystkim zebysmy jak najdluzej mogli stanowic sami o sobie ot co!
Wiecie dziewczyny, nie wyobrażam sobie że nie mogłabym stanowić o swoim życiu "samorządnie i niezależnie". To musi być straszne, przyłączam się do Małgosi: ŻYCZĘ NAM WSZYSTKIM ŻEBYŚMY JAK NAJDŁUŻEJ MOGLI STANOWIĆ SAMI O SOBIE !!!!!!!!!!!!!!!!!

ja2977
18-04-2007, 19:58
Przedstawiam tekst napisany sporo lat temu, ale - jak sądzę - aktualny do dzisiaj, a zatytułowany
Syndrom opuszczonego gniazda

Osiedle na obrzeżach wielkiego miasta. Domy budowane przez wiele lat kosztem ogromnych wyrzeczeń, zawsze z myślą o zapewnieniu szczęśliwego bytu dla następców, zawsze wedle najnowszych katalogów mody, dla dwóch co najmniej pokoleń, wypieszczone przez ludzi, którzy nie mają nawet czasu, by cieszyć się swoim dziełem. W tej codziennej trosce, by to gniazdo jak najbardziej odpowiadało kryteriom współczesności bycia i posiadania mijają najlepsze lata.

Potem i radość z dorastania dzieci. Jeszcze nic nie wskazuje na to, że tak pieczołowicie budowane gniazdo może opustoszeć. Ale nadchodzi taki dzień, wydaje się, że przyszedł zbyt szybko. Zwykle na początku października, lub w końcu września. Jeszcze przyjeżdżają na święta, jako studenci, chwalą się postępami w nauce, sprawiając wielką radość w domu. Jeszcze telefonują co kilkanaście dni, potem co kilka tygodni, potem przysyłają fotografię. Jeszcze jest nadzieja, że od teraz będzie ich wszystkich w domu więcej, że spełni się marzenie i cel tych wszystkich poświęceń. Wkrótce ta nadzieja znika. Niedawno jeszcze zupełnie małe dzieci,. były wspólnym szczęściem lub wspólnym niepokojem, albo stały się przedmiotem przetargów. A teraz odeszły z domu, nie potrzebują już rodziców ? mają własne życie, pozakładały własne rodziny. Zaczyna się nowe. Znowu są sami, jak przed laty na początku małżeństwa. Tylko że nic nie jest już takie, jakie było wtedy, wiele się zmieniło w ich życiu i w ich wzajemnych relacjach.. Zaczyna się nowy etap w życiu małżonków, nowa sytuacja, do której oboje muszą się przystosować.

BUNIA
18-04-2007, 21:37
Wybor jakze trudny- to na pewno kwestia charakteru i umiejetnosci radzenia sobie w zyciu,stanu zdrowia,mozliwosci psycho-fizycznych.,Na terenie mojej gminy sa dwa dps-y jeden dla tych z kasa a drugi dla osob niepelnosprawnych fizycznie i psychicznie ociezalych..Praktycznie to nie widze roznicy miedzy nimi.I tu i tam sa ludzie bardzo smutni i jacys zagubieni- rzadko sie usmiechaja.Do jednego z nich nieraz wstepuje /mieszkam b,blisko/ rozmawiam z mieszkancami sa przymilni ,spragnieni bliskosci,czulosci .milosci.Zal jak na nich patrzec - po przyjsciu do domu czuje sie o k r o p n i e. .

Basia.
18-04-2007, 21:59
Kiedy zaczyna się rodzicielstwo bardzo często w wielu związkach "kończy się małżeństwo". Małżonkowie koncentrują się na wychowywaniu swoich pociech i zaczynają "żyć obok siebie", dzieci dorastają zakładają swoje rodziny a ich rodzice z przerażeniem stwierdzają, że coś im umknęło w ich wzajemnych relacjach, że stali się dla siebie obcymi ludźmi /często bardzo nielubianymi/, że przegrali swoje życie. Nie wolno "zatracać się bez reszty" w rodzicielstwie, trzeba żyć ze swoim współmałżonkiem a nie obok niego i wtedy "syndrom opuszczonego gniazda" przeżyje się bez cierpienia. Mam sąsiadów, mają chyba około 76 lat /ich dzieci dawno opuściły "gniazdo"/ zawsze się uśmiecham kiedy ich spotykam, ten Pan trzyma swoją żonę za rękę tak jak chłopak dziewczynę, zawsze są roześmiani widać że im dobrze ze sobą.

kimonka
03-11-2009, 12:17
uważam, że takie domy to świetny pomysł, zwłaszcza jeśli jesteśmy rozrywkowymi staruszkiami i lubimy towarzystwo innych ludzi. Starość wcale nie musi być nudna i spędzana przed telewizorem. A wtakim domu spokojnej starości, zawsze można poplotkować, pograć, chodzić na dancingi i organizować sobie wyjazdy do teatru. Dolegliwości na starość, to tylko mało znaczący, choć bolesny szczegół...
mam też swoją stronkę o domach : http://mbt-domy.w.interia.pl/ zapraszam i pozdrawiam

kimonka
03-11-2009, 12:17
uważam, że takie domy to świetny pomysł, zwłaszcza jeśli jesteśmy rozrywkowymi staruszkiami i lubimy towarzystwo innych ludzi. Starość wcale nie musi być nudna i spędzana przed telewizorem. A w takim domu spokojnej starości, zawsze można poplotkować, pograć, chodzić na dancingi i organizować sobie wyjazdy do teatru. Dolegliwości na starość, to tylko mało znaczący, choć bolesny szczegół...
mam też swoją stronkę o domach : http://mbt-domy.w.interia.pl/ zapraszam i pozdrawiam

Anna0102
11-02-2016, 04:34
Prowadzę rodzinny dom opieki wszystkich zainteresowanych proszę o kontakt pod nr 507103096

Kamilos111
11-02-2016, 16:40
Patrzcie jakie domy seniora budują, szkoda tylko, że żadnego starca nie stać na pobyt tam :/ http://www.rynekseniora.pl/rynek_opieki/105/czy_beda_chetni_na_luksusowe_domy_seniora,4320.htm l

SeniorkaWAWA
12-02-2016, 10:41
te domy seniora wcale nie są takie złe, przynajmniej z tego co słyszałam od znajomej, która tam mieszka od pół roku, mają czyste, schludne pokoje, dobre wyżywienie. No i kontakt z ludźmi w podobnym wieku, a to nie jest takie obecne w naszym życiu. Młodzi mają swoje sprawy, swoje tematy. Czasami już mi trudno znaleźć temat wspólny z córką czy zięciem. W domu seniora są ludzie w naszym wieku i łatwiej jest znaleźć nić porozumienia

Joanna49W.
12-02-2016, 12:48
ANNO01o2- W jakiej miejscowości ten dom?? Dlaczego nic o nim nie napisałaś? Przede wszystkim trzeba się promować!. Nie mogę wprowadzić się do domu opieki.... o którym nic nie wiem.
Przez telefon nie załatwię spraw związanych ze "spokojną starością".
Pozdrawiam. Joanna

ReginaU
18-02-2016, 08:43
A znacie może ten dom seniora warszawa (http://www.pielegniarski-dom-opieki.pl/)? Podobno mają tam całkiem dobrą opiekę lekarską i w okolicy jest sporo zieleni. Wolałabym właśnie znaleźć sobie taki sprawdzony ośrodek...

Romy
16-03-2016, 11:48
Na prowadzenie takie domu trzeba mieć jakieś pozwolenia?

wesolysenior
24-05-2016, 20:48
to straszne, że ludzie tak łatwo decydują się oddać swoich bliskich do takiej placówki