PDA

View Full Version : święta po polsku....a zdrowie


Malwina
04-12-2008, 17:11
Jak jest ,jak byc powinno, co jemy, co powinniśmy zgodnie z tradycją "wstrząsająco proste przepisy na zdrowe święta"podpowiada nam za moim skromnym udziałem ojciec Jan Grande.... z zakonu bonifratrów.

Malwina
04-12-2008, 17:30
Świateczne obżarstwo-organizm, przeładowany wielką iloscią źle dobranych składników, zapijanych czestokroć nie najleprzym alkoholem choruje potem przez dłuższy czas.Postarajmy sie, aby "święta po polsku" nie były tylko tępym trwaniem za stołem przy właczonym telewizorze, obżeraniem sie i piciem.
Jak to z tą ilościa potraw bywa?-dwunastu apostołów, dwanaście potraw?Nie ma reguły co region, to inny wigilijny zestaw.Na wschodzie , Litwie, Ukrainie, Białorusi najważniejszą potrawą była kutia-przyrządzana z łuszczonej, obtłuczonej pszenicy.Pszenicę moczy sie, po czym długo gotuje.Kiedy zacznie pęcznieć dodajemy trochę świeżego masła, żeby nie pękała.Równolegle przygotowujemy mak, uprzednio dobrze wymoczony.Mak przepuszczamy dwukrotnie pzrez maszynkę i jeszcze dodatkowo ucieramy w makutrze.Mak nie utarty nie ma swoich walorów zapachowo-smakowych.Do maku dodajemy gorący miód i lekko sparzone rodzynki.Czasem do maku dolewano troche gorącej wody i powstawało mleko makowe.Ugotowaną pszenicę formujemy jak babkę, na wierzchu układamy rozetkę z łuskanych orzechów włoskich i migdałów, a boki okładamy makiem.Pszenica symbolizuje dzieło rąk ludzkich a mak?dodaje euforii , radości biesiadnikom jako że wiemy iż rozładowuje napięcie, jest środkiem halucynogennym
W poznańskim zamiast kutii podaje się makiełki- grube kluski z ciasta makaronowego ze słodkim , utartym, wymieszanym z rodzynkami makiem.

Malwina
04-12-2008, 17:39
Ojciec Grande zdecydowanie odradza kwaszenie buraków jako że pokrywają się one warstwą pleśni z żółtym obrzeżem, w której znajdują sie bardzo zjadliwe, rakotwórcze grzybki.
Taki prawdziwy naturalny barszcz robi się na burakach pieczonych.Pare dni pzred wigilią kładziemy na blasze kilka średnich, umytych buraków(wstawić do piekarnika naczynie z wodą ,żeby parowało)i piecze sie w temperaturze 250 stopni pzrez pół godziny.Kiedy przychodzi pora na barszcz trzemy na tarce, zalewamy przegotowaną wodą dodajemy czosnek utarty z solą, trochę kwasku cytrynowego, cukier, łyzkę oleju i jest wspaniały barszcz , którego na dobrą sprawę zagotowywac nie musimy...Uszka robimy z ciasta pierogowego - tylko mąka i gorąca woda i farsz( grzybowy, grzybowo-kapuściany)

Malwina
04-12-2008, 17:45
Smacznym dodatkiem do barszczu jest tez kulebiak przygotowany z ciasta drożdzowego nadziewanego farszem z kapusty z grzybami.Na kazdy kilogram mąki nalezy wsypać 3 łyżki mąki ziemniaczanej, a podczas wyrabiania, kiedy ciasto rozczyniane na mleku z drożdzami tak juz nieżle wyrosnie- wklepujemy w nie rękami pół kostki masła.Wtedy będzie pulchne, kruchutkie, ale nie łamliwe i nie będzie pękać.

Pani Slowikowa
04-12-2008, 17:45
Malwino!!! Co ty mowisz?? A jak ten barszcz z pieczonych burakow ma byc kwaskowaty??

Malwina
04-12-2008, 17:53
To jest zdrowa baza( mówimy cały czas o zdrowych świętach) a doprawiaj sobie jak chcesz( trochę kwasku już w tej bazie jest)ja np dodaję wywar z grzybów , lekki ocet ze śliwek w syropie z octu.....

tadeusz50
04-12-2008, 18:02
Przecież święta są po to by niezdrowo pożreć. Bez urazy.

Malwina
04-12-2008, 18:09
Nooo taak, ale ja pisze o zdrowych świętach jak przyrządzać żeby było i pyszne i zjadliwe dla naszych wątrób...Np Tadziu , czy wiesz,że karpia wypanierowanego w mące i jajku(nie bułeczce)smażymy na oleju kilka godzin pzred kolacją, a podajemy po podgrzaniu? Organizm lepiej toleruje rybę, która zdążyła ostygnać i stężeć- może jej zjeśc wiecej, bez skutków ubocznych i własnie o takich drobnych "zdrowotnosciach" piszę opierając sie o zakonnicze wywody...Po karpiu może być szczupak w galarecie, po nim sledz w oleju z cebulką ( nie w śmietanie, ponieważ śmietana jest daniem niepostnym do tego ciężkim) W następnym poscie o Poście

tadeusz50
04-12-2008, 18:17
Malwino błagam nie ucz ojca dzieci robić. Ja koło wigilijnego karpia robię od 37 lat. I tą ilość byłoby trudno usmażyć przed samą wigilią.

Malwina
04-12-2008, 18:27
Tadeusz to nie sa moje przepisy, ale częsciowo sprawdziłam, inne nie, ale intuicyjnie wyczuwam, a także znając pewne procesy, idee łączenia pewnych potraw, podstawy metabolizmu człowieka, przyczyny pewnych dolegliwości skłaniam sie ku tym przepisom i podaję dalej ewentualnym zainteresowanym....ot i tyle...

Pani Slowikowa
04-12-2008, 18:34
To jest zdrowa baza( mówimy cały czas o zdrowych świętach) a doprawiaj sobie jak chcesz( trochę kwasku już w tej bazie jest)ja np dodaję wywar z grzybów , lekki ocet ze śliwek w syropie z octu.....

A ja dopiero niedawno nauczylam sie jak kisic buraki:confused:

No trudno bede musiala wrocic do pierwotnych sposobow dokwaszania.. Dzieki za ta uwage.. Kurcze czlowiek wciaz sie czegos uczy.. :)
Z ryba podgrzewana tez nie wiedzialam.. ale mimo wszystko tak sie robilo bo zanim uzmazylo sie wszystko i podalo to juz zdazyla wystygnac..

Bona
04-12-2008, 18:49
Malwina ma rację.Mam książkę ojca Grande i rzeczywiście poleca taki barszcz. Już od dawna taki robię i zapewniam, że jest pyszny.
Ryba odgrzewana też smakuje lepiej ( przynajmniej mnie )ale nie każdy może lubi taką:)

Malwina
04-12-2008, 18:51
jeszcze zanim o Poście cd potraw wigilijnych....w regionach zachodnich , po rybach podawano gotowane grzyby w mącznym sosie z ziemniakami.Na wschodzie natomiast podawano zapiekaną kapustę....
Zapiekana kapusta-na patelnię z rozgrzanym olejem (około szklanki)rzucamy pół kilograma siekanej cebuli, leciutko solimy.Kiedy jest lekko rózowa dodajemy kilogram niepłukanej kiszonej kapusty.Wsypujemy trochę kminku(rozdymające działanie kapusty niweluje)- prażymy około poł godziny.W innych regionach podaje się kapustę z fasolą i grochem.Ponieważ święta są po to ,zeby sie niezdrowo nażreć jak powiedział Tadzio- ojciec Grande proponuje niwelator ziołowy przez całe święta.....Herbatka ziołowa pita między daniami stojąca całe święta na stole i uzupełniana
Herbatka ziołowa--mieta, melisa, dziurawiec, kminek, koper włoski, nie słodzona.Popijając miedzy daniami, nie będziemy musieli nerwowo sięgać po tabletki na trawienie....
Pozostały potrawy płynne i ciasta....kompot z suszu, lub zwyczajem Polski zachodniej zupa z suszu zaciągnięta kisielem, z lanymi kluskami.No i ciasta - na wigilię podajemy wyłącznie ciasta drożdzowe i makowce.Wszystkie inne w których są śmietana , kremy zachowujemy na I i II dzień swiąt.I tak objedzeni, zadowoleni, rozleniwieni śpiewamy kolędy przy naturalnej choince, nie słuchamy z płyt.
Sztuczna choinka?- ojciec Grande wznosi oczy do nieba "Panie Boże odpusć"- to tak jakby ktostrupa z trumny wydobył, posadził na krześle, przybrał, poerfumował i udawał, ze ten ktos żyje....dla mnie mówi o.Grande sztuczna choinka jest zaprzeczeniem świątecznego nastroju...i dodaje nawet nie zdajemy sobie sprawy,że olejki eteryczne świerku, sosny zabijają bakterie w domu,niechby choć jedna żywa gałązka była w dzbanie.....

tadeusz50
04-12-2008, 18:51
To może jako ciekawostkę podam dwie rzeczy. Karpia przed obraniem z łoski na moment wkładam do wrzącej wody. Podkreślam wrzącej. Po drugie na dobę przed smażeniem po podzieleniu na filety, dzwonka. Przekładam rybę pokrojoną cebulą, pozbywa się zapachu.

Malwina
04-12-2008, 18:52
no widzicie , takie niby nic nie znaczące szczegóły....

Malwina
04-12-2008, 18:53
Co robi wrząca woda Tadziu z karpiem ?lepiej łuska odchodzi, czy ryba "zamyka "w sobie smak?

Lila
04-12-2008, 19:04
Tadziu,ja też cebulą przekładam dzwonka przed smażeniem.Nie używam oleju,tylko klarowane masło.
Zdecydowana różnica w smaku.
I żaden barszcz,tylko zupa z prawdziwków .

Pani Slowikowa
04-12-2008, 19:04
jeszcze zanim o Poście cd potraw wigilijnych....w regionach zachodnich , po rybach podawano gotowane grzyby w mącznym sosie z ziemniakami.Na wschodzie natomiast podawano zapiekaną kapustę....
Zapiekana kapusta-na patelnię z rozgrzanym olejem (około szklanki)rzucamy pół kilograma siekanej cebuli, leciutko solimy.Kiedy jest lekko rózowa dodajemy kilogram niepłukanej kiszonej kapusty.Wsypujemy trochę kminku(rozdymające działanie kapusty niweluje)- prażymy około poł godziny.W innych regionach podaje się kapustę z fasolą i grochem.Ponieważ święta są po to ,zeby sie niezdrowo nażreć jak powiedział Tadzio- ojciec Grande proponuje niwelator ziołowy przez całe święta.....Herbatka ziołowa pita między daniami stojąca całe święta na stole i uzupełniana
Herbatka ziołowa--mieta, melisa, dziurawiec, kminek, koper włoski, nie słodzona.Popijając miedzy daniami, nie będziemy musieli nerwowo sięgać po tabletki na trawienie....
Pozostały potrawy płynne i ciasta....kompot z suszu, lub zwyczajem Polski zachodniej zupa z suszu zaciągnięta kisielem, z lanymi kluskami.No i ciasta - na wigilię podajemy wyłącznie ciasta drożdzowe i makowce.Wszystkie inne w których są śmietana , kremy zachowujemy na I i II dzień swiąt.I tak objedzeni, zadowoleni, rozleniwieni śpiewamy kolędy przy naturalnej choince, nie słuchamy z płyt.
Sztuczna choinka?- ojciec Grande wznosi oczy do nieba "Panie Boże odpusć"- to tak jakby ktostrupa z trumny wydobył, posadził na krześle, przybrał, poerfumował i udawał, ze ten ktos żyje....dla mnie mówi o.Grande sztuczna choinka jest zaprzeczeniem świątecznego nastroju...i dodaje nawet nie zdajemy sobie sprawy,że olejki eteryczne świerku, sosny zabijają bakterie w domu,niechby choć jedna żywa gałązka była w dzbanie.....


A mnie na placz sie zbiera jak juz po swietach rozbieram trupa mojej slicznej pachnacej choinki.. ktora ususzono na zywca.. i to do tego jeszcze przybrana jak panna mloda .. Takie meczarnie biednego drzewka..
Dobrze ze mi o tym przypomnialas Malwinko.. Ide kupic sztuczna choinke:confused: ..

Malwina
04-12-2008, 19:16
mnie tez jest jej żal, ale ile zapachu , radosci wnosi w czas świąt, a poza tym dziś mozna kupić ukorzenioną choinke w doniczce różne rozmiary...to też wyjście....

Malwina
04-12-2008, 19:22
post o Poście- onegdaj postu bardzo przestrzegano...w adwencie przez wszystkie środy i piątki nie jedzono mięsa, jedynie zupy jarzynowe na oleju, kasze z masłem, śledzie..Post nastrajał ludzi wewnetrznie, przygotowywał do narodzin jezusa, a przy tym co bardzo ważne organizm fizyczny przez te 40 dni odpoczywał sobie, wyjaławiał się trochę, normalizował gospodarkę tłuszczową.Proces ten z jednej strony niezwykle chwalebny, umożliwiał regenerację organizmu, niejako od podstaw.Jest w tym przekazie zdrowotnym mądrosć wynikająca z doswiadczeń długich wieków.....

Lila
04-12-2008, 19:25
post o Poście- onegdaj postu bardzo przestrzegano...w adwencie przez wszystkie środy i piątki nie jedzono mięsa, jedynie zupy jarzynowe na oleju, kasze z masłem, śledzie..Post nastrajał ludzi wewnetrznie, przygotowywał do narodzin jezusa, a przy tym co bardzo ważne organizm fizyczny przez te 40 dni odpoczywał sobie, wyjaławiał się trochę, normalizował gospodarkę tłuszczową.Proces ten z jednej strony niezwykle chwalebny, umożliwiał regenerację organizmu, niejako od podstaw.Jest w tym przekazie zdrowotnym mądrosć wynikająca z doswiadczeń długich wieków.....

Malwinko ,post 40 dni to przed Wielkanocą był.

Pani Slowikowa
04-12-2008, 19:27
mnie tez jest jej żal, ale ile zapachu , radosci wnosi w czas świąt, a poza tym dziś mozna kupić ukorzenioną choinke w doniczce różne rozmiary...to też wyjście....

Ja kilka razy probowalam kupic z korzeniami i potem wsadzalam ja z wielkim pietetyzmem do ogrodu.. Po kliku miesiacach padala:confused: niestety bo korzenie uciete byly zbyt drastycznie i wcisniete do donicy.. Tak jakby ktos nam ucial palce i na sile wcisnal do pieknego buta
..
Tak .. zywa choinka jest piekna, pachnaca i nie moze sie porownac do plastikowej .. ale ten zal.. po swietach jest nie do zniesienia..
W tamtym roku nie moglam sie pozbierac z kupieniem choinki.. bo tej plastikowej nie chcialam a tej zywej tez nie.. i co tu bylo robic?? W koncu los sam mi dal do reki rozwiazanie.. Przy kosciele zawsze sprzedawali choinki.. i jak to tu jest w zwyczaju kilka dni przed swietami ( akurat jak znalazl) te nie sprzedane przewaznie najpiekniejsze i najdrozsze ... rozdawali za darmo.. Wiec co? Mialy sie zmarnowac?? To wzielam to cudne biedactwo do siebie.. ubralam jak trza.. Pachniala mi ona soim powolnym umieraniem cale swieta.. i potem poszla na smietnik.. Jak ja rozbieralam to zostawilam jej na droge do przemialu malenka slomiana polska gwiazdke..

Malwina
04-12-2008, 19:31
masz rację Lilu, ale to tez był post a chodzi mi przede wszystkim o ideę postu nie liczbę dni...pomylka, rozpędziłam się....

Malwina
04-12-2008, 19:33
Wzruszające to co piszesz Słowiku, ja tez tak choinke odbieram i jej dolę- niedolę.Moja choinka nie idzie na śmietnik jest palona troszke w kominku(zapach) reszta w kotłowni w piwnicy...

tadeusz50
04-12-2008, 19:38
Co robi wrząca woda Tadziu z karpiem ?lepiej łuska odchodzi, czy ryba "zamyka "w sobie smak?
Zdecydowanie lepiej łuska schodzi. Mam Olę u siebie i dlatego opóznienie.

tadeusz50
04-12-2008, 19:43
Tak Lilu zupa z prawdziwków z łazankami

Nika
04-12-2008, 20:09
Asiu,ja zakwaszam barszczyk woda spod kiszonych ogórków-świetny smak-juz nie gotuję,zeby wit.C nie niszczyć.

Pani Slowikowa
04-12-2008, 20:18
Asiu,ja zakwaszam barszczyk woda spod kiszonych ogórków-świetny smak-juz nie gotuję,zeby wit.C nie niszczyć.

Ja tez tak robilam
..Niko:) Zakwaszalam na rozne sposoby.. ale jak moj wujek ( z Krakowa z reszta) bedac u nas nauczyl mnie kwaszenia burakow nie posiadalam sie z radosci. On nawet pil ten barszcz na surowo i mowli ze tak jest zdrowo.. :confused:
No i masz babo placek.. okazuje sie ze ze to psu na bude wszystko bylo warte ..
Trudno sie mowi :)
Ciesze sie ze jestesmy tu i razem jakos sie podtrzumujemy na duchu.. Ja nie az tak daleko jakby sie wydawalo..

babciela
04-12-2008, 20:42
B ędac kiedys na slaskiej Wilii jadlam jakies pyszne buleczki drożdzowe namoczone w mleku, z makiem przyprawionym jak do makowcow- to było pyszne.U mnie w domu byl zawsze barszcz grzybowy-pychotka-bardzo ostry i do tego uszka z grzybami-biorac oid uwage fakt, że na Wigilii bywało circa 15-16 osób, nie wie doprawdy , jak ta moja biedna mama dawala sobie rade i z uszkami i z pierogami.Było pare potraw z karpia, no i szczupak faszerowany.Ja wszystkiego nie pamietam, ale doskonala była ryba na słodko przyrzadzana przez babcie.Moja rodzina obecnie często darowuje zycie karpiowi(corka weterynarz-wariatka na pnkcie zwierzakow i ich oprawiania)zamias tego -bez uroku - jakies mrożonki.Ale barszcz grzybowy jest zawsze

Pani Slowikowa
04-12-2008, 20:47
B ędac kiedys na slaskiej Wilii jadlam jakies pyszne buleczki drożdzowe namoczone w mleku, z makiem przyprawionym jak do makowcow- to było pyszne.U mnie w domu byl zawsze barszcz grzybowy-pychotka-bardzo ostry i do tego uszka z grzybami-biorac oid uwage fakt, że na Wigilii bywało circa 15-16 osób, nie wie doprawdy , jak ta moja biedna mama dawala sobie rade i z uszkami i z pierogami.Było pare potraw z karpia, no i szczupak faszerowany.Ja wszystkiego nie pamietam, ale doskonala była ryba na słodko przyrzadzana przez babcie.Moja rodzina obecnie często darowuje zycie karpiowi(corka weterynarz-wariatka na pnkcie zwierzakow i ich oprawiania)zamias tego -bez uroku - jakies mrożonki.Ale barszcz grzybowy jest zawsze

Babcielu ta ryba na slodko to chyba jest tzw. ryba po zydowsku .. Pycha!! Moja ciocia byla mistrzynia w robieniu jej..
Robila w ten sposob rybe faszerowana albo po prostu klopsiki w galarecie.. Tam byly rodzynki i galka muszkatalowa..

Moja mama byla wyspecjalizowana z kolei w rybie w galarecie na zimno.. Palce lizac..
Pozdrow corke, ja zaczynam miec podobne odczucia na stare lata.. Ech!!!

Malwina
04-12-2008, 20:53
Ale ładnie opisałas babcielu ja próbuję omijać karpia we wredny sposób, nie kupuję już żywych, bądz sniętych, tylko filety z karpia-no ktos je zabił i już nic nie pomoze, udaje że muszę kupic , bo się zmarnują....wrednota.A ta ryba na słodko to chyba po zydowsku ...?RFzeczywiście jak mama dawała radę takiej ilości ludzi..? ale za to było gwarnie , rodzinnie....u nas zawsze były małe wigilie przez co tęskniliśmy do wie,kszych.Cudownie , ze masz córkę "wariatkę' - taki ch "wariatów" nam trzeba...

Malwina
04-12-2008, 21:08
Czarodziejska noc wigilijna: zwierzeta mówią, ludzie śpiewają własnym głosem.....
O.Grande-żadna elektronika i jej sztuczne produkty tworzące neopogańską kulturę i obyczajowość nie licują ze świętem narodzin Chrystusa.Telewizor ma byc zamknięty,wyłączony z prądu, a nawet zawieszony jakąś serwetą - nie ma.Zamiast w telewizor wp[atrujmy się w żywe światło płonących swiec.Nie wieszajmy na choince mrugających lampek- to nowoczesne barbarzyństwo przypominajace dyskotekę, które wznieca napięcie nerwowe i nie wiadomo dlaczego, nagle, w czasie świąt wybucha jakaś sprzeczka...Świece powinny byc z wosku.Osobiscie uważam świecę za najwiekszy wynalazek ludzkosci.Wypłoszyła wieczorne mroki z chałup i salonów,przedłużyła człowiekowi czas aktywnosci, trzyma straze przed ciemnoscią, Jej płomien symbolizuje miłość, pamięć, trwanie.

tadeusz50
04-12-2008, 21:21
W życiu nie dam świec palić na czy koło naturalnej choinki. Raz taka gasiłem i szczęście, że tylko niewielkim stratami materialnymi się skończyło. Brak choinki w święta, cała ozdoba i firanka. Koc i trochę poparzone dłonie.

babciela
04-12-2008, 22:07
A u mnie przed domem rosna trzy swiateczne choinki.Kochana , ale jak ja sie z ta córka -wariatka umecze-kiedys wstrzymala caly ruch na zakopiance, bo zauwazyla leżącego ptaszka (małego- co wydało mi sie dośc dziwne bo ma minus 8 dioptrii- pewno zauwaza to co chce , stad te dioptrie)i prawie na sygnale grzałysmy do Krakowa.Ptaszek zostal uratowany...A ryba rzeczywiscie w rodzynkach -to pewnie ta po zydowsku- pycha.Generalnie , odkad nie ma mojej mamy i uwielbianego przeze mnie ojca -nie przepadam za Bożym Narodzeniem, mimo, ze mam swoja kochana rodzine.

Lila
04-12-2008, 22:12
Ela ,mówisz o makówkach czy makiełkach...
Jak będziesz na spotkaniu ,powiem Ci krok po kroku jak się to robi.Moja Mama robiła z bułki,ja z dobrej ,czerstwej chałki.

Malwina
04-12-2008, 22:19
Lilu a reszta nie moze wiedzieć pzrepisu?
Babcielu rozumiem bardzo Twoją corke"wariatkę" z8 dioptriami ja tez zauważę komarka ze złamanym skrzydełkiem jak "stanie " mi na drodze....pewne typy tak mają...a i masz rację, że po śmierci rodziców nic już nie jest takie samo...a tymbardziej święta....

Lila
04-12-2008, 22:24
Malwinko,myślałam iż wszyscy znają.U nas to było obok kutii,ale ja to wolę ,bo mniej roboty.
Kromki chałki pokrajać w kostkę ,układać w salaterce ze szkła ,polewając zimnym mlekiem z miodem i przekładajać masą makową z bakaliami.Na wierzch sporo skórki pomarańczowej i kawałków orzechów włoskich.i do lodówki.

Malwina
04-12-2008, 22:40
przeciez ta chałka sie rozleci w tym mleku...nawet w lodówce...

Lila
04-12-2008, 22:48
Malwinko,ją się skrapia tym mlekiem tylko..:) Czerstwą.A ja napisałam -polewać.:d
No i trochę się rozleci ,faktycznie.Ale za to jaka pycha.

aannaa235
05-12-2008, 06:06
Och makówki, makówki wspomnienie świąt na Śląsku, palce lizać

tadeusz50
05-12-2008, 07:02
Tak makówki były pyszne ale to wspomnienie dzieciństwa, mama je robiła gdy byłem dzieckiem, póżniej jakoś to się rozmyło, a i przepis zaginął razem z odejściem mamy z tego świata. Zastanawiam się czy teraz dzieci by zaakceptowały te makówki, przy tak wielkiej konkurencji innych słodyczy. Była to jednak namiastka braku słodyczy na rynku. Oczywiście jest to moje zdanie.

babciela
05-12-2008, 08:16
Nie, podobno te makowki to sląska tradycja,Acha i byla zupa -ziemniaczana z duża iloscia grzybow suszonych(sic).A jeszcze - Wilia byla w kuchnii-slasko nieskazitelnie czystej.

aannaa235
05-12-2008, 08:23
nie wiem czy zupa ziemniaczana, ale rybna na pewno była tradycją śląską, a wiem to nie z doświadczenia bo u mnie w domu zawsze barszcz z uszkami, ale urodziłam się i wychowałam na śląsku, stąd znam tamtejsze zwyczaje.

babciela
05-12-2008, 08:27
natomiast u kaszubow potrawy mniej wiecej takie same , tylko wieksza ilośc ryb-świezych.Pierwszy raz jadlam tam lososia w slodko-kwasnej galarecie.Dobry. A jeszcze o mojej córce-wariatce- u mnie w domu byla przechowalnia wszystkich przejechanych, POBITYCH(niestety)zwierzatek. ilez to ja razy spalam na materacu w kuchnii czuwajac nad umierajacym pieskiem czy kotkiem ,bo nie umiały sie napic , czy pilnujac aby kroplowka dobrze zeszła .Moja corka uważala ,ze "jak mama ratuje ludzi , to nie odmowi rannemu zwiarzakowi"- nie odmawialam...Dużo uratowałysmy- byl okres ze na tzw minus jeden( przerobiona na częsc mieszkalna piwnica) mieszkało pare kotów. na poziomie zero 2-3 psy a na plus jeden rozciagał sie pod lozkiem corki sznaucer -olbrzym( chowajacy sie przede mna- bo plus jeden byl dla dwunoznych).Teraz pusto, bo wnuczka boi sie psow, a koty (2) zostały rozszarpane przez mysliwskiego psa sasiadow..od tego czasu koty tylko sprytne dachowce, dzikie przychodzące na jedzenie i namiętnie obsikujace moj taras.

babciela
05-12-2008, 08:30
Ja rowniez wychowałam sie naSlasku, ale tradycje były babcine(Kielce) i tatusine( góral)

Malwina
05-12-2008, 09:43
Ach te przechowalnie zwierzaków podrzuconych, -własnie -pobitych- tez tak miałam...poniewaz uważano w "rejonie' że u nas zawsze są zwięrzta wiec podzrucano takie bidy i mama( była pielegniarką- malarką)ciagle je leczyła po swojemu, wzywała weterynarzy czasem usypiała w tajemnicy pzred nami, a ja pamietam karmienie ptaków prosto z buzi, bo inazcej nie chiał jeść( kto to myślal o ptasiej grypie...)pamiętam ż e czyniłam bezwiednie jakies czary nad nimi a potem pogrzeby w naszym ogrodzie łącznie z usypywaniem kopczyków, drewnianym kzryżykiem i wielkim rykiem naszym....ach czasy...
Duzo Was Slązaczek i Waszych obyczajów, ja pochodzę z dawnego kieleckiego, wiec u nas zdecydowanie barszcz z uszkami, makowiec drożdzowy, karp smażony i w galarecie

Malwina
05-12-2008, 19:37
A dzis o jeszcze inne praktyczne rady o.GrandePamiętajmy, aby nie sadzac gosci pzry niskich stołach, na fotelach , zcy ławach, bo to tragedia dla układu trawiennego, a takze dla krążenia ze względu na uciska tętnic podkolanowych.
Po kilku godzinach puchną nogi i ledwie mozemy wstać od stołu.
Kiedy wrócimy już z kościoła , zjemy suty obiad, nie uwalajamy się jak mopsy na tapczanie, tylko maszerujmy na rozdzinny spacer, bez wzgledu na pogodę.

babciela
05-12-2008, 21:22
Jasne, Malwinko, jasne, a najlepiej to wszystkiego po trochu- a w przypadku jakichkolwiek dolegliwości łyżeczka majeranku z kminkiem.

Malwina
05-12-2008, 21:50
zapomniałam o majeranku( pisałam o kminku) no i tym sposobem "jakoś(ć)"ujedziemy do końca świąt....hihi

leluri
11-12-2008, 14:39
przepis Lili na makielki wykorzystam w tym roku, a co do zwierzaków to u nas w domu tez było duzo szczególnie kotów.
Babciuelu rozumiem Twoja córkę, i wszytkich ratujących zwierzątka. ostatnio zablokowałam ul.Monte cassino, nikt z jadących nie chciał przepuścić psa na drugą strone ze środkowego pasa, no więc zablokowałam oba pasy, przepuściłam pieska (duży ,już wiekowy mieszaniec, czyżby kalendarzowa solidarność ;) )i pojechałam, i słowo daję nikt nie trąbił !
a z przepisów niekoniecznie świątecznych- to wczoraj pani sprzedawczyni podała przepis na ciasto pasztecikowe. 1/2 kg mąki, 1/2 kg sera "mój ulubiony" 1/2 paczki margaryny i sól.
podobno ciasto jest kruche i przepyszne. ja spróbuję :)

Malwina
11-12-2008, 18:11
ciasto napewno pyszne , ale k a l o r iiiiiiiiiiii......ja bym sie nie odważyłą zrobić...ale napewno smaczne pzrez ten serek...

leluri
18-12-2008, 18:34
Kromki chałki pokrajać w kostkę ,układać w salaterce ze szkła ,polewając zimnym mlekiem z miodem i przekładajać masą makową z bakaliami.Na wierzch sporo skórki pomarańczowej i kawałków orzechów włoskich.i do lodówki.
powiedz proszę,czy bułka powinna być nasączona mocno?
ile mleka?

Lila
19-12-2008, 00:50
przepis Lili na makielki wykorzystam w tym roku, a co do zwierzaków to u nas w domu tez było duzo szczególnie kotów.
Babciuelu rozumiem Twoja córkę, i wszytkich ratujących zwierzątka. ostatnio zablokowałam ul.Monte cassino, nikt z jadących nie chciał przepuścić psa na drugą strone ze środkowego pasa, no więc zablokowałam oba pasy, przepuściłam pieska (duży ,już wiekowy mieszaniec, czyżby kalendarzowa solidarność ;) )i pojechałam, i słowo daję nikt nie trąbił !
a z przepisów niekoniecznie świątecznych- to wczoraj pani sprzedawczyni podała przepis na ciasto pasztecikowe. 1/2 kg mąki, 1/2 kg sera "mój ulubiony" 1/2 paczki margaryny i sól.
podobno ciasto jest kruche i przepyszne. ja spróbuję :)

Ten przepis podawała p.Penderecka pod nazwą ''tyle -ile ''.
Ja to robiłam 0,25 masła,0,25 mąki ,025 sera.Mają być proporcje jednakowe.
Wychodzi do złudzenia podobne do francuskiego ,tyle że bez nakładu pracy.

....
19-12-2008, 00:54
Ten przepis podawała p.Penderecka pod nazwą ''tyle -ile ''.
Ja to robiłam 0,25 masła,0,25 mąki ,025 sera.Mają być proporcje jednakowe.
Wychodzi do złudzenia podobne do francuskiego ,tyle że bez nakładu pracy.
korzystam z tego przepisu od wielu lat.:DRobię paszteciki, ciastka nadziewane owocami, ciastka bez nadzienia.

Malgorzata 50
19-12-2008, 02:05
korzystam z tego przepisu od wielu lat.:DRobię paszteciki, ciastka nadziewane owocami, ciastkabez nadzienia.
O !!! To łatwe ,spróbuję i ja kompletny baran "ciastowy":D

....
19-12-2008, 02:11
O !!! To łatwe ,spróbuję i ja kompletny baran "ciastowy":D
to się nie może nie udać. :D Musisz rozwałkować ciasto przed pieczeniem, napisałam to na wszelki wypadek. :D

Malgorzata 50
19-12-2008, 02:25
to się nie może nie udać. :D Musisz rozwalować ciasto przed pieczeniem, napisałam to na wszelki wypadek. :D
I słusznie kolezanko napisalaś do gupka ciastowego przemawiasz-ile to trzeba piec????:confused:

....
19-12-2008, 02:40
I słusznie kolezanko napisalaś do gupka ciastowego przemawiasz-ile to trzeba piec????:confused:
Aż będzie rumiane, klawisz mi się plącze bo jestem po spożyciu.:D

Malgorzata 50
19-12-2008, 02:44
Ja ci przypominam ,że miałyśmy udać się na spoczynek ..co kurna ,czynie niniejszym DOBRANOC.Axałowi powiedz ,żeby zrobił jakaś minię groźną jak będziecie mijać ochroniarza tak profilaktycznie..niech wi!!!!

....
19-12-2008, 02:47
Ja ci przypominam ,że miałyśmy udać się na spoczynek ..co kurna ,czynie niniejszym DOBRANOC.Axałowi powiedz ,żeby zrobił jakaś minię groźną jak będziecie mijać ochroniarza tak profilaktycznie..niech wi!!!!
Tak jest!!!!!!!!!!!!!!:D

Jadzia P.
19-12-2008, 23:39
korzystam z tego przepisu od wielu lat.:DRobię paszteciki, ciastka nadziewane owocami, ciastka bez nadzienia.
Basiu, o jaki ser chodzi w tym przepisie ?
Żółty, czy biały twarogowy ?
A jajek nie potrzeba ?

leluri
28-12-2008, 15:16
ja w sprawie makiełek,..... dziekuję :) .
potrawa sie przyjęła, a nie jestem geniuszem cukiernictwa,
popraktykuję w ciągu roku i na przyszłą wigilię repley, z tą praktyką to łakomczuch przemawia. ;)
własne, naturalne, słodkie...

Nika
07-04-2009, 10:43
Odkurzyłam nieco ten watek,aby przed świętami maleńką refleksję uczynić-uwaga na zgubne skutki przejedzenia..stoły bedą kusić wspaniałymi wędlinami, sałatkami, jaeczkami na różne sposoby, ciastami wszelakimi, nalewkami..a potem brzuch woła-litości,ratunku!

Pani Slowikowa
07-04-2009, 13:26
Odkurzyłam nieco ten watek,aby przed świętami maleńką refleksję uczynić-uwaga na zgubne skutki przejedzenia..stoły bedą kusić wspaniałymi wędlinami, sałatkami, jaeczkami na różne sposoby, ciastami wszelakimi, nalewkami..a potem brzuch woła-litości,ratunku!

Moze dobrze byloby troche poposcic teraz.....zrobic miejsce na wiktualy pozniej? Ta tradycja tez jest wazna.
W Wielki Piatek glodowka totalna??

ewiko
07-12-2009, 09:38
Święta tuż , tuż ... diety wszelakie czas wprowadzić , bo z własnego doświadczenia wiem że po świętach dodatkowe dwa kilogramy murowane. No cóż , pewnych rzeczy nie przeskoczymy i warto już teraz o tym pomyśleć . Ja naszykowałam michę sałatki "śmieciowej" i bezkarnie mogę się objadać .

Malwina
07-12-2009, 10:07
W tym roku bazuję na świniaku kupionym na wsi...mięso robione po swojemu na różne sposoby, bigos grzybowo-paprykowy,kurczak nadziewny karmiony przy domu na wsi, salatka polska tradycyjna, sledzie...nie będzie wędzonek ani innych kupnych swinstw....tradycyjny makowiec, sernik..duuużo kompotu z suszu....

ewiko
07-12-2009, 15:40
Malwinko, na święta staram się aby na stole były tylko i wyłącznie wyroby zrobione własnoręcznie przeze mnie . Karkóweczka , boczuś , pasztet ,szyneczka .Niestety mięcho kupuję na targu więc ile w nim chemii to nikt tego nie wie .

rebelio
16-12-2009, 23:11
hmmm.. powiem wam po cichu, coś bardzo nietypowego... ale jako ciekawostkę... zawsze odchorowywałam święta, nie żołądkowo, ogólnie, po świętach zawsze murowany spadek odporności, który czasem kończył sie na zwykłym przeziębieniu, a czasem na zapaleniu oskrzeli i ten niekończący się kaszelek

dopiero jak całkowicie odpuscilam święta jako rytuał żałoczności i te biesiadne obyczaje, przestałam chorować, trudno, najwyżej nie odwiedze tego kogo być może bym odwiedziła.. moje dzieci całe szczęście podzielają moje poglądy, najgorzej mi robiły zawsze słodycze.. ale mięsiwa też.. no i teraz jest ok

widocznie jestem wrażliwsza i nie daję sobie rady z takim obciążeniem jak zawartość świątecznego stół, najgorsze były wizyty u rodziny i takie zbiorowe - poczęstuj się, ale jedz.. ale jeszcze się poczęstuj, taka forma istnienia... już tam nie chodzę i żyje mi się całkiem dobrze

moja dalsza rodzina nie rozumie tego zupełnie, dziwią sie bezustannie i nie moga przyjąc do wiadomości, no.. gdybym miała raka żołądka albo rozwaloną wątrobę i lekarz by mi kazał to by wysłuchali, tacy są....... a jak im mówię ze sprawdzilam i wiem ze mi ich zarcie nie robi najlepiej, to tak jakby grochem o sciane

zosinek
17-12-2009, 01:03
Rebelio a i fizycznego ruchu po tym obżarstwie jest chyba mniej niż zwykle.U mnie też często tak to się kończyło ale już od kilku lat mam "umiar" i wszyscy się do tego przyzwyczaili.
Od kiedy mam synową ona zawsze ma umiar i razem nam łatwiej pokonać te nienajlepsze zwyczaje.

rebelio
17-12-2009, 09:55
ja zrobilam sobie szlaban na niektore kregi rodzinne a dzieci robia tylko 'koszerne' rzeczy wiec jest spoko

Malwina
17-12-2009, 19:04
no przecież jemy u kogo chcemy, jak chcemy i co chcemy...nikt nie musi rozumieć , ze odmawiamy albo częstujemy się ociupinką....ja rządzę swoją wolą i ja decyduję czy jem , co jem , ile jem i z kim jem...oczywiste, ze po przejedzeniu czujemy się żle , organizm jest wymęczony, pracuje nad trawieniem a traci na odpornosci...wniosek tylko jeden, wybory trzy... pozerać, albo nie , a moze smakować?oto jest pytanie....

tadeusz50
17-12-2009, 19:13
Polecam zapoznanie się i używanie asertywności. W jedzeniu też.
http://www.bryk.pl/teksty/liceum/pozosta%C5%82e/przedsi%C4%99biorczo%C5%9B%C4%87/11465-asertywno%C5%9B%C4%87_definicja_w%C5%82a%C5%9Bciwo %C5%9Bci_przyk%C5%82ady.html
tutaj szerszy zakres
http://www.google.pl/search?q=asertywno%C5%9B%C4%87+definicja&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a

krystynas53
18-12-2009, 19:21
Rozlana do butelek naleweczka ziołowa na dobre trawienie czeka.

bronczyk
18-12-2009, 22:04
Tadeuszu przy dobrym jedzeniu mówić o asertywności. Chyba nie da rady. Jak makowiec taki udany, a pieczeń mięciutka, wprost w ustach się rozpływa. Najlepsze lekarstwo to umiar.

rebelio
19-12-2009, 11:27
dzięki za porady, ćwiczę to już bardzo długo

tyle, że przerabianie na okrągło jest nudne i męczące

szczęśliwie mam te problemy za sobą, ustaliliśmy z rodziną linie graniczne, podziały, strefy demarkacyjne i gra...
ale faktycznie jest tak: jeśli siedzisz przy stole, na którym stoją z mozołem i w pocie czoła wyprodukowane wyjątkowe cudeńka jest rzeczą nietaktowną dziękowanie i niejedzenie, zwłaszcza, jeśli gospodarze właśnie w ten sposób pojmują gościnność i troskę o nas, to jest kwestia przyjętych w komunikacji kodów, obyczajów itd

bedą kiedyś u babci przyjelam poczestunek, tylko zeby jej nie ranic a potem zoladek walczył, oj walczył dlugo :D

B.B.
20-12-2009, 09:23
A czy przy stole nie mozna zając sie miłą i ciekawą rozmową ( jej moderowanie - to rowniez obowiązek gospodarzy) zamiast lustrowac stan talerzy i wprowadzac terror goscinnosci ? Moja, bardzo zresztą mila , znajoma, goszcząc mnie, nakładała na talerz nieproszona. wiec za drugim razem przeniosłam tę niechcianą porcje z usmiechem z mojego talerza na jej. Chwila konsternacji , ale potem nigdy juz się tak nie zachowywała.Asertywnosc - koniecznie !
A swoja droga - co obyczaje to obyczaje : na wileńszczyznie nie jedzono , jeśli nie było trzy razy "prynuki" czyli trzykrotnego zapraszania do jedzenia. Kto by bez prynuki zacząl biesiadowac - ten okazałby sie źle wychowany, przymusek był częscią biesiadnej tradycji.

rebelio
20-12-2009, 11:16
tak, tak też robię i ćwiczę charakter, bo te dobrości czasem kusza okropnie

moja rodzina to są kamienie milowe ewolucji hehe... oni i interesująca rozmowa! jeśli już interesująca to dla nich bo polega to na wypytywaniu się i poznawaniu szczegółów z naszego życia .... można puscic wodze fantazji i zmyslac... zeby im sprawic przyjemnosc i zeby się nasycili... nie robiłam tego nigdy ale czasem mam ochote... zresztą po co zmyślać, wystarczy prawdę opowiedzieć i szczeny im opadają... oni w ogóle z trudem znoszą inność, więc chyba byłam odbierana jako enfant terrible

w tym roku będę samiutka, bo moje dzieci zawarły świeżo poważne znajomości i pojechały już do teściowych baaaardzo daleko a ktoś musiał zostać ze zwierzyńcem, pewnie wyskoczę do znajomych albo nigdzie.. :D

mam zamiar nabrać książek i delektować się, akuratnie sobie coś piszę poważnego to sobie popiszę, a kolega ma mi przywieśc trochę filmów na dvd, już sie ciesze na te swieta...

B.B.
20-12-2009, 13:45
Swięta osoby , ktora lubi być sama, nie roni łez itp , mogą być baaaaardzo przyjemne. Dajmy sobie spokoj ze stereotypami. Wszystkiego Wesołego - Rebelio !

jolita
20-12-2009, 19:03
......................http://img682.imageshack.us/img682/4692/wtki.jpg (http://img682.imageshack.us/i/wtki.jpg/)

weronika1
22-12-2009, 18:03
Swięta osoby , ktora lubi być sama, nie roni łez itp , mogą być baaaaardzo przyjemne. Dajmy sobie spokoj ze stereotypami. Wszystkiego Wesołego - Rebelio !

Lubię być sama, nawet w swięta. Dzieci mieszkają daleko, a ja nie lubię jeżdzić (podróże mnie męczą). Jesteśmy w kontakcie telefonicznym i jest ok.
WESOLYCH SWIAT.

B.B.
22-12-2009, 19:43
Spokojnych , przyjemnych Swiąt ,Weroniko 1 !

weronika1
22-12-2009, 19:54
Wzajemnie - Zdrowych, Pogodnych Swiąt.

http://www.iv.pl/images/wo5g2kyie26udjtd6xz.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=wo5g2kyie26udjtd6xz.jpg)

Malwina
23-12-2009, 10:41
Życzę zdrowych swiąt z dodatkiem kminku , majeranku, miety i kompotu z suszu(na trawienie)spacerów(na przemianę materii i rozruch)dobrych naleweczek(dobry nastrój)bliskich spotkań(balsam na duszę).........

Nika
23-12-2009, 11:59
Znakomity przepis Malwinko!Wszystkie rady zrealizuję.Oby tylko pogoda na spacer była...teraz u nas pada deszcz.

bronczyk
25-12-2009, 22:05
Uff, a jednak mimo zaklęć, że nie będę próbować smakołyków i dokładać sobie na talerz pyszności trochę pozwoliłam sobie na łakomstwo. Już popiłam kompociku z suszu. Teraz lecę na spacer.

eledand
25-12-2009, 22:44
Ja też popróbowałam wszystkiego i makowca którego bardzo lubie.
oprócz alkoholu,wina piłam i jadłam dużo a jutro poprawka a niech czort oczy mi wylezą ale smaki moje swiąteczne zaspokoje.:D

B.B.
26-12-2009, 10:12
Pol łyzeczki sproszkowanego kminku popitego cieplą wodą ( pol szklanki ) po kazdym posiłku- lepszy niz wszelkie espumisany.

Nika
26-12-2009, 11:14
Ja robię podobną miksturę-łyżeczka kminku, majeranku,suszonej mięty -zalane wrzątkiem.Po 5 minutach przecedzam, popijam i żadnych dolegliwości nie miewam.Spacerki też,choć pogoda niezbyt udana.

bronczyk
26-12-2009, 20:22
Nika jesteś szczęściarą. Ja czuję się najedzona na jakieś sto lat. Nic mi nie dokucza tylko mam to dziwne uczucie sytości bez granic.

Alisia
26-12-2009, 20:41
Ale po co te kminki miety i cierpienia-jesc z umiarem
Wigilia byla po polsku a dzis smigamy na nartach,nikt sie nie przejadl

Ja smigalam nieco krocej -babunia w koncu jestem