PDA

View Full Version : StaroŚĆ - GoŚĆ Nieproszony, ChoĆ Oczekiwany


Strony : [1] 2

gratka
13-12-2008, 11:11
Przyszła zgarbiona,skulona.
Przed drzwiami stanęłą
starość.
Gość nieproszony,choć oczekiwany...
Jak ją przyjmiemy, czy chcemy i potrafimy o niej rozmawiać?
Wiem, że do rozmów o starości i nazywania rzeczy po imieniu trzeba dorosnąć, stracić rodziców , czasem przyjaciela , wiele przeżyć.
Starości towarzyszy strach . Ten strach trzeba rozładować, bo jest szkodliwy jak każdy nękający stres. Proponuję, żeby zamiast spychać go do podświadomości porozmawiać z rówieśnikami tu, na tym wątku. Powiedziec, jak sobie radzimy, co nam pomaga, w czym sobie nie radzimy.

W domu straciłam funkcje decyzyjną, związaną z pozycją mamy i stałam się babcią, z głosem co najwyżej doradczym.
Z pracy mnie zwolnili, życzyli pogodnej emerytury.
Emerytura to nie pensja, każdy widzi.
Jestem mniej sprawna, pamięć już nie ta, i "piękna jestem inaczej".
Jak w tych okolicznościach zachować pogodę ducha?

senior A.P.
13-12-2008, 11:30
Pytan jest wiecej i byc moze w dalszej dyskusji sie pojawia.
Na poczatek napisze,ze nasza starosc jaka jest lub bedzie decydyjemy my a nie nasze dzieci.

To od nas zalezy jak ulozymy sobie zycie,gdzie i jak bedziemy mieszkac.
Wstepnie przestrzegam przed przepisywaniem majatkow swych (wszelkich) na kogo kolwiek za naszego zycia i liczenie na opieke od obdarowanych.

Rowniez sama emerytura lub renta nie stanowi zabezpieczenia materialnego na starosc, trzeba jeszcze cos miec odlozone z czasow naszego wieku produkcyjnego.

Zerowe konta i pusta ponczocha,w dodatku bez dachu na glowa to marna starosc !
Pochwalam zalozenie niniejszego tematu na tym portalu.

gratka
13-12-2008, 12:51
Nigdy, dosłownie nigdy nie myślałam, że będę kiedykolwiek mieszkać sama.
Zawsze byłam nastawiona do ludzi. Nagle stanęłam przed wyborem czy zadowolić się pokojem w domu córki, czy mieszkać w domu samotnie. Postanowiłam: dopóki mogę utrzymać dom i ogród w takim stanie, że daje mi to zadowolenie - będę mieszkać sama. Ale jest obawa, że nikt nie udzieli mi pomocy w przypadku wylewu czy zawału. Na wszelki wypadek na noc zamykam dom i wyciągam klucz z zamka, aby nie trzeba było drzwi niszczyć, gdyby co.

tadeusz50
13-12-2008, 13:07
Janino wylew czy zawał może dopaść i młodego. To nie wybiera. Nie uważam się jeszcze za starego, choć to i owo dolega z racji wieku i wykonywanego wcześniej zawodu. Sam go wybrałem i nie mam do nikogo pretensji. Co do zamieszkania , mam to szczęście mieszkać w jednym domu z dziećmi lecz w osobnych mieszkaniach, co ułatwia wzajemną pomoc. Wiem też że nie każdy jest w takiej sytuacji. Mnie to co mam wystarcza.

krystynacz46
13-12-2008, 13:09
Pięknie opisałaś starość ,ja też nigdy nie myślałam mieszkać z dala od dzieci i na starość zmienić miejsce zamieszkania , ale takie są nasze losy i często musimy wybierać , na razie jesteśmy z Mężem i dobrze nam się tu żyje ,cisza ,spokój .Często nas odwiedzają Dzieci ,wnuki( każde wakacje, ferie,święta),trochę też wyjeżdżamy ,jeśli pozwalają nam fundusze.Pozdrawiam .

senior A.P.
13-12-2008, 13:11
Dla porownania napisze jak jest z nasza sasiadka z przeciwnej strony ulicy gdzie mieszkam (USA - dzielnica klasy sredniej juz prawie na wymarciu).
Zostala sama w ladnym jednorodzinnym domu z cegly,ma corke i ziecia ,ktorzy kazdego dnia przyjezdzaja i zagladaja do mamy/tesciowej,przebywajac u niej okolo godziny (przemiennie kazde w inny dzien tygodnia).
O 12-tej w poludnie do babci podjezdza ktos z opieki spolecznej (sadzac po stroju pielegniarka) a za godzine babci przywozi obiad goracy opieka spoleczna miasta.
Ja gdy grabie liscie na podworku przed domem ,babcia przychodzi do mnie na mala pogawedke i chwalac mnie jak kazda zreszta Amerykanka z pelnym usmiechem,dziwi sie ,ze to ja sam robie a nie wzywam serwisu sprzatajacego i koszacego trawe ( ona taki ma zapewniony okresowo i z gory oplacany).Ja nie chce babci mowic,ze mnie poprostu na to nie stac ale babcia wie,ze jestem pochodzenia polskiego i dodaje: "wy Polacy to naprawde jestescie pracowitym narodem" - ja jej na to: "staramy sie ,wszedzie gdzie przebywamy". W dalszej dyskusji babcia dociekliwa pyta: "To dlaczego u was zawsze taka bieda ?"
Coz jej moge odpowiedziec ,chyba nie to,ze przy braku rozumu to zawsze jest bieda oraz, ze nie nalezymy do "narodu wybranego".

krystynacz46
13-12-2008, 13:24
W Polsce bieda , chyba jesteś zile poinformowany !

Malwina
13-12-2008, 13:40
a ja nie czuję się stara mimo,że "ładna inaczej"ten mój wewnetrzny bachor nie daje mi pzrzyklapnąć...śmieszy mnie ,że mam taaaaakie duze córki i wnuczkę.....generalnie nie choruję, więc nie odczuwam bezradnosci z powodu dolegliwości.Owszem boli to czy tamto, są zwyrodnienia, które mają wpływ na inne sprawy, ale mam tego świadomosć.Rzuciłam palenie,bo moje pluca wydawało mi się, ze są na wykończeniu i z wielkim obrzydliwym lokatorem, spaceruję, czytam, na pół etatu pracuję,....jest dobrze....tylko coraz częściej myślę o czasie, który pzryjdzie i zabierze siły...?mieszkamy juz sami w duzym domu- trzeba palić , sprzatać troszczyc się o ogród, widzę coraz częściej zmęczenie u mojego meża ale i u siebie też.....i wtedy ...no własnie....

senior A.P.
13-12-2008, 13:58
Krystyna !
Czytaj dokladnie moj post i zobacz kto stwierdza "biede w Polsce".
Mnie nie trzeba informowac co dzieje sie w Polsce,bo jestem na biezaco ,a "Batory" do Polski juz nie plywa.

senior A.P.
13-12-2008, 14:04
I wtedy......... trzeba bardzo duzo wspominac swe dawne lata mlodosci i pelni sil - bedzie nam lzej na duszy,choc cialo juz nie to.
Mozna tez do wspolmalzonka powiedziec : nie narzekaj,bo bedzie jeszcze gorzej,ciesz sie dniem dzisiejszym,nie zamartwiaj sie na przyszlosc.
Potem gdy jedno z Was odejdzie na zawsze ,trzeba bedzie sobie samemu dac rade.
Pocieszenia szukaj wsrod takich samych jak TY.

Alsko
13-12-2008, 14:34
Nigdy, dosłownie nigdy nie myślałam, że będę kiedykolwiek mieszkać sama.
Zawsze byłam nastawiona do ludzi. Nagle stanęłam przed wyborem czy zadowolić się pokojem w domu córki, czy mieszkać w domu samotnie. Postanowiłam: dopóki mogę utrzymać dom i ogród w takim stanie, że daje mi to zadowolenie - będę mieszkać sama. Ale jest obawa, że nikt nie udzieli mi pomocy w przypadku wylewu czy zawału. Na wszelki wypadek na noc zamykam dom i wyciągam klucz z zamka, aby nie trzeba było drzwi niszczyć, gdyby co.
Też zamykając drzwi na noc wyjmuję klucz z zamka. Tylko, Gratko, jestem dużo starsza od Ciebie!
Też stanęłam przed wyborem. Zostać tu czy zamienić na mniejsze? Nigdy nie brałam pod uwagę zamieszkania z synem. Mieszkałam z matką i wiem, jak wygląda niepełnosprawność fizyczna. Nie, nie i jeszcze raz nie!
Wolę, żeby bulił niebagatelną sumę za sprawdzony dom opieki.
Teraz tylko pozostało go do tego przekonać.
Czas biegnie, a oporny ten mój bachor jak nie wiem co :mad:

nona
13-12-2008, 14:36
Jak to jest z tą starością,kiedy się właściwie zaczyna lub daje we znaki?
Mieszkam sama ,nie pracuję zawodowo lecz dzień mam wypełniony po brzegi.Los przekierował na inne tory moje życie na emeryturze.Zabrał mi swobodę bycia panią własnego czasu,a postawił trudne zadania do wykonania.Nie pytając o wiek ani możliwości fizyczne.
I chociaż coraz częściej brakuje sił,bo lata już te-niestety,dopadają coraz częściej dolegliwości zdrowotne,to nie poddaje się.Moje równolatki,a często znacznie młodsze twierdzą,że to za trudne .Trudne,fakt-ale jak widzimy sens i cel,to gra warta świeczki,mimo że starość wdrapuje się po plecach.Chcę powiedzieć,że starość to chyba taki stan,kiedy wiecej potrzebujemy od innych niż sami możemy im dać (abstrahując od spraw materialnych).A klucz z zamka na noc też wyjmuję.

jolita
13-12-2008, 15:19
Nie mam pretensji do osób, które ten stan uważają za nienormalny, ale moją dewizą w najróżniejszych sytuacjach życiowych jest: "dobrze jest jak jest" i "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło". Nie dało ukryć się, że w damskim gronie ja z Alsko stanowimy "szczyt" , którego temat dotyczy, a mimo to właśnie my patrzymy na problem najbardziej optymistycznie (nie wnikam tu w wypowiedzi panów - bo to inna - dla mnie mało zrozumiała mentalność). A u mnie...jest jak jest. ..Nie miałam i nie mam dzieci i dawno, dawno temu, podczas jedynej przeznaczonej na przemyślenia nocy zakłopotałam się: co będzie ze mną gdy mąż umrze, a ja zostanę sama? Po krótkim poczuciu nieszczęścia pocieszyłam się, że przecież nie muszę umierać II-ga w kolejce...A życie? Zadecydowało po swojemu: mąż nie dość, że ułożył sobie nowe życie to okazało się, że na krótko, a ja "taplałam się" w swobodzie. Potem los zesłał mi pod opiekuńcze skrzydła moją M., która w chwilach samokrytyki dziwi się, że otoczyłam ją hm... trudno to nazwać "opieką", raczej "kuratelą", a dla mnie obserwowanie Jej zachowań, zainteresowań, lotności umysłu przesunęło myślenie o wieku starości conajmniej o 50 lat! Ot - powtarzam: nie ma tego złego...21037

Jadzia P.
13-12-2008, 15:24
I ja podobnie jak większość z Was nie czuję się jeszcze stara. Tym bardziej, że moja mama dobiega do osiemdziesiątki i zawsze jej mówię, że jest starszą osobą a nie starą.:D
I jak mogłabym siebie w takim przypadku określać mianem starej osoby.
To po pierwsze, a po drugie, to ja wyznaję zasade, że mam tyle lat na ile się czuje, a nie tyle ile mam.
Z tym samopoczuciem bywa różnie.....jednak nie narzekam....
Jak każdy mam dni lepsze i gorsze....Młodzi wiekiem też tak mają...;)
Mamy z mężem swój własny dom, no i racji tego, że to właśnie mój małżonek coraz bardziej niedomaga, postanowiliśmy ......na stre lata .....iść do bloków.
Stąd ten mój remont....trwający już pół roku....
Powiem Wam szczerze, że jak chodzę po sklepach ( wiele rzeczy z domu nie pasuje do bloków- inne wymiary mieszkań )
to czuję się jakbyśmy byli młodym małżeństwem, które dopiero wszystko zaczyna....tylko , że ja mam już wnuka .....i pare krzyżków na karku.....
Natomiast dom zostawiamy córce, niech młodzi strzygą trawe , odgarniają śnieg ( jak spadnie ), grabją liście.....
O tym aby mieszkać na starość razem z dziećmi nawet przez moment w swoim życiu nie myślałam. Moja mama mieszka razem z synem (moim bratem ), a i tak jak coś się dzieje to ja jestem potrzebna mimo, że mieszkam w drugim końcu miasta.....
Janinko, natomiast wylew czy zawał lub zator może mieć każdy bez względu na wiek. Nawet podobno częściej ostatnio na te przypadłości umierają młodzi niż starzy ludzie.
Ja się nie boję starości, jedynie nie chciałabym być kiedyś ciężarem dla własnych dzieci....Najbardziej zawsze bałam się chorób typu alzheimer, schizofremia lub jakiś paraliż.....
Jednak to już jest nie zależne od nas.....to już siła wyższa.....:)

Alsko
13-12-2008, 15:28
Oj, Jola ma rację!
Nieustanna ciekawość, poczucie humoru, niedawanie się czasowi - czyżby to była cecha obecnych blisko stulatek?
Obserwowałam to i podziwiałam u mojej matki. Niedościgły wzór... A może coś tam mi kapnęło? :D

krystynacz46
13-12-2008, 15:33
Czytam ,czytam i pełno tu optymizmu ,wypada się cieszyć i brać życie jak leci , a co ma być ,to i tak nas dopadnie ,pozdrawiam ,życząc sobie pogody ducha (i wszystkim Seniorom).

Ludgarda
13-12-2008, 15:34
Nie mieszkam sama lecz w mieszkaniu mojej zamężnej, najmłodszej siostry, mam swój pokoik. Zyjemy zgodnie, w dobrym klimacie rodzinnym.Mniej więcej w połowie tego roku nabyliśmy nowe, małe i przytulne mieszkanko w drugiej, nowej części tego samego miasta. Z przyczyn od nas niezależnych i...wygraliśmy korzystną zmianę!
Dopiero, kiedy poczułam,że jestem dużo mniej sprawna,niż przez dwoma choćby laty, pomyślałam o zbliżającej się powoli acz nieubłaganie...starości. Specjalnie nie przejmuję się nią, żyję normalnie bez wielkiej różnicy. Wiadomo, nie pracuję,jestem na rencie, mam nielimitowany dzień pracy w domu...przy komputerze. Moją pasją są książki, dobry film, jednym słowem kultura,żyję sprawami bieżącymi swojej rodziny, ojczyzny, świata. W tym wirze, czas płynie przyjemnie i refleksyjnie; bolesne akcenty również mają swoje miejsce, wiadomo, takie jest życie! Oczywiście, od czasu do czasu są spotkania z przyjaciółmi, znajomymi i rodziną.
Owszem, i ja myślałam już nie raz o Domu Opieki, ale moja siostra nie zgadza się na to...poza tym dobrze mi tutaj, gdyby zaistniała konieczność to co innego...
Przyjmuję życie jako dobrodziejstwo chwili i jak nigdy dotąd cieszę się terażniejszością, tym, co życie daje każdego dnia!:D

Malwina
13-12-2008, 15:40
Bartoszewski dziś w ładnym wywiadzie powiedział "chciałbym odejść w biegu" ja też, myślę, ze większosć z nas.....

Pani Slowikowa
13-12-2008, 15:43
Nigdy, dosłownie nigdy nie myślałam, że będę kiedykolwiek mieszkać sama.
Zawsze byłam nastawiona do ludzi. Nagle stanęłam przed wyborem czy zadowolić się pokojem w domu córki, czy mieszkać w domu samotnie. Postanowiłam: dopóki mogę utrzymać dom i ogród w takim stanie, że daje mi to zadowolenie - będę mieszkać sama. Ale jest obawa, że nikt nie udzieli mi pomocy w przypadku wylewu czy zawału. Na wszelki wypadek na noc zamykam dom i wyciągam klucz z zamka, aby nie trzeba było drzwi niszczyć, gdyby co.

Babko najlepiej to zostawic drzwi otwarte:D :D

jip
13-12-2008, 15:49
Czytam ,czytam i pełno tu optymizmu ,wypada się cieszyć i brać życie jak leci , a co ma być ,to i tak nas dopadnie ,pozdrawiam ,życząc sobie pogody ducha (i wszystkim Seniorom).
No i tak trzymaj, ja jeszcze dokładam piwko ale od czasu do czasu a codziennie kieliszeczek nalewki.

jolita
13-12-2008, 16:07
nie wiem, ale moja M. (93) "dawkuje" codziennie:
rano, przed śniadaniem - mają szklaneczkę ciepłej, przegotowanej wody,
przy śniadaniu -łyżeczka miodu wrzosowego
na spacerze - cząstka gorzkiej czekolady
przy obiedzie na I danie - 40g - koniecznie mocnej!
kolacja - lekkostrawna!

p.s. napewno już o tym pisałam, ale to dla tych co nie czytali...może przyda się!

enia60
13-12-2008, 16:38
--------------------------------------------------------------------------------

Przyszła zgarbiona,skulona.
Przed drzwiami stanęłą
starość.
Gość nieproszony,choć oczekiwany...
Jak ją przyjmiemy, czy chcemy i potrafimy o niej rozmawiać
świetny wątek/ przy odrobinie szczęścia, bo nie każdy ma dane jej doczekać/ w części tylko możemy zaplanować,zabezpieczyć się ale zawsze należy mieć nadzieję że to będzie pogodna jesień życia ,nawet wówczas gdy braknie zdrowia,pieniędzy to wszystko zależy od nastawienia i chęci do życia ,a że w tym wieku trudniej o dobry nastroj to już zupełnie inna sprawa
jest takie bardzo wymowne powiedzenia
"gdyby młodość wiedziała
a starość mogła"

krystynacz46
13-12-2008, 16:48
No i tak trzymaj, ja jeszcze dokładam piwko ale od czasu do czasu a codziennie kieliszeczek nalewki.No to wesołego ,słodkiego życia....,pozdrawiam jip .

Lila
13-12-2008, 16:54
Wiecie co ? Nie martwcie się na wyrost. I tak życie zdecyduje.
A Jola i Alsko to są najmłodsze dziewczyny tego forum ,pełnego ''byłych ''dziewczyn.Daj Bóg nam wszystkim tego zdrowia i rozumu.Myślę,że to z genami idzie.

Hmmm....w takim razie ,ja już niedługo wylecę stąd z ''wilczym biletem''.Choć pocieszają mnie ,że ja to do Tatusia raczej się podałam.

Gratka ,mój brat 3 zawały miał poza domem.Nie warto o tym myśleć.A nie masz pieska ,choćby malutkiego ?

Malwina
13-12-2008, 16:59
Jolita z tego "jadłospisu" wynika, ze Twoja M. intuicyjnie wie co robi.....

Jadzia P.
13-12-2008, 17:06
Zawsze wydawało mi sie ,że szybciej starzeją się osoby które nie są aktywne, które lubią dużo leżeć, odpoczywać ( nie myślę o chorych- oni są zmuszeni ) i leniuchować.
Natomiast te które są ciągle na " biegu", nie mają nawet czasu myśleć o starości, a co dopiero się zestarzeć...( fizycznie ).

Lila
13-12-2008, 17:16
Zawsze wydawało mi sie ,że szybciej starzeją się osoby które nie są aktywne, które lubią dużo leżeć, odpoczywać ( nie myślę o chorych- oni są zmuszeni ) i leniuchować.
Natomiast te które są ciągle na " biegu", nie mają nawet czasu myśleć o starości, a co dopiero się zestarzeć...( fizycznie ).

Niekoniecznie.Moja Matuś ma lat 92 i jej aktywność to głównie czytanie było.

Alsko
13-12-2008, 17:23
Nooo! Nie ma co wymyślać scenariuszy. Wymyślisz na wyrost dwa, trzy - a Los Ci przywali takim, którego nie przewidziałeś.
Hmm, to z genami idzie, fakt. Ale czasami sobie podskakuje i przeskakuje kilka pokoleń i nagle się okazuje, że w nas geny praprababci wlazły :confused:
Dobrze jak dobre się trafią :D

Lila, Gratka ma Głupotkę, kotka tak się zwie :)

Jadzia P.
13-12-2008, 17:24
Lila, ja nie twierdzę, że tak jest ;)
Ja tak po prostu myślę......ale mogę się mylić.....;)

Mar-Basia
13-12-2008, 17:34
Niekoniecznie.Moja Matuś ma lat 92 i jej aktywność to głównie czytanie było.
A ja jestem z czasow "wojny domowej", mam sztuczna noge, sztuczne oko, sztuczne .........w ........., sztuczne szczeki, lysine, pomarszczona jak wloska kapusta, czytac nie potrafie bom niedouczona , kot mi pomaga stukac w klawiature - i wcale sie tym nie przejmuje. Ah, starosc, starosc - a tu na zlosc wkolo same mlodki, prawie, ze modelki. Niesprawiedliwosc Boska!

gratka
13-12-2008, 19:23
Bartoszewski dziś w ładnym wywiadzie powiedział "chciałbym odejść w biegu" ja też, myślę, ze większosć z nas.....

Ojciec miał bogaty życiorys. Zabierał Czechom Zaolzie, bronił Lwowa, wojna miotała go po świecie, był bardzo zdolnym człowiekiem, ale pod koniec życia spotkał alzheimera. Mama się nim opiekowała i bardzo emocjonalnie podchodziła do jego choroby. Żyła w stresie przez lata. Ta bezsilność i tłumione emocje zrujnowały jej zdrowie.
Kilka lat opiekowałam się mamą prawie bezwładną, z licznymi zwyrodnieniami, której słabły wszystkie mięśnie kończyn, a umysł pozostał sprawny. Pod koniec życia mogła już tylko sterować pilotem od telewizora, na sterowanie łyżką zbrakło siły.
Kochani nie boję się śmierci, tylko niedołęstwa starości. Piszę to, bo w tym gronie możemy śmiało o tym mówić. Nikt się tu nad nami nie będzie litował, bo wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji.
Odejść w biegu, albo przynajmniej w spokoju i z godnością, bo z uśmiechem to się chyba nie da. I nie spieszyć się z tym odejściem zbytnio... i za często o nim nie myśleć.
Lilu ubolewam, że nie mogę mieć psa, bo co z sierotą zrobić gdy wyjeżdżam?
A wyjeżdżam czasem na miesiąc, różnie. Głupotka - jak to kot, wie,że ma po sąsiedzku rodzinę zastępczą i nie tęski (chyba).

jip
13-12-2008, 20:18
Zawsze wydawało mi sie ,że szybciej starzeją się osoby które nie są aktywne, które lubią dużo leżeć, odpoczywać ( nie myślę o chorych- oni są zmuszeni ) i leniuchować.
Natomiast te które są ciągle na " biegu", nie mają nawet czasu myśleć o starości, a co dopiero się zestarzeć...( fizycznie ).
No i to cała prawda. Nie masz co robić to myślisz co to w najbliższym czasie będzie, jak sobie poradzę, słuchasz reklam medykamentów, które podobno na wszystko pomogą, i stosujesz niepotrzebnie i jeszcze gorzej jak ktoś narzeka i zamęcza otoczenie opowiadając co to go nie boli i na co choruje..... itd, itp

gratka
13-12-2008, 20:48
Kto ma poczucie własnej wartości ten na ogół jest optymistą, nie narzeka, tylko stara się panować nad sytuacją. Dużo tu takich osób, chyba większość.
Czy zazdrościcie młodym?

enia60
13-12-2008, 20:53
:rolleyes: Kto ma poczucie własnej wartości ten na ogół jest optymistą, nie narzeka, tylko stara się panować nad sytuacją. Dużo tu takich osób, chyba większość.
Czy zazdrościcie młodym? chcę żyć każdą chwilą i nie chcę budowaś życia od podstaw ,wiem co mam i nie umiałabym przyzwyczajać się do nowych przedmiotów,zapachów,zachowań ,nie chcę burzyć swoich klocków,a ile trzeba by było się nauczyć się nowych rzeczy

jip
13-12-2008, 20:54
Kto ma poczucie własnej wartości ten na ogół jest optymistą, nie narzeka, tylko stara się panować nad sytuacją. Dużo tu takich osób, chyba większość.
Czy zazdrościcie młodym?
No co Ty? lubię młodych, i cieszę się, że oni się cieszą i więcej mogą niż ja, ale lubię z młodymi gadać, mają inny pogląd na życie , może lepszy, może ciekawszy, a może inne czasy.

gratka
13-12-2008, 21:05
:rolleyes: chcę żyć każdą chwilą i nie chcę budowaś życia od podstaw ,wiem co mam i nie umiałabym przyzwyczajać się do nowych przedmiotów,zapachów,zachowań ,nie chcę burzyć swoich klocków,a ile trzeba by było się nauczyć się nowych rzeczy

Eniu pamiętam jak w czasie sesji letniej kułyśmy z koleżanką coś wybitnie trudnego ucząc się do egzaminu, a dzień był prześliczny, a egzamin tuż, tuż.
I zobaczyłyśmy z okna tuptających chodnikiem dwoje staruszków, podtrzymujących się nawzajem. Boże, jak myśmy im zazdrościły, że mogą tak sobie spacerować pół dnia i nie mają perspektywy zamkniętej egzaminem u wybitnie niesympatycznego docenta.
Teraz zazdroszczę trochę tym co kują...:rolleyes:
Też się uczę, ale sama wybieram czego chcę się nauczyć i to jest piękne.

Scarlett
13-12-2008, 21:07
Babko Gratko pięknie to napisałaś, tak trzymaj. Dzięki.

gratka
13-12-2008, 21:15
Sagulko
mam prośbę. Ukryłaś na swoim profilu taki ładny wiersz Stachury. Możesz go tu wkleić? Jip lubi poezję, ja też i wiele osob. Będziemy wdzięczni.

Scarlett
13-12-2008, 21:21
Babko Gratko bardzo chętnie.
z o b r a z k i e m jesiennym.
21057


Jesień



Zanurzać zanurzać się
w ogrody rudej jesieni
i liście zrywać kolejno
jakby godziny istnienia


Chodzić od drzewa do drzewa
od bólu i znowu do bólu
cichutko krokiem cierpienia
by wiatru nie zbudzić ze snu


I liście zrywać bez żalu
z uśmiechem ciepłym i smutnym
a mały listek ostatni
zostawić komuś i umrzeć



Edward Stachura

araad
13-12-2008, 21:26
Chyba Seneka powiedział "zrozumiesz konieczność poczujesz się wolny" i to zdanie chyba wyjaśnia wszystko,nie przeszkadza mi starość oczywiście boję się jak tu wszyscy ze nie dam sobie rady sam ale nie determinuje to mojego życia.Uważam tez ze mam szczęście bo cały czas mam kontakt z młodzieżą i to pozwala zachować optymizm, nie ma nic bardziej dołującego nic marudzenia zgorzkniałych starszych.Pozdrawiam życzę uśmiechu na codzień.

krystynacz46
13-12-2008, 21:32
Dzięki ,wiersz piękny,pozdrawiam.

gratka
13-12-2008, 21:36
Też dziękuję Sagulinko.

Jadzia P.
13-12-2008, 21:39
Bardzo ładny, ale i bardzo smutny ten wiersz.....
A przecież jesień zarówno ta prawdziwa....jak i jesień życia ...może być radosna i kolorowa.
Dużo , choć nie wszystko, zależy od nas samych.
Od naszego nastawienia do życia... do bólu ...do starości.
Ja jestem optymistką, naogół nie lubię narzekać...ale mam w domu ...pesymiste...
Oj , ciężkie życie z takim człowiekiem...dobrze, że nauczyłam się nie słyszeć wszystkiego.....

Alsko
13-12-2008, 21:40
Kto ma poczucie własnej wartości ten na ogół jest optymistą, nie narzeka, tylko stara się panować nad sytuacją. Dużo tu takich osób, chyba większość.
Czy zazdrościcie młodym?
Coś ze mną nie tak, Gratko!
Kompleksów mam od groma i trochę. I na ogół siebie nie lubię.
A cholernie nie znoszę narzekania. I czarnowidzenia.
I nie zazdroszczę młodym.

jolita
13-12-2008, 21:56
jesteśmy dowodem na to, że znaki zodiaku nic nie oznaczają...(może te chińskie lub inne są bardziej trafne). Ja lubię siebie niezależnie od wyglądu, który pozostawia wiele do życzenia,wykształcenia, rozumku i t.p. i t.d. (a w szczególności "te de"...) a ponieważ w wyobraźni ustawiłam siebie na końcu szpaleru staram się lubić wszystkich ludzi... cóż - kiedy czasem trafi się ktoś kto nie pozwala lubić się...a wtedy mam żal do niego, że psuje mi porządek rzeczy...

gratka
13-12-2008, 22:28
Coś ze mną nie tak, Gratko!
Kompleksów mam od groma i trochę. I na ogół siebie nie lubię.
A cholernie nie znoszę narzekania. I czarnowidzenia.
I nie zazdroszczę młodym.
Jesteś całkiem nietypowa.
Młodym nie zazdroszczą ci, którzy uważają, że świat jest do d..., życie jest też do niczego i nic dobrego młodych już nie spotka. Ci właśnie narzekają na prawie wszystko. Tylko nie wiem, czy oni znoszą narzekanie innych, czy nie. :D
Alu nie mieścisz się w psychologii.Może zacznij narzekać, przynajmniej psychologię wieku dojrzałego uratujesz!:D :D

Alsko
13-12-2008, 22:38
To może zacznę marudzić i zanudzać się oraz innych tym? Że jestem odmieniec?
To jest myśl!!

bogda
13-12-2008, 22:40
Aluś, ani mi się waż, chcesz mnie na noc wnerwić :D

Basia.
13-12-2008, 22:41
Kto ma poczucie własnej wartości ten na ogół jest optymistą, nie narzeka, tylko stara się panować nad sytuacją. Dużo tu takich osób, chyba większość.
Czy zazdrościcie młodym?
nie zazdroszczę młodym, mam z nimi bardzo dobry kontakt. :D Lubię mlodość i urodę :D ale lubię też siebie chociaż do mlodzieży się nie zaliczam. Nie czuję się jeszcze staro, nie rozmyślam o tym co jeszcze przede mną, jak to co mnie czeka zacznie się zbliżać będę główkowała co z tym fantem zrobić. Na razie nie jest najgorzej i bardzo się cieszę z tego powodu. :D Nie przeszkadza mi nawet to, że jestem "ładna inaczej".

gratka
13-12-2008, 22:44
Basiu ja zazdroszczę koncertów, wyjazdów, swobody. I młodości też.

gratka
13-12-2008, 22:47
Widziałam z jakim zapałem i przejęciem uczestniczą w Wielkiej Orkiestrze, jacy są wtedy wspaniali...Myśmy nie mieli tych możliwości.

ostatek
13-12-2008, 22:48
Coś ze mną nie tak, Gratko!
Kompleksów mam od groma i trochę. I na ogół siebie nie lubię.
A cholernie nie znoszę narzekania. I czarnowidzenia.
I nie zazdroszczę młodym.
Młodym nie zazdroszczę; miałam przecież swoją młodość... zawsze mogę powspominać wybierająć w dodatku te najlepsze fragmenty. Gdzie jest powiedziane, że nic nowego i dobrego nie może mnie jeszcze spotkać? Wiem, że jestem niepoprawną optymistką... nic na to nie poradzę, że nie lubię narzekać i martwić się na zapas. Życie i śmierć i tak napiszą swój scenariusz. ;) Reszta - jak Alsko, dlatego cytat.
Drzwi zostawiam otwarte; hm... nawet nie bardzo pamiętam gdzie jest klucz. Przy dwóch bernardziorach "panom złodziejom wyrażam współczucie"... ewentualnym ratownikom - też. ;)

maja59
13-12-2008, 23:01
Młodym nie zazdroszczę; miałam przecież swoją młodość... zawsze mogę powspominać wybierająć w dodatku te najlepsze fragmenty. Gdzie jest powiedziane, że nic nowego i dobrego nie może mnie jeszcze spotkać? Wiem, że jestem niepoprawną optymistką... nic na to nie poradzę, że nie lubię narzekać i martwić się na zapas. Życie i śmierć i tak napiszą swój scenariusz. ;) Reszta - jak Alsko, dlatego cytat.
Drzwi zostawiam otwarte; hm... nawet nie bardzo pamiętam gdzie jest klucz. Przy dwóch bernardziorach "panom złodziejom wyrażam współczucie"... ewentualnym ratownikom - też. ;)
Zadumałam się przez chwilę, starość, a co to jest? Chyba nasze własne osadzenie w przedziale dla sprawnych inaczej. A my przeciez jesteśmy młodzi duchem, bo duch jest najważniejszy, mamy serca żar, oczu blask, do życia chęć, do działania wolę i tylko tyle trzeba. Mamy wiek na jaki się czujemy, czasem dwudziestolatek jest duchowo starszy od dziadka. To tylko od nas zależy, a my przecież "......ty nad poziomy wylatuj, a okiem Słońca..........

gratka
13-12-2008, 23:03
Maju, młokosie, a Ty tu jako ekspert?

Basia.
13-12-2008, 23:05
[quote=Babka Gratka]Widziałam z jakim zapałem i przejęciem uczestniczą w Wielkiej Orkiestrze, jacy są wtedy wspaniali...Myśmy nie mieli tych możliwości.[/quo


nie mieliśmy takich możliwości ale też byliśmy wspaniali. :D Młodość mamy za sobą i teraz powinniśmy się cieszyć z tego co mamy, kiedyś byliśmy zabiegani teraz mamy więcej czasu i to od nas zależy jak ten czas wykorzystamy. :D Jechałam kiedyś ze swoim synem do Krakowa, syn miał w planie krótkie spotkanie służbowe potem postanowiliśmy zrobić sobie wycieczkę. Trasa przejazdu była bardzo malownicza więc zaczęłam się głośno zachwycać pieknymi widokami, mój syn na mnie spojrzał i powiedział że dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego jak jest pięknie bo do tej pory jadąc do Krakowa rozmawiał przez telefon, myślał o sprawach służbowych i nie w głowie mu były zachwyty nad czymkolwiek. Lubię swoją "dojrzałość" i cieszę się z tego, że teraz mam czas na to na co nie miałam go w młodości.

JuMa
13-12-2008, 23:20
pozdrawiam pieknie
temat jak temat, kazdy ma swoje zdanie
ja przyznaje - starosc zaprzata moje mysli kazdego dnia
nie! ja nie jestem, a przynajmniej nie czuje sie stara
starosc jest ze mna, to moja matka
moja matka .... wtedy, gdy byla mloda
moja matka teraz .....
kiedys slowo "starosc" bylo pojeciem
teraz jest odczuciem

gratka
13-12-2008, 23:23
Swięte slowa Basiu. Ze trzy lata temu powiedzialabym tak samo.
Teraz już się wiele od życia nie spodziewam, bo znam swoje miejsce.
To nie znaczy, że się zamartwiam, przyjmuję do wiadomości. Akceptującej wiadomości, że od nas zależy, jak czas wykorzystamy. Z tym, że te nasze możliwości szybko się wraz z wiekiem kurczą z różnych powodów.

Basia.
13-12-2008, 23:32
kurczą się nasze możliwości z przyczyn niezależnych od nas, to prawda. Musimy się dostosować do "nowego" i robić swoje, też wiem co mnie czeka i staram się wykorzystać swój czas jak najlepiej. Smutno się jakoś zrobiło.... Janinko, bierzemy sprawy w swoje ręce i do przodu!!!!!

Jadzia P.
13-12-2008, 23:39
Ja osobiście, bardziej od starości boję się samotności.
Nie chcę mieszkać razem z dziećmi, choć mam z nimi wspaniały kontakt i dużo im pomagam.
Ale boję się tego, że kiedyś jedno z nas zostanie samo. Dawniej o tym nie myślałam, natomiast teraz (mój mąż jest dość poważnie chory ) myślę o tym coraz częściej.
Od prawie czterdziestu lat jesteśmy razem. Nie mam żadnych przyjaciółek, nie chodzę nigdzie sama. Zawsze i prawie wszędzie chodzimy razem. A co ja zrobię gdybym tak została sama.....z kim pójdę na spacer.... z kim pojadę na urlop....
Moje dzieci mają swoje życie i choć zawsze jest u nich miejsce dla mnie, to jednak nie wyobrażam
sobie by być dla nich kimś kto się im narzuca...
Ale po co ja o tym pisze ???
Przecież musi być wszystko dobrze !

JuMa
13-12-2008, 23:46
Ja osobiście, bardziej od starości boję się samotności.
Nie chcę mieszkać razem z dziećmi, choć mam z nimi wspaniały kontakt i dużo im pomagam.
Ale boję się tego, że kiedyś jedno z nas zostanie samo. Dawniej o tym nie myślałam, natomiast teraz (mój mąż jest dość poważnie chory ) myślę o tym coraz częściej.
Od prawie czterdziestu lat jesteśmy razem. Nie mam żadnych przyjaciółek, nie chodzę nigdzie sama. Zawsze i prawie wszędzie chodzimy razem. A co ja zrobię gdybym tak została sama.....z kim pójdę na spacer.... z kim pojadę na urlop....
Moje dzieci mają swoje życie i choć zawsze jest u nich miejsce dla mnie, to jednak nie wyobrażam
sobie by być dla nich kimś kto się im narzuca...
Ale po co ja o tym pisze ???
Przecież musi być wszystko dobrze !


to jest tylko zyczenie
czasami jest i starosc i samotnosc ...
a czlowiek stary bywa czesto beznadziejnie bezradny
.....

Basia.
13-12-2008, 23:48
musi być dobrze i będzie dobrze.

Babcia Iwa
14-12-2008, 00:28
Jak tak sobie siedzę w ciszy i czytam Wasze posty nie czuję się samotna. Wydaje mi się że jesteśmy razem. Jak czasu mam więcej to sięgam po mojego przyjaciela - laptopa i już jest dobrze. Jak byłam młoda nie miałam czasu na wiele rzeczy, teraz zwolniłam tempo - po pracy / dodatkowej/ jest mi dobrze. Wewnątrz jestem 20 latką, nieraz w duszy mi gra, tylko te lustro. Patrząc w nie dziwię się - co to za kobieta jakaś taka super dojrzała. /żart/.Cieszę się, że nie muszę wstawać do dziecka, myśleć o nim o jego bycie, przyszłości. Zrobiłam swoje a teraz czas na wygodę, swobodę i długie spanko. Oby tam dalej to będzie nieźle.

krystynas53
14-12-2008, 00:44
Od wczoraj jestem EMERYTKĄ. Następny rozdział życia zamknięty. Na razie nie mam pomysłu na to co dalej. Mam doła. Masakra.

Babcia Iwa
14-12-2008, 00:49
Jeden dzień to mało. Ja po 2-ch miesiącach odpoczywania na emeryturze zaczęłam szaleć. Nie chciało mi się nawet wstawać bo nie czułam potrzeby. Ale wzięłam się w garść i poszukałam sobie pracę dodatkową na 3 - 4 godziny i jest super. Wychodzę do ludzi, jestem potrzebna poza tym parę złotych wpadnie na moje zbytki a potem błogi czas na odpoczynek. Pomaga gwarantuję.

mimoza
14-12-2008, 09:22
Od wczoraj jestem EMERYTKĄ. Następny rozdział życia zamknięty. Na razie nie mam pomysłu na to co dalej. Mam doła. Masakra.

Krystynko - a doła masz dlatego, że jesteś na emeryturze, czy z innego powodu? Uwierz mi, bycie emerytką niesie wiele dobrego. Masz czas dla siebie. Możesz realizować swoje marzenia, choćby te malutkie, na co nie miałaś czasu pracując. Emerytura to nie koniec świata, to inne perspektywy. Ciesz się z tego co masz, a przede wszystkim nie myśl o starości, bo to dołuje. Powodzenia i witaj w klubie! Cz

Nika
14-12-2008, 09:35
Krystynko,to tylko pierwsze wrażenie..nagła pustaka,brak pracy,koleżanek..potem zaczniesz doceniać wolnośc i sporo wolnego czasu dla siebie.Głowa do góry.Przechodziłam to 2 lata temu,teraz jestem bardzo zadowolona,realizuje wszelkie zachcianki,na które dawniej nie miałam czasu.

Alsko
14-12-2008, 09:51
Krystyno, jeśli wpadłaś w dół z powodu li tylko przejścia na emeryturę - to znaczy, że albo została Ci ona narzucona, albo sama siebie źle przygotowałaś do tego etapu.
Ja starałabym się coś z tym zrobić, i to szybko.:D
W pierwszym przypadku szukałabym dodatkowej pracy. Niekoniecznie w swoim zawodzie.
Drugi przypadek jest trudniejszy, bo trzeba przestawić własne nastawienie. Ale to się daje zrobić :D

Gratko, napisałaś w pierwszych postach, że m.in. nie jesteś już decydentem rodzinnym. Ja też, ale zyskałam coś w zamian. Często gęsto korzystam z porad, a nawet uczę się od syna. I sprawdzam niejako w ten sposób, co się dzieje z tym, co w niego "wpakowałam".
Czyli "zbieram owoce" ;) :)

leluri
14-12-2008, 11:20
świetnie piszecie, gdzie Wam do starości. wiersz Stachury przepiękny. niedawno byłam na recitalu jego twórczości w wykonaniu artystów częstochowskiego teatru,.. piękny...
dla informacji częstochowian i okolicy- raz w niesiącu teatr częstochowski organizuje dzień, wieczór poezji- 5 zł wstęp, bilety warto zarezerwować wcześniej.
U mnie starzenie objawiło się w w momencie, kiedy przestałam cokolwiek planować. żyję tu i teraz. cieszę się każdym dniem... mam radości i smutki, myślę, że jak każdy bez względu na wiek kalendarzowy. a zegar biologiczny tyka sobie i tyka. moja mamuśka liczy 92 lata, siostra odeszła mając 73..młódka w porównaniu z mamą, więc nie wiem co myśleć o genach.;)
w jednym postów bylo o niesprawności , tak tego najbardziej się boję, a drzwi często nie zamykam wcale, bo po prostu zapominam, jak na razie mnie nie ukradli:D
pozdrawiam i uśmiecham się do wszystkich :)

gratka
14-12-2008, 11:32
Słuchajcie - czas przejścia na emeryturę jest ciężkim okresem (kryzysem) dla nas, szczególnie dla tych, którzy lubili swoją pracę. Nagle część spora tego czym żyliśmy do tej pory znika i pozostaje pustka. W to miejsce trzeba koniecznie znaleść coś innego: tak jak pisze Babcia Iwa i Alsko może to być dodatkowa praca, może opieka nad kimś, może wolontariat, UTW, robótki ręczne- różne, ale coś musi być i musi być kontakt z ludźmi.
Ja, gdy nagle zostałam sama, podjęłam się opieki nad dwuletnim wnukiem przez 4 dni w tygodniu, bo chciałam mieć 3 dni dla siebie.To było dobre, pielęgnuję ogród, w międzyczasie zapisałam się do UTW, gdzie piorunem awansowałam:D i potem jak wnuk poszedł do przedszkola mogłam więcej czasu poświęcić na sprawy organizacyjne UTW.
Sama dawkuję swój czas - ile dla siebie, ile dla innych. Pomoc ludziom starszym jest tak samo cenna jak pomoc dzieciom, tylko ten fakt z trudem się przebija do świadomości. Sztuką jest nieść pomoc starszym tak, aby nie urazić ich godności i wierzcie mi - daje mi to dużą frajdę.

largetto
14-12-2008, 11:51
Krysiu myślę, że te czarne myśli są tylko chwilowe.
Ja przeszłam na emeryturę 3,5 roku temu, początkowo cieszyłam się "wolnością ", że nie muszę wstawać o oznaczonej godzinie choć i tak o niej wstawałam, ale to był mój wybór a nie narzucony.
Po kilku miesiącach zapisałam się na UTW, zaczęłam uczyć się netu, później znalazłam seniorka..... a dziś brakuje mi czasu na wszystkie moje pasje, które nareszcie mogę realizować.
Myślę, że ten dół szybko Ci minie.
Tego Ci życzę,
uśmiechnij się do siebie ....i zacznij sprawiać sobie małe przyjemności a zobaczysz że będzie Ci coraz lepiej :)

leluri
14-12-2008, 12:43
Krystynko!
pierwsze dni są dziwne, bo brak tego drylu- bieg na godzinę, ale to przejdzie.
są różne sposoby- ja po przejściu na emeryturę zrobiłam wojnę o krzewy i drzewka wokół bloku (które sama podlewałam, aby przeżyły- i żyją, mają się dobrze), teraz walczę o sprzęt dla dzieci, bo stary, wysłużony, a w administracji wiedzą lepiej co mieszkańcom potrzebne.
jestem pogotowiem ratunkowym w opiece nad wnuczętami i nadal pracuję. opiekuję się mamuśką i nie mam dla siebie tyle czasu ile chciałabym. :mad:
Wiesz, jak znalazłaś to forum , to kwestia czasu, a Tobie też zabraknie czasu na wiele rzeczy :D
pozdrawiam ciepło

tadeusz50
14-12-2008, 14:04
Krystyno a pomyśl, że to przedłużony urlop i powolutku przejdziesz do stanu umysłowego, że jesteś emerytką.

jip
14-12-2008, 14:13
Nie wiem, może się mylę, ale takie użalanie tylko czyni gorzej, Krystynko weź się w garść, zajmuj się czymś, nie miej doła,a ona jak będzie chciała mieć doła to i tak go nie zakopie, po prostu trzeba tyłeczek ruszyć przeskoczyć dół i się czymś konkretnym zająć. Każdy emeryt przechodzi na emeryturę i każdy z nas się starzeje, a najgorsze starzenie to przy tym jęczeć, że mam doła. Przepraszam, że tak ostro ale ja też dostałem takiego kopa w du...ę i szybko dół zasypałem

Malwina
14-12-2008, 14:18
krystynko ja tez parę miesięcy jestem na emeryturze-nie było pustki,bo w to miejsce wsadziłąm wszystko to co chciałam w zyciu robic a praca mi kradła czas.Dziś troche pracuję,jestem studentką UTW, byłam tez i wykładowcą UTW, piszę (moze ksiazkę?)czasem artykuły, lenię się (jak starcza czasu-ale nie starcza)jak mnie młodzi (rzadko)poproszą jestem babcią na godziny a czasem ja poproszę, aby nam pzrywiezli małą-DYSPONUJĘ SOBĄ....zamknęłam jeden etap, otworzyłam drugi i ja decyduję jaki on będzie.Modlić sie tylko o zdrowie, tyo wszystko będzie więcej niz dobrze...pisz z nami, pisz do nas, odkopuj w sobie zainteresowania i marzenia.......

gratka
14-12-2008, 15:31
Krystyno przeczytaj trzy razy posty do Ciebie skierowane i już masz pół dnia z głowy. Potem wybieraj wśród dobrych rad i poleci!!!

nutaDo
14-12-2008, 15:42
Staram sie nie myśleć o starości i z wszelkimi słabościami zmagam się po cichu, chyba,że się nie da, to wtedy proszę o pomoc.
A przede wszystkim wreszcie mam czas na pasję życia: Muzykę.Tu nie ma polityki, chorób jest tylko piękno, spokój...
Każdy ma swoje ulubione zajęcie, na które nie miał czasu wcześniej - tylko to rozwijać i jest świetnie.

tadeusz50
14-12-2008, 15:43
Krysiu.
Ty miałaś czas na przygotowanie się do bycia emerytką. Ja wiele lat temu praktycznie z dnia na dzień musiałem przyjąć rolę rencisty. Po wypadku gdy wydawało mi się, że mogę powrócić do pracy lekarz nie zgodził się i tak trwała moja rola rencisty i to w czasie największej inflacji i gdy dzieci jeszcze były na moim utrzymaniu.

helena62
14-12-2008, 15:51
Krysiu, zobaczysz bedzie dobrze, otrzymalas tu tyle rad ale Ty sama o tym co chcesz robic zdecydujesz, pisz znajdziesz tu wielu przyjaciol serdecznie Cie pozdrawiam

gratka
14-12-2008, 15:56
TADZIU ja również przekonuję się, że gdy idzie coś nie tak, zjawia się jakiś zakręt - najlepiej powspominać. Myślę, że dawniej też nie zawsze było różowo, przypominam sobie trudne sytuacje, a jakoś udało się je pokonać. To napawa optymizmem, że teraz też damy radę.

basia73
14-12-2008, 16:27
Od wczoraj jestem EMERYTKĄ. Następny rozdział życia zamknięty. Na razie nie mam pomysłu na to co dalej. Mam doła. Masakra.

Krystyno, ja również miałam doła i to jakiego, ale nie następnego dnia po przejściu na emeryturę. Przez parę miesięcy byłam szczęśliwa, wolna, mogłam robić co chciałam, spać dłużej, nadrabiałam zaległości w lekturze, obejrzałam filmy które nagrałam wcześniej a nie miałam czasu obejrzeć jednym słowem szaleństwo wolności. Dopiero po pewnym czasie zaczęło mi brakować życia które prowadziłam wcześniej. Przez rok byłam w takim dole że szkoda gadać. Dzisiaj pracuję, co prawda trzy godziny dziennie ale to pozwala mi poczuć się potrzebną, lubię robić na szydełku no i syn kupił mi laptopa, założyłam internet no i pomalutku wszystko wróciło do normy.

emka46
14-12-2008, 16:47
To ja byłam odmieńcem.Czekałam na emeryturę.Czasu mam chyba mniej niż poprzednio.Stwierdziłam,że praca wręcz mi przeszkadzała w robieniu tego co lubię.

enia60
14-12-2008, 17:44
"wiek emerytalny jest po to nam dany
by realizować nie spełnione plany
więc nie ma co patrzeć na swą kartę zdrowia
tylko łykać życie i się delektować
brać wszystko,co jeszcze do wzięcia zostało
póki posłuszeństwa nie odmówi ciało"

enia60
14-12-2008, 17:47
"Młodość jest pięknym kwiatem
który rozwija się i więdnie szybko
zmarszczona opada wciąż niżej
i wtula się w ziemię - to starość"

z serii Mądrości nie przemijające

krystynas53
14-12-2008, 17:49
Upssss, ale mnie wyprostowaliście. Dziękuje. Wiem, że teraz mam czas dla siebie, ale muszę to wszystko pomalutku sobie poukładać. Czekając na emeryturę tak wiele sobie planowałam. Jak będzie czas pokaże.
Życzę Wam wszystkim szczęśliwych i pogodnych świąt Bożego Marodzenia21081

enia60
14-12-2008, 18:01
21082 i dla tych co już są .....choineczka na święta z dedykacją:

"wieczór jest zmierzchem dnia
zmierzch życia jest starością
zachody słońca obiecują świt"

z serii Mądrości nieprzemijające

Małpa
14-12-2008, 18:18
Przechodząc na emeryturę po 35 latach pracy,bałam się.Zawsze byłam wśród ludzi,miałam mnóstwo znajomych.Pomyślałam sobie wszyscy o mnie zapomną.Jednak teraz jestem szczęśliwa,że nie pracuję i nie było ani jednego dnia abym chciała do pracy wrócic.Robię wreszcie to na co mam ochotę i nic nie muszę.Znajomych mam nadal bardzo wielu bo lubię ludzi i nie zamykam się na nich.Najgorsza jest pora zimowa,ale do przetrwania i jak dni staną się dłuższe znów jest fajnie:D

gratka
14-12-2008, 20:15
Słuchajcie Kochani!
Zróbcie dobry uczynek, kliknijcie tu www.ankieta.katowice.pl (http://www.ankieta.katowice.pl/) i wypełnijcie ankietę, która jest konieczna do pracy magisterskiej Beaty. Szczególe mile widziani 60+, którzy jeszcze dorabiają. Beata obiecała pół litra jak tę pracę obroni, a ja jeszcze dołożę mamrota. Ankieta prościutka.

wuere'le
14-12-2008, 20:43
No też odpowiedziałem na pytania testu

basia73
14-12-2008, 20:51
Również wypełniłam ankietę

gratka
14-12-2008, 21:07
Sondaż CBOS wykazal, że ponad połowa Polakow (okolo 60%) zawdzięcza coś swoim babciom i dziadkom.Najczęściej są to zasady moralne, wiara religijna, poczucie bycia kochanym, znajomość dziejów rodziny i wydarzeń historycznych, pewne cnoty jak obowiązkowość i pracowitość.
W ankiecie wypowiadali się głównie ludzie młodzi, licealiści i gimnazjaliści.

wuere'le
14-12-2008, 21:08
A cha, Babka-grata, mamrot wystarczy!

Babcia Iwa
14-12-2008, 21:19
Ja też wypełniłam ankietę.

Alsko
14-12-2008, 21:27
Rety! Dobrze trafiłam?
To jest wątek Gratki czy rejestr, czy co?
Na moment zostawić - zaraz skręcą z tematu :D
I jeszcze po znajomości rozdają - temu pół litra, temu mamrota, komuś tam kakao, a innemu figę. Ot, sprawiedliwość! ;)

gratka
14-12-2008, 21:30
Oj, oj jeden mamrot to będzie za mało! Pewnie skrzynkę mamrotów będę musiala przytaszczyć. Poczekamy do obrony tej pracy i urządzimy jubel.
Trzeba tylko znaleść następną magistrantkę, żeby opisała, jak się bawią 60+.

gratka
14-12-2008, 21:35
Alu po pierwsze starość nie radość, ale i nie stypa. A za dobre uczynki powinna być nagroda.
Po drugie nie rozdają, tylko obiecują, a to jest kolosalna różnica;) .
Po trzecie ankieta jest na temat, więc trzymamy się tematu:D .

Stanley
14-12-2008, 21:35
No no Babko Ty to masz nieżłą emeryturę uważaj bo jak ktoś będzie pisał doktorat to bez providenta na mamroty nie wydolisz,ja już się piszę.

wuere'le
14-12-2008, 21:43
No, to mi przyszło do głowy abyśmy tu napisali bez żadnego magisterskiego przymusu, jakie mamy rozrywki, przyjemności, radości itp. Tak z ciekawości zapytałem, jeśli chcecie, to napiszcie.
Ja bardzo lubię czytać, serfować po internecie, zdobywać nową wiedzę w różnym zakresie. Lubię też zwiedzać i... no to już innym razem.
Może ten temat stanie się zalążkiem zainteresowań innych internautów, tzn. seniorów na naszym forum, sam chętnie skorzystam.

gratka
14-12-2008, 21:49
No no Babko Ty to masz nieżłą emeryturę uważaj bo jak ktoś będzie pisał doktorat to bez providenta na mamroty nie wydolisz,ja już się piszę.
Czytajcie jutro Wyborczą, rząd obiecuje podwyżkę emerytur w przyszlym roku, spoko!
W dobie kryzysu nie opłaca się oszczędzać, przelewać trzeba wszelkie nadwyżki, a szczególnie te obiecane.
Stanley, zgodzisz się być promotorem tej pracy doktorskiej? Może zaproponujemy temat?

jakempa
14-12-2008, 21:50
Co Wam chodzi po glowie? Jaka starośc? Szczęśliwi czasu nie lliczą, a my tutaj powinniśmy patrzeć z optymizmem na życie,Niedawno oglądałam wywiad z Marylą Rodowicz, przeciez ona skończyła 64 lata, a wciąz jest młoda, pełna werwy, jak ją redaktorka zapytała co myśli o starosci, ona zapytała, kto tu jest stary? Ja w papiery nie zaglądam, na daty nie patrzę, bo po to mam menadżera, w głowie pomysłow moc,lubię dobrze zjeść i wypić, a jak gdzies zastrzyknie staw,,, to wiem że to znak życia, a po co wogóle o tym mysleć, na co nie mamy wpływu? Taka postawa życia daje przykład jak żyć, bardzo podobała mi się jej wypowiedż i twierdzę, że takie podejscie do życia daje szczęscie i pogodę ducha.

Stanley
14-12-2008, 21:55
Babko za mamrota wszystko.Tak się składa ze byłem też nauczycielem akademickim to nawet może wyglądać na prace naukową a mamy tutaj też forumowiczy z tytułami naukowymi więc stworzy się cała komisję.Gratko zakładaj wątek a tematy pracy zaraz się znajdą a i chętnych do pisania doktoratów też będzie.Tytuły też możemy nadawać a co w trakcie sabatów z mamrotem.

gratka
14-12-2008, 21:57
No, to mi przyszło do głowy abyśmy tu napisali bez żadnego magisterskiego przymusu, jakie mamy rozrywki, przyjemności, radości itp. Tak z ciekawości zapytałem, jeśli chcecie, to napiszcie.
Ja bardzo lubię czytać, serfować po internecie, zdobywać nową wiedzę w różnym zakresie. Lubię też zwiedzać i... no to już innym razem.
Może ten temat stanie się zalążkiem zainteresowań innych internautów, tzn. seniorów na naszym forum, sam chętnie skorzystam.
Dobra myśl!
Ja dopiero na emeryturze mam czas, by studiować psychologię według swojego w pełni indywidualnego toku. W pracy byłam umyslem ścisłym:D .
Rozrywką codzienną jest dla mnie KLUB SENIOR CAFE.

jolita
15-12-2008, 01:03
Naprawdę starym jest się wówczas, kiedy się to powie o sobie w towarzystwie, a nikt się nie śmieje i nie zaprzecza.

— Magdalena Samozwaniec


Nie starzeje się ten, kto nie ma na to czasu.

— Benjamin Franklin

ostatek
15-12-2008, 01:09
Naprawdę starym jest się wówczas, kiedy się to powie o sobie w towarzystwie, a nikt się nie śmieje i nie zaprzecza.
— Magdalena Samozwaniec
Dlatego nigdy tak nie mówię. Na (brzydkie) pytanie młodzieży: "w jakim pani jest wieku?" odpowiadam niegrzecznie: "w tym samym co Pan/i - XXI." :)
Po cichutku powiem - na mamrota Babki Gratki zasłużyłam. Ankietę wypełniłam już dawno i ... to drugie kryterium też spełniam. Fajnie, bo nie lubię mleka. ;)

jolita
15-12-2008, 01:16
Dla mnie to od 8 lat wiek dwudziestypierwszy! I tak trudno było przyzwyczaić się, że już nie dwudziesty...

Anielka
15-12-2008, 03:14
Nie starzeje się ten, kto nie ma na to czasu.

— Benjamin Franklin Dobiegam 60-siatki.Na emeryturze jestem 10 lat/tak 10,poniewaz służyłam ,nie pracowałam,jest mała różnica/nie mam czasu na starzenie,zawsze mam cos do zrobienia a jak nie mam to jest rower,spacer po moim ukochanym morzu.Mam oboje Rodzicow,nie potrzebują mojej pomocy ,jeszcze sobie swietnie radzą.Wnukow nie mam,więc opieka nad wnukami odpada.Lubię ludzi,spotaknia z nimi,wedrowki po Polsce,wycieczki rowerowe,kino,teatr.Uprawiam joge ,duzo czytam,spaceruje,rozwiazuje krzyżówki.A najbardziej lubie.....leniuchowac ,tak po prostu nic nie robić.A zdrowie?No cóż jest takie jakie jest,kiedy trzeba było o nie dbać nie było na to czasu a teraz ?No cóż jakos sobie radzę,a mam to inne wyjście.Bywa ,ze zlapie mnie taki ból,ze do toalety rano mam za daleko,czasami lekka deprecha ale z tym tez nauczyłam sie radzic.Ogólnie jestem zadowolona ze swojego zycia.Jedynie kasy mogłabym mieć wiecej i wedrować.Pozdrawiam cieplutko i dobrych snow zycze.

kufa86
15-12-2008, 03:28
Dobra myśl!
Ja dopiero na emeryturze mam czas, by studiować psychologię według swojego w pełni indywidualnego toku. W pracy byłam umyslem ścisłym:D .
Rozrywką codzienną jest dla mnie KLUB SENIOR CAFE.
Coby cię tylko nie rozerwał całkowicie.
Czy ścisły umysł to taki ściśnięty?

Basia.
15-12-2008, 03:39
muszę się przyzwyczaić do swoich siątków, łapię sie na tym że nie potrafię wchodzić po jednym schodku tylko biorę 2-3 za jednym zamachem :D gadam z młodzieżą ich językiem i mam z nimi dobry kontakt. Kiedy patrzę na swojego syna /ma 40,5 roku/ zdaję sobie sprawę, że młodość przeminęla bezpowrotnie. :D Lubię siebie i już, mój wiek mi nie przeszkadza i nie jest mi smutno, że młodość mnie opuściła. :D

Pani Slowikowa
15-12-2008, 03:55
muszę się przyzwyczaić do swoich siątków, łapię sie na tym że nie potrafię wchodzić po jednym schodku tylko biorę 2-3 za jednym zamachem :D gadam z młodzieżą ich językiem i mam z nimi dobry kontakt. Kiedy patrzę na swojego syna /ma 40,5 roku/ zdaję sobie sprawę, że młodość przeminęla bezpowrotnie. :D Lubię siebie i już, mój wiek mi nie przeszkadza i nie jest mi smutno, że młodość mnie opuściła. :D

Mlodosc jest pojeciem wzglednym:)

emka46
15-12-2008, 07:34
Kiedy patrzę na swojego syna /ma 40,5 roku/ zdaję sobie sprawę, że młodość przeminęla bezpowrotnie.
Basiu,to nasze dzieci sie starzeją.:D

tadeusz50
15-12-2008, 07:37
Basiu,to nasze dzieci sie starzeją.:D
Też tak mówię i dodaję jeszcze - wnuki rosną bardzo szybko.

basia73
15-12-2008, 08:33
Starość ma te same apetyty, co młodość, tylko nie ma tych samych zębów.

przysłowie armeńskie

senior A.P.
15-12-2008, 13:23
Co wiec powiedziec o starych czterdziestolatkach - w czym sa dobrzy ?

gratka
17-12-2008, 16:35
Czy ścisły umysł to taki ściśnięty?
Umysł ścisły odznacza się największym upakowaniem, pomieszaniem i poplątaniem.:D
Poważnie:
mózg człowieka 60+ jest o około 15 dkg lżejszy od mózgu dwudziestolatka. Skutki ubytku neuronów odczuwamy jako:
wydłużony czas reakcji ( nie mamy szans w quizach),
osłabienie pamięci ( zbyt długo mamy coś na końcu języka),
trudności z zapamiętywaniem nowych informacji,
chwiejność emocjonalną,
trudności z zasypianiem.
Sprawność mózgu można poprawić treningiem i zjadaniem codziennie kawałka gorzkiej czekolady przy dobrej kawusi.
Nie słyszałam nic o piwie jako suplemencie diety osobników dojrzałych...

Mar-Basia
17-12-2008, 17:05
Mlodosc jest pojeciem wzglednym:)
Dlaczego?;)

Pani Slowikowa
17-12-2008, 17:42
Dlaczego?;)


dlatego ze tak;) :D

Mar-Basia
17-12-2008, 17:59
dlatego ze tak;) :D
Myslalam, ze potrafisz odpowiedziec na rzucony przez ciebie frazes! :confused:

jip
17-12-2008, 19:30
Umysł ścisły odznacza się największym upakowaniem, pomieszaniem i poplątaniem.:D
Poważnie:
mózg człowieka 60+ jest o około 15 dkg lżejszy od mózgu dwudziestolatka. Skutki ubytku neuronów odczuwamy jako:
wydłużony czas reakcji ( nie mamy szans w quizach),
osłabienie pamięci ( zbyt długo mamy coś na końcu języka),
trudności z zapamiętywaniem nowych informacji,
chwiejność emocjonalną,
trudności z zasypianiem.
Sprawność mózgu można poprawić treningiem i zjadaniem codziennie kawałka gorzkiej czekolady przy dobrej kawusi.
Nie słyszałam nic o piwie jako suplemencie diety osobników dojrzałych...
Naprawdę nie słyszałaś? A jego chroniczny brak w organizmie powoduje skutki uboczne te, które wymieniłaś na początku.;)

ula49
17-12-2008, 19:43
Te wszystkie wypowiedzi to hipotezy....
Moja mama ma 87 lat,mieszkała sama do września 2007 w bloku.Dostała wylewu krwi do mózgu i już nie mogła być sama.Wychowała pięcioro dzieci,dwóch synów zmarło (nagle46 lat i 61 lat) trzeci wyjechał do USA a córka do Anglii.Zostałam tylko ja-emerytka (całe szczęście) mieszkająca w tym samym mieście.Najpierw musiałam mieszkać u mamy bo nie chciała przyjść do mnie(starych drzew się nie przesadza) ale w grudniu miała następny udar i po pobycie w szpitalu przywiozłam mamę do siebie. Od roku jest osobą leżącą zdana na opiekę osób trzecich.Ma u mnie swój pokój i dobrą opiekę (nie ma żadnych odleżyn chociaż jest w pampersach).Musiałam przywieśc mamę do siebie bo mam męża psa i kota(zwierzęta zostawiła siostra) i nie dawałam sobie rady być w dwóch domach.Obecnie mama tylko śpi i je zmiksowane pokarmy w minimalnych ilościach.
Tak jak wszyscy miałam plany, tak jak wszyscy,a życie zmusiło mnie do tego żeby było tak jak opisałam.Nie oddałabym mamy do zakładu bo serce by mi pękło,a siły do życia daje mi Bóg bo go codziennie o to proszę.
Wniosek taki,ze możemy przypuszczać co nas spotka ale nigdy nie wiemy,moja mama mówiła,że nigdy nie będzie z nikim mieszkać umrze nagle i nikomu nie będzie sprawiać kłopotu a Bóg zarządził inaczej,czyli mówimy jedno a życie robi swoje,Pozdrawiam

gratka
17-12-2008, 19:44
Naprawdę nie słyszałaś? A jego chroniczny brak w organizmie powoduje skutki uboczne te, które wymieniłaś na początku.;)
OK, Jip sprytnie to ująłeś, na pewno kufa potwierdzi, że masz rację. Ja nie lubię piwa, to nie wypowiadam się jako praktyk. Ale wiem na pewno, że jak coś po pijaku było mówione, czy planowane, na trzeźwo mogło zupełnie nie być pamiętane, dopiero następny stan nietrzeźwości przywracał tę pamięć.
Dlatego mądre kobiety nie wierzą w obiecanki składane z udziałem napojów wyskokowych:D nawet, jeżeli uczucia też są wyskokowe;) .

Alsko
17-12-2008, 19:49
Naprawdę nie słyszałaś? A jego chroniczny brak w organizmie powoduje skutki uboczne te, które wymieniłaś na początku.;)
Nieprawda! Co Ty gadasz?!
Te skutki uboczne to niedobór kieliszeczka dziennie czegoś wyżej procentowego. Oczywiście jest to droższe i stąd powszechne kłopoty staroportfelowców :D

Basia.
17-12-2008, 19:52
Te wszystkie wypowiedzi to hipotezy....
Moja mama ma 87 lat,mieszkała sama do września 2007 w bloku.Dostała wylewu krwi do mózgu i już nie mogła być sama.Wychowała pięcioro dzieci,dwóch synów zmarło (nagle46 lat i 61 lat) trzeci wyjechał do USA a córka do Anglii.Zostałam tylko ja-emerytka (całe szczęście) mieszkająca w tym samym mieście.Najpierw musiałam mieszkać u mamy bo nie chciała przyjść do mnie(starych drzew się nie przesadza) ale w grudniu miała następny udar i po pobycie w szpitalu przywiozłam mamę do siebie. Od roku jest osobą leżącą zdana na opiekę osób trzecich.Ma u mnie swój pokój i dobrą opiekę (nie ma żadnych odleżyn chociaż jest w pampersach).Musiałam przywieśc mamę do siebie bo mam męża psa i kota(zwierzęta zostawiła siostra) i nie dawałam sobie rady być w dwóch domach.Obecnie mama tylko śpi i je zmiksowane pokarmy w minimalnych ilościach.
Tak jak wszyscy miałam plany, tak jak wszyscy,a życie zmusiło mnie do tego żeby było tak jak opisałam.Nie oddałabym mamy do zakładu bo serce by mi pękło,a siły do życia daje mi Bóg bo go codziennie o to proszę.
Wniosek taki,ze możemy przypuszczać co nas spotka ale nigdy nie wiemy,moja mama mówiła,że nigdy nie będzie z nikim mieszkać umrze nagle i nikomu nie będzie sprawiać kłopotu a Bóg zarządził inaczej,czyli mówimy jedno a życie robi swoje,Pozdrawiam
to prawda, możemy sobie gdybać do woli a i tak będzie to co ma być. Nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć ani temu zapobiec. Jesteś wspaniałą córką. Pozdrawiam serdecznie.

senior A.P.
17-12-2008, 19:54
Ula49 !
Dzieki za szczerosc w /w opisie i podanie slusznego wniosku.
Mama z Ciebie moze byc dumna choc nie wiem czy dociera to do jej obecnej swiadomosci jaka i dzieki komu ma taka a nie inna opieke.
Przy okazji Twojego postu niech kazdy z nas seniorow wspomni swoich rodzicow i to co dla nich robia lub zrobili.
Bog z Toba !

jip
17-12-2008, 19:56
Nieprawda! Co Ty gadasz?!
Te skutki uboczne to niedobór kieliszeczka dziennie czegoś wyżej procentowego. Oczywiście jest to droższe i stąd powszechne kłopoty staroportfelowców :D
A naleweczka z aronii, wiśni lub insza? pychota, no i likwiduje chroniczny brak w organizmie ale "dębowe mocne" tyż dobre.

gratka
17-12-2008, 19:58
mój mąż był cukrzykiem, choroba trwala ze 20 lat, bał się powikłań: ślepoty, choroby nerek, nóg itp. Martwiłam się, że sobie nie poradzę, bo miałam jeszcze inne, terminalnie chore osoby pod opieką.
Mąż zmarł nagle na pierwszy zawał. Trudno przewidzieć co się zdarzy.
Gdyby można było wybrać sobie .... nagła śmierć wydaje mi się dobrym sposobem odejścia, chociaż ból bliskich po stracie jest większy.

senior A.P.
17-12-2008, 19:59
"jip-ek" tyle,ze ono nigdy debu nie widzialo,za to chemi mu nie zaluja - marskosc watroby przyspieszona z wczesniejsza prostata.

jip
17-12-2008, 20:20
"jip-ek" tyle,ze ono nigdy debu nie widzialo,za to chemi mu nie zaluja - marskosc watroby przyspieszona z wczesniejsza prostata.
No to ma nie do śmiechu. Pozdrów go serdecznie, powiedz mu, że trzymam kciuki i daj mu kwiatka ode mnie. http://www.klub.senior.pl/galeria/images/4442/small/1_34_002.jpg

Malwina
17-12-2008, 20:27
Ulu 49- zupełnie jak bym czytała siebie samą ta sama sytuacja ten sam wiek, te same uczucia refleksje, zwierzęta też....te same komentarze mam -jak bardzo Cię rozumiem....nie podziwiam, bo musiałabym siebie podziwiac , a nie ma za co..po prostu tak tzreba innych rozwiązania nie bierze sie pod uwagę...

ula49
17-12-2008, 20:48
Wypełniłam ankietę

ula49
17-12-2008, 21:00
Dziękuję za miłe słowa wsparcia,jestem zadowolona że mogłam wypowiedzieć się na temat starości i otrzymałam piękne słowa otuchy.Pozdrawiam was wszystkich bardzo serdecznie...

tadeusz50
17-12-2008, 21:10
Ulu sytuacvję bardzo podobna przeżyłem jako młodzieniec. Moja mama opiekowała się swoją mamą i próbowała prowadzić dwa domy. Do tego też mieszkaliśmy z mama ojca i też nastąpiła podobna sytuacja. Był dość długi okres gdy w jednym mieszkaniu były dwie staruszki i czteroosobowa rodzina. Wiem co czujesz i przeżywasz. Cóż nie będę pisał tu swojej martyrologi bo i tak jest to trudne do uwierzenia. Dlatego chciałbym JA o ile to będzie możliwe poddać się eutanazji, aby swoim następcom nie zgotować horroru.

Jadzia P.
17-12-2008, 21:29
Tak , to prawda, najlepiej odejść od razu....
Mój ojciec tak zmarł. Było to 22 lata temu. Wrócił z pracy, umył się i usiadł na wersalce.
Już z niej nie wstał. Miał wylew. Zmarł za dwa dni.
Jego smierć była dla nas szokiem....

senior A.P.
17-12-2008, 21:34
Coz wypada zyczyc zwolennikom eutanazji ?

Basia.
17-12-2008, 21:38
taka nagła śmierć jest szokiem dla rodziny i dobrodziejstwem dla umierającego. Mój 56-letni brat koniecznie chciał mnie odwiedzić, byłam wściekła bo nie odpowiadał mi termin miałam jeszcze trochę sprzątania po generalnym remoncie a brat nie chciał słyszeć o przełożeniu terminu spotkania. Przyjechał do mnie na cały dzień /mieszkaliśmy wtedy na wsi/ wieczorem Tadeusz odwiózł go do domu, wyłączyłam na noc telefon, rano po włączeniu telefonu dowiedziałam się że mój brat zmarł siedząc w fotelu. W identyczny sposób odeszła moja Matka, mam nadzieję że mnie też coś takiego spotka.

Basia.
17-12-2008, 21:40
Coz wypada zyczyc zwolennikom eutanazji ?
spełnienia ich woli, pisaliśmy kiedyś że eutanazja ma się odbyć na życzenie osoby nieuleczalnie chorej.

senior A.P.
17-12-2008, 21:44
Niech sie im spelni ale czy inni nie nazwia ich samobojcami ???

basia73
17-12-2008, 21:50
Tadeuszu, dla mnie to nie był horror, kiedy mój tata dostał udaru i leżał sparaliżowany, dziękowałam Bogu za każdy dzień Jego życia mimo że tylko od czasu do czasu odzyskiwał świadomość. Największą nagrodą za opiekę dla nas było jego spojrzenie, widziałam w oczach mojego taty zadowolenie, że jest w swoim domu i chociaż od tamtego czasu minęło 10 lat do dzisiaj pamiętam to spojrzenie zadowolenia a może wdzięczności?

tadeusz50
17-12-2008, 22:22
Tadeuszu, dla mnie to nie był horror, kiedy mój tata dostał udaru i leżał sparaliżowany, dziękowałam Bogu za każdy dzień Jego życia mimo że tylko od czasu do czasu odzyskiwał świadomość. Największą nagrodą za opiekę dla nas było jego spojrzenie, widziałam w oczach mojego taty zadowolenie, że jest w swoim domu i chociaż od tamtego czasu minęło 10 lat do dzisiaj pamiętam to spojrzenie zadowolenia a może wdzięczności?
Basiu czytaj dokładnie co napisałem. Cytuję ostatnie swoje zdanie
aby swoim następcom nie zgotować horroru.
Nie pisałem o nikim innym tylko o sobie. Sam opiekowałem się umierającą żoną. Bądż miła nie obrażaj moich uczuć.
__________________

Basia.
17-12-2008, 22:30
Niech sie im spelni ale czy inni nie nazwia ich samobojcami ???
mam w nosie jak mnie będą nazywali inni po śmierci, po obejrzeniu kilka dni temu filmu w telewizji angielskiej utwierdziłam się w przekonaniu, że mam rację. Opiekowałam się najlepiej jak potrafiłam chorymi w mojej rodzinie aż do ich odejścia, zapłaciłam za to bardzo wysoką cenę mam na myśli zdrowie. Nie chcę tak cierpieć jak oni i nie chcę stwarzać koszmaru swoim bliskim.

tadeusz50
17-12-2008, 22:35
Basiu pewnym osobom trzeba łopatą wkładać do głowy to co jest wyrażnie napisane. Ty piszesz o sobie i ja o sobie a nie o innych co chcą zrobić. Poza tym to jest jak do tej pory gdybanie.

basia73
17-12-2008, 22:43
Basiu czytaj dokładnie co napisałem. Cytuję ostatnie swoje zdanie
aby swoim następcom nie zgotować horroru.
Nie pisałem o nikim innym tylko o sobie. Sam opiekowałem się umierającą żoną. Bądż miła nie obrażaj moich uczuć.
__________________

Nie miałam zamiaru obrażać Twoich uczuć bo tak jak dla mnie nie było horrorem opiekowanie się ojcem to myślę że i dla mojego syna nie będzie opiekowanie się mną i tylko to miałam na myśli.

doda
17-12-2008, 22:43
Włączę się do dyskusji,bo temat pasjonujący,ale dopiero po Swiętach,bo to jednak wymaga skupienia.Wczoraj natomiast gdzies przeczytałam,że.....młodość przychodzi z wiekiem.A tak poważnie,to chyba rację mają ci,którzy twierdzą,że to jest kwestia "umowy" /nie mówię oczywiście o chorobach/,poddania się i przekonania,że w "moim wieku nie wypada" a to nie zawsze jest prawda

Lila
18-12-2008, 00:34
Co Wy ludkowie z tą łopatą ,nomen omen ?

Ten film jest dla Was drogowskazem ? A idźcie !!!
Buźka ...miłej podróży kochanie ...i cykuta.Ble...
Byle tylko sprzątnąć tym zstępnym już wszystko po sobie ,wyręczyć ich ?
A oni jak srali (sorry) i sikali ,to myśmy nie sprzątali ? A jak byli chorzy ? No i w końcu ich też to czeka.Zresztą może będzie wojna lub koniec świata.

gratka
18-12-2008, 09:55
Myślę, że w dyskusji nad starością każdy może wyrazić swoje zdanie i napisać o swoich odczuciach, uczuciach, wrażeniach i przemyśleniach. Nie musimy się z każdym zgadzać, ale powinniśmy się starać różnić pięknie. Proszę Seniora AP.aby nie używał epitetów w stosunku do osób tu piszących. Zawsze lepszy jest argument od epitetu.
Proszę moderatora o usunięcie postu 143 jako nie dotyczącego tematu.

gratka
18-12-2008, 10:13
Sama opiekowałam się nieuleczalnie chorymi członkami mojej rodziny.Wiem, że nie każdy dzień witałam z radością i wiem, jak mi było ciężko. Bywały chwile zwątpienia we własne siły i poczucia takiej beznadziei jak nigdy przedtem i nigdy potem. Dotrwałam do końca, ale nie życzyłabym moim dzieciom podobnych przeżyć. Nie każdy jest usposobiony do pełnienia takiej posługi.
Fizycznie to odchorowałam, ale mam poczucie, że więcej od innych przeżyłam, że może przez to zrozumiem lepiej czym jest starość, choroba i wiem jak marny bywa ludzki los. Mam inne spojrzenie na kondycję człowieka.
Sędziwą starość połączoną z niedołęstwem fizycznym oraz psychicznym odczuwam jako wielkie upokorzenie człowieka. Staruszek w pampersie to nie jest to samo co " Człowiek, to brzmi dumnie", to wzbudza litość.

gratka
18-12-2008, 10:24
Są trzy postawy wobec starości:
a) przesadnie optymistyczny, lansowany tu przez jipa,a poza forum przez Światową Organizację Zdrowia :D
b) współczujący - na tej koncepcji oparty jest system opieki społecznej - człowiek stary wymaga pomocy i opieki:cool:
c)konfliktowa , która uważa, że istnieje konflikt w podziale środków - im więcej osób starych tym więcej emerytur, dopłat do leków itd, więc mniej pieniędzy na inne cele.:mad:

senior A.P.
18-12-2008, 14:05
Czwarta znikla.

jip
18-12-2008, 15:43
Są trzy postawy wobec starości:
a) przesadnie optymistyczny, lansowany tu przez jipa,a poza forum przez Światową Organizację Zdrowia :D
b) współczujący - na tej koncepcji oparty jest system opieki społecznej - człowiek stary wymaga pomocy i opieki:cool:
c)konfliktowa , która uważa, że istnieje konflikt w podziale środków - im więcej osób starych tym więcej emerytur, dopłat do leków itd, więc mniej pieniędzy na inne cele.:mad:
No dobra wywołałaś mnie i szczerze, też nieraz mam cholera doła, ale jak widzę jęczenie, narzekanie i.... to wolę zbierać moje części zamienne i przy tym zacząć się śmiać i wygłupiać, nie da się dziś bez amplitudy, góra dół żyć ale pomyślmy o ludziach, którzy mają gorzej od nas samych, mnie to zaraz stękanie przechodzi, idę po piwo i już jest wesoło, i po drodze, żonie daję buziaka, albo kto po drodze się nawija buziaka dostaje. A i jeszcze często zaraz zaglądam na Wątek dla niewybranych, wtedy poczytam wiersze ES, radzę.

Lila
18-12-2008, 15:48
Jip ,ty masz jakąś obsesję maniakalną z tym jęczeniem.
Każdy kto pisze ,to jęczy.
Ty ,co przysypiasz przed telewizorem w czasie ciekawej dyskusji w sejmie,nie jęczysz ,bo i skąd.
Starość .Paskudna.

jip
18-12-2008, 15:56
Jip ,ty masz jakąś obsesję maniakalną z tym jęczeniem.
Każdy kto pisze ,to jęczy.
Ty ,co przysypiasz przed telewizorem w czasie ciekawej dyskusji w sejmie,nie jęczysz ,bo i skąd.
Starość .Paskudna.
No dobra doradź mi jak nazwać ciągłe narzekanie na wszystko, byle narzekać, byle szukać dziury w całym, i zasłaniając oczy na pozytywy? dla mnie jest to określenie najbardziej odpowiednie, podpowiedz inne zastosuję. Rozumiem, że negatywy też są, ale są tez pozytywy, i wolę starać się widzieć i jedno i drugie.

gratka
18-12-2008, 19:47
No dobra doradź mi jak nazwać ciągłe narzekanie na wszystko, byle narzekać, byle szukać dziury w całym, i zasłaniając oczy na pozytywy? dla mnie jest to określenie najbardziej odpowiednie, podpowiedz inne zastosuję. Rozumiem, że negatywy też są, ale są tez pozytywy, i wolę starać się widzieć i jedno i drugie.
Jipku na tym wątku widzę dyskusję o starości i jeżeli piszę, że było mi ciężko, to nie myśl, że jęczę - ja tylko stwierdzam fakt, bo ten fakt być może pomoże komuś, komu teraz jest ciężko. Nie masz doświadczeń moich, czy Basi73, Tadeusza, Uli49. My się tu podtrzymujemy na duchu i mamy odwagę pisać o nieszczęśliwej starości. My nie musimy się ciągle uśmiechać, śmiejemy się na innych wątkach.
Druga strona medalu: Zgadzam się, że jest typ ludzi, którzy narzekają, są agresywni, podejrzliwi. Oni piszą, bo muszą ponarzekać i nic na to nie poradzisz, co najwyżej możesz omijać szerokim łukiem. Wiem, że w realu to jest liczna grupa. Tu na forum - tylko jednostki. Do nich się stosuje przysłowie: młodość musi się wyszumieć, a starość.... wygderać. Największe gderanie odbywa się jednak nie na tym wątku.:D

jip
18-12-2008, 19:54
Jipku na tym wątku widzę dyskusję o starości i jeżeli piszę, że było mi ciężko, to nie myśl, że jęczę - ja tylko stwierdzam fakt, bo ten fakt być może pomoże komuś, komu teraz jest ciężko. Nie masz doświadczeń moich, czy Basi73, Tadeusza, Uli49. My się tu podtrzymujemy na duchu i mamy odwagę pisać o nieszczęśliwej starości. My nie musimy się ciągle uśmiechać, śmiejemy się na innych wątkach.
Druga strona medalu: Zgadzam się, że jest typ ludzi, którzy narzekają, są agresywni, podejrzliwi. Oni piszą, bo muszą ponarzekać i nic na to nie poradzisz, co najwyżej możesz omijać szerokim łukiem. Wiem, że w realu to jest liczna grupa. Tu na forum - tylko jednostki. Do nich się stosuje przysłowie: młodość musi się wyszumieć, a starość.... wygderać. Największe gderanie odbywa się jednak nie na tym wątku.:D
Wiem, że nieraz jest ciężko i trudno wtedy się śmiać, tez to mam, ale jak ktoś ciągle się nie śmieje...... ale to nie było do Ciebie a raczej do tych drugich z drugiej strony medalu, nie śmieją się dlatego, że uważają , ze nie śmiać się jest lepiej, lepiej jest dla nich wygderać się. Pozdrawiam

babciaela
18-12-2008, 20:05
Wiem, że nieraz jest ciężko i trudno wtedy się śmiać, tez to mam, ale jak ktoś ciągle się nie śmieje...... ale to nie było do Ciebie a raczej do tych drugich.
A ja powiem tyle że choć jestem tu z Wami dopiero miesiąc,nauczyło mnie dużo.Poczytałam o Natalce,o Kundzi,o Ewicie i nie mam odwagi pisać o sobie....a tak bardzo chciało mi się wyć,myślałam że moje życie jest najsmutniejsze inie mam wyjścia.Tym czasem jest zupełnie inaczej- mają gorzej i umieją znosić z godnością. Uczę się tu u Was i cieszę się że los mi dał z Wami BYĆ.

jip
18-12-2008, 20:28
A ja powiem tyle że choć jestem tu z Wami dopiero miesiąc,nauczyło mnie dużo.Poczytałam o Natalce,o Kundzi,o Ewicie i nie mam odwagi pisać o sobie....a tak bardzo chciało mi się wyć,myślałam że moje życie jest najsmutniejsze inie mam wyjścia.Tym czasem jest zupełnie inaczej- mają gorzej i umieją znosić z godnością. Uczę się tu u Was i cieszę się że los mi dał z Wami BYĆ.
No nie wygłupiaj się, wal co Cię boli, najwyżej Cie rozweselimy, też potrafimy głupoty pleść, a Ewity nie znałem a ją znam dzięki Tarnince.

wuere'le
18-12-2008, 20:34
Moja ciotka, która ma 92 lata mówi, że starość się Panu Bogu nie udała.
Ale, no właśnie, mówi to osoba, która bodajże 6 lat temu zaczęła malować i miała już dwie skromne i raczej nie prestiżowe, ale zawsze, wystawy. Napisała w ostatnich latach książkę o swoim życiu, książkę wydrukowaną co prawda na drukarce komputerowej, słabą stylistycznie, ale zawsze, osoba, która potrafi usiąść do keyboardu i z pamięci grać stare znane kawałki, dużo czyta, ogląda seriale i programy polityczne. I nic to, że jakość obrazków, czy książki jest może nie najlepsza, ale chodzi o to, że kobieta jest aktywna, ona sama sobie gotuje. Jest schorowana i nie czuje się najlepiej, ale nie poddaje się, ona mieszka sama.
Oczywiście ma doskonała opiekę, codziennie ktoś u niej jest, syn, synowa, pielęgniarki, różne opiekunki.Nie chce z nikim mieszkać.
Znam też inną osobę w tym samym wieku, która nic w domu nie robi, całe dnie leży i narzeka, a do tego jest zdrowa.
Moja matka zmarła mając prawie 90 lat, dosłownie w biegu, w drodze z kuchni do pokoju. Do ostatniej chwili odmawiała przyjęcia jakiejkolwiek pomocy, była całkowicie samodzielna, sama robiła zakupy, sama gotowała, nie pozwalała aby jej posprzątać.Znała angielski, niemiecki, francuski i do końca sprawnie się nimi posługiwała.
Zmierzam do tego, aby pokazać, że starość może być do zniesienia, jeśli tylko będziemy chcieli się z tym życiem wziąć za rogi.

leluri
18-12-2008, 21:10
Lila, napisz ile mleka do makiełek obiecałam już rodzinie,że nowa potrawa będzie. przepraszam, że nie na odpowiednim wątku, ale na tamten nikt nie zagląda :(

Lila
18-12-2008, 21:16
Lila, napisz ile mleka do makiełek obiecałam już rodzinie,że nowa potrawa będzie. przepraszam, że nie na odpowiednim wątku, ale na tamten nikt nie zagląda :(

:D :D Niedużo,tak na oko.Nie bój się ,nic się nie stanie jak przedobrzysz.
Ja chałeczkę już dzisiaj kupiłam,aby była czerstwa.I pamiętaj ,trochę miodu i rodzynek ,oraz skórki do maku.
I chociaż na trochę do lodówki,aby zimne było.Do końca Wigilii się ogrzeje ,od uśmiechów .:)
Uważaj tylko ,aby nie było za słodkie.Ale nawet ,i tak jest pyszne.

tadeusz50
18-12-2008, 21:31
Wracając do tematu. Mój pradziadek, którego mgliście pamiętam, raczej zamazana fotografia, zmarł mając 97 lat, ja 7lat. Z opowiadań mamy nigdy wcześniej nie chorował /zmarł na grypę/ do końca interesował się polityką, był sprawny ruchowo i umysłowo. Ciocia żony zmarła mając 88 wiosen jak to mawiała i pomimo cukrzycy do końca swoich dni sprawna umysłowo, gorzej było przez krótki czas z jej ruchowością.Cóż zrobić jedni są do końca sprawni inni wymagają opieki. Marzeniem moim jest odejść tak jak teściowa, która pomimo częściowego paraliżu, była prawie, że samodzielna ruchowo, umysłowo również. Zmarła we śnie.

leluri
18-12-2008, 22:01
dzięki lilu , i już zmykam :)

Malgorzata 50
18-12-2008, 23:51
Ja drzwi zamykam i nie wpuszczam żadnej starości ...póki co

Jadzia P.
18-12-2008, 23:54
Ona nie wchodzi drzwiami.....tylko przez komin.... ..:D :D

gratka
19-12-2008, 00:08
Moja babcia była z tych gderających. Ciągle się mnie czepiała; a to mialam za krótką spódnicę ( wchodziła moda mini) , a to za długą; pończochy kolorowe były paskudne, a czarne, które ubierałam dla świętego spokoju - okazywały się w oczach babci zmorą. I tak było ze wszystkim. Dziadek miał z nią zapewne krzyż pański, toteż umarł przy pierwszej lepszej okazji na grypę. Dziadka wspominam jako mężczyznę z poczuciem humoru.

Jadzia P.
19-12-2008, 00:12
Wychodzi na to ,że zrobił jej na złość..;)

gratka
19-12-2008, 00:16
Może to mial być kawał? Potem była 20 lat wdową.

Malgorzata 50
19-12-2008, 02:27
Ona nie wchodzi drzwiami.....tylko przez komin.... ..:D :D
He ale ja mieszkam w bloku i na parterze więc komin jesli jest to daaaleko!!!! zakleję otwory wentylacyjne:D:D

Basia.
19-12-2008, 02:38
która nieproszona do mnie przylazła :D nabyłam sobie fioletowe futro z lisa szyte dla mnie na miarę, odbieram je po niedzieli. :D Niech żyje starośc!!!!!!!!!!

Malgorzata 50
19-12-2008, 02:42
No, w fioletowym futrze ---jak najbardziej NIECH ŻYJE!!!!!

senior A.P.
19-12-2008, 14:56
Futro potrzebne zima idzie ale juz wiecej zwierzat na futra nie zabijajcie,mozna i sztuczne ubrac.

gratka
19-12-2008, 17:07
JESZCZE W ZIELONE GRAMY

Przez kolejne grudnie, maje
Człowiek goni jak szalony
A za nami pozostaje
Sto okazji przegapionych
Ktoś wytyka nam co chwilę
W skwar czy w upał, w zimie, w lecie
Szans nie dostrzeżonych tyle
I ktoś rację ma, lecz przecież

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze któregoś ranka odbijemy się od ściany
Jeszcze wiosenne deszcze obudzą ruń zieloną
Jeszcze zimowe śmieci na ogniskach wiosny spłoną
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali
Jeszcze się nam pokłonią ci, co palcem wygrażali
My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie
Jeszcze nie, długo nie

Więc nie martwmy się, bo w końcu
Nie nam jednym się nie klei
Ważne, by choć raz na końcu
Mieć dyktando u nadziei
Żeby w serca kajeciku
Po literkach zanotować
I powtarzać sobie cicho
Takie prościuteńkie słowa

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze się spełnią piękne sny, marzenia plany
Tylko nie ulegajmy przedwczesnym niepokojom
Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją
Jeszcze w zielone gramy, choć skroń niejedna siwa
Jeszcze sól będzie mądra a oliwa sprawiedliwa
Różne drogi nas prowadzą, lecz ta, która w przepaść rwie
Jeszcze nie, długo nie

Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła
I myśli sobie Ikar co nie raz już w dół runął
Jakby powiało zdrowo, to bym jeszcze raz pofrunął
Jeszcze w zielone gramy, choć życie nam doskwiera
Gramy w nim swoje role naturszczycy bez suflera
W najróżniejszych sztukach gramy,
lecz w tej, co się skończy źle
Jeszcze nie, długo nie.

Mar-Basia
19-12-2008, 17:42
która nieproszona do mnie przylazła nabyłam sobie fioletowe futro z lisa szyte dla mnie na miarę, odbieram je po niedzieli. Niech żyje starośc!!!!!!!!!!

A wlosy? Na jaki kolor przefarbujesz do tego fioletowego hitu sezony? Paznokcie tez bym podmalowa w jakims kolorku, hihihi. Niech zyje starosc!!!:D Uwielbiam szorty, w kazdym kolorze. ;)

emka46
19-12-2008, 22:46
A wlosy? Na jaki kolor przefarbujesz do tego fioletowego hitu sezony? Paznokcie tez bym podmalowa w jakims kolorku, hihihi. Niech zyje starosc!!!:D Uwielbiam szorty, w kazdym kolorze. ;)
Czarne włosy pasują.
A po co szorty?

tadeusz50
19-12-2008, 22:52
Czarne włosy pasują.
A po co szorty?
To znaczy bez szortów?:D

Mar-Basia
19-12-2008, 23:03
Czarne włosy pasują.
A po co szorty?
Zeby pokazac zgrabne nozki, moja mila, hihihi;)

gratka
21-12-2008, 16:30
Jakie postawy przyjmują ludzie w obliczu starości?
Grupa pierwsza - postawa wrogości.
W poscie 150 nadmieniłam, że jest grupa ludzi starych gderających i narzekających.Ludzie ci winy za własne błędy przypisują warunkom zewnętrznym ( układy, komunizm, mniejszości narodowe ), są agresywni, podejrzliwi, a starość traktują jako okres wyrzeczeń i ubóstwa.Poglądy mają typowe, z tym, że demonstrują jawną wrogość w stosunku do grup mniejszościowych. Odrzucają myśl o bezczynności, ściśle przestrzegają przepisów i dyscypliny. W późnych latach dojrzałych stają się zależni od współmałżonków lub dzieci.
Dla kontrastu - grupa druga - postawa konstruktywna.
Są to na ogół ludzie pewni siebie, tolerancyjni, z optymistyczną postawą wobec życia. Mają silny charakter, potrafią się cieszyć smacznym jedzeniem, pracą i zabawą. Mieli zwykle szczęśliwe dzieciństwo, są życzliwi i pogodni, mają sporo przyjaciół. Wypracowali sobie wysoką samoocenę, poczucie humoru i brak wrogości. Potrafią cieszyć się życiem.

O ile ten z grupy pierwszej każdą nadwyżkę chowa na trumnę lub do pończochy na złą godzinę , przedstawiciel grupy drugiej krzyknie jak Basia:
która nieproszona do mnie przylazła :D nabyłam sobie fioletowe futro z lisa szyte dla mnie na miarę, odbieram je po niedzieli. :D Niech żyje starośc!!!!!!!!!!
Ale tak samo krzyknąć może przedstawiciel grupy trzeciej. O tej grupie w następnym poscie.

jip
21-12-2008, 16:48
No i trzeba też pomyśleć, że żadna trumna nie ma kieszeni na kasę i dlatego ja postanowiłem pożyć na koszt spadkobierców, i stałem się trochę egoistą, no nie tak do końca, ale trochę.;)

Lila
21-12-2008, 16:57
No i trzeba też pomyśleć, że żadna trumna nie ma kieszeni na kasę i dlatego ja postanowiłem pożyć na koszt spadkobierców, i stałem się trochę egoistą, no nie tak do końca, ale trochę.;)

Jednakowoż,jakbyś sobie kupił dębową jesionkę,to miałbyś pewność,że Cię nie pochowają w pudełku po butach.

jip
21-12-2008, 17:01
Jednakowoż,jakbyś sobie kupił dębową jesionkę,to miałbyś pewność,że Cię nie pochowają w pudełku po butach.
A mnie wtedy..jak już będzie trzeba to pomyślę......;) :D :D :D

tadeusz50
21-12-2008, 17:03
Na temat jesionki i to obojętne jakiej kiedyś wraz z całym obrzędem stosownym do tego wypowiedziała się moja zmarła teściowa. "dupa po śmierci nie rządzi i możecie mnie pochować w ogródku pod płotem w trumnie czy bez jest mi to obojętne"

Lila
21-12-2008, 17:14
Mnie jest też obojętne,byle tylko nie wystawiali na widok publiczny ,jak Lenina.

Pani Slowikowa
21-12-2008, 17:19
Jakie postawy przyjmują ludzie w obliczu starości?
Grupa pierwsza - postawa wrogości.
W poscie 150 nadmieniłam, że jest grupa ludzi starych gderających i narzekających.Ludzie ci winy za własne błędy przypisują warunkom zewnętrznym ( układy, komunizm, mniejszości narodowe ), są agresywni, podejrzliwi, a starość traktują jako okres wyrzeczeń i ubóstwa.Poglądy mają typowe, z tym, że demonstrują jawną wrogość w stosunku do grup mniejszościowych. Odrzucają myśl o bezczynności, ściśle przestrzegają przepisów i dyscypliny. W późnych latach dojrzałych stają się zależni od współmałżonków lub dzieci.
Dla kontrastu - grupa druga - postawa konstruktywna.
Są to na ogół ludzie pewni siebie, tolerancyjni, z optymistyczną postawą wobec życia. Mają silny charakter, potrafią się cieszyć smacznym jedzeniem, pracą i zabawą. Mieli zwykle szczęśliwe dzieciństwo, są życzliwi i pogodni, mają sporo przyjaciół. Wypracowali sobie wysoką samoocenę, poczucie humoru i brak wrogości. Potrafią cieszyć się życiem.

O ile ten z grupy pierwszej każdą nadwyżkę chowa na trumnę lub do pończochy na złą godzinę , przedstawiciel grupy drugiej krzyknie jak Basia:

Ale tak samo krzyknąć może przedstawiciel grupy trzeciej. O tej grupie w następnym poscie.

No wlasnie babko:) a gdzie trzecia grupa??
Ja mysle ze naleze do grupy trzeciej ktora czuje sie zupelnie mloda i lubi przestawac z mlodymi.. ( nie widze zadnej roznicy miedzy zachowaniem moim i tych o 20 lat mlodszych)

Lubie towarzystwo mlodych i mlodych duchem.. ludzi ktorzy mysla ze zycie sie nigdy nie skonczy i maja plany konstruktywne na co najmniej 30 lat na przod.. Ludzi ktorzy wsadzaja drzewa bo mysla ze je jeszcze zobacza wysokie, tych co buduja domy , tych co ucza sie nowych rzeczy.. tancza, chodza na randki i pracuja zawodowo ..
Lubie tych dla ktorych wskoczyc w samolot i przeleciec swiat jest jak wskoczyc w tramwaj i pojechac do muzeum..
Lubie towarzystwo ludzi ktorzy wciaz cos tworza..
To moim zdaniem jest trzecia grupa .. i ja do niej naleze..

enia60
21-12-2008, 17:47
przykro mi jakoś nie odnalazłam się w żadnej z trzech grup,ale utożsamiam się w części w każdej z nich .........muszę popracować nad sobą w myśl powiedzenia że do końca trzeba się uczyć i wyciągać właściwe wnioski,a może to będzie moje postanowienie noworoczne,pomyślę jutro

Mar-Basia
21-12-2008, 18:03
Dla kontrastu - grupa druga - postawa konstruktywna.
Są to na ogół ludzie pewni siebie, tolerancyjni, z optymistyczną postawą wobec życia. Mają silny charakter, potrafią się cieszyć smacznym jedzeniem, pracą i zabawą. Mieli zwykle szczęśliwe dzieciństwo, są życzliwi i pogodni, mają sporo przyjaciół. Wypracowali sobie wysoką samoocenę, poczucie humoru i brak wrogości. Potrafią cieszyć się życiem.

O ile ten z grupy pierwszej każdą nadwyżkę chowa na trumnę lub do pończochy na złą godzinę , przedstawiciel grupy drugiej krzyknie jak Basia:

Ale tak samo krzyknąć może przedstawiciel grupy trzeciej. O tej grupie w następnym poscie.

Babko Gratko, po przeczytaniu "charakterystki niby trzeciej grupy" musze stwierdzic, ze sie usmialam na cale Swieta Bozego Narodzenia i pewnie mi starczy az do Nowego Roku.

Naleze zdecydowaniez do drugiej grupy. Zdecydowanie jestem pewna siebie, bowiem znam swoja wartosc, jestem super optymistka, uwielbiam zycie przez duze "Z", ciesze sie wszystkim, nawet malymi rzeczami, lubie dobre jedzenie i dobre wino. Mam sporo przejaciol z ktorymi czujemy sie dobrze i stanowimy zgrana bande zgrywusow. Nie jestem skapa, biore zycie z pelnym rozpedem.
Mam wspaniala, nowoczesna rodzine. Jednego nie moge powiedziec, ze mialam szczesliwe dziecinstwo. Ale to nadrobilam.....
Tak, tak, tak, trzy razy "tak" - umiem sie cieszyc zyciem, duzo podrozuje, moze nawet za duzo, chodze czesto do teatru, kina, koncerty. Lubie mlodych i oni mnie tez lubia. Ot taka jestem i dobrze mi z tym!!!.

maja59
21-12-2008, 18:23
przykro mi jakoś nie odnalazłam się w żadnej z trzech grup,ale utożsamiam się w części w każdej z nich .........muszę popracować nad sobą w myśl powiedzenia że do końca trzeba się uczyć i wyciągać właściwe wnioski,a może to będzie moje postanowienie noworoczne,pomyślę jutro
Eniu trzeba poczekać na trzecią grupę, chociaż ja mogłaby sie przytulić do drugiej, ale poczekajmy co Babka Gratka napisze o trzeciej.

araad
21-12-2008, 18:36
Co do jesionki to tylko jedno złożyłem zastrzeżenie rodzinie.Żadnych mów jak to się wspaniale zapowiadałem itp bzdetów klepnięcie łopatą i buzi. Płacze też są zabronione.
A grupy? Mnie to rybka.Ważniejsza jest jakość i temperatura piwa.

maja59
21-12-2008, 18:58
A grupy? Mnie to rybka.Ważniejsza jest jakość i temperatura piwa.
Qrna, a ja ci zaserwowałam Absoluta, no cóz poszukam piwa.

Basia.
21-12-2008, 18:59
Futro potrzebne zima idzie ale juz wiecej zwierzat na futra nie zabijajcie,mozna i sztuczne ubrac.
Nie lubię sztucznych futer.

maja59
21-12-2008, 19:04
Araad, znaj moje dobre serce przed Świętami, masz Żywca, na jakiś czas starczy.
http://img2.vpx.pl/up/20081221/beczka_zywca_47735_1192814039_0159_d1.jpg (http://www.vpx.pl/foto,beczka_zywca_47735_1192814039_0159_d1.html)

araad
21-12-2008, 19:05
Absolut jest Ok a w takiej butli to już rozpusta Maju.
A nie ma to jak rozpusta! "Cholera ale jazda.
A z tą beczułką to nawet ja sam nie wiedziałem ze byłem taki grzeczny zeby az taki prezent.Dzięki

Basia.
21-12-2008, 19:15
A wlosy? Na jaki kolor przefarbujesz do tego fioletowego hitu sezony? Paznokcie tez bym podmalowa w jakims kolorku, hihihi. Niech zyje starosc!!!:D Uwielbiam szorty, w kazdym kolorze. ;)
Włosy zostawiam czarne jestem z natury brunetką, panokcie maluję na różne kolory na czarno też, krótkie spodenki noszę latem i bardzo dobrze się w nich czuję kiedy idę ze swoimi pieskami na spacer. Noszę również spodnie bojówki, rurki, uwielbiam dżinsy, rybaczki, generalnie noszę to co mi się podoba bo to ja mam się dobrze czuć w swoich ciuchach. :D

maja59
21-12-2008, 19:19
Byłeś grzeczny masz Absoluta i piwko, od czego są Czarownice:
http://img2.vpx.pl/up/20081221/baba_jaga_od_jolitki_zkx3vnlltr21.gif (http://www.vpx.pl/foto,baba_jaga_od_jolitki_zkx3vnlltr211.html)

jip
21-12-2008, 19:28
Co do jesionki to tylko jedno złożyłem zastrzeżenie rodzinie.Żadnych mów jak to się wspaniale zapowiadałem itp bzdetów klepnięcie łopatą i buzi. Płacze też są zabronione.
A grupy? Mnie to rybka.Ważniejsza jest jakość i temperatura piwa.
Temperatura, moc (Dębowe Mocne), jakość a rybka na przekąskę może być. Ale z taką beczką.....masz szczęście araad, nawet abbsolutne szczęście

liduszka
21-12-2008, 19:29
Ja mysle ,ze naleze do grupy jednej i drugiej. Pomimo ,ze lubie ludzi mlodszych , ale nie zarozumialaych. Lubie sie smiac i bawic sie , pod wrunkiem ,ze nic nie boli!Po smierci jest obojetne, co zrobia z moja mumia, ale jest jedno ale, chce umrzec latem , zima moge sie obudzic pod loskotem zmarznietej ziemi. Mysle ,tez ze mam jeszcze sporo czasu isc dokrawca po miare debowej jesionki. Cieszmy sie kazda chwilka . !!! Ja to robie, ucze sie i ucze , robic sliczne obrazki , moze zdaze.

gratka
21-12-2008, 20:08
Grupa trzecia - postawa zależności.
Do tej grupy zalicza się osoby bierne i zależne od rodziny. Tzn oni nie są zupełnie bierni, ale nie tak dynamiczni jak w grupie drugiej. Chętnie i szybko wycofują się z pracy zawodowej i dobrze się czują w charakterze "dziecka" w rodzinie, sami wchodzą w tę rolę. Liczą na pomoc materialną i poparcie emocjonalne , nie szukają zadowolenia w pracy, którą mogliby jeszcze wykonywać i nie są znerwicowani. Często jedzą i piją nieco powyżej normy, lubią zabawy i wystawne życie. Z nich się wywodzą osoby typu "kobieta bluszcz", które wmawiają mężowi, że bez niego ani kroku, że on jest potrzebny jak powietrze,( jak tyczka dla fasoli) a często faktycznie tak jest.
To są zazwyczaj mili i beztroscy ludzie.
Słowiczko braknie mi grupy dla Ciebie. W sumie jest pięć grup. O pozostałych za trochę.

maja59
21-12-2008, 20:13
Nie nadaję się do trzeciej to raczej ja jestem tyczką dla różnych bluszczy, które chętnie owinęłyby się wokół mnie, czyli grupa druga, ale, ale, Gratka ma jeszcze dwie grupy poczekam zobaczę.

tadeusz50
21-12-2008, 20:29
Pewnie bym się podpiął pod grupę drugą. Przecież nie może być 100% zgodności.

gratka
21-12-2008, 20:38
Grupa czwarta - postawa obronna.
Osoby lekko znerwicowane, czujące lęk przed starością i śmiercią.
W młodości mieli dobrą, ale niekoniecznie lubianą pracę.
Są przesadnie opanowani, skrępowani zwyczajami i dbający o opinię.
Starają się być samowystarczalni i odrzucają pomoc innych, mają silne poczucie własnej niezależności.
Wyrażają poglądy ogólnie przyjęte.
Późno wycofują się z pracy zawodowej i nie lubią bezczynności.
Są nierzadko bardziej zaabsorbowani życiem zewnętrznym niż własnymi uczuciami czy motywami.
Niechętny jest ich stosunek do grup mniejszościowych.
Na starość patrzą pesymistycznie i zazdroszczą młodym.
Myśl o wieku starczym i śmierci zagłuszają dzięki stałej aktywności.

krystynacz46
21-12-2008, 20:45
Czytam ,czytam i nie wiem do której grupy ----chyba jestem nijaka ,poczekam na następną grupę:D

Alsko
21-12-2008, 20:46
Ale mam radochę!!!
Znowu się okazuje, żem kundel. ;) I tak dobrze, że z pierwszej grupy kapnęło mi tyle, co nic.
A kundle to jest sam mniód i malina :D Może nie???

Stanley
21-12-2008, 20:49
Alsko nie bądz taka skromna jeżeli jesteś kundel to taki rasowy kundel.Nie ma nic bardziej wesołego i porządnego niż kundel.

Alsko
21-12-2008, 21:02
Stan, ja skromna? Toż ja się pysznię! :D

gratka
21-12-2008, 21:14
Grupa piąta : postawa wrogości skierowanej do siebie.

Jest to grupa nieliczna.Ludzie bez inicjatywy, pasywni.
Wielu przeżyło nieszczęśliwe małżeństwo albo nie kochają swoich partnerów.
Godzą się ze starością, z przesadą oceniają własne niedomagania psychiczne i fizyczne.
Oceniają, że w sumie bilans ich życia jest ujemny, czasami mają skłonności samobójcze .
Nawet jak nie myślą o samobójstwie, to są pesymistami, nie chcieliby żyć po raz drugi, bo nie wierzą,
że człowiek ma wpływ na tok swojego życia.
Czują się samotni i niepotrzebni.
Nie interesują się innymi ludźmi, nie są silnie przywiązani do życia i nie zazdroszczą młodzieży,
bo uważają, że w sumie nie ma czego zazdrościć.
Nie są wrogami grup mniejszościowych.
Czasem mają skłonności do ponad przeciętnej religijności, ale to tylko ci, którzy mają nadzieję, że w przyszłym życiu ktoś im może pomóc i dlatego szukają sprzymierzeńców wśród świętych.
Smutek, żal do siebie samych, depresja - oto stany emocjonalne tej grupy.
*****
Każdy człowiek jest inny i niepowtarzalny. To co napisałam, to pewne schematy i nie musimy się w nich mieścić do końca. Sama nie wiem, czy umieścić siebie w grupie drugiej, czy może w czwartej?
Jedno jest pewne, łatwiej przyporzadkować bliźniego niż siebie.
Grupa druga realizuje model zwany "aktywną starością". Widzę tu wielu, wielu z nas.
Ale ta pogodna czy inaczej aktywna starość uwarunkowana jest przede wszystkim zdrowiem fizycznym i pozytywnym nastawieniem psychicznym. Niemcy dodają do tego jeszcze dwie determinanty: zabezpieczenie finansowe i oparcie w rodzinie. Bywa, że w bardziej podeszlym wieku wypada się z grupy drugiej.

maja59
21-12-2008, 21:47
To jest racja, po przeanalizowaniu wszystkich rup mogę się zaliczyć do drugiej, ale czwarta jest o krok, sprawność fizyczna i materialna niezależnośą podstawą do "radosnej" w miare starości. Spadek formy, choroba, niedołęstwo natychmiast zmieniają nasze podejście do wieku i wtedy czeka grupa czwarta. Podsmowując, cieszmy się życiem jak najdłużej, uśmiechajmy się bo smiech konserwuje.

Jadzia P.
21-12-2008, 21:48
Jak na dzień dzisiejszy to też ( podobnie jak Tadeusz ) podpięłabym się pod drugą grupe.
Do jakiej bedę się kwalifikowała kiedy przyjdzie starość......nie wiadomo....czas pokaże....
Wszystko zależy od naszego zdrowia.
Nawet najbardziej optymistyczne i pełne życia osoby, w zetknięciu się z chorobą , zmieniają się.....bardzo....

Pani Slowikowa
21-12-2008, 22:06
Wszystko zależy od naszego zdrowia.
Nawet najbardziej optymistyczne i pełne życia osoby, w zetknięciu się z chorobą , zmieniają się.....bardzo....

No wlasnie .. jak cos boli to zaraz przybywa lat..

Moja tesciowa ktora ma juz 93 lata, jest jednak inna..
Moze przelezec w szpitalu ze trzy tygodnie, drugie dwa jako rekowalescentka w domu.. a potem jak sprezyna podnosi sie i zyje jakby nigdy nic. Nawet jeszcze uczy sie jezykow i pianina.
Mieszka sama i nie hce slyszec o zadnych opiekunkach.
Ma przyjaciol z ktorymi spedza wakacje tu i owdzie.
Jezdzi sama autobusem i pociagiem.

Basia.
21-12-2008, 22:07
Podpinam się pod grupę drugą :D nie umiem być bluszczem i bluszczu nie lubię.

Mar-Basia
21-12-2008, 22:30
Ciagle pasuje najlepiej do grupy drugiej. Nie wyobrazam sobie siebie w pozycji wieszaka zawieszonego na ramieniu meza lub rodziny, na dodatek nie musze. Brrrr.......

Lila
21-12-2008, 23:20
Nic tylko II grupa.Dzieciństwo sielskie ,anielskie ...i tak dalej.
W związku z tym pewność siebie,która tu na forum , drażni wiele osób,choć w realu jej nie widać.

Ha,ale panta rhei.Kto wie ,co będzie jutro ? Ktoś napisał ,że choroba zmienia ludzi.Ja dodam ,że i nieszczęście też.

senior A.P.
22-12-2008, 01:41
Od naglej i niespodziewanej smierci - zachowaj nas Panie !

tadeusz50
22-12-2008, 05:46
Starość?? Niedołęstwo? Konieczność pomocy od innych! Chcę żyć dotąd dokąd nie będę zależny od innych. Zejść niepodziewanie, najlepiej we śnie. Ale to nie zależy od mojej woli. To są moje marzenia.

aannaa235
22-12-2008, 06:42
Podpinam się pod II grupę. Jak Lila napisała nieszczęście i choroba zmienia ludzi, jeszcze bym dodała że bieda też.
Tadziu - każdy by tak chciał, ale nie wszystkim jest to dane. Moja mam i mąż tak odeszli.

maja59
22-12-2008, 08:15
Starość?? Niedołęstwo? Konieczność pomocy od innych! Chcę żyć dotąd dokąd nie będę zależny od innych. Zejść niepodziewanie, najlepiej we śnie. Ale to nie zależy od mojej woli. To są moje marzenia.
Podpisuję się pod życzeniem, żeby tak mogło być.

jip
22-12-2008, 15:16
No to ja opowiem Wam o zdarzeniu na turnusie rehabilitacyjnym. Kołobrzeg - miałem przy stoliku kolegę, który szalenie uwielbiał tańczyć , nie szaleć a spokojnie tańczyć, nie przepuścił dnia, nie przepuścił kawałka, kończył w tym czasie 70 lat i powiedział nam przy kolacji, że on chciałby umrzeć w tańcu. I wysłuchała go opatrzność. Zmarł po drugim tańcu na wieczorku pożegnalnym, reanimacja nie pomogła, ze snu się nie wybudził. I pomyślałem sobie, że dla niego była to śmierć a jakiej marzył o ile można marzyć o śmierci. Oczywiście wieczorek przerwano...

senior A.P.
22-12-2008, 15:20
I co ? zaspiewano :"requie scandin pace ?"
To dobre isc z tancem do nieba !

gratka
22-12-2008, 19:16
No to ja opowiem Wam o zdarzeniu na turnusie rehabilitacyjnym. Kołobrzeg - miałem przy stoliku kolegę, który szalenie uwielbiał tańczyć , nie szaleć a spokojnie tańczyć, nie przepuścił dnia, nie przepuścił kawałka, kończył w tym czasie 70 lat i powiedział nam przy kolacji, że on chciałby umrzeć w tańcu. I wysłuchała go opatrzność. Zmarł po drugim tańcu na wieczorku pożegnalnym, reanimacja nie pomogła, ze snu się nie wybudził. I pomyślałem sobie, że dla niego była to śmierć a jakiej marzył o ile można marzyć o śmierci. Oczywiście wieczorek przerwano...
Szkoda czlowieka, mógłby jeszcze trochę pożyć i potańczyć.
Pracowałam pewnego majowego wieczoru w ogrodzie blisko drogi , drogą przechodzil starszy letnik, przystanął, zagadał, zameldował, że idzie do kościola i zauważył, że należy rzucić pracę, gdy czas na wieczorne nabożeństwo.I to bylo ostatnie zdanie, jakie powiedział. Umarl za chwilę na schodach do kościola. Pewnie poszedl prosto do nieba.:)

wuere'le
22-12-2008, 20:51
Bardzo smutne opowieści przedstawiacie.
Więcej radości proszę!
Mam ponad 60 i nie wiem tak do końca, po mimo tego, co na ten temat wcześniej napisałem, czy już jestem stary, czy jeszcze nie. Osobiście duszę mam młodzieńca, sprawność fizyczną ...no, prawie młodzieńca, no więc jestem młody, czy stary?
Ja tam stary się nie czuję, chyba tylko wtedy, gdy najlepsza z żon mi mówi "ty zauważ ile ty masz lat. o!" No, ale to tylko ten moment.
Ale tak poważnie, to człowiek ma tyle lat, na ile się czuje, ot i już.
Co tam więc gdybać o starości, żyjmy i dajmy żyć innym, do tego odrobina humoru i mamy receptę na przyjemną jesień naszego życia.

Pani Slowikowa
22-12-2008, 20:56
Mam ponad 60 i nie wiem tak do końca, po mimo tego, co na ten temat wcześniej napisałem, czy już jestem stary, czy jeszcze nie. Osobiście duszę mam młodzieńca, sprawność fizyczną ...no, prawie młodzieńca, no więc jestem młody, czy stary?
Ja tam stary się nie czuję, chyba tylko wtedy, gdy najlepsza z żon mi mówi "ty zauważ ile ty masz lat. o!" No, ale to tylko ten moment.
Ale tak poważnie, to człowiek ma tyle lat, na ile się czuje, ot i już.
Co tam więc gdybać o starości, żyjmy i dajmy żyć innym, do tego odrobina humoru i mamy receptę na przyjemną jesień naszego życia.

Jestes mlody w takim razie..
Wlasnie jesien i to wczesna jesien. Starosc to zima:)

jip
22-12-2008, 21:05
http://images43.fotosik.pl/42/5824d26c8565c7a9.jpg
No i na starość człowiek musi szybko myśleć, coby nie zapomniał.

Jadzia P.
22-12-2008, 21:07
Romualdzie, jeśli masz troszke więcej niż 60 tzn., że zacząłeś trzecią trzydziestke......:D
A trzecia trzydziestka......trwa trzydzieści lat .....wiec jak będziesz ją kończył.....to ...wówczas można powiedzieć o sobie, że .....chyba to już starość .....o ile Bozia da doczekać....
Ale ja Tobie życzę z całego serca....abyś doczekał ......a my razem z Tobą :D

senior A.P.
22-12-2008, 22:07
"Jip-ek" !
Z pod jakiego "nicku" ta seniorka na obrazku ?

Małpa
22-12-2008, 22:14
http://images43.fotosik.pl/42/8590ba6a4347526f.jpg (www.fotosik.pl)

Jadzia P.
22-12-2008, 22:40
Małpeczko, jesteś wspaniała !!!:D :D :D

waclaw46
23-12-2008, 00:03
Jestem w trzeciej trzydziestce i nie myślę że to już koniec i trzeba się ewakuować ,w rzeczywistości to są obecnie takie możliwości ze człowiek po 60 ma możliwości jakie moi rodzice nie mieli.Narzekamy na służbę zdrowia ale niech mi ktoś powie gdzie jest wzorzec.Który kraj europejski ma najlepszą.Przedłużyła się od roku 90 długość życia.Czy system był liczony na taką długość życia?w latach dziewiędziesiątych i czy ktoś skorygował.Posłowie dużo mówią ale nikt ich nie rozlicza z uchwalanych ustaw ani ze złego prawa.Styropian z lewa i prawa.

gratka
23-12-2008, 00:24
Jestem w trzeciej trzydziestce i nie myślę że to już koniec i trzeba się ewakuować ,w rzeczywistości to są obecnie takie możliwości ze człowiek po 60 ma możliwości jakie moi rodzice nie mieli.Przedłużyła się od roku 90 długość życia.Czy system był liczony na taką długość życia?
No tak. Gdy ludzie żyli średnio 37 lat, to składając przysięgę małżeńską w wieku 20 lat miało się w perspektywie 17 lat wierności.
Teraz w przyrzeczonej wierności i uczciwości małżeńskiej trzeba wytrwać jakieś 60 lat. Nic dziwnego, że ludzie nie wytrzymują....:D :D

leluri
23-12-2008, 07:04
No tak. Gdy ludzie żyli średnio 37 lat, to składając przysięgę małżeńską w wieku 20 lat miało się w perspektywie 17 lat wierności.
Teraz w przyrzeczonej wierności i uczciwości małżeńskiej trzeba wytrwać jakieś 60 lat. Nic dziwnego, że ludzie nie wytrzymują....:D :D
:D przysięgę małżeńską także składali dużo wcześniej - ok 12 roku życia, ale masz rację zawsze to było krócej, a może termiowe umowy małżeńskie ?? :D

maja59
23-12-2008, 09:12
Terminowe umowy małżeńskie, a to ciekawa propozycja, ile par powtórzyłoby tak po upływie terminu???

Nika
23-12-2008, 09:23
Niektórzy odnawiają przysięgę małżeńską nawet po 25 latach,ale to sporadyczne wypadki..

senior A.P.
23-12-2008, 11:38
Na starosc gdy brakuje pieniedzy sa narzekania i pozostaje juz tylko torba i kij,a zamiast zebraczego wora na plecy nowoczesnosc dala plecak i ukradziony wozek z supermarketu.

Scarlett
23-12-2008, 12:12
http://img368.imageshack.us/img368/82/252zv3.jpg (http://imageshack.us)

tadeusz50
23-12-2008, 18:29
Terminowe umowy małżeńskie, a to ciekawa propozycja, ile par powtórzyłoby tak po upływie terminu???
A po co terminowe? Znam przypadek, że dzieci i wnuki chciały namówić swoich rodziców i dziadków do odnowienia przysięgi małżeńskiej na Złote Gody. I usłyszeli od seniora rodu "Z tą samą cholerą nigdy w życiu" a podobno byli przykładnym małżeństwem. :rolleyes:

leluri
23-12-2008, 20:37
kto pamięta ? w filmie "dzwonnik z Notre Dame" była scena z zawarcia małżeństwa przez parę Romów. po wypowiedzeniu przysięgi rozbił chyba mężczyzna gliniany garnek. wszyscy weselnicy z "zapartym" tchem liczyli skorupy, bo na ile kawalków rozsypał sie garnek, tyle lat mieli ze sobą spędzić nowożeńcy. i nikt sobie rozwodami nie zawracał głowy.:) , po prostu takie pojęcie widocznie nie występowało.

Jadzia P.
23-12-2008, 20:57
Tadeuszu, taka umowa jak w pracy, na określony czas.
Jak się nadają to można przedłużyc a jak nie to rozwiązać umowe.
Dobre......

gratka
23-12-2008, 21:10
Był sobie dziad i baba

Był sobie dziad i baba,
Bardzo starzy oboje,
Ona kaszląca i słaba,
On skurczony we dwoje.
Mieli chatkę maleńką,
Tak starą jak oni,
Jedno miała okienko
I jeden był wchód do niej.
Żyli bardzo szczęśliwie
I spokojnie jak w niebie,
Czemu ja się nie dziwię,
Bo przywykli do siebie.
Tylko smutno im było,
Że umierać musieli,
Że się kiedyś mogiłą
Długie życie rozdzieli.
I modlili się szczerze,
Aby Bożym rozkazem,
Kiedy śmierć ich zabierze,
Zabrała dwoje razem.

– Razem? To być nie może,
Ktoś choć chwilę wprzód skona!
– Byle nie ty, nieboże!
– Byle tylko nie ona!

tadeusz50
23-12-2008, 21:19
Jadziu to samo można zrobić z konkubinatem czy aby lepiej brzmiało związkiem partnerskim. Zdecydowanie lepiej jak mają chodzić z podbitymi oczami - bo zupa była za słona-.
Do Babki Gratki w pobliżu mnie pod koniec ubiegłego roku zmarło małżeństwo w wieku około 90 lat w odstępie dwóch dni. Miłość do grobowej deski!

maja59
23-12-2008, 21:39
Znam też taki przypadek, mój profesor zmarł w wielu 85 lat jak się dowiedział, że żona zasłabła, a ona zmarła w dwa dni później nie odzyskując przytomności.

doda
23-12-2008, 22:59
też uważam,że małżeństwo mogłoby być kontraktem np.5-cio letnim.Po upływie tego czasu przedłużamy,albo się rozstajemy.Konkubinaty mnie nie gorszą,ludzie są ze sobą,bo chcą a nie dlatego,że muszą-to chyba szczęśliwszy wybór....

małgorzatka303
23-12-2008, 23:17
A dzieci z takich terminowych związków, co z nimi? Tez przez pięc lat u mamusi, tyleż samo u tatusia? Pomarzyć można, ale życie pisze inne scenariusze...

leluri
24-12-2008, 00:06
A dzieci z takich terminowych związków, co z nimi? Tez przez pięc lat u mamusi, tyleż samo u tatusia? Pomarzyć można, ale życie pisze inne scenariusze...
a jak rozwód, to co z dziećmi? obyczajowo u nas z mamusią, tatuś płaci (częściej nie)
Jedna grupa zawodowa byłaby na pewno niezadowolona z terminowych umów - to prawnicy. zniknęłoby jakże duże źródło dochodów - rozwody.

gratka
26-12-2008, 09:33
Dzieciom jest do harmonijnego rozwoju potrzebne poczucie bezpieczeństwa i miłości. Jeżeli rodzice przeżywają kryzys, to dzieci często odczytują to jako odrzucenie, bez względu na intencje rodziców, mimo, że intencje te skierowane do dziecka mogą być jak najlepsze. Uważam, że zapewnienie spokoju, nawet poprzez rozwód może być lepszym wyjściem dla dziecka niż życie pod jednym dachem na przykład z tatusiem pijaczkiem, albo gdy atmosfera gęsta od pretensji, bo gdzieś w tle istnieje ten trzeci, lub ta trzecia.

leluri
26-12-2008, 12:11
Dzieciom jest do harmonijnego rozwoju potrzebne poczucie bezpieczeństwa i miłości. Jeżeli rodzice przeżywają kryzys, to dzieci często odczytują to jako odrzucenie, bez względu na intencje rodziców, mimo, że intencje te skierowane do dziecka mogą być jak najlepsze. Uważam, że zapewnienie spokoju, nawet poprzez rozwód może być lepszym wyjściem dla dziecka niż życie pod jednym dachem na przykład z tatusiem pijaczkiem, albo gdy atmosfera gęsta od pretensji, bo gdzieś w tle istnieje ten trzeci, lub ta trzecia.
Sama mądrość przez Ciebie przemawia. tak, często rozstanie małżonków jest mniejszym złem dla dzieci. Niemniej rozżalona, sfrustrowana matka to też traumatyczne dzieciństwo. nie mówię o ojcu, bo to niezwykle rzadki przypadek gdy po rozwodzie ojciec zabiera dzieci.

tadeusz50
26-12-2008, 12:21
Sama mądrość przez Ciebie przemawia. tak, często rozstanie małżonków jest mniejszym złem dla dzieci. Niemniej rozżalona, sfrustrowana matka to też traumatyczne dzieciństwo. nie mówię o ojcu, bo to niezwykle rzadki przypadek gdy po rozwodzie ojciec zabiera dzieci.


Nie chcę tu bronić ojców bo przeważnie mają coś "za uszami" i są winni rozpadu małżeństwa ale z zabieraniem dzieci przez ojców temat do dyskusji. Sfeminizowane sądy rodzinne z góry przyznają opiekę matce. Nie patrząc, że być może to nie jest szczęśliwy wybór.

leluri
26-12-2008, 12:38
Nie chcę tu bronić ojców bo przeważnie mają coś "za uszami" i są winni rozpadu małżeństwa ale z zabieraniem dzieci przez ojców temat do dyskusji. Sfeminizowane sądy rodzinne z góry przyznają opiekę matce. Nie patrząc, że być może to nie jest szczęśliwy wybór.
według mnie obydwie strony są winne rozpadu związku w mniejszym lub większym stopniu , a przyczyny,.... niezliczona ilość.
bardzo żal dzieci , bo co one winne ,i kto zna złoty środek ?

senior A.P.
27-12-2008, 12:38
"leluri" !
Masz calkowita racje o winie stron.Co do powierzania opieki nad dziecmi po rozpadzie malzenstwa sady czesto sie myla ( za odpowiednim "dojsciem do nich").

gratka
27-12-2008, 23:34
Czytałam opinię, że wśród gejów spotyka się wielu takich panów, którzy jako mali chłopcy byli odrzuceni przez ojca i wychowywani tylko przez kobiety.
Wracając do tematu starości:
Kondycja człowieka w jej wszystkich wymiarach jest w dużym stopniu zależna od jego dzieciństwa ( nasze dzieciństwo to już historia), ale też od jego myślenia. Na przykład złość, lub uraza noszona przez dłuższy czas mogą doprowadzić do choroby. Za to pozytywne nastawienie do ludzi, poczucie ich bliskości i empatia ułatwiają nam życie i podnoszą jego komfort.

ula49
28-12-2008, 00:02
Kochani....wszyscy tu zapominamy,że małżeństwo to sakrament, jakoś sobie nie wyobrażam żebym mogła spokojnie żyć wiedząc że Bóg mnie po śmierci rozliczy z tego.Trzeba tak żyć żeby jakoś przetrwać złe chwile przecież nikt nie obiecywał że małżeństwo to samo szczęście.Rozwód to zawsze jest złem dla wszystkich a nowy partner to ryzyko i nie ma pewności że on da naszemu dziecku szczęście......

Lila
28-12-2008, 00:04
Sakrament,owszem ,ale nie za wszelką cenę.

leluri
28-12-2008, 00:15
.
Wracając do tematu starości:
Kondycja człowieka w jej wszystkich wymiarach jest w dużym stopniu zależna od jego dzieciństwa ( nasze dzieciństwo to już historia), ale też od jego myślenia. Na przykład złość, lub uraza noszona przez dłuższy czas mogą doprowadzić do choroby. Za to pozytywne nastawienie do ludzi, poczucie ich bliskości i empatia ułatwiają nam życie i podnoszą jego komfort.
piszesz, że dzieciństwo to już historia, pozwolisz,że sie nie zgodzę .dzieciństwo jak ten przysłowiowy ogon ciągnie się za nami.
urazy emocjonalne z okresu dzieciństwa, tego wczesnego są przyczyną słabego rozwoju inteligencji emocjonalnej. I jest taki sobie człowiek duży, wydawałoby się dorosły, a tak naprawdę małe dziecko. Jego wewnętrzne dziecko nie dorosło: złe relacje z innymi ludźmi, niewłaściwe zachowania ,nie zdaje sobie sprawy, że rani słowami, brak krytycyzmu wobec własnej osoby itd. itp.

tadeusz50
28-12-2008, 07:20
Kochani....wszyscy tu zapominamy,że małżeństwo to sakrament, jakoś sobie nie wyobrażam żebym mogła spokojnie żyć wiedząc że Bóg mnie po śmierci rozliczy z tego.Trzeba tak żyć żeby jakoś przetrwać złe chwile przecież nikt nie obiecywał że małżeństwo to samo szczęście.Rozwód to zawsze jest złem dla wszystkich a nowy partner to ryzyko i nie ma pewności że on da naszemu dziecku szczęście......
Czy rozwód jest złem dla wszystkich? Dla kobiety która jest maltretowana i bita przez męża jest złem, czy wybawieniem. Ten mąż ten był kiedyś nowym partnerem i takie samo ryzyko ponosimy wobec nowego partnera. Pewnie, że o ile jest dziecko to dochodzi jeszcze akceptacja wzajemna ich obojga -lub więcej-.

Malgorzata 50
28-12-2008, 07:27
Rozwód jest czasem jedynym wyjściem z sytuacji dla wszystkich łacznie z dziećmi i to nie musi być przypadek ekstremalny pt.picie bicie czy inny kryminał .Wiele par które zostają razem bo sakrament czy tzw dobro dzieci unieszczęśliwia i siebie i owe dzieci .Nie rozumiem tego kompletnie -a może nie mam natury męczennicy?Zycie z człowiekiem ,który stał sie obcy czy wrecz nienawistny na bank kończy się tym ,że jedna strona lub obie znajdują sobie kogos innego i w ramach sakramentu świetego małzeństwa zyje w oszustwie i kłamstwie ,które prędzej czy później jakoś tam wychodzi .I co jest gorsze dla dzieci spokojny rozwód czy w najlepszym wypadku zimna zła atmosfera oraz spotykanie na mieście rodzica z zupełnie kim innym???

aannaa235
28-12-2008, 07:40
Często dzieci bardziej pragną "rozwodu" jak ich matki.
Mają już dość ciągłych awantur i bijatyk, ale cierpiętnice lubią cierpieć i basta:confused:

senior A.P.
28-12-2008, 11:08
Kto i po co wymyslil sakrament malzenstwa ?
Co to znaczy dac dziecku szczescie ?
Jak wychowywac obopulnie dzieci (rola rodzicow) aby dzieci nie mialy zlego przykladu z rodzicow ?
Gdzie lezy przyczyna rozwodow ?
Co lepsze - rozwod czy zycie na przekor drugiemu ?
Kiedy Pan Bog ustanowil slub,moze to religie ustanowily ???
Jaki grzech jest ciezszy - wziecie rozwodu czy zycie w cudzolpstwie (pierwszy nie moze byc odpuszczony w wierze chrzescijanskiej,drugi tak ) ?

Gdy odpowiecie sobie na te i inne pytania bedziemy dalej dyskutowac - ze mna rozwodnikiem - tez.

gratka
28-12-2008, 11:09
piszesz, że dzieciństwo to już historia, pozwolisz,że sie nie zgodzę .dzieciństwo jak ten przysłowiowy ogon ciągnie się za nami.
urazy emocjonalne z okresu dzieciństwa, tego wczesnego są przyczyną słabego rozwoju inteligencji emocjonalnej. I jest taki sobie człowiek duży, wydawałoby się dorosły, a tak naprawdę małe dziecko. Jego wewnętrzne dziecko nie dorosło: złe relacje z innymi ludźmi, niewłaściwe zachowania ,nie zdaje sobie sprawy, że rani słowami, brak krytycyzmu wobec własnej osoby itd. itp.
Nie widzę sprzeczności w Twoim i moim rozumowaniu. Zaczęłam post od stwierdzenia, że kondycja człowieka zależy od jego dzieciństwa. Potwierdzasz to w zupelności. W dalszym ciągu uważam, że dzieciństwo już mam za sobą, czyli dla mnie to już historia, która w sposób oczywisty mnie uksztaltowała.
Podpisuję się pod Twoim postem calkowicie, a nawet dodam, że póżniejsze starcze choroby, np. Altzheimer rozpoznawane są są obecnie jako pochodne stresów dzieciństwa.