PDA

View Full Version : A czy Ty kochasz siebie takim, jakim jesteś?


Liwia
19-01-2009, 17:03
List Toni

Codziennie obserwuję istotę, którą uważam dla siebie za wzór – mojego kota. Uczę się od niego (choć on o tym nie wie i wcale nie chce mnie pouczać – to ważna różnica!) i stwierdzam ku mojej wielkiej radości, że już bardziej jestem kotem niż kiedyś. Mój nauczyciel leży teraz rozluźniony, zwinięty w kłębek w bujanym fotelu i nie dba wcale o to, ile dla mnie znaczy. Chciałabym być jeszcze bardziej podobna do ciebie:
Ja też nie chcę już analizować i wyjaśniać, lecz po prostu być: jak ty, kiedy wygrzewasz się w słońcu, nie wiedząc nic o prognozie pogody.
Ja też chciałabym z poczuciem bezpieczeństwa zbliżać się do ludzi i móc odchodzić od nich, kiedy nie są dla mnie dobrzy: jak ty, kiedy bez wahania unikasz, faworyzujesz, kochasz, opuszczasz.
Ja też chciałabym potrafić zdobywać sobie czułość i miłość, kiedy ich potrzebuję: jak ty, kiedy delikatnie wskakujesz na moje kolana.
Ja też chciałabym potrafić dyskretnie i nie narzucając „dobrych rad” pocieszać: jak ty, kiedy po prostu przychodzisz do mnie i słuchasz, bo widzisz, że jestem smutna.
Ja też chciałabym potrafić unikać narzucanej mi „miłości” i zbyt wielu roszczeń kierowanych do mnie: jak ty, kiedy spokojnie wstajesz i odchodzisz, jeśli obdarzam cię pieszczotami w nadmiarze.
Ja też chciałabym móc bez poczucia winy wyróżniać i „niesprawiedliwie” dzielić swoje względy: jak ty nocą, kiedy B. wraca do domu, wstajesz z mojego łóżka i idziesz do jej pokoju – nie zastanawiając się, czy nie sprawia mi to przykrości.
Ja też chciałabym móc zawsze przede wszystkim troszczyć się o siebie i siebie uważać za najważniejszą: jak ty, który stale robisz coś tylko dla siebie – i wspaniale jest, kiedy nasze życzenia się zgadzają.
Ja też chciałabym ufać mojej sile i być pewną swoich możliwości: jak ty, który zawsze dobrze oceniasz swój skok i dokładnie wiesz, co jest dla ciebie zbyt niebezpieczne, czego nie osiągniesz.
Ja też chciałabym być uważna i ostrożna, stąpać swoją drogą, niczego nie niszcząc: jak, ty, kiedy spacerujesz po moim pełnym parapecie niczego nie przewracając.
Ja też chciałabym być pełna wdzięku, silna, harmonijna i piękna: jak ty, który nie zastanawiasz się, czy na pewno jesteś bardziej uroczy, piękny...; jak ty, który nie napinasz się, ponieważ na nic nie naciskasz.
Ja też chciałabym radzić sobie przy pomocy mniejszej ilości słów: jak ty, kiedy ufasz temu, że wystarczająco cię lubię, aby zrozumieć cię również bez słów: jak ty, kiedy robisz to, co chcesz, nie pytając o pozwolenie ani nie usprawiedliwiając się.
Ja też chciałabym potrafić głośno domagać się tego, co uważam za swoje prawo: jak ty, kiedy rano domagasz się swojego śniadania.
Ja też chciałabym potrafić głośno się skarżyć, zamiast przyjmować wszystko z westchnieniem: jak ty, kiedy zbyt brudna jest dla ciebie twoja podstawka z piaskiem.
Ja też chciałabym tak po prostu móc kłaść się do łóżek innych ludzi i nie wątpić o mojej wartości, kiedy mnie tam nie chcą: jak ty.
Ja też chciałabym być ciekawa i odważać się na wszystko: jak ty, dla którego nie ma miejsc zbyt ciemnych i zbyt niesamowitych.
Ja też chciałabym w moim otoczeniu odkrywać wciąż nowe zjawiska, ludzi, okazje do radości, partnerów do pieszczot, podniecające sprawy do zbadania i zabawy: jak ty, który nigdy się nie nudzisz.
Ja też chciałabym móc bez ograniczeń oddać się rozkoszy, kiedy dana mi jest miłość: jak ty, który nigdy nie liczysz, ile pieszczot jesteś mi winien, nigdy nie zastanawiasz się czy jutro również będę cię pieścić i jak mógłbyś zdobyć tego gwarancję, co powinieneś w tym celu zrobić i kogo jeszcze oprócz ciebie pieszczę...
Ja też chciałabym pozwolić sobie być próżną i godzinami zajmować się sobą: jak ty, który tak dokładnie i z przyjemnością myjesz się dla siebie.
Ja też chciałabym żyć w zgodzie ze wszystkimi moimi cechami i żadnej się nie wypierać: jak ty, który nigdy nie pytasz sam siebie, czy polowanie na myszy jest moralne; który nie posądzasz się o schizofrenię tylko dlatego, że równocześnie jesteś i delikatny, i okrutny.
Ja też chciałabym trzymać się z dala od obcych spraw i nie zastanawiać się, co jest dla nich dobre: jak ty, który nie zabraniasz mi palenia papierosów czy picia Coca-Coli.
Ja też chciałabym być bezpieczna, nie poddawać się manipulacji ani wychowaniu: jak ty, który chodzisz tylko swoimi drogami, tylko siebie słuchasz, tylko do siebie należysz.
Ja też chciałabym nie pytać innych, co zrobić: jak ty, który nigdy nie wpadłbyś na pomysł, aby zapytać innego kota, co powinieneś robić.
Ja też chciałabym już więcej nie szukać, lecz po prostu żyć: jak ty, który bezczelnie kładziesz się na mojej książce i zakrywasz druk, w którym być może ukrywało się moje zaklęcie i pokazujesz mi: Tu jest życie, teraz!

Toni

List do kota. List ten został zamieszczony w epilogu książki Hubertusa von Schonebecka
"Kocham siebie takim, jakim jestem", OW IMPULS , Kraków 1994.

A czy Ty kochasz siebie taką, jaką jesteś?
A czy Ty kochasz siebie takim, jakim jesteś?
Zapraszam do wypowiedzi na forum.

ignesja
19-01-2009, 17:30
A czy Ty kochasz siebie taką, jaką jesteś?
A czy Ty kochasz siebie takim, jakim jesteś?
Zapraszam do wypowiedzi na forum.

Kocham siebie,ale...nie lubię pewnych swoich wad !
Ale czy jest ktoś kto ich nie ma ? Wobec tego, dlaczego próbujemy zmieniać się,a co gorsza często usiłujemy zmieniać innych !To gwałt na naturze!

granny
19-01-2009, 18:57
Czy kocham siebie. Nie, nie. Nie kocham siebie, bo i tak rodzina określiła mnie jako egoistkę, bo uważam, że mogę wreszcie zaspokajac swoje potrzeby, a nie tylko potrzeby rodziny.
Ale mogę powiedziec, że po 25 latach małżeństwa wreszcie zaakceptowałam siebie taką jaką jestem i to nie od razu, długo trwało zanim doszłam do siebie i wylizałam swoje blizny, jakie zostawił mi udany 25 letni związek z moim ex.

mimoza
19-01-2009, 19:04
Czy kocham siebie - nie wiem.
Ale akceptuję siebie taką jak jestem z moimi zaletami, a wady, no cóż, kto ich nie ma.
Całe życie z nimi walczę,:D czasami mam nawet udane próby, ale tylko czasami;) Cz

Sunshine
19-01-2009, 19:26
Staram się akceptować
ale żeby aż kochać-
przesada.

elizka
19-01-2009, 20:06
Dziękuję za ten list Toni.Dla mnie bajka i cud!
A o sobie nie przepadam mówić.Jest jak to w życiu-raz tak ,a raz wspak.Najczęściej słucham o sobie-jesteś....a i to mi wystarczy,czasem aż zbyt wiele.
Lubię siebie za to,że sporo się w życiu nauczyłam.
Jeszcze raz dzięki za ten list Toni-wydrukuję,zafoliuję i powieszę w kuchni na widocznym miejscu.

Jadzia P.
19-01-2009, 20:37
Czy kocham siebie......od kochania to są chyba moi bliscy ...:D
Natomiast moge powiedzieć, że lubię siebie...;)

Babcia Iwa
19-01-2009, 20:49
Czy kocham siebie? mocno powiedziane.Było by tak gdyby wzrost był mniejszy i jeszcze coś - mniejsze reszta ujdzie. No i lustra w domu zbyteczne. Jak spojrzę to sobie myślę - co to za "baba"?. Ja się czuję jak 30 lat temu - no i wtedy czuję że siebie mogę pokochać - . Najważniejsze być ze sobą pogodzonym - nie ma innego wyjścia.

Konto usunięte
19-01-2009, 21:11
A ja siebie kocham...od kilku już lat.
No bo jeśli sami się nie kochamy, to jakie mamy prawo żądać tego od innych...? A przecież każdy z nas chce być kochany.... czyż nie ?

basia73
19-01-2009, 21:48
Kocham siebie i akceptuję ze wszystkimi wadami i zaletami no bo w końcu jestem z sobą już tyle lat.

felicyta
20-01-2009, 07:19
Bardzo ładny tekst zachęcający do zastanowienia.Dziekuję.

aannaa235
20-01-2009, 08:03
Czy kocham? - wiem że inni tak.
Na pewno bardzo siebie lubię i akceptuję.:D

Alsko
20-01-2009, 08:15
Kochać siebie? A czy ja jestem Narcyz?
Ja mam z sobą wytrzymać i akceptować :)
No to się staram, już tyle lat :D

tadeusz50
20-01-2009, 08:32
Podobnie jak Ala-Alsko nie jestem narcyzem aby kochać siebie jednak patrząc w lustro nie czuje wstrętu do tego faceta którego tam widzę. Czasem nawet jest całkiem sympatyczny, miły , uczynny. Ciszę się, że to obicie zmieniło się na lepsze w czasie ostatnich kilku lat.

helena62
20-01-2009, 08:43
Witam a ja ciesze sie ze jestem taka jak jestem, lubie siebie tak moge powiedziec. To trudne tak mowic o sobie ale moge czasami siebie podziwac za swoje wady i zalety ale to nie samouwielbienie, pozdrawiam.

Baśka13
20-01-2009, 10:37
Co znaczy"kochać"-nie umiem sprecyzować tego pojęcia!
Czy kocham siebie taką jaką jestem?Kocham,bo innej siebie nie znam.Poprostu jestem taka jaka jestem!

Alladynka
20-01-2009, 14:27
Czy kocham ,napewno lubię i akceptuję.
List jest super przeczytałam go kilakrotnie i pewnie z chęcią przeczytam jeszcze nie raz :)

basia73
20-01-2009, 14:56
NARCYZEM BYĆ

Był sobie raz piękny młodzieniec, bardzo dumny ze swej urody. Odtrącał osobliwe oznaki miłości nimfy Echo i wielu innych zakochanych w nim dziewcząt. W końcu nieszczęśliwe z nieodwzajemnionej miłości dziewoje “błagać zaczęły o pomstę do nieba” dla dumnego i nieprzystępnego młodziana. Bogini Nemezis wysłuchała tych próśb i sprawiła, że zakochał się on we własnym odbiciu. Jednakże nie mogąc połączyć się z obiektem swej miłości, umarł z tęsknoty. Na miejscu jego pochówku wyrosły piękne kwiaty, którym nadano imię nieszczęśliwego młodzieńca. A Narcyz mu było na imię.

jolita
20-01-2009, 15:23
miłość,kochanie... to dla mnie uczucia nie sprecyzowane, a że ponoć wielkie - nie staram się sięgać. Natomiast lubić... lubię i ponieważ w moim pojęciu do lubienia wszystkich ludzi jestem ostatnia w kolejce - muszę lubić i siebie żeby zamknąć ten krąg...Niestety - rzadko, ale trafiają się ludzie, którzy nie pozwalają się lubić i o to mam do nich żal, że przerywają mi łańcuch lubianych i trudno mi sięgnąć do siebie...

elizka
20-01-2009, 15:27
Piosenka"Narcyz się nazywam"
http://www.nutamp3.pl/mp3,225399,narcyz_sie_nazywam.html

Tak naprawdę to lubię w sobie jedne kawałki,a inne mnie wkurzają.Podobnie z cechami charakteru.Lubię swoją duszę-no proszę się nie śmiać!Jest taka trochę artystyczna,tak sobie myślę.

Ludgarda
20-01-2009, 16:19
W związku z tym pytaniem nasunęła mi się do głowy taka odpowiedż : " Kochaj bliżniego swego jak siebie samego"!
Tak, lubię siebie i akceptuję, choć nieraz chciałabym być inna, to znaczy...lepsza:D

Jadzia P.
20-01-2009, 19:49
miłość,kochanie... to dla mnie uczucia nie sprecyzowane, a że ponoć wielkie - nie staram się sięgać. Natomiast lubić... lubię i ponieważ w moim pojęciu do lubienia wszystkich ludzi jestem ostatnia w kolejce - muszę lubić i siebie żeby zamknąć ten krąg...Niestety - rzadko, ale trafiają się ludzie, którzy nie pozwalają się lubić i o to mam do nich żal, że przerywają mi łańcuch lubianych i trudno mi sięgnąć do siebie...
Jolu, bardzo ładnie to napisałaś ...:D

Malwina
20-01-2009, 20:07
Jolu pięknie sprecyzowałaqś swoje uczucia...z jednym tylko nie do końca się zgadzam....ja lubię ludzi generalnie, a jeśli zdarzają się tacy niesympatyczni, patrzę na nich pod innym kątem i widzę bardzo biednych ludzi, upośledzonych w uczucia dzieciństwa, którzy nie potrafią jako dorośli poradzić sobie z tym czego nie dostali jak była pora.... biedni....to troche zawodowe skrzytwienie, ale tychg zgryżliwych, złosliwych, aroganckich,zamkniętych,krzykliwych,..żal mi...A siebie ogólnie lubię, ale czasem dałabym sobie w pysk duszy..ot życie

iksigrek
20-01-2009, 20:31
Gdy rano idę do łazienki i patrzę na faceta po drugiej stronie lustra, to zazwyczaj widzę uśmiechnietego Jacka. Czasem mnie ten facet strasznie denerwuje, bo strasznie uparty jest i trudno mi z nim wytrzymać:) Mówię Wam, że są chwile, że najchętniej skopał bym czasem tyłek, za ten upór, za to że jest taki, jaki jest. Ale wolę już takiego jakim jest i gdybym miał zobaczyć w tym moim lustrze "kogoś innego", to wolę się już na niego czasem wkurzyć. Niech sobie będzie taki jaki jest.

Janczar
20-01-2009, 21:42
Emil Cioran — Pokusa istnienia (Wściekłości i rezygnacje):

"Miłość własna jest wygodna: wywodzi się z instynktu samozachowawczego i zwierzęta poznałyby ją, gdyby były choć trochę zdeprawowane. Nienawiść do samego siebie jest trudniejsza - celuje w tym wyłącznie człowiek."
**********************
Oczywiście, że kochamy samych siebie.

Miłość do siebie samego jest podstawą przetrwania gatunku. ;) (bardzo to mądrze brzmi, nieprawdaż?)
Człowiek musi zaakceptować siebie samego, dlatego jesteśmy egoistami, w każdym razie większość z nas. Pozwalamy sobie na różne niegodziwości i wybaczamy je sobie we własnym sumieniu. Chcemy żyć, dobrze zjeść i dobrze się ubrać. Dbamy o swoje zdrowie, wygody, spełnienie swoich marzeń i przeraża nas myśl o własnej śmierci.
Czy to nie są oznaki miłości do siebie?

To tak trochę w uproszczeniu bo skrótowo.

Jaga_13
20-01-2009, 23:36
Teraz lubię sie bardzo i myślę,że się w sobie zakochuję.I cieszę sie z tego .Nie jestem doskonała,ale gdyby ludzie byli doskonali to na swiecie byliby sami Bogowie.Nawet w bibli jest powiedziane"Kochaj blizniego swego JAK SIEBIE SAMEGO":) :D

Anielka
20-01-2009, 23:58
Jak mozna kochac ludzi nie kochająć siebie?Nie ma takiej mozliwosci.Kocham siebie i akceptuje taką jaką jestem ze wszystkim wadami.I mam tak jak Jacek.Codzienie przechodzę koło lustra i widze na ogól usmiechniętą Anielke,której mówie dzień dobry i zyczę "jej" miłego dnia.Czsami patrzę na "nią" i bardzo mi się nie podoba,ale usmiecham sie do "niej" i mowię ,nie martw sie dizeń sie dopiero zaczyna ,bedzie dobrze.I taką tez kocham.Człowiek jest tylko człowiekiem,ma lepsze i gorsze chwile,ale jak nie będzie siebie kochał to nikogo nie pokocha.Pozdrawiam cieplutko i spokojnej nocy oraz kolorowych snów zyczę.22567

grazyna1955
22-01-2009, 12:31
Mam zastrzeżenia do siebie,iż zauważyłam,że jestem zmienna i mam bardzo słaby charakter.Łatwowierna,a zarazem bardzo bojażliwa,ludzie mnie nieraz okłamali,oszukali.Nie umiem kłamać,wylewna jestem,aż do bólu.Ktoś krzyczy,najlepiej schowałabym głowę w piasek.Może dlatego,że jestem RAKIEM.

Malwina
22-01-2009, 13:55
pewnie tez i dlatego, bo raki mimo, ze najbardziej opiekuńcze znaki z całego Zodiaku,działając robią jeden krok do przrodu...a dwa do tyłu.....zastanów się....

granny
22-01-2009, 13:58
Malwinko bardzo podobała mi się Twoja wypowiedz, ale przybliż nam Twoje dawanie w pysk duszy, bo nie łapię.

grazyna1955
22-01-2009, 15:08
pewnie tez i dlatego, bo raki mimo, ze najbardziej opiekuńcze znaki z całego Zodiaku,działając robią jeden krok do przrodu...a dwa do tyłu.....zastanów się....
Zgadzam się z Tobą Malwinko.Pozdrawiam