PDA

View Full Version : Babskie pogaduchy III


Strony : [1] 2 3

Nika
13-02-2009, 13:38
przypominam,że dzisiaj rozmawiamy o relacjach z naszym rodzeństwem...
Trzecią część przeniosłam do oranżerii,mam nadzieję,że tu również będzie miło nam się spotykać.23575http://www.fothost.pl/upload/09/07/b768d1df.jpg (http://www.fothost.pl)

Nika
13-02-2009, 13:38
Kobiety kochają zieleń,kwiaty,więc klimat jak najbardziej odpowiedni do naszych spotkań.

Nika
13-02-2009, 13:41
Zazdroszczę memu mężowi,który ma jak najbardziej pozytywne relacje ze swoją siostrą.Chociaż mieszka ze swą rodziną 35 km od nas,to spotykają się regularnie,telefonują do siebie,troszczą..piękna sprawa..a charaktery mają diametralnie rózne.

Scarlett
13-02-2009, 13:41
Niko, wspaniała sceneria, a temat dziś tak bolesny. Może dobrze, że opowiadając o tak przykrych rzeczach, popatrzę się na tę piękną, kojącą i spokojną zieleń.

Ajaks
13-02-2009, 13:47
dołączam się do Waszych rozmów. Ja aktualnie mam tylko młodszą siostrę, miałam brata zmarł lata temu. Z siostrą utrzymuje bardzo dobry kontakt. Możemy na siebie zawsze liczyć. chociaż mieszkamy w różnych miastach. A najfajniejsze, że mam dobry kontakt z jej synem dwudziestolatkiem. Rozmawiamy prawie na każdy temat. I muszę dobrze nagimnastykować się, żeby nadążyć za nim i to mnie buduje.

Mar-Basia
13-02-2009, 13:51
Powtorze moja wypowiedz, ktora napisalam w ostaniej chwili na poprzedniej czesci watku.

Cytat:
Napisał sagula
Myślę, że aby naprawić rodzinne stosunki dobrą wolę muszą mieć wszystkie strony. Jeśli jest chęć tylko z jednej strony to nic się nie zrobi i nie wejdzie w cudze życie. Moje dzieci z moją siostrą i jej dziećmi mają dobry kontakt i nigdy im tego nie zabraniałam. Między nami jednak coś kiedyś się popsuło i więcej nie chcę być intruzem w czyimś życiu. Musi tak pozostać.
Często analizowałam ten stan rzeczy i wydaje mi się, że to wszystko to złe dzieciństwo i brak wzorców ze strony rodziców. Mój tata był alkoholikiem i każda z nas w jakiś sposób uciekła w swój wymyślony świat i tak nastąpiło rozmijanie się wzajemne.


Sagulko, wiem, ze to ciezko miec ojca alkoholika....i wogole kogokolwiek tego typu w rodzinie. To zostaje na cale zycie, nawet jak alkoholik sie wyleczy - bo z tego nigdy nie mozna sie wyleczyc, ale "zaleczyc". Gdybym tak naprawde chciala opisac choc maly procencik z tego do czego byli zdolni "niby" moi rodzice - wlosy stanelyby Ci na glowie. Tlumaczono to "syndromem obozu koncentracyjnego" . Problem w tym, ze male dziecko nic z tego nie pojmowalo i nie pojmuje do dnia dzisiejszego. Tak jak napisalam musialam podjac bardzo trudna decyzje, przeciwko mnie samej i zrobic wszystko co bylo w mojej mocy aby moje dzieci znaly swoje babcie z jak najlepszej strony. Pewnie zdziwicie sie dlaczego to zrobilam? Odpowiedz jest prosta: z milosci do moich dzieci aby nie wchodzily w zycie z bagazem konfliktow rodzinnych na ktore nie zasluzyly. Wcale tego nie zaluje, poprostu nie moglam inaczej. Nie mysl, ze bol nie zostal w moim sercu - zostal, bo tego nie da sie zapomniec. ¨Poprostu rozum zwyciezyl na sile!

Malwinko, nie zazdrosc mi, bo to byla dla mnie naprawde potwornie skomplikowana decyzja. Jak napisalam podjelam ja dla dzieci.

Scarlett
13-02-2009, 13:58
Marabello chwała Ci za to, naprawdę Cię podziwiam. Moje życie też było złożone i wiele złego w nim się wydarzyło. Nie miałam ani jednej babci i dziadka do których bym mogła się przytulić w złych chwilach. Ojciec i mama żle żyli ze sobą. Wszystko skończyło się tragicznie, ojciec popełnił samobójstwo. To w człowieku żyje i nie da się tego zapomnieć. Siostra była bardziej odporna na wszystko i chyba lepiej jej z tym się żyje. No, ale nie o tym temat, jutro Walentynki i trzeba ucałować swojego Walentego, bo jest miłym i kochanym facetem i za to dziękuję losowi.

jolita
13-02-2009, 13:59
Wszystkim Interlokutorkom niniejszego wątku życzę aby tematy poruszane sprawiały Im radość lub bodaj ulgę....

....................................http://img5.imageshack.us/img5/7748/2gh8jffzgw2.gif (http://imageshack.us)..

Nika
13-02-2009, 14:18
zieleń i kwiatyhttp://www.fothost.pl/upload/09/07/9749566e.jpg (http://www.fothost.pl)-popłynęły zwierzenia jak rzeka,widocznie tego nam było potrzeba,oczyszczenia ze smutków i pretensji,upychanych w zakamarkach pamięci.http://www.fothost.pl/upload/09/07/8b216be4.jpg (http://www.fothost.pl)

Mar-Basia
13-02-2009, 14:21
Sagulko, zycze ci jutro wspanialego dnia z Twoim "Walentynem". Cos mi mowi, ze moi "Walentynowie" cos kombinuja. Co? Nie wiem dokladnie, jest to spisek pomiedzy mezem i synami........przeciwko mnie. Wiem tylko, ze bede w tym dniu w otoczeniu czterech panow.... hmmmm.....opowiem Wam pozniej co wymyslili. ;)

Nika
13-02-2009, 14:22
Jeśli mogę coś poradzić ze swej praktyki-piszcie listy do ...bez wysyłania ich.Mnie tak poradziła pani psycholog,jak nie mogłam sobie uporządkować emocji po tragicznej śmierci męża i tatusia..to bardzo oczyszcza i pomaga.Pisałam też do siostry,potem spaliłam,ale wyrzuciłam z serca ból.

Scarlett
13-02-2009, 14:25
Niko, forum to też wspaniała sprawa. Od kilkunastu lat noszę ten ból w sobie i dziś dałam upust tego co w środku siedzi. Chyba jest mi troszkę lżej na duszy i dziękuję Ci za ten temat, mimo że tak bolesny.

Nika
13-02-2009, 14:45
Cieszę się,że jest Ci lżej Sagulko...szczczerze mówiąc nie podejrzewałam,że wywołam taką lawinę zwierzeń.Dzisiejszy temat okazał sie potrzebny..po to mamy swoje pogaduchy,żeby dać upust zarówno negatywnym jak i pozytywnym emocjom.

Malwina
13-02-2009, 15:23
dobrze, ze wyszlo jak wyszło....była potzreba....a z tym pisaniem listów to prawda i dobra rzecz, nawet w żałobie ( a może przede wszystkim..)

Nika
13-02-2009, 18:32
http://www.fothost.pl/upload/09/07/21576f45.jpg (http://www.fothost.pl)

dziewiątka
13-02-2009, 19:09
"W altanie" - Gierymski A.
http://www.iv.pl/images/mywpbycvethb7tolj0cm.jpg

"Przy fortepianie" - Krzyżanowski K.
http://www.iv.pl/images/isuppydjkqwn99tp3.jpg

....a od jutra zaroi się tutaj od serduszek :D
Niko, śliczne wnętrza na otwarcie - ten fotel pod palmą rezerwuję sobie na 5 min codziennie ;)

Miłego wieczoru !!!

Nika
13-02-2009, 21:59
Cieszę się niezmiernie,że spodobała sie Wam dekoracja trzeciej odsłony.zyczę spokojnej nocy i kolorowych walentynkowych snów!

czarna
13-02-2009, 22:53
No i skowronki poszły spać,a dla sów temat znów się skończył.!
No to Wam powiem,że jutro też mnie tu nie będzie,bo idę do fryzjera i kosmetyczki z samego rana.
Sama sobie zrobię prezent na Walentynki.A tam,u fryzjera,będę o Was myślała.A nocką wszystko przeczytam.
Pa

dziewiątka
13-02-2009, 23:18
jestem jeszcze Marto :) życzę udanego jutrzejszego dnia !!!!..tak się składa, że mnie z kolei jutro nie będzie - do zobaczenia wieczorem - wpadnij na dyskotekę do "Karnawałowej Sali Balowej" :D

http://www.klub.senior.pl/roznosci/t-karnawalowa-sala-balowa-i-jej-goscie.-cz.3-page21-4022.html

dziewiątka
14-02-2009, 00:03
http://www.iv.pl/images/97lu9lmfz5zde5zq8ye.jpg

czarna
14-02-2009, 00:12
Dzięki ,Dziewiątko.
Przyjadę na bal karocą.Wcześniej wymoczę sobie nóżki,
aby mnie pantofelki nie uwierały.Pa,do zobaczenia

Nika
14-02-2009, 07:21
dla uczestniczek babskich pogaduszek!Niech ten dzień będzie dla Was tak słodki jak walentynkowy23602.Dla Was kochające23604.Dzisiaj tylko mozna rozmawiać o miłości,flirtach,męskiej adoracji.Odkurzymy najpiekniejsze wspomnienia magicznych chwil spod znaku czerwonego serduszka23603

Nika
14-02-2009, 07:41
"Obraz mózgu zakochanej osoby przypomina to,co mozna zaobserwować u narkomana na głodzie"-dr L.Brizendine
"Osoby zakochane i te z nerwicą natręctw nie różnią się od siebie.Całkiem możliwe,że zakochani nie są zupełnie normalni w sensie tradycyjnej normy zdrowia psychicznego"-dr D.Marazziti/laureatka Nagrody nobla za badania nad serotoniną,hormonem szczęścia/
Co sprawia,że na widok kogoś serce zaczyna bić mocniej,brak nam tchu,policzki nabierają rumieńców a oczy blasku?Naukowcy twierdzą,że to C8-H11-N,czyli fenyloetyloamina,produkowana przez mózg-a ja myślałam,ze to miłość..23610

krynia
14-02-2009, 08:02
23611

Do kawki, żeby nam się lepiej gadało dzisiaj o miłości.

dziewiątka
14-02-2009, 08:30
http://www.iv.pl/images/mf351owdyzi0odx08pxv.jpg
Miłych pogaduszek - dziś wyjeżdżam, do zobaczenia wieczorem na dyskotece - tam też będzie dużo o miłości :D:D

Mar-Basia
14-02-2009, 10:04
Calujmy sie wszyscy w Dniu Milosci, mlodzi, mniej mlodzi i Ci jeszcze w powijaczkach......

Nie bedzie mnie dzisiaj, poswiecam czas moim czterem cudownym Valentynom....:D . Calujmy sie!


http://img3.imagebanana.com/img/ai3xa483/Calujmy_sie_1462015.jpg (http://img3.imagebanana.com/)

enia60
14-02-2009, 10:23
http://iv.pl/images/b48lzvasa7p682i2h3d.jpg (http://iv.pl/viewer.php?file=b48lzvasa7p682i2h3d.jpg)
kawusia do pysznego torcika oczywiście z walentynkowym całuskiem

Nika
14-02-2009, 11:06
los mi dał doświadczyć wiele lat temu miłości od pierwszego wejrzenia-jak mówią Sycylijczycy -uderzył we mnie grom miłości...On wszedł ,a ja poczułam takie motylki w brzuchu,ze irracjonalnie pomyślałam-to będzie mój mąż..nie wiedziałam nawet,kim jest,jak sie nazywa...po roku stanęliśmy na slubnym kobiercu..ten sam los odebrał mi go w dwa lata po ślubie,zazdrosny o nasze szczęście..ale do dzisiaj żywe są w pamięci mojej najwspanialsze chwile w moim zyciu.Cudowny chłopak nie zyje od 30 lat..niech to wspomnienie będzie walentynką dla Niego..http://www.fothost.pl/upload/09/07/aac0b434.jpg (http://www.fothost.pl)

Jadzia P.
14-02-2009, 11:21
Bardzo smutne to co napisałaś, Ewo...

Nika
14-02-2009, 11:25
Takie jest życie-smutki przeplatają się z radościami,bo fortuna zmienną jest.Nasza córeczka w maju wychodzi za mąż..ja też po latach wdowieństwa znalazłam partnera,wkrótce będziemy obchodzić 25 rocznicę ślubu..ot,zycie.

Nika
14-02-2009, 11:27
http://www.fothost.pl/upload/09/07/42f833d0.gif (http://www.fothost.pl)

Nika
14-02-2009, 11:40
"Nie widziałam cię już od miesiąca.
I nic.Jestem może bledsza,
trochę śpiąca,trochę bardziej milcząca,
lecz widać mozna zyć bez powietrza!"

***
Gdy się miało szczęście,które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to- to jest bardzo mało.. M.Pawlikowska -Jasnorzewska

Basia.
14-02-2009, 12:04
Miłość, na oko łagodna,
w istocie bywa jak pantera głodna!
I chociaż ślepa, drogi przyjacielu,
najkrótszą drogą podąża do celu.
- William Shakespeare
Romeo i Julia


http://img210.imageshack.us/img210/7666/roosdu2.gif (http://imageshack.us)

Nika
14-02-2009, 12:25
dziś specjalne drinki!2362523625

Scarlett
14-02-2009, 14:12
http://www.youtube.com/watch?v=L6Ngo80Az50
http://www.iv.pl/images/1yw89615uwumk9tvrs.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=1yw89615uwumk9tvrs.jpg)

Nika
14-02-2009, 14:44
Zapachniało latem..uroczy ten poziomkowy serwis.Pamietam,że zbierałyśmy słodkie czerwone poziomeczki i nawlekałysmy je na długie suche trawy,żeby sie nie pogniotły..ach,ten zapach,smak!

enia60
14-02-2009, 15:01
Konopnicka
Preludium
Nie kocham jeszcze, a już mi jest drogi,
Nie kocham jeszcze, a już drżę i płonę
I duszę pełną o niego mam trwogi
I myśli moje już tam, w jego progi
Lecą stęsknione...
I ponad dachem jego się trzepocą
Miesięczną nocą...

Nie kocham jeszcze, a ranki już moje
O snach mych dziwnie wstają zadumane,
Już chodzą za mną jakieś niepokoje,
Już czegoś pragnę i czegoś się boję
W noce niespane...
I już na ustach noszę ślad płomienia
Jego imienia.

Nie kocham jeszcze, a już mi się zdaje,
Że nam gdzieś lecieć, rozpłynąć się trzeba,
W jakieś czarowne dziedziny i kraje...
Już mi się marzą słowicze wyraje
Do tego nieba,
Które gdzieś czeka, aż nas ukołysze
W błękitną ciszę.

Pani Slowikowa
14-02-2009, 17:06
http://www.youtube.com/watch?v=L6Ngo80Az50
http://www.iv.pl/images/1yw89615uwumk9tvrs.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=1yw89615uwumk9tvrs.jpg)


Sagulko, prosto w serce strzelilas mi ta piosenka o poziomkach:)

To byla nasza piosenka, jak mialam lat 18 i bylam zakochana w takim jednym.. chlopaku.. Moze on razem ze mna teraz jej tez wysluchal.... tam z nieba??

Dziekuje.http://img140.imageshack.us/img140/5377/calusyfv3.gif (http://imageshack.us)

Scarlett
14-02-2009, 17:14
Oj słowiczku jak mi miło, że Tobie te wspomnienia coś miłego przypomniały. Cieszę się bardzo.

Nika
15-02-2009, 07:25
na tarasie naszej oranżerii/tu wiosna w rozkwicie trwa/ ,aby zmęczone balowaniem forumowiczki mogły nadwątlone siły odzyskać w szybkim czasie.Za oknem snieg,wiatr,zimno-a u nas śpiew ptaków,zieleń i zapach kwiatów..http://www.fothost.pl/upload/09/07/2f74a753.jpg (http://www.fothost.pl)

Nika
15-02-2009, 07:33
"Ogrody,ogrody,zielone azyle,
tu dzień twój zmęczony przysiądzie na chwilę.

Tu w cieniu altany jest pora dla zdrowia,
prostują się sprawy w tym gąszczu listowia..."/Ireczek-wiersz z netu/
Czy to mieszczuch czy mieszkaniec wioski-każdy człowiek potrzebuje do życia kontaktu z naturą.Szczęśliwi posiadacze przydomowych ogródków cieszą zmysły barwą i zapachem maciejki,piwoni,lilii,róż....działkowicze sadzą ulubione rośliny,krzewy,a mieszkańcy betonowych bloków stawiają donice na parapetach i balkonach...nie mam ani ręki ,ani cierpliwości do hodowania zieleni,choć ją uwielbiam,U mnie w kuchni na parapecie stoją jedynie pojemniki ze świeżymi ziołami...

aannaa235
15-02-2009, 07:38
przycupnę z boczku w pieknej oranżerii i napije sie soczku.

Nika
15-02-2009, 07:50
Bluszczem ku oknom
Kwiatem w samotność
Poszumem traw
Drzewem co stoi
Wśród tylu spraw..
Pamietajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa,tylko liście."Jonasz Kofta23679

Malwina
15-02-2009, 07:54
mieszczuch jestem, ale od lat trochę z dala od miasta..mam ogród, mój mąż kocha gzrebać w ziemi, a ja nie...ale uwielbiam,boso ,w szlafroku, albo koszulce nocnej wyjść w lecie rano na chłodną , zroszona trawę i połazić , a jeszcze kawa do tego..to już wogóle......ptaszki gadają, pieski szczekają,lekki wietrzyk...a zimą biało droga zasypana, trzeba się własnoręcznie odkopać - to przyjemne tylko z okna jak nie tzreba nigdzie jechać , a na co dzień ogromne utrudnienie....ale ogólnie przewaga plusów wiosenno-letnich....

Nika
15-02-2009, 08:23
Szczęściara z Ciebie ,Malwinko..Dla mnie najpiekniejszym ze wszystkich jest zapach skoszonej trawy,suszącej się w promieniach słońca...

Nika
15-02-2009, 08:26
mają domy z ogrodem,ale nie podobają mi sie te ich oazy zieleni,bo są nieco sztuczne,zaprojektowane ,grzeczniutkie..lubię ogrody z krzakami bzu,jaśminu,starodawnymi kwiatami,pełne naturalnego wdziękuhttp://www.fothost.pl/upload/09/07/4084aeca.jpg (http://www.fothost.pl)

Malwina
15-02-2009, 08:27
o tak i jeszcze zapach rozgrzanej latem ziemi po deszczu..no i wieczorny zapach maciejki....

Malwina
15-02-2009, 08:28
masz rację z tą dzikością zieleni..ja tez nie lubie "poukładanych "ogrodów.....a mój maż tak...hihi

Nika
15-02-2009, 10:04
ważne,by kontakt z naturą dostarczał nam cudownych wrażeń...pamietam wakacje spędzane na wsi u babci i długie spacery piaszczystą drogą/oczywiście na bosaka/wśród dojrzewających zbóż,w których czerwieniły sie polne maki,niebieściły chabry,cieszył oczy kwitnące rumianki..http://www.fothost.pl/upload/09/07/9d8bfb23.jpg (http://www.fothost.pl)

Jadzia P.
15-02-2009, 10:22
mieszczuch jestem, ale od lat trochę z dala od miasta..mam ogród, mój mąż kocha gzrebać w ziemi, a ja nie...ale uwielbiam,boso ,w szlafroku, albo koszulce nocnej wyjść w lecie rano na chłodną , zroszona trawę i połazić , a jeszcze kawa do tego..to już wogóle......ptaszki gadają, pieski szczekają,lekki wietrzyk...a zimą biało droga zasypana, trzeba się własnoręcznie odkopać - to przyjemne tylko z okna jak nie tzreba nigdzie jechać , a na co dzień ogromne utrudnienie....ale ogólnie przewaga plusów wiosenno-letnich....
Malwinko, ja całe życie przeżyłam podobnie jak Ty .
Najpierw mieszkałam z rodzicami na peryferiach dużego miasta, a po ślubie zamieszkalismy we własnym domu dwie ulice dalej.
Od pół roku po maleńku przeprowadzam się do bloków. W domu ma pozostać córka. Sama jestem ciekawa jak ja się tam zaklimatyzuje....nie mam na myśli mieszkań, bo te znam od bardzo dawna (mieszkał tam mój syn z rodziną )ale o otoczenie.
Już denerwują mnie pety na schodach, psie kupy wokół bloku , trzaskanie drzwiami i..... cały czas biegajace dziecko piętro wyżej.....nie wiem co jeszcze do tego dojdzie jak już tam będę mieszkała...:mad: Najbardziej denerwują mnie te bardzo eleganckie " damy " czekajace pod klatką jak ich piesek się wy.... i nic z tym nie robią.....niech inni wąchają i sprzątają.....tylko nie one...
Okropne !!!

Malwina
15-02-2009, 10:24
a wiesz ja "kolekcjonuję"zapachy...tą scenką wśród zbóż przypomniałaś mi zapach upału , takiego upału, kiedy to powietrze drży z gorąca...dla mnie to pachniało i miało cos wspólnego z dojrzewajacym zbozem, tymi habrami, makami..."mam" w nosie zapach z wczesnego dzieciństwa bzów - mieliśmy dwa drzewa(nie kzrewy)biały i fiolet takie mięsiste kwiaty podwójne...okalały nasz ganeczek..a za domem była wielka altana z jaśminu..no i ten zapach...i wszędzie fiołki, te prawdziwe, ogrodowe pachnące...więc mieszanina zapachów obłędna...pamietam tez jak jako małe dziecko brałąm kocyk i zasypiałam pod altaną- takiego snu już nigdy więcej w dorosłym życiu nie doświadczyłąm...ale się rozmarzyłam......

dziewiątka
15-02-2009, 10:28
Jadwigo-jp50 !!, trudno Ci będzie ; ja 7 lat temu przeprowadziłam się z bloku do swojego domu i mówię, że nigdy bym tam nie wróciła...ale czasem życie tak się układa....ważne, żeby podejść to tego optymistycznie...przecież dużo ludzi mieszka w blokach - mają miłych sąsiadów, pozdrawiam !!:)

Malwina
15-02-2009, 10:29
Jadziu, to napewno nie będzie łatwe..narazie, ale przyjdzie się Wam izntegrowac z tymi odgłosami, widokami..klapki nic nie pomogą..bo jak długo mozna życ z klapkami....trzeba się jak barbapapa wkomponować i czerpać z tego nawet jakas przyjemność.Pamiętam jak ze wsi przeprowadziłam sie na pewnym etapie do miasta tuż przy dworcu- myślałam, ze zwariuję, pociągi jeżdziły nam całodobowo "po głowie", byłam w rozpaczy....minął miesiąc, półtora....przestałam słyszęc..no tyle,że byłiśmy młodzi łatwiej się adoptowaliśmy...ale trzeba chcieć się przełąmać, bo jesli nie ma innego wyjścia?

Jadzia P.
15-02-2009, 10:35
Jadwigo-jp50 !!, trudno Ci będzie ; ja 7 lat temu przeprowadziłam się z bloku do swojego domu i mówię, że nigdy bym tam nie wróciła...ale czasem życie tak się układa....ważne, żeby podejść to tego optymistycznie...przecież dużo ludzi mieszka w blokach - mają miłych sąsiadów, pozdrawiam !!:)
Wiem ,że będzie mi trudno, bo jak ktoś całe zycie mieszkał sam.....to trudno mu będzie wsród tłumu....
My z mężem mamy bzika na punkcie czystości wokół domu...nawet jak ktoś rzucił peta na ulicy przed moim domem, to małżonek sprzątał.....ale w blokach to już mu nie pozwole.....przecież nie zamieni się w dozorce....
Najbardziej denerwuje mnie to, że te pety rzucają ludzie młodzi, bardzo eleganccy, jeżdżący drogimy samochodami...
Według mnie , to takie lekceważenie sąsiadów....:mad:

krynia
15-02-2009, 10:41
http://iv.pl/images/o2g7plx4xlmwu9vkcevc.jpg (http://iv.pl/viewer.php?file=o2g7plx4xlmwu9vkcevc.jpg)

Witam. Przyniosłam do naszej oranżerii kwitnącego kaktusa, myślę, że mu będzie tu dobrze.
Jp- będzie Ci bardzo trudno przyzwyczaić się do mieszkania w bloku. Wiem to z doświadczenia. Ja na początu przeżywałam koszmar. Ciągle było mi duszno, ciasno. Przeszkadzał brak intymności, odgłosy dochodzące od sąsiadów, bieganina po klatce schodowej, trzaskania drzwiami no i mojego ogrodu. Z czasem się przyzwyczaiłam ale nie do końca. Teraz pozostało mi sadzenie kwiatów na balkonie. Może z Tobą będzie innaczej czego Ci życzę.

Jadzia P.
15-02-2009, 10:43
Malwinko, jedyne co nas zmusza do przeprowadzki to choroba męża....a sama wiesz ile pracy jest wokół własnego domu....
Natomiast ten blok jest piękny i mieszkania również....stąd nasza decyzja.....teren wokół zamknięty, garaże pod blokiem.....prawie apartamentowiec......tylko , że nie wszyscy przywiązują wage do czystości wokół bloku...
Jest dozorca.... ale on nie pracuje 24 na dobe....
Ja uważam , że każdy powinien sprzątać sam po sobie i swoim pupilu......ale szkoda, że nie wszyscy tak myslą....:mad:

Ajaks
15-02-2009, 10:55
Też mieszkam w bloku. Nasze osiedle jest nawet zazielenione. Niestety lokatorzy nie zawsze potrafią to docenić i często niszczą zieleń, szczególnie dzieci łamiąc młode drzewka, wina jest po stronie rodziców, że nie zwracają uwagi na korzyści z zieleni. Najlepiej się czuję jak mogę pójść gdzieś w plener na łono lasu czy łaki. A robię to dość często przynajmniej w każdą sobotę lub niedzielę.

Słoneczne cienie i szumy zielone
Splatają drzewa w błękit wyniesione,
Co choć się oku i uchu kołyszą,
Być nie przestają spokojem i ciszą. (L. Staff)

Malwina
15-02-2009, 10:55
Jadziu nie rozwiążesz tych problemów porządkowych sama..mozesz jedynie utrzymywac czystowsć sama wokól siebie ,napewno tam też i tacy mieszkają ,ktorym zalezy na otoczeniu, ale napewno nie wszyscy..jak to w życiu...na pewne rzeczy otworzeysz oczy , na inne przymkniesz, znajdziesz sprzymierzeńców swoich upodobań, i tak wtopisz się w otoczenie...pomału...a uśmiech i życzliwość załatwi resztę...

Scarlett
15-02-2009, 12:05
Zawsze mieszkałam w bloku, na I piętrze, balkon i było całkiem, całkiem. Razu pewnego budzę się, a pod balkonem jakaś ekipa hałasuje. No nie, stawiają mi pod samym oknem ogródek dla dzieci z huśtawkami i takie tam bajery. Sąsiedzi monitowali i wyrazili sprzeciw , ale nic to nie dało. Latem wyprowadzam się do drugiego pokoju, bo hałas od rano do póżnych godzin wieczornych jest nie do zniesienia. Tak skończyła się moja balkonowa idylla, schodzą się mamy z całego miasta i zabrakło mi intymności na balkonie.

Scarlett
15-02-2009, 12:11
Ach jeszcze, razu pewnego policzyłam pieski na trawniku tuż pod oknami. Naliczyłam 14 sztuk. Jedne samopas inne z właścicielami.Wiecie co zostawiają po sobie, nikt, nikt kompletnie nie sprząta po swoich czworonogach. Masakra.

Ajaks
15-02-2009, 12:13
Zawsze mieszkałam w bloku, na I piętrze, balkon i było całkiem, całkiem. Razu pewnego budzę się, a pod balkonem jakaś ekipa hałasuje. No nie, stawiają mi pod samym oknem ogródek dla dzieci z huśtawkami i takie tam bajery. Sąsiedzi monitowali i wyrazili sprzeciw , ale nic to nie dało. Latem wyprowadzam się do drugiego pokoju, bo hałas od rano do póżnych godzin wieczornych jest nie do zniesienia. Tak skończyła się moja balkonowa idylla, schodzą się mamy z całego miasta i zabrakło mi intymności na balkonie.
Ale numer czytam i myślałam już, że opisujesz mój blok i moje mieszkanie. Też mam przed oknami plac zabaw z tą różnicą, że nie mogę przenieść się do innego pokoju, bo wszystkie okna wychodzą na ten plac. Dobre co!

Scarlett
15-02-2009, 12:20
Ajaksie, bo przecież nasze życie w blokowiskach jest do siebie podobne. Ja miałam święty spokój do tego właśnie czasu. Balkon był moim oknem na świat, tam poranna kawka, kwiaty , ptaszki. Teraz wielki hałas od wczesnych godzin, różne epitety i bałagan. Mnóstwo pozostawionych plastikowych butelek po napojach mimo, że są pojemniki na śmieci. No cóż, takie życie. Władcy tego miasta, nie mają wyobrażni.

enia60
15-02-2009, 12:21
http://iv.pl/images/ulw38vszvio2p03z6qz.jpg (http://iv.pl/viewer.php?file=ulw38vszvio2p03z6qz.jpg)
cudowny temat,też kolekcjonuję zapachy wszystkich pór roku,pierzaste chmurki- w dzieciństwie one były inspiracją i żródłem marzeń o lepszym ,dzisiaj mieszkam w bloku ale mam swój kawałeczek ogrodu /jest to zwyczajna działka/a wszystko co tam zrobię,posadzę daje mi wiele radości ,kocham tam być,często zaglądam też zimą

Ajaks
15-02-2009, 12:24
Ajaksie, bo przecież nasze życie w blokowiskach jest do siebie podobne. Ja miałam święty spokój do tego właśnie czasu. Balkon był moim oknem na świat, tam poranna kawka, kwiaty , ptaszki. Teraz wielki hałas od wczesnych godzin, różne epitety i bałagan. Mnóstwo pozostawionych plastikowych butelek po napojach mimo, że są pojemniki na śmieci. No cóż, takie życie. Władcy tego miasta, nie mają wyobrażni.

Ja nieraz z braku innych możliwości obserwuję tą dzieciarnię a szczególnie zachowanie opiekunów i diabli mnie biorą, że mało kiedy ktoś z dorosłych zwraca uwagę na to co robią pociechy, a robią wiele złego. No cóż kultury trudno jest nauczyć.

Malwina
15-02-2009, 12:25
aaale to ładne.......pachnące i gorące....

enia60
15-02-2009, 12:27
http://iv.pl/images/hp72jn9ee60st831j1o.jpg (http://iv.pl/viewer.php?file=hp72jn9ee60st831j1o.jpg)
i ten sam kawałek mojego ogrodu w zimowej scenerii :) byłam tam kilka dni temu

dziewiątka
15-02-2009, 12:35
http://www.iv.pl/images/s5swrid44rft5gydjqa1.jpg

Scarlett
15-02-2009, 12:40
Eniu, też miałam ogród oddalony od domu 7 km. Całe lata tam spędzaliśmy z rodziną. Miałam warunki, aby tam mieszkać i rano wstawać wśród lasu i szumu traw, śpiewu ptaków. Miasto teren dało pod zabudowę i tak skończyła się moja przygoda z własnym ogrodem. Teraz mogę mieć działkę blisko domu, ale już nie mam na nią siły. Miałam takie akcenty na działce.
http://www.iv.pl/images/vk73wkuulpq4419c3l3.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=vk73wkuulpq4419c3l3.jpg)http://www.iv.pl/images/5legzjd8zfvzryu47au.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=5legzjd8zfvzryu47au.jpg)

enia60
15-02-2009, 12:46
Sagulko piękna dekoracja-mam nadzieję że cieszą Cię wspomnienia ,a może nie wszystko stracone pozdrawiam i życzę wiele takich chwil

mimoza
15-02-2009, 14:02
Chcę pokazać kochani fragment ogrodu mojej córki.
Gdy jest lato i tam mam okazję być - czuję się wspaniale.
Cisza, spokój, wokoło lasy i góry. Ogród z tzw. "dziewiczych"
prawie bez ingerencji właścicieli. - Cz
http://img5.imageshack.us/img5/4034/280708132756oo8.jpg (http://imageshack.us)
http://img5.imageshack.us/img5/280708132756oo8.jpg/1/w640.png (http://g.imageshack.us/img5/280708132756oo8.jpg/1/)

Scarlett
15-02-2009, 14:09
Czesiu, popatrzyłam na ten ogród i domek,wielkie podobieństwo do mojego. Czy ogród córki ogrodzony jest żerdziami? Mój miał właśnie takie ogrodzenie.Czułam się tam świetnie, wokół lasy, grzyby i ptaki, a w środku lasu małe jeziorko. Nie lubię ułożonych ogrodów, właśnie taki dziewiczy, gdzie co tydzień trzeba było kosić trawę, a w między czasie mąż robił grilla, leżaki, na których czytało się prasę lub książki. Cudowne wspomnienia.

mimoza
15-02-2009, 14:22
Sagulo, tak. Płot jest na około ogrodu (20 arów) z żerdzi. Okoliczne psy, a jest kilka zaprzyjaźnionych, koń sąsadów (2-latek Kuba), a także zwierzyna leśna, często odwiedza ogród - pod nieobecność właścicieli. Mają swoje utarte ścieżki. Zięć póki tam nie mieszkają na codzień, nie ingeruje i nie naprawia płotu w tych miejscach. Budzisz się rano, a za oknem jelonek, albo locha z małymi dziczkami - boisz się oddychać aby ich nie spłoszyć - cudo. Cz
http://img523.imageshack.us/img523/1157/kubarc1.jpg (http://imageshack.us)
A to wlaśnie Kuba.

Scarlett
15-02-2009, 14:32
No wielkie podobieństwo Czesiu. Mój ogród był blisko niewielkiej wioseczki i też dobiegały odgłosy piejących kogutów rano, kiedy słońce wschodziło. W porze żniw słychać było pracujące maszyny na polach, a kawa smakowała tam wybornie. Po dachu skoro świt tłukły się wróble, a jaskółki pokazywały zmianę pogody. Jechałam na swój ogród już w piątek po pracy i przebywałam wśród tego bogactwa często do niedzieli wieczorem. Zawsze zabierałam ze sobą nową roślinę i sadziłam ją na działce. Uzbierało się tego sporo. Obok miałam wspaniałą sąsiadkę, która z mężem przyjechała z Koszalina i tu wśród tej dziczy się osiedlili. Zupełnie spartańskie warunki, ale ona jest tam szczęśliwa.Wybudowali sobie niewielki domek i mieszkają tam do dziś. Moja część poszła pod zabudowę i musieliśmy opuścić nasze królestwo.

Nika
15-02-2009, 14:57
a tu się zrobiło letnio,ogrodowo..http://www.fothost.pl/upload/09/07/b9ba094b.jpg (http://www.fothost.pl)

Malwina
15-02-2009, 15:22
Sagulko i Mimozo-piękne te Wasze ogrody , piękne wspomnienia...myślę, ze dzisiejsi młodzi sa ubożsi o takie wspomnienia....

zakrecona
15-02-2009, 15:56
Czesc, jestem nowa,bardzo podobaja mi sie wasze ogrody,
ja mam same roze,nie wiem gdzie sie u was nalezy przedstawic,
wiec zrobie to tu:jestem romantyczka lekko zwariowana,mam meza,dwie corki i ogolnie kocham zycie.Moge u was zostac?

Scarlett
15-02-2009, 16:00
Witaj zakręcona. Zapraszamy na ten wątek, miło powita Cię większa grupa seniorów. Rozgość się i baw się dobrze.
http://www.klub.senior.pl/roznosci/t-witaj...-...przedstaw-sie-...cz.iii..-3396.html

aannaa235
15-02-2009, 16:43
zakręcona - witam Cie, fajnie że jesteś. Zostań z nami

Nika
15-02-2009, 16:47
witam serdecznie nową uczestniczke naszych pogaduszek.Mam nadzieję,że będziesz sie u nas dobrze czuła..jeteśmy codziennie i zapraszamy!

Malwina
15-02-2009, 17:06
hej, dobrze,że jestes zakręcona...zakręconym się lepiej żyje..ja tez mam 2 córki i jednego męża i tez jestem całe życie zakręcona....no i cholender też romatyczka....

krynia
15-02-2009, 17:23
Jak ja Wam zazdroszczę tych ogrodów !

dziewiątka
15-02-2009, 17:24
http://www.iv.pl/images/13k9diz9goxleyu214.gif
witaj zakrecona, dobrze trafiłaś , pozdrawiam !!

Nika
15-02-2009, 17:46
słodki zapach piwonii http://www.fothost.pl/upload/09/07/2ac9ad22.jpg (http://www.fothost.pl)

polwieczna
15-02-2009, 18:05
..zakrecona, witaj milo! Tez jestem "nowa" poki co czytam sobie rozne watki..i raz po raz wciskam swoje 2 grosze....

Nika
15-02-2009, 18:09
Witamy kolejnego gościa!

polwieczna
15-02-2009, 18:11
..czytalam sobie ten watek, od poczatku i mam mieszane uczucia...;) Jestem jedynaczka, gdy czytam o pozytywnych relacjach....czuje lekkie uklucie, ale gdy o wrogosci..wtedy sobie mysle , jak dobrze ze mnie to ominelo!:D

polwieczna
15-02-2009, 18:13
nika, witaj milo! Jak fajnie, ze jestes teraz na.."linii" ;)

polwieczna
15-02-2009, 18:15
nika juz zniknela!:mad: Ale jest krysia i dziewiatka...;)

enia60
15-02-2009, 18:27
http://iv.pl/images/o14i89piu8se9prekto.jpg (http://iv.pl/viewer.php?file=o14i89piu8se9prekto.jpg)
po forsycjach zakwitają migdałowce cudowne zwiastuny wiosny

Ajaks
15-02-2009, 18:33
Chcę pokazać kochani fragment ogrodu mojej córki.
Gdy jest lato i tam mam okazję być - czuję się wspaniale.
Cisza, spokój, wokoło lasy i góry. Ogród z tzw. "dziewiczych"
prawie bez ingerencji właścicieli. - Cz
http://img5.imageshack.us/img5/4034/280708132756oo8.jpg (http://imageshack.us)
http://img5.imageshack.us/img5/280708132756oo8.jpg/1/w640.png (http://g.imageshack.us/img5/280708132756oo8.jpg/1/)

Musi być tutaj wspaniale. Całkiem mam wrażenie jakby to było w moich okolicach. Bo chodząc na wycieczki podobne scenerie widziałam. Pozdrawiam O.

enia60
15-02-2009, 18:39
Przyjmij te kaczeńce
I nie gniewaj się więcej
Miałem wrócić przed północą
I wróciłem wcześnie rano
Obłocone buty, ręce
A dal ciebie kaczeńce
Jakie piękne masz rumieńce
We śnie

Obudziły mnie ptaki
Na przystanku o świcie
Przez trawniki i klomby
Szedłem długo w zachwycie

Tak pachniały te kaczeńce
O rosie porannej
Nigdy więcej nie zostawię
Ciebie całkiem samej

Już nie będę dziwny nigdy
Już nie będę agresywny


autor słów utworu: Jacek Barzycki

Scarlett
15-02-2009, 18:47
Ogrody, ogrody...
mojej żonie, ogrodniczce


Ogrody, ogrody, zielone azyle,
tu dzień twój zmęczony przysiądzie na chwilę,

tu w cieniu altany jest pora dla zdrowia
prostują się sprawy w tym gąszczu listowia.

Kamienna ławeczka ma miejsce dla ciebie,
tu rybka ci złota pomoże w potrzebie,

tu koper, maciejka i krzaczek lawendy
otulą ci zmysły, ukoją ci nerwy.

Tu zapach trawnika ściętego wieczorem
napełni ci piersi zielonym kolorem.

Ogrody, ogrody jak barwne motyle
świat z bajek dziecięcych wyjęty na chwilę,

gdy raz zauroczy cię swoim oddechem
poczujesz jak stajesz sie innym człowiekiem.

Tu czas się zatrzymał i spokój zamieszkał,
tu szczęście odnajdziesz na grządkach i ścieżkach.

Autor: ireczek

Mar-Basia
15-02-2009, 18:54
hej, dobrze,że jestes zakręcona...zakręconym się lepiej żyje..ja tez mam 2 córki i jednego męża i tez jestem całe życie zakręcona....no i cholender też romatyczka....

Tez jestem przez cale zycie zakrecona, choc nie powinnam narzekac....a romantyczka to zawsze bylam i zemre!

Pani Slowikowa
15-02-2009, 18:59
Przyjmij te kaczeńce
I nie gniewaj się więcej
Miałem wrócić przed północą
I wróciłem wcześnie rano
Obłocone buty, ręce
A dal ciebie kaczeńce
Jakie piękne masz rumieńce
We śnie

Obudziły mnie ptaki
Na przystanku o świcie
Przez trawniki i klomby
Szedłem długo w zachwycie

Tak pachniały te kaczeńce
O rosie porannej
Nigdy więcej nie zostawię
Ciebie całkiem samej

Już nie będę dziwny nigdy
Już nie będę agresywny


autor słów utworu: Jacek Barzycki


Piekny ten wiersz:) Taki zyciowy:)

mimoza
15-02-2009, 19:22
Ajaks - Oleńko. Ogród na zdjęciu jest częścią otoczenia domu na wsi, nabytego przez córkę w ub. roku. Wieś Idzików k/Stronia Śl. - mogłaś trafić, jak nic - w czasie Twoich wędrowek. Cz

Jadzia P.
15-02-2009, 21:12
Kilka lat temu byłam w Stroniu Sląskim w sanatorium w pażdzierniku.
Piękniejszej jesieni nie widziałam nigdzie.
Cudownie wyglądały góry o tej porze roku. Były zielono-rudo-brązowe.
Bardzo często stałam na balkonie mojego pokoju w sanatorium i patrzyłam ....:D

czarna
15-02-2009, 22:44
A to się dziewczynki rozmarzyłyście dzisiaj.To po Walentynkach stworzył się taki nastrój?
Ja znów witam nocką(jak zwykle).
Nie mam ogrodu,bo mieszkam w bloku .Latem naprawdę jest tu nieciekawie,chociaż podczas
wakacji panuje tu wielka cisza i można na balkonie posiedzieć.
Pod jednym warunkiem:że nikt w okolicy nie przeprowadza remontu mieszkania.
I nie wierci ,szlifuje itp.-nie wiem dlaczego największe remonty przeprowadza się w upał?
Na balkonie rosną piękne pelargonie.
Za to zimą mieszka się tu komfortowo.Cieplutko bez żadnej pracy! Wygoda na stare lata.
Chociaż zawsze marzyło mi się zamieszkanie w małym,drewniany domku i koniecznie pod lasem.
I na marzeniach się skończy.

Nika
16-02-2009, 08:34
o ogrodacj,gdy za oknem biało,biało do znudzenia..i to nakładanie wielu warstw ciepłej odzieży!Jeśli chodzi o mnie nasyciłam juz oczy śnieżnym puchem dowoli..łaknę kolorów ,a przede wszystkim spacerów.Też mieszkam w blokowisku,ale osiedle ma juz około 30 lat,duzo u nas zieleni-drzew,krzewów..a pod oknami kwiaty w przydomowych ogródkach.Wiosną i latem podczas spacerów z pieskiem mogę się im przygladać z nieustannym zachwytem.A pod moim balkonem trzy brzózki wspaniałe..

Nika
16-02-2009, 08:40
u mojej babci na wsi,pod starą rozłozystą lipą stała mała kapliczka drewniana..to kolejny element krajobrazu mego dzieciństwa,który wspominam z czułością..2370523706

Jadzia P.
16-02-2009, 08:41
Witam na pogaduchach :)
Ewo, ja też mam dość patrzenia na kolor biały (choć go bardzo lubię) i kolor szary - pomimo tego , że wtym roku jest bardzo modny :mad:
Już mi tak bardzo tęskno do zieleni.........;)

Nika
16-02-2009, 08:45
Przydrożna drewniana kapliczka,zapomniana przez ludzi
mocno nadszarpnieta zębem czasu
nekana latami przez wichury i deszcze
chyli sie ku upadkowi
i tylko Matka Boska ciągle ma te same dobr oczy
zatroskane i pełne miłości.../Aleksandra/23707

Nika
16-02-2009, 09:04
spędzałam przez wiele lat,bo nie lubiłam jeździć na kolonie..spróbnowałam raz i basta-opiekunka usiłowała zmusić mnie do jedzenia zupy owocowej,jagodowej,trzymając mnie na stołówce kilka godzin..a na wsi spokój,cisza,swoboda..woda czysta,że mozna było ze strumyka pić.-nie miałam telewizora,zabawek,tylko parę książek,ale wędrówki po okolicy tyle mi dawały wrażeń,że nie nudziłam się ani chwili.Pod ową lipą lubiłam z książką wylegiwać się godzinami-podczas kwitnienia zapach był zniewajający..

dziewiątka
16-02-2009, 09:26
http://www.iv.pl/images/j0tat04kwpsjo9dcyqcm.jpg
- kapliczka zimą w Górach Świętokrzyskich

Miłego dnia !!!

Malwina
16-02-2009, 09:38
mój znajomy z Radomia zajął się opisywaniem, historią kapliczek w Polsce, wiem,że miała powstać książka na ten temat autorstwa jego (Zenon Gierała)- sam był zafascynowany od lat tą tematyką....

Malwina
16-02-2009, 09:40
ja dziewczynki dziś "na boku", bo wybieram sie wlasnie na sabacik pomorski a dojechac trzeba w trzech turach(dłuzej jadę w obie strony ,niz tam jestem...hihi, ale warto)...do "zobaczenia" wieczorem...

Jadzia P.
16-02-2009, 09:43
Też jako dziecko jeżdziłam na wakacje do babci na wieś...:)
Jeden miesiąc na kolonie, drugi miesiąc do babci.
Pamiętam jak kobiety wieczorami zbierały się przy kapliczce i modliły się, oraz pięknie spiewały przeróżne pieśni kościelne.

Ajaks
16-02-2009, 09:54
A taka kapliczkę spotkałam wędrując kilka lat temu po szlakach w Tatrach, bardzo mnie zauroczyła. Stała nawet lekko na uboczu.
http://img3.imagebanana.com/img/j46e0gyk/kapliczka.jpg (http://img3.imagebanana.com/)

krynia
16-02-2009, 09:59
http://iv.pl/images/djehb7csem84185c0fsf.jpg (http://iv.pl/viewer.php?file=djehb7csem84185c0fsf.jpg)

Beskidy, przydrożne krzyże, szkoda że niekt o nich nie pamięta. Jeszcze parę lat i nikt nie będzie wiedział, że w tym miejscu stały, że znaczyły bardzo dużo dla tych którzy chcieli coś upamiętnić.

krynia
16-02-2009, 10:04
http://iv.pl/images/8h1rdtoof2juzaen8o8z.jpg (http://iv.pl/viewer.php?file=8h1rdtoof2juzaen8o8z.jpg)

Te też w Beskidach. Czyż nie piękne?

krynia
16-02-2009, 10:07
Ajaks- uwielbiam wędrówki po bezdrożach a góry kocham.Teraz jak mam dobry aparat zapisuję w jego pamięci miejsca do których już pewno nie będzie mi dane wrócić. Pozdrawiam.

Nika
16-02-2009, 10:22
Wspaniałe wkleiłyście fotki.

frida
16-02-2009, 10:47
http://www.fothost.pl/upload/09/08/8e7efe88.jpg (http://www.fothost.pl)moja kaplicza ciut malutka hihihih cuś nie tak pewnie zrobiłam.. hihih no ale nie jest źle..

dla mnie kapliczki nie tylko stanowią ozdobę krajobrazu, ale przede wszystkim są wyrazem wiary minionych pokoleń. Uwielbiam wakacje na wsi, spacerując czerpie siłe lasu, wiatr porządkuje moje myśi a słońce rozpieszcza moje zmęczone ciało... zapachy wsi przenikają mnie i dostarczają nadzieji na lepsze jutro ... hmmm..zatęskniłam troche ..przepraszam :)

dziewiątka
16-02-2009, 11:07
Friduś - pięknie napisałaś, też się wzruszyłam. Dzieciństwo i młodość spędziłam na wsi, w ogrodzie mojego dziadka stał piękny, duży, kamienny Krzyż ; jako mała dziewczynka ciągle ubierałam kwiatkami i wianuszkami, obok sadziłam polne kwiatki - dziadek był ze mnie dumny :D
W maju wszyscy ze wsi codziennie schodzili się i śpiewali majowe pieśni("majówka"); stoi nadal w tym samym miejscu, już nieco pochylony...:(
dzięki za ten temat - uświadomiłam sobie, ze nawet nie mam zdjęcia tego krzyża - muszę zrobić, jak będę tam kiedyś :)

frida
16-02-2009, 11:17
:) wieś to mały azyl od zgiełku miast... Masz rację dziewiątko, majówki na wsi to cudowne doświadczenie,doświadczenie łączące pokolenia... Góry też mają swój swojski klimat,ich kapliczki też są przepiękne...
kurczątko już tęsknie za wakacjami hihih :)

krynia
16-02-2009, 12:52
Rozmarzyłyśmy się . Ja też mam wspomnienia z modlitewnych majówek
przy kapliczce. To była tradycja. Chodziły dziewczyny i chłopcy. Powietrze pachnące trawą, ziołami, kwitnącym kwieciem. Wspomnienia, wspomnienia....A modlitwa na pewno była z serca i miła Panu Bogu.

dziewiątka
16-02-2009, 13:09
http://www.iv.pl/images/k9eoop9xci612icneja.jpg http://www.iv.pl/images/fh1xechzclq2zetf6eaj.jpg
http://kurzynaok.wikidot.com/kapliczki

Scarlett
16-02-2009, 13:16
Znalazłam zdjęcie kapliczki na podwórku. Myślę, że pomysł bardzo doby, bo można zapalić lampkę, położyć kwiaty, pomodlić się. Jednak nie w takim miejscu jak na zdjęciu, chyba ktoś nie miał wyobrażni.
http://www.iv.pl/images/tgqouy3lfe1ksw1xqvd.jpg (http://www.iv.pl/viewer.php?file=tgqouy3lfe1ksw1xqvd.jpg)

Nika
16-02-2009, 13:19
przydrożne i przy domach,wyraz naszej wiary23722http://www.fothost.pl/upload/09/08/fd58da8e.jpg (http://www.fothost.pl)

dziewiątka
16-02-2009, 13:59
http://www.iv.pl/images/dnrdve5s6dn211e1nha5.jpg

piękna !!!!

Nika
16-02-2009, 16:15
Dzięki za zmniejszenie,coś za duza fotka mi wyszła.

Ajaks
16-02-2009, 16:15
Mają jakąś magiczną moc te przydrożne kapliczki. Na Dolnym Śląsku jest jeszcze dużo po wioskach.
A jeszcze co jest charakterystyczne dla moich okolic to sa krzyże pokutne.
http://img3.imagebanana.com/img/zvl8gzx/krzy380.jpg (http://img3.imagebanana.com/)

enia60
16-02-2009, 17:39
http://iv.pl/images/ygxvyfozk05vrpgangt.jpg (http://iv.pl/viewer.php?file=ygxvyfozk05vrpgangt.jpg)
szczególna kapliczka ponieważ wraz z kolegami budował ją mój już nieżyjący Tata,byłam małą dziewczynką,ile potem przeżył ? był to czas bardzo trudny ,groźbom i karom nie było końca, plan budowy,budowę ,konsekwencje Jego decyzji,modlitwy wieczorne w maju,czerwcu i zmianki różańcowe itp.opisał obszernie i bardzo pięknie i wysłał pewnego razu ponieważ też wyczytał że ktoś będzie opracowywał książkę o przydrożnych kapliczkach niestety nikt nie dał MU szansy na publikację ..a szkoda do dzisiaj te zapiski zapomniane leżą w jednej z szuflat w domu mojego dzieciństwa

Mar-Basia
16-02-2009, 18:32
Przesliczne kapliczki i tyle wspomnien i histori, kryjacych sie za nimi.

Nika
16-02-2009, 20:46
Myślę,że w klimacie sentymentalnych wspomnień pozostaniemy jeszcze dni parę..

frida
16-02-2009, 20:48
Dobry pomysł, bo jest co wspominać..... :)

Malwina
16-02-2009, 21:34
alescie ładnie poopowiadały....a ja po sympatycznym, całuśnym sabaciku pomorskim....idę spać....do jutra....

Nika
16-02-2009, 21:40
Malwinciu,opowiedz coś o sabaciku!Jak nie dziś to jutro...

Malwina
16-02-2009, 21:51
spóżniłam się nieco, ale każdy miał przygotowane swoje "stanowisko" z drobiazgami walentynkowymi, matka pszczoła witająca serdecznie...jeden z gadżetów jak widzicie na zdjęciach posłużył za "narząd gębowy'co nas zunifikowało...śmiechu było co niemiara...przybyła jeszcze jedna sabatówka Niunio-Jola i od razu poczuła sie jak u siebie, a my jakby dawno razem z nią...pojadły, popiły herbatki...hihi, pogadały, pochichrały się, ustaliły następny termin spotkania i do domków....było przednio....

czarna
16-02-2009, 22:49
Się Malwino,uciuchrałaś w tą śnieżycę i gołoledź!.Dobrze że już jesteś,ja też teraz dotarłam,ale z drugiego pokoju.Bo moje Centrum Dowodzenia właśnie ulega małym przemianom i jest niedostępne za dnia.No to dobry wieczorek,a może nocniczek?;)
Jeśli chodzi o kapliczki,to właśnie jakieś wspomnienia kojarzą mi się z koloniami letnimi.Dzieciństwo i miejscowość Rożnów.Tam taki mały drewniany kościółek i kapliczka przydrożna.Co roku tam jeżdziłam na kolonie,aż do ukończenia średniej szkoły.W latach 90-tych wybraliśmy się do Rożnowa w podróż sentymentalną, i kapliczka nadal stała.Mam nadzieję,że tak jest do dziś.

Nika
16-02-2009, 22:52
No,babeczki dobrej nocy Wam życzę i dziękuję za dzisiejsze pogaduchy!

jolita
17-02-2009, 01:37
slajdy unikalnej Kalwarii Wejherowskiej

http://www.kalwariawejherowska.pl/pl/galeria.htm

krynia
17-02-2009, 08:54
http://iv.pl/images/c1mt4rj4kp5lkuzwozcf.jpg (http://iv.pl/viewer.php?file=c1mt4rj4kp5lkuzwozcf.jpg)


Na dzień dobry piękna kapliczka na Jaszczurówce.

dziewiątka
17-02-2009, 09:34
slajdy unikalnej Kalwarii Wejherowskiej

http://www.kalwariawejherowska.pl/pl/galeria.htm

piękne miejsce , nie byłam w Kalwarii Wejherowskiej - dzięki Jolu za pokazanie tego pięknego miejsca :):)

Mar-Basia
17-02-2009, 09:56
Witajcie, co za wspanialosc kaplica na Jaszczcurowce. Dziekuje.:)

Nika
18-02-2009, 07:17
Miałam trochę zajęć w realu i nie mogłam Was wczoraj odwiedzić.Skoro jesteśmy na fali wspomnień/temat nasunął mi się podczas dzisiejszych porannych zakupów/-pamiętacie prawdziwy wiejski chleb,pieczony w ogromnym piecu,wsuwany w jego czeluśc na drewnianej łopacie..pachnące bochenki o chrupiącej skórce...czyż mogło byc coś lepszego niz pajda takiego chleba ze smalcem i szczypiorkiem lub domowym masłem zrobionym w drewnianej maselnicy?23786

Nika
18-02-2009, 07:20
to w polskiej tradycji symbol dostatku,dar boży,otaczany powszechnym szacunkiem.Gdy upuściłam kromkę niebacznie na podłogę, babcia kazała ją podnieść i ucałować.Przed ukrojrnirm tzw,piętki/najsmaczniejszy kąsek!/robiła nożem znak krzyża..2378723788

aannaa235
18-02-2009, 07:50
Kiedyś chleb bardzo się szanowało. U mnie w rodzinie też tak było.

Nika
18-02-2009, 08:20
była tzw.komora-to w niej co sobotę na starym drewnianym stole układała świeżo upiczone bobhenki,zachowywały świeżośc przez cały tydzień.Nie to co dzisiejsze "dmuchawce".23791.Lubiłam też chlebek polany/a właściwie posmarowany/gęśtą śmietaną i posypany cukrem..proste jedzenie,ale jakie smakowite!

dziewiątka
18-02-2009, 08:36
http://www.iv.pl/images/dr4zjnd08nhwl88eve3.jpg

Adam Chmielowski
Bądź dobry jak chleb


Powinno się być dobrym – jak chleb
Powinno się być jak chleb,
Który dla wszystkich leży na stole,
Z którego każdy może kęs dla siebie ukroić
I nakarmić się, jeśli jest głodny

dziewiątka
18-02-2009, 08:41
w domu moich dziadków też wypiekało się chleb.....też przetrzymywano w komorze - przykryty tylko płóciennym ( lnianym, utkanym na krosnach) prześcieradłem i był świeży cały tydzień. Uwielbiałam taki chlebek ze swojskim masełkiem; ze śmietanką też, którą podkradałam, bo śmietanę zbierało się na masło- nie używano jej do jedzenia z wyjątkiem dodatku do zupy......

Nika
18-02-2009, 08:59
z czasów wypraw do babci-kromki chleba opieczone na blasze z obu stro i posmarowane masłem,które zaraz się topiło,posypane solą..mniamniusie!
Taki pic był u mojej baci w kuchni,chlebowy stał w sieni..http://www.fothost.pl/upload/09/08/f3b7be27.jpg (http://www.fothost.pl)

jolita
18-02-2009, 11:16
Antoine de Saint-Exupéry
Smak chleba, którym dzielimy się wspólnie, nie ma sobie równego...

Jadzia P.
18-02-2009, 11:48
Moja "wiejska" babcia również sama piekła chleb...:D
Miała do tego specjalny piec i specjalne takie foremki, chyba ze słomy , w które wkładała ciasto....a póżniej łopatką do pieca...
Ja uwielbiałam go za śmietaną i.....suchy, z mlekiem prosto od krowy.....pychotki...
Teraz jest dużo " chleba wiejskiego".......ale gdzie mu do tego sprzed lat ...;)

Nika
18-02-2009, 12:13
na chleb mówiłaś?W nich rosły bochenki..http://www.fothost.pl/upload/09/08/ab25653a.jpg (http://www.fothost.pl)

Nika
18-02-2009, 12:13
Ciekawe,co z naszą Malwinką..chyba nie rozchorowała się po sabacie na Pomorzu?

Malwina
18-02-2009, 12:42
jestem , jestem i ten zapach chleba mnie tu sciągnął...tak ,chlebek gryziony po drodze ze sklepu, bo gorący, bo pachnący....i spojrzenie mamy,z eznowu taki obgryziony...a w domu smarowany masłem(masłem, nie tłuszczem roślinnym z łojem) z solą, z cukrem, ze smietana (taką od baby z targu), a latem z masłem i krojonymi truskawkami..(kolezanki z podwórka mnie tak nauczyły)...Boze , gdzie dzisiejszym chlebom do CHLEBA....i ten szacunek..wyjadanie do okruszyny...a dziś? w śmieciach..całe bochny....

Malwina
18-02-2009, 12:44
A apropo"s sabatu...po naszych sabatach, to tylko mozna być bardzo zdrowym Niko, tyle jest smiechu i życzliwości....

Pani Slowikowa
18-02-2009, 12:48
jestem , jestem i ten zapach chleba mnie tu sciągnął...tak ,chlebek gryziony po drodze ze sklepu, bo gorący, bo pachnący....i spojrzenie mamy,z eznowu taki obgryziony...a w domu smarowany masłem(masłem, nie tłuszczem roślinnym z łojem) z solą, z cukrem, ze smietana (taką od baby z targu), a latem z masłem i krojonymi truskawkami..(kolezanki z podwórka mnie tak nauczyły)...Boze , gdzie dzisiejszym chlebom do CHLEBA....i ten szacunek..wyjadanie do okruszyny...a dziś? w śmieciach..całe bochny....


Malwino... a z maslem i ze szczypiorkiem jak tylko wiosna zawitala na nasze podworko wraz z forsycjami??? Ach ten zapach!!

Obgryzanie chleba w drodze ze sklepu bylo tepione przez moja mame okropnie.. :D

Malwina
18-02-2009, 12:53
oczywiiiiiiście , zapomniałam o szczypiorku....hihi
obgryzanie przez moją mamę też, ale obgryzanie ciepłego chleba było silniejsze od spojrzenia mamy...hihi

Jadzia P.
18-02-2009, 13:33
Ja też obgryzałam....:confused:

Malwina
18-02-2009, 13:57
hihihi....

largetto
18-02-2009, 14:12
Mam sąsiada, który trzyma na działce , dla przyjemności, kury różnej maści.. one to zjadają nasz niespożyty chleb, w zamian kupujemy od niego świeżutkie, piękne jaja, niektóre nakrapiane...w zależności od rasy kurki...

a j - do tej pory zjadam w domu wszystkie "piętki" z chleba, bardzo je lubię , suche, niczym nie smarowane,

jolita
18-02-2009, 14:13
Ciekawe,co z naszą Malwinką..chyba nie rozchorowała się po sabacie na Pomorzu?

Nikusiu - jedna z najmilejszych Koleżanek - skąd takie przypuszczenie? U Pomorzanek tylko ładuje się radość z życia

p.s. i tak Cię lubię,,,,Całuski!

Ajaks
18-02-2009, 14:15
Ja taki swojski chleb jadałam w dzieciństwie u rodziny na wsi. Był super, dziwiłam się kuzynom, którzy kręcili nosem i koniecznie chcieli chłeb ze sklepu. A w domu to pamietam uwielbiałam chleb podłożony pod kran i posypany cukrem. Mama była przerażona i mówiła polej śmietaną a ja wolałam wodą bo tak robiły inne dzieci.

krystynacz46
18-02-2009, 15:10
Chleb taki pieczony w domu i mleczko prosto od krówki(jeszcze ciepłe) ,to smaki mojego dzieciństwa(szkoda ,że nie wrócą).

Nika
18-02-2009, 15:45
ja też...wszak piętka najsmaczniejsza..

Nika
18-02-2009, 15:48
Miałam na myśli podróz ,a nie-broń Boże -negatywny wpływ sabaciku!!Źle zostałam zrozumiana.

Nika
18-02-2009, 15:50
gdzie nota bene mają okrutne białe dmuchane pieczywo smakuje mi ciabata-mały chlebek podłużny o lekko słonawym smaku.2379823799wystarczy odrobina masła do niego,pomidorek i pyszne śniadanko gotowe.

Jadzia P.
18-02-2009, 17:10
Podczas pobytu na wczasach w Maroku byliśmy na kolacji podczas której Marokańczycy serwowali nam swoje regionalne potrawy...
Mnie najbardziej smakował ich chleb....bardzo mi przypominał w smaku chleb z babcinego pieca....choć kształt miał inny bo u nas były ogromne bochenki , natomiast w Maroku mają malutkie , mało co większe od naszych bułek...
Obsługujący nas Marokańczyk, ze zdziwieniem patrzył jak pałaszowałam suchy chleb, podczas gdy inni Polacy zajadali się gorącymi daniami.
Kiedy troche na migi, troche łamanym angielskim wytłumaczyłam mu, że bardzo mi smakuje .....uśmiechnął się i dał mi w prezencie trzy bochenki...:D

jolita
18-02-2009, 17:24
póki co póty polski chleb najsmaczniejszy, ale lada chwila przyjdzie EURO-WALEC i wyrówna...C'est la vie - jak mawiali starożytni Rzymianie...

BUNIA
18-02-2009, 17:46
Miałam taki okres w dziuciństwie ze uwielbialam suchy chleb posmarowany musztarda - rodzice denerwowali sie na mnie ale i tak na nic sie to nie zdalo .
Kuzynki z Poznania z kolei uwielbialy jadać chleb z . magą .. nie moglam tego przelknąc ale chcialam im dorównać. wszak byly z wielkiego świata - babcia blgala abysmy nie robiły wstydu przed sasiadami ale my dumnie wychodzilysmy do innych dzieci aby sie pochwalic ...hihi
Dzis obydwie są lekarzami - wspominamy czesto magowo-musztardowe pobyty u babci .

Malwina
18-02-2009, 18:18
Aj ,pzrez Was dzisiaj zajadam świezy chlebek ze śmietaną gęstą kupioną na rynku(raz z cukrem raz z solą..) i czuję jak tężeję...hihi

aannaa235
18-02-2009, 18:52
w Zabrzu jest piekarnia, która piecze chleb na naturalnym zakwasie piecze w metrowych słomiankach i tak sprzedają tz. na metry, można kupić 50cm, 20 cm,,,chleba jest wspaniały

Nika
18-02-2009, 19:03
My też kupujemy taki chleb żytni na zakwacie,ale okrągły,sprowadzany z wadowic.Długo trzyma swieżość.Przywożą go 2 razy w tygodniu,jak dorwię świeży to niestety nie mogę przestać...taki smakowity!

Jadzia P.
18-02-2009, 20:44
A u mnie nie ma dobrego chleba, dlatego muszę jeść bułki :mad:

Malwina
18-02-2009, 20:47
ja wiem, to moje skażenie zawodowe , ale bułki bardzo zle działają na układ pokarmowy....znajdz dobry chleb, a najlepiej razowy....

czarna
18-02-2009, 20:54
Znowu jestem na zakończenie ;)
Już wyczerpałyście temat chlebka? To Wam,kochane dziewczynki,powiem,że ja pracuję w piekarni.
I codziennie mam i świeży chlebek na zakwasie i świeże bułeczki. I mogę jeść do woli!
I niedługo łatwiej mnie będzie przeskoczyć,jak obejść dookoła.
Buziaczki

Jadzia P.
18-02-2009, 20:57
Ale ja zjadam tylko jedną bułeczke w ciągu dnia.....
Zawsze na sniadanie....grahamke....
A utycie to grozi mi od ciast.....jestem okropnym łasuchem i.... nie mogę przejść obojętnie kiedy je widze...:mad: .

Malwina
18-02-2009, 21:05
Marta nie przesadzaj ....chyba ,ze się tak posunęłaś w kilogramach od wakacji....??????ale nie wierzę....
Jadziu zamykaj oczy i zatykaj nos.....

czarna
18-02-2009, 21:42
No,przyznam się,że trochę przesadziłam.Hi Hi Hi!!!!

Nika
19-02-2009, 08:28
w babińcu-znak,że koniec karnawału już bliskohttp://www.fothost.pl/upload/09/08/f890b91c.jpg (http://www.fothost.pl)

Nika
19-02-2009, 08:31
W takim dniu wypada pogawędzić o tradycjach w naszych domach rodzinnych..czy zmieniłyście coś,czy pielęgnujecie stare obyczaje...mój Tatuś był ogromnie przywiązany do staropolskich tradycji i wpoił mi zamiłowanie do nich.W Tłusty Czwartek jedlismy pączki i chrust,który sam piekł/mama nie była zbyt dobrą kucharką/.Pączki domowe były nieco mniejsze i bardziej ciężkie niż te sklepowe,bo bez ulepszaczy,ale zawsze z konfiturą z róży lub z domowymi powidłami.

Nika
19-02-2009, 08:34
rodzice wychodzili na bale,wracając nad ranem z confetti we włosach,z pięknymi kotylionami,na które zawsze czekałyśmy. W domu urządzano dla znajomych tradycyjnego śledzika...choć mieszkanie było średniej wielkości -tańczono przy muzyce z adapteru Bambino,potem z magnetofonu Tonnette..Były baloniki,serpentyny,wesoły gwar.

Jadzia P.
19-02-2009, 08:51
Witam :)
Z przyjemnością poczęstuję się pączkiem, bo w dniu dzisiejszym sklepowe pączki są najgorsze ...przynajmniej u nas, bo nie patrzą na jakość tylko na ilość...
W moim rodzinnym domu, mam sama piekła faworki lub pączki...ja dawniej też....ale teraz po prostu mi się nie chce....chyba to lenistwo wieku średniego.....:confused:

Nika
19-02-2009, 08:56
jedzą zazwyczaj Polcy w tym dniu!Dawniej wierzono,że jeśli nie zje się choć jednego pączusia,to nie będzie się dobrze wiodło do następnego T.Cz.Orgia słodkpści trwa.
"Powiedział bartek,że dziś Tłusty Czwartek,
A bartkpwa uwierzyła,dobrych pączków nasmażyła"
Ja nie przepadam za tą ciężkostrawną słodkością,wolę chrust-gruby,wilgotny.Mąż z kolei gustuje w cieniutkim,chrupiącym,więc kupujemy w cukierniach 2 rodzaje faworków w symbolicznych ilościach, aby tradycji stało się zadość.Kiedyś piekłam chrust,jak dzieci były małe,teraz też mi sie nie chce.23829

Nika
19-02-2009, 08:57
Wolicie z cukrem pudrem czy zlukrem i smażoną skórką pomarańczową?A może w polewie czekoladowej?

Jadzia P.
19-02-2009, 09:20
Dla mnie najsmaczniejsze są pączki polukrowane ;)

Irek00
19-02-2009, 09:39
Gdzie by nie spojrzeć to wszystko związane z tłustym czwartkiem nawet w radio czy telewizji. Najlepsze pączki to są tylko z samym cukrem pudrem.

Malwina
19-02-2009, 09:49
łaaaa, ale temat...mozna sie nim najeść nie wychodząc z domu...U nas w domu w dzieciństwie nigdy nie było pączków, więc smakowały u mam koleżanek.U nas zawsze były faworki,ale tak cienkie ,tak delikatne jak mgiełka...no i oczywiście w moim domu też sa faworki nie pączki i tez tak delikatne jak robiła mama..robię je tylko w tłusty czwartek, bo dużo z nimi roboty, żeby były tak delikatne(mąż wyjechał, własnie się za nie zabieram-zyczcie mi cierpliwości...) a jesli chodzi o pączki dla mnie najlepsze z konfiturą z róży i ociekajace lukrem.....U nas tez była tradycja śledzika w domu rodzinnym, w pracy onegdaj i teraz tez....lubię ten ostatni tydzień karnawału...moi rodzice nie bawili się(nie wiem dlaczego..byli taką piękną parą)a my zawsze coś wymyslamy żeby sie pokręcić....

Nika
19-02-2009, 10:11
Obserwując moich znajomych śmiem stwierdzić,że w ostatnich latach-choć dzieci im dorosły lub opuściły dom-zaniechali tego typu rozrywek...gnuśnieją przed telewizorem,nie chce im się wychodzić mimo naszych propozycji,a w naszym mieście jeszcze sa lokale,gdzie dojrzalśi wiekiem mogą potańczyc przy muzyce z ich młodych lat i to całkiem niedrogo..

Nika
19-02-2009, 10:15
są znacznie mniej popularne 23831niż chrust i pączki-nie jadłam nigdy,w cukierni też nie widziałam.23832

Malwina
19-02-2009, 10:22
no własnie ludzie gnuśnieją...fajnie ,ż emacie takie miejsca typowo dla niec o starszych i z naszą muzyką..to tymbardziej zachęca do zabawy....a róze są robione z ciasta faworkowego ,tylko odpowiednia technika pokrojenia ciasta , aby płatki tak się powywijały, zeby wygladały jak róża(tak mi się wydaje, mama tak robiła też)

Nika
19-02-2009, 10:28
wspaniałe kreacje,wielka sala,orkiestra..http://www.fothost.pl/upload/09/08/40cedb63.jpg (http://www.fothost.pl)

Nika
19-02-2009, 10:30
zatańczyc na takim balu..23833 a Wy nie?http://www.fothost.pl/upload/09/08/2c5d809e.jpg (http://www.fothost.pl)

aannaa235
19-02-2009, 10:56
Nikuś - dziękuję, że mi przypomniałaś o różach kiedyś dawno temu takie robiłam, chyba miałam wtedy więcej cierpliwości bo jest przy nich więcej pracy jak przy faworkach i dlatego dzisiaj zrobiłam faworki.

aannaa235
19-02-2009, 10:57
Zawsze marzyłam aby pójść na taki bal,,,nigdy marzenia nie spełniły się.

Malwina
19-02-2009, 11:02
Może na takim sie nie bawiłąm, ale w latach wczesnych 70 bawiłąm sie w filharmonii warszawskiej....to był pzredsmak takiego prawdziwego balu w scenerii stoswnej...a taki? pozostał marzeniem niespełnionym....gdzie takie bale?chyba w Luwrze....hihi

Jadzia_G
19-02-2009, 11:51
fantastyczne te różne frykasy. Ja będe piekła faworki dopiero jak wnuczka przyjdzie ze szkoły, bo ona na to czeka żeby robić je ze mną (mama w pracy) i nie ma smykałki do wypieków. Smacznego !

dziewiątka
19-02-2009, 12:04
witajcie - dziś póżniej dotarłam do Was - TŁUSTY CZWARTEK , kontynuuję tradycje pieczenia pączków w tłusty czwartek - tak jak w domu rodzinnym; natomiast chrust ( faworki) smażyło się na ostatki, czyli we wtorek przed środą popielcową.
W tłusty czwartek jeszcze smażymy domownikom jajecznicę na boczku i kiełbasie , żeby był dobry przypływ gotówki
....nie zaszkodzi....a może pomoże...;)

dziewiątka
19-02-2009, 12:05
http://www.iv.pl/images/jebi81ysok0jepnmu5bf.jpg - SMACZNEGO !!!, mojego wypieku, jeszcze ciepłe :)

Malwina
19-02-2009, 12:44
http://www.fothost.pl/upload/09/08/2cafa463.jpg (http://www.fothost.pl)

Skończyłam faworki-oto moje proszę bardzo

Scarlett
19-02-2009, 15:02
Rozmawiałyśmy o dobrym chlebie i przypomniało mi się, że mam przepis na własny chleb i więc:
1kg mąki (1/2 pszennej i 1/2 żytniej)
7 dkg drożdży
3 szklanki ciepłej wody
1 łyżka soli
Składniki wsypać do miski, zalać ciepłą wodą i zagnieść ciasto. Przełożyć do foremek podłużnych i ciasto posmarować jajkiem, postawić do wyrośnięcia. Następnie chleb wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez 20 min na dużym ogniu, przykręcamy gaz i pieczemy jeszcze 20 min.
Po upieczeniu od razu wyjmujemy chleb z foremek. Mnie z tej porcji wychodzą dwa spore chleby.

Nika
19-02-2009, 15:29
Sagulko,wypróbuję ten przepis,bo czasem piekę chlebek.Kupowałam specjalne mąki z drożdżami na ten cel,z dodatkami ziaren.Piekę w prodiżu okrągłe bocheneczki-zawsze na Wigilię.

Nika
19-02-2009, 15:32
Miło poczytać,ze tradycja w narodzie nie ginie i wszyscy pałaszują dzisiaj tłustoczwartkowe słodkości.Zjadłam 2 pąkole i mam dość-teraz czekam na dzień śledzikowy,bardziej nęcą mnie pikantne danka,a rybki kocham pod każdą postacią.Sledziki na 100 sposobów i sałatkę śledziową.

dziewiątka
19-02-2009, 15:36
ja często piekę chlebki w maszynie elektrycznej z gotowych mieszanek, mam problem z rękami( jestem po operacji nadgarstków) i nie mogę długo wyrabiać ciasta, a maszyna wyrobi i wychodzą pyszne chlebki

krynia
19-02-2009, 15:59
Witam . Wróciłam z imienin/Konrada gdzie zjadłam tradycyjnie 1 pączka aby mieć pomyślność do następnego tłustego czwartku. Tak tradycyjnie. U mnie w domu to mama piekła doskonałe pączki. Musiały być z różą, którą się przygotowywało w słoiczkach latem. Część pączków musiała być z masą orzechową. Pączki tradycyjnie z cukrem pudrem.Oprócz pączków był chrust który bardzo lubiłam i lubię tylko teraz już nie smażę bo nie mam dla kogo. Róże karnawałowe obowiązkowo z części ciasta na faworki /jedni mówią chrust drudzy faworki/ .Wykrawa się szklaneczką kółka jedne większe drugie mniejsze.Nacina się kazde kółeczko tak jak kroimy tort, nakładamy na większe kółeczko to mniejsze, sklejamy i na tłuszcz. Po usmarzeniu na środek nakładamy konfiturę. Pycha.

Nie wiem czy znacie taki zwyczaj wkładania do jednego pączka / a jeśli były smażone na zabawę lub przyjęcie to do dwuch/ całego orzeszka. Kto taki pączek znalazł dostawał jakiś drobny upominek a na zabawie kto znalazł zostawał królową i królem /płeć męska/ balu czy zabawy. To była świetna zabawa.

Malwina
19-02-2009, 16:52
tak oczywiscie...jaka frajda było znalesć..a byłam na takim balu co pierscionek był schowany....A czy te chleby dziewczyny to takie pozostają wyrosnięte, wigotne parę dni, czy szybko schną..?

dziewiątka
19-02-2009, 17:06
moje ( z maszyny) są wilgotne do 3-ch dni ; chociaż rzadko tyle są , bo szybko zjadamy :D, - oczywiście po wystudzenu muszą być w szczelnym pojemniku lub torebce z celofanu;
Ostatnio w sklepach pojawiły się papierowe torebki powlekane w środku - też dobrze się w nich przechowuje ...

Jadzia_G
19-02-2009, 17:10
to się mówi Niko że ze słodyczy najbardziej lubisz śledzie ! - tak ?

Niunio-Jola
19-02-2009, 17:20
To tak jak ja.Z ryb najlepiej schabowy!:)

Malwina
19-02-2009, 17:21
no i bigos Jolu...bigos...

Niunio-Jola
19-02-2009, 17:23
No widzisz! Zapomniałam!

Nika
19-02-2009, 18:11
Na kulinarne tematy to my kobitki możemy rozmawiać bez kończ.Dywagacje o śledzikach odłozymy do wtorku..

Nika
19-02-2009, 19:46
A na dobranoc ziółka..piję.Ciężkostrawne to nasze dzisiejsze święto!Do jutra miłe panie.

czarna
19-02-2009, 21:56
A a a kotki dwa.........Jak ja do mojego centrum nadawczego w remoncie,to Wy już lulu.
No i z kim mam se pogadać.
Idę do saloniku muzycznego
Pa

dziewiątka
19-02-2009, 22:12
jeszcze nie ...jeszcze nie ...Marto !! :)...ze mną możesz pogadać ;)

Malwina
19-02-2009, 22:31
no,ja niby też ,aczkolwiek powoli układam sie do snu...a ta czarnota po nocy straszy......

czarna
19-02-2009, 22:40
Cześć Mireczko i Ewuniu.Dobrze że jesteście jeszcze.
Za dnia wszystko omówione i co,mam sie powtarzać ?.Ble ble ble...........pączki zjedzone. Śladu po nich ani ani.
Dostałam 4 sztuki i zjedliśmy po 2. Faworków nie smażyłam,bo jeden raz w karnawale to robię .Pierwszy i ostatni.A to już za mną.

dziewiątka
19-02-2009, 22:43
no i trochę za póżno już dziś na pączki :)....ja ostatniego zjadłam pół godziny temu :D...
a faworki będę robić we wtorek - na ostatki ....podrzucę Ci >>>

czarna
19-02-2009, 23:03
Dziewiątko !Czekam na ten zrzut. Wszak we wtorek są kusaki .

Malwina
19-02-2009, 23:06
kusaki ta nazwa to z naszych stron ...tu nie wiem, jak się to nazywa, chyba maszki....

Jadzia P.
19-02-2009, 23:10
Czy mówicie o ostatkach ?

czarna
19-02-2009, 23:14
Tak,u nas ostatki to inaczej kusaki.Bynajmniej tak się mówiło w latach mojej młodości.
Przebieraliśmy się i chodziliśmy po mieście,odwiedzaliśmy znajomych .Ale była frajda.!

dziewiątka
19-02-2009, 23:23
ostatki, ostatki.....u nas też tak się nazywa ostatni dzień przed środą popielcową

Malwina
19-02-2009, 23:42
Marta mój awatar pod Twoją namowę.....dziękuję...

Nika
20-02-2009, 08:16
Malwinko,cudowny awatarek.tak do Ciebie pasuje..nie mam na myśli tylko forumowego nicka!Gdybym wiedziała,ze wpadniecie,nie siedziałabym przed telewizornią..

Nika
20-02-2009, 08:21
Serwuję poranną23861i zapraszam na rozmowę o przyjaciółkach-z lat dziecinnych,z podwórka,ze szkolnej ławy..z lat dorosłych.W podstawówce miałam tylko koleżanki,blizsze lub dalsze,w liceum tzw,damską paczkę-4 rozmarzone nastolatki -papużki nierozłączki,wspólne zwierzenia,chichy śmichy,pisanie i czytanie własnych wierszy,godzinne rozmowy o chłopakach,pozyczanie ciuchów..dopiero przed maturą poznałam na zimowisku dziewczynę,która stała się moją prawdziwą przyjaciółką.Trwa to do dziś,chociaż widujemy się rzadko,ale poczucie bliskości pozostało..

Nika
20-02-2009, 08:27
Ania Shirley i Diana Barry to moje ulubione bohaterki,o takiej przyjaźni marzyłam odkąd po raz pierwszy przeczytałam słynną powieść L.M.Montgomery o przygodach rudowłosej sieroty..23862

ella1956
20-02-2009, 08:46
Muszę stwierdzić że prawdziwej przyjaciółki tak naprawdę nie miałam...Bo przecież prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie..:)

dziewiątka
20-02-2009, 08:51
witajcie - ja też nie miałam ..były ( większość została) koleżanek z lat studenckich i z pracy , ale to nie przyjaciółki....o jednej myślałam, ze to jest to ale .....jak napisała ella1956 - w potrzebie okazało się, że to nie przyjażń
Miłego dnia !!!

Malwina
20-02-2009, 09:02
Dzięki Niko..a ja miałam w podstawówce....baaaardzo rzadko sie widujemy,ale stale mamy tę samą nic porozumienia i jak sie spotykamy stajemy się dziewczynkami sprzed lat i byśmy w ogien za siebie....jako dorosła mam bardzo dobre koleżanki, dwie mogą zasługiwać na miano pzryjaciółek myślę.....ale mam kolegę, który też zasługuje na miarę przyjaciela maż mojej przyjaciółki...A Ania i Diana..tak to był tez niedościgły wzór przyjaciółek dla mnie....

Nika
20-02-2009, 09:20
jest trudna,wymaga wyrzeczeń,umiejętności kompromisu,dawania i brania w równowadze,bezwzględnej dyskrecji i lojalności..a o to przecież niełatwo...ważne też,by zadać sobie pytanie-czy same potrafimy byc dobrymi przyjaciółkami.W świecie dorosłych to rzadkość.Mam 3 koleżanki od 20 lat,ale żadną nie nazwę swoją przyjaciółką.Po prostu znamy się ,lubimy spotykac na babskich pogaduchach w realu,ale jest miedzy nami pewien dystans...może dlatego,ze nadajemy nieco na innych falach...mimo to cieszę się,że sa.Jestem istotą stadną,źle się czuję bez towarzystwa bliskich ludzi.23872

Jadzia P.
20-02-2009, 09:21
Witajcie :)
Malwinko, jaki masz piękny avatar :D

A teraz troche o przyjażni....
Jak już kiedyś pisałam, nie miałam siostry....a bardzo chciałam...Bozia jej nie dała...
Więc bardzo pragnełam mieć przyjaciółke....taką prawdziwą...
Ale niestety....zawsze miałam bardzo dużo koleżanek.....przyjaciółki.....niestety ...nie...

Malwina
20-02-2009, 09:25
Dzieki Jadziu - inny nie pasował...

Jadziu to cały czas czekasz?a moze za mało otwarci jesteśmy na pzryjaźń, a moze za dużo w nas zahamowań,a moze akurat nam pisane bardzo dobre koleżeństwo....to też warty zachodu związek ludzi...

Ajaks
20-02-2009, 09:35
Tak czytam Wasze wypowiedzi i zastanawiam sie czy ja mam prrzyjaciółki i musze stwierdzić, że tak jak jp50 miałam i mam kilka koleżanek z okresu szkoły i studiów, ale nie moge powiedzieć, że to są przyjaciółki takie na dobre i złe. Od czasu jak zaczełam chodzić na wycieczki poznałam kilka fajnych dziewczyn, ale też trudno powiedzieć czy to są przyjaciółki. Ważne żeby znaleźć wspólny język i chcieć przebywać ze sobą, a najważniejsze że staramy sie w miarę potrzeb i możliwości pomóc sobie, czynem a nawet tylko dobrym słowem.

Jadzia P.
20-02-2009, 09:35
Malwinko, teraz na " stare " lata tak się wszystko pozmieniało, .....że najlepszą moją przyjaciółką jest.......moja mama :D
Podobnie jak Ewa, jestem osobą stadną i ciągnie mnie do ludzi.....tym bardziej, że podobnie jak Ty mieszkam na peryferjach miasta i tutaj żyje się inaczej niż np. w blokach....
Tutaj sąsiadki nieraz nie widzę przez cały miesiąc......
Mojemu małżonkowi wystarczy towarzystwo .....psa i ptaków....ale ja ciągle gdzieś go wyciągam.....do ludzi...
Już teraz nie liczę na to , że spotkam taką prawdziwą przyjaciółke.........chociaż.....nigdy nie mów nigdy ;) :D

Malwina
20-02-2009, 10:10
No tak, teraz trudniej, bo myślę troszkę sie zaskorupiamy(na skutek jakichś wcześniejszych doswiadczeń) i boimy zranienia spotykając drugą osobe też opancerzoną w doświadczenia i tak ta przyjaźn nie ma okazji sie narodzić...tak ja sobie myślę

Malwina
20-02-2009, 10:11
Ajaksiku "tylko dobrym słowem"? to aż (czasami )dobrym słowem....

Nika
20-02-2009, 10:17
A wakacyjne znajomości-babskie oczywiście-czy zdarzyło si Wam kontynułować dłużej?Jakos tudentka często jeżdziłam nad morze,poznawałam fajne dziewczyny,potem korespondowałysmy ,spotykałyśmy się,ale po 2 latach znajomość umierała smiercią naturalną..

Nika
20-02-2009, 10:21
los obdarzył mnie niezwykłym dpznaniem,gdy spotkałam na zimowisku jako nastolatka panią Krystynę z Warszawy.Bardzo się polubiłysmy,bo połączyły nas zainteresowania literackie.Prowadziłyśmy ożywioną korespondencję przez długie lata,aż do mojego zamążpójścia.Odwiedziłam ją przed ślubem.To była niezwykła kobieta,która potrafiła mnie wysłuchać,udzielać mądrych rad...żałuję,że później oddaliłam się od niej,pochłonięta małżeństwem,macierzyństwem,przedwczesnym wdowieństwem..ale do dziś pamiętam jej serdeczny uśmiech i listy pełne ciepła.

Malwina
20-02-2009, 10:35
Niko, ja tez miałam w zyciu parę takich osób znaczących, tylko dochodziłąm do tej konkluzji zbyt późno, kiedy gubiłam nie pielegnując znajomosci....

Mar-Basia
20-02-2009, 10:55
Serwuję poranną23861i zapraszam na rozmowę o przyjaciółkach-z lat dziecinnych,z podwórka,ze szkolnej ławy..z lat dorosłych.W podstawówce miałam tylko koleżanki,blizsze lub dalsze,w liceum tzw,damską paczkę-4 rozmarzone nastolatki -papużki nierozłączki,wspólne zwierzenia,chichy śmichy,pisanie i czytanie własnych wierszy,godzinne rozmowy o chłopakach,pozyczanie ciuchów..dopiero przed maturą poznałam na zimowisku dziewczynę,która stała się moją prawdziwą przyjaciółką.Trwa to do dziś,chociaż widujemy się rzadko,ale poczucie bliskości pozostało..

Witajcie, Nika - jak mozna odmowic kawe w tak pieknej filizance? Przyjaciolki....mialam i ciagle mam dwie serdeczne przyjaciolki z lat mlodosci. Lata uplynely, nic sie nie zmienilo w naszej przyjazni.....moze jedno, wszystkie try nabralysmy butelki! Tu gdzie zyje obecnie mam doskonale kolezanki, w pewnym sensie moge na nie liczyc i one na mnie, ale nie mozna tego nazwac przyjaznia.

aannaa235
20-02-2009, 11:35
Ja mam przyjaciółkę od 32 lat. Wiele razem już przeszłyśmy dobrego i złego. Jest ode mnie młodsza o 7 lat, ale świetnie sie dogadujemy. Wydałam ją za mąż jestem zaprzyjaźniona z Jej mężem i dziećmi które mówią do mnie ciociu. Teraz dzieli nas 150 km, ale nie zaszkodziło to naszej przyjaźni. Nie dawno gościła u mnie przez cały tydzień, nagadałyśmy się do oporu,,,było cudownie, już za nią tęsknię.:D

Nika
20-02-2009, 16:09
I to jest piękne!Nie musimy być wciąż razem jak papużki nierozłączki-to dobre dla nastolatek.Dojrzałe kobiety cenią w przyjaźni fakt,że bliska naszemu sercu osoba nawet w oddali myśli o nas,a rzadkość spotkań podnosi tylko ich atmosferę.

Nika
20-02-2009, 16:11
W tym roku byłam ze swoją przyjaciółką na Korfu.Wieczory i noce spędzałyśmy na tarasie popijając lokalne wino i rozmawiając do świtu,żeby nadrobić zaległości.Od wakacji widziałyśmy sie tylko raz,muszą wystarczyć telefony,ale juz planujemy kolejną wyprawę...

Jadzia P.
20-02-2009, 16:46
Nie mam przyjaciółki ale mam tzw. kuzynke, jej mama i moja mama to siostry...
Ja nie miałam siostry tylko braci i ona też...
Kiedy byłyśmy dziećmi i póżniej... panienkami...spedzałyśmy ze sobą dużo czasu...
Prawie każde wakacje spędzałyśmy wspólnie....ja jeżdziłam do niej, gdyż mieszkała w malowniczej miejscowości...
Póżniej, kiedy ona wyszła za mąż i założyła własną rodzine , nasze drogi troche się rozeszły ( nie lubiałam jej męża)..
Od kilkunastu lat jest wdową i ponownie mamy ze sobą bardzo bliski kontakt....telefoniczny....dzieli nas mnóstwo kilometrów....ale tematów nigdy nam nie brakowało i nadal nie brakuje....a jak już się spotkamy......to doba jest za mała....:D

jakempa
20-02-2009, 18:25
Cale życie lubię towarzystwo, ciągnie mnie do ludzi, dawniej miałam znajomych, kolezanek, bez liku i jedną przyjaciółkę. Kiedy droga mojego życia zaczęła być wyboista, została tylko ta jedna, ale i ona długo nie była ze mną, bo odeszła do innego świata, Wtedy przekonałam się jacy ludzie potrafią być, ja z natury jestem bardzo łatwowiernym człowiekiem i zawsze uznawałam zasadę, że jezeli ktoś da mi serca gram, ja mu oddam kilogram'', ale te znajomosci, koleżeństwo okazało się tylko braniem, ja w ludziach zawsze widzę dobro, nieraz z tego tytułu spotykały mnie przykrości, ale do dzisiaj z tego się nie wyleczyłam i z kazdego zła chcę wyciągnąć pozytywy, ale to w obecnych czasach zaczyna być utopią, ludzie są zawistni, pełni goryczy, zamykają się w sobie, Wiem to znak czasu, i dlatego tak trudno dzisiaj o prawdziwą, bezinteresowną przyjazn, Dawne, szkolne pozostały wspomnieniem młodości, teraz chciałabym spotkać jeszcze taką osobę, ktorą mogłabym nazwać oto moja Przyjaciołka, ale to nie takie proste, napewno wymaga to odnalezienia części siebie w tej drugiej osobie, podobnie jak się spotyka swojego partnera życia. Ale , trzeba uważnie patrzeć, a może niedaleko jest ta bratnia dusza? Tylko my tego jeszcze nie widzimy, ale trzeba mieć oczy otwarte, no i jeżeli spotka się kogoś takiego szczegolnie teraz, w naszym wieku, to uważam że byłby to dar Boży, bo im człowie starszy, tym bardziej potrzebuje bratniej duszy.. i to w podobnym wieku,

Malwina
20-02-2009, 18:45
Ładnie napisłas Jakempo i nie zmienisz nic ..ten co daje kilogram za gram takim pozostanie, bo takim sie urodził, dostaje sie razy w życiu za dobroć, ale lepiej dostawac za dobroc niż być złym.....

Frezja
20-02-2009, 18:51
Droga Jakempo nie jesteś odosobniona w swoim rozgoryczeniu (własnie zaczęłam wątek o przyjazni). Ja również jestem osobą poszukującą przyjazni, obawiam się że gdy te szkolne się skończyły w dojrzałym wieku trudno się odnalezć. Dla mnie przyjazń to jest coś bardzo wielkiego i długo będę się teraz zastanawiać nik kogoś nazwę PRZYJACIELEM. zbyt często zaznałam zawodu a przyjazń powinna być najprostrzym i najszczerszym uczuciem.

mimoza
20-02-2009, 19:12
Kochane, ja mam dwie przyjaciółki - od serca i oby na zawsze.
Pierwsza to moja jedyna siostra, z ktorą rozumiemy się bez słów.
Na którą mogę liczyć w najtrudniejszych chwilach i myślę, że ona na mnie też.
Kochamy się bardzo, jest ode mnie młodsza o 6 lat. Niedawno, chwilę temu pochowała swojego męża. Rozumiem jej ból i rozpacz, bowiem ja też jestem wdową od 3,5 roku.
Druga, to osoba poznana w okolicznościach niezwykłych. Niemka, dla mnie uczyła się języka polskiego, ja do dzisiaj uczę się niemieckiej mowy. Spotykamy się raz na rok (mniej więcej). Telefonujemy i piszemy listy, każda w swoim ojczystym języku, a po otrzymaniu listu w ruch idą słowniki i samodzielne tłumaczenie. Trudel jest starsza odemnie o rok. Znam jej rodzinę, czuję się u nich i z nimi świetnie. Nić porozumienia między nami prawie siostrzana. Cóż jeszcze mogę napisać - Przyjaciel to perła wśród "kolorowych szkiełek" jakich wiele. Cz

Frezja
20-02-2009, 19:21
Moim prawdziwym przyjacielem jest mój mąż. Zyjemy już ze sobą 34 lata i wciąż możemy ze sobą rozmawiać ,posiedzieć przy lampce wina. Moim dawnym "przyjkaciółkom" nie podobało się to że nie mogłam uczestniczyć w chórku narzekalskich, drażniło je to że umieliśmy się z mężem zaprzyjaznić. myslę że między innymi dlatego jestem sama.Bardzo lubię towarzystwo i pragnęłabym mieć prawdziwą przyjaciółke na dobre i na złe.

Ajaks
20-02-2009, 19:30
Moim prawdziwym przyjacielem jest mój mąż. Zyjemy już ze sobą 34 lata i wciąż możemy ze sobą rozmawiać ,posiedzieć przy lampce wina. Moim dawnym "przyjkaciółkom" nie podobało się to że nie mogłam uczestniczyć w chórku narzekalskich, drażniło je to że umieliśmy się z mężem zaprzyjaznić. myslę że między innymi dlatego jestem sama.Bardzo lubię towarzystwo i pragnęłabym mieć prawdziwą przyjaciółke na dobre i na złe.

Zazdroszczę Ci takiego przyjaciela (w najlepszym słowa tego znaczeniu) to ważne po tylu latach bycia ze sobą umiejętność rozmawiania ze sobą a nie tylko przekazywania słów. Pozdrawiam

jakempa
20-02-2009, 19:42
Frezjo, moim przyjacielem, najlepszym pod każdym względem też był mój mąz z ktorym przezyłam niestety tylko 22 lata, i przeszedł do innego wymiaru, skąd i tak czuję jego opiekę,Obecny partner mego życia z którym jestem już dośc dlugo, też jest moim przyjacielem, na którego mogę liczyć w kazdej sytuacji, a sprawdził się już w sytuacjach eskstermalnych, razem jesteśmy na codzień na dobre i złe, ale to nie jest to co przyjaciolka, ale zaznaczam, taka prawdziwa, od serca, są sprawy o których masz ochotę pogadać tylko z nią, chyba każda z nas to rozumie.

Mar-Basia
20-02-2009, 19:56
Jakempo, ladnie napisalas, ile w tym zyciowej prawdy. Najbardziej podoba mi sie ostatnie zdanie, ze czym czlowiek starszy, tym bardziej potrzebuje bratniej duszy. :)

Frezja
20-02-2009, 19:59
Zgadzam się z Tobą Jakempo.Są sprawy o których najchętniej dyskutuje się z przyjaciółką. Można przy lampeczce winka przesiedzieć nawet całą noc, porozmawiać ,pospiewać lub nawet pomilczeć mając obok przyjazną duszę. Nie rozumiałam mojej (myślałam) przyjaciółki ,która uważała że nie musimy do siebie dzwonić skoro nic złego się nie wydarzyło. Ja przeciwnie myślę że zawsze powinno się znalezć czas na krótki chociaż kontakt ,to przecież podtrzymuje przyjazń, czuć że jesteśmy dla kogoś ważni, że ktoś się o nas troszczy.

Niunio-Jola
20-02-2009, 20:02
Frezyjko Kochana! "Przyjaciółki" zazdroszczą ... Nie jesteś sama ... To cudowne, jak pięknie napisałaś, że potrafiłaś się z Mężem zaprzyjaźnić. I te lampki wina i to, że macie przez tyle lat o czy rozmawiać! Super

Basia.
20-02-2009, 20:04
Moim prawdziwym przyjacielem jest mój mąż. Zyjemy już ze sobą 34 lata i wciąż możemy ze sobą rozmawiać ,posiedzieć przy lampce wina. Moim dawnym "przyjkaciółkom" nie podobało się to że nie mogłam uczestniczyć w chórku narzekalskich, drażniło je to że umieliśmy się z mężem zaprzyjaznić. myslę że między innymi dlatego jestem sama.Bardzo lubię towarzystwo i pragnęłabym mieć prawdziwą przyjaciółke na dobre i na złe.
jest mój partner życiowy, jesteśmy ze sobą 26,5 roku i też wciąż możemy że sobą rozmawiać o wszystkim, wspólnie milczeć, napić się wina, pójść na tańce. :D

jakempa
20-02-2009, 20:09
Wlaśnie na zainteresowaniu drugą osobą ,ktora jest Ci bliska polega przyjazń, przecież nieraz są dni z ;dołkiem; takie bez wyraznego powodu, świat wydaje się beznadziejny, albo leżysz chora,, wtedy wystarczy telefon, zwykłe zainteresowanie, nawet ''ochrzan'' za to że się nie chcesz ogarnąć, i już slońce wychodzi, na sercu Ci lżej, szczerość nawet do bólu, nie obrażanie się na siebie, serdeczne rozmowy, razem wypita kawa, tak niewiele,.. a, jednak,,,,jakże bardzo dużo.

Frezja
20-02-2009, 20:19
Przyjaciel nie zawsze musi mówić nieraz wystarczy że potrzyma za rękę. Obecność ,nie zawsze bezpośrednia ale myśl że zawsze jest ktoś, kto posłucha, znajdzie czas, zatelefonuje, dodaje nam pewności w życiu. Takiej przyjazni chciałam -a może chciałam zbyt wiele?

Basia.
20-02-2009, 20:30
Przyjaciel nie zawsze musi mówić nieraz wystarczy że potrzyma za rękę. Obecność ,nie zawsze bezpośrednia ale myśl że zawsze jest ktoś, kto posłucha, znajdzie czas, zatelefonuje, dodaje nam pewności w życiu. Takiej przyjazni chciałam -a może chciałam zbyt wiele?
po prostu nie udało Ci się znaleźć takiej przyjaźni, często tak bywa.