PDA

View Full Version : Rodzina


Frezja
13-02-2009, 19:09
Czy z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu?

tadeusz50
13-02-2009, 19:12
Czy z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu?
Bardzo często (jednak nie zawsze) najlepiej jak się stoi z boku. Resztę można usunąć.

Frezja
13-02-2009, 19:15
Bardzo często (jednak nie zawsze) najlepiej jak się stoi z boku. Resztę można usunąć.
Chyba Ciebie nie zrozumiałam Tadeuszu ,mógłbyś rozwinąć wątek?

martunia
13-02-2009, 19:18
Myślę, że trzeba wziąć nożyczki i obciąć.
Tę rodzinę na zdjęciu, oczywiście.

Frezja
13-02-2009, 19:27
Chyba tak Martuniu, chyba o to chodziło Tadeuszowi.Ja przywołałam to stwierdzenie ponieważ życie coraz częściej pokazuje, że sercem jesteśmy z rodziną a gdy jej naprawdę potrzebujemy to najczęściej jej przy nas nie ma.

Lila
13-02-2009, 19:33
Chyba tak Martuniu, chyba o to chodziło Tadeuszowi.Ja przywołałam to stwierdzenie ponieważ życie coraz częściej pokazuje, że sercem jesteśmy z rodziną a gdy jej naprawdę potrzebujemy to najczęściej jej przy nas nie ma.

Fezyjko ,święta prawda.
A jeżeli ktoś ma inaczej ,to gratuluję i zazdroszczę .

Frezja
13-02-2009, 19:44
obserwuję, że rodziny najczęściej spotykają się na weselach i pogrzebach-to bardzo przykre. Często w rodzinach panuje zawiść .Nie potrafimy cieszyć się szczęściem innych . Marzę o zdrowych relacjach rodzinnych.

tadeusz50
13-02-2009, 19:45
Myślę, że trzeba wziąć nożyczki i obciąć.
Tę rodzinę na zdjęciu, oczywiście.
Bardzo trafnie to oceniłaś. Rodziną zostaje się nie z wyboru. A jakie stosunki między rodziną są to już możliwe są wszelkie możliwości. Stojąc z boku można się nozzkami odciąć od pozostałych.

Jadzia_G
13-02-2009, 20:54
Zastanawiam się dlaczego tak jest.Bo nawet z najbliższą rodziną nie można się porozumieć - mam na myśli relacje między rodzeństwem.
Przypominam sobie że mój ojciec np. pochodził z rodziny wielodzietnej a jak oni sobie nawzajem pomagali (i finansowo też) teraz to jest nie do pomyślenia.

modek10
13-02-2009, 21:32
Ja myślę , że jesteś dobry jak potrafisz zrozumieć potrzeby innych i pomagasz. Kiedy nie jesteś w stanie pomóc i spełniać życzeń rodzinki to jesteś niedobry. Rodzina się obraża i ma cię głęboko w poważaniu.

martunia
13-02-2009, 21:40
Pomagać można i trzeba lecz w miarę możliwości.
Noo i w granicach zdrowego rozsądku.

modek10
13-02-2009, 22:20
Właśnie w granicach rozsądku, ale ten rozsądek czasem zawodzi najbliższych i to jest smutne. Nie może być tak że jeden tylko daje a drugi tylko bierze. Nie chodzi mi o wdzięczność, ale o zrozumienie drugiej osoby, że nie zawsze musi być do dyspozycji.

Frezja
13-02-2009, 22:29
Mnie się wydaje ,że w rodzinie nie powinno być licytacji czy ktoś dał od siebie więcej, ktoś mniej, tylko rodzina powinna się zawsze wspierać, nie istnieją teraz więzy krwi tylko więzy interesów.

Elżbieta V
13-02-2009, 22:36
Coś za czarno przestawiacie swoje relacje rodzinne. Jestem innego zdania może dlatego ,że niewielką mam rodzinę ale nie dostrzegam w niej zawiści i wiem ,że zawsze mogę na nich liczyć i odwrotnie.

modek10
13-02-2009, 23:18
Swoje spostrzeżenia piszę w oparciu troche o swoją rodzine i rodzine znajomych. Tak czarno to nie jest, ale relacje między ludźmi nie są już takie serdeczne jak kiedyś. Ludzie są zabiegani, bardziej nerwowi i czasmi nie zdają sobie sprawy, że swoim zachowaniem mogą sprawić przykrość innej osobie. Zmieniły się czasy. warunki życia i zmienili się ludzie. Oczywiście nie można tego uogólniać.

Rozia
06-05-2009, 18:33
A ja sie tak bardzoo ciesze!!!Moja najblizsza rodzina - dwaj synowie,synowe i wnuki jutro do nas przyjezdzaja!!!Beda caly tydzien!

Jadzia_G
06-05-2009, 18:44
A ja sie tak bardzoo ciesze!!!Moja najblizsza rodzina - dwaj synowie,synowe i wnuki jutro do nas przyjezdzaja!!!Beda caly tydzien!

Czyżby jakieś święto w rodzinie ??

emka46
06-05-2009, 19:28
Napisał Rozia
A ja sie tak bardzoo ciesze!!!Moja najblizsza rodzina - dwaj synowie,synowe i wnuki jutro do nas przyjezdzaja!!!Beda caly tydzien!



Czyżby jakieś święto w rodzinie ??

Święto - Rozia zdała maturę!!!;):D

Jadzia_G
06-05-2009, 20:52
no i bardzo dobrze - odmłodziła się !!

Lila
06-05-2009, 21:13
Święto - Rozia zdała maturę!!!;):D

Posłanka ( była ) Beger na forumie ?

wierna Eliza
06-05-2009, 21:19
To ja jestem Begier,
nie poznałyście?

Lila
06-05-2009, 21:22
To ja jestem Begier,
nie poznałyście?

Tyyy ? Taka cnotliwa i kurwiki ?
To prędzej ja , bo dysponuję koniem i owsem.

eledand
06-05-2009, 22:01
Z rodziną,to się wychodzi na zdjęciu czarnobiałym najlepiej bo,nie widać tych szyderczych uśmiechów. Pozdrawiam.

wierna Eliza
06-05-2009, 22:03
Tyyy ? Taka cnotliwa i kurwiki ?
To prędzej ja , bo dysponuję koniem i owsem.
Katarzyna I też miała konia.

Lila
06-05-2009, 22:05
Katarzyna I też miała konia.

Ale ogiera.
Co do mojego , nie miej nadziei .Wałaszek.

wierna Eliza
06-05-2009, 23:03
Ale ogiera.
Co do mojego , nie miej nadziei .Wałaszek.
Nie masz, nie masz nadzieje
stać Cię na kupno ogiera.

Nika
07-05-2009, 07:59
Rodzina jest dla mnie najważniejsza,bez względu na wszelkie animozje.Powtarzam to swoim dorosłym dzieciom.W trudnych chwilach powinna się wspierać.Wiem,że różnie to bywa,ale staram się więzi podtrzymywać.Współczesna rzeczywistość nie sprzyja częstym kontaktom, każdy zabiegany,ale warto o sobie pamiętać.

Rozia
07-05-2009, 15:37
I tak sie ciesze!

cha_ga
30-07-2009, 19:05
Rodzina, która nie sprawdza sie w trudnych sytuacjach moze dla mnie nie istniec. Zawsze się dziwiłam widzac jak ludzie, którzy powinni byc sobie bliscy , zamiast sobie pomagać kłócą się i latami ze soba nie rozmawiają. Juz sie nie dziwię, bo właśnie spotkało mnie to samo /nie z mojej winy/. Na szczęście dotyczy to dalszej tzw."rodziny".

tadeusz50
30-07-2009, 19:53
Rodzina, która nie sprawdza sie w trudnych sytuacjach moze dla mnie nie istniec. Zawsze się dziwiłam widzac jak ludzie, którzy powinni byc sobie bliscy , zamiast sobie pomagać kłócą się i latami ze soba nie rozmawiają. Juz sie nie dziwię, bo właśnie spotkało mnie to samo /nie z mojej winy/. Na szczęście dotyczy to dalszej tzw."rodziny".
Co mnie spotkało od bliskiej (najbliższej) rodziny nie będę opisywał by nie wystawić się na żer. Z rodzina dobrze jest na zdjęciu jak stoi się z boku. Resztę można unicestwić.:confused:

maluna
30-07-2009, 21:04
Co mnie spotkało od bliskiej (najbliższej) rodziny nie będę opisywał by nie wystawić się na żer. Z rodzina dobrze jest na zdjęciu jak stoi się z boku. Resztę można unicestwić.:confused:
To jest przykre, ale przeważnie prawdziwe. Moja rodzina, kiedy dowiedziała się o mojej chorobie, zaczęła przejawiać wręcz chorobliwe zainteresowanie, może liczyli na jakiś spadek?
Jednak jak tylko sprawa ucichła, rodzina też gdzieś znikła z horyzontu.:confused:

Malgorzata 50
30-07-2009, 21:43
A ja mam super rodzinę i tyle!!!!!! Przyjaźnimy się ze sobą pokoleniowo i miedzypokoleniowo i gadajcie co chcecia ale nie ma to jak rodzina .A ci "skrzywdzeni" przez rodziny niech się najpierw zastanowią nad wlasnym postępowaniem.A ci "opuszczeni" niech sobie przypomną ,że telefon ma dwa końce i że inni ludzie też mają swoje zajecia i problemy.

maluna
30-07-2009, 22:23
To Ci zazdroszczę Małgosiu, bo moi bracia są na emeryturze, a dzwonią tylko wtedy jak czegoś potrzebują. W pozostałych przypadkach dzwonię ja.:)

Malgorzata 50
30-07-2009, 22:40
Meluniu moja rodzina jest super co nie znaczy ,że to ideały chodzące -mój brat- czyli tzw wujek gburek marudzi ,nie dzwoni ,ale ..jeśli dzieje się coś u kogokolwiek (łącznie z psami,kotami i innym przychówkiem) jest gotów przyjechać o 2 w nocy zawieźć przywieźć i jeszcze rozśmieszyć ,moja mamusia -czyli tzw królowa pszczół mimo lat 82 cierpi jak nie rządzi oraz lubi wszystko wiedzieć ..ale na obiadek z każdej możliwej okazji lub bez, zawsze można liczyć ja jestem rodzinna czepiaczką i rozrzutnicą ale wiadomo ,ze będę na każde gwizdnięcie ,moje dzieci i dzieci mojego brata ,żyją własnym życiem ..permanentnie zapominają o rożnych urodzinach imieninach i po każdej rodzinnej zbiorówce przysięgają ,że na pół roku mają dość..ale zbiorowo lub pojedynczo wpadają do dziadków ,,sprzątają ,robią zakupy,wracają tam po każdej najdziwniejszej podróży oraz spełniają najdziwniejsze pomysły babci oraz zapewniają im towarzystwo jako i reszta ....ideałów nie ma, chodzi tylko o to ,że człowiek człowieka obchodzi co nieco w gruncie rzeczy.I dodam ,ze jak już uda się wszystkich spędzić to jest baaardzo wesoło. A morał na koniec ,że tak jest to zasługa rodzinnego pokolenia moich rodziców oni trzymali się razem,ja z moimi kuzynami i bratem też ,a młodzi również stanowią zgraną pakę i dobrze czują się w swoim towarzystwie -jest ich tak ze 7 i jeden rodzynek z najmłodszego pokolenia bo coś oni wyzwoleni i idą w kwestii prokreacjiw zaparte i ten rodzynek jest trochę biedny ,ale już widzę ,że wujostwo rozpoczęło edukację "młodego"

cha_ga
31-07-2009, 09:44
Mozna ci tylko pozazdroscic. Ja jestem osoba która zawsze starała sie łagodzic wszelkie konflikty, przymykac na wiele rzeczy oczy, aby tylko była zgoda. I co z tego teraz mam? Wbrew sobie zostałam wplatana w konflikt małżeński, musiałam opowiedziec sie tylko po jednej stronie , w tym przypadku nie było wahań, stanełam po stronie brata i straciłam całą jego rodzine / no prawie/. Widocznie nic na siłę, układ który przez lata był tylko "poprawny" zawalił sie jak domek z kart. Wiem,ze postępuję dobrze, ciężko mi jednak życ ze świadomością,ze ktoś mnie nienawidzi i na dodatek codzienny kontakt z tą osoba jest nieunikniony bo mieszkamy obok siebie.

zosinek
31-07-2009, 21:28
Mozna ci tylko pozazdroscic. Ja jestem osoba która zawsze starała sie łagodzic wszelkie konflikty, przymykac na wiele rzeczy oczy, aby tylko była zgoda. I co z tego teraz mam? Wbrew sobie zostałam wplatana w konflikt małżeński, musiałam opowiedziec sie tylko po jednej stronie , w tym przypadku nie było wahań, stanełam po stronie brata i straciłam całą jego rodzine / no prawie/. Widocznie nic na siłę, układ który przez lata był tylko "poprawny" zawalił sie jak domek z kart. Wiem,ze postępuję dobrze, ciężko mi jednak życ ze świadomością,ze ktoś mnie nienawidzi i na dodatek codzienny kontakt z tą osoba jest nieunikniony bo mieszkamy obok siebie.
Chyba każdy ma wrogów i przyjaciół myśle że inaczej być nie może.Zycie koryguje nasze postawy i czasami trzeba jasno wypowiedzieć się po określonej stronie,ważne aby zgodnie ze swoim sumieniem.To zawsze jest trudne ale możliwe i potrzebne.

cha_ga
03-08-2009, 08:23
Chyba każdy ma wrogów i przyjaciół myśle że inaczej być nie może.Zycie koryguje nasze postawy i czasami trzeba jasno wypowiedzieć się po określonej stronie,ważne aby zgodnie ze swoim sumieniem.To zawsze jest trudne ale możliwe i potrzebne.

Dzięki za wsparcie, tez tak myślę, ale czasami jest ciężko.

iksigrek
03-08-2009, 15:48
Z rodzinami różnie bywa. Tak samo jak z nami. Tez jestesmy różni.
Często rozdzieramy szaty, podnosimy lamęt, bo ktoś nam coś powiedział. A my też nie zawsze jestesmy fer. Tez palniemy głupstwo, komuś przygadamy. Tylko że jakos nie chcemy tego zauwazyć. Bo często jesteśmy zbyt leniwi, lub zadufani w sobie.
Moja rodzina też święta nie jest. Ale ja do świętych też nie należę i zbytnio w kaszę dmuchać sobie nie pozwalam. Często staram sie naprawić to, co spartolę w układach rodzinnych, ale nie zawsze sie daje. Czekam wtedy nawet latami, by załagodzić i nie pozostawiać po sobie smutnych i ciemnych wspomnień.
Ale na zewnątrz, przedstawiam swoja rodzinę z jak najlepszej strony i staram się bronić nawet tych, którzy zaleźli mi za skórę. Mówiąc szczerze, to często dziwię się, że ludziska obgaduja swoje zony, mężów, dzieci, synowe, teściów itp.
Takie wyżalanie się przed innymi, przynosi często ujmę. Bo wysłucha prawie kazdy, a nie kazdy zachowa to dla siebie i ma powód do rozrywkowych rozmów i taniej kretyńskiej sensacji.

ostatek
03-08-2009, 16:55
"Rodzina, rodzina, rodzina, ach rodzina.

Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest

Lecz kiedy jej ni ma

Samotnyś jak pies"

Z Kabaretu Starszych Panów

ula49
05-08-2009, 22:39
Moi bliscy za szybko odchodzą i dlatego cieszę się że jeszcze została siostra i brat no i córka stara się jak może pomagać....cieszę się że mam jeszcze rodzinę....

marion
06-08-2009, 11:26
Moi bliscy za szybko odchodzą i dlatego cieszę się że jeszcze została siostra i brat no i córka stara się jak może pomagać....cieszę się że mam jeszcze rodzinę....

Wypadki,choroby...
Takie sprawy albo bardzo scalają ,albo oddalają (docierały do mnie ze strony dalszej rodziny jakieś bzdurne pogloski o "fatum")
Jednak my,najbliżsi -mąż,córki ,zięć ,mama-zdecydowanie trzymamy sie blisko i wspieramy.
Mój wniosek:właśnie w tak trudnych sytuacjach można najbardziej poznać własną rodzinę.:rolleyes:

cha_ga
27-05-2010, 22:01
Mam małą rodzinę, z moimi bracmi jestesmy w bardzo zażyłych stosunkach, zawsze sobie pomagamy, jesteśmy wobec siebie lojalni, ale pozostali? Po co mi taka rodzina? Po jaką cholerę!? Nie mam przez nich ani jednego spokojnego dnia, nie chcę miec juz z nimi nic współnego, są tylko żródłęm przykrości i łez. Po co mi to? Maja racje ci z was, którzy radzą wziąć nożyczki i odciąć nawet ze zdjęcia.....Przykre

Ewarg
13-10-2011, 13:12
Odświeżam wątek jeśli pozwolicie.
Witam
Zero dobrego słowa - tylko pomóż. Ciągła krytyka i pouczanie. Z racji straszej siostry wszystko wie lepiej. Jak wywchować dzieci, jak traktować męża itp.
Jak być miłym dla siostry, którą zapraszasz się na wesele, finansujesz podróż i nocleg a później słyszysz "przy wszystkim co zrobili źle można powiedziec, że wesele sie udało".
Która ciągle powtarza "tobie łatwiej" i zajmij się tatą, mamą, pomóż mi, moim dzieciom.
A jednak kocham ja i jest mi przykro, że od wielu lat w jej domu nie ma dla mnie miejsca przy stole. Ani w święta ani przy innych okazjach.
Zapraszana przeze mnie - wykręca się od przyjścia chorobą, zmęczeniem.

largetto
14-10-2011, 14:44
Ja nie mam rodziny.... w sensie emocjonalnym....przekonałam się po rozwodzie, kiedy zaczęłam układać sobie życie na nowo. Przez 20 lat żyłam w wiecznym stresie, wyzwiskach i mobbingu, godziłam się z tym ponieważ wychowywałam najmłodsze dziecko. Ale kiedy doszło już do rękoczynów i musiałam uciekać z domu o godz 1 w nocy.... powiedziałam dość..... no i wtedy się zaczęło....
W starszych dzieciach mam wroga nr 1 / każde z nich mieszka już osobno na własnym rozrachunku / ...zwłaszcza w córce, która powiedziała... jakim prawem w tym wieku chcesz być jeszcze szczęśliwa ?.... powinnaś siedzieć w domu z dzieckiem... które ma 18 lat ...a nie szukać miłości....
wyjechałam i czasowo nie przebywam w domu, z dzieckiem mam kontakt, przyjeżdżam od czasu do czasu,wysyłam pieniądze i paczki, ona mnie odwiedza.... opiekuje się nią również ojciec....
ale ja zostałam tą najgorszą, wredną matką, nawet brat - wykształcony profesor też ma mi za złe , że chcę przeżyć resztę własnego życia w miarę szczęśliwie z bliskim człowiekiem u boku.
Gorzka to prawda, ale ja muszę najpierw ułożyć własne życie abym mogła dalej funkcjonować..... co dziecku po matce która znalazłaby się albo w szpitalu dla psychicznie chorych albo na cmentarzu ?
Wtedy mieliby satysfakcję ?
Mam żal w sercu ...ale żyć muszę dalej dla najmłodszej.....
Dobrze że w tym wszystkim wspiera mnie mój przyjaciel, i mam nadzieję, że uda nam się wspólnie przeżyć resztę życia
w poszanowaniu i miłości i stworzyć nową szczęśliwą rodzinę otwartą na nasze dzieci.

Jadzia P.
14-10-2011, 16:21
.....
Dobrze że w tym wszystkim wspiera mnie mój przyjaciel, i mam nadzieję, że uda nam się wspólnie przeżyć resztę życia
w poszanowaniu i miłości i stworzyć nową szczęśliwą rodzinę otwartą na nasze dzieci.

No i bardzo dobrze zrobiłaś ....nie patrz na to co mówi rodzina...Ty musisz zadbać o to by Tobie w Twoim życiu było dobrze....nikt nie przeżyje go za Ciebie, czy będzie dobrze czy żle...a więc bądż " egoistką " i myśl o sobie....
Dzieci potrzebują rodziców i ich opieki kiedy są małe, ale kiedy dorosną, każde idzie w swoją strone i mało z nich ogląda się za siebie....pędzą do przodu, a o rodzicach pamiętają najczęściej kiedy coś potrzebują....nie jest to regułą, ale bardzo często tak bywa....

Zdzisia
15-10-2011, 13:30
LARGETTO- nie bardzo rozumiem. To Twoje dorosłe (teraz) dzieci nie widziały co się w domu dzieje i nie stawały w Twojej obronie jak trzeba było? A 18-letnia córka też nic nie widziała? Została w domu z ojcem,który tyranizował jej mamę.Coś mi tu nie gra.Pozdrawiam.

Zdzisia
15-10-2011, 13:34
EWARG- nie spotykasz się z siostrą,a jej pomagasz? To kiedy ona ma okazję Cię krytykować i wymagać?

largetto
18-10-2011, 09:38
Zdzisiu rzecz w tym że i najmłodsza była tyranizowana, ojciec po rozwodzie się wyprowadził, i troche sie uspokoił, może znalazł kogoś innego '" do wyładowywania frustracji"...
młoda sie jeszcze uczy więc w tym wypadku pomagamy jej oboje....
widzisz to JA byłam wg niego całym tym złem.... skoro mnie juz nie ma to nie ma powodu ....:(
To nie jest takie proste..... jak myslisz, każdą decyzje trzeba przemysleć, wybierac mniejsze zło, ale kiedy nie da sie juz inaczej życ wtedy musi nastąpić ostateczne rozwiązanie problemu. Ja nigdy nie działałam pochopnie, wiele przemilczałam , wiele czasu poswięciłam na rozmowy, na wyjaśnienia, ale skoro stara sie tylko jedna strona - to niestety nic z tego nie wychodzi.
A starsze dzieci ? maja własne sprawy i nie wtrącały sie bo to by wymagało zajęcia konkretnego stanowiska. A tak .... nie ma problemu - jest spokój...

Ewarg
18-10-2011, 15:05
Zdzisio
Z moją siostrą spotykam się u mamy, na weselach i pohrzebach, nad grobem taty. A o pomoc dzwoni lub wobec całej prosi i ona i jej dzieci. Kiedyś kilka lat pracowałyśmy razem.

Ewarg
18-10-2011, 15:12
Wiem o czym pisze Largetto.
Jak wyrzuciłam mojego męża z domu to rodzina powiedziała, że jestem egoistką. Wszyscy uważali go za cudownego, troskliwego człowieka. Dopiero po kilka latach uwierzyli kim był. Ale z chwilą kiedy rozstaliśmy się rodzina uważała, że moje życie należy tylko do dzieci, a dla mnie skończyło się. Często słyszałam "przecież miałaś już mężą", "nie trzeba było wywalać chłopa z domu". A kedy związałam się z innym to usłyszałam, że jestem .... , lepiej nie cytować. Tylko moja praca na ich rzecz i moje pieniądze są dobre (uczciwie i ciężko zarobione tylko i wyłącznie przeze mnie samą).

Kankan
18-10-2011, 19:29
ciekawy post "rodzina" czytam wasze wypowiedzi i prawie z kazdym bym sie zgodziła,czy dzisiaj te słowo ma swoją wartość?! ,czy może już nie istnieje nikogo nie chce tu obrazić.
ale zastanawiam sie często nad tym ,przecież to najbiższe nam osoby na które zawsze powinnismy liczyć i mieć tą świadomość że tam zawsze są otwarte drzwi dla nas i wszyscy ciesza sie jak nas widzą.Czy tak jest naprawdę?

Ewarg
19-10-2011, 07:49
Kankan
No i w tym problem - nie można liczyć na rodzinę - bo musi być chłopiec do bicia.
Po rozstaniu się z mężęm nie widziałam siostry pół roku. Nie zadzwoniła, nie przyszła. "chciałam to mam i co tu się rozczulać"
Ale masz rację, najbliższych się kocha, bynajmniej powinno. Dla niektórych rodzeństwo to konkurencja.

Zdzisia
19-10-2011, 08:13
Jakie smutne są Wasze posty.Nie chciałam nikogo osadząć,tylko zrozumieć.Ja też jestem rozwiedziona i drugi raz wyszłam za mąż,ale dopiero jak moja córka dorosła.Miewałam sympatie,a moja rodzina mnie nie krytykowała (no może po cichu za moimi plecami jak to się mówi) i utrzymaliśmy normalne stosunki rodzinne.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę aby się wszystkie sprawy ułożyły się pomyślnie.Uśmiech i spokój ducha niech los Wam da.:)

wuere'le
19-10-2011, 17:53
Moim zdaniem, kiedy w rodzinie coś dzieje się źle, to winne są zawsze obie strony.Jeśli on , czy ona zdradza, to z jakiegoś powodu, jeśli jedno ma kumpli, kumpelki i woli ich towarzystwo, to też nie ta jedna strona jest winna.Można by przykłady mnożyć. Powiedzenie mówi, ze każdy medal ma dwie strony i z tego sobie trzeba zdawać sprawę.Nic nie dzieje się samo, nic nie dzieje się jednostronnie, jednorodnie, zawsze jest gdzieś źródło, zawsze jest druga strona.

Scarlett
19-10-2011, 17:55
To, że ojciec np. jest pedofilem, też jest wina drugiej strony medalu?

zosinek
20-10-2011, 15:12
A mnie się wydaje ze rodzina to jest tak długo jak długo żyją rodzice.Byliśmy taką fajną rodziną i nigdy nie spodziewalam się że odejście rodzicow tyle zmieni. Wszyscy pracuja i jakoś nik dla nikogo nie ma czasu chociaż o swoje nowe rodziny(dzieci i ich problemy)dbają.Między nami cos sie popsuło a moze to żal że coś nieodwracalnie minęło? Spotykamy się już tylko z okazji świąt rodzinnych chociaż nie mieszkamy daleko od siebie. Telefony też dzwonią coraz rzadziej i krócej trwają rozmowy. Te rozmowy to najczęściej tylko wymiana informacji.Czegoś w nich brak. Czy wszędzie tak jest i tak musi być?

zosinek
20-10-2011, 16:26
O rodzinie tak pięknie śpiewają Starsi Panowie

http://www.youtube.com/watch?v=b8Tc6hwM1dc

Bess
20-10-2011, 16:43
A mnie się wydaje ze rodzina to jest tak długo jak długo żyją rodzice.Byliśmy taką fajną rodziną i nigdy nie spodziewalam się że odejście rodzicow tyle zmieni. Wszyscy pracuja i jakoś nik dla nikogo nie ma czasu chociaż o swoje nowe rodziny(dzieci i ich problemy)dbają.Między nami cos sie popsuło a moze to żal że coś nieodwracalnie minęło? Spotykamy się już tylko z okazji świąt rodzinnych chociaż nie mieszkamy daleko od siebie. Telefony też dzwonią coraz rzadziej i krócej trwają rozmowy. Te rozmowy to najczęściej tylko wymiana informacji.Czegoś w nich brak. Czy wszędzie tak jest i tak musi być?
Masz rację. Z tego co obserwuję, nie wszędzie tak jest i nie powinno tak byc.
Dlaczego zanikają te więzy,w moim przypadku,szczególnie z braćmi ,,,,myślę że są pod wpływem silnym swoich małżonek.
W sumie mam jeszcze gorzej jak Ty, bo spotykam się z rodzeństwem tylko na.......cmentarzu; o,teraz np. bo 1 listopada, no i pogrzebów.
Dużo zależy też od statusu każdego. Samo życie......
a potem żal że za póżno i cytuje się wiersze ks.Twardowskiego:(

wuere'le
20-10-2011, 16:46
To, że ojciec np. jest pedofilem, też jest wina drugiej strony medalu?

A jeżeli druga strona udaje, że nie widzi, albo nie chce widzieć? Nikt mi nie wmówi, że matka nie zauważy dziwnego zachowania ojca dziecka.