PDA

View Full Version : trudna rodzinka


joan
17-02-2009, 12:08
Witam!
Opiszę pokrótce moją sytuację i moje pytania i wątpliwości, które z niej wynikają.
Prawie dwa lata temu wzięliśmy babcię męża do siebie. Wcześniej pomieszkiwaliśmy razem, więc zdążyliśmy się dotrzeć. Żadne z nas nie jest konfliktowe, więc dogadujemy się dobrze. Po roku na jej prośbę ostatecznie sprzedaliśmy jej mieszkanie, a pieniądze złożyliśmy na jej koncie, aby miała zapewnioną spokojną starość.
Naszym problemem nie jest babcia, która oczywiście jest coraz starsza, ale jakoś sobie to już wszystko poukładaliśmy. Naszym głównym problemem są 3 córki babci, z których każda ma swoją wizję życia babci, tak naprawdę wygodną tylko dla nich. Jedna ciągle powtarza babci, że zrobiła najgorszy błąd w życiu, że zamieszkała z młodymi, że powinna iść do domu starców itd. Druga prawie w ogóle się nie odzywa a później ma pretensje, że jakieś decyzje zostały podjęte bez niej. Widzę, że babcia chodzi coraz bardziej skołowana, bo chciałaby dogodzić wszystkim, a nie myśli tu o sobie, o czym ciągle jej przypominamy. Nie chcemy jednocześnie by zrywała kontakty z rodziną, bo wiemy jakie to dla niej ważne.
I stąd moje pytanie do Państwa. W jaki sposób porozmawiać z córkami, żeby nie wywołać dodatkowych konfliktów, ale by oszczędzić babci przykrych rozmów? Może podzielą się Państwo swoimi doświadczeniami. Z góry dziękuję za wszelkie podpowiedzi.
Joanna

Kazimierz
17-02-2009, 13:50
Joasiu ! Poruszyłaś ciekawy temat i widzę, że wielu forumowiczów go przeczytało, ale widocznie nikogo on nie dotyczy on bezpośrednio. Mnie również on nie dotyczy bezpośrednio.
Wydaje mi sie jednak, że babcia jest zbyt spolegliwa. Słowo, które kiedyś spopularyzował ś.p. hr.Małachowski , w takim cyklicznym swoim programie. Nie pamiętam nazwy tego programu.
Dziwi mnie także postawa Twojego męża, w końcu brata tych "trzech sióstr."
Babcia powinna, moim zdaniem,być bardziej zdecydowaną. W końcu, ona wybrała Wasz "dom" do zamieszkania z Wami, chociaż babcie wolną , moim zdaniem,mieszkać z którąś z córek a nie z synową i synem.
Widocznie jest jej dobrze z Wami, a córeczek nie lubiła od dziecka, tak mi się wydaje. Masz po prostu lepszy od tych córek charakter, jesteś niekłótliwa, i po prostu dobrze sie z Tobą czuje. Pozdrawiam, Kazimierz

tadeusz50
17-02-2009, 14:08
Joanno.
Doradców teraz jest już dużo, jedni wysyłają do domu starców inni znowu obrażają się o brak wiadomości. Powiem prosto zaproponuj by zaopiekowali się babcią. Mam prawie 100% pewności, żę znajda tysiące powodów by tego nie zrobić. To jest jedna strona medalu. Druga pewnie gorsza czeka po odejściu babci z tego świata i podziale pieniążków za sprzedane mieszkanie. Oj wyciągnie się bardzo dużo rąk i każda będzie chciała więcej. Znam to z autopsji gdy po pieniążki za wywłaszczenie w latach 70-tych ub. wieku z domu i działki wyciągały się ręce nigdy nie widziane. Chodzi o mamę mojej mamy która tak jak Ty wzięła babcię do siebie. Nie chcę być złym prorokiem ale bardzo czarno widzę waszą przyszłość. Mam na myśli kontakty rodzinne. Pozdrawiam cieplutko. Rób to co robisz.

ps. Poza tym witam cię cieplutko w tym klubiku.

POLA
17-02-2009, 14:16
No to macie problem i mocno podejrzewam, co się za tym kryje.
Babcia też ma kłopot, nie chce "narazić" się swoim trzem córkom, nie chce też urazić wnuka i jego żony.
Twój mąż jest synem jednej z tych 3 córek babci?

Moja propozycja:
zwołać okrągły stół, przy którym zasiądziecie w piątkę: trzy troskliwe córy i Ty z mężem.
Postawcie proste pytanie, o co im chodzi, jakie mają do Was pretensje i zastrzeżenia co do Waszej opieki, jakie mają inne wyjście z tej sytuacji.
Dom starców? A pieniądze ze sprzedaży mieszkania do podziału między troskliwe?

Od przebiegu tej rozmowy i jej końcowego wyniku zależeć będą dalsze kroki, a ponieważ danych brak - na razie tyle.

Na koniec: jakże łatwo świat poprawiać nic nie dając z siebie.
Smutny jest los ludzi starszych, samotnych, którzy nagle okazują się zbędni, nikomu niepotrzebni jak zużyty mebel:mad:

joan
17-02-2009, 14:38
Witam ponownie!
Dziękuję za szybką reakcję z Państwa strony.
Mój mąż jest synem jednej z córek, która mieszka od dłuższego czasu za granicą. Wychowała go w sumie babcia, którą bardzo kocha, chyba nawet bardziej niż własną mamę. Córka mieszkająca za granicą proponowała babci pobyt u siebie, ale babcia nie chce wyjeżdżać z Polski. Już od dawna mówiła, że jak ma z kimś mieszkać to tylko z nami. Obecnie po rozmowach z córkami, zazwyczaj tylko krótkimi, telefonicznymi już sama nie wie czego chce. Niby mówi, że ma tu wszystko czego potrzebuje, że nie ma do nas żadnych zastrzeżeń, ale ciągle słyszy od innych, że jest dla nas ciężarem, co nie jest prawdą i staramy się jej to ciągle uświadamiać.
Sytuacja z córkami jest dosyć skomplikowana, nie chcę wchodzić w szczegóły, ale wspólne spotkanie nie wchodzi w grę. Chodzi nam tylko o to by zrozumiały, że babcia nie jest już mamą, którą można obarczać ciągle problemami, że teraz to ona potrzebuje opieki.
Jesteśmy młodzi, o kasę nam nie chodzi, jak chcą to niech sobie ją wezmą, my sobie jakoś poradzimy. Chodzi nam przede wszystkim, aby babcia miała dobrze, bo całe swoje życie poświęciła innym, więc teraz czas pomyśleć o sobie. Staramy się jej jakoś ten czas zorganizować, zabrać ją w miejsca, w których nigdy nie była i widzimy, jak bardzo ją to cieszy. Sama nie wiem czego od Państwa oczekuję. Chyba jestem naiwna wierząc, że rodzina pomoże, lub chociaż nie będzie przeszkadzać w opiece nad babcią. Jak mówiłam rodzina to cały jej świat i nie utrudniamy jej kontaktów z dziećmi, ale często po tych rozmowach żałujemy, że do nich doszło.
Widzę, że się rozpisałam, chyba za bardzo nawet. Jeszcze raz dziękuję za każde miłe słowo, za niemiłe również bo każde nas czegoś uczą. Pozdrawiam.
Joanna

Jadzia_G
17-02-2009, 15:12
Witaj Joasiu ! Jedno co mogę powiedzieć w tej sprawie to że jesteś wspaniałym i wartościowym człowiekiem - tak trzymaj i nie przejmuj się tymi zołzami które wolałyby oddać babcie do domu starców.

Scarlett
17-02-2009, 15:16
Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to z pewnością chodzi o kasę. Tak podobno się mówi i to się sprawdza w życiu. Jestem ciekawa, czy przed sprzedażą mieszkania starszej pani, córki też tak się zachowywały?

joan
17-02-2009, 15:30
Nie chcę nikogo obwiniać ani oskarżać. Widocznie ich małe zainteresowanie wynikało z różnych sytuacji życiowych i staram się to zrozumieć. To było wszystko na co było je stać i raczej o kasę nie chodzi bo córki są dosyć majętne (no ale nigdy nie wiadomo).
Może jestem naiwna, ale widziałabym to wszystko tak. Babcia jest u nas, córki są w stałym kontakcie, jeśli mają jakieś sugestie czy wątpliwości to powinny je omawiać wcześniej z nami, ewentualnie podczas wspólnej rozmowy z babcią. Jak tylko jest możliwość to babcia odwiedza każdą z nich, póki jest na chodzie, choć odległości są spore, ale dałoby się to jakoś zorganizować. Czy to takie trudne do zaakceptowania??
Nie chcę uchodzić za osobę wszystkowiedzącą, ja też robię wszystko raczej na podstawi moich odczuć niż doświadczeń, ale myślę że wystarczą chęci aby ułatwić życie sobie i innym.

basia73
17-02-2009, 17:07
Joanno, wiadomo o co chodzi, o pieniądze za mieszkanie. Na twoim miejscu oddałabym córkom babci część pieniędzy i miałabym święty spokój.

joan
17-02-2009, 17:20
Obawiam się, że to nie takie proste. Poza tym są to pieniądze babci i rozporządzać nimi będzie można dopiero po jej odejściu. No nic pewnie czeka nas kolejna rozmowa z córkami, choć wolałabym spotkać się osobiście, ale to niestety póki co niemożliwe.

tadeusz50
17-02-2009, 17:53
Joanno z tego co czytam czekają Cię ciężkie czasy i w oczach cioć i wujków będziesz tą złą co połasiła się na majątek. Trudno tu radzić wiele z nas seniorów będzie doradzać , każdy troszeczkę inaczej. Wybrać właściwą drogę? tego która będzie dobra raczej nie da się w tej chwili przewidzieć. Babcia pewnie kocha wszystkie swoje córki podobnie i po odwiedzinach, którejś i usłyszeniu jakiś wieści jest po prostu skołowana. Pozdrawiam

Karol X
17-02-2009, 18:07
Joasiu
Rodzinka nie jest trudna.Rodzinka wie,czego nalezy sie trzymac.
To typowy obrazek,gdzie w gre wchodza pieniadze.
Zapewniam Cie,ze gdyby babcia byla "golasem",to nie byloby zadnego zainteresowania babcia,wiec i nie byloby problemu.Nawet unikano by rozmow o to,kto mialby jej podcierac tylek na starosc.
W tym jednak przypadku pojawila sie obawa,ze babcia sporzadzi testament na Wasza korzysc,gdyz bedzie niejako wdzieczna,za opieke na starosc.A jak wiadomo testament rzecz swieta i dlatego lepiej,by babcia znalazla sie w Domu Spokojnej Starosci.
Wtedy bedzie rowny podzial miedzy corkami.
Masz wyjatkowo przewidujaca rodzinke:D .

tadeusz50
17-02-2009, 18:14
Karolu
Tylko jak rozumiem z postów Joanny, babcia jest obecnie zdrowa na ciele i rozumie i to Ona musi wyrazić taką wolę by iść do Domu Spokojnej Starości.
Zdrowa jak rozumiem, odpowiednio do wieku, który nie jest podany, choć to mniej ważne.

lawenda
17-02-2009, 18:32
No to macie problem i mocno podejrzewam, co się za tym kryje.
Babcia też ma kłopot, nie chce "narazić" się swoim trzem córkom, nie chce też urazić wnuka i jego żony.
Twój mąż jest synem jednej z tych 3 córek babci?

Moja propozycja:
zwołać okrągły stół, przy którym zasiądziecie w piątkę: trzy troskliwe córy i Ty z mężem.
Postawcie proste pytanie, o co im chodzi, jakie mają do Was pretensje i zastrzeżenia co do Waszej opieki, jakie mają inne wyjście z tej sytuacji.
Dom starców? A pieniądze ze sprzedaży mieszkania do podziału między troskliwe?

Od przebiegu tej rozmowy i jej końcowego wyniku zależeć będą dalsze kroki, a ponieważ danych brak - na razie tyle.

Na koniec: jakże łatwo świat poprawiać nic nie dając z siebie.
Smutny jest los ludzi starszych, samotnych, którzy nagle okazują się zbędni, nikomu niepotrzebni jak zużyty mebel:mad:

POLA wskazała WAM najrozsądniejsze wyjście i myślę, że po zastanowieniu przyjmiecie jej sugestie lub nie, ale to też wg mnie jest uczciwe i jedyne aby oczyścić atmosferę

Pozdrawiam

joan
17-02-2009, 18:55
Też uważam, że szczera rozmowa jest najważniejsza, ale tak jak pisałam na razie jest to trudne ze względu na duże odległości między nami (wszyscy mieszkamy w różnych zakątkach Polski i Europy). Pozostaje rozmowa telefoniczna, która póki co mało wnosi (druga córka np w ogóle przestała odbierać telefony).
Babcia po kilku tekstach jednej z córek sama stwierdziła, że chciałaby pójść do domu opieki żeby wszyscy mieli dobrze, ale po dwóch dniach zapytała nas ze łzami w oczach "czy naprawdę oddamy ją tam", z czego wnioskuję że nie chce tego tylko może wypada jej tak mówić.
Widzę też, że zjadają ją wyrzuty sumienia, że to nas wybrała, widzę jak czeka na telefon od córki która miała zadzwonić, ale do tej pory tego nie zrobiła. I szczerze mówiąc tego nie rozumiem, bo czy krótki telefon to taki wysiłek, nawet jeśli człowiek nie zgadza się z jakimiś wyborami najbliższych. Zawsze interesowałam się psychologią, szczególnie społeczną i staram się wniknąć z tę sytuację, ale szczerze mówiąc chyba za bardzo i powoli się pogrążam w tym wszystkim. Przepraszam za te wszystkie moje wywody, ale chyba musiałam to wyrzucić z siebie. Jeszcze raz pozdrawiam.

lawenda
17-02-2009, 19:39
To co chcę Ci napisać wiąże się z propozycją POLI ale i ja tak myślę.
Jest okazja już niedługo. ŚWIĘTA WIELKANOCNE - pomyśl. Możecie się spokojnie przygotować do tej rozmowy i wprowadzić w temat najbardziej w tym wszystkim zainteresowaną. Szybkość w działaniu nie popłaca.
Zresztą napewno rozwiążecie ten problem, choć jest bardziej skomlikowany niż przypuszczacie, ale przy dobrej woli wszystkich dojdziecie napewno do konsensusu.
Pozdrawiam

Mar-Basia
17-02-2009, 19:52
Joan, dobrze zrobilas, ze wyrzucilas z siebie Twoj skomplikowany problem., ktroy nie jest prosty. A moze forma oficjalnego "tutora" dalaby Ci wiecej praw? W koncu kochane coreczki powinny zrozumiec, ze to co robisz to dla dobra ich mamy.

POLA
17-02-2009, 23:51
Joanno,
jeśli część rodziny jest tak bezwzględnie nieczuła i nawet nie chce odbierać telefonów a okrągły stolik na razie niemożliwy, pozostaje droga listowna, choć też nie wierzę w skuteczność, bo nie ma dobrej woli z drugiej strony.

Nie piszesz, ile babcia ma lat, w jakiej jest kondycji fizycznej, psychiczną już znamy.
Mogę doradzić jeszcze jedno: jeśli babcia jest sprawna, wyznaczcie jej jakieś zajęcia w domu, żeby poczuła się potrzebna, użyteczna, wtedy nie będą jej nękać wyrzuty, że jest dla Was ciężarem. To bardzo ważne w przypadku ludzi starszych, uwierz mi.

Dużą rolę do odegrania ma Twój mąż, którego babcia wychowała, i którą on traktuje jak matkę. O jego działaniach nic nie piszesz, a to on powinien zdecydowanie włączyć się w rozwiązanie tego problemu.
Od czasu do czasu - o ile to możliwe - możecie zafundować babci wspólny wyjazd do tych córek, które mieszkają w Polsce.

Jeśli babcia w życiu Wam nie przeszkadza, nie oddawajcie jej do domu starców i zróbcie wszystko, żeby nie musiała tam w nocy płakać w poduszkę, bo inaczej takie sytuacje znoszą ludzie pozbawieni bliskiej rodziny, a inaczej ci, którzy ją mają.

ansty
18-02-2009, 10:04
Jak rodzina potrafi być toksyczną i złośliwą do granic przyzwoitości, to ja wiem najlepiej!!!! Zostałam skrzywdzona przez własnych rodziców bardzo, nie mogę dojść z tym do ładu i pogodzić się z zaistniałą sytuacją.Bynajmniej nie chodzi o kasę, chociaż też został wyróżniony jeden syn z czwórki rodzeństwa i on odziedziczy WSZYSTKO - lecz o wdzięczność a raczej niewdzięczność matki, która zawsze pakowała się w kłopoty i której zawsze razem z moim mężem byliśmy podporą i służyliśmy nawet własnym mieszkaniem. Kiedy mój mąż zmarł nie poszła nawet na jego pogrzeb,bo na "stypie i tak nie może nic zjeść-to po co tam pójdzie?"to jej słowa. Teraz w lecie zmarł jej trzeci mąż,została sama - syn któremu zapisała wszystko nie ma czasu na zajmowanie się matką, a mnie tak obgadała, wykorzystując zaistniałe w "rodzinie" sytuacje - oczywiście na moja hańbę i niekorzyść!!!Nie wiem czy to już jest uwiąd starczy? choć jest sprawna umysłowo jak mało kto w jej wieku.Powiedziała bratu, że nie może już na mnie nawet patrzyć!!! więc nie musi i nie będzie - trudno -jakoś muszę to przeżyć, choć serce mnie boli bardzo, a jestem po zawale m.s.
Kochani! nie oczekuję żadnych rad , bo żeby coś poradzić,trzeba by znać całą historię -a to zbyt rozległa sprawa.Wystarczy, że sie zwierzyłam - ciut - już mi trochę lepiej na wątrobie i sercu. Kiedyś przeczytałam bardzo mądre zdanie - że z miłością to jest jak z pieniążkami w banku-czym więcej tam włożysz,tym więcej będziesz miał.Jak nie dasz tam nic-nie będziesz miał nic!!!!Pozdrowienia.

Jadzia P.
18-02-2009, 11:51
Ale skąd w starszym człowieku tyle podłości ???

joan
18-02-2009, 12:34
do Poli
Staramy się o to aby babcia czuła się potrzebna, jest jeszcze w miarę dobrym stanie fizycznym więc czasami pójdzie po chleb, pomyje naczynia lub ugotuje obiad. Raz na jakiś czas zabieramy ją też w różne miejsca, z początku się opiera ale później zawsze jest zadowolona, ostatnio byliśmy np w operze. To był jej pierwszy raz ale bardzo udany. Wiosną będzie więcej możliwości na wyjazdy za miasto itd.
Do córek jeździ kilka razy w roku, ale tak jak pisałam wyżej jedna sama jeździ po świecie, więc częściej ona wpada do nas, druga mieszka za granicą a tam babcia trochę obawia się jeździć (bo jak to kiedyś ujęła, boi się że tam umrze i nikt jej nie sprowadzi do Polski) no a trzecia odstawiła się całkowicie w ostatnim roku. Ostatnio rozmawiały przez telefon, który w końcu odebrała i niby zaprosiła babcię na święta. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie, bo babcia już nie może się doczekać, a tak to porozmawiałyby sobie od serca, choć trochę boję się o to co będzie potem, w jakim stanie do nas wróci, ale trzeba być optymistą. Szczerze współczuję rodzinom, który często z powodu naprawdę błahych rzeczy tracą ze sobą kontakt. Wiem, mamy inne czasy, ludzie też są różni, ale trzeba sobie wybaczać i iść dalej, nie ma co wracać do przeszłości, której i tak się nie zmieni. Pewnie jestem naiwna, ale mam nadzieję, że w tej błogiej nieświadomości pozostanę do końca życia. Pozdrawiam wszystkich i życzę jak najlepszych relacji z najbliższymi.

lawenda
18-02-2009, 12:59
do Poli
Staramy się o to aby babcia czuła się potrzebna, jest jeszcze w miarę dobrym stanie fizycznym więc czasami pójdzie po chleb, pomyje naczynia lub ugotuje obiad. Raz na jakiś czas zabieramy ją też w różne miejsca, z początku się opiera ale później zawsze jest zadowolona, ostatnio byliśmy np w operze. To był jej pierwszy raz ale bardzo udany. Wiosną będzie więcej możliwości na wyjazdy za miasto itd.
Do córek jeździ kilka razy w roku, ale tak jak pisałam wyżej jedna sama jeździ po świecie, więc częściej ona wpada do nas, druga mieszka za granicą a tam babcia trochę obawia się jeździć (bo jak to kiedyś ujęła, boi się że tam umrze i nikt jej nie sprowadzi do Polski) no a trzecia odstawiła się całkowicie w ostatnim roku. Ostatnio rozmawiały przez telefon, który w końcu odebrała i niby zaprosiła babcię na święta. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie, bo babcia już nie może się doczekać, a tak to porozmawiałyby sobie od serca, choć trochę boję się o to co będzie potem, w jakim stanie do nas wróci, ale trzeba być optymistą. Szczerze współczuję rodzinom, który często z powodu naprawdę błahych rzeczy tracą ze sobą kontakt. Wiem, mamy inne czasy, ludzie też są różni, ale trzeba sobie wybaczać i iść dalej, nie ma co wracać do przeszłości, której i tak się nie zmieni. Pewnie jestem naiwna, ale mam nadzieję, że w tej błogiej nieświadomości pozostanę do końca życia. Pozdrawiam wszystkich i życzę jak najlepszych relacji z najbliższymi.

Nie jesteś naiwna, jesteś zwyczajnie wrażliwą młodą osobą i tylko trzeba Ci dziękować za takie dojrzał podejście do problemu. Skoro jak widzę nie dojdzie do wspólnej rozmowy na Święta, to problem i tak wróci, ale teraz widzę, że mimo młodości, masz wspaniałe wyczucie chwili. Mam też nadzieję, że dziękujesz swoim RODZICOM za tak wspaniałe wychowanie.

Serdecznie pozdrawiam i życzę Ci abyś zawsze miała taką wrażliwość.

lawenda
18-02-2009, 13:27
POLU!!

Przepraszm, odpowiedziałam na post JOANNY skierowany do CIECIE, czego nie powinnam robić.
Jeszcze raz PRZEPRASZAM

joan
18-02-2009, 14:09
Dziękuję za miłe słowa. To prawda jestem wrażliwa, momentami chyba nawet za bardzo, co strasznie niepraktyczne w dzisiejszych czasach, gdzie trzeba mieć grubą skórę;). Mam to szczęście mieć super mamę i babcię, tata się stara w sumie dopiero teraz, ale dobre i to. Teraz mam cudownego męża i babcię, która zastępuje mi niejako moją prawdziwą, która mieszka niestety daleko ode mnie. Uważam, że dobrym słowem można zmieniać ten świat, a zacząć od "własnego podwórka".

Pani Slowikowa
18-02-2009, 15:08
Joasiu, nie przejmujcie sie na razie corkami babci ale myslcie o waszym codziennym zyciu.. Babcia jeszcze na chodzie i ze swoimi pieniedzmi moze zrobic co chce TERAZ
Moze je przedewszystkim zaczac wydawac na to co jej sprawia przyjemnosc i na to co potrzebuje... ...
Pojscie do opery czy teatru.. wlasnie pierwszy krok ... A moze jakies wakacje??
Pieniadze nie sa po to zeby trzymac tylko w banku i zostawic komus w dziedzictwie ale przedewszystkim zeby wydawac na biezace potrzeby.
Mamy podobna sytuacje w rodzinie.. Mowimy babci aby sprzedala to co ma i wydala na to co potrzebuje..
Reszte jezeli cos zostanie moze zostawic komu chce.

POLA
18-02-2009, 16:39
POLU!!Przepraszm, odpowiedziałam na post JOANNY skierowany do CIECIE, czego nie powinnam robić.
Jeszcze raz PRZEPRASZAM
Naprawdę nie ma za co przepraszać, przecież nic się nie stało, Lawendo:)
...jestem wrażliwa, momentami chyba nawet za bardzo, co strasznie niepraktyczne w dzisiejszych czasach, gdzie trzeba mieć grubą skórę.
Nadwrażliwość nie ułatwia życia, ale gruba skóra kojarzy mi się z absolutnym brakiem wrażliwości, a to już byłoby całkiem źle.

Trzymaj się dzielnie i pamiętaj, że zawiść bywa często głęboko schowana pod osłoną rzekomej troski. Świadomość tego pomoże Ci przetrwać nie jedną jeszcze szpilę.

Jaga_13
19-02-2009, 11:05
Smutno mi się zrobiło po przeczytaniu tego wątku.Zyczę wytrwałossci w opiece nad babcią a przede wszystkim w kontaktach z Jej córkami.Zdrówka dla Waszej babci i dla Was.Pozdrawiam:)

joan
03-03-2009, 19:30
Witam ponownie!
Właśnie jestem po kolejnej telefonicznej rozmowie babci z jedną z córek. Chciała ją odwiedzić, choćby w święta a ta odmówiła. Babcia chce się ukarać bo czuje się winna temu, że córka się jej wyrzeka i zaczyna mówić o pójściu do domu opieki. Już sama nie wiem co mamy robić. Czy jechać do ciotki w ciemno i próbować rozmawiać, ale czy to coś da? Najchętniej bym to zostawiła, ale widzę jak babcią przez to powoli "odpływa". Proszę pomóżcie jakoś choć to chyba sytuacja bez wyjścia...

Frezja
03-03-2009, 20:27
W naszym kraju niestety nie szanuje się starych ludzi.Na zachodzie człowiek stary jest skarbnicą wiedzy, doświadczenia. Często korzysta się z rad starszych. U nas przepraszam "stary to głupi".Nie mamy wyrozumiałości gdy zauważmy zaniki pamięci, gorszą komunikację. powolniejsze ruchy.A przecież to my jesteśmy temu winni jeżeli nasze dzieci traktują nas z lekceważeniem ,bo przyznajmy ile razy były świadkami w jaki sposób to my traktujemy swoich rodziców a ich dziadków.Myślę Joan że najlepsza byłaby poważna rozmowa z córeczką.

monia
03-03-2009, 20:42
Witam ponownie!
Dziękuję za szybką reakcję z Państwa strony.
Mój mąż jest synem jednej z córek, która mieszka od dłuższego czasu za granicą. Wychowała go w sumie babcia, którą bardzo kocha, chyba nawet bardziej niż własną mamę. Córka mieszkająca za granicą proponowała babci pobyt u siebie, ale babcia nie chce wyjeżdżać z Polski. Już od dawna mówiła, że jak ma z kimś mieszkać to tylko z nami. Obecnie po rozmowach z córkami, zazwyczaj tylko krótkimi, telefonicznymi już sama nie wie czego chce. Niby mówi, że ma tu wszystko czego potrzebuje, że nie ma do nas żadnych zastrzeżeń, ale ciągle słyszy od innych, że jest dla nas ciężarem, co nie jest prawdą i staramy się jej to ciągle uświadamiać.
Sytuacja z córkami jest dosyć skomplikowana, nie chcę wchodzić w szczegóły, ale wspólne spotkanie nie wchodzi w grę. Chodzi nam tylko o to by zrozumiały, że babcia nie jest już mamą, którą można obarczać ciągle problemami, że teraz to ona potrzebuje opieki.
Jesteśmy młodzi, o kasę nam nie chodzi, jak chcą to niech sobie ją wezmą, my sobie jakoś poradzimy. Chodzi nam przede wszystkim, aby babcia miała dobrze, bo całe swoje życie poświęciła innym, więc teraz czas pomyśleć o sobie. Staramy się jej jakoś ten czas zorganizować, zabrać ją w miejsca, w których nigdy nie była i widzimy, jak bardzo ją to cieszy. Sama nie wiem czego od Państwa oczekuję. Chyba jestem naiwna wierząc, że rodzina pomoże, lub chociaż nie będzie przeszkadzać w opiece nad babcią. Jak mówiłam rodzina to cały jej świat i nie utrudniamy jej kontaktów z dziećmi, ale często po tych rozmowach żałujemy, że do nich doszło.
Widzę, że się rozpisałam, chyba za bardzo nawet. Jeszcze raz dziękuję za każde miłe słowo, za niemiłe również bo każde nas czegoś uczą. Pozdrawiam.
Joanna
Witaj Joasiu myśle że powinnaś robić wszystko co do Ciebie należy aby umilić lata babći które jej pozostaly a na zolzy niezwracać uwagi bo i tak się z nimi niedogadasz a cale pieklo przed Tobą kiedy babcia odejdzie nazawsze .
Te pieniądze i tak je sklucą . Zycze duzo cierpliwosci pozdrawiam

aannaa235
04-03-2009, 06:53
Witaj Joasiu
Na siłę nic nie zrobisz i nikogo nie zmusisz do kochania.
Oni chcą wzbudzić w Tobie poczucie winy i póki co udaje im sie to.
Jesteś bardzo wrażliwa i oni o tym wiedzą, a Ty musisz wiedzieć że nie wszyscy sa tacy jak Ty. Nie walcz z tym tylko musisz z tym żyć. Wiem że jest to trudne, nawet bardzo ale nie ma innego wyjścia. Mówię to nie dlatego aby tylko mówic, ale jestem po podobnych przejściach.

joan
04-03-2009, 13:10
Witam!
Wiedziałam, że łatwo nie będzie ale naprawdę nie myślałam, że własna rodzina może takie rzeczy wyrabiać. Babcia niestety pamięta to co chce pamiętać i słyszy to co chce słyszeć, a ja jej nie chcę uświadamiać jak jest naprawdę i muszę robić dobrą minę do złej gry.
Teraz najbardziej martwi mnie to, że postanowiła iść do domu opieki, pewnie za karę niejako, a może myśli że wtedy ktoś się nią zainteresuje, że wzbudzi tym współczucie, już sama nie wiem. A ja się tylko boję tego, że nic tak naprawdę się nie zmieni a babcia odejdzie otoczona obcymi ludźmi. Smutne to...
Nie wiem czy robimy dobrze, ale zapowiedzieliśmy jej, ze my do tego ręki nie przyłożymy i jeśli chce iść tam to niech rozmawia z córkami. Powiedzieliśmy jedynie, że jakby co to ma gdzie wrócić....bo wiem że tak naprawdę nie chce tam iść i tak kółko się zamyka.

tadeusz50
04-03-2009, 18:44
Witam!
Wiedziałam, że łatwo nie będzie ale naprawdę nie myślałam, że własna rodzina może takie rzeczy wyrabiać. Babcia niestety pamięta to co chce pamiętać i słyszy to co chce słyszeć, a ja jej nie chcę uświadamiać jak jest naprawdę i muszę robić dobrą minę do złej gry.
Teraz najbardziej martwi mnie to, że postanowiła iść do domu opieki, pewnie za karę niejako, a może myśli że wtedy ktoś się nią zainteresuje, że wzbudzi tym współczucie, już sama nie wiem. A ja się tylko boję tego, że nic tak naprawdę się nie zmieni a babcia odejdzie otoczona obcymi ludźmi. Smutne to...
Nie wiem czy robimy dobrze, ale zapowiedzieliśmy jej, ze my do tego ręki nie przyłożymy i jeśli chce iść tam to niech rozmawia z córkami. Powiedzieliśmy jedynie, że jakby co to ma gdzie wrócić....bo wiem że tak naprawdę nie chce tam iść i tak kółko się zamyka.

Joanno
Może to dobre rozwiązanie skoro babcia sama chce iść do domu opieki. Może to być terapia dość wstrząsowa i powróci do Ciebie. Naprawdę trudno coś doradzać na odległość i nie znając wszystkich aspektów waszego życia.

joan
04-03-2009, 20:09
Joanno
Może to dobre rozwiązanie skoro babcia sama chce iść do domu opieki. Może to być terapia dość wstrząsowa i powróci do Ciebie. Naprawdę trudno coś doradzać na odległość i nie znając wszystkich aspektów waszego życia.
Witam!
Zdaję sobie sprawę z tego, że na odległość trudno doradzać i nie oczekuję od Państwa rozwiązania naszego problemu. Liczę po prostu na wymianę doświadczeń, bo są tu na pewno osoby, które miały podobne problemy. Obawiam się, że ta terapia wstrząsowa będzie konieczna, choć raz była już podobna sytuacja i jak przyszło co do czego to babcia się wycofała, tyle że teraz już raczej tego nie pamięta, więc obawiam się że problem będzie wracał, ale damy sobie radę. Myślę, że szacunek i miłość z naszej strony powinny w tym pomóc. Pozdrawiam serdecznie.