PDA

View Full Version : Granice tolerancji cz II


Strony : [1] 2 3

nutaDo
24-03-2009, 17:59
Nie zawsze to co się dzieje jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem, przy czym ogólny trend /opinia/ narzucają nam przyzwolenie na to.
Czy winniśmy się podporządkować - tolerować, czy protestować ?
Zapraszam do wypowiadania się w sprawach, które nas bolą.

nutaDo
26-03-2009, 15:32
Jak reagować na chamskie zachowanie młodych ludzi na ulicy? - Oczywiście na szczęście nie jest to dość powszechne.
Dzisiaj byłam świadkiem, gdy grupa młodych chłopców przechodząc obok mijanych dziewcząt obdarzali je ordynarnymi słowami.
Przechodnie i ja także nie zwracali na to uwagi, na pewno ze strachu.

Pani Slowikowa
26-03-2009, 15:55
Jak reagować na chamskie zachowanie młodych ludzi na ulicy? - Oczywiście na szczęście nie jest to dość powszechne.
Dzisiaj byłam świadkiem, gdy grupa młodych chłopców przechodząc obok mijanych dziewcząt obdarzali je ordynarnymi słowami.
Przechodnie i ja także nie zwracali na to uwagi, na pewno ze strachu.


Wszyscy stali sie okropnie tchorzliwi. To takie jakies niepolskie:confused:

Lila
26-03-2009, 16:30
Wszyscy stali sie okropnie tchorzliwi. To takie jakies niepolskie:confused:

Niepolskie ?
Bardzo polskie.50 -letni eksperyment przeszczepienia wschodniej kultury w dorzecze Odry i Wisły ,powiódł się znakomicie.

Pani Slowikowa
26-03-2009, 16:32
Niepolskie ?
Bardzo polskie.50 -letni eksperyment przeszczepienia wschodniej kultury w dorzecze Odry i Wisły ,powiódł się znakomicie.

No przeciez mowie ze niepolskie:rolleyes:

Lila
26-03-2009, 16:36
No przeciez mowie ze niepolskie:rolleyes:

Już polskie . Taka jest codzienność.I oscyluje ku gorszemu.

Pani Slowikowa
26-03-2009, 16:51
Już polskie . Taka jest codzienność.I oscyluje ku gorszemu.



Nie ma do czego wracac zatem:mad: :mad:

tadeusz50
26-03-2009, 16:54
Jak reagować na chamskie zachowanie młodych ludzi na ulicy? - Oczywiście na szczęście nie jest to dość powszechne.
Dzisiaj byłam świadkiem, gdy grupa młodych chłopców przechodząc obok mijanych dziewcząt obdarzali je ordynarnymi słowami.
Przechodnie i ja także nie zwracali na to uwagi, na pewno ze strachu.
Poczytałem jeszcze odpowiedz Lili i Asi. Mam tą przyjemność mieszkać koło szkół średnich. Spotkałem się kiedyś z podobną sytuacją i zwróciłem uwagę. To co usłyszałem od owych zaczepianych dziewczynek nie nadaje się raczej tutaj do powtórzenia Coś trochę spróbuję "Co stary chu.. chcesz poc... popi.... idż se poszukać swojej starej albo walnij sobie kon....' Teraz mam uszy zatkane. widocznie im to radochę sprawia takie końskie zaczepki.

Lila
26-03-2009, 17:00
Nie ma do czego wracac zatem:mad: :mad:

I tak byś nie wróciła.
Ja z kolei obawiałabym się mieszkać w kraju,gdzie smarkateria dysponuje bronią palną.Kwestia przyzwyczajeń i zdolności adaptacyjnych.

Pani Slowikowa
26-03-2009, 17:07
I tak byś nie wróciła.
Ja z kolei obawiałabym się mieszkać w kraju,gdzie smarkateria dysponuje bronią palną.Kwestia przyzwyczajeń i zdolności adaptacyjnych.


Tu nie chodzi o obawe Lila. Ja sie nie boje zyc w Polsce ( ani tu tez) Chodzi o to ze MOJ kraj do ktorego tesknie nie jest taki do jakiego tesknie.
Ja wrocilabym gdybym nie miala rodziny tu. Nawet jutro.

Lila
26-03-2009, 17:11
Tu nie chodzi o obawe Lila. Ja sie nie boje zyc w Polsce ( ani tu tez) Chodzi o to ze MOJ kraj do ktorego tesknie nie jest taki do jakiego tesknie.
Ja wrocilabym gdybym nie miala rodziny tu. Nawet jutro.

Ano nie jest.
Ale chociaż dobre i to ,że jesteśmy u siebie.

Pani Slowikowa
26-03-2009, 17:21
Ano nie jest.
Ale chociaż dobre i to ,że jesteśmy u siebie.

Tak. Lepiej byc wroblem na rodzinnej strzesze niz niebieska papuzka w zlotej klatce na obczyznie.:)

nutaDo
26-03-2009, 17:35
Nie jestem bohaterem, może powinnam jakoś zareagować.
Wiem jedno, że w czasach mojej młodości nie zdarzały się takie zachowania.Ludzie reagowali solidarnie na ulicy czy w innych miejscach publicznych.
Wejście nawet do kina, gdy nie miało się wymaganego wieku było bardzo trudne. Nie tylko bileter ale każdy starszy działał odpowiednio.Mówię to z własnego doświadczenia młodosci chmurnej, durnej...

tadeusz50
26-03-2009, 17:48
Nie jestem bohaterem, może powinnam jakoś zareagować.
Wiem jedno, że w czasach mojej młodości nie zdarzały się takie zachowania.Ludzie reagowali solidarnie na ulicy czy w innych miejscach publicznych.
Wejście nawet do kina, gdy nie miało się wymaganego wieku było bardzo trudne. Nie tylko bileter ale każdy starszy działał odpowiednio.Mówię to z własnego doświadczenia młodosci chmurnej, durnej...
Danusiu o ile pamiętam to zdarzało się takie zachowanie i w mojej młodości, raz była zwrócona uwaga inny razem nie. Nie wybielajmy swoich czasów, bo bywało różnie jak to się mówi kwadratowo i podłużnie . Młodzież jest taka sama jak i my byliśmy a często zdecydowanie lepsza. Takie jest moje zdanie.

nutaDo
26-03-2009, 18:09
Oczywiście Tadziu, dobrze że nasza młodzież nie jest taka zła. Widzę to .
Jednak dlaczego nie reagujemy na chamstwo, wtedy pewnie było by go mniej.

tadeusz50
26-03-2009, 18:14
Oczywiście Tadziu, dobrze że nasza młodzież nie jest taka zła. Widzę to .
Jednak dlaczego nie reagujemy na chamstwo, wtedy pewnie było by go mniej.
Danusiu przeczytaj co napisałem wcześniej #8. O ile nie dochodzi do rękoczynów nie reaguję, skoro stronie atakowanej to się podoba.

nutaDo
26-03-2009, 18:19
Przeczytałam, nie jest to budujące.

Jadzia_G
26-03-2009, 18:31
Chyba jednak sie nie zgadzam że młodzież kiedys też była taka, bo w czasach kiedy ja chodziłam do szkoły kiedy nauczyciel zwrocił uwage uczniowi to ucen nigdy nie odpowiedzial by w sposob w jaki teraz mlodzież odnosi się do swoich nauczycieli, wtedy nauczyciel miał autorytet. Oczywiscie łobuziaki sie zdażali ale nie do tego stopnia jak jest teraz. Ja sie boje chodzić z moim mężem gdzie sa tego typu sytuacje bo on reaguje natychmiast a konsekwencje tego są takie jak napisał Tadeusz.

tadeusz50
26-03-2009, 18:53
Jadziu czy nie uogólniasz? Pewnie i takie przypadki wulgarności wobec nauczycieli się tez zdarzały, tylko po prostu nie było to nagłaśniane. Ucznia posyłało się na zieloną trawkę i tyle. Teraz uczeń coś zbroi a jeszcze drugi idiota nagra komórą i wyśle w internet afera gotowa. Prawda nie paliło się prawie na oczach belfrów ale WC były pełne dymu.

Jadzia_G
26-03-2009, 19:38
Akurat zupełnie nie chodzi i o papierosy a o wulgaryzm wsród młodych ludzi. Wystarczy przejsć ulicami miast i posluchać jak oni mówią co drugie slowo to k...., pie..... mam wymieniać jeszcze mnie osobiście uszy puchną. A co mnie najbardziej bulwersuje to stosunek chlopców do dziewcząt - jak oni się do nich odnoszą - gdzie szacunek, ale i dziewczęta same nie dbają o swoją godność. Nie wiem może ja jestem jakaś nieprzystosowana do tej rzeczywistości... trudno inna nie będe.

Lila
26-03-2009, 19:55
Akurat zupełnie nie chodzi i o papierosy a o wulgaryzm wsród młodych ludzi. Wystarczy przejsć ulicami miast i posluchać jak oni mówią co drugie slowo to k...., pie..... mam wymieniać jeszcze mnie osobiście uszy puchną. A co mnie najbardziej bulwersuje to stosunek chlopców do dziewcząt - jak oni się do nich odnoszą - gdzie szacunek, ale i dziewczęta same nie dbają o swoją godność. Nie wiem może ja jestem jakaś nieprzystosowana do tej rzeczywistości... trudno inna nie będe.

Zmiana mentalności tak się objawia w niektórych środowiskach.Dziewczyny bywają okrutniejsze od chłopców.

nutaDo
08-04-2009, 14:41
Powstające różnego rodzaju fundacje,których zadaniem jest wspomaganie np chorych dzieci, praktykują wysyłanie - wraz z czekiem do wypełnienia i zapłacenia - ozdób, naklejek i w większości zupełnie niepotrzebnych rzeczy. Koszt wytworzenia takich papierowych czy innych wyrobów na pewno stanowi pewną kwotę.Zapewne zatrudnia się całą masę urzędników - co także kosztuje.
Zastanawiam się ile otrzymują z przekazanych pieniędzy ci naprawdę potrzebujący.
Zalew papierowych reklam, na ktore mało kto reaguje - jest przerażający.

Pani Slowikowa
08-04-2009, 14:55
Powstające różnego rodzaju fundacje,których zadaniem jest wspomaganie np chorych dzieci, praktykują wysyłanie - wraz z czekiem do wypełnienia i zapłacenia - ozdób, naklejek i w większości zupełnie niepotrzebnych rzeczy. Koszt wytworzenia takich papierowych czy innych wyrobów na pewno stanowi pewną kwotę.Zapewne zatrudnia się całą masę urzędników - co także kosztuje.
Zastanawiam się ile otrzymują z przekazanych pieniędzy ci naprawdę potrzebujący.
Zalew papierowych reklam, na ktore mało kto reaguje - jest przerażający.

Ci potrzebujacy otrzymuja jakis tylko % z tego...... ale biznes sie kreci i sa tworzone miejsca pracy. To tez sie liczy.
Tzw.: biznes pomocy ludziom.. Taki sam dobry jak kazdy inny jezeli nie lepszy.

nutaDo
08-04-2009, 15:03
Wiemn, też tak myślałam.Ale czy pieniądze przeznaczone na rozwój takiego biznesu, nie są bardziej potrzebne tym chorym,biednym? Przecież ludzie przekazują je w dobrej wierze na potrzeby tych najbiedniejszych.

Pani Slowikowa
08-04-2009, 15:44
Wiemn, też tak myślałam.Ale czy pieniądze przeznaczone na rozwój takiego biznesu, nie są bardziej potrzebne tym chorym,biednym? Przecież ludzie przekazują je w dobrej wierze na potrzeby tych najbiedniejszych.

Gdyby go nie bylo to nie byloby zadnych pieniedzy..
Dlatego ja daje tylko do reki bezpordenio tym potrzebujacym.
Kwestia tego co kto woli.
Wazne jest dawac gdziekolwiek.
Przewaznie tez te kartki, obrazki sa robione przez kaleki i ludzi uposledzonych.

babciela
08-04-2009, 21:25
Ja tez czasami sie zastanawiam, skąd sie bierze tyle agresji wśród młodych- i to tej najprawdziwszej zwiazanej z wyrzutem olbrzymiej ilości adrenaliny- to jakies signum temporis- ja mysle ,że dawniej jednak tego nie było-ja sobie nie przypominam- ale nauczyciel nie bał sie klepnac mnie w tyłek , czy dac w łape, mama miała decydujacy głos i od tego nie bylo odwołania, ja nie mówie o ojcu(tu nie bylo slowa dyskusji). Jest to wina wychowania...złego....I tu nie jestem tolerancyjna-ktos w rodzinie musi miec autorytet bezwzględny-nie ma dyskusji, czy dziecko pójdzie gdzieś sobie i powrot i nie wiadomo której godzinie i przedtem szarpanie sie slowne z ojcem , czy matka , czy jest to odpowiednia godzina , czy nie.Ja generalnie bardzo lubie ludzi , ale pewnych zachowan nie toleruje ani u siebie, ani u innych, A propos, w tramwaju, zwróciłam uwage młodemu czlowiekowi , aby ustapił miejsce starszej mocno pani=usłyszałam- a Ty nie możesz? Tak się ucieszyłam, że nie rozpoznał mojego wieku, że ustapiłam- ale to było pare lat temu...

Pani Slowikowa
08-04-2009, 21:37
Ja tez czasami sie zastanawiam, skąd sie bierze tyle agresji wśród młodych- i to tej najprawdziwszej zwiazanej z wyrzutem olbrzymiej ilości adrenaliny- to jakies signum temporis- ja mysle ,że dawniej jednak tego nie było-ja sobie nie przypominam- ale nauczyciel nie bał sie klepnac mnie w tyłek , czy dac w łape, mama miała decydujacy głos i od tego nie bylo odwołania, ja nie mówie o ojcu(tu nie bylo slowa dyskusji). Jest to wina wychowania...złego....I tu nie jestem tolerancyjna-ktos w rodzinie musi miec autorytet bezwzględny-nie ma dyskusji, czy dziecko pójdzie gdzieś sobie i powrot i nie wiadomo której godzinie i przedtem szarpanie sie slowne z ojcem , czy matka , czy jest to odpowiednia godzina , czy nie.Ja generalnie bardzo lubie ludzi , ale pewnych zachowan nie toleruje ani u siebie, ani u innych, A propos, w tramwaju, zwróciłam uwage młodemu czlowiekowi , aby ustapił miejsce starszej mocno pani=usłyszałam- a Ty nie możesz? Tak się ucieszyłam, że nie rozpoznał mojego wieku, że ustapiłam- ale to było pare lat temu...


A ja kiedys wsiadlam do tramwaju z moja bardzo juz stara mama.. ktora sie ledwo trzymala na nogach..Widze siedzi mlody chlopak i udaje ze nie widzi. Ja zwracam mu uwage zeby ustapil miejsca staruszce , na co on z geba na mnie
" zamknij sie babo" :mad:
Tylko dlatego zeby nie denerwowac mamy... nie dowalilam mu parasolka. :mad:

Prefekt
14-04-2009, 11:02
Moim zdaniem nie należało "zwracać uwagi", co najwyżej poprosić o ustąpienie miejsca. Grzecznie, z uśmiechem. Wtedy
nie doczekałabyś się także z jego strony "zwrócenia". Zaś atak
parasolką mógłby skończyć się połamaniem jej na... Twojej -
nie do końca roztropnej - głowie. Wymagając najperw sami pokazujmy klasę.

tadeusz50
14-04-2009, 11:39
Moim zdaniem nie należało "zwracać uwagi", co najwyżej poprosić o ustąpienie miejsca. Grzecznie, z uśmiechem. Wtedy
nie doczekałabyś się także z jego strony "zwrócenia". Zaś atak
parasolką mógłby skończyć się połamaniem jej na... Twojej -
nie do końca roztropnej - głowie. Wymagając najperw sami pokazujmy klasę.
Prefekcie, chyba jesteś super optymistą. Sytuację już kiedyś opisywałem. Kilka lat temu wracając z pracy tramwajem na kolejnym przestanku rozpychając się bezczelnie "wsiadł" młody człowiek i z uśmiechem na ustach zajął miejsce siedzące. Wsiadając (o ile to można nazwać wsiadaniem) odepchnął staruszkę która gdy wreszcie weszła bezradnie rozglądała się za wolnym miejscem. Też należy tego "typa" poprosić grzecznie o ustąpienie miejsca, czy wywalić z tramwaju przez drzwi. Dodam, że uśmiech należał do tych bezczelnych.

Jolina
14-04-2009, 13:08
TtADEUSZU, to już raczej to drugie. Ja osobiście nie poprosiła bym tych młodych o ustąpienie miejsca. Jakbym padła to wtedy napewno ktoś by pomógł i to raczej z tej starszej generacji. Oczywiście, nie można genaryzować.Wrodzinach gdzie na codzień okazywany jest szacunek dla starszych - to z tak zasianego ziarna można spodziewać się odpowiedniego plonu.
Pozdrawiam.

Prefekt
14-04-2009, 13:35
Twierdzę uparcie, że ZAWSZE uprzejmość i uśmiech odniosą
łatwiej spodziewany efekt, niż bicie parasolką albo wyrzucanie
z tramwaju. Czasami nie wywrą wrażenia. Bo być może temu
człowiekowi nikt nigdy nie powiedział w domu "kocham cię" albo przynajmniej przepraszam, dziękuję. Może zapijaczony rodzic jedynie bił go, niekoniecznie parasolką. I wyrzucał z domu, by kupił kolejną flaszkę. I onże, tak "wychowany" będzie się mścić wszędzie tam, gdzie dostrzeże możliwość.

tadeusz50
14-04-2009, 13:40
Tak jest jak mnie taki "typek" kopnie w d.. podziękuję mu i nadstawię ponownie tą część ciała lub policzki.

Prefekt
14-04-2009, 15:08
Nie miałbyś na imię Tadeusz, lecz Jezus. Nie do tego namawiałem - przeczytaj uważniej.

tadeusz50
14-04-2009, 15:19
Twierdzę uparcie, że ZAWSZE uprzejmość i uśmiech odniosą
łatwiej spodziewany efekt, niż bicie parasolką albo wyrzucanie
z tramwaju. Czasami nie wywrą wrażenia.
Odniosłem się do tej części Twojej wypowiedzi. Z podkreśleniem "zawsze"

Jolina
14-04-2009, 15:23
Szanowny ..Prefekcie.
Śmiem nie zgodzić się z Tobą.Stanowczo za dużo jest tej rozwydrzonej młodzieży,żeby mieli to być z rodzin patologicznych.Mieszkam w małej miejscowości i nie stety z przykrością muszę stwierdzić że powiedzenie...nie daleko spada jabłko od jabłoni w tym wypadku się nie sprawdza. Jabłonie te co znam są zdrowe,dorodne....jabłka niestety robaczywe.

tadeusz50
14-04-2009, 15:26
halina36
To jak zmieniasz swojego nicka?
Przepraszam, że nie na temat.

nutaDo
17-04-2009, 14:05
Wróciłam ze spotkania z bliską osobą, która wypłakała mi ból z konfliktu ze swoją synową. Nie mogę się z tym pogodzić.
Jest to bardzo pracowity i do przesady uczciwy człowiek - oczywiście mówię o teściowej.Pracuje na utrzymanie rodziny swojej i syna pomimo dość podeszłego wieku. Wszyscy utrzymują, że ..."jak chce niech robi"...Nie oczekuje wdzięczności. Nie jestem pewna, czy to nie jest błąd.
Synowa zabroniła wnukom /trójka/ kontaktów z dziadkami.Mieszkają w tym samym domu.
Doszło do sprzeczki i do przykrych słów, bardzo krzywdzących a przede wszystkim bolących.
Synowa w kontaktach ze znajomymi szczyci się, że "dokopała teściowej".

jip
17-04-2009, 14:17
Wróciłam ze spotkania z bliską osobą, która wypłakała mi ból z konfliktu ze swoją synową. Nie mogę się z tym pogodzić.
Jest to bardzo pracowity i do przesady uczciwy człowiek - oczywiście mówię o teściowej.Pracuje na utrzymanie rodziny swojej i syna pomimo dość podeszłego wieku. Wszyscy utrzymują, że ..."jak chce niech robi"...Nie oczekuje wdzięczności. Nie jestem pewna, czy to nie jest błąd.
Synowa zabroniła wnukom /trójka/ kontaktów z dziadkami.Mieszkają w tym samym domu.
Doszło do sprzeczki i do przykrych słów, bardzo krzywdzących a przede wszystkim bolących.
Synowa w kontaktach ze znajomymi szczyci się, że "dokopała teściowej".
A wysłuchałaś synowej też?, różnie nieraz to bywa, każda strona inaczej coś tam widzi.....

tadeusz50
17-04-2009, 14:31
Konflikt teściowa- synowa jest stary jak świat. Teściowa pomaga lecz może też uważa, że ma kierować życiem młodych i wnuków. Mieszkają w jednym domu co jest możliwe. Może "liczy ile oczek jest w rosole synowej"

Prefekt
17-04-2009, 14:36
Tylko sądy kapturowe, Ku-Klux-Klan wieszały rozstrzygając winę jednostronnie. Czy wiadomo czego doświadczyła synowa
od teściowej. Nawet jeśli ta ostatnia w pewnych sprawach jest jak mróweczka pracowita???

nutaDo
17-04-2009, 14:40
Oczywiście, jest też ta druga strona - nie rozmawiałam z synową.
Lecz teściowa, nawet po upokorzeniu jej, zastanawia się jak przeprosić synową, co wobec słów synowej, że "dokopała teściowej" coś znaczy.

jip
17-04-2009, 20:38
Oczywiście, jest też ta druga strona - nie rozmawiałam z synową.
Lecz teściowa, nawet po upokorzeniu jej, zastanawia się jak przeprosić synową, co wobec słów synowej, że "dokopała teściowej" coś znaczy.
Od kogo słyszałaś, że synowa rozpowiada? Też mam teściową, oj mam, teraz już jest normalna ale była Ci ona, oj była rasową teściową, i jeszcze mieszkaliśmy z nią jakiś czas, swoje wiem....i swoje doświadczenia mam też,

nutaDo
17-04-2009, 20:59
Jip:

Od rówieśników synowej, wśród których się chwali, jak to załatwiła teściową.

No, mogłabym teraz zapytać, co Twoja teściowa mówi o Tobie.
Nie chcę Ciebie urazić, ale jest ta druga strona, czy aby na pewno byłeś zawsze w porządku?

Wracając do tematu - obserwuję, jak wielkie wymagania mają młode dziewczyny/żony/, nie wobec siebie, ale wobec starszych, których traktują jak służbę, lub ludzi o przestarzałych, dziwacznych zasadach życia.
Oczywiście są młodzi, może nawet w wiekszości, szanujący teściów, ich sposób na życie itd
Konflikty pokoleń można, trzeba! rozwiązywać z szacunkiem dla innych.

jip
18-04-2009, 09:17
Jip:

Od rówieśników synowej, wśród których się chwali, jak to załatwiła teściową.

No, mogłabym teraz zapytać, co Twoja teściowa mówi o Tobie.
Nie chcę Ciebie urazić, ale jest ta druga strona, czy aby na pewno byłeś zawsze w porządku?
Konflikty pokoleń można, trzeba! rozwiązywać z szacunkiem dla innych.
AAA moja teściowa teraz mówi o mnie, że najlepszym zięciem jestem, kiedyś też mówiła, może nie zawsze tak, ale nawet pewno nie wiedząc o tym, albo wiedząc, zawsze były pytania, uwagi, podpowiedzi, pretensje, może nawet większe do mojej żony niż do mnie. Najlepsza taka rodzinka na odległość, a najgorsze to wspólne zamieszkanie. No i o szacunku masz rację, ale konfliktów uniknąć to przypadki nader rzadkie przy wspólnym mieszkaniu.

tadeusz50
18-04-2009, 10:21
Mieszkałem z teściową przez sześć lat, tj do jej odejścia z tego świata. Trochę była to sytuacja spowodowana koniecznością opieki nad nią -teściową-. Była to osoba niepełnosprawna, sparaliżowana jednostronnie. Podobnie jak u jip-a większe uwagi miała do swojej córki (jedynaczki) niż do mnie.

Babcia Iwa
18-04-2009, 12:04
Ja ze swoją synową mam bardzo dobry kontakt. Wnuki mogą do mnie przyjść kiedy tylko mają ochotę. Kocham ich bardzo wszystkich, ale..... Synowej matka / adopcyjna/ baba z piekła rodem. Gdzie się pokaże to strasznie namiesza. Wszystkich traktuje jak głupków, niedorajdy. Chce decydować o życiu synowej i jej dzici. Mój syn to "wyklęty", bo nie chce się dać manipulować i dyrygować np. kopanie na działce, jaki ma dać kolor na swoich ścianach. Zemsta była okrutna. Synowa jest od niej całkowicie uzależniona/ w dzieciństwie była strasznie bita przez nią od chwili adopcji tj jak miała 2,5 roku/. Nie może się wyzbyć strachu. Przez jej ingerencję i brak stanowczej reakcji synowej doszło do rozwodu. Matka ma duże znajomości w Sądzie wrocławskim / koleżanka znana adwokatka d/s rodzinnych/. Ja jednak w dalszym ciągu mam z nimi dobry kontakt mimo teściowej. Dzieci już dorosły 11 lat i 14 - same sobie z babką nieźle radzą. Np. babka skoczyła do wnuczki /14 lat/, że ojciec nie ma prawa się z nimi widywać, na to wnuczka z ogromnym wrzaskiem odpowiedziała, że to jest ich tatuś i będzie przychodził kiedy tylko zechce. Babka przestała dyskutować i przychodzić. A my dalej się kochamy i widujemy oraz dzwonimy do siebie codziennie. Na pohybel babce. Kobieta nie ma prawie żadnych znajomych ponieważ wszystkich chce rozwodzić i skłócać. Też jestem teściową ale nie wtrącam się w ich życie i cieszę się jak się dogadują.Syn powiedział że do nich wróci jak teściowa zejdzie. Chyba będzie musiał długo czekać bo ma się dobrze i ma 66 lat. Niejednemu jeszcze wypije krew.

Jadzia_G
18-04-2009, 12:12
Ja ze swoją synową mam bardzo dobry kontakt. Wnuki mogą do mnie przyjść kiedy tylko mają ochotę. Kocham ich bardzo wszystkich, ale..... Synowej matka / adopcyjna/ baba z piekła rodem. Gdzie się pokaże to strasznie namiesza. Wszystkich traktuje jak głupków, niedorajdy. Chce decydować o życiu synowej i jej dzici. Mój syn to "wyklęty", bo nie chce się dać manipulować i dyrygować np. kopanie na działce, jaki ma dać kolor na swoich ścianach. Zemsta była okrutna. Synowa jest od niej całkowicie uzależniona/ w dzieciństwie była strasznie bita przez nią od chwili adopcji tj jak miała 2,5 roku/. Nie może się wyzbyć strachu. Przez jej ingerencję i brak stanowczej reakcji synowej doszło do rozwodu. Matka ma duże znajomości w Sądzie wrocławskim / koleżanka znana adwokatka d/s rodzinnych/. Ja jednak w dalszym ciągu mam z nimi dobry kontakt mimo teściowej. Dzieci już dorosły 11 lat i 14 - same sobie z babką nieźle radzą. Np. babka skoczyła do wnuczki /14 lat/, że ojciec nie ma prawa się z nimi widywać, na to wnuczka z ogromnym wrzaskiem odpowiedziała, że to jest ich tatuś i będzie przychodził kiedy tylko zechce. Babka przestała dyskutować i przychodzić. A my dalej się kochamy i widujemy oraz dzwonimy do siebie codziennie. Na pohybel babce. Kobieta nie ma prawie żadnych znajomych ponieważ wszystkich chce rozwodzić i skłócać. Też jestem teściową ale nie wtrącam się w ich życie i cieszę się jak się dogadują.Syn powiedział że do nich wróci jak teściowa zejdzie. Chyba będzie musiał długo czekać bo ma się dobrze i ma 66 lat. Niejednemu jeszcze wypije krew.
Takie widźmy też bywają - choć myślałam że teraz ludzie są bardziej oczytani i mniej zacofani.Bo to musi być straszny prymityw skoro tak podchodzi do życia dzieci. Nie martw się wszystko jeszcze będzie dobrze.

Babcia Iwa
18-04-2009, 12:18
Baba wykształcona po prawie administracyjnym/zaocznym w dorosłym wieku/.. We łbie jej się przewróciło i dlatego wszystkich traktuje jak durni.

Babcia Iwa
18-04-2009, 12:30
Teściowej mojego syna motto: W sądzie nie mówi się prawdy/ lubi opornych podawać do Sądu z wymyślonymi powodami i prawie zawsze wygrywa, albo: dajcie chłopa a paragraf się znajdzie./ Mój syn nie pijący, spokojny,straszny flegmatyk z brakiem agresji / przeciwieństwo moje/. Wygląd mówi co innego. Nie powinnam wklejać jego fotki ale aby było moje pisanie wiarygodne zrobię wyjątek:http://img2.vpx.pl/up/20090418/mlobraz_001.jpg (http://www.vpx.pl/foto,obraz_001299.html)http://img2.vpx.pl/up/20090418/mlsok_2.jpg (http://www.vpx.pl/zdjecie,sok_2.html)na drugiej fotce ten duży i gruby.

Jadzia_G
18-04-2009, 12:38
Zawiść jest religią przeciętniaków. To że ma wyższe wykształcenie to niewszystko, bo można go mieć i być poprostu głąbem.

Babcia Iwa
18-04-2009, 12:43
Zgadzam się ale bardzo skutecznym. Mnie się nie czepia bo moja postura i wygląd oraz postawa ją odstrasza.

nutaDo
20-04-2009, 14:04
Pewnie większość z nas jest teściami.Wiem, że bardzo trudno jest zrozumieć młode pokolenie /chociażby głosne słuchanie rytmicznej muzyki/, ale przecież nasze doświadczenie życiowe można wykorzystać dla dobra rodziny młodych.
Staram się nie wtracać, często jednak boli mnie serce, gdy widzę krzywdzące błędy, których można uniknąć.
Widzę też krzywdzenie teściowych.

Mar-Basia
20-04-2009, 14:12
Baba wykształcona po prawie administracyjnym/zaocznym w dorosłym wieku/.. We łbie jej się przewróciło i dlatego wszystkich traktuje jak durni.

Kochana, nie trzeba byc po prawie aby traktowac ludzi jak ostatnich durni. Ile przykladow mamy z naszego Forum? Wlosy deba staja !!!!!:confused:

tadeusz50
20-04-2009, 15:13
Pewnie większość z nas jest teściami.Wiem, że bardzo trudno jest zrozumieć młode pokolenie /chociażby głosne słuchanie rytmicznej muzyki/,
Staram się nie wtracać, często jednak boli mnie serce, gdy widzę krzywdzące błędy, których można uniknąć.
Widzę też krzywdzenie teściowych.
Danusiu przecież nasze pokolenie też słuchało głośnej muzyki. Sam o ile tylko można było puszczałem muzykę na jak to się mówi "fabryka dała" a że teraz "fabryka" daje więcej to i efekty też inne. Z ręka na sercu ile to nasłuchaliśmy się o tym jak można tak głośno i "takiej' muzyki słuchać od wcześniejszego pokolenia.

Prefekt
20-04-2009, 15:25
pięknych piosenek. Np. "Bajo bongo". A dziś to zgroza! Ruja i poróbstwo. Pojąć trudno, czego IM się zachciewa. A jeśli trudno pojąć, to tylko potępiać! Bo co innego???

tadeusz50
20-04-2009, 15:46
pięknych piosenek. Np. "Bajo bongo". A dziś to zgroza! Ruja i poróbstwo. Pojąć trudno, czego IM się zachciewa. A jeśli trudno pojąć, to tylko potępiać! Bo co innego???
Cóż zrobić ja tam się nie wypieram co robiłem i śmieszy mnie to jak ktoś powiedział "nie pamięta wół jak cielęciem był". Głośne słuchanie muzyki to jedno a ile nawalczyliśmy sie (chłopcy) o długość włosów. Teraz jeden goli się na łyso i zaraz myślą o nim mięśniak głupek nieuk a tu ogromny błąd bo i tu są ludzie wykształceni i na stanowiskach. Drudzy zaś włosy włosy do pasa lub do ramion i to nikogo lub prawie nikogo nie wzrusza. O ubiorach to już szkoda mówić i pisać.

babciela
20-04-2009, 19:09
Jasne , przecież konflikt pokolen istniał jak długo świat istnieje.
Młodzi nie sa durniami- oczywiscie- oprócz wyjątkow. Zyja inaczej jak my, nie zwracaja uwagi na nasze tzw doświadczenie- i dobrze, jak dostana po d... to ich... a może nie dostana, może to oni maja tacje...

gratka
20-04-2009, 19:52
Pozwólmy młodym uczyć się na błędach, bo to jest bardzo skuteczny sposób na dorastanie. Jeżeli ich nie rozumiemy, to może pokornie pomilczmy zamiast potępiać??

Prefekt
21-04-2009, 13:34
zawsze wolałem uczyć się na błędach... cudzych.

gratka
21-04-2009, 21:19
zawsze wolałem uczyć się na błędach... cudzych.
A ja pozostanę przy swoich błędach, bo nie wszystkie można naprawić :) i żałuję, że żyje się tylko raz.

nutaDo
21-04-2009, 21:32
A ja proponuję obronę teściowej.
Twierdzę, że większość to dobre, pełne poświęcenia, bogate w mądrość życiową osoby.Na pewno znamy konkretne przykłady.
Uparcie nie zgadzam się na wyśmiewanie i poniżanie.

jip
21-04-2009, 21:39
A ja proponuję obronę teściowej.
Twierdzę, że większość to dobre, pełne poświęcenia, bogate w mądrość życiową osoby.Na pewno znamy konkretne przykłady.
Uparcie nie zgadzam się na wyśmiewanie i poniżanie.
Co Ty? nawet na trochę żartów z teściowych?, większość teściowych ma poczucie humoru i nawet sama z siebie się śmieje, myślę, że teściowe by czuły się obrażone jakby z nich nie żartować. A, że są nieraz fajne to każdy wie!!!!!! Pozdrowienia i kwiatki dla teściowych
http://www.klub.senior.pl/galeria/images/4442/medium/1_wiosna_2009_003.jpg

araad
21-04-2009, 21:42
Świetnie jest jeżeli teściowa poświęci się i swoją mądrość życiową zachowa dla siebie. A jeżeli jeszcze mieszka 400 km dalej to marnego słowa na nią powiedzieć nie można.

nutaDo
21-04-2009, 21:44
No i widzisz Jip co to Araad wypisuje?

kama5
25-04-2009, 23:17
Uważam, że wspólne mieszkanie 2 pokoleń zawsze będzie rodzić konflikty , bo to będą dwa światy i różne spojrzenia na życie.Wzajemne relacje zależne są od poziomu kultury członków rodziny i umiejętności wyrażania swoich oczekiwań .Stare porzekadło mówi , że " prawda leży w środku ".Jeżeli słucha się tylko jednej strony , nie będzie to obiektywizm.A tak trochę na wesoło, to zastanawiam się dlaczego dowcipy są tylko o teściowej, a o teściu nie ? znam dobre i mądre teściowe ( taką ja miałam ) , znam też i złe, takie też są i synowe.Myślę też, że tematów do dowcipów o teściowych dostarcza samo życie.Każda teściowa to matka i zawsze " rozgrzeszy " prędzej swoje dziecko niż to , które weszło do rodziny.Wiele rzeczy złych wynika ze źle pojętej miłości do własnego dziecka, dlatego będę bronić teściowe, a synowe niech pamietają , że one kiedyś też będą teściowymi.:)

Jolina
26-04-2009, 00:19
Skasowało mi się.Napiszę jutro. Przepraszam ..dobranoc.

nutaDo
30-04-2009, 13:02
Poradźcie, jak reagować, gdy sąsiedzi dość często urządzają hałaśliwe imprezy , muzyka nawet z otwartych samochodów oczywiście na całość. Straż Miejska nie interweniowała.
Uczestnikami są bardszop młodzi ludzie

jip
30-04-2009, 13:07
Poradźcie, jak reagować, gdy sąsiedzi dość często urządzają hałaśliwe imprezy , muzyka nawet z otwartych samochodów oczywiście na całość. Straż Miejska nie interweniowała.
Uczestnikami są bardszop młodzi ludzie
Też urządzac imprezy, ale głośniejsze....

nutaDo
30-04-2009, 13:15
NIe ma takiej siły przebicia.

tadeusz50
30-04-2009, 13:26
Poradźcie, jak reagować, gdy sąsiedzi dość często urządzają hałaśliwe imprezy , muzyka nawet z otwartych samochodów oczywiście na całość. Straż Miejska nie interweniowała.
Uczestnikami są bardszop młodzi ludzie
Przypominam sobie swoje i mojego pokolenia zachowanie sprzed lat powyżej 40-tu. Wystawiało się głośnik do otwartego okna i nastawiało potencjometr na maksa czyli ile fabryka dała.Kto tego nie robił w młodości?? Obecnie sprzęt jest zdecydowanie lepszy i głośniejszy. W samochodach przecież oni tam mają swoje głowy i uszy. W dzień nic ani Straż Miejska ani Policja nic nie zrobi bo nie ma do tego prawa. Siła przebicia zależy od sprzętu tak więc z pewnością jest do przebicia.

nutaDo
30-04-2009, 13:42
Ale w nocy do 5-tej rano?
Niestety to się powtarza.

tadeusz50
30-04-2009, 13:49
Danuto skoro to się dzieje w nocy (nie napisałaś o porze doby). Zgłaszać na Policję musi interweniować łaski nie robi. Następnie pewnie do prokuratury -zakłócanie ciszy nocnej. Jednocześnie oczywiście możesz narazić się na odzew tych młodych podejrzewam niezbyt przyjemny.

bogda
30-04-2009, 14:11
A może wystarczy z nimi porozmawiać, może zrozumieją :confused:

tadeusz50
30-04-2009, 14:18
A może wystarczy z nimi porozmawiać, może zrozumieją :confused:
Bogusiu, podejrzewam, że to już było. Znaczy rozmowa.

Anielka
30-04-2009, 14:22
A moze po prostu przez chwilę posłuchać na całą parę muzyki poważnej.U mnie to skutkuje.Pozdrawiam.

Pani Slowikowa
30-04-2009, 15:03
Też urządzac imprezy, ale głośniejsze....

Po sasiadow imprezie, kiedy beda kurowali kaca, nastawic radio na maxa i... wyjechac na weekend :) ????

nutaDo
30-04-2009, 17:29
Nie mogę narażać innych sąsiadów na hałas.
Najgorsze, że nikt nie chce wszcząć konkretnych działań.
Zobaczymy, co będzie pod koniec tygodnia, czy może poskutkuje rozmowa.

kama5
30-04-2009, 23:37
Jeżeli twoi sąsiedzi są kulturalni, to rozmowa poskutkuje, choć gdyby takimi byli inaczej by się zachowywali.Spróbuj, może Ci się uda.Odradzałabym odpłacanie tym samym skoro chcemy wykazać swoje racje .Ja miałam takich sąsiadów, że nic nie skutkowało, nawet policja była bezsilna, bo nie otwierali drzwi.Na szczęście musieli się wyprowadzić, bo zalegali z opłatami.Jak pokazuje życie dzisiaj chamstwo i draństwo góruje i nie ma na to silnych.Zawsze się jest przegranym .Życzę Ci mocnych nerwów, bo pewnie długo jeszcze powalczysz.

nutaDo
04-05-2009, 16:25
Skandal wywołany przez geja na konkursie o tytuł miss USA, przysporzył Carrie Prejean ogromną popularność i poparcie opinii publicznej.
Jakże to właściwie jest, większość populacji światowej żyje w związku małżeńskim mężczyzny i kobiety - czy o tym nie wolno mówić publicznie?
Czy homoseksualista może publicznie obelżywymi słowami manifestować swój protest.
Przecież ta dziewczyna nikogo nie obraziła.

nutaDo
05-05-2009, 11:51
Czy za niedługo będziemy ze strachem zaznaczać, że jesteśmy w związku małżeńskim: kobieta i mężczyzna?

Mar-Basia
05-05-2009, 12:00
Czy za niedługo będziemy ze strachem zaznaczać, że jesteśmy w związku małżeńskim: kobieta i mężczyzna?

Cale nieporozumienie polega na "denominacji" zwiazku/uni dwoch osob tej samej plci. Pod zadnym wzgledem nie powinni sie oni/one nazywac malzenstwem. Co robia, jak zyja, jak sie bzykaja - to nie nasza sprawa!!!!! Chca miec przyjemnosc - nikt im nie broni. Jestem z reguly tolerancyjna w stosunku do homoseksualistow ale diabli mnie biora jak przekraczaja tzw czerwona line. :mad:

nutaDo
05-05-2009, 17:13
Cale nieporozumienie polega na "denominacji" zwiazku/uni dwoch osob tej samej plci. Pod zadnym wzgledem nie powinni sie oni/one nazywac malzenstwem. Co robia, jak zyja, jak sie bzykaja - to nie nasza sprawa!!!!! Chca miec przyjemnosc - nikt im nie broni. Jestem z reguly tolerancyjna w stosunku do homoseksualistow ale diabli mnie biora jak przekraczaja tzw czerwona line. :mad:

Zgadzam się i dodam- dziwię się, że media nie potępiły chamskiego zachowania tego człowieka obrażającego ordynarnymi słowami kobietę.

nutaDo
08-05-2009, 10:39
Ku przestrodze żartownisiom:

"I śmiech niekiedy może być nauką,
Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa,
I żart, dowcipną przyprawiony sztuką,
Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa;
I krytyk zda się, kiedy nie z przynuką,
Bez żółci łaje, przystojnie się dąsa"

nutaDo
08-05-2009, 14:35
I jeszcze do przemyślenia dalszy ciąg #83:

"Wszystko jest głupie"

Wszystko jest głupie, co rodzi się z myśli,
A nie z kapryśnych słów zgodnego dźwięku;
Wszystko jest kłamstwem, czego nie nakryśli
Pióro bezwolnie chwiejące się w ręku;

Wszystko jest nudą, co nie jest marzeniem,
Za światem baśni naiwną tęsknotą -
Wszystko jest zgrzytem, co nie jest westchnieniem
Z serca do serca wionącym pieszczotą...

Mar-Basia
08-05-2009, 15:38
Zgadzam się i dodam- dziwię się, że media nie potępiły chamskiego zachowania tego człowieka obrażającego ordynarnymi słowami kobietę.

Hmmm....wiesz kim sa ludzie w mediach.....kazdy broni swego obozu....Znasz powiedzenie "poprawny politycznie"? :mad: Poprostu bali sie wychylic.:mad:

Prefekt
08-05-2009, 15:42
małe kurczątka potrafią zadziobać na śmierć (celując zwłaszcza w oczka) różniący się od nich egzemplarz. Takie
(s)kurczątka są też wśród dwunożnych - nibysapiens.
"czerwone LINY(?)" I INNE KŁODY są ich credo. Chyba z zazdrości takim jak Michał Anioł, Dąbrowska, Iwaszkiewicz, prawdopodobnie Szekspir i miliony starożytnych Greków. Bo przecież inna nazwa, to grecka miłość.

Czemuż to pochwa jest lepsza od odbytu? Miliardy bakterii i tu
i tam! Wielu hetero uprawia seks analny. A dzieci? Iluż to ludzi o "pozytywnej" orientacji NIE CHCE MIEĆ PROGENITURY?

p.s. Nie jestem homo. Jestem tolerancyjnym człowiekiem.

nutaDo
11-05-2009, 12:02
W porzątku tylko tutaj nie chodzi orientację seksualną, lecz o skandaliczne zachowanie geja..
Wyzwał dziewczynę "ty suko" i powtarzam: media nie zareagowały.
Prefekcie proszę przeczytaj post 79 i poszukaj w mediach.

nutaDo
13-05-2009, 14:06
[QUOTE=nutaDo]W porządku tylko tutaj nie chodzi orientację seksualną, lecz o skandaliczne zachowanie geja..
Wyzwał dziewczynę "ty suko" i powtarzam: media nie zareagowały.
Prefekcie proszę przeczytaj post 79 i poszukaj w mediach.

nutaDo
13-05-2009, 14:14
Po niedzielnej wycieczce w góry, muszę poruszyć kwestię zaśmiecania gór i nie tylko.Ludzie wywożą niesamowite rzeczy do lasu... fotele, śmieci w workach, garnki itp.
Myślę, że chociaż szkoła nie może wychowywać/?/..., ale jednak mogliby nauczyciele uczyć dzieci, a one swoich rodziców :
Nie wywoź do lasu odpadków i niepotrzebnych rzeczy

Prefekt
13-05-2009, 20:00
Media mają pisać o "ty suko"? Ileż musiałyby pisać - dla równowagi - o epitetach pod adresem gejów?!!! Może oni mają
już dość wysłuchiwania? Czy wiesz co plotła ta nazwana suką?
Czy tylko solidarność jajników przez Ciebie przemawia?

Kazik
13-05-2009, 20:16
- Sądzę, że małżeństwa powinny być zawierane pomiędzy kobietą i mężczyzną. Nie chcę nikogo urazić, ale tak zostałam wychowana i tak wydaje mi się powinno być - powiedziała Carrie Prejean.
http://www.plotek.pl/plotek/1,78648,6523437,Perez_Hilton_zbesztal_Miss_Kalifor nii.html
Tu jej zdjęcia i typka Pereza. Pod artykułem poczytałem komentarze.

kama5
13-05-2009, 21:35
Też zagrane na wysokiej nucie.Twoja tolerancja jakoś wyraźniej kieruje się sympatią ku gejom, wyrażona zbyt napastliwym językiem.Ja tak to odebrałam i pewnie też mi się oberwie za solidarność z NutąDo,która bardzo delikatnie wyraziła swoją opinię.Osobiście nie jestem wrogiem gejów, to że mają inną orientację seksualną nie jest ich winą, ale mieć prawo do adopcji to żądanie zgubne w skutkach ( dla dzieci )

tadeusz50
13-05-2009, 21:45
Też zagrane na wysokiej nucie.Twoja tolerancja jakoś wyraźniej kieruje się sympatią ku gejom, wyrażona zbyt napastliwym językiem.Ja tak to odebrałam i pewnie też mi się oberwie za solidarność z NutąDo,która bardzo delikatnie wyraziła swoją opinię.Osobiście nie jestem wrogiem gejów, to że mają inną orientację seksualną nie jest ich winą, ale mieć prawo do adopcji to żądanie zgubne w skutkach ( dla dzieci )
Dziecko ma ojca i matkę. To co zrobić gdy oni są gejami lub lizbijkami ale pojawi się dziecko. Zabrać im? Na jakiej podstawie?

Lila
13-05-2009, 21:53
Jak u gejów dziecko się pojawi ? Jakieś zapłodnienie pozaustrojowe ?
Co za świat .

tadeusz50
13-05-2009, 21:59
Lilu jeśli dla tzw. świętego spokoju w rodzinie zawarł związek małżeński, może chciał spróbować jak to jest z kobietą. Oczywiście sytuacje odwrotne czyli lizbijek można doliczyć gwałt. Życie płata figle.

Lila
13-05-2009, 22:01
Tadziu.Ba .Wielu próbuje.I wielu ma dzieci.
Tylko żaden nie wychowuje .

Lesbijki , nie powiem . Kobiety mogą wychowywać dziecko .

tadeusz50
13-05-2009, 22:04
Lilu, ale "rodzynek" może się znależć.

Lila
13-05-2009, 22:06
Lilu, ale "rodzynek" może się znależć.
Może , ale razem z partnerem , to już dwa grzybki w barszczu.
Związek tak ,ale bezdzietny.

wierna Eliza
13-05-2009, 22:10
Kopernik też był kobietą.

Lila
13-05-2009, 22:16
Kopernik też był kobietą.

Oczywiście . I to blondynką , jak wykazały najnowsze badania .
Ten landszafcik z globusem i w kiecce z krempliny , to zafałszowany jest.
Oczęta miała Kopernikowa lazurowe.

wierna Eliza
13-05-2009, 22:36
Eee
blondynka by nie wymyśliła
o obrotach ciał niebieskich,
może jakichś
innych ciał.

Lila
13-05-2009, 23:05
No nie sądź innych według siebie.
Blondynka średniowieczna , to nie współczesna Barbie , moja droga.

wierna Eliza
13-05-2009, 23:16
No nie sądź innych według siebie.
Blondynka średniowieczna , to nie współczesna Barbie , moja droga.
Nie rozumię tego ostatniego określenia.
Jestem twoją drogą, do czego?
Do cnotliwego rzycia?
Niemożliwe!
Nie sadzę innych,
albowiem sama mogę być posadzona.
Blondynki średniowieczne pracowały drugą stroną,
u dziadków,
tych od orzechów.

Lila
13-05-2009, 23:32
Ja też nie rozumię co ty do mnie piszesz .
Sadzone to może być jajo , a także rzyć na tronie .
Jesteś moją drogą do uśmiechu na dobranoc, boś poczciwa z kościami dziewucha , aczkolwiek nader cnotliwa.

nutaDo
15-05-2009, 13:37
Niezapominajka – przypominajka”

Niezapominajka – to symbol,
niezapominajka – to znak,
cała nasza akcja
nazywa się tak.

A w ramach tej akcji
My dzieci z przedszkola
chronimy przyrodę
chwaląc jej urodę.


Dbamy by świat wokół
był zdrowy i czysty,
by dbali o to wszyscy.

Nie chcemy by ginęły
niewinne zwierzęta.
O ochronie roślin i zwierząt
każdy z nas pamięta.

Uczymy się dbać o nie,
robimy plakaty,
a o wszystkim przypominają nam
niezapominajki – polskie kwiaty.

Może dzieci nauczą starszych, by nie zaśmiecali lasów - przyrody odpadkami

nutaDo
15-05-2009, 14:33
Prefekcie - dlaczego chcesz mnie obrazić.
Dzisiaj miałam czas przeglądnąć ten wątek.
W normalnym zwiazku małżeńskim żyję kilka dziesiątek lat, wychowałam dzieci i mam wnuki - nie pozwolę się obrażać.
Nie interesują mnie inne opcje seksualne, nikogo nie potępiam,ani nie poniżam - ale dziwi mnie obnoszenie się ze swoimi problemami seksualnymi i obrażanie ludzi za to, że w tych układach wypowiadają odważnie swoje zdanie.

nutaDo
16-05-2009, 19:46
http://www.galeria.lasypolskie.pl/d/21-4/tu_byl_czlowiek_brudas.jpg

tadeusz50
16-05-2009, 19:56
http://www.galeria.lasypolskie.pl/d/21-4/tu_byl_czlowiek_brudas.jpg
Zaśmiecania lasów i miejsc rekrakcyjnych nie da się tolerować.:mad:

Jadzia_G
16-05-2009, 22:00
Moje gratulacje 14.000 to jest rekord chyba tutaj w tak krótkim czasie!!!!

nutaDo
19-05-2009, 16:14
Czy zachęcanie niezamożnych ludzi do korzystania z tzw szybkich kredytów, jest działalnością uczciwą?
Widziałam na Discovery program uświadamiający jakie dochody przynoszą bankom procenty z udzielanych tego rodzaju kredytów i w jaki sposób zachęcają klientów.
Ludzie nieświadomi wysokości kwot, które będą musieli zwrócić /nie zawsze są o tym informowani/ popadają w większe zadłużenia a nawet w całkowitą utratę swoich dóbr.Często pozostają bez środków do życia.

Mar-Basia
19-05-2009, 18:15
Zawsze mi wbijano do glowy, ze nie ILOSC ale JAKOSC sie liczy. Hihihihi. :confused:
Piszesz o latwych kredytach dla niezamoznych ludzi. Zelazna zasada w zyciu powinna byc "NIE ZYC NA KREDYT", szanowac i cieszyc sie tym co sie ma!!!!!!! Moze, zacznijmy od tego.

lawenda
19-05-2009, 19:15
MARBELLO, co do kredytów to nawet bym Ci przyznała rację ale czasem są sprawy losowe które zmuszają pójścia do banku a bank współczucie i pomoc zostawił w fundamentach budującego się gmachu gdzie jest "pomagający bank"
Twoja zasada nie dla wszystkich jest jednak dobra, bo nie jest aż tak cacy jak Ci się wydaje.















http://lawenda7.bloog.pl/

Mar-Basia
19-05-2009, 19:37
MARBELLO, co do kredytów to nawet bym Ci przyznała rację ale czasem są sprawy losowe które zmuszają pójścia do banku a bank współczucie i pomoc zostawił w fundamentach budującego się gmachu gdzie jest "pomagający bank"
Twoja zasada nie dla wszystkich jest jednak dobra, bo nie jest aż tak cacy jak Ci się wydaje.
http://lawenda7.bloog.pl/

Lawendo, klienci z prawdziwymi sprawami losowymi napewno nie sa liczni - tu przyznaje Ci racje. Ale nie zapomnaj, ze sa tacy - a na nieszczescie ich samych - stanowiacy wiekszosc tych "nieszczesliwie zadluzonych", co zapozyczaja sie na zakup super nowego modelu samochodu, wystrzalowe wakacje, sluby dla dzieci na 100 lub wiecej osob , wystrzalowe pierwsze komunie....drogie meble....super telewizor czy ostatni model komputera. Jednym slowem "zastaw sie pokaz sie" - a potem placza, ze nie sa w stanie splacic kredytu, bo nie potrafia zyc inaczej jak na kredyt. Wlasnie tych ludzi mialam na mysli. Naturalnie winny BANK.:mad:

lawenda
19-05-2009, 19:47
MARBELLO, jeżeli chodziło o tych co piszesz to masz rację ale na moje szczęście ja takich ludzi nie znam i raczej jestem daleko bo jakoś pokaowe życie mnie nie nęci.

nutaDo
19-05-2009, 19:47
Szczególnie jest to "modne" wśród młodych, dorabiających się ludzi, którzy pragną mieć wszystko bardzo szybko - i gotowa tragedia.
Marbello - banki nie zawsze uczciwie mówią o wszystkich kruczkach finansowych.

Mar-Basia
19-05-2009, 21:30
MARBELLO, jeżeli chodziło o tych co piszesz to masz rację ale na moje szczęście ja takich ludzi nie znam i raczej jestem daleko bo jakoś pokaowe życie mnie nie nęci.

Nie sprowadzaj tematu do "Twojej osoby" - dyskutujemy ogolnie - dlaczego tak jest. Niestety znam takich ludzi co sie zastawiaja aby sie postawic, i nie tylko w Polsce. I to mnie zlosci!!!!!! Ludzie nie zdaja sobie sprawy, ze w momencie kiedy biora pozyczke bankowa - moze maja mozliwosc splaty - ale nastepuje jutro.....kryzys....choroba....strata pracy........ Wezmy karty kredytowe!!!! Kiedy ich nie bylo, ludzie jakos zyli i nie poslugiwali sie "latwym" plastikiem. A dzisiaj? Mozesz splacac tylko 10% z wydanej kwoty......i dlug narasta. Nie nalezy za to obciazac odpowiedzialnoscia BANKU. Gdyby ode mnie zalezalo nie dalabym karty kredytowej zadnej osobie, ktora nie ma odpowiedniego pokrycia - moge Cie zapewnic byloby mniej nieszczesliwych dluznikow.....i nie byloby problemu.

Mar-Basia
19-05-2009, 21:36
Szczególnie jest to "modne" wśród młodych, dorabiających się ludzi, którzy pragną mieć wszystko bardzo szybko - i gotowa tragedia.
Marbello - banki nie zawsze uczciwie mówią o wszystkich kruczkach finansowych.
Madrze powiedzialas " pragna miec szybko". Uwazam, ze zanim sie wezmie kredyt bankowy nalezy zastanowic sie dziesiec razy. Ta cholerna mania zycia na kredyt przyszla do nas ze Stanow, gdzie od drugiej wojny swiatowej cale masy spoleczne zyly na kredyt. Widzialas do czego to doprowadzilo - ruiny finansowej, problemu swiatowego. Zdecydowanie jestem twardym przeciwnikiem pozyczek bankowych jezeli nie ma sie z czego oddac. A tak miedzy nami, bez najnowszego modelu telewizora, laptopa czy super modnych Nike- da sie zyc bez wiekszego stressu, nieprawdaz? :)

leluri
19-05-2009, 22:37
niemniej przedstawiciele- doradcy, a więc banki są nieuczciwe w "łapaniu" klienta. mamią młodych i starych niedoświadczonych, którzy nie zdają sobie w swojej łatwowierności sprawy ile tak naprawde musza zwrócic. jakie koszty kryją się za uśmiechem pełnym życzliwości. praktyką nieetyczną jest udawanie,że dochody pokazane na oświadczeniu sa wystarczające do spłaty zaciągniętego kredytu.
przykład, proszę - uczennica w zakładzie fryzjerskim otrzymywała wynagrodzenie miesięczne ok 200,00 zł+ napiwki,
a przyznano jej kredyt w wysokości 4000,00 zł.
windykator szybko znalazł zakład, dziewczyny już tam nie było, z kogo ściągnie,oczywiście z rodziców, bo nie "odpuści"

Mar-Basia
19-05-2009, 22:53
niemniej przedstawiciele- doradcy, a więc banki są nieuczciwe w "łapaniu" klienta. mamią młodych i starych niedoświadczonych, którzy nie zdają sobie w swojej łatwowierności sprawy ile tak naprawde musza zwrócic. jakie koszty kryją się za uśmiechem pełnym życzliwości. praktyką nieetyczną jest udawanie,że dochody pokazane na oświadczeniu sa wystarczające do spłaty zaciągniętego kredytu.
przykład, proszę - uczennica w zakładzie fryzjerskim otrzymywała wynagrodzenie miesięczne ok 200,00 zł+ napiwki,
a przyznano jej kredyt w wysokości 4000,00 zł.
windykator szybko znalazł zakład, dziewczyny już tam nie było, z kogo ściągnie,oczywiście z rodziców, bo nie "odpuści"

Takie praktyki powinny byc karalne. Kredyt dla "mlodki" dochod zl 200/miesiac - jak by raz czy dwa razy pracownik banku co zaakceptowal kredyt - musial oddac z wlasnej kieszeni - mysle, ze byloby to dobra przestroga dla wszystkich. Druga strona, jezeli dziewczyna jest pelnoletnia - dlaczego dlug ma byc sciagany z rodzicow? A jezeli "mlodka" nie jest pelnoletnia - po co jej kredyt....na ciuchy? Uwazam, ze banki powinny byc bardziej rygorystyczne i nie dawac latwych kredytow. A jezeli daja taki "lewy" kredyt - to na ich wlasna odpowiedzialnosc.

eledand
19-05-2009, 23:20
Nie sprowadzaj tematu do "Twojej osoby" - dyskutujemy ogolnie - dlaczego tak jest. Niestety znam takich ludzi co sie zastawiaja aby sie postawic, i nie tylko w Polsce. I to mnie zlosci!!!!!! Ludzie nie zdaja sobie sprawy, ze w momencie kiedy biora pozyczke bankowa - moze maja mozliwosc splaty - ale nastepuje jutro.....kryzys....choroba....strata pracy........ Wezmy karty kredytowe!!!! Kiedy ich nie bylo, ludzie jakos zyli i nie poslugiwali sie "latwym" plastikiem. A dzisiaj? Mozesz splacac tylko 10% z wydanej kwoty......i dlug narasta. Nie nalezy za to obciazac odpowiedzialnoscia BANKU. Gdyby ode mnie zalezalo nie dalabym karty kredytowej zadnej osobie, ktora nie ma odpowiedniego pokrycia - moge Cie zapewnic byloby mniej nieszczesliwych dluznikow.....i nie byloby problemu.
Marbellko,popieram 100% twoje wywody.Jak ja moge iśc do sklepu kupic kilo cukru jak w kieszeni nie mam grosz.Czyli życie na pełny kredyt.Kiedyś ludzie bali na lichwe-czyli na pomp.A co dzisiaj jest robione też lichwa ale w pieknym futerku odziana.Opamiętajcie sie ludzie!!!

leluri
20-05-2009, 07:32
Takie praktyki powinny byc karalne. Kredyt dla "mlodki" dochod zl 200/miesiac - jak by raz czy dwa razy pracownik banku co zaakceptowal kredyt - musial oddac z wlasnej kieszeni - mysle, ze byloby to dobra przestroga dla wszystkich. Druga strona, jezeli dziewczyna jest pelnoletnia - dlaczego dlug ma byc sciagany z rodzicow? A jezeli "mlodka" nie jest pelnoletnia - po co jej kredyt....na ciuchy? Uwazam, ze banki powinny byc bardziej rygorystyczne i nie dawac latwych kredytow. A jezeli daja taki "lewy" kredyt - to na ich wlasna odpowiedzialnosc.
racja, tylko jak zycie pokazuje, karani sa naiwni, banki jak kiedyś lichwiarze bogacą się.
w naszej Częstochowie niedługo będa... Jasna Góra i banki, w Alejach skądinąd reprezentacyjnych rosną banki jak grzyby po deszczu.

Jadzia_G
20-05-2009, 07:41
Witajcie - macie racje z tymi bankami u nas na jednej tylko ulicy naliczyłam 15 banków. Ale okazuje się że jak ludzie biedni i muszą nieraz ze względu na różne sytuacje życiowe zaciągnąć kredyt to skóre zdzierają !!

Mar-Basia
20-05-2009, 07:56
Witajcie - macie racje z tymi bankami u nas na jednej tylko ulicy naliczyłam 15 banków. Ale okazuje się że jak ludzie biedni i muszą nieraz ze względu na różne sytuacje życiowe zaciągnąć kredyt to skóre zdzierają !!

Jadziu, ludzi nalezy WYCHOWAC, co znaczy KREDYT bankowy, zwlaszcza jak sie nie ma z czego zwrocic. Jak ludzie beda wiedzieli jakie kruczki sie za tym kryja - moze pomysla dziesiec razy przed wzieciem kredytu. Mysle, ze dyskusja nie dotyczy ludzi biednych , ktorzych dotknal ciezki los i nie maja wyboru. Wg mnie dyskusja jest na temat "innych pozyczajacych", ktorzy powinni sie dobrze zastanowic, a takich jest napewno wiekszosc. A moze zle zrozumialam temat dyskusji? Cos nie moge uwierzyc, ze wszyscy ludzie w Polsce sa biedni i potrzebujacy?????????

tadeusz50
20-05-2009, 09:07
Pewne osoby mają wszystko ze znakiem jakości Q. Ich wybór.

Lila
20-05-2009, 12:06
Pewne osoby mają wszystko ze znakiem jakości Q. Ich wybór.
:D Tadziu , Q czyli Ku ?

O to ja nie chcę .
Bo weźmy taki Ku -klux ...i tak dalej.

tadeusz50
20-05-2009, 12:09
:D Tadziu , Q czyli Ku ?

O to ja nie chcę .
Bo weźmy taki Ku -klux ...i tak dalej.
Ależ żadnych dwuznaczności!! Pamiętam jak kilkanaście lat temu wiele towarów było oznaczone znakiem "Q" Za czyjeś inne myślenie nie odpowiadam!!!

nutaDo
21-05-2009, 13:23
Kryzys finansowy na świecie, a banków przybywa...
Na jednej /sic/ ulicy w moim mieście naliczyłam 20 banków czy ich oddziałów. A reszta - poza centrum.
Można uzyskać kredyt, pożyczkę bez zgody współmałżonka, nie mieści sie to w głowie czym to grozi.

Mar-Basia
21-05-2009, 13:46
Można uzyskać kredyt, pożyczkę bez zgody współmałżonka, nie mieści sie to w głowie czym to grozi.

NutaDo - czy mozesz jasniej wytlumaczyc co chcialas powiedziec przez "bez zgody wspolmalzonka" ??????:confused:

Lila
21-05-2009, 14:39
Bank - odsetkami i sumą główną , jeśli się nie spłaca - obciąża współmałżonków .
Chyba że jest rozwód , lub rozdzielność majątkowa.

Mar-Basia
21-05-2009, 14:51
Bank - odsetkami i sumą główną , jeśli się nie spłaca - obciąża współmałżonków .
Chyba że jest rozwód , lub rozdzielność majątkowa.
Dziekuje, wlasnie to chcialam wiedziec. Wobec tego nalezy sie dobrze zastanowic przed slubem - rozdzielnosc majatkowa...kocha czy nie kocha - jedyne zabezpieczenie.

kama5
21-05-2009, 22:39
Mam znajomych ,którzy pobrali się z wielkiej miłości , potem z tej milości do rodziny chcąc zapewnić jej dobrobyt chłop popadł w długi bankowe , bo myślał , że jak się nie przyzna to z czasem wypłynie na powierzchnię, ale utonął.Dziś mają rozdzielność majątkową , ale ona wstecz nie działa.Dlatego radzilabym wszystkim spisywać intercyzę przedślubną mimo wszelkim zapewnieniom.tak jest najbezpieczniej i nie ma to nic wspólnego z brakiem zaufania.Życie różnie może się potoczyć , lepiej się zabezpieczyć.

nutaDo
23-05-2009, 09:07
Intercyza jest jakimś zabezpieczeniem.Lecz co robić, gdy pomimo intercyzy jeden z małzonkow bierze kredyty i trzeba spłacać wspólnie. Tutaj jest tragedia rodzin.
Moim zdaniem jest skandalem naciąganie lekkomyślnych ludzi na ułatwianie do korzystania z kredytów za wszelką cenę.Sięganie do kieszeni w sposób lichwiarski.
Znam nie jedną taką tragedię rodzinną, głupota okupiona nieszczęściem z jednej strony i pytanie z drugiej - czy tylko chodzi wzbogacanie się banków?...

nutaDo
31-05-2009, 16:51
Przeglądając piosenki, które kiedyś śpiewało się w szkole, na wycieczkach - mam żal do ustalających programy nauczania w szkołach.
Z mojego doświadczenia wiem, że na lekcjach Wychowania Muzycznego uczy się podstaw teorii muzyki. Śpiewania zaniechano - więc młodzi ludzie nie śpiewają /poza małymi wyjątkami/.
Poszły więc w zapomnienie piosenki, których teksty uczyły miłości przyrody, czy patriotyzmu - czy po prostu uprzyjemniały życie.
Starsze pokolenie wyśpiewuje "biesiadne", to co pamiętają z młodości - i dobrze, ale chodzi o młodych - nie znają piosenek -nie śpiewają.
Jak temu zaradzić?

kama5
31-05-2009, 23:04
Jeszcze słowo co do kredytów bankowych - współmałzonka chroni rozdzielność majatkowa jeśli się taką w porę przeprowadzi.
Co do piosenek uczonych w szkole o treści patriotycznej czy przyrodniczej - to jeszcze w klasach początkowych może udałoby się rozśpiewać dzieci choć niektóre, ale wszyscy dziś chcą śpiewać po angielsku nie rozumiejąc nawet treści.Nie ma żadnych konkursów, festiwali czy innych imprez , by repertuar w większości piosenek nie byłby w języku angielskim.Ciekawa tylko jestem czy Anglicy tak chętnie znają i śpiewają polskie piosenki.
Trzeba się pogodzić z tym , że coś bezpowrotnie kończy się i ustępuje innym trendom.Każde pokolenie ma inne upodobania i myślę , że jest to naturalną rzeczą.

kama5
31-05-2009, 23:11
Tytuł w/w notki miał być " marzenia nutyDo."Nie wiem jak wskoczyły mi inne wyrazy z tekstu poniżej i jak to usunąć ? przepraszam.

nutaDo
01-06-2009, 16:40
Kamo - czy marzenia? - chcę zwrócić uwagę na program szkolny lekcji Muzyki, gdzie naucza się dzieci teorii muzyki, która dla tych nie grających na jakimkolwiek instrumencie jest zupełnie nie przydatna, a wręcz dodatkowo uciążliwa.
Uważam, że lekcje muzyki to powinna być nauka śpiewu.Czy to coś złego.
Jeżeli czegoś nie umiemy - to nie potrafimy tego robić.
Obecnie kontakt młodzieży z muzyką - to tylko słuchanie - nie potrafią a w efekcie nie chcą śpiewać.

tadeusz50
01-06-2009, 16:51
W latach młodości wczesnej wymagano w szkole bym śpiewał jak to pisze nutaDa.
Uważam, że lekcje muzyki to powinna być nauka śpiewu.Czy to coś złego.
w tym szkopuł, że natura pozbawiła mnie możliwości śpiewu. Naciągana trójcyna bo nie śpiewałem. Brawo tak trzymać. Nie umiesz śpiewać pała.

nutaDo
01-06-2009, 17:07
Tadziu - oj, ta natura - ale jednak przyjemne i wesołe są spotkania ze śpiewem. Mój powiada, "że nie ma słuchu, ale ma głos" i mimo to śpiewa.

tadeusz50
01-06-2009, 17:18
Tadziu - oj, ta natura - ale jednak przyjemne i wesołe są spotkania ze śpiewem. Mój powiada, "że nie ma słuchu, ale ma głos" i mimo to śpiewa.
Pewnie masz 100% racji super przyjemnie jak się chce rozgonić śpiewające towarzystwo. Śpiewające ptaki ze śmiechu zdychają w locie, bo zapominają machać skrzydełkami.

nutaDo
01-06-2009, 17:24
Nie jest tak źle - a na pewno wiele śmiechu.

tadeusz50
01-06-2009, 17:53
Nie jest tak źle - a na pewno wiele śmiechu.
Pewnie, że tak wiele śmiechu gdy ktoś wydaje dżwięki jakie wydaje p. Szenyszyn (może żle napisałem nazwisko). Tylko dla kogo to jest śmieszne. Pewnie można pośmiać się z garbatego, kulawego ułomnego. Sama radocha prawda.

nutaDo
01-06-2009, 18:11
Ależ Tadziu - źle mnie zrozumiałeś - nie jest to wyśmiewanie - nigdy na to sobie nie pozwalam, a szczególnie z innych.
Wyjaśniam:
Wśród naszych przyjaciół nie wszyscy potrafią śpiewać - a te właśnie osoby np domagają się solowych popisów i ich występy to rozśmieszanie reszty.
Na pewno nie było moim zamiarem z kogokolwiek się wyśmiewać.
Jeżeli czujesz się dotknięty - przepraszam.

tadeusz50
01-06-2009, 18:15
Przeprosiny oczywiście przyjęte.

Anilah
01-06-2009, 19:42
Jak reagować na chamskie zachowanie młodych ludzi na ulicy? - Oczywiście na szczęście nie jest to dość powszechne.
Dzisiaj byłam świadkiem, gdy grupa młodych chłopców przechodząc obok mijanych dziewcząt obdarzali je ordynarnymi słowami.
Przechodnie i ja także nie zwracali na to uwagi, na pewno ze strachu.
Trudno czasami zareagować w sytuacji kiedy to właśnie dziewczyny zachowują się tak skandalicznie , że człowiek zapomina języka w "gębie"Myślę często, że gdyby dziewczyny nie pozwoliły na takie zachowanie to chłopcy też by się inaczej zachowywali. Myślę, że są siebie warci.Oczywiście jestem bardzo oburzona.Kiedyś po zwróceni uwagi/chłopiec może miał 12 lat/ to usłyszałam taką wiązankę, że oniemiałam

Prefekt
02-06-2009, 10:29
wypowiadać się, bowiem poraziła mnie głębia zdania Nuty:
"Jeśli ktoś nie umie, to nie potrafi tego robić".

Uznaję kompetencje Nuty w temacie np. muzyki poważnej -
niech mówi o niej, niech zamieszcza linki, niech popularyzuje.
Jednak nieodzowne jest pamiętać, że są ludzie, którym słoń na ucho nadepnął i bozia głosu poskąpiła. Lekcje muzyki, śpiewu powinny być kultywowane w wybranym gronie, w kółkach zainteresowań. Dotyczy to zresztą również innych umiejętności, zainteresowań. Zapędzanie do nauczania czegokolwiek prowadzi do RÓWNANIA W DÓŁ. Generuje niski,
żałosny poziom edukacji - i to by było na tyle.

jip
02-06-2009, 13:08
"do k... nędzy! Jak was potrzeba, to was nie ma - rugał blednącego z sekundy na sekundę funkcjonariusza." to wypowiedź gorącego zwolennika świąt kościelnych, może ... nie będziemy się wysilać bo słowa same mówią o....... tolerancji.:
http://media.wp.pl/kat,15151,wid,11182224,wiadomosc.html?ticaid=1822d &_ticrsn=5

kama5
02-06-2009, 23:39
Nie zrozumiałaś mnie - może niezbyt precyzyjnie się wyrazilam.Nie wszystkie dzieci chcą śpiewać i nie wszystkim spodobałby się taki repertuar o jakim mówisz.Każde pokolenie jest inne, jeżeli oglądasz ' Mini szansę " to zwróć uwagę co maluchy śpiewają , to już nie są te dzieci z naszych czasów, inaczej się ubierają , preferują inne zabawki, naśladują starsze koleżanki.W szkole jest chór szkolny i kto chce moze się tam wyżywać.Jest mnóstwo okazji , by wykorzystać swoje wokalne zdolności , nie tylko uczą się samej teorii, choć ta też jest konieczna.Mam wiele zastrzeżeń do programow szkolnych nie tylko z muzyki, ale na to nie mamy wplywu, a nauczyciel zobligowany jest do realizacji czegoś co też nie musi się mu podobać.Jak dotychczas oświata nie ma szczęścia do mądrych ministrów , a kazda reforma jest coraz gorsza.To moje zdanie i nikt nie musi się ze mną zgadzać.

Basia.
02-06-2009, 23:52
"do k... nędzy! Jak was potrzeba, to was nie ma - rugał blednącego z sekundy na sekundę funkcjonariusza." to wypowiedź gorącego zwolennika świąt kościelnych, może ... nie będziemy się wysilać bo słowa same mówią o....... tolerancji.:
http://media.wp.pl/kat,15151,wid,11182224,wiadomosc.html?ticaid=1822d &_ticrsn=5
faktycznie tolerancyjny jest prezydent miasta Łodzi. :confused: Może wkurzył się tym, że zarzucono mu brak dbałości o miasto? :confused: Moim skromnym zdaniem Łódź zasłużyła sobie na nowego prezydenta, ciekawa jestem opinii osób mieszkających w tym mieście.

nutaDo
03-06-2009, 22:17
Rozumiem teraz, dlaczego ludzie przestali śpiewać.
Szkoda jednak, bo te piosenki znane mojemu pokoleniu, to jakby jakaś malutka cząstka naszej historii i nie tylko.Odchodzi to wszystko wraz z nami.
Ale zwracam uwagę, nas się nikt nie pytał czy chcemy się uczyć śpiewać.Dotyczy to także innych przedmiotów.
Zmieniają się czasy, zmieniają się obyczaje...

nutaDo
04-06-2009, 18:39
Z.Boniek powiedział:..."Czuję się dziwnie,nawet gdy pomyślę o małżeństwie ludzi tej samej płci.Nie interesuje mnie , czy piłkarz jest gejem, czy nie. Ale kto powiedział, że wszystko musimy akceptować? Że musimy o wszystkim uczyć dzieci?..."
____________
Film Tabu-nowe spojrzenie na homoseksualizm w futbolu

wierna Eliza
04-06-2009, 18:49
Pewnie masz 100% racji super przyjemnie jak się chce rozgonić śpiewające towarzystwo. Śpiewające ptaki ze śmiechu zdychają w locie, bo zapominają machać skrzydełkami.
Taki chór wujów byłby.

nutaDo
12-06-2009, 21:19
18.05.2009 zakończono przebudowę ulicy.
10.06.2009 ulewa trwająca ok 15 min - efekt na zdjeciu
http://bober.kicks-ass.net/download/4.JPG
No cieszmy się, ktoś kompetentny prowadził tą budowę - kosztowało to 7,7 mln zł.
Co sie dzieje z naszą nauką, naszymi inżynierami?

Jadzia_G
12-06-2009, 21:40
18.05.2009 zakończono przebudowę ulicy.
10.06.2009 ulewa trwająca ok 15 min - efekt na zdjeciu
http://bober.kicks-ass.net/download/4.JPG
No cieszmy się, ktoś kompetentny prowadził tą budowę - kosztowało to 7,7 mln zł.
Co sie dzieje z naszą nauką, naszymi inżynierami?
Rany boskie - a to w Bielsku jest ???

nutaDo
12-06-2009, 21:56
Tak Jadziu, nie jeden samochód wpadł.

Jadzia_G
12-06-2009, 22:05
Tak Jadziu, nie jeden samochód wpadł.

I tak właśnie topią się pieniądze przeznaczone na poprawę dróg. A najdziwniejsze jest to że nikt za ten stan rzeczy nie ponosi żadnych konsekwencji.

Jadzia_G
12-06-2009, 22:10
Jeszcze dodam że jakby jeden z drugim wykonawcy zostali ukarani karami pieniężnymi i to z własnej kieszeni to byłoby inaczej.

tadeusz50
13-06-2009, 15:09
Jadziu i Ty się dziwisz. A co jest przy gwałtownych opadach pod wiaduktami na Żeromskiego i Piłsudskiego? Duża powierzchnia i pompy nie mogą odebrać gwałtownego napływu wody.

Jadzia_G
13-06-2009, 18:38
Jadziu i Ty się dziwisz. A co jest przy gwałtownych opadach pod wiaduktami na Żeromskiego i Piłsudskiego? Duża powierzchnia i pompy nie mogą odebrać gwałtownego napływu wody.

Masz racje Tadziu, tyle mamy szczęścia że nie ma aż tak gwałtownych opadów u nas.Tylko szlak mnie trafia że ci co tak partaczą cały czas są bezkarni.

tadeusz50
13-06-2009, 18:50
Jadziu, moim zdaniem zawsze do czegoś można się przyczepić. Załóżmy w tych wyżej opisanych miejscach wstawiają dodatkowe pompy + dodatkowe rurociągi do odprowadzenia tej deszczówki. Wiąże się to z dużymi kosztami + koszty utrzymania w gotowości i przez kilka lat nie ma gwałtownych, obfitych opadów. Ktoś kto zechce się przyczepić liczy ile to kosztowało i jest bezużyteczne. Kogoś trzeba postawić do kąta. Mogę nie mieć racji ale tak też bywa.

nutaDo
02-07-2009, 20:25
Czy to co dzieje się z pogodą : gwałtowne zmiany temperatury, Ulewne deszcze, wichury - czy to człowiek swoją zachłanną gospodarką dewastując przyrodę przyczynił się do tych anomalii?
dr hab. Krzysztof Migała: "W skali 30 – 50 lat trudno te zjawiska nazwać normą. Tym bardziej że nie mają charakteru lokalnego. Śmiało za to można uznać je za anomalię, ale taka, która zdarza się raz na kilkadziesiąt lat". /Rzeczpospolita/

Nelchael
14-07-2009, 13:32
dr hab. Krzysztof Migała: "W skali 30 – 50 lat trudno te zjawiska nazwać normą. Tym bardziej że nie mają charakteru lokalnego. Śmiało za to można uznać je za anomalię, ale taka, która zdarza się raz na kilkadziesiąt lat". /Rzeczpospolita/

Coś słaby dr hab. z tego Migały! Zjawiska nie mają charakteru lokalnego? Jak to nie mają, jak mają. Ciągle zdarzają się na Śląsku i w Małopolsce. Jeśli wierzyć corocznym doniesieniom o powodziach i zapomogach dla powodzian, to ludzie tam żyją tylko z zapomóg. Ubezpieczać im się nie chce, bo i po co? Dobry rząd da zapomogę.

Nelchael
17-07-2009, 09:25
Niepolskie ?
Bardzo polskie.50 -letni eksperyment przeszczepienia wschodniej kultury w dorzecze Odry i Wisły ,powiódł się znakomicie.

Ej, to nie tak! Polska zawsze była w rozkroku między wschodem, a zachodem. Głównie za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Ten rozkrok to właśnie istota polskości.

Lila
17-07-2009, 10:33
Ej, to nie tak! Polska zawsze była w rozkroku między wschodem, a zachodem. Głównie za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Ten rozkrok to właśnie istota polskości.

Nie o to mi chodziło. Nie o żupany, zakrzywione szable i delie futrami podbite.
Ale o złodziejstwo,pijaństwo i kłamstwo co przyszło razem z 'katiuszami'.

Nelchael
19-07-2009, 08:57
Nie o to mi chodziło. Nie o żupany, zakrzywione szable i delie futrami podbite.
Ale o złodziejstwo,pijaństwo i kłamstwo co przyszło razem z 'katiuszami'.

Złodziejstwo było, jest i będzie jak wszędzie i zawsze, pijaństwo ma w Polsce tradycje równie stare, co na Wschodzie, a kłamstwo przyszło do nas razem z kulturą Zachodu -- z chrześcijaństwem.

jip
19-07-2009, 09:34
Ale Wy jęczycie...Polacy to święte aniołki, a jedz, pij i popuszczaj pas, a wyciąganie do głowy oleum, a...a... a kłamstwo pijaństwo to nie my ...to przez nich... a może to przez media...
A może to my też mamy swoje za uszami?

tadeusz50
19-07-2009, 16:49
Coś słaby dr hab. z tego Migały! Zjawiska nie mają charakteru lokalnego? Jak to nie mają, jak mają. Ciągle zdarzają się na Śląsku i w Małopolsce. Jeśli wierzyć corocznym doniesieniom o powodziach i zapomogach dla powodzian, to ludzie tam żyją tylko z zapomóg. Ubezpieczać im się nie chce, bo i po co? Dobry rząd da zapomogę.
Za to na Suwalszczyźnie same pracusie, pracują na całą Polskę, ubezpieczają się od wszystkiego. Pewnie i od skutków kichnięcia.:mad:

ostatek
19-07-2009, 18:59
/.../ Jeśli wierzyć corocznym doniesieniom o powodziach i zapomogach dla powodzian, to ludzie tam żyją tylko z zapomóg. Ubezpieczać im się nie chce, bo i po co? Dobry rząd da zapomogę.
/.../ a kłamstwo przyszło do nas razem z kulturą Zachodu -- z chrześcijaństwem.
Mam pytanie. Przepraszam za śmiałość...
Czytasz swoje posty czy tylko je piszesz?

nutaDo
20-07-2009, 19:27
Protestuję przeciw obrażaniu za przekonania religijne.
Nelchael bezkarnie używa okreslenia "katolickie chamy".
Administracja nie reaguje?...!!!
Zastanawiam się, i źle sie czuję w tej sytuacji i w tym klubie.

jip
20-07-2009, 19:47
Protestuję przeciw obrażaniu za przekonania religijne.
Nelchael bezkarnie używa okreslenia "katolickie chamy".
Administracja nie reaguje?...!!!
Zastanawiam się, i źle sie czuję w tej sytuacji i w tym klubie.
Nie przejmował bym się tym, wiesz niektórzy gdzieś muszą się wyżyć, w domu nie mogą bo może żona nie pozwala to szukają wentyla i najlepiej anonimowo, bo nikt nie widzi i żony nie trza się bać, i nie widać kim się jest i kim się było, no bo może kiedyś się nosiło baldachim, albo teczkę I sekretarza, albo.....

nutaDo
20-07-2009, 20:23
"...i nie widać kim się jest i kim się było, no bo może kiedyś się nosiło baldachim, albo teczkę I sekretarza, albo...." - zgadza się JIp.
Tak, jednoznaczna aura jaka jest wobec religii katolickiej, tłumaczy wiele.
Anonimowość z kolei pozwala na wystapienia ujawniające prawdziwą naturę.
Jednakże czuwająca administracja winna dbać o zachowanie reguł stawiających KSC /Klub Senior Cafe/ na pewnym poziomie.

Mar-Basia
20-07-2009, 20:39
"...i nie widać kim się jest i kim się było, no bo może kiedyś się nosiło baldachim, albo teczkę I sekretarza, albo....".
Tak, jednoznaczna aura jaka jest wobec religii katolickiej, tłumaczy wiele.
Anonimowość z kolei pozwala na wystapienia ujawniające prawdziwą naturę.
Jednakże czuwająca administracja winna dbać o zachowanie reguł stawiających KSC /Klub Senior Cafe/ na pewnym poziomie.

NutaDo, wiem co chcesz przez to powiedziec. Problem jest w tym, ze ten poziom ma rozne oblicza. Od jednych wymaga sie poziomu......a innym pozwala sie na "poziom". Zdarzylo sie, ze parokrotnie czytalam tu "aure" wyrazana przez "dobrych" kato pod adresem innych religi....i to nawet w formie bardziej obrazliwej niz w stosunku do religi katolickiej.

Nie powazam co powiedzial nasz kolega...ale mysle, ze mu sie nieopatrznie wyrwalo....po tylu nagonkach, ktore mu zafundowano. Mysle, ze mial cos innego na mysli i poprostu zle wyszlo.

Musisz przyznac, ze na forum czesto sa sytuacje, ktore wymagaja ostrej riposty...zwlaszcza jak masz na przeciwko zorganizowana do perfekcji grupke bum bum. Nie zawsze uda sie ich ominac duzym lukiem.:confused:

nutaDo
20-07-2009, 20:56
Marbello - do żadnej ideologii a tym bardziej religii, nie użyłabym tego typu określeń.
Więc uparcie czekam na reakcję Administracji.Chodzi o komfort bycia nie tylko mój, ale takze tych, którzy z róznych przyczyn nie wypowiadają się w tym temacie, a wiem, że na pewno takie okreslenie bardzo ich poniża i obraża.

bogda
20-07-2009, 20:57
Danusiu, te posty już poleciały w kosmos.

nutaDo
20-07-2009, 21:07
Dziękuje - nie jest źle.

Mar-Basia
20-07-2009, 22:30
Dziękuje - nie jest źle.

Jezeli jestes zadowolona...bardzo sie ciesze. Ja nie moge tego powiedziec.
Niestety pewna grupa bum bumkow forumowych (bardzo mala) zawsze weszy nosem gdzieby wywolac pyskowke, zaden temat nie jest oszczedzony i nie ma zadnej sily aby ich poskromnic. Nie mowie tu o zartach i malych niegroznych klotniach, bo to ma swoj urok....chodzi mi o cos bardziej glebszego: nienawisc i zawisc, ktora oslepia.:mad:

Ostatnia wypowiedz bum bumowca:

Żal ci tyłek ściska i zazdrość o popularność. Fanek ubywa miej się dobrze.

ostatek
20-07-2009, 23:38
Słucham i oglądam wykład prof. Kołakowskiego (TVP2) o wybaczeniu i wybaczaniu...

Pozdrawiam... nie zadam pytania, które skłoniło mnie do tego wpisu. Post nie na temat (?)... sorry.

Nelchael
21-07-2009, 10:17
Protestuję przeciw obrażaniu za przekonania religijne.
Nelchael bezkarnie używa okreslenia "katolickie chamy"

Masz rację, faktycznie napisałem źle, bo nietrafnie. To, że w Niemczech mimo istnienia podatku kościelnego, kler katolicki łamie prawo i zbiera datki na tace, świadczy nie o ich chamstwie, tylko o pogardzie dla prawa i pazerności.
Przepraszam.

Lila
21-07-2009, 10:21
Masz rację, faktycznie napisałem źle, bo nietrafnie. To, że w Niemczech mimo istnienia podatku kościelnego, kler katolicki łamie prawo i zbiera datki na tace, świadczy nie o ich chamstwie, tylko o pogardzie dla prawa i pazerności.
Przepraszam.

I dzięki Tobie :) , cieszymy się,że w Polsce prawo nie jest łamane.
Ach ci Niemcy....:confused:
Zawsze pazerni.Od czasów Konrada Mazowieckiego.

Nelchael
21-07-2009, 10:38
I dzięki Tobie :) , cieszymy się,że w Polsce prawo nie jest łamane.
Ach ci Niemcy....:confused:
Zawsze pazerni.Od czasów Konrada Mazowieckiego.

No, właśnie. A wśród Polaków i katolików chamów nie ma!

Lila
21-07-2009, 10:45
No, właśnie. A wśród Polaków i katolików chamów nie ma!

Bywają.Także na forach.:) ...o czym mieliśmy okazję się przekonać, szczególnie przy przekraczaniu granic tolerancji.

Miłego dnia życzę.

Malgorzata 50
21-07-2009, 11:56
Wg Słownika j.polskiego :1. cham znaczenie:grubianin, prostak, gbur
No!!!!!! Niektóre wpisy pasują jak ulał.

Pani Slowikowa
21-07-2009, 13:51
Masz rację, faktycznie napisałem źle, bo nietrafnie. To, że w Niemczech mimo istnienia podatku kościelnego, kler katolicki łamie prawo i zbiera datki na tace, świadczy nie o ich chamstwie, tylko o pogardzie dla prawa i pazerności.
Przepraszam.

A moze te datki na tace sa tak jak tu sie czesto zdarza na inne cele niz kosciol?? Np czesto przyjezdzaja misjonarze z krajow trzeciego swiata i zbieraja np na zalozenie parafii gdzies w Afryce?? Albo sklada sie na cele typu powodzianie czy po prostu skladki dla biednych??

nutaDo
21-07-2009, 16:47
A moze te datki na tace sa tak jak tu sie czesto zdarza na inne cele niz kosciol?? Np czesto przyjezdzaja misjonarze z krajow trzeciego swiata i zbieraja np na zalozenie parafii gdzies w Afryce?? Albo sklada sie na cele typu powodzianie czy po prostu skladki dla biednych??
Masz rację - w czasach polskiego stanu wojennego, we Francji i w Niemczech Kościół Katolicki i Protestancki zbierał datki, lekarstwa, odzież, żywność dla nas Polaków. Szły transporty do Polski doświadczając męki kontroli granicznej szczególnie dla tych transportów.
A w Polsce księża i ludzie pełni poświęcenia - przeważnie byli to katolicy czy protestanci - zajmowali się dzieleniem tych darów dla parafian, dla szpitali. dla domów dziecka itp.
Transporty te to tony lekarstw, żywności, odzieży.
Tak było w kościołach Polski południowej - przypuszczam, że w innych regionach także.

ostatek
21-07-2009, 20:00
Stary, prosty test psychologiczny.
Znacie? to poczytajcie, proszę, w chwili wolnej... nie znacie? Też poczytajcie... jeśli macie ochotę...

Skłóconym parom, zawziętym przeciwnikom, nie mogącym dojść do porozumienia adwersarzom, pokazywano kartkę papieru zadrukowaną z jednej strony kolorem zielonym, z drugiej – czerwonym. Następnie sadzano testowanych naprzeciw siebie, między nimi zaś stawiano (w pionie) kartkę. Pytano: jaki kolor widzicie? Jeden odpowiadał: zielony, drugi – czerwony. Każda ze stron uparcie tkwiła przy swoim zdaniu. Nie pomagały prośby o weryfikację odpowiedzi.
Na koniec psycholog odwracał kartkę. Kolor zależał od punktu widzenia i siedzenia patrzącego.

Tak samo robimy my, forumowicze. Każdy z nas ma własne zdanie, przekonanie o własnej racji i prawdzie. Patrzymy naszymi oczami na rozmaite problemy/zagadnienia i tak też próbujemy dostrzec Boga, który jest inny dla każdego z nas... bo tworzymy własną wizję (czerwoną? zieloną?), więc - groźny, miłościwy, karzący, troskliwy... Czy tylu jest Bogów? Które Pismo mówi o nim jedyną prawdę? Koran, Biblia, Tora, Wedy. Może każde, może żadne...

A może - "nie istnieje jedna prawdziwa opowieść. Prawda ma wiele twarzy, prawda jest jak ta stara ścieżka do Avalonu: tylko od twej własnej woli i od twych własnych myśli zależy, dokąd droga cię zawiedzie i czy na końcu znajdziesz się na Świętej Wyspie Wieczności, czy też pomiędzy księżmi i ich dzwonami, ich śmiercią, ich szatanem i piekłem, i wiecznym potępieniem... (...) Bo wszyscy Bogowie są jednym Bogiem i wszystkie Boginie są jedną Boginią. I każdy człowiek ma swą własną prawdę i swego Boga w sercu. Może być więc tak, że prawda unosi się gdzieś pomiędzy drogą do Glastonbury, Wyspy Księży i drogą do Avalonu, na zawsze zagubioną we mgłach Morza Lata." (Marion Zimmer Bradley - "Mgły Avalonu").

Na koniec... jesteśmy dumni z własnego motta: nigdy nie zmieniam zdania. A może właśnie wierność hasłu skutkuje naszym lenistwem umysłowym? Wiąże inteligencję? Uwalnia od myślenia?
A może to, co zachwyca nas dziś nie zachwyci jutro czy pojutrze. Może nauczymy się czegoś nowego, spotkamy coś co nas poruszy i każe spojrzeć inaczej? Nie tylko na problem, ale również na siebie lub na innego człowieka...

Zastanawiałam się w którym wątku umieścić ten post... jak dwie strony kartki... pasuje i tu – jeśli poszerzę odrobinę granice tolerancji, i w religioznawstwie – jeśli odpuszczę sobie psychologię...
O teście przypomniał mi dziś miesięcznik, który czytuję od lat... nie mogłam oprzeć się chęci podzielenia się z Wami moimi i cudzymi przemyśleniami...

mimoza
21-07-2009, 20:52
Ostatek - czytam chyba ze zrozumieniem, przynajmniej tak sadzę, że rozumiem. W tym poście odkryłaś dla mnie jedną z prawd, że tak naprawdę, każdy szukający i wierzący w Boga ma prawo do swojej wizji i swojej wiary w tego Jedynego. Należy to uszanować. Dziękuję - Cz

Pani Slowikowa
21-07-2009, 22:50
ostatku ja nie rozumiem eksperymentu z kartka..:confused:
Czy masz na mysli to ze osoba widzi na zielono ale upiera sie to jest czerwone?? Czyli ze kazdy czlowiek widzi kolor inaczej?? i jest kwestia umowy co jest czerwone a co zielone??

ostatek
21-07-2009, 23:14
Kartka ma jedną stronę zieloną, drugą czerwoną. Dwie osoby siedzą naprzeciw siebie. Kartkę stawia się pionowo pomiędzy nimi. Jedna osoba widzi kartkę zieloną, druga czerwoną. I jedna osoba, i druga ma rację. Nie ma jednak zgodności między nimi. Każda uważa, że tylko ona mówi prawdę i jego racja jest prawdziwa.
Stara "sztuczka" psychologiczna... chyba już zapomniana. Aczkolwiek przekonuje strony skłócone, że każdy ma swoją wizję, widzi co innego i najważniejsze: punkt widzenia... każdy siedzi po swojej stronie i widzi swoją prawdę. Nie obchodzi go racja przeciwnika, bo ma własną. Słuszną. Oczy nie mylą. Więc będzie bronił swojej racji, do utraty tchu...
A tak naprawdę racja jest względna. Punkt widzenia zależny od punktu siedzenia. Siedzą po różnych stronach stołu, komunikują się z sobą, rozmawiają, spotykają, czy też wiodą wspólne życie a tak naprawdę są różnymi ludźmi, odmiennymi, z innymi potrzebami, racjami, przekonaniami...

Przywołałam ten eksperyment po to by uświadomić nam wszystkim, że jesteśmy różni, że wszyscy uparcie walczymy o swoje racje, wszyscy je mamy, że nie ma wygranych i przegranych... są tylko różne strony kartki...

Pani Slowikowa
21-07-2009, 23:26
Kartka ma jedną stronę zieloną, drugą czerwoną. Dwie osoby siedzą naprzeciw siebie. Kartkę stawia się pionowo pomiędzy nimi. Jedna osoba widzi kartkę zieloną, druga czerwoną. I jedna osoba, i druga ma rację. Nie ma jednak zgodności między nimi. Każda uważa, że tylko ona mówi prawdę i jego racja jest prawdziwa.
Stara "sztuczka" psychologiczna... chyba już zapomniana. Aczkolwiek przekonuje strony skłócone, że każdy ma swoją wizję, widzi co innego i najważniejsze: punkt widzenia... każdy siedzi po swojej stronie i widzi swoją prawdę. Nie obchodzi go racja przeciwnika, bo ma własną. Słuszną. Oczy nie mylą. Więc będzie bronił swojej racji, do utraty tchu...
A tak naprawdę racja jest względna. Punkt widzenia zależny od punktu siedzenia. Siedzą po różnych stronach stołu, komunikują się z sobą, rozmawiają, spotykają, czy też wiodą wspólne życie a tak naprawdę są różnymi ludźmi, odmiennymi, z innymi potrzebami, racjami, przekonaniami...

Przywołałam ten eksperyment po to by uświadomić nam wszystkim, że jesteśmy różni, że wszyscy uparcie walczymy o swoje racje, wszyscy je mamy, że nie ma wygranych i przegranych... są tylko różne strony kartki...


Mnie sie wydaje ze ten eksperyment nadaje sie tylko miedzy dwoma mezczyznami.. Kobieta juz z samej ciekawosci zajrzalaby na druga strone kartki.
;) :D
Cos niezbyt przekonuje mnie ten eksperyment ..

Ja nieraz stosuje metode gry w szachy samej z soba.
Raz siadam po jednej stronie szachownicy a nastepnie przesiadam sie na druga strone.

ostatek
21-07-2009, 23:53
Sorki. Nie ja wymyśliłam ten test (chrześniaczka, jeszcze wtedy studentka, przyniosła z ćwiczeń). Zabij, nie pamiętam kto test ów wymyślił. Powołałam się na niego, bo wydawało mi się, że jest to najprostszy sposób pokazania naszej różności. Jeśli Cię to nie przekonało możesz wierzyć własnemu doświadczeniu lub twierdzić, że wszyscy ludzie są tacy sami (z wyłączeniem ciekawości). Alternatywą może być podanie innego przykładu/testu.

PS - nie lepiej grać w szachy z komputerem? Grając sama z sobą zawsze masz gwarancję wygranej. Maszyna może czasami zaskoczyć... a podobno w każdej grze jest ważny element ryzyka.

Pani Slowikowa
22-07-2009, 00:05
PS - nie lepiej grać w szachy z komputerem? Grając sama z sobą zawsze masz gwarancję wygranej. Maszyna może czasami zaskoczyć... a podobno w każdej grze jest ważny element ryzyka.
T a gra w szachy w moim wypadku nie polega na tym zeby wygrac ale na tym zeby zrozumiec "przeciwnika" czyli inny punkt widzenia.
Nie jestem az tak dobra aby grac z maszyna.:confused:
( a czy maszyna moze miec punkt widzenia??)

Nelchael
22-07-2009, 05:54
Skłóconym parom, zawziętym przeciwnikom, nie mogącym dojść do porozumienia adwersarzom, pokazywano kartkę papieru zadrukowaną z jednej strony kolorem zielonym, z drugiej – czerwonym. Następnie sadzano testowanych naprzeciw siebie, między nimi zaś stawiano (w pionie) kartkę. Pytano: jaki kolor widzicie? Jeden odpowiadał: zielony, drugi – czerwony. Każda ze stron uparcie tkwiła przy swoim zdaniu. Nie pomagały prośby o weryfikację odpowiedzi.
Na koniec psycholog odwracał kartkę. Kolor zależał od punktu widzenia i siedzenia patrzącego.

Uważasz zatem, że tyle jest prawd, ilu ludzi. Bardzo to wygodne, bo jest się grzecznym dla każdej ze stron. Wybacz wszakże, ja takie przyznawanie każdemu racji uważam za niemoralne po prostu.
A ten 'test' jest nie psychologiczny, tylko psychiatryczny. Każdy normalny człowiek wie o tym, że kartka ma dwie strony, a do względności prawdy ma się to nijak.

ostatek
22-07-2009, 10:29
/.../ A ten 'test' jest nie psychologiczny, tylko psychiatryczny. Każdy normalny człowiek wie o tym, że kartka ma dwie strony, a do względności prawdy ma się to nijak.
Lubię uproszczenia, ale nie aż takie...
Twierdzisz, że istnieje jedna racja, jeden słuszny pogląd i jedna prawda? Hm... dla jakiegokolwiek władcy nie ma nic lepszego niż stabilność poglądów i postaw poddanych... co jednak zrobić z tymi, którzy nie mieszczą się w schemacie?
Sam popatrz, mamy różne zdania... i Ty, i ja. Które jest prawdziwsze i ważniejsze?
Wiele razy cytowałam góralskie prawdy ks. Tischnera... pewnie się powtarzam, ale, niech tam: "prawda jest jak d..., każdy ma swoją".
Nie zgadzacie się ze mną? Fajnie, Wasza niezgoda jest dowodem... zielone... czerwone...

PS - Aga jest psycholożką, nie medyczką. Dlatego napisałam: test psychologiczny. Program nauczania uniwersyteckiego zmienić?

tadeusz50
22-07-2009, 11:19
Ostatku test z kartką przypomniał mi jak kiedyś ktoś podobnie tłumaczył ta samo a jednak nie to samo. Za przykład dał dłoń od wewnątrz i zewnątrz dłoń. Spróbuj jdnak wierzchem dłoni coś wziąść w garść nie da się natomiast stroną wewnętrzna bez problemu.

Alsko
22-07-2009, 12:14
Czytam sobie ten wątek oraz o religioznawstwie, a szczególnie reakcje na wpisy Ostatki.
Hmm... poziom dyskusji... Młodniejecie w oczach :D Czy w pasie - nie wiem ;)
Tego rodzaju spory prowadziło się w wieku lat nastu do późnych godzin nocnych.
Ostatka odmładza dyskutantów? :)

Nelchael
23-07-2009, 16:51
A moze te datki na tace sa tak jak tu sie czesto zdarza na inne cele niz kosciol?? Np czesto przyjezdzaja misjonarze z krajow trzeciego swiata i zbieraja np na zalozenie parafii gdzies w Afryce??

Aha, zakładają parafie żeby udowadniać biednym, czarnym i zacofanym, bo wierzącym nie w tego boga co trzeba Murzynom, że ich Mzimu jest zły, a za to Chystusik jest dobry. A to wcale nie są kościelne cele.

Lila
23-07-2009, 16:53
Aha, zakładają parafie żeby udowadniać biednym, czarnym i zacofanym, bo wierzącym nie w tego boga co trzeba Murzynom, że ich Mzimu jest zły, a za to Chystusik jest dobry. A to wcale nie są kościelne cele.

Chrystusik???

Ale z ciebie kawał pajaca.

Pani Slowikowa
23-07-2009, 16:56
Aha, zakładają parafie żeby udowadniać biednym, czarnym i zacofanym, bo wierzącym nie w tego boga co trzeba Murzynom, że ich Mzimu jest zły, a za to Chystusik jest dobry. A to wcale nie są kościelne cele.


a jakie sa koscielne cele wedlug ciebie??


Alu, to ty dopiero teraz zauwazylas.. ze tu wielkie zdziecinnienie panuje??:D :D

Nelchael
23-07-2009, 16:57
Wiele razy cytowałam góralskie prawdy ks. Tischnera... pewnie się powtarzam, ale, niech tam: "prawda jest jak d..., każdy ma swoją".


To są poglądy pana Tischnera, nie żadne prawdy.

Lila
23-07-2009, 17:01
To są poglądy pana Tischnera, nie żadne prawdy.

Jeśli już, to księdza.Choć dla ciebie to pan.W sumie ,po co poufałość.

ostatek
23-07-2009, 17:30
To są poglądy pana Tischnera, nie żadne prawdy.
Ksiądz profesor Tischner zapożyczył powiedzenie z góralskich mądrości ludowych. Wszak vox populi....
Jeśli chcesz by ludzie i bogowie Cię szanowali - szanuj również ich. Może nie zależy Ci na szacunku innych... ale wtedy nie miej pretensji.
Uczucia religijne są bardzo delikatne. Łatwo jest kogoś urazić. Nie wiesz nic o preferencjach religijnych uczestników KSC. Może postaraj się nie obrażać nikogo.
Nie podoba mi się Twoje zachowanie. Może Cię to nie obchodzi... ale jeszcze raz głośno mówię: możesz być kim chcesz i wierzyć bądź nie wierzyć w co chcesz, ale bądź człowiekiem kulturalnym i zachowuj się przyzwoicie.
Pouczam? Cóż, jeśli kultury i poprawnego zachowania nikt Cię nie nauczył...

Na koniec - nie zauważyłam żadnej, najmniejszej nawet prawdy wygłoszonej przez Ciebie. Nie mogę więc napisać, że mnie przekonałeś. Wobec tego zostanę przy prawdach moich ulubionych filozofów... Ciebie ważąc lekce... :rolleyes: i dziwiąc się trochę... jak można Sobiepana do góry łapami przewracać i mówić, że kotek to jest mały. Tylko tyle treści znalazłeś w naszych postach? Ależ merytoryczna dyskusja. :mad: Kot by się uśmiał... :confused:

gratka
24-07-2009, 02:32
Ksiadz profesor Jozef Tischner nie byl przywiazany do tytulow, a juz do ksiezowskiego najmniej. W pierwszym rzedzie uwazal sie za filozofa.
Kiedys prawda bylo, ze Ziemia jest plaska, mowiono o czterech zywiolach....potem, ze sa cztery czastki elementarne, ze zastrzyk to niedozwolona ingerencja w cialo ludzkie.......kazda epoka ma swoje "prawdy". Upraszczajac - mylili sie filozofowie, fizycy, duchowni. Prawda zalezy od stanu wiedzy, interpretacji kanonow itd.
My tu tez sporu nie rozstrzygniemy. Konflikt pomiedzy swiatopogladem naukowym i nienaukowym trwa od wiekow.
Ale podyskutowac mozna, oby tylko z uszanowaniem przekonan interlokutorow, bo - jak Nelchael zauwazyl wczesniej - problem sposobu myslenia jest ulokowany w psychice, wiec o wzajemne zrozumienie trudno.

Lila
24-07-2009, 08:36
Ksiadz profesor Jozef Tischner nie byl przywiazany do tytulow, a juz do ksiezowskiego najmniej.

Ot, niewypał.Ksiądz to nie tytuł, chyba?

I dlatego, mówiło się do niego tylko 'proszę księdza', a nie 'księże profesorze'.
Panem byłby zdziwiony nieco.

ps.miałam zaszczyt poznać Go w Krakowie.

Mar-Basia
24-07-2009, 12:34
http://afryka.org//?showNewsPlus=4297 (http://afryka.org/?showNewsPlus=4297)

Źle wychowany......
„Kochani, jeszcze Murzyn! Nie mył się, chodź tutaj bracie. Zobaczcie". Takie słowa padły z ust (pseudo)księdza-biznesmena w trakcie XVII Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Po uroczystej mszy!!! Tu powstaje pytanie: czy msza prowadzona przez sekciarza (polityka anty-watykańska) może być uroczysta? Mogę się zakładać o negatywną odpowiedź Jana Pawła II, Świętego Augustyna a nawet samego Jezusa!
Zebrani uznali to za słodki dowcip, skoro nagrodzili go oklaskami.
Widocznie. To tylko niefortunny incydent, żart. Ja myślę, że to brak wychowania. Polacy uśmiechają się. Dla nich to tylko żartobliwa wypowiedź. Przecież to nic takiego! -„Myśmy w szkole uczyli się takiego wierszyka "Murzynek Bambo w Afryce mieszka, to nasz koleżka". Także ja bym naprawdę nie robił z tego powodu tragedii" - powiedział poseł Mularczyk z PIS-u.
Czy zdarzylo Wam sie czytac slawnego filozofa Immanuela Kanta?

Autor artykulu - Mamadou Diouf - Ambasador Afryki w Polsce, redaktor muzyczny Afryka.org, ktory ponad 20 lat mieszka w Polsce.

Lila
24-07-2009, 13:04
Rydzyk z tym Murzynem, strzelił sobie samoboja.
I to z obu nóg i rąk.
Żenada w świętym dla Polaków, miejscu.

onuca1
24-07-2009, 13:05
Jak dużo trzeba tolerancji by pewnych ludzików tolerować!! Jest ich tu cała masa.

jasinek123
24-07-2009, 13:14
I CO TO ci przezkadza chamie jeden
spadaj na inne wątki

tadeusz50
24-07-2009, 13:24
jasinku123 nie denerwuj się szkoda klawiatury. Uśmiechnij się. Poszaleje i sobie pójdzie -tak myślę. Być może jakiś małolat śmichy chichy sobie robi.

Mar-Basia
24-07-2009, 13:34
I CO TO ci przezkadza chamie jeden
spadaj na inne wątki

Jasinku.....oczom nie wierze? Nie podoba mi sie Twoja odpowiedz....nie bierz przykladu z innych panow - to do Ciebie wyraznie nie pasuje. Wlacz ignora, naprawde to najlepsze wyjscie.;)

Mar-Basia
24-07-2009, 14:38
Rydzyk z tym Murzynem, strzelił sobie samoboja.
I to z obu nóg i rąk.
Żenada w świętym dla Polaków, miejscu.

Zenada oklaskana....nigdy bym nie wpadla na ten pomysl. Co mu strzelilo do glowy?

onuca1
24-07-2009, 14:42
Jaka żenada prawda?

mimoza
24-07-2009, 15:33
Onuca1 - postępujesz tak jakbyś bał się własnego cienia.
Bardzo mi Ciebie szkoda. Robisz wszystko aby Ciebie nie lubić, a po co?
Cioran E. (rumuński filozof) powiedział "Jedyny sposób uchronienia własnej samotności to ranić wszystkich, zaczynając od tych, których kochamy".
Jako żywo, to jakby o Tobie mówił . Pozdrawiam - Cz

tadeusz50
24-07-2009, 16:39
Szczyt chamstwa - życzyć komuś 100 lat na 99 urodziny :)

nutaDo
24-07-2009, 17:35
...."Będę odważny,
bo trzeba odważyć sie na wiele.
Będę przyjacielem wszystkich:
wrogów i tych,
którzy nie mają przyjaciół.
Będę dawać
i zapominać o darze.
Będę pokorny,
bo znam swą słabość..."

Zachęcam do przemyślenia........

onuca1
24-07-2009, 17:42
Szczyt chamstwa - życzyć komuś 100 lat na 99 urodziny :)
masz rację "stary"

gratka
25-07-2009, 00:43
Ot, niewypał.Ksiądz to nie tytuł, chyba?

I dlatego, mówiło się do niego tylko 'proszę księdza', a nie 'księże profesorze'.
Panem byłby zdziwiony nieco.

ps.miałam zaszczyt poznać Go w Krakowie.

Tez poznalam ks. prof. Jozefa Tischnera.
Twierdzil, ze w pierwszym rzedzie uwaza sie za filozofa. Swoje kaplanstwo stawial na trzecim miejscu. Nie podepre sie w tej chwili odpowiednim cytatem , bo jestem poza domem, wiec z brakiem dostepu do materialow.
Chyba masz Lilu racje, nie jestem pewna czy ksiadz jest tytulem, czy stopniem.
Stopnie sie zdobywa, tytuly sa przydzielane. Z ksiezostwa mozna zrezygnowac, to bardziej pasuje do tytulu...Nie wiem. :)

Pani Slowikowa
25-07-2009, 01:10
Tez poznalam ks. prof. Jozefa Tischnera.
Twierdzil, ze w pierwszym rzedzie uwaza sie za filozofa. Swoje kaplanstwo stawial na trzecim miejscu. Nie podepre sie w tej chwili odpowiednim cytatem , bo jestem poza domem, wiec z brakiem dostepu do materialow.
Chyba masz Lilu racje, nie jestem pewna czy ksiadz jest tytulem, czy stopniem.
Stopnie sie zdobywa, tytuly sa przydzielane. Z ksiezostwa mozna zrezygnowac, to bardziej pasuje do tytulu...Nie wiem. :)


Babko, ksiadz to zawod, tak jak kowal czy stolarz czy nuczyciel

gratka
25-07-2009, 02:33
Babko, ksiadz to zawod, tak jak kowal czy stolarz czy nuczyciel
Joasiu
wiem, ze sa swiecenia kaplanskie. Kaplanstwo to jest sakrament, nie tylko zawod. Jezeli zawod, to szczegolny, wymagajacy np. dochowania celibatu.
Pewnie "ksiadz" wymyka sie klasyfikacji na stopnie i tytuly.
A ze sprawowane bywa kaplanstwo jak zawod, to tez prof.Tischner zauwazyl. Pamietam jego powiedzenie, ze z powodu marksizmu nikt wiary nie stracil, a z powodu ksiezy - wielu.

Mar-Basia
25-07-2009, 09:47
wiem, ze sa swiecenia kaplanskie. Kaplanstwo to jest sakrament, nie tylko zawod. Jezeli zawod, to szczegolny, wymagajacy np. dochowania celibatu.
Pewnie "ksiadz" wymyka sie klasyfikacji na stopnie i tytuly.
A ze sprawowane bywa kaplanstwo jak zawod, to tez prof.Tischner zauwazyl. Pamietam jego powiedzenie, ze z powodu marksizmu nikt wiary nie stracil, a z powodu ksiezy - wielu.

Gratko, mysle, ze kaplanstwo to nie jest zawod. Nie jestem mocna w tym temacie ale pamietam co kiedys mowil o powolaniu do kaplanstwie Papiez Jan Pawel II i do jego znaczenia, o Jezusie, ktory jest wzorem dla kazdego kaplana.
Przeciez Jezus - nie byl zawodowcem? Dlatego mysle, ze kaplanstwo to cos bardziej glebszego i ciezko to porownac z zawodem. Moze nalezy poszukac odpowiedzi w liturgii swiecen kaplanskich?

Mysle, ze wsrod nas znajdzie sie pare osob, ktore beda w stanie dac prawidlowa definicje.....np Ostatek.

Nelchael
25-07-2009, 11:46
Chyba masz Lilu racje, nie jestem pewna czy ksiadz jest tytulem, czy stopniem.
Stopnie sie zdobywa, tytuly sa przydzielane. Z ksiezostwa mozna zrezygnowac, to bardziej pasuje do tytulu...Nie wiem. :)

'Ksiądz' to w starej polszczyźnie tyle, co dzisiaj 'książę'. Jakim sposobem duchowni katoliccy weszli w posiadanie i używanie tytułu, który przynależał władcom?

Mar-Basia
25-07-2009, 12:13
'Ksiądz' to w starej polszczyźnie tyle, co dzisiaj 'książę'. Jakim sposobem duchowni katoliccy weszli w posiadanie i używanie tytułu, który przynależał władcom?

Czy wobec tego nie lepiej nazywac "ksiedza" kaplanem lub poprostu duchownym?

Lila
25-07-2009, 12:22
'Ksiądz' to w starej polszczyźnie tyle, co dzisiaj 'książę'. Jakim sposobem duchowni katoliccy weszli w posiadanie i używanie tytułu, który przynależał władcom?


Zapytaj się Bolesława Chrobrego.
Tylko ostrożnie, bo popędliwy władca był, i może ci szczękę wyszczerbić.Szczerbcem.

ostatek
25-07-2009, 14:22
Jestem po spotkaniu, oko w oko, z mini tornadem albo efektowną trąbą... zbyt efektowną jak na mój gust i potrzeby.
Pewnie nie na temat piszę, ale wiele tolerancji i zrozumienia dla Zakładu Energetycznego (i nie tylko) musiałam z siebie wykrzesać...
Nelchaelu, znakomity językoznawca uciekł z naszego forum kilka miesięcy temu. Nie zapytasz o staropolszczyznę... ja Ci tylko powiem, że np. słowo pierścionek od palca pochodzi, w co też wierzyć się nie chce...
Marberlko, spróbuję odpowiedzieć (kiedyś już szukałam odpowiedzi na to pytanie), ale dopiero wieczorem... na razie liczę straty i naprawiam szkody. Kilka dni potrzebuję by to ogarnąć...

bogda
25-07-2009, 20:09
Dopiero teraz tutaj zajrzałam. To było dzisiaj?
Ostatku, bardzo Ci pouszkadzało.

ostatek
25-07-2009, 21:31
Dopiero teraz tutaj zajrzałam. To było dzisiaj?
Ostatku, bardzo Ci pouszkadzało.
W czwartek wieczorem. Dużo napisałam o tym w Melinie. Nie jest najgorzej. Trochę tylko nabałaganiło; straty niewielkie. Strach pomyśleć co by było gdybyśmy mieszkali 1,5-2 km dalej i gdyby nie było daglezjowego lasu, no i mojej lipy ukochanej...

bogda
25-07-2009, 21:36
Nie wchodziłam ostatnio na Meline.
Dobrze, że tak sie tylko skończyło i najgorsze Ciebie ominęło.
No i popatrz, jak nie wiadomo co może człowieka ochronić.

eledand
25-07-2009, 23:31
Składam ze szczerego serca pełne wspólczucie.Strach przed strata czegokolwiek jest najgorszy.

ostatek
26-07-2009, 00:29
'Ksiądz' to w starej polszczyźnie tyle, co dzisiaj 'książę'. Jakim sposobem duchowni katoliccy weszli w posiadanie i używanie tytułu, który przynależał władcom?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ksiądz Tu znajdziesz wyjaśnienie sposobu "zagarnięcia tytułu" przez duchownych katolickich. Jednak ja myślę (a myśleć mi wolno), że w ten uroczy i inteligentny sposób chciałeś podnieść poziom dyskusji a także udowodnić wszystkim, że ksiądz jest pazerny na władzę, kasę i zaszczyty. Nie twierdzę, że tacy nie istnieją, ale też nigdy nie powiem, że wszyscy tacy są. Faktem jest, że w chwili obecnej pojęcia ksiądz i książę nie są tożsame, o czym wie już kilkuletni berbeć. Uprzedzam następne pytanie: biskup = nadzorca, opiekun.
Kapłan jest dla mnie pojęciem ogólniejszym. Może być nim zarówno rabin jak i szaman. Ksiądz kojarzy się z KK (protestanci mają pastorów, Świadkowie Jehowy - starszych, prawosławni - batiuszków etc). Zostańmy zatem przy tym nazewnictwie.
Tytuł czy stopień? Stawiam na tytuł... podkreślenie stanu duchownego zamiast cywilnego "pan". Mówimy ks. proboszcz, ks. biskup, gdzie określenie "proboszcz" czy "biskup" jest stopniem... ale głowy nie daję; tak sądzę.

Kiedyś zastanawiałam się nad odpowiedzią: powołanie czy zawód? Mnóstwo lat minęło od tej pory... tak się złożyło, że odpowiedzi pomógł mi szukać kolega, który zrezygnował z Seminarium Duchownego po trzecim roku i wybrał kierunek wręcz odwrotny. Dwuletnie Studium MO - był kiedyś taki twór.
Jędrek (imię fikcyjne) nie stracił wiary. Przeraził go celibat, skostnienie struktur KK, a także ustrój feudalny w nim panujący. Dużo rozmawialiśmy o powołaniu. Jak zauważyła Alsko, młodzi byliśmy... temat wydawał się fascynujący i taki inny... zresztą, co będę kadzić, Jędrek miał olbrzymią wiedzę z zakresu filozofii, umiał ją przekazać w sposób przystępny i ciekawy, a egzamin należało zdać... nie było "zmiłuj".

Już wracam do tematu. Wyobraźmy sobie osiemnastolatka podejmującego decyzję na całe życie. Tak, każdy z nas podejmował taką wybierając kierunek studiów. Jednakże my nie rezygnowaliśmy z małżeństwa, rodziny, dzieci, nie przysięgaliśmy nikomu posłuszeństwa. Kończyliśmy studia i byliśmy wolni... no chyba, że ktoś stypendium fundowanym się związał. Na studiach też tej wolności mieliśmy więcej.

Osiemnastolatek to chłopiec jeszcze. Bez doświadczenia życiowego, zauroczony, zachwycony, wierzący... ale czy wystarczy tej wiary?
Pół biedy jeśli alumn tracił wiarę, mógł odejść z Seminarium. A po święceniach? Wtedy odejście już nie jest takie proste. Pozostać i wykonywać zawód? Okropne, prawda... ale czy takie okropieństwa się nie zdarzają? Nawyki, przyzwyczajenie, rytualne gesty... myślę, że są to ludzie głęboko nieszczęśliwi.
Częściej niż brak wiary występuje porażajaca codzienność, zobojętnienie i znów rutyna... samotność, brak rodziny, godziwych zainteresowań, stosownych rozrywek...
Ilu młodych ludzi potrafi przenieść przez życie młodzieńczą żarliwość, zapał i wiarę? Mówimy o nich "powołani do kapłaństwa". To są Ci uśmiechnięci, życzliwi, pokorni, pomocni, cisi... Bo są i tacy. Rozejrzyjmy się wokół. Dlaczego niektóre kościoły pękają w szwach a inne świecą pustkami?
Nie widzicie powołanych do kapłaństwa? Spójrzcie jeszcze raz uważnie... każda religia ma takich, obok tych zwyczajnych.

Ks. prof. Tischner był człowiekiem wykształconym i znaczącą postacią w życiu intelektualnym Polski. Wystarczy do Wiki zajrzeć, a jeszcze lepiej kilka Jego książek przeczytać... Szanują Go zarówno katolicy jak i ateiści. Jedni i drudzy powołują się na Jego poglądy, cytują fragmenty dzieł... Przyznam się, że pierwszy raz spotkałam się z takim lekceważaniem zarówno Tischnera jak i Kołakowskiego. Nie chcę oceniać interlokutora; napiszę tylko, że jestem zbulwersowana... podejrzewam, że nasz znamienity dyskutant zna jednego i drugiego filozofa tylko ze słyszenia...
albo... filozofia - umiłowanie mądrości, wg Wiki "zajmuje się ogólnymi, podstawowymi zagadkami świata: naturą istnienia wszechświata, rzeczywistości i życia pozagrobowego, poznawalnością prawdy czy tym, jakie działanie jest pożądane"; nie da się tego zważyć, zmierzyć, nadgryźć; nie jest więc potrzebna. I barszczu tym nie okrasisz, jak mawia mój sąsiad...

Nelchael
26-07-2009, 09:20
Ksiądz kojarzy się z KK (protestanci mają pastorów, Świadkowie Jehowy - starszych, prawosławni - batiuszków etc).

Zdarzyło mi się kiedyś rozmawiać z pastorem luterańskim. Sam zażądał, abym mówił do niego 'księże pastorze'.
Gdybyś powiedziała o starszym bracie świadków Jehowy, że jest duchownym, czy kapłanem, gotów się obrazić -- powiedziałby, że jest takim samym wiernym, jak wszyscy jego bracia.
"Batiuszka" to po rosyjsku ojczulek. Polscy duchowni prawosławni nie chcą, by ich religię uważano za ruską i dlatego wolą, by się do nich mówiło "ojcze".
Nie wiem, jak jest w innych językach europejskich, ale do duchownego katolickiego Niemcy mówią np. "Vater, sagen Sie mir, bitte..." -- "Ojcze, niech mi pan powie...".

Lila
26-07-2009, 09:55
To całkiem tak jak u nas.
Do paulinów też mówi się 'ojcze'.Wspomnij Kmicica.
Nie wspomnę nawet o ojcu dyrektorze, którego świętą dłoń, całują tłumy...tłumy,mówię ci.
Sama się nigdy nie mogłam dopchać.Zawsze mnie ochrona zahaltowała.Może myśleli że granaty niosę.
A to tylko biust był.

Mar-Basia
26-07-2009, 10:06
Ostatku, wiec raczej powolanie a nie zawod? Jak te koscioly przepelnione i koscioly puste. Mysle, ze to jest dobre porownanie. Osobiscie wole zwrot "kaplan" - bardziej mi to pachnie religia.

Nelchael
26-07-2009, 10:25
Ks. prof. Tischner był człowiekiem wykształconym i znaczącą postacią w życiu intelektualnym Polski. Wystarczy do Wiki zajrzeć, a jeszcze lepiej kilka Jego książek przeczytać... Szanują Go zarówno katolicy jak i ateiści. Jedni i drudzy powołują się na Jego poglądy, cytują fragmenty dzieł... Przyznam się, że pierwszy raz spotkałam się z takim lekceważaniem zarówno Tischnera jak i Kołakowskiego. Nie chcę oceniać interlokutora; napiszę tylko, że jestem zbulwersowana... podejrzewam, że nasz znamienity dyskutant zna jednego i drugiego filozofa tylko ze słyszenia...


Ciekaw jestem, jak byś zareagowała, gdybym powołał się na autorytet Voltaire'a, Dawkinsa, czy Shermera.
Studiowałaś ich dzieła?

Lila
26-07-2009, 10:29
Ciekaw jestem, jak byś zareagowała, gdybym powołał się na autorytet Voltaire'a, Dawkinsa, czy Shermera.
Studiowałaś ich dzieła?

Upsssss, przepraszam.Uczony.Za głupia jestem.
'Osły i uczeni do środka' -jak zakrzyknął Napoleon w Egipcie.
Ja zostaję na zewnątrz.:)
Pozdrawiam.

ostatek
26-07-2009, 10:49
Ciekaw jestem, jak byś zareagowała, gdybym powołał się na autorytet Voltaire'a, Dawkinsa, czy Shermera.
Studiowałaś ich dzieła?
O czytanie Dawkinsa podejrzewałam Cię dawno. W jednym poście nawet o tym pisałam. Post wykasowałam; nie dlatego, że był całkiem niesłuszny czy obraźliwy, a dlatego, że stracił, moim zdaniem, rację bytu po wycięciu przez modkę wpisów poprzedzających. Na marginesie - nie było wyścigu po książkę, choć proponowałam jej pożyczenie... Ponawiam propozycję - zainteresowanych proszę o kontakt na PW.
Na Voltaire'a w którymś poście się powoływałam, całkiem niedawno. Bez wstrętu. Zdanie sceptyków cenię bardzo. Potrafią przywrócić właściwy wymiar rzeczom i problemom.
Wnioski wyciągnij sam... podpowiem - nie jestem ślepo przywiązana do jednej książki i jednego poglądu.

Liliu, obiecałam, że będę Cię omijać... ale proszę, nie uciekaj i nie udawaj, że nie wiesz jak wiesz... właź do środka!

Lila
26-07-2009, 11:30
Liliu, obiecałam, że będę Cię omijać... ale proszę, nie uciekaj i nie udawaj, że nie wiesz jak wiesz... właź do środka

Mogę,ale jedynie w charakterze osła.:):)

ostatek
26-07-2009, 11:37
Mogę,ale jedynie w charakterze osła.:):)
Ot kokietka! I jeszcze na moje miejsce się pcha... nie ustąpię, pamiętając jaka była cena osła pod piramidami.

Nelchael
27-07-2009, 14:30
Sama się nigdy nie mogłam dopchać.Zawsze mnie ochrona zahaltowała.Może myśleli że granaty niosę.
A to tylko biust był.

Spróbuję zgadnąć. Pewnie moherowo-beretowe biustu albo nie mają, albo nie noszą biustonoszy.
Twój był widoczny i dlatego byłaś podejrzana.

Lila
27-07-2009, 15:25
Spróbuję zgadnąć. Pewnie moherowo-beretowe biustu albo nie mają, albo nie noszą biustonoszy.
Twój był widoczny i dlatego byłaś podejrzana.

Nie zgadłeś.
Nie miałam beretu.
Biust widoczny, prawda.Nad czym zresztą ubolewam.

nutaDo
03-08-2009, 18:48
Joanna Najfeld została oskarżona z kodeksu karnego za pomówienie feministek lewicowych o powiązania z biznesem aborcyjnym:
..."Organizacja pani Nowickiej jest częścią międzynarodowego koncernu, największego w ogóle, providerów aborcji i antykoncepcji.Pani po prostu jest na liście płac tego przemysłu"...
Dlaczego wytyczono proces, jeżeli jest to udokumentowane?>

nutaDo
10-08-2009, 18:09
Powrót z wędrówki górskiej w Beskidach obrzydził mi widok wyrzuconych butelek, opakowań po kanapkach,plastikowych pojemników.
Straszne! - przy drodze z samochodów wyrzucane są opakowania różnego rodzaju. Po prostu śmietnik.
Wstyd mi było wobec przyjaciół sąsiedniego kraju.
Gdyby tak w telewizji powstał kącik dobrego zachowania, bo szkoła psiakoś nie wychowuje!Ale czy nauczyciel bardzo by się zmęczył, gdyby mówił przy różnych okazjach uczniom:nie wyrzucajcie odpadków w lesie, w górach, nad wodą....

Lila
10-08-2009, 18:52
Za ...obrażanie uczuć religijnych innych osób, publiczne znieważanie przedmiotów czci religijnej lub miejsc przeznaczonych do publicznego wykonywania obrzędów religijnych.... grozi do dwóch lat więzienia.


Tak mówi prawo.
Przekonała się o tym Doda. Jest już zawiadomienie do Prokuratury Generalnej, za znieważenie Biblii.
I tak ma szczęście, ze nie przyszło jej do ślicznej główki, obrażanie Koranu. Wtedy z całą pewnością, długo by jej nie nosiła.

Basia.
10-08-2009, 18:56
Czytałam, zachowała się obrzydliwie.

jip
10-08-2009, 19:03
Powrót z wędrówki górskiej w Beskidach obrzydził mi widok wyrzuconych butelek, opakowań po kanapkach,plastikowych pojemników.
Straszne! - przy drodze z samochodów wyrzucane są opakowania różnego rodzaju. Po prostu śmietnik.
Wstyd mi było wobec przyjaciół sąsiedniego kraju.
Gdyby tak w telewizji powstał kącik dobrego zachowania, bo szkoła psiakoś nie wychowuje!Ale czy nauczyciel bardzo by się zmęczył, gdyby mówił przy różnych okazjach uczniom:nie wyrzucajcie odpadków w lesie, w górach, nad wodą....
Kiedyś próbowałem wałkować ten temat, groch ściana, gazety, radio. TV olewają, no chyba z wyjątkiem Zalewskiego, który często przywałuje ludzi coby się opamiętali. Ekolodzy w tym temacie też wyginęli bo to nie bardzo widać i przy śmieciach na drzewie albo na kominie trudno wisieć, a ponadto z czego by się brały akcje "sprzątamy Ziemię"? najpierw trzeba więc naśmiecić, zdjęcia jak niżej i nie tylko posyłałem w różne miejsca - efekt - bez efektu. Chociaż muszę jednak coś napisać na plus - chodząc na spacery z moim pieskiem sprzątnęliśmy parę ha lasu no i doprowadziliśmy do likwidacji dzikiego wysypiska, przykład podziałał no i może powrót śmieci (parę razy) z lasu na posesję, teraz czysto, no prawie...Ale się napisaliśmy ale tutaj tolerancyjny nie jestem, przywalę każdemu śmieciarzowi...
http://images49.fotosik.pl/178/9cb5423e8411f374.jpg

kama5
20-08-2009, 13:40
Jip - jak będziesz przywalał śmieciarzom to ja ci pomogę , zaśmiecanie otoczenia doprowadza mnie do wścieklosci , najgorsze jest to , że jestem bezsilna a zwracanie uwagi konczy się epitetami którymi się nie przejmuję ,ale trochę uwierają, nie powiem.Gdyby w taką wychowawczą akcję właczyło się więcej osob , może by choć trochę poskutkowało , ale innym to nie przeszkadza albo boją się reakcji ze strony upomnianych.

jip
20-08-2009, 15:32
Z chęcią też przywalił bym wiszącym i nie wiszącym na kominach i drzewach ekologom, wiszą bo ich widać,a cha jeszcze akcje sprzątania świata robią bo też ich widać, a co z egzekwowaniem przepisów o śmieciach, które są w każdej gminie? tu nie widać żadnego ekologa, czy ekolożki, a tutaj najgorzej się dzieje, - bo właśnie tutaj są "ekologiczne" kubły na śmieci bo śmieci do krzaków albo do pieca idą , tutaj są te "ekologiczne" szamba, bo wsiąkowe, albo dorowowe......własnie za niedziałanie w tym temacie ekologom mówić trzeba, że są do du..py i ich nie akceptuję, bo działają na pokaz.....

nutaDo
20-08-2009, 16:45
Jip - masz rację - jak tych ekologów od brania pieniędzy przymusić do działania.
Spacery w górskich rejonach, gdy trzeba przejść drogą nie są bezpieczne.Nie dawno gdyby nie Opatrzność oberwałabym butelką wyrzuconą z pędzącego auta.
A śmieci wywożone w workach do lasu?!!!
Gdyby za wywóz śmieci /bo przecież wszyscy mają odpadki/ doliczać do rachunków np za prąd czy cos w tym rodzaju.

tadeusz50
20-08-2009, 16:54
Jip - masz rację - jak tych ekologów od brania pieniędzy przymusić do działania.
Spacery w górskich rejonach, gdy trzeba przejść drogą nie są bezpieczne.Nie dawno gdyby nie Opatrzność oberwałabym butelką wyrzuconą z pędzącego auta.
A śmieci wywożone w workach do lasu?!!!
Gdyby za wywóz śmieci /bo przecież wszyscy mają odpadki/ doliczać do rachunków np za prąd czy cos w tym rodzaju.
Danusiu a według jakiego klucza te śmieci doliczać do prądu ilość kwh czy inaczej. Co ma prąd do śmieci dwie oddzielne całkiem firmy. Butelką i tak możesz dostać bo to jest chamstwo. Przecież ludzie mieszkający w blokach płacą za wywóz śmieci. I co wyrzuci przez okno bo tak bliżej, zostawi na środku chodnika, koło wejścia do klatki. Trudność sprawia przejście 50-100 metrów ale klachać ploty to nie.

nutaDo
20-08-2009, 16:59
Tadziu tak palnęłam z tym prądem, chodzi o to aby wszyscy płacili za wywóz śmieci.Może wtedy nie przywozili by do lasu worów z odpadkami, jakiś zużytych mebli i tak dalej.
Jak by rozliczać w PIT-ach na przykład - nie wiem - jest tyle mądrych ekonomistów.

tadeusz50
20-08-2009, 17:26
Danusiu z Pit podobnie, co z dziecmi, bezrobotnymi? Przed ostatnimi wyborami do Europarlamentu przeprowadzono w Sosnowcu referendum w sprawie opodatkowania mieszkańców podatkiem od wywozu śmieci. Zrobiono to jednak nieudolnie brak określenia w jaki sposób to ma wyglądać, ile to będzie kosztować? kto będzie odpowiedzialny za wywóz? pytań dość dużo. Teraz jak mnie nie wywiozą śmieci dzwonię i upominam się. Budynek prywatny. Ostatnio nie mam problemów. Obok bloki i tak jak wyżej opisałem. Brak kultury, chamstwo itd.

jip
20-08-2009, 17:31
Tadek, są mądre głowy ekologów,tak sami o sobie mówią, którzy wiszą na kominach, na drzewach, niech coś wymyślą, niech powisi jeden z drugim na szambie albo śmieciokubłu, nas to wqu... więc trochę na ten temat warczymy, a warczeć na ten temat powinien każdy, bo potopimy się w tych cholernych śmieciach.....

Mar-Basia
20-08-2009, 17:39
Tadek, są mądre głowy ekologów,tak sami o sobie mówią, którzy wiszą na kominach, na drzewach, niech coś wymyślą, niech powisi jeden z drugim na szambie albo śmieciokubłu, nas to wqu... więc trochę na ten temat warczymy, a warczeć na ten temat powinien każdy, bo potopimy się w tych cholernych śmieciach.....

JIPie czego wymagasz od ludzi - ci co zasmiecaja permanentnie wszystko, nie liczac sie z natura.....widzieli to jak ich rodzice i dziadkowie to robili ...dlaczego maja byc inni. To kwestia nauki i wychowania zbiorowego.....zacznijmy od tego....reszta przyjdzie sama. Mysle, ze teraz kiedy duzo Polakow wyjezdza na saksy lub do pracy na zachod - zobacza jak tam sie traktuje sprawe ochrony srodowiska, jak jest czysto - i powolutku beda to chcieli miec u siebie. ;)